Kryzys tożsamości (VI) - Epilog

CichyPisarz CichyPisarz

1 września 2018

hourglass 1 godz 10 min

Ostatnia cześć cyklu pochłonęła sporo mojego czasu, którego i tak nie miałem tyle, ile bym chciał. Uważam, że wielu osobom się spodoba. Chciałbym również zaznaczyć, że nie jest to opowiadanie o szeroko pojętym bdsm, chociaż osadzone w tej scenerii. Ma to ogromne znaczenie w życiu Marleny (Katarzyny również), ale moje intencje są inne, niż opisanie tej dziedziny erotycznego świata. Nie dlatego, że się na tym nie znam, ale dlatego, że nie to mi przyświecało, kiedy w głowie tworzyłem akcję, która, jak sami widzicie, zawarta jest w aż sześciu częściach.
Oznaczyłem opowiadanie skromną ilością tagów, bo nie chcę zdradzać fabuły.
Miłego czytania,
CichyPisarz

Katarzyna miała niezły bałagan w głowie. W Sali Uległych, często zwanej Salą Mniejszą, rządziła niepodzielnie, a trzech oddających się we władanie mężczyzn, spełniało każdą jej zachciankę - rozkaz. Już od samego początku miała wrażenie, że jednego z nich kiedyś widziała, ale za nic nie była w stanie przypomnieć sobie okoliczności, miejsca, czy nawet przybliżonego okresu czasowego spotkania. Początkowo myślała, że to jeden z żigolaków, z którym miała kiedyś do czynienia, ale to był fałszywy trop. Musiała go spotkać w innej sytuacji, może w firmie? Intuicja podpowiadała, że to chyba był najlepszy trop.
Pozwoliła mu się lizać po cipce i tylko dla niego naciągała skórę wzgórka łonowego, by umożliwić dokładniejszą eksplorację sromu. Nie powinna tego robić, ale wielokrotnie go faworyzowała. W sumie każdy z nich posmakował cudownego źródełka i każdy z otrzymał nagrodę w postaci odwiedzenia królewskiej pochwy. Wciąż wpatrywała się we wspomnianego sługę, kiedy ten posuwał ją na solidnym stole, a ona leżąc na nim udawała znudzoną. To musiał być jakiś epizod, może gdzieś na mieście? - szukała w głowie odpowiedzi, ale nie zbliżyła się do niej. Kim był ten mężczyzna? Gdzie ja go widziałam? Podobne pytania zaprzątał jej umysł przez całe spotkanie.
Sala Mniejsza była kameralną salką w piwnicy domu Henryka, całkowicie autonomiczną. Korzystano z niej w przypadku, kiedy testowano mężczyzn, lub jakieś ważne osoby potrzebowały miejsca na bardziej intymne zabawy z wybranymi niewolnicami. Katarzyna otrzymała właśnie zlecenie, by sprawdziła przydatność nowego materiału i rozpocząć wstępne szkolenie. Ulegli panowie mieli być dobrą inwestycją. Dobrze wiedziała, że wiele znudzonych pań szuka bezpruderyjnych rozrywek, a te dobrze sytuowane, nie miały skrupułów przed wynajęciem mężczyzny, by wyładowywać na nim frustracje lub spełniać nieprzyzwoite fantazje. Co miały robić z pieniędzmi? Niektóre nawet robiły takie rzeczy za zgodą mężów, którzy w zamian za przyzwolenie na taką fanaberię, mogli spędzić czas w Sali Głównej, bałamucąc młode kobiety, lub po prostu spełniali marzenia ukochanych. Znała takie małżeństwa i nie zawsze były to związki z długoletnim stażem. Stereotypem było, że to starsze panie na emeryturze potrzebowały takich rozrywek. Sama znała młodą lekarkę, prawniczkę, a nawet jedną przedszkolankę, które zaspokajały swoje żądze, dominując nad wynajętymi mężczyznami. Ich mężowie nie rozumieli tych zachcianek i sami nie godzili się na takie traktowanie. Ale w nowoczesnym liberalnym świecie modnym było znalezienie się w kręgu osób o nietuzinkowych zainteresowaniach, a tolerancja małżonków była w tym względzie bardzo wysoka. Niektórzy praktykowali te formy zabaw z najzwyklejszego znudzenia codziennością. Ale tak już jest, jak ma się wszystko.

- Naprawdę ostro mnie dzisiaj wyruchali, mam dość. Nie mam siły się uśmiechać - zwierzyła się Marlena, kiedy przechadzały się już po wszystkim po tarasie, gdzie trwał bankiet. Czuła się dużo gorzej niż za pierwszym razem. Podczas "ostatniej godziny" dano jej mocno popalić, praktycznie nie miała przerwy. Wciąż słyszała w głowie odgłosy trzeszczenia sprężyn metalowych łóżek.
- Jak się ma wysoką renomę, to tak właśnie jest. Każdy chce ciebie spróbować - wyjaśniła. - Jeszcze trochę - uspokajała. - Musisz się dobrze prezentować, opłaci ci się - wspomniała ukradkiem o gratyfikacyjnych przelewach. Dopingowała tym przyjaciółkę do zachowania pozorów, a uśmiechając się sztucznie do jednego z ważniaków, skierowała na niego uwagę Marleny. Ta obdarzyła go sympatycznym spojrzeniem.
- Dostałaś to dzisiaj? - Mentorka spoglądając na złoty wisior i kolczyki. Próbowała odwrócić uwagę Marleny od złego samopoczucia.
Wszystkie elementy były z jednej kolekcji - Szekspirowskiej, od W. Kruka. Użyte do dekoracji złota kamienie kwarcu dymnego radolitu bardzo pasowały do aury spotkania, symbolika podarunku była adekwatna do sytuacji, a emanująca aurą tajemniczości, zagadki, a do tego zdradzająca niebywałą klasę biżuteria, pasowała do Marleny w sposób idealny. Darczyńca miał gest.
- Przecież wiesz, że tak - wymamrotała przez zaciśnięte usta, bo właśnie przegryzała przystawkę z łososia i awokado.
- Jak na taki prezent, to kosztowało naprawdę sporo - zaznaczyła. - Czyli jesteś zadowolona - podsumowując, pozwoliła sobie na komentarz w imieniu przyjaciółki.
- Sama nie wiem. Cipka mnie boli, oczko piecze. Dzisiaj głównie posuwali mnie w tyłek... - narzekała na styl dzisiejszego spotkania.
- Nie mów, że ci się nie podobało - zażartowała półszeptem.
Jeszcze raz spojrzała na mieniące się kolczyki, wisior, na chwilę zatrzymała wzrok na zmęczonych oczach przyjaciółki i z udawanym uśmieszkiem, celowo rozpoczęła rozmowę z napotkanym przystojniakiem, prezesem spółki, z którą współpracuje ich firma. Mężczyzna też zauważył błyskotki, które wręcz przyciągały spojrzenie niczym magnes.




- Mamusiu, wczoraj byłam u babci Ani - pochwaliła się Dominika, kiedy następnego dnia pokazywała rysunek, na którym narysowała świecowymi kredkami siebie i uśmiechniętego kogoś przypominającego ludzką postać. Okazała się to być właśnie babcia.
- ??? - spojrzała w stronę męża, unosząc brwi. Nie musiała nic więcej robić, by się wytłumaczył.
- Co tak na mnie patrzysz? - wzruszył obojętnie ramionami. - Wypadło mi coś w pracy. Musiałem poprosić mamę, ty nie mogłaś zostać. Co, miałem cię ściągać z bankietu? Dobrze wiesz, że byś nie przyjechała... - ponarzekał trochę na nieprzewidzianą problematyczną sytuację.
Marlena odpuściła. Z teściową prowadziła zimną wojnę, od czasu kiedy ta chciała decydować o wychowaniu Dominiki bardziej niż ona. Młoda mama powiedziała jej kilka przykrych słów, ale w jej mniemaniu prawdziwych i potrzebnych, by ustalić pewne zasady. Od tamtej pory ich relacje ciężko było nazwać nawet chłodnymi, po prostu ich nie było. Nie miała siły teraz o tym dyskutować.
- Nie ważne - machnęła ręką zmęczona. Normalnie, miałaby kilka słów do powiedzenia. Przynajmniej postać z rysunku odpowiadała temu, jak myślała o kobiecie synowa, istna paskuda. Potwór. To była adekwatna interpretacja tego abstrakcyjnego dzieła Dominiki.

- Nieee, kurwa, nie! To niemożliwe!
Katarzyna usiadła z emocji na łóżku odrzucając na bok kołdrę, a głos zamienił się w cichy pisk. Właśnie w tym niespodziewanym momencie synapsy połączyły się z odpowiednim ośrodkiem w mózgu i kobieta doznała olśnienia. Wiedziała już, kim był niedający spokoju myślom nieznajomy, a raczej, do tej pory, niewiadomy znajomy. Próbowała wątpić, przekonywać się i podważać wnioski, do których doszła, ale miała już całkowitą pewność. Znała go, a raczej tylko przelotnie spotkała, przywitali się ze sobą i tyle. To było na mieście, przed kawiarnią. Była tego pewna. Odtwarzała tę scenę w głowie, niczym przewijany wstecz film. Długo rozmyślała, co z tym zrobić. To było tak dziwne uczucie, jakby zobaczyć kogoś z rodziny w niewiarygodnej sytuacji, w której nie miało się prawa tego zrobić. Wiesz, że to ta osoba, ale wciąż to wypierasz. Tym bardziej, że w tym przypadku była to tak ważna postać. Mogła sporo namieszać.
- Ja pierdolę! To niemożliwe! - powtarzała, przełamując panującą ciszę, wciąż nie dowierzała.
Próbowała dojść do tego, o co w tym wszystkim chodzi. Nie wierzyła w zbieg okoliczności, przypadek i takie tam. Coś musiało być na rzeczy. Musiała się z tym zmierzyć i sprawdzić kierujące tym człowiekiem motywacje.
Rano zadzwoniła do Henryka, ale ten zachował najwyższe standardy i nie zdradził danych osobowych męskiego narybku. Ale zmotywował ją do kolejnej sesji treningowej słowami, że jeśli zagra odpowiednio, może jej się uda wyciągnąć te informacje od samego uległego. Zaśmiał się przy tym, nie wierzył, że tak będzie. Czuła się dziwnie wyrażając zgodę na taki układ, tym bardziej, że odkryła przed Henrykiem kierujące nią powody. Mogłam to rozegrać inaczej - miała do siebie pretensje za zbyt impulsywne i nieprzemyślane działanie. W sumie wystarczyło jej tylko potwierdzić imię, wtedy byłaby już pewna.

Dwa tygodnie później nie mogła się doczekać spotkania. Ubierała się szybko i nie dbała już tak o szczegóły jak zawsze, wszystko za sprawą emocji, które nie nie pozwalały się skupić. Wzbudzająca respekt kobieta wyruszyła na batalię z uległymi. Wparowała do Sali z ogromną energią.
- Opuścić głowy! Co to za spojrzenia!!? - napomniała głośno i uśmiechnęła się cwaniacko, kiedy już pokornie patrzyli w betonową podłogę. - Nie jesteście tu dla swojej, a dla mojej przyjemności! - zaznaczyła hetera.
Wiedziała, co przed chwilą przykuło ich uwagę. Nie widzieli jej jeszcze w lateksie. Czarny połyskujący uniform przecięty linią błyskawicznego zamka od szyi aż po talię robił wrażenie nawet na niej, tym bardziej, że opinający ściśle ciało materiał, wyraźnie podkreślał idealną figurę, eksponując przy tym okolicę piersi. Katarzyna zdawała się być jeszcze szczuplejsza niż była. Dół stanowiły koronkowe majteczki odsłaniające idealne łuki pośladków oraz pończochy samonośne, tym razem bez pasków, wszystko w mrocznej czerni. Nawet klasyczne czarne szpilki Tiegan Michael'a Kors'a połyskiwały niczym wypolerowane, kiedy domina subtelnie, ale zarazem pewnie robiła krok za krokiem. Podobała się sobie dzisiaj, zresztą jak zwykle.
Jednak dzisiaj jej uwagę przykuwało co innego, nie było miejsca na rozkoszowanie się dominacją. Nie mogła ukryć, że bardzo to lubiła, ale tego dnia skupiała się na obserwacji upatrzonego obiektu, który tak wiele czasu nie dawał spokoju myślom. Przyglądała się, oceniała i upewniła się, że rozpoznaje w nim tę osobę, którą przelotnie poznała. Nawet nie poznała, lepiej tu pasowały słowa - zobaczyła i się tylko przywitała, wtedy miała go gdzieś, był dla niej statystycznym nikim. Teraz spoglądała na niego inaczej.
Wysoki brunet o przeciętnej budowie ciała. Nie atleta, ale też nie mosiek. Widać było, że dba o siebie. Twarz dość przyjemna, sympatyczna, ale zarazem o bardzo męskich rysach, lekki zarost na twarzy nadawał wyglądowi szorstkości. Dziwiła się, że całą klatę porastają włosy, zresztą nogi też były nimi pokryte dość gęsto. Albo nie przywiązywał uwagi do nowych trendów, albo miał to gdzieś. Ona wolała wydepilowane ciało facetów, ale w atmosferze piwnicznego półmroku, obrośnięte ciało dodawało pikanterii i pewnego naturalizmu.
Dzisiaj to on najczęściej wykonywał polecenia, ale również odbierał nagrody. Dziwnie się czuła posuwana przez znajomego, który nie rozpoznawał w niej tej Katarzyny. Tym razem celowo założyła lateksowe okrycie twarzy aż po łuki jarzmowe, bo kto wie, czy ostatnim razem, gdyby nie naszła ją ochota ukryć się za maską, nie zostałaby rozpoznana.
Musiała przyznać, że w sferze fizycznej dawał radę, w dodatku czuć było w nim niesamowitą seksualną energię, wyraźnie przejawiającą się dostrzegalnym podnieceniem. Nie był może ogierem, brakowało mu pewności siebie, ale cipka miała radochę z kilku krótkich sesji z jego sporym członkiem. Posuwał ją jak wygłodniała bestia. Zresztą jakby inaczej, celowo pozwalała poddanym tylko na chwile rozkoszy, wciąż utrzymywała ich na granicy orgazmu. Gdyby mogli mówić, błagaliby o pozwolenie na dłuższy pobyt w jej wnętrzu.
Upatrzony mężczyzna właśnie kolejny raz został wytypowany do sprawienia przyjemności Pani. Już stał przy niej, uda rozeszły się na boki, a dłoń Katarzyny delikatnie klepała dłonią okolicę sromu. Pozwoliła mu wejść, wciąż patrzyła na twarz, zdradzającą nie dającą się opanować ekscytację.
- Teraz zdradź mi prawdziwe imię - nakazała. - To z twojego beznadziejnego codziennego życia! - uniosła głos wciąż potrząsana mocnymi i szybkimi pchnięciami.
Nagle uciekła szparką od pochłoniętego seksem mężczyzny, który wykonał najwyżej kilka szybkich wsadów w cieplutką muszelkę. Zwiększała motywację, dwóch pozostałych patrzyło. Facet stał ze sterczącą pałą, ale nie wydusił z siebie nawet słowa, tylko patrzył, a z oczu wypływała mu nieopanowana żądza. Nabrzmiałą pałę ciągnęło do cipki, jak różdżkę radiestety do żyły wodnej, ale w spojrzeniu dominy widział kategoryczne "nie ma mowy".
- Imię! - zażądała.
Przywodzona noga Katarzyny ugięła się w kolanie, po czym trąciła skórzaną czarną szpilką prężące się prącie, zakołysało się. Usiadła na blacie, a dłoń opatulona gumowatym materiałem zjechała do podbrzusza niewolnika. Ściskając kolana pokazała mu, co traci, stojąc i milcząc niczym nieprzygotowany do lekcji uczeń. Celowo też naciągnęła pończochy, chociaż nie musiała tego robić, bo idealnie przylegały do gładkiej skóry.
Ponownie położyła się na stole i wymownie rozchyliła uda, odsłaniając cudowną dolinę. Przejechała palcem wzdłuż szparki, a bruzdy warg sromowych poddały się dotykowi. Chwilę po tym dwoma palcami odsłoniła wejście do pochwy, drażniła go. Nie usłyszała odpowiedzi, wciąż trzymał się zasad. Obróciła się i klęknęła na blacie, bezwstydnie wypinając tyłeczek w jego stronę. Teraz krocze wręcz wzywało by zanurzyć tam usta lub członka. Widziała, że jakby mógł, rzuciłby się na nią i pieprzył aż do upragnionego finału. Jego ciało mówiło wiele, zbyt wiele, ale wciąż trzymał się zasad.
- Ty! - wskazała na posłusznie stojącego obok młodziana, blondyna. - Liż mnie!
Ten rzucił się jak na cenne znalezisko, wykonał polecenie, ale dostał tylko ułamek tego na co liczył. Po kilkunastu sekundach srom lśnił od soczków i śliny, a podniecony facet z dyndającym kutasem w pełnej erekcji, został odesłany na miejsce. Fortel przyniósł zamierzony skutek, bo wciąż milczący mężczyzna niecierpliwie poruszał wargami, a język niecierpliwie je nawilżał, widać było, że w głowie toczy trudną batalię.
- No chodź tu bliżej - przywołała czule. - Imię! - nagle zmieniła ton głosu na dyrektywny, starała się patrzeć mu prosto w oczy, ale on skutecznie unikał spojrzenia hetery. Kręciła przy tym głową, jakby sama nie była już w stanie znieść podniecenia, jakby wciąż nie dowierzała, że on jeszcze nie wszedł do jaskini po skarb, chociaż zna zaklęcie umożliwiające sięgnięcie po niego. Wszystko było elementem erotycznej gry, niczym więcej.
Nagle Katarzyna uśmiechnęła się szelmowsko. Facet nie był w stanie się już dłużej bronić. Wizja zaznania rozkoszy w cieplutkiej i wilgotnej pochwie tak seksownej kobiety, spowodowała, że wyznał żądaną informację, a biodra automatycznie skierował w stronę cudownego mokrego otworu. Teraz wzywał go niczym mityczna syrena słuchającego śpiewu żeglarza, nie był w stanie nad tym panować, jak tysiące antycznych głupców. Tylko przez chwilę był niczym Odys, głuchy na piękno śpiewu ponętnych mar. Uległy nagle poczuł, że pozornie pętające go liny zasad, pękają. Wciąż wpatrywał się w przekładane płatki sromu przez schowaną w czarnej rękawicy dłoń. Już prawie dotykał bruzd i fałd skórnych żołędziem, zmysły czuły wyjątkową delikatność krocza, chociaż jeszcze się o nie nawet nie otarł. Nagle Katarzyna złączyła uda, zeszła ze stołu i zaczęła krążyć wokół ofiary, finalnie stanęła za nim. Teraz wiedziała już wszystko, co chciała, mogła wrócić do roli strażnika dyscypliny.
- Tak szybko ulegasz pokusie? Tego was uczymy? - rzuciła w przestrzeń bardzo spokojnym głosem, a ostatnie słowa wypowiedziała prawie szeptem. - Jak śmiesz zdradzać prawdziwe imię! To wbrew zasadom! - zmieniła nagle ton głosu na surowy. - Za karę - tu udała, że coś obmyśla, znowu wróciła do przyjemnej barwy głosu - dzisiaj będziesz tylko patrzył! - wyszeptała z pełną satysfakcją, niczym triumfatorka zawiłej intrygi.
Przywołała dwóch pozostałych, opierając się o stół, powoli wypięła tyłeczek i tylko wskazała palcem jednego z oczekujących na nagrodę. Błyskawicznie ją zapiął i szybkimi ruchami sycił się dobrym humorem Pani. Po chwili skorzystał drugi i robili to już na zmianę. Katarzyna za każdym razem zmieniała pozycję, i w każdej nowej, dwóch posłusznych mogło spełnić pragnienia władczyni, samemu spełniając swoje. Kobieta też chciała dzisiaj coś z tego przedstawienia mieć. Z premedytacją wzdychała dziś głośniej, nawet kilka razy przesadnie jęknęła, a szczytując darła się niczym zarzynana ofiara jakiegoś mrocznego rytuału. Wyzwalała tym sposobem kłębiące się od wielu dni emocje. A przykładnie ukarany patrzył na orgię i żałował złamania reguł gry, jak niczego wcześniej.
- Zostaw go! - napomniała go, kiedy sięgał dłonią do pragnącego pieszczot penisa.
Nie dała mu szans na satysfakcję, nawet tę sprawianą samemu. Widziała też jego minę, kiedy opuszczała pomieszczenie. Żadnemu z mężczyzn nie było dane szczytować za sprawą Pani, nie chciała tego. Ona nie musiała wysilać się, by zdobyć orgazm, dwóch napalonych niewolników już o nią zadbało. W sumie miała to gdzieś, czy zaspokoją się na zapleczu, czy nie. Nie chciała im dać tego, czego pragnęli od momentu wejścia do piwnicy, taki obrała dzisiaj cel. Dzisiaj najważniejsza była zdobyta informacja, teraz mogła już poczynić jakieś kroki. Tylko jak ją wykorzystać?




Marlenie było ciężko funkcjonować w dwóch światach ustawionych na osi życia na skrajnych biegunach. Sporą część energii pochłaniało życie zawodowe, chociaż wdrożyła się już na tyle, że ślęczenie nad raportami, analizy dokumentów i poświęcanie czasu prywatnego, stały się rzadkością. Wycinek życia związany z rodziną był teraz jeszcze mniej atrakcyjny i do wielu spraw musiała się zmuszać. Obowiązki gospodyni przychodziły z trudem, a do spędzania czasu z córką nie miała zbytniej pasji, co wcześniej nie było do pomyślenia. Relacje z Kamilem były ostatnio nijakie. Nie dość, że żar uczucia jakby zmalał, to jeszcze coraz częściej łapali się za słówka, prowokowali mocniejszą wymianę zdań, przerzucali się odpowiedzialnością. Mężczyzna znikał z domu częściej niż kiedyś, a męskie spotkania w pubie stały się regularne i trwały do późna. W przypływie dobrego humoru obojga, zdarzały się cielesne zbliżenia w małżeńskiej sypialni, ale Marlenie zdawały się nudne i bez polotu.
Jak to się miało do tego, czego doświadczała w piwnicy, rozchwytywana przez napalonych samców, zupełnie nie zwracających uwagi na to, co ona chce. Liczyły się tylko ich zachcianki. Obracali ją na tak wiele sposobów i w tak licznym gronie, że teraz seks z jednym, od lat znanym partnerem, zdawał się być katorgą. Czasem miała mężowi za złe, że jest taki...tradycyjny, i poza kilkoma podpowiedziami o stroju pielęgniareczki czy pokojówki, nie padały z jego strony ciekawsze propozycje. Raz nawet była przedstawicielką służby zdrowia, przełamała się, ale okazało się, że nie był to seks wart wspominania. Była wtedy spięta, zawstydzona, nie czuła atmosfery. Teraz pewnie byłoby już inaczej. Zmieniła się, doświadczenie pozwoliłoby stanąć na wysokości zadania. Okrzyknąłby ją sanitariuszką męskich pragnień prosząc o jeszcze, a uniform siostry wisiałby w szafie na honorowym miejscu. Wyleczyłaby go z nudy i tego nijakiego spojrzenia na erotykę. Tyle, że teraz za nic jej się nie chciało starać. Czasem obmyślała nawet plan, by to swoje marne życie porzucić. Poradziłaby sobie, szczególnie teraz, kiedy poznała siebie dużo lepiej.

Katarzyna już dawno nie czuła takiej ekscytacji. W oczekiwaniu na ten ważny dzień, odlatywała na skrzydłach wyobraźni w bardzo odległe strony, a wszystko po to, by przygotować ciekawe sceny. Zaplanowała dwa spotkania, w czasie których chciała wzbogacić doświadczenie Marleny i upatrzonego w Sali Mniejszej mężczyzny. Zdawało się, że będzie to świetne połączenie. Nie. Ona była tego pewna. Dostrzegła w tych osobach nie tylko potencjał, ale pewną łączącą ich nić. Nie mogła odmówić sobie zestawienia ich na wspólne zabawy. Sama czuła się wyjątkowo, a serce przyspieszało na samą myśl o szalonych zabawach z ich udziałem.




Niespodzianka przygotowana przez Katarzynę była iście zaskakująca. Marlena wiedziała, że szykuje się coś wyjątkowego, ale ten trening wyobrażała sobie inaczej. Kiedy poznała szczegóły, po chwili konsternacji ucieszyła się, że w piwnicy domu mentorki będzie jeszcze ktoś. Lubiła takie przygody. Już nawet nie rozpatrywała tego w kontekście zdrady męża, no może czasem, ale to były tylko niemrawe przebłyski.
Dzisiaj Katarzyna była wspaniała. Nie dość, że wiele aktorek pozazdrościłoby jej umiejętności i warsztatu w odgrywaniu roli dominy, to jeszcze w mrocznym, ale emanującym elegancją stroju, wyglądała powalająco. Marlena szczególną uwagę zwróciła na czarne połyskujące kozaki na wysokim obcasie, z cholewką sięgającą powyżej kolana, w których przyjaciółka dumnie kroczyła po pomieszczeniu. Zmysłowo poruszała biodrami, wypychała je ku przodowi może trochę przesadnie, ale efekt był piorunujący. Do tego bardzo krótka czarna plisowana spódniczka sprawiająca wrażenie plastikowej, bo materiał połyskiwał w mdłym świetle piwnicy niczym pancerz żuka w słońcu. Góra ubioru ściśle przylegała do jakże ponętnego ciała. Lateksowa marynarka, jakby stała się ciałem Katarzyny. Dwie wypukłości podkreślały fakt posiadania sporych piersi, które cudownie falowały przy każdym stawianym kroku. Podwładna długo zastanawiałam się, czy pod spódniczką kryje się bielizna. Była tam, piękna i zmysłowa, czarna, koronkowa.
Po kilku minutach wprowadzenia, zabawa rozpoczęła się na dobre. Wszyscy byli mocno podnieceni, ale tego nie zdradzali. Polecenia, nagrody, różne kompilacje penetracji wagin Pani i służącej, a wszystko pod dyktando skupionej na obserwacji Katarzyny.

- Teraz wsadź jej w tyłek - zarządziła gospodyni tonem kapryśnej władczyni, patrząc wprost oczy pochylonej nad solidnym drewnianym stołem przyjaciółki. Pozwoliła jej na tą poufałość, udała, że tego nie widziała. Upiła subtelnie łyk czerwonego wina, eleganckiego Merlota Worlds End z Doliny Napy w Kalifornii z wyczuwalnymi aromatami czereśni i jeżyn. Kieliszek z resztą trunku odstawiła na drewnianą belę przyrządu do zniewalania przypominającego dyby. Wciąż czuła posmak połkniętego napoju, wiedziała, że jest we właściwym miejscu, o właściwej porze. Czuła się boginią.
Marlena zdawała się dawać sygnał, że przyjaciółka przesadza z tą śmiałością poleceń, ale knebel w ustach uniemożliwiał wypowiedzenie jakiegokolwiek zbliżonego do właściwego brzmienia słowa, miała pretensje. Pani rządząca w piwnicy, widziała tylko oczy posłusznych, całą resztę twarzy dwójki uległych zasłaniały ciasne lateksowe maski, lekko wycięte w okolicy ust. Oboje mieli kneble, zadbała o to, by nic nie mówili. Marlena w dodatku była ubrana w czarny lateksowy kombinezon, z zamkiem błyskawicznym przecinającym go z przodu wzdłuż, dzielącym ciało na połowę. Zapięcie ginęło gdzieś w kroczu, a w rzeczywistości kończyło się na odcinku lędźwiowym pleców.
Mężczyzna posłusznie podszedł do zgrabnej pupy, ale nie bardzo wiedział, jak się do tego zabrać. Widząc to, Katarzyna napluła na palce i rozsmarowała lepką zawiesinę po słoneczku, po czym jeszcze poprawiła jedną z pończoch, która zsunęła się ze szczupłego uda koleżanki.
- Ona to lubi - stwierdziła przekonująco - a nawet gdyby nie, to nie twoja rola o tym myśleć - niecierpliwiła się, widząc konsternację obiektu ćwiczebnego, jakby wciąż na coś czekał. - No! Wciskaj go tam! Chcę to zobaczyć!
Patrzyła jak posłusznie się do tego zabiera, ale przy pojawieniu się pierwszych problemów z pokonaniem zwieracza, kazała mu odejść na bok. Co za niemota - zwymyślała go w głowie. Energicznie, jakby się gdzieś spiesząc, podeszła do stojącej w rogu pomieszczenia drewnianej szafy. Nastała cisza, przełamywana jakimiś cichymi trudnymi do zdefiniowania odgłosami.
- Pokażę ci - powiedziała nad wyraz spokojnie, kierując się w stronę zgrabnego tyłeczka. - Ty patrz! - rzuciła pogardliwie.
Napluła na dłoń, posmarowała śliną czubek przyczepionego paskami do bioder sztucznego członka i po chwili tańczyła za wypiętą przyjaciółką. On przykładnie stał obok i patrzył, jak Królowa wbijała się w ten drugi otwór. Przyglądał się urzeczony tym widokiem. Pierwszy raz brał udział w takim przedstawieniu, gdzie kobieta ruchała w tyłek drugą. Po chwili zajął miejsce Katarzyny, teraz było mu łatwiej wbić się w przygotowany otworek. Pierwszy raz uprawiał seks analny i dlatego wciąż drżał z podniecenia. Oparł dłonie na przyklejonym do ciała lateksowym kombinezonie, poczuł nieopisaną wręcz przyjemność. Nigdy wcześniej nie miał do czynienia z taką formą erotycznej euforii, chociaż zawsze go to pociągało. Partnerka cała była opatulona połyskującym materiałem, jakby drugą skórą, aż po samą szyję, i tylko okolica krocza odsłaniała skrawek ciała, jakże jego istotną część. Poruszał się w ciasnym tunelu powoli, ale tylko do czasu.
Od drugiej strony stołu do wystającej z nad krawędzi blatu podeszła gospodyni i nakazała mu przyspieszyć, wykonał polecenie. Miała już odpięty pas z imitacją członka, który wylądował na stole obok Marleny. Knebel podwładnej znalazł się tuż obok sztucznego penisa. Katarzyna nagrodziła nie tylko posłusznego mężczyznę, ale także rozłożoną na blacie przyjaciółkę. Uniosła najpierw kolano, za którym pociągnęła stopę z czarnym skórzanym kozakiem. But oparł się na stole, a kobieta odsłoniła caluteńką przestrzeń ukrywaną pomiędzy szczupłymi udami.
- Liż! - zezwoliła z łaską.
Nawet nie musiałaby tego mówić, wystarczył wzrok i emanujący z niego przekaz "rób to", ale chciała zwrócić uwagę, że to jej zachcianka, a nie Marleny.
- Widzisz, jak liże? - zwróciła uwagę na zatraconą w oralnych pieszczotach partnerkę. - To też uwielbia. Dużo bardziej niż kutasa w tyłku. W sumie, co do analu, dziewczyna się wstydzi przyznać, ale naprawdę to lubi - prowadziła monolog w sobie tylko znanym celu. - O kurwa! Ale ma sprawny język - westchnęła, bo przyjaciółka właśnie zaatakowała wrażliwą grudkę. Mężczyzna słysząc te słowa, automatycznie przyspieszył.
- Wiesz, co jeszcze lubi ta zdzira? - rzuciła pytaniem retorycznym. Odsunęła cipkę od nieustępliwych ust, zrobiła to z udawaną obojętnością.
Facet odruchowo pokręciło przecząco głową, Katarzyna znowu zniknęła na moment, by odnaleźć coś w szafie.
- Wiem, że uwielbia... - zrobiła teatralną pauzę - czuć dwa kutasy w sobie - powiedziała spokojnie. - Odsuń się - nakazała.
Marlena powstrzymała się przed komentarzem. Mogła zaprzeczać, ale dobrze wiedziała, że nie może pisnąć słowa. Mentorka dobrze ją wyszkoliła. Gospodyni wyciągnęła zza pleców dildo, niczym kwiaty na niespodziewany prezent. Członek był odlewem męskiego narządu i to bardzo realnym, w dodatku sporym. Katarzyna pośliniła czubek przyboru, poczuła specyficzny zapach skóry medycznej, kojarzący się raczej miło. Pochyliła się nad ofiarą i po chwili rozkładania fałdek sromu i masowania cipki leżącej tułowiem na stole, a stojącej tyłem do niej kobiety, niespodziewanie wcisnęła sztucznego członka w naturalny cel. Po piwnicy rozeszło się głośne syknięcie.
Po chwili mężczyzna wrócił do penetracji anusa, a na muszelce Pani ponownie szalały usta Marleny. Kiedy szkolony obiekt tryskał spermą na okryte lateksowym kombinezonem ciało, kobiety wciąż były zajęte.
- Chodź tu bliżej i patrz, jak powinna wyglądać mineta. Ucz się od najlepszej - wysapała, a biodra nieskoordynowane wiły się niczym w erotycznych spazmach.
Marlena była w amoku i lizała srom jak opętana. Najchętniej zrzuciłaby maskę i zajęła się tym rozkosznym skrawkiem dokładniej. Mentorka czuła już, że za moment rozsadzi ją fala orgazmu. Świadomość bycia obserwowaną, doprowadzała ją do szaleństwa, podobały jej się mętne spojrzenia powoli gładzącego prącie faceta. Dociskając szparkę do ust partnerki, zastygła, jęknęła i wypuściła niebywałe ilości duszonego wcześniej w płucach powietrza.
Czy to miał być już koniec tej małej orgii?Nie. Katarzyna miała ukryty plan, którym nie do końca podzieliła się z podopieczną.
Marlena wiedziała, że dzisiejsza nauka odbędzie się przy asyście mężczyzny, nie miała nic przeciwko, chciała zdobywać kolejne poziomy wtajemniczenia. Nie wiedziała, że uległy mężczyzna też przechodzi trening, który ma go przygotować do dalszej drogi, to był wstęp do podobnej do jej błyskawicznie postępującej kariery. Cała ta tajemnica, bezwzględne pilnowanie zasad anonimowości, mocno podsycały podniecenie. Było warto tu być.
Marlena była pewna, że za sprawą ust, przyjaciółka przed chwilą szczytowała, chociaż starała się to ukryć. W obecności mężczyzny uznawała to za słabość, a nie lubiła jej okazywać. Facet też przed chwilą miał wytrysk, tylko ona nie miała jeszcze orgazmu. Ale po chwili się to zmieniło. Jednak nie tak szybko, jak by tego chciała. Swoje musiała odczekać.
- Klękaj! - zarządziła kierując słowa do niewolnika. - Tu, przy mojej cipie! - wskazała miejsce na chłodnej podłodze. - Liż! - przekazała wszystko, co chciała. - Teraz pokaż, czego się nauczyłeś - dodała spokojniej, kiedy jego język muskał już skrawki warg sromowych. Udając obojętną, sięgnęła po lampkę wina i upiła łyk. Przepuściła płyn przez zęby, by wyłapać cały aromat i przełknęła napój, patrząc na zajętego wykonywaniem instrukcji mężczyznę.
- Liż tak, by widziała! - poinstruowała, wskazując kiwnięciem głowy na przyjaciółkę. Mężczyzna odsunął tułów, by ułatwić leżącej na stole wgląd. - Całkiem nieźle, ale ona jest dużo lepsza - podsumowała najwyżej minutowe pieszczoty. Kazała mu wstać i pójść się dokładnie umyć, zaplecze sanitarne było tuż za ścianą.
Kutas luźno zwisał, a dłoń Pani delikatnie poruszała napletkiem tak, by okrywać i odsłaniać żołądź, tuż przy oczach leżącej na stole. Widziała jak przyjaciółka oblizuje wargi, na pewno chciałaby poczuć pałę w gardle. Na pewno czuła zapach płynu do higieny intymnej, który użył, i który nadawał penisowi statusu - czysty, świeży. - Nie tak szybko - szelmowskim uśmieszkiem skwitowała spojrzenie Marleny, zdradzającej niebywałą niecierpliwość, by opleść członka ustami. Stało się jednak to, czego nikt się nie spodziewał. Nikt poza gospodynią.

Dziesięć minut później spotkanie w piwnicy się zakończyło. Głośny jęk Marleny, przypominający wycie dzikiego zwierza, kiedy wiła się w spazmach orgazmu, oznajmił, że nastała na to najwyższa pora. Każde z nich dzisiaj było usatysfakcjonowane.
Katarzyna odprowadziła pomocnika i wróciła odwiązać przyjaciółkę od stołu.
- Od kiedy robisz lachę podwładnym? - spytała Marlena, nie dawało jej to spokoju.
- Ten egzemplarz jest szczególny - wysiliła się na mętną odpowiedź. - A co, nie podobał ci się finał? Nie powinnaś narzekać.
- Nie przepadam za spermą w gardle, przecież wiesz - odpowiedziała obojętnie. Sam smak jej nie przeszkadzał, ale robienie głębokiego gardła, nie należało do przyjemnych. Dusiła się i dławiła, a on i tak wciskał kutasa głębiej. - To jakaś szycha, czy kto? - drążyła przyjaciółka, próbując odwrócić uwagę od przykrego doświadczenia.
- Nieważne - machnęła dłonią, a drugą chwytając użyte dzisiaj gadżety i skierowała się na zaplecze, by je wyszorować.
Zdradziła tylko, że w przyszłym tygodniu ustaliła kolejne spotkanie, bardzo ważne, jakieś przełomowe.
- Mam nadzieję, że nie w piątek? Kamil w weekend ma spotkanie z kumplami ze studiów, już dwa dni temu mnie o tym uprzedził, nie ma mowy, by zmienił plany. Chłopaki zjeżdżają się z całej Polski. Obiecałam, że zostanę z małą - wyznała, licząc na ewentualną zmianę terminu.
- Musisz to jakoś załatwić. Spotkanie jest w piątek - odwróciła się i skierowała się w stronę szafy, by odłożyć wytarte przed chwilą erotyczne gadżety.

Marlena nie wiedziała jak się zabrać do rozmowy z mężem. Nie miała w najbliższej okolicy kuzynek, siostry, brata, gdzie mogłaby oddać pod opiekę Dominikę. Sąsiedzi odpadali, nawet ci z dołu, z których córką ich dziecko się często bawiło.
W pracy Katarzyna przypominała przyjaciółce, że spotkanie jest obligatoryjne. "Ranga spotkania bez wątpienia osiągnie punkt zenitu" - mówiła jej kilkakrotnie Katarzyna. "To będzie inicjacja, która zmieni twoje życie" - dodała, kiedy zbliżał się już ten ważny dzień. Marlena nie mówiła, że jeszcze nie wie, czy będzie mogła w nim uczestniczyć, nie chciała się narażać. Wciąż szukała drogi wyjścia z patowej sytuacji.

- Zapewniam cię - powiedziała nad wyraz poważnie, nie pamiętała tak zdeterminowanej miny Katarzyny - Nie pożałujesz, musisz przyjść - zmotywowała ją tajemniczo brzmiącym głosem.
Był już piątek, a przyjaciółki spotkały się w czasie przerwy kawowej, którą postanowiły spędzić w Starbucksie. Marlena dostrzegła ukrywane podniecenie, pewnego rodzaju niecierpliwość, dziwną energię koleżanki. Skoro tak się zachowywała, musiała planować coś wyjątkowego.
- To zmieni twoje życie - motywowała ją, kiedy usłyszała, że uczennica wciąż nie ma co zrobić z dzieckiem - Może nawet nie tylko twoje - dodała z chytrym uśmiechem.
Katarzyna była pewna, że Marlena zaradzi problemowi braku opieki dla Dominiki. Zaintrygowała ją na tyle, że akurat tego była pewna. Dalej planowała scenariusz dzisiejszego wieczoru.




Obiekt w postaci uległego czekał już w piwnicy przykuty do ściany, wiedziała o tym tylko gospodyni. Mężczyzna przyjechał taksówką już ponad półtorej godziny temu. Katarzyna szybko przygotowała co trzeba i udała się na górne piętro, by przygotować się do dalszej części spotkania. Dźwięk domofonu spowodował uśmiech, tak jak myślała, Marlena stawiła się o czasie.
Teraz obie spacerowały po sypialni i robiły się na demony seksu. Dobrały bieliznę, uniformy, dodatki, po czym zniknęły w łazience na dokończeniu makijażu i dopieszczeniu fryzur. Powieki pokryły cienie w stylu smokey eye. Obie robiły go niczym w najlepszym studiu kosmetycznym. Najpierw baza na powieki, cień do rzęs o średniej tonacji, później ten najciemniejszy bezpośrednio na linię rzęs oraz w zewnętrznym kąciku. Później w ruch poszły miękkie pędzelki, by rozetrzeć wszystkie cienie, by zatrzeć granice pomiędzy nimi, a na koniec eyeliner na dolna i górną linię rzęs i trochę maskary. Ich oczy wyglądały jak perfekcyjne malowidło artysty. Nie było tu żadnej amatorszczyzny, zadbały o każdy szczegół.
Marlena założyła czarne koronkowe mocno prześwitujące majteczki i lateksowy kombinezon na tułów i ramiona. Wszystko leżało przygotowane na łóżku. Kaśka pomogła założyć jej maskę, pomocy szczególnie wymagało wyciągnięcie pięknie wyczesanej kity ułożonej w koński ogon. Ta maska jej się nie podobała, bo w miejscu na usta, otwór miał pionowe druty, co zniekształcało mowę. Zorientowała się, że przecież nie będzie to przeszkadzało, tam gdzie się udadzą, ma przecież milczeć. Dobrały jeszcze szpilki, a po chwili po domu rozchodziły się odgłosy stukotu obcasów. Obie dziwnie się czuły, szykując się do orgii, jak do przedstawienia teatralnego, ale kiedy zamknęły za sobą drzwi prowadzące do piwnicy, poczuły jeszcze większe podniecenie. Gospodyni szła pierwsza, a Marlena mogła podziwiać piękny wiązany z tyłu skórzany gorset i płynną granicę jego przejścia w cudowne majteczki, mocno wycięte i odsłaniające jędrne pośladki. Zarys konturu bielizny kojarzył się z kształtem lecącej mewy. Kaśka stanęła przed wejściem do właściwego pomieszczenia i trzymając dłoń na klamce, obróciła się i spojrzała w oczy przyjaciółki.
- Mam nadzieję - zrobiła pauzę na zebranie myśli - że nie będziesz mieć mi tego za złe.
- Co ty, tobie? Nigdy - zaśmiała się lekko.
- To wszystko, to... - urwała i zmieniła zamiar wytłumaczenia pewnych spraw. - Wierzę, że mnie zrozumiesz.
- Ale co..? - próbowała dowiedzieć się, czegoś więcej, ale przyjaciółka weszła w słowo.
- Dzisiaj kolejny poziom. Ty rządzisz, ty dominujesz. Spraw się i nie przynieś mi wstydu. Możesz wszystko! - powiedziała stanowczo, pewnie, a zarazem wątpiąc, by koleżance się to udało, prowokowała ją. - Druga odsłona jest moja - szepnęła.
Katarzyna nie słuchając co ma do powiedzenia towarzyszka, zniknęła za drzwiami, zamknęła je za sobą.

Marlena stała zaskoczona, wręcz ją zamurowało. To właśnie to Katarzyna planowała przez cały tydzień. No tak, coś jej tam mówiła, że najbliższe doświadczenie zmieni jej życie, napomknęła coś o zmianie życiowych ról i takie tam. Wątpiła czy jestem gotowa? Jeszcze chwilę analizowała przebieg tygodnia. - Już ja je dam powody do satysfakcji, będzie dumna! - wykrzyczała w głowie, dokonała weryfikacji kilku naprędce ułożonych scenariuszy, po czym poprawiła maskę i dumnie wkroczyła do piwnicy. Katarzyna stała posłusznie w rogu pomieszczenia, facet przykuty był do metalowych pierścieni

To był on, ten sam mężczyzna co ostatnio . Oj, już ja mu się odwdzięczę - pomyślała niczym szaleniec, ale po chwili zmieniła zdanie, uświadomiła sobie, że przecież on wykonywał tylko polecenia. Mała zemsta miała skierować uwagę na kogoś innego, kolejny szelmowski uśmieszek zagościł na twarzy Nowej Pani, kiedy oczy kobiet zetknęły się ze sobą.
- Oczy w dół! - napomniała Katarzynę za śmiałość jakiej się dopuściła. - Nie znasz zasad? Przypomnę ci kilka! - krzyknęła trochę zbyt przesadnie, nadgorliwość nowicjusza, ale poczuła się wyjątkowo miło w takiej roli.
Podeszła do faceta i palcem wskazującym przejechała po lekkiej wypukłości w kroczu. Po kilku ruchach, coś pod czarnymi płóciennymi spodniami ożyło, zaśmiała się. Spojrzała mu znienacka w oczy, ale niewolnik szybko opuścił głowę, był dobrze wyszkolony.
- Przynieś mi wina - wymownie odgoniła Katarzynę machnięciem dłoni, jak znudzona hrabina służkę.
Po chwili w dłoni poczuła kielich, upiła łyk czerwonego trunku, poczuła się pewnie, władała tym zakątkiem. Obmyśliła już wstęp, nie będzie łagodna.
- Chcę zobaczyć, jak cały znika w twoim gardle - rzuciła zachciankę. - Cały - podkreśliła.
Uległa podeszła do obezwładnionego niewolnika, przyklęknęła, a jego spodnie opadły i zatrzymały się na kostkach. Kutas prężył się już gotowy do czegokolwiek zażyczyłyby sobie kobiety, ale to nie było takie proste. Najpierw zachcianki, może później przyjemność. Kaśka rozpoczęła robienie loda, a pojawiające się wciąż narzekania i instrukcje zmuszały ją do pokonywania kolejnych oporów gardła. Zdawało się, że już połykała całego kutasa, kiedy odruch wymiotny zmuszał do wycofania się, chociaż wargom brakowało do nasady członka niewiele. Patrzyła błagalnie na przyjaciółkę, słyszała tylko cicho i powoli wypowiadane słowo -"cały". Czuła jak pękata pała rozpycha się w przełyku, kobieta krztusiła się, ale finalnie dopięła swego. Nagroda była przyjemna i zgoła odmienna niż dotychczasowe szorowanie gardła, Pani pozwoliła się wylizać.
Marlena prowokowała i drażniła zmysły uległego i po przygotowaniu cipki przez przyjaciółkę, tylko przez moment nadziewała się na stercząca pałę podwładnego, taką miała zachciankę, to była zabawa.
- Stań przed nim, tyłem do niego i pozbądź się tej czarnej szmatki - miała na myśli koronkowe majteczki - pochyl się i czekaj - dokończyła instrukcję, kiedy bielizna leżała już na podłodze.
Katarzyna stała pochylona w lekkim rozkroku, a obszar nagiego ciała kontrastował z czernią opinających szczupłe uda pończoch u dołu i krawędzią gorsetu tuż powyżej pośladków. Zastygła tak na ponad minutę, Marlena w tym czasie nic nie mówiła, nie musiała. Mężczyzna skupił uwagę na obszarze u szczytu nóg, wyglądającej teraz jak rzeźba posłusznej, a właśnie to chciała osiągnąć. Sama podeszła do przykutego faceta i mocno ściskając sterczący korzeń w dłoni, powoli wykonywała ruchy sprawiające mu ogromną przyjemność.
- Patrz na nią! - upomniała go, kiedy opuścił wzrok na swoje klejnoty trzymane w uścisku dłoni Pani.
- A ty - skierowała słowa do Katarzyny - pomóż jemu i sobie. Jedną dłonią - uściśliła.
Po chwili w kroczu pochylonej pojawiły się końce palców dłoni, które powoli, wręcz ślamazarnie rozpoczęły eksplorację przeciętego bruzdkami terenu. Delikatna skóra poddawała się dotykowi, przemieszczając się za ruchami dłoni. Zabawiająca się sama, kilka razy rozłożyła palce, jakby dociskając je do sromu, wykonywała gest victorii. Otwierała przy tym wejście do rozkosznej dziurki otoczonej różowymi strzępkami. Przez chwilę masturbowała się na oczach stojącej za nią dwójki.
Ku niezadowoleniu przykutego, Marlena odeszła i zniknęła w rogu piwnicy. Szybko pojawiła się z powrotem.
- Masz! To ci powinno pomóc - podała przyjaciółce sztucznego członka. - Chcę zobaczyć wyjątkowe przedstawienie. Zresztą nie tylko ja - zaśmiała się szelmowsko, patrząc na rozpalonego faceta.
Kilka minut Marlena przyglądała się masturbującej, co chwilę rozpalając zmysły podwładnego, gładząc czule klejnoty. Czasem ściskała delikatnie kule jąder, by po chwili tylko musnąć palcami prężący się maszt. Słyszała głębokie i szybkie wdechy i powoli wypuszczane powietrze, oznakę skrajnego podniecenia.
- Przybliż się - nakazała kompance, ta szybko wykonała zadanie, widać było, że pragnie poczuć kutasa w sobie. Katarzyna domyślała się, w jakim celu jej tyłeczek ma zbliżyć się do unieruchomionego mężczyzny. W duchu, już od kilku minut, prosiła koleżankę, by w końcu na to pozwoliła.
Marlena trzymała kutasa, odginając go ku dołowi, w kierunku zbliżającego się celu. Podziwiała symetryczne pośladki przyjaciółki, pracę mięśni i gładkość skóry, zdającej się nie mieć najmniejszej skazy. Penis bez najmniejszego problemu zanurzył się w przygotowywanej długo wilgotnej szczelince. Po chwili domina patrzyła na potrząsane ciało koleżanki, która poruszała się rytmicznie i dość szybko, a biodra zakutego wychodziły jej naprzeciw. Widziała grymasy rozkoszy malujące się na twarzach uprawiających seks. Nie minęło pół minuty, a po piwnicy rozeszło się echo komendy:
- Wystarczy!Dość! - zaśmiała się perfidnie. - Za mną - skinęła głową nadając kierunek.
Pani zajęła miejsce na topornym urządzeniu do krępowania i rozłożyła wymownie uda. - Na co czekasz? Liż mnie! - zarządziła, obejmując uda od wewnętrznej ich strony. Kiedy kobieta klękała, by wykonać polecenie, Pani zmieniła zdanie. - Albo nie, rozkuj go, on to zrobi.
Po chwili Marlena leżała na drewnianej platformie, a facet kłapał językiem niczym chłeptający wodę pies, czuła się cudownie.
- A ty rób mu laskę. Na co czekasz? - rzuciła do Kaśki, niczym do człowieka drugiej kategorii, jakby mając do niej pretensje, że się jeszcze tego nie domyśliła.
Kobieta musiała mocno się nagimnastykować, by klęczącemu przed szefową facetowi, sięgnąć do kutasa. Musiała klęknąć i pochylając tułów do samej podłogi, wcisnęła głowę pod drewniane ustrojstwo. Po chwili ciągnąc lachę, mruczała i ciamkała niczym najlepsze kurwiszcze dopuszczone do umiłowanej zabawy.
- Teraz mnie ruchaj, a ty... - zwróciła się do skupionej na robieniu loda - Ty na stół! - rozłożyła przy tym uda na za piętnaście trzecia, a kiedy mężczyzna wbił się niczym brutalny barbarzyńca, pozwoliła mu na dłuższą akcję, ale nie na tyle długą, jak by tego pragnął - Teraz ją! - kiwnęła głowa w stronę stołu.
Katarzyna leżała na stole z wyeksponowanym kroczem. Napalony buhaj błyskawicznie wbił się w rozgrzany otworek. Władczyni widziała, jak oboje pochłonięci seksem, jakby na zmianę spoglądali w jej stronę w obawie, by ta nie przerwała im tej przyjemności. Nie przerwała, wzbogaciła ją jeszcze o swoją obecność. Powoli zajęła miejsce na solidnym stole, usiadła na twarzy przyjaciółki tyłem do mężczyzny i rozkładając wargi sromowe, przygotowała je na oralne pieszczoty. Widziała wirujący język, wargi żujące fałdki skórne i cykliczne ruchy głowy, była w niebie.
Cała trójka czerpała rozkosz, nie tylko z fizycznych bodźców, te wzrokowe były równie podniecające. Plaski, pomruki, ciche jęki. Jeszcze prawie kwadrans Marlena zarządzała zasobami ludzkimi i rozkoszą, decydując co i ile się komu należy.
Niewolny właśnie mocno potrząsał ciałem Władczyni, kutas nurkował w cipie do samej nasady członka, a uderzając z impetem w pośladki, zdawało się, że pacnięcia są głośniejsze i częstsze.
- Masz mnie jebać jak ostatnią szmatę, tak, tak właśnie lubię! - krzyczała, kiedy już wszystkie hamulce puściły za sprawą zbliżającego się orgazmu, takiego już dawno nie miała.
- Wyjdź! Teraz ją, tak samo jak mnie! - rzuciła głośno dysząc, kiedy orgazm obezwładnił jej ciało.
Teraz patrzyła jak leżąca na stole obok niej koleżanka szura plecami po blacie. Ten facet to istna maszyna, cyborg - pomyślała widząc radość przyjaciółki z atomowych uderzeń wwiercającego się w waginę prącia. O mało bym zapomniała - uświadomiła sobie pewien drobiazg . W geście tryumfu, wciąż głęboko oddychając, wypowiedziała słowa niczym zaklęcie:
- A teraz wal ją w tyłek - uśmiechnęła się do koleżanki w geście rewanżu, chociaż ta automatycznie odwróciła wzrok. Co prawda pełniąca rolę dominy, obawiała się dalszej części spotkania, kiedy władzę przejmie Katarzyna, ale w sumie mentorka raczej niczym nie mogła ją już zaskoczyć. Tym bardziej chciała odznaczyć się ciekawym schyłkiem rządów, zanim zostanie zdetronizowana.
Patrzyła, jak przyjaciółka rozchyla uda i unosi biodra, a posłuszny facet przygotowuje anus na penetrację. Podniecony niewolnik błyskawicznie rozsmarował ślinę i bardzo szybko wcisnął w ciasne słoneczko twardą pytę. Widok porzuconej szczelinki i poruszającego się w drugiej dziurce tłoka, oświecił spełnioną już kobietę. Zniknęła na moment, a kiedy wróciła, pogładziła czule twarz Kaśki, a moment później wpakowała w wolny otwór wykonane z przeźroczystego materiału dildo. Poruszała nim w określonym rytmie, bawiła się tym. Trwało to ponad dwie minuty, długo i niedługo. Przyjaciółka szczytowała głośno jęcząc, chwilę później czekała jeszcze na nią niespodzianka. Pomimo zbuntowanego i oznajmiającego niezadowolenie wzroku, nie miała nic do powiedzenia. Już od samego momentu, kiedy Marlena nastawiła dłoń na przyjęcie męskiego wytrysku, domyślała się, co chodzi jej po głowie. Tym bardziej, że spoglądała na nią z ukosa, zdradzając swoistą niecierpliwość, a zarazem uznanie dla siebie za wymyślenie czegoś wyjątkowego. Biało-żółty płyn zgromadzony na płaskiej niecce dłoni, trząsł się jak galaretka. Zbliżając się do twarzy Katarzyny oznajmiał swoją bliskość specyficznym zapachem, a po chwili smakiem. Domina przytknęła dłoń do ust podwładnej i rozmazała zebrane nasienie po nieokrytej maską okolicy, wciskając sporą ilość do oporujących ust.
- Otwieraj! To twoja nagroda - zaśmiała się demonicznie, ale zarazem sympatycznie.
Kobieta posłusznie rozchyliła wciąż czerwone od nałożonej pomadki Chanel Carmen Rouge Coco usta. Białe zęby wciąż zdawały się być zaciśnięte, zdradzając niezadowolenie. Ale opór był daremny. Marlena wcisnęła w gardło sporą ilość białego żelu i wytarła palce o język, a podwładna odegrała swoją rolę, i na życzenie Pani, połknęła wszystko, kiedy ta przyglądała się z bardzo bliska, wzajemnie czuły swoje oddech.




To była katastrofa, jakiej nikt z obecnych się nie spodziewał, nikt z wyjątkiem dumnej Katarzyny. Jej intryga, plan, zamiary, wszystko, zakończyło się tak, jak chciała, wyszło nawet lepiej niż oczekiwała. Mogła być za to znienawidzona, ale nie mogła sobie odmówić tej roli i doświadczenia stanu, w którym upokorzenie znajdującej się z nią w piwnicy pary, promieniowało i dawało się wyczuć w każdym skrawku ciała. Teraz była boginią, wszechwładną konstruktorką psychicznego cierpienia, jakby to ona kierowała ludzkimi losami. Tak, to on z perspektywy uległych była wszechmocna. Oczy obojga nie wierzyły w to, co się działo w tej małej piwnicy, przesyconej zapachem rozkoszy, brudnej rozkoszy, ale jakże pociągającej i obnażającej najciemniejsze zakamarki ludzkiej natury. Nie spodziewali się tego w najczarniejszych snach, ich Pani zdawała się wpływać na rzeczywistość, znając i wprowadzając w życie największe ich obawy i lęki. Nie obejmowali tego umysłami.




Po odświeżeniu się, Katarzyna nadała przyjaciółce nowy wygląd. Czerwona, lateksowa, mocno opinająca twarz maska, w kontraście z czernią połyskującego kombinezonu, wyglądała zjawiskowo.
- Nie godzi się, by królową poniewierano - miała na myśli poprzednią postać koleżanki. Poza tym, musisz mieć wolne usta - uzasadniła zmianę,
Po wypiciu lampki wina z abdykującą władczynią, musiała się ona pogodzić się z nową rolą, ukrywała to bardzo udanie, że trochę się obawia rewanżu. Patrząc z drugiej strony, nowa Królowa, raczej niczym nie mogła zaskoczyć tak wytrawnej uczennicy. Przecież robiłam już wszystko - uspokajała się. Katarzyna natomiast zyskała dziwnego rodzaju energię, co zdradzało przenikliwe, a zarazem tajemnicze spojrzenie. Widać w nim było tryumf, dumę, a zarazem pewien diaboliczny pierwiastek. Zabawa znowu się rozpoczęła.
Po chwili wprowadzenia i rozpalania zmysłów niewolnika, Katarzyna rozpięła gorset, a piersi wyskoczyły spod okrycia nad wyraz dynamicznie, niczym wypuszczone na wolność gołębie. Zakołysały się i przykuły uwagę uległego.
- Chciałbyś się nimi zająć - zwróciła się do niego łobuzerskim tonem - Może później- stwierdziła sucho. - Najpierw trochę popatrzysz - zaśmiała się kusząco. - Chodź, wiem, że tego chcesz - przywołała Marlenę, nakazała jej pozbycie się wszelkich części ubioru poza maską. Patrzyła jak spod lateksowego kombinezonu wyłania się zgrabne ciałko kochanki, skrawek po skrawku.
Domina chciała pokazać mężczyźnie, co służka uwielbia, i co potrafi. Ponad piętnaście minut kobiety pieściły się, zapominając o skrajnie podnieconym mężczyźnie przykutym w pobliżu. Katarzyna celowo rzuciła materac tuż przed nim, by wszystko widział, by napalił się jak buhaj, by zapamiętał to przeżycie. Kobiety brały udział w tak śmiałej scenie, że nikt patrzący na nie, nie miałby wątpliwości, że są doświadczonymi lesbijkami. Wiły się w objęciach, lizały się, tarmosiły sromy, robiły palcówki, 69, pozwalały sobie na wszystko, co przyszło na myśl Katarzynie. Tu już nie było dominującej i uległej, były jakby jednym. W pewnym momencie, robiąc 69, kobiety skupiły dłonie na sromach i rozpoczęły niecodzienne pieszczoty. Tak naprawdę to Katarzyna dała sygnał do takich pieszczot, chciała trochę zaszaleć.
- Rób tak samo! - nakazała.
Sama leżąc na plecach, widząc wyeksponowane przed twarzą krocze, pokryty śluzem srom i szereg bruzd i wyłaniający się obraz łuków pośladków, przeżywała wyjątkową euforię. Jedną rękę wcisnęła między szczupłe filary ud i przejeżdżając nią po brzuchu i biodrze, dotarła do miękkiego pośladka. W ten sposób objęła udo partnerki i przyciągnęła ją do siebie, wszystko po to, by lepiej widzieć i być precyzyjną w zadawaniu rozkoszy. Pierwsze klepnięcie dłonią cipki zaskoczyło Marlenę, kolejne zaintrygowały, a dalsza część stała się wyjątkowym doświadczeniem. Wierzgała biodrami tak, by Królowa trafiała w szparkę, w określone obszary. Sama odwdzięczała się podobnymi pacnięcia w krocze przyjaciółki. Poklepywały szparki, co chwilę zanurzając złączone palce w pragnących penetracji pochwach. Na zakończenie żuły nabrzmiałe łechtaczki, a pomruki rozkoszy doprowadzały stojącego obserwatora do szału.
Katarzyna czuła, że już pora coś zmienić, że wystarczy już tej części przedstawienia. Uwolniła się od wessanych w srom ust kochanki, podeszła do dębowego stołu, wlała do kielicha czerwony napój, aż po same brzegi i upijając łyk wytrawnego wina, zasiadła na blacie.
- Chodź tu. Wiem, że wciąż jesteś spragniona - spojrzała na łono, powoli je odsłaniając, jakby zapowiadała kontynuację oralnych pieszczot, chwilę temu tak brutalnie przerwanych. Uda Pani w zwolnionym tempie rozchylały się na boki, niczym skrzydła śluzy na kanale rzecznym. - Klęknij tutaj - wskazała miejsce tuż przed kroczem. - A teraz pij! - wykonała niespodziewany ruch, przechylając kryształowy kielich i wylewając strużkę trunku w okolicy wzgórka łonowego. Wino spływało po wydepilowanej skórze, bruzdach i zagłębieniach sromu, ku odbytowi, po czym zaczęło kapać wprost do ust Marleny. Kropla za kroplą, czasem bardziej wartka stróżka, wszystko znalazło się w ustach zachwyconej pomysłem podwładnej. Różowe fałdki tworzyły kaskady dla strumieni napoju, który docierał do każdego zagłębienia, niosąc ze sobą napotkane krople pełnej feromonów wydzieliny. Po chwili Marlena wylizała wilgotny zakątek, wciąż mokry od wytrawnego trunku i zmieszany teraz z pochwową wydzieliną, mający w sobie nuty smakowe owoców morza.
Kiedy w ciele Katarzyny robiło się bardzo, bardzo gorąco, a drogi nerwowe promieniowały od erotycznych impulsów, wstała ze stołu i zaszczyciła uwagą posłusznie przyglądającego się kobiecym perwersjom mężczyznę.
Zbliżyła twarz do jego głowy tak blisko, że czuł jej świeży oddech przesycony wonią wina. Chwyciła sterczącą pałę i pieszcząc ją dłonią szykowała go do nagrody za wytrwałość, wystarczyło kilka sekund, w sumie od razu był gotowy. Odgrywana przed chwilą scena była wystarczającą motywacją do ciągłego utrzymywania pokaźnego wzwodu.
- Chodź tu - przywołała niedawną partnerkę.
Pomogła nabić się stojącej tyłem Marlenie na sterczącą pałę. Kaśka słyszała dudnienie własnego serca, biło tak głośno, jak basy w samochodzie czarnych gangsterów, tyle że w jej piersi dudniło w zdecydowanie krótszych interwałach. Musiało tak być, przechodziła do punktu kulminacyjnego spotkania. Jeszcze się trochę wahała, jeszcze nie było za późno na wycofanie planu z wcielenia go w życie. Nie! Obiecałam, że to zrobię. Muszę! - mówiła do siebie w myślach, kiedy naszły ją wątpliwości. Szybko je rozwiała, tym bardziej słysząc pomruki dobijającej się do ciała uwięzionego Marleny. Mruczała niczym jurorka programów kulinarnych, smakująca arcydzieło przyszłego mistrza kuchni.
- Wal ją! - dopingowała go kilka razy, a on posłusznie wypełniał zadanie. - A teraz w tę drugą, uwielbia to - wyszeptała mu do ucha po kilku minutach niby nudnego posuwania. Odpięła zamek męskiej maski. - Masz mi dać znać, zanim wytryśniesz - zbliżając usta do małżowiny, szepnęła jeszcze ciszej, w najwyższej konspiracji przed dyszącą z przyjemności koleżanką. - Tuż przed, jasne? - kiwnął nerwowo głową, jakby zbywał jakieś mało ważne słowa.
Czuła ciepło bijące spod maski mężczyzny, męczył się od tej temperatury, włosy miał mocno spocone. Zdjęła okrycie jego twarzy i przyglądała się, jak wpycha nabrzmiałego kutasa w ciasne oczko, które jednak szybko wpuściło tak duży obiekt. Widok był wyjątkowy. Łagodne wzgórki pośladków, wąwóz prowadzący do doliny rozkoszy i tłok wbijający się w ciasny pomarszczony otwór. Katarzyna uśmiechnęła się dumnie. Teraz była kolej, by zadbać o Marlenę. Przyjaciółka podeszła do niej i poluzowała okrycie twarzy. Pretekstem do takiego zachowania było to, co nastąpiło po rzuceniu maski na ziemię. Kaśka uniosła skórę wzgórka łonowego, a srom przybrał kształt rynny, idealnie pasującej do języka. Marlena momentalnie przyssała się do strzępków skórnych, była tak napalona, że nie czekała na komendę, błyskawicznie odnalazła łechtaczkę, dłonie objęły Panią i zacisnęły się na miękkich poduszkach pośladków. Jak zwykle z lubością zatraciła się w kobiecym skarbie. Radosnym pomrukom i jękom nie było końca.
- Powiedz, jak bardzo lubisz lizać cipę - zwróciła się nieco wulgarnie do zajętej oralnymi pieszczotami Kaśka.
- Uwielbiam! Mogę ją lizać cały dzień! - rozeszła się przytłumiona odpowiedź, po czym znowu słychać było odgłosy chłeptania.
- A ruchanie w tyłek? - zadała kobiecie kolejne pytanie, a głowę skierowała w stronę dobijającego się do tyłka przyjaciółki mężczyzny, nakazała mu przyspieszyć.
- Yhhh! Uwielbiam - mruknęła przy tym wymownie, nie patrząc już na nic, zareagowała na zmianę tempa potrząsania ciałem. Marlena szybowała właśnie w świecie rozkoszy, a przyjaciółka dociskała jej głowę tak, by język trafiał w gorącą grudkę. Chwyciła włosy podwładnej, niczym szpony drapieżnika wczepiają się w ofiarę i rozpoczęła ostrzejszą zabawę. Dociskając srom i poruszając biodrami w górę i w dół, szorowała po twarzy Marleny, a ta zachwycona tym doznaniem z niecierpliwością czekała, aż cipka zjedzie z jej czoła i nadzieje się na wystawiony język. Cała twarz podwładnej mieniła się refleksami śluzu.
Gdyby nie doniosłość zbliżającej się chwili, Pani nie pozwoliłaby na nic innego, jak na dalsze takie pieszczoty. Dziś jednak musiała być silna i odmówić sobie zbliżającego się orgazmu na rzecz bardziej istotnych rzeczy. Czuła, że jeszcze kilkanaście sekund, może pół minuty i rozsadziłaby ją euforia, ale widząc machającego dłonią mężczyznę, wskazującego na wpychanego w odbyt penisa, musiała wznieść się ponad słabość, musiała reagować. Oderwała cipkę od ust przyjaciółki, kiwnięciem głowy dała sygnał, by mężczyzna wyszedł z tyłeczka, a głowę podwładnej obróciła do przykutego obiektu. Zdążyła jeszcze chwycić w dłoń dyndającą pałę i skierowała ją w stronę ust niewolnicy. Cieszyła się, że uległy w oznace nadchodzącej ekstazy odchylił głowę, wyszło to lepiej niż chciała. Marlena też wpatrywała się tylko w małe nacięcie na czubku prącia, tło stanowił porośnięty włosami brzuch mężczyzny, czekała na pierwsze strumienie ejakulatu. Teraz myślała tylko o tym. Żołądź przysunięta blisko oczekującej nieuniknionego, która wciąż nawilżała językiem usta, zdawała się już być purpurowa. Nagle bum! Strumień płynu poszybowała na twarz Marleny. Zalał część policzka, nosa, a kilka grubych kropel wylądowało na starannie udekorowanym oku. Na szczęście kobieta miała świetny refleks i zdążyła zamknąć powieki. Dopiero kilka kolejnych grubych nici trafiło do gardła, a następne, o mniejszym ciśnieniu, spadały na przednie części ud kucającej kobiety.
- Ile tego? - zaśmiała się Marlena rozbawiona sceną, nie była w stanie dłużej milczeć, była rozbawiona. Miała wciąż zamknięte oczy, by nie kusić losu i nie doczekać spóźnionej niespodzianki. Jedna dłoń już zgarniała ejakulat z zaklejonej powieki.
Marlena, wciąż nic nie widząc, pozbywała się spermy z twarzy. Doceniła pomysłowość przyjaciółki. Jeszcze nigdy nie zaznała takiego traktowania. Połykała spermę, nawet nie raz czuła ją na podbródku i wargach, ale rozlane nasienie na twarzy powodowało wyjątkowe poniżenie. W duchu się zaśmiała, ale żadnym grymasem twarzy nie dała tego po sobie poznać. Usłyszała, że każdą zebraną z twarzy kroplę ma połknąć i tak zrobiła. Nawet Katarzyna zgarniała z gładkiej twarzy resztki płynu i wcisnęła go w gardło podwładnej. Uległa czuła jeszcze resztki wilgotnej mazi na policzkach, ciepłe i bardzo kleiste, ale nie chciała być nadgorliwa.
Stało się to, o czym tyle razy mówiła Katarzyna - świat nagle się zmienił, zwolnił, przeistoczył się w krainę niemożliwości, totalnego absurdu. Zaskoczony usłyszanym czystym znanym mu kobiecym głosem mężczyzna, opuścił oczy wtedy, gdy ona odchylała powieki, by sprawdzić, czy usunęła z nich całą spermę, ocierała już nos i przesuwała palce na policzek. Para oczu spotkała się ze sobą.




Miesiąc później

- I jak Mała? - spytała o samopoczucie córki Marlena, kiedy usłyszała trzask drzwi wejściowych, Kamil właśnie wrócił do domu.
- Zadowolona, jak zawsze. Wiesz, że lubi tam spędzać czas - uśmiechnął się i podszedł od tyłu do żony szykującej przekąskę. Ucałował smukły i kuszący kark, mógł to zrobić, bo ukochana spięła włosy na podobieństwo koka, żona pachniała przecudownie.
- Jest dzisiaj jakiś ciekawy film w telewizji? Skoro będziemy sami, może obejrzymy? - obróciła się w stronę męża, by zorientować się, co on na to.
- Nie wiem, zobaczę - podszedł po pilota i przejrzał ofertę kanałów. - Spoko, coś się znajdzie.

Nastał wieczór i oboje siedzieli na sofie zapatrzeni w akcję filmu. Jak to często w takich sytuacjach bywa, otworzyli wino i sączyli kolejną już lampkę, robiło się romantycznie. Specyficzne uśmieszki zaczęły pojawiać się na twarzach, czuć było niecierpliwość, szczególnie Kamila. Wstał i gdzieś na chwilę zniknął, pewnie przebrać się w wygodniejsze ubrania.
- Zgaszę światło, warto oszczędzać - zaśmiał się, przełączając cichym pstryknięciem włącznik, po czym wyszedł z pokoju dziennego.
Racja - pomyślała Marlena wstając, by opuścić rolety. Do mieszkania wpadały jeszcze resztki dziennego światła. Mieszkali w bloku, zawsze wieczorem dbała, by nikt ciekawski nie zaglądał z budynku naprzeciw, sama przypadkiem była świadkiem ciekawych scen z udziałem nieświadomych bycia obserwowanym ludzi. Wystarczyła poświata telewizora, by lokatorzy z naprzeciwka byli widoczni w mieszkaniach. Nie raz mieli z Kamilem ubaw. Wiedziała, że właśnie zapowiada się na seksik, a nie chciała dostarczać przypadkowym obserwatorom rozrywki. Opuściła ostatnią roletę.
Nagle poczuła szarpnięcie za rękę, a po chwili za drugą, wykręcono je do tyłu.
- Co ty robisz!!? Kamil? - panikowała, próbowała zrozumieć, o co tu chodzi.
- Zamknij się kurwo, dobrze wiesz co - odpowiedział wulgarnie, przewiązując nadgarstki jakimś naprędce znalezionym w szafie krawatem. - Zamknij się! - nakazał ekspresyjnie zbliżając usta do jej ucha, wyglądał na rozwścieczonego.
- Ratu... - urwał się głos, bo jakiś skórzany pasek oddzielił wargi, uniemożliwiając wypowiedzenie właściwie brzmiących słów.
- Ja ci kurwa dam ratunku - powiedział cicho do ucha - Tylko spróbuj się drzeć - postraszył.
Wywlókł ją z pokoju do sypialni i pchnął na łóżko, próbowała się obrócić na plecy, by go widzieć, ale skrępowane ramiona stanowiły nie lada przeszkodę. Poczuła, że zdziera z niej majtki i zarzuca dół spódniczki na biodra. Leżała obnażona, a on chyba tylko patrzył, bo przez pewną chwilę czuła tylko lekki powiew powietrza na nagim tyłku.
- Zaraz będę cię pieprzył - poinformował rozpinając pasek w spodniach. - Ale trochę inaczej niż zwykle - zaśmiał się wpatrzony w pokryty cieniem interesujący mężczyzn zakamarek. Podniecił się jeszcze mocniej, kiedy dostrzegł leżące na podłodze rozerwane czarne koronkowe majtki.
Docisnął ją z góry tak, by klęczała na podłodze, ale brzuch leżał na materacu. Wierzgała, próbowała się przeciwstawiać, ale siła Kamila, nie pozwalała jej na zbyt wiele. Facet napluł na dłoń, poślinił srom i mocnym pchnięciem wszedł w żonę. Telepał nią rytmicznie, a obezwładnioną było tylko stać na pomruki i mamrotanie. Nie opłacało jej się szarpać, posłusznie poddawała się niegodziwym czynnościom męża.
- Jak ja to lubię - mówił, co chwilę, wpatrzony w kutasa wbijającego się w cipkę, kiedy wargi sromowe rozchylały się niczym sprężynująca guma, a różowe fałdki obejmowały ściśle korpus nabrzmiałej pały. - I wiem, że ty też lubisz takie rżnięcie - posuwał biodra szybko i mocno, a dla zaznaczenia pozycji zacisnął dłoń na zebranych w garści włosach. Fascynował się tym, czego doświadczał. Nikt mu nie zarzuci, że nie jest prawdziwym mężczyzną. Wie jak dać kobiecie satysfakcję, szczególnie takiej jak Marlena - tłumaczył w myślach agresywne zachowanie.
- Co? Może jest inaczej? - pytał wściekły, chociaż nie liczył na zrozumiałą odpowiedź. - O! - zwrócił uwagę - A teraz coś co lubię równie mocno jak mokrą pochwę. Ciasny tyłeczek - zapowiedział i po chwili zbliżył twarz do zagłębienia oddzielającego pośladki i napluł na niewinnie wyglądające słoneczko. - Uwielbiam to... tak samo jak ty.
Wylizał oczko, po czym wszedł powoli, a kiedy tylko przebił się przez zwieracz, rozpoczął szybkie ruchy. Słyszał mamrotanie Marleny, ale miał to gdzieś. Nie było ważne, że ciężko jej się oddychało, że w proteście rzuca na boki głową. Teraz gdy już wszystko wiedział, musiał z tej wiedzy skorzystać. Ruchał ukochaną jak szaleniec, a ona beznamiętnie wpatrywała się gdzieś w ścianę przed nią. Kiedy poczuł, że lada chwila dojdzie, pociągnął ją za włosy, by klęczała przed nim, i jedną ręką trzymając zaciśniętą na stronkach, a drugą pocierając członka, szykował ją na karę. Zalał twarz ciepłą spermą, nie patrząc na nic, tym bardziej na przenikliwe, błagalne spojrzenie Marleny.
Wraz z ostatnią wyciśniętą z penisa kropla nasienia, gdzieś daleko uleciała agresywna postawa Kamila. Tak samo spokojnie, jak on teraz patrzył na poniżoną żonę, z jej twarzy kapało nasienie. Kropla za kropla, strużka za strużką, sunęły w dół czoła, nosa i policzków. Na brodzie zebrała się spora ilość ejakulatu, który zaczął kapać na ciasną szczelinę pomiędzy piersiami i mocno wyciętą czarną bawełnianą koszulkę. Powoli rozpiął oklejony nasieniem pasek pełniący rolę knebla, a chwilę po tym krawat krępujący nadgarstki. Złamana kobieta wciąż klęczała przed nim, wyswobodzone dłonie znalazły się na mięknącym penisie i pieszczotliwie bawiły się delikatną skórką przesuwaną powoli po jego korpusie, a chwilę po tym delikatne usta okryły główkę, z której powoli odpływała krew. Bardzo powoli i czule żuła wrażliwą żołądź.
- Dla takich chwil, odpuszczę sobie wojowanie z teściową - zaśmiała się. - Może częściej brać Dominikę do siebie - dodała, bezpruderyjnie wciskając wiotczejący organ w gardło po samą nasadę, teraz było już łatwiej. - To teraz moja kolej - zaśmiała się chytrze.

EPILOG

Pamiętnego dnia, w piwnicy domu Katarzyny obnażyła przed mężem wszystkie swoje tajemnice, pragnienia, wyuzdane zachcianki, była kurwą, i wszystko to robiła zupełnie nieświadomie. Na pewno Kamil, w najśmielszych wyobrażeniach o niej, się tego nie spodziewał. Robiła takie rzeczy, że patrząc na to trzeźwym okiem, sama czuła do siebie odrazę. Ale w piwnicy też była sobą, tą inną sobą. Marlena domyśliła się powodów, dla których Katarzyna dopuszczała się tak wyrafinowanych zabaw. Wynik był taki, jaki zamierzyła. Bezgraniczne upokorzenie i wstyd nieporównywalny do żadnego innego, sięgnęła dna. Dopiero teraz przejrzała mechanizmy intrygi - mistrzowskiej, fenomenalnej, co tu dużo mówić, genialnej. I kto by pomyślał, że Kamil trafił do tego świata zupełnym przypadkiem. Pod wpływem alkoholu i bohaterskiej śmiałości, podjął wyzwanie przyjaciela - singla. Mieli to zrobić tylko dla jaj i zrobili. Jednak z każdym kolejnym pobytem w Sali Mniejszej, przedsięwzięcie zmieniło się w rozrywkę, na dodatek bardzo przyjemną. Obudzili drzemiący w nich mroczny potencjał.
Marlena z Kamilem nigdy nie zaznali takiego wstrząsu, jaki udzielił im się w piwnicy domu Katarzyny. Przez dłuższą chwilę nie byli w stanie wypowiedzieć nawet słowa. Byli w najprawdziwszym psychicznym szoku. Później małżonkowie długo rozmawiali i doszli do wspólnych wniosków, że wtedy oboje byli przekonani, że to sen.
Katarzyna nie dość, że zorientowała się, że Kamil to ten Kamil, zaplanowała intrygę i zrealizowała ją w mistrzowski sposób, to bardzo później małżeństwu uświadomić sobie, że są dla siebie niewyobrażalnym skarbem. Celowo przedstawiła Marlenę, jako nie posiadającą oporów ladacznicę, gotową zrobić wszystko dla swojej Pani. Katarzyna obnażyła wszelkie słabości i nieprzyzwoitości przyjaciółki. To intrygantka pozwoliła parze to wszystko zrozumieć i oceniać w pozytywnych kategoriach, a nie wzajemnych pretensji. Tamtego dnia siedzieli u niej do północy i rozmawiali, byli jak koło szczerych przyjaciół, mówili o wszystkim, o każdym sprośnym pragnieniu i każdej erotycznej fantazji. Zawitali do przeciwległego świata, nie żądzy, a uczuć. I to tych wcześniej skrywanych najgłębiej jak tylko się dało.
Kilka dni dziwnie się czuli, dowiedzieli się przecież o sobie takich rzeczy, w tak niecodzienny sposób, ale też byli przekonani, że gdyby nie pomoc Kaśki, nigdy nie zrozumieliby, jacy są i pewnie tłamsiliby w sobie te pragnienia, bojąc się opowiedzieć o erotycznych fantazjach. Jeszcze nigdy w nie byli tak blisko ze sobą, jak teraz. Ich dusze wręcz do siebie przylgnęły, nie bojąc się już krytyki, oceny, niezrozumienia. Seks stał się niewyobrażalnie satysfakcjonujący i ciekawy, nawet ten tradycyjny, typowo małżeński. Śmiali się czasem z okoliczności poznania prawdziwych siebie, oni wciąż to robili, i co pewien czas pozwalali babci zająć się wnuczką. Oni w tym czasie zmieniali się w innych ludzi, mniej grzecznych.
Katarzyna zdawała sobie sprawę, że wielomiesięczne przygotowania Marleny do roli w Klubie mogą pójść na marne. Rzadko kiedy stawiała na szali reputację, interes innych, ponad własną korzyścią, ale teraz nie była w korporacji, tu chodziło o prawdziwą przyjaźń. Ukrywała to pod maską obojętności, ale od lat tęskniła za kimś takim jak Marlena. Nigdy jej tego nie mówiła, nie było też tego po niej widać, ale równie mocno pragnęła prowadzić normalne życie. Mieć rodzinę, męża, sprawa z dzieckiem była do przedyskutowania, być jedną z tysięcy kobiet wracających po pracy do domu, gdzie ktoś czeka. W jej przypadku nie było to łatwe i dlatego tworzyła pozory zimnej, niedostępnej kobiety o niby nowoczesnym spojrzeniu na świat. Od lat w codziennym życiu nie była sobą.

- Kamil...się zgodził. Tylko nie za często... - informowała łamiącym się głosem.
Chciała przekazać wspólne z mężem ustalenia w cztery oczy, ale stać ją było tylko na rozmowę telefoniczną z Katarzyną.
- Wystarczy dwa razy w roku, przecież wiesz - odpowiedziała sucho i obojętnie. - Pozostałe spotkania, indywidualne, to już twoja sprawa. Wasza - szybko się poprawiła.
- Wiem - szepnęła, po czym nastała krępująca cisza.
- Pewnie dał warunek - kontynuowała mentorka, przewidując odpowiedź.
Milczenie było w tym przypadku wymowną informacją. Domyśliła się jakie postawił wymagania. Pewnie podobne do tych, które stawiają bogaci mężowie, znudzonym żoneczkom, chcącym zabawić się z innymi - "Jak ty, to i ja". W ogóle, Katarzyna miała wrażenie, że prowadzą dialog zawiedzionych sobą i zbyt dumnych na rozmowę wprost kochanków.
- Cieszę się - skomentowała i się rozłączyła.
Katarzyna podsumowała rozmowę udawanym entuzjazmem. Zawiodła się. Była gotowa przełknąć, w sumie nieduże, nieprzyjemności w Klubie, to nie był przecież moment wprowadzania świeżego mięska. Przecież każda kontraktowa niewolnica mogła odstąpić od zabawy w każdej chwili, ważne by dopełniła warunków umowy o całkowitej dyskrecji. Członkowie Klubu przez pewien czas żałowaliby straty takiego wartościowego obiektu, ale przecież też mieli świadomość, że tak może być. Kaśka nie wiedziała, co ma o tym myśleć. Ludzie są idiotami - skomentowała w myślach decyzję podjętą wspólnie przez Marlenę i Kamila. Chyba, że oboje szczerze właśnie tego pragną? Może aż tak są popieprzeni? Dopuszczała teraz też taką możliwość, że połączyło ich tak szczere uczucie, że chcą dla tej drugiej połówki całkowitego szczęścia, takiego najprawdziwszego, a tym było lawirowanie w odmętach ciemnej piwnicy i ludzkich wynaturzeń. Ona, w takiej sytuacji, by się na to nigdy nie zgodziła. Nigdy. Marlena okazała się być twardszą suką niż myślała. Katarzyna zrozumiała, że przyjaciółka nie przeżywała kryzysu tożsamości, miała po prostu taką naturę.




Jakiś czas później

Popołudniu przyjechali do domku letniskowego nad jeziorem na weekend. Trzask drzwi samochodu, walizki, przyjemna woń lasu, uświadomiły wszystkim, że wyrwali się z miasta, było cudownie. Okolica była przepiękna, ale nie po to tu byli, by podziwiać widoki, przynajmniej nie takie. Odpowiednio się przygotowali i przystąpili do losowania. Kamil szczególnie pragnął wystąpić dzisiaj w roli wszechwładnego decydenta.
- Na kolana zdziry - rzucił mężczyzna. Kilka minut temu okazało się, że to on będzie dzisiaj panem.
Marlena i Katarzyna posłusznie wykonały rozkaz, po czym powoli i na zmianę zajmowały się ustami sterczącym przed twarzami kutasem. A później pół nocy zaspokajały wszystkie jego zachcianki, on dobierając polecenia dobrze wiedział, że nie tylko jego.
Nie dochodzili, czyj to był pomysł, by w taki sposób spędzali czasem wspólny weekend, zresztą nie tylko. Wszyscy byli zachwyceni. Przyjaciółki mogły nacieszyć się sobą, a szczęśliwy Kamil, zdawał się wygrać los na loterii z główną nagrodą. Bez wątpienia był szczęściarzem. Nawet przywykł do widoku Marleny zatracającej się w lizaniu cipki, bardzo mu się to podobało. A on, szczęściarz nad szczęściarze, mógł posuwać do woli dwie kobiety, nie musiał ukrywać żadnego pragnienia, uważanych przez zdecydowaną większość kobiet - żon za wynaturzenia. Takie panie nigdy nie zrozumieją prawdziwej natury ich facetów, ale nie Marlena, ona była wyjątkowa. Nie była zazdrosna o przyjaciółkę, ani trochę, choć Kamil musiał zapłacić za to pewną cenę - musiał się nią dzielić.

Po wszystkich seksualnych aspektach ich spotkań, tych wyjazdowych, czy tych na miejscu, Katarzyna otrzymywała namiastkę czegoś na kształt rodziny. Właśnie tego w życiu szukała. Dużo wtedy rozmawiali, śmiali się i żartowali, mocno się zbliżyli. Momentami zdawało się, że tworzą poliamoryczny związek, choć w rzeczywistości małżeństwo kochało się najmocniej jak mogło, a Kaśka stanowiła pewnego rodzaju satelitę, krążącą wokół ich związku. Zmieniło się jeszcze jedno. W tych relacjach to już nie Katarzyna, a Marlena rozdawała wszystkie karty, stała się centrum uwagi.


KONIEC


Dodaj do ulubionych
9,304
Podziel się ze znajomymi
9.28/10

Jak Ci się podobało?

Średnia: 9.28/10 (40 głosy oddane)

Pobierz powyższy tekst w formie ebooka

Z tej serii

Komentarze (10)

Czytelnik

Czytelnik · 1 września 2018-2

Dawno mnie tu nie było i na co natrafiam? Na opowiadanie z dziedziny PORNO. Tak nieśmiało zapytam... a gdzie tu erotyka? Bohaterowie ,,obracają się" na wszystkie możliwe sposoby, co jest dokładnie opisane z niemal ,, medyczną" dokładnością" Chyba wszyscy wiemy na czym polega seks miedzy partnerami różnych lub tej samej płci, a może się mylę... Opisów jest taki natłok, że po pewnym czasie trudno domyślić się, kto z kogo i w jaki sposób korzysta. Tym bardziej, że autor w niektórych miejscach pogubił końcówkę i zamiast niej, nagle pojawia się on. Ogólnie oceniam na takie se, jeżeli można tak ocenić, co w punktach przekłada się na 5/10.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
CichyPisarz

CichyPisarz · Autor · 1 września 2018+1

Rozumiem, że każdy czytelnik ma swoją wrażliwość i poszukuje na tym portalu swojego świata jej bliskiemu. Czytelniku. Skoro liczyłeś na erotykę, nie powinieneś wchodzić w opowiadanie oznaczone tagiem BDSM. Chyba każdy się domyśla, co tam można znaleźć, że bliżej temu do pornografii, a nie romantycznym scenom. I jeszcze masz o to pretensje?
Ogólnie przestałem się przejmować niskimi ocenami, które ktoś co jakiś czas podrzuca, każdy ma swój przelicznik. Czytelniku. Świadomie wybrałeś opowiadanie, którego raczej nie powinieneś wybrać, znalazłeś kilka błędów - brak końcówek (literówka = drobiazg) i dlatego ściąłeś połowę punktów. Co tu komentować? Ogólnie oceniam taką postawę, jeśli można tak ocenić, "na taką se".

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Czytelnik

Czytelnik · 1 września 2018+0

CichyPisarz, to ja czegoś nie rozumiem. Dlaczego opowiadanie z tagiem BDSM nie może być erotykiem? Tak dla przykładu, przez niektórych wyśmiewane ,,50 twarzy Gray'a" jest o BDSM, a jednak nie jest porno lecz erotykiem. Chyba że się mylę. Nie sądzę. Ocena została ,,ścięta", jak to nazwałeś, ze względu na PRZESYT scen ,,medyczno"-pornograficznych(!), o czym było wspomniane w poprzednim komentarzu. Tyle z mojej strony.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
CichyPisarz

CichyPisarz · Autor · 1 września 2018+0

Czytelnik, nie kwestionowałem tego, że opowiadanie BDSM nie może być erotykiem. Pewnie, że może. Raczej chodziło o to, czego można się w takim spodziewać. Poza wspomnianymi, zaznaczmy komercyjnymi, filmem czy książką, ten wycinek życia erotycznego, kojarzy się raczej z dewiacją, czymś dziwnym i niezrozumiałym przez "przeciętnych" ludzi, zaryzykuję stwierdzenie - mocną pornografią. Chyba, że się mylę. W takim ujęciu jest to przedstawione w Kryzysie tożsamości, i tak bardzo pobieżnie.
Nie chciałbym ciągnąć tej dyskusji. Oceniłeś opowiadanie, wyraziłeś opinię, miałeś do tego prawo. Ja również.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Namiętna

Namiętna · 1 września 2018+0

Dobrze napisane, fajnie się czytało choć spodziewałam się, że małżonkowie dowiedzą się w jakiś sposób o sobie. Zakończenie trochę nijakie, niby happy end ale taki dziwny. Ogólnie bardzo dobrze - zarówno ostatnia część jak i całość.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
CichyPisarz

CichyPisarz · Autor · 2 września 2018+0

Namiętna, nie wiem, czy dobrze Cię zrozumiałem. Małżonkowie dowiadują się o sobie. Czy może uciekło Ci słowo w części wypowiedzi i stwierdzenie miało brzmieć - "małżonkowie dowiadują się w jakiś [inny] sposób o sobie".
Chociaż fabuła nadałaby się na scenariusz filmu, nie każdy kończy się typowym happy end'em. Ten, w Twojej ocenie jest nijaki, dziwny. Ale życie przeważnie niesie takie zakończenia. Zazwyczaj tylko w filmach romantycznych jest pięknie i prosto. I jeszcze w bajkach smile
Cieszę się, że opowiadanie, jak i cykl, Ci się podobało, i że to napisałaś. To taki ciepły promyk, wśród chłodu ostatnich komentarzy. Pozdrawiam smile

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
piastwr

piastwr · 4 września 2018+0

Bardzo fajnie się czytało. Jeśli chodzi o mnie to...poproszę o więcej w podobnej tematyce.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Twister

Twister · 5 września 2018+0

No i właśnie o to mi chodziło. Ostatnia cześć jest znowu świetna na miarę "CichegoPisarza". Bardzo mi się podobało. Czekam na nową serię z nowym pomysłem.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Mario

Mario · 6 września 2018+0

Przydałoby się jakieś opowiadanko z młodym małżeństwem odkrywającym swoje ciemne oblicze. Jakaś zwyczajna, cicha żonka chce coś zmienić w życiu i zaskoczyć męża wink Myślę, że to byłoby ciekawe smile Masz do tego polot.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Czytelnik

Czytelnik · 6 września 2018+2

Rozkładają mnie na łopatki takie komentarze-sugestie. Mario masz pomysł na opowiadanie, to napisz i... pisz, pisz, pisz... jedno, drugie, kolejne. Chętnie wszyscy przeczytamy! Po co czekać i zwalać pisanie na innych. ))))

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

lub

Inne popularne opowiadania CichyPisarz:

opowiadania erotyczne

Witamy na Pokatne.pl

Serwis zawiera treści o charakterze erotycznym, przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich.
Decydując się na wejście na strony serwisu Pokatne.pl potwierdzasz, że jesteś osobą pełnoletnią.

Wchodzę