Ilustracja: Ben White

Kto mi zrobi dzidziusia? (II)

historyczka historyczka

1 lipca 2020

20 min

Zdaję sobie sprawę, że temat jest dość nietypowy... dlatego bardzo proszę o komentarze :)

- Ale to nie koniec wieczoru. Teraz niespodzianka! Bilety do teatru. Czas się przygotować!

Marta przebrała się. W wieczorowej sukni prezentowała się zjawiskowo. Długa, granatowa suknia, z wysokim rozcięciem na nodze dodawała jej seksapilu. Dekolt niewyzywający, jednak prezentujący wyraźnie górę piersi i rowek między nimi.

Lakierowane szpileczki lśniły, dodając szyku.
 

Mateusz był oczarowany.

- Nie idźmy do żadnego teatru! Wyglądasz jak bogini! Nie chcę cię stąd wypuścić!
- Miło mi to słyszeć! Ale jeszcze będziesz mnie miał... nawet może w tej sukni... - uśmiechnęła się czarująco.

W holu Teatru Osterwy dało się zauważyć małe poruszenie, jakie wywołała wytworna dama z młodym chłopcem. Zastanawiano się, czy to jej syn, czy młodszy brat? A może...? Nie, tego nie brano pod uwagę, że mogli być... parą.
 

Marta zdawała się być o klasę bardziej elegancko wystrojona, niż pozostałe panie. Tym bardziej że pojawiło się tu niewiele jej rówieśniczek. Dominowały studentki i starsze kobiety.
- Najchętniej poprowadziłbym cię wcale nie na widownię. - Szeptał rozkojarzony Mateusz, delikatnie ją popychając. Szukał najmniejszych okazji, by dłonią zahaczyć o towarzyszkę, a najchętniej trącić jej pupę...
- A gdzie? - kokieteryjnie zapytała nauczycielka, doskonale wyczuwając intencje rozmówcy.
- Do łazienki! - głośniejszym szeptem wycedził młodzieniec.

Toteż nie było w tym nic zaskakującego, że gdy zasiedli w fotelach, chłopiec natychmiast położył rękę na kolanie Marty. Zrazu tylko trzymał ją delikatnie, nie chcąc tracić kontaktu z kobietą. Potem ścisnął mocniej, jakby wysyłał sygnał: „Jesteś moja”.
Nauczycielkę niezwykle to podniecało. Zwłaszcza gdy ręka młodziana rozpanoszyła się, jakby była u siebie. Zaczęła wędrować po udzie, z jasno określonym celem. Chciała rozsunąć na boki rozcięcie sukni, po to, by dać wgląd na zgrabne uda nauczycielki, przyozdobione seksownymi pończochami.
Kobieta zdawała się być zmitygowaną. „Odganiała” rozzuchwaloną rękę chłopca. Lecz daremnie. Napaleniec dopiął swego. Nie tylko nogi były doskonale widoczne, lecz także koronkowe zakończenie pończoch. I nie tylko Mateusz bacznie obserwował zjawiskowy widok. Przez ramię Marty, zapuszczał żurawia jej sąsiad, zaskoczony tym, co się dzieje obok. Początkowo nie zakładał, że tak młody szczyl i wytworna dojrzała dama, mogą być parą. Jednak działania dłoni chłopca najwyraźniej wskazywały co innego. Mężczyzna czuł się tym niezwykle podniecony. A może - pomyślał - to taki typ kobiety, która lubi, jak się do niej ktoś dobiera w publicznym miejscu? Może, gdybym ja ją chwycił za kolano, to też tylko poudawałaby, że mnie odpycha, a tak naprawdę, wręcz by się do mnie uśmiechała?
Zabrakło mu jednak odwagi, aby się o tym przekonać.
 

Nie zdawał sobie sprawy, że tak naprawdę, kobietę podnieca myśl, że nieznajomy mężczyzna zauważył działania chłopca...
Tymczasem Mateusz poczynał sobie coraz śmielej. Jego palce powędrowały na wewnętrzną część ud nauczycielki, aż ta nieomal podskoczyła, wydając przytłumione: - Achhh...
Czuła coraz większe podniecenie. Już dawniej wyobrażała sobie, że jest w eleganckiej sukni na jakimś przyjęciu lub balu, czy też właśnie w teatrze, i właśnie wtedy ktoś się do niej dobiera ukradkiem...
Teraz zacisnęła uda. Jednak nic to nie pomogło, gdyż ręka chłopca tkwiła między nimi głęboko. Mało tego. Zaczynała je delikatnie pieścić opuszkami palców.
Ja zwariuję! - Myślała Marta, zaciskając zęby.
Reakcje kobiety nie uszły uwadze sąsiada - dojrzałego, wytwornego mężczyzny, gapiącego się od kilku chwil na to, co dzieje się obok. Miał przemożną ochotę dołączyć, lub choćby położyć rękę na udzie elegancko ubranej damy.
Na to sobie jednak nie pozwolił. Za to młodzian pozwalał sobie na wiele. Wsunął dłoń na tyle głębiej, że zjechał z koronkowej manszety pończoch i dotarł do nagiego ciała nauczycielki. Ta zadrżała, po czym wyszeptała mu do ucha.
- Mateusz! Jak możesz! To miejsce publiczne. Za dużo sobie pozwalasz...
Trochę krępowała się mówić, obawiając się, że usłyszy to też siedzący obok mężczyzna. Ta obawa, a także skrępowanie sytuacją, jeszcze silniej wpłynęły na jej podniecenie. Chyba dlatego nieco głośniej dodała Mateuszowi.
- Przecież już niedługo będziesz mógł mnie mieć...
Po tych słowach dwie męskie głowy równocześnie odwróciły się w jej stronę.
Marta poczuła, jak oblewa ją rumieniec.

Jednak zaraz potem zalała ją fala podniecenia. Chciała powiedzieć coś jeszcze, żeby usłyszeli. Nachyliła się do Mateusza.
- Jedno z moich najskrytszych marzeń, to być wziętą w toalecie... Gdy jestem wtedy elegancką, w wieczorowej sukni, pończochach... Dokładnie jak teraz... Wkrótce przerwa... Będziesz mógł zaspokoić swoje pragnienia, jednocześnie spełniając moje fantazje...

Pierwsi wyszli z widowni. Czym prędzej udali się do męskiej toalety. Marta, drżącymi rekami zasuwała zamek, skwapliwie sprawdzając, czy na pewno działa. Ekscytowała ją myśl, że mogłaby tu zostać nakryta w niedwuznacznej sytuacji.

Spytała cicho, nieco speszona:
- Czy wziąć go do buzi, żeby mocniej stwardniał?
Chłopiec był wniebowzięty propozycją. Nerwowymi ruchami rozpinał pasek.
- Taaak... weź go! Chcę go zobaczyć w tych twoich ślicznych, dużych i pomalowanych usteczkach...

Nauczycielka położyła torebkę na parapecie, po czym kucnęła przed młodzieńcem. Pomogła zwinnymi paluszkami wysupłać męskość młodego z rozporka. Palce z elegancko pomalowanymi pazurkami wydały się Mateuszowi niebywale kuszące, zwłaszcza gdy obejmowały jego trzon. Drżał o to, by znów zbyt wcześnie nie wytrysnąć, więc tym bardziej koncentrował się, gdy usta Marty obejmowały jego przyjaciela.
 

Kobieta starała się być maksymalnie delikatna, lecz chłopiec cały się trząsł z podniecenia. Marzył o tym, żeby ostro posuwać usta kobiety, lecz obawiał się wciąż przedwczesnego wytrysku. Tak bardzo chciał stanąć na wysokości zadania i wreszcie ulokować go w cipce.
Z tego samego powodu Marta nie ssała zbyt długo. Uznawszy, że wzwód jest zadowalający, wypuściła "ptaszka" z buzi.

- Jak chciałbyś, żebym się ustawiła? Czy mam się oprzeć plecami o ścianę? Czy może wypiąć?
Pytania kobiety stymulowały Mateusza nie mniej, niż wcześniejsze pieszczoty ustami i językiem.

- Wypnij mi się... chcę widzieć, jak nadstawiasz mi tyłka... jak go wypinasz w moją stronę...

"No tak... nadstawię mu tyłka... w kiblu! Zadzierając tę wytworną kieckę. Czyż to nie jest ekscytujące???"

Marta chwyciła za materiał sukni, po czym uniosła ją wysoko, ukazując, i tak rozpalonemu, junakowi - zgrabne nogi w seksownych pończochach.  
Mateusz znowu oniemiał. Wkrótce rozdziawił usta jeszcze bardziej, gdy nauczycielka zadarła kieckę jeszcze wyżej, ukazując swoje siedzenie, przecięte cienką linią stringów, które zresztą szybko kobieta sama zsunęła z tyłka, pozostawiając je na wysokości kolan. Tworzyło to dla młodzieńca niesamowity widok.

- Teraz, weź mnie... - najsłodszym tonem głosu, na jaki potrafiła się zdobyć, zachęcała chłopca do działania - jestem gotowa. Jestem gotowa na przyjęcie ciebie.
Takie słowa nie mogły nie oddziaływać na i tak rozgorączkowanego samczyka. Zbliżył się do nauczycielki, trzymając w rozedrganej ręce swą młodzieńczą męskość.  
Jego głos był nie mniej rozedrgany...
- Wezmę cię! Wezmę cię moja suczko tu i teraz!
Zamiarował zrobić to najostrzej, jak umiał, wręcz bezlitośnie dla obnażonej i wystawionej na jego łatwy łup, cipki.
Jedną ręką chwycił kobietę za biodra, drugą nakierował swój trzon na wymarzony cel.

Marta najwyraźniej nie mogła się doczekać. Zachęcała go.
- Tak. Weź mnie jak suczkę... Jestem twoją suczką... możesz wziąć mnie ostro, jak tylko chcesz...

Niezwykle ją podniecało wypowiadanie takich wyznań. Aż drżała.

Gdy poczuła na udach dotyk twardej i ciepłej męskości, wypięła się jeszcze mocniej, byle tylko udogodnić chłopcu realizację jego planów.

Mateusz sapał, szurając penisem po jej ciele.

- Pięknie się wypinasz! Już jesteś moja! Zaraz wejdę w ciebie! Zaraz poczujesz mnie w cipce!

Twardy kutas trafił na wargi sromowe, naparł na wejście do pochwy. Marta nie mogła się doczekać, kiedy poczuje go w sobie. Głeboko w sobie.

Wtem ktoś głośno załomotał do drzwi. Mateusz aż podskoczył. Fontanna białej substancji polała się na wytworną suknię nauczycielki.

***

 

W przerwie sztuki, gdy Marta spacerowała z Mateuszem w foyer, wpadła wprost na swego sąsiada z widowni. Szarmancki, dojrzały, ze szpakowatymi włosami, wydał jej się mężczyzną wytwornym i zabójczo przystojnym. Jak Robert Redford. Omal nie upuściła torebki z wrażenia.

 

- Czy pozwoli pani, że się przedstawię? Robert. Pozwalam sobie podejść do pani, gdyż wielce emocjonalnie reagowała pani podczas spektaklu, a ja uwielbiam tak wrażliwe, ceniące sztukę kobiety...

Marta zapomniała języka w gębie. Oczarował ją do cna.

„Czy to dlatego, że marzę o zajściu w ciążę, tak reaguję na takich mężczyzn??? Przecież on jest idealny! Idealny do tej roli… To on mógłby zrobić mi dzidzię…”

Całą przerwę z wielkim zaangażowaniem rozmawiali o teatrze, literaturze, historii, nie zwracając właściwie uwagi na stojącego obok chłopca. Ten, bezsilny, nawet gdyby chciał, nie potrafiłby się włączyć do dyskusji - nie znał się na omawianych dziedzinach. Czuł, że ta piękna kobieta wymyka mu się z rąk... A on, nawet nie wie jak o nią walczyć.

"Może to dlatego jedynie, że nie potrafiłem zamoczyć... że nie potrafiłem spuścić się jej do cipy?!"

Tymczasem Marta, nawet nie wiedziała kiedy, przyjęła zaproszenie na lampkę wina do kawiarni po sztuce. Mateusz aż czerwony z zazdrości, mógł jedynie przyglądać się z boku.

Po przerwie siedząc obok nauczycielki na widowni, zupełnie inaczej niż przed przerwą, nie miał weny na choćby małe gesty.

 

W kawiarni znowu Marcie i Robertowi nie zamykały się usta. Gdy mężczyzna już komplementował dostatecznie kreację i urodę kobiety, zapytał, wskazując na siedzącego obok w zupełnym milczeniu, ze spuszczoną głową chłopca.

- A kim dla pani jest Mateusz? To młodszy brat?

- Hmm... to skomplikowane... nawet by pan nie zgadł...

- A co jeśli odgadnę? - wbił wzrok w oczy Marty - czy będę mógł panią poprosić o... wszystko?

Nauczycielka, zdając sobie sprawę, że facet nie ma najmniejszych szans odgadnąć nietypowej relacji z Mateuszem, bez wahania, uśmiechając się, potaknęła głową. Po drugiej lampce wina wyszła do toalety. Gdy wróciła, Robert z błyskiem oka poczynał sobie coraz śmielej w dyskusji. Dopytywał Martę, czy jest mężatką, czy panną, o to czy ma narzeczonego. Wreszcie wypalił.

- Pozwoli pani, że odgadnę rodzaj waszej relacji!

"A to gówniarz! Wszystko wychlapał!" - Pomyślała Marta, gdy Robert ze szczegółami wyrecytował opis historii znajomości między dojrzałą kobietą a chłopcem.

Siedziała zmitygowana i zaczerwieniona.

"Obcy facet wie, że umawiałam się z tym chłystkiem po to, żeby z nim pójść do łóżka! Żeby dać sobie wyrychtować malucha... Co za wstyd..."

Okazało się jednak, że to nie koniec jej konfuzji.

Zadrżała, gdy usłyszała:

- Pozwoli pani, że wyjawię jej najskrytsze marzenie erotyczne...

Gdy kątem oka dostrzegła, jak Mateusz bawi się banknotem studolarowym, zrozumiała, że została niecnie sprzedana.

"Judasz! Miał mnie do swojej dyspozycji! Przyjechałam do tego pieprzonego Lublina, tylko po to żeby mu się oddawać... A on, najzwyczajniej mnie sobie przehandlował! Jakby sprzedawał dziwkę! To niech teraz ma! Niech widzi, jak łatwo odbija mu kobietę stary pryk!"

Jednak, w głębi duszy, jakby się z tego ucieszyła.

"Przecież, według umowy, mam się teraz zgodzić na wszystko, czego zażyczy sobie ten dżentelmen... A może to lepiej, jak to on sobie coś zażyczy, a nie szczyl, na którym nie mogłam polegać..."

- Zatem, panie Robercie, cóż takiego zechce pan ode mnie?

- Cóż... nic takiego, czego nie pragnęłaby i pani... Chętnie spełnię pani najskrytsze marzenie...

- Jest pan inteligentnym łotrem...

Powiedziała z wyrzutem i wstała, jakby musiała spełnić przykry obowiązek. W głębi ducha, była jednak bardzo podekscytowana, jakby wręcz życzyła sobie, żeby ten dojrzały przystojniak podjął próby "zmajstrowania" jej dzieciny.

- To prawda. Jestem łotrem - zaśmiał się - no i tak o mnie mówią - piekielnie inteligentny.

Taka nieskromność wręcz spodobała się Marcie. Pociągali ją zadziorni.

"Pewnie liczysz na to, że łatwo będziesz mnie miał... No jest to zasadne. W końcu szukam ogiera, który mnie najzwyczajniej w świecie zapłodni..."

- Zatem, jak piekielnie bystry hultaj wyobraża sobie ów odbiór wygranej...?

- Cóż... ten lokal, choć może nie zasługuje na tak znakomitą nazwę - restauracja, jednakowoż posiada coś na kształt toalety...

Marta zdrżała. Właśnie tak to sobie wyobrażała! Ona w wytwornej sukni, kibel najpodlejszego poziomu, w pośledniej spelunie...

"A więc wyobraża sobie, że teraz wstanę i tak po prostu z nim pójdę do kibla. Żeby na klęczkach mu obciągać..."

Szybko to sobie zwizualizowała...

"No i chyba tak tu skończę... ale chyba nie mogę być aż tak łatwa?!"

- No wie pan... panie Robercie... Mateusz?! Ty też tak to sobie wyobrażasz? Że taka damulka, jak ja, z dżentelmenem, którego dopiero poznała, z którym jest na pan... ot tak, uda się do toalety, żeby mu tak po prostu, oddać się tam???

Mateusz spuścił głowę. Zupełnie nie wiedział co powiedzieć. Z jednej strony ta sytuacja cholernie go podniecała, z drugiej był piekielnie zazdrosny, a jednocześnie wściekły sam na siebie, że za jeden papierek przefrymarczył taką damę i wcisnął ją w łapy konkurenta!

- A więc nawet tu nie mam wsparcia... Chyba będę zmuszona honorowo spłacić dług za przegraną...

Próbowała jednak choć jeszcze trochę grać przyzwoitą.

- Niech pan daruje... to nie jest łatwe dla mnie... proszę mi jeszcze dać chwilę, bym się oswoiła...

Mężczyzna pożerał ją wzrokiem.

- Ale tylko krótką chwilę - uśmiechając się, powiedział tonem nie znoszącym sprzeciwu.

"Zatem ma się zaraz spełnić moje, nigdy wcześniej nie wypowiedziane marzenie... Ja, ubrana jak dama, mogę zostać potraktowana jak dziwka... Marzenie może się spełnić z naddatkiem... przecież on pewnie spuści się we mnie..."

Lokal nie należał do knajp o wysokim statusie, toteż, gdy elegancka dama, wraz z siedzącym wcześniej przy niej mężczyzną, udała się w stronę męskiej toalety, oczy wielu kolesi odprowadzały ją do tego przybytku.

"Jakby doskonale wiedzieli, pod co tam idę... kolejna porcja wstydu..."

Wkrótce powtórzyła się scena sprzed niespełna dwóch godzin. Marta, w eleganckiej sukni, kleczała w toalecie. Róznica polegała na tym, że młokosa zastąpił  dżentelmen w garniturze. A także na tym, iż ssanie nabrzmiałej męskości nie trwało tak krótko. Robert wymagał, by nauczycielka porządnie zajęła się jego instrumentem. Dlatego trzymał ją mocno za głowę i pozwalał sobie na silne wbijanie się w jej gardło. Sprawiało mu przyjemność krztuszenie się kobiety.

- Podobno pozwalałaś, żeby ten szczawik mówił na ciebie - "suczko"?

Zmroziło ją to. "A więc ci faceci mogą sobie o niej wszystko opowiadać?! Jak dobrze, że nie są z mojej okolicy!"

Nie mogła odpowiedzieć, mając zajęte usta.

- A zatem, suczko, porządnie ssiesz. Rasowa z ciebie obciągara.

Marta poczuła się jak dziwka.

Gdy już wyjął penisa z jej ust, kobieta, zupełnie, jak niedawno Mateusza, tak zapytała go szeptem, zdradzającym dużą porcję wstydu:

- Czy mam się wypiąć?

- O nie! Chcę cały czas widzieć twoją twarz. Oprzyj się o ściankę i unieś kieckę!

Marta była skrajnie podniecona, spełniając polecenie. Poczuła pod plecami mało stabilną ściankę. Chwyciła dłońmi brzeg sukni i powoli go unosiła.

- Masz przepiekne nóżki! Klasa sama w sobie! Ale zadrzyj kieckę wyżej. Chcę zobaczyć jakie masz majteczki, jak opinają twoją cipkę.

Mimo, że przed chwilą robiła mu loda, Marta czuła rodzaj konsternacji, upokorzenia, gdy eksponowała przed mężczyzną swoje krocze. Koronkowe, wręcz ażurowe majtki doskonale eksponowały kształt jej pionowej kreski przebijającej się przez materiał.

- Cipa też pierwsza klasa! No to majtki w dół!

Marta jedną ręką trzymała materiał sukni, drugą chwyciła za sznurek stringów i je powoli, bardzo powoli zsuwała, widząc, że Robert napawa się tym widokiem.

"O matko! Ależ on ma wielkiego! I zagiętego w górę. Jak hak! Jakby miał mnie na tym haku powiesić!"

- Robercie, jesteś męski... bardzo męski...

Tymczasem Mateusza aż skręcało. Z potężnym bólem serca, odprowadzał wzrokiem swoją piękną i dostojną towarzyszkę ostatniego dnia, gdy z innym szła do toalety.

"Boże! Jaki ja głupi jestem! Piramidalnie głupi! Jak mogłem do tego dopuścić! Najwaspanialsza kobieta, jaką widziałem, którą mogłem mieć, jak tylko bym chciał, teraz oto idzie dać dupy w kiblu temu staremu ramolowi!"

Nie wytrzymał. Roztrzęsiony udał się pod drzwi toalety, gdzie, ze zdumieniem stwierdził, że stoi tu trzech podejrzanych typków, niby palących papierosy, a tak naprawdę, bacznie nasłuchujących, co dzieje się w kabinie.

A działo się.

Kabina nie była osłonięta od góry, pod drzwiami także pozostawała spora przerwa. Toteż doskonale było słychać, co dzieje się w środku.

Dobiegały stamtąd bardzo emocjonalne westchnięcia kobiece, zsynchronizowane z miękim uderzaniem, jakby całym ciałem, w ścianki toalety. Dało się dosłyszeć także męskie sapanie.

- Ale się za nią wziął! - mamrotał typek z wielodniowym zarostem.

- Chyba już tam dzięcioł puka w dziuplę. - Zarechotał drugi, a wszyscy mu zawtórowali.

Mateuszowi zrobiło się słabo. Zwłaszcza gdy usłyszał, że damskie jęki nabierają na sile, podobnie zresztą jak sapanie i stukniecia o ściankę.

- Jeszcze się ten kibel rozleci! - komentował brodacz - dopiero będziem mieli widok!

Młodzieniec sam nie wiedział, czy życzyłby sobie takiego widoku.

"Dostała to, czego tak chciała! Zostać wydymaną w WC... Może rzeczywiście ten stary pryk zmajstruje jej bachora..."

- Ej, synek?! Coś tam mruczysz pod nosem? - brodacz wbił w niego wzrok.

- To ten szczawik, co z nimi siedział! Ej, to może twoja mamuśka?!

Oszołomiony Mateusz nie wiedział co odpowiedzieć.

- Nnnnie...

- A kto??! Jakaś lafirynda?

- Za porządnie ubrana... - kalkulował brodacz.

Spekulacje zostały gwałtownie przerwane.

Kobiece jęki osiągnęły punkt kuluminacyjny. Wlaściwie przerodziły się w krzyki.

- Och! Ojej! Ojeeejjj!

Takie odgłosy tłumaczyło ostre napieranie na drzwi - stukot, a wręcz łomot.

Wtem drzwi nie wytrzymały! Pusciły z łoskotem! Na podłogę wypadła rozgorączkowana para - szpakowaty mężczyzna i elegantka z zadartą suknią.

 

12,824
8.67/10
Dodaj do ulubionych
Podziel się ze znajomymi

Jak Ci się podobało?

Średnia: 8.67/10 (21 głosy oddane)

Pobierz powyższy tekst w formie ebooka

Z tej serii

Komentarze (11)

Jakub

Jakub · 1 lipca 2020

+1
0

Pod co tam idę? Czy po co tam idę? Literówka....

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Agnessa Novvak

Agnessa Novvak · 1 lipca 2020

0
0

Ciekawa i nieco niespodziewana kontynuacja poszukiwań Marty - to na plus 🙂 Choć wg mnie nieco za łatwo poszła z Robertem w wiadomym celu 😛

Na minus - choćby powtórzenia - zaraz na początku "panie", a w trakcie tak charakterystyczne wyrazy, jak "manszety", "pomalowane", "rozedrgane" itp. Szkoda trochę, bo nawet pobieżna redakcja mogłaby to poprawić.

Niemniej - czekam na ciąg dalszy 🙂

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
historyczka

historyczka · Autor · 2 lipca 2020

0
-2

Agnesso, zgadzam się tym, że zbyt łatwo poszła z Robertem. Choć zapewne mężczyźni nie podzieliliby naszego poglądu 🙂
Niestety nie mam pomysłu, jak to można przeciągnąć (trochę i tak bałam się dłużyzn...)?
Podpowiesz? 🙂

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Agnessa Novvak

Agnessa Novvak · 2 lipca 2020

+2
-2

@Historyczko - teraz to już trochę po ptokach 🙂

Mateusz to napalony gówniarz i wiele tego napalonego gowniarstwa można mu wybaczyć. Zwłaszcza że tak naprawdę to Marta nim steruje. Ale Robert? Dżentelmen z odpowiednim słownictwem i ogładą i... też od razu idzie z Martą do toalety? Jest na tyle przebiegły i inteligentny, że wyciągnął informację na jwj temat od Mateusza i to w taki sposób, by ona o tym wiedziała. Że trafiła na przeciwnika co najmniej tak dobrego, a może i lepszego niż ona sama. Według mnie Robert powinien się nią bawić i podpuszczać tak, by to ona jego chciała, a nie on ją. A tymczasem...

Choć moim zdaniem - MOIM - on jek teraz moze powiedzieć, że dostala przedsmak i ma podstarać się bardziej. Może nawet teatralnie ją odrzuci i wzbudzi poczucie winy, że "postąpiła jak tania dziwka i tak będzie potraktowana, a mogła jak dama". Ale to już nie moja historia 😉

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
historyczka

historyczka · Autor · 3 lipca 2020

0
-1

Ale to całkiem niezła historia 🙂

Nie zgadzam się, że teraz już "po ptakach" - z lubością "pogrzebię" w tym opowiadaniu. 🙂

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Annita

Annita · 3 lipca 2020

0
0

„Kobieta wydała się być zmitygowaną”. Nowatorska konstrukcja...

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Krzysztof

Krzysztof · 3 lipca 2020

+1
-1

Z pewnością chistoria jest niezła ale sposób w jaki jest opowiedziana to już zupełnie inna bajka , szczerze mówiąc znudziła mnie do tego stopnia że nie chcę nawet sprawdzać co jeszcze napisałaś , a to znaczy że zabilas wszystko nawet jeśli było coś warte . Pozdrawiam Krzysztof

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
historyczka

historyczka · Autor · 3 lipca 2020

+1
0

Krzysztofie, bardzo dziękuję za informację zwrotną. Cenię sobie taką postawę jak Twoja, a nie tych, którzy jedynie oceniają, a nie zostawiają śladu nawet komentarza.
Gdybyś jedynie był łaskaw wskazać, które elementy mojego przedstawienia tej historii są niewłaściwe, co należałoby zamienić? co rozbudować? a co wyrzucić?
Czy powiesz mi też, co Cię najbardziej zniesmaczyło?

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
historyczka

historyczka · Autor · 3 lipca 2020

+1
0

Znajomy z CR napisał mi: - Co do tego nowszego opowiadania, to całkiem zacne. Jednak nie mogę zrozumieć naszkicowanej przez Ciebie postaci (Mateusz bodajże) młodzieńca. Jego szaleńczy popęd na główną bohaterkę jestem w stanie sobie uzmysłowić w stu procentach. Ale nigdy nie zrozumiem, jak może tak łatwo rezygnować z tej bohaterki.
Żaden facet nigdy nie oddałby swojej zdobyczy. Albo ma się kogoś raz na zawsze albo nie ma się tej osoby wcale. Nie jestem sobie w stanie wyobrazić kogoś jednocześnie tak nastawionego na jakąś kobietę i potem siedzącego sobie obok tej kobiety i słuchając, jak ktoś ją podrywa.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Krzysztof

Krzysztof · 4 lipca 2020

+1
0

Droga autorko , pierwsza podstawowa nie realna rzecz teksty młodzieńca , ale masz balony , czy chce cię teraz pierdolić , elegancka kobieta na poziomie w najlepszym wypadku wstała by i wyszła z kawiarni czy też przy czacie wyliczyła by komunikator

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Ada

Ada · 26 lipca 2020

+1
0

Kolezanka sie zdecydowała na trójkąt z mężem i dawcą . Klika dni pod rząd dawca ją brał codziennie z udziałem męża. Woleli to niż upadlanie sie po klinikach. Gdybyśmy nie mogli mieć to również byśmy tak samo zrobili. Ale mamy dwójkę mąż był przy porodach i jest zawsze podczas badań cipki. Koleżanka została szczęśliwie zapłodnienia przez dawce.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

Opowiadania o podobnej tematyce:

Pokątne opowiadania erotyczne
Witamy na Pokatne.pl

Serwis zawiera treści o charakterze erotycznym, przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich.
Decydując się na wejście na strony serwisu Pokatne.pl potwierdzasz, że jesteś osobą pełnoletnią.

Pliki cookies i polityka prywatności

Zgodnie z rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Potrzebujemy Twojej zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych przechowywanych w plikach cookies.
Zgadzam się na przechowywanie na urządzeniu, z którego korzystam tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie moich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania przeze mnie ze stron internetowej lub serwisów oraz innych parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych i w celach analitycznych.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz w regulaminie serwisu.