Niedopowiedzenia (II)
19 lipca 2026
Niedopowiedzenia
7 min
Poniższy tekst znajduje się w poczekalni!
Kiedy podeszliśmy do samochodu, drzwi same się odblokowały (ach ta technologia!) i Marta szybko wskoczyła na fotel pasażera. Kiedy wsiadłem chwilę później, usłyszałem tylko krótkie “no dawaj, jedziemy”. Sprawdziłem szybko samochodowym alkomatem czy wszystko w porządku. Zielona lampka i wyjechaliśmy na główną ulicę. Dochodziła jedenasta wieczorem, więc ruch był dość duży, jak to zwykle bywa w ładne letnie wieczory w mieście tego rozmiaru. Kątem oka zobaczyłem, jak Marta odsuwa fotel nieco do tyłu, wyciąga nogi do przodu. I rozchyla je. Usłyszałem westchnięcie i zobaczyłem, jak jej lewa ręka podnosi rąbek spódniczki w stronę brzucha, a prawa dłoń ląduje między udami. Jechaliśmy wśród innych samochodów, a Marta skupiona była tylko na sobie, jej ruchy były coraz bardziej płynne, ciało delikatnie prężyło się w różne strony. Kiedy zatrzymaliśmy się na światłach, Marta nachyliła się w moją stronę, złapała mnie ręką za podbródek i mocno przyciągnęła do swoich ust. Oderwał nas od siebie dopiero klakson samochodu za nami. Zielone! Ruszyłem z miejsca, mrugnąwszy awaryjnymi do kierowcy za nami w przepraszającym geście. Marta tymczasem zdążyła rozpiąć trzy górne guziki swojej koszuli i rozsunąć ją na boki akurat na tyle, żeby jej cudowanie naturalne piersi były całkowicie dla mnie widoczne, po czym jej palce powędrowały ponownie w dół.
Kolejne minuty jazdy upływały Marcie na dyskretnych, ale coraz szybszych i głośniejszych westchnięciach i jękach a ja walczyłem ze sobą, żeby bezpiecznie dowieźć nas do domu i starać się patrzeć przed siebie. Kolejne światła. W końcu mogłem rozkoszować się widokiem mojej Żony, która w rozchełstanej koszuli, z biustem na wierzchu z zawziętością robiła sobie dobrze na siedzeniu obok mnie, mając zamknięte oczy i odchyloną głowę do tyłu. Kątem oka uchwyciłem ruch i zorientowałem się, że obok nas stoi inne auto i para po pięćdziesiątce z rozdziawionymi ustami również patrzy na moją żonę.
- Marta… – zająknąłem się.
Marta otworzyła oczy, zerknęła przed siebie, popatrzyła na mnie rozpalonym wzrokiem.
- Jedź, zielone – powiedziała. Popatrzyła na parę obok, pokazała im środkowy palec i ruszyliśmy. W lusterku widziałem, że ich samochód dobrą chwilę stał w miejscu, po czym wrzucił kierunkowskaz i skręcił w prawo na skrzyżowaniu.
Chwilę później Marta jęczała już naprawdę głośno, a jej prawa dłoń szalała między udami. Złapałem ją prawą ręką za pierś i zacząłem masować, starając sie delikatnie stymulować sutek między palcem wskazującym a środkowym. Poczułem, jak paznokcie jej lewej dłoni wbijają mi się w skórę nadgarstka, a moment później ciało Marty wygięło się do tyłu, jeszcze lepiej eksponując jej piersi, a z ust wydobył się głośny jęk.
- Wow. To było przezajebiste – wydukałem, wsuwając prawą dłoń pod tył jej głowy i wplatając palce w jej włosy.
Marta odwróciła głowę w moją stronę, pocałowała mnie w przedramię i uśmiechnęła się do mnie, patrząc rozmarzonym wzrokiem. Ciche, przeciągłe “mmhmmm” to było wszystko, co usłyszałem, ale nie trzeba było niczego więcej. Ponownie odchyliła głowę do tyłu i przeciągnęła się, nie poprawiając bluzki. Tak, moja żona wiedziała, czego potrzebuje i potrafiła po to sięgać. Nie pierwszy raz widziałem, jak sama robiła sobie dobrze, ale cały dzisiejszy wieczór powodował, że zrobiło to na mnie jeszcze większe wrażenie niż zwykle.
Kiedy zaparkowaliśmy pod domem i odpinaliśmy pasy, popatrzyłem pytająco na jej koszulę. Mieszkaliśmy na nowym osiedlu pod miastem. W naszej okolicy życie kończyło się najpóźniej o zachodzie słońca i wszyscy znikali w domach. Było po jedenastej, ale nie można było wykluczyć, że nawet na własnym podjeździe natkniemy się na sąsiada z domu obok albo kogoś z psem.
- Bawimy się dalej…? – ni to powiedziała, ni zapytała Marta i otworzyła drzwi. Czułem, jak krew odpływa mi z głowy i twarzy w niższe rejony ciała i zaczyna tam robić zamieszanie. Mieliśmy do przejścia może 20 metrów, ale ponownie świadomość, że moja półnaga żona, bez bielizny, która przed chwilą masturbowała się na fotelu obok mnie, idzie przez nasze osiedle chodnikiem, którym codziennie spacerują setki znanych i nieznanych nam osób niesamowicie mnie nakręciła.
Po wejściu do domu zrzuciliśmy szybko buty i od razu przytuliliśmy się mocno, łącząc usta w niespiesznym, namiętnym pocałunku. Marta przywarła do mnie biodrami i mruknęła z zadowoleniem, wyczuwając, co się dzieje poniżej pasa.
- Okej, ja przed chwilą doszłam i było super, a Ty? Nie możemy przecież tego tak zostawić. Jak chcesz to zrobić? – zapytała bez ogródek, patrząc na mnie. Czerń koszuli cały czas podkreślała wyraźnie jasną karnację Marty.
Uśmiechnąłem się tylko, przekrzywiłem głowę na bok i delikatnie podniosłem brwi.
- To wszystko?
- Nie. Chciałbym Cię najpierw zobaczyć całkiem nagą, tu i teraz. A potem chcę, żebyś robiła te swoje sztuczki językiem, które tak uwielbiam. Tak chcę skończyć.
Marta w sekundzie rozpięła spódniczkę, która opadła na podłogę i zrzuciła przez głowę na wpół rozpiętą bluzkę. Stanęła wyprostowana, cofając jedną nogę delikatnie do tyłu. Rozłożyła ręce na boki, stając przede mną w całej okazałości.
- Jesteś najpiękniejszą kobietą świata, kochanie.
Marta podeszła do mnie, pocałowała mnie i uklęknęła. Nie miałem powodu, żeby zwlekać, więc rozpiąłem szybko pasek, guzik i rozporek. Marta już ściągała mi spodnie i bokserki. Oparłem się plecami o ścianę i poczułem najpierw jej rękę na penisie, a potem jej usta. Palce przesunęły się niżej, masując moje jądra. Marta zaczęła powoli, ale głęboko. Wiedziała, że to mój ulubiony rodzaj pieszczot a w jej wykonaniu było to po prostu mistrzowskie. Jej usta poruszały się coraz sprawniej, wspomagane dłonią. Poczułem, jak trzyma główkę mojego penisa w ustach, ssąc delikatnie, a jej język krążył dookoła główki, powodując gęsią skórkę rozkoszy na całym moim ciele. Po chwili poczułem, że wyjmuje penisa z ust i całuje mnie w jądra. Popatrzyłem na nią, a ona, dzieląc słowa między kolejnymi kontaktami ust z moimi jądrami, zapytała:
- Czy masz jakiś pomysł, którym chciałbyś się podzielić? – i ponownie zaczęła ssać mojego penisa.
- Pamiętasz, co ci powiedziałem, jak spacerowaliśmy wieczorem po Dubrowniku kilka lat temu?
- I do tej pory nie wyszło Ci to z głowy? Naprawdę tego chcesz, co?
- Tak. Czy to ok?
Marta nie odpowiedziała, ale spojrzała mi w oczy i przyspieszyła, co było równoznaczne z potwierdzeniem. Czułem, jak mój penis wchodzi głęboko w jej usta, a język delikatnie masuje dolną jego część. Moja żona była mistrzynią w robieniu loda. Wolną dłoń zacisnęła na mojej mosznie i pociągnęła skórę w dół zdecydowanym gestem, przez co mój penis naprężył się jeszcze mocniej. Kontynuowała tę zabawę, nie przestając ssać i lizać mojego penisa. Czułem, że jestem blisko. Wplotłem palce w jej włosy i delikatnie przycisnąłem jej głowę do siebie, dając sygnał, że będę kończył. Jesteśmy z Martą małżeństwem od sześciu lat, znamy się trzy lata dłużej, ale do tej pory każda taka zabawa kończyła się wytryskiem na dekolt czy piersi. Wiele razy o tym rozmawialiśmy i mówiła, że smak spermy czasem powoduje u niej odruch wymiotny, a połknięcie – ból brzucha. Ufaliśmy sobie bezgranicznie w każdej kwestii, więc nigdy tego nie podważałem. Akceptowaliśmy siebie takimi, jacy jesteśmy i przestrzegaliśmy granic.
Dzisiaj było inaczej niż zawsze. Marta przyspieszyła ruchy, czując moją rękę na potylicy i nawet gdy dałem sygnał biodrami, że jestem gotów się wycofać, nie puściła mnie, a wręcz przywarła jeszcze mocniej. Po chwili moim ciałem targnął spazm orgazmu, a duża fala nasienia trafiła prosto do ust mojej żony. Marta nie przestała ani na sekundę ssać, chociaż zdecydowanie dopasowała tempo i intensywność do mnie. Tym razem to ja miałem głowę odchyloną do tyłu i skupiałem się w całości na swoich doznaniach, nie wyplątując palców z włosów Marty. Po chwili westchnąłem głośno i pociągnąłem biodrami w tył. Spojrzałem w dół w rozpalone oczy mojej żony, która wyciągnęła w moją stronę palec wskazujący i krótkim gestem przywołała mnie na dół. Kucnąłem, a ona szybko nachyliła się do mnie i dała mi najbardziej mokry, wulgarny i przepełniony czystym pożądaniem pocałunek w naszym życiu, wpychając swój język i cały ładunek mojej własnej spermy głęboko do moich ust.
- Czy o to chodziło? – zapytała, gdy chwilę później leżeliśmy jak zwykle na sofie przytuleni, a ona trzymała głowę na moim ramieniu i gładziła mnie ręką po torsie i brzuchu.
- Tak, dziękuję. Było niesamowicie.
- Kocham Cię, mężu.
- Kocham Cię, żono.
Brutha
Jak Ci się podobało?