Nowe życie (II)

paty_128 paty_128

21 lipca 2015

hourglass 40 min

Ów postać postawiła torbę na podłodze i zbliżyła się do mnie szybkim krokiem.
- Kate... – powiedziałam ledwo.
- Nic nie mów, jesteś już bezpieczna... – Poczułam niesamowitą ulgę słysząc jej delikatnie męski głos.
Usiadła na brzegu kanapy i tuliła mnie, dzwoniąc na policję i pogotowie.
- Kocham cię... - Szepnęłam.
- Ja ciebie też... Nie pozwolę cię skrzywdzić. - Szeptała mi czułe słówka głaszcząc mnie po głowie i całując raz po raz w czoło i policzki.
Kate była ze mną do przyjazdu pogotowia. Została, by złożyć wstępne zeznania. Jeszcze tego samego wieczora złapano Roberta i jego kumpli. Ja oglądałam akcję z dziennika telewizyjnego w sali szpitalnej, podpięta do kroplówki. Krzyczał:
- Tak, zepchnąłem ją! I zrobiłbym to jeszcze raz! Pierdolcie się pedały i lesby póki możecie, kiedyś wyjdę z więzienia!
Jak on mógł być moim mężem?

Następnego dnia obudziłam się, gdy Kate była przy mnie. Znów spała przy mnie, znów na krześle, znów przy łóżku. Ciekawe, o której przyjechała. Przekręciłam się na bok, ból przeszywał moje ciało od stóp do głów. Pielęgniarka uprzedzała - to przez kroplówkę. Od kilku godzin w moich żyłach krążyły różne substancje zapobiegające kile, rzeżączce i innym chorobom przenoszonym drogą płciową.
Najbardziej mnie bolało krocze. Cóż, po tylu dniach gwałtu... Ale już po wszystkim. Wpatrzona w profil Kate, zastanawiałam się, jak można nienawidzić tak wspaniałej osoby. Wyraźnie czułam więź miedzy nami, była ta 'chemia'. Nie to, co przy mężu. Nie, on nie był moim mężem. Był zwierzęciem, bydlakiem. Zwykłym Robertem.
Ponowna pobudka nastąpiła, gdy przyszła pielęgniarka z panią psycholog. Kate czytała gazetę trzymając mnie za rękę, dając do zrozumienia, że jest. Pani psycholog nalegała, bym jej o wszystkim opowiedziała, ale ja nie miałam najmniejszej ochoty. Wytłumaczyła, że mam prawo do nietykalności, nikt nie ma prawa mnie do niczego zmuszać i takie tam.
- Dziękuję, że jesteś. - Powiedziałam do Kate, gdy wyszły. Obdarowała mnie czarującym uśmiechem, od którego miękną kolana. Jak to dobrze, że leżałam. Ale czułam, że zbliża się moment, w którym będziemy musiały przeprowadzić bardzo ważną rozmowę.
Była tu.
Pochyliła się i pocałowała mnie namiętnie, ale krótko.
- Po wyjściu ze szpitala możesz zamieszkać ze mną i rozpocząć nowe życie. – Niekoniecznie ze mną, dokończyłam za nią w myślach.
- Nie wiem, jak mam ci się odwdzięczyć za wszystko, co dla mnie zrobiłaś...
- Niczego od ciebie nie oczekuję.
- Będę ci winna przysługę.
- OK, niech ci będzie. Jeśli będziesz chciała, mogę ci pomóc stanąć na nogach zarówno po gwałcie jak i po śpiączce, oraz w zdobyciu wiedzy potrzebnej do życia. Zrozumiem, jeśli odmówisz, pewnie Robert wszystko ci o mnie opowiedział.
- Bez względu na to, jaka kiedyś byłaś, chcę byś była moją nauczycielką. Mówił niewiele, podobno jesteś zboczona i okazyjnie ćpasz, to wszystko.
- Prawdziwy homofob... - uśmiechnęła się do siebie.
- Więc... praktycznie wyszłam ze szpitala po śpiączce, opowiesz mi o tym wszystkim, co obiecałaś? – wyglądała tak pociągająco.
- Hmm... moja teoria co do twojego wypadku wygląda tak, jak było w rzeczywistości. On cię po prostu zepchnął.
- Pokłóciliśmy się?
- Tak, poszło o nas... o to, że my... się spotykałyśmy.
- Randki?
- Mniej więcej, tylko bardziej poważnie. – Spojrzała na mnie. Początkowo nie rozumiałam, o czym mówi, ale coś mi świtało w głowie. – Seks.
Zaniemówiłam. To co Robert mi robił, nazywał seksem. Kontynuowała:
- To znaczy, delikatna wersja tego, co ci robił. Robili. – Zarumieniła się. Coś sobie przypominałam, seks był przyjemny i odprężający, a na końcu potężna eksplozja rozkoszy... tylko z kim? – Mniejsza z tym.
- Podobało mi się?
- I to jak... - uśmiechnęła się lekko.
- Czyli... - przypomniała mi się pierwsza rozmowa z Kate w szpitalu. – Ta osoba, o której mówiłaś wtedy w szpitalu...
- Tak, to byłaś ty. Mówiłam o tobie.
- Ale gdy tylko się obudziłam, wyszłaś.
- Tak często próbowali cię budzić... myślałam, że nie będziesz mnie pamiętać, że nie zdążysz zarejestrować mojego obrazu w głowie. Po prostu mnie nie zapamiętasz. Ale Robert później mnie zatrzymał i trochę nagadał... Miałam się do ciebie nie zbliżać. Jednak to właśnie do mnie zadzwonił, gdy miałaś atak. O innych odwiedzinach nie wiedział. Widziałaś przecież, pilnował nas, później nagadał twojej matce o mnie.
- Dopiero na kilka dni przed wybudzeniem odzyskałam świadomość. I wiem, że byłaś przy mnie.
Zapadła cisza, tylko patrzyłyśmy na siebie. Kate zamyślona, ja wpatrzona w nią, w jej rysy twarzy.
Kilka dni później ponownie wyszłam ze szpitala. Jej mieszkanie było tych rozmiarów, co moje i Roberta. Brązowe panele podłogowe, kwiaty, zielone dywaniki, kuchnia pod kolor srebrny sprawiały wrażenie, jak bym już tu była. A może byłam? Skoro zdradziłam męża z Kate.
- Czuj się jak u siebie. - Powiedziała, gdy weszłyśmy do salonu. - Co zjesz na obiad? Ziemniaki i pierś kurczaka mogą być?
- Tak...
Wchodząc do salonu, w oczy rzucała się imponująca kolekcja filmów umieszczona na półce pod telewizorem, jednak nie miałam odwagi podejść i przejrzeć tytuły, nie wiem dlaczego.
Początkowo czułam się nieswojo, ale towarzystwo przyjaciółki i jej poczucie humoru rozluźniło mnie. Okazała się mistrzem kuchni.
- Pójdziemy jutro na zakupy? Kupię ci trochę nowych ubrań... - Powiedziała, gdy jadłyśmy obiad.
- Możemy iść...

Więc później poszłyśmy, jej 'trochę' oznaczało dwie duże pełne torby ubrań, które wspólnie wybrałyśmy.
- Jak ja ci się za to odwdzięczę? – Zapytałam, gdy wracałyśmy. Chciałam nieść swoje zakupy, ale Kate była uparta.
- Przyjdzie na to czas.
- Mam się bać?
- Nie. Nie skrzywdzę cię.
Mijały dni, ja przypominałam sobie coraz więcej, coraz więcej umiałam, byłam w stanie przygotować obiad bez przypalania ziemniaków, kiedy Kate była w pracy, coraz bardziej zajmowałam się jej... naszym mieszkaniem, wykonując typowe czynności jak pranie czy sprzątanie. Odmawiała wyjazdów na tydzień, najdłużej jej nie było maksymalnie dwie noce, które spędziłam na oglądaniu horrorów w TV. Pierwszego dnia po półgodzinnej rozmowie uzgodniłyśmy, że ja śpię w salonie, ona w sypialni. Choć w głębi duszy chciałam spać z nią. Przy niej. A budząc się, mieć świadomość tego, że ukochana osoba śpi przy mnie i jest na wyciągnięcie ręki. Ale Kate najwyraźniej nie chciała mnie dopuścić do siebie. Nic już z tego nie rozumiałam.
Jednak pewnego dnia, gdy Kate szykowała się do wyjścia do pracy, podeszłam niepewnie i zaczęłam przeglądać tytuły filmów, większość z nich niewiele mi mówiła. Zaintrygowana sześcioma ciemnoróżowymi pudełkami stojącymi obok siebie w kolekcji, sięgnęłam po jeden z nich. Tytuł brzmiał "Słowo na L, sezon 1", wśród grupy kobiet na okładce, jedna z nich była podobna do Kate. Chuda, czarne włosy, seksownie męska. Przeczytałam krótkie streszczenie.
- Co robisz?
- Przeglądam tytuły twoich filmów. - Odłożyłam je na miejsce i spojrzałam na przyjaciółkę, która właśnie do mnie podchodziła.
- Długo je zbierałam. Takie małe hobby.
- Jesteś... Lesbijką, tak?
Stała przede mną, ubrana w kremową koszulę i czarny krawat, głowę miała lekko spuszczoną. Chwila ciszy przeciągała się w nieskończoność.
- Jesteś?
- A to ma jakieś znaczenie? Tak, jestem. Teraz wyjdziesz i zostawisz mnie samą uznając homoseksualizm za margines społeczny, prawda? Wszystkie tak robicie.
- Nie. - Położyłam dłoń na jej policzku. - Gówno mnie obchodzi zdanie innych, to twoja sprawa z kim sypiasz. Dopóki nikogo nie krzywdzisz swoim zachowaniem, innych nie powinno obchodzić to, co robisz w domu.
Na serio umiem tak mądrze gadać? Spojrzała na mnie. Czując te narastające ciśnienie, gęstniejącą atmosferę między nami, która mogła się zakończyć tylko seksem, powiedziała:
- Muszę już iść do pracy.

Kiedy poszła, postanowiłam sobie, że jutro porozmawiam z Kate o nas. O naszych relacjach. Nie byłyśmy w związku a na „przyjaciółki” byłyśmy za blisko, za dużo między nami się wydarzyło. Poza tym, mówiła, że kocha... Czyżby żałowała tych słów? A ja nie lepsza. Też powiedziałam, że ją kocham i też milczę. Może ona odbiera moje zachowanie, tak jak ja jej? Za dużo pytań, za mało odpowiedzi. Następnego dnia stchórzyłam, nie podjęłam rozmowy. W ciągu dnia było słonecznie, jednak lipiec jak to lipiec, w nocy zapowiadali burze. Kiedy wieczorem Kate znikła za drzwiami sypialni, ja oglądałam horrory, początkowo ten pomysł wydawał mi się fajny. Za oknem rozpętała się burza, grzmiało głośno i błyskało, musiała być blisko. Czując znużenie, wyłączyłam telewizor i ułożyłam się do spania na wygodnej kanapie. Mój nadpobudliwy mózg zaczął kreować straszne potwory, które w wyobraźni można było zobaczyć tylko gdy salon rozświetlała błyskawica. Naoglądałam się horrorów i teraz mam za swoje. Nie mogłam zasnąć, więc wstałam. Widząc, że spod drzwi do sypialni wydobywa się blade światło, postanowiłam pójść do Kate. Zapukałam cicho.
- Wejdź. – powiedziała. Otworzyłam niepewnie drzwi, Kate czytała książkę przy świetle lampki na stoliku. Uniosła wzrok znad książki. – Co się stało?
- Ja... nie mogę zasnąć. Oglądałam horrory i teraz się boję. Myślę, że 5 minut rozmowy pozwoli mi o nich zapomnieć. Wpatrywała się we mnie chwilę, po czym oznajmiła:
- Siadaj. – wskazała na brzeg łóżka, więc tam usiadłam. – co ci leży na sercu?
- Wszystko, co przeżyłam do tej pory. Ta śpiączka, gwałt... Myślisz, że to mogło mnie zmienić?
- Psychologiem nie jestem, ale czasami uświadamiamy sobie różne fakty i wtedy patrzymy na świat inaczej, nie tak jak większość ludzi. Poza tym człowiek cały czas się uczy, więc jego podejście do świata się zmienia wraz z wiekiem. – zapadła cisza, ja zaczęłam się zastanawiać nad tym wszystkim. Potarłam twarz rękami, powiedziałam po chwili:
- Przepraszam, że ci zawracam głowę moimi problemami... - wstałam.
- Nic nie szkodzi, dla ciebie jestem zawsze. Jak chcesz, możesz dziś ze mną spać. Obiecuję cię nie dotykać ani nic z tych rzeczy. – Spojrzałam na nią zaskoczona. – Oczywiście... Jeśli chcesz. Postąpiłam źle pozwalając ci spać na kanapie.
Więc wpakowałam się do jej łóżka, ona na jednej połowie, ja na drugiej. Odłożyła książkę.
- Chcesz drugą kołdrę? – Zapytała.
- Nie, sądzę, że jedna nam wystarczy. Jutro będę szukać jakiejś pracy by w końcu zarobić na własne mieszkanie i dać ci żyć swoim życiem, nie komplikując go swoją obecnością. – Westchnęła.
- Pogadamy o tym jutro. – Zgasiła światło. – Dobranoc...
- Dobranoc. I dziękuję.
Ułożyłam się na boku i poczułam ekscytację na myśl, że nareszcie śpię z nią w jednym łóżku. Bez wątpienia, pociągała mnie.

Obudziłam się w środku nocy. Nie, to Kate mnie obudziła. Wierciła się i stękała. Coś ją boli? Jest na coś chora? Obróciłam się by spojrzeć na nią, po chwili oczy przyzwyczaiły się do ciemności, burza ustała, tylko padało.
Leżała do połowy odkryta, jedna dłoń znikała pod jej podwiniętą koszulką, druga gdzieś pod kołdrą, zapewne między jej nogami. O cholera. Odgłos jej przyspieszonego oddechu przyprawił mnie o miły skurcz w brzuchu.
- Kate? – zapytałam, po chwili dotarło do mnie, że ona śpi. Robi sobie dobrze przez sen. Śpi. Chciałam zastąpić jej dłonie swoimi, ale się powstrzymałam.
Przecież śpi, nic nie poczuje.
A jak się obudzi?
Bijatyka moich myśli trwała, a stan Kate się nie zmienił. Raz się żyje. Odchyliłam kołdrę, poczułam niesamowicie podniecającą woń, która pozbawiła mnie jakichkolwiek hamulców. Odjęłam jej dłoń od krocza i dotknęłam ją tam. Wilgotna i ciepła. Zrzuciłam z łóżka kołdrę by mi nie przeszkadzała i klękłam między jej nogami. Przejechałam palcami między jej płatkami i wsunęłam palec do jej pochwy, modląc się, by w tym momencie się nie obudziła. Pochyliłam się i zaczęłam całować ją po twardym, umięśnionym brzuszku. Dołożyłam drugi palec i zjechałam ustami w dół, do jej skarbu. Smakowała mi. Drażniłam językiem jej perełkę i posuwałam ją, a ona nie miała o tym pojęcia. Zaczęłam kręcić w niej palcami, dołożyłam trzeci palec. Po chwili wyjęłam je by wsadzić tam język, którego kubki smakowe zażądały więcej nektaru Kate. Zastygłam w bezruchu, gdy poczułam na głowie jej dłoń. Zrozumiałam, że mam kontynuować. Jednak po chwili wróciłam do poprzedniego ułożenia. Wsadziłam trzy palce i zgięłam je, naciskając na punkt G. Na chwilę przerwała pracę językiem by spojrzeć na jej ciało, które falowało, jak by się unosiło na wodzie. I nagle jej ruchy stały się gwałtowniejsze, jej mięśnie się napięły, zrozumiałam, że dochodzi. To było niesamowite uczucie, dać komuś tyle przyjemności. Sęk w tym, że spała. Po chwili się rozluźniła, oddech zwolnił, więc wyjęłam z niej palce. Zaczęłam zlizywać z jej skarbu cały nektar, palce zostawiając sobie „na deser”. Wstałam i narzuciłam na łóżko kołdrę, ułożyłam się do snu zadowolona. Spojrzałam ostatni raz na Kate, pochyliłam się i pocałowałam ją w usta. Chwilę później poczułam, jak usiadła. Przeklęła cicho mówiąc coś w stylu „co jest grane” i wyszła z sypialni, poszła do łazienki. Z uśmiechem na twarzy zasnęłam.

Obudził mnie cudowny, bliżej nieokreślony zapach, wyczułam w nim cebulę i jakieś smażone mięso. Kate zapewne robi jajecznicę. Przeciągnęłam się ziewając, po chwili przypomniało mi się, co zrobiłam w nocy. Poczułam wstyd, jak bym zrobiła coś złego. Przez to wszystko zaczęłam się zastanawiać nad swoją orientacją. Oczyma wyobraźni widziałam, jak wszyscy się ze mnie śmieją, jak jestem wyszydzana przez to, że jestem lesbijką. Odsunęłam od siebie tę myśl wmawiając sobie, że jestem hetero i chcę żyć z mężczyzną. Wstałam i poszłam do kuchni, przywitałam się z Kate, miała na sobie czarną koszulkę „bokserkę” i białe szorty, przez co wyglądała nieziemsko seksownie.
- Hej...
- Witaj... wyspałaś się? Nie obudziłam cię? – zapytała.
- Nie, śpię jak kamień.
- Siadaj, zaraz podam śniadanie.
Więc usiadłam przy stole i obserwowałam jej ruchy, które również wydawały mi się seksowne. I te jej długie, chude palce... wsuwające się we mnie... Pozbawiające mnie tchu...
Przestań!! To tylko twoja przyjaciółka!
...Leżąca między moimi nogami...
Wiedziałam, mówiłam, żebyś tego nie robiła!
...Doprowadzająca mnie na skraj rozkoszy, jakim był orgazm...
Jesteś zboczona!
...Całująca mnie z miłością...
Ty lesbo. Jesteś hetero, nie homo!
...Będąca zawsze przy mnie...
- Wszystko OK? – Jej seksowny głos wyrwał mnie z mojej fantazji. Oczyma wyobraźni widziałam, jak wstaję, podchodzę do niej i całuję ją, ona odstawia patelnię, którą właśnie trzymała i obejmuje mnie mocno w pasie, odwzajemniając pocałunek.
Czułam, jak policzki mi płoną.
- Tak... Jak nigdy.
Przy śniadaniu omówiłyśmy kwestię spania. Przyznała się, że ma pewne kłopoty ze snem, że strasznie się wierci, dlatego nie chce ze mną spać w jednym łóżku. Ale ja już znałam te jej „wiercenie”. Stanęło na tym, że na niczym nie stanęło. Bez zmian. Ja na wygodnej kanapie w salonie, ona na średniotwardym łóżku w sypialni.
Będąc sama na mieście (a to rzadkość, zawsze chodziłam z Kate) po zakupy, coś na obiad, zaczepił mnie młody, przystojny mężczyzna. Żeby udowodnić swojemu drugiemu „ja”, że nie jestem lesbijką, umówiłam się z nim na randkę jeszcze tego samego dnia w pobliskiej kawiarni. Cholernie przystojny, ale nie miał „tego czegoś”. W domu Kate była zajęta robieniem jakiegoś specjalnego obiadu, ale gdy jej powiedziałam o Jerzym (tak miał na imię ten facet) zrobiła się jakaś przygaszona, uśmiech z jej twarzy znikł. Mówiła, że się cieszy, że kogoś poznałam.
Mi i Jerzemu miło się rozmawiało, mówił, że jest fotografem dla jakiejśtam gazety. Ewidentnie chciał mi zaimponować, ale... w głowie miałam Kate. Zrozumiałam, że jeśli chcę się jej pozbyć z mojej głowy, muszę częściej wychodzić do ludzi. Spotkanie zakończyliśmy dając sobie po całusie w policzek, bez umawiania się na następną randkę. Wróciłam do mieszkania późnym popołudniem.
- I jak? Opowiadaj. – Zaczęła mnie atakować Kate, jak tylko przekroczyłam próg mieszkania.
- Fajny facet, ale czegoś mu brakowało.
- Będzie następne spotkanie?
- Nie.
- Yhm... Chciałabyś... Może... - Spędzić ze mną tę noc? Dokończyłam w myślach, błagając, by tak powiedziała. – Pójść dziś wieczorem ze mną do klubu? Dostałam zaproszenie, by poprowadzić imprezę.
- Nie mam żadnych planów, więc OK. Na którą?
- Przed 21 byśmy wyszły z domu. Jest mały haczyk.
- Jaki?
- To klub dla tęczowych...
- LGBTQ?
- Tak.
Okej. Jestem w stanie wiele znieść, wiele zrozumieć, ale jako jedyna będę tam hetero, dla których wstęp jest zakazany. Wszędzie będą lesbijki, geje, zapewne przyjdą w parach, a ja będę sama jak palec. Olać to, jakoś przeżyję.

Szłyśmy z Kate uliczką, ona zamyślona, ja zamyślona. Obie ubrane na luźno, uprosiłam ją by poszła w tym ubraniu, w którym była rano, ale się nie zgodziła, założyła inną „bokserkę”, a chudość jej ciała czasem mnie przerażała. Wprowadziła mnie do klubu, który już tętnił życiem, tylnym wejściem, mówiąc strażnikowi, że jestem z nią. Przepuścił nas i weszłyśmy, poprowadziła mnie po schodach do góry. Wskazała na lożę VIP- ów i powiedziała, że tam mam na nią czekać, więc tak zrobiłam, ona sama gdzieś zniknęła. Rozsiadłam się w wygodnym siedzeniu i spojrzałam przez szklaną szybę w dół, na parkiet. Tłum ludzi tańczył w rytm jakiejś muzyki elektro. Zaczęłam wyszukiwać jakieś znane mi twarze, ale na próżno. Rozejrzałam się po klubie. Uwierzyć, że jest nas tak dużo...
Jakie NAS?
ICH.
Uwierzyć, że ich jest tak dużo w takim przeciętnym mieście. Z zamyślenia wyrwał mnie głos jakiejś kobiety. Spojrzałam na nią, zapewne była lesbijką, choć długie do łopatek blond włosy, kobiecy modny top i obcisłe biodrówki sugerowały raczej orientację hetero.
- Przyszłaś z tą Kate, prawda? – zapytała kobiecym głosem.
- No tak, coś się z nią stało?
- Naprawdę jest taka gorąca w łóżku, jak mówią?
- Kto tak mówi? Nie, nie sypiam z nią!
- Nie jesteście razem?! – zapytała z wrażenia.
- Nie, jest tylko moją koleżanką. Nic do niej nie czuję, chcesz, to sobie ją weź.
I chyba mnie posłuchała, bo odeszła gdzieś.
Po chwili, po drugiej stronie klubu, też na tej wysokości, pojawiła się Kate za szybą, założyła słuchawki i zmieniła muzykę. Zapewne tam jest stanowisko DJ-a. Gdy tylko tłum się zorientował, że „za sterami” stoi Kate, głównie kobiety zaczęły piszczeć, chyba na jej widok. To dobrze, że ma takie powodzenie u płci pięknej.
Po chwili podeszła do mnie kelnerka z tacą wypełnioną szklankami i kielichami w najróżniejszych kształtach z przeróżnymi drinkami. Ciekawe, czy kelnerki to też lesbijki. Postawiła tacę na stoliku, mówiąc, że drinki są z góry opłacone i żebym spróbowała wszystkich i znalazła swój ulubiony, który do końca imprezy będzie mi podawany. Policzyłam, było ich dziesięć. Z wyglądu rozróżniłam tylko 4: Krwawą Mary, Mojito, Tequilę Sunrise i Martini. Po chwili przy Kate zjawiła się ta blondyna, która wcześniej mnie zagadała. Kate początkowo jej się opierała, nie pozwalała jej się nawet tknąć, ale później pozwoliła jej głaskać się po rękach, co trochę przeszkadzało mojej przyjaciółce w pracy. W loży VIP- ów zjawiło się więcej osób, para gejów się całowała w kącie, trzy lesbijki gadały o czymś co chwilę wskazując na Kate, trans kobieta zaczepiała kelnerkę zmierzającą w moją stronę.
- I jak? Który przypadł pani do gustu najbardziej?
Zapytała, ja wahałam się odpowiedzieć czy Tequilla czy, jak się okazało po wskazaniu na czerwoną ciecz z dekoracyjnie skręconą skórką cytryny, Cosmopolitan. Ostatecznie wybrałam Tequillę, kelnerka odeszła z do połowy wypitymi drinkami.
Spojrzałam w stronę Kate, którą już oblegały dwie cycate kobiety. Trochę mi przeszkadzało, że tak się do niej kleją.
Gdy kelnerka przyniosła mi zamówienie, zeszłam z drinkiem na parkiet w poszukiwaniu kogoś do tańca. Promile robiły swoje, stawałam się śmielsza. Mój wzrok padł na równie samotną jak ja, kobietę, która siedziała przy barze i sączyła sama Krwawą Mary. Twarz miała młodą, nawet wahałam się czy jest w ogóle pełnoletnia. Zaryzykowałam i podeszłam.
- Hej... - Powiedziałam, a ona spojrzała na mnie bez większego przejęcia.
- Cześć. – jej głos zdawał mi się smutny. Cóż, pewnie ja nie lepiej wypadłam.
- Co tak sama siedzisz?
- Zawsze tu przychodziłam z moją dziewczyną.
- Gdzie teraz jest?
- Dwa metry pod ziemią.
I rozpłakała się. Przez chwilę nie wiedziałam, co robić, ale ostatecznie ją przytuliłam i zaczęłam pocieszać. Chwilę trwało, zanim się uspokoiła. Przeprosiła na moment, tłumacząc się, że musi do toalety obmyć twarz. Siedziałam chwilę i czekałam na nią, ale się nie zjawiła. Już miałam odejść, ale jednak przyszła z powrotem, w dużo lepszym stanie. Może sobie coś wstrzyknęła? W dzisiejszych czasach nic nigdy nie wiadomo.
- Przepraszam cię za mój stan... - powiedziała. – Tak w ogóle, to Natalia jestem.
Również jej się przedstawiłam, podałyśmy sobie dłonie.
- Jak długo byłyście ze sobą? – Zapytałam ciekawa. Strzelałam na jakiś rok.
- Pięć i pół roku. A gdzie twoja?
- Moja kto? Dziewczyna?
- No przecież nie chłopak. Chyba, że jesteś bardzo kobiecym facetem, to przepraszam.
- Nie, nie, jestem sama. – Miałam powiedzieć, że interesują mnie mężczyźni, ale zapomniałam.
- Z wyboru? – Ciągnęła.
- To długa historia.
Z każdą wymianą zdań stawałyśmy się sobie coraz bliższe, coraz swobodniej o sobie rozmawiałyśmy. Mało tego, umówiłyśmy się na za tydzień w tym klubie. Coraz bardziej upite, śmiałyśmy się z coraz większych głupot. Przed 4 nad ranem Kate wyciągnęła mnie z klubu.

- Widzę, że ci się tam spodobało – powiedziała, gdy weszłyśmy do jej mieszkania.
- Żebyś wiedziała, Natalia jest super dziewczyną.
- Cieszę się, że kogoś poznałaś. – Stałam ledwo na nogach, Kate zaczęła mi ściągać buty. – Szybko weźmiemy prysznic i zdrzemniemy się trochę...
Nie zastanowiła mnie forma słowa „weźmieMY”. Ściągnęła z siebie spodenki i koszulkę, pod którą nie miała stanika i zaczęła mnie rozbierać. Kompletnie nagie poszłyśmy do łazienki. Zapaliła światło i poprowadziła mnie pod prysznic, zamknęła nas w kabinie nieprzeznaczonej dla dwóch osób. Siłą rzeczy musiałyśmy się stykać. Przekręciła kurek spuszczając zimną wodę i zmoczyła najpierw moje, później swoje ciało. Stałam upita i obserwowałam jej ruchy, wszystko było takie zabawne. Chwyciła butelkę z żelem i wylała go trochę na dłoń by po chwili rozprowadzić go po całym moim ciele. Jej dłonie były delikatne, chciałam, by mnie cały czas dotykała. Chciałam jej powiedzieć, co tak naprawdę do niej czuję, ale uznałam, że prysznic nie jest najlepszym miejscem na tego typu rozmowy. Postanowiłam odłożyć to na później. Skupiłam się na odczuciach, jakie niosły ze sobą ślizgające się dłonie Kate na moim ciele. Wcierała go we mnie, w każdy centymetr mojej skóry.
- Rozchyl nogi. – Powiedziała cicho, posłuchałam. Gdy jej ręka znalazła się między moimi nogami, spojrzała mi głęboko w oczy, jak by chciała przeniknąć do mojego umysłu, prześwietlić moją duszę. Czując jej rękę na moim kroczu, byłam, pewna, że chce mnie przelecieć. Nie wiem, co mi strzeliło do głowy, ale w pewnym momencie powiedziałam:
- No dalej, zrób to.
- Chyba śnisz.
- Nie.
- Nie wykorzystuję pijanych dziewczyn.
- A jeśli chcę tego i na trzeźwo?
- Nie chcesz, tak ci się tylko wydaje. Wszystko ci się wydaje. Odwróć się.
Więc się odwróciłam, zajęła się moimi plecami, zjeżdżając dłońmi coraz niżej.
- Chcę cię poczuć.
- A wiesz, co ja chcę?
- Nie mam zielonego pojęcia, ale wsadź we mnie palce, proszę.
- Przestań, nie zrobię ci tego. – nie byłam pewna, czy to w mojej głowie tak zaszumiało, czy powiedziała coś w stylu „nie w taki sposób”. – Odwróć się.
Odwróciłam się, uklękła... Zaczęła myć mi nogi. Po chwili zmyła ze mnie żel i zmoczyła mi włosy.
- Zamknij oczy. - Powiedziała, posłuchałam ją.
Nałożyła mi na głowę trochę szamponu i zaczęła mi go wmasowywać w skórę głowy, co działało na mnie kojąco. Po chwili zorientowałam się, że cicho pomrukuję. Spojrzałam na nią, uśmiechała się lekko. Chwilę później opłukiwała mi włosy z miętowego szamponu. Po tym zajęła się sobą. Wyglądała tak seksownie w mokrych włosach... Nie mogłam oderwać wzroku od jej nagiego ciała. Oparłam się o chłodne kafelki i obserwowałam jej ruchy. Kilka minut później wyszłyśmy spod prysznica nagie i mokre. Chwyciła ręcznik i zaczęła mnie dokładnie wycierać. Nie mogłam się doczekać aż powie - rozchyl nogi - co uczyniłam z przyjemnością, patrząc na rysy jej twarzy. Ona sama wytarła się szybko i założyła szlafrok, ja koszulę i spodenki miałam w kanapie. Zaprowadziła mnie do salonu i usadziła na fotelu i zaczęła mi przygotowywać posłanie.
- Gotowe, kładź się...
Położyłam się, przykryła mnie kocem. Sięgnęłam i pogłaskałam ją po głowie, później po policzku. Musiałam jej to teraz wyznać. Ponownie.
- Kocham cię... - Szepnęłam, uśmiechnęła się.
- Wydaje ci się. - Wzięła moją dłoń z jej twarzy i ucałowała ją, po czym odeszła do sypialni. Zasnęłam prawie natychmiast.

Obudziłam się i po chwili poczułam silny ból głowy. Nie słyszałam by Kate się krzątała po domu. Może jeszcze śpi? Zerknęłam na zegarek - klika minut przed południem. Usiadłam i dostrzegłam na ławie szklankę wody, tabletkę i krótki liścik. Zaczęłam od tego ostatniego. "gdy się obudzisz, pewnie mnie nie będzie ale nie przejmuj się, sprawy na mieście. Weź tabletkę, wypij całą wodę. Śniadanie ci zostawiłam w mikrofalówce. Będę niedługo, Kate". Nic z nocy nie pamiętałam, miałam pustkę w głowie. Połknęłam tabletkę i wypiłam wodę zgodnie z poleceniem Kate. Ubrałam się powoli. Klub, drinki, Kate oblepiona dziewczynami, Natalia, prysznic.
Prysznic we dwoje... Doszło do czegoś? Jej nagie ciało w kolorze białego marmuru... Dotykała mnie. Ale w jakim celu? Bzyknęła mnie czy nie?
Poszłam do kuchni i wyjęłam śniadanie z mikrofali - 4 kromki chleba, dwie z szynką, dwie z serem żółtym. Kiedy zjadłam, wróciła Kate.
- Cześć. - Powiedziała.
- Hej... - Zaczęła rozpakowywać drobne zakupy.
- Słuchaj, jeśli po powrocie zachowywałam się niestosownie... To przepraszam. - Patrzyła na mnie uważnie. - Ale powiedz, bzykałyśmy się, czy nie?
Chwila ciszy, po czym Kate zaczęła się śmiać.
- Wybacz... - Powiedziała, ogarniając się. - Nie, między nami do niczego nie doszło. Było OK, nie przejmuj się niczym. Nie wykorzystuję pijanych dziewczyn. Przez chwilę zastanawiałam się, czy tej nocy też miała ten napad podniecenia. I czy go będzie mieć tej nocy...
- Ile dostajesz za taką jedną noc?
- Od 800 do 3 tysięcy.
- Długo tak pracujesz?
- Niecały rok.
- Lubisz to?
- Uwielbiam.
Niewiele tego dnia gadałyśmy, głównie byłyśmy zajęte pracą a później Kate poszła do sypialni czytać książkę, ja oglądałam coś w telewizji.
- Może... Tym razem pójdziemy razem na kolację? Zamiast ją robić? - Zapytała w pewnym momencie.
- Tak, chętnie. Nie mam nic przeciwko. - Odpowiedziałam.
Wspólnie wybrałyśmy strój dla mnie, jakim była kremowa sukienka, ona mówiła, że założy koszulę. Ładnemu we wszystkim ładnie. Wyszłyśmy razem po 17, ja zastanawiałam się, co kombinuje. Miała taką poważną minę... jak nigdy. Przepuściła mnie pierwszą otwierając mi drzwi. Wnętrze restauracji było bogato wystrojone, na wysokim poziomie. Zasiadłyśmy przy stoliku, po chwili podszedł do nas kelner.
- Czego państwo sobie życzą?
- Poprosimy chwilkę na zastanowienie się. – Powiedziała, kelner skinął i odszedł. Chwyciłam menu, ale widząc ceny, zaniemówiłam. – Nie patrz na ceny, proszę.
Chwilę nam zajęło wybranie, ale dałyśmy radę. Przywołała kelnera spojrzeniem, a kiedy podszedł, powiedziała:
- Poprosimy na przystawkę carpaccio z polędwicy z rukolą i płatkami parmezanu, jako zupę krem ze świeżych pomidorów, danie główne kotleciki jagnięce w zapachach ziół toskańskich z pikantną kaszą gryczaną, na deser zamawiamy lody z gorącymi malinami. Poprosimy również dwa razy Sauternes. – Patrzyła mi w oczy i dyktowała powoli by zdążył zapisywać.
- Razy dwa?
- Tak. – Potwierdziła i odszedł. Po chwili zapytałam:
- Co to za okazja?
- Bez okazji.
Po chwili zaczęłam analizować samą siebie i wywnioskować, jaką mam orientację. Pogubiłam się już w tym wszystkim, liczyło się tylko to, że Kate jest przy mnie. Cała reszta może nie istnieć.
- Twoja matka dalej milczy? – Zapytała w pewnym momencie.
- Tak. Może jutro pojadę ją odwiedzić, dowiedzieć się, co jest grane. Chyba, że masz jakieś plany...
- Nie, nie mam. Dostałam dziś ponowne zaproszenie na jutrzejszą noc do tego klubu, gościu chce mi zapłacić tysiąc.
- Obiecuję nie pić aż tak dużo.
- Głowa cię jeszcze boli?
- Trochę, ale wytrzymam. I dziękuję, że się mną tak zaopiekowałaś, gdy wróciłyśmy.
- Obiecałam się tobą opiekować jeszcze w szpitalu, pamiętasz?
- Tak. Jesteś niesamowita. – Uśmiechnęła się lekko.
Po chwili podano nam przystawki, które wyglądały naprawdę apetycznie. Mało, ale smakowicie.
- Przed wypadkiem często chodziłyśmy na... kolacje?
- Dwa razy.
Bardziej bym powiedziała, że jesteśmy na randce niż na bezokazyjnej kolacji.
Następnie podano nam zupę, która pachniała nieziemsko. Chciałabym tak umieć gotować, choćby dla uśmiechu Kate. Po tym przyszedł czas na danie główne, a później smakowity deser. No i te wino... Niebo w gębie. Byłam wdzięczna Kate za wyciągnięcie mnie z domu. Miałam szczęście, że na nią trafiłam. Po tym posiedziałyśmy jeszcze chwilę dając chwilę na dotarcie jedzenia do żołądka. Kate zapłaciła zostawiając napiwek i wyszłyśmy, obie zadowolone.
- Nie wracajmy jeszcze... - powiedziałam.
- Gdzie chcesz iść?
- Gdziekolwiek, ale nie wracajmy już.
- Spacer?
- Tak, może być.
Więc szłyśmy okrężną drogą do domu. Nic nie mówiłyśmy, tylko szłyśmy. W mieszkaniu byłyśmy pół godziny później.
- Dziękuj za mile spędzony wieczór. – Powiedziałam.
- Ja również.
Znikła w sypialni zamykając za sobą drzwi. Westchnęłam, chciałam z nią tam być. Nie. Chciałam w ogóle z nią być. Dodatkowo uaktywniło się moje drugie „ja”.
I co, tchórzu? Nie jesteś w stanie podjąć z nią rozmowy, a ty myślisz o byciu z nią?!
Wcale nie myślę o tym. Jestem hetero.
Nie jesteś hetero. Jesteś lesbą, która ślini się na widok swojej przyjaciółki.
Nie ślinię się. Ona mnie tylko podnieca.
AŻ cię podnieca, moja droga.
Po chwili uświadomiłam sobie, że cały czas stoję i patrzę na drzwi, za którymi jest Kate. Rozebrałam się i wzięłam moje piżamy, poszłam do łazienki się umyć. W głowie cały czas miałam Kate. Usiłowałam sobie coś przypomnieć z poprzedniej wspólnej kąpieli, ale nic to nie dało.
Jutro wyjdę na miasto, może kogoś poznam, pomyślałam. Wytarłam się i założyłam piżamy, poszłam do salonu i włączyłam TV. Przełączając z nudów kanały, zatrzymałam się na „Kill Bill”. Tak naprawdę czekałam, aż Kate zaśnie. Jednak po filmie, światło w jej pokoju nadal się paliło.
Jeśli nic do niej nie czujesz, odejdź. Zniknij z jej życia.
OK, kiedy?
Jeszcze w tym tygodniu, lesbo.
Nie jestem lesbijką.
Więc ciekawe, dlaczego czekasz, aż zaśnie.
Chcę jej ulżyć w cierpieniu. Przyjacielska przysługa.
Raczej lesbijska.
Na tym mój głos w głowie ucichł. Uff, nareszcie spokój. Moje drugie „ja” było wykańczające.
Oglądając jakiś program ze śmiesznymi filmikami, po północy usłyszałam jej ciche zmagania z podnieceniem. Wyłączyłam telewizor i po cichu otworzyłam drzwi do jej sypialni. Leżała odkryta, widziałam wszystko dokładniej niż ostatnio, jednak leżała w tej samej pozycji i to dodatkowo bez koszulki.
- Kate? – Zapytałam niepewnie, upewniając się, czy śpi.
Nie odpowiedziała, co uznałam za dobry znak i przystąpiłam do dzieła. Klękłam między jej nogami i zaczęłam gładzić wnętrze jej ud, obserwując reakcje jej ciała. Pochyliłam się nad jej piersiami i zaczęłam je delikatnie obcałowywać, zahaczając również o jej szyję. Teraz już nic się nie liczyło. Tylko ja i Kate. Zsunęłam z niej spodenki i odjęłam rękę od jej krocza, zastępując ją swoją. Przyssałam się do jej sutka, drażniąc go językiem, po chwili zajęłam się drugim. Palcami ślizgałam się po jej kroczu, naciskałam lekko na jej perełkę. Jęczała cicho, wygięła się i wypowiedziała cicho moje imię, przez co zastygłam w bezruchu.
- Kate? - Zapytałam ponownie, cisza. Śniłam jej się czy co?
Niepewnie kontynuowałam, wsadziłam w nią dwa palce i je zgięłam, naciskając na jej punkt G, ruszałam powoli ręką. Całowałam jej brzuszek, a ona nadal wierciła się i stękała. Moja Kate...
Przerwałam palcówkę i zaczęłam ją lizać po kroczu, chwytając jej perełkę ustami i ssąc. Uniosła biodra, wsunęłam w nią język najgłębiej jak mogłam, jednak po chwili z powrotem wypełniłam ją palcami. Doszła, ale ja nie przestałam, było mi mało. Ze dwie minuty później ponownie szczytowała, zaciskając się na moich palcach. Wylizałam ją do czysta, po tym jeszcze zajęłam się jej piersiami. Były niewielkie, ale kręciły mnie. Kiedy w pewnym momencie zorientowałam się, że pieszczę ją tak z 10 minut, postanowiłam to zakończyć na dziś. Pocałowałam ją w usta, ubrałam jej spodenki i przykryłam kołdrą, po czym odeszłam do salonu, zamykając drzwi i czując w ustach jej smak. Położyłam się i nie wiedząc kiedy, odpłynęłam w objęcia Morfeusza.

Obudziłam się z wyrzutami sumienia. Czułam się trochę źle z faktem, że gdy Kate śpi, posuwam ją. Wolałabym, żeby ona o tym wiedziała. Tylko... Jak ja jej spojrzę w oczy po tym wszystkim? Postanowiłam się jakoś zrewanżować i zagłuszyć wyrzuty sumienia porządnym sprzątaniem. Po chwili usłyszałam, jak drzwi sypialni się otwierają i wchodzi Kate, przechodzi i idzie do kuchni.
Leżąc na boku, obserwowałam ją, przygotowywała coś na patelni. Usiadłam i potarłam oczy, po czym prosząc Kate by się nie patrzyła, ubrałam się.
- Witaj... - Powiedziała, stojąc do mnie tyłem i przygotowując śniadanie.
- Hej... - Usiadłam- będę dziś szukać pracy, pomożesz mi? – Odwróciła się i spojrzała na mnie.
- Po co?
- Zarobię trochę kasy i wyniosę się od ciebie, dając ci święty spokój...
- Nie... To znaczy, tak, ale... Cholera.
- Coś się stało?
- Nie, wszystko jest w porządku. Jasne, że ci pomogę.
Po śniadaniu, na które Kate przygotowała po omlecie z serem, wzięłam się za sprzątanie. Nie żeby było brudno, ale chciałam czymś zająć moje myśli. Kate poszła do miasta po gazetę, ja sprzątałam sypialnię. Pod łóżkiem znalazłam jakiś zeszyt w formacie A4. Na okładce widniał tylko napis "2015". Z ciekawości zajrzałam do środka. Pierwsze kilkadziesiąt stron było zapisane tylko "nadal śpi" albo "nadal śpi, martwię się". Na następnych stronach było zapisane coraz więcej. W tym momencie wróciła Kate, wrzuciłam szybko zeszyt pod łóżko i sprzątałam dalej.
Jeszcze przed obiadem zasiadłyśmy przy przedostatniej i ostatniej stronie gazety, Kate czytała na głos kolejne propozycje pracy. Kasjerka, kelnerka, kasjerka, kasjerka, kasjerka, barmanka, kelnerka, kasjerka, kasjerka, sprzedawca lodów, kasjerka, opiekun osób starszych, opiekun osób starszych, praca na wsi, kasjerka, opiekunka do dzieci, kasjerka. Jeśli mam być szczera, to nic mi nie przypasowało. I takiej odpowiedzi udzieliłam Kate. Uśmiechnęła się tylko.
Po obiedzie, który wspólnie zrobiłyśmy, zadzwoniłam do mojej matki, ale nie odebrała. Postanowiłam, że sprawdzę, czy jest w domu (a mieszkała na drugim końcu miasta), ale nikt mi nie otworzył. Zrezygnowana wróciłam do domu wieczorem, gdy Kate zbierała się do pracy. Zachęcała mnie do wspólnego wyjścia, ale rozbolał mnie żołądek, więc musiałam odmówić. To zapewne bóle miesiączkowe. Z nudów i ciekawości weszłam do jej sypialni i wyciągnęłam ten zeszyt. Zaczęłam czytać ostatni wpis.
"tak bardzo nie chcę, by wyjeżdżała. Chcę się nią opiekować nadal, choć nie jestem jej warta. Z coraz większym trudem znoszę fakt, że jest hetero."
Poprzedni wpis : "ten ból jest nie do zniesienia. Chciałam jej wszystko wyznać przy obiedzie. Przygotowałam wszystko, nawet specjalne danie, a ona przychodzi i mówi, że poznała jakiegoś Jerzego. Myślałam, że z rozpaczy mi serce pęknie. Wiem, że jej szczęście jest dla mnie najważniejsze, dlatego zachowałam zimną krew i powstrzymałam łzy, ale wszystko wróciło w nocy. Płakałam chyba z godzinę."
Naprawdę pięknym uczuciem było zaśnięcie przy niej. Przyszła do mnie, bała się. Zaufała mi. Tak cholernie chciałam ją przytulić, powiedzieć, że jestem. Była na wyciągnięcie ręki."
Ostatni : „nie wyobrażam sobie wracać do domu i wiedzieć, że nikogo tam nie ma, że nikt na mnie nie czeka. Cholera, dla mnie już za późno, ja jestem wrakiem. Ale przy niej czuję, że żyję. Pewnego dnia odejdzie, wiem o tym. Odejdzie jak inne, a ja znów zostanę ze złamanym sercem. Znów wpadnę w depresję... I chyba się z niej nie wyleczę."
Łzy mi płynęły po policzkach, czułam ścisk w gardle i gdzieś w klatce piersiowej. Tak bardzo ją raniłam! Gdyby powiedziała tylko słowo...
"uwielbiam przygotowywać dla niej śniadanie i widzieć na jej twarzy uśmiech."
"chcę, by spała ze mną, tak bardzo chcę. Ale nie mogę jej na to pozwolić przez to, co się ze mną dzieje. Obudzę ją w środku nocy swoim sapaniem i wierceniem, uzna mnie za zboczeńca i odejdzie. Wiem, że odejdzie, ale niech to zrobi trochę później."
"nie chcę, by była lesbijką. Nie wie, co znaczy być wyszydzanym przez innych, traktowanym jak ostatnie ścierwo. Muszę zachować dystans, ona nie może mnie pokochać. Ja jestem nikim, ale ona jest całkiem normalna. Choć tak bardzo chcę spędzić z nią resztę życia. Cholernie mocno ją kocham ale jej szczęście stoi wyżej od mojego. Miałam nadzieję, że jak pozna osoby LGBTQ i usłyszy, jak były dręczone, odechce jej się wszelkich zmian orientacji. Zabrałam ją do klubu dla tęczowych, żeby poznała bliżej środowisko LGBTQ. Poznała Natalię. A po pijaku mi powiedziała, że kocha. Czy zawsze musi wszystko się zepsuć? Mam nadzieję, że tego nie pamięta. Tak bardzo chciałam odpowiedzieć, że ja ją bardziej, ale pewnie by się skończyło na seksie, przez co później bym miała wyrzuty sumienia. Dodatkowo ten rak... Jest ze mną coraz gorzej, boli mnie coraz bardziej. Nie wiem jak długo wytrzymam ale przed śmiercią chcę widzieć ją. Albo nie. Niech nie widzi mnie w tym stanie. Tak będzie lepiej."
Kate...
Poza tym jaki, do cholery, RAK?!
~Koniec części drugiej.
Dodaj do ulubionych
10,145
Podziel się ze znajomymi
9.11/10

Jak Ci się podobało?

Średnia: 9.11/10 (18 głosy oddane)

Pobierz powyższy tekst w formie ebooka

Z tej serii

Komentarze (1)

Czytelnik

Czytelnik · 19 marca 2017+0

Jak czasem mało trzeba, aby zachęcić lub wręcz przeciwnie, zniechęcić do dalszego czytania...

Ów postać

Po jakiemu to? Odechciało mi się czytać dalej...

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

lub

Inne popularne opowiadania tego autora:

opowiadania erotyczne

Witamy na Pokatne.pl

Serwis zawiera treści o charakterze erotycznym, przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich.
Decydując się na wejście na strony serwisu Pokatne.pl potwierdzasz, że jesteś osobą pełnoletnią.

Wchodzę

Pliki cookies i polityka prywatności

Zgodnie z rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Potrzebujemy Twojej zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych przechowywanych w plikach cookies.
Zgadzam się na przechowywanie na urządzeniu, z którego korzystam tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie moich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania przeze mnie ze stron internetowej lub serwisów oraz innych parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych i w celach analitycznych.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz w regulaminie serwisu.