Ilustracja: Freestocks

Pod skrzydłami Arona

5 kwietnia 2024

8 min

Wracam po dłuższej przerwie. Wracam też do pisania krótkich form, bo takie lubię najbardziej. Pomyślałem, że zanim pokażę coś z tych nowych rzeczy, wrzucę tekst, który napisałem kiedyś dawno temu, a teraz odrobinę podrasowałem. Szanownych czytelników proszę o zwrócenie uwagi na tagi.

        Masz pewność, że chcesz ze mną iść? Postaw kołnierz, zacina lodowaty wiatr.

        Spokojnie, to tylko transformator rezonuje gdzieś w oddali. Czujesz się nieswojo? Nie dziwne, w końcu pora odpowiednia i aura właściwa. Pora duchów. Zauważyłeś, że widma, wszelakie zjawy, na ogół widuje się po zmroku?

        Wyczuwasz jakiś sceptycyzm w tym, co mówię? Zważ na cel mojej wizyty w miasteczku! Nie o stare mury chodzi, sentymentu wielkiego do nich nie żywię. Sprawę mam. Porozmawiać przyjechałem. Z duchami pogadać. Chodź za mną, to jeszcze parę kroków.

        Tutaj widziano rabina. Oglądał swój dom, zerkał do środka przez okno. Obok stała kiedyś synagoga, musisz uwierzyć mi na słowo. W okolicy spotykano wiele zjaw, choć widywali je nieliczni. Czy usłyszymy ich kroki, gdy będą się zbliżać? Na razie cisza. Przyjemny kontrapunkt dla zgiełku, który przyniósł dzisiejszy dzień. Na bankiecie musiało być ze sto osób. I to same grube ryby. Ogromny, spektakularny sukces. Mój projekt wygrał konkurs. Będę miał swój dom towarowy w centrum dużego miasta. Zakończenie budowy zaplanowano na jesień 1953. Nie wytrzymałem. W połowie rautu wybiegłem z restauracji i wsiadłem do auta.

        Z duchami pogadać przyjechałem. Prośbę do nich mam.

        Rodzice umarli bardzo wcześnie, miałem cztery lata. Odeszli jedno po drugim, w odstępie dwu czy trzech dni. Pod opiekę wziął mnie Aron. Swoją drogą, w tych małych miastach mogłeś liczyć na pomoc całej społeczności. Nie daliby ci zginąć ani głodu zaznać, pod istotnym wszakże warunkiem – musiałeś przestrzegać wszelkich norm z religii wynikających.

        Nie przestrzegałem; Maria miała na imię. Byliśmy ostrożni, nikt nie mógł się dowiedzieć, że chadzam z gojką. Spotykaliśmy się na łąkach. Maria zbierała zioła, ja łapałem żaby i nadmuchiwałem je przez słomkę. Później zanurzałem twarz w jej włosach pachnących polnymi kwiatami, zamykałem przy tym oczy, przedłużając naszą wędrówkę ku szczytom. Dawałem jej to, czego ty nie miałeś odwagi dać kobiecie. Tak, Aronie, sentymentu wielkiego do tych murów nie żywię.  A już na pewno do murów szkoły, w której spędziłeś lata chłopięce.

        Podarowałem Marii obrączkę, a zaraz po tym podzielono miasto na część żydowską i aryjską.

        Zimno, ciemno – kroków nie słychać. W domu rabina hałasy – tu też coś świętują. A może głuszą alkoholem jakieś nieprzyjemne myśli? Kto ich tam wie. Nie znam ludzi, mieszkają tu od niedawna. Chodźmy stąd, duchy najwyraźniej omijają dzisiaj to miejsce. Ktoś wspominał, że widma nawiedzają okolice stacji kolejki wąskotorowej. To parę minut piechotą.

        Guenter Schiecke starannie wypełniał rubryki czarnym atramentem. Numer wagonu, ilu mężczyzn, ile kobiet, ile dzieci płci męskiej i żeńskiej. W ciągu dwu dni wywieziono do warszawskiego getta połowę obywateli miasteczka. Niemiecka organizacja: dokładność i skrupulatność.

        Widzisz ich? Tam, za rogiem, cała rodzina z walizkami i dziećmi na rękach. Popatrz na peron, toż to cały tłum. Na co oni czekają? Czy jest wśród nich Aron?

        Nic tu po was! Jeszcze dekada czy dwie, a pociągi przestaną zatrzymywać się na tej stacyjce. Odjeżdżajcie, powiem wam dokąd. Kamień z nazwą naszego miasta stoi pośród setek innych kamieni, tam wasze prochy. Nie macie tu czego szukać. Domy wasze w ruinie albo zamieszkałe od dawna przez nowych lokatorów. Ponoć spokoju zaznać nie możecie, bo łzy nikt po was nie uronił. Odjeżdżajcie pierwszym pociągiem, nikt po was płakać nie będzie.

        Czy jest między wami Aron?

         Więc jesteś! Wiele odwagi wymagała ode mnie ta wizyta. Zobacz, w oddali błyszczą światła lokomotywy. Czas na ciebie Aronie. Wiesz, że przez całe życie uciekałem przed tobą? Co mam ci jeszcze powiedzieć, byś wsiadł do tego cholernego pociągu? Spójrz na bilet. Popatrz, taki byłeś pobożny i dostałeś bilet. Imienny! Wszyscy dostaliście bilety. A ja żyję, chociaż piłem wodę skażoną przez anioła śmierci! A tak, piłem! To było w twoim domu, zaraz po tym jak żandarm poczęstował cię kulką.

        Nie wiem, czemu los mnie oszczędził. Uwierzyłem we własne siły. Uciekłem, chciałem żyć, chciałem wrócić kiedyś do Marii.

        Obiecaj, że wsiądziesz do pociągu i że przestaniesz wtrącać się w moje sprawy. Czuję twoją obecność każdego dnia. To ty zdawałeś za mnie egzaminy, ty pomagałeś kreślić plany domów. Odejdź, Aronie, raz na zawsze! Nie pragnę wielkich sukcesów i splendoru – ucieszy mnie życie skromne i spokojne, pośród gromadki dzieci. Życie na własny rachunek i według własnego uznania. Nie troszcz się o mnie więcej! A jeśli już tak bardzo chcesz mi pomóc, to zrób tylko jedną rzecz. Powiedz, gdzie jest Maria. Wiesz, co z nią?

        Zniknęli. Wszyscy! Z zimna tak się trzęsiesz, czy ze strachu? Zauważyłeś ten gest Arona? Nie wiedział? Czy tylko powiedzieć nie chciał? Może kierowała nim zazdrość?

        Czasami się łudzę, że w głębi duszy mnie podziwiał.

 

List w butelce

        Mnóstwo rzeczy kryje w sobie ziemia. Rzeczy chowanych w obliczu takiego czy innego zagrożenia. Czegoś najwyraźniej bali się Niemcy w 1943, równając z ziemią KL Treblinka i sadząc na nim łubin.

         Większość mieszkańców Miasteczka trafiła właśnie do tego obozu. Pociąg wjeżdżał na stację i nie mijało więcej jak dwadzieścia minut, a drzwi komory gazowej zamykały się za plecami jego pasażerów. Tylko kilku Żydów z Miasteczka wylądowało w Auschwitz. Tam człowiek zazwyczaj dostawał trochę więcej czasu na refleksję i na drobne gesty. Jakiś kamyk cenny, pierścionek, okulary; wszystko ukryte w ostatniej chwili w ziemi – niewielki przejaw buntu wobec oprawców, czynionego w ostatniej godzinie.

        Rozmaite rzeczy kryje w sobie ziemia.

        Przed paroma laty znaleziono w Miasteczku butelkę, w której znajdował się list oraz dwie obrączki. Leżała w sieni drewnianego budynku przeznaczonego do rozbiórki. Płytko, może trzydzieści centymetrów pod powierzchnią.

 

        Mój miły!

        Brakuje mi słów, by opisać moje szczęście. Miesiące i lata rozłąki zostaną nam wynagrodzone.

        To była straszna niepewność. Widok Twojej obrączki, przyniesionej przez sąsiada, pana Wrońskiego, początkowo przeraził mnie. Ostatecznie jednak uznałam to za znak, że spotkamy się wkrótce.

        Od tamtej pory czekałam coraz bardziej niecierpliwie, ale ufałam w nasze szczęście. I doczekałam się. Tej mroźnej styczniowej nocy pachniałeś wódką i machorką. Oddałam się bez namysłu. Nie mam najmniejszych wątpliwości, że to byłeś Ty! Rano odszedłeś z resztą sołdatów, mieliście swoją robotę, rozumiem to. Goniliście Niemców, aż tumany śniegu wzbijały się za nimi w powietrze

         Lada chwila spotkamy się znowu. Będziemy razem po kres czasu, obiecuję.

Wybacz mi, kochany, dziecka nie urodzę.

 

                Na zawsze Twoja

                Maria

4,754
5.6/10
Dodaj do ulubionych
Podziel się ze znajomymi

Jak Ci się podobało?

Średnia: 5.6/10 (7 głosy oddane)

Pobierz powyższy tekst w formie ebooka

Komentarze (6)

Tomp · 5 kwietnia 2024

+2
0
Autora kojarzę z szalonych opowieści, które (często) nie trzymały się kupy. Tu też mam problem ze zrozumieniem, do kogo odnosi się bohater, czy jest jakiś związek między nim a sołdatem z listu (jakim sposobem?) i jak to wszystko powiązać.
Raut, własny dom towarowy, 1953 rok? Gdzie?
A wcięcia akapitowe robiłeś spacjami! Fuj!

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

Czarny Citroen · Autor · 5 kwietnia 2024

0
0
Gdzie? Zapewne w PRL 🙂 Ej no, serio?

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

SENSEIH · 5 kwietnia 2024

0
0

Mój projekt wygrał konkurs. Będę miał swój dom towarowy w centrum dużego miasta. Zakończenie budowy zaplanowano na jesień 1953.



Słowo "projekt" jest tu kluczowe. Architekt wygrał konkurs i będzie miał "swój dom towarowy", Tompie. Nawet w 1953 roku.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

SENSEIH · 5 kwietnia 2024

+1
0

Tej mroźnej styczniowej nocy pachniałeś wódką i machorką. Oddałam się bez namysłu. Nie mam najmniejszych wątpliwości, że to byłeś Ty! Rano odszedłeś z resztą sołdatów, mieliście swoją robotę, rozumiem to. Goniliście Niemców, aż tumany śniegu wzbijały się za nimi w powietrze



Zaś kwestie powiązania "styczniowej nocy" również nie budzą mojego zdziwienia.
12 stycznia 1945 roku rozpoczęła się operacja wiślańsko-odrzańska, zaś bohater (jak rozumiem - pomimo że Autor zaznacza pewne rzeczy prawie niedostrzegalnie), był w tym momencie żołnierzem, co w tamtych czasach było dość powszechnym zjawiskiem.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

SENSEIH · 5 kwietnia 2024

0
0
Reasumując - to opowiadanie jest jak lusterko wspomnień, lusterko, które rozbiło się na tysiąc smutnych, tragicznych w związku z wojną kawałeczków. Zadaniem Czytelnika jest próbować je poskładać, co rzecz jasna, łatwe nie jest. Ale nie niemożliwe.
Lubię takie wyzwania...

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

Rikuełme · 6 kwietnia 2024

+5
-1
Opowiadanie zupełnie jak citroen 2cv, niby można gorzej ale to nie znaczy że jest dobrze

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

Teksty o podobnej tematyce:

pokątne opowiadania erotyczne
Witamy na Pokatne.pl

Serwis zawiera treści o charakterze erotycznym, przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich.
Decydując się na wejście na strony serwisu Pokatne.pl potwierdzasz, że jesteś osobą pełnoletnią.

Pliki cookies i polityka prywatności

Zgodnie z rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Potrzebujemy Twojej zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych przechowywanych w plikach cookies.
Zgadzam się na przechowywanie na urządzeniu, z którego korzystam tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie moich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania przeze mnie ze stron internetowej lub serwisów oraz innych parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych i w celach analitycznych.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz w regulaminie serwisu.