Światło pochodni (II). Grażyna
26 lutego 2026
Światło pochodni
42 min
Dom rodzinny Jakuba. Warszawa Wawer, 17.05.2009.
Po rozstaniu z Lilką zrezygnował z wynajmowania mieszkania i wrócił do rodziców. Oszczędność wymuszona ze względu na zbieranie funduszy pod wkład własny do kredytu hipotecznego okazała się zbawieniem i klątwą. Z jednej strony koszty życia drastycznie spadły z oczywistych powodów, czym był zachwycony. Z drugiej jednak mieszkanie ze starymi w wieku tuż przed trzydziestką nie stawiało go w dobrej pozycji jako potencjalnego partnera, męża czy ojca. Mimo że miał do siebie oddzielne wejście, sprowadzenie kogoś na noc wiązało się z prośbą do potencjalnej partnerki o mniej ekspresyjne przeżywanie przyjemności. Wiadomo, ze względu na kogo.
Libido po takim tekście często leciało na łeb na szyję. Poza tym czasy były nieco inne i mieszkanie z rodzicami w wieku trzydziestu lat poczytywano za objaw nieudacznictwa i braku samodzielności.
Jolanta i Grzegorz. Matka z ojcem przyjęli go pod dach, jakby nigdy się nie wyprowadził, a małżeństwo z Lilianną, mimo że skończone porażką, nie wydarzyło. Oboje jako dość towarzyscy i otwarci ludzie po pięćdziesiątce często zapraszali do domu przyjaciół i znajomych. Lubili bawić się, a że możliwości ku temu były, korzystali z pełni życia.
Zastanawiające. – Uśmiechnął się w duchu. – Tak przyzwyczaiłem się do ich imprez i posiadówek, że zacząłem w nich uczestniczyć.
Początkowo miał wrażenie, jakby cofnął się w czasie, do przełomu lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych, pamiętając imieniny przy wódce, w małym mieszkaniu w bloku, zadymionym od papierosów, w ścisku. Ci sami ludzie, tylko czasy inne. No i trunki – z wódki przerzucili się na bardziej wysublimowane alkohole, „łychę”, Prosecco czy gin.
– Wpada ktoś dzisiaj? – Wszedł do salonu rodziców, widząc krzątaninę. Segmenty miały połączenie na strychu i w garażu.
– Pamiętasz Grażynę i Zenka Rodaków? – Matka rzuciła mu fragment pomarańczy, krojonej do sałatki. Złapał ją w locie i zapakował do ust.
– A powinienem? – odparł niewinnym głosem, jednocześnie czując we wnętrzu lekkie drgnięcie.
– No Kubuś, przecież to Grażynka i Zenek. On wielki jak szafa, a ona drobna. Wyglądała przy nim jak Calineczka. – Matka zachichotała.
– A tak, teraz pamiętam – burknął. I wrócił myślami do gości.
On postawny, z niewielką nadwagą, tubalnym głosem i rubasznym humorem. Ona drobna, uśmiechnięta szatynka, niższa od męża o ponad głowę. Od razu przypomniał sobie, że wielokrotnie przyjeżdżali przez jakiś czas do rodziców, gdy był nastolatkiem i skrycie podglądał ją podczas wizyt w toalecie. Pomieszczenie znajdowało się na parterze, w dużym oknie od strony ogrodu ojciec powiesił zasłaniającą wnętrze roletę, ale…
Jeśli stanęło się w odpowiednim miejscu.
Dość blisko okna.
Pod odpowiednim kątem.
Nie było widać podglądacza, za to on mógł doskonale obserwować osobę we wnętrzu, bez możliwości wykrycia.
Nastoletni Jakub w dziewiczym makiaweliźmie upewnił się, że niespodziewane ruchy roletą nie zepsują punktu obserwacyjnego, stąd, gdy rodziców nie było w domu, zamontował specjalną blokadę, praktycznie niewidoczną, przy oknie, nieograniczającą ruchów rolety góra–dół, będącą jednocześnie stabilizatorem dla wahnięć prawo–lewo.
Zrobił to tylko w jednym celu.
Wiedział, że w weekend przyjeżdżają goście i że będzie wśród nich pani Grażynka. Kilka razy, gdy korzystała z toalety, udało mu się podejrzeć ją – co prawda nie rozbierała się, bo i niby po co, ale po sikaniu kobiety zazwyczaj używają papieru toaletowego w wiadomym celu. Ona również to robiła. Gdy po raz pierwszy ujrzał przez ułamek sekundy jej najbardziej intymne miejsce, otoczone kłębowiskiem czarnych, kręconych włosków, najpierw zamarł, nie mogąc oderwać wzroku, a kiedy wyszła z łazienki, podniecony pobiegł do pokoju i po niecałej minucie ejakulował obficie na przygotowaną naprędce chusteczkę do nosa.
Wcześniej i później onanizował się wielokrotnie, wyobrażając sobie, że pieprzy ją na różne sposoby, we wszystkich możliwych pozycjach. Najbardziej podniecało go jednak zaglądanie w biust kobiety. Koleżanka matki była dość hojnie obdarzona przez naturę, na dodatek mimo mikrego wzrostu, nie wstydziła się prezentować atutów, stąd błyskawicznie podchwyciła rozanielony wzrok Jakuba, podczas pierwszej wizyty towarzyskiej.
Wiedziała, czuła, że chłopak wodzi za nią spojrzeniem. Nie wykonywała jednak żadnych prowokacyjnych gestów, pozwalając mu cieszyć zmysły widokami i traktując, jak zwykłego, przeciętnego nastolatka, zresztą on niczego innego, niż możliwość popatrzenia sobie na te piękne, meloniaste cycuszki, nie oczekiwał.
Teraz, na wieść o wizycie dawno niewidzianych znajomych rodziców, poczuł drgnięcie we wnętrzu…
I w spodniach.
Ciekawe, czy po prawie dwudziestu latach w dalszym ciągu jest taką świetną dupą, jak wtedy. – Usiadł przed telewizorem, ojciec oglądał transmisję kolarstwa, którego sportu Jakub nigdy nie rozumiał. Podobnie jak biegów narciarskich. Biegną, jadą, a ty zasypiasz po pięciu minutach monotonnego tła wokalnego mamroczących na dziesiątej kawie komentatorów. Bezmyślnie gapił się w ekran, wspominając to wydarzenie.
Pamięć odświeżyła się nagle, jakby ktoś pstryknął przełącznik. Doskonale, niczym w jakości 4K zwizualizował stanowisko obserwacyjne, (rodzicom pytającym o powód przesiadywania w tym miejscu wyjaśnił, że dobrze czyta mu się książki na świeżym powietrzu) i odegrał w pamięci scenę, odtwarzaną setki, jeśli nie tysiące razy.
Pani Grażynka, wchodząca w żółtej, bawełnianej, dopasowanej sukience przed kolana do łazienki. Siadająca na sedesie, oddająca mocz i myjąca następnie ręce. Nic odbiegającego od normy, mimo to obserwując ją, drobne ciało z groteskowo dużymi jak na gabaryty kobiety bujającymi się piersiami dostał erekcji.
Postanowienie, że uwolni za kilka minut źródło napięcia w toalecie na górze, zostało odłożone na bok.
Zauważył coś dziwnego, z początku myślał, że coś jej się stało, miała wyraz twarzy, jakby cierpiała i bolało ją. Gdy przyjrzał się jednak spostrzegł, że jej dłoń, niewidoczna z powodu okna porusza się rytmicznie w górę i dół.
Zaschło mu w gardle, a erekcja błyskawicznie osiągnęła pełny rozmiar. Kutas zrobił się tak twardy, że Jakub miał wrażenie, jakby cały ruch w krwioobiegu został skierowany w organ między udami. Otworzył usta, gdy ruch dłonią pani Grażynki ustał, a kobieta odwróciła się do niego przodem, opierając pupę o umywalkę, rozpięła guziki na froncie sukienki, wyjęła piersi z biustonosza i zaczęła ściskać oraz lizać sutki, po czym zsunęła majtki, podniosła sukienkę i wsunęła palec do niemal całkowicie zasłoniętej obfitym buszem czarnych włosów cipki.
Zafascynowany, z wrażenia zapomniał, gdzie jest. Ocknął się i rozejrzał dookoła. Goście siedzieli w domu i raczej nikt by go znienacka nie odwiedził, tym bardziej że żywopłot i krzaki, za którymi siedział, skrywały postać chłopaka skutecznie. Musiał jednak pozostać czujny, bo zdarzało się, że ojciec czasem wpadał do niego znienacka, a to, co zamierzał zrobić za chwilę…
Tego Grzegorz, mimo że świadomy potrzeb dorastającego syna, oglądać nie powinien.
Grażynka w pełni rozkręciła akcję. Zerknął na nią, wkładając jednocześnie dłoń w slipy i wyciągając kutasa na zewnątrz. Dwa palce prawej dłoni przesuwała szybkimi ruchami między lśniącymi wargami sromowymi, lewymi na zmianę ściskała sutki, pojękując cicho. Wiedział, że jeśli zacznie się teraz trzepać, dojdzie po kilku ruchach.
A chciał skończyć razem z nią.
Dotykał go, przesuwając bardzo powoli dłoń w górę i dół. Miał wrażenie, że preejakulat utknął w główce i znajduje się w stanie permanentnego orgazmu. Mimo to nie szczytował, obserwując coraz bardziej napiętą i zaciśniętą twarz pani Grażynki, szybsze ruchy dłonią oraz naprężone, niczym końcówki od wentyli w rowerze, sutki. Wreszcie zaczęła podrygiwać, ugięła nogi i jęknęła, czego nie usłyszał, a ujrzał. Wiedział jednak, że to już teraz.
Gdy szczytował, wyobrażał sobie, że chlapie na jej twarz i piersi. Sperma poleciała daleko od niego, co najmniej półtora metra.
Zamarł, kiedy wyjęła palec z cipki, wsunęła do ust, posmakowała, wzruszając ramionami, ubrała się i wyszła.
Wrócił do rzeczywistości.
Miał erekcję. Potężną.
Ciekawe, jak teraz wygląda. Gdybym mógł cofnąć czas o dwadzieścia lat, ruchałbym ją do upadłego. – Rozmarzył się.
– Tylko oni przychodzą? Czy ktoś jeszcze? – rzucił niewinnie, z głupia frant.
– Tylko oni. A co, chcesz się przyłączyć? – Ojciec oderwał się na chwilę od transmisji.
– Nie tam, gdzie ja z geriatrią będę siedział – zażartował, a Grzegorz udał, że rzuca w niego pilotem i zaśmiał się.
– Grażynka to pytała nawet ostatnio o ciebie, kiedy rozmawiałam z nią przez telefon. Taki ładny chłopak był z tego Jakuba, jak tam mu się wiedzie i tak dalej.
– Taaa? – Zaciekawił się.
– Tak, tak. Wiesz, żona Zenka to była nasza seks bomba. Zawsze miała rwanie, jak gdzieś wychodziłyśmy w babskim towarzystwie, teraz zamieniła się w seks babcię.
Nie da się, kurwa, ukryć, że jeśli taka dupa nie miałaby rwania, to rodzaj męski powinien spotkać los rodem z „Seksmisji”.
Seks babcię?
Pewnie wygląda tak, że kijem jej nie dotknę, ale…
Wspomnienia zawsze pozostaną.
Obraz zatrzymał się na chwilę.
– Chcesz o coś zapytać? – Wzrok Alainy spoczął na nim.
– Tak. Nie chce ci się pić ani jeść? Nie chodzisz do toalety? Nie czujesz potrzeby, żeby uprawiać seks, spać? – Zastanawiało go to od dłuższej chwili.
– Nie. – Uśmiechnęła się. – Dawno nikt mnie o to nie pytał. To, co widzisz, to moje wyobrażenie o sobie. Tak chciałabym wyglądać, gdybym była człowiekiem.
– A kim jesteś?
Milczała, nie przestając uśmiechać się.
– Nie odpowiedziałaś na pytanie.
– Mogę robić to wszystko, żeby upodobnić się do człowieka, ale nie muszę. Nie czuję głodu, potrzeby skorzystania z toalety czy uprawiania seksu. Choć mogę to robić i na przykład seks będzie sprawiać mi przyjemność tak jak tobie. Nigdy jednak tego nie próbowałam.
– A ja mogę uprawiać seks? Tutaj? – Zadał w jego mniemaniu zasadne pytanie. Spojrzał między uda, wszystko było na swoim miejscu, ale kto wie, czy w tym posranym limbo, czy jak się nazywa czyściec według Alainy, można było na legalu ruchać.
– Możesz. Tylko najpierw musisz mieć z kim. – Puściła do niego oko. – Chyba chciałeś zapytać o coś jeszcze, prawda?
Czy ona czyta w moich myślach? – Zastanawiał się chwilę. Postanowił, że będzie ją obserwował.
– Tak. W przypadku Lilki wspomnienia były krótkie i dotyczyły raczej seksu. Tutaj mamy coś więcej. Dlaczego?
– Nie wiem – odparła wprost. – Dowiem się i jeśli będę mogła odpowiedzieć na pytanie, na pewno to zrobię. Gotowy?
Ten sam dzień, około cztery godziny później.
Z drzemki wyrwał go dźwięk silnika parkowanego samochodu, trzaśnięcie drzwiami oraz męskie i damskie głosy, rozmawiające z przejęciem. Przetarł oczy, podniósł z łóżka, ziewając, otworzył drzwi i skierował w stronę garażu.
– … no uparł się mój Zenek na ten ogromny bukiet, chłopy to naprawdę głupie są. – Dotarł do niego kobiecy głos, który rozpoznał bezbłędnie. Obiekt młodzieńczych fascynacji znajdował się tuż obok.
– O, Kuba. Chodź, przywitasz się. – Ojciec pojawił się znienacka i zauważając go natychmiast, zgarnął za ramię. – Zenek, Grażynka. Kubę pewnie pamiętacie jako dzieciaka, a teraz to już pan Jakub, najmłodszy dyrektor pionu IT, wschodząca gwiazda firmy i rynku. – Dumny przedstawił go. Widok zasłoniła mu zwalista sylwetka Zenona, który uściskał go, strzelił misia i stwierdził, że młody Słoniewski wygląda, jakby urwał się z wybiegu dla modeli. Jakub faktycznie był wtedy w zugu na siłowni, a jego sylwetka, wyrzeźbiona i lekko muskularna, robiła imponujące wrażenie.
Dopiero później, podczas małżeństwa z Julką, doprowadził się do ruiny.
Przesunął się za Rodaka i ujrzał ją.
Spodziewał się siwiejącej, podstarzałej prawie sześćdziesięciolatki, tymczasem kobieta wyciągająca dłoń wyglądała, jakby miała piętnaście lat mniej, znajdowała na granicy definicji MILF–a i GILF–a. Oczywiście rozpoznał bezbłędnie rękę dobrego chirurga plastycznego, ale zmiany na twarzy były na tyle dyskretne, że uzupełniały udanie świecące w pełnej krasie oblicze. Największe wrażenie robiły jednak, oprócz figury czterdziestolatki, dwa melony, widoczne w około jednej trzeciej zza dekoltu sukienki. Na pewno zauważyła błysk w jego oku, gdy dyskretnie omiótł wzrokiem kształty, na ułamek sekundy zatrzymując się na rowku między cyckami. Seksapil bił od niej z odległości kilkuset metrów.
On również zrobił na niej wrażenie, pamiętała go jako wątłego, trochę rachitycznego, wysokiego dzieciaka z koprem pod nosem, tymczasem rękę na powitanie wyciągnął Adonis, z wyrzeźbioną perfekcyjnie sylwetką, niskim, męskim głosem i spojrzeniem, po którym we wnętrzu pojawiło się dawno nieodczuwane podniecenie. Zrewanżowała mu się błyskiem w oku oraz szybkim omieceniem wzrokiem sylwetki.
– Mój boże, ale się zmieniłeś. – Uściskała Jakuba i pocałowała w policzek. Skórę miała ciepłą i suchą. – Jakim cudem jesteś bez żony czy partnerki? Gdybym miała dwadzieścia lat mniej i była sama, zakręciłabym się za tobą. – Zażartowała. Wybuchł śmiechem i odparł, że nie chciałby wymieniać argumentów na pięści z panem Zenkiem, za to ona w ogóle się nie zmieniła i na miejscu męża, trzy razy zastanowiłby się, zanim puściłby ją samą na imprezę.
Rozpoznał ten uśmiech i spojrzenie. Miał tylko nadzieję, że nikt inny go nie zauważył.
Leciała na niego.
Posiadówka szybko zmieniła się w popijawę. Zenek z ojcem nie wylewali za kołnierz, a matka z Grażyną zamiast pić Prosecco, przerzuciły się na gin i wstawiły równie szybko, co panowie. Po dwóch godzinach towarzystwo było mocno ubzdryngolone. Jakub nie pił, ale co jakiś czas wpadał do kuchni, a to pod pretekstem zrobienia szejka na trening kalisteniki, a to po picie. Żeby pogadać.
Aż skończyły mu się pomysły na ściemy i został.
Z początku unikał jej wzroku, koncentrując się na dyskusji o samochodach z coraz bardziej pijanymi mężczyznami i prewencyjnie unikając spoglądania w stronę pani Rodak. Po jakimś czasie zerknął na nią ukradkiem. Rozmawiała o czymś z matką i zdawała się nie zauważyć szybkiego smagnięcia wzrokiem. Gdy powtórzył to kilka minut później, była czujna. Matka akurat wyszła do toalety, a ona spoglądała na niego. Bez uśmiechu, poważnie i… wyczekująco?
Odwrócił wzrok, speszony i zaniepokojony tym, że siedzący obok Zenek podłapie spojrzenie. On jednak mocno wstawiony, był na tyle zajęty dyskusją, że nie zwracał uwagi na nic, co dzieje się dookoła.
– Skoczę do toalety. – Umknął z salonu, mijając się po drodze z Jolantą. W kuchni opanował się, nalewając wodę do szklanki i wypił jednym haustem.
Pojebało cię, Słoniewski? Ona mogłaby być twoją matką. To przyjaciółka starych, mężatka, co ty odpierdalasz?
Nagle obraz zniknął, zastąpiony widokiem Alainy.
– Nie przyszło ci wtedy do głowy, żeby się zatrzymać? – zapytała.
– Jak się myśli kutasem, a nie tym, co człowiek nosi na szczycie szyi, to wierz mi, że w tej mniejszej głowie na rozsądne pomysły nie ma miejsca. – Zakręcił palcem w powietrzu. – Włączaj film, chcę to obejrzeć.
– Spodobało ci się, ciekawe. – Z zagadkowym wyrazem twarzy rzuciła tradycyjne już „gotowy?”, po czym przed oczami ujrzał ponownie kuchnię rodziców.
Wypił drugą szklankę wody i zamierzał uciec stamtąd do siebie, gdy usłyszał za plecami głos.
– Jakub? – Ciche pytanie odbiło się od ścian.
– Tak? – Odwrócił się. Stała na wprost, pół metra od niego. Piersi unosiły się w szybkim, nerwowym oddechu. – Coś się stało? Pani Grażyno?
– Prosiłam cię, żebyś mówił mi po imieniu. Ja. – Zawahała się i obejrzała za siebie, jakby upewniając, że są sami.
– Wszystko w porządku? – Starał się skoncentrować wzrok na jej twarzy, ale ten samoczynnie uciekał niżej, na piersi. Czuł zapach ciała, niemłodego już, ale wciąż kobiecego, cholernie seksownego i jeszcze niebabcinego. Dyskretną won kosmetyków, a na twarzy widział coś, co wielokrotnie okazywała mu jeszcze niedawno Lilka.
Podniecenie.
– Tak, to znaczy nie. Posłuchaj. – Zbliżyła się do niego i niespodziewanie pocałowała lekko w usta, bojąc się, że ucieknie, po czym odsunęła się. – Twoja matka zaproponowała, żebyśmy zostali u was na noc. – Stał jak wmurowany w ziemię, nie wierząc w to, co się dzieje. – Chcę się z tobą pieprzyć, Jakub – szepnęła i rozchyliła lekko wargi. – Ty też chyba tego chcesz? – Zerknęła w dół i trąciła lekko stojącego pod spodenkami kutasa.
Lawina myśli w jego głowie jak szalona fruwała wewnątrz. Gorączkowo zastanawiał się, co robić. Przecież nie mógł po prostu tak jej zerżnąć. Skoro jednak to ona zrobiła pierwszy krok, a on był sam…
Zadał sobie pytanie, czemu nie skorzystać.
Postanowił, że zobaczy, co się stanie.
– Położą was pewnie w pokoju na poddaszu. Do mojej części po wyjściu z pokoju przejdziesz strychem. Daj mi swój numer, kiedy będziesz mogła przyjść, puść mi sygnał, ale nie czekaj, aż odbiorę, tylko wejdź na strych. Wyjdę po cieb… – Zamknęła mu usta głębokim pocałunkiem. Tym razem zareagował. Smakowała papierosem, ginem i słonymi paluszkami. Ciężkie piersi napierały na tors, a dłonie kobiety wsuneły się pod t–shirt. Westchnęła cicho, czując napięte mięśnie klatki piersiowej.
– Nie mogę się doczekać. – Oddychała szybko z błyszczącymi z podniecenia oczami.
– A Zenek? Nie zauważy, że cię nie ma?
– Jest pijany, a jak odpłynie, to obudzi się dopiero rano. – Usłyszeli kroki i odsunęli się od siebie. – Dziękuję za wodę, Jakub – powiedziała głośno. Skinął głową, a w tej samej chwili do kuchni weszła matka.
– Grażynko, Grzegorz zaprowadził już Zenka do waszego pokoju, jeśli chcesz, możesz się też iść położyć.
– A nie obrazisz się, jeśli tak zrobię? – Głos pani Rodak był całkowicie dopasowany do sytuacji. Ot, przyjaciółka wypiła sporo i potrzebuje iść spać. Tylko on wyczuł spojrzenie brązowych oczu oraz delikatną nutkę, przeznaczoną tylko dla niego.
– No coś ty. – Matka tradycyjnie zrobiła sobie herbatę na wieczór. – Trochę wypiłyśmy, poza tym ja też jestem zmęczona. Kubuś, pokażesz gościowi miejsce do spania?
– Mhmm. – Przytaknął. Chciał ją przelecieć, brutalnie zerżnąć, naprawdę sobie poużywać, ale… bał się.
To mężatka.
W dodatku starsza o ponad dwadzieścia lat.
No i znajoma rodziców.
Hamulce moralne, nie wiedzieć czemu odezwały się akurat w tamtej chwili, wywołały wątpliwości, narastające w miarę nadciągającego zbliżenia. Puścił Grażynę przodem, obserwując zgrabny, nieco zbyt szeroki jak na jego gust tyłek oraz drobne dłonie, z pomalowanymi na wiśniowo paznokciami.
– Wasz pokój jest tutaj. – Uchylił przed nią drzwi. – Czekam na telefon. – Uciekł sprzed drzwi, zostawiając ją nieco zdziwioną.
Smartfon zawibrował pół godziny później. Wyjrzał ze strychu na korytarz i ujrzał przyjaciółkę rodziców w tej samej sukience, w której siedziała na imprezie. Wciągnął do pomieszczenia, rzuciła się na niego natychmiast, wpijając usta w jego wargi.
– Grażyna, zaczekaj. – Pierwszy raz nazwał ją po imieniu. – Nie powinniśmy. – Zawahał się. – Nie powinniśmy tego robić.
– Nie? – Patrzyła na niego, czekając na ciąg dalszy. – Dopadły cię wyrzuty sumienia?
– Tak. – Przyznał otwarcie. – Pociągasz mnie, bardzo. Tak jak dwadzieścia lat temu, a może nawet bardziej. – Przesunął wzrok po sylwetce stojącej przed nim kobiety. Prawie idealna, w jego guście. – Jesteś jednak przyjaciółką matki, w dodatku masz męża. A ja…
– Boisz się? – Weszła mu w słowo. Wyraz twarzy wskazywał na rozczarowanie i… rozbawienie? Tak, wydawało się, że bawi ją jego zakłopotanie.
– Nie, po prostu resztki sumienia, które jeszcze we mnie pozostały, uświadomiły mi, że będę ostatnim skurwysynem, próbując się z tobą przespać.
– Wow, cóż za szlachetność. – Zakpiła. – Domorosły rycerz, dbający o cnotę prawie emerytki. Nie jest tak, jak myślisz, ale w porządku. – Zaśmiała się pod nosem. – To nie czas i miejsce na rozmowy o tym, ale gdybyś zmienił zdanie, to mój numer masz, Jakubie. – Zbliżyła się do niego, dotknęła opuszkami palców ust, policzków i nosa, po czym wspięła się na palce, pocałowała w usta i zniknęła.
– A jednak udało ci się. – Skomentowała Alaina. Po raz kolejny wrócili do chatki/limbo. Zerknął na pochodnię – wciąż dawała mocne światło, a płomień palił się równo i stabilnie.
– Co mi się udało?
– Powstrzymać.
– Myślisz, że byłem seksoholikiem?
– Seksoholikiem?
– Uzależnionym od seksu.
Cisza.
– Wiesz, dialog polega na tym, że uczestnicy rozmawiają i odpowiadają wzajemnie na pytania?
– Odpowiadam, kiedy mogę lub znam odpowiedź. – Zauważył, że jej strój zmienił się niego. Wcześniej zbroja, którą nosi, sprawiała wrażenie, jakby była zrobiona z kevlaru, teraz, gdy przyjrzał się dokładniej, powierzchnia wyglądała trochę jak guma, przylegając szczelnie do zagłębień i uwypukleń na skórze.
Pierwszy raz spojrzał na nią, jak na kobietę i doszedł do wniosku, że mimo blond włosów (wolał ciemne), jest bardzo seksowna, trochę w męski sposób, a zbroja przylega tak mocno do ciała, że przez materiał przebijają się sutki, a między udami robi się camel toe.
Mimo iż był martwy (choć może nie był?), na myśl o seksie z tą kobietą, obcym stworzeniem w kobiecej skórze, czuł lekkie mrowienie i podniecenie.
– Podobam ci się? – zapytała bez ogródek, wyłapując spojrzenie Jakuba.
– Nie jesteś w moim typie, wolę ciemne włosy, ale tak. Podobasz.
– Chciałbyś uprawiać ze mną seks? Berat mówił, że jedyne, w czym ludzie mają od nas lepiej, to możliwość odczuwania przyjemności w trakcie seksu. Dopóki nie przyjmę ludzkiej postaci, nie mogę jej przeżywać.
– Wiesz. – Zawahał się, nie chcąc jej obrazić. – Uwielbiam seks, a ty jesteś bardzo pociągająca i podniecająca, ale jeszcze nie teraz?
– Nie teraz? – Wstała i zaczęła zdejmować paski zbroi. – To kiedy?
– Poczekaj. – Zerwał się, chwytając ją za dłoń. – Spędźmy razem trochę czasu, poza tym potrzebuję – urwał – wysłuchać i obejrzeć do końca zdarzenia z Grażyną.
I nie jestem wcale pewien, czy namawianie mnie do seksu, to nie jest próba.
– Ach, o to chodzi. No tak, obowiązki wzywają. – Zatrzymała rękę. – Dobrze, ale obiecaj, że zrobimy to później, kiedy skończymy.
– W porządku, niech będzie – odparł, zastanawiając się, dlaczego tak jej na tym zależy.
Usiadła na fotelu przed nim.
– Pamiętasz, co było dalej?
– Tak, ale nie wszystko.
– No to co? Gotowy?
Skinął głową na zgodę.
Niedziela, dwa dni po imprezie u państwa Słoniewskich. Dom rodziców Jakuba, godziny popołudniowe.
Drzemał u siebie po obiedzie, gdy telefon, leżący na komodzie obok łóżka zawibrował.
– Halo – wychrypiał po odebraniu.
– Kubuś, przyjdziesz, skarbie? – Matka przez telefon brzmiała jak telemarketerka.
– Już idę. – Ziewnął i drapiąc się po tyłku, zwlókł z łóżka.
– Synku, podjechałbyś coś zawieźć niedaleko? Ojciec wypił piwo po obiedzie.
– No pewnie, co i gdzie trzeba podrzucić?
– Grażynka poprosiła mnie, żebym zrobiła sernik cytrynowy, który piekłam dawno temu, a ona go uwielbia. No i trzeba im to podrzucić, ojciec nie może, a Zenek jest dzisiaj w pracy do późnej nocy.
Zenon Rodak był geologiem i zdarzały mu się wyjazdy w delegację w dziwnych terminach typu święta, niedziele.
Na wieść o tym, że miałby zostać z nią sam na sam, zesztywniał. Matka niczego nie zauważyła, a on drżącymi dłońmi zabrał torbę z brytfanką, wypełnioną ciastem, rzucił „to lecę” i zniknął w garażu.
– Kurwa jebana mać – zaklął, stojąc na środku salonu u siebie. Czuł podskórnie, że wejście tam, do jej domu będzie równało się wskoczeniu z nią do łóżka.
Dwa dni wcześniej odmówił i wytrzymał, czy uda mu się dzisiaj?
Rodakowie mieszkali dziesięć minut jazdy samochodem od nich. Nie pędził, zastanawiając się, co zrobić i doszedł do wniosku, że optymalnie byłoby postawić torbę z ciastem na wycieraczce, zadzwonić i uciec.
– Tak, to byłoby zajebiste. – Parsknął. Dwie przecznice od celu zadzwonił telefon.
Jeden krótki sygnał.
Zerknął na ekran i wiedział, kto i po co wykonał urwane połączenie. Pewnie matka przedzwoniła do niej i poinformowała, kto przywiezie ciasto.
To był sygnał przeznaczony tylko dla niego. Znak przypominający o jej gotowości.
Trudno, niech się dzieje, co chce.
Zaparkował samochód na końcu ulicy, nie bezpośrednio pod domem, tak na wszelki wypadek, mimo iż miał oficjalne usprawiedliwienie do przebywania w domu Rodaków, wolał nie rzucać się w oczy.
Nacisnął dzwonek, blokada furtki ustąpiła i po kilku krokach stanął przed drzwiami wejściowymi.
– Cześć. – Gdy uchyliły się, ujrzał ją „po domowemu”. Krótki, gładki, biały t–shirt, ledwo zasłaniający pupę, czarne japonki i przebijający się spod materiału koszulki koronkowy, również biały biustonosz. Od przestąpienia progu czuł narastające podniecenie, którego, mimo usilnych starań, nie potrafił zahamować. Unikał patrzenia na nią, a jednocześnie wzrok był przyciągany krągłymi kształtami.
– Napijesz się herbaty? – Włączyła czajnik. Ciasto postawił na blacie w kuchni, tyłkiem oparł się o krawędź blatu, założył ręce na piersi, zastanawiając się, jak najszybciej i po angielsku ulotnić się, zanim będzie za późno.
– Tak, chętnie. – Postanowił odwrócić jej uwagę czymkolwiek uwagę i wypełnić ciszę, coraz bardziej niepokojącą i znaczącą. Niech będzie herbata, kawa, byle nie doszło do zbyt długiego milczen..
– Zwykła czy owocowa? A może zielona?
– Najzwyklejszą, czarną poproszę.
– Ach, to muszę się poszukać. – Otworzyła jeden z drzwiczek kredensu i schyliła się, sięgając w głąb półki. Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie fakt…
Że nie miała na sobie majtek.
Wzrok Jakuba początkowo nie zarejestrował tego faktu. Przewijał stronę w smartfonie, gdy kątem oka zauważył różowy kształt, z czarnymi, równo przystrzyżonymi kędziorkami. W tym samym momencie przestał oddychać, wpatrując się w niego, a kiedy przeniósł wzrok na jej twarz, ujrzał oczy, wodzące po nim, prowokujący uśmiech oraz lekko rozchylone wargi.
– Grażyna, ja… – Urwał.
– Co ty, Kuba? – Wyprostowała się, wrzuciła opakowanie herbaty do wrzątku, chwyciła go za dłoń i niespodziewanie wsunęła palec między płatki cipki. Poczuł ciepło i wilgoć na opuszkach. – Bardzo dawno tego nie odczuwałam, Zenek – westchnęła. – Zenek nie potrzebuje już seksu, a przynajmniej nie w takim wymiarze, jak wcześniej i w jakim potrzebuję ja. Rozmawiałam z nim wielokrotnie na ten temat, proponował, żebym zaczęła sypiać z innymi mężczyznami, a on będzie patrzył. – Jakub milczał, zastanawiając się nad tym, co usłyszał. To, co mówiła, w pewien sposób usprawiedliwiało potencjalną zdradę. Niezależnie od wątpliwości natury moralnej, czuł coraz większe podniecenie, a opór, który budował cierpliwie we wnętrzu, słabł.
– Nie wiedziałem – odparł. Zapach soków na palcach, jej podniety, doprowadzał go do szaleństwa.
– Jeśli boisz się, że rozbijesz małżeństwo, że doprowadzisz do zdrady, to nie masz się czego obawiać. Zastanawiam się tylko, jak zareagowałby Zenek, gdybym zaczęła sypiać z tobą na jego oczach.
– To byłoby popierdolone, nawet jak na moje standardy – rzucił. Zbliżył się do niej i dotknął policzka. Zamknęła oczy i zadrżała lekko.
– Tak bardzo brakuje mi czułości, ciepła i dotyku. On w ogóle mnie nie dotyka, kocha się ze mną raz na miesiąc, czasem rzadziej. Na dodatek problemy z erekcją powodują, że często w ogóle nie dochodzi do stosunku albo jest on zbyt krótki. Teraz rozumiesz, Kuba? Ja po prostu potrzebuję seksu, ciepła, męskiego ciała, dotyku. Wciąż jestem kobietą i mimo wieku, mam swoje potrzeby.
– A ja mam ci je zapewnić, tak? Zaspokojenie tych potrzeb?
– Przepraszam cię, nie chciałam, żeby to tak zabrzmiało. Nie traktuję cię jak żigolaka czy instrumentu do zaspokajania. Po prostu. – Dotknęła jego torsu i przesunęła dłonie niżej, wzdłuż żeber, aż do pachwin. – Od zawsze, nawet kiedy byłeś jeszcze nastolatkiem, podobałeś mi się. Widziałam, jak na mnie patrzyłeś, jakbyś mógł, rozebrałbyś mnie wzrokiem. – Uniósł prawą rękę, położył na piersi i lekko ścisnął, czując twardy sutek, przebijający się przez materiał. Jęknęła cicho, oddychając i mówiąc coraz szybciej. – Wtedy jeszcze interesowałam Zenka, poza tym byłeś za młody, teraz jednak nic nie stoi na przeszkodzie, abyśm… – Zamknął jej usta pocałunkiem.
– Ćśś. – Złapał za pośladek, ścisnął i klepnął dość mocno. Krzyknęła z nieudawanym zaskoczeniem, nie spodziewając się takiego zachowania.
– Gdzie jest sypialnia? – Wskazała palcem korytarz. – Prowadź.
Stanęli naprzeciw siebie tuż obok ogromnego łoża, na którym, zdaniem Jakuba, spokojnie zmieściłoby się kilka par. Zastanowił się przez chwilę, czy oni czasem w przeszłości nie organizowali orgii i czy jego starzy…
Wygonił tę myśl błyskawicznie z głowy.
– Wszystko w porządku? – Obserwowała go z lekkim niepokojem.
– Tak. – Ściągnął koszulkę i zsunął spodenki, zostając w samych bokserkach. Naprężony członek wypychał materiał, a on czekał, aż do niego podejdzie. Pożądliwym wzrokiem omiotła umięśnioną sylwetkę, po czym klęknęła, jednym ruchem dłoni ściągnęła bokserki i chwyciła ustami prężącą się przed twarzą główkę. Jęknął i spojrzał w dół. Obrabiała go powoli i cierpliwie, na przemian wsuwając samą główkę w usta, liżąc ją ze wszystkich stron, a po chwili masturbując go dłonią i całując jądra, trzon i pachwiny.
– Czy taki sposób seksu ma nazwę? – Wizja zniknęła, a Jakub zauważył, że Alaina ma kolory.
Oho, na kogoś to działa. – Zaśmiał się w duchu. – Wcześniejsze wspomnienia, związane z Lilką chyba nie do końca rozumiała, ale teraz jest wyraźnie podniecona.
– To się nazywa robienie loda. – Wyjaśnił jak w szkolnej ławie.
– Będę mogła później spróbować? – zapytała całkowicie poważnie.
– Yyy, wydaje mi się, że tak.
Kurwa, ona naprawdę nic nie chwyta, to może być nawet zabawne, będąc martwym, nauczę boginię czy kim tam jest obrabiania lasera.
– To co, oglądamy dalej? – rzuciła wesoło.
Coś się zmieniło w jej zachowaniu, ale i w otoczeniu. Nie potrafił poznać jeszcze genezy, czuł jednak, że traktuje go inaczej. Skinął głową i zagłębił się we wspomnieniach.
Ujeżdżała go niespiesznie, a na jej skórze przebijały się przez przymknięte rolety promienie letniego słońca. Poza okazyjnymi westchnieniami kochali się w niemal absolutnej ciszy, przerywanej dźwiękiem ślizgającego się w cipce kutasa. Co jakiś czas chwytał za piersi i, jak to facet, bawił się nimi na różne sposoby. Kręcąc sutkami, zderzając ze sobą czy ściskając. Wyczuł, że miała wysoki próg bólu.
Uznał, że za jakiś czas sprawdzi granicę, ile będzie w stanie wytrzymać.
Gdy zrzucił ją z siebie i wszedł we wnętrze z boku, z jej uniesioną nogą zauważył, że ma mały tatuaż słonia na kości łonowej. Tuż nad sromem. Pompował coraz szybciej, obserwując jak spazmatycznie łapie oddech, zaciska dłonie na pościeli czy pokrzykuje, dopingując go do większego wysiłku. Była mokra, nie spodziewał sie po kobiecie w jej wieku, że sprzęt tam na dole u niej jest tak sprawny. Tymczasem nie dość, że czuł ją podczas penetracji, to nawilżenie było odpowiednie.
– Gdzie kończyć? – wydyszał. Nie musiał zakładać gumki (spiralka), miał więc pełną dowolność.
– Na mnie – wyjęczała. – Chcę, żebyś mnie zalał.
Przewrócił ją na plecy i bez ceregieli wjechał we wnętrze, ostro i dość brutalnie. Jęknęła głośno z nadzieją na więcej w głosie, kiedy zaczął bardzo szybko pompować, zderzając się z nią głośno, zamknęła oczy, wyciągnęła ręce w górę i niemal krzycząc „dochodzę” szczytowała, drżąc, pojękując i wijąc się pod nim. Kutas, którego z niej wyjął, był tak śliski od soków, że miał problem, aby dokończyć dzieła na nią dłonią. Dopiero po chwili udało mu się finiszować, strzelił kilkukrotnie, chlapiąc na piersi, szyję, fragmenty twarzy, po czym wsunął główkę w usta. Z uśmiechem possała go chwilę, po czym przeciągnęła się i zadowolona otworzyła oczy.
– Boże, jaki cudowny orgazm właśnie miałam. A ty, Kuba?
– Nie narzekam. – Zwalił się ciężko obok. Oparła się głową o umięśnione ramię i gładziła skórę na torsie oraz brzuchu.
– Dasz radę za jakiś czas jeszcze raz? – Spojrzała na niego.
– Pewnie dam. – Uśmiechnął się i przeczesał jej włosy palcami. – Czujesz się niedojebana?
– Ty chamie prosty. – Pacnęła go w ramię i zaśmiała się. Ze zdziwieniem zauważył, że nie wytarła spermy ze skóry i o ile na piersiach białawe krople były praktycznie niewidoczne, o tyle twarz miała oznaczoną trzema liniami, widocznymi na pewno z daleka. – Chciałabym, żebyś skończył we mnie, zamierzam chodzić z twoim nasieniem we wnętrzu przez cały dzień.
Zamilkł. Związek z Lilką był perwersyjny, eks lubiła pić go czy smakować, dała się namówić na anal czy rimming. Czuł jednak, że z Grażyną przekroczy kolejny, niejeden próg.
Milcząc, dotknął jej policzka i palcem ściągnął kleistą substancję do ust. Rzuciła się na nią łapczywie, zlizując i ssąc opuszek.
– Czekałam, aż to zrobisz – wyszeptała. – Podaj mi resztę tak jak przed chwilą.
Gdy skończyła, kutas stał w pełni, na co zareagowała, biorąc go w całości do ust, po samą nasadę. Jęknął głęboko, zamykając oczy i mając wrażenie, jakby członek oddzielił się od reszty ciała.
Wizja zniknęła, a zamiast niej pojawiła się Alaina.
– Wracaj mi z tym obrazem! – Wkurzył się. Miał potężną erekcję, czego nawet nie starał się ukryć, zresztą nagi jak miałby to zrobić?
– Mogę – spojrzała roziskrzonym wzrokiem między jego uda – dotknąć?
Chyba pierwszy raz w życiu czuł, że seks z kobietą (?) to nie jest w tym momencie właściwy krok. Teoretycznie wszystko się zgadzało, ale miał przebłyski wątpliwości odnośnie do jej płci, a ona, mimo że posiadała ciało antycznej bohaterki, wydawała się dziwaczna.
– Słuchaj, to chyba nie jest dobry pomysł. Przynajmniej na razie – odparł, spodziewając się ataku. Napotkał jednak ciszę. – Nie jesteś wściekła?
– Wściekła? – Uśmiechnęła się. – Nie. Moje istnienie, podobnie jak Berata trwa eony, a jeśli nie z tobą, to z innym człowiekiem spróbuję.
Ogarnął go żal i poczucie straty, z drugiej strony jednak poczuł ulgę, że nie skorzystał z propozycji. Instynktownie czuł, że to nie jest dobra chwila. Kątem oka zauważył, że pochodnia nieco przygasła i paliła się jej mniejsza cześć. Nieco ponad połowa.
– Czy to był element testu? Widziałaś? – Skinął w kierunku światła.
– Tak, ale nie wiedziałam o tym przed zadaniem pytania. Mój brat to podstępny osobnik i nie ma skrupułów do manipulowania nawet mną.
– Wrócimy jeszcze do wizji z Grażyną? Czuję, że powinniśmy.
Przyglądała mu się przez dłuższą chwilę z uwagą, aż poczuł się nieswojo.
– Zacząłeś rozumieć, o co chodzi, Jakub. Jest dla ciebie szansa. – Wstała i niespodziewanie pogłaskała go po głowie niczym matka. – Tak, musimy wrócić do Grażyny, to nie koniec. – Pstryknęła palcami.
Trzy miesiące po rozpoczęciu romansu Jakuba i Grażyny. Dom państwa Rodaków.
Jechał tam z duszą na ramieniu. Z jednej strony Zenek wiedział, że syn przyjaciół pieprzy jego żonę od kwartału, akceptował, a z drugiej…
To zawsze facet, co innego wiedzieć, a co innego widzieć, a zwłaszcza widzieć w domu, w sypialni, gdzie samemu się ją rżnęło. Grażyna opowiadała mu, że mąż chce ich oglądać w trakcie i nie ma nic przeciwko, bo zdaje sobie sprawę z jej potrzeb i własnych dysfunkcji, a sam lubi patrzeć.
Zawsze jednak pozostawał czynnik niepewności, że Rodak senior nagle da mu po gębie.
Najciekawsze były spotkania rodziców z nimi. Jakub czuł się jak aktor filmu klasy C, nieudolnie próbując grać obojętnego i nie wodzić za nią wzrokiem. Dopóki Zenek nie wiedział, Kubie było łatwo. Później jednak stary Rodak zachęcał go, aby chłopak rżnął żonę w różnych, nietypowych miejscach podczas ich wizyt, jakby podniecało go ryzyko odkrycia i jednocześnie obserwowania najbliższej mu osoby podczas seksu z innym. Początkowo młody Słoniewski opierał się, jednak pewnego weekendu zrobiła mu loda na strychu, a Rodak obserwował ich w trakcie, Jakub wyzbył się większości punktów oporu. Na tyle skutecznie, że tydzień później pierwszy raz zgodził się na seks w obecności Zenona w ich domu.
Rodzice na szczęście niczego nie wyczuli, choć kilka razy było blisko wpadki, zwłaszcza gdy włożył jej rękę w majtki tuż po ich przyjściu, jeszcze w przedpokoju i zdążył zabrać ją sekundę przed pojawieniem się ojca.
Atmosfera na obiedzie była dziwna. Niby luźna, ale czuł narastające napięcie, nawet nieseksualne. Czuł, że coś się zdarzy, a że instynkt praktycznie nigdy go nie zawodził, miał tylko nadzieję, że nie skończy się mordobiciem. Zenek dysponował sylwetką rosyjskiego niedźwiedzia, a Jakub nie chciał prać się po gębach z kumplem ojca, starszym ponad dwie dekady.
– Dołożyć ci jeszcze? – Grażyna wstała po ziemniaki, podziękował, nie odrywając od niej wzroku. Miała na sobie tylko fartuch kuchenny, zakrywający absolutne minimum, prowokujący do omiatania apetycznych krągłości wzrokiem. Co rusz migały mu przed oczami sutki i ciemne obwódki pełnych piersi, a podczas chodzenia fartuch podwijał się z każdym krokiem, eksponując pachwiny i włoski na cipce. I naprawdę świetny, jak na wiek kobiety, tyłek.
– Najadłem się tak, że siedzę na pierwszym kawałku. – Jakub westchnął, Zenek wybuchł śmiechem, a Grażyna zniesmaczona pokręciła głową.
– Chłopy. Jesteście czasem obrzydliwi. Idę się wykąpać. – Wstała i nie patrząc na nich, skierowała się w stronę łazienki, zrzucając po drodze z siebie fartuch na blat kuchenny. Jakub dołączył do niej chwilę później.
– Umyj mnie. – Zażądała. Namydlił dłonie i zaczął kręcić koła na skórze, zaczynając od szyi, przez plecy, piersi i brzuch. Nie próżnowała, robiąc to samo z nim, a kiedy dotarła do stojącego w pełnej erekcji kutasa, jęknął, czując chłodne dłonie na jego powierzchni.
– Pod napletkiem też trzeba, bardzo dokładnie.
– Wiem, mam dwójkę dorosłych synów. Nie pamiętasz? – Wymruczała.
– A ciebie też…?
– Oczywiście. – Zgodziła się skwapliwie, a gdy namydlony palec dotknął płatków, zadrżała. – Tak, Kubusiu, tylko bardzo dokładnie i powoli, kochanie. Musisz dokładnie domyć każdy jej zakamarek, a później poproszę cię, żebyś wyczyścił ją językiem. – Jęknęła głęboko niskim głosem, gdy wsunął palec we wnętrze. Było mu coraz bardziej gorąco i chciał iść do łóżka. Spłukał z obojga wodę i wytarł ją delikatnie i powoli, skupiając się najbardziej na najbardziej wrażliwych miejscach.
– Czy on…?
– Będzie patrzył? Chyba tak. A może się przyłączy, sama nie wiem. – Wysuszyła włosy ręcznikiem. – Nie chcesz?
– Nie mam z tym problemu. – Stanął za nią i chwycił za piersi od tyłu, ściskając mocno sutki. Grał, bo obaj przygotowali wszystko, ukrywając to przed nią.
– Ała, boli – jęknęła. Odniósł wrażenie, że jęk nie oznaczał bólu, a rosnącą przyjemność. Powtórzył to samo z drugim, krzyknęła, oddychając szybko.
– Gówno boli. – Zaśmiał się. – Podoba ci się suko, co?
– Jak ty do mnie mów…
– Zamknij się! – Sprzedał jej potężnego klapsa, tak mocnego, że ogłuszający plask zadzwonił w uszach. Wydarła się na niego, żeby przestał. Chwycił ją za ramiona, zablokował, zmusił do klęknięcia i siłą zapakował kutasa do gardła. Krztusiła się i bulgotała, zapierając dłońmi, bezlitośnie wpychał go do samego końca i po kilkunastu ruchach wyjął, ociekającego śliną.
Zerwała się, z trudem hamując odruch wymiotny.
– Ty pierdolony gnoju!
– Zamknij się, suko! – Chwycił za sutek i ponownie ścisnął. – Podoba ci się, co? – Wcisnął palec między uda i poczuł śliskie soki. – Wiedziałem. – Spojrzał triumfalnie prosto w jej oczy. – Do sypialni, marsz! – Dostała kolejnego klapsa, na który zareagowała nerwowym jękiem.
Zrozumiała wreszcie, że to tylko gra, podnieciło ją to tak mocno, że drżały jej uda. Przez głowę przebiegały szalone fantazje, zastanawiała się, co z nią zrobi i jak chciałaby być sponiewierana.
Mokra i rozedrgana ujrzała Zenka, a na łóżku leżące kilka przedmiotów.
Opaska na oczy.
Para kajdanek krótkich i długich, na nogi.
Stopery do uszu.
Co…?
– Ufasz mi? – Nagi mąż podszedł do niej. Skinęła głową zdezorientowana i spojrzała na Jakuba.
– Spokojnie, może jej wyjaśnimy, co się z nią stanie? – Młodszy z mężczyzn wziął w dłoń opaskę, stanął za nią i pocałował ramię Grażyny, a później w szyję. – Zwiążemy cię, zasłonimy oczy, zatkamy uszy. Ograniczymy wszystkie zmysły, poza dotykiem. Nie będziesz wiedziała, czy to Zenek, czy ja, a całość – wskazał palcem na kamerę, stojąca na sypialnianej komodzie – nagramy.
– To jest bezpieczne? – Zaniepokoiła się, podniecona nie ma żarty. W myślach wyobrażała sobie późniejsze wspólne oglądanie nagrania i seks. We trójkę lub w parze z jednym z nich. Podnieciło ją to tak mocno, że kręciło się jej w głowie. – A jak ktoś wykradnie film i opublikuje na stronach porno? W Internecie?
– Nikt nie wykradnie, to kamera analogowa, film na kasecie. – Zenek pokazał palcem na sprzęt. – Znalazłem na strychu, kiedyś kupiłem, jak jeździliśmy z dzieciakami na wakacje i doszedłem do wniosku, że może się przyda.
– No dobrze. – Stała naprzeciw Zenka, Jakub wsunął palec między uda i powoli przesuwał po cipce, zagłębiając się we wnętrzu raz po raz. Jęknęła. – To, co dalej?
– Połóż się. – Usłyszała komendę.
Po dłuższej chwili całkowicie unieruchomiono ją na łożu, niesłyszącą, niewidzącą i związaną. Na najmniejszy podmuch powietrza reagowała drgnięciem, gdy któryś z nich dotknął uda nad kolanem, podskoczyła i krzyknęła. Nie słyszała, co mówili, poczuła jednak dłoń delikatnie gładzącą policzek, jakby gest miałby ją uspokoić. Oddychała szybko, a gdy ręce zaczęły przesuwać się po ciele, od stóp, w górę przez łydki, kolana, uda, biodra, drżała i pojękiwała. Dotyk na policzku okazał się nie dłonią, a główką penisa, poczuła zapach i wiedziała, że to Jakub. Rozchyliła lekko wargi, wpuszczając go do wewnątrz. Rozgościł się, jak u siebie i powoli penetrował jamę ustną, wypychając policzki i szorując podniebienie. Między udami poczuła liźnięcie, nogi rozsunięto siłą, po czym do wnętrza wjechał jak taran język Zenka.
Napięcie rosło, kutas Jakuba twardniał, a lizanie i ssanie przez męża doprowadzało ją na skraj szaleństwa. Na dodatek Zenek wyczuwał nadchodzący orgazm, po czym świadomie wycofywał się kilkukrotnie. W myślach błagała go, aby pozwolił jej skończyć, ale on, znając ciało żony perfekcyjnie po kilkudziesięciu latach małżeństwa, w ostatniej chwili przerywał pieszczoty. Była już tak rozpalona i pragnąca szczytu, że ścisnęła go udami, nie pozwalając uciec. Chyba zrozumieli obaj przekaz, bo po chwili w ustach wylądował kutas Zenka (co poczuła natychmiast, lekko sflaczały i mniejszy niż Jakuba), a we wnętrzu znalazł się pobudzony organ chłopaka. Mimo że miała zasłonięte oczy i zamknięte powieki, ujrzała gwiazdy i zawyła w rytm posuwistych, pełnych ruchów. Kręciło jej się w głowie, podbrzusze płonęło, a w ustach szalał całkowicie twardy już mąż.
Pieprzący ją mocno Jakub obserwował fruwające pod twarz piersi. Czuł nadchodzący orgazm, słyszał stłumione jęki, krzyki, rzężenie Rodaka i wiedział, że ona również jest blisko. Głęboki, niski jęk Zenka obwieścił radosny finisz, a twarz Grażyny została zalana gęstymi liniami. Gorące nasienie męża spowodowało orgazm u niej, a dodatkowo w tym samym momencie doszedł Jakub, wypełniający cipkę salwami.
– O mój boże, ale mi dobrze – westchnęła. Kwadrans później leżeli we trójkę na łożu, panowie w pozycji siedzącej, oparci o poduszki, Grażyna z głową na brzuchu męża i nogami na Jakuba, który pieścił ją leniwie, rozsmarowując wypływające nasienie na płatkach i we wnętrzu. – Ale ulga, jakby ktoś zdjął odważniki z podbrzusza – zamruczała. Wciąż miała na twarzy spermę, Kuba uznał, że to chyba fetysz z tym nasieniem.
– Jakub? – Wizja zniknęła, a przed oczami pojawiła się Alaina. – Czy kobiety lubią ten biały płyn? Miałam cię zapytać o to przy okazji Lilianny, ale zapomniałam.
– Spermę? – Upewnił się. Przytaknęła. – To zależy. Sporo nie lubi. – Przypomniał sobie Julkę, która reagowała alergicznie, a na zapach prawie wymiotowała. – Miałem szczęście trafiać na takie, które lubiły. Na przykład Lilka czy Grażyna.
– A – wstała i podeszła do okna, obserwując padający śnieg. – Czemu mężczyźni robią to z nimi w ten sposób? Marnują spermę. Przecież dzięki niej możecie się reprodukować, ale tylko, kiedy zostawicie ją we wnętrzu kobiety. A seks to cel prokreacji i sperma powinna znaleźć się w niej.
– Nie zawsze seks prowadzi do rozmnażania.
– Nie? – Zdziwiła się. – To, po co go uprawiacie?
– Bo jest cholernie przyjemny, a orgazm to najwspanialsze uczucie na świecie. Lepszym są chyba tylko narodziny dziecka, choć to zależy od punktu widzenia.
– Przyjemne. – Zamyśliła się. – Czy będziesz chciał uprawiać ze mną seks, Jakubie?
– Teraz? – Otworzył oczy. Zaproponowała to po raz kolejny. Gdyby wyglądał jeszcze jak Jakub z czasów romansu z Grażyną, nie byłby zdziwiony, ale sylwetką stał bliżej Rene Artois z angielskiego serialu „Allo, Allo”. Niezbyt zachęcający widok.
– Teraz.
– Yyy. – Zaschło mu w ustach. – Wiesz, może jednak zaczekajmy? Wciąż mam niejasne przeczucie, że nie powinniśmy tego robić, przynajmniej w tej chwili. To niewłaściwy moment.
– Trzeci raz mi odmawiasz, po kolejnym nie zapytam ponownie.
– To nie pytaj, bo ja też mam na to ochotę, ale czekam na właściwy moment. Skoro pozostało zadanie do wykonania – wskazał na pochodnię – to chcę skupić się na nim, a później zająć się pozostałymi kwestiami.
Milczała, trawiąc jego słowa (a może konsultując się z Beratem?).
– W porządku. – Wróciła do rzeczywistości. – Czy pamiętasz coś wyjątkowego, co miało związek z Grażyną?
Zastanowił się. Kilkanaście miesięcy po posiadówce u rodziców spotykał się z nią kilka, zazwyczaj przynajmniej trzy razy w tygodniu. Niekiedy dołączał do nich Zenek (który, tak jak na pierwszej, wspólnej schadzce, tak i przy kolejnych faszerował się viagrą), do rozstania i zaprzestania spotkań doprowadziło zdarzenie, które uświadomiło go, w jak zagmatwanej sytuacji się znalazł.
Brudnym trójkącie z dwójką przyjaciół rodziców, opartym tylko na seksie. Podglądanie nie przeszkadzało mu, czuł jednak, że to tylko pieprzenie, a on… chciał czegoś więcej. Kilkanaście miesięcy po rozstaniu z Lilką był gotowy na poważny związek, a rżnięcie się z Grażyną, jakkolwiek przyjemne, a pozwalała mu naprawdę na bardzo dużo, było życiową ślepą uliczką, co uświadomił sobie niemal na początku romansu.
Koniec sierpnia 2009, dom państwa Rodaków, sobotnie godziny popołudniowe.
– Dzwonek! – Zenek wydarł się w kierunku kuchni, leżąc rozwalony na narożniku przed telewizorem. Jakub przycupnął obok, sącząc drinka i zerkając na oglądany przez Rodaka mecz.
– Idę! – odkrzyknęła Grażyna. Otaksowali ją wzrokiem, strój jasno wskazywał, jaki cel ma dzisiejsza mała impreza. Koronkowa, czarna halka, z ledwością zasłaniającą obfity biust, z wyszytymi na materiale listkami, zakrywającymi sutki, kończąca się tuż za pośladkami. Stringi, a w zasadzie sznurki w tym samym kolorze. Strój został uzupełniony trzema kulkami gejszy, noszonymi w pupie od godziny oraz małym wibratorze w cipce, na razie wyłączonym.
Pozostała jeszcze jedna, dość istotna kwestia, której nie dało się pominąć. Dwie godziny wcześniej uklękła przed Jakubem i zażyczyła sobie, żeby rozchlapał się jej na twarz, a ona będzie tak chodzić przez całą imprezę. Zrobiła mu loda, po czym dumna paradowała ze śladami spermy na policzkach, ustach i czole, która po pewnym czasie spłynęła po brodzie na halkę i biust. Zenek wzruszył tylko ramionami, a Jakub, mimo że zadowolony po kilkudniowej abstynencji ze spuszczenia z kija, żałował jednak nieco, mając nadzieję na mocne rżnięcie wieczorem. A tak wystrzelał się przed właściwą akcją z amunicji.
Dołączyło do nich dwóch młodych mężczyzn, poznanych przez parę na Zbiorniku. To był pierwszy sygnał dla Jakuba, świadczący o utracie unikalności i wyjątkowości ich romansu. Drugim było spotykanie się Grażyny z innymi mężczyznami w czasie, gdy Jakub nie mógł.
Imiona obu mężczyzn, załóżmy, że niech jeden będzie Rafałem, a drugi Piotrem, nie mają większego znaczenia w kontekście opowieści. Jakub postanowił, że obiad tamtego dnia będzie ostatnim spotkaniem i miał ochotę zakończyć go w efektowny i przyjemny sposób. Domyślał się, że obaj nowo przybyli oraz Zenek mieli mocne ciśnienie na rżnięcie, jemu wcześniej udało się dzięki fellatio Grażyny obniżyć nieco napięcie, czego nie omieszkali skomentować po przywitaniu się z nim (to nie była pierwsza, wspólna orgia).
– No, stary. Widać, że magazynowałeś cały tydzień. – Rafał przybił z nim piątkę i kiwnął porozumiewawczo głową w stronę Grażyny.
– Wy też, mam nadzieję! – krzyknęła z kuchni. – Trochę sobie dzisiaj postrzelacie!
– Masz to, jak w banku. – Piotr przywitał się z Zenkiem oraz Jakubem i ruszył do kuchni po drinka. Pozostała trójka zasiadła przed telewizorem, czekając na zaproszenie do stołu, kiedy po dwóch minutach dobiegł ich jęk, okazało się, że oprócz przygotowania alkoholu, postanowił zafundować Grażynie minetkę, klęcząc między udami stojącej kobiety, która oczywiście nie odmówiła.
– Mogliście zaczekać, chociaż do obiadu! – Zenek wrzasnął w stronę żony. – Głodny jestem!
– Zamknij się, Zenon – wyjęczała. – Och, boże, dochodzę! – Chwyciła się dłońmi krawędzi blatu i z zaciśniętymi oczami finiszowała na twarzy Piotra.
Przy obiedzie panowała cisza, przerywana stuknięciami sztućców, prośbami o podanie misek z potrawami, akompaniowana komentarzem meczu z telewizora. Mniej więcej w połowie, Grażyna siedząca pomiędzy Rafałem, a Zenkiem, sięgnęła dłonią między uda obu z nich i rozpoczęła powolną, leniwą masturbację, bardziej muskając skórę i tylko chwilami mocniej zaciskając dłoń. Piotr niewiele myśląc, wstał i zapakował jej kutasa do ust, a Jakub zanurkował pod stół, dobierają się do cipki. W głowie wybrzmiewało postanowienie zakończenia wszystkiego dzisiaj.
Tak, był pewien, że musi zamknąć ten etap w życiu.
– Nie chcę tego oglądać. – Pierwszy raz to on, a nie Alaina przerwał projekcję.
– Złe wspomnienia?
– Trochę tak, ale to nie to. Chyba zaczynam rozumieć, jakie zadanie przede mną postawiono. – Spojrzała na niego badawczo z zaciekawieniem. – Tylko nie znam zakończenia. Czy – zawahał się – ty znasz cel?
– Już tak. Nie mogę ci go zdradzić.
– W porządku, nie oczekuję tego. Rozumiem twoją rolę, jesteś trochę jak sędzia, ale dysponujesz ograniczoną wiedzą i nie możesz stać po mojej stronie.
– Zgadza się. – Nachyliła się i położyła dłoń na jego kolanie. Ciepły, wręcz gorący dotyk siostry Berata podziałał uspokajająco i zmniejszył zdenerwowanie.
– Dlaczego nie chcesz dokończyć oglądania?
– Tamto wydarzenie nie powinno mieć miejsca. Wcześniej, kiedy pieprzyłem się z nimi tylko we trójkę, czułem wyjątkowość, miałem wrażenie, że łamię bariery własnej seksualności i nie przypuszczałem, że będę tworzył trójkąt, z ludźmi w dużo starszym wieku. Ale wtedy. – Umilkł. – Poczułem się, jak aktor porno. To przestało być przyjemne, przynajmniej dla mnie, a stało się może nie obowiązkiem, ale rutyną z posmakiem poczucia „żeby niczego nie spieprzyć”. Chyba nie na tym powinien polegać seks, prawda?
Milczała.
– Okej, okej, rozumiem. Nie możesz zabrać głosu. Wiesz, jak skończyło się wtedy?
– Tak, ale obejrzymy to razem.
– Kuba, dokąd idziesz? – Zza pleców dobiegł go zaniepokojony głos Grażyny. Wynurzył się spod stołu i skierował w stronę przedpokoju.
– Wychodzę – rzucił za siebie, nie odwracając się.
– Co?! Dlaczego?! – W jej głosie wybrzmiała panika. Zerwała się za nim z krzesła, nie patrząc na pozostałych.
– Posłuchaj. – Stanął przed nią i starł palcem resztę zaschniętej spermy z policzka. – To przestało mnie bawić i sprawiać przyjemność. Mówię o dodatkowych osobach. Nie mam nic przeciwko chłopakom, ale. – Dotknął piersi, chcąc zapamiętać w dłoniach ich kształt. – Po prostu uznałem, że dobrze będzie, jeśli przestaniemy ze sobą sypiać.
– Kubuś, co ty mówisz? – Zaszkliły się jej oczy. – Przecież ja to dla nas zrobiłam. Oni się nie liczą, chciałam coś urozmaicić. Odchodzisz?!
– Myślałaś, że będę się z tobą pieprzyć do śmierci? – Zdziwił się. – Chcę mieć dzieci, żonę i rodzinę. Nie będę przez kolejne miesiące rżnął ciebie, zegar tyka. Przykro mi.
– Ty głupi sukinsynu! – Uderzyła go w twarz. – O takich rzeczach rozmawia się z wyprzedzeniem z partnerem, a nie spierdala jak szczur!
– Partnerem? My nie jesteśmy w związku. – Zaśmiał się. – Rżniemy się, bo tak jest fajnie, ale nic więcej. Nie zobowiązałem się niczego przed tobą tłumaczyć. Nie kocham cię i nie będę kochał. A ty jesteś na tyle atrakcyjna, że znajdziesz sobie kogoś. Zresztą. – Kiwnął głową w stronę salonu. – Masz przykład, że chętnych nie zabraknie.
– Ty gnoju! – Wściekła rąbnęła go pięścią w tors. Zenek wparował do przedpokoju, słysząc krzyki. – Wypierdalaj z mojego domu! Nie chcę cię widzieć, ty zdradliwy, niedojrzały chuju, ty łajzo, ty…
– Wystarczy. – Przerwał wizję. – Teraz rozumiesz, dlaczego nie chciałem tego oglądać? A ja rozumiem, co jest przedmiotem sądu nade mną.
– Tak? – Zaciekawiła się. – No to powiedz mi.
– W moim życiu były trzy kobiety, z którymi tworzyłem poważny związek. Lilianna, Grażyna i Julia. Całą trójkę skrzywdziłem, Lilkę – zdradzałem, Grażynę – rzuciłem bez uprzedzenia i w poniżający sposób, zachowując się jak gówniarz, a ona mnie chyba kochała. Natomiast Julię… – Zamilkł.
Patrzyła na niego wyczekująco.
– A o Julii pewnie coś pooglądamy, prawda?
– Tak – przytaknęła.
– Widziałaś? – Skinął w stronę pochodni, w domku zrobiło się jakby ciemniej, a światło przygasło.
– Tak, Jakubie. Jesteś już za połową drogi. Gotowy na prawie ostatni etap?
– Prawie? Co czeka mnie poza Golgotą w postaci wspomnień dotyczących Julki?
– Coś przyjemnego, ale jeszcze nie teraz. – Zerknęła na spoczywającego na udzie Jakuba śpiący członek. – Chciałabym, żebyś dał mi przyjemność, a ja dam ją tobie. Najpierw jednak…
– Wiem, wiem. Julia – westchnął ciężko. – Miejmy to już za sobą. Gotowa?
– To moje pytanie. – Uśmiechnęła się z żartu.
– Phi, praw autorskich nie posiadasz. Dawaj te wspomnienia, zanim skażecie mnie na wieczne potępienie czy co tam twój brat wymyślił, chciałbym jeszcze trochę poruchać.
Koniec części 2/4.
Jak Ci się podobało?