Wirtualny świat (IV)
2 stycznia 2026
Wirtualny świat
7 min
Poniższy tekst znajduje się w poczekalni!
Słońce delikatnie przebijało się przez zasłony, rzucając ciepłe światło na pokój, w którym Adam i Weronika spali przytuleni do siebie. Noc była intensywna, pełna namiętności, a teraz, gdy ranek powoli się budził, oddechy obojga stały się spokojne i równomierne. Weronika, wciąż pogrążona w głębokim śnie, czuła wokół siebie ciepło Adama – jego ramię spoczywało na talii, a dłoń łagodnie ułożona była na piersi. Sama bliskość działała kojąco, jakby nawet we śnie otaczał ją opieką.
Adam otworzył oczy jako pierwszy. Jego oczy powoli przywykały do światła, gdy przez chwilę wpatrywał się w spokojną twarz partnerki i brązowe włosy rozsypane na poduszce. Na jego ustach pojawił się uśmiech, gdy wspomnienia z poprzedniej nocy powróciły. Palce lekko drgnęły, jakby ponownie chciały obudzić wrażliwą skórę.
– Kiciu – szepnął miękko. – Kiciu, Czas wstawać.
Poruszyła się, powoli otwierając oczy, jakby niechętnie wracała z krainy snów. Gdy dostrzegła jego twarz tuż obok, uśmiechnęła się lekko.
– Miałam cudowny sen – mruknęła sennym tonem. – I coś mi mówi, że to twoja sprawka.
Adam cicho się roześmiał, muskając dłonią jej policzek.
– Też tak sądzę – odparł ciepło. – A teraz pora na śniadanie. Mam ochotę na coś słodkiego. Ty też?
Skinęła głową, przeciągając się leniwie.
– Brzmi idealnie. Ale najpierw prysznic – westchnęła. – Muszę się ogarnąć.
Na jego twarzy pojawił się figlarny uśmiech.
– Razem? – zaproponował.
Zaśmiała się, w oczach błysnęła iskra zabawy.
– Chyba nie mam wyboru – stwierdziła, splatając palce z jego. – Ale dziś to ja rządzę.
Adam uniósł brwi, uśmiechając się szeroko.
– Zapowiada się ciekawie – rzucił, wstając i pociągając ją za sobą. – Uprzedzam tylko: jestem wymagającym pacjentem.
W łazience gorąca woda spływała po ich ciałach, zmywając resztki poprzedniej nocy. Weronika, zgodnie z zapowiedzią, przejęła inicjatywę, dłonie przesuwały się po Adamie z delikatnością, lecz i pewnością. Palce bawiły się włosami, a usta szeptały słowa, które tylko on mógł usłyszeć.
– Pamiętaj, teraz ja mam kontrolę – mruknęła przy jego uchu, kiedy złapał ją za pośladki. – I zamierzam ją wykorzystać.
Adam odpowiedział śmiechem, przesuwając ręce na jej biodra.
– W takim razie będzie to eksperyment – odparł rozbawiony. – Ale nie licz na nieskończoną cierpliwość.
Złapała jego dłonie i złożyła mu je za plecami po czym docisnęła go do ściany
– A więc muszę się pośpieszyć i Cię wykorzystać – odpowiedziała z uśmiechem.
Dłonią zaczęła masować sztywnego już kutasa, a ustami powędrowała w stronę sutków. Nie spodziewała się, że te pieszczoty mogą mu sprawić taką przyjemność jak jej. Tym bardziej zaskoczyło ją jak Adam zareagował cichym jęknięciem, kiedy zabawiała się językiem z sutkiem. Płynnym ruchem przeniosła się na drugi sutek delektując się kolejną dawką jęków Adama. Po chwili jednak wróciła do jego ust.
– Chciałabym ponownie wykorzystać twój język, ale nie tak jak zwykle. – Zatrzymała się na chwilę. Adam widział, że to co próbuje powiedzieć wymaga od niej dużo odwagi więc ujął jej twarz w dłonie i bardzo delikatnie ucałował jej czoło, nos a na koniec usta.
– Zrobię co zechcesz. – Na jego zatroskanej twarzy zagościł znów diabelski uśmieszek. – O ile ładnie mnie poprosisz.
Słysząc te słowa nie mogła się powstrzymać od zagryzienia wargi. Tak bardzo kręciło ja bycie tą uległą stroną, że prawie zapomniała o swojej dominującej roli.
– Proszę… Nie, rozkazuję – poprawiła się dociskając go do ścianki prysznica. – Na kolana i...i wyliż mi moją drugą dziurkę.
Słowa wypłynęły z niej na jedynym wydechu a jej wzrok błądził wszędzie unikając oczu Adama. Kiedy jednak już w nie spojrzała, odczuła jedynie ulgę. Nie zobaczyła w nich szoku czy też odrazy, której się obawiała, a jedynie radość.
– Tak jest, Pani – odpowiedział tylko, powoli osuwając się na kolana. Jego dłonie sunęły po jej ciele na moment zatrzymując się na jej piersiach, następnie na pośladkach by ostatecznie wylądować na jej biodrach. Adam czuł, że musi delikatnie przejąć inicjatywę by jego partnerka mogła czuć się bardziej komfortowo.
– Proszę się obrócić. – Jego dłonie lekkim naciekiem wymusiły, by Weronika się obróciła plecami do niego, jej pośladki były idealnie na wysokości jego twarzy. Poczuła jego usta na jednym z nich co wywołało cichy jęk. Jedna z jego dłoni sunęła wzdłuż kręgosłupa, a gdy się zatrzymała Adam szepnął.
– Proszę się pochylić. – Ledwo to usłyszała, ale nacisk jego dłoni upewnił ją co do jego słów. Oparła dłonie na przeciwnej ścianie i pochyliła się, starając ustać na miękkich już nogach.
Adam na przemian całował, lizał i przygryzał jej pośladki coraz to bardziej zbliżając się do miejsca docelowego. Jego dłonie co jakiś czas zaciskały się na nich delikatnie je rozwierając. Kiedy już dotarli do momentu, w którym jego język znajdował się tuż przy jej dziurce, Adam zatrzymał się na chwilę, nasłuchując ciężkiego oddechu partnerki, następnie zgarnął językiem wilgoć ściekającą z jej cipki, by zaraz po tym skierować się prosto na jej dupcię. Te nagłe doznania wyrwały kolejne jęki z gardła Weroniki. Widziała, że to będzie przyjemnie, ale nie spodziewała się aż tak intensywnych doznań. Adam słysząc te piękne dźwięki zaczął lizać bardziej intensywnie. W pewnym momencie, kiedy poczuł, że Weronika zaczęła się już dostrajać do jego ruchów zdecydował się na kolejny krok w stronę przyjemności. Wpierw powoli włożył palec w jej mokrą cipkę a następnie czubek jego języka delikatnie wsunął się w jej ciasną dziurkę. Te potęgujące się doznania wywołały w Weronice falę przyjemności tak intensywną, że jej nogi prawię odmówiły jej posłuszeństwa.
– Cze… – Nie mogła wydobyć z siebie żadnych sensownych dźwięków. Adam zaczął ruszać palcem a język jednocześnie zataczał koła powoli się w nią wsuwając. Wiedziała, że zaraz osiągnie szczyt, czuła, jak się zbliża wielkimi krokami. Próbowała znaleźć oparcie w ściankach, starała się usztywnić nogi, ale nic nie pomagało. Przez chwilę przestraszyła się, że na prawdę upadnie z nadmiaru przyjemności. Wtedy właśnie, kiedy już jej kolana miały dać za wygraną Adam objął ją ramieniem za uda nie pozwalając by się osunęła. Ten gest spowodował, że wszystkie jej zmartwienia momentalnie przestały istnieć i wtedy bez ostrzeżenia nadszedł On. Potężny orgazm rozlał się po ciele Weroniki. Krzyczała, drżała i zaciskała się na wciąż penetrującym ją palcu przez chwilę, która zdawała się trwać wieczność. W końcu Adam wyjął palec i delikatnie opuścił jej ciało układając ją przed sobą w pozycji siedzącej pozwalający jej głową oparła się na jego ramieniu.
– Czy jest pani zadowolona? – zadał pytanie doskonale znając odpowiedź, ale uwielbiał jak mu na nie odpowiadała.
– Tyy… – spojrzała na niego, starając się uspokoić przerywany oddech. – Ty mendo jerychońska … Doskonale wiesz… Jak mi się podobało – odpowiedziała z przerwami. Satysfakcja bijącą od Adama była wręcz namacalna.
– Oczywiście że wiem Kiciu. Mnie też się bardzo podobało – pocałował ją w czoło i pomógł jej wstać, po czym kontynuowali cel swojej wizyty w łazience.
Po prysznicu, owinięci miękkimi szlafrokami, zasiedli do śniadania. Stół zastawiony był zestawem śniadaniowym i łakociami. Było pełno croissantów, dżemów, miodu i świeżej kawy. Weronika z uśmiechem rozkładała jedzenie.
– Wygląda fantastycznie – stwierdził Adam, po czym oparł się o blat i spojrzał na nią z podziwem. – Jesteś niesamowita.
Na jej policzkach pojawił się delikatny rumieniec.
– Dzięki – odparła, siadając naprzeciw. – Ale to ty sprawiasz, że wszystko smakuje lepiej.
– Tylko dlatego, że tak dobrze się rozumiemy – powiedział z powagą. Weronika spojrzała pytająco.
– Co masz na myśli? – Serce zabiło jej szybciej.
– To, co budujemy – wyjaśnił powoli. – Intensywność, namiętność, ale też zaufanie i troska. Jest to coś czego chcę dalej doświadczać.
– Ja też tak czuję – wyszeptała bawiąc się włosami. – Chcę tego dalej. Chcę to odkrywać… razem.
Adam posłał jej szczery, szeroki uśmiech.
– W takim razie zaplanujemy kolejne spotkanie – oznajmił. – Tym razem przygotuję coś specjalnego.
Uniesione brwi i ciekawy błysk w jej oczach były najlepszą reakcją na takie stwierdzenie.
– Coś specjalnego? – powtórzyła rozbawiona. – Jesteś nieprzewidywalny.
– Taki już jestem – stwierdził z tajemniczym uśmiechem. – Ale jestem pewien, że ci się spodoba.
Później, gdy słońce stało już wysoko na niebie, siedzieli razem na tarasie zrelaksowani, pełni planów. Weronika z kubkiem kawy obserwowała Adama szkicującego coś na kartce.
– Co tam tworzysz? – zapytała.
Podniósł szkic, pokazując go jej.
– Nasz kolejny krok – oznajmił z entuzjazmem. – Pomysł, który może pogłębić to, co między nami rośnie.
Jej oczy rozszerzyły się z zachwytu.
– To niesamowite – wyszeptała. – Jak chcesz to zrealizować?
Adam ułożył dłoń na jej policzku
– W duecie – odparł pewnie. – Razem możemy wszystko.
– Pytałam jak, a nie z kim – odpowiedziała śmiejąc się. – W takim razie jestem gotowa – powiedziała zdecydowanie, na co uśmiechnął się szeroko.
– Tego właśnie oczekiwałem.
Jak Ci się podobało?