Razem przyjemniej

TomaszInW TomaszInW

1 kwietnia 2017

hourglass 15 min

To moje pierwsze opowiadanie. Wiem, że można by wiele poprawić i wiele dopracować językowo, ale potrzebuję czasu i przyjaznego krytyka/krytyczki... To moje fantazje, niestety nie zrealizowane. Ale może kiedyś się uda?

Małżeństwo Beaty i Błażeja jest udane od lat. Lubią mówić o sobie, że są kochankami. Ogólnie układało im się w życiu zarówno w relacjach, jak i materialnie, dosyć dobrze. Wprawdzie nie są milionerami, ale za to na przyjaciół mogą liczyć w każdej potrzebie. Tak było i tym razem...

Umówili się na grę, dziś to Błażej był górą, a Beata miała obowiązek być uległą. Nie zawsze tak było, jeszcze w ubiegłym tygodniu to on poczuł co to znaczy solidny klaps za nieposłuszeństwo wobec swojej pani. Przypomniał sobie, że kobieta potrafi wymyślić naprawdę wyuzdane kary.

Zadaniem Beaty podczas spaceru po Warszawie było powolne, na żądanie pozbywanie się bielizny. Przy czym Błażeja celowo nie obchodziło w jaki sposób Beata zrobi to wśród ludzi. Miała tylko ograniczony czas trzech minut po żądaniu zdjęcia kolejnej części garderoby. A że jednak wstydziła się odsłonić publicznie, zadania były trudne.
Zaczęli wyjście od warszawskiego Wawra. Błażej ubrany był w sportową marynarkę i koszulę bez krawata, a Beata miała na sobie lekki płaszczyk. Pod nim tylko halkę, majtki, biustonosz i rajstopy. Zaczęli od krótkiej przechadzki po lesie (tam też się działo, ale o tym innym razem), a potem weszli na lampkę wina do przyjemnej kawiarenki w okolicy stacji Międzylesie. Atmosfera i pogoda rozluźniły Beatę. Błażej był czuły, w końcu kocha swoją żonę i lubi sprawiać jej przyjemność. Z kolei ją rozkręcała rozwijająca się przygoda. Kiedy zrobiła się już lekko podniecona, Błażej wyczuł, że powinien być bardziej stanowczy.

Wkrótce dostała pierwsze wyzwanie.
- Kochanie - powiedział silnym głosem, zanim weszli do kawiarni. - Wiem, że jesteś dość rozpustna, to dobrze. Nie możesz jednak szczytować od razu, zawsze, gdy zechcesz. Musisz na to zapracować i pokazać mi swoją pełną uległość.
Zanim miała zacząć pozbywać się bielizny jej zadaniem było założenie pod majtki wibratora. Miała to jednak zrobić przy kawiarnianym stoliku. Zadanie było utrudnione przez fakt, iż Beata nosiła na sobie rajstopy i majtki. O ile szybkie podwinięcie sukienki mogłoby ujść uwadze pozostałych gości, o tyle włożenie ręki do majtek i gmeranie w nich wydawało się niemożliwe. Czyżby miała zostać zawstydzona publicznie?
Sterowany smartfonem na odległość wibrator miał służyć do drażnienia waginy i warg sromowych Beaty tak, by dawać jej nieme sygnały od męża. Później ustalili, co oznacza jaki sygnał, za jego niewłaściwe odczytanie można było otrzymać karę, np. uderzenie szpicrutą w tyłek. W planach było rozwijanie zaawansowanych instrukcji...

Beata chrząknęła ze zdenerwowania i rozejrzała się dookoła. Goście z sąsiedniego stolika - dwóch mężczyzn w średnim wieku i kobieta - spojrzeli na nią. Robili wrażenie jakby się czegoś domyślali. Już wcześniej wydawało się, że słyszą jej rozmowę z Błażejem o tym, na co ma w seksie ochotę i o jej seksualnym posłuszeństwie wobec swojego pana B.
- Ale to niemożliwe, żeby coś wiedzieli - zaprzeczyła w myślach. Zaczęła zastanawiać się jak to zrobić, jak wyjąć wibrator z torebki i szybko, zanim zauważą to sąsiedzi obok, włożyć go pod rajstopy i majtki do mokrej pochwy. Goście powoli popijali wino i kończyli jeść deser.
Spojrzała na zegarek, minęło pół minuty, jedna szósta dozwolonego czasu. Jeśli nie wyrobi się w terminie, publicznie dostanie klapsa w tyłek, a to byłby wstyd. - Czuję się mokra - pomyślała. - To dobrze, wibrator szybciej we mnie wejdzie. Czuła się zdenerwowana, ale to napięcie, obawa przed publicznym poniżeniem i wstydem, że ktoś zauważy, także podniecało ją. Sięgnęła do swojej damskiej torebki. Głośno kliknęło zapięcie, a goście odwrócili wzrok w jej stronę. Beata na chwilę zamarła i zrobiła się czerwona. Uśmiechnęła się trzymając rękę w torebce. Chwilę trwała unieruchomiona, bo nie chciała oczywiście, żeby wszyscy widzieli jak wyjmuje wibrator z torebki. A cenne sekundy leciały...
Zaczęła rozglądać się na boki, na szczęście stolik ustawiony był tak, że tylko wspomniani goście byliby świadkami upokorzenia.
Powoli wyjęła wibrator z torebki i schowała go w zgięciu łokcia. Oczywiście był schowany tylko trochę, starała się, żeby nie był widoczny zza obrusu. Półtorej minuty…
Pochyliła się nad stołem i wykręciła bokiem do sąsiadów. Rozchyliła płaszcz i podwinęła halkę. Zaczęła dobierać się do majtek. Kelner! Goście ze stolika obok zapragnęli zapłacić rachunek, więc ten pojawił się nagle, wyrósł jak spod ziemi. Beata skuliła się i znów zastygła, obawiając się kompromitacji. Dwie minuty i trzydzieści sekund…
Jedną ręką musiała przytrzymywać płaszcz, żeby nie odsłonił jej halki i pięknych piersi, a druga walczyła po cichu z opornymi majtkami, które zsuwały się, gdy chciała je opuścić. Już koniec wibratora zbliża się do wejścia do pochwy… 10, 9, 8, 7… zaczął odliczanie Błażej – 5, 4, 3... Już! Wszedł!
Bzzz… to Błażej złośliwie włączył wibrator dokładnie w momencie, w którym ten znalazł się w pochwie Beaty. Do majtek pociekł soczysty śluz, jęknęła.

Goście spojrzeli na nią, zapewne zaniepokojeni, czy coś się nie stało. Chyba stwierdzili jednak (i słusznie), że wszystko jest w porządku i że Błażej dba o swoją partnerkę. Przestali bacznie przyglądać się Beacie i po zapłaceniu rachunku poszli. Wkrótce także i nasza para wyszła z kawiarni. Dopiero później Beata dowiedziała się, że sytuacja została wyreżyserowana...

Ponieważ pili alkohol, nasza para postanowiła w dalszą część spaceru wyruszyć pociągiem. Oboje lubili ten rodzaj transportu. Chyba już od czasu wprowadzenia kolei pociągi kojarzą się z seksem. Może to przez powtarzający się ruch i stukot? Wsiedli do niezatłoczonej eleganckiej SKM-ki jadącej do centrum. Znaleźli w niej siedzenia tylko dla siebie, w otwartym "przedziale".
Tutaj zadanie było prostsze, Beata miała "tylko" zdjąć biustonosz. Wprawdzie ruch ludzi wewnątrz wagonu nie był duży, to jednak cała SKM-ka przecież jest przeszklona. Jednak udało się wyrobić szybko i odpiąć biustonosz na tyle wolno, że Błażej mógł się temu z rozkoszą przyglądać od czasu do czasu z uśmiechem podkręcając wibrator.

Dojechali do stacji PKP Śródmieście. Dworzec lata swojej świetności ma za sobą, a szkoda. Czasy peerelowskiego socjalizmu miały też swoje artystyczne akcenty, widoczne np. w postaci elementów sztuki nowoczesnej na suficie stacji. Na razie panuje w nim klimat lochów i zadowoleni są tylko fetyszyści socrealizmu. Plusem jest kilka zakamarków, które pomogły Beacie wykonać zadanie.
Na środkowym peronie stacji Błażej wyszeptał do ucha żonie-kochance, że następnym zadaniem jest zdjęcie seksownej haleczki. Pamiętajmy, że miała na sobie płaszcz, więc zadanie wymagało zdjęcia płaszcza, pokazania światu cudownego biustu, zdjęcia halki i założenia płaszcza (ok. to niekonieczne, ale chroni przed zbyt wścibskimi ludźmi). Czas start, 180 sekund.
Na szczęście był to dzień świąteczny, więc na stacji nie było wielu ludzi. Beata znalazła prosty sposób na wykonanie zadania. Pobiegła do schodów, które położonym niżej korytarzem łączą perony. Błażej szybko podążał za nią. Skręciła w lewo i zaczęła wchodzić schodami na peron, na którym było mało ludzi. Idąc po schodach zrzuciła płaszcz na poręcz, zdjęła halkę i odwróciła się półnaga do wbiegającego tuż za nią Błażeja. Ten się trochę spóźnił... Beata już tylko rzuciła mu halkę na głowę i założyła płaszcz.

Podniecony Błażej nie czekał, rozkaz wykonania kolejnego zadania nadszedł natychmiast po poprzednim: zdjąć majtki, ale rajstopy i wibrator miały wrócić na swoje miejsce.
Tym razem Błażej też miał pecha. Przechodzący podróżni szybko zniknęli za schodów. Beata spokojnie zdjęła rajstopy, potem majtki. Żeby trochę podkręcić męża jedną nogę oparła na poręczy szeroko odsłaniając przy tym krocze. Patrząc wyzywająco na Błażeja włożyła do pochwy wibrator.

Tego dnia na dworze było rześko, wiosennie, ale na tyle ciepło, że brak majtek i jakiejkolwiek bielizny pod płaszczem Beaty nie groził przeziębieniem. Za to delikatny wiatr pieścił po cichu jej nogi, włosy, a także łechtaczkę i wargi sromowe. Płaszcz był ostatnią linią obrony Beaty, jednak konieczny, bo widok nagiej kobiety na ulicy jest przecież nietypowy i mógłby spowodować zbyt duże zainteresowanie całkiem przypadkowych osób. Beata (z j. łacińskiego piękna) wstydziła się publicznie rozebrać, ale z drugiej strony... chyba miała na to sporą ochotę. Czy się na to zdecyduje? Może później? A może ktoś zdecyduje za nią?

Część przechodniów była jednak świadoma pięknych kształtów pod płaszczem. Przede wszystkim jej partner.
Błażej prowadził Beatę za rękę, a ta zastanawiała się czy kolejny powiew wiatru nie podwieje płaszcza na tyle wysoko, że przechodniom ukaże się jej mokre krocze. Niepotrzebnie się martwiła. Delikatny wiatr nie dał rady podnieść płaszcza aż tak wysoko. Wkrótce zrobił to jednak Błażej, ku satysfakcji pewnego przystojnego, ale nieznanego jej, przechodnia, która była szybko widoczna w spodniach dżentelmena. Beata, później dowiedziała się, że zdarzenie zostało ukartowane, ale mieszanina wstydu i podniecenia była dzięki temu piorunująca!

Otóż, gdy tak szli uliczkami w pobliżu warszawskiej Zachęty i rozmawiali między sobą po cichu o przyjemnych rzeczach, o strojach przechodniów lub o tym na co mieliby ochotę wieczorem, w pewnym momencie minęli przystojnego mężczyznę w okularach. Błażej zagaił Beatę, czy spodobał jej się przechodzień. Ta zaśmiała się i powiedziała:
- Ciekawe jaki jest, gdyby poznać go bliżej?
Na co Błażej zaśmiał się odpowiedział: "On za to może być ciekawy jak Ty wyglądasz nago. Może chcesz mu się pokazać?".
Hmm… Czemu nie? - zaśmiała się i poszli dalej.

Mężczyzna wszedł między dwa stojące prostopadle do murów na wolnodostępnym parkingu busy. A para poszła niespiesznie dalej. Po jakimś czasie wrócili i kiedy przechodzili obok samochodów, okazało się, że nieznajomy nadal między nimi stoi. Błażej, zanim Beata zdążyła ukryć zaskoczenie widokiem nieznajomego mężczyzny, nagle przytrzymał ją od tyłu za ramiona, popchnął między auta i szybkim ruchem rozchylił poły jej płaszcza, tak, że stała właściwie całkiem naga (poza sandałami na obcasie) przed obcym mężczyzną. Za sobą miała tylko Błażeja i płaszcz. Przed sobą nieznajomego, w którego kroczu ewidentnie zaczynał pęcznieć penis. Czuła się zawstydzona. Poza wstydem czuła jednak też podniecenie. Z wrażenia lekko ugięła nogi, a jej ręce, trzymane przez kochanka, nie wiedziały co zrobić, żeby zakryć piersi i krocze. Dłonie starały się zasłonić sutki. Zrobiła się o wiele bardziej mokra niż na początku spaceru...

Mężczyzna lekko uśmiechnął się i trochę staroświecko zagaił coś w stylu: "Dzień dobry, widzę mamy tu bezwstydną rozpustnicę. Zdaje się, że ma na coś ochotę, ale wstydzi się poprosić. Nie szkodzi, nauczymy ją prosić o zaspokojenie pragnień". Kiedy to mówił podszedł do Beaty i bezczelnie zaczął macać jej piersi. Beata bała się, że w końcu któryś z przechodniów zauważy co się dzieje. Pocieszała się, że od tyłu chronił ją Błażej, a od przodu zasłaniał nadal nieznajomy i ściana. Po bokach stały busy. Trochę się szarpała, ale właściwie to nie protestowała. Nie użyła kodu, ustalonego na wypadek różnych sytuacji z kochankiem (używali go podczas seksu, żeby przerwać grę, np. gdy jakaś zabawa zbytnio przekraczała bezpieczne dla nich granice).
Domyśliła się, że nieznajomy nie był obcy dla Błażeja, ale cień wątpliwości nadal siedział w jej głowie. Nie raz opowiadała mu o swoich fantazjach erotycznych, może jednak tym razem wszystko było na żywioł?

Tymczasem nieznajomy nadal dotykał nagą Beatę, pieścił piersi i zaczął schodzić niżej, zaczął masować jej krocze. Rozluźniła się. Błażej uwolnił z płaszcza jej ręce. Teraz stała całkiem naga, tylko nogi uginały jej się z rozkoszy. Na szczęście Błażej ją podtrzymywał za łokcie, a ona opierała się na nim plecami. Nieznajomy zszedł już całkiem nisko z zaczął lizać jej cipkę. Nie zauważyła jak Błażej wyjął z kieszeni przygotowany wcześniej sznur. Poczuła to dopiero, gdy wiązał jej z tyłu łokcie. Czy ona ma teraz stać naga na ulicy ze związanymi rękoma??? - pomyślała. Nie, a przynajmniej nie tym razem… Mniej więcej w tym samym czasie Nieznajomy odsunął drzwi busa. Chwycił Beatę za wierzgające nogi, z których pospadały buty dotąd zakrywające ładne stopy i razem z Błażejem wepchnęli ją do samochodu, w którym z tyłu było sporo miejsca. Był też wyściełany miękkim materiałem i ewidentnie przystosowany do przewożenia Beaty...
To był zaplanowany z premedytacja gwałt. Gwałt, na który od dawna miała ochotę.

W aucie sytuacja była już prostsza, acz trochę bardziej brutalna. Nieznajomy przedstawił się: "Jestem Sebastian. Od teraz twój master. Twój partner opowiadał mi, że potrzebujesz nauki odpowiedniego zachowania, treningu dla porządnych dam. Oto jestem, zaczynamy naukę".
Naga Beata leżała w aucie i tylko lekko ruszyła głową. Sebastian kazał jej wziąć członek w usta, ssać i lizać. Po chwili jednak stwierdził: "Nie, to za mało, aby nauczyć cię posłuszeństwa, musisz oddać się w pełni". Mężczyźni ułożyli ją na plecach. Jedną nogę przywiązali do dachu auta. Na jej usta został założony knebel, a na oczy opaska.
Po chwili nowy master bezceremonialnie powiedział do Beaty: "A teraz chcę zobaczyć twój odbyt". Zawstydziła się (w takiej sytuacji...). Dostęp do jej tyłka był jednak prosty, bezbronna Beata nic nie mogła zrobić, gdy Sebastian wkładał jej do odbytu palec w gumowej rękawiczce. Czuła to napieranie dość mocno. Palce jego drugiej ręki powędrowały do waginy. Jęknęła. Błażej patrzył i podziwiał ciągłe podniecenie kobiety.

"Jedziemy" - powiedział. "Jak to?" - pomyślała, przecież mieliśmy iść do znajomych na kolację?

To prawda, mieli iść na kolację, ale Błażej nie wspominał nic o tym czego będą na niej kosztować…

Kiedy przyjechali na miejsce Beata nie widziała (spod szerokiej opaski na oczach) że domek, do którego mieli za chwilę wejść, znajduje się na niedużym wzniesieniu i prowadzi do niego kilkanaście schodów. Sebastian gdzieś na chwilę odszedł. Błażej sam wyprowadził całkiem nagą kobietę z samochodu przed furtkę. Jej ręce były skrępowane sznurem po bokach bioder. Czuła się zawstydzona publiczną nagością, ale nie wiedziała, że oglądają ją tylko te oczy, które miały patrzeć na nią i później. Sebastian zarzucił jej płaszcz na plecy i powoli poprowadził po schodach na górę. Zadzwonił dzwonek i zapadła klamka…

Gdy weszła do przedpokoju usłyszała głosy kilku osób. Zadrżała, bo dopiero teraz dotarło do niej, że zaczyna się wieczór, podczas którego pozna czym jest seks grupowy, prawdziwa orgia. W dodatku perwersyjna orgia uległości i dominacji i to ona będzie podczas niej główną gwiazdą.
Poczuła pocałunek kobiety na swoich ustach. Jej aktualna pani włożyła język głęboko w usta Beaty i zaczęła masować ciało. Zapach znajomych perfum tworzył rozluźniającą atmosferę. "Mhmm… co za śliczne suteczki, w sam raz do ssania" - usłyszała Beata. Zaraz, zaraz… Ten głos… To przecież… Marta?! Jej najlepsza przyjaciółka! W takiej sytuacji zaprezentowała się przed Martą… Całkiem naga, bezwstydnie odkrywając seksualne pragnienia… W dodatku to dopiero początek spotkania...
Dodaj do ulubionych
26,341
Podziel się ze znajomymi
8.67/10

Jak Ci się podobało?

Średnia: 8.67/10 (49 głosy oddane)

Pobierz powyższy tekst w formie ebooka

Komentarze (10)

XXX_Lord

XXX_Lord · 16 marca 2017+0

No dobra. Pierwszy raz od dłuższego czasu w Poczekalni pojawiło się opowiadanie, które z powodzeniem może być od razu opublikowane w zbiorze głównym. Jeśli to Twój debiut, to nie przerywaj pisania. Zdecydowanie nie.
Twoje opowiadanie ma kilka zalet. Po pierwsze - bardzo dobrze budujesz napięcie, podoba mi się fakt, że pokazujesz uczucia kierujące bohaterką, jej strach, podniecenie, ekscytację.
Po drugie - bardzo dobre pomysły, opowiadanie jest podniecające i mimo, że nie ma w nim sceny seksu - działa. We właściwy sposób.
Po trzecie - rozwijasz historię, która ma szansę przekształcić się w dłuższe opowiadanie, które chętnie przeczytam.
Po czwarte - nie analizowałem szczegółowo poprawności językowej opowiadania, ale poza kilkoma błędami interpunkcyjnymi nic nie rzuciło mi się w oczy. Twój styl nie męczy, czyta się lekko i bez wysiłku.
Żeby nie było zbyt cukierkowo to mała łyżka dziegciu do beczki miodu.
Wstęp jest zbyt krótki. W trakcie właściwej części opowiadania nie czuję, żeby historia była spłaszczona, choć czegoś mi w niej brakuje (o tym poniżej). Wstęp buduje napięcie, które mogłoby być jeszcze większe.
Drugi minus za zbyt mało dialogów z mężem.
Tagi - lesbijki? Gwałt? Powiedzmy, że pozorowany gwałt tak, ale lesbijek tam nie uświadczyłem (chyba, że Sebastian okaże się być kobietą wink).
Stawiam 8 i głosuję za wyjściem z Poczekalni.

Pozdrawiam

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Indragor

Indragor · 16 marca 2017+0

Przyznam się, że jestem bardziej ostrożny od XXX_Lorda w ocenie Twojego opowiadania. Nie to, aby było złe, tylko wydało mi się nieco drętwe. Może za mało dialogów ukazujących emocje, uczucia łączące głównych bohaterów opowiadania? Jest trochę jak dziennikarska relacja z jakiegoś wydarzenia. A może niepotrzebnie się czepiam, bo tematyka, nie jest tą, którą lubię? Tak czy inaczej, jedno jest pewne: piszesz poprawnie bez większych błędów interpunkcyjnych (chociaż parę zdań można byłoby wygładzić) i całkowicie skopałeś zapis dialogów, np.:

Wkrótce dostała pierwsze wyzwanie. "Kochanie – powiedział silnym głosem, zanim weszli do kawiarni. – Wiem, że jesteś...

Wkrótce dostała pierwsze wyzwanie.
– Kochanie – powiedział silnym głosem, zanim weszli do kawiarni. – Wiem, że jesteś...

Do zapisu dialogów nie używa się cudzysłowu!!! To nie język angielski! Dialogi zaczyna się od nowego akapitu myślnikiem. Przeczytaj np. ten poradnik i popraw, a możliwe, że też zagłosuję za opuszczeniem poczekalni smile .
I jeszcze:
Na co Błażej zaśmiał się odpowiedział: "On za to może być ciekawy jak Ty wyglądasz nago.

Brakuje „i” po „się”; „ty”, a nie „Ty”.

zaplanowany z premedytacja

Ogon urwało „ą” na końcu.

Powodzenia z poprawkami smile

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
TomaszInW

TomaszInW · 19 marca 2017+0

Dzięki za recenzje :-) Mam mało czasu ostatnio, dlatego zdecydowałem się umieścić opowiadanie - żeby przynajmniej zacząć. Właśnie tej drętwości się obawiam. Chciałbym, żeby było ostro, wulgarnie, ale nie chamsko. Muszę nad tym popracować.
Tak, to moje pierwsze w życiu opowiadanie :-)

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
MrHyde

MrHyde · 19 marca 2017+0

10-te będzie lepsze. smile a od czegoś trzeba zacząć. Historyjkę już masz. Teraz popra poeksperymentować z ekspresją. Masz opcję edycji tekstu. Próbuj, baw się!

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
paty_128

paty_128 · 20 marca 2017+0

Usuń tag "lesbijki" bo wprowadza w błąd. Musiałam zapoznać się z całym opowiadaniem, by dopiero na samym końcu trafić ledwie na pocałunek.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Czytelnik

Czytelnik · 24 marca 2017+1

Jak dla mnie za dużo się dzieje, a za mało emocji, dużo za mało. I jeszcze jedno, na co ja zwracam szczególna uwagę. Jeżeli początkowo szczegółowo opisujesz, co i w jaki sposób zdejmuje, to powinieneś opisywać tak do końca. Chodzi mi o drobiazg (?). Kobieta zdejmuje majtki i ponownie zakłada rajstopy czyli w chwili spotkania z mężczyzną miedzy busami ma na sobie płaszcz i rajstopy... i tu ten drobiazg... nie ma słowa o tym, aby je zdjęła ona lub mężczyzna... chociaż nie było też nic o tym, że jednak je założyła. W chwili spotkania miała je na sobie czy nie? Druga wątpliwość to, co stało się z wibratorem? Z treści wynika, że miała nadal go w sobie. I tu też pytanie, na pewno chodzi o wibrator czy raczej o jajko zdalnie sterowane? Czepiam się? Może ktoś tak uważać. Ja jednak lubię kiedy szczegóły są dopracowane. Ale kombinuj i jak napisał mój przedmówca: 10-te będzie lepsze smile

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
TomaszInW

TomaszInW · 28 marca 2017+0

Masz rację. Po prostu miałem kilka wątków w myślach, a mało czasu na rozbudowanie wszystkiego. Może faktycznie powinienem jednak jeszcze poczekać i najpierw dopracować, a potem publikować.

W kwestii rajstop i wibratora ;-) zauważyłem dopiero dzisiaj... Chyba je zerwę w tym busie ;-)

Z opisem uczuć mam faktycznie problem, bo do tego muszę mieć odpowiedni nastrój, żeby elegancko wyszło. Inaczej wychodzi zbyt drętwo.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Piootrr

Piootrr · 3 kwietnia 2017+1

Ciekawa sytuacja, mi jednak zapamiętany fragment z początku przeszkodził przez nie-konsekwentność dalej.

Pod nim tylko halkę, majtki, biustonosz i pończochy

a
Zadanie było utrudnione przez fakt, iż Beata nosiła na sobie rajstopy i majtki.


Jeżeli byłoby tak jak w pierwszej informacji ubiorze (pończochy) to zadanie byłoby łatwe nie tak jak z rajstopami smile

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
x

x · 4 kwietnia 2017+0

Początek mnie zraził, ale po przeczytaniu komentarzy zrobiłem drugie podejście i warto. Jest potencjał, są warunki. Pisz. Bardzo fajne opowiadanko.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
TomaszInW

TomaszInW · 21 kwietnia 2017+0

Piotrrze, to były rajstopy ;-) Poprawione. Dzięki za uwagę :-)

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

lub