Wygrana (III)

blackjack blackjack

19 września 2012

hourglass 21 min

A to wciąż wersja beta, taka na gorąco, bo niektórzy zbyt mocno przytupują nogą ;)))

8.
Tą nockę zamierzałam spędzić na kanapie. Nie miałam najmniejszej ochoty na rozmowę z Robertem, więc najpierw odsiedziałam swoje w łazience, a potem wyszłam i ostentacyjnie nie patrząc w jego stronę, udałam się na taras. Trzeba przyznać, że szum morza potrafił ukołysać do snu nawet kogoś tak bardzo roztrzęsionego jak ja. Myśli stawały się coraz bardziej pogmatwane, coraz mniej wyraźne. Potem poczułam jak ktoś mnie podnosi z leżaka i kieruje się do środka.
- Zostaw – wymamrotałam sennie. - Ja sama...
- Już dobrze, zaniosę cię do łóżka i prześpię na kanapie.
Było mi to obojętne. Z westchnieniem przytuliłam się do chłodnej poduszki, poczułam jeszcze jak Robert otula mnie kołdrą i zasnęłam.
Tym razem poranek nie powitał mnie błękitem nieba i złocistym światłem słońca. Był szary, ponury i smutny, co wcale nie poprawiło i tak już kiepskiego samopoczucia. Zwlokłam się z łóżka i podreptałam do łazienki. Zimny prysznic znakomicie cucił, ale w najmniejszym stopniu nie przegonił smutków. Nawet wizja pysznego śniadanka przestała być nęcąca. Wciągnęłam dżinsy i pierwszy lepszy podkoszulek, spięłam włosy w niedbały węzeł. Przypuszczałam, że ani mój strój, ani brak makijażu nie spodoba się Robertowi, ale szczerze mówiąc miałam to głęboko w duszy. Po raz pierwszy pomyślałam, że źle zrobiłam przyjmując jego propozycję. Trzeba było olać kasę i beztrosko spędzić resztę urlopu na spacerach i plażowaniu. No, niechby i na kłótniach, ale przynajmniej nie byłabym od niego zależna.
W smętnym nastroju zajęłam stolik gdzieś w kąciku, aby przypadkiem nie natknąć się na boską Anitkę i z niejakim obrzydzeniem spojrzałam na zawartość talerza. Tym razem delikatne francuskie rogaliki z czekoladą, nie wzbudziły mego zachwytu. Podziabałam je łyżeczką, wypiłam kawę i czym prędzej czmychnęłam na plażę.
Silnie wiejący wiatr zniechęcał do długich spacerów, ale pomyślałam że i tak pogoda wyświadczyła mi przysługę. Znacznie gorsze byłoby beztrosko świecące słoneczko i błękitne, aż po widnokrąg niebo. Nie miałam ochoty wracać po sweter, więc skuliwszy ramiona, wsadziłam ręce do kieszeni i ruszyłam przed siebie. Myśli kotłowały się w mojej głowie, żołądek podskakiwał aż po gardło, serce miałam gdzieś w okolicach kolan, a poza tym zrobiło mi się zimno i zęby zaczęły wydzwaniać cudowną melodię, niczym kastaniety, w takt każdego kroku. Po prostu żyć, nie umierać...
Zawróciłam i po dość długim czasie weszłam do hotelu, sino czerwona, wściekła i rozczochrana przez porywisty wiatr. I oczywiście zaraz na progu natknęłam się na Anitę, żeby to wszyscy diabli! Na dokładkę z prawej strony zbliżał się Robert, który na mój widok najpierw przystanął zdumiony, a potem ruszył prawie biegiem.
- Och, to ty! Czy coś się stało? – Małpa jedna, wyglądała jakby przed chwilą zeszła z okładki jakiegoś kolorowego czasopisma. Czy tylko mój nos musi sinieć przy niesprzyjającej pogodzie? Zmięłam w ustach przekleństwo i starając się aby mój głos zabrzmiał jak najbardziej beztrosko, machnęłam od niechcenia ręką.
- Dziś wiatr jest naprawdę silny...
- O tak! – zjadliwy głos Roberta, nie wróżył niczego dobrego. – Chodź kochanie, musisz się szybko ogrzać.
Nie zwracając uwagi na nasze zdumione miny, porwał mnie na ręce i kucgalopkiem ruszył w kierunku schodów.
- Może zaczekamy na windę? – zaproponowałam nieśmiało, ukradkiem obejmując go za szyję.
- Nie! – warknął, nawet na mnie nie spojrzawszy. – Im szybciej znikniemy z ludzkich oczu, tym lepiej!
- Nie przesadzaj, trochę mnie potargało i tyle...
Nie odpowiedział, tylko zacisnął zęby i kopniakiem otworzył drzwi do apartamentu. Potem bez litości zrzucił na podłogę.
- Troglodyta jeden – powiedziałam z urazą, niezdarnie usiłując wstać. I wtedy ujrzałam w lustrze swoje odbicie...
- O rannnyyy!
Jakoś przestałam się dziwić pośpiechowi Roberta. Widok, jaki sobą przedstawiałam był niemal tak kuriozalny, jak wtedy na pamiętnym przyjęciu. Włosy ułożyły się we wdzięczną fryzurę a la ptasie gniazdo, z którego sterczały nawet dwa zbłąkane piórka. Buraczkowy nos, sine usta i wyraziste piegi tworzyły swoisty melanż, podkreślony jeszcze rozmazaną na policzkach sadzą.
- Gdzieś ty się tak urządziła do cholery?
- No nie krzycz, przecież byłam na plaży.
Robert latał po salonie tak zdenerwowany, jakbym co najmniej popełniła jakieś przestępstwo.
- Na krok cię z oczu nie można spuścić, bo zaraz robisz głupoty i kompromitujesz nasz związek. Anita w życiu nie uwierzy, że romansuję z takim koczkodanem!
- Sam sobie jesteś koczkodan, podstarzały ideale nastolatek – nie pozostałam mu dłużna.
Zatrzymał się wpół kroku i spojrzał na mnie zaskoczony.
- Dlaczego nastolatek?
- Bo wyglądasz jak model z Bravo Girl, tylko taki po czterdziestce.
- Pleciesz jakieś nonsensy, nie mam jeszcze tylu lat. A teraz umyj się i przebierz, żebym mógł się z tobą pokazać wśród ludzi.
Pokazałam język jego plecom. Jednak to niewiele ulżyło zbolałej duszy, której właścicielka już drugi raz została nazwana koczkodanem.
- No dalej! – ponaglił mnie głos Roberta, dochodzący z sypialni. – Spróbuj być choć w połowie tak piękna jak Anita, to wybaczę ci dzisiejszy wybryk.
Wstałam i z ponurą miną poczłapałam do łazienki. Przez moment masochistycznie podziwiałam moje cudne odbicie.
- Pójdę i się utopię... – chlipnęłam, podciągając nosem.
- No co ty! A mój misternie ułożony plan? – Robert wsadził głowę do środka i z naganą spojrzał mi w oczy.
- Tym bardziej się utopię... I będziesz mnie miał na sumieniu. Smutnego koczkodana o czerwonym nosie...
Zaczął się śmiać.
- Tylko się pospiesz, póki jest sprzyjająca fala – dodał złośliwie i zatrzasnął drzwi, o które sekundę później uderzyła mydelniczka.
"Nadęty bufon" – pomyślałam, rozplątując włosy. Buntowniczo pomyślałam, że mogłabym choć odrobinę go nastraszyć. Taką malutką odrobinę, rzecz jasna.
Ostrożnie uchyliłam drzwi i wytknęłam głowę. Wroga nie było widać. Szybko wymknęłam się do sypialni, a stamtąd na paluszkach do salonu. Byłam sama, więc teraz już bez zbytniej ostrożności uchyliłam drzwi tarasu i zeszłam na plażę. Z powątpiewaniem spojrzałam na wysokie fale, z łoskotem rozbijające się o brzeg. Trochę mnie przerażały, ale ośli upór okazał się silniejszy i powoli zaczęłam wchodzić do morza. O dziwo, woda wcale nie była tak zimna, na jaką wyglądała. Usiadłam sobie na brzegu i dzielnie wytrzymywałam kolejne uderzenia. Po niecałych dwóch minutach byłam już przemoczona do - za przeproszeniem gaci. Masochistycznie posiedziałam jeszcze trochę, licząc powoli do tysiąca, przy czym około setki zaczęły szczękać mi zęby. Smętnie myślałam o mojej obecnej sytuacji – pal licho Anitę, ale nie umiałam ukryć przed samą sobą, że na Robercie zaczęło naprawdę mi zależeć. Po chwili łzy żalu ronione nad mą ciężką dolą, zmieszały się z kroplami morskiej wody. Nawet zimno przestało mi przeszkadzać...
Jak doszłam do tysiąca, to wstałam i trzęsąc się niczym osika, wróciłam do pokoju.
Na mój widok Robertowi odebrało mowę. Nic dziwnego, wyglądałam niczym żywy trup – włosy zwisały splątanymi strąkami, oczy podpuchły, nos i uszy świeciły ślicznymi odcieniami purpury, a przy tym nabrałam pięknego, sinego koloru skóry. Ledwo dreptałam na sztywnych nogach, a co krok rzucało mną z zimna.
- Co ci się stało? – krzyknął ze szczerym przerażeniem, podbiegając do mnie.
- Jja ssięę ttopppiłłamm! – wykrztusiłam, dzwoniąc zębami.
- Czyś ty już do reszty zgłupiała? Marsz do środka, trzeba cię ogrzać.
- Nnniee chcccęę. Zzassłłużżyłłam ssobbiee! Jjesttemm wwssttręttnnymm
kkoczkkoddannemm...
Bez słowa, uznawszy widocznie że kłótnia z wariatką nic nie da, chwycił mnie na ręce i zaniósł prosto do łazienki. "Już drugi raz dzisiaj" – pomyślałam, trzęsącymi rękoma pozbywając się mokrej odzieży. Następnie zostałam ubrana w puszysty szlafrok, zapakowana do łóżka i zmuszona do wypicia lampki koniaku.
- Wariatka. – powiedział z nieoczekiwaną czułością Robert, kiedy oddawałam mu puste naczynie. – Wiesz, że może się to dla ciebie skończyć zapaleniem płuc?
Pokiwałam głową, bo zęby wciąż same mi szczekały i ciężko było wypowiedzieć jakiekolwiek słowo.
Wstał i poszedł do łazienki. Po krótkiej chwili wrócił, niosąc ze sobą suszarkę.
- Siadaj, trzeba je osuszyć, bo całe łóżko będzie mokre.
Grzecznie usiadłam i ściągnęłam ręcznik z włosów. Robert w skupieniu zabrał się pracy. Delikatnie przeczesywał palcami każde pasmo, suszył je i odsuwał na bok.
- Dzięki – powiedziałam, gdy umilkł warkot.
- Nie ma za co – wzruszył ramionami. I wstałby, gdybym nagle nie przytuliła się do niego, jak małe dziecko, spragnione odrobiny czułości. Objął mnie i pocieszająco poklepał po plecach.
- Pójdę sam na kolację, a tobie każę ją przynieść do pokoju. Zgoda?
Z cichym westchnieniem żalu oderwałam się od niego i pokiwałam głową.
- Alicja? Jeszcze jedno – ujął dłonią mój podbródek i spojrzał prosto w oczy. – Ty wiesz, że z tym koczkodanem żartowałem, prawda? Nie wzięłaś tego na poważnie?
Postarałam się by "zdradziecka" łza spłynęła po moim policzku.
- O boże! Ja nie chciałem, to był tylko taki żart, my przecież wciąż sobie dokuczamy... Prawda?
- No dobrze – odchrząknęłam. – Ale już więcej nie będziesz? Obiecujesz?
- Słowo honoru – powiedział z powagą w głosie. A potem pochylił się i delikatnie mnie pocałował. No i co ja miałam z nim zrobić?
- Idź już i przynieś mi duży, pyszny kawał mięsa – odparłam żartobliwie, lekko odpychając go od siebie. – I nie zapomnij o torcie...

9.
Następnego dnia pogoda była jeszcze gorsza niż poprzedniego. Na dodatek zaczęło padać. Wbrew ponurym zapewnieniom Roberta, nie dostałam nawet kataru i teraz otulona kołdrą, siedziałam w fotelu, podjadając orzeszki i oglądając brazylijskie seriale. Nie żebym była jakąś fanką, ale miło popatrzeć na pięknych i pełnych życia bohaterów uwikłanych w skomplikowane relacje osobiste. Robert wytrzymał zaledwie do drugiej reklamy, potem zrezygnowany pokiwał głową i wyszedł. Wrócił jak akurat roniłam łzy nad losem biednej Anny Marii, zdradzonej przez podstępnego Lucjana, który uległ namowom podłej Esmeraldy i zrobił dziecko samotnej Mercedes. Tak to mniej więcej leciało...
- No nie! – opadł na fotel i podał mi duże pudełko czekoladek, na które rzuciłam się niczym wygłodniała hiena, tudzież inne dzikie zwierzę. – Jak można oglądać ten szajs?
- Odczep się – burknęłam, pazernie rozrywając opakowanie i dobierając się do smakowicie pachnącego wnętrza. – Uczę się hiszpańskiego...
Prychnął z niedowierzaniem. Potem ukradkiem usiłował podebrać mi pilota. Spojrzałam na niego z urazą, ale że akurat władowałam sobie do ust całą czekoladkę, musiało to wystarczyć za cały komentarz.
- Może choć na chwilę przełączymy na jakieś wiadomości?
- Nie cierpię wiadomości i całego tego zakłamanego chłamu, który fundują nam ci od PR. Jak już chcesz, żeby ci prali mózg, to beze mnie!
- E tam...
- Seriale brazylijskie są takie romantyczne – oznajmiłam, rzewnie wpatrując się w czekoladki.
- O tak, z pewnością! We wszystkich on robi dziecko jednej, żeni się z drugą i po jakiś dwustu odcinkach przepychanek i wahań moralnych, wraca do tej pierwszej...
- Przynajmniej nie trzeba za dużo myśleć. No popatrz, my teraz też gramy jak w takim serialu – stwierdziłam rozbawiona. – Tylko jeszcze nie zrobiłeś dziecka.
- A mam? – przesiadł się na kanapę, bliżej mnie.
- Co masz?
- Pytam, czy mam zrobić ci dziecko? Takiego ślicznego, różowego bobaska... – nie dokończył, bo przyłożyłam mu poduszką.
- Małe koczkodaniątko, chciałeś powiedzieć?
- Alicja! Przecież przeprosiłem! Poza tym może urodę miałby po tatusiu, a nie po mamusi?
Milczałam urażona. Tylko jak można się obrażać na kogoś, kto przynosi takie pyszności?
- Nigdy wcześniej się tak nie czułem... – usłyszałam po dość długiej chwili ciszy.
- Masz rozstrój żołądka? – zainteresowałam się z obłudnym współczuciem.
Spojrzał na mnie z wyrzutem.
- Ja tu na poważnie, a ty ze mnie drwisz. Chciałem tylko powiedzieć, że nigdy wcześniej nie czułem się przy kimś tak... beztrosko. I swobodnie.
Serce odrobinę mi zatrzepotało.
- Mogę zadać ci pytanie?
Skinął głową.
- Jak to się stało, że umówiłeś się tu na pobyt z Anitą, a później ona przyjechała z kimś innym?
- Tak naprawdę to pokłóciliśmy się kilka tygodni temu. Oznajmiłem jej, że czekam w hotelu, abyśmy spędzając kilka dni razem, mogli dojść do porozumienia. Jak widać nie bardzo jej na tym zależało...
- Hmm... – w zamyśleniu nagryzłam następną czekoladkę. – Niczego ci nie brak, jesteś przystojny, bogaty i nawet masz szczątkowe poczucie humoru. Czego ona jeszcze chce?
- Małżeństwa.
- No to skoro ją kochasz, to dlaczego się nie ożenisz?
- Dla ciebie wszystko jest takie proste – powiedział jednocześnie zagniewany i rozbawiony.
- Bo ja jestem proste i nieskomplikowane dziewczę...
Zaczął się śmiać.
- Alicjo, możesz być pewna, że nie jesteś ani prosta, ani nieskomplikowana. Jesteś najbardziej zaskakującą kobietą, jaką zdarzyło mi się spotkać. A teraz poczęstuj czekoladką.
Smętnie spojrzałam na opustoszałe pudełko.
- Nie ma już. Zjadłam...
- Wszystkie?! – Robert z niedowierzaniem spojrzał na puste opakowanie.
- Tak dużo to ich znowu nie było – odparłam w geście obrony. – No i myślałam, że wróciłeś do tej swojej diety na liściu sałaty? – dodałam obłudnie.
- No dobrze... W takim razie zamiast czekoladki chcę coś innego.
- Orzeszka? – spytałam, z bijącym sercem obserwując jak wstaje i podchodzi do mnie z zagadkowym wyrazem twarzy.
- O nie! – uśmiechnął się, chwytając za rękę i podnosząc z fotela. – Wspólną kąpiel...
Chciałam powiedzieć, że jest za zimno, ale nie zdążyłam, bo chwycił mnie na ręce i skierował się wprost do łazienki. To dziwne, ale pierwszy raz w życiu pomyślała, że cudownie jest być słabą i bezbronną kobietką noszoną w ramionach przez muskularnego przystojniaka... To chyba te brazylijskie telenowele miały na mnie zgubny wpływ?
- Robert, to nie fair! Wykorzystujesz moją słabość i brak doświadczenia.
- Cicho bądź – mruknął, stawiając mnie na podłodze. – Poza tym nie nazwałbym cię słabą lub bezbronną.
Nie zaprotestowałam, kiedy powoli zdejmował ze mnie bluzkę i spodnie. Dopiero kiedy jego ręka powędrowała w kierunku zapięcia stanika, chwyciłam ją i ze strachem spojrzałam prosto w lekko drwiące oczy.
- Nie bój się, to będzie tylko kąpiel, daję słowo – uśmiechnął się i wyswobodziwszy dłoń, rozpiął swoją koszulę i zsunął spodnie. Potem podszedł do natrysku i odkręcił wodę.
Tylko kąpiel? Akurat! Stałam niezdecydowana, zagryzając wargi i bijąc się z myślami. To było niebezpieczne, ale i kuszące, stanąć obok niego, przytulić się i pozwolić opanować pożądaniu.
- No chodź – wyciągnął w moim kierunku rękę. – Możesz zostać w bieliźnie, jeśli wolisz.
Pewnie że wolałam. Bez słowa ujęłam podaną dłoń i znalazłam się tuż obok, otoczona chmurą drobnych kropelek, obmywających nasze ciała.
Przyjemnie ciepła woda otuliła nas szumem, izolując od reszty świata, zamykając w magicznej chwili - tu i teraz. Kropla po kropelce dotarła do najintymniejszych miejsc, a dłonie Roberta powędrowały jej śladem, dotykając moich nabrzmiałych piersi czekających na lawinę pieszczot. Nie dało się tego porównać do niczego, czego kiedykolwiek doświadczyłam w swoim życiu. Ustami błądził po twarzy, jakby odwlekając moment pocałunku, drażniąc się z pragnieniami, wyrażanymi przez każdy gest mego ciała. Ja pierwsza nie wytrzymałam tego pełnego napięcia oczekiwania i niemal spazmatycznym ruchem przylgnęłam ustami do jego warg...
To było jak łyk mocnego, dobrego wina! Nie dość, że zakręciło mi się w głowie, to jeszcze ugięły się pode mną kolana i gdyby nie mocny uścisk ramion Roberta, upadłabym. Nawet w najśmielszych marzeniach nie spodziewałam się, że tak na mnie podziała. Bez protestu pozwoliłam by językiem rozsunął me wargi i zatopiłam się w narastającym pożądaniu. Jego dłoń zsunęła się niżej, ukradkiem wślizgując się pod mokry materiał bielizny i dotykając nabrzmiałej łechtaczki. Jednak mój krzyk stłumił pocałunkiem, wsuwając palec jeszcze głębiej i dociskając do zimnej ściany. Trudno było nie zauważyć, że i on jest bardzo podniecony. Na szczęście, albo i nie, panował nad sobą dużo lepiej niż ja...
Usta domagały się więc coraz to nowych pocałunków, a całe ciało coraz to mocniejszych pieszczot. Szczerze mówiąc, to myślałam, że za chwilę zwariuję, jeśli nie poczuję go w sobie. Desperacko pragnęłam zakończenia tych "słodkich" tortur, ale Robert miał zupełnie inne plany. Włożył obie dłonie pod moje pośladki i uniósł mnie w górę, tak, bym mogła opasać go nogami oraz poczuć i jego podniecenie. Na chwilę przerwał pocałunek i spojrzał w moje oczy. Nie umiałam wytłumaczyć sobie, tego co niosło ze sobą to spojrzenie: pożądanie czy też oszołomienie? Byłam półprzytomna z podniecenia, spragniona bliskości tak bardzo, że nie poznawałam samej siebie.
Jakby odgadując te pragnienia, dotknął wargami mojej szyi i rzeźbiąc czubkiem języka na mokrej skórze skomplikowane wzory, dotarł do nabrzmiałych ust. Tym razem pocałunek był bardziej enigmatyczny, choć nie mniej namiętny. Jedną dłoń wplótł w moje włosy, drugą zacisnął na piersi, rytmicznie ugniatając ją i masując. Dodatkowo czułam gorącą, twardą niczym skała, męskość, ocierającą się o moje podbrzusze i powolny, jednostajny ruch jego bioder. Jeśli zamierzał doprowadzić mnie do szału, to był na jak najlepszej drodze...
- Robert... – jęknęłam, pomiędzy jednym a drugim pocałunkiem. – Proszę!
Ale on albo nie zrozumiał, albo nie chciał zrozumieć, o co błagałam, i tylko nieznacznie przyspieszył by z jeszcze większą siłą wbić się w moje usta. Potem spazmatycznym ruchem przygwoździł mnie do ściany i zamarł w bezruchu. Pomiędzy udami poczułam strużkę czegoś ciepłego, co z pewnością niewiele miało wspólnego z lecącą z góry wodą.
Nasze oddechy powoli się uspokajały, a woda spłukiwała całe napięcie i wysiłek.
- Tylko kąpiel, co? – rzuciłam z przekąsem, wyplątując się z jego ramion. Miałam ochotę jeszcze dodać uwagę na temat dopłaty ze ekstra usługi, ale widząc lekko rozkojarzone i pełne czułości spojrzenie, na szczęście zdołałam ugryź się w język.
- Powiedz, że ci się nie podobała? – wyszeptał mi do ucha, nieznacznie się pochylając.
No właśnie... Sęk w tym, że nie tylko bardzo się podobało, ale chętnie zgodziłabym się na dużo więcej. Tylko czy to nie przyniosłoby w przyszłości rozczarowania i cierpienia? Owinęłam się szlafrokiem i omijając Roberta spojrzeniem, w milczeniu wyszłam z łazienki.
Chwilę potem stanęłam na tarasie nie zważając na ostry, przenikliwy wiatr. Wręcz przeciwnie, jego chłód znakomicie uspokajał rozedrgane nerwy. To co wydarzyło się pod prysznicem...
Wzięłam się w garść. Przecież wiecznie nie mogę być tylko zabawką, której używa się wedle zachcianki... Następnym razem powinnam ostro odmówić, inaczej zostanę całkiem sama ze zbolałym, połamanym na okruszki sercem. Już teraz tęskniłam za jego dotykiem, uśmiechem, lekko ironicznym spojrzeniem błękitnych oczu. I po co mi to? Robert po odzyskaniu Anity, popędzi z nią do ołtarza, zapominając zupełnie o mojej skromnej osobie.
Czy tego chciałam? Nie zasługiwałam na więcej?
Przygryzłam wargę i poczułam lekko słony smak własnej krwi. Czas odzyskać dawną niezależność, uwolnić serce od niechcianych uczuć, pomyślałam buntowniczo.
- Hej – usłyszałam tuż obok. Robert podszedł i oparł się o balustradę, tak jak ja wpatrując się w wzburzone morze. – Nie wracasz oglądać tych swoich seriali?
- Nie mam ochoty – mruknęłam.
Przez bardzo długą chwilę staliśmy w milczeniu. Pogładziłam dłonią chropowatą powierzchnię barierki, modląc się żeby już sobie poszedł.
- Zapomniałem ci powiedzieć, że dziś wychodzimy.
- Idź sam, ja wolę zostać.
- Musisz iść ze mną. To zaproszenie od znajomego w interesach i nie wypada mi pojawić się bez partnerki.
- Interesach? Wiesz – spojrzałam na niego ze szczerym zdziwieniem – nigdy nie mówiłeś w jakiej branży pracujesz.
- Nigdy nie pytałaś – uśmiechnął się, patrząc mi w oczy z jakąś dziwną zadumą. – W reklamie. Anitę też powinnaś kojarzyć – jest dość znaną modelką.
Głupio było się przyznać, że o prasie mam tak samo kiepskie zdanie jak o telewizji, i w życiu nie wydałabym nawet złotówki na jakiegoś szmatławca.
- Uhm! –mruknęłam dyplomatycznie. – No faktycznie, jakoś tak mi się kojarzyła. To co to za wyjście dziś wieczór?
- Musimy tam być, Anita i Rais też idą.
- Rais?
- Jej nowy kochanek – skrzywił się z niesmakiem.
- No tak... Ale nie muszę ubierać tej kiecki co poprzednio? Mogłabym tego nie przeżyć...
- Nie musisz. Włóż co chcesz, nie będę się wtrącał, tylko bądź gotowa na dwudziestą. Zgoda?
- Zgoda szefie! – zasalutowałam, puszczając perskie oczko. – To ja idę robić się na bóstwo, żeby ci szczęka opadła na mój cudny wygląd...
Przytrzymał moje ramię.
- Alicja?
- Tak?
- Ty zawsze będziesz dla mnie śliczna...
I tu mnie ustrzelił. Jednym, celnym słowem, pozbawił możliwości obrony czy ataku. No bo która zakochana kobieta, nie chce usłyszeć z ust wybranka, że jest piękna? Ja chciałam... Bo właśnie dotarło do mnie, że też jestem zakochana!
Dodaj do ulubionych
106,391
Podziel się ze znajomymi
9.71/10

Jak Ci się podobało?

Średnia: 9.71/10 (190 głosy oddane)

Pobierz powyższy tekst w formie ebooka

Komentarze (46)

JUStynA

JUStynA · 19 września 2012+0

Warto było czekaćsmile

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
kerajnas

kerajnas · 19 września 2012+0

i masz kolejną dyszkę smile

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Incroy

Incroy · 19 września 2012+0

Mega. 10/10 ;> Teraz czekamy kolejne miesiące na następną część, huh grin?

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
MarySue

MarySue · 19 września 2012+0

Nie no, nie wypada, ja miałabym być zachwycona?
no jak to tak?

no dobra, podoba mi się.
przeczytałam jednym tchem.

Słodko kopciuszkowate, ale dzięki fajnej narracji czyta się leciutko i przyjemnie, jak ciasto kokosowe (napewno posmakowało by Alicji grin)

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Magdalena_M

Magdalena_M · 19 września 2012+0

Wszystkie trzy części są świetne. Fajnie budujesz napięcie. Ode mnie 10 pkt.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
tomekediso86

tomekediso86 · 19 września 2012+0

Wszystkie trzy części są bardzo fajne. Dyszka smile

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
kornoj

kornoj · 19 września 2012+0

No cos ktos w tym towazystwie musi byc Mary Sue smile
Mi sie nie podobalo.
Glowna bohaterka jest glupawa, infantylna, uwaza sie za pepek swiata a jednoczesnie ma kompleksy. A ten facet niby jest nie zachwycony bo ona jest tak bridget jones- naturalna, inna niz wszystkie i wogole hip. Sorry ale bridget to byla komedia i to nie najlepsza, a to opowiadnie to miala byc literatura erotyczna, ktora w zamierzeniu mialaby podniecac. IMHO
Genaralnie uznaje ze warsztatowo nienajgorsze, ale mnie zupelnie nie "wzielo". 6/10

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Falanga JONS

Falanga JONS · 20 września 2012+0

Mam niemal identyczne zdanie jak Kornoj. Bohaterka nie wzbudza mojej sympatii a całość nie powoduje napięcia.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
MarySue

MarySue · 20 września 2012+0

@kornoj, @FalangaJONS - chłopaki, czepiacie się wink nie musi trzymać w napięciu żeby bawiło, a scena erotyczna dosyć sugestywna.

@Blackjack, czekam na część następną, z utęsknieniem!!!! Ale już nie tupię, coby nie stresować wink

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
deal

deal · 21 września 2012+0

Please! Don't stop! smile

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Mirabelka

Mirabelka · 22 września 2012+0

Fikuśniesmile Bardzo, bardzo podoba mi się ta seria Twoich opowiadań. Lubię, kiedy w opowiadaniach króluje humor, przewrotność i takie tamwink Może i faktycznie fabuła słodka, jak tort... ale zapowiedź wisienki na torcie każe znów przytupywać nóżką z niecierpliwości hihihihi

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
blackjack

blackjack · 24 września 2012+0

Przytupywanie niewiele da smile bo teraz właśnie mam egzamin na uprawnienia nauczycielskie i wkuwam różne takie tam bzdety wink))

Więcej będzie pewnie w październiku, choć i już przy tej części się wahałam czy umieścić - jakoś mało erotycznie wychodzi - tu muszę się zgodzić z panamiwink

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
timoe

timoe · 29 września 2012+0

Bardzo kobiecei bardzo mi się podobało a najbardziej podnieciło mnie ostatnie zdanie

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
MarekDopra

MarekDopra · 29 września 2012+0

Trochę za mało brutalnej przemocy i skórzanych akcesoriów
No żartujesmile
Ale rzeczywiście kobiece.
Facet spoko bo jest odporny na babskie fochy.smile

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Paulka:D

Paulka:D · 4 grudnia 2012+0

Nareszcie coś innego niż te typowe; poznał, przeruchał i zostawił. Jest to prostu zajebiste. 10/10. Czekam na następne.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Incroy.

Incroy. · 18 grudnia 2012+0

No zlituj żesz się nad nami grin!
Czekamy i czekamy.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Jedyna

Jedyna · 20 grudnia 2012+0

świetnie napisane, ale tak słodkie, że aż lukier mi z laptopa ścieka unhappy jakoś nie jestem fanem zniewieściałych panów, ale o gustach się nie dyskutuje wink
ocena wysoka - za styl

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
katie

katie · 21 grudnia 2012+0

bedzie jakis ciag dalszy ?

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
marta2221

marta2221 · 8 stycznia 2013+0

Mimo ze opowiadanie omdlewajaco slodkie, czytalam z wypiekami na twarzy :3 Droga Autorko, minely juz 4 miesiace, a kolejnej czesci ani widu ani słychu. Planujesz w ogole IV czesc tego opowiadania?

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
blackjack

blackjack · 11 stycznia 2013+0

Mam w tej chwili i na pięć kolejnych części, objętościowo urosło jak na drożdżach, łącznie z zakończeniem. Ale z erotycznego przeszło w bardziej romantyczne i jakoś mi przestało pasować do profilu strony unhappy

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
paula

paula · 11 stycznia 2013+0

Czekam zniecierpliwiona na kolejną częśćsmile

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Mirabelka

Mirabelka · 11 stycznia 2013+0

Dokładnie... Zaglądam co jakiś czas i nic ;( Dawaj nawet romantyczne wink albo dodaj szczyptę pikanterii, pożywkę dla wyobraźni i nie każ nam dłużej czekać ;D

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
małpa

małpa · 14 stycznia 2013+0

no prosimy Cię dodaj następna część albo napisz gdzie ja publikujesz , to nie ma znaczenia że jest mało erotyczne. smile

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
JustINe

JustINe · 15 stycznia 2013+0

@blackjack Z miłą chęcią opublikujemy smile nawet jeśli nie będzie pasowało do "profilu" serwisu smile Czekamy

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
ja :)

ja :) · 15 stycznia 2013+0

kiedy będzie ta następna część ? :-)

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
marta2221

marta2221 · 18 stycznia 2013+0

Codziennie sprawdzam, czy część IV juz sie pojawiła.
Błagam, zlituj sie nad nami i wstaw nawet byle co, aby bylo.
:3

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
blackjack

blackjack · 19 stycznia 2013+0

Słowo honoru, że dam do końca stycznia. Trąca mi trochę grafomanią, erotyki ciupińka i dlatego tak długo się waham smile

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
blackjack

blackjack · 19 stycznia 2013+0

W zasadzie już coś dałam na IV część. Powinno się pojawić w przeciągu kilku dni.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Swift.

Swift. · 12 kwietnia 2013+0

To opowiadanie jest takie piękne, wow *___*. Świetnie piszesz, masz talent!

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
blackjack

blackjack · 1 lipca 2013+0

Moi drodzy. Wygrana, prócz III części, została przeze mnie wykasowana - poszła do poprawiki i mam zamiar zamienić ją na formę papierową smile
Nie martwcie się, nic więcej nie kasuję smile))

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
paula

paula · 1 lipca 2013+0

Ale ze jak na papierowa? Wydasz ksiazke?;o bede pierwsza ktora ja kupi!

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
blackjack

blackjack · 3 lipca 2013+0

Papierowa jak papierowa, ale właśnie napisałam spory kawał kontynuacji przygód Alicji i Roberta. Po prostu nie mogłam się powstrzymać smile)) Zapowiedź na blogu, a tutaj dam niedługo pierwszą część, tylko muszę pozamykać te wszystkie rozpczęte wątki smile

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
paula

paula · 5 lipca 2013+0

Boze, kocham Cie!!!! grin uwielbiam Twoje opowiadania, a szczegolnie wygrana, chcialabym zeby na jej podstawie powstal film, mmmmm <3

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
blackjack

blackjack · 11 lipca 2013+0

Hm... A propos filmu. Właśnie w necie natknęłam się na konkurs dotyczący napisania scenariusza na komedię.
Tego jeszcze nie próbowałam wink))

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
asiaa3

asiaa3 · 26 września 2013+0

dlaczego nie ma pozostałych części?
świetne opowiadanie. wink

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Iza878

Iza878 · 21 listopada 2013+0

Wspaniale napisane.. a gdzie mogę znaleźć dwie pierwsze części?

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Mkh

Mkh · 21 listopada 2013+0

Części jest nawet 8 wink
Na blogu autorki.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Amelia

Amelia · 1 lutego 2014+0

Proszę chce zobaczyć wcześniejsze części *-* gdzie je mogę znaleść?

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
laid_back

laid_back · 2 lutego 2014+0

@ starski-ferie w końcu ,gimbaza rzuciła się do kompów, nie wymagaj zbyt wiele...

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
blackjack

blackjack · 2 lutego 2014+0

Nie bardzo rozumiem z tym ubliżaniem... A poprzednie części są na razie dostępne na blogu.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
laid_back

laid_back · 2 lutego 2014+0

Ileż jeszcze można znosić pytań-jaki blog,gdzie następna część?-jeśli wszystko podane na tacy(pod nickiem).Nie irytuje Cię to?

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
blackjack

blackjack · 2 lutego 2014+0

Raczej dziwi, bo ja zanim bym zadała pytanie, szukałabym do upadłego... Ale szczerz mówiąc, bardziej irytujący jest mój mąż ze swoim porannym tvn24... Nie cierpię telewizji ;-)

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Scarlett

Scarlett · 2 lutego 2014+0

Spadaj mi od TVN24, to mój budzik o 5:30 tongue
Ktoś mi wyjaśni, o co chodzi S.?

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
blackjack

blackjack · 3 lutego 2014+0

Nie lubię telewizji, a w szczególności nie cierpię dzienników, wiadomości i tym podobnych, bo robią ludziom wodę z mózgów i oduczają samodzielnego wysnuwania wniosków. Głównie dlatego, że są subiektywne. A ponadto wyzwalają agresję w znacznie większym stopniu niż brutalne filmy. Przynajmniej we mnie.
Owszem, są też dodatnie aspekty - jak biedny człowiek nie może sobie poradzić maszeruje do telewizji i czasem nagłośnienie jego sprawy pomaga. I tyle in plus...

Ale mężowi nie zabraniam oglądania tvn24. Chociaż czasami po dwugodzinnym maratonie zaczyna gadać takie głupoty, że włos na głowie się jeży ;-) Na szczęście szybko sprowadzam go na ziemię... Nie wiem, może mój model tylko tak ma, że mu się obwody po dziennikach przegrzewają? ;-)

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
batman

batman · 21 lutego 2015+0

Jak sie nazywa twoj blog?

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

lub

Inne popularne opowiadania blackjack: