Bez znajomości (I)

Milena.S Milena.S

20 sierpnia 2016

hourglass 9 min

Znajomy klienta, którego wcześniej obsługiwała kobieta, śledzi ją i spotyka samotną podczas odpoczynku na wzgórzu...
Część pierwsza serii spotkań z nieznajomym.

Nie bez powodu ten wieczór tak się zaczął. A dokładnie popołudnie.
Słońce leniwie dotykało gór swoimi ramionami i kładło długie cienie na asfalcie. Powietrze nagrzane całym dniem powoli stygło od chłodnego wiatru i budziło do życia małe miasteczko na zboczu. Idealna pora na odrobinę relaksu i spacer.

Z tą myślą zamknęłam laptopa i wyszłam z mieszkania. Na ulicy mijałam wielu młodych ludzi chcących się zabawić w ostatnie dni wakacji, a także mnóstwo kierowców wracających z pracy.
Spontaniczny spacer był długi, szłam dotąd aż znalazłam zaciszne miejsce. Nie widywałam się z wieloma ludźmi i mimo, że tych spotkań mi trochę brakowało, teraz wolałam posiedzieć sama ze swoimi myślami.
Kiedy tylko tłumy ograniczyły się do kilku przechodniów, zatrzymałam się na zboczu, usiadłam na pozostałości kamiennego ogrodzenia i z westchnieniem rozejrzałam się wokół. Zalane słońcem stare kamieniczki, budynki wyrastające jakby z gór i jeziora… Widok był oszałamiający jednak zachwycało mnie w nim coś jeszcze. W moją stronę zbliżał się mężczyzna. Koszulę rozpiętą do połowy smagał wiatr a napięte dżinsy marszczyły się przy każdym zdecydowanym kroku. Wspinał się do mnie. Musiał iść do mnie, gdyż wokół nie było nikogo innego. Wyprostowałam się czekając aż pierwszy się odezwie. Był za ledwie kilka metrów niżej.

- Witaj - odezwał się tak jak przypuszczałam. Głos miał lekko zachrypnięty, co tylko potęgowało moją ciekawość tym mężczyzną. Widziałam go wcześniej, był kolegą mojego klienta, którego obsługiwałam jakieś dwa tygodnie temu. Teraz jednak spojrzałam na niego inaczej. Musiałam przyznać, że w swojej prostej urodzie był bardzo przystojny. Z tej perspektywy, kiedy to ja byłam wyżej, mogłam dostrzec jego duże oczy, które wcześniej ukrywał pod brwiami, nadającymi mu niebezpieczny i tajemniczy wyraz.
- Cześć. Jestem już po pracy - odparłam.
- Wiem. Przyszedłem zająć ci czas wolny.
Uniosłam pytająco brew. Uśmiechnął się i pokonał dzielącą nas przestrzeń. Bez niczego usiadł obok, opierając ręce po obu stronach ciała na murku.
Atmosfera robiła się gęsta. Czułam jak na skórze dostaję gęsiej skórki. Sytuacja nie należała do zwyczajnych, przez co moje ospałe hormony zaczynały budzić się do życia. Nie wiedziałam tylko czy on też to czuje.
- A więc w czym mogę ci pomóc? Może uda mi się to zrobić bez laptopa.
- Na pewno. Do tego nic więcej nie będzie ci potrzebne.
- A więc... - wyjąkałam. Mój słownik ograniczył się do kilku prostych dźwięków bez znaczenia. Mężczyzna obok, zachwycony tym do jakiego stanu mnie doprowadza, wstał, podał mi rękę i podciągnął mnie do siebie. Nie stawiałam oporu. Mogło mnie czekać coś naprawdę cudownego.
Patrzyliśmy sobie w oczy. Prowokowałam go niewinnym uśmiechem. Przesunął się bliżej. Dotykałam jego kolan i wypukłości spodni. Nie tylko ja miałam ochotę zobaczyć co będzie dalej.
Uniósł rękę i schował moją twarz w dłoniach. Nosem dotknął mojego, potem przesunął nim po policzku i skroni, ucałował mnie w czoło, następnie w kącik ust. Językiem przesunął po górnej wardze rozchylając mi usta. Wycofał się a ja jak zaczarowana czekałam dalej. Otworzyłam oczy. Patrzył na mnie z płonącym w oczach pożądaniem. Poczułam jak krew zawrzała mi w żyłach i rozeszła się ciepłem po brzuchu i kobiecości. Byłam już mokra a przecież nawet się nie pocałowaliśmy.
Wplótł palce w moje zmierzwione wiatrem włosy a druga rękę położył mi na wgłębieniu w plecach i przycisnął do siebie. Teraz jego męskość uwięziona w ubraniu mocno napierała mi na podbrzusze.
Znów zaczął błądzić ustami po mojej twarzy aż obudził we mnie rządzę i mocno obejmując go za szyję, wpiłam się w jego usta. Namiętność buchnęła w nas gwałtownie. Zeszliśmy ze wzgórza, wchodząc między drzewa i krzaki. Raczej nikt nas tu nie znajdzie. Przystojniak wstał, ściągnął koszulę i położył na ziemi, przyciągając mnie do siebie. Już dawno nie całowałam się tak dużo. Miał wspaniałe, miękkie wargi, które wiedział jak wykorzystać. Zdjął, wręcz zerwał ze mnie bluzkę. Zaczął całować piersi sięgając z tyłu do zapięcia stanika. Uwolnił je a one pod swoim ciężarem opadły. Duży biust nie mieścił mu się dłoniach. Zaczął je masować i zębami skubać sutki. Nie wytrzymałam i zaczęłam pojękiwać cicho. Zszedł niżej i nie zdejmując ze mnie bawełnianej spódniczki, ściągnął koronkowe stringi. Odsunął się na chwilę, powąchał zdobycz i wstał by zdjąć spodnie. Ruszyłam mu z pomocą. Nie mogłam się doczekać kiedy stanie nago i będę mogła go podziwiać.
Skóra paska strzeliła w rozmachu z jakim zaczęłam go rozbierać. Zsunęłam spodnie poniżej kolan i sięgnęłam do bielizny. Przez materiał zaczęłam go całować i głaskać. Był twardy i spragniony - tak jak ja. Zębami ściągnęłam bokserki i pocałowałam to co ujawniło mi się przed twarzą. Wzięłam go do ręki, błądząc wargami po jądrach i trzonie. Oblizałam go i powoli wsunęłam w usta. Rękami złapałam mężczyznę za biodra i pośladki, wykonując głową posuwiste ruchy. Obśliniłam go odpoczywając i pieszcząc językiem główkę. Jedną ręką ściągnęłam go mocno i obrotowym ruchem języka masowałam go dalej. Twardniał coraz bardziej a do moich uszu docierało jego głośne sapanie. Stwardniały mi sutki. Uniosłam się na kolanach wyżej i wzięłam męskość między biust. Mam tak duże piersi, że sama mogę lizać swoje sutki, nie sprawiło mi to problemu i tym razem. Naplułam na niego i objęłam go z obu stron piersi. Kochanek włączył się do zabawy i zaczął poruszać biodrami wsuwając go mocno. Po kilku pieszczotach odsunął się, podniósł mnie i delikatnie popchnął, tak że upadłam na czworaka. Wyszedł ze spodni i bielizny, uwalniając się i pokrył mnie sobą, całując w kark, łopatki, żebra... usiadł, wziął moje pośladki w obie dłonie, wygiął mnie jeszcze bardziej i w tej pozycji wziął się do robienia minetki. Byłam tak zaskoczona, że aż krzyknęłam, kiedy poczułam jego język u swojego wejścia a potem na łechtaczce. Byłam mokra aż na udach. Brzuch palił mnie żywym ogniem tak jak każde jego dotknięcie. Stawałam się coraz bardziej ciasna. Niewiele mi brakowało do orgazmu. Zaczęłam się wyrywać i piszczeć. Mężczyzna uniósł się na kolana, ustawił i uderzając główką o moją kobiecość, wszedł we mnie jednym płynnym ruchem. Wypełnił mnie bardziej niż przypuszczałam. Trzymając mocno za biodra zaczął mnie posuwać, a w rytm każdego pchnięcia biust skakał i falował aż pod sam podbródek. Jedną ręką złapałam go, żeby zmniejszyć uderzenia. Męskość rozpychała mnie. Tempo jakie narzucił kochanek sprawiało przyjemność, lecz nie zbliżało mnie tak szybko do orgazmu. Pochylił się i musnął wargami moje ucho.
- Nie mogłem przestać o tym myśleć - wydyszał. Nic nie odpowiedziałam, nie byłam w stanie. Sięgnęłam ręką do łechtaczki puszczając na chwilę biust. Czułam koniuszkami palców jak wsuwa się we mnie. Pieściłam się przez moment. Nagle wyszedł gwałtownie ze mnie i obrócił mnie do siebie. Znów popchnął, tym jednak razem upadłam na białą koszulę plecami. Pod materiałem było mnóstwo sosnowych igieł i liści. Złapał mnie pod kolanami i rozchylił nogi w taki sposób, że zawisły w powietrzu jak na niewidzialnym fotelu. Tym razem wszedł delikatniej i przykrył mnie swoim ciałem. Czułam jego wilgotna, chłodna skórę na piersiach. Założyłam mu jedna nogę na tyłek i paznokciami wybiłam się w jego skórę na łopatkach. Syknął kiedy rozcięłam ją do krwi, ale tylko z większym zapałem zaczął się ze mną kochać.
- Ja... zaraz - wyjęczałam. W odpowiedzi pochylił głowę tuż nad moją i zaczął odliczać.
- 10... 9... 8...
Nie sądziłam, że to prawda, albo że na mnie to zadziała. W istocie przybliżało mnie to do orgazmu jeszcze bardziej. Ucisk w brzuchu był nie do zniesienia. Poruszyłam biodrami chcąc rozluźnić mięśnie.
- 4... 3...
Jego liczenie przerwał mój krzyk. Zdławił go długim pocałunkiem. Byłam jak rozjuszony koń. W spazmach rozkoszy rzucałam się i wiłam. Jęki przerodziły się w łkanie kiedy z każdym pchnięciem przedłużał orgazm.
- Też jestem blisko skarbie. Czy mogę?
- Lepiej nie...
Pocałował mnie jeszcze raz i uniósł się. Ręką zaczął się pieścić chcąc trysnąć na mnie. Miałam inny plan. Wzięłam go do ręki i tak jak poprzednio tylko z większą dzikością zaczęłam go lizać, ssać, podgryzać... ściągnęłam napletek do końca i bez opamiętania pieściłam główkę. Włożyłam go głęboko do ust, potem jeszcze raz. Mężczyzna złapał mnie za głowę i przytrzymał. Poczułam jak stwardniały tryska mi w usta. Odchyliłam głowę, spojrzałam mu w oczy i połknęłam a potem nie spuszczając wzroku zlizałam to co zostało.
- Jesteś...
- Niesamowita? Wiem, ale to nie ja zakradłam się i uwiodłam kobietę. Muszę wracać - odparłam zdyszana, ubierając się. Kiedy zakładałam stanik nadal patrzył się na mnie siedząc nago na koszuli. Trzęsły mi się nogi, byłam spragniona, a moje ubranie wołało o pomstę do nieba. Dobrze, że szare niebo zwiastowało ciemność za jakieś pół godziny.
- To jeszcze nie koniec - obiecał za mną kiedy schodziłam ze zbocza. Przeszedł mnie dreszcz. Liczyłam na więcej i miałam nadzieję, że dotrzyma słowa.
Dodaj do ulubionych
18,189
Podziel się ze znajomymi
7.58/10

Jak Ci się podobało?

Średnia: 7.58/10 (55 głosy oddane)

Pobierz powyższy tekst w formie ebooka

Komentarze (3)

Skryta666

Skryta666 · 21 sierpnia 2016+0

Bardzo fajne opowiadanie, parę błędów ale prawie ich nie widziałam. Mam nadzieje i czekam na następne części.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Milena.S

Milena.S · Autor · 21 sierpnia 2016+0

Bardzo dziękuję.
Jest to moje pierwsze opowiadanie tego typu. Chciałabym się rozwijać, dlatego proszę o wyszczególnienie rażących błędów - pomoże to w dalszym pisaniu.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
MrHyde

MrHyde · 22 sierpnia 2016+0

Aha, to po to kobiety spacerują samotnie po odludziu. Nie żeby spokojnie popisać na laptopie, tylko żeby poznać kogoś nieznajomego. Ładnie opisana fantazja.
Jeśli coś można poprawić, to może określenia czasu - mój koniczek, odkąd zacząłem skrobać własne tekścidła. Na przykład w pierszym akapicie: "Nie widywałam się z wieloma ludźmi i mimo, że tych spotkań mi trochę brakowało, teraz wolałam posiedzieć sama ze swoimi myślami." Wydaje mi się, że słowo "teraz" jest zupełnie niepotrzebne. Co gorsza, wprowadza zamęt, bo nie piszesz przecież w czasie teraźniejszym. Nie ma więc "teraz", jest "wtedy". Nie wiem, czy innych też to razi. Ja bym zmienił. Pozdr.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

lub

Inne popularne opowiadania tego autora:

opowiadania erotyczne

Witamy na Pokatne.pl

Serwis zawiera treści o charakterze erotycznym, przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich.
Decydując się na wejście na strony serwisu Pokatne.pl potwierdzasz, że jesteś osobą pełnoletnią.

Wchodzę

Pliki cookies i polityka prywatności

Zgodnie z rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Potrzebujemy Twojej zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych przechowywanych w plikach cookies.
Zgadzam się na przechowywanie na urządzeniu, z którego korzystam tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie moich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania przeze mnie ze stron internetowej lub serwisów oraz innych parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych i w celach analitycznych.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz w regulaminie serwisu.