Kurier Maksym. Cash on Delivery (II)

31 sierpnia 2026

Opowiadanie z serii:
Kurier Maksym. Cash on Delivery

11 min

Poniższy tekst znajduje się w poczekalni!

Zostałam w łóżku sama, dławiąc się ciszą, którą po chwili przerwał dochodzący z kuchni dźwięk ekspresu do kawy. Robił to, co zawsze – krótkie, podwójne espresso. Kiedy usiadł przy stole, żeby je wypić, znów zapadła cisza.

Po chwili usłyszałam jego kroki. Wrócił do sypialni i w nerwowym pośpiechu zaczął się ubierać, starannie odwracając ode mnie wzrok. Zachowywał się tak, jakby nie mógł znieść mojego widoku, jakbym w ułamku sekundy stała się dla niego czymś odrażającym. Widziałam, że chce po prostu stąd uciec i wrócić do swojej bezpiecznej, korporacyjnej bańki. Chciał zrobić cokolwiek, odhaczyć jakąkolwiek pierwszą rzecz w tym dniu, która mu wyjdzie, żeby tylko zapomnieć o tym, co przed chwilą się nie wydarzyło.

Ale nie mogłam znieść myśli, że ten poranek zakończy się w taki sposób, a jedyne, co po nim zostanie, to raniące mnie upokorzenie. Wstałam z łóżka. Wciąż byłam naga. Soki, które jeszcze przed chwilą lały się ze mnie, zaschły na moim spiętym podbrzuszu. Podeszłam do niego, odważyłam się złapać go za rękę i z wyraźną nutą błagania w głosie powiedziałam: – Poczekaj.

Jego odpowiedzią był tylko gwałtowny ruch. Wyrwał rękę i zaczął na mnie wrzeszczeć: – Na co mam, kurwa, poczekać?! Na to, aż nauczysz się w końcu obciągać i postawisz mi fiuta?! – powiedział, łapiąc mnie za ręce i potrząsając mną z całej siły.

Te słowa uderzyły we mnie z siłą skórzanego pejcza, który jednocześnie miał sprawiać ból, żeby zaraz po tym budzić uczucie podniecenia. Pomimo całego tego mroku, zmęczenia rutyną i frustracji, wciąż, gdzieś w środku, pragnęłam, by to właśnie on był ojcem mojego dziecka. Ale to, co poczułam ułamek sekundy później, było jeszcze silniejsze. To było to podniecenie, które pochłonęło cały ból. Jego oskarżenie z jednej strony sprawiało mi przykrość, a z drugiej… z drugiej sprawiało, że miałam ochotę po prostu paść na kolana. Chciałam błagać, żeby pozwolił mi jeszcze raz mu obciągnąć. Chciałam, żeby mnie poniżał za to, jak mu obciągałam rano, i chciałam skamleć o jego wybaczenie.

Tak bardzo podniecała mnie ta jego nagła rola bezwzględnego skurwysyna. Może dlatego, że do tej pory żyłam w ułudzie. Zawsze byłam pewna, że w tym swoim korporacyjnym, idealnym układzie Błażej miał jakąś niewidzialną granicę, której za nic w świecie by wobec mnie nie przekroczył. Ta pewność dawała mi odwagę i była impulsem, żeby paść na kolana. Żyliśmy pod jednym dachem, udając, że oboje lubimy waniliowy seks. Kilka razy w miesiącu zaliczając punkty z kalendarzyka, a on dopiero przed chwilą, dowiedział się, jak bardzo, jak potwornie lubię być ostro rżnięta. I najwyraźniej on chciał równie mocno mnie rżnąć.

Spojrzałam w jego oczy. Moje wargi sromowe znów robiły się wilgotne…

– Wiem, na co mam poczekać – rzucił przez ramię, a w jego głosie nie było już złości. Było coś znacznie gorszego…

Zostałam sama w sypialni, a krew niemal zamarzła mi w żyłach. Słyszałam, jak idzie do salonu. Słyszałam nerwowe kliknięcia pilota i nagłe szarpnięcie dźwięku z głośników kina domowego. Ciszę rozdarł dźwięk, którego nie spodziewałam się już nigdy usłyszeć. Mój własny, urywany jęk. Jęk pełen zatracenia, przerywany niskimi, wulgarnymi komendami mężczyzny. Bez trudu rozpoznałam ten drugi głos. To był Czarek.

Błażej wrócił do sypialni. Szedł pewnym krokiem, ubrany w garniturowe spodnie, śnieżnobiałą koszulę i lśniące buty. Jego twarz była teraz wyprana z resztek porannej frustracji. Patrzył na mnie spojrzeniem pełnym wyrachowania. Zanim zdążyłam jakkolwiek zareagować, chwycił mnie mocno za przedramię. Poczułam promieniujący ból, ale nie protestowałam. Wciągnął mnie do salonu i rzucił na skórzaną, zimną sofę jak skazanego więźnia, który właśnie ma usłyszeć swój ostateczny wyrok.

Przez krótką, naiwną chwilę miałam nadzieję, że to tylko kolejna chora gra. Że zaraz to przerwiemy i dokończymy to, co nie wyszło rano, że to nagranie ma go tylko ostatecznie nakręcić. Ale myliłam się.

Popatrzyłam na duży ekran i poczułam, jak wspomnienia uderzają we mnie z całą swoją niszczycielską mocą. To było jeszcze przed naszym ślubem. Wspólne wakacje w Egipcie. My, Czarek i jego żona, Monika.

Ten wyjazd to była ich wspólna decyzja – Błażeja i Czarka. Zaplanowali wszystko co do joty, zanim w ogóle dowiedziałam się o biletach. Pojechaliśmy tam na dwa pełne tygodnie. Luksusowy hotel all inclusive – wszystko wyglądało jak w bajce, jak idealny prezent od kochającego narzeczonego. Wtedy jeszcze nie widziałam w tym żadnego drugiego dna.

Czarek już tam, na miejscu, w ogóle się nie krępował. Zachowywał się tak, jakby hotel należał do niego, a ja byłam częścią pakietu all-inclusive. Wielokrotnie, niemal na każdym kroku, dawał mi jednoznacznie do zrozumienia, że ma na mnie ochotę. Robił to z taką bezczelną pewnością siebie, że aż zapierało mi dech.

Czarek był o kilka, może nawet dziesięć lat młodszy od mojego męża. Poznali się na jakimś meczu Legii. Pochodzili z zupełnie innych światów, ale idealnie karmili swoje własne ego. Czarek był typem kibola, surowego skurwysyna, który uwielbiał udawać bogatego i zgrywać kogoś, kto rzekomo obraca się w wyższych sferach. Z kolei Błażej – chłodny wiceprezes w drogim garniturze – miał jakąś chorą potrzebę imponowania właśnie takim typom. Uwielbiał budować swoje męskie uznanie w oczach takich skurwysynów jak on. To dlatego tak szybko się zakumplowali.

Z jego żoną, Moniką, trudno było o babską komitywę, skoro Czarek, nawet w jej obecności, w ogóle się nie hamował. Nie szczędził mi bezczelnych komplementów i był dla mnie nachalnie miły. W Warszawie brał i ruchał każdą laskę, na którą miał ochotę, a jeśli seks można mieć wypisany w oczach, to jego spojrzenie było najczystszą emanacją tego stwierdzenia.

Na ekranie widziałam trzeci dzień tamtych wakacji. Pamiętałam to wręcz z chirurgiczną precyzją. Nie wytrzymaliśmy już tego dławiącego napięcia. Wynajęliśmy z Czarkiem osobny pokój w odległym skrzydle hotelu.

Teraz, leżąc nago na sofie w naszym domu, oglądałam i słuchałam, co on wtedy ze mną robił. Obraz nie kłamał. Widziałam, jak mocno i bezlitośnie mnie rżnął, traktując jak najtańszą dziwkę. Z głośników kina domowego co chwila wybuchał jego niski, dominujący głos, gdy z każdym uderzeniem wykrzykiwał, że jestem zwykłą kurwą i szmatą. A ja… ja na tym nagraniu wyginałam się na hotelowym łóżku, dysząc i bezwstydnie błagając o więcej.

Prawda była jednak jeszcze mroczniejsza, i to właśnie ona tak potwornie mnie teraz podniecała. W tamtym pokoju to wcale nie było tylko wyreżyserowane na zlecenie porno. Wybuchła między nami prawdziwa chemia. Czarek był ode mnie również o kilka lat młodszy, a ja do dziś doskonale pamiętam to uczucie. Pamiętam, jak jego lśniący, mokry fiut raz za razem we mnie znikał i jak niewiarygodnie był wtedy twardy. Przez te kilka godzin zwierzęcego rżnięcia ani na moment nie opadł z sił. Był cały czas twardy i głodny mojego ciała.

Na nagraniu, pomiędzy uderzeniami jego ciała o moje, usłyszałam jego niski, dominujący głos.

– Dobrze ci? – zapytał, wbijając się we mnie z całą siłą.

– Tak… – odpowiedziałam bez chwili zastanowienia, dusząc się z rozkoszy. – Jeszcze…

– Lepiej rucham niż Błażej?

Nie odpowiedziałam od razu. Widziałam samą siebie, jak robię dłuższą przerwę. Zaskoczył mnie, a moje ciało na sekundę zesztywniało. Zdrada fizyczna to jedno, ale wypowiedzenie tych słów na głos to była kolejna granica, do której się zbliżaliśmy.

Czarek natychmiast wyczuł ten opór. Uderzył jeszcze mocniej, złapał moje dłonie nad głową i warknął:

– Lepiej rucham?! No powiedz, kurwa, mów!

To zadziałało jak zapalnik. Puściły mi wszystkie hamulce. Zaczęłam głośno, niemal histerycznie wrzeszczeć:

– Tak! Lepiej! – wrzasnęłam, patrząc prosto w jego zielone oczy i dławiąc się gorącym powietrzem jak opętana. – Rżnij mnie jeszcze!

Czarek uśmiechnął się drapieżnie.

– To teraz dostaniesz to, co lubisz – rzucił.

Na ekranie zobaczyłam, jak brutalnie odwraca mnie na brzuch. Rżnął mnie ostro od tyłu, a ja byłam na to przygotowana, chłonąc każdy jego ruch. W pewnym momencie szarpnął mnie za włosy, odchylając moją głowę mocno do tyłu, tak że znowu spojrzał mi prosto w oczy.

– Powiedz to jeszcze raz – zażądał bezlitośnie. – Powiedz, że jestem lepszy od niego.

Tym razem już nie zwlekałam. Patrząc z ekranu prosto w obiektyw – i prosto w oczy stojącego nade mną męża – wykrzyczałam pełna orgazmicznego uniesienia:

– Jesteś! Jesteś lepszy od Błażeja! – śmiałam się prosto do kamery.

Czułam na sobie lodowaty wzrok Błażeja. Stał nade mną z pilotem w dłoni i chłonął każdą chwilę mojego upadku na ekranie. Ten kontrast był miażdżący – on w swojej nieskazitelnej, korporacyjnej zbroi, a ja naga i bezbronna na chłodnej, skórzanej sofie, zmuszona do oglądania własnego porno. Przeniósł wzrok z ekranu prosto na moją twarz, po czym zadał ostateczny cios: – Możesz się tak postarać dla mnie następnym razem? – zapytał, a jego głos brzmiał lodowatym, perwersyjnym spokojem.

Byłam sparaliżowana ze strachu. Krew niemal zamarzła mi w żyłach, ale przez całe to dławiące przerażenie desperacko próbowało przebić się moje podniecenie. Błażej zostawił włączony ekran i podszedł do mnie jeszcze bliżej. Zmierzył mnie z góry wzrokiem. – Dwa koła – powiedział spokojnie. – Tyle mu zapłaciłem za to, żeby to zrobił i dał się nagrać. Chciałem sprawdzić, ile warta jest twoja wierność, zanim wezmę z tobą ślub.

Zbladłam. Poczułam się, jakby ktoś nagle odciął mi prąd.

Błażej pochylił się nade mną, opierając dłonie na oparciu sofy, osaczając mnie. Patrzył prosto w moje przerażone oczy. – Ale wiesz, dlaczego ostatecznie się z tobą ożeniłem? – wyszeptał, a na jego ustach wykwitł mroczny, bezwzględny uśmiech. – Bo chciałem mieć w domu właśnie taką kurwę. Oddaną kurwę, którą będę mógł ostro ruchać na każde zawołanie. Wiedziałem, że się szybko wysypiesz z tym, co naprawdę lubisz – powiedział, uśmiechając się i całując mnie w usta.

Te słowa uderzyły we mnie z pełną mocą, rozrywając wszystkie moje dotychczasowe przekonania. Był sprytny, niewiarygodnie wyrachowany. Czekał. Czekał na dzisiejszy poranek, czekał, aż to wyjdzie ode mnie, aż sama zacznę błagać o ostre rżnięcie, bo doskonale wiedział, że nie mogłam tego brudu dłużej w sobie nosić. Ponad pół roku. Ponad pół roku od tamtych wakacji wytrzymałam w tej ułudzie grzecznej narzeczonej i żony. To ukrywanie prawdziwej siebie było jak nieustannie zaciskający się gorset. Jak tlen, którego każdego dnia było w naszym domu coraz mniej, aż w końcu zaczęłam się dusić.

A on przez cały ten czas o wszystkim wiedział i tylko patrzył, jak powoli brakuje mi powietrza.

Wyprostował się nieznacznie i wskazał dłonią na grający telewizor. – A teraz pokaż mi, jak było ci wtedy dobrze – rozkazał lodowatym tonem.

Nie miałam wyboru. Nie chciałam go mieć. Moje ciało pulsowało z pożądania. Zsunęłam dłoń w dół, prosto na moją cipę, która z każdą chwilą znów stawała się coraz bardziej mokra. Drugą ręką zaczęłam bezwiednie pieścić swoje piersi. Wsunęłam palce w siebie, wbijając wzrok w nagranie, na którym Czarek robił ze mną to, co chciał. Z mojego gardła wyrwał się cichy jęk.

Spojrzałam w górę, prosto na krocze Błażeja opięte materiałem drogich, garniturowych spodni. Patrzyłam w jego stronę z desperacką nadzieją, że może tym razem to zadziałało, że to ostateczne obnażenie wywołało u niego erekcję. Ale… nic się nie zmieniło.

Patrzył na mnie z góry chłodnym, wypranym z emocji wzrokiem. Szybko zauważył, na co patrzę.

– Szukasz tam ratunku? – zapytał, śmiejąc się ze mnie. – Myślisz, że potrzebuję twardego fiuta, żeby rzucić cię na kolana? Jesteś tak żałosna, że wystarczy mi ten pilot i nagranie, na którym prujesz się jak tania suka, żebyś leżała naga w moim salonie i sama się dla mnie palcowała. Mój kutas to luksus, na który dzisiaj rano nie zasłużyłaś. Ty kurwo – mówił to tonem tak przekonującym, że czułam się jeszcze bardziej winna.

– Tak… – wyjęczałam pod jego spojrzeniem, wsuwając palce głębiej.

– Rób to szybciej – mruknął chłodno, stając tuż nad moją rozchyloną cipą. – Wiesz, co mnie teraz najbardziej kręci? Że jak dzisiaj wrócę z biura, to znów się dla mnie ładnie ubierzesz. Będziesz udawać perfekcyjną panią domu, a ja cały czas będę wiedział, że pod tym materiałem jesteś tylko napaloną, ociekającą sokami dziwką… – ostatnie wyrazy wysyczał mi już prosto do ucha.

Posłusznie pogłębiłam moją palcówkę, przyspieszając ruchy dłoni dokładnie tak, jak kazał. Słowa Błażeja połączone z widokiem samej siebie oddającej się Czarkowi sprawiły, że fala brudnej rozkoszy wezbrała we mnie z potężną siłą. Byłam już tak blisko, kilka uderzeń serca od orgazmu.

I wtedy Błażej brutalnie chwycił mój nadgarstek – ten sam, którym dotykałam swojej cipy. Zatrzymał mój ruch siłą, wyrywając mnie z tego transu kilka sekund przed finałem. Jęknęłam głośno, pełna bólu i palącego niespełnienia. – Wieczorem będziemy próbować dalej – powiedział zimno, zawieszając w tych słowach jednocześnie obietnicę.

Chwycił mnie lekko palcami za brodę i zbliżył swoją twarz do mojej. Jego usta znalazły się tuż przy moich wargach. Przez jeden ułamek sekundy byłam pewna, że w tym całym chorym amoku zaraz znów mnie pocałuje, zostawiając mi chociaż odrobinę ukojenia. Ale on tylko odepchnął mnie gwałtownie z powrotem na sofę jak skomlącego psa.

Opadłam bezwładnie do tyłu. Błażej odwrócił się i wyszedł z salonu, nie oglądając się za siebie. Usłyszałam dźwięk zamykanych drzwi. Zostałam całkowicie sama, rozpalona do granic możliwości, kilka kroków od orgazmu, czując tylko, jak chłód skórzanej tapicerki powoli studzi moje spocone ciało.

 

38
bd/10
Podziel się ze znajomymi

Jak Ci się podobało?

Średnia: 0/10 (0 głosy oddane)

Z tej serii

Komentarze (0)

Teksty o podobnej tematyce:

pokątne opowiadania erotyczne
Witamy na Pokatne.pl

Serwis zawiera treści o charakterze erotycznym, przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich.
Decydując się na wejście na strony serwisu Pokatne.pl potwierdzasz, że jesteś osobą pełnoletnią.

Pliki cookies i polityka prywatności

Zgodnie z rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Potrzebujemy Twojej zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych przechowywanych w plikach cookies.
Zgadzam się na przechowywanie na urządzeniu, z którego korzystam tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie moich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania przeze mnie ze stron internetowej lub serwisów oraz innych parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych i w celach analitycznych.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz w regulaminie serwisu.