Małe zbrodnie małżeńskie (III)

27 listopada 2025

Opowiadanie z serii:
Małe zbrodnie małżenskie

23 min

Poniższy tekst znajduje się w poczekalni!

Nareszcie! Dzisiaj ostatni dzień kursu. Cały dzień pisałem wczoraj z Basią, co prawda już grzeczniej, ale to kolejny dzień rozłąki. Byłem tak nagrzany, że zaczęło mnie boleć podbrzusze i miałem wrażenie, że jara mi zaraz odpadną. Odliczałem minuty do końca wykładu. Jak tylko pojawił się ostatni slajd szybko wstałem i poszedłem na parking pisząc po drodze.

“Wyjeżdżam, będę za ok 3 h”.

“Czekam gotowa i niecierpliwa :*”.

Droga powrotna dłużyła się niemiłosiernie.

Wszedłem do domu i już na progu powitała mnie Basia z szerokim uśmiechem i błyszczącymi z radości oczami. Zaczęliśmy się intensywnie całować. Z głośnym cmoknięciem odkleiła się od moich warg.

- Położyłam już dzieci, wskakuj szybko pod prysznic- odwróciła się i figlarnie kręcąc tyłeczkiem pobiegła w stronę kuchni- na kolację jest bagietka z piekarnika i sałatka, jak wyjdziesz będzie gotowa!

Bardzo dobrze było, w końcu porządnie się umyć we własnym domu. Wyszorowałem się jak na komisję wojskową, a na samą myśl o dzisiejszym wieczorze penis skakał z radości. Odczekałem chwilę, żeby się uspokoić i nie poganiać. Chyba jak z większością rzeczy czekanie na przyjemność jest równie fajna jak sama przyjemność. Wytarłem się i w ręczniku przebiegłem szybko do sypialni przebrać się w świeże ciuchy. Po drodze zabrałem plecak z przedpokoju. Odpakowałem dildo, przemyłem wilgotną chusteczką i schowałem pod poduszkę wraz żelem. Wszedłem do kuchni. Jedyne światło pochodziło ze świeczek na stole, pokrojona bagietka parowała a wino w czerwonych kieliszkach było niemal czarne. Basia była ubrana w prześwitującą bluzkę i czarną spódniczkę nad kolano, a sądząc po jej uśmiechy i błysku w oczach przetestowała wino przed moim przyjazdem. Usiedliśmy do kolacji i zaczęliśmy opowiadać jak nam minął czas rozłąki. O tym jaka była droga, jaki nocleg (bez wdawania się w większe szczegóły…), co na kursie… W zamian dowiedziałem sporo ploteczek z mojego szpitala, a było ich tyle, że można by pomyśleć, że nie było mnie z miesiąc. Opowiadała popijając chętnie wino żywo gestykulując i wymachując kieliszkiem.

- A kolejna nowość jest taka, że ta Elwira z chirurgii chyba wzięła za tego młodego lekarza który do nich przyszedł w tym roku.

- No nie gadaj?! Ile ona jest od niego starsza? 15 lat jak nic!

- Jak nie lepiej… No ale trzeba uczciwie przyznać, że trzyma się nieźle, regularnie biega, dalej ma sylwetkę, zrobiła sobie cycki, więc ma branie.

- Serio ma cycki zrobione? Nie zauważyłem…

- I bardzo dobrze, że nie zauważyłeś, to była prawidłowa odpowiedź – zrobiła na poły zezłoszczoną i uśmiechniętą minę. – Podobno jak dwa lata temu kręciła z tym chirurgiem plastycznym który przyjeżdżał z Poznania, to jej po znajomości zrobił.

- Jak po znajomości? Przecież taki zabieg to chyba dychę jak nie piętnaście kosztuje?- Basia spojrzała się na mnie z politowaniem.

- Widocznie się postarała, żeby ta znajomość była dla niego warta co najmniej 15 tysięcy.

-  Hmmm… - utkwiłem zamyślony wzrok w sałatce. - W takich momentach uświadamiam sobie jak mało wiem o życiu. - Z nieukrywanym rozbawieniem usiadła obok i objęła mnie ramieniem

- No już mój zapracowany i zmęczony pieseczku, nie przejmuj się… Nie musisz znać wszystkich sekretów kobiecego świata, rozróżniać tipsów od paznokci,  zauważać sztucznych rzęs, czy zrobionych cycków… Wystarczy ci, że masz w domu uroczy komplecik - usiadła po japońsku tak, że jej piersi były teraz zaraz na wysokości moich oczu - nie bite, nie malowane, oryginalny lakier, pierwszy właściciel, rodzice płakali jak do ołtarza odprowadzali…. – mówiła i delikatnie ocierała się o moją twarz. Zmęczenie, wino i zapach jej piersi tworzyły mieszankę coraz bardziej uderzającą do głowy. Odwróciłem się i wtuliłem się między jej piersi. Mówiła jeszcze chwilę zanim napięcie przykryte rozmową dotarło i do niej.

- O… Widzę, że skończyliśmy już rozmawiać? - zaskoczenie było lekkie, lecz nieukrywane.

- Poczekam cierpliwie do końca.

- Czyli, że nie będziesz mi przerywał i komentował, ale zamiast słuchać będziesz myślał tylko o moich cyckach? - niemal niezauważalnie zmienił się ton jej głosu

- Nie tylko o cyckach… – zacząłem całować pierś, która do tej pory ocierała się o moją twarz. Basia po krótkiej chwili objęła moją głowę i zaczęła dociskać do siebie. Zapach jej podnieconych piersi nakręcał mnie coraz bardziej i przeniosłem uwagę na drugą, chwytając ręką pierwszą, lepką od mojej śliny.

Podniecenie narastało coraz bardziej, ale w powolny, kontrolowany sposób. Kiedy poczułem, że Basia zaczyna ledwie zauważalnie, rytmicznie poruszać biodrami wiedziałem, że jest równie podniecona. Była tego świadoma, bo w parę chwil później chwyciła moje włosy i lekko, ale stanowczo odsunęła moją głowę od swojej klatki piersiowej i wręcz boleśnie zaczęła całować w usta. Moje rozbiegane ręce chaotycznie dotykały jej całego ciała.

- Chodźmy… - wyszeptała mi do ucha słodki rozkaz. Pociągnęła mnie za sobą, a jej ręką prowadziła mnie, lekko już pijanego prosto w gniazdo rozkoszy.

Kiedy tylko przekroczyliśmy próg sypialni odwróciła się i sięgając pod moją ręką zamknęła drzwi i przekręciła klucz. Jednym płynnym ruchem zdjęła mój podkoszulek zaczęła lizać i podgryzać moje sutki jednocześnie pieszcząc przez spodnie mojego penisa. Zanurzyła twarz w jej włosach odurzając się jej zapachem. Zachłannie szukałem ręką jej piersi, ale dreszcz podniecenia nie pozwalał się skupić. Chciałem podciągnąć jej usta do swoich, ale Basia miała inny pomysł. Wysunęła się z moich rąk, skupiając teraz uwagę na brzuchu, pępku i podbrzuszu. Moja sztywność wyraźniej wbijała jej się w brodę gdy całowała, lizała i wąchała skórę powyżej linii majtek. Usiadła na piętach. Patrzyłem zahipnotyzowany jak kontrolowała swoje napięcie i obiema rękami po obu stronach moich bioder ściągała moje bokserki, niemal dotykając ich swoim nosem. Wyswobodzony penis opadł lekki na jej twarz, a moje serce uderzyło jak młot.

Wysunęła język dotykając spodniej strony poruszając nim w rytm swoich pocałunków. Z wysuniętym językiem przesuwała górę do samej gór i w dół aż do jąder. Widok moich jajek wypełniających jej usta, penisa ocierającego się o jej nos i policzek oraz wpatrzonych we mnie oczu był obłędny. Wzwód był na tyle silny, że napletek zaczął się powoli zsuwać zostawiając za sobą srebrzysty ślad. Idąc za nowym wrażenie Basia otarła się nosem o główkę łapiąc głośno mój zapach, po czym powoli objęła ją ustami powoli wsuwając sobie mojego penisa w głąb swojego gardła. Uczucie jej mokrego ciepła i niskiego tonu pomruku dawał niebiańskie połączenie. Stałem w bezruchu nie chcąc przerywać tej cudownej chwili. Jej ręce masowały mnie nieprzerwanie- uda, pośladki, brzuch. Przerywała jedynie kiedy lizała i ssała jądra, ale ręka nie przestawała dostarczać przyjemności ani na chwilę.

Kiedy mój drąg znowu poczuł zaciskające się usta Basi, podniecenie wzięło górę i zacząłem je wprost posuwać. Spojrzałem na duże lustro przy naszej szafie i serce zabiło mocą tysiąca serc. Jeszcze do niedawna seks oralny, seks poza łóżkiem były totalną rzadkością, nie mówiąc już o zaświeconych światłach. Teraz mogłem podziwiać wszystko naraz. I to jak! Po raz pierwszy mogłem obserwować moją żonę w akcie z boku, niemal jakbym to ja był świadkiem jej seksu z inną facetem. Wyobraźnia ruszyła i zawróciło mi  się w głowie… Ciekawe jakby to było patrzeć jak ona obciąga komuś innemu? Czy zrobiłby to tak samo? Jeżeli bylibyśmy w tym samym pomieszczeniu czy skupiłaby się na fiucie w ustach, patrzyła w oczy tamtemu facetowi, czy mi? Skończyła z nim na swoich piersiach, czy zauroczona nowymi wrażeniami ciągnęła by aż wypełni jej usta?

Podniecenie narosło lawinowo i Basia wzięła moje westchnienie jako zbliżający się orgazm, więc wyprostowała się, i trzepiąc mnie już tylko delikatnie zaczęła całować. Jej język ani na chwilę nie dawał odpocząć mojemu. Dzięki tej chwili oddechu odzyskałem panowanie nad sobą i swoim podnieceniem.

- Połóż się, ja też się stęskniłem za Twoim smakiem - powiedziałem odrywając się od jej ust.

Cofając się usiadła na łóżku i energicznym ruchem wskoczyła na środek łóżka pozostawiając nogi lekko rozchylone. Przez ułamek sekundy mignął mi ciemny skrawek ciała pomiędzy jej udami - nie założyła majtek? Fakt, że coraz aktywniej odsłania i okazywała swoją seksualność cieszył mnie na równi z samym seksem, który uprawialiśmy coraz częściej i coraz odważniej. Rozebrałem się cały, moja żona również chciała, ale kiedy tylko ściągnęła bluzkę przez głowę od razu przyparłem ją całując po twarzy i szyi. Przyjmowała moje pieszczoty z ciężki oddechem szukając po omacku mojej męskości i ruszając nią oburącz. Schodziłem niżej do jej piersi i w podnieceniu masowałem je i ugniatałem znacznie mocniej niż zazwyczaj. Wiedziałem, że mimo wszystkich postępów Basia nigdy nie lubiła mocniejszego dotyku a przyjemność bardzo szybko przechodziła w ból.

Nie tym razem. Mimo, że nie kontrolowałem siły z jaką ją łapałem widziałem, że sprawia jej to ogromną rozkosz. Przyjrzałem jej się dokładnie i zauważyłem z zaskoczeniem, że jej podniecenie narasta jak nigdy wcześniej przy takich pieszczotach. Nie przestawałem miętosić jednej piersi i kreślić kciukiem kółek wokół drugiej brodawki. Rytmiczne, okrężne ruchy jej bioder dawały jasny sygnał, że jestem na dobrej drodze. Położyłem się na boku zastępując jedną rękę ustami. Byłem tak nakręcony, że pieściłem brodawkę jak łechtaczkę. W odpowiedzi na moją pieszczotę chwyciła wolną ręką moje penisa i zaczęła bez kontroli go walić. Patrzyła mi w oczy tym mętnym wzrokiem, z zaciśniętymi zębami.  Było mi wspaniale, ale nie chciałem jeszcze kończyć, i ostentacyjnie musiałem złapać jej rękę i odłożyć na bok.

- Zwolnij. Chyba nie chcesz, żebym skończył za minutę na prześcieradle?- zażartowałem.

- O nie, mam inny plan na twój wytrysk.

- Nawet nie wiesz jak mnie nagrzałaś swoimi wiadomościami. Musiałem wyjść z sali jako ostatni, żeby nikt nie widział mojego drąga.

- Hahaha… W takim razie musimy popracować nad twoją wytrzymałością skoro parę sprośnych literek i goły półdupek powodują, przedwczesny wystrzał.

- No nie był to zwykły półdupek, więc miałem prawo do spontanicznego namiotu. Bardzo chętnie poćwiczę. Tylko to polega na powolnym i kontrolowanym budowanie podniecenia, a nie szaleńczym trzepaniu jak chińska mistrzyni ping ponga z paletką. Popatrz… - sięgnąłem po żel pod poduszkę

- Proszę, proszę… Widzę, że na tym kursie ci się nudziło. Masz już konto na stronie penisowy-akrobata.pl?- cała sytuacja szczerze ja bawiła.

- Tak, i roczną subskrypcję. Masz trochę- wycisnąłem niewielką ilość przezroczystego żelu o zapachy wanilii na jej rękę, a następnie na swoją. ostrożnie przeniosłem rękę nad jej krocze i delikatnie w nie wmasowałem.

- Brrr, zimne.

- To dla ochłody i przystopowania tempa.

- Ja ci przystopuję - żachnęła się z udawana złością kręcąc biodrami - kiedyś zrobię ci tego legendarnego loda z kostkami lodu, zobaczymy jak się będziesz zwijał.

- Nie odmówię, zobaczymy kto pierwszy zacznie się trząść z zimna ten przegrywa - odpowiedź nie nadeszła - oczy miała zamknięte i skupione na nowym doznaniu. Uśmiechnąłem się szeroko widząc jej reakcję. Dałem sobie chwilę na rozkoszowanie się tym widokiem, i pocałowałem ją mocno w usta, sprawiając lekkie zaskoczenie. Oddała pocałunek po czym sięgnęła do mojego penisa rozsmarowując na nim żel. Jeden z kolejnych ruchów ściągnął napletek i pokrył żołądź trochę piekącym nawilżeniem. Z jednej strony temperatura zwiększała wrażenia, ale powolne tempo pozwalało na utrzymanie stałego podniecenia.

Rozszerzyłem palce tak, że środkowy pieścił jej łechtaczkę oraz dziurkę, a dwa zewnętrzne trzymały jej wargi. Co parę ruchów sięgałem głębiej aż do jej tyłeczka. Widziałem, że delektuje się tą chwilą i mogłaby z powodzeniem ciągnąć to godzinami. Moje chciwość wrażeń nie dała jej tego komfortu. Stopniowo zwiększałem naciski i podwijałem palce, które zaczęły się niepostrzeżenie wślizgiwać do jej cipki która roztaczała coraz intensywniejszy zapach. Zazwyczaj nie podobało jej się kiedy wkładałem w nią palec- mówiła, że bardziej przypomina jej to wrażenie patyka niż jakąkolwiek przyjemność. Teraz mokra jak nigdy z dodatkowym żelem pozwoliła spenetrować siebie dwoma. Głębokie, przerywany oddech zachęcał mnie do dalszego działania i wsunięcia ich aż do oporu. Posuwałem ja coraz szybciej pieszcząc jej przednią ściankę, gdzie ma leżeć legendarny punkt G. Wnętrze jej cipki puchło i w atłasowym uścisku próbowało zatrzymać moja rękę. Wtuliła głowę w moje ramiona oddychając szybko przez lekko rozchylone, lśniące usta.

Biodra pracowały coraz szybciej, podobnie jak jej ręka na moim penisie przez dłużą chwilę byliśmy w perfekcyjnej równowadze które mogła trwać wiecznie- kiedy tylko moje podniecenie zbytnio narastało przyśpieszałem pieszczenie jej wnętrza przez co skupiała się bardziej na sobie i zwalniała. Nic nie trwa jednak wiecznie i szala przechyliła się tym razem na jej stronę. Ruchy zaczęły być nerwowe, nieregularne. Jęk z oblepionych mokrymi włosami ust szybko przeszedł w urywany krzyk, który ustał gwałtownie a ręka z mojego penisa chwyciła mój nadgarstek w żelaznym uścisku jakiego nie znałem. Kilkoma brutalnymi ruchami natarła na zatopione w jej ciele palce, które można było nazwać tylko pieprzeniem, mającym w swojej surowej cielesności coś z gwałtu. Zacząłem się obawiać czy moja ręka wyjdzie z tego cało, ale ostatnie naparcie było długie, choć już nie tak mocne. W szczytowym momencie, wygięta w łuk Basia wypuściła głośno powietrze i opadła na łóżko. Oddychała spazmatycznymi urywanymi haustami, a ja czułem jej gorący oddech na swoich piersiach.

Powoli usiadła na łóżku ,opuściła nogi na łóżku i wstała. Byłem zaskoczony. Co teraz? ubierze się, wyjdzie? Zgubiłem się. Podeszła do szafki z której wzięła butelkę wody i zaczęła łapczywie pić. W przyćmionym świetle widziałem zarys jej kształtów od tyłu. Napawałem się tym widokiem… Mój wzrok przykuł jaśniejszy punkt na jej udzie od którego kręciło się w głowie. Z jej cipki spływała w dół wyraźna kropla soczku pokonująca kolejne centymetry w rytm jej nerwowych oddechów pomiędzy kolejnymi łykami. Niemal bezwiednie podniosłem dłoń do nosa odurzając się zapachem jej kobiecości. Nie wiem kiedy, druga ręka rytmicznie pompowała krew do ponownie szybko rosnącego penisa.

Ruch przykuł jej uwagę. Stała z butelką wody w pół drogi do ust i patrzyła jak się zadowalam. Ewidentnie nie była przygotowana na ten widok, ale będąc na fali podniecenia sięgnęła do swojego podbrzusza. Lekko tarła łechtaczkę, ale bez widocznego przekonania, jakby nakryła mnie i chciała w jakiś pokręcony sposób dodać otuchy. Ale podnieceniu nie trzeba było powtarzać dwa razy. Kiedy bezwiedne ruchy miednicy robił się coraz wyraźniejsze odłożyła butelkę i ścisnęła pierś. Ja trzepałem swoja pałkę, tylko tyle by utrzymać się na tym samym poziomie, tymczasem Basia nachyliła się i zaczęła palcować swoją cipkę, skupiając się na niej i wpatrując jakby odkryła w niej coś nowego. Teraz nadarzyła się okazja.

Zsunąłem się z łóżka i klęknąłem na ziemi tuż za nią  z wpatrzony w pośladki, centymetry od moich oczu. Zapach z ciemnej szarki między nimi odurzał i nie pozwalał skupić się na czymkolwiek innym. Zacząłem całować i ugniatać jej tyłeczek, a zaskoczenie spowolniło jej ruchy tylko na moment. Mokry odgłos jej palcowanej cipki przyciągał mój język jak magnes… Wdzierałem się twarzą i językiem coraz głębiej łapiąc łapczywie powietrze wraz z jej zapachem. Podniecenie pchało mnie dalej, więc rozsunął jej pośladki i pierwszy raz z tak bliska zobaczyłem jej brązowe słoneczko. Aromatyczne i wilgotne aż prosiło się o pieszczotę. Nie czekając sięgnąłem do niej językiem. Niemal podskoczyła i bałem się, że cały zbudowany nastrój i napięcie pryśnie jak bańka.

- Ej, kocie, co ty robisz?? - wyszeptała z wyraźnym zażenowaniem, cofając ręce za siebie na moją głowę - weź nie rób tak…

- Całuję cię tak, gdzie mam ochotę i jest mi super - odpowiedziałem cicho z pomiędzy jej pośladków nie przestając. Przyjemność przesłaniała coraz bardziej jej wstyd bo nie odepchnęła mnie i pozwoliła się dalej pieścić.

- No fajnie, ale może akurat nie tam, co? Czuję się dość tak… Niekomfortowo - bezcelowa przyzwoitość doszła do głosu, ale bez przekonania.

- A ja wspaniale. Jesteś czyściutka, pachnącą i nic mi więcej do szczęścia nie potrzeba… - na potwierdzenie swoich słów sięgnąłem jedną ręką pomiędzy jej nogi żeby pieścić dalej jej szparkę. Palce które buszował teraz jej cipce byłby niemal wyczuwalne na języku zagłębiającym się w jej tyłeczku i było to obłędne uczucie dla nas obojga, bo Basia najpierw masowała moją głowę, potem dociskała ją do siebie, żeby w końcu wrócić do swoich piersi.

  Przyśpieszony oddech zwiastował kolejny orgazm. Cztery pieszczące ręce i język wynosiły ją na nową orbitę rozkoszy. Z przyjemnością stwierdziłem, że rozkołysane biodra napierają coraz mocniej na moje usta w łapczywej próbie zadania jak największej rozkoszy. Jęk, drżenie i jej rozkoszne szparki zaciskające się na koniuszku mojego języka oraz palcach wspólnie oznajmiły wspaniały orgazm. Kiedy już uspokoiła oddech oparła się o brzeg łóżka, i po kilku krokach na czworaka z rozmachem opadłą na plecy. Ze zgiętą jedną nogą i rozłożonymi ramiona wyglądała jak na renesansowym obrazie.

- Dziżas Krystian, ale mnie rozłożyłeś na łopatki, jestem ledwo żywa!

Szeroki uśmiech, wilgotna twarz i falujące w ciemności pokoju piersi był najwyższą nagrodą. Podążyłem za nią na czworaka. Zaskoczenie i niemałe przerażenie zastąpił uśmiech kiedy przykryłem sobą jej ciało i nachyliłem się do pocałunku, a ja postanowiłem iść za ciosem i przekraczać kolejną granicę. Nie zdążyła nic zrobić zanim wsadziłem do ust jej język i zacząłem namiętnie całować- próbowała się uwolnić, ale bez skutku, by po kilku chwilach odwzajemnić mój pocałunek. Kiedy moja wewnętrzna perwersja poczuła się usatysfakcjonowana odkleiłem się od niej by już po sekundzie dostać z liścia, i to nie tylko symbolicznie.

- Należało ci się świnio jedna! - powiedziała głośno, ale w przekornym tonie.

- Za co?! Za taki orgazm?! - z zaskoczenia zszedłem z niej i położyłem się obok.

- Orgazm jak orgazm, ale weź mnie nie całuj mnie jak wcześniej grzebałeś językiem w moim tyłku.

- Ej ale to twój tyłek, rozumiem, jakby cię zmuszał do lizania mojego.

- Już nie dyskutuj. Zobaczymy jak kiedyś dojdziesz w moich ustach czy będziesz taki chętny do całowania.

- Tego nie wiem, ale jestem pewien, że twoja dupcia smakuje obłędnie.

- Dalej jestem na ciebie zła… ale faktycznie smakuje dobrze - odwróciła się twarzą do mnie i parsknęła śmiechem.

Bawiła się świetnie, więc postanowiłem uszczknąć coś z jej ciała dla siebie. Klęknąłem między udami mojej wciąż śmiejącej się żony i zacząłem masować jej dziurkę główką penisa. Chwyciła go w dłoń poruszając w górę i dół, nie wpuszczając mnie jednak do siebie.

- Kocie, jeszcze się nie pozbierałam po tych orgazmach które mi zafundowałeś, a ty już chcesz mnie grzmocić.

- Nawet nie masz pojęcia jak jestem na ciebie napalony…

- No właśnie czuję to na swojej ręce hahaha… Daj chwilę.

- To ja wejdę tylko na chwilkę.

- Już widzę jak wsadzisz i będziesz grzecznie czekał. Jestem jeszcze zaciśnięta, a ty masz dzisiaj pałkę dwa rozmiary większą niż zazwyczaj.

-  Grasz na czas a ja tu stoję.

- Daj chwilę, be teraz mi się nie zmieścisz…

- Dobra, to leż, ale zamknij oczy, a ja znajdę coś mniejszego- ze zdziwienia aż otworzyła szerzej oczy

- Ej, zaraz, co ty kombinujesz?

- Nic, leż, odpoczywaj, a ja cię tylko trochę, hmmm… pomasuję…

- Już się boję… - Nie była przekonana, ale zamknęła oczy.

Sięgnąłem pod poduszkę i wyciągnąłem fioletowe dildo, które kupiłem na wyjeździe. Rozsmarowałem na końcówce odrobinę żelu i delikatnie dotykałem płatków jej cipki. Poruszyła się lekko zaskoczona nowym doznaniem, ale nie protestowała. Masowałem jej kroczę z każdym ruchem zbliżając się do jaskini rozkoszy. Kiedy naparłem z wyczuciem didlo zagłębiło się w niej na kilka centymetrów. Obserwowałem z uwagą jej wyraz twarzy szukając nowych emocji. Poruszałem nim powoli w przód i w tył, ale nie widziałem żadnej zmiany. Spróbowałem troszkę głębiej i troszkę szybciej, lecz bez żadnego wyczuwalnego efekt.

- I jak? Przyjemnie?

- Szczerze to zupełnie nic nie czuję.

- Serio ?!

- Na jaj patyk, bez żadnego efektu. To teraz świntuchu przyznaj się co mi tam wsadzasz- pokazałem jej kupioną zabawkę i aż parsknęła ze śmiechu.

- Ja pierdzielę, gdzieś ty to kupił?? – była równie rozbrojona, co ja zaskoczony.

- W sex-shopie na kursie. Myślałem, że ci się spodoba, kobieta mówiła, że to najpopularniejszy model.

- Jak akobieta?? - żarty się skończyły.

- Hej hej, spokojnie, sprzedawczyni w sex shopie. Mówiła, że to najczęściej kupują faceci dla swoich kobiet.

- Hahaha… Gdyby nie napaleni faceci, to te sexshopu by padły jeden po drugim, skoro nie kupują tego co trzeba.

- O! To powiedz mi co powinienem kupić? – to pytanie wytrąciło ją z równowagi, bo niechcący przyznała się, że ma pojęcie co jest do kupienia i co by chciała, ale szybko się opanowała.

- Na razie teraz to jestem pewna, że bułki na rano a co do zabawek to kiedyś Ci powiem. A teraz szybciutko do delikatniej minetki, zanim się rozmyślę – powiedział i w kreskówkowych gestach zepchnęła moja głowę między nogi. Nie musiałem długo czekać zanim zaczęła dopychać rękami moją głowę i kręcić dupcią. Trwało to nie dłużej niż dwie minuty.

- Dobra, kładź się, teraz kolej na ciebie.

Posłusznie położyłem się z rozłożonymi nogami, a ona klęknęła między nimi. Jedną ręką objęła penisa i zaczęła rytmicznie ruszać, drugą miętosiła jajka. Niecierpliwość aż ją rozpychała i w ciągu paru chwil zaczyna wali i ściskać mnie jak oszalała, a w morzu mojej ekstazy przebija myśl czy zaraz mi czegoś nie urwie. W tym samym momencie uwalnia ręce i nachylając się wpycha penisa w swoje gardło obciągając z prędkością światła.

–  Zwolnij bo zaraz wystrzelę! – lekko, ale stanowczo odsuwam tego wampira z mojego krocza.

- Nie gadaj, tylko wsadzaj – klęka nad moimi biodrami sięga za siebie ręką głodna mojego kutasa, a ja sięgam od mojej strony, modląc się, żeby w czasie w tych zapasów jeszcze się nie spuścić.

- Ej co ty robisz, chcę się z tobą ruchać!

- Ej ja też chcę się ruchać, a nie ruszyć raz i skończyć.

- Ech wy faceci, po prostu jednorazówki… - puszcza moją pałkę, ale nie przestaje kręcić biodrami - i co teraz zrobisz z taką rozgrzaną kobietą ogierze? Minetka była, śmieszna zabawka jest do niczego, a armatka zaraz wybuchnie- humor i poczucie przewagi wyraźnie ją rozochociły.

- A zobaczysz… - wziąłem żel i wycisnąłem na rękę sporą porcję i sięgnął pomiędzy nogi Basi i zostawiłem grubą warstwę od tyłeczka aż po łechtaczkę

- Ajjj, ale to zimne..

- To dla naszego wspólnego dobra. Usiądź teraz na mnie i się troszkę pocieraj – jej nabrzmiałe i wilgotne wargi lekko otuliły boki leżącego na brzuchu penisa. Przebiegło mi przez myśl, że wygląda to jak hot-dog z Ikei.

- Co się tak uśmiechasz?

- Bardzo mi przyjemnie. Jest fajnie, a nie zbiera człowieka na wytrysk.

- Też się cieszę, ale masz minutę, bo się niecierpliwe… - ochłonąłem dość szybko i kiedy odzyskałem kontrolę nad swoim podnieceniem uniosłem rękoma jej pośladki zapraszającym gestem. Sięgnęła ręką za siebie i patrząc w oczy wodziła moją główką po swoich wargach, a jej poczucie kontroli dodawało jej seksapilu

- Na co masz teraz ochotę… - zamruczała patrząc na mnie z góry.

- Kochać się z tobą… - spojrzała za siebie przez ramię.

- A co mam DOKŁADNIE z tym zrobić? – serce zabiło mi mocniej.

- Wsadź mojego fiuta w twoją słodką cipkę… - opuściła się na biodrach ledwie parę centymetrów tak, że tylko fragment główki mógł się zagłębić.

- O tutaj mam sobie wsadzić? - tego było już za wiele i sciągnąłem ją w dół nabijając na mojego fiuta, pokonując całą drogę jej pulchnego i gorącego wnętrza aż do samego dna.

- Och…. – głośno wypuściła powietrze i usiadła na mnie całym ciężarem ciała wciskając mnie w łóżko.

Ruszała się powoli w górę i w dół zostawiając swoją cipkę do połowy pełną a widok jej falujących w półmroku piersi już sam w sobie oszałamiał. Znów odezwała się moja chciwość i zapragnąłem więcej. Przeniosłem ręce z pośladków na piersi chwytając je mocno, wręcz brutalnie i ściągałem Baśkę w dół nabijając na siebie. Poruszała się coraz szybciej a szkliste oczy i plusk wydobywający się spomiędzy jej nóg przy każdy uderzeniu o moje biodra zwiastował kolejny orgazm. Nie przestawałem pieścić jej piersi i dopychałem jej cipkę jak tylko mogłem. Odchyliła głowę do tyłu a zaciśnięte oczy i usta po czym zrobiła głośny wydech.

- Och… Punkt dla ciebie. Dosyć już tego dobrego, chcę, żebyś już we mnie skończył - nachyliła się do pocałunku.

Odwzajemniłem go i  schyliłem, gryzłem i ssałem jej sutki, teraz to ja ruchałem ją od spodu. Sięgnąłem ręką do je pośladka głaszcząc i gładząc. Okrężnymi ruchami dotarłem do jej rozkosznego rowka w poszukiwaniu mojego nowego źródła fascynacji. Zacząłem delikatnie wodzić wokół niego palcem obserwując uważnie moją rozkręconą żonę. W wichurze emocji chyba nie zwróciła uwagi na nowe, delikatne wrażenia. Zrobiłem krok dalej i nacelowałem palec na jej dziurkę. Początkowo tylko naciągał skórkę wokół ale całą okolica była tak mokra od żelu, że po paru ruchach wszedł do środka. Poczuła to i zatrzymała się w pół ruchu. Udawałem, że nic się nie zmieniło i nadal całowałem jej sztywne od podniecenia sutki i po chwili wróciła do swojego rytmu.


Tak! Właśnie wspólnie włączyliśmy jej rozkoszną dupcię do naszej seksualnej karty dań, a palec coraz bardziej zagłębiał się w jej wnętrzu. Widziałem jej podnieceniu, ale banalna sprawa- rękę zaczęła mnie coraz mocniej boleć a żal było przerywać jej rozkosz. Jak niesforny uczniak sondowałem jej granice i po kolei je przekraczałem  chyba przyszedł moment na kolejną. Po omacku poszukałem fioletowego dilda. Delikatnie i z duszą na ramieniu przesuwałem końcówką po jej mokrych pośladkach przyzwyczajając ją do tego co miało się dopiero stać.

Wsunąłem zabawkę między jej pośladki, żeby dokładnie ją nawilżyć i nakierowałem na jej ciemne oczko. Już w pierwszym ruchu zabawka zagłębiła się w jej wnętrzu, ale mimo te nie przestała napierać. Z każdym kolejnym wchodziła kawałek dalej. Coraz wyraźniej czułem na swoim fiucie jak jej cipka robi się coraz ciaśniejsza, a zabawka ociera się o mnie od środka, co dawało obłędne uczucie. Basia była w odlocie i w nadmiarze uczuć nie była do końca świadoma zabawki która coraz głębiej penetrowała jej dupkę, aż zagłębiła się cała opierając się jedynie przyssawką u podstawy. Penetrując jej zaciśniętą szparkę długimi pchnięciami od warg aż po dno, ocierałem się fiutem o zabawkę wypełniającą drugą dziurkę. Przypomniałem sobie w tym momencie opowieści Marka i wyobraziłem sobie jak klęczy za Basią i pcha swojego niespokojnego fiuta w jej dupę i na zmianę wypełniamy jej wnętrze. Mieszanka przerażenia, podniecenia i nieznanego uderzyła mnie w głowę i przeciągle jęknąłem. Basia spojrzała prosto w moje szklane oczy a ja  pogrążony w transie mojej fantazji pieprzyłem jej cipę jak nieboskie stworzenie. Spletliśmy swoje dłonie na których lekki się podniosła i wygięła w łuk tak, że dopychałem ją do samego dna obserwując jej piersi tańczące do rytmu. Jęczała przez zaciśnięte zęby.

- Zalejmy cię! – krzyknąłem bezwiednie.

- Tak, lej! Spuść mi się do środka! – patrzyła na mnie przez mokre włosy przyklejone do twarzy, a ja wtryskiwałem w nią strugi spermy czując przy każdej niemal kopnięcie w krocze. Zatrzymaliśmy się w nieruchomej sekundzie napierając na siebie swoimi ciałami widząc siebie jak po raz pierwszy. Napięcie opadło, tak jak moje biodra. Wysuwający się z mojej żony penis odkorkował jej szparkę z której wyciekł mi na brzuch pokaźny strumyczek spermy. Przetarłem swoją twarz oddychając kilka razy głęboko w złożone na ustach dłonie.

- No dobra świntuchu, to teraz pokaż co mi tam wsadziłeś… - sięgnęła ręką za siebie i z -groteskowo skrzywioną miną zaczęła manipulować przy swoim tyłeczku.

- Haha, masz minę jakbyś zjadła cytrynę-zażartowałem.

- Cytrynę możesz sobie wsadzić w swój tyłek, a z moim pozwalasz sobie za bardzo…

- Ja tylko dotknąłem troszeczkę, na resztę nabiłaś się sama - droczyłem się odprężony.

- Bardzo dobrze znam te twoje jatylki…To ja tylko też spytam teraz o twoje hmmm… przejęzyczenie?

- Jakie przejęzyczenie? - poczułem się teraz jak nastolatek przyłapany przez matkę na trzepaniu kapucyna…

- Bardzo dobrze wiesz jakie.

- Jak sama powiedziałaś, przejęzyczenie i tyle.

- Takiego to by i sam Freud nie wymyślił. Dawaj, co ci chodzi po głowie.

Nie było w tym momencie żadnej rzeczy na którą był miał mniejszą ochotę niż odpowiadać na to pytanie. Ale zebrałem się w sobie i opowiedziałem o imprezie, zakupach i fantazji która wpadła mi do głowy. Basia opierała się na łokciu słuchając, a ja nie mogłam nic wyczytać z wyrazu jej twarzy.

- Nie bardzo to widzę - skwitowała niepewnie. - Może kiedyś tam… - Spojrzałem na nią ze zdziwieniem. - W odległej galaktyce!

Zaśmiała się i wtuliła w moje ramię. Żart był jak najbardziej na miejscu, ale odniosłem wrażenie, że przykryła nim coś, co miało chyba nie raz przeszło jej przez myśl…

1,207
9.32/10
Podziel się ze znajomymi

Jak Ci się podobało?

Średnia: 9.32/10 (12 głosy oddane)

Z tej serii

Komentarze (0)

Teksty o podobnej tematyce:

pokątne opowiadania erotyczne
Witamy na Pokatne.pl

Serwis zawiera treści o charakterze erotycznym, przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich.
Decydując się na wejście na strony serwisu Pokatne.pl potwierdzasz, że jesteś osobą pełnoletnią.

Pliki cookies i polityka prywatności

Zgodnie z rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Potrzebujemy Twojej zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych przechowywanych w plikach cookies.
Zgadzam się na przechowywanie na urządzeniu, z którego korzystam tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie moich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania przeze mnie ze stron internetowej lub serwisów oraz innych parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych i w celach analitycznych.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz w regulaminie serwisu.