Ilustracja: Abbat

Najsłodszy drań (IV)

3 lipca 2023

Opowiadanie z serii:
Najsłodszy drań

1 godz 30 min

Boom! Wiem, że na tę część trzeba było trochę zaczekać, mam nadzieję, że mi to wybaczycie. ^^" To był ciężki tydzień. Dodatkowo, zaczęłam pisać jedną część, ale uznałam, że fabuła rozkręca się zbyt szybko, dlatego w połowie opowiadania zaczęłam pisać jakby prequel do tej części, którą opublikuję jako następną. :D Wiecie zapewne, że to znaczy, że kolejna będzie szybciej.

Oriana zwykle planowała swój grafik w taki sposób, żeby w środę mieć popołudniową zmianę. Głównie po to, żeby w środku tygodnia móc odespać i zebrać siły na resztę tygodnia. Mimo że pracowała w bibliotece już jakiś czas, miała trudności w kładzeniu się spać o takiej porze, żeby faktycznie się wyspać. Jakim cudem miałaby iść do łóżka, jak jest jeszcze jasno? Nie mieściło jej się to w głowie.

Tego dnia była rozmarzona i wszystkie zadania zlecone przez kierowniczkę, wykonywała, uśmiechając się pod nosem. Lubiła późniejsze zmiany nie tylko dlatego, że mogła bezkarnie siedzieć do późna, ale też dlatego, że łatwiej było jej zorganizować sobie pracę na dany dzień. Cztery godziny przy biurku, cztery godziny przy ladzie. Rozsiadła się wygodnie i powiodła spojrzeniem przez ogromne okno, które było wyższe od niej samej. Zauważyła, że nieśmiało zaczyna siąpić deszcz, choć dobrze wiedziała, że prognozy pogody zapowiadały gwałtowne ulewy i burze. Mimo że kochała swoją pracę, wiele by dała, żeby móc wybiec w deszcz, zwłaszcza że ostatnich kilka dni było wyjątkowo gorących. Była niemal pewna, że deszcz byłby ciepły i niesamowicie przyjemny na skórze. Do jej biurka podeszła starsza koleżanka i popatrzyła na nią wyczekująco. Oriana uśmiechnęła się do niej, kompletnie nie rozumiejąc, o co chodzi.

– Czemuś się nie pochwaliła, że masz chłopaka? – zapytała oskarżycielsko, ale jej twarz wskazywała na szczerą radość.

– Wiem, co o nim myślisz – odpowiedziała i przychyliła się, żeby równo przykleić sygnaturę. – Zabrzmi to, jak typowa, czerwona flaga, ale wiem, że Eryk się zmienił. Teraz jest naprawdę słodki i kochany.

– Mhmm… Tylko bądźcie dyskretni – koleżanka też się przychyliła i powiedziała dużo ciszej: – Nie wiadomo, czy dyrekcja nie będzie miała coś przeciwko temu, że romansujesz ze studentem.

– Przecież oboje jesteśmy dorośli, a nie jestem jego szefową, czy nauczycielką.

– Wiem, ale sama rozumiesz, jacy są niektórzy ludzie – mruknęła bibliotekarka i skinęła głową w kierunku, w którym znajdowały się inne pokoje pracownicze. – Poza tym, lepiej nie zapeszać.

– Co masz na myśli? – zapytała ostrożnie, patrząc na kobietę, która po prostu wzruszyła ramionami. – Zresztą, przecież ty wiesz o naszym związku, więc to chyba ogólnodostępna informacja.

– Bo ja wiem o wszystkim. – Puściła oko z tajemniczym uśmiechem, po czym łagodnie poklepała Orianę po ramieniu. – Pracuj, kochanie.

Młodsza bibliotekarka pokiwała głową i starając się zapanować nad twarzą, by nie zdradzić swojego zmieszania, faktycznie wróciła do wyklejania sygnatur. Wiedziała, że koleżanka z pracy jest bardzo przebojową babeczką, która musi być ze wszystkim na bieżąco, ale Oriana miała nadzieję, że to nie była sugestia, że wie o tym, co stało się w toalecie. Niewiele myśląc, otworzyła przeglądarkę internetową i wyszukała „seks w miejscu publicznym prawo”. Przejrzała kilka artykułów i przełknęła ślinę, gdy przeczytała, że grozi za to więzienie. Rzekomo tylko wizualne zobaczenie stosunku płciowego przez osoby niepożądane, mogło doprowadzić do skazania, ale mimo wszystko całkiem ją to przestraszyło.

Do pokoju bibliotekarzy wszedł dyrektor, więc Oriana w panice przełączyła stronę, czując, że serce zaczyna jej bić, jak oszalałe. Nie była pewna, czy to charakterystyczne dla ludzi, którzy mają coś za uszami, ale miała wrażenie, że dyrektor zaraz zaprosi ją na dywanik. Zupełnie, jakby był w stanie przeczytać jej myśli i odkryć co robiła. Zerknęła na mężczyznę, który tylko skinął jej głową na powitanie i od razu skierował się do biurka, przy którym siedziała dziewczyna niewiele starsza stażem od niej. Oriana odetchnęła ostrożnie i wróciła do pracy, modląc się w myślach, żeby tylko dyrektor do niej nic nie mówił.

Poczuła, że telefon w kieszeni jej spodni wibruje krótko, więc dyskretnie zerknęła na ekran i zauważyła wiadomość od Eryka:

„Wzięłaś wolne i się nie pochwaliłaś? Gdybym wiedział, to bym cię gdzieś porwał”.

Uśmiechnęła się mimowolnie, rzuciła spojrzenie na dyrektora, który żartował właśnie z bibliotekarką i odpisała:

„Mam dzisiaj popołudniową zmianę, a ty, zamiast mnie porywać powinieneś się uczyć, bo masz jeszcze jeden egzamin, ciołku”.

Odłożyła telefon ekranem do dołu i wróciła do swojego zadania. Mogłoby się wydawać, że wakacje w bibliotece uniwersyteckiej to ciągłe lenistwo, ale jak pomyślała o tym, że muszą zrobić inwentaryzację zbiorów, aż zrobiło jej się słabo. Magazyn był na najwyższym piętrze, a zgodnie z wymogami przechowywania książek nie miał okien, więc było tam okropnie gorąco i duszno. Telefon zawibrował, wydając z siebie dźwięk tak głośny, że zwróciło to uwagę dyrektora, który spojrzał na nią. Uśmiechnęła się do niego niezręcznie i bez odczytywania wiadomości schowała urządzenie do kieszeni. Chociaż mężczyzna, który był głową biblioteki, był sympatyczny i wyluzowany, czuła wobec niego tak duży respekt, że ilekroć do niej zagadywał, panikowała. Figurą dodatkowo przypominał jej ojca, który był chłodny i odległy.

Oriana zmarszczyła lekko brwi, gdy uświadomiła sobie, że Eryk opowiadał jej o swoim ojcu. Nie mogła zrozumieć, dlaczego wcześniej nie wpadła na to, żeby rozpoznać to drobne podobieństwo. Ich ojcowie byli bardzo oszczędni w okazywaniu uczuć, nie byli wylewni i byli twardzi, ale swoje dzieci wychowywali na odpowiednich zasadach. Może właśnie to popchnęło im ku sobie? Oboje spragnieni miłości, której niewiele doświadczali jako dzieci, pozwalając sobie na swobodę, za którą tęsknili od zawsze. Spłynęła na nią fala czułości i wręcz dławiąca potrzeba, żeby po prostu odnaleźć Eryka i najzwyczajniej w świecie objąć go ramionami i przytulić do siebie. Zerknęła na telefon, wysuwając go z kieszeni.

„To dlatego nie ma cię przy ladzie! Stęskniłem się. Marta jest dzisiaj w domu? Jeśli nie, to może wpadniemy do ciebie?”

Spróbowała sobie przypomnieć, czy rozmawiała ze współlokatorką na temat jej planów. Ostatnio rzadko się widywały, bo obie często nocowały u swoich chłopaków, albo starały się do siebie dopasowywać pod kątem tego, żeby jedna z nich miała wolne mieszkanie. Było to bardzo wygodne i cieszyła się, że koleżanka nie czyniła jej wyrzutów z tego powodu. Zanim odpowiedziała na wiadomość Eryka, napisała do Marty, żeby wybadać grunt. Wróciła do pracy, choć została jej tylko jedna książka do przygotowania, więc bardzo starannie skończyła nad nią pracę i rozsiadła się wygodnie na krześle. Dla niepoznaki otworzyła stronę internetową biblioteki i zaczęła ją przeglądać, żeby w razie czego mieć wytłumaczenie, że przypomina sobie, gdzie są odnośniki do czego. Dopiero po upływie kilkunastu minut jej telefon poinformował o nowej wiadomości.

„Może czas na przerwę? Jestem pod kafejką”. napisał Eryk i wysłał jej swoje zdjęcie, jak stoi obok szklanych drzwi, wskazując na wejście.

Na myśl o jedzeniu żołądek Oriany zaburczał, przypominając o tym, że śniadanie jadła kilka godzin temu. Zerknęła na zegarek, uznając, że to odpowiednia pora, żeby pójść coś przekąsić. Poinformowała współpracowników, że idzie na przerwę i starając się nie pokazać nadmiernego entuzjazmu, zeszła na parter. Już z oddali zauważyła Eryka, który natychmiast zaczął iść w jej kierunku, uśmiechając się radośnie. Motyle zatrzepotały w jej brzuchu, gdy zbliżyli się do siebie. Mężczyzna pochylił się i chciał pocałować ją w usta na powitanie, ale w ostatniej chwili przekręciła głowę, żeby jego wargi wylądowały na policzku. Spojrzał na nią pytająco, niepewny, czy zrobił coś nie tak.

–  Ludzie patrzą – powiedziała Oriana cicho, rozglądając się.

– Wstydzisz się mnie? – zapytał, starając się nie okazywać bólu, który nieoczekiwanie zakuł go w piersi.

– Nie – zapewniła go i uścisnęła jego rękę, a Eryk od razu uniósł jej palce do ust i ucałował delikatnie. – Dzisiaj koleżanka z pracy powiedziała mi, że powinniśmy być dyskretni, bo dyrekcja może kręcić nosem na to, że bibliotekarka romansuje ze studentem.

– Romansuje?

– Ludzie nie wiedzą tego, co my wiemy – wyjaśniła logicznie, spojrzeniem chcąc podkreślić to, jak postrzega ich relację. – Wiedzą, jaki byłeś kiedyś, co tydzień z inną dziewczyną, a to i tak nie ograniczało cię, by flirtować, z kim popadnie.

– Hej! – ofuknął się, marszcząc brwi, ale jak zobaczył minę Oriany, po prostu westchnął. – Masz rację…  Ale mam nadzieję, że ty wiesz, że jest inaczej, prawda?

– Wiem. – Uśmiechnęła się delikatnie. – Chodźmy już jeść.

Wkroczyli do kafejki i podeszli do lady, na której były wystawione różne dania. Niespiesznie nałożyli sobie po sporej porcji, zanieśli do kasy i Eryk uparł się, żeby zapłacić za nich oboje. Oriana nie chcąc wszczynać awantury, zgodziła się i obiecała sobie, że następnym razem zabierze go gdzieś na miasto. Usiedli przy jednym stoliku, naprzeciw siebie.

– I jak, wiesz już, czy możemy iść do ciebie po twojej pracy? – zagadnął Eryk, nabijając na widelec pomidorka koktajlowego z sałatki.

– Pisałam do Marty, ale chyba jeszcze nie odpowiedziała. – Sięgnęła po telefon i spojrzała na ekran. Nie było nowych wiadomości, więc pokręciła głową.

– Mógłbym nam zarezerwować hotel…

– Nie ma mowy. Nie chcę, żebyś wydawał na mnie pieniądze – powiedziała twardo, celując w niego widelcem, na który nabity był makaron.

– A na kogo mam je wydawać, jak nie na swoją dziewczynę? – zapytał donośnie, a Oriana zgromiła go wzrokiem. Pokazał zęby, krzywiąc się z zażenowaniem. Kilka osób w restauracji zerknęło na nich przelotnie.

– Wynajmowanie pokoju w hotelu, w miejscowości, w której się mieszka nieco mija się z celem, nie sądzisz?

– Niekoniecznie, jeśli zależy nam na tym, żeby mieć trochę przestrzeni na intymność, bez potrzeby zastanawiania się nad tym, czy ktoś nie podsłuchuje nas przez ścianę.

Niechętnie przyznała mu rację i wyciągnęła stopę, żeby pogładzić nią jego łydkę. Choć byli w miejscu publicznym, nie chciała powstrzymywać się przed dotykaniem go. Zabrała się za jedzenie, rozczarowana kiepską jakością potraw. Nieważne, jak bardzo nie będzie jej się chciało, jutro będzie musiała zrobić sobie kanapki do pracy. Eryk przyjrzał jej się z zainteresowaniem, gdy zauważył, w jaki sposób je Oriana. Bez skrępowania brała duże kęsy i nie zasłaniała warg, gdy przeżuwała z zamkniętymi ustami. Cieszyło go to, że jest przy nim naturalna i swobodna.

– Ubrudziłam się? – zapytała i zaczęła wycierać usta serwetką. Spojrzała na chusteczkę, ale nie zauważyła niczego, poza odrobiną tłuszczu.

– Nie. Po prostu lubię na ciebie patrzeć. Jesteś śliczna.

– Och – westchnęła bez skrępowania i uśmiechnęła się rozkosznie. – To fajnie.

Eryk parsknął i dokończył jedzenie, po czym położył sztućce na boku talerza. Oblizał usta i pomyślał, że chętnie zjadłby coś jeszcze, ale nie chciał zabierać bibliotekarce całego czasu na przerwę. Rozmarzył się na krótką chwilę, że karmi ją truskawkami maczanymi w czekoladzie i bitej śmietanie. Oczywiście robiłby to w taki sposób, żeby ją pobrudzić i móc z jej słodkich ust zlizać sok. Potem ozdobiłby ją bitą śmietaną na piersiach… Przywołał się do porządku, gdy poczuł, że fantazje zaczynają go podniecać i poprawił się na siedzeniu. Oriana, zupełnie jakby czytała mu w myślach, oparła się łokciami o stolik, eksponując piersi w niezbyt głębokim, ale wystarczająco seksownym dekolcie.

– Chyba nie chcesz wrócić do pracy – powiedział i założył nogę na nogę mimo niewygody.

– Po prostu chcę cię upewnić w twierdzeniu, że jestem śliczna. – Zbliżyła do siebie łokcie, przez co jej biust stał się bardziej widoczny. – Nie tylko moja buzia.

– Sama powiedziałaś, że mam się uczyć – powiedział z udawanym zgorszeniem i zacmokał językiem o podniebienie. – I nazwałaś mnie ciołkiem.

Oriana pokiwała głową, uśmiechając się w taki sposób, że kąciki jej ust skierowały się ku dołowi. Pokazała mu język i zebrała swoją tacę, po czym już miała wstać, ale zobaczyła, że Eryk się nie poruszył i tylko zmrużył oczy. Uniosła brew i ostentacyjnie poprawiła bluzkę tak, żeby, zakryć dekolt.

– Lepiej?

– Wolałbym, żebyś pociągnęła w drugą stronę, ale nie wiem, czy chciałbym się dzielić tym widokiem.

– Jakbym się bardziej odsłoniła, to chyba nie poprawiłoby… – Znacząco zerknęła w dół. – … twojej sytuacji.

– Okrutnica.

– Ciołek – odgryzła się i ostatecznie wstała od stolika, zabierając swoją tacę. Odstawiła ją na odpowiednie miejsce i spojrzała na swojego chłopaka, który zaciskał oczy z taką miną, jakby próbował obliczyć deltę z wyjątkowo skomplikowanego równania. Nie powstrzymała parsknięcia śmiechem, a gdy ją usłyszał i zrobił groźną minę, zachichotała głośniej i skinęła na Eryka głową.

Bezwiednie zerknęła na zegarek i zauważyła, że do dyżuru zostało jej zaledwie kilkanaście minut. Wreszcie Eryk wstał od stolika i podszedł do niej, więc razem wyszli z lokalu. Stanęli przy windzie dla pracowników i Oriana dyskretnie cmoknęła mężczyznę w usta. Chciała się z nim w ten sposób pożegnać, ale on przyciągnął ją do siebie i mocno przycisnął wargi do jej ust. Stali w wąskim korytarzu, do którego można było zajrzeć tylko z odpowiedniego miejsca, więc pozwoliła się przez chwilę całować. Objęła ramionami jego szyję, uśmiechając się i odwzajemniając drobne, rozkoszne całusy.

Przerwało im chrząknięcie ochroniarza, który stał w drzwiach do kanciapy, więc Oriana ze skrępowaniem przyłożyła kartę do czytnika, żeby przywołać windę. Eryk bez emocji popatrzył na mężczyznę, który ruchem palców dał mu znać, że ma go na oku. Przypomniał sobie, że to ten sam ochroniarz, który chciał oddzielić go od chłopaka, którego pobił na samym środku parteru. Skinął do niego głową z szacunkiem, po czym gdy drzwi windy się otworzyły, cmoknął Orianę w policzek i teatralnie ostrożnie się wycofał, jakby mężczyzna miał go zaatakować. Ochroniarz tylko zaśmiał się chrapliwie i wrócił do swojej kanciapy.

Bibliotekarka pokręciła głową z rozbawieniem i wsiadła do windy. Wjechała na odpowiednie piętro i szybkim, radosnym krokiem poszła do swojego pokoju. Wchodząc do pomieszczenia, miała wrażenie, że coś jest nie tak, więc rozejrzała się po współpracownikach. Bibliotekarze wydawali się aż nazbyt intensywnie wpatrywać w swoje ekrany, więc podeszła niespokojnym krokiem do swojego biurka. Zauważyła, że nie zablokowała komputera i zostawiła otwartą przeglądarkę. Chociaż widoczna była strona biblioteki, na pasku kart widoczne było jej wyszukiwanie, które zaczynało się od słów „seks w miejscu publicznym”. Przełknęła ślinę, ale postanowiła, że nie da po sobie niczego poznać. Zamknęła kartę, wyłączyła komputer i najspokojniej, jak umiała, uprzątnęła biurko. Upewniła się, że wszystko jest, jak należy, wzięła swój plecak i wyszła z pokoju, zostawiając nieprzyjemną atmosferę za sobą. Poczuła, że telefon zawibrował, więc szybko go wyciągnęła i odczytała wiadomość:

„Masz wolną chatę. ;) I tak nocuję u Marka. Nie wiem, czy nie będę się do niego przeprowadzać. Daję ci znać, bo mam zamiar dzisiaj zacząć z nim ten temat. Życz mi powodzenia!” – napisała Marta.

Serce Oriany zabiło mocniej, jednak nie była to ekscytacja. Natychmiast zrozumiała, że jeśli jej współlokatorka się wyprowadzi, albo będzie musiała szukać kogoś na jej miejsce, albo sama będzie musiała znaleźć inny pokój. Niewątpliwie skomplikuje to jej życie. Postanowiła nie mówić o tym Erykowi, ale odpisała Marcie:

„Dzięki za info i powodzenia! Jak będziesz coś wiedziała, to mi napisz”.

Odetchnęła głęboko i zeszła do wypożyczalni, gdzie od razu usiadła do wolnego komputera i zaczęła logować się do wszystkich systemów. Poczuła się przytłoczona, bo nagle tyle rzeczy spadło jej na głowę. Związek z Erykiem, który potencjalnie mógł być zagrożeniem dla jej pracy. Możliwa wyprowadzka Marty. Fakt, że może się rozejść plotka, że uprawiała seks w miejscu publicznym, nawet jeśli poparta zaledwie jej wynikami wyszukiwania w internecie. Mogli też uznać, że szukała po prostu pornografii, co wcale nie było lepsze. Zagryzła wargi i potarła twarz, starając się uspokoić. Do lady podeszła studentka, niezręcznie tłumacząc, że ma dokument do podpisania. Oriana uśmiechnęła się do niej, w myślach dziękując za możliwość rozproszenia i skupienia się na pracy.

Mimo że większość studentów była już po egzaminach, kilku niedobitków wciąż uczyło się w bibliotece. Coraz bardziej zniszczone podręczniki przechodziły z rąk do rąk, a w wypożyczalni panował cichy gwar ludzi wymieniających się wiedzą. Oriana pomyślała, że studenci muszą mieć za złe swoim prowadzącym, że niektóre egzaminy zostały zaplanowane na dosłownie ostatnie dni sesji. Choć mogli być też im wdzięczni, że między terminami jest tak duży rozstrzał i mieli więcej czasu na powtórzenie materiału. Kątem oka zauważyła Eryka, który z grubym podręcznikiem szedł do wolnego stolika. Nie zauważył jej, a ona nie chciała mu przeszkadzać, więc wpatrzyła się w ekran, oczekując na kolejnego studenta, który będzie czegoś od niej potrzebował.

– To nie jest twój chłopak? – zagadnęła ją współpracownica, z którą miała dyżur. Oriana obejrzała się na nią i zauważyła, że kobieta dyskretnie wskazuje na Eryka, który właśnie kartkował książkę.

– Tak, a co? – zapytała ostrożnie, czując, jak żołądek zaciska jej się z niepokoju, ale też z ekscytacji, że może z dumą powiedzieć, że jest z kimś w związku.

– Pytam z ciekawości. – Bibliotekarka przeniosła wzrok kilka razy z Oriany, na jej chłopaka, po czym uśmiechnęła się lekko. – Pasujecie do siebie.

– Dziękuję – odpowiedziała z ulgą.

– Ale myślę, że lepiej będzie, jak powiesz dyrektorowi, że chodzisz ze studentem. Jeśli wyłożysz kawę na ławę i zaznaczysz, że jesteście dorośli, to nikt nie będzie mógł ci naskoczyć.

– Masz rację – przyznała i uśmiechnęła się z wdzięcznością. – Dziękuję za radę, jutro z nim o tym porozmawiam.

– Nie ma sprawy. Życzę wam szczęścia!

Oriana skinęła głową z wdzięcznością i odwróciła się do kolejnego studenta, który do niej podszedł. Zawstydzony starał się wyjaśnić, że potrzebuje podpisu na karcie obiegowej, więc przemawiając do niego spokojnym tonem, poprosiła go o dowód osobisty i dokument. Praca w butiku na weekendy przydała jej się do rozwoju umiejętności obsługi klientów. Zauważyła, że Eryk podszedł do lady, ale tylko posłała mu krótki uśmiech i wróciła do skrępowanego studenta. Uzupełniła jego kartę i oddała mu ją, oznajmiając, że wszystko już załatwione. Młody mężczyzna pokraśniał, podziękował i się oddalił.

– W czym mogę panu pomóc? – zapytała, odwracając się do Eryka.

– Masz już jakieś informacje od Marty?

– Tak, mamy wolne mieszkanie dzisiaj – powiedziała i podrapała się po podbródku. – Ale pamiętaj, że jutro mam poranną zmianę, więc będę wstawać o piątej i nie mogę się za bardzo zasiedzieć.

– Pospieszę się. – Puścił do niej oczko i wyszczerzył się, gdy ona spiorunowała go wzrokiem.

– Jak będziesz mi tak groził, to cię nie wpuszczę do mieszkania.

– Dobrze już, dobrze. – Przewrócił oczami. – Wracam się uczyć. Jutro mam ostatni egzamin, więc muszę sobie wszystko odświeżyć.

– Powodzenia – powiedziała z uśmiechem i posłała mu całusa. Eryk udał, że go łapie i przyłożył sobie dłoń do serca. Powróciła do niej nagła potrzeba, żeby po przytulić, ale stłamsiła ją w sobie i skupiła się na pracy.

Nie miała zbyt wielu zajęć. Co jakiś czas podchodzili do niej świeżo upieczeni absolwenci, żeby dać jej papiery do podpisania, ale szybko ich obsługiwała i to było wszystko, co miała do zrobienia. Zaskoczył ją dudniący dźwięk, więc wychyliła się zza lady, żeby spojrzeć, ale niczego nie zauważyła. Marszcząc brwi, przeszła przez niskie drzwi wahadłowe i usta rozchyliły jej się mimowolnie, gdy zauważyła, co się dzieje. Chociaż świeciło słońce, w szyby bombardował deszcz, dając niesamowite wrażenie. Sufit w niektórych miejscach biblioteki był przeszklony, a okna były niemal na całą wysokość budynku, przez co efekt był powalający. Oczarowana widokiem, stała na środku biblioteki i zadzierała głowę, patrząc, jak duże krople rozbijają się o szkło na suficie. Woda połyskiwała w słońcu, jakby ktoś sypnął diamenty na szkło.

Była pewna, że deszcz jest ciepły i pomyślała, że koniecznie zafunduje sobie dzisiaj prysznic, żeby przynajmniej spróbować odwzorować to, co ją właśnie omijało. Nie obchodziło jej to, że ludzie patrzą na nią ze zdziwieniem i pomyślała, że to ich strata, że nie są w stanie docenić czegoś tak pięknego i prostego. Po chwili deszcz złagodniał, a dudnienie ucichło, więc spokojnym krokiem ruszyła sprawdzić, czy na wózkach nie pozostawiono książek do odłożenia. Zebrała kilka grubych woluminów i zaczęła je roznosić na właściwe miejsca. Między półkami spotkała Eryka, który przesuwał palcami po tytułach, próbując znaleźć właściwy. Gdy ją zauważył, uśmiechnął się do niej. Oriana wsunęła książki w odpowiednie miejsce, przysunęła się do Eryka i po prostu go objęła. Zamknęła oczy, gdy poczuła, że mężczyzna otacza ją ramionami i wtula usta w jej włosy. Bez zbędnych pytań.

Potrzebowała tej chwili intymności między półkami, więc pogładziła go po plecach. Próbowała przekazać mu myślami, jak bardzo jest wdzięczna za to, że go ma. Choć zwykle przy Eryku czuła podniecenie, teraz zapanowała nad nią czułość i potrzeba obdarowania go łagodnością. Otoczona jego zapachem i ciepłem, poczuła się, jak w domu. Odsunęła się nieznacznie i odgarnęła mu włosy z czoła, patrząc na niego z rozmarzeniem. Wykorzystał okazję, żeby ucałować wnętrze jej dłoni, a potem nadgarstek. Objął jej rękę swoją i wtulił w nią policzek, ocierając się delikatnie. Oriana pomyślała, że wygląda teraz jak kociak, który prosi o pieszczoty i bardzo chciała mu je dać, ale jak między półki zajrzał student, odskoczyli od siebie.

– Muszę wracać do pracy – szepnęła do niego i ostatni raz pogładziła go po twarzy, po czym ruszyła do kolejnych wózków.

Reszta zmiany mijała powoli, a Oriana starała się jak najdłużej utrzymać w sobie ciepło, które poczuła, tuląc Eryka. Ilekroć przechodził w pobliżu lady, uśmiechali się do siebie, ale starali się sobie nie przeszkadzać. Niecierpliwie wyczekiwali momentu zamknięcia biblioteki, żeby móc swobodnie cieszyć się sobą. Oriana pozwoliła, żeby jej myśli powędrowały do świata fantazji i wspomnień. Choć starała się być realistką, miała romantyczną duszę. Racjonalna część jej umysłu mówiła, że to wspaniałe, że ma partnera, ale nie może oczekiwać, że będzie z Erykiem do końca swoich dni. Doświadczyła już kiedyś wielkiej miłości, gdzie padło mnóstwo obietnic bez pokrycia, a skończyło się na nienawiści, której nie chciała. Serce było jednak głuche na przeszłość i z niecierpliwością wypatrywało tego, czego jeszcze może doświadczyć. Może Eryk, słysząc jej fantazję nie przerazi się i nie zareaguje agresywnie, jak jej były?

Zacisnęła na chwilę oczy i wypuściła powoli powietrze przez nos. Choć miała ochotę na fantazjowanie o rozkosznych rzeczach, zaczęła się niepotrzebnie zamartwiać. Zbyt wiele z jej myśli zaczynało się od słów „A co jeśli…?”.

A co jeśli Eryk ją porzuci, zanim wyleci do Anglii?

A co jeśli Eryk ją zdradzi?

A co jeśli znów sprawi jej ból?

Rozejrzała się po bibliotece i zauważyła go siedzącego w tym samym miejscu, co wcześniej. Przed sobą miał duży notes, po którego kartce wodził długopisem, ale ruch jego dłoni nie wskazywał na robienie notatek. Zastanawiała się, co robi, ale widok jego szerokich pleców, ramion i lekko kręconych włosów sprawiał, że poczuła się nieco pewniej. Dopóki nie podeszła do niego studentka, która przypominała łanię. Miała włosy w takim samym kolorze jak futro tych zwierząt i smukłą figurę. Była wysoka i po prostu piękna. Widać było, że przystawia się do Eryka. Oriana z niepokojem się temu przypatrywała, ale zauważyła, że jej chłopak tylko wzrusza ramionami i długopisem wskazuje na ladę. Łania od razu spojrzała we wskazanym kierunku, więc Oriana natychmiast się wyprostowała i udała, że czyta coś bardzo ważnego na ekranie.

– Przepraszam – zagadnęła studentka nieprzyjemnie suchym głosem. – Czy mogę pożyczyć długopis?

– Oczywiście. – Oriana wyciągnęła w kierunku Łani koszyczek na przybory piśmiennicze. Kobieta wybrała jeden z długopisów i posłała jej niezręczny uśmiech.

– Dziękuję.

Widać było, że chce dodać coś jeszcze, ale tylko zerknęła na Eryka i odeszła do innego stanowiska pracy. Bibliotekarka była diabelnie ciekawa, co konkretnie usłyszała od jej chłopaka. Miała nadzieję, że nie palnął czegoś głupiego, bo zauważyła, że Eryk ma tendencje do tego, żeby przechwalać się tym, że są razem. Nie wiedziała, czy wynika to bardziej z tego, że chciał naprawić to, że nieodpowiednio zareagował na plotkę, czy może dlatego, że chciał ocalić ją od „hańby”. Pomyślała, że biorąc pod uwagę, że usidliła najpopularniejszego i najprzystojniejszego studenta, to ona powinna się tym chełpić, ale nie była wybitnie publiczną osobą.

Zalogowała się na portal społecznościowy, na który dawno nie zaglądała i zauważyła, że Eryk poniewczasie wysłał jej zaproszenie do znajomych. Nie udało jej się powstrzymać parsknięcia, ale przyjęła je i z zainteresowaniem, zaczęła przeglądać jego profil. Zaskoczył ją ekshibicjonizm jego profilu, bo zupełnie się tego nie spodziewała. Mnóstwo zdjęć, w większości z imprez, ale też kilka selfie. Równie dużo udostępnień dotyczących różnych spraw – ogłoszeń o zwierzętach do adopcji, memów, recenzji książek, a nawet wierszy. Pisał też długie posty na temat tego, co działo się w jego życiu, w zabawny sposób. Kręciła rolką myszki, jeszcze bardziej zagłębiając się w jego przeszłość.

– To chyba podchodzi pod stalking – zagadnął Eryk, zaglądając Orianie w ekran. Bibliotekarka aż podskoczyła na krześle i popatrzyła na niego, czując, że policzki dosłownie jej płoną.

– Nie wiem, czy można to tak nazwać, jeśli twoje życie jest praktycznie publiczne – powiedziała uszczypliwie i położyła sobie rękę na piersi, żeby uspokoić szybko bijące serce.

– Przepraszam, że cię wystraszyłem.

– W porządku. – Wzięła głęboki wdech i mimowolnie zerknęła na Łanię, która zaczęła im się przyglądać. Eryk powiódł za jej spojrzeniem, ale jak zauważył kobietę, z powrotem wpatrzył się w swoją ukochaną.

– Podejrzewam, że nie zapytasz, co ode mnie chciała, więc od razu ci powiem…

– Nie trzeba. – Machnęła ręką i zerknęła na ekran, żeby wylogować się z Facebooka. Zauważyła, że Eryk ma ustawiony status „w związku” i mimowolnie się uśmiechnęła.

– To moja była, podeszła z pretekstem, że chce pożyczyć długopis, ale pokierowałem ją do ciebie  – wypalił mimo wszystko, a mina Oriany zrzedła. – Powiedziałem „a jak chodzi o długopis, możesz zapytać mojej dziewczyny przy ladzie, bibliotekarki mają tam ich mnóstwo”.

– Eryk… – jęknęła z mieszaniną rozczulenia i nagany.

– No co? To prawda! Jesteś moją dziewczyną i masz dużo długopisów – powiedział, wskazując na koszyczek. Zauważył, że bibliotekarka przy innym stanowisku przygląda mu się z zainteresowaniem, więc uśmiechnął się do niej przyjaźnie.

– Idę zrobić zwroty – wtrąciła współpracownica i tak, żeby tylko Oriana to zauważyła, ułożyła usta w słowa „Jest słodziutki!”. Bibliotekarka pokiwała zgodnie głową.

– Wracaj się uczyć, została już tylko godzina.

– Mamo, ale dzisiaj nie ma pracy domowej – jęknął, ale Oriana popatrzyła na niego twardo, więc z miną zbitego psa wrócił do stanowiska. Najchętniej na odchodne poklepała go po jędrnych pośladkach, w ciemnoszarych jeansach.

Ostatnia godzina upłynęła bardzo szybko, choć ostatnie kilkanaście minut pracy było wyjątkowo intensywne. Większość dnia odkładały po maksymalnie pięć książek, ale gdy studenci zaczęli wychodzić tłumnie z biblioteki, zostawili po sobie wysokie stosy. Oriana policzyła, że w ciągu ostatnich dziesięciu minut pracy, odłożyła na półki ponad pięćdziesiąt książek. Dosunęła krzesła, wyłączyła wszystkie komputery i złapała swój plecak. Druga bibliotekarka odniosła klucze, a jej ostatnim zadaniem było zasunięcie taśm. Zeszła po schodach, zabezpieczyła wejście do biblioteki i zauważyła, że Eryk stoi już przy drzwiach, więc posłała mu uśmiech. Jej wzrok jednak przyciągnęła ulewa, która znowu się rozszalała, więc czym prędzej wybiegła na zewnątrz.

– Zmokniesz! – zawołał za nią mężczyzna, ale zignorowała go i stając na chodniku, rozłożyła szeroko ramiona.

Było dokładnie tak, jak się spodziewała. Powietrze było ciepłe, tak samo, jak duże krople, które spadały jej na okulary i policzki. Oddychała głęboko, wciągając powietrze nasycone zapachem deszczu i mokrej ziemi. Potrzebowała tego przez cały dzień. Miała wrażenie, że spływają z niej wszystkie zmartwienia bieżącego dnia i mogła wreszcie ruszyć dalej. Jej włosy szybko nasiąknęły wodą, tak samo, jak ubranie, ale zupełnie się tym nie przejmowała. Czuła się wolna i chciała jak najdłużej pozostać w tym błogostanie.

Eryk z zachwytem patrzył, jak Oriana czerpie przyjemność z deszczu, jednak sam pozostał pod zadaszeniem. Zauważył, że przez jasnozieloną bluzkę kobiety zaczyna być widoczny jej wzorzysty, koronkowy biustonosz, więc przekonał się i wyszedł na deszcz, żeby do niej dołączyć. Gdy wyczuła jego obecność, otworzyła oczy i spojrzała na niego przez przemoczone okulary.

– Marzyłam o tym cały dzień – wyznała, wzięła go za rękę i zaczęła iść w kierunku przystanku tramwajowego.

Pozwoliła się ubrać w jego kurtkę, która była przesiąknięta tym samym dezodorantem co zwykle. Nie mogła nic poradzić na to, że teraz ten zapach już na zawsze będzie jej się z nim kojarzyć. Większość drogi do mieszkania przebyli w przyjemnym milczeniu, tylko spoglądając na siebie i uśmiechając się łagodnie. Oriana zaproponowała, żeby zrobili spacer w deszczu, a Eryk nie miał serca, by jej odmówić. Pomyślał, że słusznie postąpił, poprzednim razem zostawiając u dziewczyny zapasową koszulkę i majtki. Miał tylko nadzieję, że do następnego dnia spodnie zdążą mu wyschnąć. Choć nawet jeśli nie, to przemęczy się to pół godziny, w ciągu którego będzie jechał do akademika. Dawno planował, żeby się odstawić na ostatni egzamin, dlatego jeszcze przed pierwszym dniem sesji zaniósł swój garnitur do pralni chemicznej. Był niesamowicie ciekaw, jak Oriana zareaguje na jego widok w takim stroju. Wiedział, że kobiety uwielbiają eleganckich mężczyzn.

Weszli do mieszkania kompletnie przemoczeni, ale wciąż w dobrych nastrojach. Oriana sięgnęła po ręcznik i zaczęła odsączać włosy z deszczu, ale do głowy wpadł jej pewien pomysł. Popatrzyła uważnie na Eryka, który odgarniał mokre włosy z twarzy i musiała przełknąć ślinę. Mężczyzna miał na sobie jasnoszarą koszulkę, która przez wilgoć przylgnęła dokładnie do jego wyrzeźbionego ciała. Odchrząknęła, przywołując się do porządku i posłała mu uśmiech.

– Chciałbyś wziąć ze mną prysznic? – zapytała, czując delikatne uszczypnięcie niepokoju zmieszanego z ekscytacją.

– Ciekawy pomysł. – Pokiwał głową z uznaniem i przychylił się, żeby szybko ucałować jej usta. – Bardzo chętnie. Nie jesteś głodna? Może coś zjemy?

– Najpierw chciałabym się umyć.

– Wedle życzenia – powiedział i przepuścił Orianę, żeby weszła pierwsza.

Eryk szybko zaczął się rozbierać, podekscytowany tym, że zobaczy ukochaną nago, ale zrozumiał, że czuje się inaczej, niż zwykle. Pomyślał, że zaproponowała wzięcie prysznica, a nie seks pod prysznicem. Pierwszy raz rozbierali się przy sobie, bez intencji tego, żeby pogrążyć się w cielesnej rozkoszy, a po prostu zrobić coś razem. Poczuł się z tym bardzo… Intymnie. Niemal go to skrępowało, jednak to uczucie rozwiało się, gdy tylko zauważył pełne piersi Oriany. Okrutnie kusiło go, żeby po prostu je złapać, ale postanowił sobie, że dzisiaj pozwoli jej przejąć pałeczkę i podda jej się, jeśli tylko zainicjuje. Jeśli nie będzie miała ochoty, to nie będzie jej do niczego zmuszał.

Prysznic nie był specjalnie duży, ale mógł spokojnie zmieścić dwie osoby, o ile te stały dosyć blisko siebie. Oriana weszła pierwsza, od razu wciskając się w kąt. Dotarło do niej, że nigdy wcześniej nie brała z nikim prysznica i była bardzo podekscytowana tą myślą. Nieco onieśmielał ją widok nagiego ciała Eryka, który zamknął za sobą kabinę. Znaleźli się w małym, zamkniętym miejscu, rozkosznie zmuszeni być blisko siebie. Oriana sięgnęła po słuchawkę i podała ją mężczyźnie, który przyjął ją ze zdziwioną miną. Wyjaśniła mu dokładnie, jak sterować temperaturą wody.

– Dlaczego chcesz, żebym to ja ustawiał wodę? – zapytał zaskoczony, czując skrępowanie w związku z tym, że stoją na golasa w suchym prysznicu i naradzają się, zamiast faktycznie się zacząć myć.

– Bo ja mam tendencję do tego, żeby brać dosyć gorące prysznice – zaczęła, nabrała powietrza i zacisnęła usta. Odchrząknęła. – Mój były mówił, że kąpię się w tak ciepłej wodzie dlatego, że przypomina mi to piekło, z którego pochodzę.

– Jak mógł mówić coś takiego!? – oburzył się Eryk i pokręcił głową, po czym odkręcił wodę i ustawił najcieplejszą, jaką mógł znieść. Polał strumieniem wyciągniętą dłoń Oriany. – Taka jest okej?

– Może być trochę chłodniejsza.

Mężczyzna skinął głową i posłusznie przekręcił ostrożnie kurek. Znów łagodnie oblał Orianę, a ona z uśmiechem potwierdziła, że taka temperatura jest odpowiednia. Eryk mimowolnie pomyślał o byłym chłopaku Oriany i wpatrzył się w nią uważnie. Jakim cudem ktoś mógł ją porównywać do istoty piekielnej, jeśli była tak słodka? Czy to oznacza, że mogłaby później pokazać rogi? Albo je dorobić? Został obdarzony przez nią pytającym spojrzeniem, ale tylko uśmiechnął się do niej i pomyślał: Nie mogłaby zrobić czegoś takiego.

Zawiesili słuchawkę od prysznica i ustawili ją w odpowiedni sposób. Oriana, już całkowicie mokra objęła Eryka, obracając się z nim, tak, żeby żadnemu z nich woda nie trafiała do oczu. Zamknęła powieki, skupiając całą swoją uwagę na jego dotyku. Przesunęła dłonią po jego plecach, czując, jak wąskie strumienie wody przepływają jej między palcami. Złożyła kilka delikatnych pocałunków na jego obojczyku i barku i znów wtuliła się w niego, rozkoszując się śliskością mokrych ciał. Uśmiechnęła się pod nosem, bo choć Eryk zdawał się świadomy, że zależy jej tylko na bliskości, jego ciało wyraźnie odczytywało to, co robili jako preludium do kochania się. Zignorowała jego erekcję i odsunęła się, po czym sięgnęła po żel pod prysznic z małej półeczki. Podała opakowanie Erykowi, obróciła słuchawkę prysznica, żeby woda nie spływała bezpośrednio na nich i wzięła swój ulubiony szampon. Najzwyczajniej w świecie, zupełnie, jakby mężczyzny nie było z nią pod prysznicem, zaczęła się kąpać.

Mruczała pod nosem jedną z piosenek, której słuchali podczas swojej wycieczki nad jezioro i dokładnie wmasowywała spieniony szampon w skórę głowy. Przyglądała się z zainteresowaniem Erykowi, który dużymi dłońmi rozprowadzał pachnący, pieniący się kosmetyk. Nie powstrzymała przygryzienia warg, gdy mężczyzna nieświadomie wyeksponował pośladki, podczas mycia stóp. Nie wiedziała, czy zawsze jest takim czyściochem, czy po prostu chce, żeby tak o nim myślała. Uniósł lekko jedną nogę, opierając ją o malutką półkę, przez co doświadczyła widoku jego ciężkich jąder i musiała się powstrzymać, by nie ująć ich w dłoń.

Sięgnęła po słuchawkę i spłukała włosy, po czym po chwili namysłu wybrała jedną z tubek z odżywką i nałożyła ją na włosy. Spięła kosmyki klamerką i wzięła od Eryka żel pod prysznic. Czuła jego spojrzenie na sobie, zupełnie, jakby ją dotykał, ale tylko uśmiechała się do niego lekko. Namydlała się dokładnie, pokrywając pianą każdy kawałek skóry, mimowolnie zerkając na erekcję ukochanego. Z jednej strony cieszyło ją to, że nie muszą każdej minuty wspólnie spędzonego czasu poświęcać na pieszczoty, ale z drugiej nie była pewna, dlaczego Eryk jest taki powściągliwy. Zwykle nie zwracała uwagi na to, które z nich inicjuje, ale miała wrażenie, że najczęściej to ona proponowała, czy rozpoczynała pieszczoty. Czasem wychodziło samo, ale wydawało jej się, że to ona ma większy apetyt. Doszła do wniosku, że pozwoli mu wziąć sprawy w swoje ręce. Dosłownie i w przenośni.

Nie spędzili dużo czasu pod prysznicem, już po chwili byli czyści, więc Oriana sięgnęła po swój ręcznik i wyszła na mały dywanik, żeby się wytrzeć. Spojrzała na Eryka, który stał w miejscu, a jego mina była rozbrajająco zażenowana.

– Zapomniałem wziąć ręcznika z twojego pokoju – powiedział przepraszającym tonem, a ona zaśmiała się w odpowiedzi. – Możesz mi po niego skoczyć?

– A co będę za to miała? – zapytała figlarnie, ale przypomniała sobie, że miała oddać mu inicjatywę, więc się uśmiechnęła. – Już idę.

Wciąż naga, ale wytarta niemal do sucha, zawinęła niedbały turban na włosach i ruszyła szybko do swojego pokoju. Przyniosła Erykowi ręcznik i kontynuowała pielęgnację bez zbędnego skrępowania. Odsączyła dokładnie włosy, po czym nałożyła na dłonie olejek z fikuśnego opakowania i zaczęła go wgniatać we włosy. Rozczesała włosy szczotką, patrząc, jak kosmyki same z siebie zwijają się w spirale. Widziała w lustrze, że mężczyzna uważnie jej się przygląda, ale tylko zerkała na niego.

– Wyglądasz, jak grecka bogini – powiedział cicho, zaskakując ją kompletnie. Obejrzała się na niego przez ramię. – Gdybym był rzeźbiarzem ze starożytności, to byłabyś moją jedyną modelką.

– Dziękuję. – Uśmiechnęła się do niego i sięgnęła po suszarkę z dyfuzorem. Zauważyła, że na twarzy Eryka pojawiło się coś, co zakrawało na przerażenie.

– Co to za monstrum?

– Suszarka do włosów z dyfuzorem – odpowiedziała z rozbawieniem, obracając urządzenie w dłoniach.

– Ale czemu ma takie… – Zakreślił dłonią kilka kółek, próbując znaleźć odpowiednie słowo. – Igły? Wygląda jak narzędzie tortur.

– To po to, żeby kręcone włosy podczas suszenia mogły zachować swój kształt. – Podłączyła suszarkę do prądu i jedną ręką jeszcze kilka razy uścisnęła kilka pasm, żeby mocniej się zwinęły. Popatrzyła na wycierającego się Eryka z zawadiacką miną. – Też masz kręcone włosy, moglibyśmy też tobie je trochę bardziej podbić.

– Dziękuję, nie chcę mieć bitych włosów, niczego złego nie zrobiły – powiedział i parsknął śmiechem z własnego żartu.

Przyglądał się z zainteresowaniem, jak Oriana starannie suszy włosy, zręcznie manewrując suszarką, której dyfuzor przykładała do głowy. Sam włosy osuszał, tylko pocierając je ręcznikiem, a potem pozwalał im wyschnąć takim, jakie są. Podziwiał oddanie i troskę, z jaką ukochana dbała o swoje włosy. Nie uważał tego za próżność, a też miło się na nią patrzyło, jak zajmowała się sobą z pełną swobodą. Pomyślał, że chciałby ją zobaczyć, jak się sama zaspokaja, a jego penis drgnął niespokojnie, co od razu ściągnęło spojrzenie Oriany. Przeniosła spojrzenie na jego twarz, jakby pytała, czy ma zamiar to wykorzystać, ale zanim w ogóle zdążył cokolwiek zrobić, powróciła do suszenia włosów.

– No, jestem gotowa do spania – powiedziała po kilku minutach, odłączając suszarkę od prądu. Obróciła się do mężczyzny, który owinął biodra ręcznikiem.

– Spania? – zapytał, nie próbując ukryć pragnienia, nadziei i prośby w głosie.

– Masz racje, chyba możemy sobie pozwolić na obejrzenie jeszcze jednego odcinka serialu.

– Litości – jęknął cicho, ale Oriana tylko uśmiechnęła się i ruszyła do swojego pokoju.

Pierwsze co zrobiła, to rozwiesiła ręcznik na szafie, a potem ubrała się w majtki i koszulę nocną z krótkim rękawem. Położyła się na łóżku i na chwilę zamknęła oczy, rozkoszując się tym, że wciąż było słychać deszcz bębniący o zewnętrzny parapet. Ziewnęła, zasłaniając dłonią wargi i się oblizała. Obróciła twarz, akurat do widoku krągłych pośladków i ciemnych jąder Eryka, który bez skrępowania grzebał w jej szufladzie, poszukując swoich bokserek. Przełknęła ślinę, czując uderzenie gorąca, bo miał piękną, pełną pupę, która aż prosiła o to, żeby ścisnąć ją całą dłonią. Gdy Eryk się wyprostował, wpatrzyła się w sufit i musiała się powstrzymać, żeby nie zacząć gwizdać, żeby sama się rozproszyć. Znów ziewnęła przeciągle, czując, że choć miała ochotę na pieszczoty, to potrzeba snu była silniejsza. Obróciła się twarzą do ściany, ułożyła się wygodnie i spłynęła na nią ulga, gdy zauważyła, że Eryk wyłączył światło. Po chwili poczuła jego ciepło przy sobie i bezwiednie przycisnęła do niego biodra.

Eryk nie był pewien, czy wykonany przez ukochaną ruch był zachętą do tego, żeby się z nią popieścić, dlatego objął ją ramieniem i mocno przytulił. Usłyszał przeciągłe, rozkoszne mruknięcie i złożył kilka drobnych pocałunków na jej szyi. Nie miał żadnych wątpliwości, że Oriana czuje jego erekcję, którą przyciskał do jej pośladków, ale zdawała się ją ignorować, bo nie poruszała w ogóle biodrami. Napiął mięśnie, żeby poruszyć penisem, licząc, że to ją zachęci, ale ona tylko sięgnęła dłonią do tyłu i pogłaskała go po policzku łagodnie. Zrozumiał aluzję, więc ucałował jej palce, zamknął oczy i westchnął drżąco, starając się rozluźnić. Było późno, Oriana była zmęczona, a następnego dnia musiała wstać bardzo wcześnie do pracy. Pomyślał, że może będą się kochać, jak tylko się obudzą, a jego członek drgnął niespokojnie, prosząc o to, by już teraz zanurzyć się w wilgotnej, ciepłej pochwie. Wycofał biodra, znów pocałował Orianę w szyję i obrócił się na drugi bok. Nie będzie jej dźgał, bo może poczuje się przymuszona.

Oriana była wdzięczna, że Eryk nie namawiał jej na seks, ale nie chciała spać plecami do niego, bo miała irracjonalne poczucie, że to oznacza, że się na nią gniewa. Obróciła się do niego i objęła go, wsuwając kolana pod jego uda. Przytuliła policzek do jego nagiej skóry pleców, zamknęła oczy i nie wiedząc, kiedy odpłynęła w krainę snów.

Skoczny, radosny dźwięk budzika wyrwał ich ze snu. Eryk jęknął z niezadowoleniem, otworzył oczy i musiał je natychmiast zamknąć, bo intensywne światło z ekranu telefonu go oślepiło. Oriana wyłączyła budzik i mlasnęła kilka razy językiem, ścierając z powiek resztki snu. Wstała z łóżka i zupełnie, jakby działała na autopilocie, poszła do łazienki, żeby się wysikać i obmyć twarz wodą. Była zupełnie niewypoczęta, choć położyli się spać dosyć wcześnie. Ziewając szeroko, ruszyła do kuchni, gdzie zaczęła przygotowywać stos kanapek na śniadanie dla siebie i Eryka, a też drugie śniadanie do pracy. Powoli, ale sukcesywnie zbierała siły się na kolejny dzień pracy.

***

Eryk przełknął ostatni łyk napoju energetycznego, który kupił sobie po wyjściu z mieszkania Oriany i zgniótł puszkę. Wziął głęboki oddech, obciągnął kamizelkę na śnieżnobiałej koszuli z ciemniejszym kołnierzykiem i wchodząc na salę, wyrzucił puszkę do śmietnika. Był bardzo bojowo nastawiony, wierzył w siebie i nie dopuszczał do myśli wątpliwości, że dostanie ocenę niższą, niż cztery i pół. Czuł na sobie zainteresowane spojrzenia innych studentów, bo niewielu ubrało się tak elegancko, jak on. Miał na sobie ciemnoszarą, połyskującą kamizelkę i czarne, garniturowe spodnie. Koszulę podwinął pod łokcie, bo mimo wszystko było dosyć gorąco i widział intensywne spojrzenia kobiet, które nie mogły oderwać wzroku od jego przedramion, na których miał wyraźnie zarysowane żyły. Zatarł dłonie, usiadł do ławki i czekał cierpliwie na wręczenie arkusza egzaminacyjnego. Był gotowy.

– Hej, wszystko w porządku? – zagadnął do kumpla, gdy wychodzili z sali. Widział, że kolega jest kredowo biały, a w jego spojrzeniu dało się dostrzec jedynie pustkę.

– Zjebałem… – powiedział cicho, a jego twarz zmarszczyła się, jakby miał się rozpłakać. Eryk położył studentowi rękę na ramieniu i łagodnie, choć zdecydowanie skierował go do ławek.

– Słuchaj – zaczął, sadzając młodego mężczyznę obok siebie. – Chociaż nie. Powiedz mi najpierw, czy oddałeś pustą kartę?

– N-nie – zająknął się, a po policzku spłynęła pierwsza łza. Eryk bez słowa wyciągnął chusteczki i podał mu jedną. – Ale wiem, że na pewno coś źle napisałem.

– Mogłeś coś źle napisać, ale wiele odpowiedzi na pewno miałeś dobrych – powiedział i poklepał go krzepiąco po ramieniu. – A nawet jeśli, to bez spiny, są drugie terminy. Jeżeli faktycznie nie zaliczyłeś, to pomogę ci zakuwać przez wakacje, co ty na to?

– Nie stać mnie na korki.

– Postawisz mi piwo, jak zdasz egzamin i wtedy będziemy kwita. – Uśmiechnął się do niego.

Pocieszał jeszcze przez chwilę studenta, choć ledwo go znał. Kojarzył go z zajęć i z tego, że czasem mijali się w bibliotece, ale nigdy tak naprawdę nie rozmawiali. Poprosił go o to, żeby dodali się do znajomych na Facebooku i jeszcze raz zapewnił go, że jeśli faktycznie nie zda, to pomoże mu się uczyć. Poczuł dumę, gdy zauważył, że ta krótka rozmowa naprawdę poprawiła nastrój studentowi. Pożegnali się i Eryk spojrzał na zegarek. Akurat Oriana kończyła pracę, więc od razu pomknął do biblioteki, po drodze przygładzając jeszcze włosy. Trafił akurat na moment, gdy jego ukochana zakładała plecak i żegnała się ze współpracownikami. Nie powstrzymał uśmiechu, gdy zauważył, że wszyscy patrzą na niego, nie kryjąc zaskoczenia. Oriana dopiero po chwili powiodła za nimi spojrzeniem i aż rozchyliła usta na jego widok. Minęło kilka sekund, nim się otrząsnęła i zerknęła przez ramię na starszego mężczyznę, który przyglądał się im obojgu na przemian. Podeszła do niego i stanęła na palcach, żeby pocałować go lekko w usta i z nietypową dla siebie nieśmiałością ujęła jego rękę, żeby wyprowadzić go do biblioteki.

– Myślałem, że mieliśmy się nie afiszować? – zagadnął do niej, gdy schodzili po schodach.

– Najpierw powiedz mi, jak poszedł ci egzamin.

– Dobrze, zdam to z palcem w du… W nosie – poprawił się, patrząc z przyjemnością, jak Oriana się uśmiecha.

– Bardzo mnie to cieszy – uścisnęła jego przedramię wolną dłonią i zagryzła wargę.

– To teraz mi powiedz, skąd ta zmiana w postawie – poprosił.

Oriana nabrała powietrza w płuca i się namyśliła. Trochę grała na czas, bo wolała zacząć ten temat, jak będą już poza terenem biblioteki. Bezwiednie pozwoliła się prowadzić w kierunku akademika, choć może to ona sama zaczęła iść w tamtym kierunku? Eryk jej nie popędzał, ale patrzył na nią z wyczekiwaniem. Pomyślał, że fakt, że pocałowała go przy współpracownikach, nie mogło być złym sygnałem.

– Powiedziałam o nas dyrektorowi – wyznała z trudem. – Wczoraj koleżanka z pracy mi to zasugerowała, bo jednak… No, ja jestem pracownikiem biblioteki, a ty, jakby nie patrzeć, jesteś jej klientem. Powiedziała, że jeśli dyrektor będzie o tym wiedzieć, to nikt nie będzie mógł mieć pretensji. Zawsze mogę powiedzieć, że głowa biblioteki o tym wie i nie ma nic przeciwko. Chociaż tak naprawdę nie miałam pewności, jaka będzie jego reakcja…

– Więc co powiedział? – zapytał i zauważył, że Oriana uśmiecha się z ulgą.

– Że nie ma absolutnie żadnych przeciwwskazań do tego, żebym się spotykała ze studentem. Nie istnieją zapisy, że coś takiego jest zabronione, a dodatkowo będzie go cieszyć to, że ja będę szczęśliwa. Życzył nam powodzenia.

– To bardzo miłe z jego strony – powiedział i pocałował ją soczyście w policzek. Przez chwilę nic nie mówiła, tylko wpatrywała się w niego błogo. – A jak ci się podoba mój strój?

– Prosisz się o komplementy? – zapytała figlarnie i wyszła na przód, obróciła się i idąc tyłem, zmierzyła go spojrzeniem od stóp do głów. Zrobiła bardzo zamyśloną minę, ale nie umiała długo grać, bo jej twarz rozjaśnił szeroki uśmiech. – Wyglądasz tak, że aż chcę cię rozebrać.

– Aż tak źle? – jęknął z udawanym rozczarowaniem, a ona podeszła do niego, objęła go ramionami za szyję i pocałowała mocno w usta.

– Obawiam się, że jakbyś zostawił spodnie, to mogłabym ci je za bardzo zamoczyć. No, nie tylko spodnie – wyszeptała w jego ucho, gdy oderwała się od jego warg.

– Coś mi się wydaje, że lepiej będzie, jeśli pojedziemy do mnie tramwajem, bo długo nie wytrzymam – powiedział i przycisnął ją do siebie, ale Oriana wysunęła się z jego ramion, znów ujęła go za rękę i radosnym krokiem prowadziła go w kierunku akademika, zamiast na przystanek.

– Będziesz musiał. – Wzruszyła ramionami, czując rosnące podekscytowanie.

Wiedziała, że poprzedniego wieczoru zostawiła go rozochoconego. Sama także cały dzień cierpiała katuszę, plując sobie w brodę, że jednak nie uprawiali seksu. I tak byłaby niewyspana, ale przynajmniej byłaby zaspokojona i nie musiałaby używać wkładki, która z trudem wchłaniała całą wilgoć. Cały dzień męczyła się z podnieceniem i wspomnieniami. Jednocześnie pragnęła po prostu dosiąść Eryka i w ekspresowym tempie doprowadzić jego i siebie do orgazmu, ale także kusiło ją, żeby przeciągać rozkosz w nieskończoność przez powolne pieszczoty. Jeszcze nie wiedziała, na którą z tych opcji się zdecyduje, ale miała wrażenie, że Eryk zgodzi się na wszystko, co ona wymyśli. Dosłownie wszystko. Poczuła, że spływa na nią przedziwna pewność, że jej ukochany zgodzi się na zrealizowanie jej fantazji. Wciąż co prawda nie była gotowa, żeby mu o niej opowiedzieć, ale poczucie pewności, które pojawiło się nie wiadomo skąd, zalęgło w jej sercu. Zrozumiała, że to zapewnienie jest także zachętą, żeby spróbować czegoś nowego.

Dotarli do akademika i Oriana bez skrępowania podeszła do portiera, który skinął jej głową na powitanie. Wpisała się, posłała mężczyźnie przyjazny uśmiech i ruszyła z Erykiem do jego pokoju. Gdy tylko zamknęły się za nimi drzwi, wiedziała, że właśnie rozpoczęła grę. Wsunęła obie dłonie w jego włosy i przyciągnęła go do swoich ust. Pocałowała go od razu głęboko, natychmiast wkładając język między jego wargi. Westchnęła, czując, że po plecach przebiega jej dreszcz. Nie chciała się powstrzymywać, bo pragnienie buzowało w niej tak, że lada chwila mogła wybuchnąć. Niecierpliwie zaczęła walczyć z paskiem od jego spodni, nie zwracając uwagi na to, że mogą jej się połamać paznokcie. Dumna z siebie, że udało jej się wyciągnąć pasek ze szlufek, bez potrzeby przerywania pocałunku, oderwała się od jego ust. Popatrzyła w jego twarz i wilgotne, rozchylone usta, które wciąż prosiły o więcej, ale tylko uśmiechnęła się i przesunęła kciukiem po jego pełnej wardze.

– Siadaj – rozkazała, łapiąc krzesło i przesuwając je bliżej środka pokoju. Eryk z trudem rozchylił powieki i zamrugał kilka razy, ale posłusznie wykonał polecenie. Wysunął nieco biodra, żeby łatwiej jej było na nim usiąść. – Ręce za siebie.

– Proszę?

– Ręce za siebie – powtórzyła, wskazując paskiem. Mężczyzna z lekkim ociąganiem ustawił dłonie w taki sposób, jak rozkazała i przełknął ślinę.

– Czy mogę już teraz prosić o litość? – zapytał, czując, że jego nadgarstki są zręcznie krępowane skórzanym paskiem. Oriana przerwała i popatrzyła na niego z przestrachem.

– Przepraszam, myślałam…

– Kontynuuj. – Uśmiechnął się do niej, widząc, że spłonęła rumieńcem. – Lubię to, naprawdę. To miał być tylko żart.

– Uf… W porządku – powiedziała i wróciła do zaciskania paska. – Jakie chcesz mieć hasło bezpieczeństwa?

– Myślisz, że będę go potrzebował?

– Oczywiście – odpowiedziała bez cienia wątpliwości. Eryk zaczerpnął powietrza.

– Ziemia.

– Interesujące – przyznała i upewniła się, że mężczyzna jest odpowiednio skrępowany.

– Co chcesz ze mną zrobić? – zapytał, patrząc, jak wolnym, seksownym krokiem idzie, żeby stanąć bezpośrednio przed nim.

Uświadomił sobie, w jak zabawnej sytuacji się teraz znajdują. On jest wystrojony w garnitur, skrępowany i zdany na łaskę rozczochranej bibliotekarki w ciemnozielonych bermudach i koszulce z Chewbaccą. Patrzył na Orianę, która powoli ściągnęła okulary w kocich oprawkach, rozpuściła włosy i zaczęła się rozbierać. Pod ubraniem miała przejrzysty, czarny, koronkowy komplet, składający się z miękkiego biustonosza i bokserek. W ciągu kilku sekund przeszła metamorfozę w seksowną kocicę. Żałował, że przespał moment, gdy się w to ubierała, choć z drugiej strony wiedział, że gdyby się wtedy do niej dobrał, niewątpliwie spóźniłaby się do pracy.

– Nie będę ci sprawiać bólu – zaznaczyła, opierając dłonie na biodrach. – Chyba że kutas zacznie cię boleć z pragnienia.

– Można to już odhaczyć – odpowiedział i znów przełknął ślinę, gdy się zbliżyła.

– Chcę cię trochę podręczyć. Doprowadzić do tego, żebyś mnie błagał o to, żebym cię zaspokoiła – wyszeptała, patrząc mu w oczy. – Podejrzewam, że duma nie pozwoli ci się złamać zbyt szybko, więc przynajmniej będziemy mogli się tym nasycić.

– Jesteś tak seksowna, że nie wytrzymam piętnastu minut…

– Dlatego masz hasło bezpieczeństwa. – Puściła mu oko, po czym przykładając palec do podbródka, zaczęła się rozglądać w poszukiwaniu czegoś, czym mogłaby mu zasłonić oczy.

– Mam opaskę do spania w szufladzie, jeśli tego szukasz.

– Dziękuję! – odpowiedziała i sięgnęła w odpowiednie miejsce. Założyła mu opaskę i przez chwilę przyglądała się efektowi.

– Czy mogę przez to liczyć na taryfę ulgową?

– W żadnym wypadku.

Eryk czekał na ruch ze strony ukochanej. Niespokojnie poruszył się na krześle, sprawdzając pasek, ale wiedział, że nie będzie miał szans na wyplątanie się z niego. Nagle poczuł się całkowicie bezbronny, ale jednocześnie nie mógł się doczekać tego, co zaplanowała dla niego Oriana. O ile cokolwiek zaplanowała, bo równie dobrze mogła dać się porwać spontaniczności. Żałował, że nie może na nią patrzeć, więc skupił się w pełni na słuchu, choć głównie słyszał mocne bicie swojego serca i przyspieszony oddech. Jednak nic się nie działo. Bibliotekarka zdawała się w ogóle nie poruszać, a przynajmniej nic takiego nie słyszał. Gorączkowo zaczął się zastanawiać, w jaki sposób może zachęcić ją do tego, żeby go dotknęła, więc poruszył biodrami i zagryzł wargi.

Widok zniecierpliwionego Eryka sprawiał jej ogromną przyjemność. Jego klatka piersiowa szybko się unosiła, rozpierając jego ubranie. Niespiesznie rozważała, od czego może zacząć. Rozebrać go? Dotykać go tak delikatnie, że graniczyłoby to z łaskotaniem? Przechyliła głowę i uśmiechnęła się, wiedząc, co może go pobudzić. Podeszła nieco bliżej i stanęła z jego boku, po czym wsunęła palce pod koronkowe majtki. Wiedziała, że jest tak mokra, że będzie słychać, jak się dotyka. Przesunęła palcami na boki po swoich wargach sromowych, żeby wydobyć z nich wilgotny dźwięk. Patrzyła, jak Eryk wypuszcza wargę spomiędzy zębów i rozchyla usta.

– Słyszysz, jaka jestem mokra? – zapytała cicho i poruszyła palcem w taki sposób, by wydobyć więcej takich dźwięków. Okrążyła opuszką łechtaczkę i westchnęła cicho, prosto do jego ucha. – Chciałbyś mnie posmakować?

– Tak, proszę… – szepnął szybko, żeby dalej rozkoszować się mlaskaniem miękkich, mokrych warg. Wiedział, że jest wręcz ociekająca i gorąca w środku. Usłyszał jęknięcie i wyobraził sobie, że Oriana wsunęła w siebie palce.

– Wiesz, co teraz robię?

– Dręczysz mnie – powiedział i w odpowiedzi usłyszał cichy, niski śmiech.

– Otwórz usta…

Bezwiednie, jak zaczarowany rozchylił wargi i nieco wysunął język. Usłyszał ostatnie cmoknięcie i po chwili poczuł opuszki palców, które były dokładnie pokryte kwaskowatym śluzem. Natychmiast otoczył palce ustami i zaczął ssać i oblizywać każdy skrawek, mrucząc tak, jakby rozkoszował się eklerką. Wiedział, że fantazja Oriany jest związana z faktem, że jest biseksualny, więc zaczął symulować seks oralny na jej palcach. Poruszał głową, wsysając jej palce głęboko w usta. Westchnęła, więc delikatnie ugryzł jej palce, ale natychmiast je zabrała.  

– Jesteś niesforny. Przydałoby ci się trochę pokory.

– Już będę grzeczny – skłamał bez skrupułów, choć podejrzewał, że ona jest tego doskonale świadoma.

Usiadła na jego kolanach i wręcz nieznośnie powoli zaczęła rozpinać jego kamizelkę. Guzik po guziku. Było ich zaledwie pięć, ale starała się rozkoszować każdym z nich. Walczyła z pokusą, żeby po prostu rozpiąć jego spodnie, ale obiecała zarówno sobie, jak i Erykowi, że będzie go dręczyć. Choć wiedziała, że znęcając się nad nim, znęca się także nad sobą, ale nie miała wątpliwości wobec tego, że gra jest warta świeczki. Uśmiechnęła się, na myśl o świeczce i zauważyła, że mężczyzna ma odchyloną głowę i podgląda ją spod opaski, która nieco podsunęła się do góry. Posłała mu złośliwe spojrzenie, poprawiła opaskę i wstała, ignorując to, że Eryk szarpnął się, jakby chciał ją zatrzymać.

– Nie przestawaj mnie rozbierać – poprosił i pokręcił głową, zupełnie jakby mógł zobaczyć coś przez tkaninę.

Nie odpowiedziała, tylko stanęła za nim i położyła mu dłonie na barkach. Wyraźnie czuła, że jest cały spięty, a gdy nieco wysunęła się do przodu, zauważyła, że jego penis, gdyby mógł, to rozerwałby spodnie byle się tylko wyswobodzić. Przesunęła rękoma po jego ramionach, przykucając, żeby dotknąć jego dłoni. Wstała, odsuwając się i okrążyła Eryka z bezpiecznej odległości, ciągle mu się przyglądając. Żałowała, że nie ma na sobie butów na obcasie, żeby mógł wyraźniej słyszeć jej kroki, ale doszła do wniosku, że pewnie nie raz jeszcze będą się bawić w taki sposób. Znów stanęła za nim i rozpięła kilka guzików jego koszuli.

Mężczyzna oddychał szybko, czując muśnięcia tak delikatne, że zdawało się, że w ogóle go nie dotyka. Starał się nie poruszać, ale nie mógł się doczekać, aż rozkoszne cierpienie nie przerodzi się w prawdziwe doświadczanie przyjemności. Poczuł, że palce Oriany dotykają jego podbródka i prowadzą jego głowę na bok, więc posłusznie odchylił się, eksponując szyję. Kusiło go, żeby zapytać, czy zmieniła się w wampira i w ten sposób chce go się nim pożywić, ale się powstrzymał. Skupił się na doznaniach, gdy jej palce zaczęły przesuwać się po boku jego szyi, zanurzając się na ledwie kilka centymetrów pod materiał koszuli. Kiedy do opuszek dołączyły też jej wargi i język, zaczerpnął gwałtownie powietrza. Całowała go po szyi tak delikatnie i zmysłowo, że nie powstrzymał jęku, który samoistnie wyrwał się z jego gardła.

Oriana przesunęła czubkiem języka od jego obojczyka aż do linii żuchwy, po której także go polizała. Rozkoszowała się szorstkością odrastającego zarostu na języku. Jego skóra była słonawa i bardzo smaczna, dlatego musiała się powstrzymać, żeby się w niego nie wgryźć. Obiecała mu, że nie będzie mu sprawiać bólu. Zasysała skórę na jego szyi, tworząc jedną malinkę za drugą. Niech wiedzą. Niech nie wątpią w to, że należy do niej. Do bibliotekarki, którą przeleciał tylko ze względu na zakład, a potem kompletnie się w niej zatracił.

Przytrzymywała dłonią jego żuchwę, wciąż pieszcząc ustami jego szyję. Drugą ręką niemiłosiernie powoli kontynuowała rozpinanie jego koszuli. Gdy była całkowicie rozpięta, zagarnęła w ręce tkaninę i kilkoma szybkimi ruchami wyciągnęła ją z jego spodni. Starając się nie dotykać jego skóry, rozchyliła koszulę na boki, żeby odsłonić jego klatkę piersiową i przerwała pieszczoty. Znów odsunęła się kilka kroków i przyjrzała mu się. Poczuła, że jej pochwa zwiera się niecierpliwie, bo widok był oszałamiający. Eryk siedział wciąż z odchyloną na bok głową, jego smukłą szyję zdobiło kilka ciemnoczerwonych malinek, a sutki miał zmarszczone i napięte. Musiał wiedzieć, że na niego patrzy, bo zabujał biodrami, opuszczając podbródek na klatkę piersiową, oddychając ciężko.

Starał się jak mógł, by zwabić ją z powrotem, bo dotychczasowe pieszczoty rozbudziły go bardziej, niż jakby dotykała jego krocza. Kilka razy bawił się już w taki sposób, ale żadna z kobiet nie była aż tak wytrwała. Nie wiedział, czy Oriana jest nieczuła na jego wdzięk, czy może po prostu jest cierpliwa i bardzo wyćwiczona. Dreszcz przebiegł po jego plecach, gdy poczuł, że kobieta dmucha na jeszcze wilgotną skórę po oblizywaniu. Wciąż czekał na kolejny ruch, na dotyk, pieszczotę. Miał wrażenie, że płonie, a tortury zdawały się  coraz bardziej nieznośne. Zaczął obawiać się, że Oriana będzie chciała równie powoli go ujeżdżać i schodzić co chwilę, a to niewątpliwie doprowadziłoby go wręcz do płaczu. Nie wątpił, że gdyby użył hasła bezpieczeństwa, to Oriana bez dyskusji by się do niego zastosowała. Postanowił być, nomen omen, twardy.

Zaledwie jednym palcem dotknęła jego sutka, ale było to muśnięcie tak delikatne, że gdy drgnął, od razu odsunęła rękę. Strasznie chciała, żeby zaczął skomleć, ale musiała go doprowadzić do większej rozpaczy, żeby usłyszeć ten słodki dźwięk. Rozpięła jego spodnie i zsunęła je, od razu z bokserkami. Nie ściągała ich do końca, bo chciała, żeby został w eleganckich butach. Dodatkowo ściągnięte spodnie służyły też za dodatkowe skrępowanie, więc lepiej dla niej. Uśmiechnęła się, gdy zauważyła, że na bieliźnie Eryka jest spora, mokra plama od preejakulatu.

– Widzę, że nie tylko ja jestem mokra – powiedziała zmysłowo, wpatrując się w wyprężonego penisa, którego główka lśniła.

– Pragnę cię… – wyszeptał Eryk i napiął mięśnie, żeby jego członek drgnął zachęcająco.

Zamiast odpowiedzieć, stanęła bezpośrednio przed nim, na tyle blisko, żeby był w stanie ją wyczuć. Pochyliła się, jak do pocałunku, ale zatrzymała się, ciekawa, co uczyni mężczyzna. Widziała, że jego usta układają się w dziubek i rozchylają się, niemo prosząc o pieszczotę. Odsunęła się odrobinę, a on natychmiast podążył za nią twarzą i oblizał usta. Wpatrywała się w jego wargi, spomiędzy których wydobywał się ciężki oddech. Eryk przygryzł wargę, więc złapała go za podbródek i lekko pociągnęła skórę, żeby ją oswobodzić, a potem obdarzyć delikatnym liźnięciem. Jego jęk był dla niej najsłodszą muzyką, więc powtórzyła pieszczotę i usłyszała szczęk sprzączki paska. Wiedziała, że ręce Eryka same chcą się wyrwać, żeby ją pochwycić i przycisnąć do siebie.

Kompletnie zdany na łaskę, mężczyzna rozchylał usta i wysuwał język, błagając o głęboki pocałunek. O jakikolwiek dotyk poza delikatnymi liźnięciami. Nie wiedział, jakim cudem Oriana jest w stanie się utrzymać w takiej pozycji bez podpierania się o jego udo. Przez mgłę podniecenia przedarł się pomysł, żeby odsunąć głowę do tyłu, żeby to ona podążyła za nim. Wtedy musiałaby się o niego oprzeć. Był spragniony jakiegokolwiek dotyku, dlatego cofnął głowę, jednak Oriana była sprytniejsza. Odsunęła się całkowicie i czuł na sobie jej spojrzenie. Zaskomlał niecierpliwie, odchylił głowę do tyłu i poruszył biodrami, prezentując swoje pragnienie. Coraz ciężej było mu wytrzymać, choć tak naprawdę jeszcze nawet nie rozpoczęła prawdziwych pieszczot. Wychwycił znów mokry dźwięk i wiedział, że Oriana się dotyka. Niemal wstrzymał oddech, żeby tylko móc usłyszeć jak najwięcej. Jej wilgotne wargi sromowe mlaskały o siebie i słyszał ciche cmoknięcia, gdy wsuwała w siebie palce. Oddychała ciężko i ilekroć jej palce poruszały się szybciej, wstrzymywała oddech.

– Błagam, dosiądź mnie… – jęknął niemal płaczliwie, a ona odpowiedziała mu sapnięciem i usłyszał, że wyciąga z siebie palce.

– Jeszcze nie – szepnęła i dotknęła mokrym palcem jego wędzidełka. Biodra Eryka wręcz wystrzeliły w górę, żeby jak najdłużej doświadczać dotyku w najintymniejszym miejscu, ale kobieta od razu cofnęła rękę. – Jakbym teraz na ciebie wsiadła, doszedłbyś od razu.

– Potrzebuję cię, błagam… Dotknij mnie, jakkolwiek mnie dotknij – wyjęczał i znów poruszył biodrami. – Kurwa…

– Hej, bez przeklinania – powiedziała twardo i odsunęła się o kilka kroków. Usłyszała, że z gardła Eryka wydobył się ciężki, niski pomruk, a jego biodra znów się poruszyły.

Pomyślała, że to dobrze, że krzesła nie mają obicia z tkaniny, bo widziała, że preejakulat dosłownie ścieka mężczyźnie po jądrach. Uśmiechnęła się pod nosem. Ledwo musnęła palcem jego penisa i działy się takie rzeczy. Wiedziała, że ma nad nim pełną kontrolę i chciała to wykorzystać. Polizała palce, które nadal były wilgotne od jej śluzu i dotknęła jego sutka, który zaczęła pocierać i łagodnie obracać w palcach. Ciągle obserwowała jego członek, który drgał, ilekroć wykonywała pełne okrążenie dookoła aureoli. Przyklęknęła przy nim i najpierw ogrzała jego skórę oddechem, a potem delikatnie trąciła jego sutek czubkiem języka. Rozkoszowała się tym, że Eryk jak na zawołanie zaczął skomleć. Nie była pewna, czy nie jest w stanie wyartykułować konkretnych słów, czy może po prostu powstrzymuje się przed przeklinaniem. Chcąc dać mu przynajmniej namiastkę ulgi, ujęła w usta jego nieduży sutek i zaczęła go ssać, trącając językiem.

– Weź go do ręki… – Usłyszała jego błaganie między jękami. – Ściśnij go…

Zamiast odpowiedzieć, przesunęła zębami po jego sutku, ale w taki sposób, żeby nie zrobić mu krzywdy. Eryk szarpnął się całym ciałem i wydał z siebie skowyt rozpaczy. Wiedziała, że coraz trudniej mu wytrzymać, zwłaszcza że poprzedniego wieczora nie zaznał zaspokojenia. Ona sama czuła, że z każdym jego jękiem ona sama robi się coraz bardziej mokra. Chciała być silna, zarówno dla niego, jak i dla siebie, bo doskonale wiedziała, że im dłużej będą to wstrzymywać, tym silniej przeżyją rozkosz, gdy już do niej dojdzie. Przesunęła palcem po spodzie jego penisa, zbierając na palec preejakulat i zlizała go. Wstała z kolan i wpatrzyła się w pół zasłoniętą twarz Eryka, który ciężko oddychał. Jego policzki były mocno zaczerwienione, a wyraz jego ust był taki, jak nigdy wcześniej nie widziała. Zwykle uśmiechał się zawadiacko, a teraz jego wargi były rozchylone i drżące.

– Pocałować cię? – zapytała go i dotknęła palcem jego wargi. Ucałował opuszek, co wywołało w niej falę czułości.

– Tak, błagam o to, pani… – odszepnął, a brwi Oriany aż się uniosły. Nie spodziewała się, że zacznie się do niej tak zwracać, więc chwilę kontemplowała, czy jej się to podoba.

– Czego jeszcze byś chciał?

– Pragnę po prostu ciebie…

– Konkrety, mój słodki – powiedziała i złożyła na jego ustach delikatny pocałunek. Eryk wyrwał się głową do przodu, ale zdążyła się cofnąć, więc jęknął zawiedziony.

– Chcę, żebyś mnie dosiadła… – zaczął i wziął głęboki wdech, gdy znów go pocałowała. Zamarł z uchylonymi ustami, gdy się odsunęła i zrozumiał, że chce, by mówił dalej. Trudno było mu zebrać myśli. – Chcę… Chcę…

– Nie dotknę cię, jeśli nie powiesz mi, co mam robić.

– Jestem zdany na twoją łaskę – szepnął. – Zrób ze mną, co chcesz, bylebym mógł dojść. Najlepiej w tobie.

Oriana poczuła, że na całym ciele występuje jej gęsia skórka na te słowa. Wzięła głęboki oddech i oblizała wargi, wciąż patrząc na Eryka. Nie wiedziała, czy może sobie pozwolić na seks bez zabezpieczenia. Nie chciała znów brać pigułki po, a nie miała ze sobą żadnych alternatyw do prezerwatyw. Poczuła, że podniecenie nieco osłabło, dlatego ujęła penisa w dłoń i poruszyła nią mocno kilka razy, wsłuchując się w jęk pełen wdzięczności. Odsunęła rękę i znów odeszła kilka kroków.

– Błagam, nie wytrzymam już długo – zaskomlał i zaczął bujać biodrami, jakby miało to dać mu jakąkolwiek namiastkę przyjemności. – Błagam, Oriano… Proszę… Litości.

Znów poczuła siłę płynącą z tego, że ma całkowitą kontrolę nad tym, co się dzieje. Obiecała mu pocałunek, więc stanęła blisko niego i pochyliła się, a potem obdarzyła go tak żarłocznym pocałunkiem, że sapnął przez nos zaskoczony. Wsuwała język głęboko, otwierała usta szeroko, żeby jak najmocniej doświadczyć pocałunku. Pocierała swoimi wargami o jego, rozsmarowując ich zmieszaną ślinę. Pojękiwała w jego usta, czując, że spływa na nią żal, że jest skrępowany i nie może jej dotknąć. Ścianki jej pochwy zwierały się raz za razem z każdym spleceniem się ich języków. Trzymała jego głowę obiema rękami, unieruchamiając go, ale i tak czuła, że szarpie rękoma, żeby się wyswobodzić. Chciała się na niego nabić, poczuć go w sobie tak głęboko, jak tylko on mógł sięgnąć. Pragnęła tego, by zalał ją spermą tak mocno, że zaczęłoby z niej wyciekać, choć ona nie przestałaby na nim podskakiwać. Zacisnęła palce na jego włosach, walcząc z potrzebą, by nie zrealizować swoich pragnień od razu. Eryk jęknął boleśnie, więc go puściła, szepcząc słowa przeprosin. Stała nad nim, oddychając ciężko i zasłoniła usta drżącą dłonią, starając się powrócić do roli.

Ciało Eryka tak bardzo potrzebowało spełnienia, że nie kontrolował już zupełnie niecierpliwych ruchów bioder. Wyzbył się wstydu, bo było już na niego za późno i skomlał błagalnie. Nie spodziewał się, że kiedykolwiek zostanie doprowadzony do takiego stanu. Był dosłownie na skraju płaczu, choć bardzo chciał zachować swój honor i nie prosić się o przyjemność. Przekroczył już ten stan. Miał ochotę krzyczeć, rozerwać więzy i jeśli Oriana nie będzie chciała go zaspokoić, to zedrze z siebie skórę, tak gwałtownie będzie się masturbował.

– Gdzie masz gumki? – usłyszał pytanie i nie powstrzymywał westchnienia ulgi.

– Są w szafie, na najwyższej półce – odpowiedział cicho i usłyszał kroki, po których nastąpiło skrzypnięcie drzwi i szelest otwieranego pudełka. Wyczekiwał dźwięku rozrywania paczuszki, ale nic takiego nie dotarło do jego uszu.

Poruszył kilka razy brwiami, żeby opaska podsunęła się do góry i odchylił głowę, żeby popatrzeć na Orianę. Kobieta trzymała prezerwatywy w ręce i wpatrywała się w nie, jakby coś rozważała. Znów poruszył brwiami i przechylił głowę, żeby potrzeć ją ramieniem, naiwnie licząc, że pomoże mu to ściągnąć z siebie opaskę. Musiała to zauważyć, bo podeszła do niego i poprawiła tkaninę, aby dokładnie przylegała do jego policzków. Jęknął z rozpaczą.

– Miałam cię popieścić ustami, ale teraz nie wiem, czy na to zasługujesz.

– Nie, proszę, zrób to – wyrzucił z siebie słowa z prędkością karabinu i zaczerpnął kilka głębokich oddechów. – Obiecuję, uczynię wszystko, co będziesz chciała, jeśli tylko mnie teraz dotkniesz.

– Wszystko? – zapytała zawadiacko, podchodząc do niego. Przyklęknęła między jego rozłożonymi udami, patrząc z zachwytem na małą kałużę, która utworzyła się pod jego jądrami.

– Przysięgam.

– W porządku, mamy umowę – szepnęła niemal w główkę jego penisa.

Ujęła jego członek w dłoń, odchyliła i przesunęła językiem od spodu po całej jego długości, zlizując słonawy preejakulat. Mimowolnie zamknęła oczy, żeby dokładniej doświadczać zmysłu dotyku i słuchu, bo bezwstydne jęki Eryka zaczęły roznosić się po niedużym pokoju. Objęła jego penisa ustami i zaczęła poruszać głową, pozwalając mu wypychać biodra do góry. Wiedziała, że jest bardzo spragniony i zaledwie kilka ruchów wystarczy, żeby doszedł, jednak nie umiała się powstrzymać przed dalszymi pieszczotami. Pomagała sobie ręką i zerkała mimowolnie na brzuch mężczyzny, który pokryty był kropelkami potu. Wcześniej nie zwróciła na to uwagi, ale spodobało jej się to na tyle, że odsunęła się i całą powierzchnią języka zlizała pot z jego skóry. Poczuła, że jego penis, który wciąż trzymała w dłoni, znalazł się między jej piersiami, więc wpadła na doskonały pomysł i się odsunęła.

– Błagam, nie przestawaj – jęknął, a jego głos zrobił się zaskakująco wysoki, więc odchrząknął. – Proszę, nie teraz.

– Co ty na to? – zapytała cicho, po tym, jak ściągnęła biustonosz i objęła jego penisa pełnymi piersiami, które ścisnęła ze sobą.

Nie był w stanie odpowiedzieć, tylko zaczerpnął gwałtownie powietrza i poruszył biodrami na próbę. Biust Oriany był sprężysty i ściśle obejmował penisa, który pokryty był nadal śluzem i śliną. Było to tak cudowne uczucie, że poczuł mrowienie całego ciała, zapowiadające szybki orgazm. Jęknął przeciągle, gdy zaczęła się poruszać, mocno ściskając ze sobą piersi. Odpowiadał jej bujaniem bioder, starając się dopasować do jej rytmu. Było mu tak dobrze, tym bardziej że długo czekał na intensywniejszy dotyk. Był wyposzczony, wręcz wygłodzony, ale przeszkadzała mu myśl, że Oriana miałaby nie doświadczyć tego samego. Chociaż słyszał, że oddycha ciężko i także cicho pojękuje, nie chciał dojść sam, nie sprawiając jej przyjemności.

– Dosiądź mnie… Błagam… – udało mu się wyszeptać między jękami, po raz trzeci tego popołudnia. – Nie chcę dojść bez ciebie…

Uśmiechnęła się, ale zgodnie z jego prośbą zaprzestała pieszczot. Sama też ledwo już mogła wytrzymać, bo pulsowanie w dole brzucha było skrajnie nieznośne. Sięgnęła po prezerwatywę i odpakowała ją niemal z żalem. Chciała go poczuć bezpośrednio, ale wiedziała, że ryzyko nie jest tego warte. Skręciła zbiorniczek i z wprawą nałożyła Erykowi prezerwatywę. Zauważyła, że mężczyzna wyglądał, jakby niemal się rozluźnił, dlatego pomyślała, że i tak ma ochotę jeszcze go podręczyć. Przez to ostatnie kilka minut, bo wiedziała, że żadne z nich nie wytrzyma dłużej. Stanęła nad nim i powoli zaczęła się opuszczać, ale zatrzymała się na takim poziomie, że czubek penisa ledwo dotykał jej warg sromowych. Zagryzła wargi i wpatrzyła się w usta mężczyzny, które rozchyliły się, jakby były już przygotowane do jęku przyjemności. Podparła się jedną ręką o bark Eryka dla stabilności, a drugą zaczęła masować łechtaczkę, tak, żeby jej palce muskały główkę penisa, który drgał niespokojnie. Jęknęła cicho, gdy wsunęła w siebie palce i poczuła, że członek ociera się o zewnętrzną część jej dłoni, jakby prosił o zaproszenie.

– Jesteś okrutna… – jęknął Eryk i choć nie widziała jego oczu, była pewna, że je zaciska. Poruszała palcami mocniej, rozpierając ścianki, żeby przygotować je na coś większego.

– Owszem – odpowiedziała prosto i jęknęła, zginając palce, przez co spomiędzy jej nóg wydobył się chlupoczący dźwięk.

Eryk napiął mięśnie, bo miał wrażenie, że zaraz rozsadzi go z pragnienia. Przemknęło mu przez myśl, że może Oriana masturbuje się nad nim, żeby dojść, zejść z niego i zostawić go samemu sobie. Gdyby tak zrobiła… Nie ręczyłby za siebie. Przycisnąłby ją do ziemi i zerżnął tak mocno, że zapomniałaby, jak się nazywa. Sapnął przez nos i znów poruszył biodrami, żeby przynajmniej doświadczyć dotyku jej ręki, która szybko penetrowała Orianę. Nie miał już nawet siły, żeby błagać o rozkosz, ale frustracja przeradzała się w potrzebę zemsty. Następnym razem, jak nadarzy się okazja… Pozwoli jej posmakować takich tortur.

Wszystkie jego myśli odpłynęły, gdy wreszcie nakierowała go na siebie i opuściła się głęboko, aż po same jądra. Jęknął przeciągle i skupił się na uczuciu, jakiego doświadczał. Czuł jej dno, był obejmowany ściśle, niczym lateksowa rękawiczka. Gdy zacisnęła się na nim, odpowiedział jej ruchem penisa i poczuł, że zadrżała. Jednak nie poruszała się. Czyżby nadal się nad nim znęcała?

Oriana oparła obie dłonie na barkach Eryka, jakby to miało go powstrzymać przed poruszaniem się. Nie chciała ruszać z kopyta, bo wiedziała, że trzy mocne ruchy i mężczyzna dojdzie. Najwolniej jak umiała, uniosła biodra, rozkoszując się uczuciem, jakie niosło za sobą ocieranie się główki o całą długość jej pochwy. Opuściła się równie powoli, wydychając powietrze. Starała się zachować jednostajnie przyspieszone tempo, by każdy kolejny ruch był zaledwie odrobinę szybszy od poprzedniego. Ilekroć Eryk próbował wypchnąć biodra do góry, zamierała w bezruchu i dopiero gdy odpuszczał, kontynuowała. Miała jednak zbyt słabe mięśnie nóg, by utrzymać takie ruchy, dlatego opadła na niego. Pomyślała, że za bardzo skupia się na technice, dlatego ściągnęła Erykowi opaskę i uśmiechnęła się lekko do niego. Odchyliła się do tyłu, oparła ręce na jego kolanach i zaczęła bujać biodrami. Gra się skończyła. Dowiodła tego, że ma nad nim kompletną władzę.

Pozwoliła, żeby jej ciało samo dopasowało się do takiego rytmu, jakiego potrzebowała. Wpatrywała się w Eryka, który wręcz pochłaniał ją wytęsknionym spojrzeniem. Czerpała rozkosz z każdego ruchu bioder i była wdzięczna, że ukochany dołączył do niej, najpierw nieśmiało, jakby spodziewał się powstrzymania. Przyjemność rozlewała się w jej podbrzuszu, czemu dawała upust pod postacią donośnych jęków. Czuła go w sobie głęboko, gdy łagodnie falowała na nim całym ciałem. Widziała skupienie na twarzy Eryka, który najpewniej starał się o to, by nie dojść za szybko.

– Chcesz zmienić pozycję? – zapytała, zatrzymując się. – Pewnie nie jest ci zbyt wygodnie.

– Tylko chcę, żebyś miała świadomość, że jeśli mnie teraz rozwiążesz… – zaczął i oblizał wargi, po czym uśmiechnął się tak mrocznie, że jej serce drgnęło. – Mogę być brutalny.

Zamiast groźby, w jego głosie usłyszała obietnicę, więc zeszła z niego czując nagłą pustkę w środku. Kucnęła za nim i rozpięła pasek, z którym musiała przez chwilę walczyć. Eryk usiadł prosto i przez chwilę poruszał ramionami. Roztarł nadgarstki i szybko klęknął obok Oriany. Szczęśliwie, jego łóżko było blisko, więc ściągnął z niego poduszkę i położył ją na podłodze, po czym bez zbędnej delikatności, ustawił kobietę tak, żeby klęknęła. Chwycił jej kark i pchnął do podłogi, żeby była całkowicie wypięta, po czym złapał jej ręce i przytrzymał je z tyłu jej pleców. Miała małe ręce i szczupłe nadgarstki, więc bez problemu przytrzymał je jedną dłonią, a drugą nakierował na jej rozwartą i ociekającą pochwę. Wszedł w nią z takim impetem, że aż krzyknęła.

Ostatnią myślą Oriany, nim zupełnie poddała się rozkoszy, było uświadomienie sobie, że się doigrała. W tej pozycji była najwrażliwsza i najciaśniejsza, dlatego zamknęła oczy i wysłała błagalną myśl do wszechświata, żeby przeżyła zemstę, jaką zaplanował sobie Eryk. Poruszał się w niej tak szybko i mocno, że miała wrażenie, iż zaraz przebije ją na wylot. Każde klaśnięcie pośladków o jego podbrzusze odbijało się echem rozkoszy w całym jej ciele. Jęczała głośno, bez skrępowania, potulnie poddając się wręcz boleśnie silnym ruchom bioder Eryka. Mężczyzna chwycił ją za łokcie, przez co jej klatka piersiowa się uniosła, gdy penetrował ją tak gwałtownie, jak nigdy dotąd.

Eryk nie był w stanie myśleć, jego ciało reagowało samoistnie, skrzesając iskry rozkoszy przy każdym pchnięciu. Nabuzowany adrenaliną i potrzebą spełnienia, zagłębiał się w Orianie po same jądra. Pędził na oślep do rozkoszy, zupełnie poddając się tylko swojej fizyczności. Czuł się jak zwierze, które napędzane jest jedynie rozpaczliwą potrzebą rozmnażania się. Umknęła gdzieś miłość i czułość, liczyło się tylko to, żeby wchodzić w nią coraz mocniej. Żeby po prostu ją pieprzyć. Rżnąć.

Orgazm przeszył go niczym błyskawica trafiająca w suche drzewo. Zapłonęło całe jego ciało, a ryk, jaki z siebie wydał, brzmiał niczym grzmot burzy. Przeciągły pisk Oriany i nagłe chluśnięcie nawet do niego nie dotarły. Poczuł jedynie, że mięśnie pochwy zaciskają się na nim, jak żelazna obręcz, jakby chciały go wypchnąć. Chwycił jej biodra, żeby to powstrzymać i dopiero wtedy zastygł bez ruchu, zalewając jej wnętrze spermą. Rozkosz nadal przetaczała się przez jego ciało, jednak każdy kolejny wyrzut nasienia dawał mu poczucie spokoju i wymęczenia. Nie spodziewał się, że orgazm będzie tak silny, że zacznie mu się kręcić w głowie. Dopiero po chwili dotarło do niego, że Oriana jest dziwnie wiotka, więc z ukłuciem niepokoju wysunął się z niej i zbliżył się, żeby spojrzeć w jej twarz. Dotknął jej policzka i dopiero wtedy jej powieki zatrzepotały i spojrzała na niego, po czym przewróciła się na bok, uderzając mocno biodrem o podłogę. Westchnął z przestrachem i podpierając się dłonią, chciał do niej przysunąć, ale jego dłoń trafiła w ogromną kałużę jej ejakulatu.

– Kochanie? – zapytał cicho, strzepując rękę. – Wszystko w porządku?

– Mmm? – zamruczała Oriana, uchylając jedno oko.

– Żyjesz?

– Mhmm…

– Użyj słów – powiedział, na wpół rozbawiony, na wpół zmartwiony.

– Zemdlałam, ale już jest okej… Muszę chwilę odpocząć – odpowiedziała i wzięła głęboki oddech. – Cóż, sama się o to prosiłam. Mam nadzieję, że tylko w taki sposób chciałeś mi się odpłacić.

– Chciałabyś – parsknął i przychylił się, żeby pocałować ją w policzek. – Ukręciłaś na siebie bat.

Oriana jęknęła, udając rozżalenie. Pomyślała jednak, że zawsze chciała, żeby ktoś zrobił z nią coś takiego, jak ona właśnie zrobiła swojemu ukochanemu. Wiedziała, że będzie tego wyczekiwać. Patrzyła na Eryka, który sięgnął po butelkę z wodą, więc z trudem się podniosła i przyjęła ją od niego. Napiła się łapczywie, dopiero sobie uświadamiając, jak bardzo była spragniona. Oderwała butelkę od ust i westchnęła z ulgą, po czym spojrzała na podłogę i cmoknęła językiem o podniebienie.

– Twoja wina – powiedzieli jednocześnie, po czym roześmiali się serdecznie. Zwierzęce pragnienia ich ciał skryły się głęboko w ich wnętrzach, a na powierzchnię znów wyłoniła się czułość i radość, że są razem.

11,361
9.95/10
Dodaj do ulubionych
Podziel się ze znajomymi

Jak Ci się podobało?

Średnia: 9.95/10 (27 głosy oddane)

Pobierz powyższy tekst w formie ebooka

Z tej serii

Komentarze (1)

Tomp · 9 lipca 2023

0
-1
"I prośba tak uprzejma, i sąsiedztwo samo,
Każą spełnić twą wolę, moja zacna damo".

To było nawiązanie do Twojego wpisu na forum 😉 .

Pierwsza uwaga: to jest strrrrasznie długie! Któraś kolejna część, co jedna to dłuższa, a jeszcze zapowiadasz dalsze. Osobiście preferuję krótsze formy i duże znaczenie przywiązuję do zakończeń. "Sagi rodu Forsyte'ów" ani innych wielotomowych Wielkich Powieści nigdy nie miałem siły ani ochoty przeczytać. Trudno oceniać "dzień przez zachodem", czyli fabułę przed końcem. Wszak nie tylko "mężczyznę poznaje się nie po tym, jak zaczyna, a po tym, jak kończy" - dzieło też.
Zatem spróbuję odnieść się do fragmentu iV i pewnych jego cech szczególnych.
Druga uwaga: tempo siadło.
Trzecia uwaga: ten typ literatury trudno mi komentować, bowiem oceniam to jako literaturę kobiecą. Tzn. mało atrakcyjną dla mnie. Chętnie bym poczytał, jak odbierają "Najsłodszego drania" inni mężczyźni, a jak kobiety.
Teraz o technice.
Sprawnie piszesz dialogi. Mało różnicujesz charaktery postaci. Bardzo sprawnie potrafisz ciągnąć opisy aktów seksualnych. Długie, a nie męczą monotonią i słownictwem. Może trochę zbyt emfatyczne.
W zakresie językowym i poprawnościowym jesteś w górnej stawce najlepszych na pokatne.pl.
Jakie usterki (bo każdy popełnia błędy) zauważyłem?
Pierwsza: interpunkcja. Kilka błędów, co jak na tak długie opowiadanie jest znikomą liczbą. Np:

wszystkie zadania zlecone przez kierowniczkę, wykonywała



Druga: Czasami mam wątpliwości w obrębie dialogów. Jako przykład podam:

Była niemal pewna, że deszcz byłby ciepły i niesamowicie przyjemny na skórze. Do jej biurka podeszła starsza koleżanka i popatrzyła na nią wyczekująco. Oriana uśmiechnęła się do niej, kompletnie nie rozumiejąc, o co chodzi.

– Czemuś się nie pochwaliła, że masz chłopaka? – zapytała oskarżycielsko, ale jej twarz wskazywała na szczerą radość.

– Wiem, co o nim myślisz – odpowiedziała


Tu przed pierwszą kwestią dialogową ("- Czemuś...") autor wymienia imię "Oriana". Cały poprzedni akapit jest "jej", stąd naturalne skojarzenie, że kwestię tę wypowiada Oriana. Dezorientacja. Ja nawróciłem do tych kwestii po kilku linijkach, by się zorientować w zamyśle autora.
BTW: potem jest "przychyliła". Czy nie "przechyliła"?
W sumie drobiazgi.

...Pozdrawiam.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

Teksty o podobnej tematyce:

pokątne opowiadania erotyczne
Witamy na Pokatne.pl

Serwis zawiera treści o charakterze erotycznym, przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich.
Decydując się na wejście na strony serwisu Pokatne.pl potwierdzasz, że jesteś osobą pełnoletnią.

Pliki cookies i polityka prywatności

Zgodnie z rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Potrzebujemy Twojej zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych przechowywanych w plikach cookies.
Zgadzam się na przechowywanie na urządzeniu, z którego korzystam tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie moich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania przeze mnie ze stron internetowej lub serwisów oraz innych parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych i w celach analitycznych.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz w regulaminie serwisu.