Nieprzyzwoita panna Róża. Lekcja erotyki (II)

RozaVert RozaVert

23 stycznia 2017

hourglass 6 min

Galba

Stres w małych dawkach działa motywująco. Natomiast długotrwałe jego działanie, może nieźle zaszkodzić. Przeceniając swoje możliwości, doświadczyłam destrukcyjnych skutków pracy w permanentnym napięciu. Nieustanne pragnienie bycia najlepszym w korporacyjno-stachanowskim wyścigu, niesie za sobą przykre konsekwencje. W grudniu pewnego roku nie dobiegłam do mety. Organizm wyraził stanowczy sprzeciw wobec codziennej, kilkunastogodzinnej pracy. I tak znalazłam się w szpitalu.

Moim zdrowiem zajmowała się niezwykle piękna Neurolog. Doktor Natalia. Gdy Ją zobaczyłam, poczułam do Niej silną miętę. Wydawała się mieć spokojną naturę, ale to były tylko pozory. Z zaciekawieniem nie mogłam napatrzeć się jej nietuzinkowej urodzie, szczupłej sylwetce, kocim oczom kryjącym się pod okularami, a co najważniejsze uśmiechniętym ustom, które od czasu do czasu podniecająco nadgryzała. Całość była harmonijna i przemyślana. Wdzięk współgrał z gracją. Naturalność z nieskazitelnością.

W atmosferze można było wyczuć gromadzące się już od pierwszego spotkania cząstki pożądania. Klimat gęstniał z dnia na dzień. Natalia w umiejętny, taktowny sposób dobierała słowa. Trafnie analizowała ale nie oceniała. Prowadziła prawie każde moje zdanie. Robiła to bardzo profesjonalnie i rzetelnie. Jak kowal, kuła słowa, formowała je, wytapiała, hartowała, kuła ponownie aż do ostygnięcia.

Gdy przychodziła, odruchowo się wzdrygałam a przez ciało przechodziły nieziemskie dreszcze. Z całych sił walczyłam ze sobą i swym podnieceniem. Czasem przegrywałam i wtedy gadałam straszne głupoty. Wiem, że byłam twardzielem. Takim mnie życie stworzyło, ale przy Niej topniałam. Robiłam się "wilgotna”.

Pewnego dnia, stojąc z Nią na korytarzu, palnęłam coś w stylu: "kochanie się jest największą frajdą, jaką można mieć bez śmiechu” – zastygłam wtedy porażona własną głupotą. Natalia uśmiechnęła się do mnie bardzo zalotnie i puściła oczko. To oczko. Oczko, które sprawiło mrowienie na skórze, pod skórą, w każdej komórce, z której byłam zbudowana.

Wtedy stało się coś, o czym skrycie marzyłam. Zbliżyła się do mnie, wsunęła dłoń pod moje majtki, delikatnie przejechała palcami po pulsującej i mokrej szparce. Nogi zaczęły tracić równowagę. Oparłam się o ścianę. Podniecenie potęgował fakt, że w każdej chwili ktoś Nas może zobaczyć. Nie przestawała. Patrzyłyśmy sobie płomiennie w oczy. Odleciałam.

Ocknęłam się dopiero w małym gabinecie do badań. Wszystko wirowało wokół głowy. Natalia oznajmiła, że skończyła już dyżur i mamy dla siebie trochę czasu. Zaczęłyśmy eksperymentować.

Nasze oczy wspólnie przenikały się, prowadziły wzajemnie po całym pokoju, dopełniały się. Muskały swym blaskiem, rzucając sobie wzajemnie iskry, których produkowania nie mogły zaprzestać. Poza naszymi głowami panowała cisza. Natomiast w głowach miarowo grała orkiestra.

Wreszcie taniec oczu zastąpił walc języków. Końcówkami delikatnie muskały się, oddając sobie nagromadzoną energię. Raz mocniej, raz delikatniej prowadziły swoją taneczną grę. Walc zamieniał się w szybki swing, aby przekształcić się zwariowane disco, następnie w rumbę i sambę, poprzez salsę na tańcu sportowym klasy "S” kończąc.

Wylądowałam na małym łóżku do badań. Ona położyła się na mnie. Nasze ciała doskonale wpasowały się do siebie. Czułam całą jej kobiecość i wysportowaną sylwetkę. Twardą i jędrną. Zarówno piersi, jak i pośladki.

Dość szybko poradziłam sobie z naszym odzieniem. Odsłonił się cud natury. Tak natura tworzyła piękno. Patrzyłam na Jej piersi. Delektowałam się ich każdym centymetrem. Boża doskonałość. One mówiły do mnie — przemawiały. Tak jak przemawiał ich kształt, to z pewnością przemawiała ta słodka symetria. Piękność. Ręce to samo twierdziły, co mój wzrok. Potem język.

Natalia z zamkniętymi oczami, lekko i rozkosznie jęczała. Pachniała cudownie. Pieszczoty połączyły się z kąsaniem, drapaniem, głaskaniem, cichym szeptaniem, na przemian śmianiem i chichotaniem.

Nagie na łóżku przerobiłyśmy część poradnika Van de Velde'a, którego znałam na pamięć. Teoria z praktyką jak często bywa – odbiegały od siebie. Natalia namiętnie przechodziła od jednej praktyki w kolejną. Próbowałam jej dorównać, ale nie musiałam. Poddałam się po pierwszej godzinie gry wstępnej. Gdy jej języczek dotknął mojej, nierozłącznej towarzyszki cipki — odleciałam. Wtedy postanowiłam przejąć inicjatywę i przełożyłam Ją pod siebie — ruchem bardzo pewnym siebie — nie dając jej możliwości oponowania. Tym razem ona poddała się mnie. Z ogromną przyjemnością zjechałam w dół, wprost do Jej cipki.

Jęki, krzyki, głośne łapanie powietrza, dość intensywnie wypełniały gabinet. Dla mnie stanowiło to afrodyzjak. Im bardziej się wiła, tym bardziej mi sprawiała radość. Trzymałam Jej uda mocno, aby bardziej kontrolować całość. Wrodzona delikatność, sprawiała błogostan. Czułam, że to działa. Działało. Działało tak bardzo, że Natalia doszła. Po pierwszym razie i po piętnastu minutach doszła ponownie.

Na przemian uprawiałyśmy seks oralny. Paznokcie wbijałam w pościel. Czułam cały ocean niewiedzy. Mrowienie od czubka głowy, aż po końcówki stóp. Fale ciepła rozkoszy uderzające z lewej burty ciała po drugą. Leciałam. I był to lot doskonały. Na najwyższym pułapie lotu widziałam i rozmawiałam z aniołami. Nie pamiętam o czym, ale były to anioły. Pamiętam blask ich skrzydeł. Trwało to dłużej niż wieczność. Potem się dowiedziałam, że dość szybko doszłam i to z trzy razy. Kompletne zamroczenie.

Po wylądowaniu na ziemię, Natalia usiadła na kolanach tyłem do mnie. Nie dyskutowałam. Nie było czasu. Na taki widok zaniemówiłam. Doskonałość kształtów. Wysportowane ciało oddawało co najlepsze.

- Rób mi dobrze! - powiedziała bardzo pewnie.

Nie oponowałam. Na kolejną godzinę odjechałam w szamańskim tańcu Galba. Tańcu, sprawiającym, że dotyk, ruch, zapach, smak stawały się bardzo wyraziste i magiczne. Tańcu wraz z muzyką solfeżową, otwierającą czakramy.

Galba — ostatnia szamanka z Mongolii. Niezapomniana Galba otworzyła mnie na Świat. Zrobiła ze mnie bardziej świadomą i pewną siebie kobietę.

Wróciłyśmy do rzeczywistości. Natalia do pracy. Ja na salę.

Długo po tym czułam błogostan. Radość przeżywania wyjątkowych chwil. To co stało się w gabinecie, pozostanie w gabinecie.
Dodaj do ulubionych
23,831
Podziel się ze znajomymi
9.29/10

Jak Ci się podobało?

Średnia: 9.29/10 (49 głosy oddane)

Pobierz powyższy tekst w formie ebooka

Komentarze (17)

MrHyde

MrHyde · 23 stycznia 2017+2

10!

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
RozaVert

RozaVert · Autor · 23 stycznia 2017+1

bardzo dziekuje. dostosuje sie do uwag! duzy buziak wirtualny.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Czytelnik

Czytelnik · 23 stycznia 2017+6

Miało być wzniośle, poetycznie, a wyszło... no właśnie, trochę takie nijakie. Kompletnie nie widzę sensu wstawienia fragmentu o pacjentce na sąsiednim łóżku. Do czego go "przypiąć"? Co miało wnieść do całości?

Nie miała stanika. Tylko biały kitel. Podobnie jak ja.

Czyżby bohaterka, jako pacjenta, również była w kitlu ?
Twarz mnie kuła.

Chyba raczej kłuła, chociaż i ten zwrot jakoś mi nie pasuje.
Oczy wędrowały zahipnotyzowane za Jej dwiema ślicznymi i kształtnymi piersiami. Za Jej ciałem. Za Jej piersiami.

Powtórzenie.
Było chyba po szesnastej.
...
Całowałyśmy się i pieściliśmy do rana.

Poważnie? Tyle wolnego czasu ma lekarz podczas swojego dyżuru w szpitalu? Teraz już wiem, dlaczego nasza służba zdrowia "kuleje".
Dość wysportowaną kobiecość.

Według mnie niezbyt trafnie dobrany zlepek słów... wysportowana to raczej sylwetka, a nie kobiecość.
o doskonałym promieniu — tak na oko dwóch centymetrów i paru milimetrów.

Podanie wymiaru sutek, delikatnie mówiąc, wywołały uśmiech, żeby nie powiedzieć śmiech.
Potem język. Doskonałość stworzona przez Boga.

Z zestawienia tych dwóch zdań wynika, że doskonałość dotyczy języka, a chyba/przecież nie o to chodziło.
O uzupełnieniu przecinków tylko wspomnę.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
RozaVert

RozaVert · Autor · 23 stycznia 2017+3

Dostosuję się do uwag. Nadal szlifuję język polski. To jest moje drugie opowiadanie w życiu. :/

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Roza

Roza · 24 stycznia 2017+1

nie moge edytowac tekstu na telefonie

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
RozaVert

RozaVert · Autor · 24 stycznia 2017+0

już działamsmile

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
RozaVert

RozaVert · Autor · 24 stycznia 2017+0

przesłałam tekst do redakcji. Poprawiłam sugestie "Czytelnika". smile

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
MrHyde

MrHyde · 24 stycznia 2017+3

do redakcji? Wystarczy http://www.pokatne.pl/opowiadania/edycja

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
RozaVert

RozaVert · Autor · 24 stycznia 2017+0

już robiłam. Nie działa. unhappy

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
RozaVert

RozaVert · Autor · 25 stycznia 2017+1

Poprawiłam zgodnie z uwagami MrHyde'a. Także naniosłam uwagi "Czytelnika" I bardzo dziękuję administratorowi Markowi.

Bardzo dziękuję.

PS: Jak będą uwagi proszę pisać.

RV

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Czytelnik :)

Czytelnik :) · 26 stycznia 2017+1

10na 10

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
RozaVert

RozaVert · Autor · 26 stycznia 2017+0

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Sentio

Sentio · 28 stycznia 2017+2

Przeczytałem już gotowe i poprawione dzieło. Po prostu 10/10, pisz wiecej a dojdziesz do mistrzostwa masz świetne predyspozycje. No i oczywiście skorzystają na tym czytelnicy wink

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Nazca

Nazca · 28 stycznia 2017+1

Mam mieszane uczucia co do tego opowiadania - komuś kto szuka samego opisu zbliżenia powinno przypaść do gustu, ktoś kto liczy na budowanie atmosfery będzie rozczarowany.

Przedstawienie jedynie sceny seksu powoduje, że opowiadaniu bliżej do pornografii niż erotyki. A to powoduje, że pierwotne założenie autorki o udzieleniu lekcji erotyki - pomimo użycia subtelnego języka - nie znajduje potwierdzenia w tekście.
Namiętności w opowiadaniu nie sposób odmówić, ale romantyczności tutaj zbytnio nie widzę - już sam szpital jest dosyć mało romantyczny, motyw działania bohaterek to też raczej nie wyższe uczucie zwane "miłością", ale fizyczne pożądanie.
Równie dobrze można by w opowiadaniu zmienić szpital na burdel, pacjentkę na klienta, a lekarkę na prostytutkę i wszystko to opisać pięknymi słowami. I w zasadzie niewiele taki zabieg zmieniłby...

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
RozaVert

RozaVert · Autor · 30 stycznia 2017+1

budowanie atmosfery?
sprobuje.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
RozaVert

RozaVert · Autor · 12 czerwca 2017+0

Małe kosmetyczne zmiany.smile

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
XeeleeFirst

XeeleeFirst · 13 maja 2018+0

Pewne opowiadanie, ogólniej utwór literacki, może mieć bardziej ustrukturalizowany charakter, z wyraźnie zapoczątkowanym początkiem, wątkiem głównym i zakończeniem. Krótkie opowiadanie może jednak czasami być bardziej podobne do utworu poetyckiego, to znaczy niemal w całości, oddawać raczej impresje, odczucia, emocje. Takim właśnie opowiadaniem jest „Nieprzyzwoita panna Róża. Lekcja erotyki (II)”, które napisała RozaVert. Opowiadanie to świetnie ilustruje pożądanie wzbudzone w umyśle dziewczyny do poznanej kobiety. No ale znowu, mimo licznych pochwał i wysokich ocen, autorka od roku milczy! Co prawda pod www.nieprzyzwoita.com jest jeszcze jedno opowiadanie autorki, pod tytułem „Jazz”, ale na owym zapoczątkowanym, własnym blogu autorka także zamilkła. Wielka szkoda!

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

lub

Inne popularne opowiadania RozaVert:

opowiadania erotyczne

Witamy na Pokatne.pl

Serwis zawiera treści o charakterze erotycznym, przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich.
Decydując się na wejście na strony serwisu Pokatne.pl potwierdzasz, że jesteś osobą pełnoletnią.

Wchodzę