Walentynki

Tamara Tamara

25 lutego 2016

hourglass 29 min

- Teraz zawiąże ci oczy. - Andrzej stanął z tyłu mnie, a ja zamknęłam powieki.
- Wstań proszę.
Robię co każe i czekam z uśmiechem na dalszy ciąg wydarzeń. Jego dłonie chwytają mnie za ręce i pociągają przed siebie.
- Podejdź proszę i usiądź na łóżku.
Wykonuję polecenie i siadam na krawędzi łóżka. Długa suknia wieczorowa kładzie się na moich kolanach.

Dziś jest czternasty lutego. Szczególna dla nas data. Ważna dla mnie. Od dnia gdy spotkałam Andrzeja, tego dnia właśnie, co roku robimy sobie walentynki. Uciekamy z miasta, gdzieś na wieś, nad jezioro i tam spędzamy wspólnie cały dzień i noc. Spacerujemy do późna a potem kochamy się długo. Tym razem jest podobnie. Hotel i wielkie jezioro na Mazurach. Zmęczeni spacerem, zjedliśmy uroczystą kolacje, a teraz będziemy się kochać. Długo, długo, aż zmęczy nas wysiłek i zaśniemy. Tak jest od kilku lat.
- Pamiętasz ten kawał? - Andrzej przerywa moje myśli. O jakim kawale teraz mówi?
- Ten o małżeństwie, jak mąż chwali żonę. Że jest taka ładna, cudowna w łóżku, tylko żeby była choć trochę obca?
Pamiętam go, śmieszny, przyznaję. Tylko co to ma wspólnego z dzisiejszą nocą? Z nami?
- Tak kochanie, pamiętam, co z nim? – uśmiecham się w stronę z której słyszę głos męża.
- Przygotowałem na dzisiejszą noc coś specjalnego.
- To miłe. Ale co z tym kawałem?
- A nic, tak mi się przypomniał.

On coś kombinuje. Jestem tego pewna. Często bawimy się, zawiązujemy sobie oczy, wiążemy ręce, ale dlaczego teraz wspomniał o tym żarcie? Pozbawiona wzroku, wytężam słuch i staram się odgadnąć co takiego przygotował na dziś.
Słyszę ciche odgłosy stąpania w stronę drzwi. Trzask zamka w drzwiach.
- Wychodzisz?
- Nie, kochanie. Będę tu cały czas.
- Ale otworzyłeś drzwi? Po co? Myślałam, że...
- Zaufaj mi proszę. - Nie pozwala mi dokończyć.
- Ok – i znowu się uśmiecham, zastanawiając się, czy drzwi były otwarte przedtem? Czy są teraz?

Jego kroki w drugą stronę pokoju, cichy „pyk” i z głośników poleciała spokojna muzyka z jakiegoś filmu. Spokojny utwór zagłusza jego kroki, przestaje się orientować i nie wiem gdzie teraz jest. Cwaniak z niego. Pozbawił mnie wzroku, a teraz przytłumił mi słuch.
Jego dłoń uniosła moją rękę, pocałował ją a potem położył ją na moim kolanie.
Łóżko ugięło się mocno z jednej strony. Ciepły podmuch z jego ust w moje ucho a potem tajemniczy ton słów.
- Chciałbym kochanie, żebyś mi zaufała - zrobił mała pauzę - żebyś nie lękała się tego co zrobię i w pełni poddała się temu.
To brzmi złowrogo, ale ja znam mojego męża. Wiem czego mogę się po nim spodziewać. Znam jego upodobania. Większość z nich nawet uwielbiam. Uśmiecham się więc i skinieniem głowy daje mu zgodę.

Bez ostrzeżenia, jego palce chwytają mnie za brodę, pociąga ku sobie i moje usta spotykają jego pocałunek. Całuję delikatnie, bez natarczywości, tylko pieszcząc wargami moje usta. Chwytam w dłonie jego głowę i przytrzymuję by mi zbyt szybko nie uciekł. Andrzej pozwala mi nacieszyć się sobą ale nie wchodzi we mnie językiem. Nie robi tego i jest to coś nowego w naszym związku.

Jego usta nagle uciekają, łóżko podskoczyło pode mną uwolnione z męskiego ciężaru, zostaję sama. Muzyka nadal cicho wypełnia pokój. Nie słyszę go i nie wiem w jaką stronę odszedł więc tylko uśmiecham się i czekam na więcej. Jego pocałunki, trochę inne niż zwykle, pobudziły mnie bardzo. Świadomość, że za chwilę dobierze się do mojej sukienki, a potem do majteczek i stanika, sprawia, że staję się mokra i gorąca.

Twardy dźwięk otwieranych drzwi mrozi moje ciało, sprawiając, że włoski unoszą się na skórze! Wyszedł? Nie słyszę jego kroków. Zostawił mnie?
- Andrzeju? - cicho szepce słowa, gdyby jednak, to ktoś obcy, może pokojówka przez przypadek otworzyła drzwi.
- Ciiiii - szept mojego męża, z rogu pokoju gdzie stoi wygodny fotel, każe mi milczeć.
Ciężkie kroki w butach zrobiły kilka kroków w naszym kierunku. Nie wytrzymuję.
- Andrzeju! Kto to?
- Zaufaj mi kochanie. - I głosem, jakby chciał mnie zahipnotyzować dodaje. - To nikt, nie istnieje, nie ma go tu.
Co on plecie? Przecież słyszę! Ktoś wszedł do pokoju! To jest mężczyzna! I jakby na potwierdzenie moich przypuszczeń zaczynam czuć obcy zapach wody kolońskiej.
Unoszę ręce, chcę zdjąć opaskę. Nie mam ochoty na taką niespodziankę. Nie zdążyłam. Dłonie Andrzeja przytrzymują mnie tuż przy twarzy i nie pozwalają uwolnić wzroku.
- Andrzeju NIE!
- Proszę abyś mi zaufała. Nie zrobię niczego, czego byś nie chciała.
- Nie!
- Znasz mnie przecież. Czy kiedykolwiek zrobiłem coś, czego byś potem żałowała? Zaufaj mi.
- Nie i nie. Każ wyjść temu panu. Koniec zabawy.
- Asiu. Czy myślisz, że oddałbym cię innemu mężczyźnie?
Tu ma racje, znam go jako zaborczego samca, który jest zagorzałym przeciwnikiem swingersów, trójkątów i takich tam.
- Więc co robi tu ten facet?
- Tu nie ma nikogo, oprócz nas. Uwierz mi. To tylko twoja wyobraźnia. Wierz mi. Iluzja mająca oszukać twoje zmysły. Tylko iluzja.
Mówi to tak przekonująco, że zastanawiam się. Jesteśmy małżeństwem od ośmiu lat. Nigdy nie było mowy o trójkątach czy seksie grupowym. Nikt z nas nie wspominał o takich fantazjach. Owszem, rozmawialiśmy o tym, ale tylko w kontekście innych. Obydwoje zgodnie deklarujemy brak zainteresowania takim seksem. Bawimy się, od czasu do czasu, w gry ale nigdy nie braliśmy nawet pod uwagę włączania do zabawy innych.
- Proszę tylko byś mi zaufała – spokojny głos mego męża uspokaja mnie. Zaczynam wierzyć, że mnie oszukał z tymi drzwiami. Podejrzewam, że to on wszedł do pokoju wkładając buty. Że rzeczywiście nie ma tu nikogo poza nami. Uśmiecham się w końcu. Nie mówię nic i opuszczam dłonie.
- Zapomniałem jeszcze o jednym.
- Może zamknąć drzwi?
- Drzwi są zamknięte kochanie, ale zapomniałem związać ci ręce.
- Czy jesteś pewny, że wiesz co robisz? - Lęk jednak nie uciekł daleko i powrócił wraz z obcym zapachem mężczyzny. Pamiętam tę wodę kolońską. Tak pachniał typ ze stacji benzynowej na której wczoraj tankowaliśmy. Był straszny. Ale w jakiś sposób pociągający. Wielki facet z wiecznym zarostem. Miał na dłoniach skórzane rękawiczki. Takie jak kiedyś nosili kierowcy samochodów sportowych. Delikatne, z cienkiej skóry. Przyglądałam mu się jak szedł do toalety. Andrzej dostrzegł moje spojrzenie. Zajrzał z uśmiechem w moje oczy a ja wytłumaczyłam się: „Wstrętny typ, prawda?”

Moje ręce powędrowały na plecy i tam splotły się w ciasnym uścisku delikatnego materiału.
Co teraz? Ciche kroki w stronę fotela. Usiadł w nim. Stukot twardego szkła o blat stolika. Tam jest mój mąż. Siedzi w rogu pokoju i popija drinka. Słyszę jak chrząka, potarł nos wciągając powietrze, coś przesuwa po drewnianym stoliczku, udowadnia, że jest tam naprawdę. Wierzę mu ale jednocześnie nie mogę się pozbyć wrażenia, że przede mną stoi ktoś jeszcze.
- Piękna kobieta! - Obcy męski głos, stojący między mną a drzwiami, zatrzymał mi serce, zmroził skórę.
- To prawda. - Odpowiedział spokojnie Andrzej z rogu pokoju. - Jest twoja.
Nic nie odpowiadam. Serce gwałtownie przyśpieszyło i z trudem panuję nad oddechem. Wiem, że to cały czas głos męża. Że tylko zmienia barwę by mnie oszukać, ale daje się oszukać i ogarnia mnie lęk. Przez sekundę zastanawiam się, jak on to zrobił, gdy ciężkie kroki zbliżają się do mnie i stają tuż przede mną.
Zapach taniej wody kolońskiej, znoszonej skóry, lekki swąd spalin samochodowych. Zwieszam głowę. Próbuję uspokoić oddech, nad sercem nie panuje. Bije mi w uszach wybijając dodatkowy rytm zmieszany z wolno płynącą muzyką z odtwarzacza.
Mężczyzna stojący przede mną zamruczał gardłowo, jego noga dotknęła moje kolano. Uciekam do tyłu.
- Nie bój się maleńka - gruby ochrypły głos, tuż nad moją twarzą, obwiał mnie obcym zapachem papierosów i alkoholu. - Spodoba ci się, to co zrobię.
Andrzej nie pali! Nie czuć było też dymu z papierosa w pokoju! Całował mnie w usta przed chwilą! Słodkim pocałunkiem! Nie wytrzymuję.
- Andrzeju? - chcę się upewnić, że jest przy mnie, że to on stoi tuż nade mną i tylko udaje.
- Tak kochanie? - Głos mojego męża dolatuje do much uszu, gdzieś z oddali. Z rogu pokoju. To niemożliwe, żeby tak szybko się przemieścił. Usłyszałabym, poczułabym. Jak on to robi?
Nie wiem, co odpowiedzieć. Ufam mu i wierzę, że jesteśmy tu sami. Wierzę, że nie zrobiłby mi krzywdy. Kocha mnie.
- Kocham Cię Andrzeju. - to wszystko co jestem w stanie mu powiedzieć, a w głębi czuję, że jest to prośba, błaganie.
- Też cie kocham Asiu. - Ciepły głos męża uspokaja mnie.

Dotyk skóry rękawiczek na moim policzku, tak niespodziewany, nagły. Tuż po łagodnych słowach z rogu pokoju. Nie potrafię się w pełni uspokoić. Zaufać mu i uspokoić. Moje myśli biegną w stronę fotela, gdzie siedzi mąż, gdzie czuję się bezpieczna. Gdzie mogę liczyć na pomoc. Potem uciekają do łóżka na którym siedzę, oślepiona opaską na oczach, ze związanymi z tyłu rękami i do mężczyzny w ciężkich butach. Do zapachu taniej wody kolońskiej. Oddechu obcych ust. Dłoniach w skórzanych rękawiczkach. Moja wyobraźnia szybko rysuje postać ze stacji benzynowej. Szarą twarz mężczyzny z zaniedbanym zarostem. Wychodzi z toalety. Widzę jego twarz nad regałami a potem całą sylwetkę. Ciężkie buty, skórzane spodnie i krótka z wielką szarą czaszką na plecach. Spojrzał na mnie raz. Uśmiechnął się a ja udałam, że patrze gdzieś poza nim. Zawstydziłam się, bo był taki odpychający, a ja nie potrafiłam przestać na niego patrzeć.

Palce skryte pod skórą błądzą teraz po mojej twarzy. Gładzą policzek, szyję, kark. Czuję ich zapach. Są znoszone i pachną starością. Dłoń unosi mnie pod brodą, usta o smaku tytoniu i taniej wódki dotykają mnie w policzek. Czuję twardy zarost. Zaraz potem kładzie usta na moich wargach i całuje mnie namiętnie. Usta o kształcie jaki znam, ale o smaku jaki jest mi obcy. Dłoń przytrzymuje mnie z tyłu głowy, nie pozwala bym się uchyliła. Gorąco oblewa mi twarz, a krew pulsuje w czaszce. Świadomość, że całuje mnie mój mąż pozwala mi przyjąć jego usta lecz smak jaki temu towarzyszy sprawia, że staram się uciec głową i nie pozwalam mu by wtargnął we mnie głęboko.
- Ładnie smakujesz, ślicznotko - wypowiedział słowa tuż po tym jak uwalnia moje usta - zobaczmy co kryje twoja sukienka. - Gardłowy, obcy głos sprawił, że przestałam oddychać. Wciągnęłam szybko powietrze, jakbym miała wpaść w głęboką wodę i jednocześnie ścisnęłam wszystkie mięśnie, jak przed upadkiem.

Dłoń w rękawiczce nadal podtrzymuję mnie z tyłu głowy a druga niespodziewanie dotyka mojego uda. Przez delikatny materiał sukienki czuję twarde szwy na rękawiczce. Jak dłoń przesuwa się na kolano. Wędruje po łydce, z boku ku dołowi, przyciskając sukienkę do pończoch a potem, trafiając na zakończenie, obejmuje mnie w kostce. Długo tam nie zostaje i rusza ku górze. Wspina się po grzbiecie, obejmuje kolano, jego kciuk zostaje we wnętrzu uda i dociera do moich majteczek. Dreszcz przyjemności zmieszany z lękiem uderza mnie w to miejsce i szybko wędruje przez brzuch, drażniąc serce, dławiąc przełyk. Jego dłoń nie przestaje wędrować i wciska się między materiał sukienki, z boku biodra i dociera do mojej pupy. Czuje jego ciało na kolanach. Jak napierają by wsunąć się między nie. Jak jego dłonie ciągną mnie ku sobie. Ulegam. Uchylam uda i wpuszczam go w rozcięcie długiej sukni. Między moje kolana. Głową uciekam w stronę fotela. Tam, gdzie wydaje mi się, siedzi mój mąż. Wiem, że to iluzja, ale nie mogę się powstrzymać, by spojrzeć w bok, upewnić się, że on to akceptuje.

Twardy zarost dotyka mojej szyi. Usta zaciskają się na skórze, szczypią mnie znacząc drogę ku moim piersiom. Wkraczają w głęboki dekolt, suną po wzgórzu, docierają do stanika za którym skryty jest sutek.
Oj Andrzeju, jak ty to robisz? Jak sprawiłeś, że masz nagle dwudniowy zarost. Jak czarujesz, że jednocześnie siedzisz z dala ode mnie i jednocześnie dotykasz mnie obcymi dłońmi?

Dłoń zza mojej głowy przesuwa się po moim ramieniu, chwyta materiał sukni i odsłania ramie. Zsuwa długi rękaw do łokcia, odsłania pierś. Mocny uścisk i palec na moim sutku sprawiają że nie mogę się powstrzymać i szukam jego ust. Pragnę ich i już nie myślę czyje są. Chcę ich. Pożądam. Smak papierosów i język skąpany w alkoholu koją moje pragnienie. Mam ochotę przytrzymać go, objąć dłońmi i nasycić się nim. Ale nie mogę. Związana z tyłu tylko wychylam się do przodu ustami i myślę już o tym, by mnie wziął. Zaciskam kolana na jego biodrach. Obejmuję go jedna nogą i przyciągam do siebie. Twardy materiał spodni drażni mnie. Jest podniecający. Inny jaki znam i nie mogę pozbyć się obrazu, że to mężczyzna z wczorajszego dnia.
Jest taki realistyczny, taki prawdziwy w swym dotyku, zapachu i smaku. Taki inny niż...
- Andrzeju!? - wypowiadam jego imię w którym sama wyczuwam wstyd.
Odległy głos z rogu pokoju odzywa się prawie natychmiast.
- Proszę abyś mi zaufała. Nie zrobię niczego, czego byś nie chciała.
Zaraz. Coś mi tu nie pasuję. Czy on to... Dłoń zza mojego pośladka szybko trafia między moje uda, a palce mocno uciskają moją kobiecość. Przyjemność stłumiła lęk. Co się ze mną dzieję! Nie powinnam! Nie mogę! Dreszcz rosnącego podniecenia zagłusza ostatnie myśli.

Dłoń porusza się wolno ocierając moje majteczki. Czuję jego palec, jak wciska się w wilgotne wargi. Usta, obce usta dotykają moją pierś, pieszczą językiem okolice sutka, uderzają, ściskają go wargami. Przestaje się zastanawiać. Już tylko chcę go. By wszedł we mnie. Poczuć jak ociera się o moje uda. Wyobraźnia maluje obraz, na którym rozchylam uda między którymi klęczy mężczyzna w skórzanych spodniach.
Żałuje, że dałam sobie związać ręce. Tak bym chciała dotknąć jego twarzy, objąć ramiona, przytrzymać go za pośladki gdy wejdzie we mnie.

Gwałtowne pchnięcie powala mnie na łóżko. Słyszę jak wstaje. Robi kilka kroków. Muzyka milknie. Słyszę jak sprzęt wysuwa płytę, potem wciąga talerz i po sekundzie w pokoju rozbrzmiewa ostra muzyka rockowa. To metal. Mocny w uderzeniach. Twardy i złowrogi. Pasuje do postaci jaką udaje Andrzej. Do mrocznego rycerza na mechanicznym koniu. Muzyka jest głośniejsza, ale i tak słyszę jak podchodzi do mnie. Brzdęk klamry, chyba od paska spodni. Poprawiam się na łóżku. Ręce trochę uwierają mi pod plecami, ale to nie to. Poprawiam się przed nieznanym. Przed czymś czego nie jestem w stanie przewidzieć.

Gdy materiał rękawiczek dotyka mnie z boku ud, aż podskakuję w nerwom skurczu. Dłonie wpychają się pod moje pośladki, unoszą mnie, palce chwytają materiał, drażnią skórę nienaturalnym dotykiem i zsuwają ze mnie pończochy wraz z majtkami. Wędruje wzdłuż krawędzi, to z boku, z przodu, z tyłu i uwalnia moją pupę, nogi, zatrzymując się na kostkach. Szybko podciąga mnie na krawędź łóżka, słyszę – czuję jak klęka między kolanami, wpycha moje stopy, skrępowane rajstopami, pod łóżko i kładzie usta na moim kwiecie. Nieprzyjemny ukłucie twardego zarostu a potem delikatny dotyk jego ust, języka. Szybko zapominam o niewygodnej pozycji, o podkurczonych nogach i ramionach skrępowanych za plecami. Zapominam o twardym zaroście mojego kochanka, jak drażnią wnętrze ud, jak dręczą miękkość mojej kobiecości, ale nie zapominam o kimś siedzącym na fotelu w rogu pokoju. Nie mogę o nim zapomnieć, gdy słyszę, jak odstawia twardo szklankę na blat stolika. Jak pociąga nosem, głośno, bez skrępowania, jak widz znudzony przedstawieniem. Gdy język zagłębia się we mnie, a ja odpływam z rozkoszy, słyszę rozsuwany zamek spodni mojego Andrzeja. Dalej zagłusza muzyka z głośników, ale widzę oczami wyobraźni, jak zsuwa spodnie do kostek, uwalnia się ze slipek. Jak jego penis wyskakuje, gotowy dać mu rozkosz.

Obce usta dotykają mnie, liżą moje wargi, całują przesuwając się w górę i w dół. Język smakujący tytoniem i alkoholem zagłębia się we mnie. A tam z boku siedzi mój mąż, patrzy na mnie, jak wyginam ciało z rozkoszy, jak mruczę i dyszę. Podnieca go ten widok. Jego penis pragnie być w moich dłoniach, w mych ustach. Ja tego pragnę.

Mężczyzna między moimi udami przeszedł pocałunkami na brzuch. Ramiona przesuwają się po bokach, zabierając suknie ku górze. Podciąga ją pod sam stanik. Pomagam mu w tym wyginając się w pałąk, a na koniec dłonie zaciskają się mocno na moich piersiach. Rozkosznie! Miażdży mnie i cały czas pięści ustami mój brzuch, okolice pępka. Jest bosko!

Spoglądam w stronę męża. Wiem, że go tam nie ma, ale coś mi podpowiada, że powinnam. Uśmiecham się do niego.
- Kocham cię Asiu. - Prawie szept dociera do mnie z rogu pokoju. Lęk, wstyd, panika!
To głos mojego Andrzeja! Jestem pewna, że to on! Serce wali mi jak oszalałe a myśli biegną w każdym możliwym kierunku. Wierze mu, ale nie mam pojęcia jak zrobił, że jest tu ze mną i jednocześnie siedzi w fotelu.
- Andrzeju?! - Chcę się upewnić, poznać odpowiedź.
- Tu nie ma nikogo, oprócz nas. Uwierz mi. To tylko twoja wyobraźnia. Wierz mi. Iluzja mająca oszukać twoje zmysły. Tylko iluzja.
A ja mam wrażenie, że to nie głos mojego męża.

Niezgrabne palce uwolniły mnie ze stanika, zacisnęły się na mnie. Skórzany dotyk palców na moich sutkach wzbudza we mnie nowe, nieznane odczucia. Dręczą, każą się przeciwstawić a zarazem sprawiają, że mięknę, rozpływam się. Poddaję się temu uczuciu i przestaję myśleć - zastanawiać się, co jest prawdą a co iluzja. Rozkoszuje się jego dotykiem. Jest tylko on i ja. Nikt więcej. Reszta to iluzja.

I ta iluzja nagle podrywa mnie do pionu, przytrzymuje za kark bym nie upadła. Dźwięk odpinanej klamry na pasku, tuż przed moją twarzą, odpinane guziki rozporka, coś twardego uderza mnie w nos. Twardy materiał o lekkim zapachu pastowanej skóry. Kolejny zapach, tym razem ciała, rozgrzanej skóry spryskanej tanią woda kolońską. Obcy zapach. I powraca obraz mężczyzny w rękawiczkach. Uśmiecha się tak samo jak wczoraj, tylko tym razem patrzy na mnie z góry. Ma moją głowę trzymaną w dłoni. Na twarz z opaską na oczach. A ja nie mam ochoty! Nie chcę! Nawet jak to tylko iluzja! Nawet jak wiem, że zaraz wezmę do ust członka mego męża! Nawet wówczas nie chcę! Bo czuję, że to nie on! Bo widzę, jak penis czekający na moje pieszczoty, jest mi obcy. Jest kutasem tamtego mężczyzny. Gorący dotyk delikatnej skóry aż parzy w wagi. Mam ochotę krzyknąć – Nie! Mam ochotę wyrwać się, ale nie robię nic, tylko zaciskam usta.

Przywołuję słowa męża, że to tylko moja wyobraźnia, że to iluzja, która ma mnie oszukać. Ale ja mam przed oczami innego faceta! I on stoi teraz nade mną, z opuszczonymi spodniami, z kutasem uderzającym w moje wargi! Jak mam to pokonać?
- Kocham cię Asiu. - Dobiega z rogu pokoju. Nie pomagasz mi. Ale wierzę, że nie zrobiłbyś mi tego, że kochasz mnie naprawdę. Tak jak ja ciebie.
Otwieram usta. Przyjmuję ciepłą męskość i powoli zamykam na nim usta. Smakuje inaczej ale to mój Andrzej. Jego ciepło, jego kształt. Nigdy bym go nie pomyliła. Uśmiecham się zadowolona i zaczynam pieścić go języczkiem. Gładzę główkę, drażnię wędzidełko, otaczam krawędź żołędzia. Jest bosko! Uwielbiam to i cała się temu oddaje. Zaczyna wchodzić we mnie, posuwać moje usta, uderzać głęboko zmuszając bym przyjęła go w gardło. To mój Andrzej. Uwielbia mi to robić. Wchodzi cały uderzając materiałem spodni w twarz. Syczy przy tym gardłowo i mruczy zachrypłym gardłem. Obcym głosem. Czuję, słyszę jak sprawiam mu rozkosz. Jak wspina się ku rozkoszy w moich ustach.

Utwór przestał dudnić w pomieszczeniu. Ciche uderzenia, jakby ktoś szybko masował sobie członka, onanizował się, dolatują z rogu pokoju. Przestaje pieścić gwałcącą mnie męskość i nasłuchuję. Ktoś tam w rogu, tam gdzie niby siedzi mój mąż, ktoś tam wzdycha, sapie i niewątpliwie robi sobie dobrze.

Nagła myśl, że jednak ktoś tu jest, sprawia, że staram się odsunąć głowę od męża.
Zauważa to i wychodzi z moich ust.
- Co jest maleńka? - Głos ponad moją głową sprawia, że przestaje wierzyć. Nie może aż tak zmienić głosu. To nawet nie jego barwa, nie jego słowa; nigdy tak do mnie nie mówi. „Maleńka”
- Chcę abyś na chwilę zdjął mi opaskę.
- Nie mogę. - Dobiega z rogu głos Andrzeja.
- Dlaczego?
- Bo to zakończy całą zabawę.
- Jeśli nie zrobisz tego, to możesz uznać zabawę za zakończoną - odpowiadam ze złością.
Dłoń w rękawiczce dotknęła mojej twarzy, pogładziła policzek, przywarła nadgarstkiem do moich usta.
- Co czujesz? - spytał głos z fotela.
I zrozumiałam. Nie da się podrobić dotyku i smaku skóry ukochanej osoby.
Znaczę mokry ślad językiem na jego nadgarstku i uśmiecham się unosząc twarz.
- Chcę ciebie poczuć. Szybko!

Zrobił krok w tył. Nowy utwór właśnie zaczyna dudnić w pomieszczeniu, ale ja słyszę jak ściąga spodnie, zdejmuje buty. Chyba zdjął kurtkę, nie jestem pewna. Nie usłyszałam jak podszedł. Wszedł między moje nogi, ukląkł wsuwając swoje stopy pod materiał majteczek wiążący moje stopy. Czuje jego biodra wewnątrz ud. Jak obija się delikatnie zbliżając się do mojej kobiecości. Skórzane dłonie pociągają moją pupę na krawędź łóżka. Rozchylam szeroko kolana. Czuję go, jak dotyka mojej wilgotności. Jak naciska jedną z warg, ugina ją mocno i ześlizguję się we mnie. Wpada bez oporu i uderza twardo w moje łono. Unoszę nogi wysoko i zaciskam na jego pośladkach. Och jak przyjemnie! Jak cudownie! Jego wargi, szybko tłumią mój okrzyk radości zamykając mi usta długim pocałunkiem. Trzymam go w sobie przez dłuższą chwilę, rozkoszuję się nim, wiercę pupą chcąc czuć go bardziej ale w końcu zwalniam uścisk.
Szybko wycofuje się ze mnie i uderza ponownie. Powtarza to kilka razy doprowadzając mnie do szczytu rozkoszy. Dłonie w rękawiczkach trzymają mnie za biodra. Usta okolone twardym zarostem pieszczą moje sutki, gryzą, szczypią a ja odpływam z każdym uderzeniem jego penisa. W końcu tracę kontrole nad ciałem i tonę w przecudownym orgazmie. Szarpana spazmami przestaję kontrolować otoczenie, pozwalam by wyszedł ze mnie. Uniósł mi wysoko nogi i wszedł we mnie ponownie. Jedną dłonią trzyma mi nogi wyprostowane w pionie a drugą trzyma mój brzuch przyciskając go do łóżka. Wchodzi we mnie powoli, wie że teraz chcę się uspokoić. Zna moje potrzeby więc tylko porusza się wolniutko i czeka aż powrócę gotowa na więcej.

Kolejna pauza między utworami nie dociera do mnie. Ale słyszę kogoś w rogu pokoju. Jak wstaję i podchodzi do nas. Oddycham szybko, serce mi wali po przeżytym orgazmie a pod gardło podchodzi mi twarda gruda strachu. Dłoń, naga dłoń, dotyka mojej piersi. Palcami gładzi krągłość kreśląc szerokie kręgi wokół centrum. To nie dłoń mojego kochanka! Nie dłoń Andrzeja! Już mam otworzyć usta w proteście, gdy znajomy głos odzywa się tuż nad moją twarzą.
- To ja moja ukochana. Jestem tu przy tobie.
Więc kto trzyma mnie za nogi?! Kto tkwi we mnie?!
Nie czuję ciała z tyłu, nikt nie opiera się o moje pośladki, ale czuje jak coś wchodzi we mnie. To nie jest Andrzej. Jest chłodny, grubszy i czuje go w prezerwatywie. Grubej prezerwatywie. Łóżko zakołysało się. Dłoń uniosła moją głowę, przechyliła w bok i poczułam na ustach członek mojego męża. Cudownie.

Sztuczniak drażni moją cipkę. Sprawia mi rozkosz samą swoją obecnością we mnie, a ja z wielką ochotą pieszczę mojego mężczyznę. Nie potrafię się opanować i ruszam biodrami zwiększając tempo wchodzenia we mnie rozkosznej zabawki. Dłoń trzymająca moje nogi zaczyna drżeć. Przestaje trzymać mnie w pionie i w końcu poddaje się. Twardziel wyskoczył ze mnie, nogi opadły na podłogę, członek z moich ust uciekł zostawiając smak mojej cipki.

Dłonie w rękawiczkach unoszą moje biodra i przekręcają mnie do pozycji klęczącej. Szybko zostaje uwolniona ze szpilek, rajstop i majteczek. Szybki szum zamka i suknia rozpada się na dwie części. Układam się wygodnie kolanami na krawędzi łóżka. Wtulam policzek w pościel i czekam. Dłonie w rękawiczkach przytrzymują moje biodra. Stopami dotykam skórzanych spodni, które szybko wchodzą między moje nogi.
- Wezmę cie jak sukę - gardłowy obcy głos drażni mnie swoja wulgarnością - a twój mąż będzie na to patrzył!
Czemu poczułam, że to prawda?

Podciągnął moją pupę wyżej w tył. Dłońmi nakazał, bym się wypięła, bym ugięła bardziej plecy. Poczułam go. Obce ciało poczęło wpychać się we mnie. Wchodzi a kolanami napiera na wnętrza moich ud. Wszedł we mnie opierając biodra ma moich pośladkach i wiem, że to nie Andrzej. Dłonie trzymają mnie od tyłu, dociskają do męskich bioder. Drażnią materiałem spodni moją pupę. To nie penis mojego męża, a obcy członek! W prezerwatywie, czuje to, ale to nie mój Andrzej! Jest grubszy i dłuższy!
- Jesteś boska moja suczko! - jak on może zmieniać tak głos?! Jak sprawił, że czuje obcego mężczyznę w sobie?! Uderzył szybko, mocno i boleśnie. Syknęłam z bólu i uciekłam biodrami. Nie na długo. Podciągnął mnie silnym szarpnięciem i wszedł kilka razy sprawiając ból i rozkosz. Muzyka nagle ucichła w połowie utworu. Słyszę jak ktoś upija łyk napoju, jak kostki lodu toczą się w grubym szkle, jak uderza w drewniany blat. Znowu daje się oszukać i wyobrażam sobie, że tam siedzi Andrzej. Przygląda nam się. Upija łyk po łyku drinka i obserwuję mnie. Patrzy mi w twarz. Na moje czerwone z gorączki policzki. Na otwarte usta, wciągające szybko powietrze. Może też zerka na moje plecy i skrepowane ręce? Na moją obnażoną pupę i dłonie w rękawiczkach zaciśnięte na biodrach. Na mężczyznę w skórzanych spodniach,stojącego między moimi nogami. Jak wchodzi we mnie uderzając biodrami w pośladki. Jak gwałci mnie za moją zgodą. Jak oddaje mu się na jego oczach.

Przekręcił mnie niespodziewanie na bok. Wsunął moją nogę między swoje a drugą mocno ugiął w biodrach. Nadal jest we mnie. Nie przerywa uderzać moje wnętrze. Dłoń w rękawiczce zaciska się na mojej piersi. Nie potrafię tego wytrzymać i czuje, że zaraz odlecę. Zmiana pozycji sprawiła, że jego usta sięgnęły mych. Poczułam papierosy i alkohol. Cierpki smak i zapach mężczyzny ze stacji.
- Zaraz trysnę w ciebie, moja suczko! - A ja mam ochotę krzyknąć Nie!
- Dosyć! - Stanowczy głos z rogu pokoju zatrzymał człowieka wpychającego mi język w usta. Zatrzymał też moje serce, przerwał oddech. Boje się odezwać. Boje się spytać, bo czuję, że jest już za późno. Że stało się coś, co nie powinno mieć miejsca.
Bose kroki przeszły od fotela do łóżka i zatrzymały się z tyłu nas, mnie. Już nie wiem.
- Odejdź! - i jak na rozkaz, skórzana dłoń puściła moją pierś. Uścisk pod kolanem ustąpił. Twardy gruby penis wyszedł powoli ze mnie. Czyjś krok w tył. A potem gładki dotyk Andrzeja na moim udzie. Ułożył mnie na plecach, rozsunął kolana i wszedł we mnie. Podsunął dłoń pod moją pupę, lekko uniósł i zaczął mnie pieprzyć. Przez chwile tylko myślę o człowieku, który stoi z boku i nam się przygląda. Nie mogę inaczej już myśleć. Boję się momentu gdy zdejmie opaskę. Lękam się tej chwili, gdy po wszystkim, nie będę w stanie uwierzyć, że to jednak była gra. Andrzej przyśpiesza, jego palce na moich biodrach zaczynają mocnej zaciskać się – to znak, że zaraz skończy. Skończy we mnie, lubi to. Ja to lubię. Czekam na to.

Łóżko ugięło się z mojej prawej strony! Ktoś przysunął się do mnie, czuję zapach tego drugiego! Słyszę jak dłonią doprowadza się do ekstazy! Jak uderza w swoje podbrzusze, blisko mojej twarzy! Jak ciężko dyszy obcym głosem! Znowu powraca widok zarośniętej twarzy uśmiechającej się do mnie! Czuje jak klęczy tuż przy mnie i onanizuję się nad moją twarzą! Czuję mocne uderzenia w moje łono. Andrzej boleśnie zacisnął palce na moich biodrach. Syknął i poczułam, jak wypełnia mnie gorąca fala męskiego nasienia. Przestał oddychać na kilka sekund. Znam to. Ale facet nade mną dyszy ciężko nadal. Słyszę ruch jego ręki na penisie. Jak gwałtownie przesuwa się uderzając w podbrzusze. Nagle głośny krzyk i ciepła strużka kładzie się na moich ustach. Kolejny wytrysk obcego nasienia sięga mojej brody i znaczy długi ślad na szyi.
Coś się we mnie zagotowało. Zapłonęło żarem i wybuchło gaszącym zmysły orgazmem. Z rozkoszy otwieram usta w które wlewa się gęsta porcja gorącej mazi. Zalewa mnie uderzając w podniebienie i język. Nie czuję smaku, tylko ciepło. Gorąco. Czuję mojego mężczyznę w sobie. Jak pulsuje we mnie wlewając kolejne porcje spermy. Tkwi we mnie mocno, a moje usta toną w sokach obcego mężczyzny. Jestem w niebie! To ostatnia myśl zanim tracę przytomność. Gdy się budzę, ktoś mnie całuję. To usta Andrzeja. Jego penis nadal jest we mnie, a jego język zlizuje słodki smak z mych ust.

- Jak się masz moja walentynko? - słodki głos męża przywraca mnie powoli do świadomości.
Oblizuje usta i przełykam waniliowy smak lodów. Podgrzanych do temperatury ciała i wpuszczonych w moje usta, jak wytrysk nasienia. Sprytnie. Bardzo sprytnie.
- Jesteś kochany Andrzeju. Jak tego dokonałeś?
- A to już zostanie moją tajemnicą - mówi tajemniczo i dodaje szybko. - Podobało ci się?
- Tak. Mój ty iluzjonisto. Nie wiedziałam, że potrafisz czynić takie cuda?

Słyszę jak się śmieje. Jest z siebie zadowolony. Dokonał naprawdę wielkiej mistyfikacji. Sprawił, że momentami uwierzyłam w obecność faceta ze stacji. Że miałam orgazm wierząc, że pieprzy mnie obcy facet. Że straciłam przytomność z rozkoszy, gdy poczułam spermę tryskającą w moje usta. Że chcę spróbować tego jeszcze raz. Może nie koniecznie z iluzją.
Dodaj do ulubionych
12,868
Podziel się ze znajomymi
8.04/10

Jak Ci się podobało?

Średnia: 8.04/10 (26 głosy oddane)

Pobierz powyższy tekst w formie ebooka

Komentarze (10)

paty_128

paty_128 · 25 lutego 2016+0

Dziwnie mi się to czytało.
Jest parę niezbyt rażących błędów.
Ale przeważał u mnie niesmak.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Ewelina

Ewelina · 28 lutego 2016+0

A mi się podobało...jest zabawa, niepełność, czasami strach ale i podniecenie i miłość...ode mnie 10!!!!

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Panna Nikt

Panna Nikt · 28 lutego 2016+0

Wydaje mi się, że już kiedyś czytałam bardzo podobne lub identyczne opowiadanie, tylko nie mam pojęcia gdzie :/

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
dana

dana · 29 lutego 2016+0

No, właśnie. Ja tez odniosłam takie wrażenie, ale myślałam że to moje halucynacje.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Tamara

Tamara · Autor · 1 marca 2016+0

Panna Nikt , dana
Urzeczywistniacie mój ukryty koszmar. Ciągle mam obawę, że napiszę coś co już ktoś opowiedział.
Czyżby tym razem zmora wyszła z ukrycia?

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Tamara

Tamara · Autor · 1 marca 2016+0

Ewelina
Dziękuję za komentarz i ocenę.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
dana

dana · 1 marca 2016+0

@Tamara: opowiadań jest takie mrowie, że jak najbardziej możliwe są jakieś zbieżności i (przynajmniej dla mnie) nie ma w tym nic zdroznego. Czasami podobieństwa biorą się stąd, ze czymś się zainspirujemy i bardzo chcemy też mieć takie coś, tylko we własnej wersji wink
Ja, czytając Twój cały tekst, odniosłam wrażenie że już gdzies to widziałam i jak widać nie tylko ja. ALE, być może to zbiorowa halucynacja wink

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Tamara

Tamara · Autor · 1 marca 2016+0

zbiorowa halucynacja mi odpowiada :-)

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
MarySue

MarySue · 2 marca 2016+0

A mnie to opowiadanie nie przekonało. Dużo słabsze niż "Krzywy sierpowy".

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
XP

XP · 6 marca 2016+0

Bardzo dobrze napisane. Można poczuć ta scenę wszystkimi wymiarami.Dawno nie miałem przyjemności taj dużej jak przy czytaniu tego właśnie opowiadania.
Gratuluję pomysłu.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

lub

Inne popularne opowiadania tego autora:

opowiadania erotyczne

Witamy na Pokatne.pl

Serwis zawiera treści o charakterze erotycznym, przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich.
Decydując się na wejście na strony serwisu Pokatne.pl potwierdzasz, że jesteś osobą pełnoletnią.

Wchodzę

Pliki cookies i polityka prywatności

Zgodnie z rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Potrzebujemy Twojej zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych przechowywanych w plikach cookies.
Zgadzam się na przechowywanie na urządzeniu, z którego korzystam tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie moich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania przeze mnie ze stron internetowej lub serwisów oraz innych parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych i w celach analitycznych.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz w regulaminie serwisu.