Kurier Maksym. Cash on Delivery (V, cz. 1)

9 września 2026

Opowiadanie z serii:
Kurier Maksym. Cash on Delivery

8 min

Poniższy tekst znajduje się w poczekalni!

(Kilkanaście godzin później) 

Zasnęłam około dwudziestej trzeciej. Byłam zmęczona, a moje ciało wciąż pulsowało echem poranka. Ze snu wyrwały mnie hałasy dobiegające z salonu. Od razu poznałam te kroki – to mój mąż wrócił do domu. Był pijany. Słyszałam to w jego głośnym, niepewnym chodzie. Ale nie był sam.

Usłyszałam drugi męski głos, który już rano, za sprawą nagrania, wypełniał ten dom. To był Czarek. Był w ewidentnie fantastycznym nastroju; jego niski śmiech niósł się po korytarzu, profanując ciszę tej nocy, która miała dać chwilę ukojenia. 

Wstałam szybko, a z każdym krokiem serce zaczynało mi mocniej bić. Założyłam tylko jedwabny szlafrok i wyszłam z sypialni. Zobaczyłam ich w salonie – wyglądali, jakby świetnie się bawili. Błażej właśnie wyciągał z torby butelkę wódki i z namaszczeniem rozlewał ją do kryształowych szklanek. Kiedy mnie zauważył, na jego twarzy wykwitł ten sam chłodny, lekko kpiący uśmiech, który widziałam rano.

– Cześć, kochanie. Nie poznajesz? – zapytał, kiedy zawiesiłam na Czarku wpółżywe spojrzenie. – To Czarek – rzucił, a we mnie znów zaczęła wzbierać fala obezwładniającego podniecenia. – Niespodzianka – wywrzeszczał ze sztucznym uśmiechem, którym próbował mnie przestraszyć. 

Nie wiedziałam, co zaplanowali, ale pod skórą miałam desperacką nadzieję, że zaraz zacznę boleśnie się o tym przekonywać. Błażej podszedł do mnie blisko. Śmierdział alkoholem. Obok niego przebiegł strach, który usiadł mi na ramieniu – strach przed tym, że poczuję od niego zapach innej kobiety, ale on pachniał jedynie swoimi drogimi perfumami i tym charakterystycznym, drażniącym zapachem fermentującego alkoholu.

Objął mnie, a jego ręka powędrowała pod materiał szlafroka. – Tak… daj mi ją poczuć – mruknął, zaczynając mnie całować. Lubił dotykać moją zrobioną cipę, szczególnie kiedy wypił. – Mam dla ciebie niespodziankę.

Oderwał się ode mnie i zawołał Czarka, który upajał się szklanką świeżo nalanej wódki z lodem, obserwując nas z tym swoim bezczelnym uśmiechem. – Włącz nagrywanie – powiedział Błażej. – Włącz telefon. 

Wystraszyłam się. To był ten rodzaj pierwotnego strachu, który powinien chronić mnie przed zagrożeniem, ale nie był on w stanie wygrać z pożądaniem, które rozrywało mnie od środka. – Nagrywasz? – zapytał cicho, patrząc na Czarka. Kiwnął głową, unosząc telefon na wysokość oczu.

Mój mąż pocałował mnie jeszcze raz, niemal boleśnie wgryzając się w moje wargi, po czym oddalił się o krok i zadał pytanie, na które czekali obaj: – Masz ochotę na trójkąt?

Wiedziałam dokładnie, po co to robi. Chciał mieć dowód. Chciał, żebym na nagraniu, z własnej woli, zniszczyła ostatni bastion godności naszego małżeństwa. Spojrzałam prosto w telefon Czarka i odpowiedziałam bez wahania: – Tak. – Nie miałam ochoty kłamać, a moje oczy pokryły się wymuszonymi łzami, które pojawiły się w nich od wpatrywania się w obiektyw bez mrugnięcia. Chciałam, żeby Błażej zobaczył w tych sztucznie wywołanych łzach resztkę czegoś, co zostało z mojej przyzwoitości. 

Błażej pogłaskał mnie lekko po twarzy, ale w jego dotyku nie było czułości. Sprawdzał, jak bardzo mnie podnieca to, co robi. – W skali od jeden do pięciu… jak bardzo ma być ostro? – zapytał, mrużąc oczy. – Pięć to bardzo ostro – wyjaśnił.

W mojej głowie pulsowało wspomnienie Maksyma, zapach potu, ból i to, jak bardzo podniecało mnie bycie traktowaną jak szmata. Odpowiedziałam słowami, które same cisnęły mi się na usta, pozbawiona jakichkolwiek pozorów: – Siedem.

– Jesteś pewna? – zapytał Błażej, budując moje alibi, upewniając się, że każde słowo zostanie zarejestrowane. – Tak – wyszeptałam, czując, jak znów robię się mokra. Tak samo desperacko mokra, jak kilka godzin wcześniej przy Maksymie. Chciałam tylko, żeby przestał zadawać kolejne pytania i wreszcie zaczęli mnie ostro jebać.

Błażej spojrzał na Czarka i dał mu wyraźny, krótki sygnał dłonią. Czarek, nie przerywając nagrywania, wszedł do naszej sypialni i oparł telefon o komodę. Mój mąż chwycił mnie za nadgarstek i bez słowa pociągnął za sobą do środka. Szłam za nim posłusznie, a z każdym krokiem moje podniecenie mieszało się z narastającą uległością.

Gdy tylko przekroczyliśmy próg, Błażej szybkim, wyćwiczonym ruchem wyciągnął skórzany pasek ze swoich eleganckich spodni. Zanim zdążyłam stworzyć choćby pozory oporu, owinął go ciasno wokół moich nadgarstków i brutalnie związał mi ręce.

W tym momencie podszedł do nas Czarek. Stanął tuż przede mną i pocałował mnie – głęboko, mokro i zachłannie. Zrobił to po raz pierwszy od tamtego popołudnia w Egipcie. Smakował wódką i czystym męskim pożądaniem, ale uderzyło mnie coś jeszcze. Wpił się w moje usta, a jego dłoń zacisnęła się na moim karku. Z jego rozgrzanej skóry, tuż przy linii żuchwy i na szyi, uderzył mnie wyraźny, ciężki zapach drogich perfum mojego męża. Nuty drzewa sandałowego i kardamonu brutalnie mieszały się z potem Czarka. Ten zapach nie uniósł się z ubrań – on był dosłownie wżarty w jego skórę, jakby Błażej jeszcze przed chwilą ocierał się o niego z fizyczną siłą.

Przez ułamek sekundy miałam absurdalne wrażenie, że całuję ich obu naraz. Dlaczego Czarek pachniał Błażejem? W mojej głowie wyświetliła się brudna, niewyobrażalnie podniecająca wizja: mój idealny mąż na kolanach, zachłannie ssący fiuta Czarka. Zobaczyłam Błażeja jako uległego, pasywnego psa, któremu ze wstydu i poddania nawet nie stoi własny kutas, podczas gdy Czarek łapie go brutalnie za biodra i jebie go ostro w dupę. Świadomość, że mógł przed chwilą zostać sprowadzony do roli zdominowanej, jęczącej szmaty, sprawiła, że moje krocze zalała kolejna wrząca fala rozkoszy.

Zanim to dziwne, chore podniecenie napędzane rozpalonymi myślami zdążyło przejąć nade mną ostateczną kontrolę, zapach perfum Błażeja na szyi Czarka stał się jak zdejmowany żywcem plaster, który czułam pomimo coraz większego znieczulenia. Zabolało mnie to, że nie byłam wystarczająca. W końcu przestałam zwracać na niego uwagę.

Błażej wycofał się o krok. Usiadł w masywnym fotelu stojącym w rogu sypialni. Rozłożył szeroko nogi, zrelaksował ramiona i wbił w nas lodowate, kpiące spojrzenie, dając jasno do zrozumienia, że od teraz będzie po prostu patrzył na to, co z jego żoną zrobi jego dobry kumpel.

Czarek usiadł na krawędzi naszego łóżka, tuż za moimi plecami, zmuszając mnie, bym wylądowała między jego szeroko rozstawionymi udami. Zarzucił moje skrępowane paskiem, uniesione do góry ręce na swoje ramię, unieruchamiając mnie i wypinając moją klatkę piersiową do przodu. Prawą dłonią chwycił mnie za szyję, lekko podduszając. Lewą dłonią natychmiast zsunął się niżej i zaczął bezwstydnie dotykać mojej cipy.

Błażej chłonął wzrokiem każdy nasz ruch. Obserwował, jak Czarek wyciąga lewą dłoń, obficie zwilża palce własną śliną, po czym znów wsuwa je głęboko w moje nabrzmiałe, ociekające sokami krocze. Wtedy z ust mojego męża padły chłodne, napompowane dumą słowa: – Mówiłem ci, że jest idealna.

– Zajebista jest – mruknął Czarek, nie spuszczając wzroku z mojego ciała. Wiedziałam, że Błażej powiedział Czarkowi o zabiegu, a teraz ten mógł sprawdzić, jak wygląda to, o czym do tej pory tylko słyszał. Prawą ręką, którą wcześniej trzymał na mojej szyi, gwałtownym ruchem zsunął z moich ramion szlafrok, obnażając moje ciało. Zachłannie ściskał i pieścił moje piersi, jednocześnie pociągając moje związane dłonie jeszcze wyżej. Odchylił moją głowę do tyłu, tak że oparłam się o jego bark. Zbliżył się do mnie i znów zaczął mnie ostro i drapieżnie całować. Czułam, że mógł zrobić ze mną absolutnie wszystko.

A Błażej, idealny wiceprezes, siedział w fotelu zaledwie kilka metrów dalej i z narastającym podnieceniem patrzył, jak Czarek profanuje to, co przysięgałam Błażejowi, że będzie tylko jego. 

Czarek robił mi delikatną palcówkę, drażniąc moje nabrzmiałe wargi. Nagle Błażej podniósł się z fotela i podszedł do łóżka. Złapał mnie za udo. Zobaczyłam w półmroku sypialni, jak jego ślubna obrączka połyskuje na palcu. Nie mówiąc ani słowa, rozszerzył mi brutalnie nogi na oścież, wystawiając moje krocze na pełen widok. – Błażej… – zdążyłam ledwie wyszeptać jego imię, ale w tej samej sekundzie Czarek swoją szeroką, ciężką dłonią zasłonił mi usta, tłumiąc mój głos.

Lewą ręką zaczął pracować palcami znacznie głębiej i szybciej. Błażej trzymał moje nogi rozłożone maksymalnie szeroko. Z każdym ich wspólnym ruchem robiłam się coraz bardziej, wręcz żałośnie mokra. 

Nagle Czarek wyciągnął palce z mojej cipy. Wstał na chwilę i stanął tuż przy krawędzi łóżka, idealnie między moimi rozchylonymi udami. Rozpiął guzik, pociągnął za suwak i wyciągnął fiuta. Znowu ten wielki, sterczący kutas znalazł się tuż przed moją twarzą. Zsunął spodnie i luźne bokserki, na których już zdążyła zrobić się plama od śliniącego się fiuta. Rzuciłam się na niego, całkowicie wygłodniała. Objęłam go moimi związanymi paskiem Błażeja dłońmi i zaczęłam łapczywie ssać.

Mój mąż przysunął się jeszcze bliżej. Pochylił się nade mną, chłonąc każdy szczegół tego, jak obciągałam sterczącego fiuta jego kumpla, i wysyczał z lodowatą, mściwą satysfakcją: – Wciągaj go. Obciągaj mu i ssij mu same jaja, kurwa. Dokładnie tak, jak nie chciałaś zrobić tego rano dla mnie – dodał, a w odpowiedzi usłyszałam uśmiech Czarka. Wiedział o wszystkim. Błażej mu o tym powiedział. Byłam wtedy tak kurewsko naga… 

Jego słowa były jak otwarta dłoń, którą teraz chciałam poczuć na swoim policzku, ostatecznie zdejmując ze mnie resztki wstydu. Sekundę później Czarek brutalnie chwycił mnie za włosy. Zaczął wkładać mi go tak głęboko, że niemal zaczęłam się dławić. Popychał swoimi szerokimi biodrami, wbijając się w moje gardło raz za razem, coraz głębiej i głębiej. Wyłam w głębi duszy, głodna, żeby uderzył mnie w twarz.

Czarek puścił moje włosy i wyrwał swojego kutasa z moich rąk. Zaczął nim uderzać mnie na odlew po twarzy, okładając moje usta i policzki gorącym, pulsującym od środka fiutem. Byłam w absolutnym amoku. Łapałam go ustami w locie i znowu zaczynałam obciągać, liżąc jego nabrzmiałe jądra, dławiąc się i krztusząc pod jego naporem.

Wtedy poczułam na sobie dłonie męża. Błażej chwycił mnie za obie stopy, przyciskając je z całej siły do materaca. Unieruchomił mnie zupełnie. Nie mogłam już ruszyć nogami, nie mogłam się cofnąć, przesunąć, ledwo drżałam… 

Czarek natychmiast to wykorzystał. Znów splótł palce w moich włosach, przyciągnął moją głowę i wsunął swojego kutasa do samego końca. Poddawałam się mu w zupełności. Uwięziona w psychologicznym imadle zbudowanym z moich pragnień – z jednej strony mój mąż trzymał mnie za kostki, z drugiej byłam dławiona wulgarną siłą Czarka w ustach – mogłam tylko posłusznie połykać go, walcząc przy tym o kawałek powietrza, którym mogłabym chociaż spróbować oddychać. Po porannym treningu oddychania, który zrobił mi Maksym, byłam już rozgrzana. 

Po chwili, która zdawała się trwać w nieskończoność, Czarek gwałtownie wyciągnął go z moich ust. Spojrzał na mnie z góry z ciężkim, urywanym oddechem i rzucił krótko: – Wstawaj.

 

60
7/10
Podziel się ze znajomymi

Jak Ci się podobało?

Średnia: 7/10 (2 głosy oddane)

Z tej serii

Komentarze (0)

Teksty o podobnej tematyce:

pokątne opowiadania erotyczne
Witamy na Pokatne.pl

Serwis zawiera treści o charakterze erotycznym, przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich.
Decydując się na wejście na strony serwisu Pokatne.pl potwierdzasz, że jesteś osobą pełnoletnią.

Pliki cookies i polityka prywatności

Zgodnie z rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Potrzebujemy Twojej zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych przechowywanych w plikach cookies.
Zgadzam się na przechowywanie na urządzeniu, z którego korzystam tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie moich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania przeze mnie ze stron internetowej lub serwisów oraz innych parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych i w celach analitycznych.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz w regulaminie serwisu.