Australian Air (II)

Mandie Mandie

31 grudnia 2015

hourglass 9 min

Leżałam na białej pościeli w sypialni mojej najlepszej przyjaciółki, myśląc o wydarzeniach, które miały miejsce rano. Ocknęłam się dopiero jak na mojej głowie wylądowała jedna z jej aksamitnych poduszek.
- Czy ty mnie w ogóle słuchasz? O czym tak myślisz?!
- O Robercie.
- Mia, znowu? Kiedy ty w końcu dorośniesz.
- Prosiłaś mnie abym tu przyszła, żeby prawić mi kazania? Bo wydaje mi się, że masz na głowie coś bardziej istotnego niż moje historie z szefem?
- Po prostu się o ciebie martwię - poczułam jej dłoń na plecach.
Miałam wrażenie, że Chloe próbuje zainteresować się wszystkim, byleby nie myśleć o własnym problemie. Moja kochana siostra, z którą nie łączyły mnie więzy krwi, ale od urodzenia byłyśmy nierozłączne, szykowała się do tego dnia w swoim życiu, który nigdy nie zagości w moim. Mianowicie miała wziąć ślub. Cooper oświadczył jej się jakieś 2 miesiące temu, do tego wielkiego dnia zostały niecałe 3 tygodnie. Generalnie wszystko było gotowe, jednak Chloe była straszną pedantką, miało być idealnie, bo dobrze, to za mało. Nie chciałam, żeby wyglądało to tak, iż olewam ten najszczęśliwszy dzień w jej całym 27 letnim życiu, ona wiedziała, że tak nie jest, a ja z takim podejściem po prostu mniej się stresowałam. Nasze rodziny zawsze żyły blisko, a miałam wgląd do listy gości więc wiem, że spora ekipa spod mojego nazwiska również się pojawi. Nienawidziłam takich spotkań, kochane ciocie i ich wiecznie to samo pytanie "Mia, a ty kiedy połączysz się ze swoim księciem z bajki? Kiedy poznamy Erica?". Nudy.
- Znowu odpływasz!
- Wiem. Nie mogę się dzisiaj skupić, przepraszam.
- O co tak naprawdę chodzi, co? - usiadła po turecku na dywanie patrząc mi w oczy - wiem dobrze, że nie chodzi o Roberta, widzę to.
- Nienawidzę tego u ciebie, zawsze mnie rozgryziesz... Nie wiem, zaczynam się zastanawiać czy nie powinnam dorosnąć tak jak mówisz... Czasami naprawdę zazdroszczę Danowi jego rodziny, tego jego uśmiechu jak wita się z nimi po pracy, kiedy czasami przychodzą pod firmę całą ekipą. A ja i Eric? To nigdy nie było i nigdy nie będzie nic poważnego. Na początku owszem piękna namiętność, ale chyba się sobą znudziliśmy...
- Łoo, no tego bym się po tobie nie spodziewała.
Odwróciłam się na plecy i zaczęłam gapić w sufit. Zły dzień, to zdecydowanie był zły dzień. Machnęłam tylko ręką i uśmiechnęłam się. Chloe wstała z podłogi i chwilę krążyła po pokoju.
- Widziałaś już suknie jakie wybrałam dla druhen?
Pokręciłam przecząco głową i zrobiłam jej miejsce kiedy usiadła obok mnie z laptopem na kolanach. Patrzyłam jak jej palce błądzą na klawiaturze i po chwili otwierała jakiegoś e-maila. W załączniku były dwa zdjęcia. Jednym był szkic, a drugie przedstawiało realny obraz sukni. Patrzyłam na ekran jak zaczarowana. Suknia była bez ramiączek, idealnie podkreślająca biust w kolorach chabru, błękitu i zieleni. Wyglądała jak połączone trzy kawałki materiału, gdzie jeden robił za pasek zdobiony ogromną broszką. Jedna miseczka gorsetu była zielona, cała reszta w delikatnym błękicie, który spływał pasem w dół tworząc dolną część kreacji. Zieleń opinała bok, tworząc drugą część dołu. Materiał był lejący, przez co suknia sprawiała wrażenie bardzo lekkiej. Musiała cudownie wyglądać na wietrze. Z tyłu zapinana na zamek.
- Jest cudowna!
- Sama ją projektowałam, wiedziałam, że Ci się spodoba - uśmiech na jej twarzy radował moje serce.
Naprawdę, od zawsze chciałam dla Chloe wszystkiego co najlepsze. Kiedy tylko dowiedziałam się, że wychodzi za mąż postanowiłam, że ten dzień zapamięta do końca życia i będzie on idealny. Nic nie może zniszczyć jej tego dnia. Zamykając laptopa przyglądała mi się uważnie.
- Wiesz, nie powiedziałam ci jeszcze o jednej rzeczy...
- Nienawidzę kiedy zaczynasz mówić w ten sposób. Zawsze mam wrażenie, że już niczym mnie nie zaskoczysz, a potem wyskakujesz z takim newsem, że ląduję na podłodze.
- Pamiętasz Nickiego?
- Nie, błagam! Powiedz, że nie chcesz mi właśnie, nie! Nie mów tego... Jak mogę go nie pamiętać...
Nicky był kuzynem Chloe, a w czasach dzieciństwa często spędzał u niej wakacje. Na co dzień jednak mieszkał w Los Angeles. Nie wiem kto w tamtych czasach był bardziej głupi ja, on czy Chloe, która nie powstrzymywała mnie przed niczym. Od czasu kiedy byłam nastolatką w mojej głowie, jeżeli chodzi o sprawy seksu, nie zmieniło się wiele. Miałam wtedy 15 lat, on 18. Nigdy nie należał do przystojnych chłopaków, więc mało która zwracała na niego uwagę. Ja w tamtym wieku również nie byłam łabędziem. Włosy jak u pudla koloru marchewki, strasznie widoczne piegi na nosie i wielkie zielone oczy. Na szczęście ten okres minął. Nadal mam kręcone włosy, jednak nie są już na afro i lekko ściemniały, a piegi delikatnie wyblakły. Jak to dzieciaki mieliśmy głupie pomysły. Jeden weekend spędzaliśmy pod namiotem, oczywiście w ogrodzie rodziców Chloe, która wymiękła po 2h i z płaczem wróciła do domu. Zostaliśmy sami. Tamtej nocy przeżyłam swój pierwszy raz. Były to jednak ostatnie wakacje Nickiego u nas. Moja przyjaciółka oczywiście o wszystkim wiedziała, obiecała jednak nikomu nie mówić, za co byłam jej bardzo wdzięczna. Wtedy przecież chodziło o to, co ludzie powiedzą, a jak to można przespać się z takim pryszczatym kijem od miotły, bo inaczej nie było można go nazwać. Pokręciłam szybko głową.
- Przed oczami pojawiły mi się sceny, o których nie chcę pamiętać!
- Będziecie mieli okazję powspominać, przecież od tamtych pamiętnych wakacji...
- Zamknij się - usłyszałam tylko jej stłumiony śmiech, kiedy zrzucałam ją na podłogę.

Wracając do domu ciągle miałam w głowie jej słowa. Moja ciekawość brała górę nad zdrowym rozsądkiem i za bardzo przypominałam sobie tamtą lipcową noc. Zastanawiałam się jak bardzo zmienił się po tych 13 latach. Przekręcając klucz w zamku słyszałam jego słowa "nie bój się, to nie będzie bolało". Musiałam się ocknąć. Weszłam do domu i zamknęłam za sobą drzwi. Miałam ochotę walnąć w nie głową, ale oparłam tylko czoło głęboko oddychając. Było mi strasznie gorąco. Nie miałam pojęcia czy myślę nad tym, co robię, ale już po chwili zaczęłam się rozbierać, rzucając ubrania na podłogę w drodze do łazienki. Już całkiem naga stanęłam na kafelkach i odkręciłam wodę pod prysznicem. Nie zważając na nic od razu się zamoczyłam. Dłońmi błądziłam po własnym ciele. Miałam ogromną ochotę się rozładować, a Erica, jak na złość, nie było w domu. Delikatnie masowałam swoje piersi, co jakiś czas podszczypując lekko sutek. Wiele nie było im trzeba. Już po chwili dumnie sterczały, odzwierciedlając stan mojego podniecenia. Jedną dłoń skierowałam wzdłuż brzucha do tego cholernie pulsującego miejsca, które aż krzyczało, żeby ktoś je dotknął. Chciałam podrażnić się sama ze sobą, ale w tym nigdy nie byłam dobra. Górę brała żądza. Dwoma palcami jeździłam w górę i w dół warg sromowych delikatnie je rozchylając. Mimo wody płynącej z prysznica czułam, że jestem rozpalona i wilgotna. Moja miednica zaczęła wykonywać koliste ruchy, jakby samo moje ciało wiedziało jak się zadowolić bez ingerencji mózgu. Włożyłam w siebie dwa palce i powoli wysunęłam. Zrobiłam tak jeszcze parę razy. Było mi coraz lepiej. Jednak daleka droga do spełnienia. Moja łechtaczka aż krzyczała o jakąkolwiek uwagę. Była już tak nabrzmiała, że wystarczył jeden dotyk abym poczuła pierwsze spazmy orgazmu. Jednak nie chciałam sobie tego dać tak łatwo. Wygięłam plecy w lekki łuk dając sobie lepszy dostęp do własnego wnętrza. Dokładnie wiedziałam jak znaleźć ten punkt, z którym ma problem tak wielu facetów. Z Erickiem jednak poznaliśmy się bardzo dogłębnie. Niespodziewanie przez moją głowę zaczęły przechodzić obrazy Nickiego. Moja ręka zaczęła wykonywać coraz szybsze ruchy. Czułam, że jestem coraz bardziej rozpalona. Cały prysznic zaparował, mimo iż woda wcale nie byłą gorąca. Przygryzłam dolną wargę przyspieszając coraz bardziej. Chciałam trochę pocierpieć i doprowadzić się do krawędzi. Dochodziłam już do tego momentu totalnego odpłynięcia i się zatrzymałam. Oblizałam palce, chcąc poczuć własne soki. Zmieniłam rękę i tym razem jeden palec powędrował w kierunku odbytu. Delikatnie naciągałam ciasne wejście, aby wsunąć go tam w całości. Szybko jednak doszłam do wniosku, że nie wytrzymam tak długo pogrywać sama ze sobą. Poprzednia ręka z powrotem powędrowała do łechtaczki pocierając ją delikatnie. To był już ten moment. Włożyłam trzy palce do pochwy nacierając na punkt G z taką szybkością, że już po chwili targnął mną pierwszy dreszcz, a po nich przyszły następne. Czułam, jak na moich palcach zaciskają się mięśnie pochwy. Powoli osuwałam się wzdłuż ściany. Miałam ochotę na jeszcze. Było mi mało, potrzebowałam kogoś. Zakręciłam jednak wodę i wytarłam włosy ręcznikiem. Po moim ciele spływały małe kropelki. Nago przeszłam do sypialni, kładąc się na łóżku. Zaczęłam się zastanawiać czym sobie pomóc. Leżąc na brzuchu z nogami w powietrzu usłyszałam przekręcane klucze w zamku. Już po chwili w drzwiach sypialni pojawił się Eric. Popatrzył na mnie głodnym wzrokiem, przez który przebijała nuta zdziwienia.
- Czekałam na ciebie - powiedziałam, idąc w jego stronę.
Dodaj do ulubionych
9,186
Podziel się ze znajomymi
8.13/10

Jak Ci się podobało?

Średnia: 8.13/10 (15 głosy oddane)

Pobierz powyższy tekst w formie ebooka

Z tej serii

Komentarze (0)

brak komentarzy

lub

opowiadania erotyczne

Witamy na Pokatne.pl

Serwis zawiera treści o charakterze erotycznym, przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich.
Decydując się na wejście na strony serwisu Pokatne.pl potwierdzasz, że jesteś osobą pełnoletnią.

Wchodzę

Pliki cookies i polityka prywatności

Zgodnie z rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Potrzebujemy Twojej zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych przechowywanych w plikach cookies.
Zgadzam się na przechowywanie na urządzeniu, z którego korzystam tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie moich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania przeze mnie ze stron internetowej lub serwisów oraz innych parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych i w celach analitycznych.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz w regulaminie serwisu.