Ilustracja: Gustavo Fring

Iza i Tomek (XX)

8 czerwca 2026

Opowiadanie z serii:
Iza i Tomek

45 min

To opowiadanie w ogóle miało nie powstać, ale na specjalne życzenie jednego z czytelników, który chciał mieć wszystko podane w szczegółach, bez konieczności "domyślania się", ugiąłem się. A co tam.

Iza, Tomek i młoda Klaudia jadą do domu, żeby kontynuować akcję rozpoczętą w gabinecie Izy. Wiadomo, co będzie się tam działo, więc możecie spodziewać się sporej dawki seksu.

Żeby jednak nie było, że to tylko sama „młocka”, wplotłem też pewne intrygi i watki, które rozwinę szerzej w kolejnych częściach.
Zostawcie, proszę, jakiś ślad, żeby zmotywować mnie do roboty, bo nadmiar innych zajęć uniemożliwia spokojne pisanie. Pozdrawiam.

Wymknęliśmy się ze szkoły prawie jak złodzieje, omijając ostrożnie pola kamer monitoringu. Tylko Iza wyszła oficjalnie głównymi drzwiami, zamykając je na klucz i aktywując alarm. Klaudia chichrała się, nakręcona sytuacją, która jak żywo przypominała scenę z filmu.

– Rany, dorośli ludzie, a bawią się w podchody jak dzieciaki! – rzuciła, ocierając łzy śmiechu, ale w jej oczach było tylko niecierpliwe lśnienie.

Droga do domu zajęła mi wieczność skondensowaną w sekundę. Pędziłem przez miasto, ignorując ograniczenia prędkości. Liczyła się tylko wizja legalnego, niczym nieskrępowanego seksu z dwiema kobietami, które teraz, na tylnym siedzeniu, zaczynały wymieniać znaczące insynuacje.


– Ale super mieszkacie! – westchnęła Klaudia, gdy tylko przekroczyliśmy próg, a inteligentne oświetlenie zalało ciepłym blaskiem otwarte przestrzenie parteru. – Tak jakby luksusowo.

– Podoba ci się? – podpuszczała ją Iza, chcąc więcej.

Objęła ją w talii i zaczęła oprowadzać po salonie, jadalni, kuchni. Po niedawnym remoncie dom nabrał nowoczesnego, minimalistycznego charakteru. Jasne ściany, częściowo surowy beton i ogromne tafle szkła, w których teraz odbijały się nasze sylwetki. Żadnych zbędnych gratów. Kiedy pani domu z uśmiechem przyjmowała zachwyty dziewczyny, ja ruszyłem do kuchennej wyspy. Wyciągnąłem ciężką butelkę whisky, a dźwięk odkręcanej nakrętki zabrzmiał dla mnie jak zapowiedź nagrody.

– Już mogę? – kiwnąłem do Izy, lejąc sobie solidną porcję płynu.

– Nam też daj – rzuciła Klaudia, posyłając mi grzeszny uśmiech, ale pokręciłem stanowczo głową. – Najwyżej coś bezalkoholowego. Niewiele wam już brakuje, obu – powiedziałem twardo, wyjmując z lodówki butelkę wina bez procentów. – Przyjechaliśmy tu na seks, pamiętasz?

Nalałem im wina, dopełniłem gazowaną wodą i garścią lodu.

– To wam dobrze zrobi – dodałem z nieubłaganą miną, podając im szklanki, chociaż małolata kręciła nosem.

Iza zarzuciła mi ramię na szyję, a jej usta powoli, z lubością, odcisnęły mokry ślad na moim policzku. Jednocześnie drugą dłonią pogładziła mnie po twarzy, jakby chciała mi dać medal za bycie mężem idealnym. 

– Jaki ty jesteś rozsądny, mężu… naprawdę – mruknęła niskim, wibrującym głosem, zgrywając się. – Masz rację. Musimy być w formie. Co nie Klaudia?

– Ja zawsze jestem w formie – parsknęła dziewczyna, nawet na moment nie tracąc szczeniackiego luzu.

Jej pewność siebie aż buzowała, a ta psotna iskra w oku była jasnym ostrzeżeniem dla mojej żony, że nie zamierza być tylko potulną zabawką. Podeszła do mnie z drugiej strony, a ja zgarnąłem je obie, zamykając nas w ciasnym uścisku. Przez moment poczułem na plecach lodowaty dreszcz, a zaraz potem uderzenie gorąca. Trzymałem je mocno i szczerze mówiąc, było mi wszystko jedno, która jest która. Jedna i druga działała na moje zmysły z tą samą destrukcyjną mocą, a ja czułem się jak hazardzista. Jednak najsłodszym luksusem w tej popieprzonej sytuacji był fakt, że tej nocy nie musiałem dokonywać żadnego wyboru. Obie były moje, a ja należałem do nich.

Najpierw pocałowałem Izę – głęboko i nieprzyzwoicie, wyduszając z niej rozkoszne skomlenie, które tak uwielbiałem. Zanim jednak nasze szaleństwo rozkręciło się na dobre, oderwałem się od niej i odwróciłem głowę, by w ten sam sposób nasycić Klaudię. Nie pozostała mi dłużna – na oczach mojej żony wpiła się we mnie z taką pasją, jakby zamierzała wyssać ze mnie duszę, dając Izie jasno do zrozumienia, że ma do mnie takie samo prawo.  Kiedy się od niej odkleiłem, dziewczyny spojrzały na siebie, a między nimi przeskoczyła niewidzialna iskra.

– To jaki jest plan? – zapytała Klaudia.

Jej głos drżał od ledwo skrywanego napięcia. Do tej pory wszystko działo się spontanicznie, z marszu, napędzane czystym instynktem i adrenaliną. Ale teraz, w ciszy naszego domu, poczułem ciężar odpowiedzialności. Nie mogłem pozwolić, aby dziewczyna się sparzyła. To nie były już tylko pijackie wygłupy czy brudny flirt. Pod tą maską „niegrzecznej dziewczynki” i bezczelnymi odzywkami krył się totalny brak doświadczenia, a seks w trójkącie niekoniecznie wygląda tak jak na filmach. Jej wyobrażenia w zderzeniu z rzeczywistością mogły okazać się koślawe i dziwne.

Spojrzałem na Izę i dostrzegłem w jej oczach, że myśli o tym samym.

– Zaczniemy od kąpieli – rzuciła, mierząc nas po kolei wzrokiem. – Muszę w końcu zmyć z siebie ten tłusty zapach grilla.

– O tak. Marzę o prysznicu – przytaknęła Klaudia i łypnęła w moją stronę, z błyskiem wyuzdania w oczach.

– No to na górę.  – Iza wzięła ją za rękę i pociągnęła w stronę schodów. Klaudia ruszyła pierwsza, kładąc dłoń na szklanej balustradzie. Szła powoli, kręcąc biodrami w sposób, który sprawiał, że whisky w mojej szklance niemal się zagotowała.

– Ale macie tu centrum rozkoszy – mruknęła przeciągle, gdy przekroczyliśmy próg sypialni.

Zatrzymała się na środku, omiatając wzrokiem ogromne łoże i otwarte drzwi do łazienki, gdzie w półmroku majaczył prysznic walk-in. Przygaszone, ciepłe światło odbijało się w taflach szkła, a w powietrzu unosił się zapach drogich świec i czystej pościeli.

– Od samego widoku mam grzeszne myśli  – szepnęła, obracając się wokół własnej osi. – Czy ja wyglądam na luksusową dziewczynę do towarzystwa? Bo teraz czuję się, jak jakiś pieprzony prezent, który zaraz zaczniecie rozpakowywać.

Iza uśmiechnęła się szczerze ubawiona, ale i również potężnie podniecona. Smarkula idealnie wyczuła nastrój, bo my zamierzaliśmy z tego prezentu skorzystać bez żadnych, kurwa, zahamowań. Klaudia podniosła temperaturę w sypialni, zanim jeszcze zdążyliśmy zrzucić z siebie ubranie.

– Jesteś kimś lepszym, skarbie – rzuciła Iza niskim, mruczącym głosem. – Jesteś naszym gościem. A my dbamy o gości. – Rozbieraj się – szepnęła i pierwsza strząsnęła ze stóp sandałki.

Dźwięk rozsuwanego suwaka wybrzmiał w tej ciszy jak zaproszenie do innego świata.  Sukienka zsunęła się na podłogę, tworząc u jej stóp ciemną kałużę materiału. Chwilę później na stercie wylądowała koronkowa bielizna, Iza stanęła przed nami całkowicie naga, dumna i niebezpiecznie piękna.

Klaudia zamarła. Widziałem, jak wodzi wzrokiem po jej idealnych krzywiznach, jakby dotarło do niej, że to wszystko jednak nie jest chorą wyobraźnią. Przeniosła wzrok na mnie, potem znów na moją żonę i bez słowa, chwyciła za dół swojej bluzy. Ściągnęła ją przez głowę, a potem jednym zdecydowanym ruchem zrzuciła spódnicę i majtki. Musiałem wyglądać jak idiota, ponieważ Iza bez słowa zaczęła rozpinać mi koszulę, guzik po guziku, patrząc mi prosto w oczy. Kiedy koszula opadła na podłogę, rozpięła pasek, zsunęła spodnie razem z bokserkami, mój kutas sterczał już całkowicie twardy. Złapała go u nasady, ścisnęła i powoli przejechała dłonią w górę.

– No proszę… – mruknęła niskim, prowokującym głosem. – Taki twardy i gorący.

Zbliżyła twarz do mojej, prawie muskając ustami moje wargi i zapytała cicho, ale wyraźnie:

– To przeze mnie… czy przez nią?

– Zgadnij – odparłem hardo, przenosząc wzrok to na nią, to na dziewczynę.

Jej kciuk zataczał powolne, drażniące kręgi na czubku, rozmazując wilgoć. Klaudia stała tuż obok, głośno przełykając ślinę. Widziałem, jak jej wzrok utknął na dłoni Izy, zaciskającej się na moim przyrodzeniu. Przez kilka sekund staliśmy we trójkę pod strumieniem. Woda spływała po naszych nagich ciałach. Iza wzięła z półki żel i lejąc go sobie na dłoń, przycisnęła się do mnie całym ciałem. Jej mokre piersi otarły się o moją klatkę. Jednocześnie sięgnęła ręką i złapała Klaudię za nadgarstek, przyciągając ją bliżej.

– Najpierw zajmiemy się naszym mężczyzną – powiedziała cicho, ale stanowczo.

Klaudia posłała jej porozumiewawcze spojrzenie,  namydliła dłonie i stanęła z tyłu. Jej śliskie ręce powędrowały po moich plecach, masując ramiona, schodząc niżej po kręgosłupie, aż do pośladków. Iza myła mnie z przodu – powoli, dokładnie, sunąc śliskimi dłońmi po klatce piersiowej, brzuchu, a potem niżej. Jej palce ponownie zamknęły się wokół kutasa.

— Mmmm… uwielbiam, kiedy jesteś taki twardy — mruknęła, wpuszczając ten szept prosto w szum wody, tak by dziewczyna nie uroniła ani słowa.

Klaudia przywarła do moich pleców jeszcze mocniej, piersi rozpłaszczyły się na łopatkach, gładki wzgórek ocierał się o mój tyłek. Teraz przeniosła dłonie przede mnie i pod pretekstem mycia, zaczęła masować i ugniatać mój tors.

– Miło – mruknąłem i wtedy poczułem na ramieniu jej usta.

Iza, widząc ten zapał, posłała jej łobuzerskie spojrzenie, w którym czaił się czysty grzech. Zaczęła poruszać dłonią – powoli, z bezlitosną, chirurgiczną precyzją. Mydło sprawiało, że ślizgała się po mnie idealnie gładko, a każdy ruch wyciskał ze mnie stłumiony jęk. Nie spuszczała wzroku z Klaudii, karmiąc się tym, jak dziewczyna hipnotycznie śledzi rytm jej ramienia.

– Podoba ci się ten widok, mała? – rzuciła, milutkim głosem, który ociekał prowokacją. – Dotknij go.

– Mogę? – mruknęła lubieżnie Klaudia, jakby chciała się upewnić, ale w rzeczywistości trzęsła się z podniecenia.

Zsunęła drżącą rękę w dół i jej dłoń spotkała się z dłonią Izy. Ich palce splotły się, dzieląc między siebie twardy, napęczniały organ i natychmiast zamieniły dół mojego  brzucha w pole bitwy. Objęły penisa jednocześnie – Iza z dołu, pewnie i mocno, Klaudia z góry, delikatniej, ale z wyraźną fascynacją, po czym zaczęły poruszać. Iza nadawała powolny, zaborczy rytm, a Klaudia asystowała, uciskając czubek mniejszymi, delikatniejszymi palcami.

To był obłęd. Dwie kobiety, jedna pewna siebie i doświadczona, druga zachłanna i rozedrgana z podniecenia, bawiące się mną pod prysznicem. Namydlone dłonie ocierały się o siebie, śliskie, coraz śmielsze. Iza zaczęła prowadzić dłoń Klaudii, pokazując jej, jak mocno ścisnąć i kiedy zwolnić uścisk, jak kręcić na żołędzi. To wzajemne dotykanie się na moim kutasie nakręcało je, tworząc z nich coraz bardziej zgrany zespół.  Moja żona muskała dłoń Klaudii i wtedy obie wymieniały krótkie, porozumiewawcze spojrzenia, w których nie było wstydu, tylko czyste podniecenie tym, że robią to razem.

– Ej, starczy! To nie jest zabawka – jęknąłem, czując, że napięcie rozrywa mi jądra. Mydło łagodziło tarcie, ale ich pieszczoty stawały się coraz bardziej wyrafinowane. Jeszcze kilka takich pociągnięć i prysznic zamieniłby się w pobojowisko.

Zachichotały zgodnie nie zwalniając ani na sekundę.

- A właśnie, że jest – mruknęła Iza, kusząc mnie tym swoim gorącym spojrzeniem, które parzyło bardziej niż woda. – I zamierzamy się nim dobrze zabawić.  
 

Klaudia wciąż kleiła się do mnie od tyłu. Poczułem jej usta przy samym uchu, a potem ten bezczelny, pewny siebie uśmiech, od którego napięcie w podbrzuszu zmieniło się w palący ból.  
 

– Ja też lubię takie zabawki, więc stój grzecznie Tomuś – rzuciła grzesznym, zachrypniętym tonem, jednocześnie brutalnie pogłębiając pieszczotę. Zsunęła dłoń niżej i zacisnęła ją na jądrach z takim wyczuciem, że zakręciło mi się w głowie

– Starczy – warknąłem ostro i w ostatnim momencie wyśliznąłem się z ich mokrych objęć.

Złapałem słuchawkę prysznica i skierowałem na nie strumień wody, próbując ostudzić buzujące między nami napięcie.

– Tomek, przestań! – krzyknęła Iza.

Wyglądały obłędnie – woda spływała im między piersiami, ociekające pasma włosów kleiły się do ciał – dwie mokre boginie, które wiedziały, że ta noc nie będzie miała żadnych zasad. Podniecenie w kabinie nie opadło, ono tylko zmieniło formę, bo kiedy się odsunąłem, miały tylko siebie. Iza nabrała na dłoń kolejną porcję żelu. Już miała położyć ją na ramieniu, dziewczyny, kiedy nagle jej uniesiona ręka zamarła.

Widziałem, jak źrenice Klaudii rozszerzają się, a jej drobne ciało lekko sztywnieje.

– Nigdy tego nie robiłaś z kobietą, prawda? – spytała Iza.

Jej głos był aksamitny, pozbawiony drwiny, za to pełny niezdrowej ciekawości. Klaudia powoli pokręciła głową, ale nie wyglądała na przestraszoną.

– Nie masz nic przeciwko, żebym cię namydliła? – Iza zrobiła krok do przodu, niemal stykając się z nią sutkami.

– Gdybym miała coś przeciwko nie przyjechałabym tu z wami, wiesz o tym – odparła hardo. – Więc postaraj się, żebym nie żałowała tej decyzji.

Moja żona uśmiechnęła się. W końcu, co mogło być dla nauczycielki bardziej zadowalające niż posłuszna, pojętna uczennica, przyjmująca jej lekcję bez cienia sprzeciwu? Położyła dłoń na ramieniu Klaudii i zaczęła leniwie gładzić jej mokrą skórę. Palce sunęły w dół, zostawiając gęste smugi białej piany na obojczyku i linii dekoltu. Nie spuszczała wzroku z jej twarzy, badając, jak dziewczyna zareaguje na ten gorący, lesbijski klimat, ale Klaudia nie była niewiniątkiem. Jej ciało napięło się, oddech uwiązł w gardle. Była wyraźnie spięta, ale nie cofnęła się ani o milimetr. Zerknęła na mnie, a ja dostrzegłem w jej oczach coś między szokiem a czystą, niebezpieczną ciekawością. Iza uśmiechnęła się, widząc tę wewnętrzną walkę. Nie spuszczała wzroku z jej ust, kontynuując powolną, bezlitosną wędrówkę w dół. W końcu jej dłonie zatrzymały się na piersiach Klaudii. Dziewczyna nawet lekko naparła na dłonie Izy, co było dla niej wystarczającym znakiem. Objęła je i ścisnęła obie naraz z tym precyzyjnym wyczuciem, które mogła mieć tylko druga kobieta. Kciukami zaczęła drażnić stwardniałe od wody i emocji sutki, wykręcając je i drażniąc paznokciami. Klaudia gwałtownie wyrzuciła z siebie powietrze, a jej ciało wygięło się w łuk.  

– Iza… – sapnęła drżącym głosem, w którym zaskoczenie mieszało się z pożądaniem. – To jest kurewsko przyjemne…

Dla niej to nie był tylko dotyk – to był moment, w którym straciła nad sobą kontrolę. Pod dłonią kobiety, która wiedziała o jej ciele więcej, niż ona sama, jej wypracowana, „niegrzeczna” hardość rozsypała się w ułamku sekundy.

– Patrz na mnie – odparła Iza ciepłym głosem.

Klaudia odchyliła głowę, opierając się o szklaną ścianę prysznica. Jej piersi falowały w obłędnym tempie. Iza nie przestawała. Zjechała dłońmi niżej, żłobiąc ślady w białej pianie na brzuchu dziewczyny. Masowała go twardo, ale jednocześnie czule, schodząc coraz bliżej linii bioder.

– Jesteś taka spięta… – mruknęła, przybliżając usta do mokrej szyi Klaudii, prawie muskając wargami jej pulsującą tętnicę. – Rozluźnij się. Przecież po to tu przyszłaś.

Wtedy, bez żadnego ostrzeżenia, wsunęła dłoń między jej uda. Zrobiła to zdecydowanie, twardo, wyrywając dziewczynę z chwilowego otępienia.

– Ała! – syknęła Klaudia, odruchowo zaciskając nogi na jej dłoni, jakby chciała zatrzymać ten atak, który jednocześnie ją przerażał i fascynował.

– Otwórz się – szepnęła Iza, tym razem niemal groźnie, a jej palce bezbłędnie trafiły w punkt pod warstwą mydlin.

Dziewczyna wydała z siebie krótki, stłumiony krzyk, który natychmiast utonął w jednostajnym szumie wody. Przez sekundę jeszcze walczyła z własnym ciałem, ale w końcu pękła i posłusznie rozchyliła uda. Palce Izy natychmiast wsunęły się między nabrzmiałe wargi.

– Izaaa… – wysapała bezwstydnie, tracąc resztki hardości. Wbiła paznokcie w jej ramiona, szukając jakiegokolwiek punktu podparcia, bo nogi już dawno zaczęły odmawiać jej posłuszeństwa. – Jak dobrze… kurwa ….

Moja żona poruszała się w niej powoli, ale brutalnie głęboko, rozprowadzając naturalną wilgoć wymieszaną z żelem i masując kciukiem łechtaczkę w sposób, który nie dawał szans na spokój. Dziewczyna trzęsła się, kurczowo trzymając się ramion Izy, a jej biodra same zaczęły szukać rytmu bezlitosnej dłoni.

– Tak… właśnie tak, maleńka. – Spojrzała na mnie przez ramię, nie przerywając pieszczenia dziewczyny. – Widzisz? Jest idealnie.

Klaudia skomlała cicho, gryząc wargę. Była kompletnie rozbrojona, uległa, wystawiona na widok i dotyk Izy. A ona nie zamierzała ograniczać się tylko do roli drapieżnika obserwującego ofiarę. Chciała, żeby ta uległość stała się obopólna. Przyciągnęła ją mocniej za biodra, zmuszając do jeszcze ściślejszego kontaktu.

– Teraz ty – rzuciła, wyjmując dłoń z krocza dziewczyny.

Spojrzała wyzywająco na Klaudię, po czym opuściła wzrok na własny dekolt.

– Dotknij ich.

Klaudia bez wahania nakryła piersi Izy. Przez chwilę stała w bezruchu, po czym parsknęła cichym, nerwowym chichotem, próbując rozładować tremę.

– Są takie miękkie – mruknęła. – I takie… ciężkie.

Iza uśmiechnęła się triumfalnie. Położyła swoje dłonie na dłoniach partnerki, delikatnie prowadząc je po swojej skórze.

– Ściśnij je mocniej – szepnęła jej w usta, czując, jak ich oddechy się mieszają. – Nie bój się. Poczuj je.

Klaudia posłusznie zacisnęła palce, wgniatając dłonie w jędrne ciało Izy, na co ona odpowiedziała krótkim, ostrym jękiem rozkoszy. Ten dźwięk podziałał na dziewczynę jak zapalnik. Puściły jej ostatnie hamulce. Zaczęła masować ją obiema rękami, robiąc to coraz śmielej i agresywniej. Jej kciuki krążyły tuż przy samym czubku sutków, drażniąc je bliskością, ale celowo ich nie dotykała, bawiąc się samym napięciem.

– Podoba ci się? – zapytała Iza, świdrując ją wzrokiem.

Klaudia oblizała mokre wargi, a w jej oczach pojawił się ten sam bezczelny błysk, który miała, gdy pierwszy raz przekroczyła próg naszego domu.

– Bardziej niż myślałam… – przyznała, przyciągając ją za szyję do siebie. – Chcę więcej.

Iza nie kazała jej powtarzać. Nachyliła się i wpiła w jej usta krótko, ale głęboko, miażdżąc wargi dziewczyny w pocałunku, który nie miał już nic wspólnego z niewinnym badaniem gruntu. Klaudia nie potrzebowała zachęty. Jej dłonie zsunęły się niżej – pewnie przejechały po brzuchu Izy, minęły biodra i wylądowały na pośladkach. Wbiła w nie palce, ściskając je mocno i przyciągając Izę do siebie tak gwałtownie, że ich mokre ciała zderzyły się z głośnym mlaśnięciem.

– Podoba mi się twoja dupa – wypaliła z tym swoim bezczelnym uśmiechem, patrząc jej prosto w oczy. – Jest niesamowicie seksowna. Taka… kobieca.

Iza zaśmiała się cicho, niemal prowokująco, i bez słowa wbiła swoje udo głęboko między nogi Klaudii, zmuszając ją do rozkroku.

– A ja lubię, jak jesteś taka bezpośrednia – odparła. – Dotykaj mnie, gdzie tylko chcesz.

Dziewczyna zawahała się tylko ułamek sekundy. Jej dłoń zanurkowała między uda Izy. Gdy palce pierwszy raz musnęły cipkę, Iza głośno westchnęła i odchyliła głowę, wystawiając ją na uderzenia wody.

– Właśnie tak…

Klaudia uśmiechnęła się szerzej, nakręcona jej reakcją, po czym pchnęła dłoń  i docisnęła ją do rozgrzanej cipki Izy. Smarkula miała naturalny talent do zepsucia – dotykała ją tak łapczywie i bezwstydnie, jakby od zawsze należała do naszego  trójkąta.

– Nigdy tego nie robiłam, ja pierdolę – mruknęła, a w jej głosie słychać było autentyczny  szok. – Jest genialnie.

Iza nie odpowiedziała. Chwyciła ją za włosy, zmuszając do patrzenia na to, co robią jej palce, podczas gdy sama zaczęła rytmicznie napierać biodrami na jej dłoń

– To dopiero początek, kochanie – szepnęła, muskając wargami usta dziewczyny. – Dzisiaj nauczysz naprawdę nowych rzeczy.

Klaudia stała już pewniej, choć jej nogi wciąż lekko drżały. Śliskie od mydlin palce przesuwały się w tą i z powrotem, drażniąc łechtaczkę krótkimi, zdecydowanymi pociągnięciami, aż w końcu jeden z palców wsunął się płytko do środka.

Iza głośno wyrzuciła powietrze i przycisnęła się do niej mocniej, niemal przyszpilając dziewczynę do ściany kabiny.

- Głębiej. Poczuj mnie – wyszeptała z taką intensywnością, że ta aż drgnęła. Przełknęła ślinę, jej oczy były szeroko otwarte, pełne fascynacji i podniecenia. Posłuchała. Wsunęła palec głębiej, a zaraz potem dołożyła drugi. Poruszała nimi powoli, badawczo, jakby odkrywała zupełnie nowe, zakazane terytorium, które z każdą sekundą stawało się jej własnością.

Stałem tuż obok, gapiąc się na nie jak zahipnotyzowany. Widok dwóch nagich, ociekających wodą kobiet – żony i tej bezczelnej smarkuli – był nie do zniesienia. Ich ciała splotły się w mokry, ciasny węzeł – odniosłem wrażenie, że o mnie zapomniały.

Nie mogłem już dłużej tylko stać i patrzeć,. Zdałem sobie sprawę, że zaciśniętą dłonią odruchowo przesuwam po penisie, nie mogąc się doczekać aby wcisnąć go w którąś ze szparek. Zrobiłem krok do przodu i zaszedłem Klaudię od tyłu.

Położyłem dłoń na jej mokrym biodrze, drugą  przesunąłem penisa w dół jej pośladków, szukając wejścia. Iza natychmiast wyczuła, co się dzieje. Jej oczy rozbłysły triumfalnie. Złapała ją za szyję i przyciągnęła jej głowę do swojej, po czym wpiła się w jej usta.

Wtedy wbiłem się w nią aż po same jaja. Klaudia gwałtownie zesztywniała, a jej plecy wygięły się w bolesny łuk. Z gardła wyrwał się długi, wysoki krzyk, który natychmiast przeszedł w niskie, zwierzęce charczenie. Jej cipka, rozgrzana palcami Izy, zacisnęła się na mnie tak wściekle, że aż syknąłem przez zęby, walcząc, by nie dojść od razu. Była niesamowicie mokra i oszalała z pożądania.

– Ooooch… kurwa… – jęknęła drżącym, załamanym głosem.

Byliśmy teraz jak jedna, pulsująca całość — ja wbijałem się w nią mocnymi, surowymi pchnięciami, a Iza przyciskała ją do siebie z przodu, trzymając mocno za włosy. Klaudia znalazła się w potrzasku, ale  nie była tylko naszą zabawką, lecz również pojętną uczennicą, która właśnie przechodziła swój najważniejszy egzamin w życiu. Mimo że ledwo łapała oddech, wsunęła palce głębiej w cipkę Izy i zaczęła poruszać nimi szybko i zachłannie. Jej własne ciało drżało — biodra z głośnym mlaśnięciem odbijały się od moich, a piersi falowały, ocierając się o piersi Izy.

Iza jęczała głośno, drapieżnie, bo palce Klaudii trafiały w punkt. Odchyliła głowę, prężąc się pod dotykiem dziewczyny, oczy wbiła we mnie.

– Mocniej… – warknęła – Pieprz mnie tymi palcami tak, jak on teraz pieprzy ciebie!

Klaudia wydała z siebie bezradny, niemal zwierzęcy skowyt. Była w samym środku kleszczy — wypełniona po same brzegi, miażdżona między nami i brutalnie wykorzystywana. Woda huczała, ciała klaskały o siebie w szaleńczym rytmie, a ona traciła zmysły,

Byliśmy na krawędzi, a każdy kolejny ruch tylko spychał nas w przepaść.

– Iza, ja zaraz…! – wychrypiała a jej palce wewnątrz niej zaczęły pracować w szaleńczym, nierównym tempie.

Iza nie odpowiedziała słowami. Odpowiedziała ciałem. Jej oddech stał się urywanym, chrapliwym świstem, a uda zaczęły drżeć tak mocno, że ledwo utrzymywała się na nogach. Wbiła paznokcie w ramiona Klaudii, niemal rozrywając skórę, i nagle jej wnętrze zaczęło pulsować wokół dłoni dziewczyny w potężnych, nieskończonych skurczach.

– Teraz! – krzyknęła, a jej krzyk był sygnałem do ataku.

Przestałem się hamować. Wbijałem się w Klaudię najgłębiej jak mogłem, dociskając ją całym ciężarem do ciała mojej żony. Klaudia szarpnęła się w uścisku, a z jej gardła wydobył się wysoki, rozdzierający wrzask ekstazy. Poczułem, jak zaciśnięta pochwa dosłownie wyciska ze mnie nasienie.  Wystrzeliłem w nią głęboko, czując, jak każda komórka mojego ciała eksploduje. Pchnięcia stały się bezładne i krótkie, a Klaudia, wciąż szczytując, osunęła się na kolana, ciągnąc nas za sobą na dno kabiny.

Przez kilka długich sekund istniał tylko ten puls — wspólny, gwałtowny rytm naszych ciał, które trzęsły się w potężnych skurczach pod strumieniami gorącej wody. Klaudia łkała bezwładnie, oparta czołem o brzuch Izy, ja trzymałem ją kurczowo za biodra. Moja żona, opierając się plecami o szybę, oddychała tak ciężko, jakby przed chwilą przebiegła maraton.

Woda spłukiwała z nas pianę i resztki potu, ale cisza, która zapadła po naszych krzykach, była głośniejsza niż szum prysznica. Byliśmy wykończeni, kompletnie opróżnieni i połączeni w sposób, który nie potrzebował już żadnych słów. Klaudia była nasza — całkowicie, ostatecznie i bezpowrotnie.


Jakiś czas później leżeliśmy już we troje w sypialni. Wtuliły się we mnie z obu stron. Czułem na szyi ich gorące oddechy, nogi splotły się w bezładny węzeł, a ich dłonie – jedna drobniejsza, druga doskonale mi znana – leniwie gładziły moją pierś.

Na początku nie mogłem się w tym wszystkim odnaleźć. To było nasze małżeńskie łóżko, intymna przestrzeń, do której nigdy nie wpuszczaliśmy nikogo z zewnątrz. A teraz leżała tu z nami ona. Ten niepokój szybko jednak utonął w fali czystej, fizycznej przyjemności. Objąłem je obie, przesuwając dłońmi po gładkich, wciąż jeszcze wilgotnych od prysznica plecach.

– Tego chciałaś? – mruknęła Klaudia, patrząc na Izę. Uniosła głowę i zaczęła powoli rysować ostrym paznokciem kółka wokół mojego sutka, drażniąc i nieświadomie pogłębiając we mnie uczucie totalnej dekadencji.

Iza uśmiechnęła się miękko. Pogłaskała ją po policzku, a potem zdecydowanym ruchem przyciągnęła jej twarz bliżej swojej.

– Wariatko, w ogóle nie myślałam, że to zajdzie aż tak daleko – szepnęła, patrząc jej prosto w oczy. – Ale ty pasujesz do nas idealnie. Prawda, mężu?

Przeniosła na mnie wzrok, a ja tylko przytaknąłem z leniwym uśmiechem. Byłem zbyt oszołomiony, by powiedzieć cokolwiek mądrego. Czułem na sobie sprężyste, rozgrzane ciała. Każdy ruch sprawiał, że ich obłędne krągłości wciskały się w moje dłonie. To było zajebiście podniecające. Miałem obok siebie dwie skrajnie seksowne kobiety, które potrafiły dzielić się mną, póki co bez cienia zazdrości, rywalizacji czy podejrzeń.

Nachyliłem się i pocałowałem Izę – głęboko, dziękując jej bez słów za to, co przygotowała. Ledwo jednak oderwałem się od jej ust, Klaudia natychmiast przechwyciła moje spojrzenie. Wpiłem się w jej wargi, a ona odpowiedziała z drapieżnością, która ścięła mi krew.

Ta dziewczyna była absolutnie nienasycona. Jej młode ciało nie okazywało najmniejszego śladu zmęczenia czy przesytu. Jej dotyk i język były bezczelnie świeże, energiczne i ciągle pełne ciekawości, jakby tamte szaleństwa były tylko rozgrzewką.

– Chyba oszalałam, że robię takie rzeczy – mruknęła, oblizując z warg moją ślinę. – Jest obłędnie.

Teraz one złączyły się w pocałunku, który – może po raz pierwszy tej nocy – był całkowicie świadomy, powolny i przemyślany. Nie było w nim pośpiechu ani szoku, jaki towarzyszył im pod prysznicem. Otworzyły szeroko usta, a wilgotne wargi zaczęły się o siebie ocierać, wymieniając smaki. Widziałem z bliska, jak bezwstydnie wysunęły języki, splatając je od razu w ciasny, namiętny węzeł. Przez dłuższą chwilę zmagały się ze sobą w niemym, lepkim pojedynku, by w końcu przejść w głęboką, naprzemienną penetrację. Klaudia posmakowała  wnętrze ust Izy, sięgając językiem ile tylko mogła, a potem, cicho jęcząc, poddała się całkowicie, by teraz ona piła z jej ust z żarłoczną satysfakcją. Dźwięk mlaskających warg był dla moich uszu niczym najokrutniejsza pieszczota. Klaudia zamknęła oczy i widać było, że powoli traci kontakt z rzeczywistością. Jej dłoń zacisnęła się na ramieniu Izy, lecz zaraz zsunęła się w dół w chaotycznym poszukiwaniu jakiegokolwiek punktu oparcia. Przejechała paznokciami po jej boku, minęła biodro i udo, aż w ślepym, pełnym pożądania amoku nagle natrafiła na moje ciężkie, nabrzmiałe od nowej fali podniecenia jądra. Syknęła głośno z zaskoczenia, jakby poraził ją prąd, ale ona natychmiast zacisnęła na nich swoje małe palce, badając ich ciężar i dając mi do zrozumienia, że ta krótka przerwa na regenerację właśnie dobiegła końca. Poderwałem głowę z poduszki i nasze spojrzenia się spotkały. Oczy Klaudii były zamglone, nieprzytomne. Teraz już zupełnie świadomie przesunęła dłoń wyżej i głodnym, mocnym chwytem objęła twardniejący trzon. Zaczęła poruszać ręką w głębokiej namiętnej wręcz stymulacji, pompując krew prosto do żołędzi. Ten widok był absolutnie nierealny – dziewczyna doprowadzała mnie do szału, sprawnie i bezwstydnie dojąc członka, a jednocześnie całą sobą spijała jęki z ust Izy, całkowicie zatracając się w tym perwersyjnym, potrójnym amoku.

Syknąłem przez zęby, bo jej ciasny chwyt momentalnie postawił mnie na baczność. Ten dźwięk wyrwał ją z transu – oderwała się od spuchniętych ust Izy, zostawiając między nimi cienką, ciągnącą się nitkę śliny i spojrzała na mnie swoim przebiegłym, zamglonym od żądzy wzrokiem. Brutalnie wbiła się zębami w moją pierś, a potem zaczęła kąsać, znacząc skórę mokrymi, parującymi pocałunkami. Zjeżdżała coraz niżej, aż w końcu poczułem jej chrapliwy oddech tuż przy żołędzi penisa. Złapała go mocno u nasady i bez sekundy wahania, wsunęła go do gardła.

Ciepło jej ust i śliski, twardo pracujący język momentalnie wywołały u mnie ostry skurcz głęboko w dole brzucha. To było jak uderzenie pioruna, które natychmiast rozeszło się po wszystkich moich nerwach.

– Klaudia! – ryknąłem prosto w sufit, wyginając biodra w dół, bo w tym jednym ułamku sekundy odczułem z bezlitosną mocą, co znaczy seks z dwoma nienasyconymi laskami.

Świadomość, że jedna z nich bezwstydnie i łapczywie pożera mojego fiuta, a druga z dzikim głodem wpija się w moje ramię i patrzy na to z góry, całkowicie odebrała mi zdolność racjonalnego myślenia.

Dziewczyna  poruszała głową w wolnym, namiętnym rytmie, ssąc mnie zachłannie i wydając przy tym rozkoszne, mokre mlaśnięcia, które rozchodziły się po całej sypialni.

 Iza przysunęła się jeszcze bliżej i po prostu wpiła się głęboko w moje usta. Penetrowała je zaborczo swoim ruchliwym językiem, a ja ssałem go, czując na wargach słodką mieszankę jej śliny i smaku Klaudii.

– Dobrze ci? –  spłyciła pocałunek i zaczęła szeptać mi w usta, ocierając swoje wargi o moje. – Ta mała zdzira tak pięknie ciągnie ci kutasa… Jest idealna, prawda?

Sprośna mowa żony, w połączeniu z genialną pracą ust Klaudii, stworzyły mieszankę, która doprowadziła mnie do granicy obłędu.  Byłem w pieprzonym, perwersyjnym w raju.

Klaudia nie spieszyła się. Doskonale wiedziała, co robi, i z pełną premedytacją przedłużała każdą chwilę, bawiąc się moim napięciem. Jej usta pracowały z wyjątkowym znawstwem rzemiosła. Ssała mocno, muskając żołądź czubkiem języka, by za chwilę przyjąć człon  niemal do samego gardła. To było coś, czego Iza nigdy nie robiła – moja żona nadal miała swoje granice, a ta młoda, wyuzdana smarkula właśnie bezczelnie deptała je na jej oczach. Robiła to z dumą, niemal dławiąc się mną i jednocześnie rzucając Izie triumfalne, zamglone spojrzenie. Nie potrafiłem ukryć, jak bardzo tego chciałem. Moje ciało rwało się do góry, biodra same szukały jej ust, a z gardła raz po raz wyrywały mi się głośne, surowe jęki.

– Dziewczyno… zamęczysz mnie… – wychrypiałem w amoku rozkoszy, dając im obu do zrozumienia, że ta młoda smarkula potrafi ssać jak mało kto.

Te bezwiedne, rzucane w półprzytomnym stanie pochwały podziałały na Izę jak lodowaty prysznic. Jej dumna i zaborcza natura momentalnie dały o sobie znać. Moja żona nie zamierzała tolerować faktu, że inna kobieta tak bezczelnie przejmuje nade mną kontrolę w naszym własnym łóżku. W jej oczach błysnął drapieżny, zaborczy ogień, który momentalnie zmienił zasady gry.

– Patrz na nią… patrz, jak dławi się twoim kutasem – wysyczała mi w usta, a jej gorący oddech ociekał jadem, wściekłą zazdrością i dzikim podnieceniem. – Chce, żebyś spuścił się jej do gardła, prawda? Na co ty jeszcze czekasz, ogierze?

Uśmiechnęła się krzywo, a potem bez ostrzeżenia wcisnęła swoją dłoń między usta Klaudii a jej dłoń, zaciśniętą czule na moich jądrach. Ułożyła dwa palce w ciasną obręcz tuż przy nasadzie penisa i zaczęła mnie pompować, kompletnie zaburzając spokojny, harmonijny rytm dziewczyny.

Poruszała ręką w górę i w dół jak imadło, podczas gdy usta Klaudii, desperacko próbowały nadążyć za jej tempem. To nie była już spokojna pieszczota – to była walka o dominację nad moim kutasem. Brutalne tempo Izy i śliskie usta Klaudii zlały się w jedno porażające doznanie. Zesztywniałem, a zaskoczenie i potężna fala rozkoszy rozwiały dotychczasową błogość.

– Iza, kurwa, czekaj…! – zdążyłem tylko wychrypieć, ale było już za późno.

Wystrzeliłem potężną, gęstą salwą prosto w usta Klaudii. Moja żona nie zwolniła uścisku, wyciskając ze mnie kolejne salwy nasienia, a dziewczyna, zaskoczona nagłym wytryskiem, krztusiła się i dławiła, ale nie wypuściła mnie z ust.

Iza uśmiechnęła się cwaniacko i teraz sama zaczęła spijać orgazm, tylko że  z moich ust. Chłonęła mój rwany oddech, jakby chciała wyssać ze mnie resztki tchu – i jakby cholernie zazdrościła dziewczynie, że to ona w tym samym czasie spija gorącą spermę.

Po chwili wszystko ucichło, a w sypialni został tylko rzężący szum naszych płuc. Klaudia padła na plecy obok nas, całkowicie wyzuta z sił. Jej piersi unosiły się gwałtownie, łapczywie chwytając tlen, co nawet po tak wyniszczającym finale, wydało mi się zabójczo seksowne.  Po sekundzie leniwie odwróciła głowę w naszą stronę.

– Popsułaś mi zabawę, Iza… – mruknęła z udawanym, bezczelnym żalem.

Była zachrypnięta. Wolnym, prowokującym ruchem wysunęła język i przejechała nim po dolnej wardze, zlizując gęste krople nasienia.

Wyglądała obłędnie i surowo. Rozpalona, z dzikim błyskiem w oku, ze śladami białego płynu na wargach i podbródku. Poruszała pociesznie koniuszkiem języka, trawiąc mój smak, jakby ostentacyjnie chwaliła się swoim łupem.

Iza nie wytrzymała tej jawnej prowokacji. W jej oczach znowu błysnęła ta sama zaborcza, gorąca zazdrość. Uniosła się gwałtownie na kolana, przerzuciła nogę nade mną i w ułamku sekundy usiadła okrakiem na biodrach Klaudii, dociskając ją swoim ciężarem do materaca.

– Ej, cwaniaro. To chyba należy do mnie, nie uważasz? – warknęła niskim, surowym głosem, po czym przesunęła kciukiem po jej mokrym podbródku i ostentacyjnie włożyła palec do własnych ust oblizując go z cichym mlaskaniem. Patrzyły sobie prosto w oczy.  Żadna z nich nie zamierzała odpuścić.

W końcu Klaudia roześmiała się triumfalnie, bo przez tę krótką chwilę czuła nad nią przewagę. Iza mogła brutalnie zakłócić jej pieszczotę, ale to ona pierwsza posmakowała owocu frywolnej rozgrywki i to ona miała mój smak na języku. Jej przewaga nie trwała jednak długo.

– Nie oddam ci tego, ty mała, przebiegła suko. – Iza zgasiła jej ten bezczelny uśmiech.

Zanim Klaudia zdążyła jakkolwiek zareagować, nakryła ją swoim ciałem, z impetem dociskając jej śliskie od potu ramiona głęboko w materac. Dziewczyna nie zdołała nawet złapać oddechu, ponieważ moja żona od razu wbiła się w jej usta pełnym dominacji pocałunkiem. Zlizywała z jej warg i podbródka gęste pasma nasienia, mieszając je ze własną śliną i zmuszając młodszą rywalkę, żeby na nią patrzyła. Iza demonstrowała swoją bezwzględność, powoli i z perwersyjną rozkoszą smakując płyn, który postanowiła dziś uznać wyłącznie za swój przywilej.

Klaudia jęknęła gwałtownie, zaskoczona tą nagłą agresją, ale po ułamku sekundy jej ciało zwiotczało. Ostre lizanie zmieniło się w głęboki, mokry pocałunek.

Iza nie mogła oprzeć się urokowi i zepsuciu swojej młodej praktykantki. Wbiła się w jej usta, rozchylając je siłą. Języki, oblepione jeszcze moim gęstym sokiem, zlepiły się ze sobą z mięsistym mlaśnięciem. Zaczęły się ocierać i ssać nawzajem, wymieniając się moim smakiem, jakby ich rywalizacja w ogóle nie miała miejsca. Dźwięk mokrych warg i łapczywych głębokich haustów powietrza stał się tak głośny, że odbijał się od ścian sypialni.

Namiętny trans trwał tylko chwilę, dopóki w Klaudii nie obudził się jej naturalny, bezczelny upór. Nie zamierzała pozostać na dole i pozwolić się zdominować. Wykorzystując moment, gdy Iza na ułamek sekundy rozluźniła uścisk, dziewczyna napięła mięśnie brzucha, chwyciła moją żonę za biodra i zdecydowanym szarpnięciem przetoczyła ją pod siebie.

Upadła z cichym chichotem na plecy, a wtedy Klaudia usiadła na niej okrakiem, przygniatając ją swoim ciężarem.

– Moja kolej – wychrypiała z drapieżnym uśmiechem, po czym bezlitośnie przyssała się do ust Izy.

Tym razem to ona dyktowała warunki. Lizała jej wargi, gryząc je z surową namiętnością, ale po chwili zaczęła schodzić pocałunkami niżej. Jej mokre usta przesuwały się po napiętej szyi Izy, zostawiając na niej ślady zębów, minęły obojczyki i zatrzymały się na piersiach.

Polizała twardniejące sutki, podgryzała je i trąciła czubkiem języka, wyrywając z gardła mojej żony głośne, urwane jęki. Zeszła niżej – przez żebra, twardy brzuch, aż jej rozgrzany oddech dotarł w okolice bioder. Iza była całkowicie uległa, rozbita na emocjonalne kawałki. Bezwstydnym ruchem rozsunęła nogi, otwierając przed Klaudią mokrą cipkę. Rozwarta, ociekająca śliskim śluzem, zaogniona i purpurowa po poprzednim, orgazmie, wręcz domagała się dotyku. Widziałem, jak źrenice Klaudii rozszerzają się w dzikim, perwersyjnym głodzie. Czegoś takiego jeszcze nie próbowała. Szybkim, nerwowym ruchem odgarnęła z twarzy mokre włosy i wbiła palce w pośladki Izy. Uniosła jej biodra lekko do góry i z całą bezwzględnością zatopiła twarz między jej udami. To, co działo się dalej, było najbardziej wyuzdaną, brudną i bezwzględną erotyką, jaka kiedykolwiek miała miejsce w tym łóżku. Klaudia lizała ją długimi i głębokimi pociągnięciami języka, idąc od samego dołu, przez całe ociekające wejście, aż po purpurową, twardą jak kamień łechtaczkę. Ale jej rozpalonym zmysłom wciąż było mało; ten widok, gęsty smak i zapach kobiety obudziły w niej zwierzęcą, dotąd uśpioną żądzę. Rozchyliła kciukami wargi sromowe, brutalnie, rozciągając je niemal do skraju wytrzymałości i jęknęła. Sama była zszokowana skalą własnego zepsucia – tym, jak potężnie kręci ją ten bezwstydny widok i smakowanie innej kobiety, w dodatku na oczach jej męża. Wciągnęła nosem gorące powietrze, zaciągając się piżmową wonią Izy, po czym z dziką furią przyssała się do jej najczulszego punktu. Język dziewczyny pracował teraz z surową, mechaniczną precyzją – zwijał się w rurkę, penetrował soczystą szparkę, zbierając z niej litry śluzu, a potem wracał na górę, by twardo i rytmicznie drażnić łechtaczkę.

Z dołu dochodziły głośne mlaśnięcia, które mieszały się z ciężkim, coraz bardziej rzężącym oddechem Izy. Jej ciało spiął ostry, bolesny od rozkoszy skurcz – zaczęła się wić w pościeli, bezwiednie szarpiąc palcami wilgotne prześcieradło i wbijając paznokcie w materac. Patrzyłem z zachwytem, jak ta młoda dziewczyna bezczelnie ją dominuje, sprowadzając do roli bezbronnej ofiary, ale nie zamierzałem pozostawić Izy samej na pastwę tego słodkiego, zmysłowego terroru. Przysunąłem się i ułożyłem jej bezwładną głowę na swoim ramieniu. Nasze dłonie natychmiast się zetknęły – wbiłem swoje palce między jej, splatając nas w ciasnym, miażdżącym węźle, z którego nie było ucieczki. Iza rzucała się na materacu, wyginała ciało w wysoki, napięty łuk, szukając ujścia dla rozsadzającego ją napięcia, a ja przywarłem do jej boku i dławiąc się z emocji, charczałem jej do ust.

– Kocham cię… tak potwornie cię kocham.

Spojrzała na mnie nieprzytomnym wzrokiem, ale nie była w stanie odpowiedzieć.

– Nawet nie wiesz, jak cholernie mi się taka podobasz…– Mój głos drżał.

Wpiłem się w jej usta, tłumiąc pocałunkiem jej krzyki. Drugą wolną dłoń położyłem na jej wypiętej piersi, ścisnąłem ją, a potem zmiażdżyłem między palcami twardy jak kamień sutek. Iza znalazła się na granicy obłędu. Oddech stał się chrapliwym, szybkim świstem, oczy uciekały jej do tyłu, a biodra bezwiednie unosiły się i rytmicznie napierały na twarz Klaudii, która nie zwalniała tempa. Iza przestała reagować na rozkosz jak na przyjemność – to była czysta, elektryczna tortura. Nagle jej biodra zaczęły drżeć w bezwładnych konwulsjach, odchyliła głowę do tyłu i zaczęła głośno, rozpaczliwie jęczeć.

– Klaudia… nie, błagam cię, stój… już nie wytrzymam… stop! – skomlała zanosząc się oddechem. W jej głosie brzmiał autentyczny, bezbronny lęk przed siłą tego, co nadchodziło. Szarpnęła moją dłoń, jakby szukała ratunku. – Tomek, każ jej już przestać… Chcę twojego kutasa, natychmiast!

Klaudia, słysząc rwany, histeryczny lament, uniosła na ułamek sekundy głowę. Spomiędzy jej warg ciągnęła się gruba nitka śliny i soków. Spojrzała na nią z dołu, ale zamiast posłuchać, posłała jej tylko ten swój najbardziej bezczelny, zawadiacki uśmiech i zamiast się wycofać, podkręciła tempo.

Jedną dłonią rozparła mocniej udo Izy, po czym wbiła dwa palce drugiej ręki w ociekającą cipkę. Zaczęła nimi szybko poruszać i ponownie przyssała się do łechtaczki. Jej język pracował bez sekundy przerwy, twardo i zachłannie drażniąc najczulszy punkt na górze, podczas gdy palce w środku rozrywały Izę od wewnątrz.

Ta potrójna fuzja zadziałała jak detonator.

Iza dosłownie eksplodowała. Potężna fala orgazmu uderzyła w jej ciało, jej krzyk rozniósł się po sypialni. Podbrzusze zaczęło pulsować w tak wściekłych, gwałtownych skurczach, że cała uniosła się nad materac, wyginając się i prężąc, ale Klaudia nie odpuściła ani na milimetr. Trzymała ją mocno, chłonąc te konwulsje i pijąc z niej z dziką satysfakcją, dopóki Iza nie opadła bezwładnie na poduszki, całkowicie zdewastowana, drżąca i bezbronna.

– Potwory… – wyjęczała po chwili, ledwo znajdując siłę na oddech. Jej głos był cichy, pozbawiony wcześniejszej drapieżności. – Prosiłam przecież…

Spojrzała najpierw na mnie, zamglonym i bezradnym wzrokiem, a potem przeniosła go na dziewczynę. Ta uniosła się powoli na kolana. Była rozgrzana, jej skóra lśniła od potu, rozczochrane, wilgotne włosy opadały jej na ramiona, a na twarzy i szyi malował się dziki, pierwotny rumieniec. Wierzchem dłoni ostentacyjnie przetarła mokre usta, rozmazując na policzku resztki soków Izy, po czym wykrzywiła wargi w absolutnym triumfie.

– Zrobiłam to specjalnie, dyrektorko – rzuciła ze spokojną, niemal lodowatą pewnością siebie. – Teraz mam twojego męża tylko dla siebie.

Wiedziała, czym się to skończy – idealnie skalkulowała, że Iza po tak wycieńczającym orgazmie przez najbliższe minuty pozostanie uwięziona we własnej niemocy i skrajnym zmęczeniu. Przebiegła bestia z zimną krwią wyeliminowała moją żonę z gry, paraliżując ją rozkoszą. Po prostu usunęła ostatnią przeszkodę stojącą między mną a nią.

– Teraz możesz tylko patrzeć – powiedziała cicho, ale jej głos ociekał jawną satysfakcją. – Będziemy się z Tomkiem kochać na twoich oczach. I postaram się, żeby myślał tylko o mnie. Co ty na to?

Uśmiechnęła się zimno, patrząc na leżącą obok bezradną Izę, po czym położyła się wyzywająco na plecach, tuż obok niej. Zerknąłem na żonę, sprawdzając, jak znosi szaleństwa swojej praktykantki, która właśnie bezczelnie przejęła władzę w naszym łóżku.  Spodziewałem się najgorszego, ale jej mina całkowicie mnie rozbroiła. Rozchylone usta, przyspieszony oddech i rozszerzone źrenice zdradzały, że była autentycznie nią zafascynowana.  

– Ty przebiegła dziwko… – wychrypiała cicho. Jej głos, choć słaby, ociekał gęstym zmysłowym napięciem.

Przez sekundę patrzyły na siebie w milczeniu, po czym na usta mojej żony wypełzł niesamowicie słodki, perwersyjny uśmiech.

– I tak cię lubię – powiedziała, oblizując wargi i dając nam milczące, podniecające przyzwolenie.

Klaudia wiedziała, co ma robić. Jednym, bezwstydnym ruchem rozchyliła szeroko uda, przyciągając mój wzrok do obnażonego krocza.

– Łał… – jęknąłem chrapliwie, podnosząc się na kolana i zawisając nad nią niczym drapieżnik nad ofiarą.

Patrząc na to absolutne zepsucie, byłem gotowy zerżnąć ją do nieprzytomności, mając głęboko w dupie, czy Iza to akceptowała, czy nie. Byłem pod wrażeniem chorej, zmysłowej intrygi młodej suki, która najwyraźniej postawiła sobie za cel rozszarpać nas emocjonalnie, karmiąc nas nie tylko swoim młodym, jędrnym ciałem, ale i czystym, psychologicznym zepsuciem. Klaudia natychmiast zauważyła mój dziki wzrok i uśmiechnęła się jeszcze bezczelniej, jeszcze bardziej prowokująco. Nie odrywając oczu od mojej twarzy, leniwym ruchem sięgnęła dłonią w dół, wsunęła palce między uda i szeroko rozchyliła różowe wargi, odsłaniając przede mną lśniące i zapraszające wnętrze.

– No i co, Tomeczku? Podoba ci się moja mała, mokra cipka? – zapytała, wyzywając mnie wzrokiem.

Wykrzywiłem usta w grymasie nienaturalnego, wręcz dzikiego zadowolenia i ostentacyjnie zanurkowałem wzrokiem pomiędzy rozchylone uda. Widok był paraliżujący. Była idealnie gładka, chorobliwie ciasna i obscenicznie gotowa. Wszystko w niej wyglądało tak świeżo, tak niebezpiecznie kusząco i bezwstydnie, że aż ścisnęło mnie w żołądku z nadmiaru czystej, samczej żądzy. Ta dziewczyna każdą komórką swojego ciała, każdym gestem dosłownie prosiła się o to, żeby ją rżnąć i jednocześnie czule wielbić. Nie wiem, co się działo z moim ciałem, ale zaledwie kilkanaście minut po tym, jak spuściłem się jej do gardła, znowu byłem twardy jak stal.

Klaudia, mimo całej tej wyuzdanej pozy, nie chciała jednak zwykłego ruchania w jakiejś odczłowieczonej, zwierzęcej pozycji; to byłoby dla niej za proste. Jej rozpalone, szeroko otwarte oczy domagały się czegoś znacznie bardziej wyrafinowanego – bliskości, namiętnego seksu twarzą w twarz. Chciała patrzeć, jak tracę dla niej głowę, bo tylko taki bezwzględny, intymny akt, rozegrany na oczach mojej żony, mógł ostatecznie przypieczętować jej perwersyjne zwycięstwo. Wcisnąłem się między jej rozstawione nogi i oparłem na przedramionach tuż przy jej głowie, niemal przygniatając ją swoim ciężarem. Spojrzałem jeszcze raz na Izę, która poruszyła lekko głową, dając mi niemą, bezwstydną aprobatę – jej wzrok płonął, dając jasno do zrozumienia, że cholernie mocno chce to zobaczyć.

Docisnąłem biodra i wbiłem się w Klaudię, czując natychmiastowe, obezwładniające gorąco jej pochwy. Dziewczyna wydała z siebie cichy, przeciągły jęk rozkoszy, momentalnie krzyżując nogi na moich plecach i zamykając mnie w ciasnym uścisku, bym nie mógł się cofnąć.

– Weź mnie… – szepnęła z błyskiem w oku, patrząc mi głęboko w źrenice. – Wejdź we mnie cały, Tomek. Wszystko jest twoje.

Oparłem się mocniej na przedramionach i powoli, ale z bezwzględną determinacją zacząłem wciskać się coraz głębiej. Była niesamowicie, wręcz boleśnie ciasna i wrząca. Wchodziłem centymetr po centymetrze, czując na całym ciele, jak elastyczne ścianki pochwy rozkosznie rozstępują się pod moim naporem, a potem z morderczą siłą zaciskają wokół nabrzmiałego członka. Klaudia otworzyła usta w bezgłośnym, pełnym szoku westchnieniu, a

w jej oczach pojawiła się autentyczna, nieskrywana rozkosz. Była cudownie, wręcz perwersyjnie urocza w tym nagłym okazywaniu słabości – bezczelna, pewna siebie suka w jednej sekundzie zmieniła się w bezradną dziewczynkę. Zacząłem się poruszać – metodycznie i głęboko – długimi, leniwymi pchnięciami, które pozwalały jej poczuć każdy milimetr członka.

– Ooooch… kurwa… – jęknęła przeciągle, drżąc na całym ciele.

Uniosła biodra, wychodząc mi naprzeciw i nadziewając się na mnie aż po samą nasadę. W pewnym momencie, gdy z trudem łapała oddech, odwróciła głowę w stronę leżącej obok Izy. Na jej twarzy wykwitł bezczelny uśmiech, a w oczach błyszczał triumf.

– Iza… czy w tobie też jest zawsze taki potwornie gruby i twardy? – wychrypiała w stronę mojej żony, nie przestając jęczeć, kiedy docierałem w niej do samego spodu.

Na policzkach Izy wykwitły purpurowe rumieńce, usta otworzyły się w bezwiednym, westchnieniu. W końcu uniosła podbródek, zbliżyła swoją twarz do twarzy dziewczyny i uśmiechnęła się w sposób, który całkowicie zbił młodą z pantałyku –  to był uśmiech dojrzałej, pewnej swojej pozycji kobiety, która patrzy na bezczelne dziecko.

– Tak, kochanie… dokładnie tak gruby i twardy – odparła, nie zważając na jawną prowokację. – Ciesz się nim, póki możesz, bo ja miałam go takiego nie tylko w tej szparce.

Była całkowicie rozbrojona naszym wspólnym zepsuciem. Wsunęła dłoń pomiędzy zaciśnięte uda, a jej biodra zaczęły się bezwiednie kołysać pogłębiając pieszczotę. Klaudia odwróciła z powrotem głowę. W jej oczach była desperacka chęć zagarnięcia mnie dla siebie. I wtedy nasze usta złączyły się w żarłocznym pocałunku. Oplotła mnie mocno ramionami, wręcz wciskając swoje jędrne piersi w moją klatkę, a ja włożyłem język w jej drżące usta. Przywierała do mnie każdym skrawkiem rozgrzanej, spoconej skóry, a ja parłem biodrami do przodu, zatracając się w gorącym, lepkim szaleństwie.

– Mocniej… – jęknęła z histeryczną wręcz ekspresją, wbijając paznokcie w moje napięte ramiona. – Rżnij mnie, Tomek… Pokaż jej, jak bardzo mnie teraz chcesz!

Jej sprośne jęki były tym, co naprawdę chciałem w tej chwili usłyszeć.  Zacząłem posuwać ją szybciej, głębiej. Ciężkie, drewniane łóżko skrzypiało złowrogo pod naszym ciężarem, a Klaudia jęczała wyuzdanie, roznosząc ten dźwięk po całej sypialni. Nie spuszczała ze mnie wzroku, czerpiąc chorą satysfakcję ze świadomości, że leżąca tuż obok Iza chłonie każdy ten odgłos, każdy ordynarny ruch i każde klaśnięcie naszych spoconych ciał. Lędźwie paliły mnie żywym ogniem, a Klaudia wyraźnie to czuła pod kurczącymi się spazmatycznie ściankami pochwy. Złapała mnie oburącz za kark, przyciągnęła moją twarz do swojej i wyszeptała mi w usta, drżącym z podniecenia głosem:

– Patrz na mnie… Tylko na mnie, Tomek! Zapomnij o niej!

– Klaudia… – jęknąłem nieprzytomnie, całkowicie oszalały z nadmiaru bodźców.

– Tak… tak! Spuść się we mnie… głęboko, do samego końca! Chcę cię! – wychrypiała, zakleszczając łydki na moich lędźwiach i unosząc biodra najwyżej jak potrafiła.

Przyspieszyłem jeszcze bardziej. Mocne, głębokie pchnięcia wbijały ją w materac, odejmując zdolność kontroli. Jej nogi drżały, paznokcie rysowały mi na plecach skórę. Odchyliła głowę daleko w tył, wbijając ją w ramię Izy, usta łapczywie chwytały  powietrze.

– Tomek… cholera… jak dobrze – jęczała wysokim, łamiącym się głosem.

Nagle zesztywniała całym ciałem. Jej plecy wygięły się w potężnym łuku, piersi wcisnęły się w moje. Otworzyła usta w niemym krzyku, a potem wydała z siebie długi, rozpaczliwy, gardłowy wrzask. W tym momencie i ja nie wytrzymałem. Strumienie spermy wystrzeliły w jej wnętrze, wypełniając ją po brzegi. Trząsłem się, pompując w nią wszystko, co miałem, podczas gdy jej cipka doiła mnie w potężnych skurczach. W końcu opadła bezsilnie na łóżko, ciężko dysząc. Wciąż byłem głęboko w niej, czując odchodzące powoli skurcze. Sperma zaczynała wyciekać wokół wiotczejącego penisa. Klaudia, wciąż zdyszana, spojrzała na leżącą obok Izę z triumfalnym, zmęczonym uśmiechem.

– Widziałaś? – wyszeptała.

Leżeliśmy na sobie ciężko dysząc, spleceni w chaotycznym uścisku. Zapach potu, seksu i gęstego nasienia powoli opadał w chłodniejszym powietrzu sypialni. Iza przytuliła się do nas bokiem, leniwie gładząc palcami splątane włosy młodszej dziewczyny, jakby pieczętowała naszą wspólną zdobycz. Żadne z nas nie wypowiedziało ani słowa. Byliśmy skrajnie wyczerpani, doszczętnie zepsuci i emocjonalnie rozszarpani, ale magnetyczne, perwersyjne napięcie, które nas połączyło, wcale nie zniknęło. 


– Kiedy mi go ukradniesz? – rzuciła Iza, przeciągając się leniwie na kanapie.

Z nieskrywaną fascynacją obserwowała wysportowane, obłędne ciało Klaudii, która powoli wciągała na siebie pogniecioną spódniczkę. Było wczesne niedzielne popołudnie. Dziewczyna została z nami na całą noc, choć słowo „noc” było tu sporym nadużyciem – praktycznie nie zmrużyliśmy oka. Poranek przyniósł kolejną falę pożądania, chyba najbardziej namiętną ze wszystkich. Klaudia okazała się cholernie pojętną uczennicą; błyskawicznie załapała, jak czerpać czystą frajdę z tego, że ma nas oboje, a my ją.

– Zadzwonię – odparła z tym swoim zawadiackim uśmiechem, zapinając zamek spódnicy. – Poczekam na odpowiedni moment, kiedy będę mogła się skupić wyłącznie na tym boskim facecie.

Posłała mi wymowne, gorące spojrzenie, wyraźnie chcąc jeszcze raz podbić bębenek i sprawdzić reakcję Izy. W ich głosach nie było już jednak cienia złośliwości czy zazdrości – raczej specyficzny, perwersyjny humor dwóch kobiet, które wiedzą, że wspólna zabawka smakuje najlepiej.

– Zanim ci go zwrócę, wycisnę z niego wszystko do ostatniej kropli – dodała, mrużąc drapieżnie oczy i posyłając Izie spojrzenie pełne wyuzdanego triumfu. – A tobie, kochana, będziemy wysyłać zdjęcia. Chcesz? Zobaczymy, czy wytrzymasz sama w domu, gapiąc się w ekran i… – Urwała nagle, po czym powoli, ostentacyjnie przeniosła wzrok niżej, patrząc wymownie prosto między rozchylone nogi mojej żony. Uśmiechnęła się z kpiącą troską. – Może na pocieszenie sprezentuję ci jakiś wypasiony, mocny wibrator?

Iza zaśmiała się nisko, rzucając w nią poduszką.

– Tylko upewnij się, smarkulo, że te zdjęcia będą ostre, dobrze?

– A mnie nikt nie pyta o zdanie? – wciąłem się w tę ich perwersyjną licytację. Mój głos był niski, głęboki i potężnie zachrypnięty po nocy pełnej dzikiego pieprzenia. – Też muszę być w formie, żeby nie zawieść tak wymagającej „klientki”. Nie myśl sobie, mała, że wystarczy ci tylko chcieć.

Klaudia zatrzymała dłoń na guziku i spojrzała mi prosto w oczy. Jej uśmiech stał się tak bezczelny, że niemal prosił się o klapsa.

– To się oszczędzaj – odparła, mrużąc oczy z udawaną, drapieżną troską. – Myślę, że Iza i tak będzie miała na jakiś czas przesyt seksu, więc zbieraj siły.

Nachyliła się nade mną i czule pogładziła mnie po policzku – ten gest pozornej niewinności w połączeniu z jej bezwstydem był czymś, czego po prostu nie mogłem jej podarować. Z drapieżnym mruknięciem wsunąłem dłoń spódniczkę, po czym łapczywie chwyciłem za jej niesamowicie jędrny tyłek, chcąc raz jeszcze wbić palce w jej ciało i zapamiętać ten dotyk. Klaudia ledwo drgnęła, jej oddech przyspieszył, a z ust wyrwał się cichy, perwersyjny syk satysfakcji.

– No widzisz? Nie licz na to, że zadowolę się jednym szybkim numerkiem – szepnęła mi w usta, nie próbując strącić mojej ręki z pośladka. – Przygotuj się na pieprzony maraton, bo zamierzam wydoić cię do nieprzytomności – szepnęła, a jej wzrok zjechał na moją dłoń, która wciąż mocno gniotła pośladek. – Spróbujemy czegoś więcej niż tylko ściskanie mojej dupy.

Wyszła. Zamówiłem jej, taksówkę, bo swój samochód zostawiła przy szkole.

Iza była wykończona, ale wyglądała obłędnie. Rozczochrana, w mojej za dużej koszuli, która na jej drobnym ciele układała się tak bezczelnie seksownie, że trudno było odciągnąć wzrok. Cienki materiał zsunął się nisko z ramienia, odsłaniając jasną skórę, ale nawet nie próbowała go poprawić. Bez słowa wróciła do sypialni. Kiedy wszedłem za nią z dwoma kubkami parującej herbaty, leżała na brzuchu na samym środku łóżka, które wyglądało jak pobojowisko. Skłębiona pościel, pogniecione prześcieradło poznaczone zaschniętymi smugami spermy, a w powietrzu wciąż unosił się gęsty zapach. Nie nasz.

Postawiłem herbatę na szafce i położyłem się obok. Iza przylgnęła do mnie całym ciałem, szukając bliskości; jedną nogę zarzuciła mi bezwładnie na brzuch, a ramieniem ciasno oplotła szyję, chowając twarz w zagłębieniu mojej piersi. Przez dłuższą chwilę leżeliśmy w zupełnym milczeniu, pozwalając, by cisza powoli wypierała echo nocnych jęków. Była w tym jakaś przedziwna, surowa szczerość – po tym całym rozpasaniu znów byliśmy tylko my. Jej palce leniwie gładziły moją szyję, ale w powietrzu wciąż wisiało napięcie, ciężkie od niewypowiedzianych myśli. W końcu poruszyła się lekko, przesuwając policzkiem po mojej piersi, a jej gorący oddech musnął moją skórę.

– Dobrze się bawiłeś? – zapytała cicho, a w jej zachrypniętym od krzyków głosie zmysłowa czułość mieszała się z nutą perwersyjnej prowokacji.

Podniosła lekko głowę, opierając brodę na mojej klatce i wbiła we mnie swoje niebieskie, badawcze spojrzenie.

– Patrzyłam na ciebie i… nie pamiętam cię takiego. Byłeś jak dzika bestia.

Wykrzywiłem usta w uśmiechu, przesuwając dłonią w dół jej gładkich pleców i mocno ściskając jej pośladek.

– A ty? – odbiłem pytanie. – Jak się z tym czujesz?

Iza westchnęła, wtulając się we mnie jeszcze mocniej, jakby próbowała schować się przed własnymi, grzesznymi myślami.

 – Było… intensywnie. Bardziej, niż sobie wyobrażałam.

Zamilkła na moment, przesuwając powoli nogę wyżej po moim brzuchu, aż jej rozgrzane udo otarło się o mój bok. Dodała ciszej, prawie szeptem, puszczając gorący oddech prosto w moją szyję:

– Najpierw chciałam tylko na was patrzeć… Widzieć, że ci się podoba, a potem jak ją posuwasz, jak ona cię ssie. Kurde, Tomeczku… potem jak dochodzicie … to było totalne szaleństwo. Czysty obłęd.

– Ale nie mogłaś tylko patrzeć, co? – wciąłem się ciepło, przesuwając dłonią w dół jej kręgosłupa i zmuszając ją, by spojrzała mi w oczy.

– Ani sekundy – wykrztusiła, a w jej spojrzeniu błysnął ten sam zepsuty głód, który widziałem u niej parę godzin wcześniej. – Kiedy zobaczyłam, jak do siebie lgniecie, kiedy się rozebrała … po prostu odleciałam. Ona jest idealna, Tomek. Idealnie stworzona do tego, żebyśmy zrobili z nią o wiele więcej.

– Naprawdę? – mruknąłem zaskoczony, ale jeszcze bardziej nakręcony, bo ta laska była wyjątkowa. – Nie jesteś o nią zazdrosna?

– Nie wiem, sama nie wiem … ale, kiedy ta suka rozstawiła nogi, twój penis był cudowny. 

– Kochanie, tam nie było ani sekundy, w której nie byłabyś najważniejsza. To wszystko działo się dla nas.

Iza zagryzła wargę, a jej oczy błysnęły wyuzdanym blaskiem.

– Wiem, Tomeczku. I to jest w tym wszystkim najgorsze…. Nie potrafię przestać. Ciągle chcę więcej. Nawet kiedy w żołądku łapie mnie skurcz, nie mogę się powstrzymać.

– Jaki skurcz? – spytałem, wpatrując się w nią uważnie, czując, że penis pod wpływem jej słów znów zaczyna leniwie pulsować.

– Strach, że ta mała kurwa da ci coś, czego ja nie potrafię – wyznała szeptem, a na jej ustach pojawił się cień wyzywającego uśmiechu. – Widziałeś, co potrafią te jej niewinne usteczka?.

Docisnąłem ją mocniej do materaca, zawisając nad nią i sprawiając, że poczuła mój budzący się do życia, twardniejący zarys między swoimi udami.

– To tylko bezczelna gówniara, która chciała nami potrząsnąć.  – powiedziałem niskim, zachrypniętym tonem. – Może i ma obłędne ciało i zero zahamowań, ale to ty jesteś królową. Reszta to tylko gra.

Iza nie odwróciła wzroku. Jej dłoń zjechała z mojej szyi niżej, wędrując po napiętym brzuchu, aż w końcu jej palce zacisnęły się na gorącym członku, badając jego imponujący rozmiar.

– Gra czy nie… zadziałało bezbłędnie – mruknęła, a w jej głosie znów pojawiła się ta zepsuta nuta, która tak bardzo mnie fascynowała. – Obserwowałam cię przez całą noc, Tomek. A teraz na samą myśl o niej i jej ciasnym tyłku, twardniejesz w mojej dłoni. Naprawdę chcesz być z nią zupełnie sam? Chcesz pieprzyć ją beze mnie?

Zamurowało mnie. Spuściłem wzrok na jej palce, które bezwstydnie, miarowo zaczęły zaciskać się i przesuwać po penisie, podczas gdy w mojej głowie kłębiły się sprzeczne myśli.

– A ty naprawdę chcesz, żeby ona wysyłała ci nasze zdjęcia, kochanie? – zapytałem, zawieszając głos w gęstym od pożądania powietrzu, wciąż zszokowany tym, jak daleko moja własna żona była gotowa się posunąć.

Iza przyciągnęła moją głowę w dół, niemal wgniatając swoje rozpalone usta w moje wargi. W jej oczach nie było już ani grama niepewności czy strachu – paliła się w nich czysta perwersyjna ciekawość kobiety, która z pełną premedytacją chce podjąć ryzyko.

– Chcę – szepnęła z lubością, a jej oddech poparzył moją skórę. – Chcę was zobaczyć w najbardziej wyuzdanych pozycjach, dostać ten dowód na telefon, a całą resztę… resztę tych obrzydliwie podniecających szczegółów po prostu sobie wyobrazić. Bo wiem, że wrócisz i zrobisz to samo ze mną.

152
bd/10
Podziel się ze znajomymi

Jak Ci się podobało?

Średnia: 0/10 (0 głosy oddane)

Pobierz powyższy tekst w formie ebooka

Z tej serii

Komentarze (0)

Teksty o podobnej tematyce:

pokątne opowiadania erotyczne
Witamy na Pokatne.pl

Serwis zawiera treści o charakterze erotycznym, przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich.
Decydując się na wejście na strony serwisu Pokatne.pl potwierdzasz, że jesteś osobą pełnoletnią.

Pliki cookies i polityka prywatności

Zgodnie z rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Potrzebujemy Twojej zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych przechowywanych w plikach cookies.
Zgadzam się na przechowywanie na urządzeniu, z którego korzystam tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie moich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania przeze mnie ze stron internetowej lub serwisów oraz innych parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych i w celach analitycznych.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz w regulaminie serwisu.