Nieposkromione marzenia (IX) - Mihi servies

2 kwietnia 2026

Opowiadanie z serii:
Nieposkromione marzenia

28 min

Poniższy tekst znajduje się w poczekalni!

Kiedy tylko Dorota weszła do pracy wyczuła, że coś jest nie tak. Kto tylko mógł, chował się w swoich gabinetach, albo nie wychylał nosa spoza boxa. Powitano ją tylko suchym “dzień dobry” bez patrzenia w oczu. Zaczęła gorączkowo szukać w myślach jaka może być tego przyczyna. Starając nie dać nic po sobie poznać weszła do swojego biura, zaciągnęła rolety i zaczęła sprawdzać swoje zadania z zeszłego tygodnia. Nie zdążyła popracować nawet przez kwadrans kiedy zadzwonił telefon.

— Pani Doroto, zapraszam do swojego biura.

O nie…Od której strony padnie strzał? Ze wszystkich sił starała się trzymać fason i opanować drżenie całego ciała. Tym razem nie była w pozycji do negocjacji i spełniła polecenie od razu. Na tyle, na ile potrafiła, pewnym krokiem podeszła pod drzwi swojego przełożonego, zapukała i weszła.

W pomieszczeniu, na jedynym krześle siedziała jeszcze ta stara raszpla, główna księgowa. 

— Pani Doroto… Czy pani lubi tutaj pracować? — spytał nijakim głosem dyrektor. Zapowiadało się na powolne i dokładne grillowanie….

— Tak. — Dorota odparła sztywno. Starała się nie grać w jego grę i nie okazywać czegokolwiek na czym ten zwyrodnialec mógł zaczepić swój sadystyczny pazur.

— Uważa pani, że jako pracownik została źle potraktowana? — podniósł głos, być może zgodnie ze swoim planem na tą rozmowę, a być może zirytował go brak reakcji podwładnej.

— Nie uważam.

— To proszę mi wyjaśnić, z jakiego powodu postanowiła pani złamać regulamin, przekroczyć kompetencje, oraz obowiązujące przepisy prawa? — odklepał jednym tchem przygotowaną zawczasu formułkę stukając wyprostowanym palcem w dokumenty rozłożone na biurku.

— Nie zrobiłam nic takiego. — powiedziała zimno, ale głos zaczął jej drżeć. Z miejsca gdzie stała kompletnie nie widziała przedstawianych dowodów winy. Upokorzenie, które zafundowała dyrektorowi i publiczne wyciąganie brudów księgowej musiało w końcu spowodować reperkusje. Zrozumiała teraz, że zarzut będzie potężny.

— Nie? Co w takim razie oznaczają te tutaj, zlecone przez panią dokumenty??

 Jego głos się ponownie podniósł, a wzrok świdrował ją na wylot. Dopiero teraz zaczęła się zastanawiać, czy on ma ochoty jej zerżnąć? Kilkukrotnie myślała, że to tylko jej wyobraźnia, ale teraz poczuła, że upokarzanie jej nie jest celem samym w sobie, ale środkiem do czegoś więcej… Bardzo się pilnował, ale jego wzrok zdradzał zamiar, że gdzieś tam głęboko jej pożąda.

— Czy pani zdaje sobie sprawę, że zlecenie nieautoryzowanego przelewu jest przestępstwem zagrożony grzywną, lub karą więzienia do dwóch lat, bądź obiema tymi karami?? — wysyczała ja automat księgowa, ściągając przy tym swoje ubrudzone okulary, mierząc ja wzrokiem. Stara prukwa podpatrzyła chyba podobną scenę w jakimś kiepskim filmie, i gdyby nie to, że praca i życie Doroty ważyły się właśnie na ostrzy noża, uznałaby ją za godną wyśmiania.

— Nic takiego nie zrobiłam! — krzyknęła w nerwach, tracąc po raz pierwszy kontrolę nad głosem.

— W takim razie proszę podejść i i potwierdzić czy to są pani podpisy.

Podeszła do biurka. Reżyser tego przedstawienia nie przewidział dla niej krzesła, nachyliła się więc aby obejrzeć dokumenty. Nie uszedł jej uwadze, krótki, taksujący jej ciało wzrok dyrektora. A więc jednak… Ona sama z zaskoczeniem poczuła ukłucie w podbrzuszu na zapach perfum, przyjemne i mocne, bardzo pasowały do zdecydowanego i silnego mężczyzny… Musiała się przywołać do porządku, by skupić uwagę na dokumentach. Nic z tego nie rozumiała… Przecież to były autoryzacje stałych przelewów, jakich dziesiątki podpisywało się co miesiąc, o co mu chodziło…

Nagle serce jej zamarło… Stopka dokumentu na samym dole, drobnym drukiem — zamiast dokumentu o opisie “autoryzacja przelewu” i odpowiednim kodzie dokumentu, ten sam formularz nazywał się teraz “polecenie przelewu” z odpowiednim kodem… Każda faktura po pięćdziesiąt tysięcy… Szybko przeliczyła, że suma niemal dokładnie odpowiadała wypłacie, którą do tej pory otrzymała. Trafiona, zatopiona. Jeżeli tylko zgłoszą to do nadzoru finansowego, czy prokuratury — to jest jest koniec. Nie ma tu żadnej obrony, nikt nie będzie przedzierał się przez tysiące wzorów pism w firmie i je porównywał… Ostrzeżenie Dagmary było spóźnione Plan jej pogrążenia realizowany  był od niemal pierwszego dnia…

— Nie, nie nie… — zaczęła się jąkać, nie umiejąc powstrzymać napływających łez.

— Proszę mi powiedzieć, co, jako pani przełożony, powinienem teraz zrobić? Ma pani najbogatsze doświadczenie w całej firmie. Wykazała się pani doskonała znajomością obiegu dokumentów i specyfiką pracy każdego działu. To nie była jednorazowa pomyłka, lecz — spojrzał na uśmiechniętą jak goblin księgową — regularny proceder, który naraził firmę na znaczne straty. Na razie wiemy o setkach tysięcy złotych, ale potencjalnie to nawet kilka milionów.  W tym kontekście powierzenie pani tak odpowiedzialnego stanowiska było chyba… hmmm… Efektem ubocznym elastycznej polityki zatrudnienia w danym momencie?

Frazę zastępującą “próbowałem zatrudnić ofiarę, którzy weźmie na siebie moje wałki, ale franca sama mnie wyrolowała” ujął bardzo zgrabnie. Dorota panicznie szukała jakiegokolwiek rozwiązania, które chociaż na chwilę odsunęłoby nieuchronne konsekwencje. Jedyne co przychodziło jej na myśl, zniszczyłoby wszystko na co do tej pory pracowała, ale nie było innego rozwiązania… Musiała podjąć grę, której jej przeciwnik nie potrafił odmówić.

— Panie dyrektorze, ja naprawdę nie wiem jak to się stało! Naprawdę! — zalała się łzami nie hamując ich już wcale — To była zwykła pomyłka! Ja bym się nigdy nie odważyła pana…

Zawiesiła głos i obdarzyła go błagalnym spojrzeniem przez łzy wyrażającym pełne oddanie się na jego łaskę. Zaczęła przesuwać dokumenty w jego stronę starając się, by jej dekolt był widoczny tylko dla niego, a krótka spódniczka, którą miała na sobie podsuwała się do góry o brzeg biurka przy każdym ruchu. Nawet przez zamazany łzami  obraz widziała jego napięcie i konsternację. Podawała mu na tacy siebie, bezbronną ofiarę. Liczyła, że jako rasowy psychopata nie oprze się możliwości dręczenia podatnej osoby — bez konsekwencji i to w ramach dobrze płatnych obowiązków zawodowych.

— Tylko pan może mnie zrozumieć! Proszę, niech pan spojrzy! Te druki są niemal identyczne! Ja bardzo przepraszam za tą pomyłkę, błagam, tylko pan może znaleźć jakieś rozwiązanie…! Tylko pan mnie zrozumie!

Stara księgowa wierciła się niespokojnie na krześle i mlasnął zniecierpliwiona. Pracując tak długo z dyrektorem widziała pewnie dziesiątki takich rozmów. W tym jednak przypadku również jej głowa była teraz na pieńku i nie zamierzała wystawiać się na konsekwencje, tylko dlatego, że jakaś młoda cycolina postanowiła zagrać kartą swojej jędrnej dupy.

— Hmmm… Prawda, że te dokumenty są do siebie podobne? Naprawdę łatwo się pomylić…

Rzucił z szelmowskim uśmiechem do księgowej, delektując się upokarzaniem podwładnej. Stara tylko wzruszyła niedbale ramionami. Kiedy przeniósł na nią ponownie wzrok, miał wrażenie, że bluzeczkę miała zapiętą na jeden guzik mniej.

— Na pewno nie możemy tego tak zostawić, to bezdyskusyjne…

— Panie dyrektorze, ja naprawdę, jestem gotowa na wszystko, żeby to naprawić…

—Hmm…— prychnął jej w odpowiedzi.

Raszpla aż się wyprostowała widząc, że rozmowa nie przebiega tak, jak to ustalili! ten pretensjonalny, zarozumiały gnój miał ją zjebać, wywalić dyscyplinarnie, a gdyby się opierała zgłosić do nadzoru!!! Dopóki ta suka tutaj jest oboje mogą wylecieć na zbity pysk przy pierwszej kontroli! Cały plan, całe fałszowanie dokumentów, którego się dopuściła — to wszystko na marne, bo jego fiut zaswędział?! Musiała interweniować! Ze złością w głosie włączyła się do tego żenującego teatrzyku.

— Proszę panią, tutaj nie ma dyskusji, wszystko jest czarne na białym. Jest tylko jedna droga i ja muszę…

— ...Zadzwonić do księgowości naszego dostawcy i wyjaśnić jak to niepotrzebnie zamieszanie wyprostować w rachunkach.. Wierzę, że z pani doświadczeniem uda się to zrobić do końca miesiąca. Co do pan… To będę zmuszony przeprowadzić wewnętrzne postępowanie wyjaśniające, bo sprawa jest zbyt poważna — zwrócił się surowo do Doroty, wyglądającej jak nieszczęście z rozmazanym makijażem. 

Zebrał rozłożone dokumenty w zgrabny stosik, schował do swojej szuflady i zamknął na klucz. Księgowa pobladła ze wściekłości widząc jaki piękny komplet haków na siebie samą podarowała temu gnojowi… Powinna się była tego domyślić… Zamiast użyć głowy i mieć czyste konto, niewyżyty kocur wolał zrzucić odpowiedzialność na nią… w zamian za co?? Kolejną myszkę do zabawy?? Nie mogła pojąc tego logiką…

— Proszę się doprowadzić do porządku i wyjść. Będzie pani powiadomiona o dalszych czynnościach.

Pochlipująca Dorota przetarła oczy, pokiwała głową i wyszła z gabinetu. Idąc korytarzem zaciskała ze wściekłości zęby. Mieszanka ulgi, wściekłości i potwornego upokorzenia nie pozwalały na zebranie choć jednej myśli… I do tego ten narastający ucisk w brzuchu… Łazienka była dopiero na końcu korytarza. Musi zdążyć. Zacisnęła usta. Weszła i szybko się schyliła. Nikogo nie było w środku. Zamknęła drzwi, weszła do kabiny, Otwarła klapę muszli i zaczęła głęboko oddychać. Ze zdumieniem wsłuchiwała się w swoje ciało. Serce nadal waliło jej jak młot, ale potrafiła już poskładać jedyną obecną w głowie myśl, która tłumaczyła ucisk w brzuchu. Podciągnęła spódniczkę do góry, opuściła majtki do kostek i zaczęła gwałtownie, wręcz brutalnie pocierać swoją łechtaczkę. Nieprzygotowany na guziczek zareagował bólem, ale nie przestała, czerpiąc z tego perwersyjną przyjemność.

Przyłożyła dwa palce drugiej ręki do swojej dziurki, po chwili zastanowienia szybko je oblizała i dopiero wprowadziła do środka. Intensywny żar podniecenia zaczął gorączkowo trawić jej ciało. Dyszała pochylając się w rytm kolejnych, napływających fal ekstazy. Krew tętniła w jej uszach… Powoli przez jej szum zaczął przebijać się furiacki głos dyrektora “jesteś szmatą!”, “zobaczysz suko gdzie twoje miejsce”, “podpisuj to kurwa!”. Jęknęła i aż zgięła się w pół… Wszystkie pokątne marzenia, jak bomba zostały zdetonowane przez pokaz siły parę minut temu. Dłoń obijała się o czerwone i lśniące wargi,  które zaczęły wydawać podniecający, mokry plask. Pulsujący orgazm uwolnił z jej krtani zwierzęcy krzyk, który bolesnym prądem przeszył jej ciało, zmuszając do spazmów…

Bardzo powoli doszła do siebie i w momencie kiedy powróciła jasność umysłu usiadła i zaszlochała… Ledwie kilka miesięcy była kimś, miała osiągnięcia i innych na swoje usługi… Teraz spadała z wieży z kości słoniowej, ale na krótką chwilę zawisła w powietrzu. Szantażowana, upokorzona jak nigdy w życiu, z mieczem Damoklesa wiszącym nad głową. Zapłakana, wystraszona, chowała się z rozmazanym makijażem w koedukacyjnym kiblu z cipą mokrą i rozciągniętą od marzeń o swoim oprawcy… Jak do tego doszło… Gdzie postawiła nierozważny krok, że przewrotny los doprowadził ją w to miejsce??

Otarła łzy i krocze papierem toaletowym, podciągnęła majtki i poprawiła ubranie. Powoli podeszła do umywalki by doprowadzić twarz do porządku. Odbicie w lustrze było trudne do zniesienia, ale wytrzymała. Miała tylko nikłą szansę na utrzymanie się na powierzchni… Pewnie szybko się znudzi temu zwyrodnialcowi i wtedy bez mrugnięcia okiem sprowadzi ją na samo dno. Najbardziej na świecie potrzebowała teraz Dagmary. Przytuliłaby ją, pozwoliła się wypłakać, a potem przygotowała najokrutniejszą możliwą zemstę… Niestety był sama… Za nic nie może teraz dać się strącić ze swojej pozycji, musi pokazać w końcu pazury i stosować bez litości wszystkie brudne gierki, które do tej pory poznała.

Była gotowa. Podeszła do drzwi, które ktoś właśnie szarpał od drugiej stronie. Otworzyła je z impetem i odpychając żywa przeszkodę na swojej drodze ruszyła w stronę swojego gabinetu.

W tym czasie Piotrek był znowu w swoim żywiole. W ogromnym sklepie z elektroniką kompletował zestaw RTV do salonu i cieszył się jak dziecko. Doskonale wiedział, które parametry są ważne, a które są tylko chwytem marketingowym dla naiwnych. Co chwilę poprawiał sprzedawcę, który próbował mu opchnąć słaby sprzęt, że tamten zaczął się jąkać. Kiedy na sam koniec zaczął negocjować cenę wielkiego zestawu który wybrał, sprzedawca skapitulował i poprosił swojego kierownika. Znowu poczuł się ważny i delektował się chwilą, przeciągając ją dłużej niż to konieczne. Kierownik wiedział na ile może sobie pozwolić, więc bardzo powoli i niechętnie szedł na drobne ustępstwa, na sam koniec zgadzając się na montaż w cenie, byle tylko mieć święty spokój. Zadowolony z siebie dokupił jeszcze kilka kabli, przejściówek i drobiazgów. Wracając z pełną torbą elektroniki i gadżetów cieszył się jak dziecko na myśl, że będzie się nimi bawił zaraz po przyjściu do domu.

Przekręcił klucz w drzwiach mieszkania, ale zamek tylko jęknął głucho. Były otwarte, więc pchnął lekko. Wszedł w głąb mieszkania, do kuchni, gdzie było zapalone jedyne światło.

— Dorota? Wróciłaś już? — zapytał zaskoczony widokiem żony. Wrócił się, zamkną drzwi i zdjął kurtkę. Spojrzał na nią jeszcze raz, miała smutny i poważny wyraz twarz.

— Stało się coś? Wyglądasz na zmartwioną.

— Usiądź, chciałam porozmawiać…

Przysunął krzesło naprzeciw niej.

— Słucham.

W momencie opadły go czarne myśli. Był gotowy na najgorszy, możliwy scenariusz… Czy ona… chce go zostawić? Wiedział jak mocno się angażuje i zobowiązuje, że nie łamie obietnic… Musiał uderzyć się w pierś — ostatnie lata był dla niej jedynie kulą u nogi, trzeba to przyznać… Ostatnio coraz częściej przechodziło mu przez myśl, że kiedy w końcu wyjdą na prostą może go zostawić… Miałaby wtedy czyste sumienie, że nie zostawiła go na lodzie. To by do niej pasowało…

— Ostatnio dużo myślałam o tym jak wyglądały nasze ostatnie lata… ostatnie miesiące… — uważnie i dokładnie wypowiadała słowa, było widać, że się przygotowała, co jeszcze bardziej wzmogło jego strach — Wiem, że mieliśmy plany… Że się nie udały… Że wyszło zupełnie inaczej niż miało być. Doceniam to, gdzie teraz jesteśmy, wiem, że to nie jest w pełni moja zasługa, ale wiem, że wszystkie decyzje które podejmowałam po kolei, doprowadziły nas do tej rozmowy, tutaj w kuchni…

Jeszcze świeży zapach farby, widoczna nowość i blask odremontowanego na wysoki połysk mieszkania podkreślił jej słowa. Spojrzała na niego. Oddychał ciężko, czuł, że brakuje mu powietrza.

— Jestem ci wdzięczna, za te wszystkie dobre lata… — zawahała się, szukając odpowiednich słów — i nie żałuję naszych wspólnych chwil… ale…

Przełknął rosnącą gule w gardle i starał się powstrzymać łzy napływające do oczu.

— Ale ja też jestem tylko człowiekiem… Kobietą… Też chcę coś od życia… Dostałam los na loterii i myślałam, że zrealizujemy go razem, ale potoczyło się to inaczej…

Oboje utkwili wzrok w wypolerowanym i błyszczącym stole, pilnując by nie patrzeć sobie w oczy. Piotrka ogarniała miażdżąca fala smutku i rozgoryczenia, ale doskonale zdawał sobie sprawę z powodów które do tego doprowadziły i nie miał nic na obronę.

— Nie chcę cię ranić, ale ja też chcę żyć, mam swoje potrzeby, a czas dla kobiety płynie inaczej niż dla mężczyzny… Ja… Piotrek — podniosła nieco głos, zmuszając go by spojrzał jej w oczy. — Ja już dłużej tak nie dam rady… Potrzebuję się kochać. Potrzebuję uprawiać seks. Im więcej dbam o ciebie i o twojego… i twoje zdrowie, tym bardziej sama się rozbudzam, a nic nie mogę z tym zrobić. Ja już tak dłużej nie potrafię…

Czuł się jak miażdżony przez prasę hydrauliczną, powoli, bez litości każdym słowem, mimo, że widział, że stara się dobrać słowa jak najdelikatniej.

— Dajesz mi bliskość i miłość… Zacząłeś znowu o mnie dbać, to wszystko jest bardzo, bardzo dużo, od nikogo innego tego nie mogę dostać… Ale z twoim penisem nie możesz mnie zaspokoić… W żaden sposób.

Ostatnie słowa wypowiedziała szybko i drżącym głosem, jakby ją parzyły i chciała jak najszybciej wyrzucić je z ust. Wiedziała, że będzie go to strasznie bolało, że popłyną mu łzy, ale musiała być w pełni szczera… i prowadzić swój plan na kolejny etap….

— Jesteś moim mężem, wiesz, że kocham tylko ciebie i przez ten najtrudniejszy czas przejdziemy razem i będę na ciebie czekała… ale nie będę czekała bezczynnie…

Otarł wilgotne oczy i patrzył na nią niedowierzając do końca, bo najgorsze, czego się spodziewał nie nadeszło i nie zapowiadało się, żeby nadejść miało… Co więc się z nim stanie??

— Ja chcę… postanowiłam… że będę uprawiała seks z kimś innym, kimkolwiek… — wyrzuciła z siebie ciężko.

Patrzył na nią zgnębiony i zdezorientowany.

— Dorota, czy….

— Nie, nie mam nikogo — odpowiedziała szybko — Ja po prostu chcę zwykłego seksu, bez angażowania się… Zwykłego penisa, który mnie zadowoli. A potem nie zobaczę go już ponownie… Chcę tylko tej jednej, krótkiej chwili, nic więcej…

Myśli kłębiły mu się w głowie, nie wiedział co w ogóle ma myśleć?! Z jednej strony obawiał się, że stracił całe swoje życie, teraz ma stracić ciało swojej żony?! Chociaż… Nie potrafił powiedzieć kiedy je je tak naprawdę miał, czy o nie zabiegał…

— Rozumiem, Dorota… ale…  ale to byłaby…

— Nie to nie będzie zdrada, to będzie nasza umowa — znów wyrzuciła z siebie palące słowa, wypowiadając je miłosiernie zamiast męża, żeby oszczędzić cierpień w tym najtrudniejszym do tej pory momencie życia… Kontynuowała dalej.

— To nie będzie zdrada jeżeli oboje się na to zgodzimy. Nie chcę cię bardziej ranić, ale nie chcę też sama cierpieć, mimo, że nic nie zrobiłam… Mam serce i ono należy tylko do ciebie i w miłości nie mogę od ciebie dostać więcej… Ale mam też ciało i pragnienia…

Nie ruszał się długo. Jak słup soli, niemal niewidocznie skinął głową bardzo powoli…

— Nie wiem, Dorota, jak ty to sobie wyobrażasz, jak chcesz… szukać takiego kogoś… — cedził słowo za słowem, już nieco mniej drżącym głosem.

— Piotrek… — uśmiechnęła się smutno i mówiła cicho — U kobiet to działa trochę inaczej… My nie szukamy, tylko wybieramy kogoś i… dajemy mu do zrozumienia, że się zgadzamy… Dużo o tym myślałam… Najbezpieczniej będzie, jeżeli się zgodzisz… Nie będę nic przed tobą ukrywać, ale też nie będę cię tym obarczać… Po prostu zwykłe, że “dzisiaj wrócę wyjątkowo późno”… Obiecuję, że nie będę w żaden inny sposób dawała ci do zrozumienia co zaszło….

Smutek znowu ogarnął jego twarz, więc dodała szybko:

— Ale mam jeden warunek.

— Warunek?!

— Warunek — kontynuowała dalej — jak tylko wrócę do domu, chcę być z tobą. Blisko i nago, żebyś wiedział, że tracisz moje ciało tylko na ten krótką chwilę, a poza tym moja dusza należy tylko i wyłącznie do ciebie. Żebyś od razu odzyskał swoją żonę dla siebie…

Chwyciła go za rękę i ścisnęła mocno…

— Chcę, żebyśmy przez to przeszli. Razem. I kiedy już wszystko będzie dobrze —  żyli dalej, bez żalu i pretensji, które mogą się pojawić po drodze… Czy przejdziesz to razem ze mną?

Spojrzała mu w oczy z pytaniem i nadzieją. Był zaczerwienione, szkliste, pełne obaw. Powolny, ale silny uścisk jej dłoni, był ostateczną odpowiedzią. Wypuściła głośno powietrze, łzy pojawiły się również i u niej. Ogarnęło ich wzruszenie. Usiadła mu na kolanach i objęła mocno. Oboje poczuli gorące oddechy na swoich szyjach, a ciche przełykanie łez było jedynym dźwiękiem w pomieszczeniu.

— Kochanie, chodźmy do łóżka się przytulić. Nago, tak jak kiedyś, pamiętasz?

Skinął głową na znak, że rozumie. Zrzucili krępujące ubrania które zagradzały dostęp do ich ciał. Ułożyła się na boku z podkulonymi nogami dając znak, żeby przywarł do jej pleców i tak właśnie zrobił. Objął jej szyją, chwycił pierś, drugą rękę położył na brzuchu. Przykryci kołdrą, znów czuli się beztroscy i bezpieczni, jak para nastolatków, która czuje, że życie to pasmo samych radości, że ból nie jest prawdziwy i zdarza się tylko innym… I że tak, jak teraz, będzie już zawsze… Naparła mocniej pośladkami na jego miękkie krocze, żeby poczuć każdy centymetr jego ciała.

—  Kocham cię… —  szepnęła, przyciskając jego rękę mocniej do swojej piersi.

—  Też cię kocham…

—  Czuję się teraz tak, jak pierwszy raz spaliśmy na tym wyjeździe na narty, pamiętasz?

— Mmm… — obojgu wróciło wspomnienie do czego to przytulanie doprowadziło… Nie chciała, żeby cokolwiek utrudniało ten i tak trudny moment…

— Piotruś, ja chcę tylko twojej czułości i obecności, ok? Tylko tego potrzebuję, nie musimy robić nic więcej…

Pokiwał lekko głową, wtulając twarz głębiej w jej pachnące włosy…. Ich oddechy zaczęły się wyrównywać, zarysy ciał rozmazywać, a uczucie błogości i beztroski tak jak kiedyś… tak jak kiedyś…

Rano obudził się późno, Dorota dawno już wyszła. Nie wstał. Rozejrzał się po sypialni, ucząc się tego nowego mieszkania. Ogromne, przestronne, wygodne, pachnące świeżością. Mimo to czuł się to trochę nieswojo. Jak w mieszkaniu, które znajomi zostawiają na weekend, żeby pomieszkać, a przy okazji popilnować.  Może to kwestia przyzwyczajenia… Kiedy zobaczyli się po południu oboje byli spięci, ważyli każde słowo i każdy gest, starając się nie zachwiać tej wypracowanej wczoraj delikatnej równowagi… Unikali swoich spojrzeń i nie poruszali żadnych tematów, które nawet dalekimi skojarzeniami wróciłyby ich do wczorajszego wieczoru… Zabawne… Poza rozmową nie zdarzyło się nic, oboje na coś się zgodzili, lecz napięcie było niemal namacalne. 

Obserwując się uważnie nie wyczuli w sobie wrogości czy niechęci, lody zaczęły więc stopniowo topnieć… Jak co dzień całowali się, przytulali… Kiedy skończył się tydzień oboje już byli w dobrych nastrojach, nie musieli nic udawać.  Zamówiony sprzęt miał opóźnienie, wieczór spędzili więc przed laptopem. Piotrek przygotował przekąski, znalazł film wybrany przez Dorotę, który obydwoje mogli obejrzeć z przyjemnością. Trochę sensacji dla niego, trochę romantyzmu i kostiumów dla niej. Idealny, spokojny wieczór we dwoje. Była mile zaskoczona, kiedy zobaczyła jak przygotował dla nich seans. Otworzył też dobre wino. Zasłużył na odrobinę czułości… Ale na jej zasadach… Umyci, wypoczęci zasiedli na kanapie w domowych ciuchach z kieliszkami w dłoniach. Obejmowali się zadowoleni ze swojego towarzystwa, a czerwone, mocne wino przyjemnie drażnił gardło, rozpływając się po ciele i wołało o dotyk cudzych rąk…

Akcja filmu toczyła się na XVII wiecznym francuskim dworze, gdzie wszyscy knuli intrygi przeciw wszystkim, co rusz ktoś padał trupem, a romanse zaczynały się i kończyły jak w kalejdoskopie… Dorota uśmiechnęła się na myśl jak realistycznie odwzorowuje to jej miejsce pracy…

W jednej ze scen księżna wdaje się w romans z konkurentem swojego męża. Mężczyzna przemocą popycha ją mocna na biurko, a następnie zarzuca suknię na plecy i zaczyna brutalnie posuwać od tyłu… Pikanterii dodawało, że świadkiem wszystkiego był mąż obserwujący ich zza specjalnego portretu z otworami na oczy. Scena była na tyle długa i sugestywna, że ich ręce same zaczęły skradać się między nogi, masując nawzajem…

— Podoba ci się? — Spytała kiedy kamera uchwyciła zaczerwienioną twarz aktorki drgającą w rytmie pchnięć swojego kochanka.

— No niezła jest… — skwitował nie bardzo wiedząc co odpowiedzieć, tym bardziej, że jej ręka na materiale jego spodni myślenia nie ułatwiała. Szybko dopiła resztkę wina i uzupełniła im kieliszki do połowy.

— Założę się, że jest trochę zoperowana, ale faktycznie fajna. Za to on jest mega przystojny… W takich okolicznościach dałabym mu się tak wygrzmocić…

Spojrzał na nią zaskoczony, ale nie oderwała wzroku od ekranu.

— Ciekawe czy ma dużą pałkę… — powiedziała i jednocześnie zaczęła go tylko mocniej pieścić —  tak od tyłu pewnie wchodzi w nią najgłębiej jak się tylko da… Założę się, że wciska jej na ciasno, bez żadnego luzu…

Podniecony Piotrek wsunął rękę do jej majtek. Ależ była mokra! Tylko od samego oglądania tego filmu? Czy jej myśli też  krążyły wokół przyszłych mężczyzn na których niedawno się zgodził…?

— Ta scena przypomina jedno spotkanie z liceum…. Wiesz, z Danielem…

Jego ręka zastygła.

— Byliśmy na domówce, była super impreza, całowaliśmy się non stop. Trochę macania, ale na nic więcej nie było szans, wiesz, mieszkanie w bloku i żadnego wolnego pokoju… Było dość późno, nie mogliśmy oderwać od siebie rąk, i żadne z nas nie chciało się rozdzielić i iść do domu. U niego byli rodzice a moi mieli za chwilę wrócić… Nie mogłam się powstrzymać i powiedziałam, żebyśmy poszli do mnie, choć na chwilę…

Wciąż wpatrzona w ekran upiła duży łyk wina. Piotrek powoli wrócił do pieszczot, szukając palcem drogi do jej wnętrza…

— Jak tylko zamknęły się za nami drzwi od razu rzuciliśmy się na siebie. Było mało czasu, więc właśnie tak jak w filmie Daniel rzucił mnie na szafkę na buty a ja wypięłam się ile mogłam… Ekspresowo opuściłam spodnie i majtki tylko na tyle, żeby dać mu dostęp do swojej piczki…

Piotrek dołączył drugi palec ślizgając się po jej gorących i nabrzmiałych wargach. Jej ręka również nie próżnowała pompując penisa, żeby był choć trochę twardszy…

— Moi rodzice mogli wrócić w każdym momencie i nie chcieliśmy tracić ani sekundy… Kiedy tylko wyciągnął ze spodni swojego wielkiego fiuta od razu poczułam jego zapach — westchnęła w podnieceniu — Boże jak on pachniał… Pożądaniem, siłą, prawdziwym mężczyzną… Już w pierwszym ruchu nabił mnie tak mocno, że krzyknęłam i zmuszał mnie, do stawania na palcach przy każdym pchnięciu, żebym go tylko zmieściła… To było prawdziwe pieprzenie…. Szybkie, pożądliwe, bez czułości… Żeby tylko się spuścić… Pamiętam jak kołysały mi się piersi pod koszulką, jak mnie za nie przytrzymywał, żeby tylko dopchnąć choć trochę głębiej…

Oblizywała usta, a jej przyśpieszony oddech sprawiał, że dekolt pokryty rumieńcem falował zmysłowo…

— Pamiętam, że nie mogłam już więcej wytrzymać i doszłam w tym przedpokoju, z opuszczonymi spodniami i wypiętą dupą… A ten orgazm był jak eksplozja w brzuchu! Pamiętam jakiego skurczu dostałam, jak cipka ścisnęła jego fiuta tak, że nie był w stanie ze mnie wyjść… Ooo! Daniel!!!

Wysapała jego imię i łkając przerywany oddechem zacisnęła uda na jego ręce. Kilkoma bezwiednymi ruchami bioder naparła by wcisnąć głębiej jego palce w rozpaczliwej próbie podtrzymania trwającego orgazmu. Kiedy ostatnia fala opadła delikatnie odsunęła jego rękę.

— Boże Piotrek, to było niesamowite!

Z wypiekami na twarzy pocałowała go mocno. Z trudem oderwała się od jego ust i przypomniała sobie, że trzyma w ręku jego sztywnego penisa. Odsłoniła koc i wyciągnęła go z opuszczonych spodni. Oczy aż jej się zaświeciły z wrażenia.

— To jest takie podniecające! Jak tylko opowiadam ci o moim byłym, robisz się natychmiast sztywny jak na zawołanie!

— No wiem, sam jestem zdziwiony, to nie jest chyba normalne…

— Czemu? Przecież to tak jakbyś… no wiesz… miał przed sobą pornosa, tylko go słuchał — mój głos i twoja wyobraźnia, pragnienia… To musi być ekscytujące, prawda? Tak to chyba działa na twojego penisa?

— No, chyba tak, po prostu… kręci mnie kiedy sobie wyobrażam, że… że będziesz uprawiać seks z kimś innym…

Zapadła cisza. Oboje znów wiedzieli, że muszą pilnować każdego słowa.

— Dlaczego? Wytłumaczysz mi?

— No… Opowiadałaś mi jaki jest, jak wygląda, jak… jak…

— ...Tak?

— Jak wyobrażam sobie co z tobą robi, podnieca mnie to momentalnie — wyrzucił z siebie ciężko— wyobrażam sobie jak cię zadowala swoim dużym…

— …dużym?

— Mówiłaś,  że… że ma dużego penisa…

Spojrzała w dól na jego nabrzmiałego i czerwonego już fiuta. Co prawda nie tak okazałego jak Daniela… Zaciśniętą pięścią zaczęła rytmicznie ugniatać główkę jego penisa od razu wywołując jego cichy jęk rozkoszy.

— Tak mówiłam…? I kręci cię to, że wsadzam sobie do środka tego wielkiego penisa?

— No tak… — wydukał a kolejna fala przyjemności ogarnęła jego ciało.

— To powiedz wprost — przycisnęła usta do jego ucha i wysyczała cichym, lubieżnym i gorącym głosem — chcesz, żebym się z nim pieprzyła?

— Mmm… tak… — jęknął bezwolnie

— No to powiedz to. Powiedz, że chcesz, żebym się z nim pieprzyła! proś mnie, żebym się z nim pieprzyła!

Oddychał ciężko.  Chciał to zrzucić z serca, chciał i bał się, ale wiedział, że musi to powiedzieć.

— Nie przestawaj…Dorota… ja… proszę cię… 

— O co prosisz?

Wypuściła jego penisa z ręki i wodziła  po nim samymi opuszkami i krótkimi paznokciami. Wiedziała, że doprowadzi go do do szaleństwa, ale nie pozwoli mu wytrysnąć wcześniej niż by tego chciała.

— No, śmiało… o co prosisz?

— Proszę cię, prześpij się z nim! — wyrzucał jak karabin — błagam daj mu się wypieprzyć, daj mu wsadzić tego dużego fiuta, niech cię posuwa! Chcę tego, chcę na to patrzeć, chcę, żeby ci było dobrze! Chcę, nawet jeżeli ja nie mogę, to… to chcę, żeby tobie było dobrze!!

Westchnął głęboko i wyprostował się. Dorota pocałował go w oba policzki, przytuliła się mocno do jego piersi.

— Boże, kochanie, to jest takie podniecające, nawet nie masz pojęcia! Jesteś najlepszym mężem! Kotuś, zrobię to! Dla ciebie… Takie rzeczy nie mogą być przeszkodą w naszej miłości i w naszym małżeństwie! Mamy za sobą wielką próbę, teraz też damy radę. Najważniejsze, żebyśmy się od siebie nie oddalili i żeby to nie stanęło między nami, prawda?

— Prawda…

— Dziękuję ci — wyszeptała w jego pierś… A następnie niespodziewanie zmieniła temat — oglądamy dalej?

— Co?! — Spytał zaskoczony — Dorota ja też chcę…

— Rozumiem, ale wiesz co powiedział lekarz. Musimy dbać o twojego przyjaciela — pieszczotliwie pogłaskała go po kroczu — a w tym tygodniu już raz popieściłam ci tyłeczek, prawda?

Zdezorientowany Piotrek nie umiał poskładać myśli.

— Wiem, ale ja nie wytrzymam, Dorota, proszę…

Uśmiechnęła się szyderczo widząc jak wpycha jej fiuta w ręką, oddając jej nad sobą pełnię władzy… Wszystko układało się tak jak miało…

— No z jednej strony nie chcę olewać zaleceń lekarza…. ale z drugiej strony widzę jak cierpisz… Może zrobimy tak, że obejrzymy ten film do końca, ja cię będę tutaj głaskała…. o w ten sposób… Żeby ci wypełnić jajeczka… A potem pokażę ci coś wyjątkowego i pozwolimy ci dojść, co ty na to?

Zdenerwowany, z buzującym w nim podnieceniu które nie miało szans na uwolnienie, niechętnie kiwnął głową. Dorota włączyła film, cały czas trzymając rękę na penisie półgołego męża.

Kolejne dwie godziny okazała się dla niego prawdziwą katorgą. Dorota głaskała, uciskała i pompowała powoli jego fiuta, a gdy tylko zadrgał, bądź głośniej westchnął natychmiast zmniejszała pieszczoty. Co gorsza, film okazał się niezwykle pieprzny, a pierwsza scena to był nic w porównaniu do tego co działo się potem. Piotrek czuł jak męczący ból jąder, miał wrażenie, że zaraz któreś pęknie. Z ogromną ulgą doczekał się napisów końcowych…

Zaczął wstawać i ubierać się, ale powstrzymała go ruchem dłoni.

— Nie! Rozbierz się i choć do sypialni, chcę ci coś pokazać…

Trochę niepewnie, ale rozebrał się, a Dorota pociągnęła go za sobą. Kazała mu stanąć przy łóżku, a sama przestawiła lampkę nocną tak, żeby oświetlała ją od strony nóg. Rozebrała się do naga i z uśmiechem wskoczyła na prześcieradło opierając plecy o poduszki i podciągając nieco rozchylone nogi. Widok nagiej, rokraczonej żony dodawał mu odwagi, chociaż fiut, obolały od niezrealizowanego podniecenia domagał się tylko jednego…

— Chcę, żebyś wszystko widział. Klęknij i dotykaj się. Powoli!

Piotrek klęczał, polerując powoli swojego penisa tak jak mu kazała. Patrzył jak jej paluszki masując delikatnie zaczerwienioną już łechtaczkę… Jej wargi lśniły od kuszącego śluzu, którego Piotrek teraz dziko pożądał. Dorota przekręciła się i z nocnej szafki wyciągnęła sztucznego penisa, którego niedawno kupili… Obserwowała jak jego oczy się rozszerzają… 

— Jest duży, prawda? — wyszeptała w półcieniu sypialni.

Pokiwał głową patrząc jak jej palce ślizgały się w górę i dół olbrzyma trzymanego blisko piersi w rytm jego własnego masowania. Tylko ten, który miała w dłoniach był znacznie większy…

— Chcesz zobaczyć jak się pieprzę z tym wielkim penisem?

— Tak — Wyjąkał. Słyszała jak jego oddech zrobił się nieco cięższy. Jego źrenice się rozszerzyły. Z przyjemnością zauważyła, że penis mu stwardniał. Wyraźnie zafascynowała go wizja tej zabawki penetrującej mu żonę.

— Widzisz, że jest znacznie większy od twojego?

Tylko kiwnął głową nie odrywając wzroku.

— Kiedy byliśmy w sklepie nie mogłam się mu oprzeć. Pomyślałam, że po tych wszystkich latach zasługuję, żeby przyjąć długiego i grubego fiuta, żeby taki porządny kutas mnie wypieprzył, rozepchał i w końcu wypełnił moją wąską cipkę…

Piotrek jęknął, usłyszał to co podświadomie pragnął, poruszył najdelikatniejszą nutę jego podniecenia. Przyłożyła sobie czubek zabawki do cipki i czule pomasowała, zbierając widoczną już wilgoć i pchnęła ją lekko w swoje wnętrze. Wygięła się w łuk i jęczała. Sięgnęła drugą ręką do swojej łechtaczki i zaczęła ja drażnić. Patrzył jak zahipnotyzowany na nieziemskie przestawienie rozgrywające się na jego oczach, kiedy Dorota syciła swoje podniecenie  jego pożądliwym i wygłodniałym spojrzeniem.

— Podnieca cię, kiedy takie wielki fiut posuwa swoją żonę?

Szybko pokiwał głową.

 Dorota zaczęła się pieprzyć szybciej i głębiej. Tarła łechtaczkę jak szalona, a jej mąż masturbował się do jej tempa.

— Myślisz, że zasłużyłam po tym wszystkim na dużego fiuta, większego niż twojego? —  pokiwał gorączkowo głową, lekką od wypitego alkoholu…

— Chcesz zobaczyć jak twoja żona dochodzi na większym, lepszym kutasie? Mam znaleźć mężczyznę, który w końcu mnie zadowoli? Chcesz tego dla mnie??

— Tak chcę, Dorota proszę… zrób to!

—  Chcesz, żeby obcy facet zadowolił mnie jak nigdy w życiu?? Chcesz zobaczyć moją ciasną cipkę rozciągniętą na czyimś fiucie?

—  Tak! —  Krzyknął w euforii.

— Możesz dojść wtedy, kiedy ja — poinstruowała go z przerywanym oddechem — i tylko wtedy. Od dzisiaj możesz dojść tylko w mojej obecności i tylko kiedy ci pozwolę. Dopiero kiedy ja dojdę na tym grubym kutasie możesz wytrysnąć, rozumiesz?

— Tak! — wysapał.

Pieprzyła się coraz mocniej. Słyszała jak mokra była jej cipa i wiedziała, że jej mąż też to słyszy. Czuła niewysłowioną wolność i euforię. Z niezwykłą jasnością umysłu zrozumiała, że uwaga całego świata skierowana jest na nią. Nie z pretensją, oczekiwaniami i wiecznymi żądaniami, ale z uwagą, zachwytem i pożądaniem. Czuła jak spada z niej przebranie szarej myszki odsłaniając modelkę, aktorkę, gwiazdę w świetle jupiterów gdzie każdy chce łapczywie zobaczyć, chociaż skrawek jej osoby i zachować jak relikwię. Czuła, że jest ważna i to uczucie dawało siłę i pewność w każdym ruchu. Jęczała z ekstazy duszy i ciała. Była boginią na szczycie góry i patrzyła w dół na niego, zachodzącymi mgłą oczami, chłonąc jego podniecenie i poddanie, które jej ofiarowywał.

— Patrz co ten wielki kutas robi z moją twoją żoną!!!

Kilka ruchów później zacisnęła mocno oczy i poczerwieniała.

— Boże, dochodzę! 

Krzyczała, a Piotrek, jak na rozkaz przyśpieszył trzepanie swojego spragnionego fiuta… Jej orgazm rozlewał się po jej cipce i brzuchu kiedy patrzyła jak jej mąż tryska swoim nasieniem na podłogę i brzeg łóżka, widziała po jego twarzy jak intensywny był jego orgazm. Jej orgazm był taki wspaniały… Równie wspaniały jak poczucie władzy…

Piotrek resztkami sił, trzepał wiotczejącego już kutasa coraz wolniej, strzepując ostatnie krople spermy. Powoli wyciągnęła z cipki sztucznego penisa unosząc go lekko do góry. Oboje widzieli jak bardzo był mokry i pokryty śluzem.

— Rany boskie, Piotrek.. to był chyba jeden z lepszych orgazmów jakie miałam! — spojrzała na plamy przed mężem — twój chyba też, przyznaj?

— Tak! to było coś niesamowitego…

— Okazuje się, że jedynie wielki fiut potrafi dać nam obu wspaniały orgazm, prawda? — Roześmiała się, bo choć fakty nie pozostawiały wątpliwości to mężczyźnie bardzo trudno przyszło to przyznać kiwnięciem głowy…

59
9.33/10
Podziel się ze znajomymi

Jak Ci się podobało?

Średnia: 9.33/10 (4 głosy oddane)

Z tej serii

Komentarze (0)

Teksty o podobnej tematyce:

pokątne opowiadania erotyczne
Witamy na Pokatne.pl

Serwis zawiera treści o charakterze erotycznym, przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich.
Decydując się na wejście na strony serwisu Pokatne.pl potwierdzasz, że jesteś osobą pełnoletnią.

Pliki cookies i polityka prywatności

Zgodnie z rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Potrzebujemy Twojej zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych przechowywanych w plikach cookies.
Zgadzam się na przechowywanie na urządzeniu, z którego korzystam tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie moich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania przeze mnie ze stron internetowej lub serwisów oraz innych parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych i w celach analitycznych.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz w regulaminie serwisu.