Nieposkromione marzenia (VIII) - Miłe złego początki...

31 marca 2026

Opowiadanie z serii:
Nieposkromione marzenia

52 min

Poniższy tekst znajduje się w poczekalni!

Piotrek nudził się niemiłosiernie. Przyjął jakieś gówniane zlecenie, tylko po to, żeby móc przyznać, że faktycznie ma pracę. Klient okazał się uciążliwym pajacem, który nie wiedział czego chce. Finalnie, po długim ględzeniu bez celu zgodził się tylko na część pierwotnego planu. Zacisnął zęby, bo te niepotrzebne ustalenia trwały dłużej niż zaplanowana praca. jedyną rzeczą z której mógł być dumny w tej sytuacji był fakt, że nie zwyzywał klienta do trzeciego pokolenia wstecz. I nawet na samym końcu musiał trzymać nerwy na postronku, kiedy na końcu padło pytanie o rabat.

Od ich poprzedniego zbliżenia z Dorotą mijały już dwa tygodnie. Na myśl o nim mimowolnie się uśmiechał… Kiedy odtwarzał cały przebieg coś go niepokoiło… Ta jej opowieść o swojej licealnej miłości…. Niby sam poprosił, ale czuł się jakoś nieswojo. Jakby tamten chłopak był z nimi w tej sypialni. No, ale dało to piorunujący efekt, bez dwóch zdań. Hmmm, może… Może taka odmiana nie jest zła? W końcu ile można jeść codziennie ten sam obiad? Tym bardziej, miał wyrzuty sumienia, że przez jego problemy niemal pogrążył ich oboje i tylko zdecydowana reakcja Doroty wyciągnęła oboje z odmętów rozpaczy. Gwoździem do trumny był fakt, że jego seksualna zdolność właśnie leżała i kwiczała. Według lekarza, czas powrotu to kilkanaście a nawet jebane kilkadziesiąt miesięcy!  Małżeństwo, miłość, wspólne mieszkanie, fajnie, fajnie… To silne więzy, ale życie to życie, a potrzeby to potrzeby.

Starał się nie myśleć o pracy Doroty. Szefowa w zajebiście wielkiej korporacji, podium w krajowej hierarchii. Niekiedy, z okropnym ukłuciem zazdrości wyobrażał sobie Dorotę w jej garsonce siedzącą w skórzanym fotelu. Nowo zatrudnieni mężczyźni przychodzą przyjąć opieprz za coś co zrobili, a ona ruga ich jak bure suki. Są bliscy wylotu z pracy, przepraszają, z pochylonymi głowami pytają jak mogą naprawić sytuację. Dorota wstaje i siada w niedbałej pozie na brzegu biurka. Zaczyna rozpinać guziki swojej bluzeczki… Mówi, że strasznie zawalili i muszą osobiście ją przekonać, że się nadają do tej pracy, ale to musi zostać między nimi… W pierwszej chwili nie rozumieją co się dzieję, ale jej znaczące spojrzenie na ich wybrzuszające się krocza i kiwnięcie głową jest wystarczającym sygnałem startowym. Na wyścigi zrzucają ledwie rozpięte, lub w ogóle nie rozpięte koszulę przez głowę. Trzaskają klamry rzucanych na wykładzinę pasków. Stoją nadzy, w napięciu, a ich pobudzone członki zaczynają budzić się do życia. Rzuca coś w stylu „Czy zamierzacie się wziąć do pracy, czy od  razu ma was od razu wywalić na zbite pyski?!”. Ochoczo zaczynają gładzić swoje pokaźne zaganiacze. Piotrek Marzył jakie są duże i grube, jak puchną od buzującej krwi, a drobne krople śluzu zaczynają lśnić na ich rytmicznie odkrywanych żołędziach… Wyobrażał sobie jak Dorota oblizuje się na myśl kiedy w końcu wypełnią jej usta i cipę… Z niecierpliwością czeka aż poczuje smak ich wytrysków zalewających jej język…

Nie! Koniec! Wyrzucał te myśli ze swoje głowy. Chciał to widzieć i nie chciał do tego dopuścić jednocześnie… Obawiał się, że może właśnie to się dzieje w tej chwili.. Czy to możliwe, że w momencie kiedy on obiera ziemniaki czy myje podłogę jakiś facet bez skrupułów dyszy nad wypiętą Dorotą i wciska w nią swojego fiuta szepcząc jej do ucha, że zaraz zaleje jej cipę po brzegi…. Może kobiety na stanowiskach robią inne rzeczy niż faceci w tej samej sytuacji? Wiedział dobrze jak działa władza i jej okazywanie między przełożonymi i podwładnymi. Był to potężny afrodyzjak. Jeżeli obie strony to rozumiały….mogłoby się to zdarzyć wszystko.

Odgłos przekręcanego klucza i widok uśmiechniętej Doroty w drzwiach odgonił złe myśli.

— Cześć kochanie! — Zawołała radośnie starając się ściągnąć buty, balansując jednocześnie z papierowymi torbami — przyniosłam coś dobrego na obiad!

— Cześć! — dał jej buziaka na przywitanie i odebrał  zakupy z jej wyciągniętych rąk. Był lekko zaskoczony — mówiłaś, żebym zrobił obiad?

— Oj przepraszam, widzisz, że jestem dzisiaj wyjątkowo wcześnie, myślałam, że będziesz jeszcze pracował kiedy przyjdę. Liczyłam, że zdążę zanim się weźmiesz za gotowanie?

— Całkiem szybko dzisiaj poszło — uciął krótko.

— O no to chyba mamy dobry powód, żeby się troszkę porozpieszczać jedzeniem z topowej restauracji? Alicja, jedna z moich menadżerek kręci z właścicielem tej knajpy i mówi, że ten ich szef kuchni to jest jakiś kulinarny czarodziej, chodź sprawdzimy… W tamtej torbie masz czerwone wino, polej nam na dobry humor.

Weszli do kuchni. Dorota odłożyła ze stołu przygotowany przez Piotrka obiad i rozkładała zawartość przyniesionych pojemników. Otwarte wino szybko zapełniło kieliszki.

— Za dzień pełen wrażeń! — Dorota uniosła kieliszek, który stuknęła do wspólnego toastu. Na raz wypiła zbyt dużego łyka i aż musiała głośno wypuścić powietrze po przełknięciu.

— Smacznego! Boże, jakie to dobre! Nie wiedziałam, że połączenie kaczki i pomarańczy może być takie pyszne! A to gateau… Poezja! Piotruś, polej nam jeszcze. Powiem ci, że jak jem takie rarytasy, to odechciewa mi się gotować. Człowiek myśli o wszystkim, tylko, nie o tym, żeby sobie ułatwić życie. Kasa się zgadza, człowiek cały dzień spędza poza domem, ciągle tylko praca, konto w banku puchnie, to kurcze chociaż po powrocie byłoby fajnie zjeść coś dobrego…

Nie wiedział, czy to tylko typowa korpo—gadanina, czy też ma to odebrać jako prztyczek w nos. Zdecydował, że wybierze tą pierwszą opcję…

— A ty jak myślisz? Ale się tutaj ciepło zrobiło!— Wino zaczynało działać, odpięła więc dwa guziki swoje bluzki, dając mu cudowny wgląd w swój dekolt.

— No wiesz… Jeżeli cena to nie problem, to chyba w porządku?

— No właśnie! Poza tym to też ciebie odciąży, wiem, że nie lubisz gotować, więc skoro to nie twoja bajka, to możemy wykorzystać moją kasę i skupisz się na pracy?

Uśmiechała się ciepło, ale wydźwięk tej rozmowy sprawiał, że coraz bardziej rzedła mu mina… Oboje dobrze wiedzieli, że gotuje nie dlatego, że chce, tylko pracy ma na tyle mało, że bierze się za kolejne domowe obowiązki, żeby w ogóle coś robić. Pieniądze nie miały jakiegokolwiek znaczenia, odkąd Dorota wygrała los na loterii życia. Wytrzymał chęć powiedzenia o jedno słowo za dużo i powiedział tyle ile trzeba było.

— Po to jest życie, żeby korzystać. Nie ma się co rozdrabniać, tylko trzeba sobie ułatwić życie.

— Właśnie! — wykrzyknęła, nachyliła się nad stołem i ucałowała go mocno w policzek. Jej własne były już widocznie zaróżowione — Słuchaj Piotruś, a propo ułatwiania sobie życia… musimy teraz troszkę poważniej porozmawiać. Boże, nie patrz się na mnie takim wzrokiem! Haha, świat się nie kończy, nie przeprowadzamy się jutro do centrali w Amsterdamie! Hahaha… Zwykła sprawa, ale chcę, żebyśmy teraz na spokojnie porozmawiali skoro jesteśmy razem i mamy czas.

— Ok, możemy rozmawiać — odparł trochę za chłodno, nie wiedząc na co ma się przygotować.

— Chodzi mi o nasz seks.

— Nasz seks? — zapytał zaskoczony. Mogło to oznaczać tylko coś groźnego lub niekomfortowego.

— No dobra, w sumie to nie do końca seks, ale hmmm… Chodzi o nasze zbliżenia — kolejna szpila trafiła w odpowiednie miejsce, a strach przed tym co zostanie powiedziane rósł z każdą chwilą — pomyślałam, że musimy coś zmienić, bo za każdym razem cię doję… Oj, przepraszam, nie patrz tak… Tak mi się do kojarzy, co ja mogę zrobić! Okej, za każdy razem jak ci masuję twoją szanowną prostatę, to po prostu bolą mnie ręce. To jest dla mnie spory dyskomfort. No i w sumie mało co z tego mam dla siebie…

Gniew, zażenowanie, wstyd i  rozgoryczenie ścigały się w jego głowie. Nie umiał sobie poradzić z którymkolwiek z nich, skupił się więc na bezcelowym grzebaniu widelcem w talerzu

— …Ale chyba właśnie znalazłam rozwiązanie! — zawołała wesoło z nieskrywaną duma i radością — Rozmawiałam ostatnio z Dagmarą i tak od słowa do słowa, zeszłyśmy na łóżkowe tematy.

Nie dokończyła, bo piorunujący wzrok męża znad upuszczonego widelca kazał się zatrzymać w pół słowa.

— Rozmawiałaś z kimś o nas?! — jego krzyk był zduszony z przerażenia i wściekłości.

— Ej, spokojnie i nie tym tonem — Dorota nie cofnęła się o krok. — Nie powiedziałam jej żadnych szczegółów, uspokój się…Tylko same babskie rzeczy. Jak  bardzo lubimy nastrój, w co się lubimy ubrać, jakie przyjemne jest przytulanie… Kobiety nie rozmawiają o czasie ruchania, długości pałki, spuszczaniu się i szerokości cipek!

Westchnął z ulgą , bo udana parodia i śmieszno—karcący głos skutecznie rozbroił sytuację. Tak naprawdę rozmowy z Dagą były przede wszystkim o rozmiarach kutasów… Ale to nie była informacja przeznaczona dla niego. Na razie.

— Jeżeli poprawi Ci to humor, zrobiłam z ciebie maratończyka, Adonisa i strażaka Sama z największym wężem w całej remizie!

Oboje wybuchnęli szczerym śmiechem po którym dolali sobie wina.

— Słuchaj Dagmara to moja dobra przyjaciółka i mówimy sobie “wszystko”, ale to jest “rozsądne wszystko”. Bez niepotrzebnych szczegółów. Skumplowałyśmy się jeszcze jak zaczynałam pracę, więc relacje miałyśmy już dobrze poukładane zanim kopnęli mnie do góry w firmie. Wiesz, odkąd ją poznałam lepiej to nie kryła, że lubi się często gęsto zabawić i to wiesz… Faceci, dziewczyny, nie tylko pary, czasem wręcz trochę tłocznie… I jak rozmawiałyśmy to zaczęła pokazywać mi zdjęcia. Kurde, Piotrek, szkoda że ich nie widziałeś… Wszystkie możliwe kombinacje, tuziny piersi, penisów na pęczki… Nie wiedziałam, że ludzie, których znam, czy codziennie mijam na ulicy robią takie rzeczy. No nie powiem, że nie zrobiło mi się mokro… A w sumie chcesz sprawdzić?

Spytała z szelmowskim uśmiechem. Było widać, że wino uderzyło jej już do głowy i jest mocno wyluzowana. Przysiadła się blisko, tuż obok na kuchennej rogówce, po czym lekko uniosła biodra podciągając spódnicę do pasa. Wzięła jego rękę i przycisnęła sobie do swojego krocza.

— Ale to nie wszystko. Pokazywała mi te zdjęcia, a uwierz Piotruś, było ich duuużo… I duuuże były też… ale dobra, nieważne! No i przeglądamy sobie i nagle mnie coś zaskoczyło. Na fotce były dwie laski, obie gołe a jedna z nich ma na tyłku jakieś takie dziwne paski i od tyłu dociska tamtą klęczącą. Nie widziałam dokładnie, ale coś tam pomiędzy nimi było… Daga widzi, że się przygląda i pyta o co chodzi, więc jej mówię, że nie wiem co robią, a ona, że posuwają się — straponem. I wtedy mnie olśniło, że to jest hit! Zanim nawet pomyślisz — nic jej nie mówiłam! Zainspirowało mnie to i dyskretnie wypytałam co i jak. Kurczę, myślę, że to coś dla nas!

— Nie rozumiem, co mają dwie lesbijki do nas?

— Oj tam od razu lesbijki… Dagmara mówi, że jak jest zabawa przez całą noc, albo jeszcze dłużej, to zawsze się zdarzy, że akurat żaden facet nie może postawić kutaska, więc dziewczyny biorą sprawy w swoje ręce i jak to ona powiedziała? „Aktywnie czekają” na erekcję, dając przy okazji fajny pokaz, hahaha! — zaśmiała się i  nie wypuszczając jego ręki spomiędzy ud.

 — Zobacz, sprawdziłam sobie w necie jak to wygląda. Poczekaj, gdzieś to miałam zapisane… To nie to, ups tutaj nie patrz — szybko zamknęła otwierającą się czerwoną zakładkę— niechcący kliknęłam, bo myślałam, że to sklep, ale się okazało, że to raczej, hmmm instrukcja obsługi, haha.. O mam! Zobacz…

Zaczęła skrolować stronę sexshopu z paskami, bielizną, dildami wszelkich kształtów, rozmiarów i kolorów.

 — Tutaj jest taka fajną uprząż, którą się zakłada, tutaj paski do dopasowania… O, a tutaj jest uchwyt na zamontowanie zabawki. Tu piszą, że ta czarna jest ponoć najlepsza, bo ma podwójną opcję montażu, więc prawie wszystko do niej pasuje.

Kaskada przewijających się przed oczami sztucznych penisów, wypiętych modelek, które w zachwycie testowały na sobie reklamowany sprzęt obudziły jego podniecenie i coraz większą uwagę skupiał na prawej ręce błądzącej po kroczu Doroty.

— I co myślisz, może pojedziemy sobie pooglądać to na żywo? Sprawdziłam, że mamy całkiem fajny sexshop na mieście? Pojedziesz ze mną?? — propozycja wspólnego oglądania erotycznych zabawek przez kobietę wciskającą sobie męską dłoń w swoje krocze mogła mieć tylko jedno zakończenie.

— Dobrze, pojedziemy — westchnął, a na jego policzku wylądowały trzy szybie całusy.

— Kochany jesteś! Już dzwonię… Halo? Taxi? Chciałam zamówić taksówkę. Emila Zegadłowicza sześćdziesiąt dziewięć. To będzie na kurs naulicę Wolności pięćdziesiąt jeden. Dziesięć minut? Okej, dziękuję! Ale jestem podekscytowana! Ciekawe czy będą mieli tak samo duży wybór, jak na stronce. No i żeby mi te rzeczy pasowały do moich ciuszków.

— Po co ci mają pasować? — spytał, nie rozumiejąc — przecież i tak będziesz rozebrana?

— No niby tak, ale na początek będę chyba zakładała na bieliznę bo boję się, że paski mogą mnie obcierać zanim się nie dopasują.

— Chwila, bo czegoś nie rozumiem… — faktycznie, nie rozumiał — chcesz, żebyśmy kupili te… jak to się nazywało, majtki z dildo… Ok, strapon, zapamiętam, dzięki. Po to, żebyśmy mogli być trochę bliżej, pomimo moich, ekhm, problemów, więc…

Informacja docierała do niego bardzo powoli…

— Oj głuptasie, nie widzisz, że to idealne rozwiązanie dla nas? Mogłabym wygodnie i z wolnymi rękami spenetrować twój tyłeczek!

 — Nie! Nigdy w życiu! — Zerwał się z rogówki, kręcąc się jak oparzony po kuchni. — Nie ma takiej opcji! Nie będziesz mnie… Tym czymś!

— Z tym czymś kochać się z tobą…? — spytała niewinnie, i trochę go to stonowało.

— Proszę cię, o czym ty w ogóle mówisz!

— Usiądź proszę i uspokój się. — ponownie użyła swojego stanowczego tonu — mamy przyjemny czas, jemy super obiad, pijemy dobre winko, nie niszcz tego. Usiądź powiedziałam. Masz tu jeszcze trochę wina.

Opróżniła resztę butelki do jego kieliszka, podstawiła pod usta. Wypił sporo. Przyłożyła rękę do jego policzka zwracając delikatnie jego twarz w stronę swojej. Poczuł intensywnie palce nasączone jej intymnym zapachem…

— Piotr, popatrz na mnie. Nie wstydzimy się, nie ukrywamy. Jesteśmy dorośli. Patrzymy na rzeczywistość i nie uciekamy przed nią. A rzeczywistość jest taka, że na razie z powodu twojej choroby nie możemy uprawiać typowego seksu. Ej! Nie uciekaj wzrokiem, mówię do ciebie. Jesteśmy razem i rozwiążemy to. Mamy taki czas, że swoim penisem nie możesz mnie zadowolić. A ja muszę dbać o ciebie i twoją jąderka. Nie będziemy i ograniczali, tylko przystosujemy się i wyciśniemy z tej sytuacji jak najwięcej. Żadnego z nas nie zostawiamy na lodzie. Znajdziemy sobie takie zabawki, żebyśmy obydwoje mieli radochę i żeby nikt nie czuł żalu, że nie dostaje nic w zamian, prawda?

Ostatnie słowa, może nieintencjonalnie go zraniły. Sam przed sobą bał się przyznać kiedy ostatnio zrobił coś ważnego, kiedy zarobił poważne pieniądze. Długie miesiące, rok… Może już będą ze dwa lata? Chyba faktycznie myśli tylko o sobie. Dopóki wnosił do związku 99% mógł wydawać polecenia, oczekiwać, że Dorota się dostosuje, teraz sytuacja się odwróciła… Wino w głowie, zapach w nozdrzach i namiot w majtkach nakazały zrozumieć nową rzeczywistość… Pokiwał lekko głową.

— Zrozum kochanie. Wiemy obaj, że potrzebujesz z mojej strony… specjalnego traktowania. Dla mnie to jest ok, ale weź pod uwagę też moje możliwości. Przecież już teraz używamy pomocy, co z tego, że z apteki a nie sexshopu. Działają tak samo, a mi będzie zdecydowanie wygodniej. No i w końcu, wiesz, będziemy mogli teraz być w blisko siebie, a nie na wyciagnięcie ręki, prawie jakbyśmy faktycznie uprawiali normalny seks… Tak bardzo mi go brakuje…

Przywarła mocno do jego ust całując namiętnie. Lekko, w kącik jego ust wprowadziła swój jeszcze wilgotny palec. Stopniowo, coraz głębiej nie przestając całować. Zaczęła nim poruszać tam i z powrotem. Stopniowo zmniejszała siłę pocałunku, aż oderwała się pozostawiając w jego ustach jedynie swój poruszający się palec…

Wciąż w świecie swoich marzeń usłyszał jej szept przy uchu.

— Widzisz kochanie z moją pomocą przywykniesz do wielu rzeczy o których ci się nie śniło…

Otworzył oczy w momencie kiedy zadzwonił telefon a Dorota podeszła do stołu żeby odebrać.

— Dzień dobry! Tak, już schodzimy!  Panie Mariuszu, wkładamy buty i za dwie minutki jesteśmy! Chodź Piotruś!  Kierowca czeka!

Pociągnęła go za rękę, ubrali się i szybki krokiem wyszli z mieszkania.


Rozentuzjazmowana Dorota otwarła drzwi i wskoczyła na tylne siedzenie chyba dwudziestoletniego mercedesa, który nadawał się już tylko na taksówkę. Na przednim fotelu siedział facet, grubo po pięćdziesiątce, który swoim wielkich brzuchem zapakowanym w obleśny sweter, niemal dotykał kierownicy. Odwrócił się do tyłu i spojrzał na otwarte drzwi, prezentując przy tym, chyba specjalnie, swój sumiasty wąs, godny sarmaty ze szkolnego podręcznika. Po chwili pojawił się Piotrek.

— To wszyscy?

— Tak.

— No to jedziemy. Pan trzaśnie mocniej tymi drzwiami, bo mercedes mercedesem, ale trochę niemieckiego obejścia trzeba z nim mieć.

Dorota zachichotała.

— To gdzie jedziemy?

— Na Wolność pięćdziesiąt jeden.

— Mhm… — stęknął i zaczął naciskać guziczki na archaicznych przyrządach o niewiadomym przeznaczeniu. — A co tam ma być?

— Sex shop Euforia — Piotrek spiorunował ją wzrokiem, wyraźnie było słychać, że zaczyna jej się lekko plątać język.

— Sex… shop… euforia…wolności… pięćdziesiąt i jeden… Jest, dobrze, proszę państwa, jedziemy — Auto ruszyło gładko z cichym pomrukiem. Dorota wciąż się uśmiechała i rozglądała się jakby pierwszy raz była w aucie.

— Przepraszam, a długo pan tą taksówką jeździ?

Przez chwile wydawało się, że sapanie, które równie dobrze mogłoby być oddychaniem będzie jedyną odpowiedzi, jednak leniwe tempo nie kazało na siebie czekać.

— Tym konkretnym egzemplarzem sześć lat. Poprzednio miałem ten sam model, troszeczkę w lepszej konfiguracji, ale zamieniłem na młodszy jak stuknęła trzydziestka— uśmiechnął się pod wydatnym wąsem dumny ze swojego żarciku. Dorota zawtórowała mu chichotem.

— No podobno dobrze się jeździ na młodszych, bo po trzydziestce to już nie warte to stukanie!

Taksówkarz wybuchnął śmiechem niczym indyk. Brzuch mu się trząsł, a przykryty swetrem wyglądał jak para buldogów gryzących się pod tureckim dywanem. Żona Piotrka zanosiła się śmiechem odchylają głowę do tyłu, kierowca jedno oko ocierał z łez, a drugim spoglądał w odsłonięty i podskakujący dekolt. Piotrek patrzył za szybę, zażenowany tym zachowaniem.

— Powiem pani, tak jako ciekawostkę, że pół życia spędziłem na taksówce najpierw dorywczo, potem już na pełny etat jak to mówią. Pewnie pani nie uwierzy, ale kiedyś byłem sportowcem, no i nawet do krajowego poziomu doszedłem, kurde bele. Gdyby nie kontuzja w tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiątym siódmym, nie wykluczone, że grałbym w reprezentacji. No i skończyła się kariera.

— Och, naprawdę?! — spytała przejęta Dorota, która nie znała zasad jakiegokolwiek sportu — To może ja pana kiedyś w telewizji widziałam??

— Chłe chłe chłe.. No jeżeli na kablówce oglądała by pani powtórki z rozgrywek krajowych w dziewięćdziesiątym trzecim… Chwila… Nie! Dziewięćdziesiąt cztery—dziewięćdziesiąt pięć, to pewnie by pani znalazła tylko, nie wiem czy by mnie pani poznała… Trzydzieści kilo temu i o jedną łysinę mniej — parsknęła ponownie — Wtedy to człowiek był jak nie przymierzając Jean Paul Belmondo. Kluby się o zawodnika wprost biły, kobiety wzdychały i w kolejce ustawiały. Jak na wspominki się zbierze, to żal tego czasu, ale z drugiej strony, co było to było, a człowiek skorzystał… Wspomnień zostało tyle, że jakbym codziennie po jednej opowiadał to by na dobry rok z hakiem zostało! Teraz już człowiek z roku na rok starszy, przygody już tak nie pociągają… No, jest inaczej. Ale wie pani, teraz to ja jestem już stary miś, ale jak zacząłem jeździć na taryfie to jeszcze byłem fajny niedźwiadek… No to pewnego rodzaju sytuacje, wie pani, też się zdarzały… Nie będę się chwalił, że jestem nie wiadomo jaki żigolak, bo to nie o to chodzi, no ale… Nieraz jak się wieczorami zawoziło pary na imprezy,  a nad ranem odwoziło osobno tych samych, pokłóconych, albo spłakane panie się na drugi koniec miasta wiozło, to wie pani… Taksówka elegancka, środek nocy i nastrój gotowy. Panie często też po jednym głębszym, to nie ukrywały, że chciałby zrobić przerwę w kursie, że tak powiem… No było, było takich sytuacji. Niech sobie pani nie myśli, że człowiek tak co noc, ale przez te lata to się zebrało historii na dobrą książkę. Ale teraz, wie pani, człowiek  jak ten niedźwiedź… Nabrał ciała, a tego sadła, to już w ogóle! Jak  zapadł w sen zimowy na 20 lat, to tego nie ubyło, a włosów za to tak… 

Zerknął w lusterko przypominając sobie, że oprócz pasażerki jedzie chyba mąż i sondował na ile może sobie pozwolić zanim dostanie w ryja.

— Teraz to już człowiek sobie już tylko jeździ i rozmyśla, chociaż raz na ruski rok się zdarzy, że się wiezie takie małolaty co nawet w środku zimy mają więcej odkryte niż zasłonięte i machają człowiekowi tak koło oczu, nachylają się… A ja jedyne czego się spodziewam, że mnie próbują na wnuczka złapać, żeby za taryfę nie płacić, hehehe… Tak sobie z kolegami żartujemy, że teraz to już tylko łykamy połóweczkę viagry, żeby się nam ładnie w spodniach układał — Dorota parsknęła ponownie doceniając autoironię wyliniałego kocura, który kontynuował swoją opowieść o świecie i ludziach bo się na nich znał — Panie szanowny, pan sobie teraz zasłani uszy, bo pana chyba takie rzeczy nie interesują. Miałem, i to niedawno, taką sytuację, że klękajcie narody.  Zajeżdżam pod jakąś tą, masarnie, masowalnie, no… te takie trzy litery co kobiety tam chodzą na zabiegi?

— SPA?

— O! Właśnie to! Podjeżdżam tam, nie pierwszy, nie ostatni raz. A tu mi wsiada taka pannica, no normalnie prima sort! Koszula i płaszcz porozpinane, spódniczka króciutka, buty aż tam za kolano… Akurat wiater wiał bo się zbierało na zmianę pogody, no niech pani uwierzy jak ona szła! Jak modelka na wybiegu, albo jak w filmie jakimś, tak jej włosy rozwiewało. Wsiada, każe się do hotelu zawieść. Perfumy miała takie, że aż się w głowie kręci, nie wiem co to było, trochę jak odświeżacz do powietrza, ale takie bardziej wytworne. I jak ona na człowieka patrzyła… No pani się nie uśmiecha, bo ja wiem, że teraz to wyglądam tak, że kobiety się za mną uganiają tylko jak za szybko z postoju odjadę, ale ja się na ludziach znam!, Naprawdę, autentycznie, zastanawiałem, czy mi zaraz nie każde do jakiegoś lasu zajechać. No, ale na szczęście dojechaliśmy pod hotel, a  zamiast mi w kabinie zapłacić, to wysiada i się nachyla z tym dekoltem przez  boczne okno, piniądze jej się rozsypały i macha tymi rękami, tą rozpiętą bluzką… No w końcu zapłaciła i poszła. Echh…. Powiem pani, że człowiek już wiele rzeczy widział, ale wtedy to musiałem podjechać na Orlen i, że tak powiem, wyrównać poziom płynów!

Uśmiechnął się szeroko, szelmowsko i tak obleśnie jak tylko można. Dorota wybuchnęła szczerym śmiechem… Była w szampańskim nastroju, za to Piotrek całkiem skutecznie udawał, że nie ma go w taksówce i skupiał się na swoich myślach, byle tylko nie słuchać tego pieprzenia.

— A do takich seks shopów to często pan wozi takich klientów jak my?— Piotrek po raz kolejny próbował piorunować wzrokiem bez słów, ale nonszalancko odpowiedziała jedynie puszczeniem oczka.

— Wie pani, kiedyś… Kiedyś to może i dużo, wieczorami, zanim te internety poinstalowali to się jeździło. Kojarzy pani ulicę Sobieskiego? Lata, lata temu, był tam taki duży sklep z instrumentami muzycznymi? No mniejsza z tym. To potem, w tym miejscu był w sumie pierwszy taki seks shop. Chyba to był w dziewięćdziesiątym ósmym, bo to był dwa lata po tej kontuzji, a ja już rok byłem na taryfie. No to właśnie tam zaraz go zrobili, taki duuuży z wielką witryną. Teraz to by pani nawet nie zauważyła, bo w telewizji reklamy podpasek więcej pokazują, niż tam na wystawie,  no ale wtedy to było coś! Kobietki to pół miasta obchodziły, żeby dzieci nie gorszyć, a młodzież tak udawała, tak udawała, że tylko przechodzi — a na końcu ulicy robili w tył zwrot i krążyli jak na żużlu. No i to było wtedy wydarzenie, bo ten sklep do był otwarty chyba do północy, dziwnie tak. Ale taksówki miasto znają, tośmy się na własnej skórze przekonali, że to był złoty strzał. Bo wie pani— jak jest jakiś ważny mecz to ja mogę mieć radio wyłączone, ale wiem, że jak od 18 telefony się rozdzwaniają i kursuję ciągle po piwo i wódkę to wiem, że się zaczynają eliminacje. A z tym sex shopem to było tak, że jak tylko w telewizji pojawiał się film, no wie pani, “z momentami”, to się jeszcze film nie kończył, a myśmy całe miasto tylko tam zwozili. A jak żeśmy tam stali, w kilka taryf przy papierosku i czekali na kursy, to się palić od śmiechu nie dało… Co chwilę któryś z kolegów pokazywał — o, mój radny z dzielnicy! A to katechetka od mojego Bartusia! A to ta świętojebliwa sąsiadka z piętra wyżej, co w oknie ma plakat z papieżem. A ilu księży w czapach naciągniętych na oczy, to więcej pani zobaczy tylko na imieninach biskupa! Teraz to już rzadko… Albo podpite dziewoje robią zakupy na wieczór panieński, małżeństwa, no, tak w państwa wieku, ale to raczej późnymi wieczorami. Wszystko się chyba do  tego internetu przeniosło.

— No właśnie, jak pan mówi, każdy chce mieć wspomnienia, to myśmy też postanowili z mężem, że się zaopatrzymy w… — zastanowiła się chwile — ustrojstwa do robienia wspomnień!

Zarechotali się niemal jednakowo.

— Oj pani kochana, pani to ma duszę artystki! — kierowca obtarł łzy śmiechy. Rozejrzał się przez szybę, włączył migacz i powoli zajechał na chodnik — No i proszę! jesteśmy!

Piotrek jak na komendę wyszedł z auta i stanął na chodniku wzdychając ciężko i dając sobie czas na uspokojenie. Dorota potrzebowała dłuższej chwili, żeby się ogarnąć i wyjść na szpilkach na nierówną drogę. Ponad taksówką puściła Piotrkowi kolejne oczko i poluzowała poły płaszcza.

— No to panie Mariuszu, dziękujemy, za miłą przejażdżkę, ile się należy? — spytała nachylając się specjalnie jak femme fatale z jego opowieści. Mariusz załapał w mig i uśmiechnął się dość dużym, jak na swój wiek, asortymentem zębów.

— Jak dla pani szanownej, to tylko po kosztach taksówki, siedemdziesiąt dwa złote, dla siebie nie chcę nic.

— Och jaki pan uprzejmy! Ale ja za darmo pana nie wypuszczę! To stóweczka, żeby się ułożyła nogaweczka!

Zarechotali wspólnie jakby mieli za sobą morze wypitej wódki i co najmniej dwa turnusy w Międzyzdrojach.

— Dziękuję, do miłego! Aha i jak pan będzie ładował do pełna na Orlenie, to niech pan o nas pamięta!

Mariusz parsknął, zachrypiał, czknął i odjechał. Piotrek wzniósł wzrok do nieba.

— Ja pierdole, Dorota, co to w ogóle było?! — Chwyciła go za ramię wtulając głowę, ale tak na prawdę próbując trzymać równowagę, wciąż się śmiejąc.

— O boże, ty chyba z ludźmi nie umiesz rozmawiać, chciał facet poopowiadać o swoim życiu, zawstydzić młodą dupę, a jej byczka podkurwić, bo pewnie tak lubi. Teraz pewnie jedzie na Orlen sklepać swojego smutaska. Ja się bawiłam zajebiście, a ty byś trochę wyluzował, to by ci się poprawiło. No już, przestań się dąsać… Zachowaj swój wkurw na wieczór, to nam się przyda, będziesz się mógł wykazać. Choć, bo jak się będziesz opierać, to w drodze powrotnej rozpakuję zabawki w taksówce i zaczniemy przymiarki!

Wystrój sklepu nie zmienił się chyba od 20 lat. Sztampowy czerwony kolor ścian, błyszczące złote i srebrne plastikowe girlandy pod sufitem. Był zaskoczony jak dużo tu miejsca, mimo, że ściany były ściśle upakowane wszelkimi rodzajami akcesoriów, od różowych piórek przez każdy możliwy rodzaj zabawek, aż do seks lalek naturalnego rozmiaru.

— Dzień dobry! — Zawołała Dorota niemal od progu i podeszła do kobiet siedzącej przy kasie.

— Dobry… — Leniwie podniosła głowę znad kolorowej gazety. Piotr przyjrzał jej się z niemałym zainteresowaniem. Kompletnie nie pasowała do tego miejsca… Wyglądała niemal jak ponętna domina, z wysoko upiętymi włosami, ale zła wróżka zamieniła ją w szarą ekspedientkę ze sweterkiem narzuconym na ramiona. Wyrazem twarzy pokazywała, że jest przykuta do tego miejsca za karę.

— Rozglądamy się z mężem za jakąś nowością, wie pani, żeby troszkę podkręcić atmosferę w sypialni. — wamp zaklęty w powiatową bibliotekarkę nie zamierzał po raz tysięczny wchodzić w ekscytację pierwszorazowych klientów sex shopu.

— Na początek polecałabym kaloryfer, albo jak jest problem z odpowietrzeniem to farelkę. A tak na serio to proszę coś więcej powiedzieć, na co państwo mają ochotę, a ja pomogę coś wybrać.

— Tak sobie ostatnio pomyśleliśmy z mężem, że czas coś zmienić i no wie pani… odwrócić role? Widziała tutaj takie coś… — wyciągnęła komórkę i pokazała ekspedientce. Ta lekko zmrużyła oczy i założyła okulary wiszące na łańcuszku na szyi. Gdyby Piotrek na drugim końcu sklepu usłyszał ich rozmowę pewnie zabarykadowałby się w przebieralni i nie wyszedł do końca świata. Zaraz, tu są nawet przebieralnie?!

— Mhm… Tak, znajdzie się coś. Proszę ze mną. Tutaj ma pani trzy rodzaje uprzęży. Kolory i rozmiary mamy tylko te, które pani widzi. Te są z tworzywa sztucznego w dobrej jakości za nieduże pieniądze. Te po prawej są już znacznie droższe, ale to jest prawdziwa skóra, nie obciera, nie zostawia odparzeń, jest to zdecydowanie górna półka. A tutaj są dilda które można osobno dokupić. Z tej półki są dedykowane, które pasują idealnie, z rozmiarami od jeden do cztery. Z innymi to zależy od modelu. Generalnie im większy, tym lepiej się trzyma w uchwycie.

Dorota z uwagą obejrzała najdroższe uprzęże, wzięła je w dłoń, żeby sprawdzić fakturę. Były jednocześnie gładkie i twarde, nie mogła się doczekać kiedy je założy. Odwróciła się do sprzedawczyni i spoglądając jej w oczy spytała z pełną powagą.

— A które dildo by pani polecała dla mojego męża? — jednocześnie odwróciły się w stronę Piotrka który oglądał z dystansu skórzane kombinezony, pejcze i lateksowe buty.

— A dobrego ma pani tego męża? — spytała z lekkim zaciekawieniem.

— Cóż, stara się, ale trzeba go będzie… troszkę zachęcić do współpracy.

Jeden kącik ust ekspedientki uniósł się w lekkim uśmiech.

— To polecam trójeczkę… — pstryknęła palcem imitację niebieskiego penisa który nieśmiało zafalował — a jak będzie współpracował, to czwórkę… bo te większe rozmiary są już na zamówienie.

— A przepraszam, ale.. jakie są te większe rozmiary? — rozmówczyni miała minę jakby zdradza tajemnicę poliszynela.

— Największą sprowadzałam siódemkę.

Zachichotały zadowolone.

— Może pani skorzystać z przymierzalni tam, na końcu. Przymierzać można WYŁĄCZNIE wyciągniętą z opakowania odzież i wyłącznie na ubrania wierzchnie lub bieliznę — podkreśliła wyraźnie. Otwarte z niedowierzania usta Doroty próbowały znaleźć odpowiednie słowa.

— Tak, proszę panią zdarza się. Gdyby to było oczywiste nie musiałabym tego mówić. Naprawdę różni są ludzie…— Dorota, nadal bez słów, wzięła rozmiar uprzęży który wydawał jej się odpowiedni i ruszyła w stronę przebieralni.

Rozebrała się do bielizny, uśmiechając się na myśl jak podstarzałe Grażyny próbują udowodnić, że dadzą radę wciągnąć zbyt mały rozmiar erotycznej bielizny na zbyt grubą dupę. Ona ubrała się bez problemu i była zachwycona swoim odbiciem w lustrze. Obejrzała się ze wszystkich stron, podziwiając jak nowy strój podkreśla jej pośladki. Wysunęła głowę zza kotarki.

— Piotruś kochanie, podejdź proszę! — wyszczebiotała wesoło. Piotrek wszedł do kabiny, a wyraz jego miny z wielkimi oczami sam w sobie był wystarczającą opinią. — No i jak? Jak ci się podoba?

Pytała kręcąc się, wypinając i prezentując w różnych pozycjach.

— Wow… Wspaniale! Wyglądasz cudnie! — pocałowała go w policzek.

— Widzisz kochanie, mówiłam, że ci się spodoba. Chodź, musimy sprawdzić czy będzie pasować.

— Co?!

— Muszę sprawdzić, czy będzie pasować, przecież nie kupię bez przetestowania. Nie bój się, przecież cię tu nie przelecę, hahaha! Opuść lekko spodnie i odwróć się tyłem, muszę tylko przymierzyć, czy ten uchwyt dobrze celuje w twoje kakaowe oczko, haha!

— Co ty w ogóle mówisz, Dorota!

— A jak mam mówić ?! Wypnij się, bo zaraz cię wyrucham w dupę?! — powiedziała na tyle głośno, że kobieta przy kasie mogła to usłyszeć. Piotr zarumienił się jak przyłapany na masturbacji nastolatek.

— Boże, mów ciszej!!

— Mówiłam, to mnie nie słuchałeś! — powiedziała teatralnym szeptem — rób jak mówię, nie wydam przecież tyle pieniędzy na kupowanie kota w worku bo tego potem nie zwrócę! Jak tak, to pójdzie na to twoja kasa.—

Westchnął ciężko, spojrzał szybko za zasłonę i kiedy upewnił się, że nikogo nie ma zaciągnął ją mocniej i opuścił spodnie poniżej bioder.

— Oprzyj się rękami o ścianę i wypnij troszkę…

Zrobił jak powiedziała. Chwyciła go za biodra i zaczęła się ocierać swoją uprzężą o jego tyłek.

— W porządku, nie drapie, nie obciera?

— Nie, jest w porządku. — odpowiedział chłodno.

— No, pokaż trochę entuzjazmu, w końcu dla ciebie to kupuję?

— Co chcesz, żebym ci powiedział? Jeśli tobie pasuje, dla mnie też jest w porządku, twoje zdanie jest tu ważniejsze. — Postanowiła pomóc mu we współpracy. Sięgnęła ręką prosto do zawartośći jego majtek z przodu. Zareagował jak oparzony, ale przylegała mu do pleców i nie pozwoliła się wyswobodzić. — Ej! Oszalałaś?! Tutaj?!

Starał się mówić stanowczo, chciał, żeby go usłyszano.

— Bądź cicho! To nasza wspólna sprawa i wspólne zakupy, musisz się trochę zaangażować. — Bez wstępu zaczęła stanowczo posuwać swoją ręką po jego szybko rosnącym penisie. — No i zobacz już zrobiło się przyjemnie, prawda?

— Prawda…—odpowiedział cicho.

— Zobacz jak jest teraz wygodnie.. możemy albo oboje stać, albo oboje klęczeć… — sięgnęła drugą ręką, niemal ściskając go piersiami i chwyciła mocno za jądra aż jęknął — I najważniejsze Piotruś, ma teraz wolne obie ręce którymi mogę cię pieścić… Zobacz jaki będziesz zaopiekowany… wymasowany, zadbany, na wiecznej granicy wytrzymałości…

Zaczęła rytmicznie napierać na swoimi biodrami na niego.

— Zobacz jaki jesteś już podniecony, a wyobraź sobie, że do tego wszystkiego spenetruje jeszcze twój tyłeczek, aż ci będzie kapać z fiuta… wyobrażasz to sobie? — odpowiedzią były stłumione pomruki w rytm jej ruchów — Chcesz, żebym wypełniła twój tyłek, poruszała się w tobie i trzepała ci aż nie tryśniesz?

— Tak… — zaskomlał cicho dysząc.

— poproś! — kilka westchnień później  wymamrotał niewyraźnie “proszę”. Wypuściła z rąk jego klejnoty.

— Wyraźnie! o co prosisz??

— Proszę, żebyś się we mnie weszła, żebyś mi trzepała aż nie trysnę! — powiedział jednym tchem czekając aż jej ręce nie wrócą na miejsce. Tak się nie stało.

— Wedle twojego życzenia… —  wyszeptała mu do ucha. — Nawet nie wiesz jak mnie podnieciłeś… klęknij, pokażę ci.

Nie trzeba było dwa razy powtarzać. Stanęła w lekkim rozkroku, odsłaniając pasek uprzęży i materiał majtek pokazując mu swoje zaczerwienione wargi — zobacz jak wyglądam jak się starasz… dalej, poliż mnie…

Zrobił to natychmiast. Odchyliła się do tyłu, wzdychając i przyciskając jednocześnie jego głowę do swojego krocza. Zaczęła rytmicznymi ruchami napierać na usta męża.

— O tak… Takiego właśnie ciebie potrzebuję, zaangażowanego… Wiesz co masz robić… Nie mogę się doczekać, aż cię dzisiaj nagrodzę za twoje dobre sprawowanie… Zobaczysz, będziesz zadowolony, będziesz tak maksymalnie podniecony, że będziesz mnie połykał bez zakrztuszenia jak ci wjadę w twoją śliczną buźkę…

Zaskoczony podniósł głowę, spojrzał na nią w górę i spojrzał w jej uśmiechniętą twarz.

— Ale dzisiaj będziemy mieli fajny wieczór — pocałowała go mocno w czoło, poprawiła bieliznę, tak, że była na swoim miejscu i otwarła kotarę na oścież. Pomachała do sprzedawczyni na drugim końcu pomieszczenia.

— Ten rozmiar pasuje idealnie, biorę! — w odpowiedzi kobieta skinęła niedbale głową znad gazety. Półgoły, klęczący Piotrek o mało nie dostał zawału. Zaciągnęła zasłony i zaczęła się przebierać.

— Wkładaj ciuchy, tylko szybciutko! Kupimy jeszcze coś dla mnie i możemy wracać, nie mamy wieczoru do stracenia.

Wyszli z przebieralni, ona uśmiechnięta, on ze sterczącą pałą, którą w żaden sposób nie dało się ukryć. Podeszła do kasy, gdy tymczasem on został parę kroków z tyłu.

— Poproszę ten rozmiar. I jeszcze tą trójeczkę, którą mi pani polecała. — Jej mąż z niepokojem obserwował dużego, sztucznego penisa, dość naturalnego kształtu w niebieskim kolorze, który lądował w reklamówce.

— No kochanie, to dla ciebie już coś mamy, teraz pora, żebym ja kupiłem coś dla siebie! — z uśmiechem odwróciła się do ekspedientki — Proszę mi powiedzieć, gdzie tu macie sztuczne penisy? Zależy mi na takim naturalnym, i powiedzmy… okazałym. Chciałabym spróbować coś czego nie mam na co dzień w domu.

Piotrek nie wiedział co ma ze sobą zrobić. Próbował coś powiedzieć, potem odwrócić się, zarumienił się jak burak. Jego konsternacji na szczęście pomogło zachowanie obu kobiet które go ostentacyjnie ignorowały.

— Na tej półce mam dilda w różnych kształtach, o rozmiary proszę pytać, nie mamy pełnej rozmiarówki. A tutaj są te najbardziej zbliżone do naturalnych. Jeżeli zależy pani na jak najbardziej wyjątkowym to polecam tą serię. Jest ultrarealistyczna. Proszę zwrócić uwagę,  jak dokładnie jest odwzorowana skóra, jak dobrze i delikatnie czuć tutaj żyłki, nawet napletek jest ruchomy. Proszę się zastanowić, jak będzie pani zdecydowana ja podejdę.

Odklepała formułkę po czym wróciła do swojej gazety kilka metrów dalej.

— Chodź, pomóż mi wybrać!

Dorota zawołała Piotrka bawiąc się zabawką. Testowała ją, obracała na wszystkie strony, szczypała skórę oceniając jej elastyczność. Sprawdzała fakturę poruszając ręką w górę i w dół. Piotrek czuł coraz większy ciężar trzeźwości, bo ostatnie opary wina właśnie opuszczały jego ciało. Nie myślał teraz o niczym jak tylko żeby się wyciągnąć na kanapie przed telewizorem i leżeć tak kilka godzin. Westchnął zmęczony. Rzucił okiem na śmieszne i tandetne jego zdaniem imitacje, po czym stwierdził od niechcenia.

— Obojętne, wszystkie wygląda ją tak samo…

— Co ty opowiadasz! To jest zwykła, tania guma, a to jest cyberskóra! Różnica jak stąd do Radomia!— sięgnęła po tańszego penisa — dotknij oba i porównaj.

— Nie!

— Co to znaczy nie?! Zgodziłeś się tu przyjechać to nie stój jak kołek tylko mi pomóż. Mam ci przypomnieć z jakiego powodu tu przyjechaliśmy? — wyraźnie zmniejszyła jego opór. Wystawiła przed siebie obie zabawki — Spróbuj.

Niechętnie chwycił trzymane przez nią okazy. 

— Faktycznie, widać, że ten jest tańszy, jest jak kawałek wykładziny.

— No właśnie! A poruszaj sobie tym, nie uwierzysz jakie to realistyczne uczucie! — nauczył się już, że nie warto dyskutować, a jego zachowanie tylko pogarsza sytuację.  Zaczął przesuwać ręką w górę i w dół.

— No jak prawdziwy…

— Co nie?! Rewelacja, że też wcześniej tego nie wiedziałam. Miałabym parę orgazmów więcej, haha… Słuchaj, a jak sobie go tak dotykasz… Powiedz mi, podoba ci się?

— Co?!

— Normalnie pytam, czy się podoba. Ja wiem jakie mam piersi, jaką cipkę, wiem co bym chciała poprawić, żeby były idealne. Patrzysz niekiedy na kogoś i mówisz wow! Chciałabym mieć taki kształt tyłka. Jak patrzysz na porządnego i wielkiego penisa nie myślisz sobie jak by to było takiego mieć? Jak by to było uprawiać seks mając taką wielką pałę, którą da się zaspokoić kobietę?

Odwrócił wzrok.

— Oj no co się dąsasz, każdy sobie wyobraża tysiące scenariuszy, co by było gdyby… Dobra, trzeba kończyć te zakupy, babka zaraz nas spali wzrokiem. Biorę któregoś z tych ultra realistycznych. Teraz tylko pytanie który rozmiar…hmmm — spojrzała na rząd eksponatów uszeregowany od lewej do prawej według rosnących rozmiarów. Wodziła palcem po czubkach penisów. — twój były gdzieś… takich rozmiarów…

Przejechała palcem za najmniejszy rozmiar i zatrzymała go w powietrzu. Spojrzała mu w oczy.

— Prawda? — wszystkie były nienaturalnie duże. Wykonał nieokreślony ruch głową, który mógł równie dobrze oznaczać potwierdzenie, zaprzeczenie czy obojętność.

— A ja się zdecyduję chyba… na tego. — wskazała na największego kutasa na półce, który wyglądał wręcz absurdalnie.  W Piotrka jakby uderzył piorun.

— Oszalałaś?! Przecież to jest jak końska pyta, nie ma takiej opcji!

— Piotrek uwierz mi są większe penisy niż twój… I jest ich sporo, uwierz mi.

Zabrzmiało to tak dwuznacznie, że kazało mu się w duchy zapytać o cel jej słów…

— Słuchaj, mam ochotę na coś czego nie mam na co dzień. Jak tobie się nie chce gotować, to nie idziemy na miasto na kanapki, tylko na coś wyjątkowego, takiego czego w domu nie mamy. Na wakacje latamy na lazurowe wybrzeże, a nie do Zgierza. Ja nie odmawiam twoim zachciankom i liczę na to samo.

Nie pamiętał po raz który już zgodził się kiwając głową zrezygnowany. Dorota wzięła opakowanie i ruszyła w stronę kasy.

— My już jesteśmy gotowi, każdy znalazł coś dla siebie. Bierzemy to, tamtą uprząż i tą… trójeczkę.

Sprzedawczyni lekko uśmiechnęła się i zaczęła wystukiwać typową melodyjkę na klawiaturze poprzedzającą rachunek.

— Tutaj naliczył się pani też fajny rabat. A tu… Ma pani naszą kartę członkowską, prosiłabym o zostawienie numeru telefonu. Kiedy mamy promocje, nową dostawę, albo… wydarzenia specjalne i zamknięte eventy wtedy dzwonimy osobiście z zaproszeniem.

Sens docierał powoli. Nie do końca wiedziała w czym właśnie uczestniczy, ale myśl, że z tak banalnego powodu jak brak pozostawionego numeru telefonu, mogłoby ją przeoczyć coś niezwykłego… Wyciągnęła długopis z torebki i napisała szereg cyfr na kartce.

Wyszli ze sklepu. Zaczęli się rozglądać za taksówką, a kiedy ta się w końcu pojawiła na ulicy zamachali ręką. Wsiedli do auta, podali adres i odjechali. Napięcie zeszło z Piotra, w końcu jechali do domu. Gasnące słońce i ciepło samochodu sprawiło, że poczuł się senny. Bardzo senny…

— Na notatkę służbową czekacie?! Do wszystkiego trzeba was batem zaganiać?! — Dorota ponagliła w swoim biurze nieogarniętych pracowników swoim rygorystycznym i nieznoszącym sprzeciwu głosem.

Młode chłopaki podniosły swoje speszone spojrzenia ku obliczu szefowej. Docierało do nich coraz wyraźniej, co się zaraz tu odbędzie, ale nie do końca wierzyli w miraż, który się przed nimi malował. Najodważniejszy z całej trójki podszedł pierwszy i od razu zajął się jej piersiami. Przyssał się do jednej piersi i wsadził rękę do stanika, zanim szefowa zdążyła się z niego oswobodzić i rzucić go w kąt gdzie leżała już bluzka. Pozostała dwójka ustawiła się po bokach szukając dla siebie skrawka kobiecego ciała, które im tak hojnie ofiarowano. Całowali jej szyję, dekolt, przeszkadzając sobie na wzajem. Lider, już podochocony zapachem cycków zostawił je dla kolegów z mniejszą werwą. Chwycił ją za uda i posadził głębiej na biurku, zajmując miejsce między nimi. Wsadził ręce pod jej spódnicę i podwinał ją aż do talii. Przez beżową poświatę rajstop przebijał ciemniejszy kolor majteczek z już widoczną plamką podniecenia. Nie zamierzał marnować czasu szefowej i rozerwał materiał. Zanurkował między jej uda, odchylił  dyskretny trójkąt stringów i bez ceregieli znalazł jej guziczek, który zaczął ssać bez opamiętania. Dorota próbowała złapać równowagę trzepiąc jednego kutasa który nie zmieściłby się w dwóch dłoniach,  drugą ręką dociskała głowę mocniej do krocza. Z pomocą przyszedł trzeci, który przywarł do jej pleców gryzł jej szyję i miętosił piersi. Pierwszy orgazm był przyjemna niespodzianką. Myślała, że będzie musiała poczekać aż się rozkręcą i znajdą jej ulubione miejsca. Tymczasem pracowali jak prawdziwy team zajmując się całym jej ciałem… Dreszcz który przeszedł przez jej ciało nakazał pracownikowi między nogami wstać, żeby mógł podziwiać z uśmiechem swoje dzieło.

— Och… Dobry start, faktycznie nie skłamałeś w CV o swoich umiejętnościach językowych… Zrobimy teraz zamianę stanowisk, zamienisz się z kolegą, który tu jest hmmm… pod ręką. A tobie już wystarczy tego… “wyręczania”, bierz się do roboty i pokaż, czy dasz radę zmieścić w całości tego wielkiego chuja tam gdzie jego miejsce.

Zajął pozycję między jej rozwartymi udami kładąc swojego drąga na brzuchu Doroty. Kończył się na wysokości pępka. Poruszał się lekko drażniąc jej rozgrzaną pizdeczkę szczeciną na swoich jajkach. Kiedy jej twarz się zarumieniła, a oddech znów przyśpieszył wiedział, że była gotowa. Chwycił fiuta w garść, rozsmarował swój śluz na wargach Doroty, po czym nacelował na jej wnętrze i zdecydowanie pchnął…

Taksówką szarpnęło niespodziewane hamowanie.

— Proszę pana niech pan się tutaj zatrzyma w tej zatoce! — Taksówkarz mocno zredukował prędkość i szybkim manewrem zaparkował we wskazanym miejscu..

— O co chodzi Dorota? — Nagle wybudzony Piotr otrząsnął się nie poznając tej ulicy.

— Zapomnieliśmy. Tutaj jest apteka. Idź, kup sobie jakiś zestaw do lewatywy, a my tu z panem kierowcą na ciebie poczekamy.


Było już ciemno kiedy weszli do domu. Zostawili zakupy w przedpokoju, Dorota zaproponowała otwarcie drugiej butelki wina. Piotrkowi nie trzeba było powtarzać. Atmosfera była dobra, wrócił wywołany temat wakacji, zaczęli planować gdzie pojadą, co będą zwiedzali, ile dni będą leniuchowali na plaży. Pozwoliła mu przeglądać i wybierać oferty.. Widziała, że było to dla niego ważne i wkładał w to całe serce. Teraz to było poziom wyzwań, którym potrafił sprostać… Uśmiechnęła się w duchu na myśl o tym jak funkcjonowali na początku ich znajomości… Był odważny, nie bał się wyzwań, na swojej drodze nigdy nie było przeszkód, co najwyżej problem, który zawsze się rozwiązywało w ten czy inny sposób, bez biadolenia. Teraz był całkowicie wycofany i bierny. Już sama świadomość, że coś może się nie udać w stu procentach powodowała, że zarzucał podjęcie działania.

Całkiem sprawnie wybrali miejsce dla siebie. Przez chwilę Piotrek myślał, że może znajdą coś tańszego. Dorota położyła swoją dłoń na jego i uśmiechnęła się ciepło i ze zrozumieniem.

— Kochanie, to miejsce jest idealne, nie chcę innego. Wolę dopłacić ile trzeba, byle mieć hotel, który nam całkowicie odpowiada. Mamy pieniądze, po to one są, żeby je wydawać — Uśmiechnął się w odpowiedzi. Poklepała go po ręce.

— Dobrze się spisałeś. Wiem, że to nie był dla ciebie łatwy dzień, ale mimo to zrobiłeś co trzeba — wyprostowała się, klepnęła go jeszcze mocniej i szeroko się uśmiechnęła — No! A teraz bierz swoje zakupy z apteki, zmykaj do łazienki i przygotuj się. Mam cały wieczór do wykorzystania i musimy z niego wycisnąć ile się da. Ja wezmę swoje zakupy i widzimy się w sypialni.

Wstała, wzięła siatkę z seks shopu, dorzuciła do niej kilka rzeczy z sypialni i zamknęła się w drugim pokoju. Piotr ruszył chwiejnym już krokiem do łazienki, biorąc po drodze z rozmachem reklamówkę. Zamknął się na klucz. Spojrzał na opakowanie, westchnął zrezygnowany i zaczął czytać instrukcję. Tłumione w ciągu całego dnia podniecenie znowu zaczęło o sobie dawać znać. Odruchowo zaczął się dotykać i gładzić przez spodnie. Szybko się rozebrał. Mimo, że często bywał podniecony, to w sumie rzadko się dotykał. Ostatnio wychodziło tak, że to Dorota dawała znać i inicjowała ich zbliżenia. Zwłaszcza po jego wpadce… Było to dla niego zbyt rzadko, frustrowało go to, że dalej nie mogą uprawiać normalnego seksu, ale w sumie zaczął się przyzwyczajać. Wypity alkohol podpowiedział, że w sumie było coś intrygującego w poddaniu się jej woli, byciu skazanym na jej kaprysy… Chwycił nagiego penisa i zamknął oczy.

 Pracownicy Doroty nadal stali nad swoją szefową, oczekiwała teraz od nich tylko jednego. Porządnego jebania. Już pierwsze pchnięcie zaparło jej dech w piersiach i wypełniło szczelnie jej cipkę. Chłopak nie zamierzał marnować czasu, wycofał się i zaczął ją pieprzyć miarowym, mocnym tempem, po same jajka. Straciła poczucie czasu i dopiero stanowcza ręka, która nacelowała jej głowę prosto na nacierającego  w usta drugiego fiuta, przypomniała jej, że musi oddychać. To nie miał być całonocny maraton, tylko szybka akcja. Cała trójka zaczęła dyszeć i wydawać gardłowe odgłosy. Pierwszy wystrzelił pracownik który penetrował jej usta. Duża porcja spustu trafia do jej ust, kolejna spryskała jej twarz i włosy. Drugi chłopak wyswobodził się z uścisku jej ręki, odepchnął poprzednika i po kilku gwałtownych ruchach również zaczął spuszczać się na jej twarz. Trzeci utrzymywał intensywny kontakt wzrokowy z Dorotą. Kiedy patrzył na jej szklane oczy, rozwarte usta wypełnione nasieniem ściekającym z kącika ust, i kolejnymi porcjami lejącymi się na jej twarz— również wytrysnął. Je rozciągnięta do granic możliwości cipa, która maksymalnie zaciskała się na wielkim kutasie nie była w stanie przyjąć więcej jego spermy. Z każdy ruchem którym ją penetrował kolejne fale wylewały się oblepiająca wargi, ściekały po odbycie w dól między pośladki, gdzie tworzyła się coraz większa kałuża…

O kurwa… Piotrek był wstrząśnięty. Pierwszy raz doprowadził swoją zakazaną fantazję do końca. Był bliski wytrysku, mimo, że nie poruszył ręką na centymetr! Prawie doszedł od samego wyobrażenia sobie scenę żony z trzema facetami, którzy obrabiali ją jak królową! Gorączkowo pragną teraz jedynie urzeczywistnienia swojej fantazji. Oddałby wszystko, żeby tylko móc patrzeć jak wyżyłowane, sprawne i obdarzone samce liżą, gryzą i ruchają jego Dorotę, za nic mając jej męża, jego uczucia i względy wobec kobiety… Wziął nerwowy wdech i wypuścił fiuta z ręki. Zażenowanie dotykaniem się bez pozwolenia i ekstaza wyobraźni zawróciły mu w głowie. Z zaskoczeniem zauważył, że nagromadziła mu się na tyle duża ilość śluzu, że zaczęła wyciekać na zewnątrz. Nie wiedział ile czasu tu stał i wystraszył się, że Dorota zacznie coś podejrzewać, a z dzisiejszego wieczoru będą nici. Wziął się szybko za robienie lewatywy. Z zaskoczeniem odkrył, że nie było to tak złe jak sobie wyobrażał… W gruncie rzeczy, dawało troszkę przyjemności. Wolałby umrzeć niż przyznać przed to kimkolwiek. Jednak głęboko w duszy, nawet przed samym sobą bał się przyznać, że pod grubymi warstwami frustracji, zażenowania, wstydu, niemocy, trudności ze wzwodem — coraz bardziej podobało mu się być traktowanym z góry. Jak dodatek do jej życia, przyjemny, lubiany, użyteczny, ale jednak przedmiot na obrzeżu jej zainteresowania. Każde jej spojrzenie, czy zachęcający gest były tym wspanialszymi, czym rzadszymi prezentami. Dorota w pełni przejęła stery. Zachęcała go do rzeczy których normalnie by nie zrobił, niekiedy czuł, że wręcz zmuszała. Miał wrażenie, że pomimo, że rozmawiają tak jak zawsze, to z dnia na dzień, z miesiąca na miesiąc idzie w kierunku w którym nigdy nie odważyłby się iść… Za to z Dorotą obok, stawiał kolejne, zdecydowane kroki. Nie umiał powiedzieć, w jaki celu go tam ciągnie…

Był już przygotowany. Wziął prysznic, włożył czyste ubranie i ruszył w stronę sypialni. Zaświecił lampki nocną, przygotował łóżko, włączył nastrojową muzykę i usiadł na łóżku oparty plecami o ścianę. Dopiero teraz zauważył, leżące po jej stronie łóżka prezerwatywy oraz żel. Podniósł głowę na dźwięk klucza przekręcanego w sąsiednim pokoju. Usłyszał powolny, miarowy stukot zmierzający w jego kierunku, którego nie mógł rozpoznać. Odgłosy ucichły przy drzwiach sypialni. Jego napięcie rosło w oczekiwaniu na nieznane…

Jej twarz ozdobiona zmysłowym uśmiechem wychyliła się z zza framugi.

—Witam. Czekasz na mnie…?

— Tak. — odpowiedział starając ukryć się plączący język. zniknęła ponownie, po czym powoli, tyłem zaczęła pojawiać się w świetle drzwi… W lekkiej poświacie z sąsiedniego pokoju widział promienie prześwitujące przez jej włosy spływająca na plecy z odchylonej głowy, oraz zaledwie zarys jej klatki piersiowej schowanej w biustonoszu, wystającej częściowo zza framugi. Dostrzegł część jej biodra, ale był pewien, że nie ma majtek, tylko nowo kupioną uprząż, która obłędnie podkreślała jej płaski brzuch i krągły tyłeczek.

— Masz ochotę na moje ciało?

— Tak…

— Chcesz… chcesz poczuć w sobie prawdziwą kobietę…?

— Tak… — odpowiadał bezwiednie, zahipnotyzowany widokiem jej ciała  aksamitnym tonem jej głosu.

— Chcesz mi się oddać?

— Tak, chcę…

— Ja też ciebie chcę… I chcę twoją seksowną szczupłą dupcię…

Cofnęła się lekko, prezentując wyłaniający się sztuczny penis zamontowany do jej uprzęży… Nie był w stanie nic powiedzieć. Nie dopuszczał do siebie celu tego spotkania, ale nie był w stanie odwrócić wzroku od jej nagiego ciała i falującego gumowego fiuta między jej nogami. Ustawiła się do niego przodem. Zaczęła wodzić powoli rękami po piersiach. Miała ubrane czarne, długie rękawiczki niemal do łokci, chyba lateksowe… Skąd je w ogóle wzięła?! Przesunęła dłońmi poniżej, wodząc za nimi wzrokiem wzdłuż boków, pośladków aż do pachwin jakby zamierzała chwycić swoją nową część ciała oburącz.

— Podobam ci się… taka? — spytała cichutko, niemal szeptem patrząc na niego z w górę opuszczonej głowy.

— Ba.. Bardzo… — odpowiedział słabo. Podeszła powoli do jego strony łóżka. Każdy krok wysokich szpilek o marmurową posadzkę brzmiał w uszach jak eksplozja. Stanęła krok od niego z dildo wiszącym na kilkanaście centymetrów od jego twarzy.

— Nie bój się to, ja Dorota… Dzisiaj twoja ukochana ma penisa… I tak jak ty kiedyś potrafiłeś kochać mnie, tak dzisiaj ja będę kochała ciebie… — Klęknęła nad nim hipnotyzując go kołyszącym kształtem teraz niemal dotykającym czubka jego nosa…

 — Chcesz mnie…?

Wydał nieartykułowane mruknięcie które było raczej uznaniem jej wyższości niż wyrazem chęci czy zgody… Trwała w swoje pozycji być może kilkanaście sekund, lecz dla niego to była wieczność. Patrzył, jak w zwolnionym tempie obraca się przez bok, siadając tuż przy nim, niemal ramię w ramię. Oparta się o zagłówek łóżka i pojrzała mu w twarz uśmiechając się lekko, lecz z wyższością.

— Rozbierz się dla mnie. — Poleciła. Natychmiast odrzucił ubrania na podłogę i usiadł w poprzedniej pozycji. Zerknęła na jego sterczącego penisa.

— Widzę, że  podoba ci się to co widzisz — Lekko skinął głową.

— Pomasuj go. — Po lekkiej chwili wahania, wstydliwie wziął go do ręki zaczął poruszać tam i z powrotem… Dorota chwyciła swojego i jednostajnym tempem poruszali obaj swoimi członki. Zamknęła oczy. Odchyliła głowę do tyłu, westchnęła i zaczęła mówić z zamkniętymi oczami.

— Uwielbiam penisy które ledwo mieszczą mi się w dłoni…a ty? — patrzył na nią, na jej profil i falujące powoli piersi. Nie odpowiedział. Zerknęła ponownie na jego krocze, po czym spojrzała mu prosto w oczy chłodnym wzrokiem.

— Myślisz, że uda się go postawić jeszcze chociaż trochę? Żeby był choć trochę większy? — Szpila został idealnie wbita w najczulsze miejsce. Celowo wykorzystała jego kompleks, który znała jako jedyna. Poczuł ogromny żal rosnący w gardle. Ale… ale nie obronił się, nie poprosił żeby przestała. Biernie czekał… patrzył na ciemną szminkę jej ust i czekał na zadanie kolejnej rany.

— Zastanawiałeś się kiedyś jak to jest mieć prawdziwego penisa? Dużego, grubego, wiecznie twardego… Takiego którego pożądają kobiety i takiego, który zawsze te kobiety zadowala?

 Zaciśnięte usta nie były w stanie wydobyć dźwięku, kiwnął jedynie głową na znak, że o tym myślał.

— Zamknij oczy. — Wykonał jej polecenie. Delikatnie przeniosła jego rękę na swoje dildo, a sama chwyciła jego fiuta.— Nie przestawaj masuj dalej… Dzisiaj jest zaczarowany wieczór i  na tą krótką chwilę masz prawdziwego, wielkiego fiuta… — szeptała mu do ucha, poruszając swoją ręką w rytm jego ruchów. — Podoba Ci się? Prawda, że to przyjemne dotykać takiego wielkoluda? — oddychał coraz szybciej — Tak właśnie, trzep go, trzep go mocno! Im mocniej go trzepiesz, tym przyjemniej ci będzie!

Zaczął spazmatycznie oddychać i jęczeć. Czuła jego  rosnące podniecenie i delikatnie, niezauważalnie zaczęła wypuszczać jego penisa z ręki. Z zachwytem i radością obserwowała szybkie ruchy ręki męża i jego własnego drgającego z podniecenia penisa. Wiedziała, że zbliża się do orgazmu i musi zareagować.

— Piotruś zobacz! — otworzył nagle oczy — zaraz tryśniesz trzepiąc mojego fiuta!

Gwałtowanie spojrzał na swoja główkę oblepioną znaczna ilością śluzu i jak oparzony wypuścił zabawkę Doroty z ręki. Chwyciła go oburącz za głowę, mierzwiąc jego włosy, całując drapieżnie i nie odrywając swojego czoła od jego powiedziała:

— Boże, jesteś niesamowity! Zobacz jaki jesteś twardy! Samymi słowami pobudziłam twoją wyobraźnie, a ty zrobiłeś tak wspaniałą rzecz! Nie znam nikogo kto samym marzeniem potrafi niemal doprowadzić się do orgazmu… Piotrek, ja pokażę ci wszystko i zrobię wszystko dla twojej wyobraźni… Zasłużyłeś sobie dzisiaj — Opuściła się w dół i rozchyliła nogi — możesz mnie teraz wylizać.

Wstał szybko i zajął miejsce na brzuchu między jej nogami. Sterczący, niezaspokojony fiut drażnił bez litości i bez nadziei na spełnienie. Z fascynacją przyglądał się ciemnym paskom uprzęży opinającymi wewnętrzną stronę jej ud biegnące nad jej drobną kępką włosów gdzie łączyły się z trójkątem podstawy do której przyczepiony był wielki penis, którego przed chwilą trzepał w podnieceniu. Starał się o nim nie myśleć, za to skupiłam się na jej zaczerwienionych wargach które zaczynały dyskretnie lśnić z podniecenia w przytłumionym świetle sypialni.

— Wsadź język do środka, skosztuj mojego smaku… — był wyjątkowo intensywny, a wraz z kolejnymi liźnięciem nie tracił na sile, podobnie jak drażniący słona nuta…

— O tak… wsadź głębiej, nie przestawaj. Och… Cały dzień zbierałam dla ciebie moją wilgoć i podniecenie. Zliż ją całą! Zbierz językiem do czysta i połknij!

Oddychał szybko i nieregularnie w krótkich spazmach pomiędzy łykaniem jej wilgoci wymieszanej ze swoja śliną. Była na prostej drodze do orgazmu, ale nie mogła jeszcze szczytować. Podniecenie było jej potrzebne do jeszcze innego celu na dzisiaj… Zauważyła, że sięgnął ręką pod brzuch i zaczął się dotykać. Postanowiła upiec dwie pieczenie na jednym ogniu — obniżyć swoje napięcie i skorzystać z jego… Kiedy przyspieszył zaczęła jęczeć, wciskać jego głowę i poruszać rytmicznie biodrami.

— O bożę, tak! liż mnie! liż wyżej… Liż wyżej… — po centymetrze podnosiła jego głowę tak, że nawet nie zorientował się, kiedy jego język po łechtaczce i skórzanej uprzęży przesunął się do podstawy dildo. Przyspieszyła ruchy. Widziała, że był tak podniecony smakiem i zapachem jej cipki, że nie wahałby się gdyby postawiono przed nim prawdziwego penisa…Starannie dobrała głos i szepnęła tak jak tylko kobieta potrafi wypełnić takim szeptem całe pomieszczenie.

— Weź mnie do ust Piotruś… — chwyciła za swojego penisa i nacelowała w jego usta… Nadal z zamkniętymi oczami początkowo po centymetrze połykał go coraz głębiej. Napięta i uwolniona od perspektywy nadchodzącego orgazmu Dorota poczuła, że ogarnia ją szalona radość z uzyskanego widoku. Była już pewna. Sprawny ruchem klęknęła, prowadząc jedną ręką jego głowę ku nowej pozycji. Odurzony feromonami i alkoholem, przyjął pozycję na czworaka nie przestając pieścić swojej pani. Stopniowo i powoli, jej ręce przeszły od głaskania do dociskania jego wypełnionych ust. Sięgnęła do nocnej szafki po prezerwatywę. Nie przestając posuwać jego ust otworzyła ją i wsadziła mu ją do ręki.

— Nie mogę już dłużej czekać, chcę ciebie… Załóż mi…  — Cofnął lekko głowę nałożył zwiniętą gumkę na czubek, ale ona wyprzedziła ruch jego ręki, kontynuowała dysząc z emocji — Ustami! Załóż mi ustami…

Zrobił jak kazała. Objął ją szczelnie ustami i powoli nasuwał… Ponagliła go kilkoma pchnięciami, a on zrobił na ile pozwoliło mu gardło.

— Odwróć się.

Posłusznie wykonał polecenie. Z zadowoleniem zauważyła, że wypiął się dobrze wiedząc jaka jest dzisiaj jego rola. Zbliżyła się do niego. Klęczała między jego rozłożonymi nogami, delikatnie ocierając się między jego pośladkami wycisnęła powolny, długi strumień żelu  jego rowek. Za każdym, niespiesznym ruchem, kiedy końcówka dildo przesuwała się po jego wstydliwej dziurce napierał na nią lekko. Myśl, że jej plany realizują się krok po kroku dała jej dziką satysfakcję, od którego dostała lekkiego zawrotu głowy. Czuła jakby to był orgazm, ale przeżywany nie w cipce, tylko… w głowie? Czy tak właśnie upaja władza?

Kiedy Piotrek zaczął miętosić swojego twardniejącego fiuta, a ruchami swoich bioder dostosowywać się do rytmu Doroty widziała, że jest gotowy. Chwyciła dildo w rękę i spodobało się to uczucie władczości i poczuła, że teraz to ona prowadzi ich związek. Przystawiła czubek do jego odbytu i pchnęła. Trochę za mocno… Jęknął i cofnął się o kilka centymetrów, ale jej to w ogóle nie zraziło. Poczuła wręcz… złość? Złość, że jej się sprzeciwił. Jedną rękę przytrzymała go za biodro i naparła drugi raz. Jęknął znowu, nieco ciszej, ale nie drgnął i przyjął główkę wpychającego się w jego dupę sztucznego penisa, po czym westchnął z wyczuwalną ulgą…

— Dobrze sobie poradziłeś… Masz już go w tyłeczku… Chcesz więcej?

Wymruczał coś co miało oznaczać zgodę, ale ta odpowiedź jej nie usatysfakcjonowała. Sięgnęła ręką do jego opuszczonej głowy i pociągnęła do siebie. Ściskając za policzki z wyczuciem, ale stanowczo, wysyczała mu do ucha:

— Jeszcze się nauczyłeś odpowiadać pełnym zdaniem?!

Zdezorientowany zaczął się jąkać.

— Przepraszam, tak… Chcę więcej… Wejdź we mnie jeszcze….

—  Mówi się “Tak proszę Pani”!

— Tak proszę pani, proszę!

Puściła go, a on opadł na łóżko. Sięgał z powrotem do swojego krocza, ale powstrzymała go.

— Nie dotykaj tego małego fiutka! Skup się na moim prawdziwym, dużym fiucie, poczuj jak będzie rozpychał twoją dupcię. Połóż ręce na pośladkach i rozciągnij je dla mnie, żebym mogła lepiej w ciebie wejść.

Z dziką przyjemnością patrzyła jak bez ociągania wykonuje jej polecenia. Krążek jego ciemnej skóry opinającej się na dildo wulgarnie i jednoznacznie pokazywał do kogo należy ta dupa. Uśmiechając się niczym wilczyca zaczęła napierać… Drobnymi, posuwistymi ruchami wdzierała się po centymetrze, odzierając go z męskości i depcząc resztki dumy. W głowie otworzył się przed nią nowy świat wrażeń zmysłowych o których dotąd nie miała pojęcia! Przeżyła szok, jakie poczucie władzy i dominacji potrafi dać ten śmieszny kawał mięsa między nogami! Przemknęło jej przez myśl, że chce zrobić z tą władzą wszystko, co tylko potencjalnie zrobić można…

Płynnymi ruchami bioder wsuwała się w niego daleko za połowę długości i widziała, że te powolne, długie ruchy dają mu najwięcej rozkoszy. Zadowolona z faktu, że ma fiuta, którym może go ruchać, ale nieograniczona kończącym wszystko wytryskiem, mogła go torturować i przedłużać jego mękę w nieskończoność… Ciekawe, czy gdyby posuwała go odpowiednio długo, to spuściłby się? Jakby się czuł, gdyby to jej nie powstrzymało i napierała na niego dalej? Będzie musiała to sprawdzić…

Coraz głośniejsze sapanie wyrwało ja z zamyślenia i ze zdumieniem zrozumiała, że to ona sama je wydaje… Jednak dzisiejsze podniecenie nie należało już tylko do jęczącego miarowo Piotrka, ale i do niej samej. Sięgnęła do jego krocza, żeby jeszcze bardziej pokazać kto tu rządzi i doprowadzić do granicy wytrzymałości. Poczuła, że czubek jego penisa jest już wypełniony śluzem i zwisa z niego długa kropla płynu przedejakulacyjnego.

— O jej! Piotruś zobacz jak dzielnie bierzesz w tyłek! Cieknie ci z fiutka jak suczce w rui! Podoba ci się??

— Tak, bardzo… Proszę pani! —  wymamrotał z twarzą wciśniętą w pościel.

— No to postaraj się bardziej! Popracuj mocniej dupcią i sam się nabijaj na mojego fiuta! Założę, się, że zmieścisz go całego!

Zrobił jak powiedziała, zaczął rytmicznie napierać na nią tyłem, pozwalając, żeby penetrowała go i rozpychała coraz głębiej. Teraz jęczał już głośno a jego twardy jak skała penis sterczał nieruchomo nabrzmiały od gromadzącej się i błagający o spełnienie.

Przyjął ją całą. Dźwiękiem swoich wypełnionych po brzegi pośladków, obijających się o jej krocze oznajmił, że oddaje jej się całkowicie we władanie, duszą i ciałem. Była dumna, ale chciała więcej… Kiedy zobaczyła, że wyraźnie zbliża się do orgazmu wyszła z niego, rękami przejechała z dołu do góry po jego pośladkach i sprzedała mu siarczystego klapsa.

— Kładź się na plecy!—  Powiedziała stanowczo.

Przerażony nagle odebranym podnieceniem, nie zastanawiał się. Szybko położył się na plecach, z pośladkami na krawędzi łóżka i podwinął nogi do góry przytrzymując je rękami. Uśmiechnęła się szeroko widząc, jak jej nowa, męska szmata rozkłada dla niej nogi, skomląc o wyruchanie jego rozjechanej dziurki. W jego spojrzeniu widziała, że groza tej sytuacji dociera do niego, ale podniecenie i chęć wytrysku odebrały mu resztki rozumu.

— Wejdź, proszę!

Smakowała tą chwilę, wodząc końcówką zabawki wokół jego odbytu, po czy penetrowała go w swoim tempie.

— Popatrz jak twój penis drży za każdy razem kiedy dopycham cię do końca!, patrz ja i jest zachwycony! Naprawdę Ci się podoba, co? Przyznaj się! Powiedź!

— Tak! Uwielbiam jak mnie posuwasz! Uwielbiam… Boże, chyba zaraz od tego dojdę!

Nachyliła się nad nim i piorunując go wzrokiem rozkazała:

—  Patrz mi w oczy i powiedz jak bardzo tego chcesz!

Obłędny, z rozszerzonymi maksymalnie oczami wychrypiał:

— Chcę się spuścić od twojego pieprzenia w tyłek! Chcę, żebyś mnie posuwała i żebym lał wszystkim co mam!

Chwyciła mocno i nieruchomo jego penisa. Zwolniła tempo, za to mocno obijała się o jego pośladki. Z każdy pchnięciem jego penis wbijał się w jej zaciśniętą ręką.

— Wyrucham z ciebie całą spermę jaką tylko masz! Lej! Spuszczaj się teraz!

Kiedy tylko poczuła jego rytmiczne spazmy w akompaniamencie zwierzęcego wrzasku zaczęła go trzepać z pełną prędkością. Piotrek krzyczał, miotał biodrami, nabijając się na Dorotę i tryskał jak nigdy… Strumienie spermy w niekończących się strugach zalewały mu pierś, szyję i twarz.. gorącymi, ciemnymi plamami tworzyły rozkoszną konstelację na pościeli wokół jego głowy…

Zacisnęła rękę wyduszając ostatnie krople nasienia z jego umęczonego i wiotkiego penisa. Zadowolona spojrzała na pobojowisko, którego była autorem. Koniuszkami palców zebrała perlisty płyn z kałuż na brzuchu, przejechała po jego wargach i pocałowała go w wilgotne czoło.

— Dobrze się spisałeś — wyszeptała —  zobacz jak się ładnie spuszczasz kiedy wykonujesz moje polecenia. Od dzisiaj będziesz mnie bezwarunkowo słuchał i robił bez wahania to, co powiem…

— Tak, będę… — wysapał półżywy…

Wysunęła się z jego odbytu i wyszła z sypialni. Piotr dyszał jeszcze ciężko, a rozbita na tysiące odłamków świadomość powoli zbierała się w jedną całość. Chciał zmienić tą niewygodną, wypiętą pozycje, chciał zmyć z twarzy i klatki stygnące plamy nasienia, ale bał się zrobić to bez pozwolenia Doroty…

65
bd/10
Podziel się ze znajomymi

Jak Ci się podobało?

Średnia: 0/10 (0 głosy oddane)

Z tej serii

Komentarze (0)

Teksty o podobnej tematyce:

pokątne opowiadania erotyczne
Witamy na Pokatne.pl

Serwis zawiera treści o charakterze erotycznym, przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich.
Decydując się na wejście na strony serwisu Pokatne.pl potwierdzasz, że jesteś osobą pełnoletnią.

Pliki cookies i polityka prywatności

Zgodnie z rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Potrzebujemy Twojej zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych przechowywanych w plikach cookies.
Zgadzam się na przechowywanie na urządzeniu, z którego korzystam tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie moich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania przeze mnie ze stron internetowej lub serwisów oraz innych parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych i w celach analitycznych.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz w regulaminie serwisu.