@XXX_Lord Dziękuję, miło mi.
Korekty w zasadzie już się powoli pojawiają i myślę, że clue całej opowieści jest już widoczne, chociaż niedoszlifowane. Przyznaję bez bicia, tekst zbyt krótko leżał w szufladzie i nie ostygł dobrze.
Nie narzekam na krytykę, a raczej na ton i no cóż, czas brać się do roboty 🙂
Co do cRPG/DnD i im podobnych to raczej byłem widzem i słuchaczem.
PS. 40km zostaje, kto nie przeceniał swoich możliwości będąc w górach
i nie ściemniał mówiąc o odległości, żeby druga osoba od razu się nie poddała niech pierwszy rzuci kamieniem.
PPS: Większość korekt już jest. Tekst wymaga jeszcze kilkukrotnego przejrzenia, ale no, potworków jest mniej.
Ostatni tekst tutaj publikowałem 4-5 lat temu i trochę strach zaglądać w te teksty po latach. Nie oczekuję klepania po pupie, ale jedynie normalnego podejścia, jakie obowiązuje w komunikacji międzyludzkiej. Korekty wprowadzę 🙂
A co do zobowiązań wynikających z publikowania na Głównej... Wybacz, myślę że inaczej postrzegamy tego rangę.
Dzięki za uwagi. Jestem tylko amatorem i rozumiem w pełni opinię. Nie szczególnie wyrywałem się na główną. a system nie daje ku temu innej możliwości i albo wpadasz do wiecznej poczekalni, albo ląduje prosto na Główną, do której jak widać nie dorosłem. Braki warsztatowe i korektorskie - tak są i są do poprawy. Tak bywa, gdy nie się nie ma komu dać tekstu do przeczytania, co przy panującej tu tematyce, jest myślę że całkiem normalne.
Co do części zarzutów mam inne zdanie, "wiele pierwszy razów", dotyczyło wielu różnych pierwszych razów. Zresztą dalszy opis przylotu i nowych rzeczy chyba to tłumaczy. Odległość 40 km w 10 godzin. Zapewne mógłby się wtrącić wszechwiedzący narrator 3-osobowy i poprawić ich, niestety mówimy tu o parze młodych amatorów. Natomiast co do tempa. Generalnie z doświadczenia w górach, na w miarę prostych szlakach po jakich poruszali się bohaterowie, tempo 3-4km na godzinę jest dość realne i osiągalne, chociaż optymistyczne. Osobiście pewnie szedłbym dłużej.
5-6km w górach to niestety poziom abstrakcji, tak dla mnie, jak i dla bohaterów.
Powtórzenia posprzątam - tekst dość krótko siedział w piekarniku, dlatego odrobina pieczenia w komentarzach mu się przyda.
Chociaż na przyszłość myślę, że takie "lekcje" lepiej odbiera się, gdy ktoś nie sięga po zwroty typu "spartoliłeś", "karygodne i niegodne" itd.. Zwłaszcza wobec zupełnie obcej osoby. Łatwiej się taką krytykę przyjmuje i twórczo wykorzystuje. Działa to uniwersalnie i ułatwia komunikację.
@Agnessa_Novvak dzięki i miło czytać, takie uwagi. Chociaż trochę głupio mi, że musiałaś napracować się nad korektą. Zerknę, jak to powinno wyglądać. Chociaż szczerze, chyba zakręciłem się po prostu.
Mam jakiś pomysł na nieco wolniejszy finał historii. Wstęp faktycznie dość sztampowy, ale ciężko wtłoczyć zagubione i nieświadome zagrożeń postaci w obcy grunt.
Z ciekawości @Agnessa język dresiarzy bazował na kimś konkretnym, czy próbowałaś wepchnąć, jak najwięcej "staropolskich przecinków" w zdaniu?
Szczerze powiedziawszy momentami w tej lawinie epitetów i wulgaryzmów ginął z lekka sens wpowiedzi i przekazu.
Może jestem za wrażliwy, ale moje "zawieszenie niewiary" przestawało działać i tekst zgrzytał.
@Agnessa Novvak pierwotnego seksapilu w postaci pulchnej, bogini płodności i urodzaju raczej nie zabraknie. Niestety chwilowo pozostawię twojej wyobraźni ciąg dalszy, bo chwilowo cierpię na brak weny i chęci do erotomańsko-grafomańskich wynurzeń.
Powalczę z tekstem jeszcze, tym razem, jako z całością. Taka epizodyczna forma publikacji sprawia, że łatwo się zgubić. Publikuję z reguły po 1-2 rundach czytania i korygowania. Zrobię jeszcze kilka rundek takiego sprzątania i korekt. Zawsze jest zajęcie i motywacja, by wena szybko wróciła 😛
Nie żeby coś, ale wszystkie części były puszczane przez Language Tools. Przejrzę to jeszcze raz, ale moje zdolności korektorskie są ograniczone. To pewnie kwestia paru dni, bym mógł spojrzeć obiektywnie na tekst i w ogóle znaleźć błędy.
Spodziewałem się, że Weronika cię zainteresuje 😛.
Powiedzmy, że ma swój odpowiednik w rzeczywistości. Czy jest jej mało, moim zdaniem dość by wzbudzić ciekawość i być obiektem fantazji. Poza tym to tylko jeden długi weekend, niech mają chwilę odpoczynku, a nie przetaczają się z łóżka do łóżka.
@AgnessaNovvak złoty medal mógłby być całkiem przyzwoitym pomysłem. Takie drugie oceny tylko, że dla samych zalogowanych i ewentualnie z opcją widoku nicka, by nie było nieporozumień. Oceny tylko od loży mogłyby się skończyć kółeczkiem wzajemnej adoracji, chociaż na potrzeby tego miejsca angielski termin "circlejerking" bardziej pasuje. Chyba zależy nam, by czytali nas inni ludzie, a nie tylko inni autorzy, jak to po komentarzach mogłoby się wydawać.
Masz rację, jakość tekstu jest bardzo subiektywna.
Nie mówiac już, że literackość języka jest względna, bo można pisać mało literacko, a przy okazji artystycznie i ze smakiem.
@AgnessaNovvak a rób sobie pani, co pani w duszy gra. Ja ci minusa nie dałem, więc mówię tylko o tym, jak odebrałem twój komentarz. Co do reszty, tego nie zrozumiesz. Chociaż odnoszę wrażenie, że mimo szczerych chęci robisz sobie reklamę trochę na siłę i traktujesz to miejsce, jako te drugorzędne, a przynajmniej pozostaje taki wydźwięk. Nie myślałaś o publikacji korekt z NE też tutaj tak wgl? Wiem, że tutaj standard literacki jest niższy, ale czemu nie, chyba że korektor nie wyraża zgody 🙂
Przeczytałem drugi tekst i rzeczywiście dostałaś ten głos, bo z dwóch twój był przyjemniejszy dla oka i bardziej oryginalny.
W sumie dziwi mnie, skąd tutaj przeświadczenie o jakieś konkurencji ze strony NE. Skoro tam Generalnie pojawia się ułamek opowiadań, które są tutaj, a tych w sumie aż tak dużo nie ma, to walka o czytelników brzmi niemal zabawnie. Tak jakby nie wiadomo, jak mała nisza była do zajęcia.
@AgnessaNovvak ludzie nie przepadają za autopromocją. Nie mówiąc też o tym, że prosisz o głosy na ciebie bez znajomości drugiego tekstu. W konkursie raczej chodzi o jakość tekstu, a nie popularność i marketing autora/autorki.
Dlatego obiecuję, że odwiedzę NE i przeczytam też drugi tekst, a potem zagłosuje na lepszy. Czy to będzie pierwszy, zobaczymy. Widziałem ostatnio na NE parę tekstów z którymi mogłabyś przegrać mimo, że jako autorkę lubię twój styl i poczucie humoru.
@XeeleeFirst taki podział mógłby być wybawieniem tutaj. Część osób przychodzi w poszukiwaniu lekkiego zaspokojenia, część dla ciekawej formy i języka.
Obie grupy jest ciężko zaspokoić bez pogrążania jakości tekstu. Chociaż zrobienie czegoś podobnego mogłoby wiązać z rozpadem czytelników. Skoro ostrzeżenie przeciwko kontrowersyjnym treścią działa, to dodanie jeszcze jednego znacznika, dla tekstów bardziej pulpowych wygląda całkiem realistycznie.
Co prawda, ktoś kto korzysta z tego miejsca nieco dłużej wie czego się spodziewać po autorach widząc nicki @Agnessy, @Historyczki, czy @Ravenhearta.
@XXX_Lord ja tylko staram się zachować spokojną twarz. Coś, jak jedyny trzeźwy na zbyt długiej imprezie.
Cieszę się, że jest dyskusja, chociaż wolałbym by był ku niej jakiś sensowny powód, a mój tekst nim nie jest, niestety.
Jestem równie skonfundowany co wszyscy pozostali dyskutanci.
Mam wrażenie, że za bardzo polecieliśmy w zabawę w domorosłych psychoanalityków i jeśli tylko ode mnie, by to zależało najchętniej skończyłbym tą dyskusję już teraz.
@Krystyna zgodnie z powszechną teorią w krytyce literackiej o nazwie "śmierć autora", gdzie odbiorca nadaje wartość sztuce to wciąż jesteście, gdzieś na orbicie tego opowiadania.
Jako autor mogę jedynie stwierdzić, że takiej burzy materii organicznej nie widziałem już od dłuższego czasu. Nie wiem, na ile ta dyskusja ma sens, ale skoro ludzie to lubią to kim ja jestem, by was powstrzymywać. Tylko wezmę popcorn i jeszcze raz przemyślę, temat nowego opowiadania.
@Dorota konto ma ten plus, że takie dyskusje można prowadzić w przyjemnym zaciszu kontaktów mailowych i na forum.
Twój opis siebie wydaje się, sam nie wiem, trochę schizofreniczny. Mówisz o wypadach na Kubę i orgietkach, a boisz się spontaniczności, bo tutaj nie ma mowy o dumie. Masz wybitnego bzika na temat mężczyzn-impotentów. Nie wiem, ile z twojego wizerunku, który opisałaś jest prawdą, a na ile fikcją literacką (bo tak troszkę brzmi, ale tutaj jest Internet i nikt nie wie, kim tutaj jesteś naprawdę). Każdemu tutaj czegoś w życiu brakuje. Każdy gatunek ma swoją niszę i potrzeby ludzi, które zapewnia. Nie musisz odpowiadać, raczej przemyśl to w zaciszu swojej głowy, po co czytasz te opowiadania, jakie braki wypełniają.
Nawet jeśli nie jesteś humanistką, to i tak warto pisać. Po coś tu jest warsztat, a pisanie to ponoć najlepsza terapia własnych trudności.
Co do statystyk na temat 1 dolara dziennie u połowy ludzkości, aż tak źle nie jest. Bardzo polecam "Factfulness", bo świat ma się lepiej ( a przynajmniej ludzkość) niż to się zazwyczaj powtarza, a twoje statystyki są niestety z lat 60-tych.
@Dorota czytam i piszę tutaj głównie dla przyjemności płynącej z tego, że może rozbudzę kogoś jeszcze, nie tylko siebie.
Nie wiem, który fragment uznałaś za poniżający, zwłaszcza, że staram się, aby pod względem charakterologicznym i psychologicznym moje postaci były względnie realistyczne. Celowo unikam postaci, które są właśnie poniżające i uwłaczające, patrz Sebastian. Nie są to rekordziści świata, a co najwyżej dojrzali, sprawni fizycznie ludzie. Nie wiem, który punkt uznałaś tu za nadludzki? Uprawianie seksu dwa razy w ciągu dnia, mając czas na przerwy w idealnych warunkach do nabierania sił witalnych. Jeśli tak, to radziłbym wyskoczenie z partnerem trochę poćwiczyć. Pewne opisy celowo pomijam, by nie zdradzać wszystkiego. Jeśli będą chętni, to mogę po zamknięciu serii wrzucić trochę notatek z tego tekstu. Jeśli chodzi o fakty tutaj, to największe dziury są najwyżej w geografii, a nie w fizjologii.
Jeśli jesteś zmuszona siedzieć teraz przed komputerem, patrząc w Business Intelligence czy Excela to szczerze współczuję i jestem z tobą duchowo.
@Agnessa obiecuję, że w kontynuacji odeślę Sandrę i Tomka do toalety, bo ciągnie od nich śledziem i karpiem 😛. Tak w ramach równouprawnienia.
Mam nawet tytuł "Sklep rybny w Beskidach. Gwałt olfaktoryczny, rybą pisany". W ogóle mam ostatnio słabość do słowa "olfaktoryczny", jest takie zgrabne i nieużywalne w codziennym życiu.
EDIT: Chyba poraz kolejny robi się forum pod opowiadaniem. Zaraz zaczną wchodzić tutaj ludzie, szukający dramy w tekście.
@Dorota dziękuję, o lepszą reklamę ciężko. Chyba ci będę musiał coś słodkiego sprawić.
@Dorota czegoś nie rozumiem. Najpierw krytykujesz moje "odrażające" postaci, a chwilę potem kręcisz nosem. Czego oczekujesz więc? Przyznaję, że zakładam, że moje postaci dbają o higienę i są raczej rozgarniętymi ludźmi z dostępem do bieżącej wody.
Zapewne pijesz do sceny z parkingu z kolejnego opowiadania. Tylko, że tam nie ma nic, co potwierdzałoby twoje uwagi na temat czystości, czy sprawności. Marek miał raczej dość czasu, by dojść od rana do siebie. Sprawnemu mężczyźnie te kilka dobrych godzin i 2 solidne posiłki wystarczyłyby do regeneracji. O brodaczu wiesz tyle, ile napisałem, że jest wysoki, postawny, brodaty, obdarzony i nosi skórzaną kurtkę i ma dość kultury osobistej, by zrozumieć, że nie to nie. Nie mówiąc już, że Czesi mają zupełnie inne od nas podejście do pubów, więc brodacz może równie dobrze być normalnym, wykształconym człowiekiem. Reszta uwag to niestety, ale twoja wyobraźnia. Co do smrodu i temu podobnych, ponownie zakładam, że moje postaci myją się. Czyżbyś miała jakieś złe doświadczenia?
Co do "zdrady", chociaż przy pełnej akceptacji nie wiem, czy to dobra nazwa, w przypadku tego opowiadania chodziło o włączeniu dodatkowej osoby. Poza tym fakt, że obie strony mają z tego satysfakcję chyba jasno pokazuje, że jednak oni mogą i mają na to ochotę. Impotencja Markowi też nie grozi.
Rozumiem, że się nie zgadzasz i to szanuje.
O ile @Czytelnik powiedział to dosadniej, ja tylko ci i sobie życzę miłych świąt i znalezienia chwili dla siebie, co by chociaż jedną, czy dwie z czytanych na tym portalu fantazji zrealizować.
@Dorota pozwolę się też odnieść do twojego komentarza a propos motywacji dla "zdrady kontrolowanej", gdzie przyczyną przewodnią jest to, że mężczyzna nie wystarcza dla kobiety. Ja spojrzałbym na to z innej strony niż tylko, jako metoda środka zastępczego dla mężczyzny-impotenta, czy robienia z niej prostytutki przez mężczyznę w związku.
Obie te formy są w moim rozumieniu dość chorobliwym podejściem do tematu, które nie wynika z potrzeb pary. Polecałbym rozmowę z parami bawiącymi się w ten sposób. Dlaczego czasem seks to tylko zabawa, a nie miłość. Sam raczej nie bawiłbym się w ten sposób, a przynajmniej wymagałoby to specyficznej partnerki.
Serwis zawiera treści o charakterze erotycznym, przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich. Decydując
się na wejście na strony serwisu Pokatne.pl potwierdzasz, że jesteś osobą pełnoletnią.
Pliki cookies i polityka prywatności
Zgodnie z rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO).
Potrzebujemy Twojej zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych przechowywanych w plikach cookies.
Zgadzam się na przechowywanie na urządzeniu, z którego korzystam tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie moich
danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania przeze mnie ze stron internetowej lub serwisów oraz innych
parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych i w celach analitycznych.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz w regulaminie serwisu.
BlueNight · 3 dni temu · "Dzikość Karpat"
@Nadalia dziękuję za słowa krytyki, ale i otuchy, że jest dla mnie nadzieja.
Bardzo spodobały mi się twoje przydomki dla postaci.
Mam wstępny pomysł na ciąg dalszy tej opowieści. Jeśli byłabyś zainteresowana, to bardzo chętnie podeślę
ci tekst przed oficjalną publikacją.
Sam pomysł rozbicia tekstu na dwa opowiadania jest myślę, że trafiony. Może kiedyś się o to pokuszę 🙂
BlueNight · 3 tygodnie temu · "Dzikość Karpat" ·
@XXX_Lord Dziękuję, miło mi.
Korekty w zasadzie już się powoli pojawiają i myślę, że clue całej opowieści jest już widoczne, chociaż niedoszlifowane. Przyznaję bez bicia, tekst zbyt krótko leżał w szufladzie i nie ostygł dobrze.
Nie narzekam na krytykę, a raczej na ton i no cóż, czas brać się do roboty 🙂
Co do cRPG/DnD i im podobnych to raczej byłem widzem i słuchaczem.
PS. 40km zostaje, kto nie przeceniał swoich możliwości będąc w górach
i nie ściemniał mówiąc o odległości, żeby druga osoba od razu się nie poddała niech pierwszy rzuci kamieniem.
PPS: Większość korekt już jest. Tekst wymaga jeszcze kilkukrotnego przejrzenia, ale no, potworków jest mniej.
BlueNight · 3 tygodnie temu · "Dzikość Karpat"
Ostatni tekst tutaj publikowałem 4-5 lat temu i trochę strach zaglądać w te teksty po latach. Nie oczekuję klepania po pupie, ale jedynie normalnego podejścia, jakie obowiązuje w komunikacji międzyludzkiej. Korekty wprowadzę 🙂
A co do zobowiązań wynikających z publikowania na Głównej... Wybacz, myślę że inaczej postrzegamy tego rangę.
BlueNight · 3 tygodnie temu · "Dzikość Karpat" ·
Dzięki za uwagi. Jestem tylko amatorem i rozumiem w pełni opinię. Nie szczególnie wyrywałem się na główną. a system nie daje ku temu innej możliwości i albo wpadasz do wiecznej poczekalni, albo ląduje prosto na Główną, do której jak widać nie dorosłem. Braki warsztatowe i korektorskie - tak są i są do poprawy. Tak bywa, gdy nie się nie ma komu dać tekstu do przeczytania, co przy panującej tu tematyce, jest myślę że całkiem normalne.
Co do części zarzutów mam inne zdanie, "wiele pierwszy razów", dotyczyło wielu różnych pierwszych razów. Zresztą dalszy opis przylotu i nowych rzeczy chyba to tłumaczy. Odległość 40 km w 10 godzin. Zapewne mógłby się wtrącić wszechwiedzący narrator 3-osobowy i poprawić ich, niestety mówimy tu o parze młodych amatorów. Natomiast co do tempa. Generalnie z doświadczenia w górach, na w miarę prostych szlakach po jakich poruszali się bohaterowie, tempo 3-4km na godzinę jest dość realne i osiągalne, chociaż optymistyczne. Osobiście pewnie szedłbym dłużej.
5-6km w górach to niestety poziom abstrakcji, tak dla mnie, jak i dla bohaterów.
Powtórzenia posprzątam - tekst dość krótko siedział w piekarniku, dlatego odrobina pieczenia w komentarzach mu się przyda.
Chociaż na przyszłość myślę, że takie "lekcje" lepiej odbiera się, gdy ktoś nie sięga po zwroty typu "spartoliłeś", "karygodne i niegodne" itd.. Zwłaszcza wobec zupełnie obcej osoby. Łatwiej się taką krytykę przyjmuje i twórczo wykorzystuje. Działa to uniwersalnie i ułatwia komunikację.
BlueNight · 3 tygodnie temu · "Dzikość Karpat"
@Agnessa_Novvak dzięki i miło czytać, takie uwagi. Chociaż trochę głupio mi, że musiałaś napracować się nad korektą. Zerknę, jak to powinno wyglądać. Chociaż szczerze, chyba zakręciłem się po prostu.
Mam jakiś pomysł na nieco wolniejszy finał historii. Wstęp faktycznie dość sztampowy, ale ciężko wtłoczyć zagubione i nieświadome zagrożeń postaci w obcy grunt.
BlueNight · 21 grudnia 2020 · "Księżycowy króliczek, czyli wsadź se te mikołajki w dupę! (I)"
Z ciekawości @Agnessa język dresiarzy bazował na kimś konkretnym, czy próbowałaś wepchnąć, jak najwięcej "staropolskich przecinków" w zdaniu?
Szczerze powiedziawszy momentami w tej lawinie epitetów i wulgaryzmów ginął z lekka sens wpowiedzi i przekazu.
Może jestem za wrażliwy, ale moje "zawieszenie niewiary" przestawało działać i tekst zgrzytał.
BlueNight · 14 stycznia 2020 · "Koniec beskidzkich uciech (IV)"
@Agnessa Novvak pierwotnego seksapilu w postaci pulchnej, bogini płodności i urodzaju raczej nie zabraknie. Niestety chwilowo pozostawię twojej wyobraźni ciąg dalszy, bo chwilowo cierpię na brak weny i chęci do erotomańsko-grafomańskich wynurzeń.
Powalczę z tekstem jeszcze, tym razem, jako z całością. Taka epizodyczna forma publikacji sprawia, że łatwo się zgubić. Publikuję z reguły po 1-2 rundach czytania i korygowania. Zrobię jeszcze kilka rundek takiego sprzątania i korekt. Zawsze jest zajęcie i motywacja, by wena szybko wróciła 😛
BlueNight · 14 stycznia 2020 · "Koniec beskidzkich uciech (IV)"
Nie żeby coś, ale wszystkie części były puszczane przez Language Tools. Przejrzę to jeszcze raz, ale moje zdolności korektorskie są ograniczone. To pewnie kwestia paru dni, bym mógł spojrzeć obiektywnie na tekst i w ogóle znaleźć błędy.
Spodziewałem się, że Weronika cię zainteresuje 😛.
Powiedzmy, że ma swój odpowiednik w rzeczywistości. Czy jest jej mało, moim zdaniem dość by wzbudzić ciekawość i być obiektem fantazji. Poza tym to tylko jeden długi weekend, niech mają chwilę odpoczynku, a nie przetaczają się z łóżka do łóżka.
BlueNight · 5 stycznia 2020 · "Masquerade, czyli bal"
@AgnessaNovvak złoty medal mógłby być całkiem przyzwoitym pomysłem. Takie drugie oceny tylko, że dla samych zalogowanych i ewentualnie z opcją widoku nicka, by nie było nieporozumień. Oceny tylko od loży mogłyby się skończyć kółeczkiem wzajemnej adoracji, chociaż na potrzeby tego miejsca angielski termin "circlejerking" bardziej pasuje. Chyba zależy nam, by czytali nas inni ludzie, a nie tylko inni autorzy, jak to po komentarzach mogłoby się wydawać.
Masz rację, jakość tekstu jest bardzo subiektywna.
Nie mówiac już, że literackość języka jest względna, bo można pisać mało literacko, a przy okazji artystycznie i ze smakiem.
BlueNight · 5 stycznia 2020 · "Masquerade, czyli bal"
@AgnessaNovvak a rób sobie pani, co pani w duszy gra. Ja ci minusa nie dałem, więc mówię tylko o tym, jak odebrałem twój komentarz. Co do reszty, tego nie zrozumiesz. Chociaż odnoszę wrażenie, że mimo szczerych chęci robisz sobie reklamę trochę na siłę i traktujesz to miejsce, jako te drugorzędne, a przynajmniej pozostaje taki wydźwięk. Nie myślałaś o publikacji korekt z NE też tutaj tak wgl? Wiem, że tutaj standard literacki jest niższy, ale czemu nie, chyba że korektor nie wyraża zgody 🙂
Przeczytałem drugi tekst i rzeczywiście dostałaś ten głos, bo z dwóch twój był przyjemniejszy dla oka i bardziej oryginalny.
Przyjemności.
BlueNight · 5 stycznia 2020 · "Masquerade, czyli bal"
W sumie dziwi mnie, skąd tutaj przeświadczenie o jakieś konkurencji ze strony NE. Skoro tam Generalnie pojawia się ułamek opowiadań, które są tutaj, a tych w sumie aż tak dużo nie ma, to walka o czytelników brzmi niemal zabawnie. Tak jakby nie wiadomo, jak mała nisza była do zajęcia.
@AgnessaNovvak ludzie nie przepadają za autopromocją. Nie mówiąc też o tym, że prosisz o głosy na ciebie bez znajomości drugiego tekstu. W konkursie raczej chodzi o jakość tekstu, a nie popularność i marketing autora/autorki.
Dlatego obiecuję, że odwiedzę NE i przeczytam też drugi tekst, a potem zagłosuje na lepszy. Czy to będzie pierwszy, zobaczymy. Widziałem ostatnio na NE parę tekstów z którymi mogłabyś przegrać mimo, że jako autorkę lubię twój styl i poczucie humoru.
BlueNight · 4 stycznia 2020 · "Masquerade, czyli bal"
@XeeleeFirst taki podział mógłby być wybawieniem tutaj. Część osób przychodzi w poszukiwaniu lekkiego zaspokojenia, część dla ciekawej formy i języka.
Obie grupy jest ciężko zaspokoić bez pogrążania jakości tekstu. Chociaż zrobienie czegoś podobnego mogłoby wiązać z rozpadem czytelników. Skoro ostrzeżenie przeciwko kontrowersyjnym treścią działa, to dodanie jeszcze jednego znacznika, dla tekstów bardziej pulpowych wygląda całkiem realistycznie.
Co prawda, ktoś kto korzysta z tego miejsca nieco dłużej wie czego się spodziewać po autorach widząc nicki @Agnessy, @Historyczki, czy @Ravenhearta.
BlueNight · 3 stycznia 2020 · "Masquerade, czyli bal"
Jak zwykle u ciebie istna karuzela. Miło, że jednak nie spełniły się moje obawy i w masce, to jednak nie był Pascal 😉
Zwrot akcji solidny, a i klimat finalnie Bondowski jest. Dzięki za rozśmieszenie i za miodne opisy.
Tak trzymaj.
BlueNight · 26 grudnia 2019 · "Dom w Beskidzie (II)"
@XXX_Lord ja tylko staram się zachować spokojną twarz. Coś, jak jedyny trzeźwy na zbyt długiej imprezie.
Cieszę się, że jest dyskusja, chociaż wolałbym by był ku niej jakiś sensowny powód, a mój tekst nim nie jest, niestety.
Jestem równie skonfundowany co wszyscy pozostali dyskutanci.
Mam wrażenie, że za bardzo polecieliśmy w zabawę w domorosłych psychoanalityków i jeśli tylko ode mnie, by to zależało najchętniej skończyłbym tą dyskusję już teraz.
BlueNight · 26 grudnia 2019 · "Dom w Beskidzie (II)"
@Krystyna zgodnie z powszechną teorią w krytyce literackiej o nazwie "śmierć autora", gdzie odbiorca nadaje wartość sztuce to wciąż jesteście, gdzieś na orbicie tego opowiadania.
Jako autor mogę jedynie stwierdzić, że takiej burzy materii organicznej nie widziałem już od dłuższego czasu. Nie wiem, na ile ta dyskusja ma sens, ale skoro ludzie to lubią to kim ja jestem, by was powstrzymywać. Tylko wezmę popcorn i jeszcze raz przemyślę, temat nowego opowiadania.
BlueNight · 25 grudnia 2019 · "Dom w Beskidzie (II)"
@Dorota konto ma ten plus, że takie dyskusje można prowadzić w przyjemnym zaciszu kontaktów mailowych i na forum.
Twój opis siebie wydaje się, sam nie wiem, trochę schizofreniczny. Mówisz o wypadach na Kubę i orgietkach, a boisz się spontaniczności, bo tutaj nie ma mowy o dumie. Masz wybitnego bzika na temat mężczyzn-impotentów. Nie wiem, ile z twojego wizerunku, który opisałaś jest prawdą, a na ile fikcją literacką (bo tak troszkę brzmi, ale tutaj jest Internet i nikt nie wie, kim tutaj jesteś naprawdę). Każdemu tutaj czegoś w życiu brakuje. Każdy gatunek ma swoją niszę i potrzeby ludzi, które zapewnia. Nie musisz odpowiadać, raczej przemyśl to w zaciszu swojej głowy, po co czytasz te opowiadania, jakie braki wypełniają.
Nawet jeśli nie jesteś humanistką, to i tak warto pisać. Po coś tu jest warsztat, a pisanie to ponoć najlepsza terapia własnych trudności.
Co do statystyk na temat 1 dolara dziennie u połowy ludzkości, aż tak źle nie jest. Bardzo polecam "Factfulness", bo świat ma się lepiej ( a przynajmniej ludzkość) niż to się zazwyczaj powtarza, a twoje statystyki są niestety z lat 60-tych.
BlueNight · 24 grudnia 2019 · "Dom w Beskidzie (II)"
@Dorota czytam i piszę tutaj głównie dla przyjemności płynącej z tego, że może rozbudzę kogoś jeszcze, nie tylko siebie.
Nie wiem, który fragment uznałaś za poniżający, zwłaszcza, że staram się, aby pod względem charakterologicznym i psychologicznym moje postaci były względnie realistyczne. Celowo unikam postaci, które są właśnie poniżające i uwłaczające, patrz Sebastian. Nie są to rekordziści świata, a co najwyżej dojrzali, sprawni fizycznie ludzie. Nie wiem, który punkt uznałaś tu za nadludzki? Uprawianie seksu dwa razy w ciągu dnia, mając czas na przerwy w idealnych warunkach do nabierania sił witalnych. Jeśli tak, to radziłbym wyskoczenie z partnerem trochę poćwiczyć. Pewne opisy celowo pomijam, by nie zdradzać wszystkiego. Jeśli będą chętni, to mogę po zamknięciu serii wrzucić trochę notatek z tego tekstu. Jeśli chodzi o fakty tutaj, to największe dziury są najwyżej w geografii, a nie w fizjologii.
Jeśli jesteś zmuszona siedzieć teraz przed komputerem, patrząc w Business Intelligence czy Excela to szczerze współczuję i jestem z tobą duchowo.
BlueNight · 24 grudnia 2019 · "Dom w Beskidzie (II)" ·
@Agnessa obiecuję, że w kontynuacji odeślę Sandrę i Tomka do toalety, bo ciągnie od nich śledziem i karpiem 😛. Tak w ramach równouprawnienia.
Mam nawet tytuł "Sklep rybny w Beskidach. Gwałt olfaktoryczny, rybą pisany". W ogóle mam ostatnio słabość do słowa "olfaktoryczny", jest takie zgrabne i nieużywalne w codziennym życiu.
EDIT: Chyba poraz kolejny robi się forum pod opowiadaniem. Zaraz zaczną wchodzić tutaj ludzie, szukający dramy w tekście.
@Dorota dziękuję, o lepszą reklamę ciężko. Chyba ci będę musiał coś słodkiego sprawić.
BlueNight · 24 grudnia 2019 · "Dom w Beskidzie (II)"
@Dorota czegoś nie rozumiem. Najpierw krytykujesz moje "odrażające" postaci, a chwilę potem kręcisz nosem. Czego oczekujesz więc? Przyznaję, że zakładam, że moje postaci dbają o higienę i są raczej rozgarniętymi ludźmi z dostępem do bieżącej wody.
Zapewne pijesz do sceny z parkingu z kolejnego opowiadania. Tylko, że tam nie ma nic, co potwierdzałoby twoje uwagi na temat czystości, czy sprawności. Marek miał raczej dość czasu, by dojść od rana do siebie. Sprawnemu mężczyźnie te kilka dobrych godzin i 2 solidne posiłki wystarczyłyby do regeneracji. O brodaczu wiesz tyle, ile napisałem, że jest wysoki, postawny, brodaty, obdarzony i nosi skórzaną kurtkę i ma dość kultury osobistej, by zrozumieć, że nie to nie. Nie mówiąc już, że Czesi mają zupełnie inne od nas podejście do pubów, więc brodacz może równie dobrze być normalnym, wykształconym człowiekiem. Reszta uwag to niestety, ale twoja wyobraźnia. Co do smrodu i temu podobnych, ponownie zakładam, że moje postaci myją się. Czyżbyś miała jakieś złe doświadczenia?
Co do "zdrady", chociaż przy pełnej akceptacji nie wiem, czy to dobra nazwa, w przypadku tego opowiadania chodziło o włączeniu dodatkowej osoby. Poza tym fakt, że obie strony mają z tego satysfakcję chyba jasno pokazuje, że jednak oni mogą i mają na to ochotę. Impotencja Markowi też nie grozi.
Rozumiem, że się nie zgadzasz i to szanuje.
O ile @Czytelnik powiedział to dosadniej, ja tylko ci i sobie życzę miłych świąt i znalezienia chwili dla siebie, co by chociaż jedną, czy dwie z czytanych na tym portalu fantazji zrealizować.
BlueNight · 22 grudnia 2019 · "Dom w Beskidzie (II)"
@Dorota pozwolę się też odnieść do twojego komentarza a propos motywacji dla "zdrady kontrolowanej", gdzie przyczyną przewodnią jest to, że mężczyzna nie wystarcza dla kobiety. Ja spojrzałbym na to z innej strony niż tylko, jako metoda środka zastępczego dla mężczyzny-impotenta, czy robienia z niej prostytutki przez mężczyznę w związku.
Obie te formy są w moim rozumieniu dość chorobliwym podejściem do tematu, które nie wynika z potrzeb pary. Polecałbym rozmowę z parami bawiącymi się w ten sposób. Dlaczego czasem seks to tylko zabawa, a nie miłość. Sam raczej nie bawiłbym się w ten sposób, a przynajmniej wymagałoby to specyficznej partnerki.
Trochę więcej otwartości.
Służka Krwi i Księżyca (II) –…
Służka Krwi i Księżyca (I) –…
Wilczyca (XVI)
Starszych pań seksualne przygody (SPSP) "Janina…
Jagoda (I). Droga do... siebie
Jagoda (VII). Odwilż
Iza i Tomek (XIX)
Wsi spokojna... (III) "Dyskoteka"
Wilczyca (XIV-XV)
Dwa serca, dwa smutki (I) "Pięć…