Cnoty i wybryki (IV)

25 czerwca 2026

Opowiadanie z serii:
Cnoty i wybryki

8 min

Poniższy tekst znajduje się w poczekalni!

To jest fragment powieści, którą postanowiłem napisać. Poproszę o krytykę i wszelkie sugestie.

Opowiadania reprezentują gatunek BDSM. Zawierają opisy praktyk spanking M-F, bezpośrednie opisy seksu oraz narządów płciowych. Sceny zawierają przemoc, dominację, upokorzenie. Tekst przeznaczony jest tylko dla osób pełnoletnich! Jeżeli nie jesteś na to gotowa (y) – nie czytaj tego!
Wszyscy bohaterowie są pełnoletni. Opisy seksu, przemocy i dominacji dotyczą tylko osób pełnoletnich. Wszystkie postacie i zdarzenia są fikcyjne, wszystkie podobieństwa do osób lub zdarzeń są przypadkowe i nie są zamierzone.

Rozdział 4 – Miś przy kominku


W oczach Julki malowało się znużenie. Leżała z głową na piersiach Michała, jak na falującej poduszce i w zamyśleniu gapiła się w migający telewizor. Wtuliła policzek w miękką koszulę… Jego spokojny oddech smyrał ją po szyi. Na piękną buzię wkradł się ledwo widoczny, figlarny uśmiech.

Odwróciła się od ekranu i przeciągnęła jak kotka.

– Widziałeś jak się całowali? – szepnęła.

– Widziałem. Fajna laska. – Uwielbiał ją prowokować.

Uśmiechnęła się z uznaniem i oblizała wargi.

– Chciałbyś tak?

Michał nabrał w płuca spory łyk powietrza. Nie miał czasu jednak odpowiedzieć, bo dziewczyna wdrapała się na niego i dociskając całą sobą, wydusiła jedynie głębokie westchnięcie.

– A może wolisz, oglądać tamtą „laskę”? – Spojrzała z góry, odgarniając włosy opadające na buzię.

– Wolę ciebie, ty moja „lasko”!

Przełknęła ślinę, jakby wznosiła toast! Ciekawie nachyliła się i delikatnie dotknęła ustami miękkich, pulchnych, sino-czerwonych wałeczków. Wolno wciągnęła w siebie jego ciepły oddech…

Wrażliwe, dziewczęce ciało mimowolnie drgnęło, by jednak po chwili znów łasić się i prężyć w przyzwoleniu na nieokrzesane, oblepiające je dłonie… Gwałtownie ścisnął, wypięte pod sufit, pośladki i wbił w nią mokry język! Szelest szarpanych ubrań i głośne, żarliwe mlaskanie brutalnie przerwały i porwały na strzępy dalekie dźwięki telewizora. Cieknąca po policzkach ślina lepiła się i smakowała cierpko.

Spięła ciało i jęknęła mokrym szeptem wprost w jego uchylone usta. Drażniąca, jak gorący okład, dłoń prześlizgnęła się niecierpliwie po udach i powoli, starannie sunęła w górę, rozmazując ciepłą wilgoć, wzdłuż wciskającego się w nią materiału… Natarczywe palce, oblepione pachnącym śluzem, gmerały uparcie, próbując sforsować bawełnianą barierę! Bezradne i uparte ugniatały jej najdelikatniejsze fałdki i ciągnęły za włosy…

Zwinnie wyswobadzając się namiętnych uścisków! Zganiła go ostrym wzrokiem i obiema rękami przegładziła kruczoczarny kucyk.

Wolnymi ruchami, zmysłowo zdjęła bluzkę… Pochyliła się z troską do przodu, widząc, jak wyciąga drżącą rękę. Zastygła w niesłyszalnym szepcie, gdy ciepła, szorstka dłoń sunęła po niej, parząc tkliwą skórę. Zdecydowanie objęła i zgniotła jej wrażliwą, miękką pierś. Zamknęła oczy… Bezbronny sutek utkwił ściśnięty między palcami! Spomiędzy ud ruszył przecudny dreszcz. Wstrząsnął jej ciałem i wydobył z niego głośny urwany jęk.

Znów leżała wtulona w jego koszulę, przywierając gorącym ciężarem! Drżała. W dole sączyło się śliskie ciepło.

– Czy jestem fajną dupą? – spytała cicho. Musiała się upewnić.

– Moją dupą.

– Głupi jesteś! – westchnęła.

Trzęsącymi się rękoma, z zapałem szarpała się z guzikami. Wkrótce jej młody mężczyzna leżał w rozchełstanej garderobie, ze spodniami ściągniętymi do kolan. Nabrzmiały, ponętny penis spoczywał na brzuchu.

Zadowolona wstała z kanapy i odpięła suwak spódniczki. Lejący materiał zsunął się szeleszcząc po kształtnych biodrach… Spojrzała nieśmiało, z miną dziecka, które właśnie coś przeskrobało.

– Jesteś piękna – wydukał.

Uwielbiała, kiedy tak mówił. Chciała więcej! W wesołych oczach żarzyły się iskierki, gdy figlarne palce zawędrowały pod gumkę od majtek. Po chwili miał ją całą, gołą i bezwstydną. Promieniała ciepłem i pachniała gorącą skórą.

– A teraz?

– Cudowna…

Uśmiechnęła się. Rozogniona twarz Michała wskazywała jasno, że nie mogła liczyć na wiele więcej.

Stanęła nad nim dumnie, żeby mógł ją dokładnie podziwiać… Czarne kosmyki, oswobodzone spod plastikowej opaski, opadały niesfornie na rumianą buzię. Zaciśnięta w dzióbek patrzyła z przejęciem w dół… Spomiędzy rozszerzonych nóg wysączała się przezroczysta, biaława stróżka. Wyciekała wolniutko, jak ciągnąca się ślina i zwisała bezradnie nad unoszącą się od oddechów męską piersią.

– Chcę się tulić… – wyszeptała.

– Zapraszam – wyjąkał, próbując nieporadnie przybrać minę twardziela.

Objęła go, jak najdokładniej umiała. Z bijącym sercem zapadła się w gorącą, pachnącą otchłań… Oddychając głęboko, obcierała się, jak kotka, nagą skórą spłaszczonych piersi.

W gorączce uniosła się na rękach! Wbijała w niego biodra i dokładnie dociskała kobiece wargi, skąpane w rozkosznym, lepkim cieple. Oglądała zachwycona, jak zetknięcia zostawiały wilgotne, błyszczące ślady! Cieniutkie nitki upojnie pachnących soków, ciągnęły się za jej mokrymi włoskami i kleiły się do nagiego, samczego torsu.

Triumfalnie pochyliła się nad czerwoną, nienaturalnie napiętą twarzą. Popatrzyła wesoło w błyszczące w dole oczy.

– Troszkę się upaćkałeś… – przyznała nieśmiało.

Nie dokończyła. Mimowolnie jęknęła, gdy jej ciało powoli rozszerzało się, przyjmując męską dłoń… Wtuliła buzię w jego spoconą, pulsującą szyję. Poprosiła szeptem, żeby był delikatny.

Obłędne, mlaskające masowanie wbiło się do ciasnego środka… Grube palce uparcie i szybko wiły się i trzepały w jej rozciągniętym wnętrzu. Bezbronne biodra podskakiwały w szalonym, dusznym tańcu! Krzyczała coraz głośniej! Spienione, pachnące kobietą, soki ciekły wolno po udach.

Z wytrzeszczonymi oczami, oszołomiona dochodzącym z dołu klaskaniem, patrzyła mu dzielnie w twarz. Chłopak ciężko sapał i śmiesznie drżał! Trzęsąca się pocałowała go czule w policzek… Wyciągnęła powoli jego niegrzeczną dłoń i odetchnęła głęboko. Z uśmiechem obsunęła się w dół.

Zacisnęła pięść na nabrzmiałym, naprężonym do granic, sterczącym prąciu, żeby znów poczuć cudowny, puls bijącego serca… Ucałowała z uznaniem końcówkę, jakby sondując sposób obciągania. Chwyciła od spodu za spocone, pachnące mężczyzną jądra i nie spuszczając wzroku, włożyła żołądź do buzi… Machała głową, zarzucając czarnym kucykiem, aż wyprężony penis niekontrolowanie eksplodował! Wysunęła go momentalnie z uśmiechniętych ust. Uradowana obserwowała, jak jej przesuwająca się sprawnie dłoń uwalnia kolejne, dosadne skurcze, siekące wkoło stróżkami białej spermy.

– Przepraszam, że już… – wyjąkał, cały czas pulsując.

– Wszystko dobrze. Musieliśmy tak zrobić, zanim przejdziemy do rzeczy… – Starła z czerwonego policzka małego glutka i oblizała palce, jakby skończyła szarlotkę. – Masz prezerwatywę?

– Nie.

– Oj Misiaku, czas zrobić z ciebie mężczyznę. Jesteś już dorosły! – powiedziała z pretensją.

Mężczyzna oddychał głęboko.

– Zakładaj. – Wyjęła z torebki opakowanie.

– Poczekaj… Muszę ochłonąć.

– Żadne poczekaj! – Wyrwała mu z ręki szeleszczącą folią paczkę. Żałośnie mały penis leżał na udzie. Drgał jeszcze rytmicznie.

Popatrzyła w wylęknione oczy z pełną politowania miną, odwróciła się pupą i westchnąwszy dosadnie, dosiadła go, jakby wsiadała na konia. Nachyliła się nad sforsowanym przyrodzeniem i z przygryzionym językiem skrupulatnie się wypięła… Wolno, dokładnie podetknęła pod jego oszołomioną twarz lśniący z podniecenia, miękki, dziewczęcy sekret…

Bezpardonowo zlizała lepkie resztki nasienia. Włożyła końcówkę do ciepłej buzi i ssała. Obciągała starannie, kołysząc biodrami.

Chłopak z wytrzeszczonymi oczami gapił się w górę na napięte w szerokim rozkroku ścięgna i mięśnie, na pełne, gładkie uda rozciągające tkliwy jedwab lśniących, śliskich warg. Krwisto różowe, pofałdowane płatki mieniły się wśród mokrych, polepionych włosów. Rozwarły się subtelnie, z niesłyszalnym klejącym mlaśnięciem, gdy dziewczyna kontynuowała z coraz większym zapałem.

Krzyczał! Gęste, duszne powietrze nie pozwalało złapać oddechu! Odurzało tak intensywnie, jakby zatopił zdyszana twarz w te spocone, owłosione, mięsiste pośladki… Pulsowały miarowo, w równym rytmie jej stłumionych postękiwań.

Odpuściła, gdy w końcu zrobił się gotowy. Z satysfakcją naciągnęła prezerwatywę i wymierzyła ostatniego, głośnego całusa w nabrzmiałe, pachnące gumą prącie… Wstała i delikatnie uszczypnęła go w tyłek.

– Zdejmuj resztę ubrań i chodź na misia.

Położyli się przed kominkiem. Młody mężczyzna z rozkoszą wtulił się w gorące, miękkie ciało. Podtrzymując jedną ręką penisa, wprowadził go wolno, rozciągając rozpalone, śliskie wnętrze… Uchyliła usta i wbiła w niego skupione, brązowe oczy!

Drżąca objęła go delikatnymi ramionami. Jej pachnące włosy smyrały po policzku… Wcisnął się do samego końca. Jęknęła głośno. Zacisnął usta i rozpoczął równomierną, głęboką penetrację.

Na wyciągniętych rękach, wpatrywał się w obłędne dziewczęce kształty, błyszczące od pomarańczowych płomieni. Jej szerokie biodra i nagi, szczupły brzuch poruszały się w rytmicznym tańcu. Lśniące kobiece włosy schodziły daleko między nogi. Penis zatapiał się w nich, wsuwał się łagodnie, a potem wychodził mokry, oblepiony tulącymi go chciwie, różowymi wargami.

Zastygł. Napięte ścięgna szyi i naprężona twarz błagały o ulgę… W końcu rozszerzył oczy i wystrzelił w nią całą siłą! Rozlewające się błogie ciepło zwiotczyło napięte mięśnie… Zatopił się w niej cały. Chłonął jej spocony zapach… Pulsował bardzo długo. Głęboko w jej środku…

Właśnie stracił dziewictwo.

– No dobrze… – Julka wysapała, pod przygniatającym ją ciężarem, gdy drgania stały się rzadsze. – Chyba czas na kawę, mój ty ogierku.

– Jeszcze nie skończyliśmy… – mruknął, ciężko dysząc. – Daj mi chwilę.

– Co ty znów z tą chwilą?! – Z wysiłkiem wyswobodziła się i przewróciła go na plecy. Jej oczy wesoło błyszczały.

– Jeszcze nie skończyliśmy.

– Zaraz zobaczymy, ile wytrzymasz… Ogierku. – Uśmiechnęła się, zagryzając wargi.

Ponownie dosiadła go okrakiem i znów podetknęła pod twarz wypięty tyłek. Cipka po krótkim stosunku była uroczo rozchylona, rozpalona, gotowa, czerwieńsza niż zazwyczaj. Z różowej szczelinki zwisały stróżki przezroczystego śluzu.

Wolno zatopił dłoń w miękkim, śliskim cieple. Mruknęła wyraźnie zadowolona. Niecierpliwe palce wygrywały na jej ciele ledwo słyszalne mlaśnięcia. Powietrze wypełnił odurzający, upajający zapach podnieconej kobiety.

Starannie zlizała spermę z żołędzi. Penis rósł i pęczniał w dłoniach. Śmiesznie podrygiwał w rytm bijącego serca. Chłopak drżał.

Włożyła budzące się przyrodzenie do buzi i objęła ciepłym językiem. Smak był intensywny. Poruszała głową, delikatnie ssąc. Jego palce między nogami robiły niesamowicie przyjemne rzeczy! Jęczała przez nos i nie mogła się skupić… Przytrzymała go w ustach, gdy znów zaczął rytmicznie pulsować.

Odwróciła się, żeby pokazać, ile zebrała na język i ostentacyjnie przełknęła.

– Rzeczywiście potrzebujesz tylko chwilkę… – Oblizała się. – Jutro rano też ci obciągnę, jak będziesz chciał…

Był zbyt zmęczony, żeby odpowiedzieć. Wyciągnął się z trudem na puchatym dywanie. Ogień w kominku wesoło migał i skwierczał.

– Fajna jesteś.

– To piękny komplement – położyła zalotnie głowę na jego ramieniu.

– Ładna, fajna, zajebista! Przestań.

– OK. OK…

– Widziałem, że znów dostałaś po pupie. Masz takie ślady.

Julka zarumieniła się.

– To bardzo krępujące… – Odwróciła buzię w stronę sufitu.

Michał milczał.

– W szkole też. Pewnie wiesz… – dodała.

– Wiem. Przykro mi… – Zaśmiał się wesoło.

Jego bezczelność była oburzająca! Spojrzała poirytowana i uderzyła go pięścią w rękę.

– U was, w tym męskim kurwidołku, też by się przydało. Jakby ci, Misiaku, ktoś złoił tyłek, byłbyś może łatwiejszy.

– No może… To za co było lanie?

– Jest taka suka, profesor Czarny… – Julka utkwiła w nim swoje piękne oczy. – Wiesz, jak takie lanie boli?

101
8.5/10
Podziel się ze znajomymi

Jak Ci się podobało?

Średnia: 8.5/10 (2 głosy oddane)

Z tej serii

Teksty o podobnej tematyce:

pokątne opowiadania erotyczne
Witamy na Pokatne.pl

Serwis zawiera treści o charakterze erotycznym, przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich.
Decydując się na wejście na strony serwisu Pokatne.pl potwierdzasz, że jesteś osobą pełnoletnią.

Pliki cookies i polityka prywatności

Zgodnie z rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Potrzebujemy Twojej zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych przechowywanych w plikach cookies.
Zgadzam się na przechowywanie na urządzeniu, z którego korzystam tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie moich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania przeze mnie ze stron internetowej lub serwisów oraz innych parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych i w celach analitycznych.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz w regulaminie serwisu.