Cnoty i wybryki (V)

29 czerwca 2026

Opowiadanie z serii:
Cnoty i wybryki

8 min

Poniższy tekst znajduje się w poczekalni!

To jest fragment powieści, którą postanowiłem napisać. Poproszę o krytykę i wszelkie sugestie.

Opowiadania reprezentują gatunek BDSM. Zawierają opisy praktyk spanking M-F, bezpośrednie opisy seksu oraz narządów płciowych. Sceny zawierają przemoc, dominację, upokorzenie. Tekst przeznaczony jest tylko dla osób pełnoletnich! Jeżeli nie jesteś na to gotowa (y) – nie czytaj tego!
Wszyscy bohaterowie są pełnoletni. Opisy seksu, przemocy i dominacji dotyczą tylko osób pełnoletnich. Wszystkie postacie i zdarzenia są fikcyjne, wszystkie podobieństwa do osób lub zdarzeń są przypadkowe i nie są zamierzone.

Rozdział 5 –Wprawki z języka angielskiego


Krzysztof rozpoczął pracę w szkole natychmiast po spotkaniu z dyrektorem. Słynąca z surowości Pani Goldfish, którą miał zastąpić, uczyła trzy starsze klasy „senior girls”. Klikadziesiąt pełnoletnich już dziewcząt przygotowywało się pod jej okiem do matury. Brały w skórę często, mocno i bez dyskusji.

Stare, zimne mury, niezmienny, niemy świadek, beznamiętnie odbijały płaczliwe piski, ciągnące się dotkliwie, jak namolny jęk rozciąganej z uporem struny. Dostojne powietrze otulało miękko i dusiło jak ciężki koc głośne wrzaski i klaśnięcia, do znudzenia, idealnie takie same przez kolejne dziesięciolecia… Ławki, ściany, nawet podłoga, wszystko wokół upominało się, wykrzykiwało donośnie niewysłowioną prośbę o poszanowanie reguł, tradycji i poleceń nauczycieli. Los rzucił go do raju!

Zawsze ogolony i starannie ubrany pojawiał się punktualnie. Za każdym razem wesoły i pełen pomysłów, z zapałem uczył swoje, by zaraz potem, ze zroszonym od potu czołem rozbierać wzrokiem te młode panny. Szczególnie wówczas, gdy czekały, z wypiekami na buziach, na wszystkie wydarzenia, które miał przynieść mozolnie rozpoczęty, nienagannie zaplanowany, nowy dzień…

Kolejna przerwa między lekcjami właśnie dobiegała końca. Oparty czołem o regał, sprawnymi ruchami dłoni obsługiwał gwałtowne skurcze. Świeża sperma w papierowym ręczniku pachniała intensywnie. Rozedrgany konwulsjami podskakujących rytmicznie jąder i zaciskających się mięśni odbytu, oddychał ciężko i głośno…

Zamarł! Wyłączone ze słyszenia uszy nagle stężały! Powoli wdzierał się do nich, zrodzony w tyle głowy, przeciągły, niecierpliwy stukot… Ktoś uporczywie pukał w drzwi! Uniósł brwi, tryskając z całą siłą. „Jezu! Klucz!” dwa słowa przecisnęły się przez napięte gardło! Drgał jak opętany. Nasienie uwalniało się mimo woli…. Porzucając resztki rozsądku, z łomoczącym sercem zapiął rozporek. Mokry penis pulsował jeszcze w spodniach, gdy rzucił się do wejścia, by wpuścić gościa.

– Dzień dobry, panie profesorze. – Ładna, niewysoka blondynka podniosła nieśmiało wzrok… Ubrana w przepisowy, szkolny strój, starała się być skromna i poprawna.

Poprawił okulary, zdradzając zagubienie. W roztargnieniu przetarł czoło poklejonym papierem.

– Zostałam po pana przysłana… – Spuściła głowę, czekając, aż odwzajemni powitanie. Buchającą gorącem, napięta twarz milczała jednak głupio.

– Tak? Przez kogo, Natalio? – wydusił z siebie w końcu. Złapał przez kieszeń porzucone prącie.

– Pan dyrektor polecił mi poprosić pana, żeby zechciał pan uczestniczyć… – Wkręcała miękką podeszwę w ziemię, jakby chciała wykopać dołek w drewnianym parkiecie.

Złapawszy w dłoń ostatnie drgania, popatrzył na nią z pobłażliwym uśmiechem. Czekał cierpliwie.

– Jako obserwator – rzuciła w końcu.

– Obserwator… Czego? – spytał powoli.

– Jak… – nie mogła tego z siebie wydusić. Nerwowe palce rozciągnęły cienką, szorstką wełnę szkolnego sweterka.

– Jak co?

– Jak… Jak, będę brała karę.

– Rozumiem! – Westchnął z ulgą, jakby wpisywał do dziennika naciąganą „trójkę”. – Weźmiesz po pupie od pana dyrektora?

– Tak! – Palące poliki buchały gorącem. – A potem moja koleżanka… Dostanie od księdza. Będą czekać, aż pan przyjdzie.

– Przekaż proszę, że będę… Bardzo dziękuję.

Odprowadzając ją wzrokiem, ukradkiem powąchał rękę… Jej gładkie, ogolone nogi cudownie wtapiały się w spore, wystające buńczucznie półdupki. Podziwiając, jak napinają się pod szkolną spódniczką, zastanawiał się jaką założyła bieliznę, jak bardzo wpija się to gorące ciało i jak okropnie będzie się wstydzić, gdy ją przed nim zdejmie… Kilka łyków zimnej wody spłynęło wolno po spragnionym gardle…

Zdyszana Natalia dobiegła na miejsce! Usiadła roztrzęsiona, próbując uspokoić oddech. Zaciśnięte na złączonych kolanach dłonie wskazywały na ważkie decyzje. Szybko przestała się wiercić. Nieznośne skrzypienie starego krzesła nakazywało bezwzględny spokój.

Rozżarzone oczy wbiły się w drzwi gabinetu. Miała mnóstwo do powiedzenia! Ten idiota Krzysztof był za głupi, żeby ją zrozumieć, żeby móc ją poniżyć, spróbować i doświadczyć jej sekretów! Nie zamierzała się przed nimi rozebrać! Wzięła głęboki wdech i założyła nogę na nogę. Krzesło skrzypnęło z upomnieniem. Starannie, wysoko podciągnięte majtki opinały ją opiekuńczo.

Uspokoiła się. Zrodzony spod zamkniętych powiek świat rozlał w niej ciepło i nasycił pewnością! Za moment stanie przed nimi odważna, wyniosła, obojętna na ich prośby. Z podniesiona dumnie głową, zatopiona w rytm głębokich, buntowniczych oddechów, będzie stanowcza i nieugięta. Zgodzi się na karę, ale tylko przez ubranie…

Napięte palce wpijały się w gołe nogi przepięknej rebeliantki, wyciskając na ogolonych udach jasne ślady! Czekała zanurzona w cudownej fikcji… Tylko z tyłu uparcie świerzbiło ją po ostatnim razie.

Nagle parkiet zaklekotał i coraz głośniej dudnił ugniatany rytmicznie. Jej ciało podskoczyło bezwiednie, a dłonie głupio schowały się pod tyłek! Zerwała się z krzesła, gdy Krzysztof minął ją szybkim krokiem… Zniknął. W ciszy korytarza pozostało gwałtowne wspomnienie jego szarpanych ruchów, dźwięk trzaskających drzwi i ogłuszający łomot jej serca… Usiadła wolno i obciągnęła w dół kraciastą spódniczkę. Mimowolnie zacisnęła i napięła pośladki… Ciszę przerwał wyraźny głos, zapraszający ją do środka.

Męski zapach Krzysztofa, którego minęła niezręcznie w drzwiach, uderzył w nią niespodzianie i na chwilę onieśmielił. Przełknęła slinę i zacisnęła pięści.

– Nie rozbiorę się! – oznajmiła bezceremonialnie.

– Dzień dobry Natalio!

– Dzień dobry… – zaczerpnęła powietrze.

– Wiesz co to jest? – Dyrektor przerwał i położył na biurku długą, lakierowaną deseczkę. Twarde drewno stuknęło głośno o blat.

– Tak.

– A wiesz po co tu przyszłaś?

– Za powtarzające się wagary.

– Nie pytam dlaczego, pytam po co.

– Żeby dostać karę. Zgadzam się, przez ubranie.

– Niestety mamy jasne reguły. Rozbieraj się.

– Nie. – Uniosła trzęsącą się brodę. – Możecie mnie wyrzucić ze szkoły, ale tego nie zrobię!

Zrezygnowany mężczyzna ciężko westchnął. Chwycił mocno deseczkę i stanął obok pulsującej od gorączkowych oddechów dziewczyny.

– Na biurko. Kładź się – warknął.

Przykładnie wystawiła tyłek i utkwiła wzrok w ścianie naprzeciwko, podobna do egipskiego Sfinksa.

Dyrektor włożył drewniane narzędzie pod pachę i powoli, starannie zadarł spódniczkę. Zarzucił ją wysoko na plecy. Kompletnie zażenowana, opuściła głowę i cichutko jęknęła… Nagle przypomniała sobie o istniejącym świecie i szybko poprawiła majtki, żeby nie wrzynały się w tyłek.

Krzysztof podszedł bliżej. Napięta skóra szerokich bioder lśniła jasno w porannym świetle. Wysoko podciągnięty, cienki biały materiał starannie opinał wnętrze pośladków i bez wiedzy właścicielki, wszedł wyraźnie w rowek między nogami. Z boku, na pięknych, pełnych udach dostrzegł urocze krostki, pamiątkę po wczorajszej depilacji…

Odsunął się, żeby dać miejsce. Bez zbędnego ociągania, dostała cztery huraganowe strzały!

Była dzielna. Wierciła się, ale ustała w swojej pozycji! Cierpliwie czekali.

Spuściła głowę nie wierząc, jak mocno piecze. Po chwili spod brzegów majtek zaczęły wyłaniać się amarantowe wybroczyny.

Oddychała coraz głośniej. Niesamowite palące kłucie rozlało się i w końcu stało się niemożliwe do wytrzymania! Wyprostowała się, patrząc gniewnie. Przestępowała z nogi na nogę, gniotąc dłońmi brzeg spódniczki.

– Kładź się. – Niewzruszony dyrektor pomógł jej wrócić do pozycji. Podciągnął materiał i huknął porażająco! Trzaskające drewno wbiło w nią od tyłu stalową chmurę rozpalonych gwoździ! Poprawił z całej siły, wbijając je jeszcze głębiej!

Wrzasnęła na całe gardło. Niewyobrażalne pieczenie rozlało się po ciele jak gorąca kawa z przewróconego kubka. Nie wiedziała co robić! Oszołomiona chciała bezmyślnie wstać, ale przytrzymał ją w talii! Odpuściła, uderzając niechcący czołem o blat. Spięła i rozluźniła pośladki. Ugięła nogę, jakby próbując poniewczasie zasłonić się stopą! Starannie obciągnięte palce jak u baletnicy trzęsły się, ale nie mogły sięgnąć celu. Chciała krzyczeć! Skąpane we wrzącym kleju półdupki pulsowały miarowo, jakby ktoś strząsał na nie żarzące się węgle ze stalowej łopaty. Pragnęła się dotknąć, ale zacisnęła tylko pięści…

Kolejne dwa klaśnięcia były wyjątkowo głośne. Zamarła… Nie dawała rady.

Dyrektor obszedł biurko. Po czerwonej buzi ciekły łzy. Spojrzała na niego pełna gniewu i przerażenia.

– Czy możemy zacząć karę? – spytał.

– Co?!

– Te wzięłaś dodatkowo.

– Nie! Nie! Błagam!

– Czy możemy zacząć karę?

– Tak – wyszeptała.

– Nie słyszę. – Nachylił się tak nisko, że poczuł w powietrzu jej ciepły, mokry oddech.

– Tak! – Wybuchła oślinionym płaczem prosto w jego twarz.

– Ubrania połóż na biurku.

Czekali dłuższą chwilę, gdy w końcu uspokoiła się, otarła łzy i wstała. Gdyby tylko mogła, zabiłaby ich obu w jakiś okrutny sposób… Zagryzła wargi. Nie mogła pozbyć się tego cholernego kłucia! Szarpiąc w złości guziki i haftki, pozbyła się ubrań i obrażona przełożyła nagie biodra przez zimne biurko.

Dyrektor mówił, ale nawet Krzysztof nie miał pojęcia, o czym. Z wypiekami na twarzy, wpatrywał się w spocony, porośnięty czarnymi włosami rowek między cudownymi, mięsistymi pośladkami. Biło z niego odurzające ciepło, jak z magicznego pieca. Tam, gdzie niedawno wżynały się majtki, ciągnął się długi otworek, ściśnięty owłosionymi wałeczkami.

Nie mógł niestety, kontynuować tych obserwacji, bo został poproszony o pomoc. Musiał trzymać Natalkę za ręce, stojąc po drugiej stronie biurka. Dyrektor korzystał z takich przysług, jeżeli tylko miał okazję, bo dziewczęta nie zawsze potrafiły się kontrolować.

Pewnie i zuchwale chwycił za ciepłe, szczupłe nadgarstki. Spojrzała na niego z pogardą! Zmarszczył czoło i ścisnął z całej siły…

Miarowe, staranne uderzenia sklejały się bezlitośnie. Donośne klaśnięcia piszczały w uszach. Przez cały czas, gdy brała porządnie w tyłek, nie spuszczała z niego wzroku. Patrzył na tę ściśniętą od płaczu, krzyczącą, nienaturalnie czerwoną buzię – musiało naprawdę boleć, ale nie chciała odpuścić.

Dała mu satysfakcję dopiero nam sam koniec. Objętą w pół, trzymał mocno, żeby kara mogła być kontynuowana… Darła się, wierzgała, pluła i smarkała. Była bezsilna. Twarda deseczka, nieubłaganie, raz za razem, wolno i metodycznie trafiała z głośnym trzaskiem w delikatną dziewczęcą pupę. Uderzenia były wypracowane, bezwzględne, piekielnie mocne. Całość przebiegła sprawnie i zgodnie z planem.

Wyrwała się Krzysztofowi! Płacząc na głos, ubrała się niezgrabnie i czym prędzej wybiegła z gabinetu. Czekały ją bardzo trudne kwadranse.

– Naprawdę mocno dostała. – Dyrektor schował deseczkę w szufladzie biurka. – Jutro tu wróci z wypracowaniem. Liczę na pana.

– Oczywiście! Cieszę się, że pan nie odpuścił. Nawet na moment… – Krzysztof przetarł czoło. – Mam też pewien pomysł! Chodził o język… O podniesienie znajomości języka.

Zaproponował, żeby w ramach treningu, uczennice pisały swoje wypracowania o zrozumieniu kary po angielsku. Koncept się spodobał i świeżo upieczony nauczyciel szybko stał się głównym strażnikiem regulaminu. Z radością uczył posłuszeństwa młode panny, które coś pechowo przeskrobały. Dla ich biednych tyłków był bezlitosny.

31
4.5/10
Podziel się ze znajomymi

Jak Ci się podobało?

Średnia: 4.5/10 (2 głosy oddane)

Z tej serii

Teksty o podobnej tematyce:

pokątne opowiadania erotyczne
Witamy na Pokatne.pl

Serwis zawiera treści o charakterze erotycznym, przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich.
Decydując się na wejście na strony serwisu Pokatne.pl potwierdzasz, że jesteś osobą pełnoletnią.

Pliki cookies i polityka prywatności

Zgodnie z rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Potrzebujemy Twojej zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych przechowywanych w plikach cookies.
Zgadzam się na przechowywanie na urządzeniu, z którego korzystam tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie moich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania przeze mnie ze stron internetowej lub serwisów oraz innych parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych i w celach analitycznych.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz w regulaminie serwisu.