Cnoty i wybryki (I)

19 czerwca 2026

Opowiadanie z serii:
Cnoty i wybryki

11 min

Poniższy tekst znajduje się w poczekalni!

To jest fragment powieści, którą postanowiłem napisać. Poproszę o krytykę i wszelkie sugestie.

Opowiadania reprezentują gatunek BDSM. Zawierają opisy praktyk spanking M-F, bezpośrednie opisy seksu oraz narządów płciowych. Sceny zawierają przemoc, dominację, upokorzenie. Tekst przeznaczony jest tylko dla osób pełnoletnich! Jeżeli nie jesteś na to gotowa(y) – nie czytaj tego!
Wszyscy bohaterowie są pełnoletni. Opisy seksu, przemocy i dominacji dotyczą tylko osób pełnoletnich. Wszystkie postacie i zdarzenia są fikcyjne, wszystkie podobieństwa do osób lub zdarzeń są przypadkowe i nie są zamierzone.

Rozdział 1 – Cierpliwa nauka


Nerwowo zadeptywała niedopałek. W jej stronę zbliżał się młody mężczyzna. Sprawiał wrażenie rozkojarzonego. Śpieszył się. Był potargany. Ubrany w białą koszulę, niebieskie spodnie, i niepasujące do całości, skórzane buty, prezentował się nieporadnie. Nieustannie przytykał brodę do szyi i komicznie unosił brwi, żeby lepiej widzieć znad okularów. Wyglądał bardziej jak prymus, który chce odebrać dyplom, niż jak ktoś pragnący spotkać piękną nastolatkę.

W swoim roztargnieniu, zdawał się nie zauważać, że paliła.

– Dzień dobry, Julio!

– Dzień dobry panu. Widzę, że w pośpiechu?

– Nie, nie. Wręcz przeciwnie. Wracam z lekcji. – Poprawił stertę książek i zeszytów, które trzymał pod pachą. – Wiesz, mam teraz kilkoro uczniów. I uczennic…

Julka uśmiechnęła się, przytakując ze zrozumieniem. Stali, przez chwilę nic nie mówiąc. Patrzyli na blok, w którym oboje mieszkali. Zapadał zmrok. Większość okien rozświetlały światła. Spokojna okolica tonęła w ciszy, tylko z dala dochodził monotonny szum miasta. Ciepłe wiosenne powietrze przesycone było zapachem kwiatów.

– Paliłaś? – palnął głupio tylko po to, żeby przerwać milczenie.

Urocza brunetka spojrzała na niego proszącym wzrokiem.

– Chyba mnie pan nie wyda? – zapytała zalotnie.

– Tak, tak, to jest nie, oczywiście… – Poprawił okulary, żeby brzmieć stanowczo. – Jesteś pełnoletnia. Możesz robić co chcesz.

– Dziękuję. – Obdarzyła go pięknym uśmiechem, pod wpływem którego znów poprawił oprawki.

Wymienili kilka nic nieznaczących zdań o jego pracy i przyjemnym, ciepłym wieczorze. Nie dopytywał o prawdziwy powód spotkania.

Mały czerwony ognik znów dyskretnie rozżarzył się w okolicach ust dziewczyny. Cisza Krzysztofowi ciążyła, stając się coraz bardziej krępująca.

– To ja już pójdę… – Odchrząknął. – Nie zapomnij, proszę, kubła na śmieci.

– Ach tak, oczywiście… Panie Krzysztofie! Proszę poczekać!

– Tak?

– Mam do pana prośbę.

– Oczywiście. Jak mogę pomóc?

Julka wciągnęła powietrze, jakby chciała zgromadzić odwagę. Zrobiła poważną minę.

– Chciałabym… Ale czy dotrzyma pan tajemnicy?

– Tego nie mogę obiecać, z tą tajemnicą… – zaczął stanowczym tonem.

– To ważne – przecięła. – Chodzi o moja pupę.

Jego nos rozszerzył się w głębokim wdechu, a oczy utkwiły na sukience. Serce zabiło gwałtowniej.

– Nie rozumiem – wyszeptał.

– Proszę dać mi chwilę. Wszystko wyjaśnię… – Julka nie podnosiła głosu, żeby podtrzymać atmosferę tajemniczości. – To przez ten angielski…

Zaczerpnęła odważnie powietrze.

– Chciałabym… proszę o to, żeby napisał pan mój projekt. Na jutro. Dla pana to chwilka! A inaczej, ja znów dostanę w tyłek.

Stali w pełnej napięcia ciszy. Krzysztof zbierał myśli.

– Jak to w tyłek?

– Po prostu.

– Dostajesz w tyłek „po prostu”?

– Tak.

Znów zamilkli na dłuższy moment. Tym razem przerwała Julka.

– Mamy teraz taką umowę, „program naprawczy”. Jak mam złe oceny, to biorę po pupie.

– Pewnie słusznie… – Krzysiek nie mógł oderwać wzroku od pastelowego materiału opinającego kobiece krągłości.

– Być może, ale to jest okropne! I strasznie boli. Poza tym, mam już dziewiętnaście lat!

– A przynosi skutek?

– Ale mi pan zadaje pytań! Nie wiem.

Żachnęła się, jakby lekko urażona. Po chwili, jednak znów mówiła spokojnie.

– W zeszłym roku miałam tak z matematyką. Robiłam dużo zadań. Teraz jestem prawie najlepsza. Sęk w tym…

– Że… ?

– … Z matematyki miałam sprawdziany po zakończeniu działów, a z angielskiego mamy teraz testy co tydzień. W każdy poniedziałek. A wyniki są w środy…

– Czyli jutro?

– Tak.

Brzmiało to groźnie. Julka była zaniepokojona. Krzysztof wydawał się jednak nieprzekonany.

– To jest okropne! – kontynuowała z zapałem. – Jak mam mniej niż 90%, wtedy dostaje lanie. Dziesięć razy pasem. A potem, za każdy procent pasa, czyli za 70%, to trzydzieści razy! A potem… potem to już różnie…

– Pasa?

– No pasa. A co pan myślał, że kwiatkiem dostaje?

– A jak ci poszło w poniedziałek?

– No właśnie źle. Nie miałam czasu się pouczyć. – Ścisnęła brwi. – I teraz ten projekt, jeszcze! Jak go nie oddam, na pewno, znów wezmę… Proszę! Musi mnie pan ratować.

– Hm… ratować…

– Bardzo proszę! – Ściszyła głos i chwyciła go za rękę. Wlepiła w niego błagalny wzrok. W jej pięknych oczach płonęły iskierki. – Proszę…

Odruchowo wyrwał dłoń! Przez myśl przeleciał mu obraz Julki, przełożonej przez kolano, z podwiniętą sukienką. Przegarnął potargane włosy.

– Widzisz, ja nie jestem od tego, żeby cię ratować i robić rzeczy za ciebie, tylko żeby uczyć angielskiego. – powiedział spokojnie, z zimną rozwagą.

Popatrzyła na niego smutno. W zakłopotaniu, zagarnęła za ucho kosmyk niesfornych włosów. Niechciane, głupie łzy zbliżyły się do oczu. Podniosła kubeł i odwróciła się żeby odejść.

Smukła postać wydała się Krzysztofowi niezwykle piękna. W pośpiechu rzucił jeszcze spojrzenie na lejący materiał, który obciskał jej kształtne pośladki. Myśli kłębiły się w jego głowie.

– Poczekaj! – Złapał ją za ramię i natychmiast puścił. – Poczekaj, pomogę… Napiszę. Ale mam prośbę.

– Jaką?

– Opowiedz mi więcej szczegółów – wyrzucił z siebie.

– O projekcie?

– No nie. Nie… No tak. Nieważne. – Nerwowo chwycił książki, które zdążył odłożyć przed sobą. Poprawił okulary w geście pożegnania.

– Jak dostaję lanie?

– Tak! – Powiedział szybko i bez namysłu. Tym razem jego roztargniony wzrok z wylądował na jej piersiach. Od razu spojrzał gdzie indziej.

– Tak. Właśnie. To interesujące – powtórzył rozkojarzony.

Julka wyglądała na nieco zaskoczoną.

– Chyba nie ma w tym nic interesującego. Zdejmuję majtki, nastawiam tyłek, dostaje pasem. I tyle.

– Ale przyznasz, że to nieczęste, w twoim wieku jeszcze…

– Nic szczególnego – przerwała. – Moje koleżanki też dostają. Takie zwyczaje… A pan nigdy gdy nie dostał?

– Nie. Stąd moja prośba.

Dziewczyna westchnęła.

– No dobrze, skoro to warunek, to niech pan pyta… Mogę zapalić?

Odłożyła kubeł i odwróciła się do Krzysztofa tyłem, żeby wyjąć paczkę papierosów ukrytą w majtkach.

– Chce pan jednego?

– Nie, dziękuję. Może potem mnie nauczysz. To boli?

– Palenie? Nie. – Uśmiechnęła się zalotnie.

– Julka!

– Boli. Bardzo, bardzo bardzo. Po pierwszych kilkunastu ma się dość wszystkiego. Marek bije dokładnie i bardzo mocno. Można oszaleć.

– Marek to twój tata?

– Nie. Ojczym. Nie mam taty. Nigdy nie poznałam.

– A mama? Dostajesz też od mamy?

– Nie. Ona nie mieszka z nami… – Zaciągnęła się dymem. – Pracuje w innym mieście. Wpadamy na siebie tylko w weekendy. Mieszkam tu z Markiem, żeby skończyć szkołę.

– Ale dostawałaś wcześniej?

– Od mamy? No tak. Parę razy, po wywiadówce. Kapciem, przez ubranie. Więcej strachu i krzyków w tym było, niż samego lania.

– A od Marka już nie przez… sukienkę? – Nauczyciel nerwowo poprawił szkła.

– Panie Krzysztofie!

– Julia! – znów ją upomniał. Domagał się swego.

Dziewczyna wlepiła wzrok w żarzącego się papierosa. Myślała nad odpowiedzią. Czuła, że rozmowa, którą prowokował krępowała go i jednocześnie ekscytowała. Wydawało jej się to niecodzienne i nieco dziwne.

– Marek wprowadził się rok temu. A ja chyba byłam głupią nastolatką, z którą mama sobie zupełnie nie radziła. Ledwo zdałam do liceum… Pierwszy raz dostałam, jak zrzuciliśmy z koleżanką telewizor na ziemię. Marek był wściekły. Kazał mi się rozebrać. Byłam tak przerażona, że przez żadną chwilę nie protestowałam. Wyjął pasek i wtłukł tak mocno, że pamiętam do dzisiaj.

– No, mama też była wściekła… – Zamyśliła się. – Jak poskarżyłam się, że dostałam „na gołą”, powiedziała tylko, żebym się przyzwyczajała. I że ma nadzieję, że Marek przejmie od niej ten obowiązek… No i tak zostało.

– Było ci wstyd?

– Mega. Cały czas się bardzo wstydzę, tak rozebrać! To jest okropne. Ale Marek zawsze mówi, że ten wstyd jest częścią kary, że jak sobie go przypomnę, to może będę mądrzejsza…

Uśmiechnęła się wesoło.

– Jak od tego mam być mądrzejsza, to zanosi się na Nobla – dodała rezolutnie.

Krzysztof odwzajemnił się dość nieporadnie. Serce waliło jak młotem.

– Przekłada cię przez kolano? – odważył się na kolejne pytanie.

– Nie. Przez fotel… – Jej buzia spoważniała. – W salonie… Muszę się rozebrać i przyjść na karę. Wysłuchać te jego brednie. Potem idę po pasek, przesuwam fotel na środek, przekładam się przez oparcie i już.

Zapanowała chwila ciszy. Krzysiek przyswajał słowa i układał z nich całość. Erekcja rozsadzała mu spodnie. Julka złapała się za pupę.

– Aż mnie tyłek rozbolał od tych wspomnień. Nie żartuję.

– Julio, powiedziałaś, że wstyd i upokorzenie jest częścią kary… Czy Marek dał ci kiedyś lanie przy kimś… to znaczy, w obecności kogoś innego?

Spuściła wzrok.

– Było tak?

– Nie chcę o tym mówić.

Zamilkli. Krzysztof bał się, że jego dociekliwość ją wystraszy. Po chwili jednak, spojrzał na nią znad okularów, ze swoją belferską miną, którą trenował na uczniach w razie kłopotów. Julka znów mocno wciągnęła dym papierosa.

– Zaciąga pan długi, panie Krzysztofie – powiedziała z zalotnym uśmiechem. – OK. Była taka sytuacja.

Mężczyzna nie odzywał się. Pozwolił jej mówić.

– Ukradłam paczkę fajek z naszego osiedlowego sklepu. Pan Robert, nasz sklepikarz musiał mnie zobaczyć! Przyszedł do Marka z nagraniem z monitoringu. Powiedział, że to nie pierwszy raz i że powinien wywiesić moje zdjęcie…

– Co zrobił Marek?

– Jak zwykle. Zareagował spokojnie. Poprosił tylko, żebym dostała swoją szansę… i żeby pan Robert był częścią mojej kary. Byłam przerażona, bo rzeczywiście złapali mnie na grubym temacie… Chodziło chyba o to, żebym zawsze pamiętała jak mam się zachowywać, jak go zobaczę za ladą w sklepie.

– I pamiętasz?

– Staram się tam nie chodzić. Pan chyba nie rozumie! – rzuciła w uniesieniu. – Tak się przed kimś rozebrać, wypiąć tyłek… A potem, zamiast znieść to wszystko z godnością, to jeszcze przed nim płakać i prosić o zlitowanie.

– Czyli pan Robert się zgodził?

– No tak. Dostałam przy nim. Ale to nie był koniec! Rano miałam iść do sklepu. Pomóc w sprzątaniu przed otwarciem, żeby odpracować dług… – Przerwała na chwilę. Jej szyja pokryła się szkarłatem. – I pan Robert miał poprawić.

– I poprawił?

– Jeszcze jak. To było najbardziej upokarzające, co mnie w życiu spotkało! Przełożył mnie przez kolano, jak małą dziewczynkę i nie pozwolił się wyrwać, aż nie skończył. Nie zapomnę mu tego nigdy.

Krzysztof przytaknął, jakby chciał pokazać, że rozumie to zażenowanie.

– Muszę już iść. – Julka czuła się zawstydzona. Wierciła się, jakby stała przed nim w za krótkiej spódniczce.

– A siniaki?

– No są. – Uciekła spojrzeniem ku ciemnym dachom budynków naprzeciwko. – Marek się będzie niepokoił!

– Masz ślady?

– Zakłada się sukienki do kolan i leginsy na WFie. Nie ma rady. Ale inne koleżanki też tak mają! Nieraz w szkole pokazujemy sobie zbite tyłeczki.

– W szkole? W maturalnej klasie?

– Muszę iść do domu… – powtórzyła. Podniosła kubeł na śmieci.

Pożegnali się szybko. Krzysztof odprowadził ją wzrokiem. Lekki, pachnący wiatr przyjemnie łaskotał po twarzy. Dawał orzeźwienie. Osiedle łagodnie pulsowało, tętniło zwykły życiem spokojnego, wiosennego wieczoru. Spoglądał na ich blok. Jego mieszkanie było ciemne. W oknie piętro wyżej, w mieszkaniu Julki, paliło się ciepłe światło.

Czy stąd może być widać, co dzieje się w środku? A może, czy mógłby uczyć w takiej szkole? Ekscytacja powodowała ścisk w brzuchu. Pytania tonęły w mroku.


Następnego dnia wysłał obiecany projekt. Właśnie wyłączał laptopa, gdy usłyszał charakterystyczny dźwięk drżącego sufitu. Piętro wyżej przesuwano fotel. “Środa!” pomyślał i zamarł.

Wstrzymał oddech. Z góry dolatywały stłumione głosy głośnej dyskusji. Podbiegł do okna i je uchylił. Pełne emocji dźwięki stały się dużo lepiej słyszalne. Zastygł i zamienił się słuch.

Julka do czegoś przekonywała.

– Jeszcze jedno słowo i dostaniesz dodatkowo. – Padło spokojne, donośne zapewnienie ze strony pana Marka. Nastała cisza. Trwała dłuższą chwilę. Mężczyzna mówił dalej, ale widocznie odszedł w głąb pokoju. Krzysztof nie wyłapywał szczegółów. Fotel musiał stać jednak blisko okna, bo wyraźnie usłyszał dumny dziewczęcy głos:

– Tak. Jestem gotowa.

Zamknął oczy. Myślami i wszystkimi zmysłami był w pokoju powyżej. Widział tę scenę. Młodziutka sąsiadka przełożona przez oparcie fotela. Posłuszna. Czekającą na nieuchronną karę. Cudowna brunetka, ze śniadą skórą, z gołymi nogami i wystawioną do góry pupą. Na pewno spomiędzy pośladków wygląda czarna kępka kobiecych włosów. Pytanie jak dużo? A może w ogóle? Cisza. Cisza. Na górze cisza. Wstrzymał oddech. Słuchał, z bijącym sercem.

W końcu się zaczęło. Charakterystyczne mlaśnięcia, obklejające nagą skórę, przerywane były szarpanymi wrzaskami. Rytmiczne uderzenia nie ustawały. Pasek młócił bezlitośnie. Rozpaczliwe błagania przeszły w upokarzające, ciągnące się zawodzenie. Dziewczyna głośno płakała.

Wreszcie skończyli. Naliczył dziewiętnaście pasów. „81% z testu. Nie tak źle. Pewnie jeszcze czwórka.” – pomyślał.

Zamknął okno. W kuchni urwał skrawek papierowego ręcznika. Kilka sprawnych ruchów dłonią i szalejące fantazje o piekących pośladkach zachwycającej sąsiadki szybko zrobiły swoje. Siedział z zamkniętymi oczami i czuł się błogo.

Dziewczyna piętro wyżej również odpoczywała. Leżała w swoim pokoju i z czułością dotykała zbitą pupę. Paliło niewyobrażalnie.

Myślała o Krzysztofie. Napraszał się nachalnie, ale nie dowiedział się wszystkiego. Nie zdradziła tego co, było najgorsze. Najmocniej przecież doskwierała poskromiona duma, pohamowana przekora, ukarana zuchwałość. Wiele razy obiecywała sobie, że tym razem nie będzie łez, głupiego proszenia, błagania. Zawsze jednak kończyło się tak samo. Marek karcił surowo, bezwarunkowo i definitywnie.

90
7.4/10
Podziel się ze znajomymi

Jak Ci się podobało?

Średnia: 7.4/10 (3 głosy oddane)

Teksty o podobnej tematyce:

pokątne opowiadania erotyczne
Witamy na Pokatne.pl

Serwis zawiera treści o charakterze erotycznym, przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich.
Decydując się na wejście na strony serwisu Pokatne.pl potwierdzasz, że jesteś osobą pełnoletnią.

Pliki cookies i polityka prywatności

Zgodnie z rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Potrzebujemy Twojej zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych przechowywanych w plikach cookies.
Zgadzam się na przechowywanie na urządzeniu, z którego korzystam tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie moich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania przeze mnie ze stron internetowej lub serwisów oraz innych parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych i w celach analitycznych.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz w regulaminie serwisu.