Cnoty i wybryki (X)

2 sierpnia 2026

Opowiadanie z serii:
Cnoty i wybryki

6 min

Poniższy tekst znajduje się w poczekalni!

To jest fragment powieści, którą postanowiłem napisać. Poproszę o krytykę i wszelkie sugestie.
Opowiadania reprezentują gatunek BDSM. Zawierają opisy praktyk spanking M-F, bezpośrednie opisy seksu oraz narządów płciowych. Sceny zawierają przemoc, dominację, upokorzenie. Tekst przeznaczony jest tylko dla osób pełnoletnich! Jeżeli nie jesteś na to gotowa (y) – nie czytaj tego!

Wszyscy bohaterowie są pełnoletni. Opisy seksu, przemocy i dominacji dotyczą tylko osób pełnoletnich. Wszystkie postacie i zdarzenia są fikcyjne, wszystkie podobieństwa do osób lub zdarzeń są przypadkowe i nie są zamierzone.

Rozdział 10 – Pani profesor Anita Czarny

– Co się stało, Władziu?! – zdenerwowany dyrektor stanął w drzwiach pokoju przesłuchań. Ściany, jak wszystko na komendzie, były brudne i obdrapane. W kącie leżały pachnące stęchlizną, połamane krzesła.

Dojrzały, siwiejący mężczyzna, siedzący w mundurze policjanta, nie przejął się gościem. Dokończył pisanie i dopiero po chwili, z ostentacyjną pretensją i rozgniewaniem odsunął klawiaturę starego komputera .

– Mamy tu panią z twojej drużyny… – zaczął z satysfakcją. Jego poczciwy wzrok oderwał się od monitora. – Artykuł 278 z karnego. Kradzież drogiego telefonu. Nie łapie się w wykroczenie.

– Matko Boska! Co panią podkusiło, Anito? – Dyrektor spojrzał na rozedrganą nauczycielkę. Siedziała na środku pokoju z rękoma na kolanach.

– Ja tego nie zrobiłam! Oglądałam tylko! – wykrzyczała w emocjach. – Musiałam włożyć do torebki jakoś… Ja przecież tego nie zrobiłam. Niech mi pan uwierzy! Błagam.

– No i taki to kłopot. – Dzielnicowy przerwał te wynurzenia i znów spojrzał w monitor. – Interwencja na zgłoszenie ochrony sklepu.

– Do cholery! Anito! – Zachwycony dyrektor aż krzyknął. Nie tylko uczennice jej nienawidziły. – Będziesz miała nasrane w papierach!

Oboje spojrzeli na niego z uniesionymi brwiami. Chrząknął, nie mogąc ukryć słodkiej ekscytacji.

– Będę musiał cię zwolnić. Szkoły takich rzeczy nie tolerują! Nauczycielem raczej już nie będziesz.

Zrezygnowana Czarny powtórzyła, jąkając się, że jest niewinna. Nie mogła znieść tego idioty.

– Chyba za mało łoiłem ci dupę, jak byłaś moją uczennicą. – Mężczyzna jej nie słuchał. Westchnął głęboko i spojrzał wymownie na komendanta. Policjant uśmiechnął się.

Sugestia była niedwuznaczna, ale dla Anity nie było w niej nic dziwnego. Pamiętała lania z przeszłości. Znała zbyt dobrze to ich męskie rozumowanie. Jeżeli nabroiła, albo była nieposłuszna, to zasługiwała na to, żeby ją poskromić, wychować. Wyjątkowo jej to doskwierało! To co mieli w tych szowinistycznych głowach, potwierdzało tylko, że kobiety muszą się im przeciwstawić.

– Błagam. Zrobię wszystko, co chcecie. Możecie mnie ukarać… – wydukała w końcu wbrew sobie. – Tylko odkręćcie to jakoś.

Zamilkli. Dyrektor skinął delikatnie głową, na znak, że z jego strony nie ma większych przeciwwskazań. Jego ostry wzrok utkwił na Anicie, ale ton był spokojny.

– Dostaniesz najsurowszą, najgorszą karę jaką kiedykolwiek wymierzyliśmy. Za całokształt. Mam cię dość.

Policjant wydawał się mniej przekonany. Pomachał przed nimi kartkami papieru.

– Przecież tego nie podrę! To jest interwencja policji, a nie jakieś radosne podrygiwania!

Gmerał pod nosem i coś szybko wypisywał w wąskich linijkach formularza.

– Dobra. Przeszłaś na czerwonym świetle. Mandat masz. Poproszę trzysta złotych.

Zaskoczona kobieta wytrzeszczyła oczy. Posłusznie wyjęła z torby pieniądze.

– OK. Załatwione. – Odetchnął zadowolony, gdy schował portfel do munduru. – Teraz weźmiesz srogo po dupie. Co się mówi?

– Dziękuję, chyba.

– Bardzo proszę. Podobno jesteś „zagorzałą feministką”?

– Pewnie jestem.

– Na dole siedzi pan aspirant – westchnął. – Bardzo nie przepada za takimi, jak ty. Zaraz go tu zawołamy, żeby cię nauczył cię szacunku i przemówił do rozsądku. On to uwielbia.

Z zaciśniętymi ustami patrzyła, jak chwycił za telefon. Nie wzięła w skórę od kilku lat, ostatni raz od dyrektora, jeszcze jako uczennica. Coś gwałtownie ścisnęło ją w brzuchu.

Skrzypiące kroki na korytarzu dudniły jej w głowie. Po chwili w drzwiach pojawił się młody, przystojny policjant.

– Jestem, panie komendancie – zameldował się i spojrzał pytająco na osoby w pokoju.

– Mamy tu do posprzątania. Szykuj pasa.

– Oj! Ma być intensywnie?

– Najmocniej jak umiesz.

– OK… Jesteś kurwą? – Chłopak zwrócił się bezpośrednio do pani Czarny.

– Jestem nauczycielką! – wrzasnęła urażona.

– Złapana na 278 z karnego. I jest feministką.

– Oj…

– Tak. Jestem. Uważam, że kobiety powinny być silne i niezależne. Muszą być pewne siebie i zdecydowane walczyć o swoje prawa, w świecie, który ustanowili mężczyźni.

– Chyba dawno nie miałaś chłopa. – Aspirant szczerze się zamyślił. – Chodzisz roztargniona i gadasz głupoty.

Czarny osłupiała.

– No cóż, tego pani Anicie nie zapewnimy. – Komendant uspokoił nieco sytuację. – Ale spróbujmy pokazać, co sądzimy o naszym męskim świecie.

Rozpiął gruby służbowy pas i położył go na biurku. Ciężka klamra uderzyła w blat z metalicznym dźwiękiem.

– Dobra. Koniec gadki. Rozbieraj się.

– Na pewno nie! Nie zdejmę ubrań! Na pewno nie w towarzystwie tego zwierzęcia! Poza tym kobieta nie może być przedmiotem, obiektem seksualnym!

– Kurwa! – Dzielnicowemu kończyła się cierpliwość. – Zaraz wypełnię te papiery od nowa. I do tego cię przymknę na czterdzieści osiem, do wyjaśnienia. Kolega, którego właśnie poznałaś, ma dzisiaj dyżur na komendzie. Na pewno tego chcesz?

– Nie.

– Ściągaj ciuchy, do cholery!

Oczy Czarny zaszkliły się. Właśnie przeżywała dotkliwe zatknięcie z męskim szowinizmem. Z zaciśniętymi ustami podniosła się z krzesła… Stając z rękami na karku, musiała znosić ich wyuzdane miny i prymitywne spojrzenia. Aspirant był szczególnie bezczelny! Obchodził ją dookoła i coś mruczał. Barbarzyński samiec, niezasługujący nawet na rozmowę w obecności dam, właśnie oceniał jej kobiece ciało z bliska, z każdej możliwej strony. Czuła jak się gapi. Jej policzki płonęły. Zamknęła oczy.

– Czy wszystkie feministki, muszą mieć tam włosy? – młody policjant zagadnął w stronę przełożonego. – Panie komendancie! Chyba nauczymy panię Anitę, jak schludnie prezentować się przed mężczyznami?

– Zezwalam.

– Co?! – wrzasnęła. – Co chcecie zrobić?!

– Pan aspirant ogoli ci cipę. Będziesz wyglądać, jak dobrze ułożona kobieta przed otrzymaniem kary.

Czarny nie wierzyła w to, co słyszała.

– Nie pozwalam! Nie możecie tego zrobić!

Ostry dźwięk pasa lądującego na gołym tyłku odbił się od ścian i zapiszczał w uszach, jak wystrzał pistoletu.

– O Jezu! – wrzasnęła.

– Możemy zrobić, co będziemy chcieli. – Mężczyzna powtórzył huraganowy strzał. – Kładź się na kanapie…

Parę minut później, posłusznie leżała na plecach. Z twarzą ukrytą w dłoniach, czekała aż ją ogolą!

Aspirant trzęsącymi się rękoma rozpakował zafoliowaną paczkę dla nowoosadzonych. Wyrzucił na bok plastikowe sztućce. Szybko i sprawnie rozrobił pianę z białego mydła, trzepiąc nędznym pędzlem w kubku i przygotował jednorazową maszynkę.

– Trzeba zacząć od początku – zauważył fachowo i wyciągnął z biurka nożyczki.

Krzyknęła zaskoczona, gdy chwycił w garść ciemne włosy i mocno pociągnął! Po chwili uważnego strzyżenia, na jej ciele został, tylko sterczący do góry, krótki zarost…

– Dobra. Teraz się nie ruszaj, żebym cię nie skaleczył.

Machną klika razy włosiem z pianą i odchylił czerwony od pasa pośladek, żeby naciągnąć skórę. Wstrzymała oddech. Goli powoli, ale wszystko trwało bardzo krótko. Wytarł ją z resztek mydła skromnym ręcznikiem aresztanta…

– Bardzo proszę, panowie! Tak oto wygląda posłuszna kobieta. – Był z siebie wyraźne zadowolony. – Ile masz lat?

– Dwadzieścia sześć – wyjąkała niezrozumiale, spod zaciśniętych dłoni.

– Teraz wyglądasz dużo młodziej.

Paląca czerwień zalała dziewczęcy dekolt. Rumieniec wpełzł na kształtne, spocone piersi.

Komendant złożył pasa, bacznie ją obserwując i rozważając zasadność powyższych uwag.

– Dostaniesz w tej pozycji – zdecydował. – Tak możemy cię dokładnie podziwiać…

Złapał ją mocno za biodra i przesunął na kanapie, wciągając plecy na wyściełaną poręcz. Wyeksponowana, podkurczyła stopy i złapała się za kolana.

– Teraz ładnie poprosisz o karę. Będziesz liczyć uderzenia. Do czterdziestu. Po każdym chwilę poczekamy, żebyś mogła powiedzieć: „Przepraszam bardzo. Od dzisiaj będę grzeczna”. Zrozumiałaś?

– Tak.

– O co chcesz poprosić?

– O karę.

– Całym zdaniem.

– Chcę poprosić o czterdzieści pasów na goły tyłek!

– OK. Zgadzam się. Panowie zapewne też. Zaczynamy.

Poczuła, jak stojący obok mężczyźni silnie unieśli i rozszerzyli jej trzęsące się nogi.

Wzięła najsurowsze i najboleśniejsze lanie w życiu. Przez kolejny tydzień chodziła i siadała z wyraźnym grymasem bólu, a lekcje prowadziła na stojąco. Intrygujące dla niewtajemniczonych przezwisko: „pani Czerwony” przyjęło się bardzo szybko wśród radośnie usatysfakcjonowanej społeczności szkolnej.

16
bd/10
Podziel się ze znajomymi

Jak Ci się podobało?

Średnia: 0/10 (0 głosy oddane)

Z tej serii

Komentarze (0)

Teksty o podobnej tematyce:

pokątne opowiadania erotyczne
Witamy na Pokatne.pl

Serwis zawiera treści o charakterze erotycznym, przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich.
Decydując się na wejście na strony serwisu Pokatne.pl potwierdzasz, że jesteś osobą pełnoletnią.

Pliki cookies i polityka prywatności

Zgodnie z rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Potrzebujemy Twojej zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych przechowywanych w plikach cookies.
Zgadzam się na przechowywanie na urządzeniu, z którego korzystam tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie moich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania przeze mnie ze stron internetowej lub serwisów oraz innych parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych i w celach analitycznych.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz w regulaminie serwisu.