Cnoty i wybryki (XI)

3 sierpnia 2026

Opowiadanie z serii:
Cnoty i wybryki

5 min

Poniższy tekst znajduje się w poczekalni!

To jest fragment powieści, którą postanowiłem napisać. Poproszę o krytykę i wszelkie sugestie.
Opowiadania reprezentują gatunek BDSM. Zawierają opisy praktyk spanking M-F, bezpośrednie opisy seksu oraz narządów płciowych. Sceny zawierają przemoc, dominację, upokorzenie. Tekst przeznaczony jest tylko dla osób pełnoletnich! Jeżeli nie jesteś na to gotowa (y) – nie czytaj tego!

Wszyscy bohaterowie są pełnoletni. Opisy seksu, przemocy i dominacji dotyczą tylko osób pełnoletnich. Wszystkie postacie i zdarzenia są fikcyjne, wszystkie podobieństwa do osób lub zdarzeń są przypadkowe i nie są zamierzone.

Rozdział 11 – Wielki plan Julii

Na krótko przed podjęciem przez Krzysztofa pracy, Julka osiągnęła niewysoką ocenę na mini teście z języka angielskiego. Efekt był piorunujący i brutalny.

Gniotąc przez sukienkę obolałe pośladki, wpatrywała się w parkową alejkę. Zielone liście i kolorowe kwiaty wylewały się z każdego zakątka. Migały jaskrawo w delikatnym wietrze. Jak zawsze o tej porze, pięknie kwitły kasztany. Wciągnęła nosem pachnące powietrze… To był dobry dzień na ich rozmowę. Podjęła ostateczną decyzję.

Krzysztof biegł spóźniony. Zamiast rozkoszować się ciepłem i słońcem, tonął w pochmurnych myślach. Zaproszenie było bardzo oschłe, nie pasowało do radosnej Julki, ani do pięknej aury… Być może nie powinien jej ciągnąć za język, wtedy, pod blokiem, gdy wynosiła śmieci? Może powinien być delikatniejszy? Ale przecież pragnął usłyszeć jej głos, gdy o tym mówi, poczuć przyśpieszony oddech, zobaczyć, jak w zakłopotaniu obciąga brzeg sukienki… Usłyszeć szczegóły, których się domyślał i poczuć ją całą, by pomimo ścian, móc ją zobaczyć, czekającą, przełożoną przez fotel, obserwującą w skupieniu, jak Marek składa w dłoniach pasek.

Po krótkim powitaniu, dziewczyna wyjęła papierosy. Mężczyzna w milczeniu obserwował, jak szczupłe drżące palce z trudem radziły sobie z zapalniczką. Tym razem go nie poczęstowała.

– Chyba źle ci poszło… – zaczął niepewnie.

– No chyba źle. Skąd pan wie?

Krzysztof zawahał się.

– Słyszałem przez ścianę, jak dostałaś… w środę.

– Co pan słyszał? – zapytała zażenowana.

– No właściwie, to chyba wszystko. – Uśmiechnął się głupio.

Nastała cisza. Ręka z papierosem delikatnie się trzęsła.

– Też wiem coś o panu. – Julka ważyła coś w sobie. Jej oczy błyszczały.

– O! A co to takiego?

– Że waliłeś konia, aż wióry szły! – wykrzyknęła nagle.

Krzysztof osłupiał.

– Wszystko mam nagrane! – kontynuowała przejęta. – Cholera! Taki z ciebie świętoszek… Nauczyciel!

– Co?! Ale… Jak to nagrane?! – oszołomiony zapomniał zaprzeczyć.

– Paliłam fajki przed blokiem i gapiłam się w twoje okno. Wszystko mam na komórce!

Spojrzała odważnie. Poczuła pewność i niebywałą siłę! Z pana Krzysztofa właśnie zrobił się przerażony Krzysiek. Zwykły chłopak, który śmiesznie masturbuje się przed komputerem.

– No to, co teraz? – zapytał cicho, odganiając dym, który wydmuchnęła mu w twarz.

– Teraz zrobisz to, co powiem, albo pokażę ten filmik światu.

– Nie będę bać się szantażu! – spróbował głupio.

– Jak chcesz. Ale trochę wstyd.

Opuścił głowę.

– Ciekawe, co powiedzą twoi uczniowie, te wszystkie panienki z dobrych domów i ich rodzice – kontynuowała z widocznym zadowoleniem. – Według mnie, to dalej raczej nie popracujesz.

W oczach Krzysztofa malowała się mieszanka strachu i niedowierzania.

– No dobrze. OK. Ale co miałbym zrobić?

– Sfałszujesz moją maturę.

– Oszalałaś?! Jak mam to zrobić?

– Zatrudnisz się w mojej szkole.

– Jak to zatrudnię?

– Dyrektor jest w dużej potrzebie. Nasza Złota Rybka, pani Goldfish wybiera się w przyszłym tygodniu do szpitala. Mówią, że nie wróci do szkoły. Powinni cie przyjąć. Tam sami tacy pracują.

Zaciągnęła się dymem.

– No i powiesz, ze jesteś od Marka Kruszko, mojego ojczyma. On tam długo pracował. Załatwię to z nim. Potem mu podziękujesz.

Krzysztof w popłochu próbował nadążać.

– Ale to jest niemożliwe! Nawet jak mnie przyjmą. Matury są kodowane.

– Umowy się, że zapamiętam mój kod i ci go podam. Genialne, prawda?

– Chyba średnio…

– A ty wynajdziesz i zabierzesz moją pracę przed wysłaniem do sprawdzenia – ściszyła głos. – Potem sam ją sprawdzisz i odeślesz razem ze wszystkimi, które dostaniesz z innych szkół. Nikt się nie zorientuje. Albo jakoś to załatwisz inaczej.

– Julka, oszalałaś! To się nie uda. Za to się idzie do więzienia.

– Posłuchaj, daję ci szansę.

– To ty posłuchaj! Umawialiśmy się, że cię przygotuje. Może wrzesień. To jest niepotrzebne!

– Nie chcę żadnego września i twoich lekcji z dupy!

Ostatni raz pociągnęła dopalonego papierosa.

– Podjęłam decyzję. A jak się nie uda, to będziesz mieć problem. W chuj wielki.

Wkręcała sandałkiem niedopałek w ziemię. Napięta łydka pod uniesioną sukienką gniotła żwirek alejki.

– I jeszcze jedno – dodała w zapale. – Mam w nosie ciebie i twoje lekcje. Umawiamy się, że nie będę przychodzić. A ty będziesz potwierdzać, że jest OK… że się cudownie uczę. Pieniądze biorę dla siebie.

– Julka, proszę. Opamiętaj się!

– Będziesz też odrabiać moje prace domowe i pisać testy za mnie… – Zmarszczyła nienaturalnie czoło, jakby ją coś gwałtownie uszczypnęło. – To będzie nawet proste, jak będziesz u nas pracować. Będziesz mógł je sobie sprawdzać, czy aby dobrze napisałeś.

– No w sumie tak.

– Właśnie. Koniec z tym gównem. Wszyscy myślicie, że jak dostanę po tyłku, to nagle zmięknę, będę miła, grzeczna i posłuszna… “Poskromienie złośnicy”, kurwa! – Jej brązowe oczy, błyszczały z podniecenia. – Nic z tego! Teraz będzie po mojemu, a to ty będziesz posłuszny. Masz robić co mówię! I być na zawołanie.

– To trochę upokarzające…

Julka podeszła blisko, tak że czuł na twarzy każde jej słowo.

– Upokarzające jest to, jak waliłeś gruchę! – wrzasnęła. – Upokarzające jest to, jak mnie podglądasz i podsłuchujesz. Myślałeś, że nie zauważyłam jak ci stanął? Żałosne. Cholera! „Freak” jeden. Byłeś kiedyś z dziewczyną? Taką prawdziwą, inną niż te z komputera?

Krzysztof milczał. W jego oczach pojawiły się łzy. Nie mógł znieść jej bezczelności.

– No to umówieni – podsumowała. – Masz teraz szanse się sprawdzić. Złota Rybka robi w poniedziałek ostatni mini–test przed szpitalem. Wyślę ci zdjęcie.

– Dobrze.

– I umów się z dyrektorem w szkole. Chcę widzieć, że realizujesz plan.

Zamilkli na dłuższą chwilę. Julka wierciła się. Na samą myśl o laniu tyłek rozbolał ją i kłuł niemiłosiernie.

Nagle odwróciła się i uniosła sukienkę! Delikatnie, ale stanowczo wypięła się, prezentując długie, fioletowe ślady po pasku.

– Masz, popatrz sobie, żebyś mógł się dalej masturbować. – Nie spuszczając pogardliwego wzroku, wcisnęła majtki głęboko między pośladki. – Tak wygląd prawdziwa dziewczyna…

Krzysztof zataczając się zrobił kilka kroków w tył. Usiadł na ławce i ukrył twarz w dłoniach. Jedyne czego pragnął, to żeby ziemia rozstąpiła się natychmiast i pochłonęła go razem z tym całym pięknym, wiosennym parkiem i z całym światem dookoła.

Julia podniosła niedopałek i wrzuciła go do kosza. Odeszła bez pożegnania, zostawiając za sobą skrzeczące dźwięki kroków na żwirowej alejce.

63
bd/10
Podziel się ze znajomymi

Jak Ci się podobało?

Średnia: 0/10 (0 głosy oddane)

Z tej serii

Komentarze (0)

Teksty o podobnej tematyce:

pokątne opowiadania erotyczne
Witamy na Pokatne.pl

Serwis zawiera treści o charakterze erotycznym, przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich.
Decydując się na wejście na strony serwisu Pokatne.pl potwierdzasz, że jesteś osobą pełnoletnią.

Pliki cookies i polityka prywatności

Zgodnie z rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Potrzebujemy Twojej zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych przechowywanych w plikach cookies.
Zgadzam się na przechowywanie na urządzeniu, z którego korzystam tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie moich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania przeze mnie ze stron internetowej lub serwisów oraz innych parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych i w celach analitycznych.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz w regulaminie serwisu.