Cnoty i wybryki (VII)

2 lipca 2026

Opowiadanie z serii:
Cnoty i wybryki

8 min

Poniższe opowiadanie zawiera wyjątkowo kontrowersyjne sceny!

Poniższy tekst znajduje się w poczekalni!

To jest fragment powieści, którą postanowiłem napisać. Poproszę o krytykę i wszelkie sugestie.

Opowiadania reprezentują gatunek BDSM. Zawierają opisy praktyk spanking M-F, bezpośrednie opisy seksu oraz narządów płciowych. Sceny zawierają przemoc, dominację, upokorzenie. Tekst przeznaczony jest tylko dla osób pełnoletnich! Jeżeli nie jesteś na to gotowa (y) – nie czytaj tego!
Wszyscy bohaterowie są pełnoletni. Opisy seksu, przemocy i dominacji dotyczą tylko osób pełnoletnich. Wszystkie postacie i zdarzenia są fikcyjne, wszystkie podobieństwa do osób lub zdarzeń są przypadkowe i nie są zamierzone.

Rozdział 7 – Długi dzień Michała


Życie w centrum handlowym toczyło się swoim obłąkanym trybem. Było duszno i nieznośnie głośno. Zamglone zimnym światłem powietrze przenikał szum muzyki, rozmów i krzykliwych reklam. Witryny odrzucały ostrym, rażącym blaskiem. Michałowi pękała głowa.

Zerkał przed siebie ukradkiem. Po korytarzach przelewała się pulsująca galareta ludzkich postaci. Śpieszyli się gdzieś, drgali, falowali rozkojarzeni, uparci, skonfundowani przez zbyt wiele bodźców. Zalali jak farba wnętrza nowocześnie urządzonych butików. Obcesowo. Niesmacznie. Zmęczeni przebierali wśród niezliczonych, identycznych produktów.

On też od dłuższego czasu wybierał spodnie. Udawał. Bacznie obserwował wejście naprzeciwko. Ruchliwy korytarz oddzielał go od dużego składu z elektroniką.

Podniósł do ręki kolejną parę. Był kłębkiem nerwów! Uszczypnął się boleśnie, mając nadzieję, że to go ocuci! Przyjął ból z pokorą… Czekał na profesor Czarny. Znienawidzona nauczycielka zdradziła dziewczynom, że przyjdzie tu dziś po nowy telefon. Właściwie powinna tu już być!

Razem z nim, gdzieś w okolicy, kręcił się chłopak, którego poznał dopiero wczoraj. Nawet nie pamiętał, jak ma na imię. Pojawił się trochę przypadkiem, w ostatnim momencie. Miał doświadczenie i obiecał, że pomoże…

Rzeczywiście zaplanował to idealnie. Najgorsze były wszędobylskie kamery! Wszystkie osoby na nagraniach, musiały być przypadkowe. Żadna z jej uczennic, nie mogła się tu pojawić. Nie wolno było zostawić najmniejszego śladu! W szczególności, nie mogło być zapisu, na którym ktoś inny niż Czarny dotyka telefonu…

Na szczęście partner Michała był tego świadomy. Sam zwrócił na to uwagę! Przyjechał do sklepu sporo wcześniej. Zdjął urządzenie z półki i ukrył wśród sprzętów do kawy. Słusznie przewidywał, że ochrona będzie analizować tylko nagrania dotyczące samego zajścia.

Wszystkie mięśnie stężały. Rozszerzone w gorączce oczy zamarły! Poczuł ścisk w brzuchu… Odłożył niedbale spodnie… Serce waliło jak młotem! Profesor Czarny wchodziła do sklepu.

Rzucił się w wyznaczone miejsce, blisko kasy! Drugi z chłopaków oglądał ekspresy. To był znak, że wszystko jest pod kontrolą! Minęli się niedbale, jak na szpiegowskich filmach.

Nauczycielka szybko wybrała upatrzony wcześniej model. Właśnie szykowała się, żeby zapłacić! Musiał działać! Palce zacisnęły się na krawędzi koszyka! Przestał zwracać uwagę na rzeczy dookoła i wepchnął się przed nią, spocony, oddychając głęboko. Gdy wyjmował pieniądze z kieszeni, wysypał monety na kamienną posadzkę. Z brzękiem potoczyły się w różnych kierunkach…

Było ich sporo. Przeprosił ze skromnym uśmiechem za kłopot.

Udało się! Czarny przychyliła się, by je wspólnie zebrać. Odstawiła torebkę na ziemię. Drugi z chłopaków, przykucnął obok. Chciał pomóc. W zamieszaniu upuścił kurtkę. Szybko ją podniósł. Zbierali bilon. Wzrok młodych mężczyzn spotkał się na sekundę.

Sprawnie się uporali i Michał grzecznie podziękował. Zapłacił za swoje małe sprawunki i wyszedł. Jego partner też niepostrzeżenie zniknął. Czarny została przy kasie.

– Czyli jednak wrócił pan do nas po te spodnie – młoda dziewczyna uśmiechnęła się zalotnie.

Ledwo ją usłyszał. Po drugiej stronie korytarza głośno wył alarm. Zrobiło się małe zbiegowisko. Ochroniarz przeszukiwał torebkę, dyskutującej z nim młodej kobiety.

– Jednak nie. Bardzo przepraszam – uśmiechnął się i wetknął jej ciemne sztruksy.

Pośpiesznie ruszył w swoją stronę. Miał mało czasu. Chciał wrócić do szkoły, zanim ktoś zauważy, że ją na dłuższą chwilę opuścił. Rozglądał się przy tym uważnie. Słyszał plotki, o jakimś szurniętym policjancie, co dybał tu na wagarowiczów!

Znów miał szczęście! Pies z kulawą nogą nie zwrócił uwagi, że go nie było! Odetchnął. Przystanął przed wejściem do sali gimnastycznej. Oparł głowę o zimną ścianę.

– O kurwa… – wyszeptał cicho.

Oczywiście, dzisiejszy dzień był wyjątkowy. Wieczorem w szkole miał się odbyć doroczny koncert charytatywny. Zgodnie z przewidywaniami, nikt ich nie pilnował, ani nie interweniował zbyt często…

Ekipa chłopaków, która się zgłosiła, była wyjątkowo liczna. Powód był prosty. W pracach pomagała grupa uczennic z zaprzyjaźnionej szkoły. Wydarzenie było istotne dla całej zapyziałej społeczności. Dziewczyny udzielały się w ramach wolontariatu, udając że to dla nich ważne.

Atmosfera była luźna, młodzież wesoła. Sala była praktycznie przygotowana. Ze sceny zwisały girlandy i okolicznościowe napisy… Momentalnie znalazł Julkę i z miejsca odciągnął ją na bok.

– Ładnie wyglądasz… – Nie mógł się powstrzymać, patrząc na jej gołe nogi.

– Udało się?!

– Tak. Rybka złapana. Literalnie nawet.

– Wow! Ale super. Lecę powiedzieć dziewczynom.

– Poczekaj! – Chłopak potrzebował odetchnąć. – A co ci mówiła ta koleżanka? Przed chwilą. Była strasznie przejęta.

– Która?

– Ta ruda wiewiórka.

– Przestań! Monia? ...Nieważne.

– Julka! Powiedz mi, proszę.

– Nie mogę. Jeszcze ci stanie! – Zamrugała oczami.

– Już mi stanął, jak na ciebie patrzę! Co jest grane?

– Miała dostać dzisiaj… – Położyła jego ciężką dłoń na pośladku. Buzię spięła w figlarny dzióbek. – No wiesz, po pupce… O tutaj… I tutaj… Od tego gościa, co z nami przyjechał. To nasz nauczyciel od W-Fu.

– I co? – Michał z zapałem badał, kolejne potencjalne miejsca.

– I to, że jesteśmy u was i pewnie powinna wziąć jutro… A tu już nie! – Odskoczyła, gdy ręka zanurkowała pod spódniczkę! – Przestań! Typ jest taki roztrzepany, że sądzimy, że zapomni. Dobra, chodźmy już!

Nauczyciel rzeczywiście był roztargniony. Wysportowany, młody mężczyzna, patrzący wesoło na świat, podchodził do zagadnienia kar cielesnych ze sporą swobodą. Istotnie była szansa, że koleżance mogło się upiec.

Lania wymierzał jednak często i były one wyjątkowo poniżające. Używał starej drewnianej paletki do ping–ponga. Nie przejmował się regulaminem. Nie liczył w zupełności gradu piekących uderzeń. Kończył swoje zadanie, dopiero gdy ocenił z dużą z pewnością, że bezlitośnie zbita pupa była wystarczająco czerwona, spuchnięta i godna szczerego pożałowania… Nie następowało to jednak nigdy zbyt szybko.

Było coś jeszcze… Nigdy nie zwracał uwagi na pąsowiejące buzie. Zażenowane dziewczęta, z majtkami opuszczonymi do kostek, brały karę przełożone przez kolano. Nienawidziły tego. Stwarzało to okropnie krępującą fizyczną bliskość.

Niezależnie od jego dziwactw i przyzwyczajeń, Monika pragnęła uniknąć tych przygód za za wszelką cenę! Stała z tyłu i na wszelki wypadek starała się nie rzucać w oczy. Jednak przenikliwy wzrok Michała szybko wytropił uroczego, piegowatego rudzielca. Szkolna, wysoko podciągnięta spódniczka opinała jej piękne krągłości. Zgodnie z przewidywaniem Julki, miał olbrzymią erekcję.

Stali całą grupą. Głosy przekrzykiwały się wesoło, ale nie mógł się skupić na żartach. Z rozkojarzenia wyrwała go dopiero Asia. Drobna blondynka, wykrzykująca coś w podnieceniu, wydała się Michałowi ucieleśnieniem piękna.

– Słuchajcie! – wypaliła podekscytowana. – Alkohol jest schowany w szatni! To whisky, co ukradłyśmy też… Ten nieporadny dupek od nas, w ogóle się nie zorientował, że jest jakaś akcja! Trochę kretyn, według mnie…

Recytowała jak na szkolnym przedstawieniu, a piękne niebieskie oczy na delikatnej buzi błyszczały rozbawione.

Zaniepokojona minami kolegów, odwróciła się gwałtownie! Za jej plecami stał rozogniony mężczyzna w dresie. Po prostu wyrósł spod ziemi! Momentalnie zbladła. Zapadła cisza.

Niezbyt chwalebnie wspomniany pedagog podniósł leżącą na ławce skakankę.

– Ukradłyście? – zapytał retorycznie.

Nie czekając na odpowiedź wymierzył, przy wszystkich, świszczące uderzenie po udach. Asia aż podskoczyła!

Chwycił ją mocno za ramię! Pisnęła, łapiąc się za ściśnięty obojczyk.

– Gdzie macie paletki do ping-ponga? – warknął oschle w stronę chłopaków.

– W magazynku! – Ktoś pośpieszył z pomocą.

– Macie tu wszyscy zaczekać… To nie potrwa długo.

Odeszli w stronę pomieszczenia ze sprzętem. Czerwony na twarzy, dojrzały mężczyzna szedł szybkim, pewnym krokiem. Ciągnął za sobą niewielką, filigranową blondynkę. Ze spuszczoną głową, niezgrabnie drobiła, próbując za nim nadążyć. Zniknęli za drzwiami.

Zszokowana młodzież stała w zupełnej ciszy.

Serce Michała waliło, jak młotem. Zerkał spode łba na dziewczyny. Wierciły się niespokojnie, wymieniając między sobą ukradkowe spojrzenia…

Z magazynku zaczęły dochodzić dźwięki. Usłyszeli, coś jakby suwanie krzesła.

Po chwili zaczęło się porządne lanie. Klaśnięcia paletki w nagie pośladki były bardzo głośne. Rytmiczne, staranne, równe uderzenia padały nieprzerwanie, raz za razem, przez kolejne minuty. W końcu dotarł do nich głośny płacz. Nie mogli usłyszeć konkretnych słów, ale było jasne, że biedna Asia z dużą wnikliwością przepraszała. W bezwstydnym krzyku zaklinała się i błagała o darowanie kary! Donośne, mlaskające strzały jednak nie milkły. Zaskoczony Michał naliczył ich już ponad sześćdziesiąt! Z wypiekami wsłuchiwał się dalej. Suche, głośne, trzaski świdrowały uszy. Równomierne obkładanie dziewczęcej pupy trwało w najlepsze. Zawodzące lamentowanie i mimowolne wrzaski jej właścicielki nie wydawały się tej sytuacji jakkolwiek odmienić.

Koleżanki były przerażone i zażenowane. Obserwowały w skrytości, jak na twarzach młodych mężczyzn pojawiły się bezczelne uśmiechy. Poniżająca kara trwała w najlepsze, a one bezradnie obciągały spódniczki i bezmyślnie kręciły palcami kosmyki włosów.

Klapsy umilkły po dziewięćdziesiątym drugim uderzeniu! Asia głośno płakała. Na koniec zarobiła jeszcze kilka dodatkowo. Pewnie przez jakieś ociąganie.

– Jedno zdanie i taka oto, dająca po uszach, przygoda! – Wśród chłopaków panowała coraz weselsza atmosfera.

– Raczej po tyłku! Która następna?

– Spierdalaj. Głupi jesteś! – Monia była oburzona. Zauważyła kontem oka, jak Natalka ukradkiem gniecie dłonią pośladek. Ją też dziwnie zakuło…

Drzwi od magazynku otworzyły się! Nauczyciel zbliżał się do grupy pewnym krokiem! Momentalnie zamilkli.

– Zapraszam! – krzyknął ostro za siebie.

Zapłakana Asia podeszła do nich powoli. Czerwona na buzi, przez cały czas trzymała się za pupę. Musiała dostać w koszuli, bo pod pachami widać było mokre, przepocone plamy… Paliło i bolała tak bardzo, że ledwo mogła skupić się na kolejnym zadaniu.

– Chciałam was przeprosić, że zobaczyliście jak obrażam osobę starszą, oraz za ten alkohol, i że go ukradłam… Aaałć… oj, oj… – Nie wytrzymała. Znów wybuchnęła łzami. Jasne kosmyki włosów, kleiły się do czoła i rozpalonych policzków.

Daria podbiegła do niej pierwsza i mocno przytuliła. Uczennice, do tej pory ciche i nieśmiałe, zrobiły się nagle głośnie i wzburzone.

– Czy możemy już iść, panie profesorze? – Odważna Julka nie kryła wściekłości.

Mężczyzna skinął głową.

– Do widzenia, panowie – pożegnał się naturalnie. – Zanieście alkohol do dyrektora.

Odwrócił się w stronę swojej klasy.

– A wy, ani słowa! – warknął.

Szybko się uspokoiły. W milczeniu, gęsiego ruszyły w stronę wyjścia.

Michał po kolei porównywał ich kuszące pupy. Obserwował jak damskie krągłości napinają się na przemian pod spódniczkami. Na nogach Asi widać było ślady po skakance. Wyobraził sobie jak bardzo czerwony musi być ten zgrabny tyłeczek. Jak musi piec, definitywnie i bez litości.

Ostatnia szła Julka. Przypomniał sobie siniaki na jej jędrnej, ciepłej skórze i te ciemne włoski, pomiędzy zbitymi pośladkami. Ale czy zaakceptowałaby taką karę od niego? Może wystarczyłoby tylko być odpowiednio stanowczym?

32
bd/10
Podziel się ze znajomymi

Jak Ci się podobało?

Średnia: 0/10 (0 głosy oddane)

Z tej serii

Komentarze (0)

Teksty o podobnej tematyce:

pokątne opowiadania erotyczne
Witamy na Pokatne.pl

Serwis zawiera treści o charakterze erotycznym, przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich.
Decydując się na wejście na strony serwisu Pokatne.pl potwierdzasz, że jesteś osobą pełnoletnią.

Pliki cookies i polityka prywatności

Zgodnie z rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Potrzebujemy Twojej zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych przechowywanych w plikach cookies.
Zgadzam się na przechowywanie na urządzeniu, z którego korzystam tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie moich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania przeze mnie ze stron internetowej lub serwisów oraz innych parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych i w celach analitycznych.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz w regulaminie serwisu.