Nieposkromione marzenia (XI) - Zugzwang
23 czerwca 2026
Nieposkromione marzenia
48 min
Poniższy tekst znajduje się w poczekalni!
Po całym kolejnym dniu spędzonym na plaży, zwiedzaniu i zakupach postanowili, że resztę dnia spędzą w hotelu. Opalali się, trochę popływali, obejrzeli odcinek serialu. Kiedy słońce zaczęło się się chować ponad ciemnymi, glinianymi dachami rozłożyli się na leżakach na balkonie korzystając z chłodu przyjemnej bryzy… Leniwa siesta była wspaniała i pogrążyli się w myślach. Piotrek widział że wodzi wzrokiem po ludziach wokół basenu poniżej i dałby wszystko, żeby odgadnąć na kim teraz się skupiła.
— O czym myślisz?
Uśmiechnęła się w odpowiedzi i odpowiedziała dopiero po dłuższej chili.
— O niczym konkretnym…
Ta odpowiedź go nie zadowoliła
— O niczym… Może o kimś?
— O… Skąd to pytanie? — wydała się naprawdę zaintrygowana.
— Cóż… Ostatnio miałaś powody, żeby mieć… dużo na głowie.
— Hmmm, czy ja słysze zazdość w głosie? — to odkrycie sprawiło jej chyba autentyczną przyjemność, jakby powiedział jej komplement.
— W ciągu tygodnia spotkałaś się co najmniej dwa razy z kimś obcym, mogę chyba wiedzieć, o czym w takim razie myślisz? — kontrolowanie się sprawiało mu wyraźny wysiłek i musiał być mocno podenerwowany skoro już samo patrzenie ja mężczyzn przy basenie tak go zirytowało.
— Będziesz spokojniejszy, jeżeli potwierdzę twoje obawy? Tak. Patrzę sobie na tych pół gołych facetów, zastanawiam się co chowają pod ubraniem, staram się wyobrazić jacy mogliby być w łóżku I tyle. Rozkminy jakie ma większość ludzi.
— Tak, ale u ciebie na zastanawianiu się nie kończy. — jego ton zaczynał być opryskliwy, postanowiła odwdzięczyć się szpilą w swoim stylu.
— Nie. I jest ci kochanie bardzo wdzięczna, za zrozumienie i że zgodziłeś się na najlepsze rozwiązanie — dla podkreślenia swoich słów ścisnęła jego rękę.
— Słuchaj, zgodziłem się, ale też musisz zrozumieć, że się niepokoję. Nie wracasz do domu, nie dajesz znaku życia, nie mam pojęcia co się z tobą dzieje. Nie mam pojęcia czy wszystko jest w porządku, czy stało się coś złego…
— Kochanie… To słodkie, że się martwisz i tak o mnie dbasz, ale potrafię o siebie zadbać. Byłam w zasięgu pół godziny autem, z nikim nieznajomym. Wiem jakie są zasady bezpieczeństwa.
“Nikt nieznajomy?!”. Poczuł jakby dostał obuchem w łeb. Czy to był ktoś z jego znajomych?! Ktoś z pracy?! Czy ona miała już kogoś wcześniej, a teraz go po prostu ujawniła?!?!
— Nie, nie nie… Dorota, tak nie może być, nie możesz znikać i mnie zostawiać bez słowa, ja muszę wiedzieć z kim się spotykasz i…
— I co robię? — dokończyła pytanie które zawisło w powietrzu. — To chcesz wiedzieć?
Patrzył się na nią intensywnie. Teraz kiedy te słowa wybrzmiały, nie był już taki pewien, co tak naprawdę chce osiągnąć.
— Jeżeli mamy poważnie porozmawiać, to nie tutaj, wejdźmy do środka.
Usiedli na łóżku, oparci o wezgłowie. Teraz już niechętnie patrzył jej w oczy.
— Dorota! Tak nie może być!!! — skomlał, a podniecenie zamgliło mu jasność myślenia i poczucie godności — daliśmy sobie wolną rękę i jeżeli taka była umowa to ja też kogoś chcę!! Jeżeli nie mogę uprawiać seksu z tobą, znajdę kogoś innego!!!
Ujęła go czule za policzki i pocałowała, głęboko, namiętnie i seksownie jak tylko potrafiła.
— Kochanie… Pamiętasz dlaczego nie możemy uprawiać seksu? Prawda? Nie odwracaj wzroku kiedy do ciebie mówię… Jak ty sobie to wyobrażasz? Podjedziesz do pierwszej lepszej kobiety i nie znając języka na migi pokażesz, że chcesz jej zrobić minetkę?
— Jaką minetkę?!
—Ech… Kotku… Kiedyś ci mówiłam, nie pamiętasz? To kobieta wysyła sygnały, że chce któregoś faceta i reaguje tylko na niego. Ale do samego seksu wybiera odpowiedniego kandydata… Kocham cię, bo jesteś opiekuńczy dobry, miły, ale jesteś typem faceta na jedną noc. Do takich zadań wybiera się zupełnie inny gatunek mężczyzny. Silnego, bezwzględnego, najbardziej męskiego, i przede wszystkim obdarzonego… Poza tym nie bardzo masz czym… zaimponować takiej kobiecie, rozumiesz? Myślę, że jakaś bardzo uczynna kobieta zgodziłaby się w ramach jednorazowego ekscesu zgodzić na minetkę, za fatygę ale to chyba byłby maks możliwości… Sorry, ale nie jesteś samcem alfa i nigdy nie byłeś. To nie twoja bajka i nigdy w niej nie byłeś. Wzięłam cię takiego jakim jesteś i nie chcę żadnego innego męża. Twoje miejsce jest przy mnie, twojej żonie…
Uspokoił się trochę i niechętnie kiwnął głową.
— Jesteś zazdrosny, o to chodzi, prawda? — nachyliła się łapiąc jego spojrzenie.
— Tak. — odpowiedział sztywno.
— Słuchaj umówiliśmy się, że ja realizuję swoje potrzeby tam gdzie mogę i od razu wracam do ciebie, mojego ukochanego męża…Wiem, że całą sytuacja jest dla ciebie… niekomfortowa, więc ograniczam informacje do minimum i staram się to robić dyskretnie i bez zwracania uwagi, żeby cię nie krzywdzić, proszę doceń to. Po ludzku miałabym ogromną ochotę się z tego wygadać, bo pierwszy raz robię w życiu takie rzeczy, ale dla ciebie trzymam język za zębami.
— Dorota, ja nie wiem jak można wyjść z domu… i uprawiać seks z kimś obcym, a potem wrócić i udawać, że nic się nie stało…
— Kotuś… Ja się nie puszczam na mieście z obcymi ludźmi, wiesz o tym?
— Wiem, przepraszam, nie to chciałem powiedzieć…
— Ja nie udaję, że się nic nie stało. Podjęliśmy wspólną decyzję, idę, robię i wracam. Po prostu nie opowiadam co robiłam, choć możesz się domyślać. Nie mówimy sobie codziennie jak minęła nam praca, albo co robimy całymi dniami przed komputerem, prawda?
Mimo spokojnego tonu, jej spojrzenie wymownie dawało znać, że też nie jest bez winy i nie zadała mu wielu pytań, choć miałą ochotę…
— Ok, rozumiem… Ale byłbym chyba spokojniejszy gdybym wiedział coś więcej…
— Coś…? — sondowała o co tak naprawdę mu chodziło.
— Wiesz… — zbierał się powoli do wyznania — Kiedy pierwszy raz w łóżku opowiedziałaś mi o Danielu, byłem strasznie wściekły i… Okropnie podniecony… Wiem, że to popieprzone, ale tak po prostu było. Wtedy nasz… nasze zbliżenie były obłędne. Tydzień temu, kiedy nie wróciłaś i tylko napisałaś smsa myślałem, że oszaleję. Zacząłem myśleć co mogłaś robić i o mało nie doszedłem…
Spuścił zawstydzony wzrok. Przytuliłam go czule masując po ramieniu i zachęcała do kontynuowania zwierzania swoim łagodnym spojrzeniem. Kontynuował.
— Dorota, przepraszam, ale kiedy wyobrażam sobie jak jesteś z innym facetem, o tym co z tobą robi… Boże, kręci mnie to jak szlag i nie umiem sobie z tym poradzić, muszę wiedzieć… Muszę!
— Kochanie… Ja… Nie chcę cię skrzywdzić. Zrozum, że faceci, których chcesz mieć tylko i wyłącznie do seksu, to jest zupełnie inny gatunek człowieka. To nie są mili i szarmanccy dżentelmeni, tylko prości, niemal chamscy, no… jebacy.
— Wiem, to znaczy się domyślam, ale im bardziej myślę jak cię źle traktuje tym bardziej mnie to kręci… — przyznał zażenowany i odwrócił wzrok.
— Wczoraj kiedy przyznałam ci się, że… zrobiłam loda temu chłopakowi byłeś wstrząśnięty. Nie zaprzeczaj, widziałam to w twoich oczach, ale byłeś ta podniecony pieszczotami, że nic innego się nie liczyło i sobie poradziłeś. Jak byś zareagował, gdybyś był po wytrysku? To nie jest oglądanie porno do walenia konia, tylko słuchanie na chłodno i na spokojnie opowieści o twojej żonie pieprzonej przez obcego faceta. Zniósłbyś to??
— Nie wiem… Jeżeli nie spróbujemy to się nie dowiemy…
Zapadła długa cisza…
— Wczoraj — mocno doszedłeś, prawda?
— Tak. — odparł bez wahania.
— Rozumiem, że teraz jesteś w miarę zaspokojony i gotowy wysłuchać prawdy? Ze szczegółami?
— Tak myślę…
— Naprawdę chcesz wiedzieć co robiłam wtedy, kiedy po raz pierwszy się z nim spotkałam?
Pokiwał stanowczo głową.
Westchnęła z mieszanką zażenowania i niecierpliwości.
— Nalej nam po po pełnym kieliszku….I rozbierz się. Gdybyś chciał się dotykać, pozwalam ci…
— Hej, głowa do góry! Zachowujesz się jakbyś jechała na skazanie.
Dagmara był nieznośnie irytująca. Była jej przyjaciółką, powierniczką, to prawda, ale potrafiła też zajść za skórę swoimi docinkami. Dorota miała ochotę przypomnieć jej poważnym tonem, że jest też jej podwładną, ale wiedziała, że zostałaby wyśmiana. Trzymanie dystansu nie było jej mocną stroną i nie lubiła publicznego poniżania, nawet jeżeli miało się to odbyć w taksówce przy anonimowym kierowcy. Nie odezwała się więc, bo wiedział, jak zawsze zresztą, że tamta miała rację. Podała pomocną dłoń w potrzebie, wyciągnęła za uszy z bagna, a teraz jeszcze towarzyszy w drodze na spotkanie z jej… No właśnie? Kim był Wojtek dla Dagmary? Chłopakiem, kolegą, fagasem, toyboy’em? W tej sytuacji słownictwo Doroty okazało się bardzo ubogie.
— Żadnego marudzenia i grymaszenia. Już przełknę to, że ubrałaś się jak na delegację, a nie na podryw. Jedziemy się zabawić, jasne?
— Ubrałam się po prostu elegancko. — oponowała Dorota ignorując ukradkowe spojrzenia w lusterku.
— Właśnie o tym mówię. Ma być, luźno, sexy i z pazurem a nie jak na boże ciało do rzucania kwiatów.
— Dagmara, ja naprawdę mam nadzieję, że wiesz co robisz… — zmieniła temat.
— Uwierz mi kochana, rozkręcanie ludzi, to moja drugie zajęcie po godzinach, jestem w tym mistrzynią!
— Co? — zapytała zaskoczona.
— A wiesz… Mam taką fuchę na boku… — była zmieszana po raz pierwszy w obecności Doroty, jakby powiedziała o jedno słowo za dużo — kiedyś ci opowiem.
Najbardziej irytujące w całej tej dyskusji było to, że miała rację… Seksapil wręcz od nie bił. Czarna luźna bluzeczka z odsłoniętymi ramionami i rękawami do nadgarstków pobudzała wyobraźnię i wodziła obserwatorów czy chce się ukryć, czy też być oglądaną. Czerwona spódniczka do kolana w czarną kratę przyciągała wzrok nie tylko złotym paskiem, ale nagą skórą ślicznych kolan, częściowo zakrytych wysokimi, zamszowymi kozakami. Przy niej faktycznie wyglądała jak, co najwyżej, urzędniczka z klasą. Luźna, biała, jedwabna bluzka, jasno grafitowe obcisłe spodnie, kurczowo trzymana w ręku torebka.… Ale z drugiej strony nigdy wcześniej nie jechała na spotkanie, które miało polegać wyłącznie na pieprzeniu się, i to jeszcze w obecności koleżanki!
Samochód zatrzymał się pod typowymi, niczym niewyróżniającymi się blokami. Rozejrzała się wokół, kiedy Dagmara płaciła i mimowolnie się wzdrygnęła. Zbyt dobrze znała to z poprzedniego mieszkania, nory w której mieszkali z Piotrkiem w poprzednim życiu. Miała ochotę wskoczyć z powrotem do taksówki i uciec, ale ta właśnie ruszyła, zostawiając w półcieniu szarych budynków dwie piękne ubrane i umalowane kobiety, które zupełnie nie pasowały do tego miejsca. Ruszyły. Na szczęście kierowały się do pierwszego budynku. Dagmara nacisnęła przycisk na domofonie, który był jedyną w miarę nową i niezniszczoną rzeczą w zasięgu wzroku. Krótka melodyjka zakończyła się głośnym buczeniem drzwi, przez które weszły, a przez głowę przebiegło jej wrażenie, że właśnie zamyka się za nią klatka w zoo i wyjście stąd może nie być równie banalne.
— trzecie piętro. Idziemy na nogach, trzeba już zacząć rozgrzewać dupę, co nie? — rozkazała z zadowoleniem przyjaciółka.
Weszły bez zadyszki. Gdy pokonywały ostatnie schody z głośnym stukotem swoich obcasów jasny snop ciepłej barwy z drzwi po lewej rozszerzył się, zalewając światłem klatkę schodową. Wojtek wypełniał niemal całą framugę, garbiąc się lekko, by nie uderzyć głową o nadproże.
— No dzień dobry, mój drogi! — zawołała teatralnie Dagmara z szeroko otwartymi ramionami i przytuliła się do tej wielkiej góry, całując się w policzki, po czym weszła do mieszkania.
Dorota przełknęła ślinę i siląc się na swobodny ton powiedziała jedynie “dzień dobry”. Uścisnęła podaną niemal po kumplowsku rękę, w której je własna niemal się straciła… Na wszelki wypadek zerknęła na zamki, kiedy zamknął drzwi.
— Rozgośćcie się, przygotuję coś do picia.
Bloki miały w sobie coś nierealnego. Każde drzwi na burym i podniszczonym korytarzu był małym portalem prowadzącym do innego świata. Za jednymi rudera, za drugim, nowoczesny, marmurowy pałac, za kolejnymi PRL-owski brązowa boazeria, a tuż obok klimat niemal myśliwskiego domku. To mieszkanie było niemal kopią katalogu Ikei. Jasne barwy, dużo drewnianych elementów, bardzo jasne. Wydawało się tak samo sterylne i mało używane, jak w sklepie. Czujne kobiece oko wychwyciło, brak najprostszych przyrządów kuchennych, brak dużej szafy, nienaganny porządek w gustownej łazience. Było widać, że nie tutaj toczy się głównie życie tego mężczyzny, a porządek jest raczej efektem braku używania, a nie pedantyczności.
Dołączyła do Dagmary na kanapie, który bez ceregieli wzięła się już za przygotowane przekąski — drobne mozzarelle, szynkę, kabanosy, serki i pomidorki. Poczęstowała się również, zwracając uwagę jak niedbale i nierówno były posiekane. Ech, ci mężczyźni, zero dbałości o detale…
— Czego się napijecie? — zawołał tubalny głos z kuchni.
— Dla mnie zielona her….
— Wojtuś! Zrób nam tą płonącą pomarańczę, tylko mocną!! — zagłuszyła ją Dagmara.
Poirytowana Dorota mierzyła się nią przez chwilę wzrokiem, kiedy zza drzwi wychylił się gospodarza.
— Nie ma sprawy, tylko musicie mi dać chwilę, to bo jest z tym trochę zabawy.
Zajęły się z powrotem sobą.
— Weź wyluzuj! — karciła ją cicho Dagmara.
— Przecież jestem wyluzowana! — denerwowała się Dorota.
— Jesteśmy tutaj tylko we trzech, po to, żeby się tu dobrze pobawić, rozumiesz? Przyjechałyśmy tutaj w jednym celu— poskakać na jego chuju i nikt nie udaje, że chodzi o cokolwiek innego. Jak stąd wyjdziesz i więcej do siebie nie zadzwonicie, to nie stanie się zupełnie nic.
Zarumieniła się jak smarkula.
— Ech… Twarda z ciebie sztuka. Poczekaj. — zaczęła przeglądać zawartość torebki i wyciągnęła z niej małpkę cytrynówki i pociągnęła łyk — Za Dorotę, żeby miała ochotę!
Podała jej butelkę z miną nieznoszącą sprzeciwu. Uległa i przechyliła butelkę, a kiedy ta była w górze Dagmara przytrzymała ją tak, by koleżanka nie mogła jej odstawić, a kwaśna zwartość nieprzerwany strumieniem wpływała jej do ust. Zaskoczona przełknęła niemal cały, pozostały alkohol. Oderwała butelkę od ust chlapiąc sobie brodę i usta i wrzuciła ją koleżance z powrotem do torebki. Alkohol zaczął działać niemal natychmiast
— Pojebało cię?! — syknęła.
— To ciebie chyba pojebało! Przestań się zachowywać jak świętoszka i uważaj bo mi poplamiłaś torebkę!
Ze złości uderzyła ja niezbyt dyskretnie łokciem w bok, a w zamian otrzymała babską pięścią w ramię. Była duża szansa, że zaczęłyby się okładać dłońmi jak harcują zające i szarpać za włosy, gdyby w tym momencie nie wszedł Wojtek z tacą i trzema szklaneczkami.
Jak zahipnotyzowane spojrzały obie naraz na przyniesione drinki. Na dnie spoczywał jakiś zmiażdżony, żółty owoc i laska cynamonu, a złocisty płyn zakrywał dużą kulę lodu nad którą unosił się gęsty dym, zamknięty pod drewnianym talerzykiem. Postawił po jednym przez każdą, a Dagmara szybciutko przesunęła się na bok kanapy tak, że pozostało mu jedynie miejsce między kobietami.
— Kotuś, czy to na dnie to jest palony ananas? — klasnęła w ręce
— Dokładnie tak! —uśmiechnął się, wiedząc, że sprawił jej przyjemność.
Dopiero teraz Dorota mogła przyjrzeć mu się bliżej. Miał co najmniej metr dziewięćdziesiąt i ważył znacznie więcej niż sto kilo. Był ścięty na bardzo krótko, niemal zero, a jego wodojasne oczy osadzone w lekko rumianej i okrągłej twarzy odejmowały mu lat. Nie był gruby, miał raczej aparycję zapaśnika i chyba przez całe życie wyglądał jak przysłowiowa góra mięsa. Typowo dla swojego wyglądu miał granatową, rozpiętą u góry koszulę, jasne spodnie i złoty naszyjnik i bransoletę, na szczęście lżejsze, niż by się można spodziewać. Przemykając wzrokiem nie sposób było pominąć wybrzuszony materiał na kroczu i podłużny kształt przy udzie… Serce zabiło jej mocniej, bo właśnie z tego powodu przyprowadziła ją tu Dagmara…
Poklepała go po masywnym udzie.
— Ładnie się przygotowałeś! Powiedz jeszcze, że tego ananasa więcej kupiłeś!
— Tak jak zadzwoniłaś to kupiłem parę puszek i dorzuciłem do diety. No i do drinków, hahaha!
— Widzisz jaki jest troskliwy?! Mówiłam Ci! — powiedziała z dumą.
— No to dziewczynki, za wasze zdrowie, za pierwsze takie spotkanie, no i za dzisiejszy wieczór!
Z lekkim ociąganiem Dorota naśladowała znajomych- odsłoniła szklankę, zaciągnęła się lekko aromatycznym, brzoskwiniowym dymem i upiła spory łyk. Wspaniały, słodko—korzenny smak spłynął w dół. Rozgrzał brzuch, rozproszył obawy i przyprawił o ciepły, przyjemny dreszcz. Pierwszy raz piła coś tak genialnego.
— Dagmara opowiadała mi o twojej zawrotnej karierze, gratulacje! Pracowałem w kilku dużych firmach, były sam historie, których John le Carré by się nie powstydził, ale twoja jest… Wyjątkowa! Aż się prosi, żeby nakręcić o tobie film.
— No porobiło się to fakt… Mam nadzieję, że zrobią od razu dwie części i to szybko, przynajmniej będę wiedziała co mam dalej robić.
Wszyscy parsknęli śmiechem na tą celną ripostę. Wojtek z uznaniem i lekkim skinieniem głowy uniósł szklankę wypili kolejny toast. Dagmara przypatrywała jej się badawczo, było widać, że zaczyna się rozkręcać.
— Jak myślisz, kto powinien ją zagrać?
— Hmmm… Myślę, że Eva Green by się nadała, albo Krysten Ritter.
— Oo, ktoś tu zna się na rzeczy? A w moją rolę kogo byś osadził?
— Tylko Alba Flores! — odparł bez zastanowienia.
— Nie wierzę, sprawdzam.
Wyciągnęła komórkę i ze śmiechem zaczęła pokazywać aktorki
— No całkiem podobne! — włączyła się Dorota, czując się już pewniej. — a ciebie kto by zagrał??
Wahał się przez chwilę. Ważył, czy odkryć swoje nieśmiałe marzenia, ale w końcu się zdecydował.
— John Cena.
Komórka ponownie poszła w ruch, po czym Dagmara roześmiała się.
— Oj posłodziłeś sobie! Przyznaję, jest pewne podobieństwo, ale bez przesady! — pocałowała go w usta, że złagodzić drobną złośliwość, i bez skrępowania pogłaskała go po kroczu. Kiedy oderwała się od jego ust, pozostawiła rękę masując mu obitą zawartość spodni…
— A ty? Gdzie pracujesz? — Dorota była coraz bardziej zainteresowana tym mężczyzną, a póki co niewiele mogła wywnioskować ze szczątków informacji.
— Jestem inżynierem i kierownikiem budowy na większych budowach. Kasa się zgadza, choć trzeba jeździć po całej Polsce. Trzeba umieć rozmawiać i z prezesami firm i ze zwykłymi budowlańcami, więc przygód i emocji nie brakuje. Weekendy mam wolne, a jak są przestoje, to wtedy jest nawet i kilka, czy kilkanaście tygodni wolnego… — przeniósł wzrok na Dagmarę i chwycił za wewnętrzną część jej uda odsłaniając je niemal całe — i wtedy można przyjemnie spędzić czas w najlepszym towarzystwie!
Upili kolejny łyk, a atmosfera rozluźniała się coraz bardziej. Wojtek rozłożył swoje umięśniona ramiona na oparcia przełamując kolejną barierę, a zapach jego przyjemnych perfum dotarł do jej nosa. Z lekkim zdziwieniem poczuła ukłucie podniecenia w podbrzuszu.
— Słyszałem za to, że u ciebie nie ma szans na dłuższą przerwę?
— Tak, w sumie jestem na stanowisku koordynatora, więc można mi wrzucić do zdań prawie wszystko…
— Mhm… Twój szef aprobuje takie zachowanie?
— No cóż szef próbował przy po mojej pomocy zamieść pod dywan kilka rzeczy, a kiedy się okazało, że miotły nie da się tak łatwo odstawić, to zaczęły się problemy…— powiedziała i z lekkim zażenowaniem opuściła wzrok.
Odgarnął jej niesforny kosmyk włosów za ucho i objął za ramię tak troskliwe, że poczuła wręcz ulgę.
— I nie masz nikogo na poziomie, żeby się tobą zajął, czy pomógł… odreagować?
— Niestety nie…— odparła odruchowo i dopiero teraz, po raz pierwszy od taksówki pomyślała o swoim Piotrku! Dlaczego pominęła go w historii o swoim życiu?? “Bo nic dobrego do niego nie wniósł do dawna…” Powiedział głos w głowie.
— To smutne… No ale, po to się spotkaliśmy, żeby to poprawić, prawda?
Dagmara wychyliła się zza jego szerokiego torsu, chwyciła rękę Doroty i dała ją poprowadzić pod jego koszulę.
— No już kochani, bez zamulania! Nie jesteśmy tutaj od wylewania żali, tylko dla zabawy. Widziałaś kiedyś taką muskularną klatę?! Wojtek, zrób jej mały pokaz!
Uśmiechnął się, rozpiął pozostałe guziki odsłaniając wygoloną klatkę, umięśnioną jak z reklamy siłowni. Kiedy się napiął, twarde mięśnie zagrały pod jej dłonią. Z fascynacją i podnieceniem obserwowała i głaskała ten okaz siły, konsekwentnie rzeźbiony na siłowni.
— I co podoba ci się?!
— Tak, bardzo…— była tak skupiona na tym boskim ciele, że nie zanotowała, kiedy jego silny uścisk przybliżył ją i zachęcił do tulenia jego boku… Jej ręka mimowolnie zjeżdżała do dołu, choć pilnowała się by nie przekroczyć granicy paska. Dagmara z Wojtkiem wymienili porozumiewawcze spojrzenia, i po kilku kliknięciach pilota światło zaczęło przygasać w akompaniamencie nastrojowej muzyki.
— Słuchaj Dorotka, wystarczy już chyba tego owijania… — powiedziała spokojnie, wręcz czule — przyszłaś tutaj, bo potrzebuje Wojtka, żeby wyluzować i być dopieszczoną. Bez żadnych domysłów, oczekiwań i gierek. Mówisz wprost co chcesz, czego nie chcesz, Wojtek obiecuję ci to samo. Możesz zażyczyć sobie co tylko chcesz, w zamian możesz usłyszeć co najwyżej “nie”, ale bez żadnego oceniania. Widzę jak zagryzasz wargi, jaka jesteś wygłodniała… Proś a dostaniesz.
Dorota westchnęła głęboko, nieco się wyprostowała jak do ważnej przemowy i drżącym głosem zapytała niepewnie:
— Czy… mogę zobaczyć…twojego penisa? — omal się nie zakrztusiła przy ostatnim słowie.
— Oczywiście. — odpowiedział ciepło i naturalnie jakby chodziło o codzienną rzecz — wystarczy go odpakować… Śmiało.
Nie patrząc mu w oczy zjechała dłonią do paska, który wydawał chyba najgłośniejszy dźwięk w całym pomieszczeniu. Powoli odpięła guzik, rozsunęła suwak, a on uniósł nieco biodra by jej pomóc. Poczuła się nieco odważniej. Wsadziła palce za krawędź białych bokserek i w napięciu opuściła je w dół. Podbrzusze wydepilowane do króciutkiej szczeciny odsłaniało kolejne niecierpliwe centymetry ku nieznanemu. Dorota z zapartych tchem spojrzała na nasadę penisa, który mimo, że był ledwie pobudzony był niemal grubości jej nadgarstka. Nie było już odwrotu i chciała zobaczyć go całego…Pomimo opuszczania majtek odsłania kolejne centymetry, ale przyrodzenie się nie kończyło… Poczuła się jak w ukrytej kamerze i już miała obrócić wszystko w żart, gdy uwolniona gruba i szeroka główka dwudziestocentymetrowego kutasa oswobodziła się z materiał i zakołysała w odzyskanej wolności. Z wrażenia aż wciągnęła głośno powietrze a przy okazji jego męski, podniecający zapach. Dagmara jak zawsze przybyłą z pomocą zahipnotyzowanej koleżance i wykonała pierwszy ruch stawiając penisa do pionu prezentując go z dumą.
— Prawda, że jest piękny? — zapytała retorycznie.
— Mhm… — wydukała nie odrywając wzroku.
— Wojtuś sprawił mi nim mnóstwo niezapomnianych przeżyć. Zobaczysz sama co potrafi nim zrobić kobiecie… Śmiało.
Nienaturalnie powoli wzięła ten duży kawał ciała do ręki. Pomimo zapierającej dech długości był wciąż dość miękki i dołożyła długą dłoń by nie zrobić mu krzywdy, karcąc się duchu za swoją głupotę…
Z zadowoleniem patrzyła jak jej kochane nieszczęście powoli, ale mimo wszystko przełamuje kolejne bariery. Lekko klepnęła go w ramię dając znak by popchnął akcje do przodu. Zrozumiał w mig i nachylił się całując szyję Doroty która była tuż obok jego głowy i delikatnie przygryzł płatek jej ucha. Z przyjemnością przyjął jej przyśpieszony oddech i zapach perfum. Czuł jak powolutku jego podniecenie się kumuluje, jak sztywnieje w ślicznych dłoniach a przy napinającym i marszczącym się na przemian napletku zbiera się już śluz.
— Podoba ci się? —wyszeptał łagodnie wodząc nosem i wargami za jej uchem, po włosach i skroni.
— Tak… Jest super…— odparła słabym głosem.
— Śmiało, przywitaj się z nim, możesz go pocałować. — ciężarem swojego masywnego ramienia spróbował delikatnie nachylić jej głowę w stronę swojego krocza, ale nie podążyła za tym ruchem.
Dagmara postanowiła jej pomóc.
— On naprawdę nie gryzie, wiesz? Zobacz.
Splunęła na jego potężnego kutasa, rozprowadziła po całej długości…Nachyliła się nad kutasem i czule objęła go ustami. O od razu przeszła do robienia loda. Dorota była pod wrażenie obu dłoni, które ślizgały po pokaźnym drążku w górę i dół, podczas gdy pochłaniała go ustami na ile mogła.
Pomimo, że trzymała go w dwu rękach w jej ustach nie zostało wiele miejsca. Kręciła głową, pracowała dokładnie językiem i ssała jednocześnie wydając mokry, mlaskający dźwięk. Ślina zmieszana z jego sokami kapała Dorocie na ręce, które bezwiednie zaczęły się poruszać w górę i w dół. Na pierwsze jego westchnienie uniosła głowę by nie psuć jej zabawy i oblizując się powiedziała:
—...Jest bardzo smaczny, skosztuj.
Dorota nie poruszyła się nawet na milimetr, jak sarna schwytana w reflektory samochodu. Przyszła się tu pieprzyć. Jej najlepsza koleżanka, jak na tacy podała jej nawilżonego, pięknego fiuta, a mimo to nie mogła zrobić tego pierwszego ruchu. Dagmara zrezygnowana spojrzała na Wojtka.
— Kotuś, chyba muszę wkroczyć do akcji, bo nam się zamieniasz w słup soli. Zerujemy drinki i idziemy do łóżka! Muszę ci zrobić małe before party, a ty kutasku będziesz miał fajne widowisko w gratisie.
Pociągnęła Dorotę za sobą. Omiatając pomieszczenie wzrokiem zauważyła, że to jedyne pomieszczenie urządzone z dbałością. O ile reszta była co najwyżej schludna, to było czuć, że tutaj jest centralna przestrzeń życiowe mieszkania… Posadziła ją na brzegu łóżka, naprzeciw fotela, który był przewidziany dla niej, jako wsparcie podczas pierwszego numerku na boku. Po chwili dołączył do nich Wojtek. Rozsiadł się na przeciw tak, że przyszli kochankowie mogli się teraz obserwować twarzą w twarz. Rozpięte koszula oraz spodnie prezentowały dokładnie cały tors, wraz z kołyszącą się, imponującą pytą.
Dagmara klęknęła za Dorotą, objęła ją mocno za szyję i pocałowała w policzek i nie odrywając od niej swoich warg powiedziała:
— Wszystko w porządku?
— Tak…
— Ok, super! — oderwała się i położyła brodę na jej w głowie, prześmiewczo rozbrajając jej skrępowanie — Wojtek już ci pokazał co ma najlepszego, teraz twoja kolej, cnotko niewydymko. Pomogę ci.
Teraz objęła ją w pasie tuląc i całując w kark i częściowo odsłonięte ramiona. W ramionach koleżanki poczuła się nieco pewniej, ale zaniepokoiła ją myśl, czy… one właściwie są lesbijkami?! Nie, przecież to tylko Dagmara, jej przyjaciółka! Sama ją poprosiła o towarzystwo na dzisiaj, to tylko pomoc w przygotowaniu do jej pierwszego, wyjątkowego spotkania…Jej ręce pod bluzką, pieszczące piersi, gładzące brzuszek i rozpinające guzki…Tak, to tylko pomoc, och… Nigdy żadna kobieta nie dotykała jej w ten sposób. Cały czas trzymała się wersji, że to tylko wsparcie, przygotowanie do bliskiego spotkania z obcym mężczyzną, nie robią tego dla przyjemności…Mimo całego zaprzeczania miłe ciepło rozchodził się po całym jej ciele… Do tej pory miała doświadczenie wyłącznie z mężczyznami — uwielbiała ten mocny, stanowczy i chciwy dotyk, burzliwy przebieg. Ale ten dotyk był niezwykle czuły i delikatny, przeznaczony przede wszystkim dla niej, a cudzej żądzy. Z zaskoczeniem uświadomiła sobie jak ogromnej doznaje bliskości i jak mało otrzymywała jej do tej pory. Całe jej ciało stało się jedną wielką przyjemnością i fakt, że w jej kroczy rozpala się właśnie żar, który nawilża jej warki przyjęła niezwykle naturalnie…
Kiedy otworzyła oczy bluzka leżała już na ziemi.
— Wstań i odwróć się do mnie, pokaż swojemu nowemu mężczyźnie tą piękną dupcię!
Bez zastanowienia wykonała polecenie. Dopiero teraz zauważyła, że klęcząca na czworaka przyjaciółka zrzuciła stanik i górną połowę stroju. Kątem oka uchwyciła, że jej obserwator bez śladu skrępowania zaczął powoli polerować swoje berło. Na dźwięk rozpinanego paska spojrzała w dół. Dagmara zręcznie rozpięła i opuściła jej spodnie, które zdjęła całkowicie, gdy znalazły się już wokół kostek. Zaraz na ziemi wylądowały majteczki oraz stanik. Przyjrzała jej się badawczo.
— Doris… Jesteś zajebiście piękna… Gdybym wiedziała jakie ciacho mam na co dzień w pracy, od razu zaciągnęłabym cię do łazienki, hihihi… A teraz wypnij dupę, niech się chłopak trochę zagrzeje!
Nieśmiało oparła ręce na łóżku i wygięła się w łuk. Dagmara sięgnęła ponad plecami do jej pośladków i szeroko je rozciągnęła, przyprawiając przyjaciółkę o momentalny rumieniec. Czuła swoją wilgoć składającą jej seksowne wargi. Byłą niemal pewna, że są równie zaczerwienione jak jej twarz… Wojtek aż westchnął z wrażenia i mruknął..
— Dziewczyno, jesteś boska…
— Ha, teraz wyszło, że ja jestem najbardziej ubrana!
Stanęła na łóżku i jak najlepsza striptizerka przy płynącej wciąż muzyce dała pokaz swoich umiejętności kradnąc nieco przedstawienie. Chwyciła swoje piersi, masowała je, zjeżdżała rękami niżej, wzdłuż talii do bioder. Ciągnąc nimi między nogi wcisnęła tam krótką spódniczkę, by potem wykonać gwałtowny ruch z powrotem, podciągając ją nad pas. Wciąż kręcąc dupcią odwróciła się do nich bokiem i rozpięła zapięcie a spódniczka zsunęła się bo jej boskich nogach na łóżko. Obracając się powoli w kółko sunęła dłońmi po swoim ciele. Gdy znów zjechała do majteczkach chwyciła kciukami jej boczne paseczki i pociągnęła ku górze, a napięty materiał wpił się w jej gładką piczkę odsłaniając zalotny kłębek włosków na łonie. Jej ruchy imitujące ujeżdżanie niewidzialnego kutasa spowodował natychmiastowe palpitacje i suchość w ustach w jej widowni. Na zakończenie odwróciła się tyłem i wykonując głęboki skłon, ściągnęła opięte majteczki do samych kostek, a ich uwadze nie uszła cienka nitka śluz, która odkleiła się od materiał w kulminacyjnym momencie.
— Kładź się, pora cię rozkręcić diamenciku! — puściła jej oczko Daga. — tylko pamiętaj! Wojtuś zasłużył tymi pysznymi drinkami, żeby widzieć jak rozgrzewam twoją piczkę.
Uświadomiła sobie, że podczas zapierającego dech w piersiach pokazu była cały czas wypięta…Położyła się na plecach, z lekko podkurczonymi nogami, prezentując mężczyźnie w fotelu gładko wygolone krocze w całej okazałości. Bardziej z wrodzonego, bezsensownego wstydu zaprotestowała cicho:
— Dagmara, ja nie jestem… wiesz…
— Kochana, nie myśl, tylko skup się na cycuszkach….
Klęknęła przy niej na czworaka z niemal wilczym, pożądliwym uśmiechem…
Zaczęła od lizania i pocałunków składanych na jej szyi. Początkowo delikatne, szybko nabrały intensywności. “Oby tylko nie zostawiła mi malinek”, pomyślała pomiędzy falami dreszczy pełzających wzdłuż ramion aż do dłoni. Delikatne szczypanie sutków paluszkami był nadzwyczaj przyjemne i ledwie zdążyła się do niego przyzwyczaić wargi Dagmary dosięgnęły drugiego. Jęknęła z rozkoszy i bezwiednie położyła rękę na krucz, przyciskając drugą jej głowę. Nie trzeba jej było powtarzać. Zintensyfikowała swoje pieszczoty. Piersi falowały w rytm przyspieszonego oddechu, który próbował nadążyć za kolejnymi spazmami pożądania. Język buszujący po obu jej piersiach przenosił się coraz niżej w stronę płaskiego brzuszka, kreślił kółeczka wokół pępka i szukał choć odrobiny drażniącej szczecinki na wydepilowanym łonie…
Z wyczuciem i powoli Daga przesunęła się wzdłuż jej ciała i klęknęła na ziemi przed jej rozłożonymi nogami. Gdy wzięła zasłaniającą rękę z krocza zaprotestowała nieśmiało, ale jedyne co uzyskała to czułego klapsa na wierzch dłoni — została skarcona jak niegrzeczna uczennica, która dokładnie zna swoją przewinę, cofnęła więc ją posłusznie.
Przyjaciółka przypatrywał się jej z bliska, po czym odwracając się za ramię spytała:
— Wojtuś, czy to nie jest jedna z ładniejszych pizdeczek jakie widziałeś?!
— Oj tak, jest przepiękną, prawdziwa ślicznotka…
Zebrała ślinę na palcach i z najwyższą delikatnością rozprowadziła ją po łechtaczce. Ledwie muskała palcami Dorotę by rozgrzać ją jak najmocniej i doprowadzić na skraj orgazmu i pożądania, jednocześnie zostawiając tylko jedną możliwość spełnienia— Wojtka…Gdy różowy guziczek stwardniał, a ruchy bioder nie były w stanie dłużej zaprzeczać podnieceniu przeszła do warg. Zgarnęła śluz, który zebrał się w dolnej części pochwy i rozprowadzała go po zewnętrznych wargach, które po kilku okrążeniach zaróżowiły się i zalśniły jeszcze bardziej, odsłaniając wewnętrzne płatki.
Kiedy po raz pierwszy przejechała po jej dziurce przeciągłym ruchem głęboki, niekontrolowany jęk odbił się od ścian sypialni. Ssała jej nieśmiałą dziurkę, a gdy nektar wystarczającą zwilżył całe krocze i jej usta zajęła się łechtaczką. Biodra niemal same wykonywały całą pracę ślizgając się po twarzy przyjaciółki. Była już pewna, że Dorota przekroczyła granicę za którą jedyną rzeczą która istnieje jest tylko seks i spełnienie… wykorzystała więc podniecenie chwili i uniosła jej uda całując pośladki i ciemny paseczek pomiędzy nimi…
— Dagmara, co ty robisz?! — jęknęła błagalnym tonem, nie pozwalając jednocześnie by oderwała się od jej ciała.
— Kochana, jesteś na kierowniczym stanowisku, przyzwyczajaj swoją dupkę do całowania, bo daleko nie zajdziesz. Dobrze, że ma masz to swoją profesjonalną podwładną, która wszystko ci pokaże…
Zakręciła języczkiem wokół brzegów jej ciemnej dziurki. Ledwie stłumiła gardłowy krzyk rozkoszy. W głowie szalały jej sprzeczne myśli, podniecenie biło się ze wstydem i zażenowaniem… W tym natłoku wrażeń kontrolę przejęło ciało, które nie miało wątpliwości co robić i poprowadziły rękę, która zacisnęły się na włosach i wepchnęła twarz przyjaciółki by kontynuować dziką i zakazaną ekstazę…
Wojtek również się nie obijał. Kontrolował się ze wszystkich sil, by zachować siły na główną atrakcję wieczoru… Masował kutasa co najwyżej na tyle, żeby utrzymać go w pionie, ale nie mógł już wytrzymać… Jądra spuchły mu od tego magicznego pokazu i zauważał, że część jęków w tym pomieszczeniu wydobywa się również z jego ust. Patrzył jak jego ulubiona, bezpruderyjna suczka dokładnie wylizuje rowek swoje najlepszej, nieśmiałek przyjaciółeczce… Dla niego… Kurde, czy facet może marzyć o czymś więcej?! Zwrócił uwagę, że ciałem Doroty zaczynają wstrząsać coraz mocniejsze dreszcze i spodziewał się, że zaraz dojdzie z językiem Dagmary w dupci. Ale była na to za sprytna… Podczas gdy Dorota wyrzucała swoje biodra, ona tymczasem delikatnie zmniejszyła nacisk języka i wycofywała się powoli… Dopiero po kilku chwilach zauważyła pustkę między nogami. Podniosła się na łokciach, zdezorientowana, z rozbieganym wzrokiem. Napotkała szczery i ciepły uśmiech Dagmary.
— W końcu się rozkręciłaś! — sprzedała jej czuły klaps w wpięty pośladek. — Więcej już ode mnie nie dostaniesz, hahaha! Pamiętaj po co tu przyszłaś…
Spojrzała wymownie na Wojtka, którego rumiana na co dzień twarz była wręcz czerwona i spocona z podniecenia.
— Teraz sama musisz się wykazać….
Odsunęła się ostrożnie i zajęła dyskretne miejsce obserwatora na dalszym rogu łóżka. Dorota usiadła na brzegu opuszczanymi na ziemię stopami. Wpatrywała się intensywnie w oczy mężczyzny, który pochłaniał ją wzrokiem, a którego ogromne kutasa miała zaraz w siebie przyjąć. Po to właśnie przyszła… Wstała i stawiając jeden za drugim drżące kroki stanęła przed nim. Patrzyli sobie w oczy bez zbędnych słów.
Uklęknęła…Chwyciła jego sztywnego, nienaturalnie wielkiego kutasa w swoje dłonie, które wydawały się przy nim niezwykle małe…
Nie pragnął niczego w tym momencie poza jej ciałem, ale widział, że myśli wciąż kłębią się w jej głowie.
— Jesteś pewna, że chcesz to zrobić? — spytał łagodnie i bez oceniania — Twój mąż wie, że tu jesteś i sobie z tym poradzi?
— Tak. Razem zdecydowaliśmy, że się…ekhm… że będę uprawiać seks z innymi mężczyznami i nie zamierzam się wycofać — powiedziała wpatrzona w już dużego i wciąż rosnącego kutasa, odważniej niż wskazywał na to jej lekko chwiejny głos i blada twarz.
— Wyglądasz jakbyś się wahała. — bardziej stwierdził niż spytał.
— Nie, tylko nigdy nie miałam… — przełknęła ślinę, bo dać sobie czas na wypowiedzenie tego słowa — …kutasa takiego rozmiaru. Nawet w przybliżeniu… Piotrek jest znacznie… znacznie mniejszy… chyba z dwa razy
Zaczęła się podniecać własnymi słowami. Atmosfera sytuacji zaczęła docierać do niej pełni, a wyobraźnia zaczęła nieśmiało żądać więcej wrażeń..
— Spokojnie, złotko, obiecałem Dagmarze, że będę delikatny, nie zawiedziesz się…
Z lekkim zażenowaniem zagryzła wargi i odezwała się cicho.
— Boję się, że… że przyzwyczaję się do kutasa twoim rozmiarów… I co zrobię? Jak będę w stanie kiedykolwiek jeszcze poczuć Piotrka?
Dagmara masując swoją broszkę od jakiego już czasu włączyła się do rozmowy.
— Doris, kochana…! Jeżeli ja bym się z Wojteczkiem tak spotykała codziennie to nie byłabym w stanie w ogóle chodzić! Hahaha! Posłuchaj, zaprosiliśmy cię na przejażdżkę rollercoasterem. Spróbuj, zabaw się, zaszalej! Zobaczysz jak ci się będzie podobało! To nie jest codzienne, domowe miziu miziu, tylko impreza i jebanie jak na imprezie! Zobaczysz, że starczy ci na dobry czas! Wojtuś…! Czas przejść do dzieła, bo nam się tu zrobił klub dyskusyjny! Zamknij oczy i daj się ponieść.
Zamknęła oczy i otwarła usta… Główka penisa utorowała sobie drogę wgłęb zmuszając ją by otworzyła je szerzej. Kilka razy ruszyła nieśmiało głową, próbując połykać go nieco głębiej. Gdy wzięła głębszy wdech poczuła słony smak ejakulatu na języku i mocny, piżmowy zapach jego fiuta i spoconego krocza. Jęknęła z rozkoszy… Podnieciła się w momencie i rozpromieniła, dopuszczając w końcu, że będzie się pieprzyć z tą kupą mięśni i testosteronu, która właśnie z trudem powstrzymywała gwałtowne ruchy bioder by zdobyć choć jeszcze jeden centymetr jej słodkich usteczek. Nie musiał się martwić, było widać jak wdzięczna jest za obietnicę zajęcia się jej szparką.
Przyśpieszyła swoje ruchy nie przejmując się łapaniem oddechów, lecz gdy zabrakło jej tchu z głośnym dyszeniem wypuścił go z ust, lecz jedynie na chwilę, by znów przyssać się do jego drąga liżąc go z góry na dół. Jęczał jak zwierz i kręcił się niespokojnie — jej chciwość i pożądliwość były równie podniecające co sposób w jaki zajmowała się jego napompowanym kutasem… Gdy poczuła pofałdowaną skórę jego jajek od razu przeniosła na nie swoją uwagę. Kręciła wokół nich językiem, wciąga do ust, ssąc, wciąż trzepiąc pałkę swoimi rączkami. Spodobało jej się gdy bezpardonowo dopchnął jej głowę do swojego worka bo wypełniła nim sobie usta… Nie kazała mu czekać… Wessała je całe i mrucząc żonglowała nimi swoim zachłannym języczkiem.
Nie był w stanie powstrzymać krzyków rozkoszy i zagłuszył Dagmarę, która w podnieceniu palcowała się właśnie z głośnym mokrym klaskaniem. Nie mógł już dłużej czekać… Ujął ją oburącz za policzki i spojrzał w twarz. Patrzyła na niego bez strachu, sponad jego mokrego i rozgrzanego kutasa. Oblizała usta i przełknęła ślinę pokazując mu jak bardzo pożąda jego smaku. “Ja pierdolę….” pomyślał. “Kiedy podmieniono tą nieśmiałą myszkę sprzed paru kwadransów na suczkę, która właśnie zlizywała mu śluz wymieszany ze śliną z jego fiuta?”. W spojrzeniach zrozumieli swoje żądze bez niepotrzebnych słów. Wstała na kilka sekund, a następnie nie odrywając się od jego napiętej twarz cofnęła się w stronę łóżka. Przypominając sobie nagle sięgnęła do swojej torebki i rozerwała paczkę prezerwatyw wyciągając jedną. Ponownie położyła się, wsparta na łokciach, czekając na jego maczugę. Wstał i szybko zrzucił z siebie resztę ubrań. Podszedł powoli i solidną erekcją klęknął między jej rozłożonymi nogami delektując się jej intensywnym wzrokiem i piersiami falującymi w rytm głębokich oddechów. Podskórnie czuł, że jeżeli nie będzie się śpieszył i pokaże na co go stać, kobieta pod nim będzie przybiegała do niego na każde skinienie palca… Nachylił się nad nią i położył swojego przyjaciela na jej brzuchu. Zakochał się w jej spojrzeniu pełnym grozy i fascynacji, gdy położyła mu rękę na wierzchu i przesuwając mierzyła ile miejsca zajmie w jej wnętrzu. Przekroczy granicę pępka… Kolejna kobieta potwierdziła jego dumę mocujące się ze zbyt małą, regularną gumką, która obejmowała niewiele ponad połowę jego członka.
Była gotowa, żeby się pieprzyć. Niecierpliwy, oczekujący wzrok, ręce bez przerwy żądające jego skóry, rozgrzana i mokra cipa, którą naciskał i drażnił jajkami… Chwycił go w dłoń i przyłożył do jej słodkiej dziurki. Wzięła głęboki wdech w oczekiwaniu na nagły, rozpychający rozmiar, który ją spenetruje. I po raz kolejny odwlekł ten oczekiwany moment. Żołądzią wodził kółeczka po łechtaczce, drażnił wargi rozprowadzając wilgoć po kroczu. Kilkukrotnie droczył się wsadzając ledwie połowę główki by finalnie wyskoczyć z niej i ponownie zająć się nabrzmiałym guziczkiem.
— Proszę, wejdź już… — W końcu dokonał się akt ostatecznego poddania i pożądania. Czerwona, napięta twarz, błagający głos… Już jest jego…
Bez słowa wsunął się w nią ledwie na kilka centymetrów, ale już to otworzyło jej usta w niemym zaskoczeniu. Grubość fiuta, która rozpychała jej wargi i atłasowe wnętrze cipki z trudem rozciągające się pod naporem to tylko przedsmak tego, co nastąpi później. Patrzyła na niego intensywnie, obserwowała każdy najmniejszy gest… Oddychała ciężko gdy wysuwał się z niej nieco, by w ponownym ruchu zanurzyć się jeszcze głębiej… Uśmiechnął się gdy bezwiednie położyła otwarte dłonie na podbrzuszu jakby nie wierzyła, że fiut dociera do zakamarków ciała, które nigdy nie doznały takiej przyjemności.
Przyspieszył nieco, nie nadziewając jej zbyt mocno. Jeszcze… Spojrzał na ich połączone ciała i zadowoleniem patrzył jak ledwie obejmujące go wargi naciągają się mocno za każdym razem gdy się cofał. Metodycznie, centymetr po centymetrze zdobywał jej ciało dla siebie. Wpasował się w nią do końca. Gdy poczuła jak koniec fiuta uciska jej szyjkę macicy, a jądra drażnią spoconą kakaową dziurkę odwróciła głowę na bok i zajęczała głośno i przeciągle, a wolną ręką chwyciła mocno pierś, szczypiąc sutek. Dagmara przeniosła zainteresowanie na koleżankę. Stanęła tuż obok podziwiając świeżo poznanych kochanków. Wojtek, jak zwykle wykonywał perfekcyjnie swoje miłosne rzemiosło. Natomiast Dorota… Podziwiała z ogromną dumą i radością, jak jej koleżanka w końcu się puściła… Dosłownie i w przenośni. W ruchach miała jedynie czyste pożądanie bez śladu pruderii i wstydu, a jej rytmiczne, głośne i gardłowe jęki świadczyły, że opadły z niej wszystkie warstwy, którymi broniła się od zewnętrznego świata. Była prawdziwie naga, tu i teraz, nie myśląca o niczym poza masywnym kutasem rozpychającym jej trzewia…
Wymieniła z czerwonym i sapiącym Wojakiem porozumiewawcze spojrzenia… Był ekstremalnie podniecony i zauroczony kolejną, uzależnioną od jego fiuta kobietą, tym cenniejszą, że po raz pierwszy miała z takim do czynienia. Rozkraczyła się lekko i wróciła do pieszczenia swojej cipki. Nie można było przepuścić orgazmu do takiego widoku i kiwnęła głową, by pokazał na co go stać. Chciała dojść razem z przyjaciółką.
Posuwanie przybrało na sile, a jajka wyczuwalnie obijały się teraz o jej odbycik. Wilgotnymi i mętnymi oczyma Dorota spojrzała w górę na masturbującą się przyjaciółkę, ledwie paręnaście centymetrów obok i ściskającą jej dłoń. Nie czuła wstydu, zażenowania, obaw o etykietkę „lesbijka”. Było niewypowiedzianie dobrze i nic innego nie miało znaczenia. Przestała się bronić, a wzbierające fale rozkoszy przybliżały ją do orgazmu który zapamięta do końca życia. Czuła jak cała skóra elektryzuje się od posuwania cipki, i nie jest już w stanie tak leżeć. Zaczęła się wić, krzyczeć, na przemian, drapać jego szerokie, twarde plecy, dociskać swój brzuch, by wyczuć pompującego ją w głębi kutasa. Wyswobodziła drugą rękę i chwyciła mocno pośladek przyjaciółki miętosząc paluszkami jej obie dziurki.
W jękach i frenicznych ruchach bioder doszły obie, czując swoje dreszcze i sponiewierane dziką ekstazą ciała. Wojtek poczekał aż jej ciało się upokoi a oddech wyrówna. Poczuł, że jej uścisk zelżał i wysunął się z niej powoli, nie odmawiając sobie przyjemności patrzenia na otwierające się usta, gdy ostatnim ruchem wyślizgnął się z przewrażliwionej cipki. Odruchowo zaczęła rozmasowywać uda i podbrzuszne, ale dopiero gdy położy rękę na broszce oczy szeroko jej się otwarły i badała ją palcami z niedowierzaniem.
— Jezu! Co ty ze mną zrobiłeś?! Mam dziurę pięć rozmiarów większą!!
Wszyscy bez wyjątku parsknęli śmiechem.
— Kochana, w końcu ktoś cię dopchnął tak jak zasłużyłaś! Dopiero teraz zaczyna się prawdziwa zabawa, hahaha!
— Uff… Nie wiem co mam powiedzieć… Znasz się na rzeczy, chłopie! — Ukłonił się lekko przyjmując komplement. —Faktycznie, muszę się trochę oswoić z tym sprzętem. Kładź się.
Zamienili się miejscami i usadowili na środku łóżka. Zajęła pozycję nad nim, z mocnym zamiarem ujeżdżania jego kutasa, ale kiedy chwyciła go w dłoń i postawiła, musiała się chwilę przygotować kiedy zrozumiała dokładnie ile centymetrów będzie musiała w siebie przyjąć siadają na nim. Przyklęknęła na jedno kolano i pieściła główką swoje wargi
“Boże, przecież to coś zajmie pół mojego brzucha!!” pomyślała w klarowym po orgaźmie przebłysku. “Raz kozie śmierć!”.
Opuściła biodra, a nienasycony kobiecym ciałem fiut wznowił swoją krucjatę w nieznane zakamarki tej niezwykłej kobiety. Uśmiechnęli się do siebie z wyrazem ulgi, kiedy okazało się, że rozciągnięta jeszcze szparka przyjmuje gościa z łatwością. Rytmicznie opuszczała się i podnosiła, zagłębiając coraz bardziej. Sięgnęła za siebie mierząc ile kutasa jeszcze zostało, pieszcząc go przy okazji, podobnie jak swoja dupcię i wargi. “Boże, ale się rozkręciłam…!”. Za połową długości klęknęła na drugie kolano. Podczas gdy masował jej uda, bardzo powoli pokonała resztę dystansu aż poczuła na pośladkach dotyk jego jąder… Wypuściła głośno powietrze i nacisnęła rękami swój brzuch.
— Boże, nie wierzę, że jesteś aż tutaj! — docisnęła również jego dłoń.
Uniosła się nieco nie odrywając uściśniętych dłoni i oboje poczuli jak tłok przykryty płaskim brzuszkiem przesuwa się we wnętrzu tam i z powrotem. Jej wygląd zmienił się diametralnie. Nie była już nieśmiałym, biernym obserwatorem poddanym cudzej woli. Chciała go. Była teraz pewna. Z otwartymi ustami i napiętą twarzą syciła się tym seksem i zachłannie pragnęła. Nadziewała się do samego końca, czując jak dochodzi aż do szyjki macicy i uciska na nią, dając wrażenie przewracajacych się trzewi.
Spletli swoje dłonie by mogła wygodnie go ujeżdżać. Podskakiwała na nim a piersi rytmicznie klaskały drażniąc przyjemnie. Dyszała przez zaciśnięte zęby nie wierząc jak może wyglądać seks.
— Kurwa! — krzyknęła Dagmara i zreflektowała się. — Ja was bardzo przepraszam, ale nie wytrzymam! Zaraz dostanę wścieku macicy! Wojtuś wystawiaj język, jesteś mi dłużny za Słowację.
Nie czekając na odpowiedź od razu usiadła na jego twarzy przyciskając mokrą i wypalcowaną piczkę od razu do ust.
— Nawet nie wiesz kochanie jak się cieszę, że się w końcu zdecydowałaś! To będzie niezapomniany dzień! — mówiła głaszcząc ramiona Doroty, po czym pocałowały się z wzajemna czułością.
Była szczęśliwa widząc jak przyjaciółka porzuca codzienne troski, jak puszczają hamulce i w pełni poddaje się fali erotycznej przyjemności.
— Rozciągnęłaś się już?
— Tak! Dopasował się idealnie! — odparła uradowana.
— Super, to pora żeby wrzucić wyższy bieg…
Chwyciła jej cycki mocno w dłonie. Za każdy razem kiedy tamta opadała na kutasa ściskała ją i ciągnęła w dół dopychając jeszcze mocniej. Dorota poczuła jak pod rękami Dagmary sypią się iskry, które spływają do krocza powodując tam prawdziwą burzę. Odwdzięczyła się tym samym, dodatkowo liżąc i gryząc jej szyję. Jęczały i całowały się na przemian, pieściły swoje wilgotne ciała. Były pod wrażeniem, że facet pod nimi wciąż to wszystko wytrzymuje. Ogniki orgazmu przeskakiwały między ich ciałami.
Dagmara niemal szczytowała gdy Wojtek zaczął mocno ssać jej wargi połykać szaloną ilość śluzu, którą go karmiła, była jak w transie i czuła przemożną chęć by obdarzyć miłością cały świat…! Skupiła wszystkie te emocje na swojej ukochanej przyjaciółce. Przytuliła jej głowę do piersi zmuszając by się pochyliłą i jeszcze bardziej wypięła.
— Doris! Bądź tu i teraz! Skupi się tylko na tej przyjemności… Pozwól się zaprowadzić tam gdzie jeszcze nie byłaś… Otwórz pizdę, przyj na niego i daj się ponieść! — szeptała w amoku do jej ucha oblepionego spoconymi strąkami włosów — Wojtek! Wypierdol ją jak nikt do tej pory!!!
Nie przerywając minetki chwycił mocno jej tyłek i oparł stopy o łóżko. Pierwsze pchnięcie wyrzuciło jej powietrze z płuc jak kopnięcie w klatkę piersiową. Każde kolejne było mocniejsze i szybsze, rozpętując prawdziwe piekło między jej nogami. NIe pieprzył jedynie je cipy, lecz całe ciało, które poddawało posuwaniu w drżeniach. Czuła jak z jej tańczących cycków skapuje pot. Krzyczała na pełne gardło prosto w w mokry dekolt przyjaciółki. Brakowało jej oddechu i czuła, że jej kurczące się pod naporem ekstazy ciało nie jest w stanie rozluźnić się choć na centymetr i wziąć haust świeżego powietrza.
Orgazm najpierw pozbawił ją wzroku. Pod zaciśniętymi powiekami wybuchł kalejdoskop różnokolorowych świateł… Straciła poczucie przestrzeni i wirowała wraz nim a rytmiczne skurcze cipki, niczym gejzer wtryskiwały rozkosz w każdy zakamarek jej ciała. Gdzieś w oddali słyszała gardłowy krzyk jej szczytującej koleżanki, a na policzku czuła jej galopujące serce. Łykała spazmatycznie powietrze kiedy tylko ciała na to pozwoliło. Powoli przeszła do drżącego oddechu, ale nie było w stanie otworzyć oczu. Nadal nie odzyskała kontroli nad prześwietlonym orgazem ciałem… Nawet gdy czuła, że z jej otwartych ust kapią strużki śliny na szyję Wojtka mogła jedynie skupić się na żarze pozostałym w kroczu.
Bardzo powoli wyprostowała się i z wysiłkiem otworzyła zaciśnięte powieki. Dopiero teraz dochodziły do niej coraz wyraźniejsze odczucia z całego ciała. Pieczenie pośladków, mokre krocze, szczypanie piersi… Zaślinione usta, zmierzwione, zlepione potem włosy oklejające zaczerwienioną twarz… Przetarła ją doprowadzając się do jako takiego porządku. Zobaczyła twarz przyjaciółki po której przetoczył się przed chwilą potężny orgazm. Chwiały się, jakby właśnie przebiegł maraton, sponiewierane, ale dumne z tego co zrobiły i w tym spojrzeniu więzi siostrzeństwa nie trzeba było słów by było wiadomo co czują. Dagmara pierwsza usiadła obok twarzy Wojtka, która była jeszcze bardziej czerwona od jej własnej. Dorota bardzo powoli przechyliła się do przodu by rozpychajacy ją tłok w drodze powrotnej opuścił jej przewrażliwione teraz wnętrze. Ciężko opadła na bok kładąc bezwłądnagłowęna ręce. Cała trójka oddychała ciężko dochodząc do siebie. Spojrzała na kutasa leżącego na jego brzuchu, który do tej pory jeszcze nie wystrzelił. Wydawał się jeszcze większy niż zanim go dosiadła na napięta prezerwatywa wyglądała komicznie! Była tak napięta, jakby miała zaraz pęknąć po rozciągnięciu przez co najmniej dwukrotnie za duży rozmiar…
“Rany boskie! Jak długo on potrafi pieprzyć tym kutasem?! Przecież to jest niemożliwe, żeby wytrzymać bez wytrysk tak długo. A może tylko mi się tak wydawało…?” pomyślała w jasności po orgazmie.
— Boże, nigdy nie przeżyłam czegoś tak intensywnego…
— Hahaha! Mówiłam ci! Po to tu jesteś! W końcu udało ci się wyłączyć głowę chociaż na godzinkę, co?
— Och… Tak… Faktycznie to zupełnie inna bajka…
— A u ciebie Wojtuś jak tam? Jakie wrażenia??
Masa mięśni odwróciła głowę opierającą się na podłużnych rękach w stronę Dagi.
— Jak dotąd bardzo dobre! — uśmiechnął się.
— Ja pierdzielę, chłopie! Ty jesteś w stanie każdą babę zaruchać na śmierć i samemu umrzeć na placu boju!
— Cóż, to byłaby piękna śmierć…
Obie kobiety parsknęły i roześmiały się na głos.
— Nic bardziej męskiego dzisiaj już nie usłyszę, hahaha! — skwitowała Dorota. — Tak w ogóle, wiecie że po francusku określa się orgazm “petite morte”, mała śmierć?
— W takim razie dzisiaj miałaś prawdziwą i długą agonię, co?!
— Hahaha, w sumie tak…
Dagmara spojrzała na wciąż sztywnego członka i odruchowo wsunęłą dłoń między uda. Uwielbiała kiedy baraszkuje tam męsku język, może nawet bardziej niż kobiecy, ale nic nie może się równać z porządnym bolcem…
— Dobra, my tu gadu gadu, a tobie kochany zaraz jądra odpadną z wrażenia. Pozwól, że pomogę ci je opróżnić. Teraz moja kolej. Ściągaj tą gumę! Nie po to faszerowałeś się ananasem, żeby takie pyszne malibu poszło na zmarnowanie do kalosza. A ty jednorożcu patrz i ucz się jak się zawodowcy ruchają, bo do końca życia będziesz broszkę polerować, hihihi!
Zgrabnym ruchem skoczyła na klęczki na brzeg łóżka, wypinając się mocno, jak przeciągająca się kocica. Spojrzała na niego z błyskiem w oczach i potrząsnęła swoją seksowną dupcią dopominając się jego uwagi. Było widać, że kiedy chce potrafi być prawdziwym gentelmanem, ale w łóżku woli zupełnie co innego i w końcu mógł bez skrępowania być sobą… Jego twarz spochmurniała i przybrała surowszy wygląd. Dorota poczuła wręcz strach w obliczu tej metamorfozy. Wstał, ściągnął prezerwatywę i rzucił niedbale na podłogę. Podszedł do Dagmary, ugiął lekko kolana i przyłożył główkę kutasa do jej warg wodząc między nimi. Po paru ruchach zebrał w ustach ślinę i splunął głośno wprost na jej cipkę, a następnie rozsmarował wilgoć wokół jej płatków. Wszedł w nią płynnym ruchem do samego końca. Był to jedyny moment kiedy potraktował jej przyjaciółkę z wyczuciem.
Kolejne pchnięcie wręcz przepchnęło ja o kilka centymetrów do przodu w akompaniamencie krzyku. “Ja pierdolę! Przecież on jej obija macicę!!” pomyślała z przerażeniem. Od razu przeszedł do pełnej prędkości wbijając palce i paznokcie w chudy tyłek. Obijał się o jej ciało z głośnym klaskiem, który zlewał się niemal w jeden ciągły dźwięk. Poniewierane ciało Dagmary było miotane po łóżku niczym przedmiot, seks—lalka, a nie żywy człowiek. Darła się gardłowym wrzaskiem, który ledwie przypominał ludzki głos. Przerażona Dorota nie wiedziała czy tak wyglądają ich każde spotkania, czy też jest świadkiem gwałtu i krzywdzenia koleżanki.
— Lubisz to dziwko?! — wrzasnął.
— Taaak, pierdol tą cipę!! Pierdol mocno!!! Aaa!!! — piszczała starając się złapać oddech.
Kilka siarczystych klapsów wylądowało na jej pośladkach zostawiając purpurowe ślady potężnej dłoni.
— Rozjadę ci pizdę tak, że zapamiętasz na długo!!! Przez tydzień nie będziesz, kurwa, chodzić!!!
— Tak!! Proszę…!! Rozpychaj mnie tym wielkim chujem!! Bardzo proszę…!!
Zauważyła, że Daga krzyżuje i zaciska nogi by jeszcze ciaśniej objąć szalejącego w niej kutasa. Była wstrząśnięta i jednocześnie podniecona intensywny doświadczeniem tego co widziała, do tego stopnia, że ręka sama zjechała między uda starając się ponownie wykrzesać płomień z wilgotnego krocza.
Stopniowo jej krzyk zanikał, aż jedyne co było słychać to jej ciężki oddech. Twarz stawała się coraz bardziej czerwona, przyjmując wręcz purpurowy odcień. W pewnym momencie wygięła się w łuk, chwyciła za kroczę i przewróciła na bok z nogami drżącymi jak w epilepsji. Kilka spazmatycznych wstrząsów przeszyło jej ciało niczym prąd, a gdy ustały odwróciła się na plecy i przetarła twarz, zanurzając palce we włosach.
— Ja pierdolę, Wojtas… Co ty mi zrobiłeś?! Boże, nie czuję nóg…
Kutas, który z nie wyskoczył był tak napięty, że stał dosłownie pionowo i nie opadł przez ten cały czas nawet na milimetr. Był żądny więcej i nie zamierzał czekać ani sekundy dłużej. Złapał Dagmarę za kostki i pociągnął do swoich ramion. Z jękiem przeszurała tyłkiem po łóżku na jego brzeg. Widziała teraz jak otacza swoimi zwalistymi ramionami jej kolana, oraz jego twarz pomiędzy swoimi stopami. Było po niej widać, że liczy się jedynie spełnienie… Uniósł lekko jej biodra, i szybko nacelowawszy kutasem zaczął pieprzyć ze wszystkich sił. Znów przekrzykiwała hałas swojej obijanej dupy, miotana jego porywczymi uderzeniami. Rzucała głową, a zaciśniętymi palcami szarpała pościel.
— O kurwa…! Zaraz ci się wyspermię do tej pięknej cipy…! — syczał z zamkniętymi oczami przez zaciśnięte z napięcia usta.
— Och…! — jęczała głośno — Spuść mi się do ust, nakarm mnie swoją słodką spermą!!!
Krzyknął krótko, po czym puścił jej nogi, które zsunęły się po jego klatce piersiowej na ziemię i sprawnie przyjęła klęczącą pozycję. Nie tracąc czasu przytrzymał jej głowę i wtargnął kutasem w jej nieprzygotowane usta, pieprząc równie brutalnie, co przed chwilą cipkę. Dławiła się, krztusiła nie mogąc nabrać powietrza między szczelnie wypełniającym ją chujem. Biła rękami jego uda błagając o chwilę wytchnienia, ale nie miał litości. Dopiero kiedy zawył jak dzikie zwierzę wyszedł z niej trzepiąc centymetry od spazmatycznie łapiących powietrze ust…
Dorota czuła, że szaleństwo i obłęd którego właśnie jest świadkiem opętało także ją. Ja uzależniona, jak nimfomańska w transie wsadziła sobie co nieco do cipki… Nie była to czuła, kobieca palcówka — zgarbiła się by brutalnie posuwać się trzema palcami imitując ruchanie wielkiego fiuta metr obok.
Pierwszy wystrzał nasienia był tak silny, że uderzając o policzek rozprysł się w promieniu kilkunastu centymetrów. Kolejne gęste strugi spadały ciężko na jej twarzy i wyciągnięty język. Raz jeszcze chwycił ją i docisnął krocze ocierając się wciąż lejących fiutem o jej twarz. Rozsmarował ją dokładnie swoją spermą, które ozdobiła nawet jej włosy, uszy i szyję. Pracowała energicznie języczkiem zlizując i połykając zachłannie jego nektar. Gdy już wyrównał oddech i ochłonął odkleił się od niej w chwili kiedy cipka Doroty zacisnęła się na jej palcach nie pozwalając się wycofać w momencie przewalającego się przez jej ciało orgazmu, co oznajmiła głośnym i gardłowym jękiem.
Dagmara nawet tego nie zauważyła, była zbyt zajęta lizaniem do czysta jajek Wojtka i wyciskania na wystawiony język ostatnich krople jego pysznego, słodkiego nasienia…
Kiedy skończyła swoja opowieść Piotrek dyszał ciężko z purpurowym fiutem w ręku. Oczy miał przekrwione i szkliste. Całe jego męskie ego legło w gruzach, roztrzaskane, zniszczone i podeptane… I to przez najbliższą osobę, której brak nawet śladu wstydu czy poczucia winy był katorgą nie do zniesienia…
Leżała na boku, podtrzymując głowę na ręce. Zupełnie zatopiła się we wspomnieniach… Powróciły emocje które jej towarzyszyły, niepewność, lęk i ekscytację przed nieznanym, a przede wszystkim jego wspaniałe ciało… Twarde, silne, perfekcyjnie utrzymane i kontrolowane, maszynę do zaspokajana jej potrzeb… Poczuła nagłą, dojmującą pustkę w sercu i w kroczu… Zatęskniła, za wypełniającym ją po brzegi gorącym tłokiem… Tym bardziej rozczarowujący był ten mierny, pokraczny fiutek przed jej twarzą...Ukłucie wstydu na te myśli zmitygowało ją. Jak… Jak mogła tak myśleć o swoim mężu?! Po prostu mogła… czemu nie? Jeżeli tak słabo wypadł w porównaniu z Wojtkiem… cóż z linijką się nie dyskutuje… Ujęła jego wciąż zaciśniętą pięść i zaczęła poruszać nią w górę i dół. Ilość śluzu, która mu pociekła była wręcz obłędna. Nie mieściła się pod napletkiem i wierzchu pięści, a jasną, przezroczystą strużką spływała po pobladłych palcach. Już po kilku ruchach zaczął konwulsyjnie drgać na całym ciele, a parę dalszych wyzwoliło z niego zwierzęcy, gardłowy krzyk.
Zazwyczaj strzelał kilka razy, jeden po drugim, nawet wiele razy, jeżeli odpowiednio go stymulowała i głodziła przez kilka dni lub tygodni. Tym razem jego wytrysk był diametralnie inny niż wszystkie poprzednie. Była to jedna, długa struga, która zalewała wszystko na swojej drodze, spadając ciężkimi, wodnistymi kroplami. Potem kolejna i kolejna… Przebiegła jej przez głowę, że to chyba niemożliwe tak się zlać i on chyba sika, ale ciężki zapach spermy rozwiał wszystkie wątpliwości… Z jednej strony była dumna jakim wpływem na niego dysponuję poprzez sam głos. Z drugiej odczuła ucisk w piersiach i żal, że los potoczył się w ten sposób, że nie mogła przyjąć tak wspaniałego spustu męża na siebie, lub w siebie… Jeszcze nie teraz, cierpliwości…
Orgazm zdewastował mu ciało i zsunął się w dół łóżka z ułożonych poduszek tak, że mieli teraz oczy na tym samym poziomie.
— Wciąż zaprzeczasz, że cię kręci, że znowu zamierzam spotkam się z Wojtkiem?
— Ufff… chyba już nie mogę! — powiedział rozglądając się po pobojowisku, które przed chwilą zafundował jego kutas.
— Co nie?! Hahaha! Rany boskie…! Doszedłeś tak szybko i mocno! I to prosto na swoją twarz! — jego podbrzusze tors i twarz były ozdobione kilkupasmowymi autostradami plam spermy.
— Tak, wiem… Ale opisałaś seks z nim z takimi szczegółami… Boże, nie dało się od tego nie wystrzelić!
— Niesamowite… — powiedziała z głębokim podziwem dla swojego męża i mocy, którą właśnie odkryła.
— Pewnie myślisz, że jestem żałosny? — spytał przygaszony z niepewnym uśmiechem malującym się na jego twarzy. Mózg powoli wracał na tory codzienności i logiki, przypominając, że wytrysk nie jest jedynym aspektem życia.
— Kochanie! Co ty opowiadasz! To było sexy, podniecające i… takie słodkie… — zebrała porcję sporą porcję białej mazi z jego policzka i wsadziła do ust, zamykając je swoim pocałunkiem, zanim zdążył zaprotestować — równie słodka, jak twoja sperma, mój ty wulkanie! Chyba musisz trochę odpocząć, prawda?
—Mhm… — wytarł się chusteczkami. Poleży chwilkę i pójdzie do łazienki, za pięć minut…
W momencie kiedy zmrużył oczy zasnął i od razu zaczął głęboko oddychać. Podeszła do okna i zamyśliła się. Było już późno, ale ostatnia osoba pływała jeszcze w basenie. Szczupły, wysoki blondyn z mocno owłosioną klatką piersiową, silnymi ramionami i przyjemnie wypełnionymi slipami. Pamiętała jak dyskretnie, ale wielokrotnie przyglądał jej się poprzednimi dniami. Poszła do łazienki. Wyszła z niej ubrana jedynie w dół stroju kąpielowego i w szlafroku. Jest na wakacjach, a to znaczy, że trzeba pielęgnować stare wspomnienia i przywieść jeszcze więcej nowych…
Rano zjedli wczesne śniadanie, żeby zdążyć jeszcze wyjść na plażę po raz ostatni zanim wylecą z Francji. Było wyjątkowo mało ludzi, więc pospacerowali i zażyli słońca nie spotykając niemal nikogo. Nic nie mogło popsuć tego pięknego południa, nawet myśl o drodze powrotnej i jutrzejszy powrót do codziennych spraw. Wczesnym popołudniem taksówka odwiozła ich na lotnisko i z poczuciem dobrze spędzonego czasu usadowili się w swoich fotelach. Wymieniali się czułymi spojrzeniami, planowali już kolejne wyjazdy. Kolejna godzina rytmicznego kołysania i szum silników stopniowo ukoił ich emocje i każde zajęło się swoimi sprawami…
Czytał książkę i kiedy zrobił sobie przerwę zauważył, że przez dłuższy czas patrzyła się nieruchomo w okno.
—O czym tak myślisz?
— O fiucie Wojtka… Cały czas o nim myślę — aż się wyprostował i odruchowo rozejrzał się wśród pogrążonych w półmroku śpiących pasażerów czy ktoś nie słucha… — tak bardzo bym chciała, żeby był teraz we mnie… Nie masz pojęcia, jakie to uczucie być szczelnie wypełnioną… To nasz ocieranie było romantyczne, czułe i miłe, ale tego nie da się porównać… Zupełnie jakbym miała cały brzuch wypełniony rozkoszą i jego penisem…
Milczał nie wiedząc co powiedzieć, bał się również, że kiedy wda się w dyskusję ich podniesione głosy przyciągną niepotrzebną uwagę, a tego nie chciałby za żadne skarby…
— Piotrek, ja naprawdę lubię eksplorować swoją seksualność… Kiedy opowiadałam ci rzeczy które robiliśmy razem, a których nie robiłam nigdy z tobą- sam wiesz jaki byłeś podniecony- nigdy cię takiego nie widziałam. Wystarczyło, że ledwo cię dotknęłam i miałeś najdłuższy i najbardziej obfity wytrysk jaki widziałam. Widzę, że podoba ci się to tak samo jak mnie i podnieca cię to tak samo jak mnie… — zmusiła go by spojrzał jej w oczy — prawda?
— No chyba… trochę tak…
— Kotuś, możesz mówić co chcesz, ale oboje widzimy jak reagujesz. Jak nigdy do tej pory… Myślę, że to jest to i obu nam wyjdzie na dobre…
antechinus
Jak Ci się podobało?