Nieposkromione marzenia (XIV) - Oczy szeroko otwarte
27 czerwca 2026
Nieposkromione marzenia
53 min
Poniższy tekst znajduje się w poczekalni!
— O! Chodźmy tutaj, to mój ulubiony sklep. Tutaj pewnie znajdziemy coś odpowiedniego.
Dorota wskazał jaskrawo oświetlony sklep w dużej galerii gdzie robili zakupy już od kilku godzin. Piotrek towarzyszył jej bez sprzeciwu i cierpliwie dźwigał stosy reklamówek, a ona dokładała mu kolejnych. Weszli do środka i od razu skierowali się w stronę sukienek. Wzięła kilka i ruszyła w stronę przebieralni. Nie mógł zrozumieć jak można przejrzeć te dziesiątki ciuchów, dotknąć każdego, porównywać między sobą, przymierzać kilkanaście by finalne stwierdzić, że żadna nie pasuje. Mimo to akceptował ten stan rzeczy, coraz bardziej przyzwyczajał się i coraz skuteczniej tłumaczył sobie, że tak musi być, że szczęście Doroty, jest tego warte i że zasłużyła na wszystko co najlepsze, nawet na obcych mężczyzn…
Relacje jego żony z przebiegu jej randek były dla niego zarówno największą ekstazą jak i udręką. Nigdy w życiu nie był podniecony tak jak wtedy gdy z najmniejszymi szczegółami opowiadała co z nimi robił, a często co oni byli w stanie robić z nią… Orgazmy które miał potem obezwładniły go jak paralizator. Znacznie później, kiedy przychodził moment otrzeźwienia, pogrążał się w bezdennym zażenowaniu i upokorzeniu… Jak mógł w ogóle na to się godzić? Jak mógł w szczytowym momencie skomleć i błagać swoją żonę, żeby robiła z nim takie rzeczy?
Była to teraz nowa rzeczywistość, o której rozmawiali, którą oboje uzgodnili. Tylko co z tego, skoro kiedy dwa tygodnie temu niespodziewanie zobaczył ją przygotowującą się, żeby oddać się innemu mężczyźnie, przeżył szok i puściły mu nerwy… Starał się wyrzucić z pamięci w jaki sposób potraktowała go Dorota, ale widział, że jej stanowczość i żelazna ręka sprowadziły go z powrotem na właściwe tory. Była to trudna lekcja, ale ją przyjął. Kiedy wróciła z tamtej randki rozmawiali długo, starając się zachować spokój. Była oburzona tym jak niemal zniszczył jej staranne przygotowania do ważnego dla niej spotkania i chciała, żeby poniósł tego konsekwencje. Bronił się mówiąc jak bardzo czuł się opuszczony, ignorowany jak bardzo ją pragnął i to, że jak grom z jasnego nieba, zauroczyła go wtedy jej uroda, jak bardzo chciał dla siebie chociaż skrawka jej ciała… Ustalili, że Piotrek musi się bardziej zaangażować w jej spotkania, w końcu on też był ich elementem. Najmniej ważnym, ale jednak. Tak powiedziała. Tym razem uprzedziła go wcześniej, że się z kimś spotka w sobotę i musi jej pomóc w przygotowaniach. Miało go to powoli przygotowywać do coraz częstszych spotkań swojej żony… Jeszcze nie przetrawił poprzedniego szoku, a kolejny już nadchodził wielkimi krokami… W piątek posprzątał całe mieszkanie, przygotował obiad i kolację, żeby nie musiała nigdzie wychodzić. Zmienił pościel na nową, żeby rano była wypoczęta. Dzisiaj, w dniu spotkania wyruszyli na poszukiwanie odpowiedniego stroju na wieczór I tak oto chodził za nią kolejną godzinę, stracił rachubę podając kolejne ubrania, licząc, że w końcu na któreś się zdecyduje…
Dorota otwarła kotarę i przeciągnęła się w niebieskiej sukience do kolan z zakrytymi ramionami, plątaniną sznurków na plecach, no i sporym dekoltem. Marszczenia w okolicy talii jeszcze bardziej podkreślały jej szczupłą sylwetką.
— Co o tym myślisz?
— Wow, wygląda super!
— Podoba ci się?
Odwróciła się do niego tyłem lekko wypinając pośladki. Piotrkowi serce zabiło mocniej.
— Bardzo!
— Jest niezła, fakt… Chociaż nie pasuje do pory roku, no i ten kolor jest zbyt jaskrawy… Bardziej na jakieś garden party. Nie wiem tylko czy spodoba się Wojtkowi. On woli chyba coś bezpośredniego. Podaj mi tamtą czarną.
Brutalne przypomnienie dla kogo to wszystko jest organizowane… Szpila celnie trafiła w serce, choć nutka podniecenia na myśl o wieczorze również zagrała swoją melodię…Kotara odsunęła. Stała przed nim w czarnej, króciutkiej sukience, która nawet nie sięgała połowy ud. Piersi okrywały dwa skromne paski materiału, które łączyły się za szyją pozostawiając zmysłowy romb nagiej skóry pomiędzy piersiami dla ukradkowych spojrzeń.
Okręciła się dookoła. Nie uszło uwagi Piotrka, że sukienka ledwie kończyła się poniżej linii pośladków.
— Ta będzie dobra. Co ty na to?
— Ładna, tylko może trochę….
— Zbyt dosadna? Myślę, że Wojtkowi się spodoba. On nie lubi niepotrzebnie komplikować rzeczy. Ceni prostotę i kontakt, tym mnie właśnie zauroczył. Nie mogę się doczekać kiedy doświadczę tej bezpośredniości.
Schowała się z powrotem, po czym w samych majteczkach i kozakach wyszła przed kabinę. Ludzie w pobliżu zerkali dyskretnie na to widowisku. Piotrek natychmiast oblał się rumieńcem.
— Biorę tą czarną, resztę odwieś.
Zapłacili za zakupy w kasie. Wychodząc Piotrek miał wrażenie wielu spojrzeń wbijających się w jego plecy. Wyszli ze sklepu, idąc korytarzem Dorota nagle zatrzymała się. Patrzyła dłuższą chwilę na właśnie kupioną sukienkę spoczywającą w torbie, po czy przeniosła wzrok na męża.
— Nie mam do tego pasującej bielizny. Muszę dla niego mieć coś do kompletu.
Rozejrzała się wokół i ruszyła do sklepu z bielizną. Od razu podeszła do niej asystentka pytając w czym może pomóc.
— Szukam czegoś specjalnego i zmysłowego na wieczór, na szczególne spotkanie.
Młoda dziewczyna w firmowym uniformie droższym niż kilka jej pensji, z wyuczonym uśmiechem zaprowadziła ją części gdzie znajdowały się majtki w cenie smartfonów. Opowiadała o krojach, najnowszych modach i materiale. Dorotę zainteresowały misternie tkane stringi, które zamiast pojedynczego paseczka pomiędzy pośladkami, miały dwa biegnące po ich bokach podkreślają je obłędnie i nie zakrywające absolutnie nic.
— Co myślisz kochanie?
— Faktycznie są wyjątkowe.
— Hmmm… Masz rację, na pewno mu się spodobają, on lubi takie rzeczy. Poproszę ten rozmiar.
Młoda dziewczyna dopiero po chwili połączyła kropki i szybko ruszyła w stronę kasy. Piotrek starał się traktować zachowanie żony jak żarciki, drobne uszczypliwości będące oznaką bliskości. Starał się bardzo…
W drodze do domu zatrzymali się, żeby coś zjeść. Usiedli w niewielkiej restauracji, a kelner natychmiast podał im karty dań. Piotrek był bardzo głodny, zamówił kilka drobnych przystawek i wielkiego steka.
— Dla mnie sałatka. Za to deser będę miała przed kolacją — Puściła oczko do kelnera, który szerokim uśmiechem oznajmił, że doskonale ją rozumie.
Rozmawiali o neutralnych rzeczach- pracy, planach na wakacje, może jakiś weekendowym wypadzie za miasto. Po obiedzie wrócili prosto do domu. Dorota poleciła mężowi, że poszedł do drugiego pokoju, ponieważ potrzebowała garderoby w sypialni oraz łazienki i nie chciała, żeby jej przeszkadzał. Usunął się więc na drugi koniec mieszkania. Włączył komputer i zaczął odpisywać na maile, przygotowywać zlecenia na następny tydzień, udowadniając przed samym sobą jak bardzo pracochłonne to zajęcie. Minęło sporo czasu i nawet rozwlekanie każdej czynności przestało pomagać. Jak na zawołanie usłyszał głos Doroty dobiegający z łazienki..
— Piotruś, kochanie, możesz mi proszę pomóc?
Westchnął z ulgą, na myśl, że w końcu może zrobić coś konkretnego. Wstał, zamknął laptopa i ruszył w jej stronę. Stanął w drzwiach jak słup soli. Jego całkowicie naga żona stała prze lustrem, nakładała krem na ręce i wcierała go w szyję i dekolt powolnymi, okrężnymi ruchami. Obserwował jej szczupłe, delikatne ciało, jej piękne i obfite piersi. Miał ochotę wyć na myśl, że szykuje tą świątynię rozkoszy nie dla niego, ale jakiegoś sukinsyna, który zliże wszystko z jej cycków… Który będzie kapał na nią swoim śmierdzącym potem, sapał i stękał nad ciałem jego żony, która będzie drżeć w rytm posuwającego ją kutasa! Poczuł ukłucie w kroczu na tą myśl…
— Możesz mi pomóc? Samej będzie mi trudno.
Ociągając się ruszył w jej stronę. Kiedy podszedł blisko, nie odrywając wzroku od jej kołyszących się piersi, włożyła mu coś do ręki. Chwycił bezwiednie z nadal utkwiony wzrokiem.
— Nałóż piankę i zacznij od góry.
— Co?
Dopiero teraz zauważył, że trzyma w ręku golarkę. Naprawdę nie zrozumiał. Spojrzała na niego wyrozumiale. Chwyciła jego policzki w obie dłonie upewniając się, że skupia się na niej i na tym co do niego mówi.
— Piotruś, musisz mi ogolić cipkę. Mam dzisiaj spotkanie. Chcę być idealnie przygotowana i potrzebuję twojej pomocy, rozumiesz?
Zrozumiał, ale szukał jakichkolwiek argumentów, żeby tego nie robić. Westchnęła i przyjęła spokojną i cierpliwą manierę nauczycielki.
— Ustaliliśmy coś. Musisz się zaangażować w moje przygotowania do randek. Musisz to robić powoli i dawkować sobie te emocje. Pamiętasz jak zareagowałeś ostatnio, kiedy wszystko dotarło do ciebie na raz? Pomogę ci, ale ty musisz pomóc mnie. Teraz potrzebuję, żebyś pomógł się przygotować. Jadę spotkać się z Wojtkiem. Rozbierze mnie. Będzie mnie dotykał po całym ciele. Będzie chciał, żebym wzięła jego penisa do ust, będzie ze mną uprawiać seks. Dlatego potrzebuję po kolei- dobrych ubrań, dobrych perfum, odpowiedniej szminki i przede wszystkim wygolonej, gładkiej i pachnącej cipki. I to jest teraz twoje zadanie.
Kazała mu przygotować pyszny posiłek, którego nie będzie mógł go nawet skosztować, a co gorsza przygotowuje go dla faceta, do którego może żywić tylko nienawidzić. Tym większą, że wiedział da je to czego on nie mógł- męską siłę, zdecydowanie, i zapewne wielkiego chuja, na którym Dorota będzie szczytowała raz za razem…
Dorota przysunęła krzesło oparciem do boku. Oparła się na nim na plecach, z biodrami w powietrzu i szeroko rozłożyła nogi. Widok jej otwartej pizdeczki wręcz zabolał Piotrka… kilkanaście centymetrów od jego twarzy miał wszystko czego pragnął najbardziej, a mógł jej dotknąć jedynie plastikową golarką…. Bardzo niechętnie sięgnął po piankę. Psiknął niewielką ilość na rękę, odczekał aż się napowietrzy i delikatnie zaczął wmasowywać wokół jej krocza, gdzie ledwie dostrzegał drobne włoski. Następnie powolnymi i ostrożnymi ruchami zaczął ją golić, maczają co jakiś czas ostrze w umywalce. Zerkał na nią do góry, czekając na jej wskazówki, ale nie nic nie mówiła. Uśmiechała się znad swoich rozlanych na boki piersi. Boże, jakie one były wspaniałe… Jak one musiały falować pod facetami, którzy próbowali przepychać ją na drugi koniec łóżka swoimi ogromnymi fiutami…
Z wypiekami na twarzy starał się skupić na swoim zadaniu. szło mu dobrze.
— Nie zapomnij o drugiej dziurce, nie jestem pewna czy Wojtek będzie chciał mi tam wsadzić swojego kutaska, ale nie chciałbym go rozczarować.
Nabrał kolejną porcję i rozsmarował między pośladkami i wokół jej ciemnego oczka. Mimo, że starała się to ukryć zauważył jej dyskretne ruchy. Czyżby sprawiało jej to przyjemność? Kiedy jeszcze uprawiali seks (kiedy to było…?) żadne z nich o tym nie myślało. Czy teraz, kiedy jest taka rozbudzona, czy tam też będzie szukała przyjemności? Przejeżdżając maszynką po raz kolejny wokół jej dupci i patrząc jak reaguje podejrzewał, że może się tak zdarzyć. Zablokował te myśli, wystarczało udręki na dzisiaj.
— Jak ci idzie?
— Już prawie skończyłem, jeszcze jedno miejsce… Ok, zrobione.
— Super, weź teraz te nawilżane chusteczki i wytrzyj mnie.
Wytarł, wstał i odsunął się na bok. Również wstała i przejrzała się w lustrze z przodu i z tyłu. Przejechała palcami po świeżo wypielęgnowanej skórze.
— Świetnie się spisałeś! Wspaniale ogoliłeś mi cipkę dla Wojtka! jest idealnie przygotowana… Pomyślałam, że może… Może miałby ochotę ją pocałować zanim pójdę na miasto?
Był zaskoczony, wciąż podziwiał kształty jej powabnego ciało, które oświetlone mocnym światłem łazienki wręcz błyszczało. Już niemal zapomniał jak to było wyślizgiwać się w jej krocze, wpychać fiuta w jej szparkę i patrzeć jak otwiera usta z wrażenia… Czy to było naprawdę? Czy tylko udawała?
— Możesz też poczekać aż wrócę z randki, ale wtedy będę smakowała troszkę inaczej…
Wrócił do rzeczywistości.
— Tak, chciałbym…
— Chciałbyś co? teraz czystą, czy potem…z dressingiem? — nie zdążył odpowiedź kiedy się zaśmiała — Dobrze, postarałeś się dzisiaj, pozwolę ci dwa razy. Klękaj.
Stanęła w lekkim rozkroku i palcami lekko rozszerzyła fałdki skóry eksponując swoją łechtaczkę w całej okazałości, przy okazji ściskając ramionami swoje piersi które wydawały się teraz o wiele większe. Ach te piersi….A może… może od tego nowego trybu życia, od tych ogromnych ilości testosteronu w których ostatnio się pławiła faktycznie jej się powiększyły…
Odruchowo klęknął w miejscu. Był od niej zbyt daleko, żeby dosięgnąć, więc musiał pokonać tą odległość na kolanach, co skwitowała chichotem. Sięgał już do niej, kiedy odsunęła się biodrami w tył.
— Błagam, usiądź mi na twarzy, chcę ciebie teraz, nie wytrzymam!!
— Pocałuj tylko wargami, nie chcę, żebyś mnie obślinił jak jakiś buldog. Mam dzisiaj randkę, pamiętasz?
Kiwnął głową na znak, że rozumie. Samymi ustami wodził po jej guziczku w górę i w dół, kreślił kółka po naciągniętej, aksamitnej skórze jej płatków. Tak bardzo chciał skosztować jej soków, które coraz mocniej zwilżały mu wargi i coraz intensywniej drażniły nozdrza. Rozbudzała jego pożądanie krok po kroku, jednocześnie zakazując mu swojego ciała aż do tego stopnia… Miotał się w środku od kotłującego się w nim napięcia, któremu nie dane było znaleźć ujścia. Czuł, że podnieca się coraz bardziej, coraz mocniej kręci biodrami, ociera się o jego twarz. Czuł, że taka jest właśnie jego rola i myśl, że robi to bardzo dobrze stała się namiastką spełnienia, którego nie mógł uzyskać inaczej. Nie przestawał, skupiony na jej przyjemności, z wyczuciem starał się pieścić jej wilgotną, aromatyczną i hipnotyzującą szparkę…
Dopiero po chwili poczuł, że coś spadło mu na nos i górną wargę. Ciepłe, mokre, bardzo powoli spływało mu po twarzy. Nie wiedząc co się stało spojrzał w górę. Z ust nachylonej Doroty zwisała długa, przezroczysta nitka śliny. Wciągnęła policzki, zebrała ślinę i powolną, długą, białą strużką ponownie splunęła mu w twarz. Oblizała się.
—Nawilż moją cipkę dla Wojtka. Chcę być przygotowana na przyjęcie jego fiuta. Przez szacunek dla niego nie możesz zostawić na mnie swoich śladów.
Stanęła w szerszym rozkroku wypychając do przodu biodra, tuż przed jego twarzą. Płatki jest cipki odkleiły się od siebie porażając zapachem niebiańskiego nektaru a czarny punkcik jej wnętrza zapraszał do środka… Zrozumiał. Opuścił głowę niżej i nosem i wargami, mokrymi od śliny otarł się wzdłuż całej długości cipki, aż do łechtaczki. A potem jeszcze raz. I ponownie. Kiedy była już zadowolona z uczucia gładkości i wilgoci między nogami powiedziała:
— Dziękuję. Pomóż mi teraz ubrać moje majteczki.
Z trudem oderwał się od jej ogrodu edenu, wziął leżące na blacie czarne stringi i ostrożnie ją ubrał. Następnie sięgnął po wskazaną, nowo kupioną sukienkę, założył jej przez głowę i pomógł zapiąć suwak na plecach. Wystawiła obrócone wierzchem do góry nadgarstki na znak, że ma je skropić perfumami. Potem odchyliła głowę w obie strony by nałożył również na szyję. Nachyliła się nad swoim pokaźnym zestawem do kosmetyków i zaczęła nakładać tusz do rzęs patrząc w lustro. Nie odwracając się powiedziała:
— Zejdź już do auta i je zagrzej, żebym nie zmarzła.
Kiwnął głową na znak zgody. Podszedł do umywalki i nachylił się, żeby umyć twarz.
— Zostaw. Lubię, kiedy masz na sobie mój zapach. Inni ludzie też powinni wiedzieć, że tak dobrze wykonujesz swoje obowiązki.
Nie ruszył się. Oderwała spojrzenie od lustra i przez chwilę mierzyli się wzrokiem. Zakręcił kran wyszedł z łazienki, a Dorota wróciła do makijażu.
Zjechał windą do podziemnego garażu i wsiadł do ich Mercedesa GLC w krwistym kolorze. Przy zakupie Dorota uparła się na ten kolor, pomimo, że nie było go w ofercie i celowo sprzeczała się ze sprzedawcą, że taki pasuje do jej ulubionego lakieru do paznokci. Dopiero kiedy zagroziła, że znajdzie inny salon który traktuje klienta poważnie, facet zrozumiał, że nie żartuje. Trzy razy pytał ją, czy zgadza się na podaną, absurdalna cenę — ponad dwadzieścia tysięcy. Bez mrugnięcia okiem podpisała fakturę i kazała mu się brać do roboty. Przy odbiorze auta ostentacyjnie dała mu przy wszystkich kluczyki oświadczając, że to prezent dla niego. Oboje wiedzieli, że o ile w ogóle Piotrek pracuje to robi to w domu. Woził więc ją do pracy i czuł się jak szofer na usługi i posyłki…
Długo kazała na siebie czekać. Podeszła do auta i usiadła na tylnym siedzeniu po prawej. Spojrzał na nią zaskoczony, ale nie skomentował, zresztą i tak robiła coś na telefonie. Ruszyli. Wyjechał z osiedla, włączył się do ruchu i skręcił w kierunku centrum. Początkową ciszę przerwał jej głos.
— Halo? Cześć, już jadę na miejsce. Jesteś już? Super! Kochanie, za ile będziemy?
Podał jej czas bez odwracania się.
— Piotruś mówi, że przywiezie mnie za 20 minut, do zobaczenia!
Z uśmiechem odłożyła komórkę do torebki i niecierpliwe bawiła się obcasem wysokich do kolan kozaków.
Od kiedy Dorota wzbiła się na wyżyny w swojej pracy, on spadł na samo, bardzo bolesne dno. Dodatkowo jego sprzęt odmawiał posłuszeństwa, a jego leczenie… Niekiedy myślał, że było gorsze od samej choroby. W takich momentach jak ten patrzył wysoko do góry, by dostrzec swoją żonę z którą nijak nie mógł się teraz mierzyć czy porównywać. Musiał z pokorą iść teraz przez życie, które było przede wszystkim jej życiem. Może i siedział za kierownicą, ale to ona wytyczała kierunek. W tej podróży był co najwyżej współpasażerem i obserwatorem. Na swój sposób było to ekscytujące… Być blisko tak zmysłowej, i kipiącej erotyzmem żony, to było tak bardzo podniecające… Nawet jeżeli mógł uczestniczyć w tym jedynie w małym ułamku, to był na swój sposób dumny, że ma taką kobietę, jak nikt inny. Widział też ukradkowe spojrzenia facetów, nienawistny i świdrujący wzrok ich dziewczyn i żon. Wiedział, co jego ukochana, siedząca obok niego, z krwi i kości zrobiła jeszcze kilka chwil wcześniej z innymi mężczyznami. Bez wstydu, bez chowania się. W pełnym świetle, wyuzdanie, powoli i pewnie…A teraz sam wiózł ją, żeby zrobiła to po raz kolejny. Nie pytał ilu ich jest, czy to jeden z poprzednich, ile razy uprawia seks z jednym facetem. Wiedział tyle ile mu opowiadała i ile uznała za wystarczające…
Piotrek wjechał na podjazd hoteli i rozejrzał się po okolicy.
— A więc spotykacie się tutaj?
— Tak, nie martw się kochanie, to tylko seks. Wrócę do ciebie jak tylko skończymy.
— Mmh… Ok.
— Oj, proszę… Wciąż cię kocham, pamiętaj. Tak naprawdę kocham cię mocniej za każdym razem kiedy pozwalasz mi to robić. Nie wiem ilu jest mężczyzn, którzy są w stanie tak się poświęcić i zaangażować jak ty.
— Ok, ja też cię kocham…
— Wiem… Rozumiesz, że naprawdę muszę to zrobić prawda? Ma tak ogromnego fiuta, dochodzę na nim tak szybko i mocno… Po prostu muszę go mieć w sobie znowu. Po jednym spotkaniu z nim jestem tak zaspokojona, że wystarcza mi na wiele dni, które mogę spędzić w stu procentach z Tobą, mam nadzieję, że rozumiesz, że dzięki temu mamy więcej czasu dla siebie?
— Wiem…
Jak czarownica wyczuwała kiedy jego myśli dryfują w tą stronę i umiejętnie podsycała jeszcze jego frustrację i jednocześnie podniecenie. Niechętnie przyznawał, że jej podszczypywanie i sączenie mu do ucha swoich historii powoduje, że jego późniejsze, nieliczne orgazmy na które mu pozwala są tym bardziej niesamowite. W zalegającej ciszy odezwała się pierwsza.
— Wiesz, jesteś taki pomocny i zaangażowany… Dlatego postanowiłam że się ciebie doradzę. Tak się zastanawiam, czy cię spytać….
Odwrócił się do niej. Wyczekała go i odwracając twarz od szyby spytała:
— czy powinnam mu obciągnąć na początek?
Piotr bardzo szybko wrócił do rzeczywistości.
— A… a dlaczego… pytasz? — nie był w stanie wypowiedzieć nic innego.
— Wiesz, z jednej strony bardzo lubię robić facetowi loda, zwłaszcza jak fiut nie mieści mi się dwóch rękach, można się tak fajnie nim zająć… Lizać ze wszystkich stron, bawić się obiema rękami. Dagmara mówiła mi kilka razy się z nim seksiła, i jest zakochana w jego fiucie. Skusiła mnie tym, więc nas sobie przedstawiła i tak się umówiliśmy. Poprzedni raz by tak nieziemski i niesamowity, nie wiedziałam, że można z moją cipką zrobić takie rzeczy…. Poza tym przy obciąganiu robię się wtedy taka mokra, że seks jest jeszcze lepszy… Minusem jest to, że kiedy się zapędzę, facet ledwo się powstrzymuje, żeby nie spuścić się mi na twarz w połowie zabawy, no i potem krócej wytrzymuje kiedy go ujeżdżam. A nie czarujmy się, że jednak posuwanie to jest to co tygryski lubią najbardziej. Co myślisz?
— Wiesz… Myślę, że porządnie cię dzisiaj wylizałem — postanowił pokazać, że potrafi zagrać w jej grę — jesteś na tyle mokra, że facet powinien bez trudu wsadzić ci po same jajka. Możesz go sobie dłużej poruchać…
— Hahaha! — Zaśmiała się, ale w głosie było słychać nutkę zaskoczenia i konsternacji — Widzę, że jesteś pewny swojego dzieła?? Masz rację postarałeś się dzisiaj, to obciąganie raczej sobie daruję, no chyba, że tylko tak dla smaku.
“Dla smaku”… Spora szpila ugodziła go w serce.
Znów spojrzała przez okno, przedłużając ten moment zawieszony w czasie.
— Proszę proszę…, Ładnie tutaj. Mamy pokój na trzecim piętrze, poprosiłam o okno od frontu. Nie wiem, czy mnie z tej wysokości zobaczysz, ale ja ciebie na pewno — puściła mu oczko — Poczekaj na mnie, dam ci znać kiedy możesz mnie odebrać.
— Jak to, mam tutaj czekać?
— Po prostu. Tylko dwie czy trzy godziny możesz to przecież dla mnie zrobić, prawda? I tak nie masz nic ciekawszego do zrobienia w domu. Pomyślałam też, że możemy iść potem na kolację i trochę się rozerwać? Będę musiała ochłonąć po takim wieczorze.
Siedział odwrócony bokiem i nie patrzył na nią. Widziała, że walczy ze sobą i jest niezadowolony, pomogła mu więc podjąć decyzję. Pogłaskała mu policzek przybierając przymilny ton.
— Zgódź się… Spędzimy fajny wieczór, zjemy dobrą kolację i pomyślimy jak ci wynagrodzić twój dzisiejszy wysiłek…
Twarz Piotrka ledwie widocznie rozluźniła się i westchnął ciężko.
— Kochany jesteś! — Cmoknęła go w policzek — Pamiętaj najdroższym, że wciąż jesteś moim mężem, a ja twoją żoną. Do tego hotelu idę tylko w jedynym fizycznym celu.. To nie jest żadna twoja konkurencja bo w tym zwierzęcej dyscyplinie nie bierzesz udziału, prawda? Nasza miłość to coś o wiele większego niż te zwierzęce uniesienia Z tobą łączy mnie najsilniejsza, duchowa więź. Chcę, żebyśmy byli razem obok siebie do końca świata. Chwila cierpliwości i znów będziesz miał mnie dla siebie.
Pocałowała go ponownie i wyszła z auta zatrzaskując za sobą drzwi. W połowie drogi odwróciła się nie zwalniając i pomachała z uśmiechem na ustach.
Rozejrzał się wokół szukając miejsca gdzie mógłby zaparkować. Nie chciał stać na zakazie pod hotelem, więc zawrócił i zatrzymał się w zatoczce po drugie stronie ulicy Wyłączył silnik i spojrzał przez boczna szybę na zarys hotelu. Odliczył trzecie piętro i obserwował je w rosnącym napięciu. Na dziesięć pokoi w dwóch świeciło się światło. Zastanawiał się w którym mogą być pokoju.
Czy ten facet czekał w jednym z nich? A może siedział w lobby i zacznie ją obłapiać już w windzie? Zaczął obsesyjnie myśleć… Mówiła, że jest “bezpośredni”. Pewnie znaczy to, że jest zwykłym chamem i bucem. Za to z wielkim fiutem i dzięki temu będzie mógł z nią robić co chce. Taki prostak, pewnie dobierze jej się do majtek jak tylko zamkną się za nimi drzwi albo i wcześniej. Znając życie po minucie wsadzi jej swoje paluchu do cipki i będzie pękał z dumy jaka jest mokra od samego patrzenia na niego! A przecież to on, jej mąż pół dnia jej pomagał, nosił jej zakupy, ubierał i zrobił jej minetkę, żeby tylko był gotowa! Kurwa mać! To nie może być tak! Nie może, bo…! Bo co…? No właśnie bo co? Co mógł zaoferować w zamian? Musi się postawić, pokazać, że coś znaczy! Przecież on też robi dla niej mnóstwo rzeczy, na przykład… Na przykład… Kurde, na pewno coś! Musi być stanowczy!
Wziął komórkę i postanowił, że będzie stanowczy, że będzie się domagał, że chce być w środku i patrzeć na nich! Spojrzał na okna trzeciego piętra. W skrajnym po lewej zaświeciło się światło. Zamarł i obserwował je uważnie. Kilka razy coś mignęło mu, ale mogły to być co najwyżej czubki ich głów, nie był w stanie zinterpretować ich ruchu. Po kilku minutach zobaczył ja Dorota podchodzi do okna i rozgląda się. Patrzyła w drugą stronę, ale mimo wszystko pomachała, żeby zwrócić na siebie uwagę. Odwróciła się tyłem do okna, zakręcił swoim tyłeczkiem, Uniosła ręce a potem powoli i zmysłowo opuściła je kreśląc niewidzialne linie wzdłuż swojego ciała. Potem wystawiła je przed siebie szeroko rozłożone, jakby miała kogoś uściskać i weszła w głąb pokoju… Patrzył w napięciu. Przez chwilę nie działo się nic, po czym nieduży czarny kształt zafalował od lewej strony pomieszczenia i spadł po prawej. Czy to była jej sukienka rzucona przez pokój ? Co tam się teraz działo?! Cała krew odpłynęła mu do krocza i był w stanie myśleć tylko o ich żądnych wrażeń kroczach…Czekał. Przez kilkanaście minut nie działo się nic.
Jej sylwetka pojawiła się w oknie jak grom z jasnego nieba. Naga, oparła się nagle o szybę mocno wypięta w dupą w głąb pokoju. Zaczerwieniona twarz (chyba zaczerwieniona, nie widział dobrze z tej odległości) była otoczona potarganymi włosami, a jej piersi zwisały kuszącą. Piotrek odruchowo aż zagryzł pięść, czuł jak majtki błyskawicznie wypełniają mu się galopującą erekcją. Dorota odwróciła głowę w głąb pokoju, chyba coś powiedziała… Spojrzała znowu na wprost przed siebie. Czy szukała swojego męża na czekającego w samochodzie? Przez chwilę nie działo się nic, po czym coś gwałtownie szarpnęło ją do przodu. Potem drugi raz, potem kolejny i kolejny, aż rytmiczne ruchy nie pozostawiły żadnego złudzenia co dzieje się za jej plecami, a czego nie widział z tej perspektywy… Wojtek brał ją od tyłu. To bardzo delikatnie określenie tego co robił z jego żoną. Pierdolił ja tak, że ewidentnie krzyczała, jej piersi obijały się o klatkę piersiową, a ona sama, rozgorączkowana to patrzyła się w tył, to w podłogę, to na wprost.
Ból niemal rozdarł mu serce. Stanęło mu przed oczami jak niemal identycznie pieprzyli się na którymś piętrze opuszczonego budynku patrząc się na ludzi przechodzących pod nimi. To było ich wspólne wspaniałe przeżycie, które często wspominali, rozkoszowali się nim, odgrażając się, że na pewno jeszcze kiedyś zrobią to ponownie. Nie zrobili… A teraz niemal dokładnie to samo robiła ona, już jako jego żona, z obcym facetem…
Piotrek odruchowo chwycił się za krocze i zaczął pocierać, równie szybko przestał, zawstydzony, że łamie obietnicę złożoną Dorocie, jak i w obawie, że przypadkowy przechodzień zadzwoni na policję, ze jakiś zboczeniec masturbuje się w samochodzie. Wziął spazmatyczny oddech i obserwował dalej. W pewnym momencie wielka łapa złapała Dorotę za szyję i przyciągnęła do siebie. Nie widział faceta, zasłaniała go firanka, ale domyślał się, że był centymetry za Dorotą i przyciskał ją do siebie. Pieprzenie nie ustawało, a jej piersi tańczyły w rytm jego pchnięć. Nagle ustały, a Dorota zaczęła drżeć na całym ciele, a wielkie łamy zaczęły obłapiać jej cycki… Pierwszy raz, na własne oczy zobaczył jak inny facet doprowadza jego żonę do orgazmu! Nie to nie tak, przecież… jak to możliwe, że zaciskała swoją cipę w ekstatycznych skurczach na obcych?? Przecież to miał być zwykły seks… Zwykły, normalny, parę-paręnaście minut, a nie przedstawienie na ponad godzinę!
Kiedy jej ciało się uspokoiło odwróciła się gwałtownie i unosząc ręce przekrzywiła głowę. Przez tą pieprzoną firankę nie widział połowy jej twarzy! Nie! Nie, niemożliwe, przecież ona się z nim całuje!!! Kurwa, to niemożliwe! Jak ona może! Jeszcze tego loda to rozumie, ale całować w usta… Jak mogła… Przecież to ma być tylko seks, pieprzenie, popęd, a pocałunek to przecież co innego…
Niczego więcej nie pragnął teraz ruszyć z piskiem opon, wrócić do domu i schować się w najciemniejszym kącie… Nagle poczuł się strasznie zmęczony i opuszczony… Już nie chciał patrzeć w okno, już nie mógł. Rozglądał się przez przednią szybę próbując skupić na czymś wzrok, ale kosztowało to dużo wysiłku, żeby nie spojrzeć w bok i do góry, w jasny kwadrat raniący jego oczy. To była chyba najdłuższa godzina w jego życiu…
Dzwoniący po kolejnej godzinie telefon nie zrobił takiego wrażenia jak się spodziewał. Był w takim stanie, że próba postawienia się polegała na tym, że odebrał dopiero po trzecim sygnale.
— Cześć kochanie! My już skończyliśmy i jesteśmy wykończeni! — Zaśmiała się lekko ze swojego żarciku, a w tle zawtórował jej krótki rechot.
— Przyjdź proszę po mnie do recepcji, zaraz się zobaczymy.
W sumie nawet się ucieszył, że miał to już za sobą. Wyszedł z auta i ruszył w stronę hotelu. Recepcjonistka przywitała go w drzwiach uśmiechem który odwzajemnił. Stanął w lobby i czekał. Zaczął spacerować a recepcjonista zerkała na niego ukradkiem. Kiedy ich spojrzenia się skrzyżowały spytała uprzejmie:
—Czy ja mogę panu jakoś pomóc?
—Nie dziękuję, czekam na kogoś…
Złapał się na tym, że był już bliski przeproszenia, że przeszkadza. Parę lat temu nie przepuściłby żadnego uchybienia w hotelach i wyraźnie to zaznaczał. A teraz…
Pisk w głębi korytarza oznajmił, że winda zatrzymała się na parterze. Z otwartych drzwiach wyszła Dorota z płaszczem przewieszonym przez łokieć. Włosy miała nienagannie ułożone, ale nie mogła ukryć rumieńca na twarzy i lekko pomiętej sukienki. Chwilę po niej z windy wyszedł jakiś spory facet, co najmniej o głowę wyższy od Piotrka. Dzisiejszy fagas został najwidoczniej jeszcze w pokoju. Szła uśmiechnięta i rozanielona w stronę swojego męża. Ruszył w jej stronę nie wiedząc jak się ma zachować. Tylko się przywitać? Przytulić? Pocałować, po tym co mu powiedziała w aucie?
Zatrzymała się przed recepcją i odwróciła się do dryblasa idącego za nią.
— Dziękuję ci Wojtek, to było niesamowite…
To było on!!! Ten facet, który właśnie pieprzył jego żonę! Jak mogła wybrać takiego typa? Ogolona na łyso kupa mięśni i tłuszczu, wyglądał jak zawodnik trójboju. O głupiej, dziecięcej, spoconej i rumianej gębie.
— Z wielkim żalem, ale opuszczam pokój trzysta jedenaście.
Młoda recepcjonistka z wyuczonym uśmiechem potwierdziła jakby było co potwierdzać. Nie okazała żadnego zaskoczenia faktem, że ledwie dwie godziny wcześniej wręczyła jej klucze do tego pokoju.
— koszt pobytu to sześćset pięćdziesiąt złotych.
Sięga do torebki przekopując jej zawartość, szukając czegoś.
— Och, jestem jeszcze cała roztrzęsiona po tym wszystkim — odwróciła się do Piotra — mój mąż zapłaci.
Zdezorientowana i zszokowana recepcjonistka uniosła głowę i przebiegła wzrokiem między całą trójką nie wiedząc na kogo patrzeć.
— Nie jestem teraz w stanie ustać na nogach… Siedzieć chyba też nie będę mogła przez dłuższy czas — odwróciła się z rozmarzonym uśmiechem w stronę goryla — Ty mi to zrobiłeś.
Położyła ręce na jego wielkiej jak beczka klatce piersiowej i pocałowała go w policzek. Zaczerwieniona okrągła gęba uśmiechnęła się nijako, jak nastolatek, pochwalony na budowie że udało mu się dźwignąć worek cementu.
Stojący nieco na uboczu Piotrek zrobił najdłuższy i najbardziej żenujący krok w swoim życiu. Podszedł do kontuaru. recepcjonista zrozumiała, co tu się właśnie wydarzyło. Z najwyższym skupieniem patrzyła na monitor, sprawdzała papier w drukarce i ruszała myszką w niewiadomym celu, wszystko tylko po to, żeby nie patrzeć mu w twarz. Był sumie jej za to wdzięczny…
“Kurwa, dlaczego zawsze na mojej zmianie…” Myślała recepcjonistka. Ludzie robiący awantury dlaczego mają płacić za basenu skoro nie skorzystali, albo narzekający na brak ich ulubionych płatków na śniadanie to był chleb powszedni i sobie z tym radziła znakomicie— z uśmiechem numer trzy przyklejonym do twarzy. “Ale ci wszyscy zboczeńcy? Jak taka jedna — co narzekała na wrzaski po nocach. Ochrona obeszła cały hotel, nie znalazła skąd to… Ja ją przepraszam za wszystko, voucher na śniadanie piździe głupiej dałam, a ta się w tym momencie, kurwa, chwali, że z przyjemnością weźmie coś na gardło, bo taką noc miała, że aż ochrypła…”.
Przyłożył kartę do terminala, wpisał pin i był niemal pewny, że akurat ma tyle na koncie. Nie zniósłby gdyby przy wszystkich musiał poprosić Dorotę o przelew. Transakcja przeszła.
— No, to na nas pora! — oświadczyła, wzięła Piotrka pod rękę i ruszyła w stronę drzwi, a na odchodnym odwróciła się i puściła całusa swojemu kochankowi.
— Do miłego zobaczenia!
Wsiedli do auta, on za kierownicą, ona obok.
— Na co masz teraz ochotę?
Nie spodziewał się tak szybko tego pytania. Zastanawiał się o co może poprosić…
— Ja bym miała ochotę ma coś francuskiego, co byś powiedział o tej restauracji gdzie świętowaliśmy mój awans?
No tak, pomyślał z goryczą teraz najważniejsze jest jedzenie… Awans żony na szefową i jego awans na rogacza będą świętowali tak samo…
— Może być…
Droga była krótka, a cisza bardziej doskwiera jednak jemu.
— Jesteś zadowolona ze… — zawahał się, ale spytał bez odwracania wzroku od drogi — spotkania?
—Tak — uśmiechnęła się szeroko — Bardzo zadowolona. Jestem usatysfakcjonowana na dobrych kilka dni…
— Czy… jeszcze się z nim zobaczysz?
—Widzę, że naprawdę zaczynasz się angażować — uśmiechnęła się — to dobrze! Wiesz, nie pamiętam kiedy miałam tak mocne orgazmy jak z Wojtkiem. Patrząc na niego nietrudno się domyślić, że nie bawi się w konwenanse, czy tylko od razu idzie na całość. Boże, Piotrek wypełnił mnie tak, że bałam się oddychać! Kiedy brałam głębszy wdech dosłownie czułam jak cały brzuch zaciska mi się na jego wielkiej pale. A kiedy zaczął mnie posuwać… to jest nie do opisania. Tak w ogóle, widziałeś fragment przedstawienia przy oknie które ci podarowałam?
— Podobało mi się — zdołał powiedzieć przez zaciśnięte usta.
— Myślałam wtedy o tobie, wiesz? Wyobrażałam sobie, że znowu jesteśmy w tym opuszczonym budynku w Szczecinie. Och gdyby połączyć twoja czułość i fiuta Wojtka… To byłoby cudowne… Wojtek obchodzi się dość brutalnie, wpycha tego wielkiego pytonga po same jaja, szarpie za piersi, wychłoszcze dupę tą wielką łapą, przydusi… To wszystko jest szalenie podniecające, ale po takich intensywnych wrażeniach dobrze wrócić do kochanego, delikatnego męża do którego można się przytulić, któremu można wszystko opowiedzieć, który zajmie się biednym sponiewieranym ciałem swojej żony.
Nachyliła się do przodu i ucałowała go czule w policzek.
— Mam nadzieję, że w domu nie będziesz się tak dąsał i wycałujesz moją obolałą brzoskwinkę?
— Dobrze. — Odpowiedział bezwiednie.
Dojechali na miejsce. Zaparkował, i wysiadł otworzyć jej drzwi. Przeszli kawałek i weszli do restauracji. Piotrek odebrał od niej płaszcz i powiesił na pobliskim wieszaku, swój również. Kelner podszedł do nich szybko i z przywitał ich z profesjonalnym uśmiechem. Z przyjemnością rozpoznała w nim swojego ulubieńca, do którego kiedyś wzdychała i który towarzyszył jej w mokrych snach… Teraz kiedy zakazane owoce stanowiły jej codzienną dietę, wydawał jej się… przeciętny, ale śniada skóra, zadbany wygląd i sentyment sprawiły, że postanowiła nadal brać go pod uwagę w swojej przyszłości.
— Dzień dobry pani!
— Witam!
— Czy zarezerwowała pani stolik?
— Nie, mam nadzieję, że mój drogi Malik znajdzie coś dla swojej ulubionej klientki!
Uśmiechnął się jeszcze szerzej, przeprosił i podszedł do kalendarza przy kontuarze. Przeglądał go, rozglądając się raz po raz po sali. Dorota wyciągnęła z torebki lusterko, poprawiła puder na policzkach. Kiedy zamieniła pędzelek na szminkę kelner podszedł do niej ponownie.
— Dla pani oczywiście stolik się znalazł.
Wynagrodziła jego wysiłek zalotnym spojrzeniem spod trzepoczących rzęs.
— Dziękuję! Wierzyłam z całego serca, że tak się stanie.
Ruszyli za kelnerem we wskazanym kierunku. Klienci dyskretnie zerkali znad talerzy na to zjawisko kroczące przez środek sali na wysokich obcasach, kręcącej biodrami w nieprzyzwoicie kłusej sukience. Wisienką na torcie była jej krwista, ciemnoczerwona szminka którą poprawiała usta. Kiedy odkładała ją do torebki, wyślizgnęła się z ręki i potoczyła przed nią. Na wyprostowany kolanach schyliła się, żeby ją podnieść, a sukienka podciągnęła jej do połowy nagich pośladków. Piotrek stanął jak wryty i pobladł. Nie miała na sobie majtek, a z jej mokrej i lśniącej szparki wypłynęła mała strużka białego płynu który skapnął na udo… Czy ona… czy to jest sperma?! Czy ten bydlak się w nią spuścił ?! Jak to się stało?!
Szybko wyprostowała się i poprawiła sukienkę i sądząc po twarzach gości tylko on to zauważył…
Usiedli we wskazanym miejscu odprowadzani ciekawskimi spojrzeniami obecnych gości. Kelner sięgną po karty dań, ale powstrzymała go ruchem dłoni.
— Dla mnie salade niçoise, dla męża chapon aux châtaignes na wzmocnienie i butelkę Vincent Grall Le Manoir.
Uśmiechnął się, potwierdził zamówienie skinieniem głowy i oddalił się w stronę kuchni. Dorota złożyła ręce na stoliku i nachyliła się w jego stronę.
— Szkoda, że cię tam nie było… Zobaczyłbyś co mężczyzna potrafi zrobić z kobietą, miałbyś przyjemność z oglądania nas, no i od razu mógłbyś dać mi troszkę komfortu po tak wyczerpującym seksie. Jeśli wiesz co mam na myśli…
Westchnęła w ciszy.
— Bardzo się cieszę, że możemy tu razem być i spędzić ze sobą troszkę czasu.
Miał w głowie pustkę, nie wiedział co powiedzieć…
— Dorota… — wychrypiał cicho.
— Tak? Piotrek, wszystko w porządku? Wyglądasz jakbyś zobaczył ducha.
— Dorota… ja widziałem… kiedy ci wypadła szminka…
Nachyliła się lekko i uniosła brwi w pytającym wyraźnie twarzy.
— Tak…?
— Boże, ja nie wiem jak mam to powiedzieć…
— Najlepiej powiedz wprost.
Nachylił się nad stołem i nerwowym szeptem wyciskał słowa z gardła.
— Kiedy się schyliłaś widziałem twoją gołą cipkę… była cała mokra! Cała… biała.. Czy… Czy on…?
— Czy Wojtek spuścił mi się do środka? — spytała za niego nawet nie próbując ściszyć.
Wyprostował się wciągając głośno powietrze, czując jakby dostał pięścią prosto w nos.
— Nie masz pojęcia ile we mnie wlał. — Piotrek cofnął się jak porażony piorunem. Z purpurową twarzą, łzami w oczach rozejrzał się spanikowany czy ktoś ich usłyszał.
— Piotrek, Kochanie, oddychaj. Spokojnie, proszę, oddychaj spokojnie.
Odczekała chwilę i pozwoliła patrzeć mu się tępo na talerz przed nim. Nie zanotował, kiedy kelner zaczął donosić potrawy, otworzył szampana tuż obok i wsadził go do wiaderka z lodem.
— Masz, napij się wody, dobrze ci zrobi. — wziął bezwiednie podaną szklankę, powoli ją opróżnił i odłożył.
— Posłuchaj mnie uważnie. Kiedyś dawałeś mi wszystko o czym mogłam zamarzyć i jeszcze więcej. Teraz ja daję ci wszystko, ale tej jednej, bardzo ważnej rzeczy mi dać nie możesz… I tylko po to, tylko po tą jedną rzeczy na kilka godzin wychodzę, żeby dostać czego potrzebuję. To co wtedy się dzieje, jest poza tobą. Wychodzę jako twoja żona, wracam, jako twoja żona, tyle, że… zaspokojona. Nie chcę cudzej miłości, czułości, absolutnie nie! To są rzeczy najważniejsze i tylko od ciebie mogę je dostać, wiesz przecież, prawda?
Pokiwał ze zrozumieniem głową, podnosząc ją coraz odważniej ku górze.
— Jesteśmy dorośli. Jesteśmy razem. Jesteśmy małżeństwem. Przez te wszystkie lata pod tym względem absolutnie nic się nie zmieniło, Piotrek. Umówiliśmy się, będę się spotykała z innymi mężczyznami, którzy są w stanie mnie zadowolić i jestem ci wdzięczna, że dzięki tobie mogę to robić. Ale pamiętaj, że robię to ja, Dorota, kobieta… I robię to na swoich zasadach. Robię to czego pragnę, co mnie podnieca i co daje mi spełnienie. Nie jestem nastoletnią smarkulą, żeby się chować pod pierzynką i zgrywać cnotkę niewydymkę. Spotykam się z prawdziwymi mężczyznami, uprawiam prawdziwy seks. Całujemy się, ja obciągam im kutasy, oni liżą mi cipkę. Ja ich ujeżdżam, oni szarpią mnie za włosy, sprzedają mi klapsy na tyłek, niekiedy na twarz jeśli na to pozwolę. Ruchają mi cipkę fiutami aż dostanę orgazmu a potem się we mnie spuszczają. Tak właśnie wygląda seks kochanie… Tak właśnie wygląda, proste, dzikie, zwierzęce pożądanie, po którym każdy rozchodzi się w swoją stronę. Wiem, że dla twojego prostego, samczego ego, to jest jakaś absurdalnie niebywała rzecz. Dla kobiety to jest po prostu zwykła część seksu. Pieprzycie się, on leje ci do środka, prysznic, całusek na do widzenia i koniec tematu.
— Ale… ale ty nie wzięłaś prysznica, prawda? — zauważył trzeźwo.
Wyraźnie wybił ją z równowagi i widział, że nie jest w stanie udzielić szybkiej odpowiedzi, choć, nie zauważył jednocześnie, żeby ją to zbytnio zakłopotało.
— Cóż… Nie wzięłam. Było mi na tyle przyjemnie, kiedy czułam jak się we mnie przelewa, że nie chciała tego przerywać… — opuściła wzrok, jakby jednak coś ją gryzło.
— Poza tym… — spojrzała mu prosto w oczy. — rano obiecałam ci, że będziesz mógł mi dzisiaj possać moją brzoskwinkę dwa razy. Pamiętasz, jak obiecała ci dressing?
Serce na chwilę mu zamarło w piersi.
— Ale jak to… Dorota, jak ty sobie to wyobrażasz, przecież przed chwilą z nim byłaś i on…
Patrzyła mu w oczy nieporuszona i bez słowa.
— Nie, proszę! Nie mów tak, przecież tak nie można…
— Kochanie. Obiecałeś, że po każdym spotkaniu odzyskasz mnie dla siebie, pamiętasz? To jest twoja część umowy, ja swoją wypełniam. Poza tym już dałam słowo Wojtkowi.
— Jakie słowo?! — zapytał zaskoczony i przerażony.
— Na początku co prawda wyciągnął prezerwatywy, ale powiedziałam “Nie zakładaj gumki, mój mąż wyliże mnie w domu do czysta.” Słuchaj, sam rozumiesz, że bycie świadkiem to dla ciebie bardzo dużo, pamiętasz jak ostatnio zareagowałeś, kiedy przygotowywałam się do randki. Rozumiem, że na to nie jesteś gotowy, ale ustaliliśmy, że…
Właśnie zdarzyła się idealna okazja na zmianę tematu.
— Właśnie. Pomyślałem dzisiaj, że… to znaczy chcę… Chcę następny raz być przy tobie i patrzeć na ciebie… na was. Jestem twoim mężem i myślę, że powinienem tam być. Powinienem z tobą, kiedy uprawiasz jakiś seks, jestem twoim mężem! — podniósł głos, żądając stanowczo… No właśnie… czego? Żywego dowodu na jego upokorzenie?
— O… naprawdę? — była zaskoczona i chyba zadowolona jego nagłym napięciem i zdenerwowaniem — serio? chcesz patrzeć jak uprawiam seks z innym mężczyzną?
Nie odpowiedział, ale pokiwał szybko głową, rozglądając się jednocześnie, czy ktoś słyszy ich rozmowę.
— Hmmm, że to nie będzie łatwe… To dużo emocji, wiesz?
Zastanowiła się.
— Będziesz siedzieć pod ścianą, albo w rogu pokoju, nago…
— Czemu nago ?? — teraz to on był zaskoczony.
— Jak to sobie inaczej wyobrażasz? to jest intymna chwila między mną a innym mężczyzną, a ty jesteś moim mężem, przecież oboje się zgodziliśmy i jeżeli masz uczestniczyć w chwilach mojej intymności, to nie wyobrażam sobie, żebyś miał coś do ukrycia? W ubraniu byłbyś kimś obcym, niezwiązanym z nami. Poza tym nie będziesz się też mógł dotykać, a to może być trudne…
— Dlaczego ?!
— Naprawdę będziesz się masturbował w obecności innego mężczyzny, patrząc jak uprawia seks z twoją żoną?
Nie zastanawiał się nad tym, w ogóle nie brał pod uwagę takich detali. Wyczuł, że dużo zastanawiała się w tej kwestii i miała to dobrze przemyślane.
— Piotrek, jesteśmy razem, nawet w takich chwilach… zwłaszcza w takich, ale to jest moja chwila i chcę, żebyśmy oboje byli wtedy skupieni na mnie. To jest coś czego nie wcześniej nie planowałam ale nasze życie potoczyło się tak a nie inaczej. Poza tym ci mężczyźni naprawdę wiedzą jak traktować kobietę i przede wszystkim mają czym… Nie wiem jak zareagujesz jak zobaczysz mnie i jego nagich, razem. Jak wezmę jego penisa do ust, jak będę mu robiła laskę, jak on się rozkręci i zacznie gwałcić moje usta… Wiem jaki jesteś podniecony kiedy ci opowiadam o moich randkach, ale widzieć na własne oczy, czuć zapach spoconych ciał podczas seksu… To zupełnie co innego.
Spojrzała na namiot z materiału spodni, który rósł mu między nogami. Uśmiechnęła się i położyła mu tam dłoń pod stolikiem, głaszcząc delikatnie. Drgnął z nagłej i niespodziewanej przyjemności.
— Zobacz jak dzisiaj zareagowałeś, kiedy zobaczyłeś jaka jestem zalana… Jeszcze do teraz się nie otrząsnąłeś, prawda? Jak myślisz, jak zareagujesz kiedy będę się dławiła kutasem? Będziesz w stanie siedzieć w kąciku i patrzeć spokojnie jak inny facet tryska mi na twarz, jak połykam jego spermę? Albo spuszcza mi się w cipę, a ja wtedy dochodzę i błagam go o więcej? Wytrzymasz ten widok?
Mimo materiału majtek i spodni fiut Piotrka urósł do pokaźnych rozmiarów. Ucieszyło ją to, bo bała że wypadną z zaplanowanej przez nią toku rozmowy, ale wrócili na z powrotem na tory…
— Mmmm… ale urosłeś… Chyba podoba ci się pomysł patrzenia jak jakiś muskularny samiec posuwa ci żonę na twoich oczach?— uśmiechnęła się szczerze i łagodnie — Serio, jesteś bardziej zboczony niż myślałam! Dobrze, wrócimy jeszcze do tematu.
Westchnęła z ulgą..
— Oj dobre było to jedzenie… Zostało nam jeszcze troszkę szampana, dokończymy go i wracajmy do domu, brakuje mi twojej bliskości…
Zapłaciła rachunek dodając absurdalny napiwek dla Malika. W aucie ponownie usiadła z tyłu powierzając mu rolę szofera.
— Kochanie, włącz mi proszę podgrzewanie fotela, nie chciałabym się przeziębić.
Piotrek zacisnął jeszcze bardziej i tak już zasznurowane usta, bo nie było żadnej odpowiedzi czy komentarza na tak niewinną prośbę, która w kontekście ich poprzedniej rozmowy była okrutną gierką.
Kiedy weszli do domu. Zrobiło mu się nieco lżej na duszy, w znajomych czterech ścianach czuj się bezpieczniej i pewniej. Wypity alkohol łagodził wszystkie wstrząsy jego duszy. Dorota dobrze to rozumiała, postanowiła więc mu pomóc…
— Kochanie, rozsiądź się. Miałeś dzisiaj intensywny dzień, musisz troszkę… Spuścić pary. — puściła mu oczko.
Zapadł się w dużą, skórzaną kanapę, która przyjęła na siebie ciężar jego trosk. Czule otuliła jego skulone ramiona i plecy i dopiero kiedy napięcie zaczęło z niego schodzić poczuł jak strasznie jest zmęczony. Zrobiło mu się przyjemnie kiedy włączył swoje ukochane kino domowe i odpalił ulubiona muzykę. Idealnie skonfigurowane parametry sprzętu sprawiały, że był w centrum muzycznego wszechświata, który sączył dźwięki tylko dla niego. Patrzył jak jego żona sypie lód do kryształowych szklanek, łapie je jedną, butelkę whisky do drugiej i staje przed nim prezentując etykietę. Boże jak wspaniale ona wyglądała w tej króciutkiej czarnej sukience, z tym lekko wysuniętym bioderkiem, pełnymi piersiami, sącząc pytanie spomiędzy ciemnoczerwonych warg:
— Do połowy czy do pełna?— Spojrzał na butelkę. O ja pierdzielę, piętnastoletni Dalmore! Po co kupowała tak cholernie drogą łychę, skoro i tak jej nie lubi?
— Do pełna. — A co tam, niech skorzysta.
Podała mu kieliszki do obu rąk i wlała do nich bursztynowego płynu… Trzymał je rękach czekając, żeby oddać Dorocie jej nalaną porcję. Odstawiła butelkę na stolik, wróciła do niego i nachyliła się, lecz nie sięgnęła po szklankę, ale do jego spodni, które zaczęła powoli rozpinać. Obdarzyła go ciepłym i znaczącym uśmiechem, przypominającym, że drugi raz dał się złapać na tą samą sztuczkę…
Kiedy uporała się z zapięciami, pomógł jej się rozebrać do połowy, nie mając w sumie innego wyjścia. Zrzucił spodnie i majtki wiszące przy kostkach, a ona, usiadła powoli na jego udach, otaczając go swoimi smukłymi kolanami. Jej ciasna sukienka podciągnęła się nieco do góry zasłaniając teraz jedynie pośladki. Wiedział, że nie ma majtek, a jej mokra od dzisiejszego pieprzenia cipka wisi pomiędzy jego udami, centymetry od jego penisa. Odebrała od niego alkohol i delikatnie stuknęła toast.
— Za dzisiejszy wieczór… Oby był równie przyjemny jak cała reszta dnia…
Upili spory łyk, a Dorota lekko podniosła palcem dno szklanki Piotrka dając znak, by jego toast był znacznie większy niż tego chciał… Od pożaru w gardle aż zakręciła mu się łza w oku. Przytrzymała szklankę między swoimi piersiami ciesząc się widokiem jego coraz większego rozluźnienia.
— Powiedz mi kochanie… Co ci się podobało najbardziej w dzisiejszym dniu?
Poczuł się jak zakładnik, nie mógł znaleźć słów, ale wiedział, że milczenie będzie oznaczało, że jego żona pierwsza odpowie na swoje pytanie, a tego chyba by nie zniósł…
— Cieszę, się… że w sumie cały dzień spędziliśmy razem, w galerii i w restauracji… Cieszę się ,że mogłem ci pomóc z tymi wszystkimi przygotowaniami, zwłaszcza w naszej łazience… — spojrzał na nią w oczekiwaniu na jej reakcje… Liczył na aprobatę, pochwałę, ale na próżno… Kontynuował.
— I byłem strasznie podjarany kiedy na ciebie czekałem w aucie… — rozluźnienie po całym dniu i buzujący w żyłach alkohol rozwiązał mu język, choć i nieco go plątał… — Wyobrażałem sobie co robicie, a kiedy pojawiłaś się w oknie widziałem tylko połową twojego ciała, które się ruszało kiedy, kiedy….
— Kiedy Wojtek mnie pieprzył? — spytała najnormalniej na świecie.
— Tak kiedy cię pieprzył i piersi ci skakały w rytm jego ruchania… — słowa popłynęły swobodniej niż tego chciał, ale się nie zatrzymywał. — Nie byłem wtedy w stanie myśleć o niczym tylko o tobie.. Boże, byłem tak podjarany, myślałem, że wystrzelę od samego patrzenia. Ale potem, kiedy go zobaczyłem… Wszystko się we mnie zagotowało. Chciałem mu sklepać mordę, ale też byłe wdzięczny, za to co ci dał, co z tobą zrobił… I było mi też strasznie wstyd…
— Kochanie, to co czujesz jest zupełnie normalne Przez całe swoje życie szedłeś z pięściami przez życie i machając swoim wielkim ego na prawo i lewo. Sam wiesz, gdzie nas to zaprowadziło. Nawet nie wiesz jak twoja męska duma i arogancja przeszkadzały ci w życiu, dopóki ja nie przejęłam sterów, prawda?
— Prawda…
— Trzeba ci poluzować, to typowe, napompowane, męskie ego. Jeden cios od życia przyjąłeś, ale nie wyciągnąłeś wniosków, teraz moja kolej, żeby ci wytłumaczyć, że te samcze i buńczuczne zachowania nic dobrego nie wnoszą i musisz w końcu zrozumieć gdzie twoje miejsce i zaakceptować fakt, że są mężczyźni, którzy sobie z tym lepiej radzą, nieprawdaż?
Skinął pośpiesznie głową.
— Coraz lepiej wywiązujesz się ze swojej roli, ale jak widzisz emocje potrafią ci jeszcze zawrócić w głowie… Nawet jeśli wydaje ci się, że wiesz co chcesz zrobić, pamiętaj, że ja jestem tutaj — dla ciebie. Po to, żeby ci pokazać, czego naprawdę potrzebujesz.
— Wiem — westchnął — masz rację…
— A teraz ja… — zaczęła mówić przekładając szklankę pomiędzy rękami by uwolnić ramiona z góry sukienki i uwolnić swoje piersi — potrzebuję… twojej bliskości…
Nachyliła się lekki tak, że sutek niemal dotykał jego nosa. Bliskość jej ciała i wspaniały zapach jej cycuszków automatycznie wprawił go w dobry nastrój. Pociągała ze szklanki drobnymi łykami, ocierając się ledwie o jego twarz, dwuznacznie zachęcając do pieszczot i ignorując w tym samym czasie. Całował podstawione sutki, by po kilku chwilach lizać je i ssać. Miał wrażenie, że smakują inaczej, choć nie był w stanie określić dlaczego. Z mgły alkoholowego upojenia prześwitywała nieśmiała myśl, że może to ślina tamtego faceta… Ale nie zrobiła to wrażenia, bo tak podanym piersiom się nie odmawiało… Zapach ciepłego, kobiecego ciała stopniowo rozpuszczał umysł, wypłukiwał jakiekolwiek wątpliwości, czy poczucie własnej wartości. Gryząca w gardło whisky tylko potęgowała smak jej potu i gorzkich perfum.
Z zadowoleniem patrzyła jak zatraca się w odmętach jej boskiej kobiecości, której była całkowicie świadoma. Miłosiernie wciskała mu dekolt mocniej w twarz, nie ograniczając mu jednego z niewielu skrawków swojego ciała, który pozostawiła mu do wielbienia. Postanowiła popuścić mu smyczy i dać nieco swobody zanim chwyci go za kark, zmuszając do nowej sztuczki… Unosiła się lekko na kolanach, to opadała, tuląc go przez zmierzwione włosy i zmuszając do lizania jej skóry coraz niżej i niżej… Odrzucała głowę, jęczała i wzdychała jak w tanim porno, byle dać mu przyjemność wiary w to, że jego chłoptasiowate podgryzanie sutków jest w stanie doprowadzić ją do orgazmu, pomimo jebania prawdziwą maczugą dwie godziny temu… Musiała się postarać, żeby nie wybuchnąć śmiechem, ale nadszedł właśnie moment na najważniejszy krok, który będzie musiał wykonać.
— Och jestem taka podniecona! Doprowadzasz mnie do szaleństwa! Och… Potrzebuję ciebie… Chcę być znowu twoja…
Uniosła się na kolanach tak, że swoimi gładkim łonem drażniła mu nos i wargi…
— Pamiętasz co sobie obiecaliśmy? — zaczęła lekko napierać podbrzuszem na jego usta…. — Rano miałeś ochotę na moją muszelkę. Nadal chcesz, żebym ci usiadła na twarzy? Wiesz, wciąż jestem wypełniona jego spermą…
— Dorota… ale jak… jak możesz mi…
Jęknął się w panice gdy odkrył do czego zmierza. Oddychał ciężko ze wzrokiem wbitym w jej pępek. Zapach innego mężczyzny, który zdobył jego własną kobietę, na jego oczach — coraz mocniej docierał do jego nozdrzy. Nie był w stanie się ruszyć. Na wyciagnięcie języka znajdowało się jego ostateczne upokorzenie i zredukowanie do pozycji spa, podnóżka, jak to w ogóle nazwać…
— Tak kochanie… Tak wygląda twoja cipka twojej żony, kiedy ktoś potrafi ją zaspokoić… Jest mokra i wypełniona tym do czego jest przeznaczona… No dalej… Piłeś swoją spermę wiele razy i byłeś zachwycony, prawda? Z reszta wylizałeś mi już kilka ładunków, ten jest po prostu pierwszy o którym wiesz….
Młot który uderzył go jednocześnie w głowę i serce rozbił resztki myśli, które starał się poskładać. Czy ona mówiła naprawdę?! Ilu mężczyzn pieprzyło ją bez gumki?! Ile razy wyprężali się w krzyku, pompując w nią swój płynny orgazm?! I ile razy zaznaczona i umazana cudzym nasieniem tuliła się do niego czule, spychając jego głowę między swoje nogi…??? Czuł, że wzbierają w nim mdłości, a biała ściana przed oczami i szum w uszach sprawiły, że wszystko przestało być realne…
— Rozumiem, że jest ten obfity, ale potrzebuję teraz twojego języka… Chyba chcesz, żebym była znowu twoja… żebyśmy byli razem??
Nie zamierzała mu odpuszczać jego przyrzeczonego obowiązku, zbliżyła więc swoje podbrzusze niemal do jego twarzy, ale odruchowo odwrócił głowę. Nie zobaczył więc jej z trudem hamowanej wściekłości… Jego wiarołomność i nieposłuszeństwo momentalnie zmieniły jej łagodne rysy w obraz gniewu i wstrętu.
— Wstrętny tchórz! Nie zasłużyłeś na żadne względy którymi cię obdarzyłam! Widzę, że jednak nie jesteś jeszcze gotowy, żeby się w pełni poświęcić swojej kobiecie. No cóż…
Wstała i odwróciła się od niego.
— Poczekaj! Proszę! — Zawołał błagalnym tonem w stronę jej pleców.
— Na co? — Spytała bez wyrazu wciąż prezentując mu pośladki na wysokości jego wzroku.
— Ja… Dam radę… Ja chcę… Kiedyś tak! Tylko, tylko potrzebuje czasu… Żeby to przemyśleć i przywyknąć…
Zapadła długa cisza.
— Potrzebujesz czasu, żeby przywyknąć… — Powiedziała pierwsza Dorota — Z przywyknięciem akurat mogę ci pomóc…
Stopami rozszerzyła jego uda i stanął między nimi. Położyła dłonie na biodrach i powoli zaczęła je zsuwać aż do kolan wypinając się tuż przed nim.
— Możesz sobie teraz popatrzeć i przyzwyczaić się do widoku naprawdę zadowolonej cipki. Widzisz jaka jest nadal czerwona? Minęły chyba ze dwie godziny, a nie doszła do swojego rozmiaru i szparkę wciąż mam ze trzy razy szerszą niż przed pieprzeniem.
— Widzę. — Jęknął w upokorzeniu, bo z bliska i z każdym bolesnym szczegółem widział jak ktoś potraktował intymny skrawek ciała jego najbliższej i ukochanej…
— Jeżeli potrzebujesz czasu, to powolutku wytrenujemy cię na dobrego kukolda… A zaczniemy od…
— Na kogo?!
— No nie dziw się tak, bo ci nie uwierzę. — Wciąż wypięta, sięgnęła między swoimi kolanami za siebie po jego sterczącego penisa, którego zaczęła czule i szybko polerować. Nie zamierzała przedłużać mu tej krótkiej chwili przyjemności.
— Nie tego potrzebowałeś i szukałeś? Nie do tego trzepałeś po nocach przed laptopem?! Bardzo dobrze wiesz o co chodzi. Strasznie nieśmiało pokazywałeś, że tego chcesz i na to zasługujesz, ale widzisz, to jest właśnie twoje miejsce…
Opuściła się lekko na kolanach i zaczęła masować sobie łechtaczkę jego główką.
Aż mu zaparło dech, od dotyku jest delikatnego ciała. Już niemal zapomniał kiedy ostatni raz dopuściła go tak blisko i jakie to uczucie! Zobaczył jak jej wnętrze zaczyna się kurczyć i luzować, zrozumiał, że zaczyna nią przeć, kiedy biała gęsta maź wylała się z jej cipki i ląduje na jego penisie, gdzie rozprowadzała ją ręką po całej długości. Drgnął przerażony, ale nie wypuszczała go, kontrując jego berło i każdy ruch.
— Zobacz jak mi się spuścił! moja cipka nie jest w stanie tego wszystkiego pomieścić! patrz jak się ze mnie leje… Coś pięknego!
Wił się starając się unikać jak ognia wstrętnego nasienia tego drugiego faceta! Trzymała go i nie pozwalała uciec, zmuszając do tego koszmarnego widowiska. Najgorsze było to, że autentycznie się podjarał, gdy zmuszała go i smarowała mu pałkę cudzym spustem. Przerażony patrzył jak jego podniecenie galopuje — od trzepanego fiuta na którego kapie z rozepchane cipy jego żony sperma jej niedawnego kochanka…
— Arrr…! — zawarczał.
Dzikie myśli i strach nakazywały ucieczkę, ale ciało mówiło swoje i dopominało się spełniania choćby miał umrzeć w najgorszych mękach.
— Nie przestawaj! Tak!
Z zaciśniętymi oczami odbywał właśnie podróż na seksualnym rollercoasterze, który ekspresowym tempem wiózł go przez krainę ekstazy i upokorzenia, wstydu i rozkoszy… Z chwilą, gdy przekroczył punkt bez powrotu, a żądza była jedyną rzeczą na świecie spojrzał odważnie na widowisko wystawione przez jego żonę…
Z całą mocą docierał do niego widok — jego żona parła i wyciskała ze swojego różowego wnętrza cudzy spust który kapał grubymi kroplami na jego oszołomionego kutasa. Z zapartym tchem patrzył jak wcierała mu w każdy zakątek jego delikatnego ciała smar swojego kochanka… Wyraźnie czuł ten zapach, znał go bardzo dobrze, ale zawsze towarzyszył momentowi po wytrysku i był raczej… średnio przyjemny. Teraz, rozgrzany jego gorącym penisem wręcz parował i intensywnie wciskał się do nosa. Z przerażeniem poczuł… pożądanie?! Boże, jak to możliwe?! Jak może go podniecać cudza sperma?! Przecież nie jest gejem! Nawet na plaży widok półgołych facet zawsze go odstręczał? Poczuł coraz silniejszą potrzebę, żeby nachylić się do jej wypiętej dupy i wylizać zalane krocze do czysta! Co się stało?! Co Dorota z nim zrobiła?!
Mimo, że intensywne, myśli te szybko rozpłynęły się w fali nadchodzącej ekstazy…
— I jak kochanie? Sperma Wojtka sprawia ci dużo przyjemności??
— Tak! Bardzo, zaraz dojdę, proszę, trzep dalej! — złośliwie zmniejszyła nieco tempo by nie doszedł za wcześnie. W końcu wykazał się odrażającą samolubnością i nie mogło to ujść bez konsekwencji…
— Hahaha! Naprawdę dojdziesz od masowania jego spustem??
— Bożem tak, zaraz dojdę!!
— Tak sobie pomyślałam… wypadałoby żebyś podziękował, prawda?
— Tak! Kochanie, dziękuję ci! Dziękuję ci, że się z nim pieprzyłaś! Dziękuję, że to dla mnie robisz!!
Wypuściła go z ręki, odwróciła się ponownie przodem i roześmiała perliście, a jej piersi kołysały się lekko.
— Głuptasku! Przecież wiem, że jesteś mi wdzięczny! — nachyliła się i pocałowała go w czoło — widzę jak się starasz… zazwyczaj.
Podkreśliła wyraźnie jego nieposłuszeństwo sprzed kilku chwil.
Zdezorientowany i rozgorączkowany z podniecenia patrzył na nią niespokojnym wzrokiem.
— Dorota, nie rozumiem…
— Oj właśnie widzę… Myślę, że powinieneś podziękować Wojtkowi za to co dla mnie dla ciebie dzisiaj zrobił, nie sądzisz?
— Tak, kiedyś mu podziękuję! — rzucił automatycznie, zgadzając się na wszystko co mówi, byle tylko położyła rękę z powrotem na jego kroczu…
— Nie kiedyś, tylko teraz.
Sięgnęła po swoją komórkę i klęknęła między jego rozłożonymi. Ponownie zaczęła go delikatnie masować. Serce zabiło mu mocniej gdy z rozwartymi wargami zbliżyła do jego kutasa. Była o centymetr od wzięcia go do ust… Głęboko wciągnęła powietrze nosem i zmrużyła oczy…
— Boże, jak jego sperma wspaniale pachnie… Tak bardzo chciałabym mieć ją w sobie i ustach… Znowu poczuć jego żar i smak…
Skupiła się na komórce. Wykonała na niej kilka ruchów kciukiem i przyłożyła do ucha. Czekając na połączenie wciąż zajmowała się słodkim torturowaniem swojego męża.
— Halo? Cześć Wojtuś!
Mimo, że była tuż przed nim docierały do niego ledwie urywki zdań po drugiej stronie linii.
— Wiesz bardzo mi się dzisiaj podobało. Dawno się tak dobrze nie bawiłam…
Usłyszał krótki rechot w odpowiedzi na jej wyznanie.
— Muszę ci wyznać, że szaleję za twoim kutasem… Nie ma porównania do ołóweczka mojego męża… Strasznie mi się podobało, kiedy na dzień dobry wsadziłeś mi go do gardła i krztusiłeś bez litości, aż mi oczy łzawiły, od razu zrobiłam się mokra.
— Oj tak, pięknie go połykałaś, po same kule, jak rasowa sunia…
— Takiego pysznego chuja nie da się tak łatwo wypuścić, hihihi… Tak sobie pomyślałam, że byłoby przyjemnie, gdybyś na następnej randce zlał mi się do buzi i do cipki… Mógłbyś to dla mnie zrobić?
— Kotku, dla ciebie wszystko…
Piotrek syknął od ukłucia bólu i podniecenia.
— Hahaha, dziękuję… Ja też muszę cię pochwalić. Mojemu Piotrusiowi oczy z orbit wyszły kiedy zobaczył co zrobiłeś z moją pizdeczką! Wiesz on co najwyżej wysmarka tym fiutkiem byle co i takiego spustu nigdy nie widział! Naprawdę, pokazałam mu!
Znów rechot…
— Mówiłam ci jak się mną opiekuje po moich randkach, prawda? — puściła mężowi oczku, który właśnie zbladł jak ściana… — No właśnie! I teraz muszę się chyba troszkę na ciebie pogniewać, bo tak mnie zalałeś, że kiedy to zobaczył to nie był w stanie ruszyć językiem!
Dziki śmiech po drugiej stronie…
— Ale słuchaj dalej! Mieliśmy poważną rozmowę i troszkę mu odpuściłam, wiesz, na zachętę, żeby się jednak postarał — przeszyła męża zimnym wzrokiem, akcentując brutalnie każde słowo — i właśnie teraz smaruję mu kutaska twoją spermą i trzepię… Nie masz pojęcia jaki jest zachwycony i jak stoi na baczność!
— Nieee… nie wierzę…! — chrypiał rozbawiony głos
— Naprawdę! I przy okazji mój mąż chciałby też z tobą zamienić kilka słów.
Przekazała mu telefon, który wziął do ręki powoli i ostrożnie jak gdyby miał do czynienia z granatem, który może eksplodować w każdym momencie. Dorota wbiła w niego przenikliwe spojrzenie tak, że nie miał wątpliwości czego oczekuje. Zmieniając rytm z jakim polerowała jego berło sterowała kierunkiem rozmowy.
— Halo…? — wyjąkał nieśmiało.
— No hejka chłopie! Dorota mówi, że ci właśnie trzepie kapucyna z poślizgiem z mojego spustu, ona tak serio?
— Tak, serio… — wychrypiał słabo,
— Ja pierdole! Człowieku! Tą Dorotę, to ci same niebiosa zesłały, wiesz o tym??
— Tak wiem… — zawiesił głos. Była to najbardziej upokarzająca chwila w jego życiu… O ile Dorota nie zdecyduje inaczej. Kiwnęła n niego głową.
— No i w sumie chciałem… — przyśpieszyła polerowanie — ach… chciałem ci podziękować… za to, że… że… pieprzyłeś dzisiaj moją żonę…
Chaotycznie przerzucał wzrok pomiędzy swoim puchnącym fiutem a twarzą Doroty, która podpowiadała mu w którym kierunku życzy sobie, że ta rozmowa się potoczyła…
— Dziękuję, że to robisz… tak… jak ja nie mogę, bo dzięki temu jest usatysfakcjonowana…Widziałem trochę… przez okno jak robiła ci loda i wyglądała na bardzo szczęśliwą… och….
Dorota kiwnęła szybko głową wskazując swoje krocze przypominając, żeby skupił się na najważniejszym…
— No i chciałem ci też podziękować…— napotkał przenikliwe spojrzenie Doroty, poczuł jak zaciska się jej ręką i wykorzystał całą odwagę jaką miał, by nie odwrócić wzroku — dziękuję, że spuściłeś się w moją żonę…była zachwycona, że wypełniłeś ja po brzegi… och… Minęło kilka godzin a twoja sperma dalej z niej cieknie…
Ponownie kiwnęła głową…
— I teraz właśnie mnie nią nawilżyła i… o boże…. chyba nigdy tak dobrze mi nie było!
— Hehehe! Chłopie! Wiele miałem kobiet, ale taka jak twoja to jest jedyna! Kiedy przyszła do mnie z Dagą to była nieśmiała, jak nie przymierzając, zakonnica! Trzeba jej było pokazać to i owo… Sorry, ale się nie popisałeś, tak szczerze ci powiem, z tego co opowiadał to też nie masz czym, więc luz, dobrze, że się zdała na zawodowca, co nie? Hehehe… Znalazłeś sobie prawdziwą królową! Ona pierwsza była w stanie mnie zajechać… Dzisiaj ostro się pieprzyliśmy, oj ostro…, obijałem się o jej dupcię aż wióry szły! Myślałem, że jeszcze trochę porucham, ale jak krzyknęła “zlej mi się do cipy chcę żeby mój mąż wiedział!” to mnie znokautowała… No i zlałem się aż miło… No, ale co ci będę mówił, sam z resztą widzisz, hahaha, co nie? Słucha, masz w domu rasową sukę, jedną na miliard! Chuchaj i dmuchaj, bo to skarb. Mój numer już masz, więc jak Dorotkę cipka znów zaswędzi, to dzwonisz i nas umawiasz, jasne?
— Tak jasne…
— No to narka!
Rozłączył się, rzucił telefon na bok i jęknął głęboko od przejmującej fali przyjemności, której nie musiał już kontrolować. Łagodne i uśmiechnięte oblicze żony przepełniło go dumą z dobrze wykonanego zadania.
— Świetnie się spisałeś… Jestem wielką szczęściarą, że mogę mieć takiego kochającego i wspierającego męża… Zasłużyłeś na nagrodę.
Zebrała ślinę i splunęła na rękę, którą powędrowała między jego nogi. Bez ceregieli wsadziła mu środkowy palec w kakaowe oczko, pozostałymi pieszcząc jajka.
— Zamknij oczy… O właśnie… I wyobraź sobie to czego tak pragniesz… być przy mnie kiedy uprawiam seks z prawdziwymi mężczyznami…z Wojtkiem…wyobraź sobie jak gwałci usta twojej żony jak ślina i jego soki ciekną po brodzie, jak dławi mnie swoim grubym chujem…
Piotrek dyszał ciężko, i wydawał siebie zwierzęce jęki…
— Patrz jak wypinam mu swoją dupę… jak mi kapie na samą myśl o pieprzeniu… Przyjrzyj się jak rozciąga mi cipę do granic możliwości! Patrz jak we mnie drży! Słuchaj! Słuchaj jak go błagam, żeby się we mnie spuścił i wypełnił mi całą pizdę swoja gęstą spermą!!!
Zawył gardłowym skowytem, a jego brutalnie trzepany fiut lał strugi spermy tam gdzie go skierowano- na twarz właściciela, do otwartych ust, na ramiona… Ekstaza kazała łapać spazmatyczne oddechy i przełykać szybko wypełniane usta…. Orgazm przetoczył się po nim niczym walec i nie pozwalał się pozbierać… Leżał z zamkniętymi oczami a wir w którym się znajdował stopniowo zwalniał…Zza kotary przytępionych zmysłów przedzierał się odległy głos Doroty.
— No proszę, jak się ładnie chłopaki zgraliście… Wojtek sprawił ci prawdziwą przyjemność, prawda? Założę się, że nie może doczekać się rewanżu… Masz fiuta tak oblepionego Wojtkiem, że strzeliłeś sobie do ust dwa spusty, swój i jego, hahaha! I co było fajnie, prawda?
Wybałuszył oczy, choć nie ochłonął jeszcze z pozostałego orgazmu…
— Oj nie zgrywaj takiej dziewicy, kochanie… Wiem, że picie spermy zaraz po wytrysku jest trudne i to nie to co sobie wyobrażałeś… Ale chyba znalazłem rozwiązanie, żebyś zrobił to przed wytryskiem… Nalegałeś dzisiaj, żeby byś świadkiem seksu twojej żony, prawda? Myślę, że połączymy przyjemne z pożytecznym. Mogę cię uspokoić, że jego świeżutki spust smakuje znacznie lepiej…
Ponownie tego dnia klęknęła mu przed twarzą, teraz drocząc się jedynie.
— Pocałuj mój guziczek na dobranoc. Uznamy, że to mała rekompensata za twoją dzisiejszą żółtą kartkę, a jutro sobie porozmawiamy na temat ciebie jako, hmmm… widza.
Zamknął oczy i zbliżył wargi do nabrzmiałego, delikatnego ciała o metalicznym posmaku… Bez słowa wstała, rzuciła mu koc i ruszyła stronę sypialni.
— Dzisiaj spisz na kanapie, żebyś poczuł konsekwencję swojego zachowania. Dobranoc!
Trzask drzwi był ostatnim dźwiękiem po którym pozostał w ciemności sam. Spełniony, lecz skołowany… Naznaczony nasieniem innego mężczyzny. Wyrównał oddech, a jedyną myślą którą potrafił złapać było pytanie czy jego żona skorzysta jeszcze łazienki, czy też zachowa w sobie spermę kochanka przez całą noc…
antechinus
Jak Ci się podobało?