Nieposkromione marzenia (XVI) - Niecnymi uczynkami brukowana jest droga do raju...

29 sierpnia 2026

Opowiadanie z serii:
Nieposkromione marzenia

37 min

Poniższy tekst znajduje się w poczekalni!

Dorota była mocno poirytowana i dużo wysiłku kosztowało ją, żeby tego nie okazywać. Pułapka w którą pakował się jej mąż, ukradkowe i dwuznaczne uśmieszki szefa doprowadzały ją na skraj cierpliwości. Spojrzała na kalendarz w którym jaskrawo wisiało przypomnienie o imprezie integracyjnej. Na samą myśl co będzie musiała zrobić, żeby uratować Piotrka robiło jej się niedobrze. Już wolałaby mieć to za sobą choćby dziś. Dobrze znane wrażenie osaczenia, krok po kroku wydawało się znów zbliżać.

Nie potrafiła się skupić i pracować. Zdjęła okulary, przetarła oczy i odsunęła się od komputera. Nie pomogło. Zasłoniła żaluzje przeszklonej ściany i wyjrzała za okno. Szare miasto i szum aut. Chciała sięgnąć po komórkę, ale zganiła się w myślach, że to nieprofesjonalne. “Do kurwy nędzy, przecież ja tu rządzę!”. Palce na klawiaturze same ułożyły się do pierwszych liter kontaktu. Odczucie, że to zły pomysł powstrzymały ją tylko na kilka sekund… Zaczęła pisać.

“Hej! Dawnośmy się… :)”

Zastanawiała się nad tym co robi tylko kilkanaście sekund, bo odpowiedź przyszła od razu.

“Cześć!!! :* Dopiero teraz zdałem sobie sprawę jak się stęskniłem… Co dobrego słychać?”

”Mam nową-starą pracę, starego-nowego męża, mało czasu i dużo zaległości:)”

“Zaległości nam się zebrało baaardzo dużo…”

“Przez te lata na pewno na sto godzin gadania:)”

“To kiedy zaczniemy?”

Trzy wiadomości i już się chce umawiać? Jest zaskoczona, czy tak naprawdę na to liczyła? Może to troszkę wyhamować…

“Zależy czy bywasz u mnie w mieście.”

“Raz na jakiś czas… Środa za dwa tygodnie?”

“Środa brzmi dobrze;)”

Od długiego czasu nie miała już poczucia wstydu, czy potrzeby dostosowywania się do innych, ale teraz pojawiły się ponownie. Dyskretnie, niczym drażniąca metka, ale jednak… Czy to nie jest niepotrzebny krok w znane-nieznane, czy nie zniszczy to jej tak ciężko prowadzonego planu? To się dopiero okaże…

Piotrek wrócił godzinę temu z siłowni i wciąż dochodził do siebie. Wojtek dał mu dzisiaj porządnym dwugodzinny wycisk. Z każdym razem kiedy ten pedał rzucał z uśmiechem głośne uwagi w stylu “ostatnia seria! Jak nie dokończysz to robisz loda!”, albo “ dasz radę, biegniesz jeszcze kilometr, albo karny kutas tam gdzie lubisz!” ludzie ćwiczący obok uśmiechali się szeroko i traktowali to jak świetny żart i zachętę do wysiłku. Ale on wiedział, że tak nie jest. Już przestał liczyć ile razy ten śliski typ ocierał się o niego, a to macał go po tyłku niby poprawiając ćwiczenie… Wolał nie sprawdzać tej nie odstępującej go na krok kupy mięśni, tym bardziej, że oboje z Dorotą wydawali się mówić całkiem poważnie odnośnie kar za braki postępów.. Te mordercze treningi dawało oczywiście widoczne rezultaty, ale nie cieszył się z nich. Co z tego, że miał coraz lepszą kondycję, stracił cały brzuch i odsłaniał coraz większe mięśnie skoro jedyną osobą która to widziała był śliniący się gej?

Jedynym pocieszeniem było to, że przez te dwie godziny nie myślał o Dorocie. W południe wysłała krótkiego sms, że ma dzisiaj randkę i żeby na nią nie czekać i od tego czasu jego myśli krążyły tylko wokół tego spotkania… Ani telewizor, ani głośna muzyka nie odwracały jego uwagi na długo. Próbował zrozumieć jak mogło się to stać, to wszystko… Siedział zamknięty w czterech ścianach, nikomu niepotrzebny, na jej łasce, która z dnia na dzień została panią i władczynią życia… jego również… Jak to się stało, że bał się dotknąć własnego krocza bez jej pozwolenia, głodzony seksualnie dniami i tygodniami, podczas gdy ona miała każdego na skinienie palca? Tych myśli nigdy doprowadzał do końca, bo kiedy tylko zaczynał przypominać sobie jak Dorota opowiadała o swoich randkach, momentalnie miał ochotę wyć z rządzy. Te opowieści, błogość jej głosu i pozwolenie na wylizanie jej i dotykanie się były teraz szczytem podniecenia…

Cichy szum windy ustał na wysokości ich piętra. Zwrócił na niego uwagę, bo było już późne popołudnie i zazwyczaj o tej porze nie było jej słychać. W powolnym, i spokojnym rytmie szpilek stukających o płytki korytarza rozpoznał chód swojej żony. Klamka ugięła się i w otwartych dniach pojawiła się trzymając w jednej ręce torebkę i przewieszony przez nią płaszcz. Miała na sobie bawełnianą ni to sukienkę, ni to długi sweter, który okrywał ją do szyi, nadgarstków i kolan, niemal tam, gdzie kończyły się długie kozaki.

Uśmiechnęła się łagodnie odwieszając ubranie.

— Cześć kochanie!

Podszedł do niej blisko i oparł się o ścianę.

— Cześć! Nie spodziewałem się, że wrócisz tak szybko? Myślałem… —  zawahał się czy wypowiadać to co oboje bardzo dobrze wiedzieli.

Uporała się z butami. Objęła powoli jego szyję i pocałowała namiętnie. Był zaskoczony, ale odwzajemnił jej pocałunek. Smakowała odległym smakiem czegoś ostrego, cierpkiego i intensywnego… Ciężkiego wina, whisky, papierosów? Namiętna przyjemność zaczęła topić umysł i kazała się skupić tylko na sobie.

— Tak, byłam na randce, ale była krótsza niż się spodziewałam— odparła z lekkim smutkiem. — Liczyłam na coś innego… i zatęskniłam za tobą…—  mówiła centymetry od jego twarzy.

— Na…naprawdę?— jąkał się nie wierząc.

— Powiedzmy, że jestem trochę… nie usatysfakcjonowana w pełni. I tutaj możesz się trochę przydać…— uniesiony kącik ust był zarówno propozycją i lekką kpiną, ale głód bliskości nakazał to ignorować..

— Chcesz się dla mnie rozebrać?

Powiedziała to tak delikatnym głosem, że sens słów dotarł do niego po chwili. Zamrugał przetrzeźwiały i wydukał coś co miało oznaczać “tak… pewnie!”. Tak jak stał w przedpokoju, rozebrał się, czekając na jej kolejną komendę. Rzuciła okiem na jego krocze i uśmiechnęła się z przekąsem. Speszony szybko ściągnął majtki i kopnął je za siebie i stał jak słup soli. Ręką zasłoniła usta, żeby ukryć lekki chichot, który jej się wyrwał.

— Hahaha, ty stoisz jak na baczność, ale twój penisek ledwo daje radę się podnieść, hahaha…

Szukał w wyrazie jej twarzy, czegoś co był podpowiedziało, co ma teraz robić, ale nie znalazł. Dorota położyła rękę na jego przyrodzeniu masując lekko.

— Cóż, nie spodziewam się, że dasz radę mnie zaspokoić swoim ślimaczkiem, ale może dasz radę tymi swoimi sprytnymi ustami…

Jęknął i się skulił, kiedy palcami ścisnęła lekko główkę wciąż miękkiego penisa i jak na smyczy, pociągnęła go za sobą w stronę sypialni.

— Chodź mój piesku… Nie będzie twoja pani tak stać w przedpokoju, musi mieć komfort kiedy będziesz ją zadowalał.

Jej powolne ruchy w przygaszonym świetle miały coś z tańca, mimozy, czy szumu gałęzi na lekkim wietrze… Zatrzymała się przy łóżku i odwróciła przodem do niego. Lekko szarpnęła go w dół dając znać, że ma klęknąć. By uniknąć bólu wykonał posłusznie rozkaz. Głowę miał teraz na wysokości jej bioder i wpatrywał się jak zahipnotyzowany.

— Więc mówisz, że miałbyś na coś ochotę? —  spytała jakby lekko zaskoczonym tonem.

— Tak…

— Hmmm… Czy to coś… — podsunęła powoli sweter powyżej bioder i zaczęła masować materiał czarnych, koronkowych majteczek…—  znajduje się przypadkiem tutaj?

— Tak…

Ściągnęła ubranie przez głowę i odrzuciła na bok. Stała przed nim jak posąg greckiej nimfy, ucieleśnienie pokusy… W samym staniku, majteczkach i kozakach aura jej postaci wypełniała całe pomieszczenie.

— Pewnie nie możesz się już doczekać aż mnie poliżesz?

—  Tak! Bardzo!

—  Hmmm… — Odwróciła się do niego tyłem. płynny ruchem ściągnęła stanik,a następnie wsadziła kciuki za materiał sznureczków na biodrach i zaczęła go bardzo, ale to bardzo powoli opuszczać… Piotrek oddychał ciężko jak wygłodzony pies, już nie pamiętał kiedy ostatni raz pozwoliła mu się dotknąć. Odsłoniła ledwie połowę swojej rozkosznej dolinki między pośladkami. Rzuciła od niechcenia przez ramię.

— Musisz nauczyć się kontrolować swoje popędy. Na razie tyle ci wystarczy. Liż.

Nie trzeba mu było powtarzać. Przypadł się do jej pośladków, wciągał intensywny zapach jej  krocza, potu i czegoś o czym teraz nie chciał myśleć… Starał się sięgnąć językiem jak najgłębiej tracąc przy tym oddech, ale przy każdej próbie przekroczenia zakazanej granicy przywoływała go lekkim szarpnięciem materiału do góry. Kiedy się znudziła odwróciła się przodem. Zastygł.

— Chciałbyś o coś poprosić?

— Tak, bardzo, pozwól mi się wylizać, proszę…

— O, a co tak bardzo chciałbyś mi wylizać? —  wyraźnie zaakcentowała.

Zbierał się w sobie do odpowiedzi.

— Pozwól mi… wylizać… twoją cipkę…

— O proszę! Co za akt odwagi z twojej strony. Nie będzie ci przeszkadzało, że jestem dzisiaj troszkę, hmmm… nieświeża? Może to przełożymy na jutro?

— Nie! Wcale mi nie przeszkadza!

— No dobrze… Ale zdajesz sobie sprawę, że… kilka chwil temu byłam z innym mężczyzną?

— Wiem, ale…

Nie dokończy. Nie mógł, słowa uwięzły mu w gardle, nie chciał ich wypowiadać. Dorota nie zamierzała mu na to pozwolić. Palcem wskazującym uniosła mu brodę i zmusiła, żeby spojrzał jej w oczy.

— Skoro wiesz, to powiedz to. Wprost. Przyznaj to —  powiedziała łagodnym ale stanowczym i nieznoszącym sprzeciwu tonem.

Dyszał ciężko, chciał już mieć to za sobą. Tylko parę słów i będzie ją w końcu miał dla siebie… Zebrał resztki odwagi, które mu jeszcze zostały. Wziął oddech i powiedział:

— Jestem ci wdzięczny i jestem dumny, że uprawiasz seks z takimi mężczyznami, pomimo, że ja nie mogę… Jestem wdzięczny, że pozwalasz mi wylizać swoją cipę po tym jak oni cię pieprzą, bo to jest coś co podnieca mnie najbardziej! I jestem wdzięczny, że pozwalasz mi teraz przed sobą klękać…

Widziała jak wielką ulgę przyniosły mu te słowa, jak wielką moc nad sobą samym włożył właśnie w jej ręce… Jak bardzo zaakceptował to gdzie się właśnie znajduje… Uśmiechnęła się do niego z wyraźną aprobatą.

— Cieszę się, że w końcu przyznałeś kim jesteś… Zasłużyłeś na nagrodę—  zajmij się moim guziczkiem.

Obciągnęła majteczki w dół tak, że zatrzymały się ledwie poniżej jej łechtaczki i rozstawiła lekki nogi, żeby ułatwić mu zadanie. Zaczął ją lizać i łapczywie ssać.  Trzymała go za głowę tarmosiła włosy, wciskała głębiej w swoje ciało.

— Możesz się dotykać — westchnęła, rytmicznie napierając na jego usta.

Piotrkowi nagle przypomniało się, że przecież ma penisa. Jak na rozkaz chwycił go i zaczął mocno szarpać. Słyszała miękkie klaskanie niego miękkiego fiutka, bawiło ją to, ale jęki które wydawał coraz głośniej, wciskane w jej łechtaczkę dawały jej dodatkową przyjemność na której się skupiała. Wiedziała, że był tak spragniony, że gdyby go nie pilnowała jest w stanie skończyć w minutę lub dwie. Nie mogła na to pozwolić. Chwyciła oburącz jego głowę i patrząc mu prosto w oczy spytała mrużąc oczy:

— Chcesz dostać całą moją cipę?

— Tak! Proszę cię! — trzymał ręce na jej udach i błagał o więcej.

— Naprawdę chcesz wylizać do czysta moją cipę? Którą kilka parę chwil  temu pieprzył, ślinił i oblepiał swoim śluzem inny facet ??

— Tak, Dorota, błagam cię! Pozwól mi wyczyścić twoją cipę do, zliżę z niej wszystko do czysta! — Skomlał jak w gorączce.

— Skoro staje ci na samą myśl o lizaniu brudnych pizd… chyba nie mam serca odmawiać ci twojej największej przyjemności…

Zrobiła krok w tył. Złączyła nogi, pochyliła się przodu i opuściła majteczki poniżej kolan. Kiedy się wyprostowała opadły jej do kostek. Lekkim ruchem strzepnęła je na ziemię. Usiadła na brzegu łóżka prężąc swój biust. 

— Ssij mi sutki.

Zrobił jak kazała. Miętosił jej piersi, ugniatał, lizał, a ona patrzyła na niego z góry. Odchyliła się do tyłu, opierając się na łokciu, a on podążył za jej ruchem. Kiedy się nasyciła, zaczęła spychać jego głowę w stronę krocza. Kiedy doszedł do ciemniejszego trójkącika, którego strzegły zaciśnięte uda, zaczęła powoli rozkładać nogi… Zanurzył się pomiędzy nie. Z lubością łapał coraz mocniejszy smak na języku. Przesuwał nim w dół po wargach aż nie natknął się na niespodziewane…

— Dorota !! — Krzyknął przerażony.

— No słucham kotku…— odpowiedziała przeciągle jakby nie zauważyła jego krzyku.

— Przecież ty, tu-tutaj… masz w środku prezerwatywę !!! Zużytą prezerwatywę !!! — jego krzyk wzmógł się jak gdyby za pierwszym razem nie był wystarczający.

—Oj, wiem kochanie… Tak bardzo cię to poruszyło? Przecież uzgodniliśmy, że skoro w domu nie mogę liczyć na prawdziwy seks i prawdziwego mężczyznę, to tą potrzebę realizuję poza, z innymi, porządnymi mężczyznami, nie pamiętasz? A może już zapomniałeś do czego służy cipa poza wylizaniem? Przecież przed chwilą błagałeś mnie o wyczyszczeniu użytej cipki? Może liczyłeś na brudniejszą?

Nie drgnął, blady i wstrząśnięty. nie był w stanie wypowiedzieć słowa. Kolejny akt nieposłuszeństwa, który nie mógł pozostać bez konsekwencji. 

— Chcesz wiedzieć co dzisiaj robiłam?

Cisza, chodź szklany i napięty wzrok dawał wystarczającą odpowiedź.

— Opowiadałam ci wiele razy o Danielu, prawda? Wiele razy… Jakie cuda potrafi zrobić tym swoim grubym chujem, pamiętasz? Był dzisiaj u mnie. Spotkaliśmy się, przelotnie że tak powiem… Wiesz jak rzadko się widzimy, i jak często wspominam szaleńczy seks, który uprawialiśmy…. Mówiłam ci, że jest prawie dwa razy grubszy od twoje ołóweczka i ledwo się we mnie mieści?

Przymknęła oczy, uśmiechnęła się lekko i westchnęła na to wspomnienie. Piotrek tylko przełknął nerwowo ślinę i bał się poruszyć. Świat zaczął gwałtownie wirować. Daniel?? Miłość z liceum?? Pieprzenie przypadkowych facetów to nóż w serce i ból, ale był chłopak, po tych latach… Słowa docierały przez mgłę

 — Nie wybaczyłabym sobie gdybym go sobie nie skosztowała… Ma teraz nową dziewczynę, dlatego poprosił, żeby mnie zerżnąć w gumce. Na początku nie chciałam się zgodzić, wiesz jak bardzo lubię, kiedy prawdziwi mężczyźni  najpierw rozpychają mnie do granic możliwości, jak się we mnie spuszczają… Och, po prostu uwielbiam ten moment, kiedy jestem zalana po brzegi a sperma wypływa i ścieka mi po wargach i po udach… 

Wkładał dużo wysiłku, żeby nie myśleć i nie wyobrażać sobie co Dorota robi podczas spotkań ze swoimi kochankami… Ale czy on może ich w ogóle tak nazywać? Kochanka traktuje się ja ekscytującą odskocznię od szarego życia, ukrywa jak tajemnicę, nie wyjawia nikomu pod żadnym pozorem jak wstydliwy sekret. Tymczasem to oni byli właśnie codziennym życiem Doroty… Muskularni, wysoko postawieni, zdobywcy w ubraniach droższych niż auta i w autach droższych niż mieszkania… Z rozdzierającym serce bólem zrozumiał, że to on jest tym szarym i nijakim obrzeżem życia Doroty o którym się nie mówi, lub wspomina od niechcenia próbując ukryć zażenowanie. Zrozumiał, że to oni dysponują jej ciałem na własność — nie ukrywają się po tanich hotelach, nie dobierają się do siebie pod kołdrą i w pośpiechy w obawie przed nakryciem. W jasnym świetle dnia widzą i pożądają swoich ciał, domagają się ich i przy świetle jupiterów pieprzą się głośno i namiętnie spijając łapczywie soki ich erotyzmu. Z całą dosadnością poczuł, że to się działo naprawdę, tu i teraz!

 — Nalegał, bo to podobno poważna dziewczyna, chyba ta jedyna, bo starają się z nią o dzidziusia i nie chciałby zasiać nas obie, hahaha! Tak mnie tym rozbawił, że się zgodziłam, i za tą rozbrajającą szczerość obrobiłam mu jego wielką pałką jak chyba żadna do tej pory… Tak się zajęłam jego jajkami, że biedak jęczał i z trudem wytrzymywał!

Roześmiała się perliście.

— Byłam tak podniecona, że przestałam się kontrolować, kazałam mu się wypiąć. Ach! Jakie on ma pośladki, skóra i mięśnie! Wylizałam mu do czysta jego rowek… Boże jak on smakował, 100% samca! Tak się podnieciłam jego zapachem, że momentalnie zaczęłam się palcować, bo myślałam, że oszaleję. Szkoda że nie słyszałeś jak wył i jęczał z podniecenia. To jest niesamowite, że wszyscy faceci jak nienormalni myślicie tylko o swoim fiucie sto razy na dzień, a wystarczy wam się na chwilę zająć dupką i jesteście rozłożeni na łopatki. Daniel też chciał zaprotestować, ale jak wsadziłam mu język do dupci i zaczęłam trzepać mu pałę, to o mało nie spuścił się na pościel, hahaha!  Dobrze, że mam wyczucie i nie pozwoliłam mu tak szybko skończyć. Musiał odsapnąć chwilę, żeby dojść do siebie i żebym miała z niego jakiś pożytek, więc tylko dla swojej przyjemności wzięłam mu całe jajka do ust i possałam z uczuciem.

Z siłą uderzenia młotka w głowę zrozumiał dlaczego pocałunek z własną żoną smakował dzisiaj tak dziwnie… Zakręciło mu się w głowie i chyba zbierało się na wymioty. Patrzył na jej delikatne, czerwone usta, i wmawiał sobie, że to się nie dzieje naprawdę…

— Ale nie myśl sobie, że miał łatwiej niż ty! To znaczy, no… Miał łatwiej bo z takim dużym fiutem to na dużo więcej mu pozwalam, niż twoim peniskiem ale teraz tak nie było… Od razu usiadła mu na twarzy i zaczęłam ujeżdżać… Nie masz pojęcia j on potrafi zrobić minetkę, coś wspaniałego! Zupełnie straciłam rozum… Ujeżdżałam mu pizdą ten śliczny ryj jak na rodeo i facet tak się zapalił, że musiałam go trzymać za ręce, żeby sobie nie zaczął trzepać. No i w sumie dobrze, bo ja też już miałam taką dziką chcicę… Boże, nie uwierzyłbyś, ale od tej rozmowy o ciąży i staraniu się o dziecko, wyobraźnia mi ruszyła i to podziałało jak podpięcie akumulatora do macicy.… Najchętniej od razu bym się nadziała się na tego chuja i wciskała go sobie do środka aż mi się zleje do środka i mnie zapłodni. Byłam tylko w stanie myśleć o jego nasieniu wylewającym się do mojej cipy… Jak mnie zapładnia, jak rośnie mi brzuszek i coraz większy dzidziuś w środku…

Piotrek próbował coś powiedzieć, zareagować jak dorosły, krzyknąć w jakimś rozpaczliwym geście sprzeciwu, ale zanim znalazł słowa Dorota odgadła jego myśli.

— Ale masz minę?? No nie mów, że nigdy nie brałeś tego pod uwagę? Kotuś! Wiesz przecież, że kocham cię nad życie, że jesteś moim mężem, ale dobrze wiemy, że tym swoim pędzelkiem nie możesz mnie w jakikolwiek sposób zaspokoić. Tym bardziej nie chcę nosić twojego dziecka! Aż strach pomyśleć co by niego wyszło? Jakiś słabeusz, który co najwyżej może w maku hamburgery obracać… No ale za to widzisz jakim mężczyznom pozwalam się spuścić w cipkę? Męskim, władczym, silnym, na stanowiskach, sami ludzie sukcesu! Biorę tabletki, ale nieregularnie, jak mi się przypomni, ale wiesz… Jakaś baba co pracuje w markecie może się latami zastanawiać, któremu dać dupy, z którym mieć dziecko, który jej nie zostawi. Ja nie mam takich problemów. W pracy jestem niezastąpiona, w domu mam niańkę do utrzymania dziecka, a ojciec? Przecież ja posuwam samych turbo-samców, ze szczytów, ludzi sukcesu, obojętnie czyje dziecko będę nosiła, i tak na starcie mały będzie już zwycięzcą. W sumie to najlepiej będzie wyrzucić te pieprzone tabletki i pozwolić im lać we mnie jeden po drugim i niech wygra najsilniejszy!

Piotrek czuł się jakby utknął pod kombajnem, każde jej słowo raniło go do żywego. Nie wiedział czemu wytrzymał więcej niż jedno i nie wybiegł z pokoju.

— Nie raz widziałeś w jakim stanie była moja brzoskwinka po przeoraniu przez ich fiuty… Sam widziałeś na własne oczy i na własnym języku jakie ilości spermy we mnie wlewali, jaka była gęsta, gorąca, i płodna… Przy takim potężnym spuście tabletki chyba nie mają większych szans, one mogą co najwyżej powstrzymać takie zdechłe kijanki jak u ciebie… Więc musisz się liczyć z tym, że któryś wepchnie mi dzieciaka do brzucha. Z wychowaniem takiego malucha chyba byś sobie poradził, po prostu nie będzie twój, to chyba nie problem, skoro i tak z tobą go mieć nie będę, co?

Chwyciła go za brodę i pociągnęła, żeby spojrzał jej w twarz. Nie był w stanie, odwrócił głowę w bok. Puściła go z widocznym lekceważeniem.

— Ale się rozgadałam, hahaha! No już, spróbuj być mężczyzną, bo na razie wyglądasz jak zbity pies. Tym razem się nie martw, bo niestety wyruchał mnie w gumie…Uwierzysz, że prezerwatywy, które przyniosłam były za małe?! Wyobrażasz to sobie?! Dobrze, że miał swoje XXL. Chwyciłam ją wargami i naciągnęłam mu ją na tego olbrzyma, i to bez zakrztuszenia się, mimo, że już w połowie drogi przeszedł mi przez gardło! Byłam już taka mokra, że kiedy go dosiadłam, wszedł jak w masło… No to znaczy tak do połowy, już wtedy czułam jak rozkosz rozlewa mi się po całym ciele… Siadałam na nim głębiej i wciskałam go w siebie ile dałam rady ale i tak wypełnił mi szczelnie całą cipę mimo, że nie dopchnął po same kule… Nigdy się nie dowiesz jak to jest— kiedy musisz się opierać facetowi na klatce, jak się od tego umięśnionego torsu musisz odpychać z zaciśniętymi ustami, bo nie potrafisz go w sobie zmieścić, a tak rozpaczliwie chcesz każdego centymetra jego pały… 

Kręciła biodrami, pieszcząc swoje sutki, głos łamał jej się od wspomnienia niedawnej rozkoszy…

—  Nawet nie czułam jak mi miętosił piersi, jak je lizał i przygryzał. Pierwszy orgazm mnie znokautował, a cipka zalała się ogniem, bardziej widziałam niż czułam jak szaleńczo drżą mi nogi padłam na bok i łapałam powietrze… Nie wiem ile czasu minęło, ale na pewno niewiele, bo Daniel dba, żeby kobieta w łóżku była w każdej sekundzie zadbana i zaspokojona. Byłam tak mokra… dopiero kiedy zaczęłam bezwiednie ruszać biodrami zauważyłam, że wsadził mi dwa palce. Od razu trafił na punkt G. Momentalnie byłam gotowa, żeby go przyjąć, ale nie taki był jego plan. Zaczął mnie palcować tak szybko, że potrafiłam tylko krzyczeć i napierać pizdą na jego rękę tak mocno aż nie trysnęłam! Piotrek! pierwszy raz strzeliłam z pizdy na swoje uda, na jego rękę i jego pościel. Teraz już wiem jakie to uczucie dla faceta mieć orgazm w rytm wytrysku.

Ostrzał nie przestawały szatkować jego serca.

— Potem wziął mnie od tyłu, więc wypięłam mu dupę, najlepiej jak tylko potrafiłam, jak rasowa suka. Już po pierwszym ruchu obił mi się o dno i wiedziałam, że dojdę bardzo szybko, więc sięgnęłam między nogami i chwyciłam go za te twarde jajka, żeby doszedł równo ze mną, żeby wycisnąć mu z tych jajek całą spermę prosto w swoją cipę. I tak dokładnie było! po kilkunastu ruchach w szaleńczym tempie rżnął mnie, i czułam jak jego drgający fiut leje we mnie swoje strugi spermy, w gumkę niestety…. Piotrek, moja cipa dosłownie oszalała, kurczyła się raz za razem i wyciskała z niego ostatnie krople spustu… Było mi tak dobrze… Nie chciałam, żeby ta chwila się kończyła… Kiedy Daniel doszedł do siebie przytrzymałam mu lekko jego olbrzyma, więc tylko wysunął fiuta a gumka została w środku. Był zaskoczony tym widokiem, ale powiedziałam, mu, że taki seks z gumką to niepełne wrażenie i chcę zachować po nim tą przyjemność. Chyba trochę się obawiał ze względu na swoją narzeczoną, ale powiedziałam mu o naszej, twojej i mojej szczególnej relacji i że bardzo się cieszysz kiedy przyniosę ci taki prezent. Na początku nie chciał uwierzyć, ale opowiedziałam mu wszystko. Śmiał się, ale zgodził się. Nawet życzył ci smacznego! Czy to nie wspaniale?

— Nie, Dorota, nie…

Nie był w stanie poskładać myśl, sytuacja której właśnie stał się świadkiem przejechała po nim jak walec, zawróciła, i nadjeżdżała ponownie. Dwoma palcami uniosła jego uniosła jego brodę, żeby na nią spojrzał.

— Chyba już czas, żebyś wziął się w garść. Jesteś spermojadem, wiele razy pokazałeś mi jak z lubością wylizywałeś swój spust do czysta. Jesteś  moją podpaską, która zbiera wszystko co leci mi z cipy, więc kiedy pozwoliłam ci na lizanie to okaż wdzięczność!

— Ale to nie tak, nie…

Westchnęła ciężko. sięgnęła ręką między nogi i owinęła sobie końcówkę prezerwatywy wokół wskazującego palca. Pociągnęła a wysuwająca się ze swojej cipki gumowy sznurek ciągnął się w nieskończoność. Piotrek był zszokowany wielkością fiuta, który musiał się w to mieścić… czy to jest w ogóle możliwe…?! Zbiorniczek gumki zakołysał się jak huśtawka kiedy ostatecznie opuścił wnętrze Doroty. Kołysała nim, próbując najwyraźniej zahipnotyzować swojego męża.

— Popatrz… Ile tego jest! To jest jakiś kosmos, żeby wycisnąć z siebie taką ilość spermy… Straszna szkoda, że musi się zmarnować tyle wspaniałego nektaru…

Westchnęła ciężko z wyraźnym żalem.

—  Ale cóż, trzeba być konsekwentnym, prawda… mężusiu?

Ostatnie słowo wypowiedziała z pogardą i ironią jakby to była oczywista zniewaga.

— Obiecałam coś Danielowi, i tak będzie. Ty też coś obiecałeś, więc zbieraj się do minetki, bo jedna pizda w tym pomieszczeniu wystarczy — i to ta, którą masz się teraz zająć!

Chwyciła go za głowę i przycisnęła do swojego krocza.

— No dalej, postaraj się… Bądź dobrym mężem i wyliż moją biedną, przeruchaną przez Daniela cipkę… Jest taka obolała, sfatygowana i rozepchana… Najbardziej potrzebuje teraz twojego delikatnego języka żeby doszła do siebie…

Z wciśniętą twarzą starał się lizać jej wargi, ale unikał jak ognia wsadzania języka, nawet kiedy otwierała szeroko nogi i napierała coraz mocniej… Dorota nie była zadowolona z tego faktu.

— W ogóle się nie starasz! A może cipa twojej żony ci już nie smakuje ??

Nie odpowiedział na tą zaczepkę, nadal udawał, że wykonuje swoje obowiązki. Westchnęła, odsunęła go nieco od swoje muszelki, jednocześnie sięgając po wypełnioną prezerwatywę, przyciskając mu ją do kącika ust.

— Bierz tego robaka w rękę i trzep sobie. Piotrek! Patrz na moją cipę, zobacz jaka jest rozjechana, wyobraź sobie, jak Daniel znowu mi ją rozpycha, centymetry od twojej twarzy, jak oblepiam mu fiuta swoimi sokami, które się się leją na jego widok!

Trzepał jak kazała, mocno, szybko, a fiut rósł mu jak szalony na widok podpowiedziany przez Dorotę. Puścił wodze zakazanej  wyobraźni, która zalało go niewypowiedzianym podnieceniem… Zaczął marzyć o tym wielkim fiucie który rozpycha jej szparę, a jego żona wyje z rozkoszy w rytm wypełniających ją pchnięć niczym maszynowy tłok… Wyobrażał sobie jak jej maksymalnie napięta skóra wokół cipki porusza się wraz jego fiutem na zewnątrz i do środka. Tak bardzo chciałbym ja w tym momencie całować, lizać, całą jej wypełnioną cipę, nawet tego tłoczącego ją fiuta!

Chwyciła gumkę i wycisnęła część jej zawartość na swoje podbrzusze. Nasienie, perliste i gęste spłynęło po jej łechtaczce i wargach w dół w stronę ciemnego oczka.

— Jeżeli ci nie smakuje, to może poleję ci ją lukrem, żeby była słodsza!? Może wolisz smak cudzego fiuta niż cipę swoje żony? Co spermopijko, tak ci zasmakował cudzy spust?!

— Zobacz mój mężu jaka jestem zalana… Niedługo brzuszek mi spuchnie od jego spermy i będę nosiła jego dziecko. Kochanie, Daniel mnie zapłodni! zapłodni i zbrzuchaci twoją żonę! 

Piotrek był cały czerwony, oczy zaszły mu mgłą, ledwie słyszał jej głos. Zaczęła krzyczeć.

—Dalej!  Masz swój deser, zlizuj go! Zlizuj szybko, żeby nie zaszła w ciążę od spermy Daniela! Nie pozwól, żeby zapłodnił twoją żonę!

Rozkręcony do granic możliwości, z szałem w oczach, gotowy w każdym momencie żeby wybuchnąć rzucił się do jej pizdy łapczywie jak dziki pies. Rękami rozciągnął ją na oścież i zanurkował całą twarzą w jej zaspermioną cipę.

Krzyknęła z zaskoczenia, ale równocześnie wstrząśnięta od uderzenia niespodziewanego i silnego podniecenia. Lizał ją długimi, mocnymi pociągnięciami, od odbytu aż do drobnej szczecinki włosków u góry, niemal sprawiając jej ból. Odruchowo zaczęła machać biodrami dopominając się intensywniejszych wrażeń. Z jękiem który wydobył się z jej ust, ponad wyrzuconymi do góry biodrami oznajmiła swój orgazm. Opadła na łóżko wijąc się i oblizując, szczypiąc swoje nabrzmiałe sutki. Kiedy jej oddech się uspokoił uniosła głowę.

— Och! Nawet nie wiesz jaki orgazm mi dałeś…. — przejechała otwartą ręką po zaczerwienionym kroczu — wspaniale mnie wyczyściłeś, nie pominąłeś swoim języczkiem ani jednej kropli… Wstań i pokaż mi swojego fiutka.

Wstał z kolan, jego penis był maksymalnie naprężony.

— Uważasz, że zasłużyłeś na mnie?

Wciąż odurzony zapachem wymieszanej spermy i jej śluzu na swojej twarzy próbował skupić się na słowach.

—Tak, zasłużyłem…

— Ten twój penisek wygląda dziś nieco lepiej… Chciałbyś mi go wsadzić do cipki?

Aż odebrało mu dech z zaskoczenia, nie był w stanie uwierzyć, że mówi na serio!

— Chcesz mi go wsadzić do cipki i pieprzyć mnie tak, jak pieprzył mnie dzisiaj Daniel??

Usiadła. Zaczęła głaskać jego penisa, patrzyła na niego z dołu…

— Jeżeli chcesz mnie dzisiaj mieć dla siebie, możesz… Pod warunkiem, że użyjesz prezerwatywy Daniela…

— Co ?!

— Skoro taki mężczyzna jak Daniel użył prezerwatywy, to ty musisz tym bardziej — przyspieszyła masowanie ręką — może  jak sobie wetrzesz prawdziwe, silne nasienie w  swojego malucha, to może pomoże ci to z twoją erekcją, może nawet z rozmiarem? Jesteś w stanie to dla mnie i dla siebie zrobić? Zależy ci?

Dysząc ciężko pokiwał tylko głową, wizja pieprzenia własnej żony po niemal rok całkowicie odebrała mu rozum. Wzięła wypełnioną gumkę, ostrożnie ją rozciągnęła i powoli naciągnęła na penisa męża. Lekko drgnął kiedy jego stygnąca, gęsta maź dotknęła jego rozgrzanego czubka. Kiedy ją założyła, ścisnęła nasadę penisa, a drugą chwyciła w pięść jego główkę i przejechała bardzo powoli w dół, aż do nasady.

— Musimy się postarać…żeby cały twój penis… był dokładnie nasmarowany… prawdziwym…nasieniem…

Przesunęła się w głąb łóżka i rozłożyła szeroko ugięte nogi, zaczęła masować ich wewnętrzną stronę. patrzyła rozmarzonym, mętnym i pożądliwym wzrokiem na swojego męża.

— Chodź do mnie… chcę ciebie… wejdź we mnie… pomasuj moją biedną, sponiewieraną cipę… Pomasuj ją swoim malutkim penisem…

Klęknął między jej rozłożonymi nogami i patrzył zahipnotyzowany na jej szparkę jakby była pierwszą w jego życiu. Przyłożył penisa do jej warg i zaczął pocierać. Smakował tą nierzeczywistą chwilę, czy faktycznie zasłużył na to żeby wejść w swoja żonę? Czy starał się wystarczająco na taką nagrodę? Bał się, że to wszystko może prysnąć jak mydlana bańka… bał się, że kiedy w nią wejdzie nie zadowoli jej, albo tryśnie w minutę powolny nagłą i ogarniającą rozkoszą…

Dorota postanowiła wspomóc go w tej ciężkiej próbie, głaskała jego policzek i masowała klatkę piersiową.

— Piotrek… spenetruj swoja żonę… moja cipka czeka na ciebie.

Chwycił penisa mocno w garść i wszedł w nią. Zawartość gumki oblepiła go jeszcze ścisłej i czuł, że niemal wciska mu się w skórę. Z natłoku wrażeń nabrał głęboki oddech, a Dorota nie przerywała swych pieszczot.

— No dalej… wejdź we mnie… chcę cię poczuć…

— Dorota, wszedłem…— odpowiedział zaskoczony i rozgorączkowany.

Dorota oprzytomniała, wybita ze swojego falującego podniecenia. Spojrzała między swoje nogi i sięgnęła tam ręką, macając uważnie swoje wargi i jego fiuta.

— Racja, ale nic nie poczułam… Musisz się bardziej postarać. Po takiej pale, którą dzisiaj przyjęłam w ogóle nie czuję twojego miękkiego, małego penisa… Postaw go tak, żebym się poczuła!

Patrzył w jej twarz starając się wyczytać zachętę lub rozczarowanie, ale widział jedynie obojętność… Mimo wszystko zachęcała go dalej.

— Czy przyjemnie ci z jego gorącą sperma wokół twojego fiuta?? Tak, dalej… ruchaj gumkę z jego spustem! Niech ci sprawi tyle przyjemności ile mnie…

Kolejne upokorzenie i kolejne… Jak kamień w głowę. Posuwał ją jak tylko potrafił, całą długością pchając mocno tak, że piersi jej falowały w jego rytmie.

 Zaczęła się rozglądać wokół jakby czekała na autobus, a jego wcale tu nie było.

— Piotrek, ja w ogóle nie czuje twojego fiuta… to nie ma sensu… Nie dzisiaj rogaczu. Ten nędzny fiutek mnie nie zadowoli. Nie wypełnisz mi cipki tak, jak tego potrzebuję. Nie jesteś w stanie mnie wypieprzyć tak, jak na to zasługuję.

 Klęknęła i nachyliła się całując go delikatnie zanim wyszeptała: 

—Zasługuje na mężczyznę z porządnym, grubym chujem… Takiego, który mnie wypieprzy lepiej niż ty kiedykolwiek mogłeś…

W jej oczach widział kompletny brak reakcji na swoje starania, był załamany i zażenowany.

— Myślałam… Myślałam, że kiedy poczujesz prawdziwą, samczą spermę, obudzisz w sobie prawdziwego mężczyznę, postawisz kutasa na baczność, będziesz mnie w stanie zadowolić, ale myliłam się. Dajmy sobie spokój… Chodź, przytul się.

Objęła go i położyła na sobie. Wciąż klęcząc wtulił się w jej szyję, a ona masowała jego plecy i głaskała po głowie.

— Myślałam dzisiaj cały dzień o twoim miękkim penisie, wiesz? I szczerze to nawet się cieszę, że jest taki mały i miękki…

— Umm… To znaczny, dlaczego?

—  Wiem, że przez ostatni czas mieliśmy trochę spięć, bo albo ci nie stawał albo tryskał od razu po postawieniu, i nie byłeś w stanie mnie  zadowolić.

— No zdarzało się niekiedy, prawda…

— Teraz kiedy się zgodziłeś, żebym spotykała się z innymi mężczyznami, myślę, jest idealnie…

— Na-naprawdę??

— Tak, mam to co najlepsze z obu stron. Od ciebie mam miłość, którą czują na co dzień, czułość, przytulanie… Uwielbiam kiedy mnie masujesz, dotykasz rękami i ustami…Widzę, że ty też jesteś mniej sfrustrowany kiedy nie musisz udawać, że jesteś w stanie mnie zaspokoić i widzisz jak doskonale potrafi to zrobić ktoś inny! Z drugiej strony mam jednorazowych facetów którzy wypieprzą mnie kilka razy pod rząd do utraty tchu, a potem zostawią z moimi orgazmami i więcej się nie pojawią. To jest prawdziwe szczęście, Piotruś, że to rozumiesz i akceptujesz!

— Nie myślałem o tym w ten sposób, ale chyba coś w tym jest, masz rację… Widzę, że jesteś ostatnio zrelaksowana, zadowolona i… szczęśliwa. Ja też, chyba czuję się lepiej, kiedy… nie muszę udowadniać, a widzę twoje szczęście… Też się cieszę.

Wzięła jego głowę w dwie ręce i pocałowała gorąco w usta.

— Jesteś najlepszym mężem na świecie, wiesz? Kocham cię nad życie…

Mówiła i całowała go namiętnie po szyi i klatce torsie.

— Wiem, że nie jesteś mnie w stanie zadowolić, dlatego nie wymagam tego od ciebie i nie będę się złościć, obiecuję! Ale… ale myślę, że możesz mi pomóc, prawda?

— Oczywiście! Ale jak mógłbym ci pomóc z moim.. to znaczy co miałbym zrobić?

Pocałowała go ponownie kładąc mu rękę na oczach.

— Zamknij oczy, a ja zajmę się resztą… Wiem czego potrzebuję… I wiem też czego ty potrzebujesz…

Wsadziła język do jego ust, szukając w nim satysfakcji dla swojego nienasyconego pożądania, druga ręką znów wślizgnęła się między ich krocza. Chwyciła jego jądra pieszcząc je, miętosząc i przekładając w dłoni. Miękki penis nadal pozostający w jej wnętrzu nie wykazywał większych oznak zadowolenia.

Piotrek starał się przywołać w pamięci najbardziej podniecające których doświadczył, o których był w stanie sobie przypomnieć czy które kłębiły się w jego marzeniach. Korowód wspaniałych kobiet, uległych, czekających na każdą jego zachciankę wirował mu w myślach, ale nie dawała tej desperacko pożądanej erekcji. Szukał w myślach nadal i ledwie zanotował kiedy wycofała rękę i zebrała ślinę na rękę. Następne co poczuł, to jak sięga między jego pośladki po pośpiesznym rozsmarowaniu wokół jego odbytu spenetrowała go bez ostrzeżenia. Jęknął i próbował się wyprostować, ale objęła mocno jego szyję, zmuszając by zanurkował głową ponownie w jej kark… Nie przestając go palcować syczała mu namiętnie do ucha…

— Możesz już przestać udawać, przecież widzę jak ci się podoba… zobacz jak ci stanął!

Faktycznie, palec Doroty który teraz poruszał się w jego tyłku dał natychmiastowy efekt.

— Lubisz to, przyznaj…Lubisz być ruchany w dupę? Podnieca cię to, od razu robisz się twardy… teraz niemal cię czuję… Dobrze, że twój fiut pływa w spermie Daniela, dzięki temu, że pół gumki to jego spust, teraz w końcu czuje, że mam coś w cipce! Och mężu! To takie przyjemnie i podniecające kiedy pieprzysz mnie w wypełnionej prezerwatywie po moim kochanku, nie przestawaj!

Mętlik w głowie Piotrka nabierał rozpędu wraz z podnieceniem i erekcją, które teraz na wyścigi zaprzątały mu myśli… Widząc efekt swojej pracy Dorota dokręciła śrubę.

— No dalej, nie udawaj! zrób to! pieprz tego fiuta w twojej dupie! dalej, napieraj na niego!

Jak na rozkaz poczuła jak Piotrek rzuca się biodrami w tył prosto w we wciskające się w niego palce.

— Ciekawe dałbyś radę z fiutem mojego kochanka…

Na potwierdzenie swoich słów sięgnęła po leżący nieopodal żel. Wycisnęła duży strumień między pośladki męża tak, że spływał jej po ręce i dalej w dół jądrach i skapywał na łóżko. Kiedy zebrała palcami dużą porcję i rozsmarowała je dokładnie, a następnie wsadziła w jego rozgrzany odbyt trzy palce…

Zajęczał z bólu, bronił się i starał się uwolnić, ale trzymała go mocno, nie pozwalając oderwać się od jej ciała.

— Spokojnie… dasz radę… w ciągu tego roku wziąłeś w tyłek więcej razy niż ja w cipkę przez całe życie… Skoro Daniel zmieścił się w moją drobną cipkę to w twoją rozjechaną dupcię również…

Nie przestała z wyczuciem go palcować, szeptać, gryź  płatka jego ucha, lizać twarzy by w natłoku bodźców zmusić go do posłuszeństwa… Czuła, że powoli się rozluźnia, po milimetrze przyjmuje ją głębiej, a jego penis, po pierwszym szoku zaczął znowu reagować entuzjastycznie.

— Pięknie bierzesz fiuta Daniela, bardzo ładnie… Myślisz, że dasz radę wziąć go całego??

—  Chyba dam radę… — wymamrotał z twarzą w jej włosach.

—  No to na co czekasz? O co chcesz poprosić?

— Proszę, wsadź mi całego fiuta, wsadź do samego końca!

—  Jak sobie życzysz…

Powoli, stanowczo, ledwie sięgając ręką wsadziła w niego palce tyle na ile mogła. Kiedy poczuła, że rozciągnęła odbyt męża bardziej niż kiedykolwiek, marzącego, że posuwa go prawdziwy fiut— poczuła satysfakcję, że przekroczyła kolejną granicę. Fala rozkoszy  obalał ją niespodziewanie. Stymulowany do granicy wytrzymałości Piotrek, twardy i nabrzmiały jak nigdy zaczął posuwać ją jak naćpany. Czubek jego rozgrzanego penisa uderzał w przednia ścianę jej pochwy, w jej najwrażliwsze miejsce powodując, że z każdym ruchem pisk w jej uszach i oślepiające światło odrywały ją od zmysłów. Zszokowana broniła się, nie chciała odpuścić kontroli za żadną cenę, tej drogiej zdobyczy, którą z takim trudem i mozołem zdobyła! Przerażała ją myśl, że znów odda mu w pełni swoje ciało i duszę, że podda mu się, że ten niekontrolowany orgazm będzie walną bitwą którą on wygra! Znów ją posiądzie, a ona ukorzy się i wrócił na swoje miejsce i wszyscy naprawdę dowiedzą się kim jest ta Dorota…

Orgazmu który się przez nią przetoczył był jak stado zwierząt o miękkich kopytach, które ugniatały ciało w rytmicznych spazmach…  Niemal bolesne,  skurcze cipki próbowały wściekle zassać miłosny nektar, który oddzielony był od niej nieprzepuszczalną barierą. Obezwładniające białe światło, które podpaliło ciało i ścisnęło gardło i mimo, że miała ochotę wyć jak wilczyca w rui nie wydała ani dźwięku… Była tak blisko porażki i okazania jak bardzo Piotrek potrafi panować nad jej ciałem… o mały włos. Postarała się zebrać myśli i wrócić na właściwe tory, nie okazując co właśnie przeżyła…

— Dobrze mój kochany, ładnie się spisałeś, zobacz jak ładnie wpasowało się pół mojej rączki…

Cofnęła rękę spomiędzy jego pośladków i puściła jego szyję… Miała nadzieję, że w półmroku sypialni nie zauważy co właśnie zrobił z jej ciałem…

— Zasłużyłeś jeszcze troszkę przyjemności… obiecałam ci dać ci coś czego potrzebujesz… Dzisiaj znów będziesz mógł… przeżywać to co przeżywałam ja…

Zmieniła pozycję. Uklęknęła, tyłem do niego, wypięła się najbardziej jak umiała, niczym przeciągająca się kocica ponownie pozwalając mu nasycić wzrok swoją wilgotną szparką. Zmysłowo zatoczyła nią  lekkie kółeczka po czym wyszeptała:

— Wiesz co masz robić.

Zbliżył się do niej na kolanach i nie odrywając wzroku od jej krągłych pośladków pocierał między nimi śliskim od soków penisem. Kiedy usłyszał jej mruczenie zebrał się na odwagę wsadził go powoli w jej brzoskwinkę, nie pytając, chociaż czuł, że powinien był… Serce zabiło mu ciężko od zakazanej rozkoszy jej wnętrza.

— O  tak… dobrze, wymasuj moją obolałą cipę…

Piotrek był oniemiały z zachwytu patrząc na szczupłe i niesamowicie seksowne krągłości pleców i bioder swojej żony… Ogromne podniecenie mieszało się z tęsknotą i radością, że oto po wielu miesiącach odkąd odstawiłam go od swojego ciała mógł jej zakosztować ponownie, chociażby i w takich okolicznościach…

Odważył się położyć ręce na jej biodrach, a gdy nie zaprotestowała penetrował ją coraz mocniej i głębiej.

— Dalej, posuwaj mnie, wiesz jak uwielbiam twojego fiuta… Daniel, proszę, nie każ mi na niego czekać…

Zastygł uderzony obuchem składającym się z samego bólu… Gniew, wściekłość, żal, wstyd sparaliżowany go do tego stopnia, że nie w głowie miał totalną pustkę…

— Och… dobrze mi, nie przestawaj…

Rozgoryczony i zły nie miał siły już skupiać się na niej, przewidywać co sprawi jej przyjemność. Czuł jak krew napływa mu do twarzy. Teraz wściekłość wzbierała i chciała jedynie żeby ukarać Dorotę w jakikolwiek sposób. Patrząc na jej wypiętą i bezbronną dupę miał tylko jedną możliwość. Pchnął ja najmocniej jak potrafił.

Krzyknęła zaskoczona. Naparł ponownie. Chciała się odsunąć lub oswobodzić, ale trzymał jej biodra i nie puszczał. Sięgnęła za siebie ręką próbując powstrzymać go by nie wpychał się w nią tak głęboko…

—  Ała! Nie tak mocno! — próbowała położyła rękę na jego brzuchu by powstrzymać jego impet, ale nic sobie z tego nie robił — Daniel, błagam! Nie tak mocno! Rozerwiesz mnie!

Piotr był wściekły i nie zamierzał jej słuchać, te długie miesiące upokorzeń i znieważania musiały w końcu znaleźć ujście.

— Boże, Daniel!  Proszę! Moja cipa nie zmieści twojego wielkiego chuja, nie napieraj tak!

Uśmiechnął się szyderczo czując, że w końcu może się na niej odegrać. Wysuwał się z niej niemal cały tylko po to by potem wtłoczyć w nią swojego fiuta tak, że czuł jak uderza o dno jej cipy.

— O boże, dojdę! Wytrzymam twoją wielką pałę, tylko teraz nie przestawaj!

Zaczęła wyć jak suka niemal zagłuszając swoim krzykiem klaskanie odbijającej się dupy. Posuwał ją tak jak, posuwa się tanią dziwkę, jedynie dla zaspokojenia swojej żądzy, za nic mając je przyjemność i jej ciało.

— Daniel, posuwaj mnie! Zlej mi się, chcę mieć z tobą dziecko!!! — wściekły Piotrek wbił paznokcie w jej uda, raniąc ją przy każdy pchnięciu a Dorota krzyczała daje i głośniej — Dalej! Wyspermij mi się do cipy, chcę tego, błagam cię, chcę nosić twoje dziecko!!!

W szale ich kopulacji gdy oboje już przestali być istotami ludzkimi, tylko wściekłymi i pożądliwymi zwierzętami, odwróciła się do niego twarzą przewiercając go dzikim wzrokiem szeroko otwartych oczu.

— Spuść się we mnie i zapłodnij mnie! Piotrek nie musi wiedzieć, nie domyśli się!  Daj mi twoje dziecko, a on będzie je wychowywał ja swoje!!!

 Patrząc jej prosto w oczy zawył i zaczął tryskać. Każdy skurcz, który był jak ściśnięcie imadłem, wyrzucał strugi spermy z jego przepełnionych jąder… Pompował swój spust prosto w prezerwatywę wypełnioną nasieniem kochanka swojej żony, tym, którego tak bardzo ona  pożądała…

Wysunął z niej swojego jeszcze sztywnego i obolałego fiuta i odczołgał się kawałek na bok po czym padł wycieńczony na plecy oddychając łapczywie jak po przebiegnięciu maratonu.

Dorota nie zmieniła pozycji, jak gdyby nie dotarło do niej, że to szaleńcze pieprzenie właśnie się skończyło. Starała się oddychać miarowo i dotykała swojej cipki sprawdzając w obawie, że mogło się tam zdarzyć coś złego. Tak naprawdę starała się opanować po kolejnym orgazmie, który zdewastował jej ciało i duszę… Miała ochotę rozpłakać się, przytulić się do swojego męża i znów być tą siedzącą w kącie Dorotką… Dochodząc powoli do siebie zerknęła na Piotrka i zebrała myśli…

Powoli położyła się przy nim z głową na jego ramieniu. Z przyjemnością zauważyła efekty swojego wpływu — jak twarde i umięśnione stały się jego ramiona i barki, jak zniknęły fałdy na brzuchu… Zaczęła masować cały jego tors…

Całowała go czule w policzek i szyję. Sięgnęła ręką do jego miękkiego penisa, obejmując go mocno. Drgnął, kiedy ściągała mu prezerwatywę. Cały był wyjątkowo opuchnięty od tak długiego pływania w cudzym nasieniu… Uniosła ją lekko w górę i wycisnęła ją obfitym strumieniem opróżniając ją z powrotem na jego penisa. Całą powierzchnią ręki rozprowadzała zmieszane nasienie, męża oraz kochanka, po jego brzuchu, kroczu i odbycie…

— Wiedziałam, jak bardzo będziesz się cieszył z moje randki… Za każdy razem, kiedy opowiadam ci jak uprawiam seks z innymi mężczyznami masz takie intensywne orgazmy i tryskasz tak obficie… Na szczęście nawet w połowie nie masz takiego penisa jak Daniel, bo mógłbyś mi faktycznie zrobić krzywdę, hahaha!

Uspokoił swoje myśli, przełknął kilka razy w swoim wysuszonym gardle. Bił się z myślami czy zapytać…

— Dorota…

— Słucham kochanie…

— Czy… Czy ty…

Podniosła się na łokciu, i pocałowała go w czoło nie przestając głaskać jego penisa i jądra.

— Nie kochanie. Nie jestem w ciąży. Wiem, że nie jesteś mi w stanie dać dziecka takiego, jakiego bym chciała i nie mam o to do ciebie żalu. To nie jest twoje zadanie ani twoja decyzja. Jesteśmy razem i poradzimy sobie ze wszystkim, wiesz przecież, że cię kocham nad życie…

Mokrymi palcami przejechała po jego wargach.

— Wiem co potrafisz i w czym jesteś dobry…

Sięgnęła między jego nogi i wsadziła opuszki dwóch palców w jego odbyt powodując, że jęknął cicho.

— Wiem też co tak naprawdę lubisz…

Następnie chwyciła w dwa palce wrażliwą główkę jego penisa i naciągnęła w górę przez co drgnął niespokojnie.

—  I bardzo dobrze wiem, czego nie potrafisz i czego nie możesz mi dać. — powiedziała i ostentacyjnie wypuściła go z palców pozostawiając rękę zawieszoną w powietrzu.

— Kiedy zdecyduje się zajść w ciążę, powiem ci. Znajdę odpowiedniego kandydata… który się we mnie spuści bez gumy… i zapłodni moją cipkę… i da mi silne dziecko z którego oboje będziemy mogli być dumni i które wychowasz jak swoje…— wciąż mokrą ręką pomasowała mu policzek i pocałowała namiętnie w usta—  Teraz się tym nie przejmuj. Ciesz się chwilą. Zobacz jak wspaniale na ciebie podziałała sperma prawdziwego mężczyzny, jak przez ułamek chwili sam mogłeś być jak prawdziwy mężczyzna… Pomyśl jak jeszcze mógłbyś ją wykorzystać, żeby sprawić mi przyjemność….

Powoli wstała i poszła do łazienki. Zamknęła za sobą drzwi i oparła się o umywalkę w powolnym, ale mocnym przypływie słabości. Była tak blisko, żeby się złamać! Tak mozolnie budowana tama mogła runąć i obrócić w niwecz jej mozolnie budowany świat. Musi się wziąć w garść i doprowadzić do końca to co zaplanowała…

80
8.5/10
Podziel się ze znajomymi

Jak Ci się podobało?

Średnia: 8.5/10 (2 głosy oddane)

Z tej serii

Komentarze (0)

Teksty o podobnej tematyce:

pokątne opowiadania erotyczne
Witamy na Pokatne.pl

Serwis zawiera treści o charakterze erotycznym, przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich.
Decydując się na wejście na strony serwisu Pokatne.pl potwierdzasz, że jesteś osobą pełnoletnią.

Pliki cookies i polityka prywatności

Zgodnie z rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Potrzebujemy Twojej zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych przechowywanych w plikach cookies.
Zgadzam się na przechowywanie na urządzeniu, z którego korzystam tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie moich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania przeze mnie ze stron internetowej lub serwisów oraz innych parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych i w celach analitycznych.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz w regulaminie serwisu.