Nieposkromione marzenia (XV). Na wyciągnięcie ręki...
22 sierpnia 2026
Nieposkromione marzenia
39 min
Poniższy tekst znajduje się w poczekalni!
Impreza integracyjna w siedzibie firmy była miłym zaskoczeniem dla pracowników. Wszyscy poczuli, że po ostatnich przepychankach na najwyższych stołkach nadeszło w końcu odprężenie, a popularność szefa zanotowała znaczący wzrost. Ludzie dopowiedzieli sobie po fakcie, że jaki jest, taki jest — wymagający, surowy, ale fajną imprezą też potrafi pracownika wynagrodzić. Tylko trochę dziwiło, że tematem przewodnim jest akurat Meksyk. I pokazy flamenco pasują raczej do Hiszpanii? Ale co tam! Za to jakie niesamowite były pokazy z kaskaderów z wirującymi ogniami! Jak wspaniale ci mariachi grali na gitarach!
Oboje z Dorotą stali z boku i obserwowali kolejne atrakcje przy zachodzącym słońcu.
— Mam nadzieję, że wiesz, co robisz… Strasznie to grubymi nićmi szyte.
— Uwierz mi — powiedziała sarkastycznie, nie odwracając wzroku od gimnastykującej się kobiety, wokół której sypały się snopy iskier — to najbardziej jedwabna nitka, jaka się w tej firmie pojawiła.
Kelnerzy, którzy kręcili się i podawali napoje z limonką i sokiem pomidorowym, byli dokładnie poinstruowani, które drinki mają być podane zastępcom dyrektora. Impreza była przednia, atmosfera świetna, nikogo więc nie dziwiło, że jego zausznicy bawią się w najlepsze. Robiło się już późno, kiedy szeregowi pracownicy się rozeszli, a szefostwo zabawiło chwile dłużej. Niebieskie światła, które zaświeciły się chwilę po tym, jak wyjechali za bramę, a następnie badanie alkomatem przez policjantów były szokiem dla wszystkich. Wszystkich oprócz dwóch osób.
Następnego dnia wezwani zastępcy byli postawieni przed faktem dokonanym. Ich naganne i karygodne zachowanie nie miało usprawiedliwienia. Dyrektor nie chciał słuchać bajek o tym, jak to ktoś musiał im coś dolać do drinków. Przecież wszyscy pili to samo, prawda?? Na taką katastrofę wizerunkową nikt nie mógł się zgodzić i rozwiązanie ich umowy za porozumieniem stron było jedynym dyplomatycznym wyjściem. Robił to z bólem serca, po tym wszystkim, co razem w tej firmie stworzyli… Obiecał, że nie zostawi ich na lodzie, i jak tylko plotki ucichną, za parę tygodni uruchomi swoje kontakty i załatwi im dobre posady. To akurat było prawdą — miał kilka uciążliwych długów wdzięczności, które zamierzał w końcu spłacić “sprawdzonymi nazwiskami”. Zajmie im rok czy dwa, zanim się zorientują jakie to kukułcze jaja, ale wtedy ich szkodnictwo przyniesie już nieodwracalne efekty… Dlatego w pierwszej kolejności zacznie dzwonić do najbardziej irytujących znajomych.
Dwa tygodnie później krótka wibracja telefonu Doroty wyrwała ją z pracy. Był to umówiony znak, żeby pojawiła się w jego gabinecie. Uśmiechnęła się z politowaniem… Owijała sobie dyrektora wokół palca coraz mocniej, a dla niego wciąż szczytem władzy było ostentacyjne wzywanie do gabinetu na zawołanie… Co za gównażeria…
— Jak nastroje?
— Z tego, co do mnie dociera, takie jak się spodziewaliśmy. Głównie jedno i to samo — wszyscy uważają, że dupki myślały, że są bezkarne i dobrze im tak. Pewnie sami sobie dolewali wódy w kiblu i wpadli na własne życzenie.
Uśmiechnęła się, patrząc na niedowierzającą minę swojego szefa. Wszystko poszło tak gładko i sprawnie, jak mówiła.
— Mhm… — burknął.
Był pod dużym wrażeniem. Wydawało mu się, że to on rozdaje karty, tymczasem ta… Ona, Dorota pokazał, że potrafi znienacka i po cichu zrobić takie przetasowanie. Kiedy tylko zdecyduje. Uczucie strachu o swoją posadę, które w nim kiełkowało, było realne. Równie realne co jej obłędne ciało, które mu podarowała. Był to najdroższy prezent, jaki otrzymał i bał się, że zapłaci za nie pełną cenę, ale nie dało się odmówić… Pozycja i renoma były dla niego najważniejszymi na świecie rzeczami. Wszystko, co mogło je poprawić — należało zrobić, a co pogorszyć — unikać. To było proste, dopóki nie pojawiła się ona…
Miał żonę, ale głównie po to, żeby była ładną ozdobą, którą można było się pochwalić i która patrzyła w niego jak w obrazek. Autentyczny podziw był wystarczającą nagrodą za jej utrzymywanie. W łóżko była średnia, wystarczała na tyle, żeby nie chodzić na boki, a przynajmniej niezbyt często… A raz na jakiś czas sklepać do swoich sekretnych fetyszy… Ale teraz, kiedy pojawiła się ta zjawiskowa Dorota, byłaby jak perła w koronie jego sukcesów, gdyby ją sobie tylko dobrze wychował…
Do tej pory lubił uwodzić, zwodzić, pogrywać z kobietami. Traktował je jak przedmioty i kiedy widział, że miał je w garści — momentalnie się nudziły i porzucał je, pozostając zimnym i ignorującym. Teraz czuł stałą ekscytację na myśl, że ten biały kruk wciąż wokół niego krąży i nie daje się usidlić.
— Skąd ty znasz takie sztuczki??
— Cóż, każdy był kiedyś młody. W liceum miałam…
“Daniela… jaki on był kochany i wspaniały…” Myśl wbiła się jej do mózgu z szokującą intensywnością. Dlaczego teraz o nim pomyślała? “Mam jego numer, trzeba by odświeżyć starą znajomość…”. Boże! To nią wstrząsnęło. Faceci zmieniani jak rękawiczki to jedno, ale rozniecać starą miłość?? Przecież ma Piotrka, ma plan, który musi doprowadzić do końca!
— Co miałaś? — spytał dyrektor, kiedy zawiesiła głos zbyt długo.
— Miałam ten… no… Niejedną imprezę. Wtedy były popularne drinki z sokiem pomidorowym i zorientowaliśmy się, że nie czuć w nim alkoholu, więc dla jaj dolewaliśmy sztywniakom i abstynentów na imprezach i mało kto się zorientował.
— No proszę… Tyle lat minęło, a doświadczenie się przydało.
Uśmiechnęła się w odpowiedzi. Wyczyścił krtań, zanim zaczął.
— Przejrzałem propozycję twojego maila do centrali. Musiałam zrobić sporo poprawek… — Jakżeby inaczej… Przecież zawsze wie lepiej. — Ale nadaje się. Jutro to wyślę. Trzymaj kciuki, żeby to łyknęli.
Wiadomość Doroty była totalnym bełkotem dla zarządu. Tłumaczyła, dlaczego zamiast kilku zastępców będzie tylko jedna osoba zajmująca się niemal wszystkim. Nie było tam treści czy logiki, za to mnóstwo słów — kluczy, które zachwycają i z którymi się nie dyskutuje. Zmiany kulturowe, nowoczesne zarządzanie, lean managment, women empowerment, równouprawnienie, parytet, multitasking i tak dalej… Dla jaj Dorota określiła się nawet jak gender fluid, żeby pojechać po bandzie. Niech teraz spróbuję odmówić…
— Dziękuję. Teraz ja muszę wnieść małą poprawkę do naszej współpracy.
Widziała, że momentalnie się spiął.
— Spokojnie. Mówię o szkoleniu. Ten wpis do CV do będzie troszkę za mało.
— Co masz na myśli?
— Stawkę. Taką jak mają twoi wykładowcy. Płacisz im marny grosz, więc dla siebie poproszę potrójną.
Spojrzał na nią autentycznie zaskoczony.
— Spokojnie. Część dasz mi na umowie, a część w voucherze na hotel. I tak nic nie pójdzie z twojej kieszeni, z to… Ty będziesz miał… konkret w swoim CV.
Zapomniał o samokontroli i uśmiechnął się szeroko na tę myśl.
— Hmmm… Mógłbym się na to zgodzić….
— Ale mam jeden warunek.
— Co?!
— U mnie w mieszkaniu.
— Aha.— uspokoił się — dobrze.
— … I w obecności mojego męża. — stwierdziła zimno fakt.
— Co?! Oszalałaś?! — krzyknął odruchowo.
— Taki jest warunek. — twardo obstawała przy swoim. — Jesteśmy umówieni na takie rzeczy i nie będzie miał pretensji. Bez obaw. Lubisz pokazywać wokół, kto ma władzę. Spodziewałam się większego entuzjazmu na propozycję bezkarnego wyruchaniu komuś żony na jego oczach?
Mierzyli się wzrokiem w milczeniu, próbując odgadnąć swoje intencje.
— W piątek po pracy zawieziesz mnie na obiad, a potem pojedziemy do mnie.
Stwierdziła fakt i nie czekając na odpowiedź, wróciła do pracy.
Piotrek wrócił z firmy późnym popołudniem. Musiał zrealizować część projektu na tamtejszym oprogramowaniu. Nie dość, że było genialne, to luźne rozmowy ludzi wokół, sugestie i porady sprawiły, że w ogóle nie czuł, że tak naprawdę pracuje i stracił orientację w czasie. Kiedy wszedł na swoje piętro, niemal w tym samym czasie Dorota wyszła z windy.
— Cześć kochanie! — Przytuliła się czule i pocałowała go w usta.
Weszli do mieszkania i każdy zaczął swój mały rytuał — on gotowanie, ona przebieranie w łazience. Kiedy była gotowa, usiadła przy stole i obserwowała go z przyjemnością. Sprawnymi, zdecydowanymi ruchami ogarniał szybki obiad. Trzeba przyznać, że z tygodnia na tydzień szło mu coraz lepiej i posiłki był autentycznie dobre.
— Jak ci się pracuje z ludźmi po takiej przerwie?
— Wiesz, trochę się obawiałem, ale mają świetny sprzęt i soft, więc jest wygodnie, a zawsze jest też ktoś pod ręką, żeby się dopytać i poradzić.
“Oh, więc wielki pan Piotr zauważył już, że są na tym świecie ludzie, którzy mogą wiedzieć coś więcej? Co za postęp!”, pomyślała, ale zostawiła tę złośliwą uwagę dla siebie.
— Na razie byłem u nich kilka razy, ale atmosfera jest świetna! Kurczę, w drugą stronę też to działa, bo dobrze być mądralą, którego inni te potrzebują i wypytują o różne rzeczy hahaha!
— To znaczy?
Pytanie go zaskoczyło.
— Nie rozumiem, o co pytasz?
— Wcześniej robiłeś wszystko zdalnie, dlaczego teraz zacząłeś do nich chodzić?
— Mówiłem ci, że dostali fuchę z większym kontraktem, prawda? No właśnie, do niego mnie potrzebują jeszcze bardziej. Większość rzeczy ogarniają, ale z jednym elementem nie mają doświadczenia.
— Ty za to nasz się na tym świetnie?
— Trafiony zatopiony! — Uśmiechnął się z dumą, mieszając żywiołowo na patelni.
— Trafiony zatopiony… — powtórzyła zamyślona… Cieszyła się, widząc jego szczęście, ale głęboko odczuwany niepokój nie pozwalał ponieść się entuzjazmowi. Postanowiła bardzo delikatnie dobrać słowa.
— Słuchaj… A ile takich projektów oni już zrobili?
— Czegoś takiego jeszcze nigdy, dlatego moje akcje tak wzrosły, hahaha! — mimo usilnych prób, wyczuł jej rezerwę.
— Wiem, co myślisz! Mogę cię uspokoić, rozmawiałem z Mateuszem, to znaczy moim szefem — generalnie nie zatrudniają zleceniowców, ale…
— Ale dla ciebie zrobią wyjątek?
— Właśnie! — kolejny szeroki uśmiech.
Zaczął relacjonować jeszcze raz rozmowę, którą przeprowadzili. Poprzednim razem nie miała do tego głowy, ale teraz, analizując na chłodno, zauważyła dość dobrze ukryty, ale banalny schemat… Pokaż wszystko, co potrafisz, nagroda jest już za rogiem! Ale tam będzie czekała tylko pochwała, uścisk dłoni i wszystkiego dobrego w innej firmie. Nic więcej… Poczuła dojmujące rozczarowanie… Jak mógł dać się nabrać na tak tani numer?? Obietnica paintballa, sauny i pijackiego weekendu na koszt firmy przesłoniły mu oczy?!
— Jak się nazywa ta twoja firma? — spytała, sięgając za komórkę. Zapisała nazwę i nazwisko Mateusza z mocnym postanowieniem interwencji… Nie pozwoli zrobić swojego męża w wała. Patrzyła na firmowe i socjalowe fotki tego typa. Bez szału… No, ale cóż… Zrobi, co trzeba będzie.
Odłożyła telefon i zaczęli jeść.
— Pamiętasz naszą ostatnią rozmowę? W restauracji?
— Całkiem dobrze. — uśmiechnął się bez większego skrępowania.
— W piątek zobaczysz mnie po raz pierwszy. — stwierdziła, a nutka pytającego tonu była wręcz niewyczuwalna.
— Oo… — zdziwił się, lecz nie zszokował. — Ten piątek?
— Tak.
Zamyślił się. Starał się powiedzieć coś mądrego, ale tej sytuacji takie słowa nie istniały.
— Nie mamy wtedy nic zaplanowanego. To nie potrwa długo…
— Okej…
— Okej, że się zgadzasz, czy okej, że nie mamy planów?
— No… Jeżeli tak postanowiłaś…
— Piotrek… — wzięła go za rękę. — To była twoja decyzja. Dużo rozmawialiśmy, dużo ci opowiadałam… o sobie. Zobaczyłeś tylko rąbek, który ci uchyliłam. Jeżeli domyślanie się i rozpamiętywanie sprawia ci ból, może faktycznie lepiej, żebyś zobaczył to na własne oczy i nie musiał się zastanawiać. To nic spektakularnego. Zwykły seks zwykłych ludzi. Dasz radę? Być obok nago, patrzeć i nic nie robić?
— Myślę… Myślę, że tak. — nagle nabrał przewrotnej odwagi. — W końcu jesteś moją żoną, a ja powinienem być przy tobie nawet… zwłaszcza w takich momentach.
— Dasz radę patrzeć, jak twoja żona będzie dochodziła na obcy fiucie i prosiła go o więcej?
— Chyba tak… — jego pewność siebie zaliczyła lekki spadek—… ale, czy tym razem… Z racji, że to jest pierwszy raz…
— Mam użyć prezerwatywy?— znieruchomiał, gdy słowa wybrzmiały.
Odetchnął z ulgą, gdy kiwnęła głową.
— Tym razem tak. Aha, niedługo będę miała szkolenie w weekend, wpiszę do kalendarza.
— Ok. Z firmy zaprosili mnie na wyjazd integracyjny, osoby towarzyszące mile widziane, masz ochotę?
Na końcu języka miała, że dość się naoglądała tego typu orangutanów na studiach, ale po chwili zastanowienia przemyślała propozycję.
— A wiesz… Chętnie. Miło będzie się wyrwać z tego babińca i spędzić trochę czasu z normalnymi facetami.
Piątek mijał szybko, po części dlatego, że zaczął przygotowywać mieszkanie już dzień wcześniej, a dziś maksymalnie skupił się na pracy. Gdy nadszedł wieczór i kończył przygotowywać napoje i przekąski, wątpliwości zaczęły powoli wypełzać z kątów. Wiedział co robi Dorota, gdy nie wracała na noc. Ale wiedzieć to jednak zdecydowanie coś innego niż widzieć i poczuć na żywo.
Jego żona w końcu napisała smsa, że wraca do domu. Podniecenie, lęk i niepokój wlały mu się do duszy wraz z tym banalnym stwierdzeniem. Od razu ruszył do sypialni, upewniając się po raz kolejny, że wszystko jest przygotowane tak, jak powinno. Dom lśnił czystością tak, żeby już od otwarcia drzwi Dorota wiedziała, że czeka na nią w najwyższej gotowości. Nie miał pojęcia czego się spodziewać w nadchodzących godzinach, ale czuł, że to będą chyba największe napięcia chwile, z którymi się zetknie. Chwile, które zadecydują czy przetrwa ten ciężki zakręt losu ze swoją żoną, czy też tylko przyspieszy rozpad jego małżeństwa, które zdawało się teraz trzymać tylko na niewidzialnej nici…
Sportowy samochód z niskim pomrukiem zatrzymał się przed ich apartamentowcem. Drzwi kierowcy otworzyły się i znamienna, męska sylwetka obeszła auto i otworzyła drzwi. Jego żona, jego Dorota… i jej… kochanek? Jej randka? Jak miał nazwać tego człowieka, którego przyprowadziła do ich mieszkania, by pozwolić posiąść jej ciało tak, jak on nie był w stanie… Ujął ją pod ramię i zniknęli za załomem budynku, by po kilku minutach pojawić się w drzwiach mieszkania. Uśmiechnięci. Zupełnie swobodni. Średniego wzrostu mężczyzna przywitał się uprzejmie uściśnięciem ręki. Grzegorz. Więc tak się nazywa ten człowiek, którego wybrała jego żona. Wzrostu Piotrka, znacznie szerszy w ramionach, ubrany z niewymuszoną, widoczną elegancją. Jej luźna, biała bluzeczka, czarna, skórzana spódniczka i tego samego koloru kabaretki były obłędne… Patrząc na tą idealnie pasującą do siebie parę pięknych ludzi, usłyszał swoje słowa proponujące, czy czegoś się napiją. Wina, z przyjemnością. Na wszelki wypadek dwie butelki chłodziły się w lodówce już od południa. Rozlał je do trzech kieliszków i zaniósł do salonu. Siedzieli obok siebie na kanapie, stykając się udami. Jego ręka głaskała czule kolano, przesuwając się odważnie w górę. Widział wyraźnie uwielbienie w oczach swojej żony, kiedy obserwowała jego usta, ręce i ciało… Nachyliła się i przywarła powoli do jego ust, rozkoszując się powoli smakiem, kiedy Piotrek rozkładał kieliszki na stoliku tuż nich.
Zesztywniał na widok tej czułości. Wyglądała tak bardzo zmysłowo… Nie chciał psuć tego pięknego zjawiska swoją zazdrością. Przez parę chwil stał z pustą tacą, obserwując swoją żonę całującą się tuż przed nim… W ich mieszkaniu… Zaciśnięte z żalu usta chciały krzyczeć, domagać się uwagi, ale strach przed przerwaniem tej intymnej chwili nakazywał milczeć. Zwrócił uwagę na jej miękkie i czerwone wargi, kiedy powoli i z ociąganiem oderwała się od jego. Usłyszał, jak cicho westchnęła… Zauważył, jak jej palce zjeżdżając dół jego talii, kierując się w stronę jego krocza, wyrażając wszem i wobec pożądanie jego fiuta.
Spojrzała na niego i zrozumiała jak trudne i niekomfortowe było dla niego stać na środku pokoju, nie mogąc ukryć erekcji rozpychające spodnie. Starając się ją zamaskować, nie bardzo wiedząc, jak się dalej zachować, usiadł na nieco oddalonym, przygotowanym na wprost nich krześle. Ujęli kieliszki i wznieśli toast.
— Za dzisiejszy wieczór, za nas!— upili łyk i pocałowali się krótko. “My” oznaczało tylko i wyłącznie ich…
Ich rozmowa potoczyła się swobodnie. Szef Doroty bez żadnego skrępowania zapytał, od kiedy są razem i jak się poznali. Banalne pytanie, jak przy oglądaniu używanego samochodu… Zadowolony z faktu, że został zauważony, Piotrek z przyjemnością opowiedział całą historię, szukając w oczach żony akceptacji.
Spytał wprost, od kiedy są w otwartej relacji. Piotrek przemilczał fakt, że otwartość jest wyłącznie jednokierunkowa…
— No… W sumie od niedawna. Z pewnych względów daliśmy sobie wolną rękę… — ponownie zerknął na żonę, z której nic nie mógł wyczytać — ufamy sobie w stu procentach, więc kiedy zaszła taka możliwość, raczej się nie wahaliśmy…
— Możliwość… Hmmm… — stwierdził nieprzekonany szef.
Piotrek, starając się uzasadnić swoją krępującą obecność, spytał, czy spotykał się już w ten sposób z mężatkami. Potwierdził kiwnięciem głowy.
— No, parę razy. Muszę przyznać, że mężatki to najwspanialsze kobiety na świecie. Pewne siebie, piękne, wiedzą czego chcą, nie bawią się w gierki i konwenanse. No i są piekielnie namiętne… Nie ma nic lepszego niż uprawiać z nią seks, wiedząc, że można jej dać fiutem taki orgazm, jakiego jeszcze nigdy nie miała ze swoim mężem.
Dorota z lekkim uśmiechem i uniesioną brwią spojrzała wymownie na męża. Zgaszony jak pet uniósł szybko kieliszek do ust.
— Mówiłam ci kochanie, to była dobra decyzja.
Pożądliwy głos Doroty znów odezwał się w jego głowie. “Musisz być tego pewien rogaczu. Kiedy zaproszę go do naszej sypialni i rozłożę dla niego nogi, to zmieni wszystko. Słuchać historyjek to jedno, widzieć, to zupełnie co innego. Kiedy zobaczysz, że zdobywa mnie inny mężczyzna, nasze małżeństwo się zmieni i tego już nie da się cofnąć. Wiesz, że jego fiut jest większy. Tak naprawdę jest o WIELE WIĘKSZY, niż byś mógł sobie wyobrazić. Wiem, że będzie mi BARDZO dobrze, kiedy we mnie wejdzie. Być może lepiej niż kiedykolwiek z tobą. Być może, od tego momentu będę chciała tylko jego. Być może nie będę już chciała twoje fiutka. Musisz być na to przygotowany.”
Żądza, żeby zdobyć Dorotę na oczach jej męża, w realnym świecie okazała się dla Grzegorza kilka razy bardziej podniecająca i wzbudzająca dreszcz na cały ciele niż sobie wyobrażał. Napięte do granic możliwości nerwy nieco ostudził fakt, że chyba jednak będzie chciała zrobić to w sypialni.
— Piotrek — jej głos wyrwał go z zamysł — czy będziesz chciał patrzeć, jak obcy mężczyzna posuwa twoją żonę?
Powiedziała to tak miękkim i łagodnym głosem, jak gdyby pytanie dotyczyło kolejnej lampki wina.
— Jeżeli chcesz, będziesz mógł być świadkiem tego, jak dochodzę z jego fiutem w mojej cipce.
Fala jednocześnie pożądania i strachu zalał mu całe ciało, które nie było w stanie wydać żadnego dźwięku, jedynie lekkie skinienie głowy na potwierdzenie…
Kontynuowali rozmowę. Myśli kłębiące się w głowie Piotrka sprowadziły ich konwersację jedynie do odległych i niezrozumiałych dźwięków. Brzdęk odstawionych na stolik kieliszków oraz usta Doroty łapczywie całujące Grzegorza oznajmiły, że rozmowa jest ostatecznie skończona. Tu i teraz rozpoczęli grę wstępną… Mruczała w jego ustach, kiedy głaskała schowany w nogawce sporych rozmiarów kształt. Piotrek widział jego zarys przez materiał. Był duży. Bez porównania większy od jego. W myślach tysiące razy wyobrażał sobie grube fiuty rozpychające cipkę jego jęczącej z rozkoszy żony. Marzenia, opowiadania, jej zmęczone po randkach ciało… To było diametralnie różne od patrzenia, chociażby tylko na jej namiętny pocałunek z tym drugim…
Jego ręce buszowały po jej całym ciele, kiedy oboje się rozkręcili. Pieścił jej piersi. Wsunął palce przez górę bluzki i ugniatał ich miękką skórę, a ona jęczała cicho. Drugą ręką wspinał się po wewnętrznej stronie jej opiętego pończochami ud, które rozchylały się w poddaniu, zachęcając go do dalszej wędrówki. Gdy dotarł do jej kresu zakończonym ciemniejącym materiałem majteczek, zaczął pocierać opuszkami palców jej spragnioną cipkę.
Piotrek z wrażenia aż się pochylił, kiedy pewnym ruchem rozpięła jego rozporek. W napięciu chwili i półmroku ten odgłos był jak huk upadającego drzewa. Zakręciło mu się w głowie. Widział jak pewnie jej ręka zsuwa się po jego płaskim, umięśnionym i przystrzyżonym brzuchu do majtek w poszukiwaniu obiektu pożądania. Kochanek jęknął, kiedy ujęła w dłoń jego drążek. Musiała się chwilę postarać, żeby uwolnić całą jego imponującą długość schowaną pod ubraniem. Kiedy go wyciągnęła, Piotrek był przerażony. Z trudem mogła objąć go palcami, które przesuwały się w górę i dół, rozkoszując się każdym ruchem. W tym dokładnie momencie zrozumiał, że dziś wieczorem będzie świadkiem jak ten wielki kutas będzie przesuwać się w tam i z powrotem we wnętrzu jego żony…
“Jesteś gotowy kochanie? Czy twój mały penis jest już choć trochę sztywny? Podnieca cię myśl, że moja drobna, różowa cipka obejmie jego dużego fiuta? Oczywiście, że tak… Chcę, żebyś patrzył, jaka będę mu obciągała, ty rogaczu. Chcę, żebyś widział pożądanie w moich oczach, kiedy jego fiut wyskoczy z majtek, centymetry od moich ust… Chcę, żebyś widział, jak niecierpliwe będę go sobie wsadzał do ust, żeby go zaspokoić.”
Klęknęła na kanapie, tuż obok niego. Odgarnęła włosy na bok tak, by nic nie zasłoniło jej mężowi widoku ust swoich żony przesuwających się w dół naprężonego penisa kochanka. Pożądliwymi oczami, żądała by ze środka pokoju też sycił się jej przyjemnością. Zajęczała z rozkoszy, podobnie jak Piotrek. Jego żona… w ich mieszkaniu, na jego oczach połykała obcego fiuta i było to dla niego coś pięknego, wspaniałego i jednocześnie przerażającego. Rozbudzony poza jakąkolwiek kontrolę i rozsądek potrafił tylko chłonąć seksualne wrażenie tej sceny. Jego fiut był boleśnie twardy, jak skała, bał się go dotknąć w obawie przed natychmiastowym wytryskiem. Przyznał w końcu przed sobą samym, że scena przed nim czyni go rogaczem, kukoldem, którego żona gorączkowo spełnia się na cudzych fiutach. Wnioskując po tym jak gorączkowo go obciągała, jak łapczywie połyka swoją ślinę zmieszaną z jego śluzem, wiedział, że będzie to pamiętny dzień.
“Tak właśnie reaguję, kiedy mogę zadowolić się porządnym fiutem. Tak się dzieje, kiedy podniecam się na myśl o twardym ciele i wspaniałej męskości… Kiedy całkowicie pogrążam się w rozkoszy… Tak to wygląda, kiedy się jest nieudacznikiem. Patrzysz na swoją żonę i staje ci, widzisz, jak oferuję innemu mężczyźnie swoje usta. Nie waż się dojść, dopóki ci nie pozwolę.”
— Kotku, wspaniale obciągasz! Kocham twoje usta! — wystękał ciężko.
Przejechał ręką, głaszcząc jej plecy. Bezwstydnie chwycił spód jej spódnicy i naciągnął na plecy, ile mógł, odsłaniając jej smukłą talię i obłędną, wypiętą dupę. Dał jej głośnego klapsa i oboje jęknęli, ona nagłego ciosu, on od drżenia jej ust wokół swojego fiuta. Piotrkiem aż szarpnęło na widok braku szacunku, ale widział, jak mocno ścisnął teraz jej pośladek i jak przyśpieszyła wahadłowy ruch swojej głowy. Jej usta mlaskały i siorbały coraz głośniej pomiędzy łapczywymi próbami oddychania, a jej ślina coraz obficiej spływała w dół, do jego jąder. Owinęła swoje palce wokół mokrego kutasa i kręcąc nim i trzepiąc w rytm pracy swoich ust.
Podziwiał, jak żona gorliwie zadowala swoją dzisiejszą randkę. Nie wierzył swoim oczom, ile można wytrzymać takie traktowanie fiuta… Dorota sprawiała wrażenie, jak gdyby jedyne czego pożądała to wytrysku rozlewającego się w jej ustach, tu i teraz, jak gdyby świat nie istniał. Z bólem przyznał, że nigdy nie widział takiego pożądania wobec siebie, chyba nawet w ich dobrych czasach… Czarna dziura lęku powiększała mu się w duszy, ale mimo wszystko nie była w stanie pochłonąć i unieważnić jego gigantycznego i niespotykanego podniecenia. Taka jest chyba kolej rzeczy… Taki jest los rogacza — patrzeć… Patrzeć i być wdzięcznym za to, co mu przygotowała… A działa to tym lepiej im większe jest jej pożądanie obcego faceta…
“Możesz zostać, siedzieć i patrzeć, ale nie możesz się odzywać niepytany i nie podchodzić bez pozwolenia. Siądź i możesz sobie trzepać swojego malucha, patrząc, jak prawdziwy mężczyzna wypełnia twoją żonę i zaspokaja ją tak, jak ty nigdy nie potrafiłeś. Dzisiaj będę jebana tak, jak na to zasługuję, a ty zasługujesz, żeby tylko patrzeć”.
Uniosła się na kolanach, dysząc lekko, z włosami przyklejonymi do jej zaczerwienionych policzków. Wciąż polerując jego pałkę, spojrzała mu w wygłodniale w oczy, szepcząc swoją prośbę…
— Wejdź we mnie, chcę cię poczuć…
— Je też chcę twojej cipki tylko dla siebie…
Przeniosła swój wzrok na męża. Siedział na skraju krzesła, wbijając paznokcie w materiał obicia, aż zbielały mu palce.
— Jesteś gotowy zostać rogaczem? Na własne życzenie?
— Tak… — wysapał szybko bez zastanowienia, a żądzą była jedyną rzeczą wypełniającą jego głowę — bardzo!
Kochanek lekko parsknął, na to niedorzeczne wyznanie, ale Piotrek zignorował go. Dorota była cały światem i jedynym, co się liczyło…
Wstała z kanapy i powoli ruszyła w jego stronę. Wyprostował się na sztywnych nogach, jak przywołany nagle do porządku. Wzięła jego rękę i pod nieładem zadartej spódnicy przyłożyła ją do wilgotnego materiału swoich majteczek.
— Dotknij mojej cipy — stwierdziła cicho i zimno.
Czując, że tego oczekuje, odsunął pasek materiału, delikatnie wprowadził w nią jeden palec. Intensywny zapach jej krocza uderzył go z całą mocą, która nakazała ugiąć się kolanom. Dał się pochłonąć żarowi jej wnętrza i niespotykanej wilgoci… Odwrócił głowę w stronę mężczyzny na kanapie, który powoli poruszał ręką wzdłuż swojego drąga. Z tej odległości mógł ocenić, że gdyby chwycił go również drugą, główka nadal by wystawała z uścisku… Jej słowa były jednak skierowane do Piotrka.
— Piotrek, chcę go… Nie mogę się powstrzymać, chcę poczuć jego wielkiego kutasa w swojej cipce. Nie pamiętam, kiedy byłam tak podniecona…
Delikatnie, otwartą ręką pieściła przez spodnie napiętego jak struna penisa męża, jakby od niechcenia… Wiedziała, że do dyspozycji ma znacznie większego, tuż obok, co wpychało go w jeszcze większy wir podniecenia i szaleństwa.
— Nadal jesteś pewny, że chcesz przekonać się na własne oczy, że jesteś kukoldem?
Było to pytanie, ale odpowiedź została już udzielona wiele miesięcy temu… Do tej pory mógł zbierać okruchy domysłów i zwierzeń i tego, co działo się z jej ciałem podczas licznych nieobecności. Ale teraz miał być świadkiem każdego, najdrobniejszego szczegółu jej zbliżenia… Z kimś innym…
— Tak… chcę… bardzo. Proszę, wsadź go w siebie… — nie mógł powiedzieć nic innego. Podniecenie zrobiło z niego skamlącego psa, jęczącego o skrawek ciała suczki w rui. Nie był chyba w stanie podniecić się bardziej niż teraz…
— Masz zostać w samych majtkach. — rozkazała.
Wyciągnęła z siebie jego palec, zrzuciła majteczki obok stóp i odwróciła się w stronę swojego prawdziwego mężczyzny. Rozbierał się pośpiesznie, podczas gdy ona podeszła do niego i ujmując jego rękę, ruszyli bez słowa w stronę sypialni — z obnażonym i kołyszącym się, purpurowym od nabrzmiałej krwi fiutem, ona z nagimi biodrami żądnymi, by je wypełnić… Ledwie za progiem zrzucił krępujące spodnie i całując jej kark, rozpinał suwak na jej plecach, a jego dźwięk był jak podkład do rozdzierającego bólu serca w piersi Piotrka. Kiedy ubranie zsunęło się na lśniącą podłogę z ledwie słyszalnym szelestem, odstąpiła na krok, żeby pokazać mu się w pełnej okazałości. “Jestem cała twoja, moje ciało należy do ciebie.” zdawała się mówić swoją pozą. Te ubrania na ziemi — sam pomagał jej je wybrać…
Zbliżyła się by zacząć znów się z nim całować i rozbierać go. Lizała i kąsała jego muskularną klatkę piersiową. Kiedy ściągał koszulę, pomogła mu uwolnić swój obiekt pragnień z naciągniętych bokserek. Już po chwili pierwszy obcy mężczyzna stał w ich małżeńskiej sypialni, błagany by wypełnić ją tak, jak nie mógł jej mąż…
— Och… Tak bardzo cię pragnę! Chcę ciebie! Chcę się z tobą pieprzyć! — szeptała głośno liżąc jednocześnie jego sutki wbijając paznokcie w jego stalowe pośladki, byle tylko czuć mocniej jego męskość na swoim brzuchu…
— Przypraw mu rogi. Tu i teraz. — wysyczała przez przymrużone oczy, piorunując wzrokiem swojego męża.
— Gdzie są prezerwatywy — bardziej stwierdza niż pyta, zajęta jego torsem.
— W szafce nocnej! — odpowiedział jak wyrwany do odpowiedzi. Zbyt głośno, ale trzymany w nieludzkim napięciu nie był stanie nic kontrolować.
Uśmiechnęła się do niego, ale nie ruszyła się z miejsca. Zrozumiał w mig i szybko podszedł do szuflad i z opakowania wyjął jedną gumkę i wręczy jej. Podziękowała, zębami oderwała fragment folii i cofnęła się o krok w stronę łóżka, żeby mu ją założyć. Znów zaczęli się całować, kiedy zmagała się z jego wielkim chujem, którego ciężko było ubrać. Rozwinięty do końca kondom osłonił ledwie połowę długości.
Jęknęła i schowała twarz w jego ramionach, kiedy w zamian za jej opiekuńczość wsunął w nią dwa palce, a drugą ręką ugniatała jej uwolnioną, obfitą pierś. Kiedy przyśpieszył na tyle, że jej krocze zaczęło wydawać mokry mlask, a krzyk oznajmił falę dzikiej rozkoszy, z dojmującym smutkiem zrozumiał, że właśnie stracił jej ciało… Miał jedynie nadzieję, że jej serce jest wciąż przy mężu i wytrzyma, aż pozwoli się odzyskać.
Położyła się na łóżku. Ich małżeńskim łóżku… Podążył za nią, klękając między jej rozłożonymi i chciwymi udami. Końcówkami palców wodził po jej pończochach, biodrach i spazmatycznie drgającym brzuchu. Nachylił się, by kontynuować ugniatanie jej cycuszków, a wisząca pyta ocierała się lekko o jej nabrzmiałe wargi. Odruchowy wypchnęła biodra, byle tylko zaznać ciut więcej jego męskości. Piotrek czuł najwyższe napięcie w całym ciele, bo tylko centymetry dzieliły cipę jego żony od udowodnienia mu, że jest pariasem. Mimo tego lęku nie myślał teraz o niczym więcej, tylko żeby zobaczyć więcej i więcej!
Sięgnęła do jego głowy, zmuszając go, żeby przywarł do jej ust. Drugą ręką namacała jego fiuta, trąc o swój czerwony, pożądliwy grzebień. Oderwała się od warg kochanka, spojrzała intensywnie na klęczącego teraz przy łóżku Piotrka. Sięgnęła głębiej, zaciskając swoją rękę zaraz przy jądrach olbrzyma i poprowadziła go w głąb siebie. Gruby tłok rozpychał na boki jej najdelikatniejszą skórę, rozciągał, mając na uwadze jedynie swoją żądzę…
W pierwszym momencie wyraz jej twarzy się nie zmienił i tylko otwierające się coraz szerzej usta świadczyły jak wielką przyjemnością był wypełniający ją coraz ściślej fiut. Piersi ze sterczącymi i nabrzmiałymi, ciemnymi sutkami unosiły się i opadały w rytm coraz szybszych oddechów. Kiedy dopchnął ją do końca, ze szklanymi oczami uniosła głowę, by w widocznym wzruszeniu pocałować go długim pocałunkiem o zamkniętych ustach. Zrozumiał, że jest mu wdzięczna za tą rozkosz… Jego życie, jako tego drugiego, gorszego, podrzędnego rozpoczęło się wraz z pierwszym jękiem rozkoszy. Nie było już możliwości wycofania się, jedyne pozostałe granice zostały nieodwracalnie zrzucone. Kolejny mężczyzna rozpychał wnętrze rozłożonych nóg jego żony. Jęczała, chaotycznie przesuwając ręce po jego szerokich plecach i napiętych pośladkach, podczas gdy on, powoli i systematycznie opuszczał się i wypełniał jej łaknącą cipę. Oboje otaczała gęsta aura rozkoszy, intymności i z trudem kontrolowanego pożądania. Piotrek mógł jedynie klęczeć dalej i patrzeć co się dzieje gdy kolejne centymetry kochanka znikały w we wnętrzu jego żony.
— Twój fiut jest taki wspaniały, uwielbiam go, jest mi tak dobrze — mówiła, czule podniecona masując lekką szczecinę na jego policzkach. — pieprz mnie dalej… mocniej!
Przyśpieszył tempo. Z każdym ruchem, z głośnym plaskiem obijał się o jej mokre od śluzu krocze, wyciskając z niej jęk za każdym razem. Piotrek widział teraz wyraźnie grę mięśni jego pleców i palce swojej żony wbijające się w jego pośladki, domagając się całej długości jego kutasa. Widział wyraźnie, jak naciągnięta jest jej cipka wokół tego ogromnego tłoka. Ból jego własnego, niezaspokojonego fiuta był nie do wytrzymania.
Widział, że w tym tempie szybko osiągnie orgazm w spazmach i krzyku. I dojdzie znacznie mocniej niż z nim… Poczuł przytłaczający smutek, widząc, że jest penetrowana tam, gdzie no nie mógł śnić, żeby dosięgnąć. Pieprzył ją tak bardzo dobrze, tak lepiej niż on… Jest tak przytłoczona i zdezorientowana od wrażeń, których może doznać na tym fiucie…
— Ooo…! Tak!!! Dochodzę!! — oznajmiła głośno drżącym głosem. Piotrek nie drgnął. Patrzył zafascynowany, nie mogąc odwrócić wzroku od tego zjawiska przed nim. Jego żona dochodziła na innym, większym fiucie, podczas gdy on, ze swoim, sterczącym w majtkach z coraz większą plamą, klęczał przy łóżku. Widział skurcze jej cipki zaciskające się na tłoku, który ją wypełniał, jej uda nogi drgały, a głośny jęk wydany w uniesieniu przez zaciśnięte gardło uwolnił napięcie orgazmu, którego jakiego nigdy z nim nie przeżyła…
Objęła go, mocno całując głęboko i namiętnie w chwili rozluźnienia po przebytej przed chwilą ekstazie.
— Boże! Dałeś mi wspaniały orgazm! Nikt mnie tak głęboko nie wyruchał… — odwróciła się do Piotrka z błyskiem w oczach — jebiesz mnie lepiej, niż mój mąż mógł kiedykolwiek.
Kolana mu się ugięły, resztki jego dumy i godności zostały przekłute jak balonik… Upokorzony, zdradzony na właśnie życzenie kukold, który klęczy pół metra od swojej świeżo wyruchanej żony… Był załamany, był podniecony, był wystraszony. To, co widział, raniło go do żywego, ale nie mógł przestać patrzeć… nie chciał… Czuł jak kręci mu się w głowie, jaka jest lekka… Chciał się teraz masturbować do ich widoku, ale drugi głos kazał wyjść, oczyścić myśli i odpocząć choć przez chwilę…
Wyciągnął z niej swojego fiuta i położył się na plecach. Nie zamierzała zrezygnować, choć z chwili swojej przyjemności, nawet, żeby dać mu moment wytchnienia. Klęknęła w rozkroku nad jego biodrami, opierając się jedną ręką o jego klatkę, podczas gdy drugą szukała fiuta, który przed chwilą doprowadził ją do wspaniałego orgazmu, by wykorzystać go ponownie. Wycelowała go łapczywie w swoją żądną cipę i z szerokim, bezwstydnym uśmiechem opuściła biodra, dociskając go mocnymi, silnymi pchnięciami. Z mężczyzny, który doprawił rogi jej mężowi, wyciskała jęki i sapania, które muszą w efekcie doprowadzić go do orgazmu…
Ujeżdżała go bez litości, a cycki obijały z głośnymi plasknięciami o jej wilgotną skórę.
— Jak ci się podoba cipa mężatki?— dyszała z rękoma wbitymi w swoje rozrzucone w nieładzie włosy.
— Dorota, jesteś najlepsza! Nigdy nie miałem takiej cudnej dupy!— dyszał z drżącym głosem, starając się ze wszystkich sił odwlekać moment, kiedy się w nią spuści…
Spojrzała na swojego męża. Ujeżdża fiuta pod nią, nie odwracając wzroku, nawet gdy zaczął miętosić jej piersi, jedynie lekko je zmrużyła.
— Podoba ci się twój pierwszy raz jako prawdziwy rogacz? — wydyszała.
Pokiwał jedynie głową, z szeroko otwartymi oczami.
— Widziałeś, jaki miałam orgazm na tym cudnym fiucie??
— Tak… widziałem — jąkał się, tylko nadludzką siłą nie zaczął się dotykać…
— Potrafiłeś kiedykolwiek dać mi taki orgazm??
— Nie… Nigdy… — wyjęczał żałośnie.
— Chcesz zobaczyć, jak twoja żona doprowadza takiego fiuta do wytrysku w swojej cipie??
Odruchowo i energicznie pokiwał głową. Przeniosła swoją uwagę na samca pod nią.
— Słyszałeś mojego męża. Oboje chcemy, żebyś się we mnie spuścił… Chcę ci dać taki sam orgazm, jaki ty mi dałeś… Chcę, żebyś zalał tą zamężną pizdę i żeby było ci dobrze. Chcę, żebyś zapamiętał to równie dobrze, jak mój mąż, który będzie na to patrzył…
Ich napięcie nie mogło dalej rosnąć, mogło być tylko rozładowane… Wkładała w ujeżdżanie całe serce, duszę i ciało, co sprawiało, że nie mogła być bardziej seksowna i zmysłowa. Pracowała mocno biodrami, które były kiedyś jego, a teraz służyły innemu.
Patrzył, jak zatracają się w szale podniecenia. Bezwiednie zaczął pocierać swojego cieknącego fiuta.
Szczytowali razem. Ze zwierzęcym wrzaskiem chwycił jej biodra, nabijając głębiej na siebie i posuwając szybkimi ruchami, zagłębiony szczelnie w jej wnętrzu. Obserwował ekstazę na jej twarzy, drżące od atakujące fiuta piersi, ale jego myśli skupione były na jej kroczu. To właśnie tam osłonięty jedynie ułamkiem milimetra gumka kutas widocznie drżał i lał strugi spermy w jej rozgrzaną jak piec cipę. Wyobraźnia bez pozwolenia podsunęła ten widok bez żadnego zabezpieczenia… Jak każda kolejna struga wytryski zalewa, a potem wypełnia jej pełną śluzu cipę, jak tłoczący kutas rozsmarowuje swoją dumną zawartość w całym jej wnętrzu, które nie mogąc wszystkiego pomieścić, wyciska te strugi na zewnątrz…
Szybko cofnął rękę, czując, że jest o krok od własnego wytrysku.
Opadła na jego klatkę całując się z nim leniwie, podczas gdy jego ręce masowały jej plecy i uda. Uniosła swoją cipkę, z której wyślizgnął się wciąż okazały fiut. Piotrek przełknął śliną, ponieważ zatkało go od ilości perlistego płynu, który był zgromadzony na końcu prezerwatywy. Gdyby nie ona… Znów przełknął ślinę. Patrzył się wciąż na ten namacalny dowód, że jego żona doprowadziła innego mężczyznę, żeby spuścił się… w jej cipie…i ta wiadomość była oszałamiająca…
Leżeli na boku, zwróceni do siebie całując się lekko, raz po raz wpatrzeni w siebie maślanymi spojrzeniami. Westchnęła głęboko, pocałowała go w policzek i klepnęła zawadiacko w pośladek.
— Dobrze, zabierz mojego ulubionego kutasa pod prysznic i zmykaj!
Uśmiechnięty, dumny z dobrze wykonanego zadania zebrał swoje ubrania i ruszył w stronę łazienki, zamykając za sobą drzwi sypialni.
— Rozbierz się i klęknij bliżej.
Zrobił, jak kazała. Z zażenowanie zobaczył dużą ciemną plamę w miejscu, gdzie kończył się jego fiut. Odrzucił szybko majtki na bok. Klęknęła przed nim, tuląc się do niego wilgotnym i wciąż rozgrzanym ciałem. Westchnął, gdy znów poczuł jej bliskość, czułość, powoduje dreszcz całego ciała pocałunki i kąsania na szyi.
— Jak ci się podobał twój pierwszy raz… rogaczu? — wyszeptała gorącym oddechem, z czułością w jego szyję. Delikatnie głaskała spód jego napiętego penisa.
— Bardzo! Bardziej niż się mogłem kiedykolwiek spodziewać. Miałem dużo mieszanych uczuć i strach i żal, ale to podniecenie i ekscytacja… — wyrzucał z siebie.
— Ja czułam to samo… Chcesz to jeszcze powtórzyć?
— Tak… Bardzo… Proszę… To było niezwykłe, patrzeć jak na nim dochodzisz, jak szczytuje się razem, jak w tobie…
— Jak we mnie wytrysnął?
— T-tak… jak w tobie… wytrysnął…
Zaczęła trzepać go nieco szybciej, wpijając się mocniej w jego szyję. Jęczała tak jak jeszcze przed chwilą Dorota.
— Jego fiut był taki cudowny, tak dobrze wypełniał moją cipkę… — patrzyła mu teraz w oczy spod pochylonej głowy — to jest, jaki kosmos co taki fiut może zrobić… z taką małą… cipą…twojej żony…
Jęknął od tych słów, był o kilka ruchów od wtrysku, kiedy go wypuściła. Powoli wstała, ustawiając swoje biodra na poziomie jego zaskoczonej twarzy.
— Pamiętasz, jak się umówiliśmy? Jak obiecałeś, że będziesz dochodził tylko przy mojej cipce? Wyliż ją… biedną… rozepchaną… potrzebuje twojej czułości…
Od razu przywarł, liżąc ją z wyczuciem. Przytrzymała mu głowę, hamując jego zapędy, po chwili samej ślizgać się po jego ustach i nosie. Podniecenie Piotrka nakazywało ignorować zmieniony smak swojej żony. Kilka głębokich westchnień był miłym zakończeniem jej przyjemności, ale to zupełnie inna skala niż z Grzegorzem. Kazała mu wstać. Ponownie objęła jego drążek, trzepiąc go z wyczuciem. Drugą ręką sięgnęła za jego plecy, szukając palcem jego wrażliwego miejsca między pośladkami. Jęknął, kiedy je znalazła i wciskając stanowczo, docisnęła jego brzuch do swojego.
— Wiem, że tak lubisz.
— Mhm…
— Kiedyś pokażę ci, jak to jest być wypełnionym takim fiutem…
Mruknął bezwiednie…
— Pozwolę ci teraz dojść — zaczęła szybko trzepać jego fiuta, kręcąc ręką. — możesz się teraz spuścić. Pokaż mi, jak bardzo podobał ci się widok twojej pieprzącej się żony!
Piotrek zawył. Skurcz w jądrach był przeszywającym bólem, a wystrzelone strugi spermy była jak małe bicze chłostające ich brzuchy. Dorota cofnęła rękę, przyciskając jego tryskającego kutasa do swojego brzucha i trąc nim góra-dół bezlitośnie wzmacniając jego orgazm. Był obezwładniający, odciął jego głowę, która wirowała w nieznanym kierunku. To był pierwszy orgazm rasowego kukolda, nie mógł się równać z niczym, co przeżył do tej pory…
— Dorota, dziękuję ci… — powiedział drżącym głosem — po raz pierwszy w życiu przeżyłem coś takiego, nie spodziewałem się, że to może być aż tak…
— Chcesz to przeżyć jeszcze raz? Może nawet bardziej…?
Jego głowa powoli wracała na swoje miejsce, mózg powoli składał przeżyte chwile i próbował wyciągnąć jakieś logiczne wnioski z tego co tu zaszło. Strach i upokorzenie przypominały o sobie, lecz wciąż nieśmiało.
— Tak… chcę… na pewno… — w końcu oboje doznali orgazmów, które przeszły ich najśmielsze oczekiwania i ich doświadczenia ostatnich lat, nie było lepszych argumentów, żeby ciągnąć dalej ich grę…
— Jak sobie życzysz kochanie… A teraz pocałuj mnie po raz ostatni… To jest nasz ważny moment, chcę, żebyś akceptował mnie… moje ciało… niezależnie w jakim jest stanie, zwłaszcza w takich momentach.
Patrzył, szukając jakichś emocji w jej twarzy, ale wyczytał jedynie oczekiwanie posłuszeństwa. Ponownie klęknął i powoli zbliżył wargi do jej oblepionymi gęstymi, białymi pajęczynami podbrzusza. Pachniały intensywnie, ostro, metalicznie. Na tym etapie jasności umysłu nie był już w stanie otworzyć ust. Pomogła mu więc dyskretnymi ruchami bioder.
— Nie spiesz się, mamy czas… Jeszcze tyle nowych rzeczy przed nami… Im bardziej mi zaufasz, tym więcej razem zobaczymy i przeżyjemy. Czeka na ciebie morze żalu, podniecenia, strachu i przyjemności… To są twoje emocje, mój kochany rogaczu… Jeszcze tyle przyjemności przed nami…
Przytłoczony trwającym wciąż wirem emocji czuł jedynie nasienie, które żona rozcierała mu właśnie na ustach i twarzy.. Nie usłyszał odgłosu otwieranych drzwi… Nie zwrócił uwagi na nagiego mężczyznę tulącego się do jego równie nagiej Doroty z wiszącym centymetry od jego twarzy penisem… Nie widział, jak całuję ją w szyję, a ona łapczywie żąda jego ust, które penetruje zachłannym językiem. Usłyszał za to klapsa, który odbił się od jej pośladka, a później odgłos zamykanych drzwi wejściowych. Dźwięk jego małego zwycięstwa. Na pewien czas Dorota będzie jego i tylko jego… Wystarczy tylko się starać…
Mimo że zasnęli szybko i przytuleni razem — spał źle. Wybudzał się, miał wrażenie, że ktoś ich obserwuje. Przeszkadzał mu obcy zapach i zimne plany na pościeli. Dopiero nad ranem był w stanie zmrużyć oczy na nieco dłużej. Większość poranka spędził na obserwowaniu Doroty i myśleniu. W głowie miał same sprzeczne myśli… Był zażenowany swoją obecnością podczas seksu żony z Grzegorzem, ale widok był obłędny… Bieżąca praca rozszarpywała jego dumę, ale fakt, że była niewymagająca i że dzięki żonie stać ich dosłownie na wszystko bez wysiłku z jego strony dawała mu komfort, jakiego nie miał w życiu… Mieli pieniądze, spokój, przyszłość… To, czego nie miał to pierwszego miejsca… Na obrzeżach zainteresowania było dość wygodnie, ale mimo wszystko gniotło go to uczucie. Być na hm… Którym miejscu? Po pracy i spotkaniach Doroty? Na trzecim? To wciąż podium. Chociaż gdyby liczyć ich osobno mogłoby się okazać, że nie jest nawet w pierwszej dziesiątce… Znów zaczął myśleć o tym, co działo się podczas jej spotkań… I znów ból mieszał się piorunującym podnieceniem, które stawiało go na baczność. Domysły podsuwały coraz bardziej pornograficzne obrazy, coraz bardziej przerażające… Dreszcze i dygot ciała rozpalały ciało jak gorączka i domagały się natychmiastowego spełnienia i przyśpieszony oddech obudził ją.
Przeciągnęła się i zaspanym obliczem uśmiechnęła się do męża. Jego zaczerwieniona twarz zdradzała, o czym właśnie myślał.
— Dzień dobry najlepszy mężu! Wyspałeś się?
— Raczej słabo.
Otaksowała szybko wzrokiem jego napiętą twarz i postanowiła to rozegrać po swojemu. Ułożyła się na boku z głową podpartą na ręce. Upewniła się, żeby w tej pozycji pierś wydostała się na wolność spod cienkiej koszulki na ramiączkach.
— Żałujesz? — spytała wprost z udawanym niepokojem w głosie.
— Nie, nie… Jestem raczej przytłoczony…
— Rozmawialiśmy, że to dużo emocji…
— Tak, racja… Nie spodziewałem się tylko, że będzie ich aż tak dużo.
Pocałowała go czule w czoło i uśmiechnęła się ciepło.
— Wczoraj było wczoraj. Dzisiaj dalej jesteś moim ukochanym, dalej jesteś moim mężem… i ulubionym rogaczem! Hahaha! — wybuchnęła szczebiotliwym śmiechem, zarażając nim również Piotrka. Całe jego napięcie ostatnich godzin prysnęła jak za dotknięciem zaczarowanej różdżki.
— Z mojej strony nic się nie zmieniło. Jesteś moją miłością nad życie, a tamte kutasy są tylko dla prymitywnej przyjemności.
Rozluźnił się. Pomimo że rozmawiali wiele razy, wiele szczegółów wciąż nie dawało mu spokoju… Czy wolała seks z nimi niż z własnym mężem? Czy błagała ich o więcej? Pozwalał na rzeczy, których jemu odmawiała? Ciekawość zaczęła wygrywać i odważył się spytać.
— Było ci lepiej niż ze mną?
— Ech, wy mężczyźni… Nie jesteście w stanie wytrzymać bez porównywania się, prawda?
Tego pytania nie była w stanie zbyć żartem i uśmieszkiem. Widziała, że pytał poważnie i musi odpowiednio dobrać słowa.
— Kochanie… Zaprosiłam go do mojego… Naszego łóżka, bo chciałam się z nim pieprzyć. Kopulować. Odbyć stosunek. Wybrałam go, bo wie, jak wyruchać kobietę. Tylko tyle. Jak tylko zrobi swoje, to nie chcę go oglądać, bo jest psychopatą, chamem i prostakiem. Ale odpowiadając na twoje pytanie tak, pieprzy się lepiej. I na tym kończą się jego zalety.
Wydawał się usatysfakcjonowany.
— Jednym słowem jesteś zadowolona z wieczoru? — upewnił się.
Usiadła na nim okrakiem, upewniając, się, że przez cienki materiał piżamy czuje jej wargi ocierające się wzdłuż nabrzmiałego fiuta.
— Wczoraj było wspaniale! Kochanie, zakochałam się w wyrazie twojej twarzy, kiedy Grzegorz mnie pieprzył! Wytrzymałeś i chyba było warto, prawda?
— O tak… Mam mały mętlik w głowie, ale to było to coś niesamowitego! Chyba pierwszy raz w życiu byłem tak strasznie podniecony!
— Widziałam. Trzepałeś, jakby jutro świat miał się skończyć!
— Trochę tak…
— “Trochę”?! Proszę cię! Doszedłeś w kilka sekund!
— Dobra, niech ci będzie! Hahaha…! — naparła na niego mocniej, nie pozwalając uciec penisowi choćby na centymetr.
— Oo, teraz też jesteś twardy jak kamień, co nie? Hihihi! — spojrzała na niego iskrzącym wzrokiem — O czym teraz myślisz??
Uśmiechnął się nerwowo, obserwując intensywnie wszystkie zakamarki jej pięknej twarzy.
— O jego dużym chuju rozciągającym moją cipkę??
— Mhm… — Potwierdził cicho.
— Ooo… Jak miło… — powiedziała z rozrzewnieniem. Zaczęła powoli unosić się i opadać ocierając się o niego. Wystarczyło ledwie kilka ruchów, by podniecenie wyszło mu na twarz. — A… gdybym tak zaczęła się o ciebie ocierać… O tak… podobałoby ci się?
— O boże, tak, Dorota, nie przestawaj!
— Obiecaj, że wyliżesz mi cipkę, to pozwolę ci dojść! Spuść się dla mnie!
— Tak, zrobię to, tylko nie przestawaj!!
Z ogromną przyjemnością przyjmowała jego podniecenie i żebranie o każdą jego dodatkową kroplę, podczas gdy dyszał coraz ciężej.
— Chcesz, żebym znowu się z nim spotkała?? Chcesz na mnie znowu patrzeć?? Czy to nie byłoby podniecające, gdybym się nim ruchała, kiedy tylko zechcę?!
— Jezu, Dorota!! Co ty ze mną robisz?! — jęczał, czując, że fiut zaczyna w pełni kontrolować jego ciało.
— Poproś, żebym się z nim znowu pieprzyła! Chcę to od ciebie usłyszeć! Chcesz usłyszeć, jak dochodzę na jego fiucie?! Błagała go o orgazm?!
Wcisnęła mu twarz między piersi i zaczęła jęczeć niczym rasowa aktorka porno.
— O tak, Grzegorz, pieprz mnie! Twój kutas tak dobrze wypełnia mi cipkę! O boże! Jesteś o wiele większy od mojego męża!! Zaraz dojdę, skończ we mnie, chcę poczuć, jak we mnie lejesz!!
Gardłowy krzyk Piotrka wyprzedził o kilka sekund obfity wytrysk, który rozlał się po ich kroczach. Była pod wrażeniem ilości spermy, które z siebie wyrzucił. Gdy puściła jego głowę, opadł bezsilnie na plecy.
— Uznaję, że to znaczy tak, hahaha!
— Ufff… powiedzmy…
Zebrała palcem gęstą kroplę nasienia i przejechała mu po ustach, drgnął lekko, ale się nie cofnął.
— Coś mi obiecałeś prawda? — Uśmiechnęła się zawadiacko. Powoli, na kolanach zaczęła przesuwać się wzdłuż jego ciała w stronę głowy. Uniósł się i spojrzał jak zbliża swoje zaspermione łono i brzuch do jego twarzy. — Najpierw wyczyść mi piżamkę, którą ubrudziłeś, a potem weź się za szparkę…
Uwielbiała, kiedy spełniał jej polecenia i to, jak intensywnie pracował językiem. Westchnęła z błogą ulgą. Kątem oka zauważyła ciemniejszy kształt częściowo przykryty kołdrą. Przyjrzała mu się. Zużyta prezerwatywa. Najwidoczniej Grzesiek nie pofatygował się, żeby ją wyrzucić, tylko odłożył byle gdzie. W duchu była mu wdzięczna za ten perwersyjny prezent, z którym spędzili noc. Była pewna jego dumy, że zaznaczył komuś małżeńskie łóżko swoją spermą. Jej myśli podążyły tym zbereźnym śladem… Sięgnęła po gumkę, przy której rozlewała się małą ciemna plama i nie zastanawiając się, chwyciła jej koniec wargami i wycisnęła zawartość do ust. Już od pierwszych kropli intensywnego nektaru zakręciło jej się w głowie, a dreszcz przeszył jej ciało. Jęknęła cicho i opróżniła pozostałą zawartość na dłoń i sięgając w dół, wtarła je w krocze, nie szczędząc również warg męża…
Wciąż tlące się pożądanie nie kazało dłużej zwlekać… Wijąc się od wspomnień wczorajszej nocy, pokazu kobiecej siły, a przede wszystkim od widoku swojego męża spełniającego z zapałem jej polecenia szczytowała raz za razem. “Boże, czy może być coś wspanialszego?!” pomyślała, gdy kolejny orgazm przelewał się przez jej prężące się ciało. Była już bliska zaprzeczeniu, gdy jasność umysłu, rozbłysła po uniesieniu zaczęła podsuwać jej miriady kolejnych zakazanych i zapierających dech w piersiach możliwych rozkoszy… Och… Na samą myśl miała ochotę wypróbować je wszystkie i dojść kolejny raz…
antechinus
Jak Ci się podobało?