Nadalia · 1 tydzień temu · "Dzikość Karpat"  

0
0

@BlueNight Nie jestem jakąś mistrzynią w zakresie doradztwa pisarskiego, ale rzecz jasna chętnie pomogę. Zapraszam na priv :>

Nadalia · 1 tydzień temu · "Ciepło nieznanego"  

0
0

Zacznę swoją opinię od tego, że trudno mi wyrazić swoją opinię na temat powyższego tekstu.

Zaczynając od warstwy językowej, jest tutaj sporo do poprawy. Słowa "jej", "jego", "swoje" padają często. Bardzo często. Suzan jeszcze bardziej. Używasz cudzysłowu angielskiego, co w tekście jest błędem. Tutaj w komentarzu sama to robię, ale to komentarz, a nie tekst.

Stosujesz także wielokropki, które w sumie niczemu nie służą, szyk zdań jest często bardzo podobny do siebie, powtórzeń poza wymienionymi już przeze mnie wyżej jest sporo. Poza tym język jest dosyć prosty. Nie prymitywny, ale w romansie z gatunku fantasy oczekiwałabym czegoś więcej.

Największym problemem opowiadania jak dla mnie jest jednak to, że nie wiem w sumie, czym to opowiadanie miało być. O ile sam motyw jest poprawnie zaadaptowaną klasyką, to niestety poza tym nic mnie specjalnie do niego nie przyciąga.

Czy to miał być przyjemny, płomienny romans? Jeśli tak, to rozwija się stanowczo za szybko, a całe opowiadanie wygląda bardziej jak streszczenie opowiadania.

Może miał to być erotyk? Jednak scen typowych dla erotyków tutaj nie uświadczyłam nazbyt wiele.

A może to miało być coś jeszcze innego? Ciepły, poruszający tekst o odnajdywaniu samej siebie? Wówczas ponownie tempo jest stanowczo zbyt szybkie, opisy przeżyć postaci i ich rozmowy zbyt proste, a język nieadekwatny.

Przyznam też z góry, że to pierwsze opowiadanie Twojego autorstwa, które przeczytałam. Być może to Twój charakterystyczny styl, który ma swoich fanów, wówczas to jak najlepiej dla Ciebie! Ja jednak niestety w ogóle się w tym nie odnalazłam i nie potrafię ocenić tego opowiadania pozytywnie :< A szkoda, bo fantasy uwielbiam, a motyw ludzkich hybryd można naprawdę ciekawie wykorzystać.

Nadalia · 1 tydzień temu · "Służka Krwi i Księżyca (I) – Echo Tańca"  

0
-1

@Agnessa_Novvak dziękuję raz jeszcze i polecam tą Panią do współpracy przy wyborze grafik! :>

@XXX_Lord

Ach, ten Zmierzch mityczny... to nie jest taka zła lektura! Jest zła, ale nie aż tak zła. Czytałam gorsze książki podczas mojego niezbyt długiego jeszcze żywota :> Aczkolwiek chętnie trzymam tę serię teraz na półce. U koleżanki. Która mieszka w innym mieście. U siebie wolę tej sagi nie widzieć.

Jako że zaproponowałeś podział rozmowy na dwie kwestie, to pozwolę sobie też odnieść się w dwóch punktach!

1. Nie mogę się z kwestią nr 1 zgodzić. Zupełnie. Jasne, ozdobników jest dużo, lecz jest to efekt jak najbardziej zamierzony. Pisałeś, że niezbyt czytujesz fantastykę (a przynajmniej fantasy, nie wiem, jak u Ciebie z innymi podgatunkami?) to być może uważasz, że mój styl jest nazbyt bogaty. Jednak jeśli sięgnąć do klasyków, jak Upadek Gondolinu i Silmarillion Tolkiena, jak opowiadania Poego, jak nawet Diuna (oryginalna), bądź pójść w romantyczne pozycje jak Jane Ayre czy Wichrowe Wzgórza – wówczas moje opisy wyglądają biednie. Zwłaszcza jeśli przyrównamy je do Tolkiena.

Minimalizm, mówiąc wprost, odrzuca mnie w literaturze z samych swoich założeń :> Podobnie jak moja Elyara, nie jestem osobą nowoczesną w tym zakresie.

2. Tak, taki laik nie ma pojęcia, podobnie jak ja nie miałam, kiedy zaczynałam swoją przygodę z fantasy od Sapkowskiego i Tolkiena. Bądź tak samo, jak ja nie miałam pojęcia o tym, czym naprawdę jest literatura grozy, kiedy sięgałam po mistrza Lovecrafta. Na tym właśnie polega (dla mnie) piękno literatury: poznaję niepoznane.

Jak mam się zachwycać czymś, co jest oczywiste? Czemu mam się bać czegoś, co znam? To nie ma dla mnie sensu.

Takie intro, o którym wspominasz, jest z mojej perspektywy całkowicie bezcelowe. Tak samo wyjaśnianie na "sucho" zasad gry w moim świecie. Jest dosłownie jedna, nowoczesna pozycja, która moim zdaniem robi to dobrze i robi to zupełnie inaczej, niż Ty zasugerowałeś, kolego sympatyczny :> Szczerze wyznaję zasadę "show, don't tell". Wyjaśnianie w postaci przypisów uznaję za karygodne.

Żeby zobrazować, co mam na myśli, pozwolę sobie zacytować Pisarza zdecydowanie lepszego ode mnie:

The wonder of the world and the pride of all mankind was Sarnath the magnificent. Of polished desert-quarried marble were its walls, in height 300 cubits and in breadth 75, so that chariots might pass each other as men drave them along the top. For full 500 stadia did they run, being open only on the side toward the lake; where a green stone sea-wall kept back the waves that rose oddly once a year at the festival of the destroying of Ib. In Sarnath were fifty streets from the lake to the gates of the caravans, and fifty more intersecting them. With onyx were they paved, save those whereon the horses and camels and elephants trod, which were paved with granite. And the gates of Sarnath were as many as the landward ends of the streets, each of bronze, and flanked by the figures of lions and elephants carven from some stone no longer known among men. The houses of Sarnath were of glazed brick and chalcedony, each having its walled garden and crystal lakelet. With strange art were they builded, for no other city had houses like them; and travellers from Thraa and Ilarnek and Kadatheron marvelled at the shining domes wherewith they were surmounted.



Czy myślisz, że jak czytałam to po raz pierwszy, to rozumiałam z tego wszystko? Czy opis Wielkiego Sarnath ma sens z punktu widzenia fizyki? Czy te materiały budulcowe mają sens? Jakim cudem tam biegają konie, wielbłądy i słonie (dosłownie!)? Czy ja wiem, czym są Thraa, Ilarnek i Kadatheron?

Na wszystkie te pytania odpowiedź brzmi: nie wiem, nie, nie rozumiem. I to jest piękne właśnie. Zasypywanie informacjami w stylu "Sarnath rządził król, który nawiązał kontakty handlowe z Thraa z uwagi na zbieżność interesów w zakresie wydobywania (...)" jest zabiciem tego piękna.

Ja czytam dla słowa samego w sobie. Dla zabawy słowa i fabuły. Nie chcę wiedzieć – chcę poznać. I tak też chcę pisać, chociaż rzecz jasna – do poziomu mistrza Lovecrafta mi daleko.

Co do Twojego PS: poniekąd. I tak, i nie. Pisałam opowiadanka porno kiedyś, ale to tylko w ramach ćwiczenia unikania "jej" "jego". Nie uważam tego za prawdziwe pisanie. Nie uznaję tych opowiastek za pozycje ciekawe, a obecnie po prostu redaguję swoje starocie. Moim zdaniem nie są warte uwagi. Realia współczesne, jak i historyczne uważam za dosyć nudne w opisywaniu.

I dziękuję za gratulacje!

Nadalia · 1 tydzień temu · "Wilczyca (V)"  

0
0

Urządzenie w kształcie ludzkiej sylwetki, zamykane jak trumna. Wewnątrz — kolce. Ułożone tak, by ranić, nie zabijać. Męka była długotrwała. Rzadko jej używano — bardziej jako symbol grozy niż realnego narzędzia, ale działała na wyobraźnię.



O ile mi wiadomo, kolce/sztylety wewnątrz żelaznych dziewic (tak, powinnaś to, autorko, napisać małą literą, bo nie jest to nazwa własna) to XIX-wieczny falsyfikat. Przewodnik chyba powinien wiedzieć takie rzeczy.

Potem ruszyła dalej za grupą, a on, czując wciąż ciepło jej dłoni na policzku, uświadomił sobie, że nigdy wcześniej upokorzenie nie smakowało tak przyjemnie.



Okrutnie niezręczne zdanie.

Wysoki obcas dodawał jej kilka centymetrów, ale przede wszystkim nadawał jej postawie pewności — tej charakterystycznej, niemal instynktownej gracji, z którą wchodziła do każdego pomieszczenia, jakby je od razu obejmowała we władanie.



To z kolei mocno mi się gryzie. Instynktowna gracja nie powinna wynikać z obcasów. To określenie w ogóle tutaj nie pasuje. Co więcej, może się mylę, ale... czy nie było tak, że ona jest nieco introwertyczką? I poza określonym typem facetów, którym od razu wpada w oko, właśnie niezbyt dominuje nad przestrzenią? Dotychczas odniosłam takie wrażenie, co sprawia, że opis ten jest nieporadny.

Dostrzegłam również pewną schematyczność opisów. Możliwe, iż nie rzuciła mi się ona wcześniej aż tak w oczy, bo poprzednie rozdziały są krótsze. Z drugiej strony: może tutaj je po prostu zintensyfikowałaś. Nie jestem pewna, acz szybko zobrazuję, co mam na myśli cytatem poniżej:

Stanęła tyłem, odsłaniając kark — smukły, gładki, chłodny jak porcelana. Nie musiała nic więcej mówić. Łukasz uniósł rękę i, z wyczuwalnym napięciem, ujął suwak sukienki. Delikatnie, powoli, jakby każde przesunięcie miało znaczenie, rozsuwał go w dół. Materiał opadał miękko, odsłaniając najpierw wąskie łopatki, potem linię pleców — prostą, idealnie wyważoną, niemal posągową. Kiedy sukienka zsunęła się całkowicie, odsłoniła jej ciało. Paulina była inna. Zupełnie inna od kobiet, które poznał. Jej ciało miało w sobie coś dziewczęcego — niewielkie, jędrne piersi, które podkreślał misterny koronowy stanik z cienkiej siateczki, bardziej sugerujący kształt niż go ujawniający. Żadnych pełnych bioder, żadnych zbyt zaokrąglonych linii. I była zaskakująco umięśniona. W sposób subtelny. Piękny. Naturalny. Na jej ramionach, brzuchu, udach widać było wyraźnie zarysowane mięśnie — nie masywne, lecz takie, które zdradzały dyscyplinę, sprawność, ukrytą siłę. To były mięśnie biegaczki, tancerki, wojowniczki w jednym. I wszystkie te cechy tylko potęgowały jej filigranowość, zamiast ją odbierać. Do tego pończochy o satynowym połysku, idealnie przylegające do jej smukłych nóg. Szeroki, koronkowy pas — luksusowy, misterny — oplatający jej talię jak tajemnica. Każdy element stroju działał nie osobno, ale jako część hipnotycznej całości. Przeciągnęła dłonią po własnym biodrze, jakby mimochodem, jednak ten ruch był zbyt płynny, zbyt pewny siebie, by mógł być przypadkowy. W lustrze naprzeciwko dostrzegła jego spojrzenie — głębokie, wstrzymujące oddech, pełne niemej adoracji. Uniosła kącik ust w tym swoim znanym, lekko cynicznym uśmiechu. Władczym. Pewnym siebie. Obłędnie uwodzicielskim.



Stanęła tyłem, odsłaniając kark — smukły, gładki, chłodny jak porcelana.
Materiał opadał miękko, odsłaniając najpierw wąskie łopatki, potem linię pleców — prostą, idealnie wyważoną, niemal posągową.
Jej ciało miało w sobie coś dziewczęcego — niewielkie, jędrne piersi, które podkreślał misterny koronowy stanik z cienkiej siateczki, bardziej sugerujący kształt niż go ujawniający.
W lustrze naprzeciwko dostrzegła jego spojrzenie — głębokie, wstrzymujące oddech, pełne niemej adoracji.

Pomijając fakt, że akapit jest zdecydowanie za długi, to ten styl opisu jest męczący. Nie jest naturalny. W połączeniu z faktem, że nieco powtarzasz część informacji (jak te satynowe pończochy, o których jako czytelniczki już dobrze przecież wiemy) i opisujesz wszystko na raz, całość jest trudna do przyjęcia.

Żeby nie było: ja jestem wielką fanką opisów. Tolkiena i jego opis siedmiu bram do Gondolinu czytałam parę razy, za każdym razem jeszcze bardziej zachwycona. Jednak (bez urazy) ten opis nie należy do tych zachwycających. Jest przesadnie rozwleczony, zbudowany na bardzo podobnym schemacie, powtarza znane nam informacje.

Poczuł strach przed nieznanym.



Ahhhh, yessss... the oldest and strongest kind of fear is fear of the unknown...
(przepraszam, nie mogłam się powstrzymać)

Pomijając powyższe, powiem tak:

1. Klimat jest bardzo ciekawy. Sam aspekt zwiedzania tego zamku, lekkiego droczenia/upokorzenia w dybach, potem scena seksualno-erotyczna – wszystko pięknie się łączy. Klimat jest świetny, a postać Pauliny jest w tym aspekcie bardzo autentyczna. A przynajmniej jest autentyczna przez większość czasu, bo...

2. ...momentami miałam wrażenie, że Paulina nie rozmawia, tylko przemawia. Jej dialog z Michałem (dobrze zapamiętałam?) był niesamowicie sztuczny w moim odbiorze. Trochę tak, jakby on ją o coś pytał, a ona miała listę uniwersalnych odpowiedzi, które może wykorzystać w każdej sytuacji życiowej.

3. Doceniam też większe wprowadzenie postaci pobocznych, co jest na pewno na plus. Na minus: ten przewodnik był niesamowicie nudny. Jakbym ja z kimś takim poszła na wycieczkę, to bym domagała się zwrotu.

4. Ilość "..." w tym tekście jest powalająca. Błędne formatowanie niestety bardzo częste. Dialogi napisane momentami karygodnie. Na tyle było to częste, iż mnie po prostu wytrącało z równowagi i musiałam sobie robić przerwy od tekstu. Ja wiem, że sama robię babole, wiem, że to normalne, ale kurczaczki z KFC, tutaj jest tego stanowczo za dużo.

Mam problem z ostateczną oceną tego tekstu. Z jednej strony podobał mi się on bardziej niż poprzednie. A bo nowe postacie, które w końcu coś mówią, a bo klimat zamku, do którego BDSM pasuje idealnie. Może nawet sama bym się dała skusić ponownie na coś z BDSM, gdyby mnie ktoś na taki weekend zabrał.

Jednak braki techniczne, powtarzające się, nic niewnoszące opisy, nieco sztuczne zachowanie i mowa Pauliny, mało wiarygodne zachowanie Łukasza i ogółem jego "płaskość" zabiły mi przyjemność z tej lektury. Doczytałam do końca, lecz szczerze: wątpię, żebym chciała tu wrócić.

Nie piszę tego, droga autorko, by Cię zniechęcić. O ile jednak poprzednimi rozdziałami (czyli I-IV) czułam się zachęcona, tak teraz nie wiem, czy zabiorę się za lekturę rozdziału VI.

Nadalia · 1 tydzień temu · "Służka Krwi i Księżyca (II) – Ułuda Dnia"   ·

0
0

@Agnessa_Novvak

Ach, ach, raz jeszcze dziękuję :> Odnośnie do dialogów, mimo wszystko obstaję przy swoich didaskaliach, ale na pewno postaram się zwrócić na to uwagę, coby wszystko było czytelne, wyraźne i zrozumiałe dla odbiorczyń. I dla odbiorców również.

Co do obaw wyrażonych przez Ciebie, a także @jamer106 oraz @Tejotem mogę tylko rzec, że absolutnie rozumiem i się nie dziwię. Niemniej postaram się Waszych oczekiwań nie zawieźć, a nawet je powieźć do literackiego zwycięstwa. Hip hip, hura!

Ach i oczywiście last, but not least @Tejot – ślicznie dziękuje i jednak liczę na dużo słodyczy! Cieszę cię, że Becca przypadła Ci do gustu :>

Nadalia · 1 tydzień temu · "Wilczyca (III-IV)"  

0
0

— Kawa brzmi całkiem dobrze — odpowiedziała, po czym bez słowa poprawiła mu szalik, jakby to była rzecz całkowicie naturalna. — Prowadź.



A to nie jest rzecz całkowicie naturalna? 😅 Muszę zacząć uważać, bo ja co chwila komuś czapkę przesunę, włosy zmierzwię, okruszki z ubrania wyjmę, albo kołnierzyk poprawię.

Paulina szła tuż przy nim, cicha, skupiona, a jednak obecna w sposób, który całkowicie wypełniał przestrzeń między nimi. Po kilkunastu minutach dotarli na niewielki plac przy parku, gdzie w rogu stała kawiarnia — niewysoka, w starym budynku z cegły, oświetlona miękkim, bursztynowym światłem.



Chyba domyślam się, o co Ci tu chodziło, droga autorko, lecz w mojej ocenie jest to opis nieco niezręczny. Cicha i skupiona, a jednak obecna. Czemu ma się to kłócić ze sobą? Skoro jest skupiona, to jest obecna raczej? Chyba że była skupiona na kimś/czymś innym, ale przy tym obecna w rozmowie? To wypełnianie przestrzeni między nimi – sam zwrot jest poprawny, lecz czy na pewno pasuje tutaj? Mam wątpliwości.

Nie jest też (chyba) błędem napisanie, że w rogu stała kawiarnia. Jednak czy brzmi to dobrze? Nie. Lepiej by było napisać coś w stylu:

"Po kilkunastu minutach dotarli na niewielki plac przy parku, w którego rogu stała kawiarnia, miesząca się w niewysokim, starym budynku z cegły, oświetlona ciepłym, bursztynowym światłem".

Lub też:

"Po kilkunastu minutach dotarli na niewielki plac przy parku, w którego rogu stała kawiarnia ukryta w niewysokim, starym ceglanym budynku, oświetlona ciepłym, bursztynowym światłem".

Lub też:

"Gdy dobrotliwe słońce skryło się całkowicie za linią horyzontu, a księżyc swym srebrzystym blaskiem objął we władanie nocny nieboskłon, para dotarła na skromny, acz urokliwy plac przy parku. W jego roku znajdował się cel ich podróży – XIX-wieczna kamienica, zbudowana ze starej, pruskiej cegły, na parterze której mieściła się oświetlona ciepłym, złotym niczym bałtycki bursztyn blaskiem kawiarenka".

Inna kwestia to błąd, który sama nierzadko popełniam. A mianowicie: mam wrażenie, że Twoje postacie co chwila się uśmiechają. Zobrazuję to na tym przykładzie:

Paulina uśmiechnęła się lekko, przesuwając wzrok po menu.
— No cóż, wygląda na to, że udało ci się spełnić jedno z moich małych oczekiwań.
— A ile ich jeszcze jest? — zapytał żartobliwie.
— Wystarczająco, żebyś miał zajęcie na dłużej — odpowiedziała z rozbawieniem, nie podnosząc wzroku znad karty.



W ciągu czterech linijek mamy jedno lekkie uśmiechnięcie się, żartobliwe zapytanie i rozbawioną odpowiedź. Doceniam żonglowanie synonimami, acz czy naprawdę jest to konieczne tutaj?

— Może więc kiedyś sam się przekonasz, jak wygląda północna część tego landu — rzuciła swobodnie, choć w jej oczach znów błysnęło coś, co trudno było nazwać ani obietnicą, ani żartem. Ton miała lekki, niemal żartobliwy, ale w jej oczach błysnęło coś, co sprawiło, że jego serce zabiło mocniej — coś między obietnicą a wyzwaniem.



Tu robisz rzecz, która błędem sama w sobie nie jest, lecz jest irytująca. Gdzieś mi mignęło to parę razy, ale tutaj już nie wytrzymałam.

Nie stawiaj myślników w obrębie didaskaliów narracyjnych podczas pisania dialogów. To mylące. Bardzo mylące dla czytelnika. Myślnik w dialogu od razu sugeruje, że jest to przecięcie kwestii dialogowej z kwestią narracyjną. Bardzo, bardzo mylące i potencjalnie rujnujące cały dialog.

Wstała, spojrzała kozaki, po czym sięgnęła po jasne futro wiszące na wieszaku.



Coś tu się zgubiło chyba.

Kiedy dotarli w okolice klifu, wiatr uderzył mocniej, niosąc ze sobą sól i chłód od morza. Ziemia była miękka po deszczu, gdzieniegdzie błotnista, a ścieżkę pokrywały brunatne liście. Gdy stanęli na wzniesieniu, przed nimi rozciągnął się widok, który zapierał dech.



Ponownie: nie jest to błąd, ale jakaś gula niezręczności buduje się w mych trzewiach i nakazuje mi wspomnieć o tym, droga autorko. Zaczynasz zdanie nr 1 od "kiedy + czasownik", potem rozdzielasz krótkim zdaniem opisowym i piszesz kolejne zdanie, zaczynając do "gdy + czasownik". Nie jest to błąd, jak wspomniałam, tylko da się to napisać lepiej. Mogłabyś w zdaniu nr 3 wyjść do opisu ich uczuć, zamiast w tak krótkim odstępie pisać zdanie o tej samej strukturze na początku.

Zaraz zresztą piszesz, dosłownie w kolejnym zdaniu, że morze rozciągało się przed nimi. Czyli rozciągnął się rozciągający się widok.

To jednak tyle z kwestii technicznych. Nie czepiam się specjalnie przecinków, aczkolwiek raz jeszcze: popracuj nad tym, bo na razie wydają się żyć własnym życiem niekiedy. W paru miejscach też dialogi do poprawy pod względem didaskaliów narracyjnych, stosowania interpunkcji.

Przechodząc od rzeczy średnio-ważkich, przez mało-ważkie, do ważkich istotnie:

1. Mnie osobiście dialogi się podobają. Lubię kwestie dialogowe, które niekoniecznie popychają fabułę do przodu, chociaż na kursie uczyłam się, że to błąd dla współczesnego czytelnika. Acz ja współczesnym czytelnikiem nie jestem, więc Twoje dialogi doceniam.

2. To płynnie łączy się z punktem pierwszy. Rozumiem, czemu skracasz niektóre dialogi i uzupełniasz je narracją. Natomiast ta scena z prośbą o balsam: czy tam skrócenie naprawdę miało sens? To by były dosłownie 3-4, może 5 linijek dialogu, które ponownie mogłyby ukazać dynamikę między bohaterami.

3. Ponownie bardzo lubię postać Pauliny, aczkolwiek niepotrzebnie niekiedy opisujesz rzeczy, które już były opisane. Możesz, rzecz jasna, przypominać czytelnikowi o cechach Pauliny (bo mój ptasi móżdżek zawsze zapomina, kto jak wygląda), ale ciekawiej by było, jakbyś opisywała te same rzeczy innymi słowami i określeniami.

4. Niestety, wciąż totalnie nie czuję postaci Łukasza. Jest on po prostu... cóż, brzydko mówiąc, tłem w swojej własnej historii. I ponownie: ja rozumiem, że opowiadanie ma podkreślić postać Pauliny. Jednak czyż dominacja, niezależnie od tego, jaką przyjmuje formę, nie jest ciekawsza, kiedy obie (albo więcej) osób w owej dynamice ma wyraźny charakter?

Tyle ode mnie na tym etapie :> Za jakiś czas pewnie zobaczymy się w kolejnym rozdziale.

Nadalia · 2 tygodnie temu · "Dzikość Karpat"  

+1
0

Po raz pierwszy oboje lecieliśmy samolotem do innego kraju, perspektywa odprawy, kilkugodzinnego lotu do Rumunii i odnalezienia się w obcym miejscu, znając jedynie podstawy języka, była przerażająca.



To zdanie jest bardzo niezręczne. Widzę, że koleżanki i koledzy już wytknęli błędy techniczne, toteż nie będę się na nich bardzo skupiała (tylko ociupineczkę), lecz pozwolę sobie kilka z nich wskazać.

Autobus był dosyć nowoczesny i miał klimatyzację, co okazało się zbawienne nawet o tak wczesnej porze.



Co to jest dosyć nowoczesny autobus?

Usiedliśmy z Paulą z tyłu, mając ostatnie rzędy foteli wyłącznie dla siebie. Bezczelnie rzuciliśmy plecaki na fotele obok, praktycznie zajmując cały rząd siedzeń i rozsiedliśmy się wygodnie.



Te zdania są niemal ze sobą tożsame, mógłbyś to dać jako jedno zdanie.

– Możemy chyba zdjąć te plecaki – uśmiechnęła się, zdejmując swój. Uwielbiałem jej uśmiech i drobne, urocze dołeczki.



Uśmiechnęła się, zaraz obok uśmiech. Dodatkowo: niepoprawny format dialogowy.

Pomijając kwestie techniczne, mam problem z oceną tego tekstu. Z jednej strony: totalnie mój klimat. Rumunia (piękny kraj na autostop!), nieco absurdalna fantastyka (gdzieś między grozą a fantasy), niewyjaśnione zjawiska, postacie jakby odklejone od rzeczywistości.

Sam zamysł opowiadania bardzo mi się podobał. I po pełnej lekturze mogę stwierdzić, że dobrze się bawiłam.

Natomiast to, co najmniej podobało mi się w opowiadaniu o charakterze erotycznym, to właśnie erotyczne opisy. W ogóle nie mogłam się w nie wczuć. Akcja działa się w nich zdecydowanie za szybko. Brakowało opisów przeżyć postaci, tego, jak w ogóle reagują na coś tak nieziemskiego i niespotykanego. Miałam nieco momentami wrażenie, że nasi protagoniści przeżyli już kiedyś coś podobnego, tylko im się zapomniało przez te 40 km wędrówki, dlatego też się nie zdziwili zanadto, gdy spotkali (dosłownie) zapomnianą boginię.

Mógł to być, rzecz jasna, efekt zamierzony: chaos, krótkie dialogi, rwane opisy, ogólny "rozgardiasz". Moim zdaniem był to błąd, który psuje efekt całości.

Żeby zachować ten ciekawy styl, o wiele lepiej byłoby z tego zrobić dwa, pełnoprawne opowiadania, bądź też znacząco rozpisać scenę z ową Wężową Boginią Serpentią (jak sobie zaczęłam ją nazywać) i wyraźniej oddzielić ją od tej z Vladem Palownikiem (jako sobie zaczęłam go nazywać).

Tyle ode mnie! Mam nadzieję, że Cię nie zniechęciłam, a tylko zachęciłam do dalszej pracy, bo widzę w Twoim stylu fabularnym duży potencjał :> Po prostu technika musi nadążyć za wyobraźnią!

Nadalia · 2 tygodnie temu · "Wilczyca (I-II)"  

0
0

@XXX_Lord

A czy ja powiedziałam, że jest niepoprawne? :>

Nadalia · 2 tygodnie temu · "Wilczyca (I-II)"  

0
0

Wśród nich dostrzegł kilka znajomych twarzy, ale nikogo na tyle bliskiego aby podchodzić. Część z nich lekko już nadgryzionych zębem czasu i wtedy zobaczył ją.



Twarze nadgryzione zębem czasu? Niezbyt zręczne to sformułowanie. Naznaczone upływem czasu, może twarze, po których widać było upływ czasu...

Ale to nie samo piękno przyciągało wzrok, lecz coś głębszego: niewytłumaczalne napięcie, aura, którą wokół siebie roztaczała.



"Ale" na początku zdania to błąd w tekście literackim. Możesz go używać w dialogach jako forma stylizacji językowej, lecz nie w narracji. Po drugie: to dosyć krótkie zdanie, które zaczynasz spójnikiem przeciwstawnym, po czym rozdzielasz spójnikiem przeciwstawnym.

Jestem wielką fanką długich opisów, lecz przyznam, że z Twoimi mam pewien... problem. Nie mówię, iż wszystkie są złe, aczkolwiek podczas lektury miałam silne wrażenie, iż próbujesz opisać bogato bohaterkę (super, uwielbiam), jednocześnie nie mając do końca pomysłu na to, jak to opisać.

Pozwolę to sobie wyjaśnić na przykładzie poniżej:

Była ubrana w prostą, lecz niezwykle elegancką czarną sukienkę, która idealnie podkreślała jej zgrabną sylwetkę. Materiał układał się na niej miękko, jakby stworzono go dokładnie z myślą o jej proporcjach. Sukienka była dopasowana, sięgająca tuż przed kolano, z lekko asymetrycznym dekoltem, który dodawał jej wyrafinowania i trudnej do nazwania subtelnej drapieżności. Czarne, lekko połyskujące rajstopy nadawały całości gładką linię, elegancką, ale nie przesadzoną.
Na stopach miała klasyczne czarne szpilki z czerwonymi podeszwami — i Łukasz od razu, bez zastanowienia, rozpoznał charakterystyczną linię Louboutina.



Czym jest prosta i niezwykle elegancka sukienka? Co składa się na tę eleganckość? Potem piszesz, że "idealnie podkreślała jej zgrabną sylwetkę", po czym w sumie nieco powtarzasz informację w tym samym akapicie, pisząc, iż materiał układał się na niej miękko, a sukienka była dopasowana.

Nie rozumiem też, czemu wpierw piszesz, że podkreśla sylwetkę, potem przechodzisz do tego, że sięga przed kolano, a potem, że asymetryczny dekolt dodaje jej wyrafinowania, po czym znowu wracasz w dół. Trochę to niekonsekwentne.

Przy okazji: bardzo nadużywasz słowa "jej" oraz skąpisz przecinków. Nie tylko w tym fragmencie. Stawiasz "się" na końcu zdania, co zazwyczaj uznawane jest za błąd. Nadużywasz również pauzy, zwłaszcza przy dialogach. A przy okazji odnoszę wrażenie, acz mogę się mylić, iż źle używasz spójników przeciwstawnych. Przykładowo:

Ruch był leniwy, ale rytmiczny — niemal hipnotyczny.



Używasz spójnika przeciwstawnego, tylko w sumie... po co? Czy ruch leniwy jest przeciwstawny względem rytmicznego? Moim zdaniem jest wręcz na odwrót.

Tyle z technikaliów. Odnosząc się do samej historii:

1. Postać Pauliny jest ciekawie poprowadzona. Pomijając aspekty techniczne, podoba mi się ta nutka tajemnicy, jaka dookoła niej została wykreowana. Niby od początku wiadomo, do czego będzie to zmierzało, ale dalej mi się to podoba. Przyjemne, umiejętne wykorzystanie archetypu.

2. Z jednej strony rozumiem oszczędzenie dialogów z innymi postaciami, z drugiej: spłyca to wykreowany świat. Kiedy dialogi ograniczają się tylko do dwójki protagonistów, to oczywiście historia jest bardziej skupiona na nich, ale jednocześnie świat to tylko tło. Co jest o tyle problematyczne, że do tej historii mi to zwyczajnie nie pasuje.

3. Budowanie napięcia jest bardzo przyjemne. Nie wiem, czy ten ostatni dialog nie rozwija się nazbyt szybko, lecz poza tym dobrze się bawiłam w miarę tego, jak Paulina bawiła się Łukaszem. Co z kolei przenosi mnie do ostatniego punktu...

4. Postać Łukasza jest dla mnie absolutnie nijaka. Pomijając aspekty techniczne (chodził od liceum, miał nauczyciela XYZ, koleżankę ABC), nie potrafię o nim nic powiedzieć. Czy to był celowy zabieg, mający na celu uwydatnienie postaci Pauliny?

Cóż, tyle ode mnie! Ogółem lekturę oceniam pozytywnie, bawiłam się dobrze mimo mankamentów, a na przyszłość życzę połamania wirtualnego pióra!

Nadalia · 2 tygodnie temu · "Służka Krwi i Księżyca (I) – Echo Tańca"  

0
0

@Tejot Oesu, przepraszam, że tak późno odczytuję, ale ten system komentarzy jest tutaj jakiś nieintuicyjny dla mnie.

Dziękuję za miłe słowa raz jeszcze i łączę się w barokowym bólu! Mam nadzieję, że kolejne części będą dla Ciebie równie miłą (albo i milszą?) lekturą!

Odnosząc się do Ione: to ta autorka cyklu Demonica? Wolę dopytać, żeby się nie okazało, że znalazłam zupełnie inną Ione!

Nadalia · 3 tygodnie temu · "Służka Krwi i Księżyca (I) – Echo Tańca"  

0
0

@Tejot dziękuję bardzo! Komplementy dotyczące postępu zawsze najmilej mi się czyta, zdecydowanie!

Odnośnie do barokizacji: znam ten termin, a przynajmniej wiem, o co Ci chodzi. Zresztą Agnessa już mi to wcześniej nieco wytknęła. Aczkolwiek wyjaśnię jedną rzecz: nie chodziło mi tyle o pogłębienie informacji o świecie, a raczej nieco, ciutkę, delikatnie wprowadzić psychologię Elyary, która wielokrotnie zwraca uwagę na te same rzeczy i odbiera świat nieco inaczej, niż wszyscy dookoła niej. To ma znaczenie fabularne i będzie szerzej wyjaśniane.

Rzecz jasna jednak krytykę przyjmuję i w drugiej części już dokonuję pewnych cięć opisowych :>

Co zaś do Larissy Ione... przyznam, że cały cykl Służka Krwi i Księżyca jest bezczelnie inspirowany Lovecraftem. Sam cytat na początku jest oczywistą oczywistością, ale fragmenty tego typu:

„Nic dziwnego zatem, że każdy w Lumerii upatrywał w sojuszu magii i technologii remedium na wszelkie bolączki tego świata. Jednak Elyara, mimo młodego wyglądu, nie była nowoczesna i myślała inaczej niż oni. Podczas gdy czarodzieje i inżynierowie próbowali odrzeć życie z mistycznych szat, starając się pojąć trybiki maszyny, którą zwali rzeczywistością, ona poszukiwała sił, których nie dało się obudzić do życia ani żelazem, ani parą”

to jest bezczelna kalka z mojej strony. Gdyby Lovecraft dzisiaj żył, mógłby mi za to opowiadanie wytoczyć proces.

Nadalia · 3 tygodnie temu · "Służka Krwi i Księżyca (I) – Echo Tańca"  

0
0

@Agnessa_Novvak Cóż mi pozostaje powiedzieć więcej, jak raz jeszcze podziękować za miłe słowa i korektę? Zwłaszcza komplement dotyczący rozwoju jako pisarki mile łechce moje spragnione ego, niemal tak mocno, jak efemer pieścił gości Triady w opowiadaniu!

Odnośnie do pytań, które sama zadaję swojej historii: zapewniam, że na część z nich znajdzie się odpowiedź już niedługo. Aczkolwiek, aby nie było nazbyt prosto i wesoło, pojawią się kolejne! W końcu życie bez pytań byłoby li tylko marną egzystencją, nieprawdaż?

A przy okazji: ostrzegam, że szlifująca się właśnie druga część będzie także wymagała porządnej redakcjo-korekty :>

Nadalia · 7 kwietnia 2026 · "De Principe (I)"  

0
0

Od razu zaznaczę, że piszę komentarz przed lekturą części drugiej.

Mimo że nie należę do fanek Bliskiego Wschodu i średniowiecznego fantasy, opowiadanie jest moim zdaniem ciekawe. Szczególnie urzekły mnie wstawki obcojęzyczne i cytaty. Mała rzecz, a cieszy i to bardzo.

Fabularnie nie wydaje mi się, aby była to bardzo skomplikowana historia. Dobrze wykorzystane archetypy, aczkolwiek jak na mój gust nieco zbyt stereotypowe. Niemniej: klimat jest przyjemny, można wsiąknąć szybko w historię, a zastosowane rozwiązania fabularne są logiczne. Nawet jeśli trochę przewidywalne.

Pod tym kątem oceniam jak najbardziej pozytywnie.

Opowiadanie jednak wymaga sporej korekty/redakcji. Powtórzenia zdarzają się często, wiele zdań jest niezręcznie zapisanych. Nie rozumiem też, czemu zdecydowałeś się, Autorze, pisać dialogi niemal tak samo, jak myśli, tj. od półpauzy dialogowej i tylko dodać kursywę? Nieco to wybija z rytmu, biorąc pod uwagę, że często używasz kursywy do wielu nazw.

"Hans kurtuazyjnie skłonił się, lecz nie do samej ziemi, by nie oddać zbyt głębokiego szacunku Wezyrowi. Pokój między Imperium a Szachatem trwał zbyt krótko, by rycerz wznieść się ponad swój honor i okazać cześć niedawnemu wrogowi. Strażnikom otaczającym Abdula wyraźnie się to nie spodobało, lecz sam dyplomata nie skomentował tego faux pas".

Z kolei tutaj widać sporo błędów niestety. Są one, rzecz jasna, do poprawy, ale cały tekst powinien zostać raz jeszcze sprawdzony pod tym kątem. A potem zapewne po raz drugi.

Nadalia · 21 lipca 2023 · "Służka krwi i Księżyca (wersja pierwsza)"  

0
0

@Agnessa Wywiad z wampirem jest boski! Chociaż przyznam, że lektura jeszcze przede mną. What we do in the shadows też bardzo lubię tak swoją drogą, chociaż tylko film oglądałam. Niestety, ani Pamiętniki Wampirów, ani Supernatural, ani nic w tym guście kompletnie do mnie nie trafia. Zdecydowanie wolę filmy typu Dracula z Keanu Reevesem lub Castlevania Netflixa (chociaż dwa pierwsze sezony były lepsze niż dwa ostatnie). Igrzyska Śmierci - podobnie, ledwo obejrzałam do końca. Ogółem bardzo rzadko trafiają do mnie jakieś seriale, a jak już trafiają, to są to raczej albo jednosezonowce, albo na koniec dzieje się coś beznadziejnego (tak tak, mam na myśli Grę o Tron) albo jest to anime jak Full Metal Alchemist.
Natomiast co do mangi, to już czytywałam niejedną mangę, można się naprawdę szybko przekonać do "odwrotnego" czytania!

Nadalia · 21 lipca 2023 · "Służka krwi i Księżyca (wersja pierwsza)"  

+1
0

@Tomp więc możliwe, że tu leży wampir pogrzebany. Dla mnie Lovecraft to jeden z najwybitniejszych pisarzy, jeśli nawet nie najwybitniejszy. Jeśli tylko mi czas i warsztat pozwolą, to mam zamiar pisać w dużej mierze opierając się na jego stylu pisarskim. Bardziej "nowoczesny" styl mnie, stety-niestety, bardzo łatwo nudzi. Zarówno w odbiorze, jak i kreacji.

Nadalia · 20 lipca 2023 · "Służka krwi i Księżyca (wersja pierwsza)"  

0
0

Tekst po pierwszej edycji! Wielkie podziękowania zwłaszcza dla @Indragor i @Agnessa, ale także @Tomp i @MrHyde. Aczkolwiek zaznaczam, że nie, nie dodałam nic więcej odnośnie "pochodzenia" narratorki 😉

Nadalia · 20 lipca 2023 · "Służka krwi i Księżyca (wersja pierwsza)"  

0
0

A widzisz, dla mnie tu jest bardzo dużo punktów zaczepienia. Lubię poczucie zagubienia i konieczność wyobrażania oraz dopowiadania sobie jak najwięcej.Jakbym była odważniejsza, to bym od razu napisała coś w stylu The Quest of Iranon, ale nie jestem 😀

Nadalia · 20 lipca 2023 · "Służka krwi i Księżyca (wersja pierwsza)"  

0
0

@MrHyde jest jak najbardziej pomocna 🙂 Staram się je czytać na bieżąco, dzisiaj przeredagowałam tekst dzięki wskazówkom @Indragos (jeszcze raz ślicznie dziękuję, naprawdę!). A nawet jak nie komentuję, to nie dlatego, że Was olewam, tylko dlatego, że chcę poczytać starsze osoby po "fachu pseudoliterackim".
Odniosę się to Twojego stwierdzenia: "Może jak byś na początku dała, Autorko, więcej drogowskazów, nie odpadłbym w połowie drogi. Może pomogłyby też innym mniej domyślnym czytelnikom.".
Niestety to się nie stanie. Uwielbiam niedomówienia, dopowiadanie, dawanie wskazówek zamiast odpowiedzi. Cierpiałam już, dając tagi, bo są dla mnie zbyt oczywiste, ale nie chciałam, by jakiś fan wampirów przegapił opowiadanie. Celowo dałam tą dwuznaczność o krwi, żeby można to było odebrać jako pochodzenie szlachecki, może rasowe (skoro to dzieło ewidentnie fantastyczne, o czym chyba można się szybko przekonać) albo jeszcze jakiś inny. Był to zabieg, podkreślam, jak najbardziej celowy.
Tego aspektu swojej twórczości nie mam zamiaru zmieniać, bo, jak już wspomniałam wyżej w odpowiedzi dla @Agnessa (przy okazji przeczytałam topielicę, dobry tekst do nauki, dzięki!) kocham Lovecrafta. Jego niedopowiedzenia, soft worldbuilding. Poczucie zagubienia, niepewność. Chciałabym przenieść to na "wampiryczną erotykę" mego pióra.
Nie odbierz proszę tego jako atak, ale ja po prostu nie chcę pisać w "bardziej domyślny sposób" 😉

Nadalia · 18 lipca 2023 · "Służka krwi i Księżyca (wersja pierwsza)"  

0
0

@Agnessa Hej, dzięki również za komentarz! Pozwolę się odnieść w punktach:
1. Prawdę powiedziawszy, z początku nie planowałam zbytnio rozbudowywać tu świata, a raczej dać takie "wytyczne", po których czytelnik może się poruszać. Mam sobie rozpisane prywatnie co i jak, ale to tak "dla samej siebie". Przyznam, że nie wiem, na ile chcę zdradzać wszystko czytelniczkom i czytelnikom, bo sama jestem wielką fanką niedopowiedzeń. Ale odpowiadając krótko na pytanie: to nie ma być wielka epopeja, tylko moja fantazja o tym, jak to się żyje wampirzycy w steampunkowym mieście. A że mi się bardzo spodobało, to na pewno będę to kontynuowała!

2. Domu Nocy nawet nie kojarzę 😀 Ale inspiracja Full Metal Alchemist - z pewnością, bo bardzo lubię to anime. Ogółem jestem fanką steampunku, neogotyku, belle epoque.

3. Idealnie nieidealna wpadło mi samo. Dlaczego? Bo nie lubię, jak w wielu filmach/książkach/serialach/opowiadaniach itd. przedstawia się super idealnych mężczyzn o idealnej sylwetce, idealnym uśmiechu, idealnym... Chyba rozumiesz, o co chodzi 😉 Bardzo chciałam podkreślić, że niedoskonałości właśnie sprawiają, że ktoś jest piękny. ALE. Co do dużej ilości epitetów, jestem WIELKĄ fanką Lovecrafta, a zwłaszcza jego opowiadań The Dream-Quest of Unknown Kadath i The Shadowe over Innsmouth. I wiem, oczywiście, że wiem, że mój poziom pisania a Lovecrafta to jak porównywanie kotka domowego do lwa, ale naprawdę chciałabym kiedyś pisać jak on. Z epitetami, archaizmami, zdaniami rozłożonymi na pięć linijek. Chociaż w jego gatunku już niekoniecznie 😉

4. Dzisiaj już nie przeczytam, ale jesteś kolejną osobą, która zwraca mi na to uwagę, więc zdecydowanie postaram się tutaj coś zadziałać i po prostu przepisać te wspomniane fragmenty od nowa. Przyznam, że narracja 1-osobowa wynika u mnie z mojej miłości do Lovecrafta, ale nigdy nic nie pisałam wcześniej w 1-osobie. Stąd tym bardziej dziękuję za pomoc!

No i dziękuję bardzo za zachętę i miłe słowa! Mam nadzieję, że każda kolejna "edycja" będzie tylko lepsza. Co do komentarzy, to pozwolę sobie zauważyć, że nieprawda, bo już się do części odniosłam. Tylko ten system komentowania jest tutaj strasznie, moim zdaniem, niewygodny i trochę gubię się co kto napisał. Jednak staram się jak mogę, by wszystko przeczytać!

Nadalia · 16 lipca 2023 · "Służka krwi i Księżyca (wersja pierwsza)"  

+2
0

@teedud Każdy kiedyś zaczynał! A wydaje mi się, że im więcej komentarzy, tym lepsze będą kolejne opowiadania ^^

pokątne opowiadania erotyczne
Witamy na Pokatne.pl

Serwis zawiera treści o charakterze erotycznym, przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich.
Decydując się na wejście na strony serwisu Pokatne.pl potwierdzasz, że jesteś osobą pełnoletnią.

Pliki cookies i polityka prywatności

Zgodnie z rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Potrzebujemy Twojej zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych przechowywanych w plikach cookies.
Zgadzam się na przechowywanie na urządzeniu, z którego korzystam tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie moich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania przeze mnie ze stron internetowej lub serwisów oraz innych parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych i w celach analitycznych.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz w regulaminie serwisu.