Człowiek się nauczył czy to z lenistwa czy z braku czasu na dokładne rozpatrywanie każdego aspektu, na wydawanie opinii, podejmowanie decyzji na podstawie niepełnych danych. Świat jest coraz bardziej skomplikowany, nie ma groźby, że jak źle zdecydujemy to nas coś zje bo zdecydowaliśmy się uciekać w złym kierunku itp. Więc podejmowanie decyzji zrobiło się łatwiejsze i grożą za to mniejsze konsekwencje. Dostęp do danych jest coraz łatwiejszy a nikt nas nie skaże za wyrażenie w komentarzu negatywnej (wulgarnej, chamskiej) opinii o postaci opisywanej w internecie. Od czas do czasu potrzebna jest lekcja pokory, która uczy niejakiej nieufności czy ostrożności przy wyrażaniu opinii.
@RandomowyCzytelnik - nie, nie połączyłeś dwóch tekstów. Eric może i odżegnywał się od rodziny, ale jak przychodziło co do czego, czerpał garściami ze wszystkich jej profitów W jaki dokładnie sposób, tego uparcie nie chce nam powiedzieć, inne relacje pochodzą z drugiej ręki (a w zasadzie trzeciej, bo koleżanka Alissy stanowi dodatkowe ogniwo), natomiast pytania Doro:
(...)czy nigdy nie przydały ci się innego rodzaju koneksje rodzinne? Nie zmajstrowałeś czegoś, po czym zdecydowana większość twoich kolegów musiałaby się gęsto tłumaczyć na komisariacie, a u ciebie skończyło się co najwyżej na połajance od rodziców w zaciszu czterech ścian? Nie potrzebowałeś protekcji, by załatwić jakąś z pozoru niezałatwialną sprawę? Nie miałeś nad sobą parasola ochronnego, bez którego byle łajza z Croydon skroiłaby cię za najbliższym rogiem? Jesteś tego absolutnie pewien?
pozostają bez odpowiedzi. Co nie zmienia faktu, że ewidentnie jest to pomoc bardzo szybka i skuteczna. Podobnie jak wsparcie finansowe, bez którego Eric byłby w identycznej sytuacji jak Alissa, a może i gorszej, bo jej udało się zdobyć stypendium, o które on się nawet nie starał, no bo po co? Przecież i tak nie musiał się martwić o pieniądze.
I o ile mogę mieć też uwagi do szczerości Doro, bo ona pracowała w "zwyczajnej" pracy nie dlatego, że musiała (wystarczyłoby krzywe spojrzenie kogokolwiek z zespołu i mogła wyjść tak, jak stała, bez żadnych konsekwencji), to przynajmniej spróbowała. Eric nie. I zapewne nigdy nie odczuje takiej potrzeby. Zostanie "zarządcą majątku", który bardzo ciężko sam odziedziczył 😛 względnie wskoczy od razu na stanowisko kierownicze, chociaż wielkiego pojęcia o tym, co robią ludzie mu podlegli, mieć nie będzie. A czy mógł postąpić inaczej? Odpowiedź na to pytanie także zostawiam czytelnikom.
@Ja0505@Ja0505 staram się utrzymać rytm i raz w tygodniu publikować nowy rozdział, chociaż teraz będzie nieco dłuższa przerwa.
I pytanie jako do fana Pauliny (dziękuję ❤️), czy da się ją lubić? Pod jednym z początkowych rozdziałów przeczytałam, że to nie mozliwe i że ta postać nie budzi najmniejszej sympatii.
Chętnie poznam nie tylko Twoją opinię, ale również pozostałych czytelników.
To już się robi nie do wytrzymania. Znowu ktoś napisał MÓJ komentarz przed mną. I to dużo lepiej niż sam bym to zrobił. Dziękuję Jakubie. Do jego pochwał, dodałbym jeszcze jedną. Na końcu okazuje się, że być może źle ocenialiśmy osoby, że nasze opinie oparte o wyobrażenia które bierzemy z tabloidów są o kant d.... rozbić. Eric - buntownik ale w tle korzystający z profitów pochodzenia. Mam nadzieję, że nie połączyłem tego opowiadania z innym - jak trójka ludzi mu dokuczała to następnego dnia przestali i zaczęli go traktować z przesadnym szacunkiem - czyżby ochroniarze rodziny pomogli? Doro - wyglądająca narozpieszczoną bogatą pannę - doświadczenia z posiadania innego koloru skóry + zatrudnienie się w normalnej, szarej pracy aby poznać jak wygląda życie nie na podstawie czasopism wydawanych w kolorze na kredowym papierze. Taka mała, subtelna lekcja pokory. Dziękuję.
Zaczął mnie interesować umysł kobiety, która ją wymyśliła.
Powtarzam: nie interesujcie się, bo furasowej mordy dostaniecie 😛
Aż się boję, co by było, gdyby Alissa naprawdę posunęła się dalej w relacji z Ericem. Zwłaszcza że tematyka przebieranek jako takich kusi mnie nie od dzisiaj, a opisanie kogoś takiego jak Alissa (z uszkami na głowie, ogonkiem w tyłku i wielkim futrzastym dildosem w ręce) byłoby przyjemnością samą w sobie. Czy tylko dla mnie, czy także dla czytelników, to już inna kwestia. Jednak zostawię to sobie na inną historię, w której znów będę wywracać stoliki. A nawet i krzesełka. Zwłaszcza pod tymi co bardziej zachowawczymi odbiorcami 😀
A wracając jeszcze na moment do opowiadania jako takiego, to czy sceny w rodzaju tej finałowej mogłyby być mniej symboliczne, nie tak pretensjonalne, nie wywracające poczucia komfortu czytelników do góry nogami i nie wymagające od nich własnej interpretacji? Być może. Ale nie od dziś i nie od wczoraj wiem, że nieważne, co napiszę i w jaki sposób, spora część potencjalnych odbiorców zakończy lekturę moich wybitnych dzieł 😛 na stwierdzeniu "muj borze znuw agnyza". A tym, którym taka estetyka odpowiada... no właśnie: im odpowiada. I tego się trzymajmy 🙂
W podsumowaniu: dziękuję za komentarze, @Jakubie. I życzę wielu co najmniej tak samo satysfakcjonujących lektur. Nie tylko moich 🙂
Skoro rozpisałeś się na dwa komentarze, @Jakubie, to może i ja rozdzielę swoje odpowiedzi. Zacznę może od wspomnianego już wcześniej wpuszczania czytelników w maliny. Czy podrzucam czasami fałszywe tropy? Tak. Czy pokazuję jedną stronę medalu, czasami tylko migając drugą, by co uważniejsi to zauważyli? Bywa. Natomiast nie jest moim celem popisywanie się dla samego popisywania, a raczej dekonstrukcja tego, co uważamy za pewniki. Co zresztą uważny czytelnik na pewno zauważy, gdy tylko przyjrzy się bliżej postaciom:
- Alissa - nie jest może najostrzejszą kredką w piórniku i zwykle najpierw robi, a potem dopiero myśli (na dodatek niekoniecznie głową 😛 ), natomiast nie jest żadną głupią laską, która na sam widok bogatego chłopaka ściąga majtki przez głowę. A nie ma co się, oszukiwać, że związek z Ericem, nawet jeśli byłby mocno niestabilny emocjonalnie i co najmniej kontrowersyjny towarzysko, jednocześnie stanowiłby dla niej szansę na awans społeczny, jakiego sama najprawdopodobniej nigdy by nie osiągnęła. Jednak jest dużo bardziej samoświadoma, niż może się wydawać, a na pewno bardziej niż nasz drugi przypadek, czyli
- Eric - niby buntuje się przeciwko zastałemu systemowi, ale trochę na zasadzie "na złość matce odmrożę sobie uszy", co wypominają mu i Alissa, i Riley, i przede wszystkim Doro. Ta ostatnia chyba najbardziej łopatologicznie (może nawet za bardzo), ale najwidoczniej inaczej się nie da, bo chłopak w lot chwyta nawiązania rodem z galerii sztuki współczesnej, a jednocześnie nie widzi końca własnego nosa. Czy raczej nie chce widzieć, nie mówiąc o akceptacji. Do tego dochodzi jeszcze kwestia jego seksualności, z którą ewidentnie nie jest w stanie sobie poradzić. I o ile Alissa na swój sposób stara się z nią dojść do ładu, o tyle Eric zdecydowanie nie.
- Riley - dla mnie jej relacja z Ericem, choć epizodyczna, jest jedną z najciekawszych przez swą niejednoznaczność. Bo Riley chce dobrze, próbując oszczędzić bratu przykrości, jakie spotkały ją samą, na czele z (potencjalnie dożytownim) zamknięciem w złotej klatce, tyle że ostatecznie posuwa się o wiele za daleko i sama zaczyna go kontrolować. I prostego wybaczenia tutaj nie ma, bo być nie może, a przynajmniej nie w tym momencie,
- Doro - bezczelna i złośliwa, gdy tylko ma na to ochotę (patrz scena w kawiarni), ale jednocześnie na tyle uczciwa, na ile jest to możliwe. Wie, co dostała w prezencie od losu i w jaki sposób powinna to wykorzystać nie tylko celem dogadzania sobie (kiedy ostatnio widzieliśmy w newsach nagłówek typu "nawalony w trzy dupy synalek znanego adwokata w furze za pół bańki rozjechał babę na pasach" albo "córka prominentnego polityka zamieszana w aferę krypto"? Wczoraj? Przedwczoraj?), ale i ku wspólnemu dobru. I patrząc z tej perspektywy, równie dobrze tytuł opowiadania można odnieść nie tyle do Erica i jego relacji z Alissą, a właśnie Doro. Przy czym pytanie, jakie faktycznie podejmie ona decyzje względem Erica, Alissy czy nawet Riley, bo przecież obie się znają, pozostawiam bez odpowiedzi. Podobnie niech każdy oceni, na ile ich związek będzie oparty jedynie o chłodne kalkulacje, a na ile o prawdziwe uczucie.
- i w końcu brat Erica i Riley. Pojawiający się jedynie na moment i nie posiadający nawet imienia, a przecież będący tą jedną kroplą, która przelała kielich wątpliwości Alissy. Być może powinno to być nawet mocniej podkreślone, ale ja nie jestem z tych, co walą czytelnika łopatą po łbie, powtarzając co dwa akapity: zrozumiałeś? Widziałeś? Ogarniasz? Tak? No to powtórzę jeszcze raz, tylko wolniej: TO JEST GOŁA DUPA XD
W zasadzie pozostaje mi się tylko cieszyć, że choć moje opowieści z założenia nie są (i nie oszukujmy się - nie będą) przeznaczone dla każdego, to ci, którzy lubią podobne im literackie podróże, docierają do celu usatysfakcjonowani. Choć niekoniecznie w sposób, w jaki na początku myśleli 😉
@Jakub - bez wnikania w szczegóły, to gdyby opowiadanie ukazało się te pół roku temu w sporo krótszej formie, Alissa prawdopodobnie byłaby właśnie taką dość jednowymiarową postacią. Natomiast odejście od uniwersum naszej byłej koleżanki pozwoliło mnie, a przede wszystkim moim bohater(k)om na znacznie większą swobodę.
Nie wiem, czy sam coś tworzysz (obojętne czy jest to pisanie, malowanie, jakieś aktywności muzyczne czy cokolwiek innego), natomiast mnie nieraz zdarza się tak, że w fabuła jest już w zasadzie ułożona w głowie, postaci podążają grzecznie własną ścieżką, a tymczasem jedna z nich postanawia nagle "ale ja tędy nie idę, bo nie!". I coś takiego zrobiła Alissa - mogła pozostać taką właśnie nieskomplikowaną lambadziarą, jednak byłoby to zmarnowanie jej potencjału. Podobnie jak Erica, bo jak wówczas wyglądałaby ta historia? Ona biedna i prosta, on wielki bogaty panicz, tylko białego konia i "żyli długo i szczęśliwie" brakuje. No ileż można?
Przy czym w takiej sytuacji należy jeszcze uwiarygodnić postępowanie bohaterów przed czytelnikiem, a nie poprzestać na "przez trzy rozdziały Alissa robiła tak, ale w czwartym wstała lewą nogą i postanowiła coś zupełnie przeciwnego". Na ile się to udało, pozostawiam innym.
Podejrzewam, że masz w głowie zdecydowanie zbyt dużo przegródek. Chętnie zobaczyłbym instrukcję obsługi.
Nie polecam. Nawet z mapą, GPS i dokładnym opisem od lokalsa można się zgubić po drodze. Więcej niż raz. A moje manowce to naprawdę nie są widoki rodem z pocztówek.
Natomiast seks jest dla mnie jedynie elementem całości. Owszem, ważnym, ale czy najważniejszym? Tak naprawdę gdyby nie to, że jesteśmy na portalu wiadomego charakteru, to niektóre moje fabuły byłyby niemal zupełnie nieerotyczne (a jeśli tak, to co najwyżej na poziomie niewinnego biustu, rodem z polskich filmów z minionej epoki), za to miałyby jeszcze więcej opisów przyrody. Tej ubranej 😉
A z "seksuw dla seksuw" podśmiechujkuję się już bezczelnie, co zresztą widać.
@Jakub - tak, można w moich tekstach zgubić się w nadmiarze formy, co nawet mnie osobiście się zdarza. Natomiast w zasadzie do zawsze najważniejsza jest dla mnie treść. I jeżeli jakaś historia nie wyda mi się ciekawa (oczywiście czysto subiektywnie, bo każdy ma swoje gusta i guściki), to nawet nie zacznę jej pisać, bo po co? Dla pisania? Nadto jest autorów, którzy cały czas wypuszczają "nowe" opowiadania, tworzone na zasadzie "napisz jeszcze raz to samo, tylko tak, żeby facetka się nie kapnęła". A że przy okazji powyżywam się literacko, to już inna sprawa 🙂
@Jakub - powtórzę jeden z własnych komentarzy pod inną częścią. Tak, stylizacja językowa ma u mnie zwykle jakiś cel (oczywiście poza popisywaniem się, że umiem 😛 ) i tutaj służy podkreśleniu różnic pomiędzy bohaterami. Owszem, można to zrobić na wiele innych sposobów, a najprostszym byłoby skupienie się na statusie majątkowym i powtarzanie co chwila "Eric spojrzał na Rolexa / Alissa sięgnęła do kieszeni bluzy z wyprzedaży", ale to byłoby skrajne uproszczenie. I na dodatek nie w moim stylu 😉
Niestety coś, co jest proste do zrealizowania w filmach (przyjrzyj się, w jaki sposób są ubrani jak się zachowują i przede wszystkim jak mówią konkretni bohaterowie w scenie: https://youtu.be/HDJEyqNw-9k - wystarczy do ok. 2;40, bo potem jest już nawalanka), w tekście pisanym wymaga dużo większej gimnastyki. Zazwyczaj z niejednoznacznym efektem, bo łatwo pójść ten krok za daleko i zamiast realnej postaci stworzyć parodię rodem z dzieł Papryka Wege. Tym gorszą, że zupełnie niezamierzoną. Na ile mnie się to udało (lub nie), wolę nie deliberować 😛
@Staruch_ Tak, takie wyhamowanie i trochę romantycznego nastroju fajnie wpłynęłoby na naszą parę. Chciałbym ich takich zobaczyć. To trochę jak w motorsporcie – nie możesz każdego OS-u lecieć po bandzie na pełnej odcinie, bo żadne auto tego nie wytrzyma. Musisz kiedyś wrzucić na luz.
Wiem, że proces twórczy wymaga czasu, nastroju, a pewnie i weny. Absolutnie nie chciałbym popędzać autora, chociaż – tak jak zauważył – pewnie wszyscy przebieramy nogami, żeby dowiedzieć się, co wydarzy się w przyszłości między Izą i Tomkiem. W swojej głowie snuję różne scenariusze, ale @koko podejrzewam wszystkich nas zaskoczy.
Po przeczytaniu całości mam podejrzenie, że „Noblesse oblige” jest małym literackim oszustwem.
Na pierwszym planie wystawiasz seks, bezczelność Alissy, erudycyjne wygibasy Erica i swoje ukochane językowe rokoko. Czytelnik ma się śmiać, rumienić albo sprawdzać, czy właśnie naprawdę przeczytał to, co przeczytał. Tymczasem właściwa historia rozgrywa się pół piętra niżej.
Bo chyba najciekawsze jest to, że zrobiłaś z niedopasowania językowego metaforę niedopasowania społecznego i emocjonalnego. Eric i Alissa nie tylko inaczej mówią. Oni inaczej porządkują świat. Początkowo właśnie ta różnica ich przyciąga i jest źródłem komizmu, później zaczyna uwierać, a w końcu staje się jednym z powodów, dla których Alissa sama uznaje, że miłość może nie wystarczyć.
I tu zrobiłaś rzecz paskudnie dobrą: najmniej subtelnej postaci dałaś najbardziej subtelną decyzję.
Alissa przez sporą część historii wygląda jak żywioł obdarzony libido i ubogim słownikiem, a ostatecznie okazuje się kimś zdolnym do najbardziej bolesnej odmiany miłości — takiej, która potrafi powiedzieć: „chcę ciebie, ale bardziej chcę twojego szczęścia”. Nagle wcześniejsze sceny zaczynają znaczyć trochę co innego.
A potem jeszcze Eric. Może spalić fotografie, ubrania i całą materialną archeologię związku, ale wystarczy jedno jego „to przez dym”, żeby wiadomo było, że Autorka nie zamierza podarować mu wygodnego katharsis. Ogień świetnie radzi sobie z papierem. Z pamięcią — zdecydowanie gorzej.
Dlatego po pięciu częściach najbardziej imponuje mi nie erotyka, choć niewątpliwie potrafisz pisać ją bez kompleksów, ani nawet język, którym ostentacyjnie się bawisz. Najbardziej podoba mi się konstrukcja: pozwalasz czytelnikowi długo sądzić, że wie, co czyta, a dopiero pod koniec pokazujesz mu, co właściwie przeczytał.
To rzadka umiejętność.
I jest tylko jeden skutek uboczny, którego chyba nie przewidziałaś: po ostatnim zdaniu przestała mnie najbardziej interesować historia Erica, Alissy i Doro.
Zaczął mnie interesować umysł kobiety, która ją wymyśliła.
Finał zrobiłaś przewrotnie dobrze. Po basenie, Doro, przejażdżce i całym tym erotyczno-komediowym rozpasaniu kończysz nie fajerwerkiem, tylko kawałkiem papieru wsuwanym w ogień i facetem usiłującym wmówić samemu sobie, że oczy łzawią mu od dymu. I nagle wiadomo, że spalenie pamiątek jest łatwiejsze niż spalenie tego, co znaczą. Świetna klamra: dużo ognia, ale katharsis podejrzanie niepełne. Jeśli taki był zamiar — chapeau bas. Jeśli nie — tym bardziej, bo wyszło Ci coś lepszego, niż planowałaś.
I tutaj nagle okazuje się, że pod całym tym słownym konfetti od początku leżał nabity pistolet. Alissa, którą tak łatwo było wcześniej sprowadzić do wulgarności, temperamentu i libido, okazuje się chyba najbardziej świadomą emocjonalnie postacią tej historii. Najbardziej zabolało mnie właśnie to, że jej decyzja nie wynika z braku miłości, tylko z jej nadmiaru i przekonania, że Eric zasługuje na coś lepszego. To bardzo dobry zwrot, bo zmusza do ponownego ocenienia wszystkiego, co było wcześniej. Agnesso, zaczynam podejrzewać, że te wszystkie żarty służyły głównie temu, żebyśmy nie zauważyli, kiedy zastawiłaś pułapkę.
Tytuł „Gołą dupą w twarz!” powinien właściwie uniemożliwiać napisanie pod nim czegokolwiek inteligentnego. A jednak zrobiłaś z tego rozdział, w którym roleplay działa jednocześnie jako erotyka, komedia i kolejny sposób pokazywania charakterów. Coraz bardziej podoba mi się, że u Ciebie seks nie zatrzymuje fabuły — on ją opowiada. Kto przejmuje inicjatywę, kto gra, kto udaje, kto się wycofuje mówi o bohaterach więcej niż strona deklaracji. I jeszcze znajdujesz miejsce na dowcip. Podejrzewam, że masz w głowie zdecydowanie zbyt dużo przegródek. Chętnie zobaczyłbym instrukcję obsługi.
No i tu mnie dopadłaś. Człowiek nastawia się na kolejną porcję językowej bezczelności, przebieranek i walentynkowego szaleństwa, a pod spodem zaczyna wyrastać całkiem czuła historia o pierwszym uczuciu. Najbardziej podoba mi się, że nie informujesz czytelnika: „uwaga, teraz będzie emocjonalnie”. Dalej żartujesz, dalej robisz słowne piruety, a tymczasem bohaterowie niepostrzeżenie przestają być figurami w erotycznej farsie. Bardzo nieładnie, Agnesso. Człowiek przyszedł się rozerwać, a Ty każesz mu jeszcze coś poczuć.
Po pierwszych akapitach miałem wrażenie, że Autorka postanowiła sprawdzić, ile figur stylistycznych można zmieścić między dwiema częściami garderoby, zanim czytelnik wezwie pomoc. Potem zrozumiałem, że właśnie o to chodzi: Eric i Alissa nie tylko mówią inaczej — oni mieszkają w dwóch różnych językach. I nagle całe to Twoje „rokoko” przestaje być ornamentem, a zaczyna robić za charakterystykę postaci. Bezczelnie sprytne. Najgorsze, Agnesso, że człowiek zaczyna czytać dla fabuły, a po chwili łapie się na tym, że poluje na Twoje językowe wygibasy. To chyba już uzależnienie zawodowe Autorki.
@Staruch_ ja też nie mam nic przeciwko 😁miałem na myśli tylko że dla Koko spokojniej może nie znaczyć że będzie cisza i spokój a tylko mniej akcji niż ostatnio
@Jorg - a ja nie mam nic przeciwko, by jakiś kolejny rozdział był „obiektywnie” spokojny. Ba, nawet romantyczny. Już kiedyś pisałem, że dobra opowieść jest jak dobra płyta - wymaga zmian tempa. Czasem potrzeba przestrzeni, powietrza aby dać szansę na chwilę refleksji i by skontrastować to z momentami bardziej intensywnymi. Tak by uniknąć efektu znużenia.
Poza tym bohaterowie są w takim momencie fabuły, że chyba potrzebują potwierdzić sobie pewne rzeczy, odnowić intymność, zanim posuną się jeszcze dalej. Aby nie stało się zbyt „mechanicznie” i bezosobowo, jak zauważył @Tg.
@koko zdecydowanie myślę tak samo jak @Jorg. Wielkie dzięki za to, że tak uważnie czytasz nasze głosy i doceniasz tę dyskusję – to świetne uczucie mieć taki kontakt z twórcą. Jeśli chodzi o presję czasu, to zupełnie się nią nie przejmuj. Nic na siłę i nic za szybko! Najlepsze historie to te, które rozwijają się naturalnie, zgodnie z pierwotnym planem autora. Realizuj swoje pomysły krok po kroku, bo to właśnie ta precyzja i realizm tak nas wciągnęły.
Twoja zapowiedź, że kolejna część przyniesie trochę spokoju, bardzo mnie cieszy. Po tak intensywnych emocjach chwila oddechu będzie dla nas wybawieniem. W końcu, jak śpiewała Budka Suflera, „a po nocy przychodzi dzień, a po burzy spokój”. Rób swoje @koko, a my tu będziemy czekać i umilać sobie ten czas rozmową.
@koko osobiście bym wolał byś nie przyspieszał a życie w uniwersum Izy i Tomka biegło swoim rytmem . Za to mam nadzieje że zamiast przyśpieszyć powstaną kolejne części by rozwinąć sugestie które cię zainteresowały 😁
Sporo tych komentarzy! Czytam je wszystkie i naprawdę aż chce się uwzględnić w kolejnych opowiadaniach zarówno Wasze wnikliwe analizy, jak i konstruktywną krytykę .
Przyznam, że czytając niektóre z nich, czuję pewną presję, żeby przyspieszyć kilka wątków. Muszę jednak najpierw zrealizować pomysły, które od dawna mam poukładane w głowie. Nie da się przeskoczyć kilku rozdziałów tylko dlatego, że już przebieracie nogami. 😉
Myślę, że kolejna część przyniesie trochę spokoju, choć moim zdaniem na tym etapie jest po prostu potrzebna, żeby rozjaśnić kilka wątpliwości.
Tak więc spokojnie — już się pisze.
@Staruch_ Bardzo ciekawie i dokładnie opisałeś uniwersum, w którym znajdują się nasi bohaterowie. Tak to wygląda i dzięki temu, jak wspomniałeś, wszystko wydaje się realne. I również zgadzam się z Tobą w temacie „nakłucia bańki”. Rozmawiamy o tym, bo to, co się stało, było „ludzkie” – takie normalne i realistycznie przekazane. Te kłamstwa, wątpliwości, uczucia pozwoliły jeszcze głębiej utożsamić się z bohaterami, wspierać ich i z jeszcze większymi emocjami śledzić ich dalsze losy. Tak było przynajmniej w moim przypadku.
Co do „Tomka i ciepłych kluch” – ja to widzę trochę inaczej. Tomek jest facetem przez duże „F”. Przystojny, wysportowany, inteligentny, bystry, bardzo dobrze ustawiony finansowo. Jednym słowem – ideał. Iza to wie i dostaje dowód na to za każdym razem, kiedy obok nich zaczyna kręcić się jakaś kobieta. Każda robi do niego maślane oczy. Jedno mi w nim tylko nie pasuje (ale może tak ma być, nie wiem). Mimo że to facet z krwi i kości, w relacji z Izą kompletnie chowa swoje ego do kieszeni. I uderza mnie to, że ten silny, pewny siebie facet nie potrafi zrobić czegoś na przekór, wbrew własnym zasadom.
I tak, @Staruch_ podoba mi się Twój pomysł o „lekcji pokory”. 😉
@Tg ja jestem za by ona nie zniknęła … niekoniecznie by miała mieszać ale by na przykład dla równowagi tak przez wielu postulowanej domek jeszcze raz teraz miał ją razem z Izą po chłopakach trójkąt z chłopakami otworzył nieco bardziej oczy na to więc może być ciekawie
@Staruch_ to się zgadzam że byla zbyt samolubna i ściągnęła go do siebie . Nie przeczę że taka równowaga by się przydała tylko czy tak widzi ich związek koko a może Tomek uznał i napewno uznał bo wrócił że to jest ciekawsze bardziej wciągające i on nie czuje jakiejś straty . Ja mówię że my możemy patrzeć i patrzymy na nich i z naszego miejsca z naszego punktu widzenia czujemy że Tomek jest na minusie lub na plusie . Pytanie jest czy oni tak to odbierają . Może Iza mu nic nie zepsuła a dała jeszcze więcej bo przespał się z Klaudia a na deser miał jeszcze Izę i chłopaków może on nie czuć się poszkodowany . Mógł się czuć niekomfortowo wkręcony w seks z chłopakami to fakt ale czy dostał mniej niż miał a może więcej ?
Serwis zawiera treści o charakterze erotycznym, przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich. Decydując
się na wejście na strony serwisu Pokatne.pl potwierdzasz, że jesteś osobą pełnoletnią.
Pliki cookies i polityka prywatności
Zgodnie z rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO).
Potrzebujemy Twojej zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych przechowywanych w plikach cookies.
Zgadzam się na przechowywanie na urządzeniu, z którego korzystam tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie moich
danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania przeze mnie ze stron internetowej lub serwisów oraz innych
parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych i w celach analitycznych.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz w regulaminie serwisu.
Randomowy Czytelnik · 1 dzień temu · "Noblesse oblige (V) – nie wpada się dwa razy do tego samego basenu"
Człowiek się nauczył czy to z lenistwa czy z braku czasu na dokładne rozpatrywanie każdego aspektu, na wydawanie opinii, podejmowanie decyzji na podstawie niepełnych danych. Świat jest coraz bardziej skomplikowany, nie ma groźby, że jak źle zdecydujemy to nas coś zje bo zdecydowaliśmy się uciekać w złym kierunku itp. Więc podejmowanie decyzji zrobiło się łatwiejsze i grożą za to mniejsze konsekwencje. Dostęp do danych jest coraz łatwiejszy a nikt nas nie skaże za wyrażenie w komentarzu negatywnej (wulgarnej, chamskiej) opinii o postaci opisywanej w internecie. Od czas do czasu potrzebna jest lekcja pokory, która uczy niejakiej nieufności czy ostrożności przy wyrażaniu opinii.
Agnessa Novvak · 1 dzień temu · "Noblesse oblige (V) – nie wpada się dwa razy do tego samego basenu"
@RandomowyCzytelnik - nie, nie połączyłeś dwóch tekstów. Eric może i odżegnywał się od rodziny, ale jak przychodziło co do czego, czerpał garściami ze wszystkich jej profitów W jaki dokładnie sposób, tego uparcie nie chce nam powiedzieć, inne relacje pochodzą z drugiej ręki (a w zasadzie trzeciej, bo koleżanka Alissy stanowi dodatkowe ogniwo), natomiast pytania Doro:
pozostają bez odpowiedzi. Co nie zmienia faktu, że ewidentnie jest to pomoc bardzo szybka i skuteczna. Podobnie jak wsparcie finansowe, bez którego Eric byłby w identycznej sytuacji jak Alissa, a może i gorszej, bo jej udało się zdobyć stypendium, o które on się nawet nie starał, no bo po co? Przecież i tak nie musiał się martwić o pieniądze.
I o ile mogę mieć też uwagi do szczerości Doro, bo ona pracowała w "zwyczajnej" pracy nie dlatego, że musiała (wystarczyłoby krzywe spojrzenie kogokolwiek z zespołu i mogła wyjść tak, jak stała, bez żadnych konsekwencji), to przynajmniej spróbowała. Eric nie. I zapewne nigdy nie odczuje takiej potrzeby. Zostanie "zarządcą majątku", który bardzo ciężko sam odziedziczył 😛 względnie wskoczy od razu na stanowisko kierownicze, chociaż wielkiego pojęcia o tym, co robią ludzie mu podlegli, mieć nie będzie. A czy mógł postąpić inaczej? Odpowiedź na to pytanie także zostawiam czytelnikom.
AlexFenriss · 1 dzień temu · "Wilczyca (XXIX)" ·
@Ja0505 @Ja0505 staram się utrzymać rytm i raz w tygodniu publikować nowy rozdział, chociaż teraz będzie nieco dłuższa przerwa.
I pytanie jako do fana Pauliny (dziękuję ❤️), czy da się ją lubić? Pod jednym z początkowych rozdziałów przeczytałam, że to nie mozliwe i że ta postać nie budzi najmniejszej sympatii.
Chętnie poznam nie tylko Twoją opinię, ale również pozostałych czytelników.
Randomowy Czytelnik · 1 dzień temu · "Noblesse oblige (V) – nie wpada się dwa razy do tego samego basenu"
To już się robi nie do wytrzymania. Znowu ktoś napisał MÓJ komentarz przed mną. I to dużo lepiej niż sam bym to zrobił. Dziękuję Jakubie. Do jego pochwał, dodałbym jeszcze jedną. Na końcu okazuje się, że być może źle ocenialiśmy osoby, że nasze opinie oparte o wyobrażenia które bierzemy z tabloidów są o kant d.... rozbić. Eric - buntownik ale w tle korzystający z profitów pochodzenia. Mam nadzieję, że nie połączyłem tego opowiadania z innym - jak trójka ludzi mu dokuczała to następnego dnia przestali i zaczęli go traktować z przesadnym szacunkiem - czyżby ochroniarze rodziny pomogli? Doro - wyglądająca narozpieszczoną bogatą pannę - doświadczenia z posiadania innego koloru skóry + zatrudnienie się w normalnej, szarej pracy aby poznać jak wygląda życie nie na podstawie czasopism wydawanych w kolorze na kredowym papierze. Taka mała, subtelna lekcja pokory. Dziękuję.
Agnessa Novvak · 1 dzień temu · "Noblesse oblige (V) – nie wpada się dwa razy do tego samego basenu"
Powtarzam: nie interesujcie się, bo furasowej mordy dostaniecie 😛
Aż się boję, co by było, gdyby Alissa naprawdę posunęła się dalej w relacji z Ericem. Zwłaszcza że tematyka przebieranek jako takich kusi mnie nie od dzisiaj, a opisanie kogoś takiego jak Alissa (z uszkami na głowie, ogonkiem w tyłku i wielkim futrzastym dildosem w ręce) byłoby przyjemnością samą w sobie. Czy tylko dla mnie, czy także dla czytelników, to już inna kwestia. Jednak zostawię to sobie na inną historię, w której znów będę wywracać stoliki. A nawet i krzesełka. Zwłaszcza pod tymi co bardziej zachowawczymi odbiorcami 😀
A wracając jeszcze na moment do opowiadania jako takiego, to czy sceny w rodzaju tej finałowej mogłyby być mniej symboliczne, nie tak pretensjonalne, nie wywracające poczucia komfortu czytelników do góry nogami i nie wymagające od nich własnej interpretacji? Być może. Ale nie od dziś i nie od wczoraj wiem, że nieważne, co napiszę i w jaki sposób, spora część potencjalnych odbiorców zakończy lekturę moich wybitnych dzieł 😛 na stwierdzeniu "muj borze znuw agnyza". A tym, którym taka estetyka odpowiada... no właśnie: im odpowiada. I tego się trzymajmy 🙂
W podsumowaniu: dziękuję za komentarze, @Jakubie. I życzę wielu co najmniej tak samo satysfakcjonujących lektur. Nie tylko moich 🙂
Agnessa Novvak · 1 dzień temu · "Noblesse oblige (V) – nie wpada się dwa razy do tego samego basenu" ·
Skoro rozpisałeś się na dwa komentarze, @Jakubie, to może i ja rozdzielę swoje odpowiedzi. Zacznę może od wspomnianego już wcześniej wpuszczania czytelników w maliny. Czy podrzucam czasami fałszywe tropy? Tak. Czy pokazuję jedną stronę medalu, czasami tylko migając drugą, by co uważniejsi to zauważyli? Bywa. Natomiast nie jest moim celem popisywanie się dla samego popisywania, a raczej dekonstrukcja tego, co uważamy za pewniki. Co zresztą uważny czytelnik na pewno zauważy, gdy tylko przyjrzy się bliżej postaciom:
- Alissa - nie jest może najostrzejszą kredką w piórniku i zwykle najpierw robi, a potem dopiero myśli (na dodatek niekoniecznie głową 😛 ), natomiast nie jest żadną głupią laską, która na sam widok bogatego chłopaka ściąga majtki przez głowę. A nie ma co się, oszukiwać, że związek z Ericem, nawet jeśli byłby mocno niestabilny emocjonalnie i co najmniej kontrowersyjny towarzysko, jednocześnie stanowiłby dla niej szansę na awans społeczny, jakiego sama najprawdopodobniej nigdy by nie osiągnęła. Jednak jest dużo bardziej samoświadoma, niż może się wydawać, a na pewno bardziej niż nasz drugi przypadek, czyli
- Eric - niby buntuje się przeciwko zastałemu systemowi, ale trochę na zasadzie "na złość matce odmrożę sobie uszy", co wypominają mu i Alissa, i Riley, i przede wszystkim Doro. Ta ostatnia chyba najbardziej łopatologicznie (może nawet za bardzo), ale najwidoczniej inaczej się nie da, bo chłopak w lot chwyta nawiązania rodem z galerii sztuki współczesnej, a jednocześnie nie widzi końca własnego nosa. Czy raczej nie chce widzieć, nie mówiąc o akceptacji. Do tego dochodzi jeszcze kwestia jego seksualności, z którą ewidentnie nie jest w stanie sobie poradzić. I o ile Alissa na swój sposób stara się z nią dojść do ładu, o tyle Eric zdecydowanie nie.
- Riley - dla mnie jej relacja z Ericem, choć epizodyczna, jest jedną z najciekawszych przez swą niejednoznaczność. Bo Riley chce dobrze, próbując oszczędzić bratu przykrości, jakie spotkały ją samą, na czele z (potencjalnie dożytownim) zamknięciem w złotej klatce, tyle że ostatecznie posuwa się o wiele za daleko i sama zaczyna go kontrolować. I prostego wybaczenia tutaj nie ma, bo być nie może, a przynajmniej nie w tym momencie,
- Doro - bezczelna i złośliwa, gdy tylko ma na to ochotę (patrz scena w kawiarni), ale jednocześnie na tyle uczciwa, na ile jest to możliwe. Wie, co dostała w prezencie od losu i w jaki sposób powinna to wykorzystać nie tylko celem dogadzania sobie (kiedy ostatnio widzieliśmy w newsach nagłówek typu "nawalony w trzy dupy synalek znanego adwokata w furze za pół bańki rozjechał babę na pasach" albo "córka prominentnego polityka zamieszana w aferę krypto"? Wczoraj? Przedwczoraj?), ale i ku wspólnemu dobru. I patrząc z tej perspektywy, równie dobrze tytuł opowiadania można odnieść nie tyle do Erica i jego relacji z Alissą, a właśnie Doro. Przy czym pytanie, jakie faktycznie podejmie ona decyzje względem Erica, Alissy czy nawet Riley, bo przecież obie się znają, pozostawiam bez odpowiedzi. Podobnie niech każdy oceni, na ile ich związek będzie oparty jedynie o chłodne kalkulacje, a na ile o prawdziwe uczucie.
- i w końcu brat Erica i Riley. Pojawiający się jedynie na moment i nie posiadający nawet imienia, a przecież będący tą jedną kroplą, która przelała kielich wątpliwości Alissy. Być może powinno to być nawet mocniej podkreślone, ale ja nie jestem z tych, co walą czytelnika łopatą po łbie, powtarzając co dwa akapity: zrozumiałeś? Widziałeś? Ogarniasz? Tak? No to powtórzę jeszcze raz, tylko wolniej: TO JEST GOŁA DUPA XD
W zasadzie pozostaje mi się tylko cieszyć, że choć moje opowieści z założenia nie są (i nie oszukujmy się - nie będą) przeznaczone dla każdego, to ci, którzy lubią podobne im literackie podróże, docierają do celu usatysfakcjonowani. Choć niekoniecznie w sposób, w jaki na początku myśleli 😉
Agnessa Novvak · 1 dzień temu · "Noblesse oblige (IV) – to nie jest rozmowa na telefon…"
@Jakub - bez wnikania w szczegóły, to gdyby opowiadanie ukazało się te pół roku temu w sporo krótszej formie, Alissa prawdopodobnie byłaby właśnie taką dość jednowymiarową postacią. Natomiast odejście od uniwersum naszej byłej koleżanki pozwoliło mnie, a przede wszystkim moim bohater(k)om na znacznie większą swobodę.
Nie wiem, czy sam coś tworzysz (obojętne czy jest to pisanie, malowanie, jakieś aktywności muzyczne czy cokolwiek innego), natomiast mnie nieraz zdarza się tak, że w fabuła jest już w zasadzie ułożona w głowie, postaci podążają grzecznie własną ścieżką, a tymczasem jedna z nich postanawia nagle "ale ja tędy nie idę, bo nie!". I coś takiego zrobiła Alissa - mogła pozostać taką właśnie nieskomplikowaną lambadziarą, jednak byłoby to zmarnowanie jej potencjału. Podobnie jak Erica, bo jak wówczas wyglądałaby ta historia? Ona biedna i prosta, on wielki bogaty panicz, tylko białego konia i "żyli długo i szczęśliwie" brakuje. No ileż można?
Przy czym w takiej sytuacji należy jeszcze uwiarygodnić postępowanie bohaterów przed czytelnikiem, a nie poprzestać na "przez trzy rozdziały Alissa robiła tak, ale w czwartym wstała lewą nogą i postanowiła coś zupełnie przeciwnego". Na ile się to udało, pozostawiam innym.
Agnessa Novvak · 1 dzień temu · "Noblesse oblige (III) – gołą dupą w twarz!"
Zacznę od końca:
Nie polecam. Nawet z mapą, GPS i dokładnym opisem od lokalsa można się zgubić po drodze. Więcej niż raz. A moje manowce to naprawdę nie są widoki rodem z pocztówek.
Natomiast seks jest dla mnie jedynie elementem całości. Owszem, ważnym, ale czy najważniejszym? Tak naprawdę gdyby nie to, że jesteśmy na portalu wiadomego charakteru, to niektóre moje fabuły byłyby niemal zupełnie nieerotyczne (a jeśli tak, to co najwyżej na poziomie niewinnego biustu, rodem z polskich filmów z minionej epoki), za to miałyby jeszcze więcej opisów przyrody. Tej ubranej 😉
A z "seksuw dla seksuw" podśmiechujkuję się już bezczelnie, co zresztą widać.
Agnessa Novvak · 1 dzień temu · "Noblesse oblige (II) – big beautiful walentynka"
@Jakub - tak, można w moich tekstach zgubić się w nadmiarze formy, co nawet mnie osobiście się zdarza. Natomiast w zasadzie do zawsze najważniejsza jest dla mnie treść. I jeżeli jakaś historia nie wyda mi się ciekawa (oczywiście czysto subiektywnie, bo każdy ma swoje gusta i guściki), to nawet nie zacznę jej pisać, bo po co? Dla pisania? Nadto jest autorów, którzy cały czas wypuszczają "nowe" opowiadania, tworzone na zasadzie "napisz jeszcze raz to samo, tylko tak, żeby facetka się nie kapnęła". A że przy okazji powyżywam się literacko, to już inna sprawa 🙂
Agnessa Novvak · 1 dzień temu · "Noblesse oblige (I) – przerwana lekcja palcówki"
@Jakub - powtórzę jeden z własnych komentarzy pod inną częścią. Tak, stylizacja językowa ma u mnie zwykle jakiś cel (oczywiście poza popisywaniem się, że umiem 😛 ) i tutaj służy podkreśleniu różnic pomiędzy bohaterami. Owszem, można to zrobić na wiele innych sposobów, a najprostszym byłoby skupienie się na statusie majątkowym i powtarzanie co chwila "Eric spojrzał na Rolexa / Alissa sięgnęła do kieszeni bluzy z wyprzedaży", ale to byłoby skrajne uproszczenie. I na dodatek nie w moim stylu 😉
Niestety coś, co jest proste do zrealizowania w filmach (przyjrzyj się, w jaki sposób są ubrani jak się zachowują i przede wszystkim jak mówią konkretni bohaterowie w scenie: https://youtu.be/HDJEyqNw-9k - wystarczy do ok. 2;40, bo potem jest już nawalanka), w tekście pisanym wymaga dużo większej gimnastyki. Zazwyczaj z niejednoznacznym efektem, bo łatwo pójść ten krok za daleko i zamiast realnej postaci stworzyć parodię rodem z dzieł Papryka Wege. Tym gorszą, że zupełnie niezamierzoną. Na ile mnie się to udało (lub nie), wolę nie deliberować 😛
Ja0505 · 1 dzień temu · "Wilczyca (XXIX)"
Najgorsze jest to oczekiwanie. Ale warto jest czekać, bo naprawdę jest to wspaniała opowieść. Jako fan Pauliny każdą część czytam z wielką radością🙂
AlexFenriss · 1 dzień temu · "Wilczyca (XXIX)"
@Phorven już za tydzień ostatni rozdział trzeciej części. Dziękuję, że czytasz 🙂
Maro1 · 1 dzień temu · "Iza i Tomek (XXIII)"
@Staruch_ Tak, takie wyhamowanie i trochę romantycznego nastroju fajnie wpłynęłoby na naszą parę. Chciałbym ich takich zobaczyć. To trochę jak w motorsporcie – nie możesz każdego OS-u lecieć po bandzie na pełnej odcinie, bo żadne auto tego nie wytrzyma. Musisz kiedyś wrzucić na luz.
Wiem, że proces twórczy wymaga czasu, nastroju, a pewnie i weny. Absolutnie nie chciałbym popędzać autora, chociaż – tak jak zauważył – pewnie wszyscy przebieramy nogami, żeby dowiedzieć się, co wydarzy się w przyszłości między Izą i Tomkiem. W swojej głowie snuję różne scenariusze, ale @koko podejrzewam wszystkich nas zaskoczy.
Pozdrawiam serdecznie.
Jakub · 2 dni temu · "Noblesse oblige (V) – nie wpada się dwa razy do tego samego basenu"
Po przeczytaniu całości mam podejrzenie, że „Noblesse oblige” jest małym literackim oszustwem.
Na pierwszym planie wystawiasz seks, bezczelność Alissy, erudycyjne wygibasy Erica i swoje ukochane językowe rokoko. Czytelnik ma się śmiać, rumienić albo sprawdzać, czy właśnie naprawdę przeczytał to, co przeczytał. Tymczasem właściwa historia rozgrywa się pół piętra niżej.
Bo chyba najciekawsze jest to, że zrobiłaś z niedopasowania językowego metaforę niedopasowania społecznego i emocjonalnego. Eric i Alissa nie tylko inaczej mówią. Oni inaczej porządkują świat. Początkowo właśnie ta różnica ich przyciąga i jest źródłem komizmu, później zaczyna uwierać, a w końcu staje się jednym z powodów, dla których Alissa sama uznaje, że miłość może nie wystarczyć.
I tu zrobiłaś rzecz paskudnie dobrą: najmniej subtelnej postaci dałaś najbardziej subtelną decyzję.
Alissa przez sporą część historii wygląda jak żywioł obdarzony libido i ubogim słownikiem, a ostatecznie okazuje się kimś zdolnym do najbardziej bolesnej odmiany miłości — takiej, która potrafi powiedzieć: „chcę ciebie, ale bardziej chcę twojego szczęścia”. Nagle wcześniejsze sceny zaczynają znaczyć trochę co innego.
A potem jeszcze Eric. Może spalić fotografie, ubrania i całą materialną archeologię związku, ale wystarczy jedno jego „to przez dym”, żeby wiadomo było, że Autorka nie zamierza podarować mu wygodnego katharsis. Ogień świetnie radzi sobie z papierem. Z pamięcią — zdecydowanie gorzej.
Dlatego po pięciu częściach najbardziej imponuje mi nie erotyka, choć niewątpliwie potrafisz pisać ją bez kompleksów, ani nawet język, którym ostentacyjnie się bawisz. Najbardziej podoba mi się konstrukcja: pozwalasz czytelnikowi długo sądzić, że wie, co czyta, a dopiero pod koniec pokazujesz mu, co właściwie przeczytał.
To rzadka umiejętność.
I jest tylko jeden skutek uboczny, którego chyba nie przewidziałaś: po ostatnim zdaniu przestała mnie najbardziej interesować historia Erica, Alissy i Doro.
Zaczął mnie interesować umysł kobiety, która ją wymyśliła.
Jakub · 2 dni temu · "Noblesse oblige (V) – nie wpada się dwa razy do tego samego basenu"
Finał zrobiłaś przewrotnie dobrze. Po basenie, Doro, przejażdżce i całym tym erotyczno-komediowym rozpasaniu kończysz nie fajerwerkiem, tylko kawałkiem papieru wsuwanym w ogień i facetem usiłującym wmówić samemu sobie, że oczy łzawią mu od dymu. I nagle wiadomo, że spalenie pamiątek jest łatwiejsze niż spalenie tego, co znaczą. Świetna klamra: dużo ognia, ale katharsis podejrzanie niepełne. Jeśli taki był zamiar — chapeau bas. Jeśli nie — tym bardziej, bo wyszło Ci coś lepszego, niż planowałaś.
Jakub · 2 dni temu · "Noblesse oblige (IV) – to nie jest rozmowa na telefon…"
I tutaj nagle okazuje się, że pod całym tym słownym konfetti od początku leżał nabity pistolet. Alissa, którą tak łatwo było wcześniej sprowadzić do wulgarności, temperamentu i libido, okazuje się chyba najbardziej świadomą emocjonalnie postacią tej historii. Najbardziej zabolało mnie właśnie to, że jej decyzja nie wynika z braku miłości, tylko z jej nadmiaru i przekonania, że Eric zasługuje na coś lepszego. To bardzo dobry zwrot, bo zmusza do ponownego ocenienia wszystkiego, co było wcześniej. Agnesso, zaczynam podejrzewać, że te wszystkie żarty służyły głównie temu, żebyśmy nie zauważyli, kiedy zastawiłaś pułapkę.
Jakub · 2 dni temu · "Noblesse oblige (III) – gołą dupą w twarz!"
Tytuł „Gołą dupą w twarz!” powinien właściwie uniemożliwiać napisanie pod nim czegokolwiek inteligentnego. A jednak zrobiłaś z tego rozdział, w którym roleplay działa jednocześnie jako erotyka, komedia i kolejny sposób pokazywania charakterów. Coraz bardziej podoba mi się, że u Ciebie seks nie zatrzymuje fabuły — on ją opowiada. Kto przejmuje inicjatywę, kto gra, kto udaje, kto się wycofuje mówi o bohaterach więcej niż strona deklaracji. I jeszcze znajdujesz miejsce na dowcip. Podejrzewam, że masz w głowie zdecydowanie zbyt dużo przegródek. Chętnie zobaczyłbym instrukcję obsługi.
Jakub · 2 dni temu · "Noblesse oblige (II) – big beautiful walentynka"
No i tu mnie dopadłaś. Człowiek nastawia się na kolejną porcję językowej bezczelności, przebieranek i walentynkowego szaleństwa, a pod spodem zaczyna wyrastać całkiem czuła historia o pierwszym uczuciu. Najbardziej podoba mi się, że nie informujesz czytelnika: „uwaga, teraz będzie emocjonalnie”. Dalej żartujesz, dalej robisz słowne piruety, a tymczasem bohaterowie niepostrzeżenie przestają być figurami w erotycznej farsie. Bardzo nieładnie, Agnesso. Człowiek przyszedł się rozerwać, a Ty każesz mu jeszcze coś poczuć.
Jakub · 2 dni temu · "Noblesse oblige (I) – przerwana lekcja palcówki"
Po pierwszych akapitach miałem wrażenie, że Autorka postanowiła sprawdzić, ile figur stylistycznych można zmieścić między dwiema częściami garderoby, zanim czytelnik wezwie pomoc. Potem zrozumiałem, że właśnie o to chodzi: Eric i Alissa nie tylko mówią inaczej — oni mieszkają w dwóch różnych językach. I nagle całe to Twoje „rokoko” przestaje być ornamentem, a zaczyna robić za charakterystykę postaci. Bezczelnie sprytne. Najgorsze, Agnesso, że człowiek zaczyna czytać dla fabuły, a po chwili łapie się na tym, że poluje na Twoje językowe wygibasy. To chyba już uzależnienie zawodowe Autorki.
Phorven · 2 dni temu · "Wilczyca (XXIX)"
Nadrobiłem całość i z wyczekiwaniem czekam na kolejne części
Jorg · 3 dni temu · "Iza i Tomek (XXIII)"
@Staruch_ ja też nie mam nic przeciwko 😁miałem na myśli tylko że dla Koko spokojniej może nie znaczyć że będzie cisza i spokój a tylko mniej akcji niż ostatnio
Staruch_ · 3 dni temu · "Iza i Tomek (XXIII)"
@Jorg - a ja nie mam nic przeciwko, by jakiś kolejny rozdział był „obiektywnie” spokojny. Ba, nawet romantyczny. Już kiedyś pisałem, że dobra opowieść jest jak dobra płyta - wymaga zmian tempa. Czasem potrzeba przestrzeni, powietrza aby dać szansę na chwilę refleksji i by skontrastować to z momentami bardziej intensywnymi. Tak by uniknąć efektu znużenia.
Poza tym bohaterowie są w takim momencie fabuły, że chyba potrzebują potwierdzić sobie pewne rzeczy, odnowić intymność, zanim posuną się jeszcze dalej. Aby nie stało się zbyt „mechanicznie” i bezosobowo, jak zauważył @Tg.
Pozdrawiam
Jorg · 3 dni temu · "Iza i Tomek (XXIII)"
@Maro1 nie za pominaj ze to Koko spokojniej nie znaczy że będzie spokój 😜😈
Maro1 · 3 dni temu · "Iza i Tomek (XXIII)"
@koko zdecydowanie myślę tak samo jak @Jorg. Wielkie dzięki za to, że tak uważnie czytasz nasze głosy i doceniasz tę dyskusję – to świetne uczucie mieć taki kontakt z twórcą. Jeśli chodzi o presję czasu, to zupełnie się nią nie przejmuj. Nic na siłę i nic za szybko! Najlepsze historie to te, które rozwijają się naturalnie, zgodnie z pierwotnym planem autora. Realizuj swoje pomysły krok po kroku, bo to właśnie ta precyzja i realizm tak nas wciągnęły.
Twoja zapowiedź, że kolejna część przyniesie trochę spokoju, bardzo mnie cieszy. Po tak intensywnych emocjach chwila oddechu będzie dla nas wybawieniem. W końcu, jak śpiewała Budka Suflera, „a po nocy przychodzi dzień, a po burzy spokój”. Rób swoje @koko, a my tu będziemy czekać i umilać sobie ten czas rozmową.
Pozdrawiam serdecznie
Jorg · 3 dni temu · "Iza i Tomek (XXIII)"
@koko osobiście bym wolał byś nie przyspieszał a życie w uniwersum Izy i Tomka biegło swoim rytmem . Za to mam nadzieje że zamiast przyśpieszyć powstaną kolejne części by rozwinąć sugestie które cię zainteresowały 😁
Darecki1 · 3 dni temu · "Kasia (I)"
@MarySue
koko · 3 dni temu · "Iza i Tomek (XXIII)"
Sporo tych komentarzy! Czytam je wszystkie i naprawdę aż chce się uwzględnić w kolejnych opowiadaniach zarówno Wasze wnikliwe analizy, jak i konstruktywną krytykę .
Przyznam, że czytając niektóre z nich, czuję pewną presję, żeby przyspieszyć kilka wątków. Muszę jednak najpierw zrealizować pomysły, które od dawna mam poukładane w głowie. Nie da się przeskoczyć kilku rozdziałów tylko dlatego, że już przebieracie nogami. 😉
Myślę, że kolejna część przyniesie trochę spokoju, choć moim zdaniem na tym etapie jest po prostu potrzebna, żeby rozjaśnić kilka wątpliwości.
Tak więc spokojnie — już się pisze.
Maro1 · 3 dni temu · "Iza i Tomek (XXIII)"
@Staruch_ Bardzo ciekawie i dokładnie opisałeś uniwersum, w którym znajdują się nasi bohaterowie. Tak to wygląda i dzięki temu, jak wspomniałeś, wszystko wydaje się realne. I również zgadzam się z Tobą w temacie „nakłucia bańki”. Rozmawiamy o tym, bo to, co się stało, było „ludzkie” – takie normalne i realistycznie przekazane. Te kłamstwa, wątpliwości, uczucia pozwoliły jeszcze głębiej utożsamić się z bohaterami, wspierać ich i z jeszcze większymi emocjami śledzić ich dalsze losy. Tak było przynajmniej w moim przypadku.
Co do „Tomka i ciepłych kluch” – ja to widzę trochę inaczej. Tomek jest facetem przez duże „F”. Przystojny, wysportowany, inteligentny, bystry, bardzo dobrze ustawiony finansowo. Jednym słowem – ideał. Iza to wie i dostaje dowód na to za każdym razem, kiedy obok nich zaczyna kręcić się jakaś kobieta. Każda robi do niego maślane oczy. Jedno mi w nim tylko nie pasuje (ale może tak ma być, nie wiem). Mimo że to facet z krwi i kości, w relacji z Izą kompletnie chowa swoje ego do kieszeni. I uderza mnie to, że ten silny, pewny siebie facet nie potrafi zrobić czegoś na przekór, wbrew własnym zasadom.
I tak, @Staruch_ podoba mi się Twój pomysł o „lekcji pokory”. 😉
Jorg · 4 dni temu · "Iza i Tomek (XXIII)"
@Tg ja jestem za by ona nie zniknęła … niekoniecznie by miała mieszać ale by na przykład dla równowagi tak przez wielu postulowanej domek jeszcze raz teraz miał ją razem z Izą po chłopakach trójkąt z chłopakami otworzył nieco bardziej oczy na to więc może być ciekawie
Jorg · 4 dni temu · "Iza i Tomek (XXIII)"
@Staruch_ to się zgadzam że byla zbyt samolubna i ściągnęła go do siebie . Nie przeczę że taka równowaga by się przydała tylko czy tak widzi ich związek koko a może Tomek uznał i napewno uznał bo wrócił że to jest ciekawsze bardziej wciągające i on nie czuje jakiejś straty . Ja mówię że my możemy patrzeć i patrzymy na nich i z naszego miejsca z naszego punktu widzenia czujemy że Tomek jest na minusie lub na plusie . Pytanie jest czy oni tak to odbierają . Może Iza mu nic nie zepsuła a dała jeszcze więcej bo przespał się z Klaudia a na deser miał jeszcze Izę i chłopaków może on nie czuć się poszkodowany . Mógł się czuć niekomfortowo wkręcony w seks z chłopakami to fakt ale czy dostał mniej niż miał a może więcej ?
Po drugiej stronie lustra
Strona „B”
Wilczyca (XXIX)
Noblesse oblige (V) – nie wpada…
Noblesse oblige (IV) – to nie…
Noblesse oblige (III) – gołą dupą…
Noblesse oblige (II) – big beautiful…
Noblesse oblige (I) – przerwana lekcja…
Glina pamięta (II) - Przy jednym…
Glina pamięta (I) - Za zamkniętymi…