@darkosik - "Babeczki" trafiły na stronę główną, bo spełniłeś warunki, by kolejne teksty trafiały tam z automatu. Pamiętaj o tym proszę i następnym razem nie pisz na kolanie i nie poprawiaj na kolanie, bo taki "nakolannik" ominie poczekalnię, w której na wiele rzeczy można przymknąć oko. Tutaj już nie bardzo. A naprawdę nie chcę, by czyjeś opowiadanie (niekoniecznie Twoje, a już na pewno nie to, bo mimo wszystko wymaga ono raczej polukrowania i posypania kolorowymi paproszkami 😉 niż upieczenia od nowa) musiało zostać tam przymusowo cofnięte. Tym bardziej że pomysł miałeś i to całkiem smakowity.
Całkiem smaczne. Jak dla mnie, nawet "dopieczone". Opowiadanie, nie babeczki. No dobra - miniaturka, nie babeczki. Choć w tekście gdzieniegdzie "brakuje kilku rodzynek", można było też to tu, to tam, "użyć innej foremki", konsumpcję można określić słowem - przyjemna. A że dla łasuchów dobrego zawsze mało, to fakt. Może następnym razem Autor/Autorka "upiecze dwie blaszki"?
@Agnessa Nowak @Jamer106 rozumiem Was. Jednak widzę pewien problem. Ten tekst jest moim pierwszym, który od razu wszedł na stronę główną. Nie przechodził przez Poczekalnie. Czyli nie przeszkodziła mu jego długość, wręcz przeciwnie. Do tego, napisałem go prawie na kolanie. Mam sporo tekstów rozgrzebanych, chodzi mi je dokończyć ponieważ są za długie. A ten powstał szybko i przyjemnie. Wiem, że warsztat jeszcze nie ten, jednak to przez to, że za mało publikuję. Może jakbym mógł publikować więcej krótkich byłoby choć trochę lepiej? Też myślę, że ten dział z krótkimi opowiadaniami byłby strzałem w dziesiątkę.
@Agnessa_Novvak
Ale Ty to właśnie tak zajefajnie ( żeby nie powiedzieć dosadniej) pomieszałaś że z tego zrobił się super drink. Jedyny, niepowtarzalny i ... słów mi brak.
Mix, który daje to coś. A same podśmiechujki bohaterki dodają tylko smaczku i kopa.
Rzadko który Autor, potrafi zrobić taki miks i wybrnąć z tego z klasą. Ba, przedstawić to nie jako grafomańskie -patrzcie ale wam dam w ... To jest smaczne, tam gdzie trzeba, gdzie można by było przecukrzyć, przesolić to jest stop i wcale Ci w niewymowną cześći ciała nie mam zamiaru wchodzić, bo to co mi się w I części nie podobało to wyrzuciłem. Bo o to chyba tutaj chodzi.
Nie potrafię pisać w dwóch formach, jak Ty to robisz, i wybacz, nie przyjmuję Twoich tłumaczeń, no bo tak wyszło, itp. Ta część to sztos!!!! Masz klasę, masz talent, co nieraz udowodniłaś, a to co pokazałaś tutaj. Jednoręki Czytelnik nie zrozumie, bo on chce "mięsa" i "trójcy", najlepiej w konfiguracji syn-matka-babcia, lub podobnym.
Zamknięty w rezerwacie @jammer106 dostał porcję i na razie musi odsapnąć.
Żądań się zachciało! Może jeszcze umowy o pracę, praw wyborczych i darmowej służby zdrowia? 😛
Dlaczego fragmenty zapisane kursywą sa inne w nastroju od pozostałych, to wyjaśniam we wstępie - była to znacznie swobodniejsza w formie i treści odskocznia od wystylizowanego do granic (i nie mniej dopieszczonego fabularnie) "Belle Epoque" i jednocześnie świadectwo mojego ówczesnego nastroju do rozliczania się z przeszłością. Dość bolesnego rozliczania, które (czy na szczęście, czy niestety, nie mnie oceniać) nigdy nie osiagnęło zakładanego poziomu dosłowności, złośliwości i bezczelności. I o ile w szczegóły nie wejdę publicznie, o tyle gdyby opowiadanie zostało dokończone zgodnie z pierwotnym planem, kilka osób z czasów mojej młodości mogłoby odnaleźć w nim siebie. Kropka w kropkę. Włącznie z prawdziwymi imionami, wyglądem, sytuacjami i tak dalej. Zresztą sama Yvaine robi sobie z tego podśmiechujki 😉
I choć z jednej strony żałuję porzucenia tej historii, to z drugiej od dawna mam świadomość, że było to jedyne słuszne rozwiązanie. I dla czytelników, bo dopisane nowe fragmenty za bardzo rzucałyby się w oczy, i dla mnie, bo już sam powrót do Izabeli, Fifiego i spółki był przeżyciem... mocno niejednoznacznym emocjonalnie, że tak powiem.
Niemniej miło mi, że ta opowieść broni sie także w uniwersalny sposób jako fikcja, a nie tylko moje rozgrzebywanie przeszłości. A że przy okazji rzuca nowe światło na właściwych bohaterów, zwłaszcza wspomnianej Yvaine, to tym lepiej.
No, no. Opowiadanie w opowiadaniu, to tego tu jeszcze nie grali. I to jaka orkiestra zagrała.
Bez nawiasów (które mnie w poprzedniej części trochę denerwowały) i z klasą. Ba, wysoką klasą.
Albo ja jestem, jak wspomniałem wcześniej "zwierzęciem na wyginięciu", które należy zamknąć w rezerwacie i postawić tabliczkę "Gatunki ginące", albo nie rozumiem tak niskiej oceny tej części.
Bo jest lepsza niż pierwsza, daje coś czego nie umiem określić. Przede wszystkim inny nastrój. Nie, wiem, może moje odczucie, ale jest spokojnie, Kursywą pisane jest inne, a te normalną czcionką, z pazurem, ale to nie ten pazur, jak w jedynce. Mniej Twojego , tego czegoś, coś co mi bardziej pasuje.
Rozwaliłaś mnie, spodziewałem się czegoś innego, a co innego dostałem i wiesz co - to jest lepsze. To jest very good.
Nierzadko pisze że odczułem owo "woow", ale tu to dostałem. Czoła chylę.
Słów brak, skala za mała.
Trójkę zacząłem, ale spasowałem. To nie można brać hurtem. Odczekać , przemyśleć, ale po pierwszych taktach, chyba (obym się mylił), wracamy do klimatu pierwszej części.
Sorki, moje odczucia, starego, zgorzkniałego zgreda, pierdoły, co na niczym się nie zna.
Ale blisko dwie godziny zacnego tekstu połknąłem i mam cholera problem, bo musze odczekać z oceną 11/10, bo na dwa zawody owa opowiastkę brałem.
Brawo, brawo, brawo i ja sobie życzę takich opowiadań więcej. Nie życzę, ja żądam @Agnesso.
@Jamer106 - nie każdy musi zaraz wyskoczyć z epopeją narodową, niemniej nie od dziś i nie od wczoraj obserwuję rosnącą liczbę miniatur, slizgających się na granicy wyznań. Oczywiście rozumiem autorów - anonimowy paździerz jest tam traktowany tak samo jak dopieszczona perełka, która mogłaby (gdyby była nieco tylko dłuższa) trafić na stronę główną, niemniej zbyt wielu twórców zaczyna ewidentnie iść na łatwiznę. Bo w statystykach tekst jest tekst, komentarz jest komentarz. wyświetlenia są wyświetlenia. A że za 5001 znaków, a nie 50001? Dlatego na razie proponuję zastanowienie się nad tą sytuacją, bez żadnych "mamy zrobić to czy tamto". Tym bardziej że @darkosik jest tylko pretekstem do tegoż zastanowienia, a nie jedynym winowajcą i nie zwalajmy na niego całej winy.
(Co nie zmienia faktu, że tekst pierwotnie był jeszcze krótszy (!) i przy tej wielkości aż wstyd, że nie jest nie tylko idealny, a choćby bardzo dobry technicznie. Bo zdecydowanie powinien taki być)
@Agnessa_Novvak
Nie, wybitnie za krótkie (już ja tak mam, poniżej 1ok , nie schodzę, ale @Lord, to chyba 20 k na rozbiegówkę bierze).
Sugerowałem kiedyś w komentarzu dział miniaturki - sugerowałem. Oj, zobaczymy, co to zmieni? A teraz sama @Agnessa mówi że 5k to za mało. Kto za kobietą trafi? Nie my chyba, ale jak ją nie lubić?
Skoro 10k za dużo, 5 k za mało to wypośrodkować - 7,5k.
Tylko nie wylejmy dziecka z kąpielą. Niechże i te krótkie miniaturki tu mają swoje miejsce. Nie każdy od razu walnie tekst długości mojej "Utulni" czy @Lorda "Spalam się".
Pozdrawiam wszystkich Autorów i Czytelników, życząc szampańskiej zabawy i wszystkiego najlepszego w Nowym 2026 roku. Autorom Weny, Czytelnikom samych przyjemnych odczuć przy konsumpcji tekstów opowiastek.
Pozdrawiam.
Gdyby trochę nad tym "opowiadaniem" popracować, rozszerzyć do jakichś dziesięciu, a najlepiej kilkunastu minut, poprawić błędy (które nie są jakieś wybitnie rażące, ale są, co w tekście tej objętości zdarzyć się nie powinno) oraz podszlifować styl, efekt byłby naprawdę bardzo przyjemny. Jak taka właśnie całkiem smakowita babeczka, o której co prawda za godzinę zapomnimy (no dobra, nasza dupa nie zapomni i to długo 😛 ), natomiast w momencie konsumpcji daje nam aż nadto przyjemności. Tymczasem tu się coś niedopiekło, tam przypaliło, aż szkoda dobrej kawy parzyć. Niestety.
Przy okazji poddaję pod publiczne zastanowienie zwiększenie limitu znaków w dziale "opowiadania". Niekoniecznie zaraz do 10000 z obecnych 5000, ale gdzieś pomiędzy można by znaleźć złoty środek.
Hmmm… mam kolejną dawkę i zastanawiam się co z tym zrobić… brak tu czegoś co było przedtem
Trudno to uchwycić - jednak odczuwalne…
Większość tekstów Twoich dawało więcej do myślenia - tu może trochę wpada to w płaskość obrazu pomimo ruchu i kolorytu odcieni…
To nie jest zamierzona krytyka a może jedynie niedosyt.
Wybacz brak słodzenia tym razem 😉
@TRIP
Na taki komentarz nie pozostaje odpowiedzieć inaczej jak "Dziękuję bardzo".
Słowa o białym kruku, naprawdę daleko mi to niektórych z Autorów tu publikujących. Powiedzmy że opowiadanie jest na dobry+
Cieszy mnie, że tekst zmusił Cię do refleksji i wciągnął, to najlepsza zapłata dla Autora.
Nie pozostaje mi nic innego jak zaprosić Cię do swoich innych opowiastek i prosić o pozostawienie tam komentarza.
Pozdrawiam serdecznie.
Czasem warto zajrzeć na stronę i znaleźć coś, co niczym biały kruk pojawia się wśród reszty. Autorze co tu dużo mówić... To nie był tekst, na który zdecydowałem się spojrzeć pobieżnie, ale sukcesywnie chłonąłem zdanie po zdaniu, przeżywałem opisywane wydarzenia i nie żałuję poświęconego czasu. A ponadto przy tym nie jedna refleksja na temat naszego życia się znajdzie. Naprawdę dobre dzieło, zresztą po pseudonimie literackim, który już kojarzę, nie jedyne tak dobre. Dobra robota 🙂
Wielka szkoda, że autor nie pociągnął dalej fabuły, zaledwie początek, a już koniec. Jest spora szansa, iż podniósłby poziom tekstu na bardziej zwarty, bez niepotrzebnego przeciągania go w czasie.
Nie przepadam za tematyką bdsm, nie kręcą mnie fotki związanej kobiety, zmasakrowanej biczowaniem lub uprawianiem seksu z 8 partnerami przez kilka godzin.
W opowiadaniu żadna z tych negatywnych form "upodlenia", nie została przekroczona, nikt nikomu nie zrobił krzywdy, jednak nadużywanie słowa "dziwka", obniżyło poziom tekstu.
Podczas stosunku, taka słowna "zabawa" potrafi silnie pobudzić wybrane grupy kobiet, oczekujących ekstremalnych wrażeń, zdominowania w każdym aspekcie z użyciem brutalniejszych słów.
Czytałem swego czasu na forum bdsm, dość ciekawe wypowiedzi uczestników. Jedna z kobiet tak opisała zabawę z partnerem ... "W euforii podniecenia zgodziłam się na coś, czego nigdy więcej nie powtórzę, pomimo iż zawsze mnie to silnie podniecało. Mocno związana sznurem, zawisłam w powietrzu głową w dół, mój partner zaś brutalnie użył bata, uwalniając swój niepochamowany potencjał" ... Krótko mówiąc spuścił jej niesamowity wpier... I pomimo istnienia słowa bezpieczeństwa, sygnału natychmiastowego przerwania "zabawy", nie użyła go. Pozwoliła mu na nieokiełznaną euforię, spełniając jedno z jego marzeń...
Powyższe, negatywne komentarze opowiadania, które przecież jest tylko fraszką igraszką w świecie bdsm, czymś całkowicie normalnym, delikatnym wstępem do zabawy, uważam za niepoważne i dziecinne. Aby uchronić czytelnika przed wkroczeniem w tematykę mu obcą lub omijaną, autor zawsze zamieszcza ostrzeżenie. Powyżej we wstępie przeczytamy. "bdsm, ostro, uległa" ... nie rozumiem więc negatywnego potoku słów w autora. Same przylazły choć je ostrzegano, znaki zauważyły i mimo to wlazły po pas w g... 😉
Zastanawialiście się nad tym, czy autor świadomie nie wybrał zbyt "łatwego" zakończenia serii, bez jakiegokolwiek wytłumaczenia ściagając gorący fetysz z nogi małżonki ?
@MikeEcho jak zawsze dzięki za komentarz.
Powtórzę, nie jestem do końca zadowolony z kształtu Kostki, ale... w momencie gdy zapętliłem się już tak mocno, że (w moim mniemaniu) każda kolejna próba korekty sprawiała, że Tejot był coraz mniej zadowolony z efektu, uznałem, w myśl zasady mówiącej: "lepsze jest wrogiem dobrego", że najwyższy czas dać sobie spokój. Trudno, Kostka jest taka, jaka jest, bo będąc zbyt odległą od naturalnego środowiska Tejota, prawdopodobnie nie może być lepsza, przynajmniej nie w moim wykonaniu, a powstać musiała, jako element absolutnie kluczowy dla całej serii.
Nie przepraszam, ani się nie tłumaczę, stwierdzam obiektywne fakty.
Ps.
"Czegoś tu brakuje, tamta Jagoda prędzej zamieszkałaby na ulicy, niż wbiła się w korporacyjny uniform i zadawała z pewnym siebie lalusiem."
Tamtej Jagodzie też się tak wydawało, jednak życie życiem, a serce nie sługa - tylko tyle mogę na chwilę obecną zdradzić, a to i tak chyba za dużo.
No cóż, niektórzy jadą po bandzie, lub nawet poza nią, lecz oprócz przekraczania granic i wywołania skrajnych odczuć u czytelnika nic z tego nie wynika. Inni biorą na warsztat utwory, rzekłbym, kanoniczne i z lekkością godną mistrzów pędzą na setkę przez płotki profanacji, obrazoburczości i kontrowersji, tworząc dzieła pozostające w i z czytelnikiem na długo. Gratuluję @Ario.
Nie kuś, kusicielu, bo znowu zabiorę się za coś, co nikogo nie będzie obchodziło, zamiast produkować taśmowo rzeczone cimcirimci 😛
Tak po prawdzie mam pomysł na ni to kontynuację, ni to drugi cykl w uniwersum "Belle Epoque", zależy jak na to patrzeć. Powiem nawet, że jest to prawie gotowy scenariusz, brakuje mu tylko dopracowania szczegółów fabuły i oczywiście riserczu, żeby znowu nie było kłótni o magdalenki 😉 No i pewnie z roku pisania przy moim tempie, za który zarobię 5 komentarzy i 5000 wyświetleń. Czyli same zalety!
W skrócie: będzie I WŚ w tle, będą morderstwa inspirowane motywami E.A. Poego, będzie piętrowy romans, będzie rozpusta, będzie strzelanie (z Maxima, bo po co się ograniczać?), będzie nawet "opowieść w opowieści". No i absolutny brak happy endu. A czy cokolwiek z tego kiedykolwiek trafi do odbiorcy, to najstarsi zboczeńcy nie wiedzą. Więc nie polecam się napalać zawczasu.
Aczkolwiek dziękuję kolejny raz za uznanie. No i podpowiedź z tym "Szpicbródką" 😉
@Agnessa_Novvak
"A co do porównań z "Fin de siecle" lub "Belle Epoque", to nie bardzo mają one sens. Tamte teksty powstały w zupełnie innym czasie, w inny sposób i przede wszystkim w innym celu. Czy ów cel miał jakikolwiek sens, czy nie, to temat na osobną dyskusję. I choć kusi mnie powrót do takich mocno wystylizowanych klimatów, to na razie pozostanę przy opowieściach bardziej współczesnych."
Nie porównuję. Tak mam po prostu, ze u każdego z Autorów (gdzie zapoznałem się z większą ilością opowiadań, mam swój Top, u Ciebie te wskazane ( bardziej o tej kobitce co zginęła wysiadając z pociągu), u Tompa "Ghula" (szczególnie II część), a u Sensheia "Sprawę Laury K"). Punktują dla mnie opowiadania osadzone w ramach czasowych, tu poznaje się klasę Autora, dbanie o szczegóły, słownictwo, budowanie klimatu epoki. Słowem Autor generuje sobie multum dodatkowych przeszkód, gdzie można popłynąć, i to mnie fascynuje. Dobre przygotowanie. Bo co to za sztuka napisać one-shota o cimci-rimci na tylnej kanapie sedana.
Najgorsze w tym to że owe " krwawice historyczne", przechodzą bez echa, ot tak średnio, a proste opowiastki (patrz moja Renatka kontra Strażniczka cz IV, która sponiewierała mnie niesamowicie, to 26k, do 2,8 k wyświetleń, o komentarzach nie wspomnę).
Zdaje sobie sprawę że to inne teksty, nie za bardzo je można porównać, ale ja już tak mam.
"I choć kusi mnie powrót do takich mocno wystylizowanych klimatów, to na razie pozostanę przy opowieściach bardziej współczesnych." - A jak Cię ładnie poproszę? Kiedyś coś tam wspominałem byś napisała serię inspirowaną musicalem "Lata dwudzieste, lata trzydzieste", lub "Halo Szpicbródka" - to drugie byłoby hitem, bo środowisko teatralne, kankan, pończoszki, falbanki, tancerki, to aż kipi na kilometr erotyką i to wysokich lotów i kombinacji (coś też zaczerpnąć z Komediantki)
Oh Jamer, pomarzyć fajnie... ale czasem marzenia się spełniają.
Pozdrawiam.
Ależ Panowie, spokojnie. Zajmijmy się lepiej sprawami ważniejszymi, na przykład trzecią dokładką karpika z serniczkiem 😉
@Aramis - dziękuję za komentarz i przyjmuję przeprosiny. Tak po prostu. Mogą Ci się moje opowiadania podobać, mogą nie podobać, mogą gdzieś pomiędzy. Nad wszystkimi uwagami się pochylę w wolnej chwili i pomyślę, czy w kolejnych tekstach nie wprowadzić pewnych zmian - ostatecznie to właśnie komentarze są miejscem na sugestie ze strony czytelników. Ale to wyjdzie na bieżąco.
@Jamer106 - dajmy szansę skruszonemu grzesznikowi. Nóż widelec przemyśli wcześniejsze postępowanie i zostanie całkiem wartościowym komentatorem. A jak nie, to już będzie to jego problem, a nie mój.
PS Do prowadzenia cięższego ognia to raczej RPK, a najlepiej PeKaśka 😉
@Aramis
Co to się porobiło? Cud Nocy Wigilijnej? Magia Świąt Bożego Narodzenia? Skąd taka zmiana? Cud jakiś?
Nie, @ Aramisie, jak to mawiał Hauptman Kloss "Nie ze mną te numery Brunner".
Sprytny zabieg, bo nieprzypadkowo komentarz zagościł w Wigilię i pod opowiadaniem @Agnessy. Stary zabieg mający za zadanie ocieplić wizerunek @Aramisa. "Bujać to MY, ale nie nas".
Jest to moje odczucie, podparte poniżej cytatami z komentarzy @Aramisa.
W cuda nie wierzę, podobnie jak w tak szybką zmianę, no cóż, taki już jestem.
Jak sam ów pisze - "Lanie wody mój żywioł" - i ów komentarz takowym laniem wody jest, mającym za zadanie, tylko i wyłącznie przypodobanie się moderatorce i ocieplenie swojego wizerunku.
"napisałem to celowo aby dać prztyczka w nos moderatorce, piórka wam się chyba posklejały i zapomnieliście jak się lata ?" "Ja wykonałem więc krok w drugą stronę, ot tak, dla zabawy " - dlatego, ten komentarz też może być , ot tak dla zabawy, taki kolejny prztyczek w nos. Ugłaskam ją uderzając w ckliwą nutę Świąt, toż to strudzonego wędrowca trzeba ugościć. Kilkanaście chwytających za serce stwierdzeń, @Aramis znawca kobiecej psychiki i psychiatrii rzuci miłe słówka, pokaja się i można dalej sobie swawolić do woli. Potem napisze że był to "eksperyment społeczny".
Dlaczego tak się stało, że @Aramis, nagle się zmienił. Prozaiczna przyczyna, tu zacytuję @Agnessę:
"Ja żadnych komentarzy kasować nie będę, a już na pewno nie na czyjeś polecenie. A przynajmniej do teraz, bo jeśli zobaczę kolejne Twoje wynurzenia w innym temacie, to mi nawet palec nie drgnie." - no właśnie, tu jest pies pogrzebany. Ban i do widzenia.
Produkujesz się, siląc się na miłe słówka, komentarz jest tak cukierkowy i najeżony fascynacją opowiadaniem, ze aż mdli. Pytam się po co? Przecież cytując Ciebie - (post do @Agnessy) " jaki jest sens pisania do ciebie, jeśli przeczytasz to pobieżnie i bez zrozumienia ?" - produkujesz się na darmo, szkoda Twojego czasu. Po co pisać do osoby, która według Ciebie przeczyta to pobieżnie i nic nie zrozumie. Bądź stanowczy, a nie jak chorągiewka na wietrze.
Knułeś ostatnimi postami intrygę, bo sam się przyznałeś, że Twoim zadaniem było danie pstryczka w nos, chciałeś się chełpić, jak to w pole wyprowadziłeś moderatorkę (no nie wiem czy moderatorkę , bo stwierdziłeś że nie masz pewności iż jest kobietą) Przygotowanie intrygi jest czasochłonne i przemyślane, to nie napisany "pod wpływem" lub w nerwach głupi lub obraźliwy komentarz. Robiłeś to z pełną premedytacją, chcąc osiągnąć założony cel.
Dlatego chciałbym wierzyć, że Twoja przemiana jest prawdziwa, ale nie mogę. Za dużo tu nieczystych zagrań i wyrachowania.
Jeżeli odpowiesz mi, daj sobie spokój ze stwierdzeniami typu "że większych bzdur nie czytałem", "Oddychaj" i "że błyszczę stylistyką" - napisałeś mi to już tyle razy, że nie warto się powtarzać.
I jeszcze jedno:
"Przyznam szczerze, iż jej opowiadania także mi nie "siadły". " - dajesz do zrozumienia że przeczytałeś przynajmniej jej dwa opowiadania, skrótowo myśląc ostatnie jej opowiadania to seria, o której potem wypowiadasz się z zachwytem, ale wcześniej piszesz w komentarzu "Do lektury twoich opowiadań zasiadałem kilka razy, jednak po kilkunastu minutach odpuszczałem dalsze zagłębianie się w tekst." - To czytałeś te opowiadania, gdy pisałeś tamten komentarz, czy też nie. Bo jedno przeczy drugiemu. Dla mnie nie przeczytałeś do końca, a napisałeś że Ci nie leżą. Brawo!
Choć moje podpowiedzi masz w czterech literach, wskaże Ci co możesz zrobić, Twoimi słowami z komentarza, lekko zmodyfikowanymi.
"Nabroiłeś, zapracuj na nasz szacunek !"
Jeżeli piszesz komentarz do kogoś zwróć uwagę by wszystkie Cię, Twoje, Ciebie , Ty były z dużej litery, no chyba że nie szanujesz owej osoby, to zostaw z małej.
Mam nadzieję że Twoja zmiana jest prawdziwa, ale "nadzieja jest matką głupich", obym tym głupcem się stał (choć według Ciebie pewnie nim jestem).
Wesołych Świąt życzę.
Po tym, co napisałem wcześniej o Twojej twórczości, chciałbym na wstępie nadmienić, że bardzo się co do Ciebie pomyliłem... Chciałbym Cię przeprosić. Do lektury Twoich opowiadań zasiadałem kilka razy, jednak po kilkunastu minutach odpuszczałem dalsze zagłębianie się w tekst. Dla mnie był czymś w rodzaju zmasowanego ataku na pozycje wroga, okraszony ciężkim ogniem zaporowym z "kałacha" z takim wiesz, zajebistym magazynkiem. Tekst przypominał oblężenie i całkowitą dominację czytelnika... istny potok słów. Często brakowało czasu na zastanowienie się nad czymkolwiek, tak wartka była fabuła. Taki tekst, serio potrafi zmęczyć. Ostatnimi laty mało już czytam, głównie jakieś powtórki z dawnych lat i raczej zachodnia literatura. Więcej przygodowych pozycji, czasem dobry horror. Poszłem mocno w kierunku kina, "Duma i uprzedzenie" w reżyserii Joe Wright. W głównej roli żeńskiej śliczna i zmysłowa Keira Knightley. W 100% nie oddaje klimatu książki, prezentuje jednak wysoki poziom doznań uwodzenia, jest bezprzecznie czymś wielkim. Nadmieniłem cytując Ciebie, iż "uwodzenie, jest sztuką". Twoje opowiadanie kusząco to podkreśla. Oczywiście tempo pisania, nadal wydaje się być tempem "ognia zaporowego", jednak przyrównanie jej do "jedynki" byłoby farsą... W tej części zręcznie kierujesz akcją, bawiąc i rozśmieszając czytelnika. Dialogi to majstersztyk, zaś głośne, czasem wulgarne przemyślenia bohaterki, nie pozwalają przestać czytać. Nie wiem co tu się stało, ale tym opowiadaniem, zmusiłaś mnie do przeprosin, nie miałem tego w planach. W internecie napotykam tak wiele wyniosłości i bałwochwalstwa, o trolingu nie wspomnę. Na fb poziom wypowiedzi tak często jest żaden, a wszechobecny hejt agresywnie nastawia do odbioru wszystkiego, nie ma bowiem możliwości prowadząc dyskusję, stanąć twarzą w twarz z komentującym.
Agnes, życzę Ci w nadchodzącym Nowym Roku, wielu tak dobrych tekstów, prezentujących wyłącznie to, co chcesz przekazać czytelnikom, dokładnie na Twoich warunkach. Powyższy tekst, to złożony, lekki poziom literacki.
Mam wrażenie, iż to tylko rozgrzewka, wyższy poziom dalszej zabawy teksem.
@TJ, no cóż, rozumiem Cię doskonale. To jest właśnie wada cykli, poważna wada, która mnie zniechęca do ich pisania. Przekonałem się na własnym piórze, pisząc przed rokiem Opowieść Grudniową (i tutaj mała AUTOREKLAMA: może ktoś chciałby sięgnąć do tych tekstów, aktualnych o tej porze roku). I też musiałem napisać trochę tekstu, który gdyby nie wymagania fabularne, pewnie by nie powstał. I też nie szło mi to łatwo (przypatrzcie się dacie ukończenia świątecznej opowiastki), a potem nie zostało ocenione najwyżej.
Ale Kostka Lodu nie jest taka wcale zimna, jak byś się obawiał. Rozróżnijmy dwie sprawy: warsztat i fabułę.
Warsztat: wciąż @Tejot na najwyższym poziomie. Barwne opisy, pełne niuansów i budowania atmosfery. Choćby takie:
Światło poranka wpełzło przez szczeliny zasłon, rozlewając się po ścianach sypialni. Miasto powoli budziło się ze snu — gdzieś z oddali zadźwięczał tramwaj, pod oknem krótko zaszczekał pies sąsiadów. Zabytkowy budzik na nocnej szafce, łomocząc w ogromne dzwonki, obwieścił godzinę siódmą.
To się czyta prawie jak (Twoją) poezję (ten fragment akurat przywodzi mi na myśl piosenkę Starego Dobrego Małżeństwa "Opadły mgły i miasto ze snu się budzi"). Z jednym zastrzeżeniem: do czasu! Dalej drogi autorze trochę za bardzo się powtarzasz. Rzucają mi się w oczy fragmenty, które mają oddać stan ducha Jagody: tak, jakbyś nie dowierzał w naszą inteligencję, @TJ i myślał sobie: "nie wiem, czy już zrozumieli, jaką pustkę ma dziewczyna w sercu, więc walnijmy im jeszcze jeden fragment na ten temat". Otóż doskonale rozumiemy, już po słowach:
„Take the highway to the end of the night"
Fabuła: cóż, brakujące ogniowo ewolucji gatunku ludzkiego... tfu... Jagody. Stało się, co się musiało stać. Zgadzam się z @Agness. że może trochę zbyt sztampowo, zwłaszcza w sprawie opisu rodziny, pracy, ex-faceta. Zastanawiam się, co pchnęło hipiskę z "Trawy" i "Drogi do siebie" do taki daleko idących kompromisów. Czegoś tu brakuje, tamta Jagoda prędzej zamieszkałaby na ulicy, niż wbiła się w korporacyjny uniform i zadawała z pewnym siebie lalusiem.
Ale bardziej martwi mnie co innego. Pewnie nam tego nie zdradzisz nawet na torturach, ale dokąd zmierza ta historia? Czy jeszcze jest dla Jagody nadzieja? Siódmy odcinek jej nie daje zbyt wiele. Będzie happy end, @TJ, będzie? No uchyl rąbka tajemnicy. Bo jeżeli Twoja bohaterka nie odnajdzie miłości swojego życia, to chyba zapłaczę się na śmierć. I już nie napiszę żadnej przydługawej recenzji...
PS. Dzięki za uporządkowanie i ponumerowanie cyklu, bardzo to ułatwia sprawę.
Dziekuję, @Jamerze, za opinię, słowa uznania i nieco krytyki tym bardziej 🙂
Jesli chodzi i język - zarówno samych bohaterów, jak i narracji jako takiej - to z założenia miał być on bardziej "codzienny", bez specjalnego stylizowania, ugrzeczniania (choć o tak Iwona wyzywa mniej, niż by mogła 😛 ) i silenia się na poprawność. Podobnie jest z opisami seksów - aktualnie nie mam jakiejś wielkiej weny na kwiatuszki, motylki i inne cukiereczki. No i pamiętajcie też (bo tyczy się to wszystkich odbiorców, nie tylko @Jamera), że niektóre easter eggi, celowe błędy i podobne mrugnięcia piczką będą niezrozumiałe dla zdecydowanej większości z Was. Ważne, że mnie bawią 😀
A co do porównań z "Fin de siecle" lub "Belle Epoque", to nie bardzo mają one sens. Tamte teksty powstały w zupełnie innym czasie, w inny sposób i przede wszystkim w innym celu. Czy ów cel miał jakikolwiek sens, czy nie, to temat na osobną dyskusję. I choć kusi mnie powrót do takich mocno wystylizowanych klimatów, to na razie pozostanę przy opowieściach bardziej współczesnych.
Genialne, pięknie pokazana bohaterka, jej życie
Praktycznie naga przed Czytelnikami, dowiadujemy się wiele, aż za wiele. Te retrospekcje wbudowane w odpowiedniej chwili.
Język opowiadania mieszany "wielozadaniowy", oscylujący od delikatności po nieraz wulgarny, ale z wyczuciem. Tu należą się słowa pochwały. Mało kto potrafi tak umiejętnie nim żonglować.
Akcja odpowiednio płynie, nieraz powoli, by w odpowiedniej chwili przyspieszyć. Opisy zbliżeń nieraz ocierają się o ... ale jest to zrozumiały zabieg dający pieprznosc.
Realizm opowiadania, no to mistrzostwo, poruszone są szerokie aspekty i podane naturalnie.
Warsztat na wysokim poziomie, choć dojrzałem chyba 2-3 literówki, no i bodajże wyraz muzynski (chyba że to celowy zabieg).
Co mi przeszkadzało -zbyt duża ilość stwierdzeń w nawiasach, ale może tak ma być, gdzieś może skrocilbym dialogi podczas figli, lecz to drobnica. No i wrzucilbym trochę mowy myśli (ale to ja mam na tym punkcie fioła). Wbicie nowoczesnej mowy i slangu, no moja przypadłość starego boomera, musiałem zobaczyć co owe znaczą ( ale ja to toki stary byk, że należałoby zamknąć w rezerwacie z napisem gatunek ginący)
Wróciłaś w bardzo dobrym stylu, wincyj proszę.
Genialne, jednak Twoje kultowe Belle i te po francusku brzmiące dzieła nadal pozostają i mnie na topie.
Pozdrawiam, życząc Weny.
Przeczytałem listopadowy i grudniowy odcinek "Kroniki" (wciąż dziwię się, dlaczego tytuł jest "nie po polskiemu") i ten najświeższy podoba mi się bardziej. Odnajduję w nim nawet sporo emocji, które tak lubię. Powiem nawet, że pod tym względem przypomina mi dzieła @TJ ("Widzę cie!" - te słowa padły u TJ w dokładnie tym samym kontekście - przypadek? Inspiracja?). Zdecydowanie wolę takie wpisy kronikarskie, niż trochę plastikowe opisy sztucznych nastolatków zajmujących się wyłącznie intrygami z seksulanym podtekstem. Bo choć @Ario piszesz bardzo sprawnie (mniejsza o to, ile w tym zasług @Agness - ale jeżeli z nią współpracujesz, to dobrze o Tobie świadczy), to do tej pory uważałem ten cykl jako produkt typowo "pod publikę" i to mniej wyszukaną. Już to kiedyś napisałem: w sam raz na Wattpada. Ale Lena i Sophie... to jest już coś znacznie głębszego, niż tylko "kto z kim dziś się bzyknie". Jedyne, do czego mógłbym się czepić, to pewne przyspieszenie akcji po tym, jak dziewczyny zostają same w domu po imprezie. Nagle z powolnego przełamywania lodów przeskakujesz w kilkunastu zdaniach do ostrego seks aż do śniadania (BTW ciekawi mnie: Sophie ma już własny domek?). A wcześniej tak dobrze Ci szło budowanie rodzącej się więzi między dziewczynami, ME wolałby aby na imprezce przełamane zostały tylko pierwsze lody, a nie stopiona od razu cała Antarktyda. Ale cóż, wydaje mi się że jesteś zakładniczką formy, którą sobie narzuciłaś.
@Aria, jeszcze raz apeluję: napisz coś odważniej od siebie, a nie to, co Twoim zdaniem "dobrze się sprzeda". To są "Pokątne", a nie mainstream. Po tym, jak piszesz, jestem przekonany, że to mógłby być hicior. Albo wtopa, trudno, warto zaryzykować.
Opowiadanie jest... interesujące. Oryginalne. I wciągające jak piąta dokładka wigilijnego karpia, zagryzana serniczkiem 😀 Cykl o Grey School też miał w sobie lekką nutkę parodii, ale raczej na poziomie przerysowania, o co u nastoletnich bohaterów nietrudno. Tutaj natomiast jest to już zabawa całą konwencją, która ujęła mnie wywróceniem wszystkiego do góry nogami, ale bez jechania po bandzie dla samego jechania. Owszem, jest mocno kontrowersyjnie czy wręcz obrazoburczo, jednak w granicach konwencji. Bo gdyby napisać to na poważnie, Joanna byłaby postacią wręcz tragiczną, a jej "przygody" wyglądałyby jak bardzo zły trip po jeszcze gorszych dragach, natomiast @Aria zrobiła z niej (i jej opowieści) kogoś, kto zmusza do refleksji, ale do rwania włosów z piczy już niekoniecznie. Może i dobrze, bo wystarczy, że na przykład ja mam skłonności do czarnowidztwa 😛
Tak czy inaczej śledzia z makowcem temu, kto przewidzi finał.
Kolega @Aramis wyszedł chyba z założenia, że skoro gdzieś tam kiedyś coś pisał (?), to wejdzie tu z buta i będzie rozstawiał wszystkich po kątach.
Otóż szanowny Aramisie, nikogo nie interesuje Twoja pisanina z czasów szkolnych, liczy się to, co tu i teraz, a Twoje wynurzenia zalatują trollingiem, manipulacją, wyciąganiem zdań z kontekstu pod tezę. Nie będę cytował, wystarczy przewinąć walla pod opowiadaniem czy przeczytać komentarze Jamera i Agnessy. Dyskutowanie z taką osobą przypomina kopanie się z koniem i większego sensu nie ma.
Kolejnym argumentem jest fakt, że mimo iż każdy może zabrać głos, a merytoryczny komentarz Czytelnika jest równy komentarzowi Autora, kreujesz się na Alfę i Omegę, tymczasem nic tu nie opublikowałeś, a jednocześnie wymagasz od Jamera konieczność wykazania się (XD).
Rozbawiło mnie to.
Po raz drugi - otóż szanowny Aramisie, konieczność wykazania się możesz narzucić co najwyżej sobie, w różnych kontekstach (również pisania komentarzy, bo merytoryki w nich mało), a fakt, iż ktokolwiek z nas jest w Loży Autorskiej wynika z zasad strony, ustanowionych przez jej właścicieli, a nie aspirowania przez Jamera, Agnessę czy choćby mnie do bycia "szeryfem Pokątnych". Ktoś nas tam umieścił i już, nie zapisywaliśmy się na listę oczekujących.
Fakt, że tak, a nie inaczej oceniamy określone opowiadania jest kwestią indywidualną każdego z nas - niektórzy skupiają się bardziej na technikaliach, inni na emocjach i fabule, a jeszcze inni stoją pośrodku, a ocena jest ZAWSZE subiektywna (jeśli tego nie rozumiesz, dyskusja nie ma żadnego sensu).
Chcesz oceniać i mieć realny wpływ na historie pojawiające się na Stronie Głównej? Napisz kilka dobrych opowiadań, dostań się do Loży Autorskiej i będziesz miał analogicznie możliwości do nas, wynikające z faktu, że mimo iż jesteśmy amatorami, na pisanie poświęciliśmy setki, jeśli nie tysiące godzin, robimy to od dobrych kilku lat i zostaliśmy kiedyś dostrzeżeni i wypromowani z Poczekalni i po pierwszych kilku zdaniach jesteśmy w stanie rozpoznać, czy historia nadaje się na coś więcej, niż wyrzucenie do kosza.
Przypuszczam jednak, że skończy się na próżnym gadaniu, bo takich jak Ty, mądralińskich komentujących czy Autorów z milionem pseudowartościowych uwag było tu mnóstwo i prędzej czy później znikali ze strony.
Serwis zawiera treści o charakterze erotycznym, przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich. Decydując
się na wejście na strony serwisu Pokatne.pl potwierdzasz, że jesteś osobą pełnoletnią.
Pliki cookies i polityka prywatności
Zgodnie z rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO).
Potrzebujemy Twojej zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych przechowywanych w plikach cookies.
Zgadzam się na przechowywanie na urządzeniu, z którego korzystam tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie moich
danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania przeze mnie ze stron internetowej lub serwisów oraz innych
parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych i w celach analitycznych.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz w regulaminie serwisu.
Agnessa Novvak · 1 tydzień temu · "Domowe babeczki" ·
@darkosik - "Babeczki" trafiły na stronę główną, bo spełniłeś warunki, by kolejne teksty trafiały tam z automatu. Pamiętaj o tym proszę i następnym razem nie pisz na kolanie i nie poprawiaj na kolanie, bo taki "nakolannik" ominie poczekalnię, w której na wiele rzeczy można przymknąć oko. Tutaj już nie bardzo. A naprawdę nie chcę, by czyjeś opowiadanie (niekoniecznie Twoje, a już na pewno nie to, bo mimo wszystko wymaga ono raczej polukrowania i posypania kolorowymi paproszkami 😉 niż upieczenia od nowa) musiało zostać tam przymusowo cofnięte. Tym bardziej że pomysł miałeś i to całkiem smakowity.
CichyPisarz · 1 tydzień temu · "Domowe babeczki" ·
Całkiem smaczne. Jak dla mnie, nawet "dopieczone". Opowiadanie, nie babeczki. No dobra - miniaturka, nie babeczki. Choć w tekście gdzieniegdzie "brakuje kilku rodzynek", można było też to tu, to tam, "użyć innej foremki", konsumpcję można określić słowem - przyjemna. A że dla łasuchów dobrego zawsze mało, to fakt. Może następnym razem Autor/Autorka "upiecze dwie blaszki"?
darkosik · 1 tydzień temu · "Domowe babeczki"
@Agnessa Nowak @Jamer106 rozumiem Was. Jednak widzę pewien problem. Ten tekst jest moim pierwszym, który od razu wszedł na stronę główną. Nie przechodził przez Poczekalnie. Czyli nie przeszkodziła mu jego długość, wręcz przeciwnie. Do tego, napisałem go prawie na kolanie. Mam sporo tekstów rozgrzebanych, chodzi mi je dokończyć ponieważ są za długie. A ten powstał szybko i przyjemnie. Wiem, że warsztat jeszcze nie ten, jednak to przez to, że za mało publikuję. Może jakbym mógł publikować więcej krótkich byłoby choć trochę lepiej? Też myślę, że ten dział z krótkimi opowiadaniami byłby strzałem w dziesiątkę.
jamer106 · 1 tydzień temu · "Matka, żona i kochanka, czyli nie tylko miłość bywa ślepa (II)"
@Agnessa_Novvak
Ale Ty to właśnie tak zajefajnie ( żeby nie powiedzieć dosadniej) pomieszałaś że z tego zrobił się super drink. Jedyny, niepowtarzalny i ... słów mi brak.
Mix, który daje to coś. A same podśmiechujki bohaterki dodają tylko smaczku i kopa.
Rzadko który Autor, potrafi zrobić taki miks i wybrnąć z tego z klasą. Ba, przedstawić to nie jako grafomańskie -patrzcie ale wam dam w ... To jest smaczne, tam gdzie trzeba, gdzie można by było przecukrzyć, przesolić to jest stop i wcale Ci w niewymowną cześći ciała nie mam zamiaru wchodzić, bo to co mi się w I części nie podobało to wyrzuciłem. Bo o to chyba tutaj chodzi.
Nie potrafię pisać w dwóch formach, jak Ty to robisz, i wybacz, nie przyjmuję Twoich tłumaczeń, no bo tak wyszło, itp. Ta część to sztos!!!! Masz klasę, masz talent, co nieraz udowodniłaś, a to co pokazałaś tutaj. Jednoręki Czytelnik nie zrozumie, bo on chce "mięsa" i "trójcy", najlepiej w konfiguracji syn-matka-babcia, lub podobnym.
Zamknięty w rezerwacie @jammer106 dostał porcję i na razie musi odsapnąć.
Agnessa Novvak · 1 tydzień temu · "Matka, żona i kochanka, czyli nie tylko miłość bywa ślepa (II)" ·
Żądań się zachciało! Może jeszcze umowy o pracę, praw wyborczych i darmowej służby zdrowia? 😛
Dlaczego fragmenty zapisane kursywą sa inne w nastroju od pozostałych, to wyjaśniam we wstępie - była to znacznie swobodniejsza w formie i treści odskocznia od wystylizowanego do granic (i nie mniej dopieszczonego fabularnie) "Belle Epoque" i jednocześnie świadectwo mojego ówczesnego nastroju do rozliczania się z przeszłością. Dość bolesnego rozliczania, które (czy na szczęście, czy niestety, nie mnie oceniać) nigdy nie osiagnęło zakładanego poziomu dosłowności, złośliwości i bezczelności. I o ile w szczegóły nie wejdę publicznie, o tyle gdyby opowiadanie zostało dokończone zgodnie z pierwotnym planem, kilka osób z czasów mojej młodości mogłoby odnaleźć w nim siebie. Kropka w kropkę. Włącznie z prawdziwymi imionami, wyglądem, sytuacjami i tak dalej. Zresztą sama Yvaine robi sobie z tego podśmiechujki 😉
I choć z jednej strony żałuję porzucenia tej historii, to z drugiej od dawna mam świadomość, że było to jedyne słuszne rozwiązanie. I dla czytelników, bo dopisane nowe fragmenty za bardzo rzucałyby się w oczy, i dla mnie, bo już sam powrót do Izabeli, Fifiego i spółki był przeżyciem... mocno niejednoznacznym emocjonalnie, że tak powiem.
Niemniej miło mi, że ta opowieść broni sie także w uniwersalny sposób jako fikcja, a nie tylko moje rozgrzebywanie przeszłości. A że przy okazji rzuca nowe światło na właściwych bohaterów, zwłaszcza wspomnianej Yvaine, to tym lepiej.
jamer106 · 1 tydzień temu · "Matka, żona i kochanka, czyli nie tylko miłość bywa ślepa (II)"
No, no. Opowiadanie w opowiadaniu, to tego tu jeszcze nie grali. I to jaka orkiestra zagrała.
Bez nawiasów (które mnie w poprzedniej części trochę denerwowały) i z klasą. Ba, wysoką klasą.
Albo ja jestem, jak wspomniałem wcześniej "zwierzęciem na wyginięciu", które należy zamknąć w rezerwacie i postawić tabliczkę "Gatunki ginące", albo nie rozumiem tak niskiej oceny tej części.
Bo jest lepsza niż pierwsza, daje coś czego nie umiem określić. Przede wszystkim inny nastrój. Nie, wiem, może moje odczucie, ale jest spokojnie, Kursywą pisane jest inne, a te normalną czcionką, z pazurem, ale to nie ten pazur, jak w jedynce. Mniej Twojego , tego czegoś, coś co mi bardziej pasuje.
Rozwaliłaś mnie, spodziewałem się czegoś innego, a co innego dostałem i wiesz co - to jest lepsze. To jest very good.
Nierzadko pisze że odczułem owo "woow", ale tu to dostałem. Czoła chylę.
Słów brak, skala za mała.
Trójkę zacząłem, ale spasowałem. To nie można brać hurtem. Odczekać , przemyśleć, ale po pierwszych taktach, chyba (obym się mylił), wracamy do klimatu pierwszej części.
Sorki, moje odczucia, starego, zgorzkniałego zgreda, pierdoły, co na niczym się nie zna.
Ale blisko dwie godziny zacnego tekstu połknąłem i mam cholera problem, bo musze odczekać z oceną 11/10, bo na dwa zawody owa opowiastkę brałem.
Brawo, brawo, brawo i ja sobie życzę takich opowiadań więcej. Nie życzę, ja żądam @Agnesso.
Agnessa Novvak · 1 tydzień temu · "Domowe babeczki" ·
@Jamer106 - nie każdy musi zaraz wyskoczyć z epopeją narodową, niemniej nie od dziś i nie od wczoraj obserwuję rosnącą liczbę miniatur, slizgających się na granicy wyznań. Oczywiście rozumiem autorów - anonimowy paździerz jest tam traktowany tak samo jak dopieszczona perełka, która mogłaby (gdyby była nieco tylko dłuższa) trafić na stronę główną, niemniej zbyt wielu twórców zaczyna ewidentnie iść na łatwiznę. Bo w statystykach tekst jest tekst, komentarz jest komentarz. wyświetlenia są wyświetlenia. A że za 5001 znaków, a nie 50001? Dlatego na razie proponuję zastanowienie się nad tą sytuacją, bez żadnych "mamy zrobić to czy tamto". Tym bardziej że @darkosik jest tylko pretekstem do tegoż zastanowienia, a nie jedynym winowajcą i nie zwalajmy na niego całej winy.
(Co nie zmienia faktu, że tekst pierwotnie był jeszcze krótszy (!) i przy tej wielkości aż wstyd, że nie jest nie tylko idealny, a choćby bardzo dobry technicznie. Bo zdecydowanie powinien taki być)
jamer106 · 1 tydzień temu · "Domowe babeczki"
@Agnessa_Novvak
Nie, wybitnie za krótkie (już ja tak mam, poniżej 1ok , nie schodzę, ale @Lord, to chyba 20 k na rozbiegówkę bierze).
Sugerowałem kiedyś w komentarzu dział miniaturki - sugerowałem. Oj, zobaczymy, co to zmieni? A teraz sama @Agnessa mówi że 5k to za mało. Kto za kobietą trafi? Nie my chyba, ale jak ją nie lubić?
Skoro 10k za dużo, 5 k za mało to wypośrodkować - 7,5k.
Tylko nie wylejmy dziecka z kąpielą. Niechże i te krótkie miniaturki tu mają swoje miejsce. Nie każdy od razu walnie tekst długości mojej "Utulni" czy @Lorda "Spalam się".
Pozdrawiam wszystkich Autorów i Czytelników, życząc szampańskiej zabawy i wszystkiego najlepszego w Nowym 2026 roku. Autorom Weny, Czytelnikom samych przyjemnych odczuć przy konsumpcji tekstów opowiastek.
Pozdrawiam.
Agnessa Novvak · 2 tygodnie temu · "Domowe babeczki"
Gdyby trochę nad tym "opowiadaniem" popracować, rozszerzyć do jakichś dziesięciu, a najlepiej kilkunastu minut, poprawić błędy (które nie są jakieś wybitnie rażące, ale są, co w tekście tej objętości zdarzyć się nie powinno) oraz podszlifować styl, efekt byłby naprawdę bardzo przyjemny. Jak taka właśnie całkiem smakowita babeczka, o której co prawda za godzinę zapomnimy (no dobra, nasza dupa nie zapomni i to długo 😛 ), natomiast w momencie konsumpcji daje nam aż nadto przyjemności. Tymczasem tu się coś niedopiekło, tam przypaliło, aż szkoda dobrej kawy parzyć. Niestety.
Przy okazji poddaję pod publiczne zastanowienie zwiększenie limitu znaków w dziale "opowiadania". Niekoniecznie zaraz do 10000 z obecnych 5000, ale gdzieś pomiędzy można by znaleźć złoty środek.
W · 2 tygodnie temu · "Jagoda (V). Kostka lodu"
Hmmm… mam kolejną dawkę i zastanawiam się co z tym zrobić… brak tu czegoś co było przedtem
Trudno to uchwycić - jednak odczuwalne…
Większość tekstów Twoich dawało więcej do myślenia - tu może trochę wpada to w płaskość obrazu pomimo ruchu i kolorytu odcieni…
To nie jest zamierzona krytyka a może jedynie niedosyt.
Wybacz brak słodzenia tym razem 😉
W · 2 tygodnie temu · "Czy mnie słychać? (II)"
Nosz… i się popłakałam… człowiek miał być twardy a tu historia rozkładająca na łopatki. Nie będę pisać peanów… zwyczajne Dziękuje
jamer106 · 2 tygodnie temu · "Utulnia (remastered)"
@TRIP
Na taki komentarz nie pozostaje odpowiedzieć inaczej jak "Dziękuję bardzo".
Słowa o białym kruku, naprawdę daleko mi to niektórych z Autorów tu publikujących. Powiedzmy że opowiadanie jest na dobry+
Cieszy mnie, że tekst zmusił Cię do refleksji i wciągnął, to najlepsza zapłata dla Autora.
Nie pozostaje mi nic innego jak zaprosić Cię do swoich innych opowiastek i prosić o pozostawienie tam komentarza.
Pozdrawiam serdecznie.
TRIP · 2 tygodnie temu · "Utulnia (remastered)"
Czasem warto zajrzeć na stronę i znaleźć coś, co niczym biały kruk pojawia się wśród reszty. Autorze co tu dużo mówić... To nie był tekst, na który zdecydowałem się spojrzeć pobieżnie, ale sukcesywnie chłonąłem zdanie po zdaniu, przeżywałem opisywane wydarzenia i nie żałuję poświęconego czasu. A ponadto przy tym nie jedna refleksja na temat naszego życia się znajdzie. Naprawdę dobre dzieło, zresztą po pseudonimie literackim, który już kojarzę, nie jedyne tak dobre. Dobra robota 🙂
fyfy · 2 tygodnie temu · "Jak się zakochać w kimkolwiek chcesz i co zrobić potem"
Co z tego, że ty się zakochasz jeśli druga osoba ma na ciebie wywalone. Więc lepsze byłoby coś w stylu "jak sprawić, żeby ktoś na nas zwrócił uwagę".
Aramis · 2 tygodnie temu · "Chcę więcej, kochanie (X)" ·
Wielka szkoda, że autor nie pociągnął dalej fabuły, zaledwie początek, a już koniec. Jest spora szansa, iż podniósłby poziom tekstu na bardziej zwarty, bez niepotrzebnego przeciągania go w czasie.
Nie przepadam za tematyką bdsm, nie kręcą mnie fotki związanej kobiety, zmasakrowanej biczowaniem lub uprawianiem seksu z 8 partnerami przez kilka godzin.
W opowiadaniu żadna z tych negatywnych form "upodlenia", nie została przekroczona, nikt nikomu nie zrobił krzywdy, jednak nadużywanie słowa "dziwka", obniżyło poziom tekstu.
Podczas stosunku, taka słowna "zabawa" potrafi silnie pobudzić wybrane grupy kobiet, oczekujących ekstremalnych wrażeń, zdominowania w każdym aspekcie z użyciem brutalniejszych słów.
Czytałem swego czasu na forum bdsm, dość ciekawe wypowiedzi uczestników. Jedna z kobiet tak opisała zabawę z partnerem ... "W euforii podniecenia zgodziłam się na coś, czego nigdy więcej nie powtórzę, pomimo iż zawsze mnie to silnie podniecało. Mocno związana sznurem, zawisłam w powietrzu głową w dół, mój partner zaś brutalnie użył bata, uwalniając swój niepochamowany potencjał" ... Krótko mówiąc spuścił jej niesamowity wpier... I pomimo istnienia słowa bezpieczeństwa, sygnału natychmiastowego przerwania "zabawy", nie użyła go. Pozwoliła mu na nieokiełznaną euforię, spełniając jedno z jego marzeń...
Powyższe, negatywne komentarze opowiadania, które przecież jest tylko fraszką igraszką w świecie bdsm, czymś całkowicie normalnym, delikatnym wstępem do zabawy, uważam za niepoważne i dziecinne. Aby uchronić czytelnika przed wkroczeniem w tematykę mu obcą lub omijaną, autor zawsze zamieszcza ostrzeżenie. Powyżej we wstępie przeczytamy. "bdsm, ostro, uległa" ... nie rozumiem więc negatywnego potoku słów w autora. Same przylazły choć je ostrzegano, znaki zauważyły i mimo to wlazły po pas w g... 😉
Zastanawialiście się nad tym, czy autor świadomie nie wybrał zbyt "łatwego" zakończenia serii, bez jakiegokolwiek wytłumaczenia ściagając gorący fetysz z nogi małżonki ?
Aria · 2 tygodnie temu · "Opowieść Wigilijna Joanny Osińskiej"
@Agnessa_Novvak @Tejot
Dziękuję za miłe słowa, to bardzo budujące 🙂 Cieszę się, że sprawiłam nieco przyjemności :*
Tejot · 2 tygodnie temu · "Jagoda (V). Kostka lodu" ·
@MikeEcho jak zawsze dzięki za komentarz.
Powtórzę, nie jestem do końca zadowolony z kształtu Kostki, ale... w momencie gdy zapętliłem się już tak mocno, że (w moim mniemaniu) każda kolejna próba korekty sprawiała, że Tejot był coraz mniej zadowolony z efektu, uznałem, w myśl zasady mówiącej: "lepsze jest wrogiem dobrego", że najwyższy czas dać sobie spokój. Trudno, Kostka jest taka, jaka jest, bo będąc zbyt odległą od naturalnego środowiska Tejota, prawdopodobnie nie może być lepsza, przynajmniej nie w moim wykonaniu, a powstać musiała, jako element absolutnie kluczowy dla całej serii.
Nie przepraszam, ani się nie tłumaczę, stwierdzam obiektywne fakty.
Ps.
"Czegoś tu brakuje, tamta Jagoda prędzej zamieszkałaby na ulicy, niż wbiła się w korporacyjny uniform i zadawała z pewnym siebie lalusiem."
Tamtej Jagodzie też się tak wydawało, jednak życie życiem, a serce nie sługa - tylko tyle mogę na chwilę obecną zdradzić, a to i tak chyba za dużo.
Tejot · 2 tygodnie temu · "Opowieść Wigilijna Joanny Osińskiej" ·
No cóż, niektórzy jadą po bandzie, lub nawet poza nią, lecz oprócz przekraczania granic i wywołania skrajnych odczuć u czytelnika nic z tego nie wynika. Inni biorą na warsztat utwory, rzekłbym, kanoniczne i z lekkością godną mistrzów pędzą na setkę przez płotki profanacji, obrazoburczości i kontrowersji, tworząc dzieła pozostające w i z czytelnikiem na długo. Gratuluję @Ario.
Agnessa Novvak · 2 tygodnie temu · "Matka, żona i kochanka, czyli nie tylko miłość bywa ślepa (I)" ·
Nie kuś, kusicielu, bo znowu zabiorę się za coś, co nikogo nie będzie obchodziło, zamiast produkować taśmowo rzeczone cimcirimci 😛
Tak po prawdzie mam pomysł na ni to kontynuację, ni to drugi cykl w uniwersum "Belle Epoque", zależy jak na to patrzeć. Powiem nawet, że jest to prawie gotowy scenariusz, brakuje mu tylko dopracowania szczegółów fabuły i oczywiście riserczu, żeby znowu nie było kłótni o magdalenki 😉 No i pewnie z roku pisania przy moim tempie, za który zarobię 5 komentarzy i 5000 wyświetleń. Czyli same zalety!
W skrócie: będzie I WŚ w tle, będą morderstwa inspirowane motywami E.A. Poego, będzie piętrowy romans, będzie rozpusta, będzie strzelanie (z Maxima, bo po co się ograniczać?), będzie nawet "opowieść w opowieści". No i absolutny brak happy endu. A czy cokolwiek z tego kiedykolwiek trafi do odbiorcy, to najstarsi zboczeńcy nie wiedzą. Więc nie polecam się napalać zawczasu.
Aczkolwiek dziękuję kolejny raz za uznanie. No i podpowiedź z tym "Szpicbródką" 😉
jamer106 · 2 tygodnie temu · "Matka, żona i kochanka, czyli nie tylko miłość bywa ślepa (I)"
@Agnessa_Novvak
"A co do porównań z "Fin de siecle" lub "Belle Epoque", to nie bardzo mają one sens. Tamte teksty powstały w zupełnie innym czasie, w inny sposób i przede wszystkim w innym celu. Czy ów cel miał jakikolwiek sens, czy nie, to temat na osobną dyskusję. I choć kusi mnie powrót do takich mocno wystylizowanych klimatów, to na razie pozostanę przy opowieściach bardziej współczesnych."
Nie porównuję. Tak mam po prostu, ze u każdego z Autorów (gdzie zapoznałem się z większą ilością opowiadań, mam swój Top, u Ciebie te wskazane ( bardziej o tej kobitce co zginęła wysiadając z pociągu), u Tompa "Ghula" (szczególnie II część), a u Sensheia "Sprawę Laury K"). Punktują dla mnie opowiadania osadzone w ramach czasowych, tu poznaje się klasę Autora, dbanie o szczegóły, słownictwo, budowanie klimatu epoki. Słowem Autor generuje sobie multum dodatkowych przeszkód, gdzie można popłynąć, i to mnie fascynuje. Dobre przygotowanie. Bo co to za sztuka napisać one-shota o cimci-rimci na tylnej kanapie sedana.
Najgorsze w tym to że owe " krwawice historyczne", przechodzą bez echa, ot tak średnio, a proste opowiastki (patrz moja Renatka kontra Strażniczka cz IV, która sponiewierała mnie niesamowicie, to 26k, do 2,8 k wyświetleń, o komentarzach nie wspomnę).
Zdaje sobie sprawę że to inne teksty, nie za bardzo je można porównać, ale ja już tak mam.
"I choć kusi mnie powrót do takich mocno wystylizowanych klimatów, to na razie pozostanę przy opowieściach bardziej współczesnych." - A jak Cię ładnie poproszę? Kiedyś coś tam wspominałem byś napisała serię inspirowaną musicalem "Lata dwudzieste, lata trzydzieste", lub "Halo Szpicbródka" - to drugie byłoby hitem, bo środowisko teatralne, kankan, pończoszki, falbanki, tancerki, to aż kipi na kilometr erotyką i to wysokich lotów i kombinacji (coś też zaczerpnąć z Komediantki)
Oh Jamer, pomarzyć fajnie... ale czasem marzenia się spełniają.
Pozdrawiam.
Agnessa Novvak · 2 tygodnie temu · "Matka, żona i kochanka, czyli nie tylko miłość bywa ślepa (III)" ·
Ależ Panowie, spokojnie. Zajmijmy się lepiej sprawami ważniejszymi, na przykład trzecią dokładką karpika z serniczkiem 😉
@Aramis - dziękuję za komentarz i przyjmuję przeprosiny. Tak po prostu. Mogą Ci się moje opowiadania podobać, mogą nie podobać, mogą gdzieś pomiędzy. Nad wszystkimi uwagami się pochylę w wolnej chwili i pomyślę, czy w kolejnych tekstach nie wprowadzić pewnych zmian - ostatecznie to właśnie komentarze są miejscem na sugestie ze strony czytelników. Ale to wyjdzie na bieżąco.
@Jamer106 - dajmy szansę skruszonemu grzesznikowi. Nóż widelec przemyśli wcześniejsze postępowanie i zostanie całkiem wartościowym komentatorem. A jak nie, to już będzie to jego problem, a nie mój.
PS Do prowadzenia cięższego ognia to raczej RPK, a najlepiej PeKaśka 😉
jamer106 · 2 tygodnie temu · "Matka, żona i kochanka, czyli nie tylko miłość bywa ślepa (III)"
@Aramis
Co to się porobiło? Cud Nocy Wigilijnej? Magia Świąt Bożego Narodzenia? Skąd taka zmiana? Cud jakiś?
Nie, @ Aramisie, jak to mawiał Hauptman Kloss "Nie ze mną te numery Brunner".
Sprytny zabieg, bo nieprzypadkowo komentarz zagościł w Wigilię i pod opowiadaniem @Agnessy. Stary zabieg mający za zadanie ocieplić wizerunek @Aramisa. "Bujać to MY, ale nie nas".
Jest to moje odczucie, podparte poniżej cytatami z komentarzy @Aramisa.
W cuda nie wierzę, podobnie jak w tak szybką zmianę, no cóż, taki już jestem.
Jak sam ów pisze - "Lanie wody mój żywioł" - i ów komentarz takowym laniem wody jest, mającym za zadanie, tylko i wyłącznie przypodobanie się moderatorce i ocieplenie swojego wizerunku.
"napisałem to celowo aby dać prztyczka w nos moderatorce, piórka wam się chyba posklejały i zapomnieliście jak się lata ?" "Ja wykonałem więc krok w drugą stronę, ot tak, dla zabawy " - dlatego, ten komentarz też może być , ot tak dla zabawy, taki kolejny prztyczek w nos. Ugłaskam ją uderzając w ckliwą nutę Świąt, toż to strudzonego wędrowca trzeba ugościć. Kilkanaście chwytających za serce stwierdzeń, @Aramis znawca kobiecej psychiki i psychiatrii rzuci miłe słówka, pokaja się i można dalej sobie swawolić do woli. Potem napisze że był to "eksperyment społeczny".
Dlaczego tak się stało, że @Aramis, nagle się zmienił. Prozaiczna przyczyna, tu zacytuję @Agnessę:
"Ja żadnych komentarzy kasować nie będę, a już na pewno nie na czyjeś polecenie. A przynajmniej do teraz, bo jeśli zobaczę kolejne Twoje wynurzenia w innym temacie, to mi nawet palec nie drgnie." - no właśnie, tu jest pies pogrzebany. Ban i do widzenia.
Produkujesz się, siląc się na miłe słówka, komentarz jest tak cukierkowy i najeżony fascynacją opowiadaniem, ze aż mdli. Pytam się po co? Przecież cytując Ciebie - (post do @Agnessy) " jaki jest sens pisania do ciebie, jeśli przeczytasz to pobieżnie i bez zrozumienia ?" - produkujesz się na darmo, szkoda Twojego czasu. Po co pisać do osoby, która według Ciebie przeczyta to pobieżnie i nic nie zrozumie. Bądź stanowczy, a nie jak chorągiewka na wietrze.
Knułeś ostatnimi postami intrygę, bo sam się przyznałeś, że Twoim zadaniem było danie pstryczka w nos, chciałeś się chełpić, jak to w pole wyprowadziłeś moderatorkę (no nie wiem czy moderatorkę , bo stwierdziłeś że nie masz pewności iż jest kobietą) Przygotowanie intrygi jest czasochłonne i przemyślane, to nie napisany "pod wpływem" lub w nerwach głupi lub obraźliwy komentarz. Robiłeś to z pełną premedytacją, chcąc osiągnąć założony cel.
Dlatego chciałbym wierzyć, że Twoja przemiana jest prawdziwa, ale nie mogę. Za dużo tu nieczystych zagrań i wyrachowania.
Jeżeli odpowiesz mi, daj sobie spokój ze stwierdzeniami typu "że większych bzdur nie czytałem", "Oddychaj" i "że błyszczę stylistyką" - napisałeś mi to już tyle razy, że nie warto się powtarzać.
I jeszcze jedno:
"Przyznam szczerze, iż jej opowiadania także mi nie "siadły". " - dajesz do zrozumienia że przeczytałeś przynajmniej jej dwa opowiadania, skrótowo myśląc ostatnie jej opowiadania to seria, o której potem wypowiadasz się z zachwytem, ale wcześniej piszesz w komentarzu "Do lektury twoich opowiadań zasiadałem kilka razy, jednak po kilkunastu minutach odpuszczałem dalsze zagłębianie się w tekst." - To czytałeś te opowiadania, gdy pisałeś tamten komentarz, czy też nie. Bo jedno przeczy drugiemu. Dla mnie nie przeczytałeś do końca, a napisałeś że Ci nie leżą. Brawo!
Choć moje podpowiedzi masz w czterech literach, wskaże Ci co możesz zrobić, Twoimi słowami z komentarza, lekko zmodyfikowanymi.
"Nabroiłeś, zapracuj na nasz szacunek !"
Jeżeli piszesz komentarz do kogoś zwróć uwagę by wszystkie Cię, Twoje, Ciebie , Ty były z dużej litery, no chyba że nie szanujesz owej osoby, to zostaw z małej.
Mam nadzieję że Twoja zmiana jest prawdziwa, ale "nadzieja jest matką głupich", obym tym głupcem się stał (choć według Ciebie pewnie nim jestem).
Wesołych Świąt życzę.
Aramis · 2 tygodnie temu · "Matka, żona i kochanka, czyli nie tylko miłość bywa ślepa (III)" ·
Po tym, co napisałem wcześniej o Twojej twórczości, chciałbym na wstępie nadmienić, że bardzo się co do Ciebie pomyliłem... Chciałbym Cię przeprosić. Do lektury Twoich opowiadań zasiadałem kilka razy, jednak po kilkunastu minutach odpuszczałem dalsze zagłębianie się w tekst. Dla mnie był czymś w rodzaju zmasowanego ataku na pozycje wroga, okraszony ciężkim ogniem zaporowym z "kałacha" z takim wiesz, zajebistym magazynkiem. Tekst przypominał oblężenie i całkowitą dominację czytelnika... istny potok słów. Często brakowało czasu na zastanowienie się nad czymkolwiek, tak wartka była fabuła. Taki tekst, serio potrafi zmęczyć. Ostatnimi laty mało już czytam, głównie jakieś powtórki z dawnych lat i raczej zachodnia literatura. Więcej przygodowych pozycji, czasem dobry horror. Poszłem mocno w kierunku kina, "Duma i uprzedzenie" w reżyserii Joe Wright. W głównej roli żeńskiej śliczna i zmysłowa Keira Knightley. W 100% nie oddaje klimatu książki, prezentuje jednak wysoki poziom doznań uwodzenia, jest bezprzecznie czymś wielkim. Nadmieniłem cytując Ciebie, iż "uwodzenie, jest sztuką". Twoje opowiadanie kusząco to podkreśla. Oczywiście tempo pisania, nadal wydaje się być tempem "ognia zaporowego", jednak przyrównanie jej do "jedynki" byłoby farsą... W tej części zręcznie kierujesz akcją, bawiąc i rozśmieszając czytelnika. Dialogi to majstersztyk, zaś głośne, czasem wulgarne przemyślenia bohaterki, nie pozwalają przestać czytać. Nie wiem co tu się stało, ale tym opowiadaniem, zmusiłaś mnie do przeprosin, nie miałem tego w planach. W internecie napotykam tak wiele wyniosłości i bałwochwalstwa, o trolingu nie wspomnę. Na fb poziom wypowiedzi tak często jest żaden, a wszechobecny hejt agresywnie nastawia do odbioru wszystkiego, nie ma bowiem możliwości prowadząc dyskusję, stanąć twarzą w twarz z komentującym.
Agnes, życzę Ci w nadchodzącym Nowym Roku, wielu tak dobrych tekstów, prezentujących wyłącznie to, co chcesz przekazać czytelnikom, dokładnie na Twoich warunkach. Powyższy tekst, to złożony, lekki poziom literacki.
Mam wrażenie, iż to tylko rozgrzewka, wyższy poziom dalszej zabawy teksem.
MikeEcho · 2 tygodnie temu · "Jagoda (V). Kostka lodu" ·
@TJ, no cóż, rozumiem Cię doskonale. To jest właśnie wada cykli, poważna wada, która mnie zniechęca do ich pisania. Przekonałem się na własnym piórze, pisząc przed rokiem Opowieść Grudniową (i tutaj mała AUTOREKLAMA: może ktoś chciałby sięgnąć do tych tekstów, aktualnych o tej porze roku). I też musiałem napisać trochę tekstu, który gdyby nie wymagania fabularne, pewnie by nie powstał. I też nie szło mi to łatwo (przypatrzcie się dacie ukończenia świątecznej opowiastki), a potem nie zostało ocenione najwyżej.
Ale Kostka Lodu nie jest taka wcale zimna, jak byś się obawiał. Rozróżnijmy dwie sprawy: warsztat i fabułę.
Warsztat: wciąż @Tejot na najwyższym poziomie. Barwne opisy, pełne niuansów i budowania atmosfery. Choćby takie:
To się czyta prawie jak (Twoją) poezję (ten fragment akurat przywodzi mi na myśl piosenkę Starego Dobrego Małżeństwa "Opadły mgły i miasto ze snu się budzi"). Z jednym zastrzeżeniem: do czasu! Dalej drogi autorze trochę za bardzo się powtarzasz. Rzucają mi się w oczy fragmenty, które mają oddać stan ducha Jagody: tak, jakbyś nie dowierzał w naszą inteligencję, @TJ i myślał sobie: "nie wiem, czy już zrozumieli, jaką pustkę ma dziewczyna w sercu, więc walnijmy im jeszcze jeden fragment na ten temat". Otóż doskonale rozumiemy, już po słowach:
Fabuła: cóż, brakujące ogniowo ewolucji gatunku ludzkiego... tfu... Jagody. Stało się, co się musiało stać. Zgadzam się z @Agness. że może trochę zbyt sztampowo, zwłaszcza w sprawie opisu rodziny, pracy, ex-faceta. Zastanawiam się, co pchnęło hipiskę z "Trawy" i "Drogi do siebie" do taki daleko idących kompromisów. Czegoś tu brakuje, tamta Jagoda prędzej zamieszkałaby na ulicy, niż wbiła się w korporacyjny uniform i zadawała z pewnym siebie lalusiem.
Ale bardziej martwi mnie co innego. Pewnie nam tego nie zdradzisz nawet na torturach, ale dokąd zmierza ta historia? Czy jeszcze jest dla Jagody nadzieja? Siódmy odcinek jej nie daje zbyt wiele. Będzie happy end, @TJ, będzie? No uchyl rąbka tajemnicy. Bo jeżeli Twoja bohaterka nie odnajdzie miłości swojego życia, to chyba zapłaczę się na śmierć. I już nie napiszę żadnej przydługawej recenzji...
PS. Dzięki za uporządkowanie i ponumerowanie cyklu, bardzo to ułatwia sprawę.
Agnessa Novvak · 2 tygodnie temu · "Matka, żona i kochanka, czyli nie tylko miłość bywa ślepa (I)"
Dziekuję, @Jamerze, za opinię, słowa uznania i nieco krytyki tym bardziej 🙂
Jesli chodzi i język - zarówno samych bohaterów, jak i narracji jako takiej - to z założenia miał być on bardziej "codzienny", bez specjalnego stylizowania, ugrzeczniania (choć o tak Iwona wyzywa mniej, niż by mogła 😛 ) i silenia się na poprawność. Podobnie jest z opisami seksów - aktualnie nie mam jakiejś wielkiej weny na kwiatuszki, motylki i inne cukiereczki. No i pamiętajcie też (bo tyczy się to wszystkich odbiorców, nie tylko @Jamera), że niektóre easter eggi, celowe błędy i podobne mrugnięcia piczką będą niezrozumiałe dla zdecydowanej większości z Was. Ważne, że mnie bawią 😀
A co do porównań z "Fin de siecle" lub "Belle Epoque", to nie bardzo mają one sens. Tamte teksty powstały w zupełnie innym czasie, w inny sposób i przede wszystkim w innym celu. Czy ów cel miał jakikolwiek sens, czy nie, to temat na osobną dyskusję. I choć kusi mnie powrót do takich mocno wystylizowanych klimatów, to na razie pozostanę przy opowieściach bardziej współczesnych.
jamer106 · 2 tygodnie temu · "Matka, żona i kochanka, czyli nie tylko miłość bywa ślepa (I)" ·
Genialne, pięknie pokazana bohaterka, jej życie
Praktycznie naga przed Czytelnikami, dowiadujemy się wiele, aż za wiele. Te retrospekcje wbudowane w odpowiedniej chwili.
Język opowiadania mieszany "wielozadaniowy", oscylujący od delikatności po nieraz wulgarny, ale z wyczuciem. Tu należą się słowa pochwały. Mało kto potrafi tak umiejętnie nim żonglować.
Akcja odpowiednio płynie, nieraz powoli, by w odpowiedniej chwili przyspieszyć. Opisy zbliżeń nieraz ocierają się o ... ale jest to zrozumiały zabieg dający pieprznosc.
Realizm opowiadania, no to mistrzostwo, poruszone są szerokie aspekty i podane naturalnie.
Warsztat na wysokim poziomie, choć dojrzałem chyba 2-3 literówki, no i bodajże wyraz muzynski (chyba że to celowy zabieg).
Co mi przeszkadzało -zbyt duża ilość stwierdzeń w nawiasach, ale może tak ma być, gdzieś może skrocilbym dialogi podczas figli, lecz to drobnica. No i wrzucilbym trochę mowy myśli (ale to ja mam na tym punkcie fioła). Wbicie nowoczesnej mowy i slangu, no moja przypadłość starego boomera, musiałem zobaczyć co owe znaczą ( ale ja to toki stary byk, że należałoby zamknąć w rezerwacie z napisem gatunek ginący)
Wróciłaś w bardzo dobrym stylu, wincyj proszę.
Genialne, jednak Twoje kultowe Belle i te po francusku brzmiące dzieła nadal pozostają i mnie na topie.
Pozdrawiam, życząc Weny.
Aria · 2 tygodnie temu · "St. Grey’s High School Diaries (IV): Grudzień - Lena" ·
@MikeEcho dziękuję za bardzo porządny komentarz! Zapraszam do przeczytania historii Joanny Osińskiej - czegoś z "innej bajki" 😉
MikeEcho · 2 tygodnie temu · "St. Grey’s High School Diaries (IV): Grudzień - Lena" ·
Wracam do pokątnego życia po trudnej jesieni 🙂
Przeczytałem listopadowy i grudniowy odcinek "Kroniki" (wciąż dziwię się, dlaczego tytuł jest "nie po polskiemu") i ten najświeższy podoba mi się bardziej. Odnajduję w nim nawet sporo emocji, które tak lubię. Powiem nawet, że pod tym względem przypomina mi dzieła @TJ ("Widzę cie!" - te słowa padły u TJ w dokładnie tym samym kontekście - przypadek? Inspiracja?). Zdecydowanie wolę takie wpisy kronikarskie, niż trochę plastikowe opisy sztucznych nastolatków zajmujących się wyłącznie intrygami z seksulanym podtekstem. Bo choć @Ario piszesz bardzo sprawnie (mniejsza o to, ile w tym zasług @Agness - ale jeżeli z nią współpracujesz, to dobrze o Tobie świadczy), to do tej pory uważałem ten cykl jako produkt typowo "pod publikę" i to mniej wyszukaną. Już to kiedyś napisałem: w sam raz na Wattpada. Ale Lena i Sophie... to jest już coś znacznie głębszego, niż tylko "kto z kim dziś się bzyknie". Jedyne, do czego mógłbym się czepić, to pewne przyspieszenie akcji po tym, jak dziewczyny zostają same w domu po imprezie. Nagle z powolnego przełamywania lodów przeskakujesz w kilkunastu zdaniach do ostrego seks aż do śniadania (BTW ciekawi mnie: Sophie ma już własny domek?). A wcześniej tak dobrze Ci szło budowanie rodzącej się więzi między dziewczynami, ME wolałby aby na imprezce przełamane zostały tylko pierwsze lody, a nie stopiona od razu cała Antarktyda. Ale cóż, wydaje mi się że jesteś zakładniczką formy, którą sobie narzuciłaś.
@Aria, jeszcze raz apeluję: napisz coś odważniej od siebie, a nie to, co Twoim zdaniem "dobrze się sprzeda". To są "Pokątne", a nie mainstream. Po tym, jak piszesz, jestem przekonany, że to mógłby być hicior. Albo wtopa, trudno, warto zaryzykować.
Agnessa Novvak · 2 tygodnie temu · "Opowieść Wigilijna Joanny Osińskiej" ·
Opowiadanie jest... interesujące. Oryginalne. I wciągające jak piąta dokładka wigilijnego karpia, zagryzana serniczkiem 😀 Cykl o Grey School też miał w sobie lekką nutkę parodii, ale raczej na poziomie przerysowania, o co u nastoletnich bohaterów nietrudno. Tutaj natomiast jest to już zabawa całą konwencją, która ujęła mnie wywróceniem wszystkiego do góry nogami, ale bez jechania po bandzie dla samego jechania. Owszem, jest mocno kontrowersyjnie czy wręcz obrazoburczo, jednak w granicach konwencji. Bo gdyby napisać to na poważnie, Joanna byłaby postacią wręcz tragiczną, a jej "przygody" wyglądałyby jak bardzo zły trip po jeszcze gorszych dragach, natomiast @Aria zrobiła z niej (i jej opowieści) kogoś, kto zmusza do refleksji, ale do rwania włosów z piczy już niekoniecznie. Może i dobrze, bo wystarczy, że na przykład ja mam skłonności do czarnowidztwa 😛
Tak czy inaczej śledzia z makowcem temu, kto przewidzi finał.
XXX_Lord · 3 tygodnie temu · "Rąbek małżeńskiej tajemnicy (IV). Na dywaniku u dyrektora - oczami jego i jej"
Kolega @Aramis wyszedł chyba z założenia, że skoro gdzieś tam kiedyś coś pisał (?), to wejdzie tu z buta i będzie rozstawiał wszystkich po kątach.
Otóż szanowny Aramisie, nikogo nie interesuje Twoja pisanina z czasów szkolnych, liczy się to, co tu i teraz, a Twoje wynurzenia zalatują trollingiem, manipulacją, wyciąganiem zdań z kontekstu pod tezę. Nie będę cytował, wystarczy przewinąć walla pod opowiadaniem czy przeczytać komentarze Jamera i Agnessy. Dyskutowanie z taką osobą przypomina kopanie się z koniem i większego sensu nie ma.
Kolejnym argumentem jest fakt, że mimo iż każdy może zabrać głos, a merytoryczny komentarz Czytelnika jest równy komentarzowi Autora, kreujesz się na Alfę i Omegę, tymczasem nic tu nie opublikowałeś, a jednocześnie wymagasz od Jamera konieczność wykazania się (XD).
Rozbawiło mnie to.
Po raz drugi - otóż szanowny Aramisie, konieczność wykazania się możesz narzucić co najwyżej sobie, w różnych kontekstach (również pisania komentarzy, bo merytoryki w nich mało), a fakt, iż ktokolwiek z nas jest w Loży Autorskiej wynika z zasad strony, ustanowionych przez jej właścicieli, a nie aspirowania przez Jamera, Agnessę czy choćby mnie do bycia "szeryfem Pokątnych". Ktoś nas tam umieścił i już, nie zapisywaliśmy się na listę oczekujących.
Fakt, że tak, a nie inaczej oceniamy określone opowiadania jest kwestią indywidualną każdego z nas - niektórzy skupiają się bardziej na technikaliach, inni na emocjach i fabule, a jeszcze inni stoją pośrodku, a ocena jest ZAWSZE subiektywna (jeśli tego nie rozumiesz, dyskusja nie ma żadnego sensu).
Chcesz oceniać i mieć realny wpływ na historie pojawiające się na Stronie Głównej? Napisz kilka dobrych opowiadań, dostań się do Loży Autorskiej i będziesz miał analogicznie możliwości do nas, wynikające z faktu, że mimo iż jesteśmy amatorami, na pisanie poświęciliśmy setki, jeśli nie tysiące godzin, robimy to od dobrych kilku lat i zostaliśmy kiedyś dostrzeżeni i wypromowani z Poczekalni i po pierwszych kilku zdaniach jesteśmy w stanie rozpoznać, czy historia nadaje się na coś więcej, niż wyrzucenie do kosza.
Przypuszczam jednak, że skończy się na próżnym gadaniu, bo takich jak Ty, mądralińskich komentujących czy Autorów z milionem pseudowartościowych uwag było tu mnóstwo i prędzej czy później znikali ze strony.
Nika
Iza i Tomek (XV)
Joanna na basenie
Fin de siècle, czyli miało być…
Domowe babeczki
Utulnia (remastered)
Opowieść Wigilijna Joanny Osińskiej
St. Grey’s High School Diaries (IV):…
St. Grey’s High School Diaries (III):…
Jagoda (V). Kostka lodu