darkosik · 1 dzień temu · "Po drugiej stronie lustra"  

0
-2

Dziękuję Wam za pozytywne komentarze. To jest zamknięte opowiadanie.
Jednak szykuję coś dłuższego, ale to wkrótce 🙂

Jakub · 1 dzień temu · "Po drugiej stronie lustra"  

0
-2

rewelacja, w końcu coś ciekawego i zaskakującego. Może fajnie jakby zrobić z tego dłuższą histrię z przed i po obecnej chwili, ale sam pomysł rewelacja.

Jorg · 1 dzień temu · "Po drugiej stronie lustra"  

0
-2

Mega fajne …. Fajny pomysł i ciekawe czy rozwiniesz gowcdalszy ciąg czy to zamknięta historia … jedno z moich ulubionych od dzis

Agnessa Novvak · 1 dzień temu · "Noblesse oblige (V) – nie wpada się dwa razy do tego samego basenu"  

+1
0

@RandomowyCzytelnik - ależ ja się naprawde cieszę i ponownie dziękuję za słowa uznania - zarówno te względem mojego tekstu, jak i mnie 🙂 Natomiast równocześnie mam świadomość, w jaki sposób moje "dzieła" (no i mnie też) odbiera większość grona czytelniczego. Lepiej niż ktokolwiek inny.

Co nie zmienia faktu, że to właśnie dzięki takim komentarzom jak wasze wciąż chce mi się pisać (bo przecież nie dla wyświetleń czy tym bardziej perspektywy wielkiej kariery i milionów na koncie 😛 ) i bardzo motywują mnie one do dalszej pracy.

Randomowy czytelnik · 1 dzień temu · "Noblesse oblige (V) – nie wpada się dwa razy do tego samego basenu"  

+1
0

Nie wiem czy coś jeszcze napiszesz. Nie wiem czy jeżeli napiszesz to będzie to kontynuacja czegokolwiek czy nie. Wiem, że Twoje opowiadanie mnie się podoba. A Ty, zamiast się cieszyć, że znalazło się kilku czytelników, którzy dokładnie a nie po łebkach przeczytali tekst i go cały czas chwalą piszesz wiele zarzutów pod własnym adresem. Chyba, że jest to coś, co Anglicy nazywają fishing for compliments.

Agnessa Novvak · 1 dzień temu · "Noblesse oblige (V) – nie wpada się dwa razy do tego samego basenu"   ·

+1
0

Wracając do tekstu:

PS. I nie wierzę ani przez sekundę, że temat uszek, ogonka i wywracania krzesełek naprawdę „zostawisz sobie”. Ty już tę scenę masz gdzieś w głowie. Teraz tylko któraś z postaci musi Ci oznajmić: „ale ja tędy idę, bo tak”.



Nie, nie zostawię. Użyję, tylko w innym kontekście. Być może z nowymi bohaterami, być może z obecnymi - choć po prawdzie nie przepadam za powracaniem do już zamkniętych historii, bo rezultaty są co najwyżej przeciętne. Tak, Alissa mogła założyć kostium, jakiego pozazdrościliby najbardziej futrzaści uczestnicy Pyrkonu 😉 i odstawiła w nim taki pornoteatrzyk (z Ericem w roli wcale nie drugoplanowej ma się rozumieć), aż ci sami konwenciarze dostaliby orgazmu na stojąco, tylko czy to naprawdę pasowałoby do całości historii? W którym w ogóle miejscu tak scena miałaby się znaleźć? Czemu służyć? W jaki sposób miałaby w ogóle zostać umotywowana, skoro w zasadzie od początku relacja Alissy i Erica jest sklejona na ślinę (i to dosłownie 😉 ) i ani jedna, ani droga strona nie byłaby na taki krok gotowa?

Podsuwasz mi, @Jakubie, pewne konkretne pomysły na kontynuację i teoretycznie istnieje taka możliwość, by Alissa poszła na całość z innym partnerem (przy czym niekoniecznie tym samym, z jakim pożegnała się w samochodzie), jednak to już byłaby zupełnie inna historia. Podobnie jak ta z udziałem Doro czy Riley, o których także wspominasz. Tylko wciąż pozostaje podstawowy problem, czyli "nie wpada się dwa razy do tego samego basenu". Bo w jakim miejscu ta opowieść miałaby się zacząć? Od razu? Po miesiącu? Roku? Czy gdybyśmy bliżej przyjrzeli się postaciom, które przecież wciąż ukrywają przed nami wiele sekretów, jak właśnie Doro oraz przede wszystkim Riley, to wciąż byłyby one równie interesujące?

No i czy dalsze zwodzenie czytelnika, o którym wcześniej obaj pisaliście, w ogóle miałoby sens w przypadku kontynuacji? Alissa miałaby pozostać Alissą, tylko uwolnioną spod presji ze strony Erica? Doro wciąż trzymałaby Erica krótko, czy raczej dałaby mu więcej swobody? Próbowałaby wspólnie zbudować relację oparta na realnym uczuciu, a może z założenia stwierdziła "i tak nie będziesz mnie kochał, ale przynajmniej nie zdefrauduj za dużo pieniędzy i nie zapukaj kiedyś do moich drzwi z kochanką i dzieckiem"? Bo ja nie widzę możliwości, by pozostawić ich samych sobie i skupić się jedynie na... no właśnie: Riley - znowu miałaby robić za siostro-matko-powierniczko-opiekunkę młodszego brata, który w zasadzie stał się już dorosłym mężczyzną i z pełną premedytacją przeciwstawia się próbom ciągłego wpływania na jego życie? Przecież sama ma nadto problemów z własnym, o czym może i dość ogólnikowo, ale jednak wspomniała.

Niemniej daliście mi temat do przemyśleń. Co się z nich urodzi, to jeszcze zobaczymy. Może jutro, może w przyszłym roku, może wcale 😉

Agnessa Novvak · 1 dzień temu · "Noblesse oblige (V) – nie wpada się dwa razy do tego samego basenu"  

+1
0

Zacznę może od rzeczy najważniejszej, a niezwiązanej bezpośrednio z historią. Mianowicie bardzo mi miło, @RandomowyCzytelniku i @Jakubie, że doceniacie moją twórczość, a nawet tu i ówdzie komplementujecie mnie osobiście, ale znajcie miarę, mocium panowie 😉 Mogę, podobnie jak Eric, oszukiwać się i udawać, że nie widzę oczywistych oczywistości, jednak lepiej od kogokolwiek mam świadomość, jakie zainteresowanie wzbudzają moje opowiadania. Czy raczej nie wzbudzają, jeśli mamy być wobec siebie uczciwi.

Zresztą sami spójrzcie: rozbieracie "Noblesse oblige" na części pierwsze, zerkacie nie tylko za kurtynę, ale także pod podłogę, tylko co w zasadzie z tego wynika? Że moje teksty, podobnie jak ogry i cebula 😛 mają warstwy? Że to, co może się wydawać oczywiste na pierwszy rzut gumowej fujary, niekoniecznie takie pozostaje, gdy przyjrzymy się bliżej? Że lubię pisać sceny seksu i uważam je nieskromnie za co najmniej przyzwoite, ale od dawna nie traktuję ich jako celu samego w sobie, a z maniery niektórych autorów pt. "ona złapała lewą ręką za jego prawe jajo, on ją prawą ręką za jej lewego cycka" urządzam coraz bezczelniejsze podśmiechujki? Że owszem, lubię sobie pofolgować stylistycznie, ale zazwyczaj nie jest to jedynie popis dla popisu, a niesie ze sobą coś więcej? Że... no ja to wiem. Problem polega na tym, że zasadniczo całą resztę świata mało to obchodzi. A skoro ani ów świat nie przekona się do mojej maniery pisarskiej, ani ja jej nie zmienię na siłę pod cudze gusta, to raczej nie dojdziemy do porozumienia.

Agnessa Novvak · 1 dzień temu · "Noblesse oblige (IV) – to nie jest rozmowa na telefon…"   ·

0
0

Drugą byłoby obserwowanie, jak powstają.



Któryś z członków Monty Pythona (automatycznie narzuca się Cleese, ale wydaje mi się, że to był Idle) zapytany o to, jak zabawne jest tworzenie ich skeczy, skoro później są takie śmieszne, odpowiedział, że... wcale. Przychodzili do pracy jak do biura, siadali nad maszynami do pisania, potem porównywali pomysły, dopisywali, skreślali i tak do uzyskania oczekiwanego efektu.

Oczywiście są momenty, w których proces twórczy jest bardzo satysfakcjonujący, a nawet przyjemny, ale zwykle jest to mozolna praca. Bo bohaterowie muszą być możliwie wiarygodni dla czytelnika, fabuła zachowywać przynajmniej pozory logiki, wydarzenia mieć swą przyczynę i skutek, a to wszystko trzeba jeszcze ubrać w jako-tako spójny styl, poprawność językową, nie utopić całości w dygresjach czy osobistych poglądach, i tak dalej, i tak dalej. A później siadam do takiego opowiadania po przerwie (co polecam każdemu, bo pomaga to spojrzeć na całość ze świeżej perspektywy), chcę już tylko ogarnąć kreski i przecinki przed publikacją, a tam... wszystko źle 😛 I nie raz i nie pięć zdarzało mi się wyrzucać do kosza całe rozdziały, bo nie nadawały się do niczego. A jak do tego pracuję nad bardziej złożoną historią, to już w ogóle jest masakra, bo czasami przestawienie jednej sceny potrafi wszystko rozsypać.

Natomiast zaciekawiłaś mnie jednym: kiedy Alissa odmówiła Ci pójścia zaplanowaną drogą, wiedziałaś już, dokąd pójdzie zamiast niej, czy odkrywałaś to razem z nią?



W momencie, w którym najprostsze rozwiązanie, czyli zaliczanie z Ericem kolejnych baz aż do tej ostatniej w wielkim finale 😉 weszło w kurs kolizyjny z tym, kim Alissa się stała. Możliwe, że nawet była od samego początku, tylko przez moje skupienie się na postaci Erica - bo to jego wątek stanowił główną oś fabularną i gdyby nie pomysł podziału narracji, zaczerpnięty zresztą z oryginalnej serii @Arii, cała historia byłaby opowiedziana jedynie z jego perspektywy - nie mogła dojść do głosu odpowiednio wcześniej. Ale jak już doszła (i w przenośni, i dosłownie 😛 ), to ukradła show tylko dla siebie.

Jakub · 2 dni temu · "Noblesse oblige (V) – nie wpada się dwa razy do tego samego basenu"  

0
0

@Randomowy_Czytelnik widzę, że rozumiesz i podziwiasz naszą Gwiazdę.. faktycznie Agnessa to ewenement.. wyjątkowa osoba i pisarka nie do podrobienia.. chociaż nie każdy to potrafi docenic i zrozumieć..

Jakub · 2 dni temu · "Noblesse oblige (V) – nie wpada się dwa razy do tego samego basenu"  

0
0

@RandomowyCzytelnik — z tą strzelbą Czechowa ciekawy trop, choć chyba poszedłbym jeszcze pół kroku dalej. Dla mnie najlepsze jest właśnie to, że Agnessa nie wiesza tych strzelb demonstracyjnie nad kominkiem. Raczej zostawia je gdzieś w półmroku i pozwala nam uznać, że to część wystroju.

Dlatego nie nazwałbym finału *deus ex machina* — właściwie przeciwnie. Deus ex machina rozwiązuje konflikt czymś przychodzącym z zewnątrz, czego tekst wcześniej uczciwie nie przygotował. Tutaj przy ponownej lekturze można zobaczyć, że elementy układanki leżały na stole od dawna. Tylko Agnessa skutecznie przekonywała nas, że są dekoracją.

I chyba właśnie to lubię najbardziej: dobra strzelba Czechowa wystrzeliwuje w finale. Jeszcze lepsza sprawia, że po wystrzale człowiek wraca do pierwszego aktu i myśli: „cholera, przecież ona cały czas tam wisiała”.

A Agnessa najwyraźniej dodatkowo lubi wcześniej powiesić obok trzy parasole, futrzany ogon i obraz sztuki współczesnej, żebyśmy patrzyli nie tam, gdzie trzeba. 😉

Randomowy Czytelnik · 2 dni temu · "Noblesse oblige (V) – nie wpada się dwa razy do tego samego basenu"  

+1
0

Ja chciałbym pochwalić jeszcze jedną rzecz. To chyba się nazywa "strzelbą Czechowa" - jak w pierwszym akcie pojawia się strzelba to w ostatnim musi wypalić. We wcześniejszych częściach pojawiają się wtręty, które pozornie nie mają znaczenia. A to Erica ktoś broni, a to ma zwykłe ubrania ale z lepszych materiałów czy Doro okazuje się czarnoskóra. Na początku wydaje się, że to jest zapychacz tekstu. Jak lata temu chodziłem do szkoły i wypracowanie z polskiego musiało mieć odpowiednią objętość to wpisywało się jakieś fragmenty, które nie miały znaczenia tylko zajmowały miejsce. A u Ciebie, w ostatnim rozdziale, deus ex machina, nabierają znaczenia.

Jakub · 2 dni temu · "Noblesse oblige (V) – nie wpada się dwa razy do tego samego basenu"  

0
0

No i teraz zrobiłaś rzecz wyjątkowo niebezpieczną: wyjaśniłaś mechanizm, a zamiast go zepsuć, dołożyłaś mi kolejny powód, żeby wrócić do tekstu.

Bo po Twojej odpowiedzi dochodzę do wniosku, że „Noblesse oblige” ma jeszcze jedną przewrotność, której wcześniej nie nazwałem. Najbardziej uprzywilejowaną postacią nie jest tu wcale ta, która najwięcej z przywileju korzysta, tylko ta, która najlepiej rozumie, że go posiada.

Alissa nie ma pieniędzy ani nazwiska, ale ma samoświadomość. Eric ma pieniądze, nazwisko, ochronny parasol i luksus buntowania się przeciwko światu, który jednocześnie amortyzuje każdy jego upadek — a mimo to uważa się za najbardziej niezależnego człowieka w pokoju. Doro natomiast jako jedyna z tej uprzywilejowanej strony przynajmniej zagląda za kurtynę i sprawdza, jak wygląda scena od zaplecza.

I dlatego coraz bardziej podoba mi się tytuł. „Noblesse oblige” nie brzmi już dla mnie jak opis klasy społecznej, tylko jak pytanie: **czy świadomość własnego przywileju nakłada obowiązek zrobienia z nim czegoś sensownego?** Doro chyba odpowiada „tak”. Eric jeszcze bardzo chciałby udawać, że pytania nie usłyszał.

A Alissa? Paradoksalnie właśnie ona zachowuje się momentami najbardziej „noblesse” ze wszystkich, choć nie posiada niczego, co tradycyjnie dawałoby jej prawo do tego określenia. Rezygnuje z czegoś, co mogłoby jej dać awans społeczny, bezpieczeństwo i wygodne życie, ponieważ dochodzi do wniosku, że zatrzymanie tego za wszelką cenę byłoby nieuczciwe. Można się spierać, czy miała rację. Trudniej odmówić jej klasy.

I tu mam z Tobą mały spór.

Napisałaś, że brat Erica jest kroplą przelewającą kielich. Moim zdaniem dobrze, że nie podkreśliłaś go mocniej. Gdyby dostał jeszcze pół strony i neon „UWAGA, SYMBOL”, przestałby być kroplą, a zostałby wiadrem. 😉 To, że facet niemal nie istnieje jako postać, a mimo to jednym pojawieniem się zmienia trajektorię Alissy, jest znacznie ciekawsze. Czytelnik może go prawie przeoczyć — dokładnie tak, jak wcześniej może przeoczyć drugą stronę Alissy.

Natomiast Twoja groźba „furasowej mordy” przyniosła skutek odwrotny od zamierzonego. Teraz jestem już nie tylko zainteresowany umysłem Autorki, ale również niepokojąco ciekaw, **który stolik zamierza wywrócić następny**. 😛

I skoro sama uchyliłaś drzwi, podrzucę Ci jeden stolik do przewrócenia.

Nie pisałbym dalszego ciągu „Noblesse oblige”. Zostawiłbym Erica z Doro dokładnie tam, gdzie są. Za to bardzo chętnie przeczytałbym kiedyś historię z tego samego świata, w której na pierwszym planie znalazłaby się Riley. Kobieta przekonana, że chroni innych przed złotą klatką, która stopniowo odkrywa, że sama nauczyła się znakomicie zamykać jej drzwiczki — tylko nazywa to troską.

A gdzieś w tle Doro. Już nie jako konkurentka Alissy, tylko osoba, która doskonale rozumie reguły własnej klasy i może z Riley wejść w konflikt o znacznie ciekawszą rzecz niż facet: **o to, gdzie kończy się odpowiedzialność za drugiego człowieka, a zaczyna prawo do urządzania mu życia.**

Bez księcia na białym koniu. Bez biednej dziewczyny uratowanej przez pieniądze. I najlepiej z takim finałem, po którym połowa czytelników napisze „muj borze znuw agnyza”, a druga połowa będzie się przez trzy dni kłócić, która z nich miała rację.

Ja, niestety dla mojego wolnego czasu, należałbym zapewne do tej drugiej.

PS. I nie wierzę ani przez sekundę, że temat uszek, ogonka i wywracania krzesełek naprawdę „zostawisz sobie”. Ty już tę scenę masz gdzieś w głowie. Teraz tylko któraś z postaci musi Ci oznajmić: „ale ja tędy idę, bo tak”. 😉

Jakub · 2 dni temu · "Noblesse oblige (IV) – to nie jest rozmowa na telefon…"  

0
0

I właśnie dlatego Alissa mnie zatrzymała. Nie dlatego, że w czwartym rozdziale zrobiła coś niespodziewanego, tylko dlatego, że po tym, co zrobiła, człowiek zaczyna podejrzewać, że wcześniej patrzył na nią zbyt powierzchownie.

To chyba najlepszy test takiego zwrotu: czy każe wrócić myślami do poprzednich scen i je reinterpretować. Gdybyś nagle zrobiła z Alissy intelektualistkę przemawiającą frazami Erica, nie uwierzyłbym ani przez sekundę. Ale ona wcale nie przestaje być Alissą. Nadal myśli po swojemu, mówi po swojemu, reaguje po swojemu — tylko okazuje się, że prosty język nie oznacza prostych uczuć. I to jest dla mnie znacznie ciekawsze niż przemiana bohaterki.

Powiedziałbym nawet, że ona się nie zmienia. To czytelnik musi zmienić zdanie o niej.

A z tym „bo ja tędy nie idę” chyba rozumiem, co masz na myśli. Sam nie piszę opowiadań, ale tworzę rzeczy, tylko w trochę mniej romantycznej materii. I tam również najlepsze pomysły mają irytujący zwyczaj przestawać wykonywać polecenia autora, kiedy zaczynają mieć własną logikę.

Natomiast zaciekawiłaś mnie jednym: kiedy Alissa odmówiła Ci pójścia zaplanowaną drogą, wiedziałaś już, dokąd pójdzie zamiast niej, czy odkrywałaś to razem z nią?

Bo jeśli to drugie, to zaczynam podejrzewać, że czytanie Twoich historii jest tylko połową zabawy. Drugą byłoby obserwowanie, jak powstają.

Jakub · 2 dni temu · "Noblesse oblige (III) – gołą dupą w twarz!"  

0
0

@Agnessa_Novvak oby to nie była tylko kwestia wieku..

Hans · 2 dni temu · "Rodzinne grzechy: Wesele (III)"  

+2
0

Czekam na dalsze efekty z zapartym tchem. Będzie coś niedługo?

Agnessa Novvak · 2 dni temu · "Noblesse oblige (III) – gołą dupą w twarz!"  

0
0

@XXXLord - kolejny dowód na to, że wybitne umysły myślą podobnie 😀

Ja0505 · 2 dni temu · "Wilczyca (XXIX)"  

0
0

Paulina jest prawdziwa i przy bliższych relacjach, jeśli już pozwoli zbliżyć się do Siebie, nie ukrywa swoich preferencji. A wiadomo jest, że nie wszyscy lubią wszystkich, bo wszyscy to mogą lubić zupę pomidorową ,jak mawia powiedzenie. Ja osobiście lubię tą postać bardzo. Jeśli zdobędzie się zaufanie takiej osoby to oczywiście trzeba być 100% wobec niej szczerym bo ona od siebie daje to samo. A ja nie lubię ludzi w maskach.
No cóż...jestem wiernym czytelnikiem i jakoś zniosę to oczekiwanie na kolejne części tej bardzo fascynującej opowieści. Pozdrawiam i dziękuję 🙂

XXX_Lord · 2 dni temu · "Noblesse oblige (III) – gołą dupą w twarz!"  

0
0

" (...) Natomiast seks jest dla mnie jedynie elementem całości. Owszem, ważnym, ale czy najważniejszym? Tak naprawdę gdyby nie to, że jesteśmy na portalu wiadomego charakteru, to niektóre moje fabuły byłyby niemal zupełnie nieerotyczne (a jeśli tak, to co najwyżej na poziomie niewinnego biustu, rodem z polskich filmów z minionej epoki), za to miałyby jeszcze więcej opisów przyrody. Tej ubranej 😉"

Widzę, że nie tylko ja tak mam... 😉

Randomowy Czytelnik · 2 dni temu · "Noblesse oblige (V) – nie wpada się dwa razy do tego samego basenu"  

+1
0

Człowiek się nauczył czy to z lenistwa czy z braku czasu na dokładne rozpatrywanie każdego aspektu, na wydawanie opinii, podejmowanie decyzji na podstawie niepełnych danych. Świat jest coraz bardziej skomplikowany, nie ma groźby, że jak źle zdecydujemy to nas coś zje bo zdecydowaliśmy się uciekać w złym kierunku itp. Więc podejmowanie decyzji zrobiło się łatwiejsze i grożą za to mniejsze konsekwencje. Dostęp do danych jest coraz łatwiejszy a nikt nas nie skaże za wyrażenie w komentarzu negatywnej (wulgarnej, chamskiej) opinii o postaci opisywanej w internecie. Od czas do czasu potrzebna jest lekcja pokory, która uczy niejakiej nieufności czy ostrożności przy wyrażaniu opinii.

Agnessa Novvak · 2 dni temu · "Noblesse oblige (V) – nie wpada się dwa razy do tego samego basenu"  

+1
0

@RandomowyCzytelnik - nie, nie połączyłeś dwóch tekstów. Eric może i odżegnywał się od rodziny, ale jak przychodziło co do czego, czerpał garściami ze wszystkich jej profitów W jaki dokładnie sposób, tego uparcie nie chce nam powiedzieć, inne relacje pochodzą z drugiej ręki (a w zasadzie trzeciej, bo koleżanka Alissy stanowi dodatkowe ogniwo), natomiast pytania Doro:

(...)czy nigdy nie przydały ci się innego rodzaju koneksje rodzinne? Nie zmajstrowałeś czegoś, po czym zdecydowana większość twoich kolegów musiałaby się gęsto tłumaczyć na komisariacie, a u ciebie skończyło się co najwyżej na połajance od rodziców w zaciszu czterech ścian? Nie potrzebowałeś protekcji, by załatwić jakąś z pozoru niezałatwialną sprawę? Nie miałeś nad sobą parasola ochronnego, bez którego byle łajza z Croydon skroiłaby cię za najbliższym rogiem? Jesteś tego absolutnie pewien?



pozostają bez odpowiedzi. Co nie zmienia faktu, że ewidentnie jest to pomoc bardzo szybka i skuteczna. Podobnie jak wsparcie finansowe, bez którego Eric byłby w identycznej sytuacji jak Alissa, a może i gorszej, bo jej udało się zdobyć stypendium, o które on się nawet nie starał, no bo po co? Przecież i tak nie musiał się martwić o pieniądze.

I o ile mogę mieć też uwagi do szczerości Doro, bo ona pracowała w "zwyczajnej" pracy nie dlatego, że musiała (wystarczyłoby krzywe spojrzenie kogokolwiek z zespołu i mogła wyjść tak, jak stała, bez żadnych konsekwencji), to przynajmniej spróbowała. Eric nie. I zapewne nigdy nie odczuje takiej potrzeby. Zostanie "zarządcą majątku", który bardzo ciężko sam odziedziczył 😛 względnie wskoczy od razu na stanowisko kierownicze, chociaż wielkiego pojęcia o tym, co robią ludzie mu podlegli, mieć nie będzie. A czy mógł postąpić inaczej? Odpowiedź na to pytanie także zostawiam czytelnikom.

AlexFenriss · 2 dni temu · "Wilczyca (XXIX)"   ·

0
0

@Ja0505 @Ja0505 staram się utrzymać rytm i raz w tygodniu publikować nowy rozdział, chociaż teraz będzie nieco dłuższa przerwa.
I pytanie jako do fana Pauliny (dziękuję ❤️), czy da się ją lubić? Pod jednym z początkowych rozdziałów przeczytałam, że to nie mozliwe i że ta postać nie budzi najmniejszej sympatii.
Chętnie poznam nie tylko Twoją opinię, ale również pozostałych czytelników.

Randomowy Czytelnik · 2 dni temu · "Noblesse oblige (V) – nie wpada się dwa razy do tego samego basenu"  

+1
0

To już się robi nie do wytrzymania. Znowu ktoś napisał MÓJ komentarz przed mną. I to dużo lepiej niż sam bym to zrobił. Dziękuję Jakubie. Do jego pochwał, dodałbym jeszcze jedną. Na końcu okazuje się, że być może źle ocenialiśmy osoby, że nasze opinie oparte o wyobrażenia które bierzemy z tabloidów są o kant d.... rozbić. Eric - buntownik ale w tle korzystający z profitów pochodzenia. Mam nadzieję, że nie połączyłem tego opowiadania z innym - jak trójka ludzi mu dokuczała to następnego dnia przestali i zaczęli go traktować z przesadnym szacunkiem - czyżby ochroniarze rodziny pomogli? Doro - wyglądająca narozpieszczoną bogatą pannę - doświadczenia z posiadania innego koloru skóry + zatrudnienie się w normalnej, szarej pracy aby poznać jak wygląda życie nie na podstawie czasopism wydawanych w kolorze na kredowym papierze. Taka mała, subtelna lekcja pokory. Dziękuję.

Agnessa Novvak · 2 dni temu · "Noblesse oblige (V) – nie wpada się dwa razy do tego samego basenu"  

+1
0

Zaczął mnie interesować umysł kobiety, która ją wymyśliła.



Powtarzam: nie interesujcie się, bo furasowej mordy dostaniecie 😛

Aż się boję, co by było, gdyby Alissa naprawdę posunęła się dalej w relacji z Ericem. Zwłaszcza że tematyka przebieranek jako takich kusi mnie nie od dzisiaj, a opisanie kogoś takiego jak Alissa (z uszkami na głowie, ogonkiem w tyłku i wielkim futrzastym dildosem w ręce) byłoby przyjemnością samą w sobie. Czy tylko dla mnie, czy także dla czytelników, to już inna kwestia. Jednak zostawię to sobie na inną historię, w której znów będę wywracać stoliki. A nawet i krzesełka. Zwłaszcza pod tymi co bardziej zachowawczymi odbiorcami 😀

A wracając jeszcze na moment do opowiadania jako takiego, to czy sceny w rodzaju tej finałowej mogłyby być mniej symboliczne, nie tak pretensjonalne, nie wywracające poczucia komfortu czytelników do góry nogami i nie wymagające od nich własnej interpretacji? Być może. Ale nie od dziś i nie od wczoraj wiem, że nieważne, co napiszę i w jaki sposób, spora część potencjalnych odbiorców zakończy lekturę moich wybitnych dzieł 😛 na stwierdzeniu "muj borze znuw agnyza". A tym, którym taka estetyka odpowiada... no właśnie: im odpowiada. I tego się trzymajmy 🙂

W podsumowaniu: dziękuję za komentarze, @Jakubie. I życzę wielu co najmniej tak samo satysfakcjonujących lektur. Nie tylko moich 🙂

Agnessa Novvak · 2 dni temu · "Noblesse oblige (V) – nie wpada się dwa razy do tego samego basenu"   ·

+1
0

Skoro rozpisałeś się na dwa komentarze, @Jakubie, to może i ja rozdzielę swoje odpowiedzi. Zacznę może od wspomnianego już wcześniej wpuszczania czytelników w maliny. Czy podrzucam czasami fałszywe tropy? Tak. Czy pokazuję jedną stronę medalu, czasami tylko migając drugą, by co uważniejsi to zauważyli? Bywa. Natomiast nie jest moim celem popisywanie się dla samego popisywania, a raczej dekonstrukcja tego, co uważamy za pewniki. Co zresztą uważny czytelnik na pewno zauważy, gdy tylko przyjrzy się bliżej postaciom:

- Alissa - nie jest może najostrzejszą kredką w piórniku i zwykle najpierw robi, a potem dopiero myśli (na dodatek niekoniecznie głową 😛 ), natomiast nie jest żadną głupią laską, która na sam widok bogatego chłopaka ściąga majtki przez głowę. A nie ma co się, oszukiwać, że związek z Ericem, nawet jeśli byłby mocno niestabilny emocjonalnie i co najmniej kontrowersyjny towarzysko, jednocześnie stanowiłby dla niej szansę na awans społeczny, jakiego sama najprawdopodobniej nigdy by nie osiągnęła. Jednak jest dużo bardziej samoświadoma, niż może się wydawać, a na pewno bardziej niż nasz drugi przypadek, czyli

- Eric - niby buntuje się przeciwko zastałemu systemowi, ale trochę na zasadzie "na złość matce odmrożę sobie uszy", co wypominają mu i Alissa, i Riley, i przede wszystkim Doro. Ta ostatnia chyba najbardziej łopatologicznie (może nawet za bardzo), ale najwidoczniej inaczej się nie da, bo chłopak w lot chwyta nawiązania rodem z galerii sztuki współczesnej, a jednocześnie nie widzi końca własnego nosa. Czy raczej nie chce widzieć, nie mówiąc o akceptacji. Do tego dochodzi jeszcze kwestia jego seksualności, z którą ewidentnie nie jest w stanie sobie poradzić. I o ile Alissa na swój sposób stara się z nią dojść do ładu, o tyle Eric zdecydowanie nie.

- Riley - dla mnie jej relacja z Ericem, choć epizodyczna, jest jedną z najciekawszych przez swą niejednoznaczność. Bo Riley chce dobrze, próbując oszczędzić bratu przykrości, jakie spotkały ją samą, na czele z (potencjalnie dożytownim) zamknięciem w złotej klatce, tyle że ostatecznie posuwa się o wiele za daleko i sama zaczyna go kontrolować. I prostego wybaczenia tutaj nie ma, bo być nie może, a przynajmniej nie w tym momencie,

- Doro - bezczelna i złośliwa, gdy tylko ma na to ochotę (patrz scena w kawiarni), ale jednocześnie na tyle uczciwa, na ile jest to możliwe. Wie, co dostała w prezencie od losu i w jaki sposób powinna to wykorzystać nie tylko celem dogadzania sobie (kiedy ostatnio widzieliśmy w newsach nagłówek typu "nawalony w trzy dupy synalek znanego adwokata w furze za pół bańki rozjechał babę na pasach" albo "córka prominentnego polityka zamieszana w aferę krypto"? Wczoraj? Przedwczoraj?), ale i ku wspólnemu dobru. I patrząc z tej perspektywy, równie dobrze tytuł opowiadania można odnieść nie tyle do Erica i jego relacji z Alissą, a właśnie Doro. Przy czym pytanie, jakie faktycznie podejmie ona decyzje względem Erica, Alissy czy nawet Riley, bo przecież obie się znają, pozostawiam bez odpowiedzi. Podobnie niech każdy oceni, na ile ich związek będzie oparty jedynie o chłodne kalkulacje, a na ile o prawdziwe uczucie.

- i w końcu brat Erica i Riley. Pojawiający się jedynie na moment i nie posiadający nawet imienia, a przecież będący tą jedną kroplą, która przelała kielich wątpliwości Alissy. Być może powinno to być nawet mocniej podkreślone, ale ja nie jestem z tych, co walą czytelnika łopatą po łbie, powtarzając co dwa akapity: zrozumiałeś? Widziałeś? Ogarniasz? Tak? No to powtórzę jeszcze raz, tylko wolniej: TO JEST GOŁA DUPA XD

W zasadzie pozostaje mi się tylko cieszyć, że choć moje opowieści z założenia nie są (i nie oszukujmy się - nie będą) przeznaczone dla każdego, to ci, którzy lubią podobne im literackie podróże, docierają do celu usatysfakcjonowani. Choć niekoniecznie w sposób, w jaki na początku myśleli 😉

Agnessa Novvak · 2 dni temu · "Noblesse oblige (IV) – to nie jest rozmowa na telefon…"  

0
0

@Jakub - bez wnikania w szczegóły, to gdyby opowiadanie ukazało się te pół roku temu w sporo krótszej formie, Alissa prawdopodobnie byłaby właśnie taką dość jednowymiarową postacią. Natomiast odejście od uniwersum naszej byłej koleżanki pozwoliło mnie, a przede wszystkim moim bohater(k)om na znacznie większą swobodę.

Nie wiem, czy sam coś tworzysz (obojętne czy jest to pisanie, malowanie, jakieś aktywności muzyczne czy cokolwiek innego), natomiast mnie nieraz zdarza się tak, że w fabuła jest już w zasadzie ułożona w głowie, postaci podążają grzecznie własną ścieżką, a tymczasem jedna z nich postanawia nagle "ale ja tędy nie idę, bo nie!". I coś takiego zrobiła Alissa - mogła pozostać taką właśnie nieskomplikowaną lambadziarą, jednak byłoby to zmarnowanie jej potencjału. Podobnie jak Erica, bo jak wówczas wyglądałaby ta historia? Ona biedna i prosta, on wielki bogaty panicz, tylko białego konia i "żyli długo i szczęśliwie" brakuje. No ileż można?

Przy czym w takiej sytuacji należy jeszcze uwiarygodnić postępowanie bohaterów przed czytelnikiem, a nie poprzestać na "przez trzy rozdziały Alissa robiła tak, ale w czwartym wstała lewą nogą i postanowiła coś zupełnie przeciwnego". Na ile się to udało, pozostawiam innym.

Agnessa Novvak · 2 dni temu · "Noblesse oblige (III) – gołą dupą w twarz!"  

0
0

Zacznę od końca:

Podejrzewam, że masz w głowie zdecydowanie zbyt dużo przegródek. Chętnie zobaczyłbym instrukcję obsługi.



Nie polecam. Nawet z mapą, GPS i dokładnym opisem od lokalsa można się zgubić po drodze. Więcej niż raz. A moje manowce to naprawdę nie są widoki rodem z pocztówek.

Natomiast seks jest dla mnie jedynie elementem całości. Owszem, ważnym, ale czy najważniejszym? Tak naprawdę gdyby nie to, że jesteśmy na portalu wiadomego charakteru, to niektóre moje fabuły byłyby niemal zupełnie nieerotyczne (a jeśli tak, to co najwyżej na poziomie niewinnego biustu, rodem z polskich filmów z minionej epoki), za to miałyby jeszcze więcej opisów przyrody. Tej ubranej 😉

A z "seksuw dla seksuw" podśmiechujkuję się już bezczelnie, co zresztą widać.

Agnessa Novvak · 2 dni temu · "Noblesse oblige (II) – big beautiful walentynka"  

0
0

@Jakub - tak, można w moich tekstach zgubić się w nadmiarze formy, co nawet mnie osobiście się zdarza. Natomiast w zasadzie do zawsze najważniejsza jest dla mnie treść. I jeżeli jakaś historia nie wyda mi się ciekawa (oczywiście czysto subiektywnie, bo każdy ma swoje gusta i guściki), to nawet nie zacznę jej pisać, bo po co? Dla pisania? Nadto jest autorów, którzy cały czas wypuszczają "nowe" opowiadania, tworzone na zasadzie "napisz jeszcze raz to samo, tylko tak, żeby facetka się nie kapnęła". A że przy okazji powyżywam się literacko, to już inna sprawa 🙂

Agnessa Novvak · 2 dni temu · "Noblesse oblige (I) – przerwana lekcja palcówki"  

+1
0

@Jakub - powtórzę jeden z własnych komentarzy pod inną częścią. Tak, stylizacja językowa ma u mnie zwykle jakiś cel (oczywiście poza popisywaniem się, że umiem 😛 ) i tutaj służy podkreśleniu różnic pomiędzy bohaterami. Owszem, można to zrobić na wiele innych sposobów, a najprostszym byłoby skupienie się na statusie majątkowym i powtarzanie co chwila "Eric spojrzał na Rolexa / Alissa sięgnęła do kieszeni bluzy z wyprzedaży", ale to byłoby skrajne uproszczenie. I na dodatek nie w moim stylu 😉

Niestety coś, co jest proste do zrealizowania w filmach (przyjrzyj się, w jaki sposób są ubrani jak się zachowują i przede wszystkim jak mówią konkretni bohaterowie w scenie: https://youtu.be/HDJEyqNw-9k - wystarczy do ok. 2;40, bo potem jest już nawalanka), w tekście pisanym wymaga dużo większej gimnastyki. Zazwyczaj z niejednoznacznym efektem, bo łatwo pójść ten krok za daleko i zamiast realnej postaci stworzyć parodię rodem z dzieł Papryka Wege. Tym gorszą, że zupełnie niezamierzoną. Na ile mnie się to udało (lub nie), wolę nie deliberować 😛

Ja0505 · 2 dni temu · "Wilczyca (XXIX)"  

0
0

Najgorsze jest to oczekiwanie. Ale warto jest czekać, bo naprawdę jest to wspaniała opowieść. Jako fan Pauliny każdą część czytam z wielką radością🙂

AlexFenriss · 2 dni temu · "Wilczyca (XXIX)"  

0
0

@Phorven już za tydzień ostatni rozdział trzeciej części. Dziękuję, że czytasz 🙂

pokątne opowiadania erotyczne
Witamy na Pokatne.pl

Serwis zawiera treści o charakterze erotycznym, przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich.
Decydując się na wejście na strony serwisu Pokatne.pl potwierdzasz, że jesteś osobą pełnoletnią.

Pliki cookies i polityka prywatności

Zgodnie z rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Potrzebujemy Twojej zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych przechowywanych w plikach cookies.
Zgadzam się na przechowywanie na urządzeniu, z którego korzystam tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie moich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania przeze mnie ze stron internetowej lub serwisów oraz innych parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych i w celach analitycznych.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz w regulaminie serwisu.