Tejot · 4 grudnia 2025 · "St. Grey’s High School Diaries (III): Listopad - Mia"  

0
0

Anime to zdecydowanie nie tejotowy klimat i przyznaję się bez bicia, poczułem się nieco "wiekowo" musząc wspomagać się wujkiem google, aby niektóre terminy zrozumieć. Mimo wszystko śmiem twierdzić, że to najlepsza z dotychczas opublikowanych części, choć w paru miejscach musiał Tejot czytać trzy razy by połapać się w "konfiguracji".

Aria · 4 grudnia 2025 · "St. Grey’s High School Diaries (III): Listopad - Mia"   ·

0
0

@Agnessa jak zawsze Twoje rady i pomoc są nieocenione <3 Dziękuję i biorę się za poprawki 🙂

Agnessa Novvak · 4 grudnia 2025 · "St. Grey’s High School Diaries (III): Listopad - Mia"   ·

0
0

Choć wciąż nie do końca ogarniam wszystkie wątki, nie przeszkadza mi to docenić wysiłków autorki, pracującej ciężko i nad sobą, i nad bohaterami, i nad ich historią. No i, co niemniej ważne, dotrzymującej słowa i publikującej kolejne części. Nawet jeśli wciąż narracyjnie panuje lekki chaos (ale przy takiej ilości dość podobnych postaci, bo w końcu obracamy się w raczej jednorodnym środowisku, to normalne), nie zawsze można się też od razu połapać, kto, co i do kogo właściwie mówi (bo klasyczne dialogi są przeplatane innymi sposobami komunikacji, a w nich nieraz pojawiają się jakieś dodatkowe informacje), to całość jest bardziej spójna, Mam też wrażenie, że wreszcie główna linia fabularna zaczyna biec w konkretnym kierunku, a nie jest tylko zbiorem scen. Choć mogę się mylić oczywiście.

Ze strony technicznej mam uwagi dotyczące głównie dwóch rzeczy. Pierwsza: przejrzyj proszę, @Ario, dwie poprzednie części i sprawdź, czy formatowanie konkretnych rodzajów rozmów jest zawsze takie samo, czyli żeby np. sms zawsze wyglądał jak sms, czat jak czat i tak dalej. Wydaje mi się, że nie do końca tak jest, natomiast Ty jako autorka szybciej to wyłapiesz. Druga sprawa do "dialogi dialogowe" - zdarzyło się parokrotnie, że wyglądały one tak:

Przejechała palcem po materiale majtek. Przemoknięte. Twarz płonęła mi jak po szklance wina. – Proszę… – szepnęłam. – Proszę co, kochanie? – Nachyliła się tak blisko, że jej oddech drażnił mnie przez tkaninę. – Powiedz ładnie.
— Proszę… zrób ze mną, co chcesz.



podczas gdy powinny być rozdzielone na osobne linie. Wydaje mi się, że wszystko jest już w porządku, niemniej też zerknij autorskim okiem. I zbyt często, by był to jedynie przypadkowy błąd, pojawiała się druga spacja po myślniku w taki — sposób. Nie mam pojęcia, skąd się to wzięło. Przy okazji kilka didaskaliów też zostało wyprostowanych, ale to już detale.

Druga natomiast rzecz to nadużywanie myślników w narracji. Nie, one nie zastępują kropek, dwukropków, wielokropków ani żadnych innych kropków (przecinków też nie), tylko mają swoją rolę i swoje uzasadnienie. Oczywiście nie każę od razu przerabiać całych akapitów, natomiast zastanów się na przyszłość, czy naprawdę są one tak bardzo potrzebne. Przykład:

Wstałyśmy powoli. Pomagałyśmy sobie nawzajem — ja podałam jej bluzkę, Sarah znalazła majtki. Alex, dla żartu, założyła uszka neko i zrobiła słodkie „OWU”. Śmiałyśmy się, jak śmieją się tylko ci, którzy dotknęli czegoś prawdziwego.
Zeszłyśmy razem do przedpokoju. Przy drzwiach — uściski.



Pierwszy jest w porządku, natomiast drugi sprawia, że to niby-zdanie wygląda kulawo. Można dać "wymieniłyśmy się uściskami", "uścisnęłyśmy się" lub cokolwiek podobnego, a nie takiego kulfona 😛

Niemniej głosuję za promocją z coraz większym przekonaniem i to nie tylko z powodu obecności "chick with dick" w anturażu anime 😉

Hart61 · 3 grudnia 2025 · "Matka, żona i kochanka, czyli nie tylko miłość bywa ślepa (Epilog – Kuchenne {seks}rewolucje)"  

0
0

No ja to zawsze się spóźnię z oceną. Ale co tu oceniać jak to trzeba cenić, za jakby to nazwać? Mocnego chwycenia byka za .... Pomińmy wulgaryzmy😉. Było mocne i bardzo dobre na zestaw śniadaniowy. Teraz czas na część I

Agnessa Novvak · 3 grudnia 2025 · "Matka, żona i kochanka, czyli nie tylko miłość bywa ślepa (Epilog – Kuchenne {seks}rewolucje)"  

0
0

@jamer106 - ależ szukaj baboli i jeszcze je pokazuj - tyle że w miarę możliwości palcem, a nie czym innym 😛 Sam wiesz, jak to wygląda przy sprawdzaniu własnego tekstu o większej objętości, kiedy patrzysz, a nie widzisz, podczas gdy pierwszy lepszy czytelnik już z daleka zobaczy "o, tu jest coś źle!"

A jeśli nic niedobrego nie rzuci się w oczy, to zawsze można podyskutować o tym, co dobre i docenić. Więc doceńcie, docencie 😉

jamer106 · 2 grudnia 2025 · "Matka, żona i kochanka, czyli nie tylko miłość bywa ślepa (Epilog – Kuchenne {seks}rewolucje)"  

0
0

No!
Cytując dialog z Top Gun (jedynki) - Maverick (@Agnessa) wraca do akcji. Długo wyczekiwana, wreszcie jest.
@ Tejot - baboli nie dojrzałem swoim słabym wzrokiem. A po drugie, gdzieżbym ja, mały żuczek mógł je dojrzeć. Toż to zawsze ona , dostrzegała moje. Oj, niegodziwcem byłbym, pasożytem, co karmiącą rękę kąsa ( żart).
Mnie, wulgaryzmy tu nie przeszkadzają, ale i moje "dzieła" od nich nie stronią, wiec mam przesunięty próg bólu.
Na razie, pochłonąłem opowiadanie. Całość opinii wrzucę gdy owa dojdzie do finału. Jak to L. Miller mówił....
@Agnesso -standardowo 10, i wcale nie na zachętę.
Pozdrawiam.

Agnessa Novvak · 2 grudnia 2025 · "Matka, żona i kochanka, czyli nie tylko miłość bywa ślepa (Epilog – Kuchenne {seks}rewolucje)"   ·

0
0

Ale że kawę? Jakby to była wódeczka albo chociaż kolorowe drineczki dla laseczki, to co innego! Kiedyś to byli internetowi koniobij... czytelnicy, dzisiaj to nie ma czytelników 😛

Tejot · 2 grudnia 2025 · "Matka, żona i kochanka, czyli nie tylko miłość bywa ślepa (Epilog – Kuchenne {seks}rewolucje)"  

0
0

Koniec detoxu! Nareszcie! 😀

Nie wiem, czy są jakieś potknięcia, błędy czy babole, ale wiem, że czytanie tego opowiadania przy kawie jest ryzykowne (na szczęście monitor i klawiatura przeżyły).

BlaBlaBla · 2 grudnia 2025 · "Zemsta za zdradę"  

0
0

Ogólnie to bez sensu... Facet chce rozwód i ma zdjęcia, więc robi zdradzającej dziecko żeby dostać rozwód? Po co? Mogłaby powiedzieć że nie chce i nie chce dziecka. Przecież zdjęcia są dobrymi dowodami... Logiki brak.
Poza tym ten rottweiller... chore. I jeszcze ludzie wkładający PO psie.
5/10 max.

jamer106 · 2 grudnia 2025 · "Joanna na basenie"  

0
0

@Vendala
Oj, tam. Od razu zaszczyt. Nie podlizuj się, nieładnie. (żart).
Napisałem to, jak odbieram opowiadanie. Fakt, są w nim jeszcze błędy typowe dla debiutantów. Mnogość jej, jego i podobnych zaimków, nad którymi należy się pochylić, ale to norma, łatwo to wytępić, bo przyznasz chyba że fraza bodajże Jego własny penis, bez dwóch pierwszych wyrazów, będzie formą poprawną.
Czy uderzenie w klimat kazirodztwa to dobra droga. I tak i nie. Z pewnością kontrowersje klikają się i możesz liczyć na chmarę czytelników i komentarzy , zakazany owoc sprzedaje się najlepiej, tylko aby to było to zjadliwe i dobrze zaserwowane należy wbić się w kwestię psychologiczną, dać czytelnikom, dlaczego bohater się na to decyduje, co go pcha, i nie tylko opcja bo siostra/brat/kuzyn jest pod ręką, a już ojciec/córka, matka/syn, to trudny orzech do zgryzienia. Tatusiu jaki on duży i potem riki-tiki to dziecinada, nic nie mająca z realizmem, splycajaca temat. No i kwestia moralną takich zachowań, plus penalizacja ich.
Nie odciagam Cię od tego, niech każdy tworzy i pisze o tym co go interesuje.
Życzę powodzenia i czekam na kolejną opowiastkę.

Agnessa Novvak · 2 grudnia 2025 · "Matka, żona i kochanka, czyli nie tylko miłość bywa ślepa (Epilog – Kuchenne {seks}rewolucje)"  

0
0

To raczej moje skłonności do rzucania bardziej dosadnym słownictwem w czytelnika 😉 Przy czym też nie przesadzajmy - uzasadnione użycie pojedynczych słów "uważanych powszechnie za obraźliwe" nie oznacza, że tekst jest wulgarny. Otóż nie jest. Podobnie jak odsłonięcie kawałka cycka w filmie nie robi z niego automatycznie obrazu "nie dla dzieci", jak to się kiedyś mówiło (a może nadal mówi?). Skoro jednak już teraz padł taki zarzut, to uprzedzam, że w dalszych rozdziałach jeszcze kilka takich czy innych określeń się pojawi. Także nie bez powodu.

Vendala · 1 grudnia 2025 · "Joanna na basenie"  

0
0

@jamer106
Łał! Przede wszystkim bardzo dziękuję! To zaszczyt dostać taką recenzję! No i za Twój głos za główną oczywiście również czuję wdzięczność.
Co do reszty, to w zasadzie, można by po prostu napisać „pełna zgoda” i na tym poprzestać 😉 Jednak, to byłoby niegrzeczne, czyż nie?😊

„Wszystko jest przewidywalne, scenariusz podobny, reakcje kobiety to kalka z poprzednich odcinków” – mnie to nie tyle razi, co budzi zawsze pewien niedosyt u La Vendy, ale taka to już jego specyfika i pewien osobliwy urok. Twórczość @Historyczki muszę chyba ciut lepiej zgłębić – namówiłeś 😉

„Co prawda do poziomu La Vendy, brakuje Ci trochę, ale jest to dla mnie kawał dobrej roboty.” – nie umiem z taką swobodą i równie plastycznie budować akcji, ale:
1) Może się kiedyś zbliżę 😊
2) To było trochę takie ćwiczenie – przyznam, że w wyniku podjudzenia przez niektórych czytelników 😊

„Pomogła córce uporać się z zapięciem jej nowego, kolorowego kombinezonu.” – dziękuję! Poprawione na „kostiumu”!

„Fabuła i pomysł - zasługuje na kolejny plus. Nie ma tu od razu ostrego seksu na początku. Bardzo dobrze dawkujesz erotykę.” – bardzo, bardzo się staram, więc cieszę się, że mi wyszło.

„Nie wiem ile jest tu La Vendy w @Vendali” – mam przewrotną nadzieję, że chociaż trochę jego ducha udało mi się przemycić.

Co do tych „nieścisłości”, cóż – La Venda za każdym razem fundował nam swoisty „reset” Joanny –jakby każde opowiadanie stanowiło oddzielną linię czasową. Tutaj idę tym samym tropem, choć ta niekonsekwencja czasem też mi trochę przeszkadza.

„Realizmu, troszkę też więcej by się przydało, bo wątpię że nastolatkowie byliby aż tak wyedukowani i na swój sposób perwersyjni, a i działanie Joanny, no też trochę naiwne. Nie jest to wada, bo rozumiem że wzorowałeś się na oryginale.” – jak najbardziej – pewne wątki są mnie lub bardziej przerysowane. Normalnie by nie przeszło, ale tutaj, to po prostu wynik świadomie przyjętej konwencji.

„Widziałbym Cię Autorze, a raczej chciałbym poznać, z innej strony - stwórz coś swojego, nie kalkę La Vendy. Fakt, będziesz miał tu grono wielbicieli, ale jednak pozostaniesz kopistą.” – Z jednej strony, tak pozytywny odbiór (chyba wolno mi tak powiedzieć?) był dla mnie jednak sporym zaskoczeniem. Widać po notach, komentarzach i wiadomościach, że sentyment do La Vendy wciąż jest żywy. Jeśli mogę się do czegoś przyznać, to do tego, że „Joanna na basenie” nie była planowana, a raczej została sprowokowana. O ile „Hołd dla Joanny w lesie” był świadomą kontynuacją – takim zajrzeniem za zasłonę tego, co mogłoby się wydarzyć potem – o tyle powyższy utwór to już próba odejścia od pogłębionej psychologii na rzecz napięcia i akcji, połączonych z wartkim stylem oryginału. Z drugiej strony, gdzieś już padła moja deklaracja, że nie zamierzam „spamować” kolejnymi klonami Joanno-podobnymi. Owszem mam w szufladzie jeszcze kilka pomysłów z zupełnie innej beczki. Nie ukrywam, że w oddali majaczy tam również koncepcja mini-serii o tematyce kazirodczej. Nie wiem jeszcze, w którą stronę to wszystko podąży, jednak czuję nieśmiały dreszcz na myśl o ponownym mierzeniu się z tą mocą twórczą i zawdzięczam go również Tobie, za co szczerze dziękuję!

Jorg · 1 grudnia 2025 · "Barbara (II)"  

0
0

Przydało by się zakończenie czyli część czwarta … może wielkie bum kilku panów więcej na pożegnalnej imprezie … na przykład ci którzy przejęli by stery firmy w mieście … zakończenie że umawiają się na wyjazd do nowego miejsca . Mąż w finałowej imprezie bierze udział … ale z wyjazdu miał by tylko relacje wideo

Ja_tylko_czytam · 1 grudnia 2025 · "Matka, żona i kochanka, czyli nie tylko miłość bywa ślepa (Epilog – Kuchenne {seks}rewolucje)"  

0
0

Nie wgłębiając się w stylistykę, ortografię czy tam inną interpunkcję
czepię się... wulgaryzmów. Tak, rażą (ale to subiektywny odbiór)
Starzeję się.

Dreshganor · 1 grudnia 2025 · "Biseksualizm kobiecy "  

0
0

Na bezludnej wyspie, dwie cis hetero w końcu zaczną się bzykać ze sobą, dwóch cis hetero będzie walić gruchę osobno.

koko · 1 grudnia 2025 · "Iza i Tomek (XIV)"  

+5
0

@jamer106
Dokładnie tak jest. Ale po dzisiejszym pisaniu widzę, że wena jest, gorzej z czasem.

jamer106 · 30 listopada 2025 · "Iza i Tomek (XIV)"  

+1
0

Oj, powiedział co wiedział.
Każdy tak ma, jak dłużej pisze.
Ja się tak zbieram do III części Lubieżników od prawie pół roku, Raz wena jest, raz jej nie ma. Albo się w czerepie coś wykluje, albo przyjdzie inny pomysł. Normalka.

koko · 30 listopada 2025 · "Iza i Tomek (XIV)"  

+2
0

@Eryk
Powoli zabieram się do kolejnej części. Nie wiem, kiedy skończę, bo to różnie bywa. Czasami samo się pisze, a czasami rodzi się w bólach.😉

Hart61 · 30 listopada 2025 · "Inspekcja (I)"  

0
0

Po wypowiedziach tylu osobowości pisarskich mi tylko zostało powiedzieć , że przeczytałem choć nie w jednym kawałku ale jestem pełen podziwu dla Twojego dzieła i czekam na coś co rozłoży ten układ na łopatki. Wiem i wierzę w to że dasz radę napisać ciąg dalszy z nie mniejszym zapałem jak to co moje oczy zdołały wyczytać do tej pory. Trzymam kciuki i pozdrawiam gorąco

jamer106 · 29 listopada 2025 · "Joanna na basenie"  

+2
-2

Z serią o Joannie jest tak, jak z opowiadaniami @Historyczki. Jednych przyciąga i podnieca, drugich zaś po kilku odcinkach, nie interesuje i odrzuca. Wszystko jest przewidywalne, scenariusz podobny, reakcje kobiety to kalka z poprzednich odcinków, jedynie sceneria i partnerzy inni. I jest w tym jakiś urok, a Tobie Autorze udało się to w sposób smaczny odtworzyć. Co prawda do poziomu La Vendy, brakuje Ci trochę, ale jest to dla mnie kawał dobrej roboty.
Warsztatowo dobrze, powiedziałbym bardzo dobrze. Gdzieś można by było coś poprawić, dogładzić

Pomogła córce uporać się z zapięciem jej nowego, kolorowego kombinezonu.

- nie wiem co to za kombinezon, chyba nie nurka, z pewnością chodziło o co innego.
Ogólnie jednak duży plus.
Fabuła i pomysł - zasługuje na kolejny plus. Nie ma tu od razu ostrego seksu na początku. Bardzo dobrze dawkujesz erotykę, od niewinnych dotyków, po coraz bardziej śmiałe poczynania nastolatków i jej syna. Masz u mnie wielkiego plusa, mało kto potrafi to tak opisać, nie nadużywając wulgaryzmów i operując poprawnym językiem i pchając akcję w odpowiedni sposób. Nie wiem ile jest tu La Vendy w @Vendali (chodzi o częściowe skopiowanie), nie porównywałem z jego twórczością, ale jeżeli od początku do końca pisałeś to sam, to chylę czoła.
Mamy tu jednak pewną nieścisłość : stwierdzasz że Henryk był jedynym jej partnerem, co nie wydaje się prawdą, gdyż opublikowałeś już wcześniej opowiadanie, gdzie miała partnera - bodajże syna.
Osobiście mnie razi wątek kazirodczy (ale to subiektywne odczucie), można było zakończyć to na podglądaniu. w tym momencie przedobrzyłeś, za dużo naraz. Czasami mniej, znaczy lepiej. Realizmu, troszkę też więcej by się przydało, bo wątpię że nastolatkowie byliby aż tak wyedukowani i na swój sposób perwersyjni, a i działanie Joanny, no też trochę naiwne. Nie jest to wada, bo rozumiem że wzorowałeś się na oryginale.
Widziałbym Cię Autorze, a raczej chciałbym poznać, z innej strony - stwórz coś swojego, nie kalkę La Vendy. Fakt, będziesz miał tu grono wielbicieli, ale jednak pozostaniesz kopistą. Masz ku temu zmysł i warsztat.
Moje mocne 9 i głos na Główną, a co tam. Zasłużyłeś na to (no chyba że to plagiat, to głos cofnę).
Pozdrawiam.

Tejot · 29 listopada 2025 · "Rąbek małżeńskiej tajemnicy (IV). Na dywaniku u dyrektora - oczami jego i jej"  

+4
0

Przepraszam, że się wtrącam, ale:

"Pornografia", potocznie "porno" - wizerunek/opis osób lub przedmiotów o cechach jednoznacznie seksualnych, utworzony z zamiarem wywołania pobudzenia lub podniecenia seksualnego u odbiorcy.

Tyle Słownik Języka Polskiego. Wobec powyższego, czy cała ta dyskusja, na stronie takiej jak Pokątne, w ogóle ma sens?

Jacek · 29 listopada 2025 · "Joanna na basenie"  

+2
-1

Doskonale opowiadanie. Daję maksymalna ilość punktów. Pisz dalej o Joannie.

Agnieszka · 28 listopada 2025 · "Joanna na basenie"  

+4
-1

Poprosimy ciąg dalszy.

XXX_Lord · 28 listopada 2025 · "Rąbek małżeńskiej tajemnicy (IV). Na dywaniku u dyrektora - oczami jego i jej"  

+3
0

(...)"A czy nie powinno być porno na Pokątnych, to zupełnie inna para kaloszy, przynajmniej na razie. Może, jak będą regulaminy, pakiety słów dopuszczalnych, zwrotów przyjaznych cenzorom, będziemy wiedzieli co można, a czego nie." (...).

Zadam przewrotne pytanie - a z jakiej racji miałoby nie być porno na Pokątnych? Czy napisanie opowiadania porno uwłacza czy ujmuje Autorowi, a przeczytanie takiego opowiadania - Czytelnikowi? Nie rozumiem nagonki na ten gatunek - owszem, w większości powstają prostackie historyjki o rżnięciu i to głównie jakość jest problemem, ale mam wrażenie, że panuje swoista "moda" na ciśnięcie po porno.
A już absurdem jest dla mnie limitowanie słów, zwrotów, możliwych do użycia - nie dość, że to cenzura, to jeszcze wyobraźcie sobie sytuację, piszecie historię, zawierającą kilka gatunków, a chwilami jest to po prostu pornos, bo tak wypada ze scenariusza. I co, nagle trzeba ciąć, bo nie można porno?
Coraz częściej czytam pomysły o narzucaniu ograniczeń - po co? Nie lepiej jest mieć duży wybór i czytać to, na co ma się ochotę?
Ktoś nie lubi porno, to niech go po prostu nie czyta i tyle. Nie wiem, jaki jest obecnie wolumen opowiadań na stronie, ale w tysiącach myślę można liczyć - wybór ogromny, można szukać po tagach, Autorach.

Natomiast w 100% zgadzam się z tezą, że "(...) Ważniejsze jest by tekst był poprawny i zrozumiały, zaś treść oceniają czytelnicy.".

Tekst musi spełnić pewne uwarunkowania techniczne (które i tak są mocno poluzowane w stosunku do lat poprzednich) i jeśli nie jest kompletną klapą od strony scenariusza (chyba wszyscy wiemy, o jakie treści chodzi...), powinien trafiać na stronę główną i tam być poddawany ocenie wszystkich Czytelników.

Agnessa Novvak · 28 listopada 2025 · "Rąbek małżeńskiej tajemnicy (IV). Na dywaniku u dyrektora - oczami jego i jej"   ·

+1
-3

@Pokątnieuściski - i tak, i nie 😉

Jedni mówią, że dla nich ważniejsze są komentarze, bo niosą ze sobą (a przynajmniej powinny, bo też różnie z tym bywa) jakąś konkretną informację, typu "tekst jest dobry, BO, podoba mi się, PONIEWAŻ, uważam go za słaby DLATEGO, ŻE" i tak dalej. A ocena? Fajnie jest dostać 10x10/10, ale jaki feedback dzięki temu mamy? Co tak naprawdę doceniają czytelnicy, a czego nie? Inni z kolei cenią wyżej właśnie oceny i wyświetlenia, bo wiadomo, że vox populi, vox dei, a komentarze to sobie może pisać loża nadętych szyderców.

Zauważ, że wszystkie moje zarzuty są wypisane i nie są takim właśnie "jest źle, bo jest źle". I mogę przymykać oko na błędy w scenach nieerotycznych, gdy w erotycznych te same krytykuję. Dlaczego? Ponieważ historia wymyślona (i opisana) przez autora ma na tyle dużo zalet, że stanowią one przeciwwagę dla wad. Gdy natomiast dochodzi do scen seksu, te właśnie zalety w sporej części znikają i mamy do czynienia z opowieścią, jakich setki. Nawet jeśli oceny skoczyły, wyświetlenia się zgadzają a koniobijcy i muszelkomiziajki są zachwycone, to nikt mi nie wmówi, że im dalej, tym lepiej. Nie.

Co się natomiast tyczy wypuszczenia na stronę główną, to w takim przypadku należałoby albo wypromować całość, albo całość zatrzymać, bo rozwiązanie "na część I głosuję, ale na LXXIX nie" powoduje tylko niepotrzebny chaos. A że autor mógłby poprawić błędy? Zakładam, że mógłby, ale nie ma jeszcze tylu umiejętności, więc tego nie zrobił. I czy w takim razie mamy czekać na ogarnięcie przecinków czy powtórzeń? I ile? Miesiąc? Rok? To ja już wolę oddać głos nieco na wyrost i zaufać, że następne teksty będą lepsze. Jeżeli się rozczaruję, to zawsze istnieje możliwość cofnięcia opowiadań z powrotem do poczekalni, co miało już miejsce. Przy czym mam nadzieję, że nie będzie to konieczne.

Jorg · 28 listopada 2025 · "Rąbek małżeńskiej tajemnicy (IV). Na dywaniku u dyrektora - oczami jego i jej"  

0
0

Autor milczy więc jest nadzieja że coś pisze 😜

Jorg · 28 listopada 2025 · "Rąbek małżeńskiej tajemnicy (IV). Na dywaniku u dyrektora - oczami jego i jej"  

+3
-1

Tak z każdą częścią podoba mi się ta historia bardziej zwłaszcza że oparta na prawdzie . Teraz tylko czekamy na dalszą część . Oby autor nie przejmował się zbytnio krytyce

Pokątnie uściski · 28 listopada 2025 · "Rąbek małżeńskiej tajemnicy (IV). Na dywaniku u dyrektora - oczami jego i jej"  

+4
0

O rany!
Po pierwsze - autorze, dziękuję! Bardzo fajne te twoje teksty - scenariusz, jeśli został w całości napisany przez życie, to został oddany tak, że czuć, jak tętni ono tuż pod powierzchnią słów.
Co do warsztatu - nie wypuściłbym cię tak łatwo z poczekalni. Szczególnie w pierwszej części rażą mnie powtórzenia, nagminne zaimki i pewne niezgrabności w tekście, które są, zdaje się, czymś, czego nie zauważasz, więc tak po prostu mówisz. Nie jestem jakimś językowym purystą, a taka korekta byłaby żmudna i - zasadniczo - nie miałaby wpływu na treść, rozumiem więc decyzje jury, żeby tekst dać na główną.
Z tym, że w takim razie wartość tekstu opiera się na fabule.
Więc - żeby robić z tejże fabuły zarzut, że porno-młocka i się nie podoba, to... jakby nie jestem żabą zupełnie. Nie rozumiem. Nie kumam.
Że dopiero przy opisach scen erotycznych razi brak bogactwa w zakresie słownictwa? Czy komuś się podobałoby bardziej, gdybyś pisał jak on czy ona?
No nóż się w kieszeni otwiera. Czyli mamy pisać tak, żeby ktoś powiedział: dobrze, tak możesz, bo to mi się podoba? Zdaje się, że to zaprzeczenie nie tylko podstawowej, ludzkiej wolności ale też fundamentom
tego portalu, tak, jak ja je rozumiem.
Bo wydaje mi się, że można pisać wszystko, jeśli to się sprzedaje, a o tym mówią oceny a nie komentarze zasuszonego grona.
No i warto być sobą, zwłaszcza tutaj, gdzie "wydajemy" dzieła elektronicznie, na próbę jakby, i możemy pozwolić sobie na odrobinę więcej swobody.

Chciałbym, żebyś wiedział, że nie każdemu to dryfowanie Pokątnych w stronę stricte literacką, ułożoną, grzeczną, gotową do publikacji w purytańskiej drukarni, pokątnie, ale jednak, nie musi się podobać i - nie podoba. W życiu, w menu jest także mięso, często surowe, i mimo, że przybrane żółteczkiem czy musztardeczką, pozostaje kawałkiem zwierzęcia, wyciętym z jego trzewi, krwistym i czerwonym. Przypominającym, że wciąż mamy zęby i gryziemy, i że czasem trzeba napisać “dupa” zamiast słodkiej “pupy”. Wydaje się to oczywiste.

Takich tekstów poszukiwałem na Pokątnych i takie się zdarzały. Sam sobie takie wpisuję, no i teraz już domyślam się, co mogło stać się z częścią autorów tutaj, jak i tego, że pewnie nic z tego tu nie opublikuję, bo po co… 😀

W każdym razie nie zrażaj się zadawanymi razami, raz za razem, tylko każdorazowo raź tym, co ci w duszy gra.
Ważniejsze jest by tekst był poprawny i zrozumiały, zaś treść oceniają czytelnicy.

A czy nie powinno być porno na Pokątnych, to zupełnie inna para kaloszy, przynajmniej na razie. Może, jak będą regulaminy, pakiety słów dopuszczalnych, zwrotów przyjaznych cenzorom, będziemy wiedzieli co można, a czego nie.

Na razie tekst wyszedł IMHO bardzo dobry, za wyjątkiem koniecznej korekty, której, mam wrażenie, potrzeba mniej w częściach ostatnich, zaś więcej w tych początkowych.

Stąd mój wylew. 🙂

Hart61 · 26 listopada 2025 · "Zodiaki – Baran (I)"  

0
0

Wiem że to puste pytanie ale czemu nie ma następnych zodiaków? To było wyjątkowo intensywne i idealnie nasycone czułością. A jak widzisz Koziorożca ? Pytam bo jestem ciekawy jak widzisz mój znak zodiaku? Cudownie się czyta Twoją twórczość. A tym czasem idę do następnego opowiadania

Agnessa Novvak · 26 listopada 2025 · "Rąbek małżeńskiej tajemnicy (IV). Na dywaniku u dyrektora - oczami jego i jej"   ·

+1
-2

@Smoke - oczywiście, że czytamy erotyki dla erotyki, a nie instrukcji szydełkowania. Natomiast sam zwróć uwagę, ile na początku tej historii jest fabuły, a ile cimcirimci, i jak to później się zmienia. Według mnie na niekorzyść. To raz. Dwa: zmiana punktu widzenia w części I ma dużo sensu, bo dowiadujemy się rzeczy wcześniej niewidocznych z tylko jednej perspektywy i dzięki temu inaczej postrzegamy bohaterów (zwłascza Patrycję). Czego natomiast nie wiemy w IV, skoro Adam i tak widzi / słyszy w zasadzie całą scenę z udzialem Patrycji? To są już co najwyżej detale i dlatego (według mnie, zaznaczmy) w naprawdę niewiele byśmy stracili jako czytelnicy, gdyby zmiany narracji nie bylo. Ot - on podgląda, ona kłamie, oboje o tym wiedzą.

No i warsztatowo też jest gorzej. Nie źle, ale słabiej niż w scenach nieerotycznych. I ja wiem, że sprawdzanie tekstu "kochanie, smażę kotleta" i "rozklapie ci rozklapiszcze żylastym bydlakiem" 😄 to są dwie różne rzeczy, niemniej trochę to jednak kłuje w oczy. Bo stać Cię na więcej niż wałkowanie tej samej sceny przez calą długość epizodu. O takich rzeczach jak to, że Patrycja nie podołała seksowi analnemu z mężem po odpowiednim przygotowaniu, a dała radę na biurku "ot tak", szkoda pisać.

Natomiast granica między dobrym erotykiem (nawet bardzo dosłownym), a porno dla porno przebiega między innymi - bo różne kryteria można zastosować - na linii fabularnej. Nawet konkretny tartak da się tak obudować historią bohaterów, ich motywacjami, tłem i całą resztą, że ewentualne drzazgi nie będą przeszkadzały. Natomiast gdy na godzinę tekstu dobre 50 minut to seks, seks, a do tego jeszcze seks, odczuwamy przesyt. Nawet gdy jest opisany bardzo dobrze, a tutaj jednak trochę mu brakuje. I uwierz, @Smoke, wiem to po sobie, bo też mi się zdarzały literackie orgie, prowadzące w zasadzie donikąd.

pokątne opowiadania erotyczne
Witamy na Pokatne.pl

Serwis zawiera treści o charakterze erotycznym, przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich.
Decydując się na wejście na strony serwisu Pokatne.pl potwierdzasz, że jesteś osobą pełnoletnią.

Pliki cookies i polityka prywatności

Zgodnie z rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Potrzebujemy Twojej zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych przechowywanych w plikach cookies.
Zgadzam się na przechowywanie na urządzeniu, z którego korzystam tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie moich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania przeze mnie ze stron internetowej lub serwisów oraz innych parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych i w celach analitycznych.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz w regulaminie serwisu.