Nieposkromione marzenia (XVII)
25 października 2026
Nieposkromione marzenia
48 min
Poniższy tekst znajduje się w poczekalni!
Gruby mężczyzna w garniturze sprzed kilku lat siedział za biurkiem i martwił się. Martwił się zawsze, ale dzisiaj bardziej niż zazwyczaj. Tylko przez kilka pierwszych lat miał “normalną pracę”. Teraz, kiedy był szefem, wolałby o tym zapomnieć. Menedżer, przełożony, kierownik czy dyrektor, niemal od zawsze organizował komuś pracę, po czym wracał do swojego gabinetu. Już piąty rok zarządzał w tej firmie informatycznej, ale wciąż nie rozumiał młodych ludzi od komputerów… Wszystko robił na czuja i bał się, że w końcu ktoś się zorientuje… Do znudzenia robił jedną rzecz — po milimetrze zwiększał wymagania i ograniczał wypłatę. Jeżeli ktoś się zwolnił, cóż, jego sprawa. Jego przełożeni, którzy za jedyny kompas mieli kalkulator, byli zadowoleni. Zazwyczaj mijało dużo czasu, zanim zwolnił się ostatni pracownik, który cokolwiek potrafił, słupki spadały na łeb na szyję i wtedy pracę tracił on sam. Mimo wszystko był zadowolony i dumny ze swojej kariery, ale wciąż bał się, że ktoś odbierze mu jego biurko, jego gabinet i możliwość dyrygowania ludźmi. Od kilku dni czuł się nieswojo w tym gabinecie, który uważał za swoją małą twierdzę. Wręcz jakby był obserwowany. Usłyszał pukanie do drzwi. Westchnął ciężko, wiedząc, że czeka go trudna rozmowa, ale chciał to już mieć z sobą i jak najszybciej wyjść. Wykpi się jakimiś pilnymi obowiązkami i zostanie na parę dni w domu.
— Proszę! — przecisnął słowa przez zasznurowane usta.
Łysiejący, młodszy facet w kraciastej koszuli wszedł niepewny krokiem. Oboje starali się grać wyluzowanych, ale szło mi bardzo źle.
— Siadaj Mateusz. Poprosiłem cię o rozmowę, bo w czasie rutynowej kontroli zastanowiła mnie jedna kwestia naszej struktury zatrudnienia.
— Słucham…
— Wiesz jaką wagę przykłada firma do… — Na wszelki wypadek wcześniej zapisał sobie te trudne słowa — Równego traktowania pracowników, inkluzywności i sprawiedliwego podziału obowiązków.
— Tak wiem i właśnie tej sprawie chciałem… — Grubas uciszył podwładnego wyćwiczonym gestem uniesionej dłoni.
— Porównałem dane i okazało się, że mamy na zleceniu człowieka, który w sumie ma zakres obowiązków równoważny z resztą pracowników… — Teatralnym ruchem założył okulary i przeglądał papiery jakby widział je pierwszy raz w życiu — Ten… Piotr…
— Tak! — Mateusz aż niemal podskoczył na krześle. — Chciałem o nim porozmawiać! Wie szef jaki ważny jest dla nas ten projekt, jak zależy nam na czasie. Facet stara się jak mało kto, no i myślałem…
— Ze względu na dobro i stabilność tego strategicznego projektu — Znów przerwał wyuczoną formułką. — I za twoją oczywistą rekomendacją podjąłem decyzję, żeby zatrudnić go na stałe, zgodnie z naszą polityką. Ciebie wyznaczam jako odpowiedzialnego za wdrożenie go i przeszkolenie w celach firmy, oraz jej wartościach.
— Tak… — Pokiwała głowa ponad flanelową koszulą.
— Postaraj się to zorganizować jak najszybciej, nie chcę, żeby niepotrzebne przestoje utrudniały pracę. Załatw to do końca tygodnia.
— Tak szefie…
Mateusz wstał i nerwowo pożegnał się, ale szef był już zajęty swoimi myślami. Wyszedł na korytarz i głęboko wypuścił powietrze. Ufff… Poszło o wiele łatwiej niż się spodziewał. Boże, jak to dobrze mieć za sobą… Jednak internet, mimo wielu prób, nie przygotował go na niektóre aspekty rzeczywistości. Miał ogromną nadzieję, że teraz będzie mógł wrócić do swojego nudnego przed ekranem, za którym zatęsknił.
***
Tydzień wcześniej…
Sobota przebiegała nijako. Trochę posprzątał, dokończył kilka krótkich rzeczy do pracy, dzięki czemu do wieczora nie myślał o tym, co robi Dorota na dzisiejszej randce… Dźwięk telefonu wyrwał go z zamyślenia. Mateusz dzwoniłby w wolny dzień? Może chciał zadzwonić do kogoś innego? Połączenie było na tyle długo, że nie mogło być mowy o pomyłce. Odebrał.
— Cześć! Sorry, że ci zawracam głowę w weekend. Możemy porozmawiać?
— Jasne! Co tam?
— Wiesz… Dzwonię, bo rozmawiałem z szefostwem a propos twojej umowy. Zrobiłem tak jak ci mówiłem, wiesz, prawo pracy, równe traktowanie itp… — zawiesił głos.
— No? — Piotrek starał się brzmieć obojętnie.
— Nie był zachwycony moim gadaniem… — zimny płomień wybuchł mu w piersiach.— stary, nie wiesz ile musiałem o tobie opowiadać…
Kolejna pauza był nie do wytrzymania, ale już wiedział, co zaraz nastąpi, więc czekał cierpliwie na katowskie ostrze, które przetnie jego kolejną nadzieję.
— I z wielki bólem serca… Zgodził się! Ugrałem, że do kilku miesięcy będziesz miał umowę!
— Serio? — spytał niedowierzając.
— Serio! Czuł się trochę postawiony pod ścianą, że korzystają z usług takiego człowieka, a ma najsłabszą umowę. Jedyne o co prosił, to żeby dokończył ten projekt co go zaczęliśmy, żeby pokazać górze, że nie ma co do ciebie wątpliwości, ale to chyba nie problem, jak myślisz?
— Nie, co ty! — Emocje wzięły górę. — Dawaj i jedziemy z tematem!
— No i git! Nie spodziewałem się po tobie niczego innego! To działaj, a ja dalej drążę twoją sprawę. Aha! Wyślę ci zaproszenie— gdzieś za tydzień idziemy na imprezę sushi, mamy oczywiście miejsce dla ciebie i osoby towarzyszącej.
— Będę na bank, dzięki za wszystko!
Rozpierała go euforia, miał wrażenie, że zaraz zacznie unosić się nad ziemią. Nie zamierzał dzisiaj spać, poczeka na Dorotę której trzeba będzie wszystko opowiedzieć. Wystarczyło, że poczeka ledwie do północy…
Stukot wysokich obcasów i zgrzyt klucza w zamku chyba nigdy go tak nie zelektryzował. Sto razy wyobrażał sobie ten moment i chciał go odebrać idealnie, nie wstał więc z kanapy, tylko zawołał w stronę korytarza.
— Cześć!
— Hejka!
— Dobrze się bawiłaś?
— O tak, było ekstra! — Zdjęła buty, usiadła na na kolanach, objęła szyje i z łotrzykowskim uśmiechem pocałowała w usta. — Może sam sprawdzisz?
Wzięła jego rękę i wsadziła sobie między nogi i cały jego plan wziął w łeb.
— Och… ! — serce wzbiło się do galopu — To.. z jego powodu?
— Tak! Jak tylko w drodze powrotnej zaczęłam znowu o nim myśleć od razu zrobiłam się mokra… Coś wspaniałego— miał sztywnego kutasa prawie cały czas! Stawał mu raz za razem! Nie wiedziała, że seks może tak wyglądać…
— Wow, to.. dobrze słyszeć. Co nie?
— Muszę się z nim jeszcze raz umówić, już tęsknię za jego fiutem…
— Dorota, ja nie wiem czy ten facet to jest akurat dobry pomysł…
—Kochanie — Zmartwionym głosem pocałowała go w czoło.— Wiesz, że to tylko seks, prawda?
— Dorota, ale to twój były chłopak z liceum. To nie to samo co ci obcy faceci, ja…
— Piotruś, kocham cię nad życie. Od Daniela potrzebuję wyłącznie jego grubego fiuta…
Widziała jego niewyraźną minę. Pamiętała, jak ciężko przeżył to co powiedziała odnośnie ewentualnej ciąży. Najwyraźniej nie pogodził się z jej decyzją. Widocznie potrzebuje trochę więcej czasu…
—… Grubego fiuta i jego zawartości. Nawet jeżeli zajdę w ciążę to dziecko będzie moje i twoje. Jego możesz potraktować jako dawcę spermy. Co prawda w ekskluzywnym opakowaniu, ale tym się na razie nie przejmuj. Może łatwiej by było gdybym cię zaprosiła na kilka moich spotkaniach i widziałbyś na własne oczy jak ktoś we mnie leje? Byłbyś świadkiem gdy ktoś zmajstruje mi dzidziusia i zobaczyłbyś kiedy zostałeś ojcem?
Czuła, jak szybko się podnieca i jak rośnie mu krocze napierające na jej udo. Mózg skapitulował w momencie przy erotycznej opowieści którą mu snuła.
— O! To musiało by być mega! — napięcie wygrało i spytał słabym głosem — Czy ja też mógłbym się z tobą potem pieprzyć? Wiesz, żebym miał wrażenie, to będzie moje…
— Hahaha! Kochanie, dobrze wiesz, że nie. Od tego mam innych mężczyzn. Poza tym jestem wyjątkowo otarta po ruchaniu takimi rozmiarami. No i jest minimalne ryzyko, że twój plemnik jakoś mógłby się przedrzeć, a tego byśmy nie chcieli…
— Miał dużego? ? — wypalił odruchowo Piotrek i momentalnie zawstydził się, że prosty, żenujący popęd wygrał z informacją, że własna żona nie chce ryzykować rozmnażania się z nim.
— Hahaha! Widzę, że coraz bardziej interesują cię cudze kutasy? — rozpięła mu spodnie i przypomniała, że ma też swojego, którego zaczęła masować. — Z takim maluchem to nic dziwnego, że jesteś zafascynowany olbrzymami… Dobrze, skoro cię to tak ciekawi, owszem. Miał baaardzo grubego. Może przeciętnej długości, ale był mega gruby i miał ogromną główkę! Kiedy mnie posuwał czułam go w całym brzuchu! Nawet zażartowałam, że wygląda jak borowik, hahaha! Nie bardzo mu się to spodobało, więc złośliwec jeden wsadził mi do ust i zaczął dławić aż się nie spuścił! Wtedy stwierdził, że mamy remis!
— Skończył w twoich ustach? ! — Opowiadała to wiele razy, ale za każdym czuł błyskawicę przeszywającą jego serce…
— Wypełnił mi prawie całe usta i lał wciąż kiedy wyciągnął, więc jeszcze zrobił mi maseczkę na twarzy. W sumie to dobre na cerę, więc miło z jego strony.
— Dorota…
— Zachowywał się jak prawdziwy zwierzak. Pieprzył mnie, lał na mnie, leżał chwilę i znowu zaczynał od początku. Wiesz, że za każdym razem kończył na moim ciele? Chyba podniecał go widok kobiecego ciała zaznaczonego jego spermą. Biedak nie wiedział, że mam tak wspaniałego męża, który odzyskuje dla siebie swoją żonę za każdym razem, więc starał się na marne. Choć mocno…
Wsadziła mu ręką do spodni i zataczała coraz szersze kręgi na mokrym penisie i rozszerzające się oczy Piotrka wskazywały, że idzie jej świetnie. Pocałowała go głeboko w usta i centymetr od jego warg wyszeptała:
— Może miałbyś ochotę wymasować biedną cipkę swoim języczkiem? Wiesz jak ona to lubi po ciężkiej nocy…
— Tak, jasne!
— Kochany jesteś. Zacznij od piersi, czuję, że zostało tam sporo jego śladów. Poza tym wiem, jak lubisz doprowadzać mnie do porządku po bałaganie, którzy faceci robią z moim ciałem… .
Przywarł do jej aromatycznych piersi o słonym, metalicznym smaku. Cały czas pilnował, by żebrzący o uwagę fiut znajdował się w zasięgu jej miłosiernej ręki. Kiedy były już czyste, zjeżdżał coraz niżej liżąc każdy centymetr jej ciała. Przełożył ją obok, a ona Rozłożyła nogi by poczuł żar jej kwitnącego krocza. Natychmiast przywarł do jej wilgotnej szparki penetrując łapczywym językiem jej wnętrze.
— Oh tak! Może masz masz małego penisa, ale nikt nie liże cipki tak jak ty! Liż do czysta, nie zostaw żadnego śladu tamtego kutasa! Chcę być tylko twoja!
Ssąc, liżąc i kreśląc szalone figury między jej wargami szybko doprowadził ją do orgazmu. Kiedy oprzytomniała przyciagnęła go do siebie i pocałowała w czoło.
— Dziękuję ci… Wiesz co by mnie teraz podnieciło jeszcze bardziej? Mógłbyś strzepać sobie swojego kutaska nad moimi pośladkami a potem posprzątać swój bałagan… I poprzedni też?
Nie czekając odwróciła się na brzuch i wypięła lekko w jego stronę swoją obłędną dupę. Chwyciła pośladki obiema rękami, ugniatając je i rozszerzając na zmianę. Zauważył, jak mokra jest szpara pomiędzy nimi… Nie chciał się zastanawiać. Chwycił chuja w rękę i zaczął polerować. Wyobrażał sobie jak jeszcze parę godzin temu inny kutas rozciągał jego żonę, dając jej krzyczące orgazmy, jeden po drugim… . Jak bardzo musiał ją rozciągać i jak grubymi strugami lał po jej ciele, próbując zawładnąć ją dla siebie… Na myśl o wytryskach lądujących na jego żonie zaczął spuszczać wypełniając przestrzeń między pośladkami swoim nasieniem. Kiedy tylko spadła ostatnia kropla i uspokoił swój charkot zachęciła go ruchem ręki by wziął się do dzieła. Momentalnie wsadził twarz w jej tyłeczek, nie dając wątpliwościom ani chwili. Zaczęła mruczeć i dyszeć ponownie. Kiedy poczuła się czysta przyciągnęłą go do siebiei wtuliła w jego ramię
— Jesteś w tym świetny! Pamiętasz jak na początku ledwo byłeś w stanie dotknąć spustu językiem? Teraz liżesz i połykasz jak odkurzacz, jak zawodowa spermopijka! Oj przepraszam poniosło mnie, jak najlepszy mąż na świecie, który chce mieć swoją kobietę tylko dla siebie!
Sapnął nerwowo co miało przypominać śmiech, ale słabo wyszło.
—A tobie jak minął weekend?
Z niemałą dumą i zadowoleniem opowiedział o rozmowie z Mateuszem. Dorota słuchała i z każdym słowem wzbierał w niej coraz większy gniew. Wszystkie jej najgorsze przypuszczenia się potwierdziły… Nie wiedziała tylko, czy to Mateusz próbuje oskubać jej męża poprawiając swoją pozycję przed szefem, czy też taka jest polityka tajemniczej “góry”. Nie musiała się zastanawiać, rozwiązanie było tylko jedno…
— Napisz mu, że będziemy.
— Na pewno? Wydaje mi się, że masz wtedy… no… randkę?
— Na pewno. — Odparła nieco mocniej niż chciała i by załagodzić ton dodała z uśmiechem — musisz mieć wejście smoka na początku, żeby dobrze cię zapamiętali w firmie.
Pocałowała go w czoło i westchnęła ciężko na myśl o wieczorze z sushi, futomaki i kawiorem…
Impreza integracyjna miała odbyć się wieczorem, była więc najwyższa pora do działania **. **R ano poprosiła, żeby zawiózł ją do pracy ich luksusowym autem. Mogła równie dobrze wziąć taryfę, ale potrzebowała jego bliskości, chociażby przez te dodatkowe pół godziny. Posiedziała w biurze może z godzinę, żeby mieć pewność, że nie spotka męża i kazała sekretarce poinformować dyrektora firmy Piotrka, że jedzie do niego na spotkanie — po przekazanej informacji ma się rozłączyć nie czekając na odpowiedź. Dałaby wszystko, żeby nie musieć tam jechać, ale Piotrek był dla niej najważniejszy. Nie chciała męczyć się ani minutę dłużej, więc wyszła na ulicę i idąc machała na przejeżdżające taksówki, aż któraś się nie zatrzymała. Po parunastu minutach wysiadła przed budynkiem, który zdecydowanie lepiej wyglądał na stronie internetowej. Doświadczona w korporacyjnej pracy bez problemu znalazła drogę do sekretariatu. Stukot szpilek z daleka anonsował jej przybycie. Nie pierwszej młodości sekretarka wyszła jej na przeciw z wyciągniętą ręką. Również była doświadczona i mimo, że jako niższa rangą nie powinna pierwsza wychodzić z taką inicjatywą, to skutecznie blokowała dostęp do gabinetu, a w ostateczności mogła nachalną osobę po prostu nie wypuścić ze swojego uścisku. Dorota była na to przygotowana i odwzajemniła gest.
— Potrzebuję piętnastu minut z twoim szefem. Idź na kawę.
Szelest wciśniętego w rękę grubego pliku banknotów wykonał swoje zdanie. Nawet gdyby kupiła dwie… I tak została by jej równowartość miesięcznej pensji.
— Tak pani Bożeno…
Spytał bezpłciowym głosem gruby mężczyzna w garniturze sprzed kilku lat, pochylający się nad rozłożonymi na biurku papierami. Dopiero cisza po której rozległ się dźwięk przekręcanego w drzwiach zamka zwrócił jego uwagę. W jego gabinecie stała wysoka szatynka, ubrana profesjonalnie, ale i z pazurem, jak prawniczka z amerykańskich seriali biurowych które tak uwielbiał. Na co dzień raczej stronił od przebojowych kobiet, których trochę się bał, trochę nie rozumiał, a w głebi wiedział, że nie ma im nic do zaoferowania. Teraz nemezis przyszła do niego sama.
— Dzień dobry. Dorota, firma Zosnidio.
— Dzień dobry… Bogdan… — wybąkał zaskoczony i przytłoczony gdy tak stała przy samym biurku i patrzyła na niego z góry. Nie zdążył powiedzieć nic więcej.
— Nie znamy się osobiście, ludzi na naszych stanowiskach w tym mieście jest mało, więc siłą rzeczy wiemy nieco o sobie.
— Tak, kojarzę… Ale nie wiem w jakiej sprawie…
— Zaczęliście ostatnio spory projekt i nie do końca ogarniam ten temat w całości, prawda?
Mężczyzna poprawił się na fotelu i w końcu przypomniał sobie, że jest u siebie.
— Pani… Doroto? Nie mam w zwyczaju rozmawiać o zawodowych sprawach z byle kim. To są wewnętrzne sprawy firmy!
— Mhm… — Mruknęła.
Odgarnęłą papiery i ostentacyjnie usiadła na brzegu stołu. Otworzyłą torebkę. Wyciągnęła telefon, papierosy i wizytówkę, którą mu podała.
— Wygooglujesz sobie i zaczniemy jeszcze raz.
Niepewnie wziął bilecik i dwoma palcami zaczął wstukiwać jej personalia w wyszukiwarkę.
— Tutaj nie wolno palić! — obruszył się na dźwięk odpalanego od zapałki papierosa.
— Nie mam w zwyczaju odmawiać sobie przyjemności na którą mam ochotę — powiedziała trudnym do określenia tonem.
Paliła kilka razy do roku, w chwilach największego stresu. Teraz był idealny moment. Zaczął przeglądać listę artykułów. Kilkanaście artykułów z prasy branżowej, z zarządzania, kilka z kobiecych gazet chwalącą swoją przedstawicielkę z sukcesami. Robiło wrażenie i drażniło własną ambicję.
— W czym mogę pomóc? — Uśmiechnął się profesjonalnie.
— Robicie nową rzecz, którą do końca nie ogarniacie. Chcę pomóc.
— Zespół przekazał mi, że mają pewne wyzwania, ale radzą sobie dobrze i w planowanym czasie.
— Dobrze wiemy, że to nie dzięki zespołowi, tylko podwykonawcy.
— Owszem… Mamy dodatkowego członka zespołu, który pomaga w jednej kwestii, ale..
— Ale bez niego sobie nie poradzicie. I to jest fakt.
— Poinformowano mnie, że zespół już nabywa kompetencje w tym obszarze i za kilka miesięcy będzie samodzielny. Tak w ogóle to dlaczego rozmawiam z panią na ten temat? ? Obruszył się coraz bardziej poirytowany. Gdyby nie była kobietą zareagowałby ostrzej.
— Dlatego, że ten podwykonawca to mój mąż.
Mężczyzna mrugał oczami patrząc na nią tępo, ale wewnętrzny kalkulator działał na najwyższych obrotach oceniając ile może tutaj ugrać.
— Nie wiem co miałbym zrobić z taką informacją…
Rzuciła papierosa niedbale na stertę papierów. Obeszła biurko, obróciła ku sobie jego fotel, oparła się rękami o jego podłokietniki.
— Wykorzystać na swoją korzyść… — Wyszeptała zmysłowo kilkanaście centymetrów od jego twarzy. — Zatrudnić na stałe i mieć unikalnego pracownika tylko dla siebie. Z odpowiednim wynagrodzeniem.
— Szanowna pani, nie tak wygląda nasz proces rekrutacyjny…
— Zdaje się, że powiedzieliście mu coś zgoła innego? — nuta groźby zawisła w powietrzu.
— Mamy stabilny zespół, który nauczy się czego trzeba, a poza tym jestem zobowiązany do przestrzegania zasad…
— Zasad, ze frajera wykorzystuje się do końca a potem spuszcza w kiblu machając z uśmiechem na do widzenia? — Mimowolny uśmieszek był najlepszą odpowiedzią, przeszła więc do czynu. — Ja też będę zobowiązana…
Nie traciła czasu na dalsze biurowe gierki. Zaczęłą rozpinąc mu pasek.
— Co pani robi? ! — Krzyknął, ale się nie poruszył.
— Przekonuje pana do racjonalnego działania, które wszystkim przyniesie korzyść.
W końcu udało jej się wyciągnąć mizernego penisa spomiędzy fałdów ubrań i tłuszczu. Na szczęście był już postawiony na baczność. W duchu odetchnęła z ulgą, nie wytrzymałaby z obrzydzenia gdyby okazał się impotentem, który wymaga wiele zachodu. Od razu zaczęła go pieści obiema rękami. Grubasek westchnął głęboko i odchylił się na fotelu. Z dwojga złego wolała już patrzeć na jego twarz.
— Nie ma potrzeby przedłużania tej rozmowy, oboje znamy realia, swoje oczekiwania i wiemy jak to skończymy.
— Nie, ja nie mogę, są zasady, procedury, ja nie mogę tak sam…
— Skończ z tymi bajkami, jesteś tu szefem, prawda?
Znów zaczął się plątać i wić, ale bez efektu. Jej mina coraz bardziej tężała i zanim zdążył zareagować wypuściła na jego sztywne, wstydliwe przyrodzenie dużą porcję śliny. Jęknął gdy poczuł ją wraz z poruszającymi się coraz szybciej dłońmi.
Kurwa mać. Pomyślała. Jak taki prosiak może się opierać tak długo? ! Nie było innej rady. Wyprostowała się i odwróciła. Mężczyzna odetchnął z ulgą, ale mylił się myśląc, że skapitulowała. Podciągnęła spódniczkę, opuściła majtki do kolan i wypięła się siadając na nim. Rozpaczliwie wyciągnął ku niej swoje słabe ręce, ale zamiast ją powstrzymać, jedynie chwyciły nacierające pośladki i wspólnie z nimi podążyły do jego krocza. Brzuch był na tyle duży, a fiutek krótki, że pieściła go jedynie tyłkiem. Wyglądał na piwniczaka, który się nie zorientuje. Od razu położyłą sie jego torsie wciskając mu pachnącą erotycznymi perfumami szyję prosto w twarz.
— Dogadamy się, czy mam poczekać aż się spuścisz i dorzucisz w gratisie połowę wypłaty na alimenty na dzieciaka? ?
— Nie! Proszę panią, proszę przestać! — Panikował podczas gdy ocierała się o niego powodujące emocjonalne tsunami.
— Mogę na chwilę przestać, ale i tak zaraz wystrzelisz, więc się lepiej zdecyduj.
— Dobrze! ! ! — Zakwiczał zdyszany.
Wstawała już gdy zaczął widowiskowo tryskać na swoje spodnie, koszulę i jej pośladki. Obcesowo sięgnęła po pierwszą—lepszą kartkę z biurka, podtarła się i odłożyła ją na miejsce. Zdyszany i niedowierzający w to co tu właśnie zaszło patrzył w szoku jak powoli się ubiera, sięga po oparty o segregator, wycelowany wprost na niego telefon.
Był jej wdzięczny, że wyszła nie odezwawszy się już ani jednym słowem…
Dorota w kilka kwadransów dokończyła pracę w swoim gabinecie i kręciła się na fotelu. Miała ochotę zadzwonić do jednego ze swoich sprawdzonych facetów, ale nawet gdyby któryś od razu wsiadł w auto nie zdążyłaby się zrelaksować w ich towarzystwie. Nie chciała wyjść na zdesperowaną. Myśl o wykorzystaniu do tego Piotrka odrzuciła od razu. Miała już na niego inny plan na wieczór… Może wtedy odreaguje, ale po tym jak zapowiadał się jej dzisiejszy dzień, nie będzie to dla męża łatwe. Westchnęła znużona i zmuszona czekać kilka godzin na kolejny żenujący epizod, który będzie ją czekał tego dnia…
Piotrek skończył pracę trochę wcześniej, więc miał odpowiednio dużo czasu, żeby przygotować się do imprezy. Kilka dni wcześniej kupił odpowiednie ciuchy z tej okazji. Nie epatował elegancją, ale były zaprojektowane i bardzo drogie, więc tylko ktoś znający się na rzeczy będzie w stanie to zauważyć. I to specjalnie dla tych ludzi z wyższej sfery to robił… Nastrój nieco popsuł mu SMS Doroty, że na miejsce dojedzie prosto z pracy. Wyobrażał sobie, że wejdą do knajpy razem, a jej wygląd sprawi, że wszystkim opadną szczęki. No cóż, nawet spóźniona będzie zjawiskowa.
Zjawił się kilka minut po umówionej godzinie. Przy długim stole były tylko dwie osoby, co zirytowało go nieco. Z jednej strony chciał okazać trochę nonszalancji, z drugiej wciąż czuł się na tyle zależny od widma przyszłej umowy, że rozsądniej było nie dawać najmniejszych odczuć, że na nią nie zasługuje. Pracownicy powoli schodzili się. Ostatni był Mateusz, nieodzownie w kraciastej koszuli który robił zamieszanie już od progu.
— Cud godny Jezusa! Kto inny potrafi po trzydziestce zebrać dwunastu przyjaciół, żeby każdemu pasowało? ? Tylko ja!
Faceci ryknęli śmiechem.
— Nasz dyrektor nieboraczek wymówił się słabym zdrowiem, więc mamy ekstra flaszkę do podziału. Pierwsza kolejka za Bogusia, reszta za nas!
Butelka zrobiła ekspresowe tempo nad kieliszkami, po czym palce i pałeczki wyciągnęły po kawałki sushi na zakąskę.
— To teraz na drugą nóżkę za naszego być może nowego, miejmy nadzieję, współpracownika! Za Piotrka! Chlup!
Zapowiadało się, że dzisiejszy dzień będzie bardzo intensywny…
— Wiesz, że będziesz jedynym człowiekiem w tej firmie, który dostanie się do firmy w taki sposób? — Zagaił wesoło Mateusz klepiąc go po plecach.
— Wiem jaką macie rekrutację i jestem cholernie wdzięczny, że mogę do was dołączyć…
— Haha! W tej branży wdzięczność ma termin ważności tylko do końca dnia, na niej samej daleko nie zajedziesz. Jedyne co się liczy to przydatność. Im lepiej rozwiążesz komuś problem, tym lepszym kolegą jesteś…
Piotrek pokiwał głową i zauważył ukradkowe uśmiechy i wymieniane spojrzenia. Zrozumiał w lot, że przyszły (miejmy nadzieję) szef urabia go w sposób, który pracownicy znają już na pamięć. Nie podobało mu się to, ale wszystkie oczy były zwrócone na niego i musiał się dostosować.
— W rozwiązywaniu problemów jestem akurat zajebisty. —Odparł z celowo przesadną powagą, co spowodowało śmiech słuchaczy i zaskarbiło mu sympatię.
— No i to się chwali! Popatrz na te uśmiechnięte gęby— kiwnął na przypatrujących się im ludzi. — przez najbliższe miesiące będziesz ich prawie szefem. Będziesz ich musiał nauczyć jak się rozwiązuje problemy z naszym aktualnym projektem. Będziesz miał dzięki temu sporo wsparcia i zachwycisz Bogusia, który z przyjemnością dam ci wtedy umowę! Jego zdrowie! Wielkiego nieobecnego!
Piotrek uśmiechał się nerwowo i zbladł kiedy wzniesiono kolejny toast. Przecież miał już dostać tą pieprzoną umowę! A teraz okazuje się, że ma nauczyć cały zespół wszystkiego co wie i to na ostatniej prostej przed zakończeniem tego projektu… Jaką będą mieli motywację, żeby go zatrudnić, kiedy cała praca będzie skończona? ? ? Wszystkie czerwone światła zapaliły się naraz. Mimo wszystko starał się robić dobrą minę do złej gry, a alkohol bardzo mu pomagał…
Kulturalny small—talk rozwijał się w coraz bardziej ożywioną dyskusję która dzieliła ludzi na grupki. Kieliszki znów się zapełniły.
— Zdrowie pięknych pań! Może Jeszcze przyjdą! Muachachacha!
— Właśnie, Pjoter! Z żoną miałeś przyjść? Jak twoja nie mogła, trzeba było inną wziąć! Haha!
— Heh, wiesz jak to z kobietami, zawsze potrzebują więcej czasu, nie to co my, że zęby się umyje i sprawa załatwiona.
Celna riposta wzbudziła ogólną wesołość. Worek ze sprośnymi żartami się rozwiązał, a każdy był ostrzejszy od poprzedniego. Pewnie sypałyby się jeszcze długo, gdyby nie zakłócił ich coraz głośniejszy dźwięk stukających obcasów, który zmierzał w ich stronę. Każdy, który go usłyszał milkł, a reszta dołączała do grona wybułuszających oczy na zjawiskową kobietę, która się zbliżyła.
— Dzień dobry wszystkim! Znajdzie się miejsce, dla spragnionej kobiety? — spytała głosem tak seksownym, że próżno szukać podobnego w pamięci zgromadzonych mężczyzn. Może poza pewnym gatunkiem filmowym…
— Cześć kochanie!
Dorota posłała całusa mężowi i zaczęła przeciskać się między krzesłami a stołem. Każdy wstawał pośpiesznie udając gentlemana, ale skrycie pożerają ją wzrokiem. Kozaki za kolano, czarna mini, obcisła, wydekoltowana bluzeczka, rozpięta, czarna, skórzana kurtka… Włosy upięła wysoko w kucyk, a makijaż miała tak drapieżny, że nawet impotentowi stanąłby na jej widok. Mijając Mateusza upewniła się, żeby otrzeć się mocno i wyraźnie poczuła jak sztywny już kutas przeskoczył między oboma jej pośladkami niczym bolec z kołą fortuny. “Może nie będzie tak źle”, pomyślała w duchu, nosząc się ze swoim zamiarem na dzisiejszy wieczór. Dosiadła się do Piotrka całująć go krótko, ale namiętnie w usta.
— Co mnie minęło? — spytała rozglądając się i zgodnie z oczekiwaniem wyłapała zazdrosne wymiany spojrzeń.
— przystawki.
— I parę kolejek!
— Dobra, niech wam będzie. To polewajcie karniaki!
Najodważniejszy złapał butelkę i polał Dorocie, w nagrodę mógł zaciągnąć się jej zmysłowymi perfumami. Przechyliła na raz.
— Uch… Słabo wchodzi… Ale brało się gorsze rzeczy do ust. Na drugą nóżkę!
Zamachała kieliszkiem w powietrzu, a faceci roześmiali się gdy udawała wykrzywioną od alkoholu twarz. Towarzystwo bawiło się coraz lepiej, a kiedy zorientowali się, że Dorota nie gryzie się w język i sama potrafi zasunąć zbereźnym żartem to rozkręciło się na całego. Teraz to ona wiodła prym i wynajdywać coraz bardziej kuriozalne argumentu, żeby polewać kolejki. Kto nie był w Szwecji pije! Kto nie doszedł do doliny pięciu stawów pije! Kto nie zaliczył trójkąta pije!
Nie trzeba było długo czekać, żeby wszyscy mieli w czubie. Nadszedł odpowiedni czas. Niby niechcący Dorota strąciłą łokciem miseczkęz sosem sojowym wprost na spodnie Mateusza, który podskoczył zaskoczony, co wywołało ogólną wesołość.
— O kurde przepraszam! — Jęknęła i zaczęła nieudolnie machać serwetkami po jego kroczu. Teraz już wszyscy ryczeli ze śmiechu.
— Spoko, nic takiego… — wybełkotał zmieszany.
— No bardzo śmieszne! Lepiej zadzwońcie do swoich matek, bo pewnie nawet nie wiecie jak pralkę włączyć!
— Ciemne plamy najlepiej zakryć białymi plamami! — krzyknął ktoś i wywołał salwę śmiechu.
— Chodź do łazienki, zrobię z tym porządek.
— Naprawdę nie trzeba…
— Dobra, to ja ci potrzymam drzwi od kibla, a ty dzwoń do swojej starej zapytasz co z tym zrobić.
Kolejna eksplozja śmiechu..
Wyszli przeciskając się między ludźmi. Poczuł co najmniej dwie ręce, które niby przypadkiem prześlizgnąły się niewidocznie po jej kolanie.
Kiedy zniknęli z pola widzenia grad szturchańców i docinek zasypał Piotrka.
— Ja pierdolę człowieku! ! Skąd ty wziąłeś taką petardę? !
— Hahaha! Poznaliśmy się na studiach…
— Ale nie przez tindera, tylko przez pornhuba!
Kolejna salwa śmiechu.
— Jak ty się nie boisz ją na miasto puszczać, ja bym ją chyba wszędzie wozem opancerzony woził!
— Jakby miała być twoja laską, to by z tego wozu do ciebie nie wyszła, hahaha! Kwestia zaufania.
— Podziwiam cię, że tak wierzysz w swojego firewalla!
Dorota weszła z Mateuszem do łazienki. Po jego nieporadnych próbach wycierania plam papierowymi ręcznikami widziała, że jest już dość wstawiony. Idealnie.
— Zostaw. W ten sposób wszystko rozmażesz! — ochrzaniła go i wzięła sprawy w swoje ręce, które z każdym ruchem zjeżdżały coraz niżej. Po wybrzuszeniu na spodniach było widać, że zrobiła na nim wrażenie. Zaczęła je dokładnie omiatać ręcznikami. Zaczął coś bełkotać i nieporadnie ją powstrzymywać, ale bez efektu. Sprawnym ruchem ręki wślizgnęła się dłonią po brzuchu za jego pasem łapiąc palcami za główkę penisa, którą od razu zaczęła pieścić. Niczym rasowy, przerażony prawiczek uniósł ręce. Życie nie przygotowało go na sytuację w której seksbomba dobiera mu się do majtek z jednoznacznym zamiarem. Co prawda internet wspominał, że tak się zdarza, ale zdrowy rozsądek nakazywał traktować to jak legendę i aż do dzisiaj miał rację.
— Myślisz, że możesz tak rozpalać kobietę i odejść bezkarnie… ? ? ? — mruczała mu do ucha.— Widziała jak na mnie patrzysz, jak pożerasz wzrokiem… Pewnie mój ukochany kretyn pokazał ci moje zdjęcia i kutas ci wierzgnął? Postawiłeś się podroczyć machając mu umową przed twarzą aż się nie spotkamy i pobawić się w kotka i myszkę? No to chodź kotku, myszka już na ciebie czeka…
— Jezu! O czym ty mówisz, kobieto! Ja nic nie mówiłem, ja nie…
— Widzę jak się na mnie patrzysz… Jak się o mnie ocierasz… — machnęła lekko stopą zamykając uchylone drzwi i seksownym głosem jaki tylko mogła wydobyć spytała — Podobam ci się, powiedz?
— Boże tak! jesteś ładna, śliczna — jęknął gdy ścisnęła mocniej — Przepiękna! Ale ja nic mu nie mówiłem…
— Ciii… — Uciszyła go kładąc mu palec na ustach. — Wiem jakie są zasady gry. Jesteś szefem i jeżeli coś chcesz — dostajesz to. My, jeżeli coś chcemy musimy coś dać…
Chwyciła jego wciąż uniesioną rękę i wsadziła sobie pod miniówkę. Ugięły mu się kolana gdy od razu dotknął wilgotnej i ciepłej i nieosłoniętej majteczkami cipki.
— Widzisz jak na mnie działasz… ? —zaczęła ruszać jego ręką tam i z powrotem, trąc swoje wargi i zajmując się jednocześnie jego kutasem. Kiedy poczuła po chwili jak nieśmiało wsadza w nią palce, wiedziała już, że wygrała. Ale nie chciała nic zostawiać przypadkowi.
Napalony nie przestawał niezbyt udolnie ją macać gdy rozpięła mu spodnie i uwolniła sprężystego i ewidentnie wygłodniałego kutasa. Chwyciła go w garść i z wyczuciem pchnęła by się cofnął, a po paru krokach usiadł na toalecie za nim. Klęknęła przed nim patrząc mu w oczy z całą lubieżnością na którą było ją stać i objęłą główkę wargami… Jęknął głośno i poruszył się niespokojnie gdy kontynuowałą swoje zabiegi.
— Tego chciałeś, prawda… ? Dogadamy się… ? — Mlaskała dysząc z pełnymi ustami by podniecić go jeszcze bardziej.
— Nie, to nie tak! To nie ode mnie zależy… To dyrektor decyduje… — wił się i sapał.
“Co za oporny kutafon! ” pomyślała. No cóż…
— Nim się nie przejmuj, to twojej decyzji potrzeba…
— Naprawdę, ja mogę tylko zasugerować, ale to on…
Przerwał gdy wypuściła go z ust i stanęła nad nim w rozkroku. Uwolniła swoje obfite i pachnące piersi które podała mu do ust. Od razu zaczął je lizać. Żeby zachęcić go jeszcze bardziej opuściła biodra i drażniła wargami rozgrzaną głowę jego oszalałego z podniecenia fiuta.
— Nie bądź taki skromny kierowniku… Ty decydujesz kogo potrzebujesz w zespole… Obu zależy nam tylko na jednym… Żeby wprowadzić nowego członka…
Czerwony na twarzy, niemal dusząc się między jej cyckami, zdesperowany krzyknął krótko:
— Dobra! Załatwię to!
Uśmiechnęła z powodu swojego zwycięstwa, choć wiedziała w duchu, że nie mogło to się skończyć inaczej.
— Widziałam, że można na ciebie liczyć… — Wyszeptała i bardzo, ale to bardzo powoli opuściła biodra…
Tymczasem przy stole żarciki dalej sypały się w obie strony, ale przedłużająca się nieobecność dwójki gości zaczęła być niepokojąca. Piotrek zastanawiał czy nie iść po nich, ale w tym momencie pojawili się jak na zawołanie. Uśmiechy wróciły na twarze.
— Bez telefonu do przyjaciela, ani do mamy, sytuacja opanowania! Od dziś Mateusz dostaje tytuł “laundry leader” i przekaże wam na callu swoje spostrzeżenia. Jego zdrowie!
Wszyscy zaczęli polewać i nie widzieli z jakim trudem ich szef stara się walczyć z rumieńcem i nerwami…
Czas się powoli kończył i właściciele najsłabszych głów zaczęli zbierać się do domu.
— Choć Piotruś, noc jeszcze młoda, nie możemy jej zmarnować! — Puściła oczko i w towarzystwie zazdrosnych spojrzeń wyszli na parking. W drodze do auta jej humor zmienił się o sto osiemdziesiąt stopni.
— Daj kluczyki. — Nie trzeba było być znawcą, żeby zauważyć, że było wkurwiona nie na żarty..
— Kochanie, przecież wypiłaś i to sporo, lepiej… — Piorunujące spojrzenie wystarczyło za zakończenie dyskusji.
Wsiedli. Zrzuciła szpilki, odpaliła silnik i ruszyła z piskiem opon. Przerażony Piotrek był zbyt zajęty trzymaniem się fotela, żeby komentować jej szaleńczą jazdę wbrew wszystkim przepisom. Kiedy wysiedli na podziemny parking ich mieszkania zauważył, że obu trzęsłym się im ręcę. Nie był tylko pewien co do ich przyczyny u Doroty. Wzięła torebkę i weszli do domu.
— Zmykaj do łazienki, wieczór jeszcze się nie skończył. — Warknęła już nieco spokojniej.
Zadowolony z propozycji puścił w niepamięć napięcie ostatnich sprzed chwili. Wziął szybki prysznic i nagi wszedł do sypialni. Zaskoczyło go nieco, żeby Dorota była wciąż ubrana.Siedziała na brzegu łóżka, a jej zachmurzona mina nie wróżyła nic dobrego.
— Klękaj. — Nie zrozumiał w pierwszym momencie, ale nie dała mu czasu na zastanawianie się. — Już!
Zrobił jak kazała, na środku pokoju. Przewiercała go spojrzeniem. Była wściekła i wciąż pod wpływem alkoholu który zaróżowił jej policzki. Jej piersi falowały w rytm ciężkich oddechów.
— Rozczarowujesz mnie.
Stwierdzenie skierowane do nagiego, klęczącego mężczyzny było znacznie poważniejsze niż by się pozornie zdawało.
— O co ci chodzi? Przecież mieliśmy fajną imprezę, wszyscy nas polubili, zwłaszcza ciebie…
— Hahaha! — Parsknęła poirytowana. — Zupełnie nic nie dociera do tego zakutego łba! Czy ty nie widzisz jak cię wykorzystują? ! Jesteś jedyną osobą, która potrafi im dokończyć kontrakt na dziesięć baniek, a podajesz im wszystko na tacy, jak jakiś frajer! !
— Dorota, to nie tak! — trząsł się pod ostrzałem jej oskarżeń. — Pracuję już z nimi jakiś czas, widzą co potrafię, mówiłem ci, że Mateusz ma zielone światło, żeby mnie zatrudnić, tylko…
— Tylko musisz jeszcze więcej pracować za tą samą kasę, jeszcze bardziej dzielić się tym, co wiesz tylko ty, a już niedługo, tuż tuż czeka na ciebie magiczna, pieprzona umowa! Tylko oddaj wszystko co potrafisz, a na pewno cię zatrudnimy! Przecież na pewno nie zmienią zdania! Zainwestowali w ciebie wiele miłych słów i sushi za dwieście złotych!
Słowa zaczęły do niego docierać coraz wyraźniej… Starał się je wyprzeć, ale po dzisiejszej rozmowie z Mateuszem nie trzeba było więcej, żeby zrozumiał, że sytuacja nie zmierza w dobrym kierunku.
— Nie wierzę… — jej głos złagodniał i osłabł… — Nie wierzę, że po tym wszystkim co przeszliśmy pozwoliłeś się tak robić w wała…
Milczał ze wzrokiem wbitym w podłogę.
— Jeżeli chciałeś, żeby cię jebać w dupę, wystarczyło mnie poprosić! Jęczałbyś przez całą noc i ciekło by ci z fiuta jak suce w rui! — Warknęła złym głosem, choć emocje zaczęły już z niej schodzić.
W sypialni zapanowała cisza ciężka jak głaz. Odchyliła się do tyłu i podparła rękami. Westchnęła ciężko.
— Niczego się nie nauczyłeś. Po raz kolejny musiałam cię wyciągać z bagna w które sam się wpakowałeś.
W końcu podniósł głowę. Ledwie chwilę temu dowiedział się, że ma problem, a teraz okazuje się rozwiązany. Pozostaje tylko pytanie… .
— W jaki sposób… ?
— Domyśl się.
Odganiał od siebie złe myśli, karuzela twarzy współpracowników wirowała mu przed oczami…
— Nie myśl już tak. Temat jest zamknięty, wszystko się ułoży. Ale nie obędzie się to bez reperkusji dla ciebie. Dużo dzisiaj dla ciebie zrobiłam i odwdzięczysz się bez słowa sprzeciwu. Zrozumiałeś?
Kiwnął, składając powoli treść, która do niego coraz mocniej docierała.
— Kładź się. — wskazała głową łóżko. Podciągnęła spódniczkę i od razu klęknęła nad jego twarzą. Zapach jej spoconego po całym dniu krocza aż prosił się o potraktowanie językiem, ale nie śmiał ruszyć się bez pozwolenia.
— Mocno sobie nagrabiłeś, wiesz?
— Wiem…
— Na chwilę spuściłam cię z oka, a ty przestajesz się starać, nie dbasz o mnie…
— Dorota, przecież robię wszystko, co tylko chcesz! Dla ciebie, moje żony! — Tłumaczył się pospiesznie.
— Tak? A ja jestem wciąż twoją żoną? Odzyskałeś mnie po moim spotkaniu z Wojtkiem? Co? Usunąłeś wszystkie ślady cudzego faceta z cipy żony? Należę znowu do ciebie? ?
Znowu zaczął się plątać. Nie miała już dłużej ochoty słuchać tego jęczenia, więc usiadła mu na twarzy nie przejmując się zbytnio czy dochodzi do niego jakiekolwiek powietrze. Kiedy poczuła język wwiercający się w jej ciemną, ciasną dziurkę stwierdziła, że pewnie jakoś oddycha. Zdecydowanie był bardziej pożyteczny kiedy lizał jej dupę a nie pieprzył jakieś głupoty. Rozluźnia się w końcu kiedy poczuła przyjemny dreszcz. Oparła się na łokciach podając mu swoją cipkę rozgrzaną wciąż po przygodzie w łazience restauracji… Wzorowo lizał jej wargi i ssał łechtaczkę. Nie zamierzała jednak zajmować się teraz jego nabrzmiałym penisem, który prężył się centymetry poniżej jej piersi. Miała w zanadrzu innego…
Wystarczająco go dzisiaj upokorzyła, żeby przekonał się bez sprzeciwu do kolejnego kroku… Kiedy cała krew odpłynęła mu już z mózgu, sięgnęła pod poduszkę i wyciągnęła duże dildo które kiedyś razem kupili. Zaczęła nim masować swoje ciemne oczko.
— Och… Teraz zacząłeś się starać… Chciałeś być przy mnie kiedy mnie posuwają… Ja też chcę, żebyś był blisko… Jak najbliżej… Ty też… ?
Zaczęła wodzić główką zabawki po swoich wargach, zbierać wilgoć, “niechcący” zawadzając o jego twarz, delikatnie zaznaczała obecność jeszcze kogoś…
— Mhm…
— Och… Jesteś taki kochany… I czuły… Zawsze kiedy pieprzą moją biedną cipę tymi wielkmi kutasami… I kiedy dochodzę raz za razem… Tak bardzo tęsknię za twoją czułością i delikatnym językiem, który by mnie w tym momencie ukoił… Zrobiłbyś to dla mnie… ?
Wciąż jęczała seksownie wypełniając jego uszy syrenim śpiewem na który mógł odpowiedzieć tylko:
— Tak…
Wsunęła w siebie zabawkę, która przejechała po jego twarzy. Westchnęła jak rasowa aktorka porno.
— Uwielbiam twoją miłość… Widzę ile chcesz dla mnie zrobić.. Widzę, że chcesz mieć moją posuwaną cipę tuż przed oczami… — snuła swoją opowieść po czym bardziej stwierdziła niż spytała — Nie będzie ci przeszkadzało, że jego jajka będą ci się obijały o twarz, a nasze wspólne soki kapały ci do ust…
— Nie… — dyszał zajęty jej słodkim i atłasowym wnętrzem.
Uśmiechnęła się zadowolona z tego jak dobrze go wytresowała.
— Wiesz… Skoro już zastanawiam się kiedy… I z kim… Zajść w ciążę… Możesz mieć w tym swój mały udział… Kiedy mój kochanek będzie mnie pieprzył — przyspieszyła ruchy dildo— i w końcu się we mnie zleje… Tylko do ciebie będzie zależało ile zostanie na twojej twarzy, a ile w moje cipce… Jeżeli wyliżesz mnie szybko… I dokładnie… Będziesz mógł zdecydować kto mnie zapłodni…
Przyjmowała tyle długości zabawki ile tylko mogła. Powolnymi, długimi ruchami wypychała ją w siebie, czując jakby wypełniała cał jej brzuch… Zaskoczyło ją zarówno szybkie bicie jej serca, jak i nieznany dotąd dreszcz w kroczu których doznała słysząc swój głos w opowieść przeznaczonej dla męża. Postanowiła za tym podążyć. Wizja siedzenia na jego twarzy, wspaniale pieszczonej łechtaczki… I wielkiego fiuta posuwającego jąw tym samym momencie… Wyobrażała sobie jak silne, męskie uda uderzają z plaskiem w jej pośladki, rozpychający kutas nie mieści się w jej wnętrznu… Jak ciężkie od nasienia jądra obijają się mu o twarz, a on liże ich oboje…
Czuła, że w zbliżającym orgazmie zaciska się na przesuwającym tłoku. Cała nagromadzona wilgoć wraz każdym ruchem główki wydostawała się na zewnątrz rozpryskując się na twarzy męża.
— O boże, Piotrek! Dochodzę! Czujesz na języku jak drży jego fiut? ! Właśnie spuszcza się się w twoją żonę i twoje usta! ! ! Liż mnie, ssij mnie! Mocno! Aaaaaa! ! !
Spazmatyczne skurcze objęły jej nogi, a pierwszy kobiecy wytrysk którego właśnie doznała trafił prosto w otwarte usta męża… Wyciągnęła zabawk i położyłą się na boku.
—Ufff… To było intensywne… Na żywo musi być jeszcze lepsze. Co myślisz?
Piotrek przyjął podobną pozę obok. Nie potrafił poskładać myśli… Czy fantazja bycia posuwaną i zapładnianą tuż nad jego twarzą mogła ją aż tak podniecnić? Myślał, że tryskające kobiety, to tylko ściema! Tak bardzo pragnął teraz się z nią kochać… Wsadzić swojego żądnego kobiecego ciała fiuta gdziekolwiek, byle tylko dotknąć skrawka jej skóry… Potakiwał tylko w nadziei, że obdarzy go tym zaszczytem… .
— Zrehabilitowałeś się, ale tylko troszkę. Stań tam.
Coraz częstsze sytuacje w których traktowała go i przestawiała jak przedmiot spowszedniały na tyle, że przestał je zauważać. Stanął ze wzwodem na środku sypialni.
Sięgnęła do torebki i wyciągnęła z niej niej nieduży czarny cylinder, nie większy niż butelka piwa. Jego dno było jasnego koloru, ale Dorota trzymała go tak, że nie widział dokładnie.
— Mam dla ciebie coś specjalnego. Oboje dobrze wiemy, że z tymi fiutkiem nie masz szans na żadną prawdziwą cipkę. A po tym jak ostanim się “wykazałeś” w pracy… Cóż, po prędku to się nie zmieni. Postanowiłam więc, że sprawię ci mały prezent…
Mówiła trzymając nowy przedmiot w jednej ręce, a drugą wodziła po nim palcami.
— Jak ci się podoba? ?
Stał przed nią nagi, podniecony, ze sterczącym fiutem, nie mając pojęcia na co patrzy. Spytał niepewnie.
— Dorota, co to jest? ?
— Oh! Nie udawaj głupiego! — zirytowała się w momencie— Tyle zboczonego porno oglądałeś i nie wiesz? ? To jest sztuczna cipka.
Odwróciła zabawkę jasnoróżowym otworem w jego stronę. Przełknął głośno ślinę, oddychał ciężko. Właśnie wyciągnęła na wierzch kolejne jego brudy, które wydawały się bezpieczne. Od kiedy wiedziała? ? Czy ten ostatni rok to był jej pomysł? ? Niemożliwe, nie… przecież sam wiedział, że ma problem z erekcją, był u lekarza, ona przejęła stery ich związku bo zaczęła zarabiać… . Nie, chyba ma jakąś paranoję!
— Naprawdę jesteś taki zaskoczony? — jej podniesiony głos wyrwał go z odrętwienia i spojrzał na niąjuż przytomnie. — Wydawało mi się, że takie zabawki były częste na wielu twoich ulubionych pornosach z rogaczami? Wiesz, takich gdzie inni ruchają facetom ich żony, a oni spuszczają od samego widoku, albo wszadzają zwiędłe fiuty w sztuczne cipy? Chyba już wtedy czułeś, że tak naprawdę to była jedyna na jaką zasługujesz. Dlatego postanowiłam zrobić ci prezent… Specjalnie wzięłam najciaśniejszą, żebyś cokolwiek poczuł.
Zaczęła wodzić paluszkiem wokół dziurki. Materiał dość dobrze imitował otwór, wargi, oraz łechtaczkę.
— Wygląda dość realistycznie, prawda?
Zebrała ślinę i delikatnie wypuściła ją na miękką powierzchnię i wsadziła palec do środka.
— Mmm… W środku jest niemal jak prawdziwa! Spróbuj!
Podeszła i wyciągnęła rękę w jego stronę. Wahał się, ale wyciągną swoją. Palcem dotknął silikonowej powierzchni warg, która był chłodne, ale dość przyjemne w dotyku. Ostrożnie wsadził palec na około dwa centymetry.
— I jak? Myślisz, że ci się spodoba?
Nie był pewien co ma robić. Z jednej strony wyglądało to strasznie upokarzająco, żeby włożyć fiuta w jakiś kawałek plastiku. Z drugiej był okrutnie podniecony, a nie pamiętał kiedy ostatni raz naprawdę zamoczył… Nagłym ruchem pchnęła w jego stronę, tak, że cały palec zagłębił się w środku. Cofną rękę jak oparzony. Roześmiała się w głos widząc jaki jest spłoszony.
— Boże, kochanie! Ciebie już onieśmielają nawet sztuczne cipy! Naprawę, nie wiem jak to się stało, że pozwalam ci na dotknięcie swojej…
Myśl, że niezadowolona Dorota może wrócić do tematu jego porno ostatecznie przeważyła decyzję.
— Dobrzę, mogę spróbuję.
Spoważniała i opuściła ręce, a jej mina była wyraźnie zacięta.
— Ile razy rozmawialiśmy już na ten temat? ? Nie waż mi się tutaj odzywać tym swoim zbolałym “proszę… ”, albo “mogę spróbować”. Chcę od ciebie usłyszeć jasną deklarację i zaangażowanie, a nie jęczenie jakiejś łajzy! — Przedrzeźniała go bez litości.
Wyglądało to jak typowa połajanka leniwego ucznia, któremu wielokrotnie powtarza się formułkę, którą ma wyrecytować i którą notorycznie olewa i zapomina.
— Przepraszam… Tak, pozwól mi się pobawić… tą sztuczną cipka… Mam ochotę, wsadzić w nią kutasa. — starał się brzmieć zimno i sztywno, ale jego napięty jak struna głos całkowicie zdradzał ogromne pożądanie, którego nie sposób było ukryć.
Uśmiechnęła się szeroko. Na taką odpowiedź liczyła i starannie przygotowała się do tej rozmowy, żeby potoczyła się w określony sposób. Stanęła za nim i objęła jego szyję. Jej włosy lekko łaskotały jego barki, a ciepły zapach perfum stwarzał błogie wrażenie. Pocałowała jego kark co spowodowało obłędny dreszcz na całym ciele. Przeniósł ręce na jego krocze. Przystawiła otwór do główki penisa drażniąc go, a lekkim dotykiem paznokci pobudzała jego drążek żeby był w stanie wsadzić w jedyna cipkę gotową na jego przyjęcie.
— No dalej, postaraj się… postaw go chociaż na tyle, żebyś dał go radę wsadzić do tej lateksowej dziurki… — szeptała zgryźliwie gryząc go w ucho licząc, że gniew i frustracja zrobią swoje…
Zaczął oddychać głębiej i ciężej, jego fiut wyraźnie nabrzmiał krwią kiedy na niego zerkała, ale daleko jeszcze było do zadowalającego ją efektu. Zaczęła delikatnie obijać się biodrami o jego nagie, wydepilowane i niemal kobiece pośladki.
— Hmmm… twój mały przyjaciel nie wydaje się być chyba zainteresowany swoją nową koleżanką, prawda?
— Poczekaj, daj mi chwilę… — odpowiedział podenerwowany niecodzienną sytuacja i jej wyraźną presją.
— Nie wiem na co mam czekać, skoro widok cipki nie robi na nim wrażenia? A może powinnam ci opowiedzieć jak przebiegłą moja ostatnia randka… ? — szeptała mu podnieconym głosem do ucha — Może jak usłyszysz jak potraktowano cipkę twojej żony to przypomni ci się do czego można użyć tego twojego siusiaczka? ? Wiem jak bardzo lubisz słuchać kiedy prawdziwi mężczyźni ruchają twoją żonę…
Wyprostował się wciągając głośno powietrze.
— A więc na początek trzeba mieć długiego… . grubego… chuja, który staje na zawołanie kiedy widzi kobietę którą chce wygrzmocić… — Rozpoczęłą swoją lubieżną opowieść gładząc opuszkami jego gładziutki woreczek z jajkami. — Takiego jak Michał, który dał mi cztery wspaniałe orgazmy w tym tygodniu… Nie bądź zaskoczony, nie informuję cię o wszystkich mężczyznach, którzy potrafią mnie zaspokoić. Mam swoje potrzeby, a oni tylko czekają, żeby jej zaspokoić…
— Uwielbiam jego silne szorstkie ręce… — przeniosła dłoń z klatki piersiowej mężą na jego krtań, nie przestając obijać się o jego biodra. — uwielbiam jak trzyma mnie nimi za szyję, jak brakuje mi tchu, gdy bez ogłady wpycha mi swojego wielkiego fiuta między pośladki, o właśnie tak… Wypełnia mnie całą i żadna gra wstępna nie jest potrzebna, bo od razu robię się mokra… czujesz mnie? Czujesz moje biodra? A chciałbyś poczuć jego fiuta? Jak rozpiera i wypełnia twoją męska pizdę, która przyjmujego go całego i wita swoją wilgocią?
Mruczał z zamkniętymi oczami, podczas gdy ona posuwała go wyimaginowanymi ruchami, cedząc słowo po słowie wraz z każdym klaśnięciem odbijającym się o jego pośladki. Bezwstydnie manipulowała jego podnieceniem sącząc mu do ucha najbardziej perwersyjne scenariusze, które chciała na nim zrealizować… Ale żeby żeby go przekonać musiała najpierw wypełnić jego rozszalałą przed wytryskiem wyobraźnię, swoimi pomysłami… Musiała przyjąć jak najwięcej, a potem, powoli kiełkowała jako jego własne, nieśmiałe rządze…
— Przekonasz się kiedyś… Obiecuję cię… Jakie to przyjemne uczucie, być tak posuwanym od tyłu i czuć te ciężkie jądra, które obijają się o twoje uda… . Mmm… Cudowne… Musisz wtedy koniecznie ścisnąć razem uda, żeby poczuć każdy fragment kutasa… Uwierz mi poczujesz nawet jak jego żołądź ślizga się po twoim wnętrzu. Jest w tej pozycji coś takiego dzikiego, podniecającego, że dochodzę w kilka chwil… To nie jest powolna rozgrzewka i długie spokojne posuwanie, wszystko jest takie nagłe! Zdziera z ciebie majtki, pcha na ścianę, każe się wypiąć… Chce ci się krzyczeć kiedy wchodzi w twoją nieprzygotowaną cipkę, ale głos ci więźnie w gardle zaciśniętym jego rękami… Brakuje ci tchu, robi ci się ciemno przed oczami, wydaje ci się że zaraz zemdlejesz, ale w momencie kiedy uwalnia ręce, jestem już mokra i gotowa, wszystkie barwy są żywe jak w obrazach, a jego fiut wydaje się rosnąć w nieskończoność…
Z zadowoleniem poczuła na dłoni efekt jaki wywarła na mężu. Penis wyprężył się w gotowości do penetracji, a napletek wypełniał się od podniecającego śluzu…
— Gdybyście wy, mężczyźni nie byli taki szowinistami i histerykami, to założę się, żebyście nawet nie chodzili do pracy, tylko się ruchali całymi dniami i spuszczali w tyłki… Zobaczysz jakie to boskie uczucie, kiedy fiut pęcznieje ci w środku, gorący oddech na karku przyśpiesza, i czujesz każdy wyrzut spermy, która nie mieści się w tobie i spływa ci po udach…
Teraz był już gotowy do tego co zaplanowała. Podeszła do brzegu łóżka, gdzie położyła się na plecach. Piotrek patrzył nerwowym wzrokiem nie wiedząc na czym się skupić — na zakazanym owocu jej zaróżowionych i lśniących wargach cipki, którego skosztowania mu permanentnie odmówiła, czy też na sztucznej zabawce leżącej ledwie kilka centymetrów powyżej na brzuchu.
— Chodź, możesz teraz udawać, że mnie posuwasz, a ja będę mogła sobie obejrzeć twoja podnieconą buźkę. Pamiętasz jeszcze jak to się robi? — Zapytała ze zlośliwym uśmiechem i nutką zadziorności.
Pokiwał głową i podszedł bliżej polerując nieśmiało swoją pałkę, zerkając na nią nerwowo.
— Tylko nie waż się dotknąć mojej cipki swoim robaczkiem, nie uwierzę w żadne “niechcący”, zrozumiano? ? — Skarciła go za wczasu, przypominając na każdy kroku gdzie jest jego miejsce. Automatycznie pokiwał głową, choć chyba nawet nie przyszło mu do głowy, że byłby zdolny do takiego zuchwałego nieposłuszeństwa…
Kiedy tylko zbliżył się wystarczająco blisko uniosła złączone nogi i oparła mu je na ramionach. Tubka wypełniona silikonową szparką trzymała między zaciśniętymi udami, ułatwiając zdobycie choć namiastki przyjemności. Zaczęła gładzić jego klatkę i biodra dodając mu nieco odwagi.
— No dalej, możesz zaczynać, pokaż na co cię stać. Jeżeli udowodnisz mi na zabawce, że wiesz jak używać fiuta, to może kiedy się końcu nauczysz, pozwolę ci na swoją cipkę…
Kiedy do tego doszło… Jego kochana, cicha, spokojna i pokorna Dorotka, która zawsze mu towarzyszyła i bez słowa skargi wspierała kiedy tylko potrzebował… Była tak oczywista jak powietrze do oddychania i słońce na niebie… Okrutne zrządzenie losu zepchnęło go na samo dno, a tymczasem jego żona, nie wiadomo kiedy, wydrapała swoimi pazurami drogę na sam szczyt. Ta różnica pomiędzy nimi była drastycznie widoczna, ale dla Doroty było to centrum jej życiowej energii. W każdym słowie i każdym geście syciła się swoją dominacją, powoli degustowała ją, szukając co krok nowego smaku do skosztowania… On tymczasem stał przed nią nagi, niesprawny, upokorzony do granic możliwości, niewystarczający nie tylko do zaspokojenia jej, ale nawet do dotknięcia jej rozkosznych miejsc… Pomimo tej radykalnej degradacji i zdeptania jego ogromnej niegdyś dumy, odczuwał przedziwną, wewnętrzną ulgę. Ulgę od potrzeby kimś wielkim, od potrzeby parcia na szczyt, od konieczności robienia wielkich rzeczy. Zredukowany do bycia nikim, mężem TEJ pani Doroty, miał paradoksalne wrażenie wolności. Nic nie mógł, więc nic nie musiał, niewiele się po nim spodziewano, więc nie odczuwał takiej presji… To wszystko w zamian za podporządkowanie, posłuszeństwo, ocean upokorzenia… I gumową cipę, trzymaną przez sarkastycznie uśmiechniętą żonę, która jako jedyna mogła przyjąć jego byle jakiego fiuta.
Wsadził w nią ostrożnie czubek penisa i drgnął lekko w kontakcie z chłodnym i wilgotnym silikonem. Powoli zagłębiał się w nią wtłaczając śluz aż do dna zabawki.
— Dalej! Pieprz cipkę, bo inaczej zupełnie zapomnisz jak to się robi, hahaha!
Masowała jego uda, zachęcając do głębszej penetracji. Odchyliła głowę i zaczęłą jęczeć.
— O taaaak… Uwielbiam twojego kutasa Michał… Jesteś o wiele większy od mojego męża… Nie ma z tobą szans…
Czuła jak jego ruchy robią bardziej nerwowe i pewniejsze. Zacisnął ręce na jej nogach i powolnymi, długimi i mocnymi ruchami poruszał się w silikonem tunelu rozkoszując się każdą sekundą… Przez chwilę znów poczuł się jak prawdziwy facet. Tak jak kiedyś…
— Nie przestawaj… Ta cipka jest tylko twoja Michał… . Możesz ją pieprzyć kiedy tylko chcesz… — Dyszałam i jęczała jak nigdy podczas ich seksu, którego tak dawno już nie było… — Wiesz, że opowiadam swojemu mężowi o naszych spotkaniach? Nie, nie ma nic przeciwko. Wie, że jest słabo wyposażony i chce, żebym była szczęśliwa. A sam wiesz jak twój gruby kutas uszczęśliwia moją cipkę…
Przez gęstniejącą mgłę podniecenia Piotrek spojrzał na nią z autentycznym zaskoczeniem. Miał silne wrażenie, że to nie był element gry i próba drażnienia czy podniecenia tylko autentyczne wyznanie…
—Serio! Uwielbia słuchać ze szczegółami jak mnie pieprzysz! Ledwu mu staje, ale kiedy opowiadam co robisze ze mną na randką ma żelazną erekcję! Najbardziej go podnieca kiedy mu opisuję jak się we mnie spuszczasz… Pamiętasz kiedy posuwałeś mnie na od tyłu na masce samochodu, wtedy, w nocy? Pamiętasza jak mocno mnie wtedy wypełniłeś? ? Widziałam jaki byłeś zdziwiony kiedy od razu, szybciutko założyłam majteczki… Chciałam zatrzymać w środku jak najwięcej twojego nektaru, żeby go pokazać mężowi… Szkoda, że tego nie widziałeś, prawie trysnął kiedy zobaczył jak ze mnie wyciekasz…
Dyszał nad nią głośno, niepewny czy ma odskoczyć jak oparzony na te słowa. Gdyby to zrobił straciłby… Mimo wszystko, groteskowe przedstawienie było jedną z niewielu rozkoszy na które mu pozwalała…
— Tak wspaniale mnie pieprzysz Michał… Uwielbiam to! ! ! Przy tobie zawsze jestem taka mokra… Nie mogę doczekać, aż mnie znowu zalejesz… ! — Nie powiedział nic, ale było po nim widać, że słowa działają na niego jak opium i jest w stanie myśleć tylko o jednym… Ujęłą w ręce jego policzki — Och! ! ! Uwielbiam cię! Wiesz czego chcę..
Wwiercała się w niego dzikim wzrokiem i kręciła biodrami.
— Chcę, żebyś mi to zrobił…
Powoli i systematycznie, słowo po słowie kierowała jego pożądanie w określoną stronę. Widziała, że idze za nią jak po sznurku, dokładnie tam gdzie go prowadziła. Kiedy znalazł się na drodze bez odwrotu, nadepnęła na jego męską dumę i z wyczuciem obróciła obcasem kilka razy by zabrać resztki męskości które jeszcze zostały…
— Proszę, zrób mi to! Och tak! ! ! Michał! ! ! Tak! ! ! Tryśnij we mnie! Zlej mi się głęboko i zapłodnij mnie na oczach mojego męża chce nosić twoje dziecko! ! ! — Wiła się rozrzucając teraz ramiona z włosami w nieładzie zasłaniającymi jej twarz.
Patrzył na nią wściekle, purpurowy na twarzy… Był kompletnie zdruzgotany i zdezorientowany okrucieństwem, które mu zadawała, ale ten akt perwersji, zwierzęcej rządzy i najbardziej przerażajacego tabu wykrzyczanego prosto w twarz podniecały go poza jego najśmielsze granice. W takim stanie był gotów zrobić i powiedzieć wszystko, byle tylko ta chwila upiornej rozkoszy trwała w nieskończoność. Nie był w stanie ogarnąć przytłumionym rozumem ile Dorota dla niego robi…
Odgarnęła włosy z twarzy i z przenikliwym spojrzeniem spytała go:
— Tak bardzo chcę żeby Michał dał mi dziecko! A ty? !
Zastygł. Początkowo nic nie odpowiedział, a jego łamiący się oddech był jedynym dźwiękiem w pomieszczeniu. Nie była w stanie wyczytać nic z jego napiętego wzroku… Czy posunęła się o krok za daleko? Czy postanowił się sprzeciwić jej tresurze? Chwila wydawała się przeciągać w nieskończoność… Zaczęła docierać do niej myśl, że przegrała to starcie, kiedy powolnym ruchem dopchnął silikonowy tunel do końca wzdychając ciężko i broniąc się przed potężnym dreszczem, który w każdej chwili skutkować nieuchronnym orgazmem… Żadne z nich nie musiało mówić. Ten gest wytłumaczył wszystko co do tej pory między nimi zaszło i co będzie się działo dalej. “Tak! Chcę, żeby się w ciebie spuszczali! Chcę być przy tobie i trzymać cię za rękę kiedy te te zwierzaki będą wypełniały twoją cipę spermą! Chcę siedzieć obok gdy nasienie rozlewające się po twoim podbrzuszu zapłodni twoje jajeczko! Pozwól mi dotykać twojego zaokrąglonego brzuszka wiedząc, że to co w nim rośnie nie jest moje! ” Piotrek uspokoił się i jakby zapadł w sobie kiedy uświadomił sobie co się stało przed chwilą. Ona starała się nie dać nic po sobie poznać, ale od wrażenia aż zakręciło jej się w głowie. Oto właśnie wytresowała sobie na własność prawdziwego kukolda. Podniecającego się kiedy inni mężczyźni pieprzyli jego żonę… Akceptującego, że to właśnie oni, a nie własny mąż zapłodnią ukochaną, a jego nasienie wyląduje w kiblu bądź na podłodze… Takiego, który jeszcze będzie dopominał się o więcej i skomlał o kolejną opowieść w którym będzie go upokarzała do granic możliwości, a on znów będzie o krok od wytrysku…
Pociągnęła go ku sobie i położyła na plecach. Szybko i sprawnie zgarnęła poduszki i kołdry i zwinięte byle jak wcisnęłą pomiędzy nich. Biodra uniosły mu się znacznie powyżej poziomu głowy. Klęknęła pomiędzy jego rozłożonymi nogami. Zabawka którą teraz to ona go trzepała, zbliżała się i oddalała od jego twarzy niebezpiecznie blisko. Zrozumiał w mig czego od niego zażąda i wiedział, że kiedy tylko otworzy usta będzie mógł powiedzieć tylko jedno. “Tak”… Przyjął ze spokojem i smutkiem, że jego bezwartościowe nasienie może zostawić dla siebie… Nie był już w stanie dłużej wytrzymać.
— Zawsze ci mówiłam, że nie zawsze wiem czego chcesz, za to wiem czego potrzebujesz? Teraz w końcu masz to czego chciałeś i czego potrzebowałeś, tak jak w twoim ulubionym porno… Ale masz zaskoczoną minę! Myślisz, że jesteś taki sprytny, że nie mam pojęcie co robiłeś po nocach i czemu zamykasz laptopa jak tylko oddalasz się od niego na centymetr?
Już wtedy czułeś dokąd zmierzasz, co? Marzyłeś o tym, co? Przyznaj? Wielkiemu prezesowi, zdobywcy świata, wstyd ci było wcześniej przyznać, że nie jesteś w stanie zadowolić swojej kobiety? Potrafiłeś mnie zaskoczyć, zrobić coś ekstra, ale wiedziałeś, że z tym fiutkiem będziesz musiał mydlić oczy kwiatami, drogimi autami i wycieczkami? Nawet nie miałeś jaj, żeby jak prawdziwy mężczyzna przyznać, że powinieneś dać to do zrobienia komuś kto to potrafi. Ja musiałam sama ci pokazać co i jak. Popatrz jak ci teraz kapie z fiuta na samą myśl? ? Dopiero kiedy znalazłam sobie porządnego fiuta, który wypełni mi szczelnie całą cipę, dopiero wtedy stoi ci jak na zawołanie na sam widok. Taki teraz jesteś — w końcu zobaczyłeś, że dopiero jak ktoś ci wygrzmoci żonę tak że krzyczy a paznokciami targa pościel i godzinę dochodzi do siebie — dopiero wtedy ci stanie!
— O boże jestem blisko!
— Tak! Ruchaj, ruchaj szybciej! powiedz mi to… patrz mi w oczy i powiedz jeszcze raz czego dla mnie chcesz!
— Chcę, żeby cię pieprzyli inni faceci, żeby cię ruchali swoimi wielkimi fiutami! Niech cię zalewają! ! ! Chcę tego! Chcę to widzieć!
— Och… ! tak pokaż jak mają mnie pieprzyć! Pokaż mi, a pozwolę ci się spuścić i wleje ci twój spust do ryja!
Gniew i upokorzenie znalazły upust w przyspieszonych ruchach bioder, które obijały się wściekle o cylinder. Z lekkim podnieceniem zauważyła, że gdyby nie był to kawałek silikonu, tylko kobiece wnętrze, to mógłby naprawdę ją skrzywdzić…
— Dorota… — Wyjęczał.
— Gdzie dzisiaj się zlejesz? !
— Do ust Dorota… Do swoich ust…
— I… ? ?
— I grzecznie wszystko połknę… — Wił się w udręce i ekstazie.
Podnieciła się jego posłuszeństwem i trzepała już na pełnej prędkości. Kiedy się wyprężył odrzuciła zabawkę i polerowała go ręką, celując dokładnie w środek twarzy. Po kilku sekundach poczuła skurcz jąder i tłoczony przez penisa płyn, który dosłownie eksplodował z główki białą chmurą. Ciężkie, aromatyczne krople padały na szeroko otwarte oczy i usta właściciela.
— Zlizuj to! ! Szybko!
Zaczął połykać bez zastanowienia, oblizywał usta i natychmiast otwierał przyjmując kolejne strugi własnego nasienia.
— Dobra spermopijka! Dalej! Dalej! — Ponaglała przez zaciśnięte zęby.
Pomimo, że dawała z siebie wszystko, kolejne strzały skapywały już tylko na brzuch. Kiedy wraz końcem orgazmu spadła ostatnie krople, zebrała je palcami i wsadziła mu do ust, które oblizał gdy tylko poczuł znajomy smak.
Piotrek dyszał ciężko z zamkniętymi oczami. Nie byłby teraz w stanie spojrzeć żonie w twarz. Wysunęła się spod niego i wstała. Dzisiejsza nauczka powinna dać mu do myślenia. Nie pozwoli nikomu, ale to absolutnie nikomu zrobić krzywdy własnemu mężowi. Ale też nie zawaha się przywołać go do porządku i skrócić smycz gdy przekroczy wyraźnie nakreślone przez nią linie…
antechinus
Jak Ci się podobało?