@davidC - jeśli faktycznie opowiadanie powstało w dwa dni na telefonie, to tym bardziej doceniam. Oczywiście wciąż nie mam zamiaru udawać, że jest pozbawione wad, niedoróbek i baboli, natomiast nieraz spotykaliśmy się z deklaracjami, że "ja nad tym pół roku pracowałem, a wy nie doceniacie, zawistne pokątne złamasy" 😛 podczas gdy takie "dzieło" naprawdę było absolutnie nieczytalne. A to jest.
Z drugiej strony - po co się spieszyć? Oczywiście każdy chce się podzielić swoją pracą, ale warto po napisaniu tekstu odłożyć go, niech się przegryzie w spokoju, później do niego wrócić, przejrzeć jeszcze raz "na chłodno", tu coś dopisać, tam usunąć i w miarę możliwości samemu poprawić, co wymaga poprawek. Efekty bywają zaskakujące 🙂
Witam serdecznie nowego autora na Pokątnych i od razu odpowiem na wątpliwość zawartą w przedmowie: nie widzę powodu, by to opowiadanie miało być ostatnim. Owszem, nie jest może jakoś wybitne fabularnie, tu i ówdzie można by się przyczepić także do warsztatu (a to przecinek zaginął, a to didaskalia dialogowe wymagałyby pewnych poprawek), ale bez przesady. Tekst jest co najmniej przyzwoity nie tylko jak na debiutanta i chętnie przeczytam kolejny - czy z tego samego uniwersum, czy też zupełnie nową historię 🙂
@Tejot - dajmy czas bohaterkom, by się nam porządnie przedstawiły. Mnie się zdarzało dłużej opisywać wygląd samej postaci i miejsca, w którym się znajduje, a tutaj mamy już zawiązanie całej akcji. Dlatego czekam cierpliwie na kolejne epizody i to raczej więcej niż jeden.
Tekst jest krótki, więc nie ma co się specjalnie nad nim rozwodzić i na razie ograniczę sie do dwóch spraw. Pierwsza to didaskalia dialogowe, które zazwyczaj wyglądają tak:
- Trzy słowa rozmowy - dłuuugi opis tego, co bohaterka robi, myśli, jaka jest pogoda i co będzie wieczorem w telewizji - dwa słowa rozmowy.
Zastanów się, czy nie lepiej byłoby takie opisy dawać w osoby akapit, ograniczając didaskalia do "Riley powiedziała / Blair odparła" itp
Druga kwestia dotyczy powtórzeń: na początku mamy zaraz obok siebie kilka "monitorów", z których drugi lub trzeci mógłby zostać zastąpiony jedynie "ekranem", bo domyślnie będziemy już wiedzieli, że nie chodzi o smattfona. Na dodatek najpierw mamy informację, że na prawym monitorze wyświetla się godzina, a dopiero później, że są dwa - logicznie byłoby lepiej przedstawić to czytelnikowi odwrotnie, natomiast samą godzinę można nawet wrzucić w zdanie niezwiązane z monitorami, np. "spojrzała na zegarek / leżący na biurku smartfon / zegar na ścianie / cokolwiek" i wtedy podać porę. Ba, nawet gdzieś za oknem może być widoczny zegar np. dworca czy budynku administracyjnego, co doda kolorytu tłu.
W podsumowaniu: tekst kojarzy mi się z typowym anglojęzycznym erotykiem, napisanym w narracji trzecioosobowej - poprawnym, ale bezpiecznym z formie. Na ile interesującym w treści, to się jeszcze zobaczy 😉
Skoro chcesz porad, @KasiuTS, to proszę bardzo:
- przede wszystkim niespecjalnie rozumiem publikowania tak krótkiego epizodu. Poprzednia część miała ponad pół godziny, jakąś fabułę i budowanie relacji między bohaterami, a obecna? Toż to jedna scena, która powinna być co najwyżej wstępem do dalszego ciągu historii, ale nie odrębnym rozdziałem,
- tagi znów się nie zgadzają. Trans? Gdzie? Na razie chłopak się przebiera w damskie ciuszki (dopisuje "crossdressing") i nic poza tym,
- poza tym technicznie jest lepiej niż było na początku, choć wciąż nie mam pewności, czy ejaj gdzieś nie maczało w tym palców. Jeśli natomiast nie i jest to tylko Twoja praca przy pomocy np. ortografa/sentencecheckera, to idź dalej tą drogą.
W skrócie: potencjał na interesującą opowieść o przemianie młodego chłopaka i związanej z nią blaskach i cieniach wciąż jest, byle tylko nie rozdrobnić jej na taką drobnicę. A w jaki sposób poprowadzisz historię, to już jest Twój wybór. Ja mam za sobą współpracę z autorami, beta-czytaczami czy redaktorami na różnych etapach powstawania tekstu, i efekty bywały... różne.
Ale, jak w następnym zobaczę ponownie te same błędy, to...
...to uprzejmie doniesiesz do wyższej instancji, która zorganizuje publiczną egzekucję (bo w żadne niezawisłe sądy po drodze bawić się nie będziemy) delikwenta ku uciesze gawiedzi 😛
PS Ilustracja na razie jest ze stocku, ale każdemu autorowi przysługuje wybór własnej - byle z możliwie legalnego źródła, a nie google/instagram/pinterest/deviantart i temu podobne.
Powiem tak: przeczytane i ogarnięte na tyle, żeby w ogóle nadawało się do publikacji, ale jakim kosztem... Nie wiem, co to było za "forum tematyczne", ale koniecznie podziel się z nami tą informacją, autorze, żebyśmy trzymali się od niego z daleka. Bo nawet pomijając samą treść (o czym za moment), to jakim cudem nikt nie zauważył tych wszystkich błędów, które popełniłeś, to ja nie wiem. Inna sprawa, że sam powinieneś sporą część z nich poprawić, bo podkreśliła je nawet przeglądarka.
Po kolei więc:
- dialogi zaczynamy zawsze od nowego akapitu, więc zapis typu:
"Marek wziął ręcznik i powiedział: - Wika, daj koc, bo mam takiego, że mi się pod ręcznikiem nie mieści."
jest błędny. Same didaskalia dialogowe to też jest jedno wielkie sobiepaństwo, które polecam skonfrontować z poradnikiem: https://fantazmaty.pl/pisz/poradniki/jak-zapisywac-dialogi/
- wszystkie Ty, Wy, Ciebie, etc. zapisujemy mała literą. To opowiadanie, nie list,
- ilością drobnych błędów w rodzaju braku / nadmiaru polskich znaków (od "klekneła" po "wzięłą") czy najzwyklejszych literówek można by obdzielić ze trzy takie teksty. Większość udało mi się wyłapać, ale na pewno nie wszystkie,
- gdzieś w połowie wysypało się formatowanie akapitów i albo były one rozdzielone niepotrzebną przerwą, albo odwrotnie: odseparowane chyba twardą spacją, a nie enterem, bo sklejały się w jedno,
- interpunkcja? A co to takiego?
- o mój, moja, jego, jej, Marek, Marka, Wiki, Wika, Bartek, Bartka, wódka, wódki itp. nawet nie ma co wspominać,
- podobnie jak o fabule, bo o ile na początku mamy nawet jakiś wstęp i przynajmniej ogólne przedstawienie bohaterów, to momentalnie idą oni do tartaku i zaczynają rżnąć, aż wióry lecą 😛
Może to mój dobry dzień, ale zezwalam (co widać) na publikację opowiadania na łamach Pokątnych. Natomiast jeśli jeszcze raz zobaczę coś takiego, to bez porządnych poprawek nawet do poczekalni nie wpuszczę.
Co prawda jeśli zacznę szukać, to nadal znajdę jakieś pomniejsze niedoróbki, ale bez przesady. Tekst i tak jest lepszy (co wciąż nie znaczy, że nie wiadomo jak dobry, więc polecam uważać z popadaniem w samozachwyt 😉 ) niż niejedno "dzieło" niejednego doświadczonego autora ze strony głównej. A skoro tak, oddaję swój głos za awansem.
@Jmalkowich - doceniam, natomiast widzę też pewien problem: za każdym razem, jak coś zmieniasz, kasujesz formatowanie wcięć akapitowych, które później muszę (niby nie muszę, ale wiadomo) przywracać. Kiedy następnym razem poprawisz, co masz poprawić, zaznacz wszystko i kliknij funkcję "wcięcie paragrafu" w edytorze, bodaj drugi przycisk od prawej.
A teksty przejrzę, zwłaszcza dwa z nich, które najbardziej mi się spodobały 🙂
Z jednej strony podoba mi się ogólny kierunek, w którym podążą Twoja twórczość, autorze. Powiem więcej: gdyby wspominany już @Tejot podesłał mi ten tekst i napisał "wygrzebałem coś takiego z szuflady, technicznie jest trochę niedopracowane, ale zerknij, czy warto nad tym popracować", to do głowy by mi nie przyszło, że nie on jest autorem. I tak, byłoby warto 🙂
Natomiast mniej podoba mi się to, że @jamer106 zwracał Ci uwagę już kilka razy, a nawet rzucił w Ciebie całą analizą statystyczną (i to rzucił celnie), a i tak wciąż robisz dokładnie te same błędy w tych samych miejscach. Ja od siebie zacytuję tylko jeden fragment:
Jan był szczuplejszy, a jego ciało nie kryło przed nią żadnych niespodzianek — oswoiła je tak dobrze, że od dawna przestała patrzeć. Tomasz był cięższy, szerszy i większy, na tyle wyraźnie, że w brzuchu poczuła ten sam ostry dreszcz, który spadł na nią wcześniej przy widoku dłoni męża na obcym materiale.
Tomasz dostrzegł jej spojrzenie, lecz nie skomentował go.
— Jesteś większy od Jana — powiedziała Nina.
Tomasz nie poruszył się. Obserwował jej twarz, czekając na dalszy gest. Przesunęła dłonią po jego udzie i uklękła między jego kolanami.
1. Wiemy, że jeden jest większy od drugiego i nie trzeba tego powtarzać chwilę później
2. Tomasz to, Tomasz tamto, Tomasz jeszcze co innego. To nie jest dramat czy inny scenariusz, w którym trzeba co chwila wypisywać "Hyzio, Dyzio, Zyzio". Najprościej jest dać bohaterom coś, co ich odróżnia od reszty: jeden blondyn, druga szatynka, trzeci w okularach, no cokolwiek, a później używać tych cech jako zamienników imienia, względnie podążać za tym, co robią - np. jeśli ktoś tyle co zdjął koszulę, to może być "półnagi" itp.
3. Jej, jej, jego, jego, husia-siusia. No ileż można?
Wciąż czekam, @Jmalkowichu, na opowiadanie, którego będzie można wypromować na stronę główną nie po, a jeszcze przed uwagami. Bo umiejętności masz, dość jasno nakreśloną wizję swojego stylu też, ale ewidentnie trzeba Cię popychać, byś postarał się bardziej niż na 30%.
Wyprzedziłeś mnie, @jamerze, swoim komentarzem, ale może i dobrze, bo podsumowałeś statystycznie coś, co mnie się tylko i aż wydawało po szybkiej lekturze na etapie przygotowania do publikacji. Jak widać słusznie 😉
Mimo tego i tym razem powstrzymam się od krytykanctwa, gdyż autor sam zaznaczył, że jest to jego wcześniejszy tekst i nawet po wypucowaniu detali technicznych spod spodu wciąż będą wychodziły takie zdania jak choćby:
Trzymał ją dokładnie tak, jak rano trzymał nadgarstki nad obracającą się gliną
które w ogóle nigdy nie powinny powstać. A szkoda, bo sama historia, choć niepozbawiona typowo tartacznych momentów (Alicja dochodzi "na stole w niecałą minutę" jeszcze w trakcie gry wstępnej, po czym niemal od razu klęka, bo scena bez lodzika oczywiście się nie liczy 😛 ), ma swoje momenty, a całe tło w postaci warsztatów jest naprawdę interesujące.
W podsumowaniu: mogło być chyba nawet lepiej niż przy drugim opowiadaniu, wyszło mocno średnio, ale przynajmniej widać, ze @Jmalkowich się stara i przynosi to efekty.
@Tejot - no właśnie nie w tym rzecz, że nagle nasza droga @Alexa zaczęła pisać tartaki trzeciej kategorii, ale tu mi coś lekko zgrzytnie w fabule, tam powtórzenie się powtórzy i temu podobne atrakcje. I teraz nie wiem czy faktycznie jakość cyklu naprawdę trochę spadła (choć wciąż wielu autorów może sobie co najwyżej o takiej pomarzyć), czy raczej udziela mi się nadczepialstwo po ostatnich wybrykach z poczekalni.
Ocenę całości zostawiam innym, natomiast rzuciło mi się w oczy coś, czego i tak nikt inny nie zauważy:
Czuła się świetnie. Z Radeczkiem wybrali się do fokarium na Helu, a potem wodolotem do Gdyni. (...) Narzekał, że nie wzięli Reksia, ale ten źle znosił pobyt w dużych skupiskach ludzkich.
O ile mi wiadomo, psów do fokarium i tak nie wpuszczają, natomiast nie to jest największym moim zarzutem. Akcja większości wydarzeń cyklu dzieje się nad Bałtykiem (chyba że na pustyni 😛 ), bohaterowie odwiedzają nawet wyżej wymieniony ośrodek, więc WHERE FOKI? Się pytam i składam oficjalne zażalenie na brak opisów płetwiasto-wąsatych serdelów! 😀
No i powróciła nasza szanowna pokątna Wilczyca 🙂 Co prawda pozornie baluje sobie spokojnie na zwyczajnym wycieczkowcu, ale jak się lepiej przyjrzeć, to atmosfera zagęszcza się niczym na "Titanicu", kiedy wszyscy nagle uświadomili sobie, że "Andrzej...", znaczy "Łukasz, to jebnie". Nie ukrywam, że czekam na kolejne części!
PS Niech drugi fan serii w postaci @Tejota potwierdzi (lub zaprzeczy), bo mam wrażenie, że tu i ówdzie tekst wymaga ponownego przejrzenia, gdyż pojawiły się w nim drobne, ale jednak zauważalne niedoróbki, których wcześniej nie było. Choć może być to wspomniane subiektywne wrażenie, bo ostatnimi czasy cierpię na poważny nawrót alergii na babole 😛
Zgadza się - na czas moderacji edycja jest zablokowana. Teraz można już modyfikować tekst do woli, przy czym polecam pamiętać, że dodanie np. całego nowego akapitu nie spowoduje z automatu, że będzie on identycznie sformatowany jak reszta i trzeba pilnować choćby wcięć czy długości myślników w dialogach. Tak czy inaczej powinno być już wszystko w porządku.
Choć drugie opowiadanie jest niemal tej samej długości, co pierwsze, to faktycznie dzieje się w nim więcej - przy czym mam wątpliwości, czy nie zbyt wiele, zwłaszcza jeśli chodzi o samą konstrukcję. A to dlatego, że zmieniasz narrację z czasu teraźniejszego na przeszły, co chwila dodając komentarze / przemyślenia / jak zwał, tak zwał, głównej bohaterki-narratorki, aż w pewnym momencie można się w tym pogubić. Tym bardziej że o ile w "Zamieci" oddzielałeś wyraźnie niewielkie, czasami dosłownie kilkuakapitowe fragmenty, o tyle tutaj nie robisz tego w ogóle, przez co całość zlewa się w jedną ścianę tekstu. Zastanów się proszę, autorze, czy nie lepiej byłoby zaznaczyć liniami podziału (możesz zrobić to sam w edytorze, jest dostępny w pełnej wersji strony w menu użytkownika pod "edytuj tekst) miejsc, w których jedna warstwa narracyjna wyraźnie przechodzi w inną, ewentualnie dopisując parę zdań tu i ówdzie, by granica była bardziej widoczna.
Co się natomiast tyczy ogólnego wrażenia, to klimat opowiadania kojarzy mi się z jednej strony z tym, co prezentuje nam choćby @Tejot, a z drugiej z nieco już zapomnianym cyklem "Złotowłosa" (do poszukania), czyli ogólnie bardzo pozytywnie. Gdyby przejrzeć całość czujnym okiem, usuwając ewentualne drobne niedoróbki - które zapewne zaraz wskażą co uważniejsi czytelnicy - i sprawić, by narracja stała się chociaż trochę czytelniejsza, mielibyśmy solidnego kandydata do awansu na stronę główną, a to już jest osiągnięcie samo w sobie przy tak krótkim stażu 🙂
@kussmar - nikt nie wymaga od Ciebie, żebyś w pierwszym swoim opowiadaniu uraczył nas idealnie napisaną i równie starannie sformatowaną epopeją w dwudziestu częściach, przed którą całe gremium autorskie klęknęłoby z zachwytu. Natomiast nawet od osoby początkującej można wymagać pewnych rzeczy, za których brak dostałbyś po łapkach od nauczycielki w liceum (a przynajmniej mojej nauczycielki w moim liceum 😉 ). Zasady budowania zdań dłuższych niż "Baska miała ładny biust" może i gdzieś kiedyś słyszałeś, ale to było dawno i nieprawda, zasób słownictwa (zwłaszcza tego typowo erotycznego, masz co najwyżej przeciętny), a cały wstęp do opowiadania jest krótszy niż mój komentarz (naprawdę sprawdź sobie, w którym momencie pojawia się pierwsze zbliżenie na wiadome części ciała). Chciałeś napisać prostego jak budowa cepa pornoska? Napisałeś, więc zostałeś oceniony. I naprawdę nie trzeba było wiele wysiłku, żebyśmy byli wobec Ciebie znacznie mniej krytyczni.
Natomiast jeśli chodzi o uzasadnienie, dlaczego opowiadanie nie zostało opublikowane od razu, dostałeś zarówno w mailu, jak w moim pierwszym komentarzu, ale powtórzę go w skrócie: powodem były znaczące braki zarówno w treści, jak i formie. Gdyby chodziło jedynie o dodanie wcięć akapitowych czy usunięcie paru najbardziej rzucających się w oczy błędów, to tej dyskusji by nie było, natomiast całość prezentuje sobą tak mizerny poziom, że najzwyczajniej nie miało to sensu.
Natomiast argument, że znajdziesz na Pokątnych opowiadania gorsze, jest... cóż, w zasadzie prawdziwy, tyle że używasz go na opak. Ty uważasz, że skoro inni mogli kiedyś napisać byle co, to sam też możesz, my za to pilnujemy, by takich "byleców" więcej już nie było. Ani teraz, ani w przyszłości.
@Henio - napisz wiadomość na maila redakcyjnego lub przez formularz "kontakt" (na dole strony po lewej).
@RandomowyCzytelnik - jak to mówią: plagiat najwyższą formą uznania 😛
@Jmalkowich - dlatego nie mam zamiaru krytykować początkujących autorów za m.in. brak wcięć akapitowych, bo mogą tego po prostu nie zauważyć. Zresztą i tak muszę przynajmniej ogólnie przejrzeć tekst przed publikacją, więc parę dodatkowych kliknięć myszką mnie nie zbawi. Przy czym nie zawsze tak będzie 😉
Można być debiutantem (o czym za chwilę) i napisać opowiadanie, które będzie miało sensownie przedstawionych bohaterów, rozmawiających ze sobą tak, że oczy od tego nie bolą, całkiem zgrabnie pomyślaną jak na tak niewielką objętość fabułę ze stopniowanym powoli napięciem, czy w końcu sceny erotyczne, od których nie mamy ochoty zwątpić w godność i rozum człowieka? Ano można, o ile się chce.
Oczywiście nie oznacza to, że wszystko jest cacy. Akapity wymagały wstawienia wcięć, gwiazdki trzeba było zamienić na linie podziału zgodnie z pokątnym standardem (inna sprawa, że w niektórych miejscach są one moim zdaniem zbędne, ale taka decyzja autora, by wyraźnie oddzielać tak niewielkie fragmenty), gdzieś trafi się zdanie, które mogłoby zostać napisane inaczej, co uważniejsi krytycy na pewno znajdą jakieś powtórzenie, potknięcie interpunkcyjne czy inne podobne detale, ale właśnie: będą to detale, które można wybaczyć... i tu wracam do "debiutu", bo może i jest to Twój pierwszy erotyczny tekst opublikowany na Pokątnych, drogi autorze, ale szczerze wątpię, byś nie pisał czegoś wcześniej. Natomiast w szczegóły już wnikać nie będę 😉
@jamer106 - jeśli przyuważę, że zaczynasz się tłumaczyć z czegokolwiek pod którymkolwiek ze swoich opowiadań, to też napiszę, że jesteś winny. Dlaczemu? Bo tako rzecze mundre przysłowie, będące, jako inne mundre przysłowie rzecze, mądrością narodów! 😛
A wracając do właściwego pytania: tak, powyższe opowiadanie zostało odrzucone na etapie moderacji przeze mnie osobiście z powodów wymienionych w pierwszym komentarzu. Koniecznie poprawki dalece przekraczały to, co mogę zaoferować autorom w ramach pomocy, natomiast oczekiwanie, że zrobią to sami, jest z zasady bezcelowe (pojedyncze wyjątki są, jak nazwa wskazuje, wyjątkami). I tak, każdy autor otrzymuje w takiej sytuacji wiadomość, że jego praca nie spełnia warunków publikacji. @kussmar odpowiedział, że nie zgadza się z taką decyzją, więc dostał ode mnie uzasadnienie. Bardziej szczegółowe i przede wszystkim publiczne, by jego tekst posłużył jako przykład tego, jak duży bywa rozdźwięk między tym, co autorom się wydaje, a stanem faktycznym. I (po raz trzeci) tak, biorę pod uwagę, że jest on autorem początkującym, który u nas debiutuje. W innym przypadku tej dyskusji w ogóle by nie było, podobnie jak i publikacji tekstu, który od razu wylądowałby w koszu.
A autorom, autorkom i wszystkim pozostałym osobom autorskim 😉 wciąż (mimo własnych deklaracji) staram się w miarę możliwości, czasu i umiejętności pomóc, bo każdy kiedyś zaczynał. Zresztą nawet tym bardziej doświadczonym trzeba czasami coś sformatować, wyprostować akapit, dodać kreskę, usunąć kropkę itp. Pytania, czy ktokolwiek z nich mi za to podziękuje, nie ma sensu zadawać, bo odpowiedź dobrze znam.
Serwis zawiera treści o charakterze erotycznym, przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich. Decydując
się na wejście na strony serwisu Pokatne.pl potwierdzasz, że jesteś osobą pełnoletnią.
Pliki cookies i polityka prywatności
Zgodnie z rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO).
Potrzebujemy Twojej zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych przechowywanych w plikach cookies.
Zgadzam się na przechowywanie na urządzeniu, z którego korzystam tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie moich
danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania przeze mnie ze stron internetowej lub serwisów oraz innych
parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych i w celach analitycznych.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz w regulaminie serwisu.
Agnessa Novvak · 15 godzin temu · "Nina" ·
@davidC - jeśli faktycznie opowiadanie powstało w dwa dni na telefonie, to tym bardziej doceniam. Oczywiście wciąż nie mam zamiaru udawać, że jest pozbawione wad, niedoróbek i baboli, natomiast nieraz spotykaliśmy się z deklaracjami, że "ja nad tym pół roku pracowałem, a wy nie doceniacie, zawistne pokątne złamasy" 😛 podczas gdy takie "dzieło" naprawdę było absolutnie nieczytalne. A to jest.
Z drugiej strony - po co się spieszyć? Oczywiście każdy chce się podzielić swoją pracą, ale warto po napisaniu tekstu odłożyć go, niech się przegryzie w spokoju, później do niego wrócić, przejrzeć jeszcze raz "na chłodno", tu coś dopisać, tam usunąć i w miarę możliwości samemu poprawić, co wymaga poprawek. Efekty bywają zaskakujące 🙂
Agnessa Novvak · 1 dzień temu · "Nina"
Witam serdecznie nowego autora na Pokątnych i od razu odpowiem na wątpliwość zawartą w przedmowie: nie widzę powodu, by to opowiadanie miało być ostatnim. Owszem, nie jest może jakoś wybitne fabularnie, tu i ówdzie można by się przyczepić także do warsztatu (a to przecinek zaginął, a to didaskalia dialogowe wymagałyby pewnych poprawek), ale bez przesady. Tekst jest co najmniej przyzwoity nie tylko jak na debiutanta i chętnie przeczytam kolejny - czy z tego samego uniwersum, czy też zupełnie nową historię 🙂
Agnessa Novvak · 3 dni temu · "Tryb ciemny (I)"
@Tejot - dajmy czas bohaterkom, by się nam porządnie przedstawiły. Mnie się zdarzało dłużej opisywać wygląd samej postaci i miejsca, w którym się znajduje, a tutaj mamy już zawiązanie całej akcji. Dlatego czekam cierpliwie na kolejne epizody i to raczej więcej niż jeden.
Agnessa Novvak · 4 dni temu · "Tryb ciemny (I)"
Witam serdecznie nową autorkę (?) na Pokątnych!
Tekst jest krótki, więc nie ma co się specjalnie nad nim rozwodzić i na razie ograniczę sie do dwóch spraw. Pierwsza to didaskalia dialogowe, które zazwyczaj wyglądają tak:
- Trzy słowa rozmowy - dłuuugi opis tego, co bohaterka robi, myśli, jaka jest pogoda i co będzie wieczorem w telewizji - dwa słowa rozmowy.
Zastanów się, czy nie lepiej byłoby takie opisy dawać w osoby akapit, ograniczając didaskalia do "Riley powiedziała / Blair odparła" itp
Druga kwestia dotyczy powtórzeń: na początku mamy zaraz obok siebie kilka "monitorów", z których drugi lub trzeci mógłby zostać zastąpiony jedynie "ekranem", bo domyślnie będziemy już wiedzieli, że nie chodzi o smattfona. Na dodatek najpierw mamy informację, że na prawym monitorze wyświetla się godzina, a dopiero później, że są dwa - logicznie byłoby lepiej przedstawić to czytelnikowi odwrotnie, natomiast samą godzinę można nawet wrzucić w zdanie niezwiązane z monitorami, np. "spojrzała na zegarek / leżący na biurku smartfon / zegar na ścianie / cokolwiek" i wtedy podać porę. Ba, nawet gdzieś za oknem może być widoczny zegar np. dworca czy budynku administracyjnego, co doda kolorytu tłu.
W podsumowaniu: tekst kojarzy mi się z typowym anglojęzycznym erotykiem, napisanym w narracji trzecioosobowej - poprawnym, ale bezpiecznym z formie. Na ile interesującym w treści, to się jeszcze zobaczy 😉
Agnessa Novvak · 1 tydzień temu · "Kasia z Marka"
Skoro chcesz porad, @KasiuTS, to proszę bardzo:
- przede wszystkim niespecjalnie rozumiem publikowania tak krótkiego epizodu. Poprzednia część miała ponad pół godziny, jakąś fabułę i budowanie relacji między bohaterami, a obecna? Toż to jedna scena, która powinna być co najwyżej wstępem do dalszego ciągu historii, ale nie odrębnym rozdziałem,
- tagi znów się nie zgadzają. Trans? Gdzie? Na razie chłopak się przebiera w damskie ciuszki (dopisuje "crossdressing") i nic poza tym,
- poza tym technicznie jest lepiej niż było na początku, choć wciąż nie mam pewności, czy ejaj gdzieś nie maczało w tym palców. Jeśli natomiast nie i jest to tylko Twoja praca przy pomocy np. ortografa/sentencecheckera, to idź dalej tą drogą.
W skrócie: potencjał na interesującą opowieść o przemianie młodego chłopaka i związanej z nią blaskach i cieniach wciąż jest, byle tylko nie rozdrobnić jej na taką drobnicę. A w jaki sposób poprowadzisz historię, to już jest Twój wybór. Ja mam za sobą współpracę z autorami, beta-czytaczami czy redaktorami na różnych etapach powstawania tekstu, i efekty bywały... różne.
Agnessa Novvak · 2 tygodnie temu · "Zamieć – gość na noc"
...to uprzejmie doniesiesz do wyższej instancji, która zorganizuje publiczną egzekucję (bo w żadne niezawisłe sądy po drodze bawić się nie będziemy) delikwenta ku uciesze gawiedzi 😛
PS Ilustracja na razie jest ze stocku, ale każdemu autorowi przysługuje wybór własnej - byle z możliwie legalnego źródła, a nie google/instagram/pinterest/deviantart i temu podobne.
Agnessa Novvak · 2 tygodnie temu · "Gorączka w Bukowinie"
Powiem tak: przeczytane i ogarnięte na tyle, żeby w ogóle nadawało się do publikacji, ale jakim kosztem... Nie wiem, co to było za "forum tematyczne", ale koniecznie podziel się z nami tą informacją, autorze, żebyśmy trzymali się od niego z daleka. Bo nawet pomijając samą treść (o czym za moment), to jakim cudem nikt nie zauważył tych wszystkich błędów, które popełniłeś, to ja nie wiem. Inna sprawa, że sam powinieneś sporą część z nich poprawić, bo podkreśliła je nawet przeglądarka.
Po kolei więc:
- dialogi zaczynamy zawsze od nowego akapitu, więc zapis typu:
"Marek wziął ręcznik i powiedział: - Wika, daj koc, bo mam takiego, że mi się pod ręcznikiem nie mieści."
jest błędny. Same didaskalia dialogowe to też jest jedno wielkie sobiepaństwo, które polecam skonfrontować z poradnikiem: https://fantazmaty.pl/pisz/poradniki/jak-zapisywac-dialogi/
- wszystkie Ty, Wy, Ciebie, etc. zapisujemy mała literą. To opowiadanie, nie list,
- ilością drobnych błędów w rodzaju braku / nadmiaru polskich znaków (od "klekneła" po "wzięłą") czy najzwyklejszych literówek można by obdzielić ze trzy takie teksty. Większość udało mi się wyłapać, ale na pewno nie wszystkie,
- gdzieś w połowie wysypało się formatowanie akapitów i albo były one rozdzielone niepotrzebną przerwą, albo odwrotnie: odseparowane chyba twardą spacją, a nie enterem, bo sklejały się w jedno,
- interpunkcja? A co to takiego?
- o mój, moja, jego, jej, Marek, Marka, Wiki, Wika, Bartek, Bartka, wódka, wódki itp. nawet nie ma co wspominać,
- podobnie jak o fabule, bo o ile na początku mamy nawet jakiś wstęp i przynajmniej ogólne przedstawienie bohaterów, to momentalnie idą oni do tartaku i zaczynają rżnąć, aż wióry lecą 😛
Może to mój dobry dzień, ale zezwalam (co widać) na publikację opowiadania na łamach Pokątnych. Natomiast jeśli jeszcze raz zobaczę coś takiego, to bez porządnych poprawek nawet do poczekalni nie wpuszczę.
Agnessa Novvak · 2 tygodnie temu · "Zamieć – gość na noc"
Co prawda jeśli zacznę szukać, to nadal znajdę jakieś pomniejsze niedoróbki, ale bez przesady. Tekst i tak jest lepszy (co wciąż nie znaczy, że nie wiadomo jak dobry, więc polecam uważać z popadaniem w samozachwyt 😉 ) niż niejedno "dzieło" niejednego doświadczonego autora ze strony głównej. A skoro tak, oddaję swój głos za awansem.
Agnessa Novvak · 2 tygodnie temu · "Karty na stole"
@Jmalkowich - doceniam, natomiast widzę też pewien problem: za każdym razem, jak coś zmieniasz, kasujesz formatowanie wcięć akapitowych, które później muszę (niby nie muszę, ale wiadomo) przywracać. Kiedy następnym razem poprawisz, co masz poprawić, zaznacz wszystko i kliknij funkcję "wcięcie paragrafu" w edytorze, bodaj drugi przycisk od prawej.
A teksty przejrzę, zwłaszcza dwa z nich, które najbardziej mi się spodobały 🙂
Agnessa Novvak · 2 tygodnie temu · "Karty na stole"
Z jednej strony podoba mi się ogólny kierunek, w którym podążą Twoja twórczość, autorze. Powiem więcej: gdyby wspominany już @Tejot podesłał mi ten tekst i napisał "wygrzebałem coś takiego z szuflady, technicznie jest trochę niedopracowane, ale zerknij, czy warto nad tym popracować", to do głowy by mi nie przyszło, że nie on jest autorem. I tak, byłoby warto 🙂
Natomiast mniej podoba mi się to, że @jamer106 zwracał Ci uwagę już kilka razy, a nawet rzucił w Ciebie całą analizą statystyczną (i to rzucił celnie), a i tak wciąż robisz dokładnie te same błędy w tych samych miejscach. Ja od siebie zacytuję tylko jeden fragment:
1. Wiemy, że jeden jest większy od drugiego i nie trzeba tego powtarzać chwilę później
2. Tomasz to, Tomasz tamto, Tomasz jeszcze co innego. To nie jest dramat czy inny scenariusz, w którym trzeba co chwila wypisywać "Hyzio, Dyzio, Zyzio". Najprościej jest dać bohaterom coś, co ich odróżnia od reszty: jeden blondyn, druga szatynka, trzeci w okularach, no cokolwiek, a później używać tych cech jako zamienników imienia, względnie podążać za tym, co robią - np. jeśli ktoś tyle co zdjął koszulę, to może być "półnagi" itp.
3. Jej, jej, jego, jego, husia-siusia. No ileż można?
Wciąż czekam, @Jmalkowichu, na opowiadanie, którego będzie można wypromować na stronę główną nie po, a jeszcze przed uwagami. Bo umiejętności masz, dość jasno nakreśloną wizję swojego stylu też, ale ewidentnie trzeba Cię popychać, byś postarał się bardziej niż na 30%.
Agnessa Novvak · 2 tygodnie temu · "Glina pamięta"
Wyprzedziłeś mnie, @jamerze, swoim komentarzem, ale może i dobrze, bo podsumowałeś statystycznie coś, co mnie się tylko i aż wydawało po szybkiej lekturze na etapie przygotowania do publikacji. Jak widać słusznie 😉
Mimo tego i tym razem powstrzymam się od krytykanctwa, gdyż autor sam zaznaczył, że jest to jego wcześniejszy tekst i nawet po wypucowaniu detali technicznych spod spodu wciąż będą wychodziły takie zdania jak choćby:
które w ogóle nigdy nie powinny powstać. A szkoda, bo sama historia, choć niepozbawiona typowo tartacznych momentów (Alicja dochodzi "na stole w niecałą minutę" jeszcze w trakcie gry wstępnej, po czym niemal od razu klęka, bo scena bez lodzika oczywiście się nie liczy 😛 ), ma swoje momenty, a całe tło w postaci warsztatów jest naprawdę interesujące.
W podsumowaniu: mogło być chyba nawet lepiej niż przy drugim opowiadaniu, wyszło mocno średnio, ale przynajmniej widać, ze @Jmalkowich się stara i przynosi to efekty.
Agnessa Novvak · 3 tygodnie temu · "Wilczyca (XXI)"
@Tejot - no właśnie nie w tym rzecz, że nagle nasza droga @Alexa zaczęła pisać tartaki trzeciej kategorii, ale tu mi coś lekko zgrzytnie w fabule, tam powtórzenie się powtórzy i temu podobne atrakcje. I teraz nie wiem czy faktycznie jakość cyklu naprawdę trochę spadła (choć wciąż wielu autorów może sobie co najwyżej o takiej pomarzyć), czy raczej udziela mi się nadczepialstwo po ostatnich wybrykach z poczekalni.
Agnessa Novvak · 3 tygodnie temu · "Dwa serca, dwa smutki (II) "W matni"" ·
Ocenę całości zostawiam innym, natomiast rzuciło mi się w oczy coś, czego i tak nikt inny nie zauważy:
O ile mi wiadomo, psów do fokarium i tak nie wpuszczają, natomiast nie to jest największym moim zarzutem. Akcja większości wydarzeń cyklu dzieje się nad Bałtykiem (chyba że na pustyni 😛 ), bohaterowie odwiedzają nawet wyżej wymieniony ośrodek, więc WHERE FOKI? Się pytam i składam oficjalne zażalenie na brak opisów płetwiasto-wąsatych serdelów! 😀
(Zdjęcie ze strony rejsynafoki.eu)
Agnessa Novvak · 3 tygodnie temu · "Wilczyca (XXI)" ·
No i powróciła nasza szanowna pokątna Wilczyca 🙂 Co prawda pozornie baluje sobie spokojnie na zwyczajnym wycieczkowcu, ale jak się lepiej przyjrzeć, to atmosfera zagęszcza się niczym na "Titanicu", kiedy wszyscy nagle uświadomili sobie, że "Andrzej...", znaczy "Łukasz, to jebnie". Nie ukrywam, że czekam na kolejne części!
PS Niech drugi fan serii w postaci @Tejota potwierdzi (lub zaprzeczy), bo mam wrażenie, że tu i ówdzie tekst wymaga ponownego przejrzenia, gdyż pojawiły się w nim drobne, ale jednak zauważalne niedoróbki, których wcześniej nie było. Choć może być to wspomniane subiektywne wrażenie, bo ostatnimi czasy cierpię na poważny nawrót alergii na babole 😛
Agnessa Novvak · 3 tygodnie temu · "Masaż w spa — opowieść dla męża"
Zgadza się - na czas moderacji edycja jest zablokowana. Teraz można już modyfikować tekst do woli, przy czym polecam pamiętać, że dodanie np. całego nowego akapitu nie spowoduje z automatu, że będzie on identycznie sformatowany jak reszta i trzeba pilnować choćby wcięć czy długości myślników w dialogach. Tak czy inaczej powinno być już wszystko w porządku.
Agnessa Novvak · 3 tygodnie temu · "Masaż w spa — opowieść dla męża"
Choć drugie opowiadanie jest niemal tej samej długości, co pierwsze, to faktycznie dzieje się w nim więcej - przy czym mam wątpliwości, czy nie zbyt wiele, zwłaszcza jeśli chodzi o samą konstrukcję. A to dlatego, że zmieniasz narrację z czasu teraźniejszego na przeszły, co chwila dodając komentarze / przemyślenia / jak zwał, tak zwał, głównej bohaterki-narratorki, aż w pewnym momencie można się w tym pogubić. Tym bardziej że o ile w "Zamieci" oddzielałeś wyraźnie niewielkie, czasami dosłownie kilkuakapitowe fragmenty, o tyle tutaj nie robisz tego w ogóle, przez co całość zlewa się w jedną ścianę tekstu. Zastanów się proszę, autorze, czy nie lepiej byłoby zaznaczyć liniami podziału (możesz zrobić to sam w edytorze, jest dostępny w pełnej wersji strony w menu użytkownika pod "edytuj tekst) miejsc, w których jedna warstwa narracyjna wyraźnie przechodzi w inną, ewentualnie dopisując parę zdań tu i ówdzie, by granica była bardziej widoczna.
Co się natomiast tyczy ogólnego wrażenia, to klimat opowiadania kojarzy mi się z jednej strony z tym, co prezentuje nam choćby @Tejot, a z drugiej z nieco już zapomnianym cyklem "Złotowłosa" (do poszukania), czyli ogólnie bardzo pozytywnie. Gdyby przejrzeć całość czujnym okiem, usuwając ewentualne drobne niedoróbki - które zapewne zaraz wskażą co uważniejsi czytelnicy - i sprawić, by narracja stała się chociaż trochę czytelniejsza, mielibyśmy solidnego kandydata do awansu na stronę główną, a to już jest osiągnięcie samo w sobie przy tak krótkim stażu 🙂
Agnessa Novvak · 3 tygodnie temu · "Powrót do domu"
@kussmar - nikt nie wymaga od Ciebie, żebyś w pierwszym swoim opowiadaniu uraczył nas idealnie napisaną i równie starannie sformatowaną epopeją w dwudziestu częściach, przed którą całe gremium autorskie klęknęłoby z zachwytu. Natomiast nawet od osoby początkującej można wymagać pewnych rzeczy, za których brak dostałbyś po łapkach od nauczycielki w liceum (a przynajmniej mojej nauczycielki w moim liceum 😉 ). Zasady budowania zdań dłuższych niż "Baska miała ładny biust" może i gdzieś kiedyś słyszałeś, ale to było dawno i nieprawda, zasób słownictwa (zwłaszcza tego typowo erotycznego, masz co najwyżej przeciętny), a cały wstęp do opowiadania jest krótszy niż mój komentarz (naprawdę sprawdź sobie, w którym momencie pojawia się pierwsze zbliżenie na wiadome części ciała). Chciałeś napisać prostego jak budowa cepa pornoska? Napisałeś, więc zostałeś oceniony. I naprawdę nie trzeba było wiele wysiłku, żebyśmy byli wobec Ciebie znacznie mniej krytyczni.
Natomiast jeśli chodzi o uzasadnienie, dlaczego opowiadanie nie zostało opublikowane od razu, dostałeś zarówno w mailu, jak w moim pierwszym komentarzu, ale powtórzę go w skrócie: powodem były znaczące braki zarówno w treści, jak i formie. Gdyby chodziło jedynie o dodanie wcięć akapitowych czy usunięcie paru najbardziej rzucających się w oczy błędów, to tej dyskusji by nie było, natomiast całość prezentuje sobą tak mizerny poziom, że najzwyczajniej nie miało to sensu.
Natomiast argument, że znajdziesz na Pokątnych opowiadania gorsze, jest... cóż, w zasadzie prawdziwy, tyle że używasz go na opak. Ty uważasz, że skoro inni mogli kiedyś napisać byle co, to sam też możesz, my za to pilnujemy, by takich "byleców" więcej już nie było. Ani teraz, ani w przyszłości.
Agnessa Novvak · 3 tygodnie temu · "Zamieć – gość na noc" ·
@Henio - napisz wiadomość na maila redakcyjnego lub przez formularz "kontakt" (na dole strony po lewej).
@RandomowyCzytelnik - jak to mówią: plagiat najwyższą formą uznania 😛
@Jmalkowich - dlatego nie mam zamiaru krytykować początkujących autorów za m.in. brak wcięć akapitowych, bo mogą tego po prostu nie zauważyć. Zresztą i tak muszę przynajmniej ogólnie przejrzeć tekst przed publikacją, więc parę dodatkowych kliknięć myszką mnie nie zbawi. Przy czym nie zawsze tak będzie 😉
Agnessa Novvak · 3 tygodnie temu · "Zamieć – gość na noc" ·
Można być debiutantem (o czym za chwilę) i napisać opowiadanie, które będzie miało sensownie przedstawionych bohaterów, rozmawiających ze sobą tak, że oczy od tego nie bolą, całkiem zgrabnie pomyślaną jak na tak niewielką objętość fabułę ze stopniowanym powoli napięciem, czy w końcu sceny erotyczne, od których nie mamy ochoty zwątpić w godność i rozum człowieka? Ano można, o ile się chce.
Oczywiście nie oznacza to, że wszystko jest cacy. Akapity wymagały wstawienia wcięć, gwiazdki trzeba było zamienić na linie podziału zgodnie z pokątnym standardem (inna sprawa, że w niektórych miejscach są one moim zdaniem zbędne, ale taka decyzja autora, by wyraźnie oddzielać tak niewielkie fragmenty), gdzieś trafi się zdanie, które mogłoby zostać napisane inaczej, co uważniejsi krytycy na pewno znajdą jakieś powtórzenie, potknięcie interpunkcyjne czy inne podobne detale, ale właśnie: będą to detale, które można wybaczyć... i tu wracam do "debiutu", bo może i jest to Twój pierwszy erotyczny tekst opublikowany na Pokątnych, drogi autorze, ale szczerze wątpię, byś nie pisał czegoś wcześniej. Natomiast w szczegóły już wnikać nie będę 😉
Agnessa Novvak · 3 tygodnie temu · "Powrót do domu"
@jamer106 - jeśli przyuważę, że zaczynasz się tłumaczyć z czegokolwiek pod którymkolwiek ze swoich opowiadań, to też napiszę, że jesteś winny. Dlaczemu? Bo tako rzecze mundre przysłowie, będące, jako inne mundre przysłowie rzecze, mądrością narodów! 😛
A wracając do właściwego pytania: tak, powyższe opowiadanie zostało odrzucone na etapie moderacji przeze mnie osobiście z powodów wymienionych w pierwszym komentarzu. Koniecznie poprawki dalece przekraczały to, co mogę zaoferować autorom w ramach pomocy, natomiast oczekiwanie, że zrobią to sami, jest z zasady bezcelowe (pojedyncze wyjątki są, jak nazwa wskazuje, wyjątkami). I tak, każdy autor otrzymuje w takiej sytuacji wiadomość, że jego praca nie spełnia warunków publikacji. @kussmar odpowiedział, że nie zgadza się z taką decyzją, więc dostał ode mnie uzasadnienie. Bardziej szczegółowe i przede wszystkim publiczne, by jego tekst posłużył jako przykład tego, jak duży bywa rozdźwięk między tym, co autorom się wydaje, a stanem faktycznym. I (po raz trzeci) tak, biorę pod uwagę, że jest on autorem początkującym, który u nas debiutuje. W innym przypadku tej dyskusji w ogóle by nie było, podobnie jak i publikacji tekstu, który od razu wylądowałby w koszu.
A autorom, autorkom i wszystkim pozostałym osobom autorskim 😉 wciąż (mimo własnych deklaracji) staram się w miarę możliwości, czasu i umiejętności pomóc, bo każdy kiedyś zaczynał. Zresztą nawet tym bardziej doświadczonym trzeba czasami coś sformatować, wyprostować akapit, dodać kreskę, usunąć kropkę itp. Pytania, czy ktokolwiek z nich mi za to podziękuje, nie ma sensu zadawać, bo odpowiedź dobrze znam.
Wilczyca (XXIV)
Przebudzona (XV)
Chcę więcej, kochanie (XI część 2)
Dwa serca, dwa smutki (III) "Oczy…
Wilczyca (XXIII)
Iza i Tomek (XXII)
Zabawa w grupie. Młoda żona (IV)
Wilczyca (XXII)
Zamieć – gość na noc
Trzy spojrzenia. Anka