Ktokolwiek wybrał zdjęcie do tego opowiadania (Ty sam, @Tejot, czy @Jusatine lub @Marc?), to nie obraźcie się: TRY AGAIN! To, które jest, według mnie wypacza sens i urok tekstu.
@Jamer, sugeruję dyskusję o zakresie pomagania przenieść na forum. Albo jeszcze lepiej: nie przenosić. Bądź sobą i pomagaj tyle ile chcesz i możesz. A jak to się komuś nie podoba, to jego problem. Tu zawsze byli znawcy, którzy wypunktowali każdy błąd, nawet najmniejszy, oraz recenzenci, ograniczający się do jednego krótkiego zdania. I za to lubię Pokątne.
Ten tekst zaliczyłbym do kategorii "napiszę o tym, co mnie podnieca". I właściwie nie byłoby to jakiś wielki zarzut - przecież jesteśmy na portalu erotycznym. "Tartak" może być dziadowski i ciąć deski na wióry, albo wypluwać piękne, równe, wyheblowane dzieła. Mam kilka "tartacznych" tekstów w ulubionych, choć z nimi jest zawsze tak, że jedną osobę podnieca coś, co drugą obrzydza...
Tu mamy jednak jeden wielki mankament: za dużo grzybów w barszczu. Jakbyś, drogi @Karolu99, skompilował swoje wszystkie nocne marzenia w jedno (kolejność przypadkow0): nerd, gry erotyczne, kazirodztwo, dominacja, przemoc, opiekuńczość, sportowe ubrania, dziewczyny lubiące pulchnych facetów... coś pominąłem? W efekcie powstało coś kompletnie nierealnego, nawet jak na fantazję.
Zgadzam się z @A, że pomysł na pomieszanie świata fikcji i prawdy oraz ogólny klimat opowiadania jest fajny. Ale jakbyś zatrzymał się w pół drogi. Czyżby to był początek jakiejś dłuższej historii? Jeżeli tak, szkoda, że tego nie zaznaczyłeś, a poza tym miejsce przerwanie wybrałeś niefortunne. Jest zapowiedź BDSM, ale jeszcze do niczego nie dochodzi, za to pojawia się zupełnie ni z tego ni z owego scena bijatyki... A jeżeli nie miałeś w zamyśle ciągnąć tego dalej to... kompletny brak puenty. Najprostszy, prymitywny wręcz pomysł: Patryk obudził się w swoim łóżku i wszystko okazało się super-realnym wirtualnym snem. Nie powala na kolana, ale jakoś się opowiadanie kończy.
Warsztatowo poziom "poczekalnia +". Czyta się przyzwoicie, choć nie brak błędów, wypunktowanych przez poprzedniczkę. Mnie oprócz zaimków dzierżawczych razi też ilość "Patryków" i "Oliwii". Dla imion Bohaterów też trzeba mieć alternatywy. Ogólnie powtórzeń słów, myśli, informacji jest strasznie dużo, popatrz np. na taki fragment:
]Patryk kiwa głową, nie mogąc uwierzyć, że to się dzieje. Oliwia uśmiecha się szerzej, a jej niebieskie oczy błyszczą figlarnie. Siada na pobliskiej ławce, klepiąc miejsce obok siebie. Patryk, z bijącym sercem, podchodzi i siada, czując ciepło jej ciała obok. W głowie ma mętlik – to nie może być prawda, ale jej bliskość sprawia, że zapomina o wszystkim.
Jej bliskość sprawia, że Patryk czuje się nieswojo, choć nie może oderwać od niej wzroku. Jest nieśmiały, ręce zaciska na kolanach, a serce bije mu jak oszalałe. Oliwia odwraca się do niego z uśmiechem, jej niebieskie oczy błyszczą w porannym słońcu.
- Fraza "jej bliskość sprawia" powtórzona 2x tuż obok siebie
- Dwa razy wspominasz o niebieskich oczach (a wcześniej o tym pisałeś już z 10 razy, na prawdę pamiętamy, jakiego koloru są!)
- Bicie serca również x2
- Patryk x3, Oliwia x2, za dużo jak na dwa krótkie akapity
Ale też trzy plusiki na zachętę:
+ Decyzja o napisaniu tekstu w czasie teraźniejszym w trzeciej osobie bardzo odważna, jak na debiut, ale moim zdaniem trafna. Czyta się to, jakby był to scenariusz jakiejś gry komputerowej, co idealnie pasuje do klimatu "virtual reality".
+ Sceny psychicznego i fizycznego znęcania się nad Patrykiem bardzo realistyczne, aż boję się zapytać, skąd je znasz. Robią dużo ""klimatu" w opowiadaniu. Generalnie realia szkoły oddane, jakbyś je doskonale znal 😉 i nie jest to przytyk, dobrze jest pisać o tym, co się zna dobrze.
+ Ogólnie bohaterowie są mocną stroną opowiadania. Patryk przekonuje swoją nerdowadością. Natomiast Oliwia to chodzący cyborg. Idealny produkt VR. Była tu na Pokątnych taka fajna seria "Real doll", sięgnij - ją bym tam można wrzucić CTRL-C, CTRL-V. Nie wiem tylko, @Charlers, czy akurat to było zamierzone, czy przypadkiem nie starałeś się stworzyć miłej atrakcyjnej realnej dziewczyny 🙂, a wyszło, jak wyszło. Ale jeżeli to celowy zabieg, to masz talent do kreowania sugestywnych bohaterów.
ale czy wtedy nie uleciałaby gdzieś cała @tejotowa magia?
A czytałaś "Trawę?". Ja specjalnie wczoraj jeszcze raz po nią sięgnąłem, aby przypomnieć sobie, zanim napiszę taki apel, jak @TJ radzi sobie ze scenami seksu. I powiem krótko. Radzi sobie. I to jak... 🙂 Tam na tej trawce to dopiero magia się dzieje! 🙂
Wow, @Wasza Lordowska Mość, serdecznie dziękuję za tak miłe słowa. Trochę na wyrost, wciąż miewam momenty, gdy narracja mnie męczy... Ale wtedy raczej daję sobie na wstrzymanie, odkładam pomysł na półkę, stąd mój dorobek tutaj jeszcze niewielki. Ale po takich słowach aż chce się, aby rósł i rósł, bo całkiem lubię umilać ludziom przerwy między spotkaniami w pracy 🙂
BTW, jakbyś jeszcze miał jakąś taką dłuższą przerwę, to polecam raczej "13 Fotograffi" - to jest coś, co oddaje dobrze mój świat. Opowieść Grudniowa jest fajna, ale nierówna, powstawała trochę w męczarniach (nie polubiłem lubię serii, bo zmuszają do napisania czegoś, nawet, jak się nie ma przekonania do pomysłu). Niemniej na okres świąteczny - czemu nie!
A co do Laser Radial to miasz rację, doczytałem trochę. Na początku tekstu występuje jako nazwa klasy i chyba analogicznie jak przy markach samochodów, należy ją napisać z dużej litery ("Samochód marki Ford Focus"). Potem występuje jeszcze raz, ale już jako synonim konkretnej łódki i wtedy jednak mała jest prawidłowa ("jechałem moim fordem"). Tak mówią tęgie głowy. Poprawione. Podziękował!
No, @Aria, pozbyłaś się plastiku! Może nie całego, ale spod spodu wyziera już coś znacznie bardziej ciekawego.
Postaci Chrisa i Anne o całe lata świetlne lepsze, niż walczące o chłopaka rywalki z pierwszej części. Pomieszanie świata wirtualnego z realnym, oparcie całości na grze - zakrawa na mistrzostwo. I jeszcze bardzo dobrze to wytłumaczyłaś w komentarzach: TAK, dzisiaj młodzież działa na granicy dwóch światów. Myślałem, że wyszło ci to przypadkowo, a Ty doskonale wiedziałaś, w co grasz... to znaczy co piszesz. Nie znam Baldurs Gate, ale po lekturze mam ochotę zagrać! Uniknęłaś też pewnej mielizny: napisałaś to tak, że nawet dla kogoś kto tak jak ja nie zna tego tytułu wszystko jest zrozumiałe. Ba, chyba nawet oddałaś klimat tej gry, łącznie z erotyką, o której wiele słyszałem.
Jeżeli chodzi o zachowanie bohaterów, to owszem, jest ono lekko niespójne (@Lord napisał nawet o zmianie o 180 stopni). Próbowałaś to wytłumaczyć, ja tego nie do końca kupuję, ale cóż, na pewno jest ciekawie. Bardzo fajny jest wątek jakby "ubezwłasnowolnienia" Chrisa: on wie, że jest prowokowany, ale nic na to nie może poradzić, tańczy tak, jak Anne pociąga za sznurki. Jak już wspomniałem, fabuła nie jest specjalnie oryginalna, już na początku tekstu wiedziałem, że bohaterowie trafią w scenie finałowej do łóżka, ale do końca trzymasz w napięciu jeżeli chodzi o to, jak to przebiegnie, "kto będzie górą".
Scena seksu napisana o niebo lepiej, niż w części pierwszej, realistycznie, nawet mając na uwadze "nerdowość" bohaterów. Jest mocna, ale wciąż realna, bez przegięć. Drobnych błędów się jednak nie dostrzegłaś, śmieszne, bo podobnych, jak w pierwszej części: Chris w pewnym momencie unosi sukienkę, która już dawno leży w kącie łóżka, Anne dwa razy ściąga z niego koszulkę...
Ale oprócz drobnych potknięć fabularnych, opowiadanie napisane super profesjonalnie, jakby przeszło korektę w dobrym wydawnictwie (tak, @Agnessa, Ciebie też chwalę). Słownictwo, stylistyka, dialogi, interpunkcja - na poziomie najlepszych tekstów na Pokątnych.
Nadal krzywię się lekko na tę sztuczną angielskość szkoły i całą marketingową otoczkę serii (wstęp bardziej mnie zniechęca, niż zachęca), ale to nie przeszkadza na tyle, abym nie czekał na kolejny miesiąc. Poproszę w listopadzie równie ciekawych bohaterów!
Szanowna @PLA - niniejszym zobowiązuję Was do niezwłocznego przeczytania "Drogi do siebie" oraz "Modelki". Co one jeszcze robią w Poczekalni??? Marnują się tam strasznie, dajcie je szerokiej gawiedzi.
@Tejocie, jesteś malarzem. Tworzysz dzieła wizualne: ma płótnie Bozy, na kliszach Mai, na ludzkim ciele ręką Jasmin. wystarczy zamknąć oczy i... Widziałem tę mandalę, gdy czytałem. I widziałem, jak pięknie współgra ze zmysłowym ciałem Jagody. Postać, którą wykreowałeś, ocieka wręcz zmysłowością i erotyzmem, choć nie opisujesz zbyt dokładnie jej szczegółów anatomicznych. Bardzo, ale naprawdę bardzo podoba mi się również Twój opis procesu twórczego. Nie chodzi tylko o to, że albo znasz się super na sztuce tatuażu, albo odwaliłeś kawał solidnego "researchu" (coś, co było kiedyś podstawą pisania, a dziś mało kto się już tym przejmuje). Chodzi o coś więcej: o uchwycenie tego momentu, w którym rzemiosło przeradza się w sztukę, a praca w dzieło.
Dobra, czas się do czegoś przyczepić (ale naprawdę na siłę). Nadal pojawiają się lekkie dłużyzny (choć mniej, niż w "Drodze do siebie" i "Modelce"), jakbyś chciał za wszelką cenę przedstawić proces twórczy dokładnie, 1:1. Odpuść. Nie wiem czy oglądasz jakieś programy kulinarne, ale nikt w nich nie pokazuje przez 20 min gotujących się ziemniaków. Wpadają do garnka, garnek na ogień, a w następnej scenie są już mięciutkie. Są też nadal powtórzenia (ale też coraz mniej), np. w tym tekście zapamiętałem, że co najmniej 3 razy pisałeś o zmysłowości Jagody. Generalnie, tak jakbyś trochę się bał, że stworzysz opowiadanie za krótkie. A przecież jesteś doświadczonym Pokątnym poetą, który umie dosłownie w kilku trafnie dobranych wyrazach ująć sens swojej myśli. "Dłużej" w literaturze nie znaczy "lepiej", mimo że już w szkole uczą nas, że tekst na pół strony jest na trójkę, a na trzy strony na szóstkę.
Jestem bardzo zaciekawiony, w jaką stronę to wszystko zmierza. Jagoda przemieniła się nam już z nieśmiałej dziewczynki w "Trawie" w pewną siebie kobietę. Pytanie brzmi: co zrobi z tą swoją kobiecością. Aż się boję, że za chwilę umieścisz ją w Severes: nieskazitenie piękna, w pełni świadoma siebie, opanowana. Nudna? Wyznaję zasadę, że lepiej być dla drugiego człowieka, niż dla siebie samego. Więc czekam na sceny takie, jak na festiwalowej polanie. @Agnessa ma rację, udowodniłeś, że umiesz pisać opowiadania bez seksu, już takich wystarczy 🙂
@Jamer, pojechałeś teraz z tym komentarzem. Wyszedł Ci niezły manifest twórczy, chyba zapamiętam go bardziej, niż samo opowiadanko. 🙂
Ale o nim wypadałoby coś napisać. Otóż ja od razu chyba prawidłowo rozszyfrowałem Grażynkę. Było dla mnie oczywiste, że ona. patrząc na tego biednego chłopaka, w duchu pęka ze śmiechu, a nie z podniecenia. Ale jest na tyle mądra, że zamiast go wyśmiać, zachowuje się po prostu profesjonalnie, jak pielęgniarka. Pozwala sobie rzucić tylko "mój mały mężczyzno" w taki sposób, że aż ciepło się robi na sercu.
Brawo za narrację. Nie wiem, w jakim stopniu ją wygładziłeś i jak to wyglądało wcześniej, ale teraz jest to napisane jak dobry kryminał. "Sytuacja nie do pozazdroszczenia". "Działałem szybko i bez planu". Napięcie rośnie jak w filmie sensacyjnym.... Co stanie się za chwilę.... To bardziej pasuje do przygód agenta 007, niż do chłopaka z przyrodzeniem obwiązanym rajstopami. Ale mam wrażenie, że stosujesz taki sposób pisania zupełnie świadomie, bawisz się z czytelnikiem, prawda? Jeżeli tak, to brawo, jeżeli to przypadek, to cóż... fajnie wyszło.
Mam z tym opowiadaniem jednak problem, który powoduje, że nie zapiszę sobie go w ulubionych. Temat. Subiektywnie nie lubię klimatu gabinetów lekarskich, kozetek, białych kitli. A rajstopy są częścią damskiej garderoby, która mnie najmniej podnieca. Tak już mam, ale rozumiem, że dla innych może to być strzał w fetyszową dychę.
I jeszcze jedno. Wolę, @jamer, jak piszesz o uczuciach. Pięknie je potrafisz oddawać, ale nie w tych "szufladowych" wykopaliskach. W nich jest raczej głównie seksualna "technika". Widać to nawet w języku, który stosujesz, tutaj jest niemal medyczny (co paradoksalnie fajnie współgra z tematyką opowiadania).
PS. Wyłapałem jeden błąd logiczny:
"Wyczytała trzy nazwiska moich kolegów (w tym moje)"
Twoje nazwisko nie może być nazwiskiem twojego kolegi ;D
Więc: "wyczytała trzy nazwiska, dwóch kolegów ORAZ moje".
No i właśnie o to chodzi! To, co wrzuciłaś teraz, jest dopracowane i czyta się bez problemu! Owszem, tamta wersja była może nieco bardziej "literacka", ale to właśnie oddaje sedno problemu: w pierwszej wersji błędy odbierały radość czytania. Mówisz, że matematyka i fizyka? Szacun, kiedyś też miałem trochę z tym wspólnego. Więc pewnie wiesz doskonale, że jak wyprowadzisz jakiś kosmicznie efektowny dowód, ale nabazgrzesz to jak kura pazurem, albo przeprowadzisz spektakularny eksperyment, ale niechlujnie opracujesz wyniki, to niewiele z tego będzie. I to miałem na myśli, krytykując Twój tekst. Jeżeli się zapędziłem, to przepraszam. Chciałem Ci pomóc, a nie zdołować.
Jeżeli chcesz jednak tu publikować, to niestety chcąc nie chcąc wystawiasz się na strzał. Musisz mieć skórę hipopotama. Ja też tak miałem przed rokiem, kiedy wrzucałem pierwszy swój tekst. Marzyły mi się same pochlebne komentarze, oceny 10,5 na 10 możliwe itp. A teraz? Wiem, że są komentarze i oceny życzliwe (choć nie zawsze pochlebne), które warto czytać, aby się czegoś nauczyć oraz takie, które nie mają żadnej wartości. Trzeba zachować zdrowy dystans.
@Indygo77
Ta historia jest piękna, wzruszająca i taka, jaką lubię, z morałem, dająca do myślenia. Lekko kontrowersyjna, ale nie nastawiona na bulwersowanie. Jeżeli faktycznie dokładnie tak to miało miejsce, to... jestem mocno zdziwiony, ale jestem w stanie uwierzyć. (Na pewno dobrze pamiętasz wiek bohaterów? Gdyby mieli 1-2 latka więcej, nie miałbym żadnych wątpliwości).
Tylko że opowiedziałeś ją... średnio. Nie będę rozwodził się nad niedociągnięciami technicznymi, zaczynają się już we wstępniaku: trochę słowa wstępnego jest w komentarzu przed opowiadaniem, a trochę na samym początku opowiadania. To zdecyduj się, Waćpan 🙂 Potem jest mnóstwo takich niedopracowań.
Mnie rażą jednak dwie rzeczy:
Primo - mnóstwo niepotrzebnych szczegółów. Po co nam numery Twoich szkół i dokładne adresy? Po co jakieś zupełnie nic nie wnoszące opisy klasy. Ja rozumiem, że odtwarzasz pewne sprawy ze swojej pamięci, ale na prawdę nie ma znaczenia ile razy Ania nie domknęła drzwi, tylko to, że mocno wkurzyła bohatera, a on stracił panowanie nad sobą. Z takiej autobiograficznej opowieści trzeba wyciągnąć sedno, a nie bawić się w jak najwierniejsze odtworzenie kilku lat autora. Zresztą nawet w szczegółowości nie jesteś konsekwentny, chwilami jesteś szczegółowy jak kronikarz, chwilami "skipujesz" cały rok.
Secundo - epilog. Jest całkowicie zbędny. Literatura to nie kaznodziejstwo; opowiadanie powinno być napisane (i to akurat Ci się udało, @Indygo) tak, aby każdy sam wyciągnął z niego wnioski. Akurat "dziewczynka" ma według mnie bardzo uniwersalne przesłanie i niezależnie od tego, w co wierzymy, czy i jaką religię wyznajemy, każdy je zrozumie. O jeden most za daleko, autorze!
Mimo wszystko myślę o tej historii od wczoraj, kiedy ją przeczytałem, a to jest najlepszy dowód na to, że coś w niej jest. Te słabsze przelatują przez mózg i znikają w otchłani niepamięci, a ta chodzi za mną z natrętnymi pytaniami.
@Asiaczek, posłuchaj poprzedników. Na "Pokątnych" (w przeciwieństwie do wielu innych miejsc) szanujemy czytelnika. A jemu dużo lepiej, naprawdę dużo, czyta się tekst bez błędów, literówek, powtórzeń, losowo wrzuconych przecinków. Wtedy można skupić się na treści i nawet, jeżeli nie jest wybitna, to jest to miła lektura. A w takiej formie, w jakiej na razie zaprezentowałaś nam opowiadanko, to jest to raczej walka z tekstem, a nie czytanie. Nie mówię, że musi być w 100?zbłędnie, ale za dużo tego, większość niedociągnięć sama byś wyłapała, czytając tekst z uwagą 2-3 razy przed publikacją.
I jeszcze jedna rada. Nie popełniaj typowego błędu początkujących autorów, zwłaszcza młodych, wypaczonych polską szkołą. Wydaje się Wam, że pisać dobrze to znaczy mądrze, elokwentnie, używając jakiegoś wyszukanego języka. A takie opowiadanie jak to powinno być przede wszystkim NATURALNE, autentyczne.
Więc zamiast pisać:
Paulinko, gdy pytasz, mówisz, „przyjemnie” to tak jakbyś nic nie powiedziała.
Napisz raczej coś w stylu:
"Kobieto! Jeszcze pytasz? Co ty ze mną zrobiłaś? Takiego orgazmu w życiu nie przeżyłam!"
(możesz nawet wzmocnić to jakimś dosadnym słowem, typu "zajebiście")
Ja tylko chciałem zauważyć, że "przyczepiłem się" słowa "diaries" w tytule, a nie umieszczenia opowiadania w realiach brytyjskich. To jednak dla mnie za daleko, nie widzę powodu (poza czystym marketingiem), aby tytuł opowiadania był po angielsku. Mi się oberwało kiedyś nawet, jak bohaterowie "Wielkiego finału" przywitali się po angielsku - gdyż chciałem podkreślić, że oboje mówią w obcym sobie języku.
Hmmmm, @Jamer, tak jak lubię Ciebie, a także temat nastolatków i ich pierwszych doświadczeń, to jednak wolę czytać Twoje nowsze dzieła. "Utulnia" kipiała od emocji, "Gra w rozbieranego" miała ciekawy pomysł, a "Renatka" klimat. Tutaj... temat już oklepany przez Ciebie, intryga prawie żadna, puenty praktycznie brak. Gdybyś to jeszcze z humorem opisał...
Zgadzam się z poprzednikami: nie jest to złe i na Główną na Pokątnych całkowicie wystarczy.
Poprawiłbym tylko zdecydowanie ten fragment na końcu:
Wierzył, że nie puszczą pary z ust, tak przecież powiedziały. Czy aby na pewno można im było wierzyć? W końcu Gośka okazała się niegodną zaufania osobą. Bijąc się z tymi myślami, szedł do domu.
Drugie zdanie zaprzecza pierwszemu: albo wierzy, albo nie wie, czy wierzyć. Gośka okazała się niegodną zaufania (to, że jest osobom, to wszyscy wiemy). A "bicie się z myślami" odnosi się raczej do jakiś wątpliwości, podejmowania trudnej decyzji, tu takiej nie ma.
Taaaaak, teraz to ująłeś doskonale, miałem to wczoraj na końcu języka, ale nie wiedziałem, jak to nazwać. Maja jest kontrastem wobec Jagody! Jest czarnym tłem na którym ta druga maluje piękne wzory. Nie możemy więc jej lubić, nie taka jej rola. No więc jeszcze raz udowadniasz, że jesteś niezłym literackim malarzem.
W opisach fotografii "maks, który byłeś w stanie osiągnąć" to i tak bardzo wiele. Zestawiłem je z moimi opisami fotografii aby pokazać, jak można (w Twoim wypadku) zrobić to oszczędnie, skupiając się na samej istocie zdjęcia, a pomijając (rozbudowane u mnie) szczegóły techniczno-kompozycyjne. Uważam, że zrobiłeś to lepiej ode mnie. Gdybym dziś pisał "Trzynaście fotografii", może nawet pomyślałbym o podobnej technice, jak Twoja.
Ale mi zrobiłeś teraz smaka na dalszy ciąg przygód.... no może bardziej "przeżyć" Jagody! Czekam!!! Tylko please, please, please... jakiś mały happy endzik? 🙂
@Aria, twoje opowiadanie jest naprawdę solidnie napisane. W warstwie warsztatowej, językowej - przyznaję, udany debiut
debiut na poziomie ponadprzeciętnym i słusznie ten tekst został przeniesiony na główną. Jesteś autorką bardzo intrygującą,
Absolutnie nie pragnę by @Aria zalała się łzami! Chyba że szczęścia. Dlatego jeżeli powyższa moja recenzja miałaby jednak spowodować jakąś załamkę, to napiszę jeszcze raz wprost:
@Aria, miło mi się ten pamiętniczek czytało, na pewno czekam na dalszą część. Miejscami się uśmiechnąłem, miejscami mnie podkręciłaś tymi opisami, miejscami dałaś do myślenia. Doceniam bardzo poprawność językową, techniczną, a to bardzo, bardzo dużo, jak na debiutanta.
Natomiast chciałem w tym przydługawej recenzji zawrzeć jedno: mniej kierowania się marketingowymi zasadami "jak pisać, aby mieć milion odsłon", a więcej czegoś od siebie, tak prosto z serducha. Bądź sobą. Tylko tyle i aż tyle.
Zgodnie z obietnicą, dobrnąłem do końca (?) sagi o Jagodzie.
Nie będę się powtarzał. "Modelka" jest podobna do poprzednich części, wszystko dzieje się w specyficznym, "tejotowym" ślamazarnym tempie, emocje narastają powoli, ale konsekwentnie, aż tekst zaczyna od nich wręcz kipieć. Wiele osób może to zniechęcać, widzisz zresztą to po liczbie odsłon. Jestem przekonany, że to opowiadanie tkwi w ciemnościach Poczekalni, bo mało który PLA odważy się wziąć za bary z takim dziełem (mi też sporo to zajęło). Szkoda, bo na pewno nie zasługuje na to miejsce (co oczywiście skłoniło mnie znowu od oddania głosu na Główną).
Przede wszystkim dzięki za postać Jagody. A jednak się powtórzę: nie wiem, czy nie jest to najlepiej, najplastyczniej, najpełniej, najciekawiej i najbardziej konsekwentnie nakreślona bohaterki, jaką spotkałem na Pokątnych. Jest śliczna, urocza, pociągająca, mądra, zagadkowa, czasami nawet wkurzająca. Maja mniej mi przypadła do gustu, nie przepadam za jej rezygnacją z życia, wycofaniem i ucieczką w sztukę.
Mam tylko pewne wątpliwości, jakie tu chciałeś dać nam przesłanie. W "Trawie" było to "bądź sobą", w "Drodze" - "naucz się widzieć, a nie tylko patrzeć". A w "Modelce" nie jest to dla mnie oczywiste. Pewną wskazówką jest zapewne tytuł serii zdjęć Mai: "Siła". Ale szczerze mówiąc, nie wiem, o jaką siłę ci chodzi. Nie nazwałbym Jagody w tym momencie silną (może bardziej w "Tinderze", choć w innym, nieco negatywnym znaczeniu).
I jeszcze jedno: bardzo dało mi do myślenia, jak podszedłeś do kwestii przedstawienia w opowiadaniu zdjęć. Jak może wiesz, a może nie, też się z tym tematem na tym portalu zmierzyłem.
U Ciebie wygląda to tak (mój ulubiony fragment):
"Jagoda usiadła na trawie. Kolana przyciągnięte, ramiona obejmowały nogi. Głowę wsparła o kolana. Wpatrywała się w obiektyw zielonym, roziskrzonym ogniem. Obnażona, ale nie bezbronna. Siedziała niczym kapłanka – niezachwiana, pełna mocy."
A u mnie (przepraszam, za mało skromny cytat z samego siebie):
Młoda kobieta siedzi z jedną nogą wyprostowaną, złożoną poziomo na murku, a drugą zgiętą w kolanie, tworząc niemal idealny trójkąt równoboczny, w którego wnętrzu, na dalszym planie, widać perspektywę gór. Prawa dłoń spoczywa na kolanie, przyozdobiona gustownym pierścionkiem na serdecznym palcu. Ciepłe promienie nisko położonego już słońca uwydatniają wyraźnie zarysowane, mocne mięśnie łydek i ud, które kontrastują z delikatnością reszty ciała, a także oświetlają jej twarz, zapatrzoną w dal. Blondynka jest poważna, a delikatne zmarszczki na czole i przymknięte oczy sugerują, że pogrążona jest w niezbyt miłych wspomnieniach.
Dostrzegasz drobne podobieństwa? 🙂
Ale i różnice, które pokazują jak (pięknie) się różnimy w podejściu do pisania. Jak przeglądniesz album z "Trzynastoma fotografiami", to zauważysz, że ja, aby osiągnąć swoje cele, umieszczam moją bohaterkę zawsze w jakimś kontekście. Na zdjęciach i w fabule. Jest tylko elementem większej całości.
Natomiast Ty skupiasz się na samej Jagodzie, Nie wiemy skąd pochodzi, co przeżyła, dokąd zmierza finalnie. Ale dzięki temu pokazujesz 100% Człowieka w człowieku. Brawo.
Najpierw ustalmy jedno: @Milordzie, erofantasy? @Aga, erotyczno-fantastyczne young adult? Ale gdzie tutaj macie jakąś fantastykę? Przegapiłem jakieś rzucane uroki, eliksiry miłości lub chociaż napalone elfy lub zboczone gnomy?
Mi to pachnie na dziesięć kilometrów Wattpadem. Cały pomysł na serię jest jakby zaczerpnięty z wattpadowych podręczników jak pisać i promować opowiadania (wiem, zaglądnąłem kiedyś). Wstępniak także zupełnie jakby pochodził z pomarańczowego portalu.
Zostawmy Wattpadowi co wattpadowe. Tutaj są Pokątne, to troszkę coś innego. Tutaj MOŻESZ BYĆ SOBĄ (przynajmniej czasami).
@Aria, twoje opowiadanie jest naprawdę solidnie napisane. W warstwie warsztatowej, językowej - przyznaję, udany debiut. Ale nie gniewaj się, całość sprawia na mnie wrażenie plastikowego produktu rodem z podręczników "jak stworzyć i wypromować opowiadanie w jeden dzień". Założyłaś sobie, że będziesz ściśle trzymać się wydawniczego planu - marketingowo chwyt super (choć stary jak świat), ale co jak np. nie będziesz miała w pewnym momencie weny? A zegar tyka... Przechodziłem to z moją "Opowieścią grudniową", którą chciałem pisać niemal w czasie rzeczywistym, ale końcówka wyszła mi w... marcu. Bo wolałem nie pisać nić, niż pisać na siłę.
Ale marketingowe klapki na oczach widać też w innych sprawach. Piękne nastolatki w wyszukanej angielskiej szkole nie zajmują się niemal niczym inny niż podrywaniem płci przeciwnej. Dwie przyjaciółki rywalizują o faceta na zasadzie która mu lepiej... zrobi dobrze. Podwójna intryga? (@Vee)? Serio? Już we wstępie autorka ujawnia, co się stanie, zero zaskoczenia dla mnie. Niestety, fabularnie sztampa, plastik, jedno wielkie podążenie za tym, co modne w literaturze young adult. I nawet tytuł musi być angielski, bo o ileż lepiej brzmią szlachetne "diaries", niż nasze skromne "pamiętniki".
Najbardziej sztuczne są dla mnie sceny łóżkowe. Obie podobne od siebie, według utartego schematu. Obie 19-letnie dziewczyny najwyraźniej są mistrzyniami we wszelkich technikach sprawiania rozkoszy chłopakom, zapewne uczyły się tego od kołyski. Niczego się nie wstydzą, chodzą do kina bez majtek, na pierwszej randce idą na całość, nie posiadają za to żadnych wątpliwości, oporów i właściwie nie myślą w innych kategoriach niż "chcę go mieć". Nie oddałaś żadnych emocji, poza chęcią pokonania rywalki i zdobycia najlepszej partii w szkole.
Zakończenie? Nie rozumiem. Czy kolejny odcinek będzie o tym samym trójkącie, tylko teraz może Maddie będzie chwilowo górą? Tak nakazywałaby wszak logika modnych seriali dla młodzieży... Tylko co wymyślisz teraz, bo ciężkie armaty (erotyczne) wytoczyłaś w pierwszym odcinku. A jeżeli historia Maddie i Natalie jest już skończona, i za miesiąc poznamy innych bohaterów, to w tym opowiadaniu zupełnie brakuje jakiejś kropki nad "i", puenty.
Do tego dochodzą wytknięte już przez poprzedników stylistyczne i fabularne potknięcia. Ja dorzucę do tych ostatnich jeszcze jedno: w scenie finałowej Natalka najpierwe "zsuwa sukienkę", ale potem czuje dłonie Josha przez... materiał sukienki. Co ciekawe, chwilę później bohaterka ściąga... bluzę i spodnie (pod sukienką je miała?) i zostaje w koronkowej bieliźnie, którą teraz uważa za "niespecjalną", choć jeszcze kilka linijek wcześnie była to "ulubiona czarna koronka". Sorry, @Aria, uwielbiam motyw rozbierania, więc takie rzeczy mi nie umkną.
Pewnie trochę Cię zdołowałem? No dobrze, może mnie poniosło, więc na koniec napiszę, że mimo wszystko to jest na prawdę debiut na poziomie ponadprzeciętnym i słusznie ten tekst został przeniesiony na główną. Jesteś autorką bardzo intrygującą, zastanawiam się, co by wyszło, jakbyś napisała coś, absolutnie nie kierując się modą i marketingowymi chwytami. Coś totalnie od siebie. Coś o zwykłych ludziach, zwykłych emocjach, może w zwykłej polskiej szkole. Pokaż mi prawdziwą Arię a powiem, Ci, kim jesteś...
A więc jednak odklejenie od rzeczywistości było zamierzone. Tak sądziłem.
Cytując klasyków, "w tym szaleństwie jest metoda". Wciąż nie mogę się otrząsnąć po wizycie w Siedlisku (pamiętałem o dużej literze). Mimo wspominanych problemów z odbiorem tekstu, po zakończeniu czytania czułem się, jakbym wrócił z dalekiej podróży do bardzo odległej, urzekającej krainy. Może właśnie z tajemniczej wyspy Lesbos?
Tymczasem już mnie porwał wir kolejnych przygód... no, to słowo chyba jednak nie pasuje... przeżyć Jagody. Wkrótce napiszę coś o jej spotkaniu z Panią Fotograf (och jak ja nie lubię tych feminizmów). Przy okazji okazało się, że coś nas łączy, ale nie chodzi tu tylko o zamiłowanie do gór. A z tych Słonnych to nawet widać Bieszczady, więc to była tylko taka mała uszczypliwość, błąd merytoryczny praktycznie żaden... Chodź z Paszowej do Bezmiechowej Górnej to rzut beretem jest, a nie wiele godzin. I schroniska żadnego tam nie ma, chyba że mówisz o Ośrodku Szybowcowym Politechniki Rzeszowskiej. Tam to by taką Jagodę przyjęli z radością, i to jak....
Serwis zawiera treści o charakterze erotycznym, przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich. Decydując
się na wejście na strony serwisu Pokatne.pl potwierdzasz, że jesteś osobą pełnoletnią.
Pliki cookies i polityka prywatności
Zgodnie z rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO).
Potrzebujemy Twojej zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych przechowywanych w plikach cookies.
Zgadzam się na przechowywanie na urządzeniu, z którego korzystam tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie moich
danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania przeze mnie ze stron internetowej lub serwisów oraz innych
parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych i w celach analitycznych.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz w regulaminie serwisu.
MikeEcho · 22 października 2025 · "Modelka"
Oczywiście, że się nie obrażę 🙂
Ale wolę w takim razie czytać Twoje wiersze i opowiadania, niż oglądać prace graficzne.
Ale kwestia gustu, jak już wspomniałem.
MikeEcho · 20 października 2025 · "Modelka" ·
Ktokolwiek wybrał zdjęcie do tego opowiadania (Ty sam, @Tejot, czy @Jusatine lub @Marc?), to nie obraźcie się: TRY AGAIN! To, które jest, według mnie wypacza sens i urok tekstu.
(Ale to moje osobiste zdanie oczywiście).
MikeEcho · 20 października 2025 · "Dziewczyna z aplikacji" ·
@Jamer, sugeruję dyskusję o zakresie pomagania przenieść na forum. Albo jeszcze lepiej: nie przenosić. Bądź sobą i pomagaj tyle ile chcesz i możesz. A jak to się komuś nie podoba, to jego problem. Tu zawsze byli znawcy, którzy wypunktowali każdy błąd, nawet najmniejszy, oraz recenzenci, ograniczający się do jednego krótkiego zdania. I za to lubię Pokątne.
MikeEcho · 20 października 2025 · "Dziewczyna z aplikacji"
Ten tekst zaliczyłbym do kategorii "napiszę o tym, co mnie podnieca". I właściwie nie byłoby to jakiś wielki zarzut - przecież jesteśmy na portalu erotycznym. "Tartak" może być dziadowski i ciąć deski na wióry, albo wypluwać piękne, równe, wyheblowane dzieła. Mam kilka "tartacznych" tekstów w ulubionych, choć z nimi jest zawsze tak, że jedną osobę podnieca coś, co drugą obrzydza...
Tu mamy jednak jeden wielki mankament: za dużo grzybów w barszczu. Jakbyś, drogi @Karolu99, skompilował swoje wszystkie nocne marzenia w jedno (kolejność przypadkow0): nerd, gry erotyczne, kazirodztwo, dominacja, przemoc, opiekuńczość, sportowe ubrania, dziewczyny lubiące pulchnych facetów... coś pominąłem? W efekcie powstało coś kompletnie nierealnego, nawet jak na fantazję.
Zgadzam się z @A, że pomysł na pomieszanie świata fikcji i prawdy oraz ogólny klimat opowiadania jest fajny. Ale jakbyś zatrzymał się w pół drogi. Czyżby to był początek jakiejś dłuższej historii? Jeżeli tak, szkoda, że tego nie zaznaczyłeś, a poza tym miejsce przerwanie wybrałeś niefortunne. Jest zapowiedź BDSM, ale jeszcze do niczego nie dochodzi, za to pojawia się zupełnie ni z tego ni z owego scena bijatyki... A jeżeli nie miałeś w zamyśle ciągnąć tego dalej to... kompletny brak puenty. Najprostszy, prymitywny wręcz pomysł: Patryk obudził się w swoim łóżku i wszystko okazało się super-realnym wirtualnym snem. Nie powala na kolana, ale jakoś się opowiadanie kończy.
Warsztatowo poziom "poczekalnia +". Czyta się przyzwoicie, choć nie brak błędów, wypunktowanych przez poprzedniczkę. Mnie oprócz zaimków dzierżawczych razi też ilość "Patryków" i "Oliwii". Dla imion Bohaterów też trzeba mieć alternatywy. Ogólnie powtórzeń słów, myśli, informacji jest strasznie dużo, popatrz np. na taki fragment:
- Fraza "jej bliskość sprawia" powtórzona 2x tuż obok siebie
- Dwa razy wspominasz o niebieskich oczach (a wcześniej o tym pisałeś już z 10 razy, na prawdę pamiętamy, jakiego koloru są!)
- Bicie serca również x2
- Patryk x3, Oliwia x2, za dużo jak na dwa krótkie akapity
Ale też trzy plusiki na zachętę:
+ Decyzja o napisaniu tekstu w czasie teraźniejszym w trzeciej osobie bardzo odważna, jak na debiut, ale moim zdaniem trafna. Czyta się to, jakby był to scenariusz jakiejś gry komputerowej, co idealnie pasuje do klimatu "virtual reality".
+ Sceny psychicznego i fizycznego znęcania się nad Patrykiem bardzo realistyczne, aż boję się zapytać, skąd je znasz. Robią dużo ""klimatu" w opowiadaniu. Generalnie realia szkoły oddane, jakbyś je doskonale znal 😉 i nie jest to przytyk, dobrze jest pisać o tym, co się zna dobrze.
+ Ogólnie bohaterowie są mocną stroną opowiadania. Patryk przekonuje swoją nerdowadością. Natomiast Oliwia to chodzący cyborg. Idealny produkt VR. Była tu na Pokątnych taka fajna seria "Real doll", sięgnij - ją bym tam można wrzucić CTRL-C, CTRL-V. Nie wiem tylko, @Charlers, czy akurat to było zamierzone, czy przypadkiem nie starałeś się stworzyć miłej atrakcyjnej realnej dziewczyny 🙂, a wyszło, jak wyszło. Ale jeżeli to celowy zabieg, to masz talent do kreowania sugestywnych bohaterów.
MikeEcho · 15 października 2025 · "Tatuaż"
@Agnessa_Novvak
A czytałaś "Trawę?". Ja specjalnie wczoraj jeszcze raz po nią sięgnąłem, aby przypomnieć sobie, zanim napiszę taki apel, jak @TJ radzi sobie ze scenami seksu. I powiem krótko. Radzi sobie. I to jak... 🙂 Tam na tej trawce to dopiero magia się dzieje! 🙂
MikeEcho · 15 października 2025 · "Biały szkwał, czyli mój krótki rejs do spełnienia" ·
Wow, @Wasza Lordowska Mość, serdecznie dziękuję za tak miłe słowa. Trochę na wyrost, wciąż miewam momenty, gdy narracja mnie męczy... Ale wtedy raczej daję sobie na wstrzymanie, odkładam pomysł na półkę, stąd mój dorobek tutaj jeszcze niewielki. Ale po takich słowach aż chce się, aby rósł i rósł, bo całkiem lubię umilać ludziom przerwy między spotkaniami w pracy 🙂
BTW, jakbyś jeszcze miał jakąś taką dłuższą przerwę, to polecam raczej "13 Fotograffi" - to jest coś, co oddaje dobrze mój świat. Opowieść Grudniowa jest fajna, ale nierówna, powstawała trochę w męczarniach (nie polubiłem lubię serii, bo zmuszają do napisania czegoś, nawet, jak się nie ma przekonania do pomysłu). Niemniej na okres świąteczny - czemu nie!
A co do Laser Radial to miasz rację, doczytałem trochę. Na początku tekstu występuje jako nazwa klasy i chyba analogicznie jak przy markach samochodów, należy ją napisać z dużej litery ("Samochód marki Ford Focus"). Potem występuje jeszcze raz, ale już jako synonim konkretnej łódki i wtedy jednak mała jest prawidłowa ("jechałem moim fordem"). Tak mówią tęgie głowy. Poprawione. Podziękował!
MikeEcho · 15 października 2025 · "St. Grey’s High School Diaries (II): Październik - Chris" ·
No, @Aria, pozbyłaś się plastiku! Może nie całego, ale spod spodu wyziera już coś znacznie bardziej ciekawego.
Postaci Chrisa i Anne o całe lata świetlne lepsze, niż walczące o chłopaka rywalki z pierwszej części. Pomieszanie świata wirtualnego z realnym, oparcie całości na grze - zakrawa na mistrzostwo. I jeszcze bardzo dobrze to wytłumaczyłaś w komentarzach: TAK, dzisiaj młodzież działa na granicy dwóch światów. Myślałem, że wyszło ci to przypadkowo, a Ty doskonale wiedziałaś, w co grasz... to znaczy co piszesz. Nie znam Baldurs Gate, ale po lekturze mam ochotę zagrać! Uniknęłaś też pewnej mielizny: napisałaś to tak, że nawet dla kogoś kto tak jak ja nie zna tego tytułu wszystko jest zrozumiałe. Ba, chyba nawet oddałaś klimat tej gry, łącznie z erotyką, o której wiele słyszałem.
Jeżeli chodzi o zachowanie bohaterów, to owszem, jest ono lekko niespójne (@Lord napisał nawet o zmianie o 180 stopni). Próbowałaś to wytłumaczyć, ja tego nie do końca kupuję, ale cóż, na pewno jest ciekawie. Bardzo fajny jest wątek jakby "ubezwłasnowolnienia" Chrisa: on wie, że jest prowokowany, ale nic na to nie może poradzić, tańczy tak, jak Anne pociąga za sznurki. Jak już wspomniałem, fabuła nie jest specjalnie oryginalna, już na początku tekstu wiedziałem, że bohaterowie trafią w scenie finałowej do łóżka, ale do końca trzymasz w napięciu jeżeli chodzi o to, jak to przebiegnie, "kto będzie górą".
Scena seksu napisana o niebo lepiej, niż w części pierwszej, realistycznie, nawet mając na uwadze "nerdowość" bohaterów. Jest mocna, ale wciąż realna, bez przegięć. Drobnych błędów się jednak nie dostrzegłaś, śmieszne, bo podobnych, jak w pierwszej części: Chris w pewnym momencie unosi sukienkę, która już dawno leży w kącie łóżka, Anne dwa razy ściąga z niego koszulkę...
Ale oprócz drobnych potknięć fabularnych, opowiadanie napisane super profesjonalnie, jakby przeszło korektę w dobrym wydawnictwie (tak, @Agnessa, Ciebie też chwalę). Słownictwo, stylistyka, dialogi, interpunkcja - na poziomie najlepszych tekstów na Pokątnych.
Nadal krzywię się lekko na tę sztuczną angielskość szkoły i całą marketingową otoczkę serii (wstęp bardziej mnie zniechęca, niż zachęca), ale to nie przeszkadza na tyle, abym nie czekał na kolejny miesiąc. Poproszę w listopadzie równie ciekawych bohaterów!
MikeEcho · 15 października 2025 · "Tatuaż"
I jeszcze jedno:
Szanowna @PLA - niniejszym zobowiązuję Was do niezwłocznego przeczytania "Drogi do siebie" oraz "Modelki". Co one jeszcze robią w Poczekalni??? Marnują się tam strasznie, dajcie je szerokiej gawiedzi.
MikeEcho · 15 października 2025 · "Tatuaż" ·
@Tejocie, jesteś malarzem. Tworzysz dzieła wizualne: ma płótnie Bozy, na kliszach Mai, na ludzkim ciele ręką Jasmin. wystarczy zamknąć oczy i... Widziałem tę mandalę, gdy czytałem. I widziałem, jak pięknie współgra ze zmysłowym ciałem Jagody. Postać, którą wykreowałeś, ocieka wręcz zmysłowością i erotyzmem, choć nie opisujesz zbyt dokładnie jej szczegółów anatomicznych. Bardzo, ale naprawdę bardzo podoba mi się również Twój opis procesu twórczego. Nie chodzi tylko o to, że albo znasz się super na sztuce tatuażu, albo odwaliłeś kawał solidnego "researchu" (coś, co było kiedyś podstawą pisania, a dziś mało kto się już tym przejmuje). Chodzi o coś więcej: o uchwycenie tego momentu, w którym rzemiosło przeradza się w sztukę, a praca w dzieło.
Dobra, czas się do czegoś przyczepić (ale naprawdę na siłę). Nadal pojawiają się lekkie dłużyzny (choć mniej, niż w "Drodze do siebie" i "Modelce"), jakbyś chciał za wszelką cenę przedstawić proces twórczy dokładnie, 1:1. Odpuść. Nie wiem czy oglądasz jakieś programy kulinarne, ale nikt w nich nie pokazuje przez 20 min gotujących się ziemniaków. Wpadają do garnka, garnek na ogień, a w następnej scenie są już mięciutkie. Są też nadal powtórzenia (ale też coraz mniej), np. w tym tekście zapamiętałem, że co najmniej 3 razy pisałeś o zmysłowości Jagody. Generalnie, tak jakbyś trochę się bał, że stworzysz opowiadanie za krótkie. A przecież jesteś doświadczonym Pokątnym poetą, który umie dosłownie w kilku trafnie dobranych wyrazach ująć sens swojej myśli. "Dłużej" w literaturze nie znaczy "lepiej", mimo że już w szkole uczą nas, że tekst na pół strony jest na trójkę, a na trzy strony na szóstkę.
Jestem bardzo zaciekawiony, w jaką stronę to wszystko zmierza. Jagoda przemieniła się nam już z nieśmiałej dziewczynki w "Trawie" w pewną siebie kobietę. Pytanie brzmi: co zrobi z tą swoją kobiecością. Aż się boję, że za chwilę umieścisz ją w Severes: nieskazitenie piękna, w pełni świadoma siebie, opanowana. Nudna? Wyznaję zasadę, że lepiej być dla drugiego człowieka, niż dla siebie samego. Więc czekam na sceny takie, jak na festiwalowej polanie. @Agnessa ma rację, udowodniłeś, że umiesz pisać opowiadania bez seksu, już takich wystarczy 🙂
MikeEcho · 14 października 2025 · "Higienistka" ·
@Jamer, pojechałeś teraz z tym komentarzem. Wyszedł Ci niezły manifest twórczy, chyba zapamiętam go bardziej, niż samo opowiadanko. 🙂
Ale o nim wypadałoby coś napisać. Otóż ja od razu chyba prawidłowo rozszyfrowałem Grażynkę. Było dla mnie oczywiste, że ona. patrząc na tego biednego chłopaka, w duchu pęka ze śmiechu, a nie z podniecenia. Ale jest na tyle mądra, że zamiast go wyśmiać, zachowuje się po prostu profesjonalnie, jak pielęgniarka. Pozwala sobie rzucić tylko "mój mały mężczyzno" w taki sposób, że aż ciepło się robi na sercu.
Brawo za narrację. Nie wiem, w jakim stopniu ją wygładziłeś i jak to wyglądało wcześniej, ale teraz jest to napisane jak dobry kryminał. "Sytuacja nie do pozazdroszczenia". "Działałem szybko i bez planu". Napięcie rośnie jak w filmie sensacyjnym.... Co stanie się za chwilę.... To bardziej pasuje do przygód agenta 007, niż do chłopaka z przyrodzeniem obwiązanym rajstopami. Ale mam wrażenie, że stosujesz taki sposób pisania zupełnie świadomie, bawisz się z czytelnikiem, prawda? Jeżeli tak, to brawo, jeżeli to przypadek, to cóż... fajnie wyszło.
Mam z tym opowiadaniem jednak problem, który powoduje, że nie zapiszę sobie go w ulubionych. Temat. Subiektywnie nie lubię klimatu gabinetów lekarskich, kozetek, białych kitli. A rajstopy są częścią damskiej garderoby, która mnie najmniej podnieca. Tak już mam, ale rozumiem, że dla innych może to być strzał w fetyszową dychę.
I jeszcze jedno. Wolę, @jamer, jak piszesz o uczuciach. Pięknie je potrafisz oddawać, ale nie w tych "szufladowych" wykopaliskach. W nich jest raczej głównie seksualna "technika". Widać to nawet w języku, który stosujesz, tutaj jest niemal medyczny (co paradoksalnie fajnie współgra z tematyką opowiadania).
PS. Wyłapałem jeden błąd logiczny:
"Wyczytała trzy nazwiska moich kolegów (w tym moje)"
Twoje nazwisko nie może być nazwiskiem twojego kolegi ;D
Więc: "wyczytała trzy nazwiska, dwóch kolegów ORAZ moje".
MikeEcho · 14 października 2025 · "Wakacyjne i nie tylko, przygody Aśki (I)"
@Asiaczku,
No i właśnie o to chodzi! To, co wrzuciłaś teraz, jest dopracowane i czyta się bez problemu! Owszem, tamta wersja była może nieco bardziej "literacka", ale to właśnie oddaje sedno problemu: w pierwszej wersji błędy odbierały radość czytania. Mówisz, że matematyka i fizyka? Szacun, kiedyś też miałem trochę z tym wspólnego. Więc pewnie wiesz doskonale, że jak wyprowadzisz jakiś kosmicznie efektowny dowód, ale nabazgrzesz to jak kura pazurem, albo przeprowadzisz spektakularny eksperyment, ale niechlujnie opracujesz wyniki, to niewiele z tego będzie. I to miałem na myśli, krytykując Twój tekst. Jeżeli się zapędziłem, to przepraszam. Chciałem Ci pomóc, a nie zdołować.
Jeżeli chcesz jednak tu publikować, to niestety chcąc nie chcąc wystawiasz się na strzał. Musisz mieć skórę hipopotama. Ja też tak miałem przed rokiem, kiedy wrzucałem pierwszy swój tekst. Marzyły mi się same pochlebne komentarze, oceny 10,5 na 10 możliwe itp. A teraz? Wiem, że są komentarze i oceny życzliwe (choć nie zawsze pochlebne), które warto czytać, aby się czegoś nauczyć oraz takie, które nie mają żadnej wartości. Trzeba zachować zdrowy dystans.
Pozdrawiam 🙂
MikeEcho · 13 października 2025 · "Dziewczynka ze snu" ·
@Indygo77
Ta historia jest piękna, wzruszająca i taka, jaką lubię, z morałem, dająca do myślenia. Lekko kontrowersyjna, ale nie nastawiona na bulwersowanie. Jeżeli faktycznie dokładnie tak to miało miejsce, to... jestem mocno zdziwiony, ale jestem w stanie uwierzyć. (Na pewno dobrze pamiętasz wiek bohaterów? Gdyby mieli 1-2 latka więcej, nie miałbym żadnych wątpliwości).
Tylko że opowiedziałeś ją... średnio. Nie będę rozwodził się nad niedociągnięciami technicznymi, zaczynają się już we wstępniaku: trochę słowa wstępnego jest w komentarzu przed opowiadaniem, a trochę na samym początku opowiadania. To zdecyduj się, Waćpan 🙂 Potem jest mnóstwo takich niedopracowań.
Mnie rażą jednak dwie rzeczy:
Primo - mnóstwo niepotrzebnych szczegółów. Po co nam numery Twoich szkół i dokładne adresy? Po co jakieś zupełnie nic nie wnoszące opisy klasy. Ja rozumiem, że odtwarzasz pewne sprawy ze swojej pamięci, ale na prawdę nie ma znaczenia ile razy Ania nie domknęła drzwi, tylko to, że mocno wkurzyła bohatera, a on stracił panowanie nad sobą. Z takiej autobiograficznej opowieści trzeba wyciągnąć sedno, a nie bawić się w jak najwierniejsze odtworzenie kilku lat autora. Zresztą nawet w szczegółowości nie jesteś konsekwentny, chwilami jesteś szczegółowy jak kronikarz, chwilami "skipujesz" cały rok.
Secundo - epilog. Jest całkowicie zbędny. Literatura to nie kaznodziejstwo; opowiadanie powinno być napisane (i to akurat Ci się udało, @Indygo) tak, aby każdy sam wyciągnął z niego wnioski. Akurat "dziewczynka" ma według mnie bardzo uniwersalne przesłanie i niezależnie od tego, w co wierzymy, czy i jaką religię wyznajemy, każdy je zrozumie. O jeden most za daleko, autorze!
Mimo wszystko myślę o tej historii od wczoraj, kiedy ją przeczytałem, a to jest najlepszy dowód na to, że coś w niej jest. Te słabsze przelatują przez mózg i znikają w otchłani niepamięci, a ta chodzi za mną z natrętnymi pytaniami.
MikeEcho · 13 października 2025 · "Wakacyjne i nie tylko, przygody Aśki (I)" ·
@Asiaczek, posłuchaj poprzedników. Na "Pokątnych" (w przeciwieństwie do wielu innych miejsc) szanujemy czytelnika. A jemu dużo lepiej, naprawdę dużo, czyta się tekst bez błędów, literówek, powtórzeń, losowo wrzuconych przecinków. Wtedy można skupić się na treści i nawet, jeżeli nie jest wybitna, to jest to miła lektura. A w takiej formie, w jakiej na razie zaprezentowałaś nam opowiadanko, to jest to raczej walka z tekstem, a nie czytanie. Nie mówię, że musi być w 100?zbłędnie, ale za dużo tego, większość niedociągnięć sama byś wyłapała, czytając tekst z uwagą 2-3 razy przed publikacją.
I jeszcze jedna rada. Nie popełniaj typowego błędu początkujących autorów, zwłaszcza młodych, wypaczonych polską szkołą. Wydaje się Wam, że pisać dobrze to znaczy mądrze, elokwentnie, używając jakiegoś wyszukanego języka. A takie opowiadanie jak to powinno być przede wszystkim NATURALNE, autentyczne.
Więc zamiast pisać:
Napisz raczej coś w stylu:
"Kobieto! Jeszcze pytasz? Co ty ze mną zrobiłaś? Takiego orgazmu w życiu nie przeżyłam!"
(możesz nawet wzmocnić to jakimś dosadnym słowem, typu "zajebiście")
MikeEcho · 29 września 2025 · "St. Grey’s High School Diaries (I): Wrzesień - Natalie" ·
Ja tylko chciałem zauważyć, że "przyczepiłem się" słowa "diaries" w tytule, a nie umieszczenia opowiadania w realiach brytyjskich. To jednak dla mnie za daleko, nie widzę powodu (poza czystym marketingiem), aby tytuł opowiadania był po angielsku. Mi się oberwało kiedyś nawet, jak bohaterowie "Wielkiego finału" przywitali się po angielsku - gdyż chciałem podkreślić, że oboje mówią w obcym sobie języku.
MikeEcho · 24 września 2025 · "Praktyczna lekcja biologii"
Hmmmm, @Jamer, tak jak lubię Ciebie, a także temat nastolatków i ich pierwszych doświadczeń, to jednak wolę czytać Twoje nowsze dzieła. "Utulnia" kipiała od emocji, "Gra w rozbieranego" miała ciekawy pomysł, a "Renatka" klimat. Tutaj... temat już oklepany przez Ciebie, intryga prawie żadna, puenty praktycznie brak. Gdybyś to jeszcze z humorem opisał...
Zgadzam się z poprzednikami: nie jest to złe i na Główną na Pokątnych całkowicie wystarczy.
Poprawiłbym tylko zdecydowanie ten fragment na końcu:
Drugie zdanie zaprzecza pierwszemu: albo wierzy, albo nie wie, czy wierzyć. Gośka okazała się niegodną zaufania (to, że jest osobom, to wszyscy wiemy). A "bicie się z myślami" odnosi się raczej do jakiś wątpliwości, podejmowania trudnej decyzji, tu takiej nie ma.
Pozdrawiam najbardziej płodnego ostatnio Twórcę!
MikeEcho · 24 września 2025 · "Modelka" ·
Taaaaak, teraz to ująłeś doskonale, miałem to wczoraj na końcu języka, ale nie wiedziałem, jak to nazwać. Maja jest kontrastem wobec Jagody! Jest czarnym tłem na którym ta druga maluje piękne wzory. Nie możemy więc jej lubić, nie taka jej rola. No więc jeszcze raz udowadniasz, że jesteś niezłym literackim malarzem.
W opisach fotografii "maks, który byłeś w stanie osiągnąć" to i tak bardzo wiele. Zestawiłem je z moimi opisami fotografii aby pokazać, jak można (w Twoim wypadku) zrobić to oszczędnie, skupiając się na samej istocie zdjęcia, a pomijając (rozbudowane u mnie) szczegóły techniczno-kompozycyjne. Uważam, że zrobiłeś to lepiej ode mnie. Gdybym dziś pisał "Trzynaście fotografii", może nawet pomyślałbym o podobnej technice, jak Twoja.
Ale mi zrobiłeś teraz smaka na dalszy ciąg przygód.... no może bardziej "przeżyć" Jagody! Czekam!!! Tylko please, please, please... jakiś mały happy endzik? 🙂
MikeEcho · 24 września 2025 · "St. Grey’s High School Diaries (I): Wrzesień - Natalie"
Ej, bądźćie sprawiedliwi!
Absolutnie nie pragnę by @Aria zalała się łzami! Chyba że szczęścia. Dlatego jeżeli powyższa moja recenzja miałaby jednak spowodować jakąś załamkę, to napiszę jeszcze raz wprost:
@Aria, miło mi się ten pamiętniczek czytało, na pewno czekam na dalszą część. Miejscami się uśmiechnąłem, miejscami mnie podkręciłaś tymi opisami, miejscami dałaś do myślenia. Doceniam bardzo poprawność językową, techniczną, a to bardzo, bardzo dużo, jak na debiutanta.
Natomiast chciałem w tym przydługawej recenzji zawrzeć jedno: mniej kierowania się marketingowymi zasadami "jak pisać, aby mieć milion odsłon", a więcej czegoś od siebie, tak prosto z serducha. Bądź sobą. Tylko tyle i aż tyle.
MikeEcho · 24 września 2025 · "Modelka" ·
@Tejocie,
Zgodnie z obietnicą, dobrnąłem do końca (?) sagi o Jagodzie.
Nie będę się powtarzał. "Modelka" jest podobna do poprzednich części, wszystko dzieje się w specyficznym, "tejotowym" ślamazarnym tempie, emocje narastają powoli, ale konsekwentnie, aż tekst zaczyna od nich wręcz kipieć. Wiele osób może to zniechęcać, widzisz zresztą to po liczbie odsłon. Jestem przekonany, że to opowiadanie tkwi w ciemnościach Poczekalni, bo mało który PLA odważy się wziąć za bary z takim dziełem (mi też sporo to zajęło). Szkoda, bo na pewno nie zasługuje na to miejsce (co oczywiście skłoniło mnie znowu od oddania głosu na Główną).
Przede wszystkim dzięki za postać Jagody. A jednak się powtórzę: nie wiem, czy nie jest to najlepiej, najplastyczniej, najpełniej, najciekawiej i najbardziej konsekwentnie nakreślona bohaterki, jaką spotkałem na Pokątnych. Jest śliczna, urocza, pociągająca, mądra, zagadkowa, czasami nawet wkurzająca. Maja mniej mi przypadła do gustu, nie przepadam za jej rezygnacją z życia, wycofaniem i ucieczką w sztukę.
Mam tylko pewne wątpliwości, jakie tu chciałeś dać nam przesłanie. W "Trawie" było to "bądź sobą", w "Drodze" - "naucz się widzieć, a nie tylko patrzeć". A w "Modelce" nie jest to dla mnie oczywiste. Pewną wskazówką jest zapewne tytuł serii zdjęć Mai: "Siła". Ale szczerze mówiąc, nie wiem, o jaką siłę ci chodzi. Nie nazwałbym Jagody w tym momencie silną (może bardziej w "Tinderze", choć w innym, nieco negatywnym znaczeniu).
I jeszcze jedno: bardzo dało mi do myślenia, jak podszedłeś do kwestii przedstawienia w opowiadaniu zdjęć. Jak może wiesz, a może nie, też się z tym tematem na tym portalu zmierzyłem.
U Ciebie wygląda to tak (mój ulubiony fragment):
A u mnie (przepraszam, za mało skromny cytat z samego siebie):
Dostrzegasz drobne podobieństwa? 🙂
Ale i różnice, które pokazują jak (pięknie) się różnimy w podejściu do pisania. Jak przeglądniesz album z "Trzynastoma fotografiami", to zauważysz, że ja, aby osiągnąć swoje cele, umieszczam moją bohaterkę zawsze w jakimś kontekście. Na zdjęciach i w fabule. Jest tylko elementem większej całości.
Natomiast Ty skupiasz się na samej Jagodzie, Nie wiemy skąd pochodzi, co przeżyła, dokąd zmierza finalnie. Ale dzięki temu pokazujesz 100% Człowieka w człowieku. Brawo.
MikeEcho · 24 września 2025 · "St. Grey’s High School Diaries (I): Wrzesień - Natalie" ·
Cześć wszystkim,
Najpierw ustalmy jedno: @Milordzie, erofantasy? @Aga, erotyczno-fantastyczne young adult? Ale gdzie tutaj macie jakąś fantastykę? Przegapiłem jakieś rzucane uroki, eliksiry miłości lub chociaż napalone elfy lub zboczone gnomy?
Mi to pachnie na dziesięć kilometrów Wattpadem. Cały pomysł na serię jest jakby zaczerpnięty z wattpadowych podręczników jak pisać i promować opowiadania (wiem, zaglądnąłem kiedyś). Wstępniak także zupełnie jakby pochodził z pomarańczowego portalu.
Zostawmy Wattpadowi co wattpadowe. Tutaj są Pokątne, to troszkę coś innego. Tutaj MOŻESZ BYĆ SOBĄ (przynajmniej czasami).
@Aria, twoje opowiadanie jest naprawdę solidnie napisane. W warstwie warsztatowej, językowej - przyznaję, udany debiut. Ale nie gniewaj się, całość sprawia na mnie wrażenie plastikowego produktu rodem z podręczników "jak stworzyć i wypromować opowiadanie w jeden dzień". Założyłaś sobie, że będziesz ściśle trzymać się wydawniczego planu - marketingowo chwyt super (choć stary jak świat), ale co jak np. nie będziesz miała w pewnym momencie weny? A zegar tyka... Przechodziłem to z moją "Opowieścią grudniową", którą chciałem pisać niemal w czasie rzeczywistym, ale końcówka wyszła mi w... marcu. Bo wolałem nie pisać nić, niż pisać na siłę.
Ale marketingowe klapki na oczach widać też w innych sprawach. Piękne nastolatki w wyszukanej angielskiej szkole nie zajmują się niemal niczym inny niż podrywaniem płci przeciwnej. Dwie przyjaciółki rywalizują o faceta na zasadzie która mu lepiej... zrobi dobrze. Podwójna intryga? (@Vee)? Serio? Już we wstępie autorka ujawnia, co się stanie, zero zaskoczenia dla mnie. Niestety, fabularnie sztampa, plastik, jedno wielkie podążenie za tym, co modne w literaturze young adult. I nawet tytuł musi być angielski, bo o ileż lepiej brzmią szlachetne "diaries", niż nasze skromne "pamiętniki".
Najbardziej sztuczne są dla mnie sceny łóżkowe. Obie podobne od siebie, według utartego schematu. Obie 19-letnie dziewczyny najwyraźniej są mistrzyniami we wszelkich technikach sprawiania rozkoszy chłopakom, zapewne uczyły się tego od kołyski. Niczego się nie wstydzą, chodzą do kina bez majtek, na pierwszej randce idą na całość, nie posiadają za to żadnych wątpliwości, oporów i właściwie nie myślą w innych kategoriach niż "chcę go mieć". Nie oddałaś żadnych emocji, poza chęcią pokonania rywalki i zdobycia najlepszej partii w szkole.
Zakończenie? Nie rozumiem. Czy kolejny odcinek będzie o tym samym trójkącie, tylko teraz może Maddie będzie chwilowo górą? Tak nakazywałaby wszak logika modnych seriali dla młodzieży... Tylko co wymyślisz teraz, bo ciężkie armaty (erotyczne) wytoczyłaś w pierwszym odcinku. A jeżeli historia Maddie i Natalie jest już skończona, i za miesiąc poznamy innych bohaterów, to w tym opowiadaniu zupełnie brakuje jakiejś kropki nad "i", puenty.
Do tego dochodzą wytknięte już przez poprzedników stylistyczne i fabularne potknięcia. Ja dorzucę do tych ostatnich jeszcze jedno: w scenie finałowej Natalka najpierwe "zsuwa sukienkę", ale potem czuje dłonie Josha przez... materiał sukienki. Co ciekawe, chwilę później bohaterka ściąga... bluzę i spodnie (pod sukienką je miała?) i zostaje w koronkowej bieliźnie, którą teraz uważa za "niespecjalną", choć jeszcze kilka linijek wcześnie była to "ulubiona czarna koronka". Sorry, @Aria, uwielbiam motyw rozbierania, więc takie rzeczy mi nie umkną.
Pewnie trochę Cię zdołowałem? No dobrze, może mnie poniosło, więc na koniec napiszę, że mimo wszystko to jest na prawdę debiut na poziomie ponadprzeciętnym i słusznie ten tekst został przeniesiony na główną. Jesteś autorką bardzo intrygującą, zastanawiam się, co by wyszło, jakbyś napisała coś, absolutnie nie kierując się modą i marketingowymi chwytami. Coś totalnie od siebie. Coś o zwykłych ludziach, zwykłych emocjach, może w zwykłej polskiej szkole. Pokaż mi prawdziwą Arię a powiem, Ci, kim jesteś...
MikeEcho · 21 września 2025 · "Droga do... siebie"
A więc jednak odklejenie od rzeczywistości było zamierzone. Tak sądziłem.
Cytując klasyków, "w tym szaleństwie jest metoda". Wciąż nie mogę się otrząsnąć po wizycie w Siedlisku (pamiętałem o dużej literze). Mimo wspominanych problemów z odbiorem tekstu, po zakończeniu czytania czułem się, jakbym wrócił z dalekiej podróży do bardzo odległej, urzekającej krainy. Może właśnie z tajemniczej wyspy Lesbos?
Tymczasem już mnie porwał wir kolejnych przygód... no, to słowo chyba jednak nie pasuje... przeżyć Jagody. Wkrótce napiszę coś o jej spotkaniu z Panią Fotograf (och jak ja nie lubię tych feminizmów). Przy okazji okazało się, że coś nas łączy, ale nie chodzi tu tylko o zamiłowanie do gór. A z tych Słonnych to nawet widać Bieszczady, więc to była tylko taka mała uszczypliwość, błąd merytoryczny praktycznie żaden... Chodź z Paszowej do Bezmiechowej Górnej to rzut beretem jest, a nie wiele godzin. I schroniska żadnego tam nie ma, chyba że mówisz o Ośrodku Szybowcowym Politechniki Rzeszowskiej. Tam to by taką Jagodę przyjęli z radością, i to jak....
Rąbek małżeńskiej tajemnicy (IV). Na dywaniku…
Rąbek małżeńskiej tajemnicy (III). Plan -…
Rąbek małżeńskiej tajemnicy (II). Przez balkonowe…
Biblioteka
Rąbek małżeńskiej tajemnicy (I). Przez balkonowe…
Impact Factor
Spotkanie
Strażniczka Bałtyku (XI) "Hydra"
Posłuszeństwo jest użyteczne
Pieniądze za nagość (I)