@AlexFenriss
Może za bardzo pojechałem. Przestraszona, niepewna, itp.
Masz jeden, dajże się zapoznać. Slowly men/woman.
Niekoniecznie musi być super. Pożyuwu, pasmatri.
Zaczniemy od jedynki, tylko ja taki czasami niefajny jestem.
Nie buj żaby, dobrze pewnie będzie, masz @Agnessy znak jakości. Jej dziękuj.
Nje wiem czy dobrze zrozumiałam, wystarczą dwa glosy, a ja mam ciągle tylko jeden? Super, naprawdę.
W tym kontekście @jamer106 określenie "przerażona" zupelnie nie oddaje moich odczuć 🫣
@Agnessa_Novvak
Dlatego myślę @Agnesso, ze to nie to miejsce, by o naszych dywagacjach dyskutować. Mamy priv, forum. Myślę że tam jest właściwe miejsce.
Niech miejsce pod opowiadaniami, zostanie miejscem, gdzie dyskutujemy nad warsztatem, fabułą, plusami i minusami opowiadania.
Randomowi Czytelnicy zwracają uwagę na błędy na Głównej (patrz Rodzinne Wesele III)) .
Dajemy trolom pożywkę. A, Ci z CLA się żreją, fajnie, podgrzejemy atmosferę. A na trzy penisy stąd powiem i sądzę że gdzie indziej jest miejsce.
Na temat reszty z CLA się wypowiedziałem. Nie mam zamiaru za uszy ciągnąc innych, tylko ostatnimi czasy Ty, Lord i ja tu coś ruszamy i zbieramy joby, czasami za innych.
@Jamer106 - tak, zachowuję daleko idącą ostrożność i rezerwę w stosunku do serii, cykli, jak zwał. Do ich autorów także. Natomiast tutaj mamy do czynienia z autorką nie tylko mającą jasną wizję i ewidentnie wiedzącą, co chce nam przedstawić i w jaki sposób, lecz także pracowitą oraz słowną. I powtórzę, że współpracuje mi się z nią lepiej, niż z wieloma dużo bardziej doświadczonymi twórcami, którzy uważają, że pozjadali wszystkie rozumy, a jak coś mówią, to mówią. Dlatego, mimo początkowych wątpliwości, głosuję za promocją całego cyklu na stronę główną w takiej formie, jakiej się on obecnie znajduje. I zachęcam, by inni CLA przynajmniej zapoznali się z "Wilczycą". I nie, nie sprawi to zaraz, że @AlexFenriss zgarnie lekką rączką wielkiego szlema i awansuje do Loży Autorskiej w trybie ekspresowym.
A co do moich obowiązków moderatorskich, to także masz rację. Czasami bolą mnie nawet nie oczy, a egzystencja, kiedy musze czytać niektóre "dzieła", poprawiać w nich kropki, kreski, akapity i jedna goła dupa raczy wiedzieć, co jeszcze. I nie, zdecydowanie nie chodzi tylko o początkujących twórców. Że o tematyce nie wspomnę, bo jak wszyscy mam swoje ulubione motywy, jak i te mniej preferowane, lecz robię wszystko, by nie przedkładać subiektywnego widzimisia nad możliwie jak najbardziej obiektywne ocenianie i autorów, i ich prac. I odwrotnie - próbuję NIE robić tego, o czym też wspomniałeś, czyli przypominania, że status CLA to nie tylko przywileje, ale i pewne... powiedzmy, że dawanie dobrego przykładu. Przynajmniej teoretycznie, bo praktycznie picza skrzeczy. Niestety. Bo czytać super teksty to chcą wszyscy, ale żeby cokolwiek dać od siebie, to nie ma komu.
Ojojoj, Blue helmet, muszą wjechać, bo sytuacja tego wymaga, a jako że mam doświadczenie w owej formacji (może nie mam mandatu ONZ) to pamiętając jak tam się działało postaram się wprowadzić delikatna DMZ i poprosić o ostudzenie zapałów i wysłanie not dyplomatycznych. Zgodnie z zasadami, nie staję po żadnej ze stron.
Nasze (czyli CLA) przepychanki, czy dłuższe jest lepsze, czy też krótkie opowiastki nie mają głębszego znaczenia. Jeden z Czytelników lubi takie, inny śmakie i argumenty przytaczane tutaj przez obie strony są właściwe.
Wasze dywagacje spowodowały, że Autor/ka jest przerażona i nie za bardzo wie co się dzieje i jak sam/a stwierdza "że warto umieć wycofać się z dyskusji, która przestaje prowadzić do realnych wniosków.", a chyba nam wszystkim nie o to tu chodzi. Świeży, dobrze zapowiadający się Autor, tak pisze. Zaraz obróci się dupa do nas i tyle go będziemy widzieli. @Agnessa twierdzi że nie pcha na główną, niedokończonej serii, tylko jeżeli ta ma XX części, to na co czekać. Nagle wrzucić taki ogrom? Po trzeciej, czwartej, już można ocenić Autora. Założenie że czekamy do końca -patrz moja osoba - seria trwa, a wbiłem się na Główną "Bałtyckim", o ile dobrze pamiętam. Autora (mówię o sobie) motywuje to ze kolejne odcinki serii idą na Główną. Założenie że obniży loty - teraz mając możliwość spuszczenia gniota, wyprodukowanego nawet przez CLA , to dobry ruch. @Lordzie - tak, nikt nie zmusi Ciebie do przeczytania tego opowiadania. Ktoś nie trawi opowiadań w klimacie gay, mnie osobiście odrzucają inne, natłok klimatów incest, cuckold, zdrady kontrolowanej powoduje czasami odruch wymiotny, ale ... tak, nie prosiłeś się o status CLA, dano Ci go, bo napisałeś dobre opowiadania, które ktoś oceniał, pochylił się nad nimi. Ktoś. Być teraz tym kimś, pochyl się, pchnij Autora do przodu. Daj coś od siebie. Powiesz, tego nie lubię, to mnie nie interesuje, moja wola, ja decyduję, a potem pretensję tych zarejestrowanych , czy tez nie Czytelników , że ta loża to towarzystwo wzajemnej adoracji. Zadam proste pytanie i wcale @Agnessy nie bronie. Myślisz że ona jest wielbicielką wszelakich klimatów, że ją wszystko interesuje, wszystkie opowiadania czyta z rumieńcami na ustach, nic ją nie odrzuca?
Masz przywileje, pasowałyby też obowiązki. Niestety tak świat jest ułożony. Przynajmniej minimum od siebie, a nie stwierdzenie "że mnie do niczego przymusić nie można". Tak masz rację. Wszyscy jesteśmy wolni, nikt nie deklarował, że w miesiącu 4-5 opowiadań w Poczekalni obrobi i napisze komentarz lub zdecyduje co dalej. Tylko takie podejście spowoduje że portal będzie obumierał. Mieliśmy tu różnych, co nad wyrazem niewłaściwie użytym, prawie doktorat pisali. Teraz ich nie ma, jesteśmy MY, w naszych rękach wymiana na lepsze.
Nie sugerujmy czy krótsze jest lepsze od długiego, sam tworzę 40-50 minutowe opowiastki, w długich seriach, a szału dostaję gdy mam do oceny 7-8 minutowe opowiadanie, a widzę że kontynuacja w zanadrzu. Wykurzają mnie takie "srania" , gotuje się we wnętrzu, ale 5 godzinnego maratonu nie mam zamiaru połykać. Czasami dobry Clifthanger, podbija atmosferę i daje czytelnikowi to coś.
Z @Agessą nie zgadzam się w kwestii czekania na koniec serii, bo wychodzi, jak teraz, pasuje puścić naraz dwadzieścia odcinków . Czyli co - Autorka od razu ma status CLA? Bo ja nie mając takiego dorobku go osiągnąłem. @Lord, broni tych którzy dają raz, a dobrze. Mamy wtedy pełny obraz dzieła, od początku do końca. Dobrze zaczął, dobrze skończył. Pełen ogląd od początku do końca. Zakończone dzieło.
I kwestia nas- CLA. @Agnessa to inna bajka - Moderator, czyta wszystko co przyjdzie, czy się jej to podoba czy nie. My z poziomu CLA możemy, ale nie musimy, ale do cholery, czasami trzeba ją wesprzeć. Daje tylko jeden głos, by Autor wyszedł z Poczekalni potrzebne są dwa , a od tego my jesteśmy. By dać głos, trzeba przeczytać opowiastkę i nawet jeżeli przychodzi to z trudem ( patrz moje przeczytane opowiadania "błękitnego" ), to "czytam dzieło, lecz ze wstrętem" można to zrobić.
Na sam koniec zadam pytanie, które powinienem może zadać na początku. Gdzie do jasnej Anielki jest reszta z CLA. Rozumiem ferie, narty i inne wyjazdy. Ostatnio przyjęliśmy paru. Zadowoleni z siebie i na zasadzie, nich inni się produkują .
Jeżeli kogoś uraziłem, przepraszam. Starałem się nie stanąć po żadnej ze stron. Twierdzę tylko, że takie nasze dywagacje, nie powinny odbywać się tutaj, a na priv, lub forum.
Ze swojej strony, postaram się, pomimo faktu że to nie moje klimaty, zerknąć na pierwsze części opowiadania.
Pozdrawiam.
A teraz, przyozdobione wyzywającym komplecikiem bielizny – białą, prześwitującą koszulką, pasem na biodrach, białymi pończochami przypiętymi do pasa, stringami z samych sznureczków i szpilkami na wysokim, cieniutkim jak igła obcasie – wyglądała obłędnie.
- jeżeli już to wyglądało, bo ostatnim domyślnym podmiotem jest ciało.
, a języczkiem wślizgując się za uszko
- wcześniej wulgarne "kurwa" teraz zdrobnienia typu uszko i języczek. Nie widzisz Autorze, ze to skrzypi.
To, co zrobiła potem, wprawiło mnie w zachwyt. Lewą dłonią chwyciła kutasa u nasady, a następnie – choć nie było to łatwe – zanurzyła główkę w winie,
- ciężko to zrobić, ale nie jest niewykonalne. Przyjmuje mozliwość że tak mogło być.
potwierdziła cichym, błagalnym szeptem:
-szept z założenia jest cichy.
obłędny obraz spuchniętych, podnieconych warg sromowych,
- zamieniłbym spuchniętych, na nabrzmiałych, lepiej brzmi.
Pobudzałem raz mocniej, ssąc łechtaczkę, raz lżej,
- zamiast lżej, napisałbym słabiej.
Gdy wyczuwałem, że jest blisko orgazmu – jej ciało napięło się jak struna, oddech stał się urywany – zwalniałem, przedłużając mękę.
-pomieszanie czasów.
W mojej wyobraźni już kołysały się rytmicznie w takt przyszłego posuwania, sutki twarde jak kamienie.
- a sutki były twarde jak kamienie.
zaczęła delikatnie wkręcać ją w swoją cipkę.
- znaczy się obracała facetem? Skręcanie to sugeruje.
I ponownie znaleźliśmy się w pozycji na pieska – ona uklękła na czworakach, wypinając tyłek, a ja wszedłem w nią od tyłu
- większość Czytelników wie jak wygląda pozycja na pieska, zbędny opis.
klaszcząc jajami o jej łechtaczkę
-rozwaliłeś mnie tym stwierdzeniem, na koniec jeszcze powinna zaklaskać wargami sromowymi i puścić oczko dupą.
klęczała na kolanach
- a można klęczeć na czymś innym jak nie na kolanach?
Pierwsze krople trafiły prosto w dekolt, spływając leniwie w dolinę między piersiami. Kolejne rozprysnęły się na jej twarzy: gęsta, biała maź osiadła na policzku, na nosie, a największa plama zalśniła na wardze górnej, tuż pod nozdrzami.
- ciekawe zjawisko, chyba że jest to kobieta, która ma dekolt, powyżej ust. Z założenia, pierwsza salwa jest najsilniejsza i ląduje najdalej/najwyżej, tu mamy zaprzeczenie tego, ale wszystko jest możliwe, co ja tam wiem.
Tyle tak na szybko.
Fabuła, tu fabuły praktycznie nie ma. Opis dymanka i to nie najwyższych lotów. Dialogi - no wybacz Autorze, są sztuczne, nienaturalne, wymuszone. Opisy czynności, przeżyć bohaterów pisane raz językiem ocierającym się o romansidła, a potem przeskakujące w wulgaryzmy, co daje zły odbiór. Postacie - płytkie, nic o nich nie wiemy, kopuluja, ot tyle.
Warsztat - @Agnessa napisała Ci wcześniej, czego się wystrzegać, a zaimki osobowe to walisz na potęgę. Są dwie osoby przeciwnej płci. Facet ma penisa, kobieta cipkę, więc po co z uporem maniaka walic "Mój kutas", jej cipka. Masa powtórzeń wyrazów sąsiadujących z sobą blisko, gdzieniegdzie skróty myślowe. Język mało wysublimowany.
Nie kupuje faktu, że jest to historia prawdziwa, za dużo tu sztuczności, aktorstwa i "podrasowywania". Fantazja.
Słowem - nie odrobiłeś lekcji z poprzedniej części i nie poprawiłeś wskazanych błędów.
Powstrzymuje się od oceny. Nie zrażaj się, lecz takimi porno-opowiastkami portalu nie zawojujesz, takich tu na pęczki, z lepszym warsztatem i bardziej rozbudowaną akcją. Owszem, zyskasz uznanie u jednorękich Czytelników. Postawiłbym na coś bardziej ambitnego, z rozbudowanym rysem bohaterów, dlaczego to robią, co ich do tego popycha.
Pozdrawiam, życząc powodzenia w dalszych opowiastkach.
Po pierwsze: witam serdecznie nowego autora! Po drugie: doceniam, że zechciałeś się podzielić, @Barbidusie, własną twórczością. Tym bardziej, jeśli jest ona oparta na faktach, choć osobiście zawsze przyjmuję takie deklarację z pewnym uśmiechem 😉
Odnosząc się natomiast do pytania, czy powinieneś kontynuować pisanie, odpowiem: a dlaczego nie? Czy Twój tekst jest jakimś wybitnym dziełem, przed którym powinniśmy klękać jak wymieniona wyżej bohaterka? No niespecjalnie. Co nie oznacza, że do niczego się nie nadaje, bo to też byłoby nadużycie. Jest to prosta historia, napisana raczej mało wysublimowanym językiem i przeznaczona dla równie niewymagającego czytelnika, przy czym nie traktuję tego jako wady, a raczej "ten typ tak ma". Dlatego przymykam oko na te wszystkie kutasy, kurwiska, obciągania i na ruchania "po same jaja" i inne podobne atrakcje. A wszystkim, których takie coś oburza, przypominam, że mamy autorów, którzy przy pomocy równie ambitnych środków wyrazu dorobili się statusu Członka Loży Autorskiej.
Co się zaś tyczy szczegółów, to mam parę uwag ogólnych:
- dialogi zapisujemy od myślników, a nie przy pomocy cudzysłowu (to zostało już poprawione)
- myślniki to nie kropki i o ile bardzo przydają się przy wtrąceniach, zdaniach wielokrotnie złożonych itp., to u Ciebie, autorze, jest ich po prostu zbyt wiele. Na dodatek zapisujesz je czasami błędnie. bo w konstrukcji "zdanie - wtrącenie - zdanie" nie dajemy przecinka po drugim myślniku,
- ogólnie przydałoby się przejrzeć tekst pod kątem powtórzeń, bo czytanie "kutas to, kutas tamto, kutas co innego" bywa męczące. Nie zaszkodziłoby też przepuścić tekst przez ortografa / sentencecheckera.
Na razie to tyle. Ja osobiście daję Ci mimo wszystko nieco kredytu zaufania, mimo że ani fabularnie, ani stylowo to nie jest i nigdy nie będzie moja bajka.
Kiedyś ktoś mądry powiedział mi, że warto umieć wycofać się z dyskusji, która przestaje prowadzić do realnych wniosków. Intuicja podpowiada mi, że to właśnie ten moment.
"(...) ponieważ zostaleś wymieniony jak Czlonek Loży Autorskiej to chyba jednak trochę Twój cyrk."
Wyobraź sobie, Autorko, że jednak nie mój. Pokątne to strona non-profit, recenzowanie opowiadań jest opcjonalne, a nie obligatoryjne, do Loży Autorskiej nie aspirowałem, a zostałem tam zapisany z automatu (bo napisałem kilka opowiadań, które się tu spodobały). Decyzja, czy przeczytam daną historię czy nie, należy tylko i wyłącznie do mnie, podobnie kwestia wystawienia komentarza, oceny czy informacji zwrotnej do Autora. Przypomnij mi, proszę, ile czasu tutaj jesteś? Zabierasz głos w kwestiach, w których najwyraźniej nie do końca masz pełną wiedzę...
Na koniec, z zasady nie czytam historii podzielonych na wiele odcinków i zdania nie zmienię, choćby Autor napisał dzieło na miarę literackiego Oskara.
Zmusisz mnie? Powodzenia życzę 🙂
@Agnessa_Novvak
Treść jest najważniejsza, ale podanie jej (przez analogię, tak samo jak dania w restauracji) jest prawie tak samo ważne. Preferuję historie jednorodne, nie podzielone na odcinki (maksymalnie do 3-4, nie więcej) i tyle. Produkowałem się na ten temat tyle razy, że naprawdę szkoda mi czasu na wałkowanie tego samego tematu po raz n-ty. Zdania nie zmienię, a Ty przekonując mnie do krótszej formy, równie dobrze mogłabyś próbować przesunąć mur chiński, zaręczam że efekt będzie identyczny.
Co do "Spalam Się" - masz prawo do takiej opinii. Decyzja należała do mnie i po kilku miesiącach od chwili publikacji zdania nie zmieniam. Opowiadanie miało być jedną, długą częścią i tak zostało opublikowane. W komentarzach pod historią uzasadniałem to tak szeroko, że jeśli ktoś jest zainteresowany, to niech wejdzie w tamtą historię i poczyta. Czy straciłem na tym, że nie podzieliłem na odcinki treści o długości krótkiej książki? A co czy kogo miałem stracić? 🙂 Czytelników? Zasady jakimi kieruję się przy publikacji są identyczne od 10 lat - maksymalnie ograniczam podział na odcinki, jeśli komuś to przeszkadza, jest tylu Autorów na Pokątnych, że można znaleźć sobie kogoś, kto publikuje krótszy format. Nigdy nie piszę pod oczekiwania, a historia musi podobać się przede wszystkim mnie, zanim wyjdzie w świat. "Spalam się" nie podobałoby mi się w kilku odcinkach i już. Pisanie i publikacja to moje hobby, kręcą mnie emocje i wrażenia Czytelników, ale nie zamierzam ich pozyskiwać za wszelką cenę. Kto ma przeczytać, ten zrobi to w MOIM formacie.
"(...) @AlexFenriss ma rację. Jako CLA powinniśmy patrzeć na cudzą twórczość jednak nieco inaczej i oceniać ją z innej perspektywy. I to jest Twój wybór, Twoje preferencje, a i ja do niczego przymuszać Cię nie mam zamiaru, ale "nie czytam, bo jest 20 rozdziałów, ale jakby to samo było w 2, to bym przeczytał" jest naprawdę poniżej Twojego poziomu."
Nie, nie powinniśmy. Nie czytam treści, które mi się nie podobają na pierwszy rzut oka. Tagi, długość, niekiedy Autor, czasem zerknę na kilka akapitów i rezygnuję. Nie mam takiego obowiązku i już. Zaczynamy bawić się w historie podobne do "Deklaracji jakości" pewnego osobnika, który poszedł sobie stąd rok temu? Może wprowadzimy oddolny limit obowiązkowo zrecenzowanych opowiadań z Poczekalni (tak jak cele "sprzedażowe" na mandaty w Policji i Straży Miejskiej)?
Warstwę techniczną oceniam zgodnie z kryteriami strony, jako członek CLA, wedle mojej najlepszej wiedzy (a nie jest ona zbyt rozległa, więc eksperta nie gram i grać nie zamierzam).
Warstwę fabularną oceniam jako Czytelnik. Ma mi się podobać, być sensowna i powodować emocje. Różnego rodzaju. I tak, moje preferencje są tu kluczowe, bo treści typu np. incest, cuckold czy opowiadania gejowskie zazwyczaj unikam (pierwszy i trzeci gatunek to kompletnie nie mój obszar, drugiego jest na tyle dużo, że po prostu mnie nudzi), więc nie będę czytał i opiniował na siłę, bo trzeba nabić licznik.
I tak, podział na części ma dla mnie kluczowe znaczenie (po raz n-ty to powtarzam), a komentarz, że coś jest poniżej mojego poziomu jest... poniżej Twojego poziomu. Słabe to było.
"Tym bardziej że mogę bezczelnie poprosic autorkę o oryginał przed podziałem (lub wręcz skopiować tekst wprost z Pokątnych), skleić z niego ładnego pdfa i Ci wysłać. Ciekawe, co wtedy powiesz i co zrobisz."
@XXXLord - tak, najważniejsza jest, a przynajmniej powinna być, treść. Ale wolałbyś czytać tę samą książkę w domowym zaciszu, rozsiądnięty 😉 w wygodnym fotelu, z herbatką i ekskluzywnym wydaniem z ilustracjami, czy tłukąc się śmierdzącym mpk z egzemplarzem z kosza "wszystko za 2.99"? To samo tyczy się słowa cyfrowego i tutaj swojego zdania nie zmienię - są po prostu opcje lepsze i gorsze. I nie wmówisz mi, że textwall na przykładowo dziesięć arkuszy wydawniczych (plus minus tyle ma przeciętna powieść), czyta się tak samo wygodnie, jak dokładnie tę samą historię w dziesięciu osobnych fragmentach po jednym arkuszu. Zwłaszcza gdy autor/ka i tak już podzielił/a to na mniejsze rozdziały, bo taki miał/a zamysł od samego początku. Dlatego też uważam, że popełniłeś duży błąd, pozostawiając "Spalam się" w całości po dopiskach, zamiast spokojnie wycofać ten tekst, zrobić mu porządną redakcję i wrócić z nim jako mini-cyklem na dosłownie 4 czy 5 epizodów. Bo wszyscy by na tym zyskali, także i Ty sam.
Ale zostawiając już spory o to, co się komu podoba, a co nie, to @AlexFenriss ma rację. Jako CLA powinniśmy patrzeć na cudzą twórczość jednak nieco inaczej i oceniać ją z innej perspektywy. I to jest Twój wybór, Twoje preferencje, a i ja do niczego przymuszać Cię nie mam zamiaru, ale "nie czytam, bo jest 20 rozdziałów, ale jakby to samo było w 2, to bym przeczytał" jest naprawdę poniżej Twojego poziomu. Tym bardziej że mogę bezczelnie poprosic autorkę o oryginał przed podziałem (lub wręcz skopiować tekst wprost z Pokątnych), skleić z niego ładnego pdfa i Ci wysłać. Ciekawe, co wtedy powiesz i co zrobisz.
@XXX_Lord ponieważ zostaleś wymieniony jak Czlonek Loży Autorskiej to chyba jednak trochę Twój cyrk. Wydaje mi się, że wiążą się z tym nie tylko przywileje ale i pewne obowiązki. A przekaza, który na razie dostałam jest jasny: "nie chce mi się czytać bo za dużo części". Wydawało mi się, że formułą tego miejsca jest to, że osoby mniej doświadczone otrzymują wsparcie od tych bardziej. Doswiadczyłam tego od Agnessy (dziękuję), ale na pewnym etapie, zeby miało to jakikolwiek sens, konieczne jest włączenie się rownież innych osób, zwłaszcza tych decyzyjnych.
"Poza tym wiesz, że wiele powieści, zwłaszcza tych uważanych za klasykę literatury, było pierwotnie publikowanych w odcinkach np. w gazetach (żeby rzucić tylko najbardziej znanym przykładem "Trylogii")? A na przykład "Władca pierścieni" wcale nie ma trzech części, tylko sześć i takie było założenie Tolkiena, a w trzy tomy skleił je wydawca i tak już się przyjęło? Że nie rzucę najbardziej skrajnymi przykładami jak "wydania zbiorcze", w których łączy się kilka części (mam na półce "Igrzyska śmierci" w jednej okładce) lub nawet kilkanaście/kilkadziesiąt powiązanych opowiadań (Sherlocka Holmesa w takiej postaci także posiadam) w jedną całość. I nadal nie ma to wpływu na zawartość, a jedynie formę jej podania."
Fakt, że wieki temu człowiek używał kamieni do wzniecenia ognia nie oznacza, że współcześnie nie może skorzystać z zapalniczki. Poza tym skoro najważniejsza jest zawartość, to sama sobie zaprzeczasz...
" (...)I czy lektura by na tym ucierpiała? Otóż wcale.(...)
I to jest Twoje subiektywne odczucie, wg mnie ucierpi na tyle, że skutecznie odstraszy od czytania.
@AlexFenriss
Pisz, jak Ci się podoba, nie mój cyrk i nie moje zabawki 🤷 W kwestii przynudzania nie wypowiem się, choć czytając entuzjastyczne opinie w komentarzach, raczej nie masz czego się obawiać.
Grubo. Czytania bedzie do wakacji, Fakt najlepiej to by było codziennie, czytać jeden, ale też trzeba żyć...a co do historii to nie spodziewałem się że będzie jedną z szefowych studia domin, Raczej liczyłem na psycholożkę bawiącą się w dominacje, a tutaj na odwrót, domina korzysta z owoców psychologii. Do tego jak się pojawiały gwiazdy prl, na zdjęciach w domu bohaterki, to ciekawe kogo teraz spotka tam w Berlinie...🙂@XXX_Lord no to chyba jesteś skazany na czytanie, skoro autorka przyznała że 50 jest rozdziałów, jest napisana robocza całość i do tego wrzucane są 2 razy w tygodniu części i czasem więcej niż jeden - stąd warunek czytania jaki postawiłeś został spełniony ;D
Pierwszy raz tak mnie wciągnęła fabuła, czy tak jak po I części teraz będzie przerwa? Straszne jest to oczekiwanie 😉
Nie wiem czemu ale mam przeczucie że tragiczny może być koniec tej opowieści. Dzięki ci autorko za super historię
@XXX_Lord dziękuję za zyczenia powodzenia, na pewno przydadzą się. Ojej, strasznie przepraszam, że tak dużo mi tego wyszło, a to nie jest jeszcze nawet połowa 😉. Wyszedł mój brak doświadczenia, dlatego nie wrzucilam tego na watapada i nie żałuję tej decyzji 😉 Tak jak napisała Agnessa - początkowo był zamysł aby 10 rozdziałów to był jeden "tom" i jeden post, ale rozbicie tego na rozdziały jest jednak lepszym pomysłem, pomijam kwestie techniczne. Ja w kazdym razie pilnuję aby każda część (tom) był w miarę spójny i kończył się cliffhangerem co zostało dostrzeżone. Nie mam problemu z dokończeniem tej historii (wersję roboczą już mam) i zamknieciem jej w 50 rozdziałach, czyli jeszcze niestety (stety) 3 tomy (części). Czy będę przynudzała i czy kolejne części bedą gorsze lub wtórne? Nie mi to oceniać. Nie mam może licznego grona czytelników, ale kilka osób już straciło glowę dla tej historii i pytało mnie kiedy ciag dalszy. Chyba to powinno być istotne a nie to ile historia ma części. Jeśli fabuła się w miarę spina i jest przemyślana to chyba mały plusik mi się należy. Mogę tak samo napisać miniaturę na 10 minut czytania, ale lubię misternie budować uniwersum, sprawia mi to przyjemność.
Porównanie Pokątnych do Wattpada to akurat trafienie gołą dupą w płot, bo ani nie na długość tekstów (typowej wattpadowej średniej długości rozdziału jest blisko do naszego wyznania), ani nie ten sposób publikacji (od tego jest poczekalnia i Agnyza z widłami, żeby odsiewac tych, co w pierwszy tydzień wrzucą 7 odcinków, później w miesiąc 3, po czym nie pojawią się już nigdy).
I tak, popieram dzielenie większych tekstów na mniejsze odcinki, bo najzwyczajniej wygodniej się je czyta (przerywasz razem z końcem epizodu, a jesli nie, to dużo łatwiej jest się potem odnaleźć w tekście na 30, a nie 130 minut), jednocześnie nie tracąc w zasadzie nic. Bo choćby w to, że niektórzy autorzy (i autorki) dzielą sobie swoje opowieści na dodatkowe mini-rozdziały, zupełnie nie wnikam. @AlexFenriss wybrała taki układ, @koko inny, @Jamer106 jeszcze inny. Choć przecież jamerowy cykl można równie dobrze rozdzielić na co najmniej dwa razy tyle mniejszych epizodów, tyle jest tam wątków. I czy lektura by na tym ucierpiała? Otóż wcale.
Poza tym wiesz, że wiele powieści, zwłaszcza tych uważanych za klasykę literatury, było pierwotnie publikowanych w odcinkach np. w gazetach (żeby rzucić tylko najbardziej znanym przykładem "Trylogii")? A na przykład "Władca pierścieni" wcale nie ma trzech części, tylko sześć i takie było założenie Tolkiena, a w trzy tomy skleił je wydawca i tak już się przyjęło? Że nie rzucę najbardziej skrajnymi przykładami jak "wydania zbiorcze", w których łączy się kilka części (mam na półce "Igrzyska śmierci" w jednej okładce) lub nawet kilkanaście/kilkadziesiąt powiązanych opowiadań (Sherlocka Holmesa w takiej postaci także posiadam) w jedną całość. I nadal nie ma to wpływu na zawartość, a jedynie formę jej podania.
I tak, po latach czytania, pisania, moderowania i ogólnej styczności ze słowem cyfrowym (Pokatne to tak naprawde wierzchołek cycka 😉 ) wciąż uważam, że mniejsze formy sprawdzają się lepiej. Mniejsze, a nie skrajnie małe, żeby zaraz ktoś nie rzucił rolką na fejsie, tiktokiem, shortsem na yt i innymi podobnymi przykładami.
PS Wedle mojej wiedzy autorka pracuje nad kontynuacją. I nie chcę nikogo wytykać palcem, ale naprawdę lepiej dogaduje mi się z nią, niż z niejednym "doświadczonym autorem". Więc dalsze części będą, nie martwcie się.
Edit: uważam, że Pokątne są na tyle unikalnym miejscem, że nie trzeba robić z nich Wattpada, a publikowanie pierdyliarda odcinków po max. 30 minut do tego prowadzi. Poza tym odcinki w dużej liczbie kojarzą mi się z serialami Netflixa, w których pierwszy sezon jest spoko, drugi mocno przeciętny, a kolejne ciągną się, jak drut kolczasty z tyłka i przeraźliwie nudzą.
Schemat powtarzalny w 9 na 10 przypadków.
Jeszcze jeśli autor napisze wszystko za jednym zamachem i będzie publikował kolejne części co maksymalnie kilka dni, jestem w stanie to zaakceptować, ale nie w sytuacji, gdy kolejny "odcinek" pojawia się co miesiąc albo i rzadziej, a numeracja zbliża się do dwudziestki.
Poza tym, ile mamy tasiemców, które się utrzymały, poza serią Koko?
@XXXLord - ale wiesz, że gdyby nie problemy techniczne strony* to rozdział XX byłby zakończeniem drugiego tomu? I wtedy miałbyś numerek II, ale z czasem około 6 godzin. Przeczytałbyś?
Nie mogę powiedzieć, by "odkrycie" Michała było dla uważnych czytelników jakimś wielkim zaskoczeniem (berlińskie układy i układziki Pauliny przewijały się w historii jako taka strzelba Czechowa, a ta - jak wiadomo - musi prędzej czy później wypalić 😛 ), niemniej doprowadzenie do całej tej sytuacji, stopniowe budowanie nastroju, ujawnianie kolejnych poszlak no i potraktowanie tego motywu jako cliffhangera, zasługuje na oklaski. Może nawet i takie na kolanach, choć może niekoniecznie przed kimś takim jak sama Paulina 😉
Serdecznie gratuluję, @AlexFenriss, stworzenia powyższej historii, jej kontynuowania pomimo trudności, a także pozostawienia nas w oczekiwaniu na jeszcze więcej! A wszystkich Członków i wszystkie Członkinie loży oficjalnie z tego miejsca namawiam do lektury i głosowania, bo kiszenie takiej opowieści w poczekalni to jednak trochę wstyd. Zdecydowanie nie dla autorki.
@XXXLord się rozpisał, a ja powiem krótko: jeśli w opowiadaniu mamy jakąś interesującą fabułę, nieszablonowych bohaterów, ciekawie opisane tło i inne podobne zalety, wówczas możemy przymknąć oko na stronę techniczną. I odwrotnie: przy bardzo dobrym warsztacie i stylu wybaczamy wiele miałkiej treści. Tutaj natomiast mamy w zasadzie sam opis aktu dominacji / uległości i nic ponadto. Bez kontekstu, bez motywacji postaci, bez jakiegokolwiek śladu ich wewnętrznej przemiany, w zasadzie bez niczego. A skoro tak, zwracamy uwagę na formę. Niestety.
Gdyby @kotek (@kotka?) wykazała choć trochę zaangażowania i przysiadła nad technikaliami (co powinna zrobić już dawno, bo początkująca nie jest), być może stałaby się naprawdę solidną autorką. Zwłaszcza w niszy, jaką sobie wybrała. No ale nie wykazuje. Ze szkodą i dla siebie, i dla czytelników.
Historii dotyczących dominacji czy BDSM pojawia się tu ostatnio sporo. Większość z nich jest niestety głupia, infantylna, prostacka i bezemocjonalna, ot mechaniczne rżnięcie, sztuczne dialogi i wydumany scenariusz. Fabuła zawiera też często elementy gwałtu, co samo w sobie jest kontrowersyjne.
W przypadku Twojej historii scenariusz i jego prezentacja spełnia zadanie przed nim postawione, tzn. będzie kręcić jednorękich Czytelników oraz amatorów dominacji. Fabuły jako takiej brak i w zasadzie od razu przechodzimy do konkretów. Historia przypomina nieco "Trochę bólu" w wykonaniu @deal, różnica polega na tym, że tam mieliśmy stworzoną otoczkę fabularną (mikrą, ale mieliśmy), tutaj od razu przechodzimy do mięsa, czyli rżnięcia. Czy to dobrze, czy źle - jedni powiedzą, że dobrze, bo po co w historii o pieprzeniu tło i opis zakupów w sklepie, drudzy że marnie, bo nuda i zero budowania napięcia. Z oboma grupami pozwolę sobie polemizować - w Twoim przypadku tło wydaje się być zbędne, choć gdybym ja to pisał, na pewno wstęp byłby dłuższy. Co mi się podoba, to zakończenie, które nie jest sztampowe i zaskakuje (w finale spodziewałem się rozwiązania kobiety i buziaczków od kochającego męża). Jest brutalne, realistyczne i... tak jak w przypadku większości historii, próby umieszczenia gwałtu w scenariuszu potępiam, tak tutaj już mniej. Choć brakuje mi trochę przedstawienia emocji bohaterki, dotyczących niechcianego zbliżenia, czuć że się boi oprawcy (Pana), ale porządnie powinna wystraszyć się na sam koniec, w momencie gdy dowiaduje się, że nie są sami, a jej osoba została bohaterem przedstawienia na żywo. Tymczasem kobieta ma orgazm i... koniec.
Co mi się nie podoba i jest powodem nie zagłosowania przeze mnie za wyjściem z Poczekalni, to technikalia. To nie jest Twoja pierwsza historia, Autorko, dostawałaś uwagi na ten temat w przeszłości, co mogę dodać od siebie, to widzę dominujące dwa rodzaje błędów - zaimki osobowe, których zbędna liczba waha się w okolicach kilkudziesięciu - po co pisać "jej", "jego", "jemu", "mnie", "moje", skoro przed 90% czasu trwania historii bohaterami jest dwójka osób? Z góry wiadomo, że "on" to Pan, a ona to związana kobieta. Drugi błąd to błędny i niejednorodny zapis myśli bohaterki.
Przykład:
Może zdarzył się wypadek i umarłam?, myślałam sobie z coraz większą paniką.
I
Nie pomyliłam się: coraz wyraźniej słyszałam czyjeś kroki. Subtelne szuranie, może ktoś szedł po dywanie?
Prawidłowy zapis myśli: https://www.jezykowedylematy.pl/2014/08/jak-zapisac-mysli-bohaterow/
Sugeruję zapoznanie się, u Ciebie nie wystąpił żaden z pięciu dopuszczalnych wariantów.
Podsumowując:
Fabuła spełnia wymogi wyjścia z Poczekalni, ale technikalia już nie, jeśli zależy Ci na wejściu do Zbioru Głównego, popraw proszę wskazane błędy, widzę jednak, że sugestie w komentarzach z poprzednich opowiadań zostały przez Ciebie zignorowane, więc nie nastawiam się na reakcję i korektę.
Niespełnieni pisarze z komentarzy, którzy skończyli na krytykowaniu erotyków ewidentnie nigdy nie mieli przygody z nieznajomą w klimacie BDSM czy innej formy uległości. Jeśli chodzi o treść i ortografię to oczywiście można by nad tym popracować, ale nie ma się co tym przejmować bo opowiadanie było dobre. Daje 5 gwiazdek
– Wiesz, Paulina – mówił z błyskiem w oku – jeśli nauczysz się mówić standardem, bez dialektu, zrozumie cię każdy Niemiec. I żaden nie zapyta, skąd jesteś.
Pamiętam, jak w liceum mieliśmy w ramach "zadania z gwiazdką" przetłumaczyć fragment tekstu w dialekcie berlińskim. Bez słownika nikt nic nie rozumiał. Ze słownikiem było niewiele lepiej 😛
(Przypominam, że internet był wtedy na wiaderka, a "AI" kojarzyło się co najwyżej z filmem Spielberga)
Serwis zawiera treści o charakterze erotycznym, przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich. Decydując
się na wejście na strony serwisu Pokatne.pl potwierdzasz, że jesteś osobą pełnoletnią.
Pliki cookies i polityka prywatności
Zgodnie z rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO).
Potrzebujemy Twojej zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych przechowywanych w plikach cookies.
Zgadzam się na przechowywanie na urządzeniu, z którego korzystam tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie moich
danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania przeze mnie ze stron internetowej lub serwisów oraz innych
parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych i w celach analitycznych.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz w regulaminie serwisu.
jamer106 · 6 lutego 2026 · "Wilczyca (XX)"
@AlexFenriss
Może za bardzo pojechałem. Przestraszona, niepewna, itp.
Masz jeden, dajże się zapoznać. Slowly men/woman.
Niekoniecznie musi być super. Pożyuwu, pasmatri.
Zaczniemy od jedynki, tylko ja taki czasami niefajny jestem.
Nie buj żaby, dobrze pewnie będzie, masz @Agnessy znak jakości. Jej dziękuj.
AlexFenriss · 5 lutego 2026 · "Wilczyca (XX)"
Nje wiem czy dobrze zrozumiałam, wystarczą dwa glosy, a ja mam ciągle tylko jeden? Super, naprawdę.
W tym kontekście @jamer106 określenie "przerażona" zupelnie nie oddaje moich odczuć 🫣
jamer106 · 5 lutego 2026 · "Wilczyca (XX)"
@Agnessa_Novvak
Dlatego myślę @Agnesso, ze to nie to miejsce, by o naszych dywagacjach dyskutować. Mamy priv, forum. Myślę że tam jest właściwe miejsce.
Niech miejsce pod opowiadaniami, zostanie miejscem, gdzie dyskutujemy nad warsztatem, fabułą, plusami i minusami opowiadania.
Randomowi Czytelnicy zwracają uwagę na błędy na Głównej (patrz Rodzinne Wesele III)) .
Dajemy trolom pożywkę. A, Ci z CLA się żreją, fajnie, podgrzejemy atmosferę. A na trzy penisy stąd powiem i sądzę że gdzie indziej jest miejsce.
Na temat reszty z CLA się wypowiedziałem. Nie mam zamiaru za uszy ciągnąc innych, tylko ostatnimi czasy Ty, Lord i ja tu coś ruszamy i zbieramy joby, czasami za innych.
Agnessa Novvak · 5 lutego 2026 · "Wilczyca (XX)" ·
@Jamer106 - tak, zachowuję daleko idącą ostrożność i rezerwę w stosunku do serii, cykli, jak zwał. Do ich autorów także. Natomiast tutaj mamy do czynienia z autorką nie tylko mającą jasną wizję i ewidentnie wiedzącą, co chce nam przedstawić i w jaki sposób, lecz także pracowitą oraz słowną. I powtórzę, że współpracuje mi się z nią lepiej, niż z wieloma dużo bardziej doświadczonymi twórcami, którzy uważają, że pozjadali wszystkie rozumy, a jak coś mówią, to mówią. Dlatego, mimo początkowych wątpliwości, głosuję za promocją całego cyklu na stronę główną w takiej formie, jakiej się on obecnie znajduje. I zachęcam, by inni CLA przynajmniej zapoznali się z "Wilczycą". I nie, nie sprawi to zaraz, że @AlexFenriss zgarnie lekką rączką wielkiego szlema i awansuje do Loży Autorskiej w trybie ekspresowym.
A co do moich obowiązków moderatorskich, to także masz rację. Czasami bolą mnie nawet nie oczy, a egzystencja, kiedy musze czytać niektóre "dzieła", poprawiać w nich kropki, kreski, akapity i jedna goła dupa raczy wiedzieć, co jeszcze. I nie, zdecydowanie nie chodzi tylko o początkujących twórców. Że o tematyce nie wspomnę, bo jak wszyscy mam swoje ulubione motywy, jak i te mniej preferowane, lecz robię wszystko, by nie przedkładać subiektywnego widzimisia nad możliwie jak najbardziej obiektywne ocenianie i autorów, i ich prac. I odwrotnie - próbuję NIE robić tego, o czym też wspomniałeś, czyli przypominania, że status CLA to nie tylko przywileje, ale i pewne... powiedzmy, że dawanie dobrego przykładu. Przynajmniej teoretycznie, bo praktycznie picza skrzeczy. Niestety. Bo czytać super teksty to chcą wszyscy, ale żeby cokolwiek dać od siebie, to nie ma komu.
jamer106 · 5 lutego 2026 · "Wilczyca (XX)"
Ojojoj, Blue helmet, muszą wjechać, bo sytuacja tego wymaga, a jako że mam doświadczenie w owej formacji (może nie mam mandatu ONZ) to pamiętając jak tam się działało postaram się wprowadzić delikatna DMZ i poprosić o ostudzenie zapałów i wysłanie not dyplomatycznych. Zgodnie z zasadami, nie staję po żadnej ze stron.
Nasze (czyli CLA) przepychanki, czy dłuższe jest lepsze, czy też krótkie opowiastki nie mają głębszego znaczenia. Jeden z Czytelników lubi takie, inny śmakie i argumenty przytaczane tutaj przez obie strony są właściwe.
Wasze dywagacje spowodowały, że Autor/ka jest przerażona i nie za bardzo wie co się dzieje i jak sam/a stwierdza "że warto umieć wycofać się z dyskusji, która przestaje prowadzić do realnych wniosków.", a chyba nam wszystkim nie o to tu chodzi. Świeży, dobrze zapowiadający się Autor, tak pisze. Zaraz obróci się dupa do nas i tyle go będziemy widzieli.
@Agnessa twierdzi że nie pcha na główną, niedokończonej serii, tylko jeżeli ta ma XX części, to na co czekać. Nagle wrzucić taki ogrom? Po trzeciej, czwartej, już można ocenić Autora. Założenie że czekamy do końca -patrz moja osoba - seria trwa, a wbiłem się na Główną "Bałtyckim", o ile dobrze pamiętam. Autora (mówię o sobie) motywuje to ze kolejne odcinki serii idą na Główną. Założenie że obniży loty - teraz mając możliwość spuszczenia gniota, wyprodukowanego nawet przez CLA , to dobry ruch.
@Lordzie - tak, nikt nie zmusi Ciebie do przeczytania tego opowiadania. Ktoś nie trawi opowiadań w klimacie gay, mnie osobiście odrzucają inne, natłok klimatów incest, cuckold, zdrady kontrolowanej powoduje czasami odruch wymiotny, ale ... tak, nie prosiłeś się o status CLA, dano Ci go, bo napisałeś dobre opowiadania, które ktoś oceniał, pochylił się nad nimi. Ktoś. Być teraz tym kimś, pochyl się, pchnij Autora do przodu. Daj coś od siebie. Powiesz, tego nie lubię, to mnie nie interesuje, moja wola, ja decyduję, a potem pretensję tych zarejestrowanych , czy tez nie Czytelników , że ta loża to towarzystwo wzajemnej adoracji. Zadam proste pytanie i wcale @Agnessy nie bronie. Myślisz że ona jest wielbicielką wszelakich klimatów, że ją wszystko interesuje, wszystkie opowiadania czyta z rumieńcami na ustach, nic ją nie odrzuca?
Masz przywileje, pasowałyby też obowiązki. Niestety tak świat jest ułożony. Przynajmniej minimum od siebie, a nie stwierdzenie "że mnie do niczego przymusić nie można". Tak masz rację. Wszyscy jesteśmy wolni, nikt nie deklarował, że w miesiącu 4-5 opowiadań w Poczekalni obrobi i napisze komentarz lub zdecyduje co dalej. Tylko takie podejście spowoduje że portal będzie obumierał. Mieliśmy tu różnych, co nad wyrazem niewłaściwie użytym, prawie doktorat pisali. Teraz ich nie ma, jesteśmy MY, w naszych rękach wymiana na lepsze.
Nie sugerujmy czy krótsze jest lepsze od długiego, sam tworzę 40-50 minutowe opowiastki, w długich seriach, a szału dostaję gdy mam do oceny 7-8 minutowe opowiadanie, a widzę że kontynuacja w zanadrzu. Wykurzają mnie takie "srania" , gotuje się we wnętrzu, ale 5 godzinnego maratonu nie mam zamiaru połykać. Czasami dobry Clifthanger, podbija atmosferę i daje czytelnikowi to coś.
Z @Agessą nie zgadzam się w kwestii czekania na koniec serii, bo wychodzi, jak teraz, pasuje puścić naraz dwadzieścia odcinków . Czyli co - Autorka od razu ma status CLA? Bo ja nie mając takiego dorobku go osiągnąłem.
@Lord, broni tych którzy dają raz, a dobrze. Mamy wtedy pełny obraz dzieła, od początku do końca. Dobrze zaczął, dobrze skończył. Pełen ogląd od początku do końca. Zakończone dzieło.
I kwestia nas- CLA. @Agnessa to inna bajka - Moderator, czyta wszystko co przyjdzie, czy się jej to podoba czy nie. My z poziomu CLA możemy, ale nie musimy, ale do cholery, czasami trzeba ją wesprzeć. Daje tylko jeden głos, by Autor wyszedł z Poczekalni potrzebne są dwa , a od tego my jesteśmy. By dać głos, trzeba przeczytać opowiastkę i nawet jeżeli przychodzi to z trudem ( patrz moje przeczytane opowiadania "błękitnego" ), to "czytam dzieło, lecz ze wstrętem" można to zrobić.
Na sam koniec zadam pytanie, które powinienem może zadać na początku. Gdzie do jasnej Anielki jest reszta z CLA. Rozumiem ferie, narty i inne wyjazdy. Ostatnio przyjęliśmy paru. Zadowoleni z siebie i na zasadzie, nich inni się produkują .
Jeżeli kogoś uraziłem, przepraszam. Starałem się nie stanąć po żadnej ze stron. Twierdzę tylko, że takie nasze dywagacje, nie powinny odbywać się tutaj, a na priv, lub forum.
Ze swojej strony, postaram się, pomimo faktu że to nie moje klimaty, zerknąć na pierwsze części opowiadania.
Pozdrawiam.
jamer106 · 5 lutego 2026 · "Życie po trzydziestce (II)"
- jeżeli już to wyglądało, bo ostatnim domyślnym podmiotem jest ciało.- wcześniej wulgarne "kurwa" teraz zdrobnienia typu uszko i języczek. Nie widzisz Autorze, ze to skrzypi.
- ciężko to zrobić, ale nie jest niewykonalne. Przyjmuje mozliwość że tak mogło być.
-szept z założenia jest cichy.
- zamieniłbym spuchniętych, na nabrzmiałych, lepiej brzmi.
- zamiast lżej, napisałbym słabiej.
-pomieszanie czasów.
- a sutki były twarde jak kamienie.
- znaczy się obracała facetem? Skręcanie to sugeruje.
- większość Czytelników wie jak wygląda pozycja na pieska, zbędny opis.
-rozwaliłeś mnie tym stwierdzeniem, na koniec jeszcze powinna zaklaskać wargami sromowymi i puścić oczko dupą.
- a można klęczeć na czymś innym jak nie na kolanach?
- ciekawe zjawisko, chyba że jest to kobieta, która ma dekolt, powyżej ust. Z założenia, pierwsza salwa jest najsilniejsza i ląduje najdalej/najwyżej, tu mamy zaprzeczenie tego, ale wszystko jest możliwe, co ja tam wiem.
Tyle tak na szybko.
Fabuła, tu fabuły praktycznie nie ma. Opis dymanka i to nie najwyższych lotów. Dialogi - no wybacz Autorze, są sztuczne, nienaturalne, wymuszone. Opisy czynności, przeżyć bohaterów pisane raz językiem ocierającym się o romansidła, a potem przeskakujące w wulgaryzmy, co daje zły odbiór. Postacie - płytkie, nic o nich nie wiemy, kopuluja, ot tyle.
Warsztat - @Agnessa napisała Ci wcześniej, czego się wystrzegać, a zaimki osobowe to walisz na potęgę. Są dwie osoby przeciwnej płci. Facet ma penisa, kobieta cipkę, więc po co z uporem maniaka walic "Mój kutas", jej cipka. Masa powtórzeń wyrazów sąsiadujących z sobą blisko, gdzieniegdzie skróty myślowe. Język mało wysublimowany.
Nie kupuje faktu, że jest to historia prawdziwa, za dużo tu sztuczności, aktorstwa i "podrasowywania". Fantazja.
Słowem - nie odrobiłeś lekcji z poprzedniej części i nie poprawiłeś wskazanych błędów.
Powstrzymuje się od oceny. Nie zrażaj się, lecz takimi porno-opowiastkami portalu nie zawojujesz, takich tu na pęczki, z lepszym warsztatem i bardziej rozbudowaną akcją. Owszem, zyskasz uznanie u jednorękich Czytelników. Postawiłbym na coś bardziej ambitnego, z rozbudowanym rysem bohaterów, dlaczego to robią, co ich do tego popycha.
Pozdrawiam, życząc powodzenia w dalszych opowiastkach.
Staruch_ · 4 lutego 2026 · "Wilczyca (XX)"
Obserwując walkę w kisielu jaka ma tu miejsce, przypomniałem sobie, jak długo wąchałem się, zanim odważyłem się napisać pierwszy komentarz…
@AlexFenriss - chociaż gatunkowo twoje opowiadania nie są z mojej bajki - proszę, przyjmij ode mnie wirtualny medal „Za ofiarność i odwagę”🫡
Agnessa Novvak · 4 lutego 2026 · "Życie po trzydziestce. Mój pamiętnik (I)" ·
Po pierwsze: witam serdecznie nowego autora! Po drugie: doceniam, że zechciałeś się podzielić, @Barbidusie, własną twórczością. Tym bardziej, jeśli jest ona oparta na faktach, choć osobiście zawsze przyjmuję takie deklarację z pewnym uśmiechem 😉
Odnosząc się natomiast do pytania, czy powinieneś kontynuować pisanie, odpowiem: a dlaczego nie? Czy Twój tekst jest jakimś wybitnym dziełem, przed którym powinniśmy klękać jak wymieniona wyżej bohaterka? No niespecjalnie. Co nie oznacza, że do niczego się nie nadaje, bo to też byłoby nadużycie. Jest to prosta historia, napisana raczej mało wysublimowanym językiem i przeznaczona dla równie niewymagającego czytelnika, przy czym nie traktuję tego jako wady, a raczej "ten typ tak ma". Dlatego przymykam oko na te wszystkie kutasy, kurwiska, obciągania i na ruchania "po same jaja" i inne podobne atrakcje. A wszystkim, których takie coś oburza, przypominam, że mamy autorów, którzy przy pomocy równie ambitnych środków wyrazu dorobili się statusu Członka Loży Autorskiej.
Co się zaś tyczy szczegółów, to mam parę uwag ogólnych:
- dialogi zapisujemy od myślników, a nie przy pomocy cudzysłowu (to zostało już poprawione)
- myślniki to nie kropki i o ile bardzo przydają się przy wtrąceniach, zdaniach wielokrotnie złożonych itp., to u Ciebie, autorze, jest ich po prostu zbyt wiele. Na dodatek zapisujesz je czasami błędnie. bo w konstrukcji "zdanie - wtrącenie - zdanie" nie dajemy przecinka po drugim myślniku,
- ogólnie przydałoby się przejrzeć tekst pod kątem powtórzeń, bo czytanie "kutas to, kutas tamto, kutas co innego" bywa męczące. Nie zaszkodziłoby też przepuścić tekst przez ortografa / sentencecheckera.
Na razie to tyle. Ja osobiście daję Ci mimo wszystko nieco kredytu zaufania, mimo że ani fabularnie, ani stylowo to nie jest i nigdy nie będzie moja bajka.
AlexFenriss · 3 lutego 2026 · "Wilczyca (XX)"
Kiedyś ktoś mądry powiedział mi, że warto umieć wycofać się z dyskusji, która przestaje prowadzić do realnych wniosków. Intuicja podpowiada mi, że to właśnie ten moment.
XXX_Lord · 3 lutego 2026 · "Wilczyca (XX)"
@AlexFenriss
"(...) ponieważ zostaleś wymieniony jak Czlonek Loży Autorskiej to chyba jednak trochę Twój cyrk."
Wyobraź sobie, Autorko, że jednak nie mój. Pokątne to strona non-profit, recenzowanie opowiadań jest opcjonalne, a nie obligatoryjne, do Loży Autorskiej nie aspirowałem, a zostałem tam zapisany z automatu (bo napisałem kilka opowiadań, które się tu spodobały). Decyzja, czy przeczytam daną historię czy nie, należy tylko i wyłącznie do mnie, podobnie kwestia wystawienia komentarza, oceny czy informacji zwrotnej do Autora. Przypomnij mi, proszę, ile czasu tutaj jesteś? Zabierasz głos w kwestiach, w których najwyraźniej nie do końca masz pełną wiedzę...
Na koniec, z zasady nie czytam historii podzielonych na wiele odcinków i zdania nie zmienię, choćby Autor napisał dzieło na miarę literackiego Oskara.
Zmusisz mnie? Powodzenia życzę 🙂
@Agnessa_Novvak
Treść jest najważniejsza, ale podanie jej (przez analogię, tak samo jak dania w restauracji) jest prawie tak samo ważne. Preferuję historie jednorodne, nie podzielone na odcinki (maksymalnie do 3-4, nie więcej) i tyle. Produkowałem się na ten temat tyle razy, że naprawdę szkoda mi czasu na wałkowanie tego samego tematu po raz n-ty. Zdania nie zmienię, a Ty przekonując mnie do krótszej formy, równie dobrze mogłabyś próbować przesunąć mur chiński, zaręczam że efekt będzie identyczny.
Co do "Spalam Się" - masz prawo do takiej opinii. Decyzja należała do mnie i po kilku miesiącach od chwili publikacji zdania nie zmieniam. Opowiadanie miało być jedną, długą częścią i tak zostało opublikowane. W komentarzach pod historią uzasadniałem to tak szeroko, że jeśli ktoś jest zainteresowany, to niech wejdzie w tamtą historię i poczyta. Czy straciłem na tym, że nie podzieliłem na odcinki treści o długości krótkiej książki? A co czy kogo miałem stracić? 🙂 Czytelników? Zasady jakimi kieruję się przy publikacji są identyczne od 10 lat - maksymalnie ograniczam podział na odcinki, jeśli komuś to przeszkadza, jest tylu Autorów na Pokątnych, że można znaleźć sobie kogoś, kto publikuje krótszy format. Nigdy nie piszę pod oczekiwania, a historia musi podobać się przede wszystkim mnie, zanim wyjdzie w świat. "Spalam się" nie podobałoby mi się w kilku odcinkach i już. Pisanie i publikacja to moje hobby, kręcą mnie emocje i wrażenia Czytelników, ale nie zamierzam ich pozyskiwać za wszelką cenę. Kto ma przeczytać, ten zrobi to w MOIM formacie.
"(...) @AlexFenriss ma rację. Jako CLA powinniśmy patrzeć na cudzą twórczość jednak nieco inaczej i oceniać ją z innej perspektywy. I to jest Twój wybór, Twoje preferencje, a i ja do niczego przymuszać Cię nie mam zamiaru, ale "nie czytam, bo jest 20 rozdziałów, ale jakby to samo było w 2, to bym przeczytał" jest naprawdę poniżej Twojego poziomu."
Nie, nie powinniśmy. Nie czytam treści, które mi się nie podobają na pierwszy rzut oka. Tagi, długość, niekiedy Autor, czasem zerknę na kilka akapitów i rezygnuję. Nie mam takiego obowiązku i już. Zaczynamy bawić się w historie podobne do "Deklaracji jakości" pewnego osobnika, który poszedł sobie stąd rok temu? Może wprowadzimy oddolny limit obowiązkowo zrecenzowanych opowiadań z Poczekalni (tak jak cele "sprzedażowe" na mandaty w Policji i Straży Miejskiej)?
Warstwę techniczną oceniam zgodnie z kryteriami strony, jako członek CLA, wedle mojej najlepszej wiedzy (a nie jest ona zbyt rozległa, więc eksperta nie gram i grać nie zamierzam).
Warstwę fabularną oceniam jako Czytelnik. Ma mi się podobać, być sensowna i powodować emocje. Różnego rodzaju. I tak, moje preferencje są tu kluczowe, bo treści typu np. incest, cuckold czy opowiadania gejowskie zazwyczaj unikam (pierwszy i trzeci gatunek to kompletnie nie mój obszar, drugiego jest na tyle dużo, że po prostu mnie nudzi), więc nie będę czytał i opiniował na siłę, bo trzeba nabić licznik.
I tak, podział na części ma dla mnie kluczowe znaczenie (po raz n-ty to powtarzam), a komentarz, że coś jest poniżej mojego poziomu jest... poniżej Twojego poziomu. Słabe to było.
"Tym bardziej że mogę bezczelnie poprosic autorkę o oryginał przed podziałem (lub wręcz skopiować tekst wprost z Pokątnych), skleić z niego ładnego pdfa i Ci wysłać. Ciekawe, co wtedy powiesz i co zrobisz."
Try me 😉
Agnessa Novvak · 3 lutego 2026 · "Wilczyca (XX)"
@XXXLord - tak, najważniejsza jest, a przynajmniej powinna być, treść. Ale wolałbyś czytać tę samą książkę w domowym zaciszu, rozsiądnięty 😉 w wygodnym fotelu, z herbatką i ekskluzywnym wydaniem z ilustracjami, czy tłukąc się śmierdzącym mpk z egzemplarzem z kosza "wszystko za 2.99"? To samo tyczy się słowa cyfrowego i tutaj swojego zdania nie zmienię - są po prostu opcje lepsze i gorsze. I nie wmówisz mi, że textwall na przykładowo dziesięć arkuszy wydawniczych (plus minus tyle ma przeciętna powieść), czyta się tak samo wygodnie, jak dokładnie tę samą historię w dziesięciu osobnych fragmentach po jednym arkuszu. Zwłaszcza gdy autor/ka i tak już podzielił/a to na mniejsze rozdziały, bo taki miał/a zamysł od samego początku. Dlatego też uważam, że popełniłeś duży błąd, pozostawiając "Spalam się" w całości po dopiskach, zamiast spokojnie wycofać ten tekst, zrobić mu porządną redakcję i wrócić z nim jako mini-cyklem na dosłownie 4 czy 5 epizodów. Bo wszyscy by na tym zyskali, także i Ty sam.
Ale zostawiając już spory o to, co się komu podoba, a co nie, to @AlexFenriss ma rację. Jako CLA powinniśmy patrzeć na cudzą twórczość jednak nieco inaczej i oceniać ją z innej perspektywy. I to jest Twój wybór, Twoje preferencje, a i ja do niczego przymuszać Cię nie mam zamiaru, ale "nie czytam, bo jest 20 rozdziałów, ale jakby to samo było w 2, to bym przeczytał" jest naprawdę poniżej Twojego poziomu. Tym bardziej że mogę bezczelnie poprosic autorkę o oryginał przed podziałem (lub wręcz skopiować tekst wprost z Pokątnych), skleić z niego ładnego pdfa i Ci wysłać. Ciekawe, co wtedy powiesz i co zrobisz.
AlexFenriss · 3 lutego 2026 · "Wilczyca (XX)"
@XXX_Lord ponieważ zostaleś wymieniony jak Czlonek Loży Autorskiej to chyba jednak trochę Twój cyrk. Wydaje mi się, że wiążą się z tym nie tylko przywileje ale i pewne obowiązki. A przekaza, który na razie dostałam jest jasny: "nie chce mi się czytać bo za dużo części". Wydawało mi się, że formułą tego miejsca jest to, że osoby mniej doświadczone otrzymują wsparcie od tych bardziej. Doswiadczyłam tego od Agnessy (dziękuję), ale na pewnym etapie, zeby miało to jakikolwiek sens, konieczne jest włączenie się rownież innych osób, zwłaszcza tych decyzyjnych.
XXX_Lord · 3 lutego 2026 · "Wilczyca (XX)" ·
@Agnessa_Novvak
"Poza tym wiesz, że wiele powieści, zwłaszcza tych uważanych za klasykę literatury, było pierwotnie publikowanych w odcinkach np. w gazetach (żeby rzucić tylko najbardziej znanym przykładem "Trylogii")? A na przykład "Władca pierścieni" wcale nie ma trzech części, tylko sześć i takie było założenie Tolkiena, a w trzy tomy skleił je wydawca i tak już się przyjęło? Że nie rzucę najbardziej skrajnymi przykładami jak "wydania zbiorcze", w których łączy się kilka części (mam na półce "Igrzyska śmierci" w jednej okładce) lub nawet kilkanaście/kilkadziesiąt powiązanych opowiadań (Sherlocka Holmesa w takiej postaci także posiadam) w jedną całość. I nadal nie ma to wpływu na zawartość, a jedynie formę jej podania."
Fakt, że wieki temu człowiek używał kamieni do wzniecenia ognia nie oznacza, że współcześnie nie może skorzystać z zapalniczki. Poza tym skoro najważniejsza jest zawartość, to sama sobie zaprzeczasz...
" (...)I czy lektura by na tym ucierpiała? Otóż wcale.(...)
I to jest Twoje subiektywne odczucie, wg mnie ucierpi na tyle, że skutecznie odstraszy od czytania.
@AlexFenriss
Pisz, jak Ci się podoba, nie mój cyrk i nie moje zabawki 🤷 W kwestii przynudzania nie wypowiem się, choć czytając entuzjastyczne opinie w komentarzach, raczej nie masz czego się obawiać.
Art44 · 3 lutego 2026 · "Wilczyca (XX)"
Grubo. Czytania bedzie do wakacji, Fakt najlepiej to by było codziennie, czytać jeden, ale też trzeba żyć...a co do historii to nie spodziewałem się że będzie jedną z szefowych studia domin, Raczej liczyłem na psycholożkę bawiącą się w dominacje, a tutaj na odwrót, domina korzysta z owoców psychologii. Do tego jak się pojawiały gwiazdy prl, na zdjęciach w domu bohaterki, to ciekawe kogo teraz spotka tam w Berlinie...🙂 @XXX_Lord no to chyba jesteś skazany na czytanie, skoro autorka przyznała że 50 jest rozdziałów, jest napisana robocza całość i do tego wrzucane są 2 razy w tygodniu części i czasem więcej niż jeden - stąd warunek czytania jaki postawiłeś został spełniony ;D
Janek · 2 lutego 2026 · "Wilczyca (XX)"
Pierwszy raz tak mnie wciągnęła fabuła, czy tak jak po I części teraz będzie przerwa? Straszne jest to oczekiwanie 😉
Nie wiem czemu ale mam przeczucie że tragiczny może być koniec tej opowieści. Dzięki ci autorko za super historię
AlexFenriss · 2 lutego 2026 · "Wilczyca (XX)"
@XXX_Lord dziękuję za zyczenia powodzenia, na pewno przydadzą się. Ojej, strasznie przepraszam, że tak dużo mi tego wyszło, a to nie jest jeszcze nawet połowa 😉. Wyszedł mój brak doświadczenia, dlatego nie wrzucilam tego na watapada i nie żałuję tej decyzji 😉 Tak jak napisała Agnessa - początkowo był zamysł aby 10 rozdziałów to był jeden "tom" i jeden post, ale rozbicie tego na rozdziały jest jednak lepszym pomysłem, pomijam kwestie techniczne. Ja w kazdym razie pilnuję aby każda część (tom) był w miarę spójny i kończył się cliffhangerem co zostało dostrzeżone. Nie mam problemu z dokończeniem tej historii (wersję roboczą już mam) i zamknieciem jej w 50 rozdziałach, czyli jeszcze niestety (stety) 3 tomy (części). Czy będę przynudzała i czy kolejne części bedą gorsze lub wtórne? Nie mi to oceniać. Nie mam może licznego grona czytelników, ale kilka osób już straciło glowę dla tej historii i pytało mnie kiedy ciag dalszy. Chyba to powinno być istotne a nie to ile historia ma części. Jeśli fabuła się w miarę spina i jest przemyślana to chyba mały plusik mi się należy. Mogę tak samo napisać miniaturę na 10 minut czytania, ale lubię misternie budować uniwersum, sprawia mi to przyjemność.
Agnessa Novvak · 2 lutego 2026 · "Wilczyca (XX)" ·
Porównanie Pokątnych do Wattpada to akurat trafienie gołą dupą w płot, bo ani nie na długość tekstów (typowej wattpadowej średniej długości rozdziału jest blisko do naszego wyznania), ani nie ten sposób publikacji (od tego jest poczekalnia i Agnyza z widłami, żeby odsiewac tych, co w pierwszy tydzień wrzucą 7 odcinków, później w miesiąc 3, po czym nie pojawią się już nigdy).
I tak, popieram dzielenie większych tekstów na mniejsze odcinki, bo najzwyczajniej wygodniej się je czyta (przerywasz razem z końcem epizodu, a jesli nie, to dużo łatwiej jest się potem odnaleźć w tekście na 30, a nie 130 minut), jednocześnie nie tracąc w zasadzie nic. Bo choćby w to, że niektórzy autorzy (i autorki) dzielą sobie swoje opowieści na dodatkowe mini-rozdziały, zupełnie nie wnikam. @AlexFenriss wybrała taki układ, @koko inny, @Jamer106 jeszcze inny. Choć przecież jamerowy cykl można równie dobrze rozdzielić na co najmniej dwa razy tyle mniejszych epizodów, tyle jest tam wątków. I czy lektura by na tym ucierpiała? Otóż wcale.
Poza tym wiesz, że wiele powieści, zwłaszcza tych uważanych za klasykę literatury, było pierwotnie publikowanych w odcinkach np. w gazetach (żeby rzucić tylko najbardziej znanym przykładem "Trylogii")? A na przykład "Władca pierścieni" wcale nie ma trzech części, tylko sześć i takie było założenie Tolkiena, a w trzy tomy skleił je wydawca i tak już się przyjęło? Że nie rzucę najbardziej skrajnymi przykładami jak "wydania zbiorcze", w których łączy się kilka części (mam na półce "Igrzyska śmierci" w jednej okładce) lub nawet kilkanaście/kilkadziesiąt powiązanych opowiadań (Sherlocka Holmesa w takiej postaci także posiadam) w jedną całość. I nadal nie ma to wpływu na zawartość, a jedynie formę jej podania.
I tak, po latach czytania, pisania, moderowania i ogólnej styczności ze słowem cyfrowym (Pokatne to tak naprawde wierzchołek cycka 😉 ) wciąż uważam, że mniejsze formy sprawdzają się lepiej. Mniejsze, a nie skrajnie małe, żeby zaraz ktoś nie rzucił rolką na fejsie, tiktokiem, shortsem na yt i innymi podobnymi przykładami.
PS Wedle mojej wiedzy autorka pracuje nad kontynuacją. I nie chcę nikogo wytykać palcem, ale naprawdę lepiej dogaduje mi się z nią, niż z niejednym "doświadczonym autorem". Więc dalsze części będą, nie martwcie się.
XXX_Lord · 2 lutego 2026 · "Wilczyca (XX)" ·
@Agnessa_Novvak
Tak, wtedy bym przeczytał 🙂
Edit: uważam, że Pokątne są na tyle unikalnym miejscem, że nie trzeba robić z nich Wattpada, a publikowanie pierdyliarda odcinków po max. 30 minut do tego prowadzi. Poza tym odcinki w dużej liczbie kojarzą mi się z serialami Netflixa, w których pierwszy sezon jest spoko, drugi mocno przeciętny, a kolejne ciągną się, jak drut kolczasty z tyłka i przeraźliwie nudzą.
Schemat powtarzalny w 9 na 10 przypadków.
Jeszcze jeśli autor napisze wszystko za jednym zamachem i będzie publikował kolejne części co maksymalnie kilka dni, jestem w stanie to zaakceptować, ale nie w sytuacji, gdy kolejny "odcinek" pojawia się co miesiąc albo i rzadziej, a numeracja zbliża się do dwudziestki.
Poza tym, ile mamy tasiemców, które się utrzymały, poza serią Koko?
Agnessa Novvak · 2 lutego 2026 · "Wilczyca (XX)"
@XXXLord - ale wiesz, że gdyby nie problemy techniczne strony* to rozdział XX byłby zakończeniem drugiego tomu? I wtedy miałbyś numerek II, ale z czasem około 6 godzin. Przeczytałbyś?
*rozum i godność człowieka też 😛
XXX_Lord · 2 lutego 2026 · "Wilczyca (XX)" ·
Sorry, ale numerek XX w tytule skutecznie zniechęca mnie do lektury, może znajdą się inni, chętni.
Pozdrawiam Autorkę i powodzenia
Agnessa Novvak · 2 lutego 2026 · "Wilczyca (XX)"
Nie mogę powiedzieć, by "odkrycie" Michała było dla uważnych czytelników jakimś wielkim zaskoczeniem (berlińskie układy i układziki Pauliny przewijały się w historii jako taka strzelba Czechowa, a ta - jak wiadomo - musi prędzej czy później wypalić 😛 ), niemniej doprowadzenie do całej tej sytuacji, stopniowe budowanie nastroju, ujawnianie kolejnych poszlak no i potraktowanie tego motywu jako cliffhangera, zasługuje na oklaski. Może nawet i takie na kolanach, choć może niekoniecznie przed kimś takim jak sama Paulina 😉
Serdecznie gratuluję, @AlexFenriss, stworzenia powyższej historii, jej kontynuowania pomimo trudności, a także pozostawienia nas w oczekiwaniu na jeszcze więcej! A wszystkich Członków i wszystkie Członkinie loży oficjalnie z tego miejsca namawiam do lektury i głosowania, bo kiszenie takiej opowieści w poczekalni to jednak trochę wstyd. Zdecydowanie nie dla autorki.
Agnessa Novvak · 1 lutego 2026 · "Występ"
@XXXLord się rozpisał, a ja powiem krótko: jeśli w opowiadaniu mamy jakąś interesującą fabułę, nieszablonowych bohaterów, ciekawie opisane tło i inne podobne zalety, wówczas możemy przymknąć oko na stronę techniczną. I odwrotnie: przy bardzo dobrym warsztacie i stylu wybaczamy wiele miałkiej treści. Tutaj natomiast mamy w zasadzie sam opis aktu dominacji / uległości i nic ponadto. Bez kontekstu, bez motywacji postaci, bez jakiegokolwiek śladu ich wewnętrznej przemiany, w zasadzie bez niczego. A skoro tak, zwracamy uwagę na formę. Niestety.
Gdyby @kotek (@kotka?) wykazała choć trochę zaangażowania i przysiadła nad technikaliami (co powinna zrobić już dawno, bo początkująca nie jest), być może stałaby się naprawdę solidną autorką. Zwłaszcza w niszy, jaką sobie wybrała. No ale nie wykazuje. Ze szkodą i dla siebie, i dla czytelników.
XXX_Lord · 1 lutego 2026 · "Występ"
Historii dotyczących dominacji czy BDSM pojawia się tu ostatnio sporo. Większość z nich jest niestety głupia, infantylna, prostacka i bezemocjonalna, ot mechaniczne rżnięcie, sztuczne dialogi i wydumany scenariusz. Fabuła zawiera też często elementy gwałtu, co samo w sobie jest kontrowersyjne.
W przypadku Twojej historii scenariusz i jego prezentacja spełnia zadanie przed nim postawione, tzn. będzie kręcić jednorękich Czytelników oraz amatorów dominacji. Fabuły jako takiej brak i w zasadzie od razu przechodzimy do konkretów. Historia przypomina nieco "Trochę bólu" w wykonaniu @deal, różnica polega na tym, że tam mieliśmy stworzoną otoczkę fabularną (mikrą, ale mieliśmy), tutaj od razu przechodzimy do mięsa, czyli rżnięcia. Czy to dobrze, czy źle - jedni powiedzą, że dobrze, bo po co w historii o pieprzeniu tło i opis zakupów w sklepie, drudzy że marnie, bo nuda i zero budowania napięcia. Z oboma grupami pozwolę sobie polemizować - w Twoim przypadku tło wydaje się być zbędne, choć gdybym ja to pisał, na pewno wstęp byłby dłuższy. Co mi się podoba, to zakończenie, które nie jest sztampowe i zaskakuje (w finale spodziewałem się rozwiązania kobiety i buziaczków od kochającego męża). Jest brutalne, realistyczne i... tak jak w przypadku większości historii, próby umieszczenia gwałtu w scenariuszu potępiam, tak tutaj już mniej. Choć brakuje mi trochę przedstawienia emocji bohaterki, dotyczących niechcianego zbliżenia, czuć że się boi oprawcy (Pana), ale porządnie powinna wystraszyć się na sam koniec, w momencie gdy dowiaduje się, że nie są sami, a jej osoba została bohaterem przedstawienia na żywo. Tymczasem kobieta ma orgazm i... koniec.
Co mi się nie podoba i jest powodem nie zagłosowania przeze mnie za wyjściem z Poczekalni, to technikalia. To nie jest Twoja pierwsza historia, Autorko, dostawałaś uwagi na ten temat w przeszłości, co mogę dodać od siebie, to widzę dominujące dwa rodzaje błędów - zaimki osobowe, których zbędna liczba waha się w okolicach kilkudziesięciu - po co pisać "jej", "jego", "jemu", "mnie", "moje", skoro przed 90% czasu trwania historii bohaterami jest dwójka osób? Z góry wiadomo, że "on" to Pan, a ona to związana kobieta. Drugi błąd to błędny i niejednorodny zapis myśli bohaterki.
Przykład:
Może zdarzył się wypadek i umarłam?, myślałam sobie z coraz większą paniką.
I
Nie pomyliłam się: coraz wyraźniej słyszałam czyjeś kroki. Subtelne szuranie, może ktoś szedł po dywanie?
Prawidłowy zapis myśli: https://www.jezykowedylematy.pl/2014/08/jak-zapisac-mysli-bohaterow/
Sugeruję zapoznanie się, u Ciebie nie wystąpił żaden z pięciu dopuszczalnych wariantów.
Podsumowując:
Fabuła spełnia wymogi wyjścia z Poczekalni, ale technikalia już nie, jeśli zależy Ci na wejściu do Zbioru Głównego, popraw proszę wskazane błędy, widzę jednak, że sugestie w komentarzach z poprzednich opowiadań zostały przez Ciebie zignorowane, więc nie nastawiam się na reakcję i korektę.
Pozdrawiam.
Krzysztof · 31 stycznia 2026 · "Aktorska gra Patrycji (III)"
Najlepsze opowiadanie jakie czytałem o takiej tematyce. Autorze poproszę dalej!
BDSMan · 29 stycznia 2026 · "Zdominowany przez 19-latkę "
Niespełnieni pisarze z komentarzy, którzy skończyli na krytykowaniu erotyków ewidentnie nigdy nie mieli przygody z nieznajomą w klimacie BDSM czy innej formy uległości. Jeśli chodzi o treść i ortografię to oczywiście można by nad tym popracować, ale nie ma się co tym przejmować bo opowiadanie było dobre. Daje 5 gwiazdek
M. · 28 stycznia 2026 · "Aktorska gra Patrycji (III)"
A ja się trochę poczepiam. Nie dla fanu, ale dlatego, że takie nieprzemyślane kwestie psują odbiór całości.
Napisałeś:
- Na twarzy miał gładką, czarną, skórzaną maskę, bez otworów, tylko ciemne szczeliny na oczy.
Nie oddychał?
Dalej:
- Pochylił się, a jego oddech, gorący i wilgotny, musnął jej ucho.
No przecież miał otwory tylko na oczy!
Napisałeś:
- Przełknęła ślinę, a kulka w ustach zabrzęczała cicho.
I w innym miejscu
- Krzyknęła, ale dźwięk utonął w kauczukowej kuli.
Obawiam się że kauczuk nie brzęczy.
Napisałeś:
- Co, kurewko? Nigdy nikt cię tak nie dojechał?
Przecież on jej jeszcze nie dojechał. Jeszcze nie zaczął nawet.
Napisałeś w tej kolejności:
- Opuścił linki podtrzymujące jej uda, aż jej stopy dotknęły zimnej podłogi.
Dalej
- Potem ją opuścił.
Dalej
- …potem poczuła, jak płyn wlewa się głęboko do jej pochwy.
I jeszcze dalej
- Patrycja zwisła bezwładnie.
Jak ją opuścił to nie wisiała, a jak wisiała to nie mógł jej nalać oleju do pochwy.
Napisałeś
- Teraz mógł wejść całą dłonią, zwinąć ją w pięść i delikatnie, powoli, rozpychać jej wnętrze.
I dalej
- Poczuła nagle coś innego. Twardego, gorącego, o wiele większego.
Co prawda tego nie było na biologii więc mogę się mylić, ale chyba nawet koń nie ma ‚większego’ niż ludzka pięść.
No i tych kwiatków jest duuuuzo więcej. Byłoby bardzo miło gdybyś włożył trochę trudu w krytyczne przeczytanie i poprawienie tekstu przed publikacją.
CzlowiekOgnia · 26 stycznia 2026 · "Trzy dziewczyny. Zośka (I)"
Nie mogę się doczekać na kolejne części z Zośką
Marcin · 26 stycznia 2026 · "Wilczyca (XVIII)"
Mam nadzieję, że Paulina lubi więcej praktyk z klimatu i wkrótce je poznamy.
AlexFenriss · 26 stycznia 2026 · "Wilczyca (XVII)"
Znam ten ból, miałam w liceum zajęcia z native speakerem, który koniecznie chciał nas nauczyć trochę cockney'a. Do dziś pamiętam kilka słów.
Agnessa Novvak · 26 stycznia 2026 · "Wilczyca (XVII)" ·
Pamiętam, jak w liceum mieliśmy w ramach "zadania z gwiazdką" przetłumaczyć fragment tekstu w dialekcie berlińskim. Bez słownika nikt nic nie rozumiał. Ze słownikiem było niewiele lepiej 😛
(Przypominam, że internet był wtedy na wiaderka, a "AI" kojarzyło się co najwyżej z filmem Spielberga)
Wyprawa konna
Nieposkromione marzenia (V) - Strach ma…
Nieposkromione marzenia (IV) - Opór nie…
Wine after date
Nieposkromione marzenia (III) - Światełko tuż…
Nieposkromione marzenia (II) - Armageddon
Historia C (III)
Ostatni taniec
Historia B (II)
Warto się dzielić (I)