Wyjazd letni

pimafucin pimafucin

1 września 2017

18 min

Poniższe opowiadanie znajduje się w poczekalni!

Mateusz był dyrektorem ośrodka, finansującego wyjazdy dzieciom z trudnych środowisk. Dwa do trzech razy w roku, organizował ze swoim zespołem wyspecjalizowanych pedagogów, wczasy minimum dwutygodniowe dla dzieci w różnym wieku, z różnych instytucji, takich jak pogotowie rodzinne, dom dziecka, bądź dzieci objęte programami pomocy rodzinie z opieki społecznej. Były na nich różne warsztaty, zajęcia, wycieczki, które pokazywały tym dzieciom inny świat, nierzadko pomagały wejść, bądź wrócić na dobrą drogę życiową.

Był niezbyt wysokim, silnym mężczyzną o czarnych włosach i przenikliwych ciemnych oczach, przed trzydziestką. Małomówny, wydawał się większości osób, które napotkał w swoim życiu, nader tajemniczy i dziwny. Nie uśmiechał się prawie wcale. Od wielu lat nie był w żadnym związku ani nie wiązał się z nikim, nawet przelotnie. W swojej załodze miał dwanaście osób: siedem kobiet i pięciu mężczyzn. Wszyscy byli po-parowani, z wyjątkiem jednej dziewczyny. Nigdy nie zwracał na swoich pracowników większej uwagi. Z wymuszoną uprzejmością zwracał się do każdego, byli do tego przyzwyczajeni. Nie widywano go wściekłego i modlili się w duchu, aby tak zostało.

W tym roku razem ze swoimi sponsorami zorganizowali wyjazd do uroczej, małej wioski z dużym pensjonatem, bezpośrednio nad jeziorem. Obok jest stadnina koni, nauka jazdy na desce i tym podobne rozrywki. Wczasy miały potrwać trzy tygodnie. Ze względu na dużą grupę dzieci-48, w przedziale wiekowym 7-16, zaangażował do wyjazdu wszystkich swoich pracowników.

Po przyjeździe na miejsce i pierwszych atrakcjach nadeszła pora kolacji. Minęła uroczo, tylko Mateusz nudził się bardzo i postanowił wcześniej z niej wyjść. Na jednego opiekuna przypadała czwórka dzieci. Po posiłku każdy z mentorów odprowadził dzieci do pokoju, nakazując im położenie się spać. Następnie cała załoga postanowiła posiedzieć przy stole, porozmawiać i zaczerpnąć trochę zabawy z wyjazdu. Zaprosili też szefa, który bez emocji wyraził zgodę. Czworo opiekunów miało nie pić i sprawdzać co jakiś czas, czy dzieci śpią.

Przyjęcie trwało długo, dyrektor bardzo się nudził. Błądząc znudzonym i pustym wzrokiem, wodził po twarzach swoich pracowników, obserwując ich rozochocone od zabawy twarze. Zatrzymał się na dziewczynie, która jakby odzwierciedlała jego uczucia. Dwudziestotrzyletnia Alina siedziała smutna, podpierając ręką głowę ze znudzenia. Pracowała u niego od niedawna, a w sumie niewiele o niej wiedział. Miała jasne blond włosy od połowy w dół, a od połowy w górę ciemnoblond. Twarz ładną, niezbyt wymalowaną, przez co wyglądała jeszcze ciekawiej. Ubrana była w brązową sukienkę do kolan, odsłaniającą trochę dekoltu i ramion. Nie nosiła najmniejszych rozmiarów, co zapewniało jej wygląd prawdziwej kobiety.

Postanowił, że się trochę upije. Nalał sobie pół szklanki whisky i wciągnął ją jednym łykiem, zaraz po tym czynność powtórzył. Alina, korzystając z zamieszania, spowodowanego upadkiem jednej tańczącej pary, wymsknęła się. Wychodząc z sali, odczuła silne zmęczenie i smutek. Zrobiła obchód po korytarzach i wróciła do pokoju. Nie chciało jej się nawet myć ani przebierać. Zdjęła rajstopy i położyła się na łóżku, nastawiając budzik na ósmą rano. Gdy pomyślała o tym, że spędzi tu trzy tygodnie, zrobiło jej się niedobrze. Zgasiła lampkę. Jedynie mały, wąski pasek neonowy przy suficie oświetlał lekko jej pokój. Leżąc na plecach, obróciła głowę w lewo. Ujrzała postać siedzącą na fotelu, w końcu pokoju. Wystraszyła się okropnie. Nie wiedziała, co ma zrobić, wszyscy byli zajęci sobą na przyjęciu, nikt by jej nawet nie usłyszał. Nie chciała wywołać paniki wśród dzieci, bo nie dałoby się ich później opanować. Postać wstała, rozpinając spodnie. Dostrzegła po chwili, że był to sam dyrektor. Zerwała się w kierunku drzwi. Złapał ją, bez wydawania dźwięku i rzucił na łóżko. Upadł na nią i chociaż zionęło od niego dużą ilością alkoholu, wydawał się doskonale panować nad swoim umysłem i motoryką. Przygniatając ją ciałem, ręką przytrzymywał jej rzucające się ręce. Drugą ręką badał kształty jej ciała, piersi, brzucha, ud, nie wydając przy tym żadnych dźwięków. Patrzył prosto w oczy i po raz pierwszy, zobaczyła w nich iskry. Bała się, próbowała bronić, ale na nic się to zdało. Położył się na niej całkowicie. Po chwili zmęczyła się jego ciężarem i mimowolnie uspokoiła. Przybliżył głowę do jej włosów, upajając się zapachem. Przygryzł jej trochę ucho i szepnął chłodnym tonem:

- Jesteś moja -dziewczyna zadrżała, z oka pociekła jej łza. Podwinął sukienkę i zaczął się o nią ocierać. Wyjął penisa, ściągnął jej majtki i zaczął bawić się palcami, nie spuszczając z niej wzroku. Wydawała mu się inna niż wszyscy na tym świecie. Normalna kobieta narobiłaby rabanu, nie poddałaby się tak łatwo, ona odwróciła głowę w stronę pokoju, nie chciała na niego patrzeć. Gdy poczuł, że zrobiło się bardziej mokro, zaczął jeździć nabrzmiałym twardym i wyprawionym sprzętem po jej cichym sekrecie. Była ogolona i zadbana, co sprawiło mu nadmierną radość. Uśmiechnął się i wsadził powoli, Alina jęknęła. Tak dawno nie czuła nikogo w sobie, zabolało. Chciała stąd uciec, ale w głębi duszy wiedziała, że nie ma szans. Napinając pośladki, zaczął ją posuwać, puścił jej ręce i podniósł się na swoich. Widział ją teraz całą. Podciągnął sukienkę, by ujrzeć piersi. Nie przestawał pracować, z trudem powstrzymując się od wytrysku. Po dłuższej chwili wtulił się w piersi i doszedł. Opadł na nią i chwilę leżał, napawając się jej ciepłem i przyjemnym zapachem, którego nie czuł już od dawna. Był zadowolony. Opuścił jej wnętrze, wstał i się ubrał. Dziewczyna całą przykryła się kołdrą, marzyła, by oddalił się i umarł. Mateusz z uśmiechem na ustach udał się do swojego pokoju. Z małej walizki wyjął książkę i zatopił się w Rozmyślaniach Marka Aureliusza. Od lat nie czuł się tak dobrze. Alina wstała, oporządziła się i próbowała uspokoić, odpływając powoli w objęcia morfeusza.

Na śniadaniu jej nie było, nikt zbytnio się tym nie przejął, młody dyrektor natomiast czuł się znakomicie. Stwierdził, że da jej jeszcze godzinę na pojawienie się wśród dzieci, inaczej po nią pójdzie. Po posiłku cała ekipa zaczęła się przygotowywać do wyjazdu na wycieczkę, która miała potrwać do kolacji. Alina poinformowała koleżankę, żeby przekazała dyrektorowi, że dzisiaj jest chora i nigdzie się nie wybiera. Miał przejąć grupę jej dzieci, przyjął to ze spokojem i wychodząc z budynku, spojrzał na jej okno, w którym stała. Uśmiechnął się do niej psychopatycznie i tajemniczo i wsiadł do autobusu. Dziewczyna poczuła się jak ofiara. Nie wiedziała co z tym zrobić, w rezultacie nie zrobiła nic. Powtarzała sobie, że dzisiaj zastawi krzesłem drzwi i nie wejdzie do niej.

Na kolacji był harmider, spowodowany przeżyciami z wycieczki. Sam szef stał się bardziej rozmowny, do grupy, którą przejął od Aliny. Na nią zaś, nie zwracał kompletnie uwagi. Wszyscy rozeszli się do pokojów.

Następne kilka dni minęło podobnie, dziewczyna uczestniczyła w kursach razem z dziećmi, starała się zapomnieć i jak najmniej myśleć o zaistniałej kilka dni temu sytuacji. Potraktowała to jak jednorazowe zdarzenie. Wróciła do pokoju i udała się pod prysznic. Ubrała swoją piżamę-sukienkę na ramiączkach i udała w stronę łóżka. Położyła się i odwróciła na bok, do ściany. Była zmęczona, czuła, że dzisiaj szybko zaśnie, ale nic bardziej mylnego. Poczuła oddech na szyi i czyjąś rękę na talii. " Boże, znowu to samo." - pomyślała, drżąc z przerażenia. Nie zdążyła zareagować, gdy dyrektor przycisnął ją do ściany i ręką błądził po jej ciele. Nadział się na nią przez spodnie.

- Zostaw mnie, nienawidzę cię! - rzuciła bezskutecznie. On wydawał się nie być w tym świecie. Odwrócił ją na brzuch, kładąc się na niej. Wyciągnął go i tym razem bez żadnej rozgrzewki, wpakował jej do środka.

- Zostaw! Ty gnoju, nienawidzę, nienawidzę! Zgłoszę to na policję, jutro mnie już tu nie będzie! Zrobię obdukcję, zbadają twoją spermę i pójdziesz siedzieć! - sama zaczęła wątpić w swoje słowa, a jej głos z każdym kolejnym słowem zaczął cichnąć. Czuła się bezradna i bezsilna na walkę z nim. Nie mogła rzucić pracy, nie miała innej ani nikogo, kto mógłby jej pomóc finansowo. I tak ledwo sobie z tym wszystkim radziła. Pochodziła z nieznanej jej rodziny, wychowywała się w domu dziecka. Życie dało jej nieźle w kość i do tego teraz to.

Mateusza rozdrażnił ten tekst, stał się bardziej brutalny wobec niej. Docisnął jej plecy i szyję przedramieniem. Kręciła go ta moc, ta władza, którą nad nią posiadał. Zaczął pulsować w niej mocniej. Dzisiaj nie planował skończyć tak szybko, jak ostatnio. Rżnął ją jak drwal drzewo, tak minęły trzy godziny, a on nie opadał z sił. Zszedł z niej na chwilę i udał się w stronę łazienki. Alina była wyczerpana, zwinęła się w kulkę i automatycznie zasnęła. Wyszedł z łazienki.

- O nie, tak nie będzie -rzucił, po czym wskoczył na łóżko, obrócił ją do siebie przodem i obudził.

- Wstawaj kochanie, to dopiero początek zabawy -dziewczyna ostatkiem sił rzuciła się na niego. Machała rękami, kopała, gryzła, starała się uwolnić. On siedział na niej rozkrokiem i bawił jej nienawiścią. Udało jej się wstać, ale nie na długo. Usadził ją z powrotem na łóżku. Zobaczył jakie ślady zrobił jej na szyi, plecach i ramionach i pomyślał, że ktoś może to zobaczyć. Rozpuścił jej włosy i sprawdził, czy to wszystko zakryje. Złapał ją z całej siły za ramiona i przyciągnął do siebie. Usiadł, opierając się o ścianę i usadowił ją na swoim sprzęcie jak lalkę. Alina starała się uwolnić, uderzył ją mocno w twarz. Spojrzała na niego i splunęła.

- Nienawidzę cię -odparła. Mateusz strasznie się tym zdenerwował.

- Z wzajemnością -rzucił, sycząc ze złości, walnął ją ponownie.

- Jak będziesz posłuszna, to nie będę cię bił. Wiem, że kiedyś w bidulu byłaś dziwką jednego z przywódców, który był o wiele starszy od ciebie. Ja żądam tego samego, usiądź na mnie.

Dziewczyna zawahała się. Fala smutku i rezygnacji zalała ją od stóp do głów. Bolesne wspomnienia, które przez pięć ostatnich lat próbowała z siebie wystrugać terapią i lekami, wróciły jak bumerang, ze zdwojoną siłą. Przypomniały jej się wszystkie noce, w których musiała zagryzać poduszkę, by nie wydać z siebie dźwięku, wszystkie sytuacje pod prysznicem, na wycieczkach, w lesie, na dyskotekach... Gdzie rzeczywiście odgrywała rolę prywatnej prostytutki, jednego z najstarszych wychowanków domu dziecka, załamała się. Wykonała posłusznie rozkaz, swego nowego pana, usiadła, wbijając się na jego bolec.

- Zdejmij bluzkę i... - zdjęła, po czym wtuliła w swoje piersi delikatnie jego głowę. To potrafiła najlepiej. Jak koń dla jednego jeźdźca, tak i ona teraz, oddawała się swemu nowemu właścicielowi, stosując wyuczone przez lata sztuczki i pozycje. Zaczęła subtelnie i faliście ruszać biodrami. Tak wytrwali do 6 rano, dziewczyna zasnęła momentalnie. Mateusz ubrał się i wyszedł do siebie. Nie był zmęczony, cierpiał na bezsenność. Czasem okres bez snu wydłużał się do kilku dni. Wspomagał się specyfikami, z grupy pobudzaczy. Rano zwołał wszystkich na apel, tak minął pierwszy tydzień. Zarządził z tego tytułu podchody w lesie, wszyscy się podzielili na cztery grupy. Dziewczyna bała się, zmęczenie i niewyspanie wydawało się brać górę. Gdy chodziła z grupą po lesie, oparła się o kamień i osunęła, tracąc przytomność. Obudziły ją krzyki znajdujących się nieopodal ludzi. Wszędzie migały latarki, w tle widać było niebieskie, pulsujące światła.

- Nic jej nie jest! - wrzasnął 15-latek z jej grupy. Stał nad nią, kilkoro dzieciaków podbiegło do niej i próbowało pomóc jej wstać.

- Co się dzieje? Gdzie jestem? Co się stało? - zerwała się na równe nogi, dochodziło do niej, co się wydarzyło.

- Wszyscy pani szukaliśmy cały dzień, dyro jest wściekły! - rzekł inny młodzian, przeszedł ją dreszcz.

Po całym zamieszaniu wszyscy wrócili do pensjonatu. Bez kolacji rozeszli się do łóżek, ten dzień dał się im mocno we znaki. Alina bała się iść do swojego pokoju, nie widziała nigdzie Mateusza. Wiedziała, że czeka ją kara za to całe zamieszanie. Wślizgnęła się cichutko do swojego pokoju. Było ciemno, tylko mały neon nadawał kształty łóżka i mebli. Podchodząc do łóżka, usłyszała bardzo zły, niecierpiący sprzeciwu ostry głos.

- Podejdź tu -odwróciła się w stronę dźwięku -na czworaka. Uklękła, ręce położyła na ziemi i podążyła w stronę jego oblicza.

- Rozbierz mnie, delikatnie -rzucił nienawistnym tonem. Wykonując polecenie, nie spoglądała mu w oczy, bała się, co mogłaby w nich zobaczyć. Ściągnęła mu do kolan spodnie i bokserki. Chwycił ręką jej twarz i ścisnął.

- Co to kurwa miało być? - sprowadził jej spojrzenie na siebie -jeżeli jakieś koszta poniesie obóz za wezwanie policji, ty je pokryjesz. Będziesz musiała się bardzo postarać. Nie jestem gówniarzem jak twój były kochaś, radzę ze mną nie pogrywać, bo wylądujesz w rumuńskim burdelu, przykuta do łóżka i zajechana na śmierć.

Jeszcze nigdy nie miał poważniejszego wyrazu twarzy. W oczach płonęły mu czerwone ogniki, Alina była przerażona jak nigdy. Wiedziała, że nie blefował. Puścił jej twarz. Domyśliła się, co ma robić. Chwyciła w ręce jego narząd płciowy i najdelikatniej jak umiała, zaczęła subtelnie masować, całować, muskać. Tak jakby chciała mu tym wynagrodzić cały dzień stresu i udobruchać, by nie zrobił jej krzywdy. Członek z podniecenia zaczął uwydatniać swoje żyły i wypukłości. Mateusz zamknął oczy i oddawał się przyjemności, tak dobrze mu jeszcze nie było. "Jest prawidłowo wytresowana" - pomyślał. Wsadziła żołądź do buzi, chowając zęby i delikatnie ssąc. Włożyła dalej, odetchnął spokojnie, czując się jak w raju. Dawkowała przyjemność, by nie doprowadzić go za szybko do wytrysku, wiedziała, że to wiązałoby się z kolejną karą. Pociągnęła mocniej i mocniej, naprężył się. Wyjęła go z ust, Mateusz otworzył oczy i już miał zareagować, gdy dziewczyna przyłożyła do penisa delikatnie piersi i zaczęła inny rodzaj masażu. Pieszczoty trwały około półtorej godziny. Po tym czasie jej pan bardzo odprężony trysnął w jej gardło sokiem szczęścia, połknęła.

- Czy mogę umyć się i iść spać? - powiedziała szeptem, ale pewniej, żeby nie wyprowadzać go z ekstazy.

- Tak -odpowiedział w błogim stanie. Postanowił, że dziś nie opuści jej pokoju.

Poczekał, aż wyjdzie z kąpieli, kładąc się na łóżku. Kazał nałożyć jej coś ponętnego. Zrobiła to i położyła się obok, wtulając tyłem w niego, ale nie naruszając sprzętu. Docenił to. Objął ją ramieniem, pocałował w plecy i zasnęli oboje. Przychodził do niej codziennie, odkrywając jej umiejętności i profesjonalizm.

Takim tempem obóz dobiegł końca. Nic się nie wydało, dzieci wróciły zadowolone i pełne wrażeń, Alinę martwiło co będzie dalej. Po tylu nocach nie mogła oczekiwać, że dalej będzie nią zainteresowany. Obawiała się, że może stać się jej krzywda z jego strony. W swojej najlepszej sukience dojechała do domu taksówką. Po wejściu do swego azylu runęła na podłogę wyniszczona psychicznie. Zadzwoniła do swojej terapeutki. Powiedziała, że przyjmie ją jutro rano, na co dziewczyna odetchnęła z ulgą. Nagle zadzwonił telefon, zerwała się. Prywatny numer -o tej porze? - pomyślała i odebrała, nie mówiąc nic.

- Przyszykuj nam kolację, będę za godzinę -powiedział spokojnie Mateusz. Poczuła się dwojako. Otworzyła lodówkę, nie było w niej za wiele, zeszła na dół do sklepu. Kupiła warzywa, chleb i mięso. Postanowiła zrobić sałatkę z kurczakiem. Jej mieszkanie było okropne. Miała nadzieję, że może dzięki temu, jak zobaczy on, w jakich warunkach mieszka, nie będzie chciał się spotykać u niej. Równo godzinę po telefonie, usłyszała drobne pukanie. Otworzyła drzwi, wyglądał bardzo świeżo. Wszedł i rozejrzał się z niesmakiem. Mała kawalerka, z małą łazienką, bez stołu, bez niczego. Nie tego się spodziewał, skrzywił się bardzo.

- Zapakuj jakieś rzeczy, pojedziemy do mnie, nie mam zamiaru siedzieć w tym syfie -nie patrząc na nią, zszedł na dół do samochodu.

Alinie było przykro, ale przyszykowała rzeczy i ruszyła na dół. Była wewnętrznie rozbita. Nie miała pojęcia, co ma robić i myśleć. Otworzył jej drzwi, auto było przepiękne. Nowe i czarne tak jak jego oczy. Tapicerka nowiutka i wygodna. Wsiadła, zapięła pas, ruszył z piskiem opon. Z zawrotną prędkością, znalazł się na drugim końcu miasta, w dzielnicy willowej. Zaparkował auto przy przepięknej, samotnej, dobrze strzeżonej posesji i wysiadł otworzyć jej drzwi.

- Madame -powiedział, podając jej rękę i pomagając wysiąść z auta. Na tle tego bogactwa i nowości, jej sukienka wyglądała jak szmata do podłogi. Poczuła się bardzo źle, wyczuł to.

- Spokojnie, kupimy ci dobre ciuchy. Zaraz się pozbędziesz tego wszystkiego. - mówił nie tylko o sukience. Chciał, żeby poczuła się lepiej, by stała się jego partnerką również poza łóżkiem. Obawiał się, że się nie uda.

15,651
7.75/10
Dodaj do ulubionych
Podziel się ze znajomymi

Jak Ci się podobało?

Średnia: 7.75/10 (28 głosy oddane)

Komentarze (9)

Nudziara98

Nudziara98 · 1 września 2017

0
0

Bardzo mi się podoba. Czekam na kolejne części. O ile takie będą. Trochę błędów jest, przeważnie dialogi napisane mała literą i nie od akapitu, poza tym raczej wszystko w porządku.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Indragor

Indragor · 1 września 2017

0
0

pimafucin napisała:
Nie jestem humanistką jakby co


To dobrze się składa, bo ja też. Jednak przynajmniej staram się pisać poprawnie, czego nie widzę w Twoim tekście. Dialogi leżą. Jakoś nie chce mi się wierzyć, że w szkole nie powiedziano Ci o przecinku przed „że”, „który” itp., ani o tym, że w języku polskim zaimki osobowe pisze się małą literą. A to niestety tylko początek. W efekcie nawet nie dotarłem do końca opowiadania. Mała próbka problemów:

Był przed 30.


Co „30”? Przed 30. zawałem, kilometrem?
Był przed trzydziestką

Miała jasne blond włosy od połowy w dół, od połowy w górę były ciemnym blondem.


Ewentualnie: Miała jasne blond włosy od połowy w dół, a od połowy w górę ciemnoblond.

W swojej załodze miał 12 osób: 7 kobiet i 5 mężczyzn.


W swojej załodze miał dwanaście osób: siedem kobiet i pięciu mężczyzn.

Gdy chodziła z grupą po lesie oparła się o kamień, zsunęła i zasnęła.


Tu przestałem czytać, bo chyba chodzi o to, że „osunęła, tracąc przytomność”. Chyba że o coś innego…

Przeczytaj, co napisałaś, popraw, jeszcze raz przeczytaj… i tak w kółko, aż będzie dobrze. Trochę więcej pracy i staranności, zaglądania do słownika, w tym synonimów, a może coś będzie z tego opowiadania.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
GreatLover

GreatLover · 1 września 2017

+1
0

@Indragor zaimiki osobowe pisane małą literą to reguła, chyba że mówimy o tekstach pisanych przez kobiety, które w ten sposób chcą pokazać, jak dana osoba jest dla nich "ważna". Miałem kiedyś pogawędkę z jedną z autorek, dlaczego popełnia tak kardynalny błąd, na co dostałem opierdol, że "pisanie o Nim, z małej litery to oznaka braku szacunku!"

I weź tu zrozum kobiety człowieku...

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Indragor

Indragor · 2 września 2017

0
0

@GreatLover, być może w przypadku konkretnego tekstu pisanego przez wspomnianą przez Ciebie autorkę, ma to uzasadnienie. Są przecież przypadki, w których używa się dużej litery, ale...

Problem w tym, że pisanie zaimków osobowych małą literą nie jest wyrazem braku szacunku. Od wyrażania nie-szacunku jest w j. polskim dużo innych słów. Nie mam pojęcia, dlaczego niektórzy uważają, że mała litera oznacza brak szacunku. Za to duża litera oznacza, że osobę traktujemy ze SZCZEGÓLNĄ estymą, niemalże nabożnie (lub nawet dosłownie). Używana jest też w korespondencji w odniesieniu do ADRESATA. Analogicznie zwroty grzecznościowe „pan”, „pani”. Ogólnie mówiąc, stosujemy dużą literę właśnie w szczególnych przypadkach, a nie na co dzień, w takich jak wymienione albo np. w sytuacji podkreślenia zależności: pan i władca – niewolnik. Mając zamiar użyć dużej litery, zawsze warto zastanowić się, czy zachodzi taki szczególny przypadek, czyli używać zaimków osobowych pisanych dużą literą oszczędnie, a nie nadużywać ich przy byle okazji.

W konkretnym opowiadaniu trudno doszukać się takiego szczególnego przypadku np. tu:

- Wszyscy Pani szukaliśmy cały dzień, Pan Mateusz jest wściekły


albo tu:

jeżeli jakieś koszta poniesie obóz za wezwanie policji Ty je pokryjesz. Będziesz musiała się bardzo postarać. Nie jestem gówniarzem jak Twój były kochaś. Radzę Tobie ze mną nie pogrywać

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
MrHyde

MrHyde · 2 września 2017

0
0

Obawiał się czy mu się to uda

chyba: "obawiał się, ŻE się nie uda" albo "nie był pewien, czy się uda"
Na początku natomiast razi powtarzane w nieskończoność "był" taki, śmaki i owaki.

Miała na imię Alicja, miała około 23 lat.

2 x miała, liczba pisana cyframi, około to znaczy ile? 23 plus-minus dwa lata i pięć miesięcy? Moja propozycja: przesunąć tę informację o bohaterce za zdanie:

W końcu zatrzymał się na twarzy dziewczyny, która jakby odzwierciedlała jego uczucia.

Dwudziestotrzyletnia Alicja siedziała, podpierając ręką głowę, przez co sprawiała wrażenie znudzonej i smutnej. Albo: Dwudziestokilkuletnia..., Dwudziestolatka..., Młoda kobieta..., bo wiek = 23 nie ma dla tego opowiadania praktycznie żadnego znaczenia.
Autorze, masz co poprawiać. Radzę posłuchać Indragora i "i tak w kółko, aż będzie dobrze. Trochę więcej pracy i staranności, zaglądania do słownika, w tym synonimów".

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Sassy

Sassy · 3 września 2017

0
0

Bardzo słabe opowiadanie. Powtórzenia, krótkie urywane zdania, jak streszczenie podręcznika do matematyki. Jej zachowanie nie można wytłumaczyć tylko tym, że byla "dziwką" w biduli. Nie podobało mi się.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
pimafucin

pimafucin · Autor · 26 września 2017

0
0

Bardzo dziękuję za rady i pomoc! Tekst poprawiony, mam nadzieję, że wygląda lepiej.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
MrHyde

MrHyde · 15 listopada 2017

0
0

Korektka:

Mateusz był dyrektorem ośrodka, [bez przecinka] finansującego wyjazdy dzieciom [dzieci? wyjazdy wakacyjne?] z trudnych środowisk. Dwa do trzech razy w roku, [bez przecinka] organizował ze swoim zespołem wyspecjalizowanych pedagogów, [bez przecinka] wczasy minimum dwu tygodniowe [tę informację można sobie darować. Zdanie i tak jest za długie.] dla dzieci w różnym wieku, [wychowanków domu dziecka lub objętych opieką pogotowia rodzinnego. Szlus, kropka.] z różnych instytucji, takich jak pogotowie rodzinne, dom dziecka, bądź dzieci objęte programami pomocy rodzinie z opieki społecznej. Były na nich różne warsztaty, zajęcia, wycieczki, które pokazywały tym dzieciom inny świat, nierzadko pomagały wejść, bądź wrócić na dobrą drogę życiową.



niezbyt piszemy łącznie.

Małomówny, wydawał się większości osób, które napotkał w swoim życiu, nader tajemniczy i dziwny.

"większości osób, które napotkał w swoim życiu, nader" - zbędne słowa.

W swojej załodze

"swojej" zbędne

po-parowani - Lepiej użyć słów znanych słownikom.

Nie widywano go wściekłego i modlili się w duchu,

- w zdaniu powinien byc jeden podmiot, a nie dwa. Możesz z tego zrobić dwa zdania.

Obok jest stadnina koni, nauka jazdy na desce i tym podobne rozrywki.

Tu też bałagan. Obok wioski czy obok jeziora? Nauka jazdy i rozrywka nie są budynkami czy wydzielonymi obszarami jak stadnina. Nie pchałbym różnych kategorii "rozrywek" w jedno zdanie.

Jeszcze dużo pracy przed Tobą. Inwokację o niebyciu humanistką możesz sobie chyba darować. Wygląda jak prowokacja, nie jak usprawiedliwienie. Powodzenia.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Pokątnie uściski

Pokątnie uściski · 2 listopada 2018

0
0

Zastanawiam sie, poza oczywistym wnioskami, czemu piszesz w taki sposób? Czy właśnie tym jest świat - bałaganem, szeregiem katastrof, brakiem bezpieczeństwa a przede wszystkim - nieuchronną nemezis rozłożoną na raty? Świat, w którym nie ma nadziei dla nikogo, świat w którym królewnę gwałci rycerz na wieży pilnowanej przez jego smoka, świat, w którym królewna nie umie wypleść warkoczy do wolności bo nikt jej tego nie nauczył i... tak na prawdę nie ma żadnej wolności a być możemy tylko w maskach narzuconych przez życie.
Ten tekst jest zaledwie pokątnie erotyczny zaś jego estetyka... to nie jest swiat, który mógłbym zaakceptować. Ani ocenić. Za to jest niepokojący. Chciałbym móc o nim nie pamiętać.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

Opowiadania o podobnej tematyce:

Pokątne opowiadania erotyczne
Witamy na Pokatne.pl

Serwis zawiera treści o charakterze erotycznym, przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich.
Decydując się na wejście na strony serwisu Pokatne.pl potwierdzasz, że jesteś osobą pełnoletnią.

Pliki cookies i polityka prywatności

Zgodnie z rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Potrzebujemy Twojej zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych przechowywanych w plikach cookies.
Zgadzam się na przechowywanie na urządzeniu, z którego korzystam tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie moich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania przeze mnie ze stron internetowej lub serwisów oraz innych parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych i w celach analitycznych.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz w regulaminie serwisu.