Ilustracja: Ron Lach

Nika

13 stycznia 2026

15 min

Poprosiłaś mnie kila dni temu żebym napisał o Nas. Napisałem więc.

Poznaliśmy się na lokalnym czacie kilka miesięcy temu. Było po północy, było duszno, a ja nie mogłem spać. Ty też nie mogłaś. Wziąłem telefon i zalogowałem się na regionalnym czacie. Miałaś nick: „Szukam Ciebie”. Zaczęliśmy pisać. Nie spodziewałem się niczego wielkiego. Rozmowa była spokojna z drobnymi, niewinnymi wstawkami erotycznymi. Napisałaś, że jesteś niską blondynką po trzydziestce. Nie był to mój pierwszy raz w życiu na czacie, gdzie kobieta nie ma zdjęcia w profilu, oczekiwałem więc jakieś matki z „nienarzucającą” się urodą, mającą troje dzieci, szukającą rycerza na białym koniu, który wybawi ją od prozy życia. Po kilkunastu minutach rozmowy przesłałaś mi swoje zdjęcie na messengerze. Moim oczom ukazała się spokojna, miła blondynka z delikatnym uśmiechem. Zaskoczyłaś mnie, bo wyglądałaś naprawę ładnie. Miałaś ciepłe, dobre spojrzenie i w ogóle nie pasowałaś do miejsca, gdzie Cię poznałem. Dochodziła już druga w nocy, więc się pożegnaliśmy i na tym skończył się nasz pierwszy kontakt.

Stopniowo zaczęliśmy pisać częściej, głównie wieczorami, a wręcz w nocy. Powód był taki, że co prawda nie miałaś co prawda trójki dzieci, ale jedno, za to strasznego urwisa, który nie lubił wcześnie kłaść się spać. Byłaś więc samotną matką po rozwodzie. Takie kobiety wiedzą już czego chcą od życia, zwłaszcza w łóżku i nie tracą czasu na ukazywanie swej cnoty w niebiańskim świetle. Nasze rozmowy internetowe dość szybko przeistoczyły się w erotyczne zabawy. Ja mówiłem Ci co masz robić, a Ty bez sprzeciwu to wykonywałaś. Byłaś zmęczona codziennymi obowiązkami i dźwiganiem odpowiedzialności za całe swoje życie wyłącznie na swoich barkach. Potrzebowałaś mężczyzny silnego i zdecydowanego. Dałem Ci to, sam natomiast byłem grzeczny, chciałem Cię mieć realnie, na żywo. Bawiłem się więc Tobą, Twoje palce były prowadzone przez moje słowa, Twoja ślina była moją, a Twoje soki wypływały z potoku moich słów. Jednych delikatnych, innych gwałtownych i grzesznych. Potulnie wykonywałaś wszystkie polecenia i rozkazy. Było mnóstwo rozkoszy, czasami zmieszanej z odrobiną bólu i brudnymi słówkami. To nie były krótkie zabawy, nierzadko potrafiły trwać godzinami. Trzymałem Cię na granicy orgazmu i nie pozwoliłem dojść, rozlać się rozkosznej wulkanicznej fali gorąca po całym ciele. Nie mogłaś zrobić nic bez mojego pozwolenia. Wkładałaś palec, wyjmowałaś… wkładałaś dwa… Masowałaś… Szczególnie lubiłaś dawać jej mocne klapsy. Jej, czyli swojej cipce. Czasem delikatne, czasem gwałtowne i silne. Mało mówiłaś, bardzo rzadko o coś prosiłaś. Jeśli jednak już to robiłaś, widać było, że bardzo tego pragniesz. Czasem subtelnie masowałaś łechtaczkę, innym razem błagałaś by móc się skarcić brutalnym klapsem. Nagrałaś mi głosówkę jak jej to robisz. To były mocne uderzenia zmieszane z Twoimi jękami. Czasem kilka pod rząd. To wszystko zbliżało Cię do orgazmu. Czasem go dostawałaś, a innym razem musiałaś kłaść się spać niezaspokojona i sfrustrowana. To wszystko sprawiało, że następnego dnia wracałaś jeszcze bardziej głodna mnie. Byłaś moją internetową dziwką i… bardzo Ci się to podobało.

Po kilku tygodniach spotkaliśmy się na żywo. Gdy na mnie pierwszy raz spojrzałaś, wydawałaś się zdziwiona, jakbyś spodziewała się zupełnie kogoś innego. Byłaś ubrana od góry do dołu na biało. Było zimno, miałaś na sobie puchową kurtkę, więc nie byłem w stanie ocenić Twojej figury. Jednak buzię i oczy miałaś śliczne. Tylko smutne. Ten smutek był jednak gdzieś głębiej, ale ja dostrzegłem go od razu. Poszliśmy na godzinny spacer. Podobnie jak przez internet niewiele mówiłaś. To nie był jednak problem, bo ja mówiłem za nas dwoje i jest tak do dzisiaj. Zrobiło się trochę cieplej, więc rozpięłaś kurtkę. Mimo, że nasze wirtualne zabawy były ostre, to praktycznie nie wysyłaliśmy sobie zdjęć. Więc dopiero w tym momencie zauważyłem, jak duże są Twoje piersi, wkrótce przekonałem się, że mają idealny kształt i jak na taki rozmiar są niesamowicie jędrne. Poczułem nagłą potrzebę przytulenia się do Ciebie. Powiedziałem Ci to, a Ty się zgodziłaś i w ten sposób po godzinie spotkania po raz pierwszy poczułem Twoje ciepło. Zabrałem Cię na pizzę, z każdą minutą uśmiechałaś się coraz więcej i wiem, że to frazes, ale miałem wrażenie, że znamy się już bardzo długo. Czułem, jakbym spotkał się z dawną przyjaciółką po latach. Jedliśmy pizzę, delikatny, ciepły uśmiech nie schodził Ci z twarzy, a oczy… No właśnie oczy… Widziałem to w nich od samego początku. Mimo że cała Twoja postawa to był typowy obraz spokojnej, grzecznej kobiety, to w oczach miałaś to coś. Dzikość. Wtedy już wiedziałem, że nie tylko wirtualnie będę mógł spełnić wszystkie swoje fantazje… i Twoje też. Przed wyjściem z pizzerii udałaś się do łazienki, a ja odwróciłem się za Tobą, żeby sprawdzić, jak prezentujesz się z tyłu. Było wspaniale. Miałaś dużą, soczystą pupę, szerokie biodra i zgrabnie chodziłaś. Wcięcie w talii było widoczne, ale zdecydowanie nie należysz do chudzinek. Wszystko jest na swoim miejscu w odpowiednich proporcjach. Tak wygląda zdrowa, naturalna, seksowna kobieta. Tak wyglądasz Ty…

Poszliśmy jeszcze na krótki spacer i odprowadziłem Cię do auta. Chciałem Cię pocałować, jednak dla Ciebie było jeszcze za wcześnie. Pomyślałem z doświadczenia, że to zupełnie normalne. Na pierwszym spotkaniu nie chcesz się ze mną całować, a na drugim będziesz trzymać mojego kutasa w swoich ustach. Oczywiście jak Ci na to pozwolę… Nie wyprzedzajmy jednak faktów. Podsumowując, nasze pierwsze spotkanie było bardzo miłe, naturalne i grzeczne. Było sporo uśmiechu i wzajemnego zrozumienia. Ja wiedziałem po nim wiele, a przede wszystkim, że powiedzenie „cicha woda brzegi rwie” doskonale do Ciebie pasuje. Tylko nie spodziewałem się, że właśnie tej „wody” będzie tak dużo na drugim spotkaniu…

Przyjechałaś do mnie po tygodniu. Tym razem poszliśmy od razu do mnie. W tym czasie nasze wirtualne rozmowy były wciąż bardzo pikantne i snuliśmy razem plany, co zrobimy na kolejnym spotkaniu. Nie miałem jednak żadnych realnych oczekiwań, niech się dzieje, co się ma dziać. Zaproponowałem Ci herbatkę z cytrynką i miodem i siedliśmy naprzeciwko siebie. Rozmawialiśmy. Nasze nogi zaczęły być złączone, dotykaliśmy się po dłoniach. Po pierwszym spotkaniu powiedziałem Ci przez telefon, że jak poszłaś w pizzerii do łazienki, to miałem Ci wtedy wysłać wiadomość, że masz sobie włożyć paluszka i potem grzecznie wrócić do stolika. Przypomniałem Ci o tym, a Ty się zalotnie uśmiechnęłaś. Zaproponowałem, że może teraz wyjdziesz i włożysz sobie go, a jak wrócisz, to dasz mi go do polizania? Ty patrząc mi głęboko w oczy, powiedziałaś: „a po co mam wychodzić” jednocześnie rozpinając guzik w jeansach i wkładając pod nie rękę. Po chwili trzymałaś w moim kierunku swój mokry od swojej wilgoci palec, wystawiając go do mnie. Nachyliłem się i całego włożyłem do ust. Smakowałaś wybornie. Naprawdę. Do dzisiaj tak smakujesz… Nie mogliśmy już dłużej czekać, między nami od samego początku była chemia, idealnie taka jak ma być. Zaczęliśmy się zachłannie całować. Jak nastolatki. Zdjąłem Ci bluzkę i w pełnej krasie mogłem podziwiać Twoje piersi. Były wspaniałe. Wcześniej wspominałaś, że nie są one bardzo wrażliwe i nie zawsze ich pieszczoty wprawiają Cię w podniecenie. Tym razem było inaczej… Zacząłem delikatnie, liżąc je całe, a potem powoli robiąc kółeczka wilgotnym językiem, zbliżałem się do sutków. Chciałem, żebyś nakarmiła nimi moje ogromne pożądanie, które wzbierało we mnie z każdą chwilą. Zacząłem ssać sutki powoli, potem mocniej, a na końcu zachłannie i mocno. Od czasu do czasu je podgryzałem. Twoje zachowanie przeczyło poprzednim słowom. Zdecydowanie Twoje piersi reagowało na moje usta i język. Czułem to i słyszałem. Nie przestawałem ich namiętnie lizać i ssać. Zacząłem się sam rozbierać, a potem zdjąłem Ci spodnie. Wtedy zobaczyłem to… Majtki niczym z Bridget Jones. Wielkie, w beżowym kolorze,, które wyglądały jak kupione na targu i które mogłaby nosić moja 60-letnia ciocia. Zacząłem się do Ciebie uśmiechać, pytając co to jest? Powiedziałaś, że majtki i oboje zaczęliśmy się śmiać. Ktoś mógłby pomyśleć, że ta sytuacja zburzyła namiętność i pożądanie, które od samego początku wisiało między nami. Było zupełnie inaczej bo wtedy wiedzieliśmy już, że możemy się czuć w swoim towarzystwie w pełni swobodnie, szczerze, że nadajemy na tych samych falach. Nie mogłem już dłużej czekać. Siadłaś na krawędzi łóżka, rozłożyłem Ci zdecydowanym ruchem ręki nogi i klęknąłem między nimi. Moim oczom ukazała się ona, Twoja cipka. Nie była z tych malutkich i drobnych, schowanych w środku. Nie była też z tych, które wyglądają jak deska wędlin czy mięsny jeż. Była idealna, jak cała Ty. Było co lizać, łechtaczka była drobna, ale nie na tyle, żeby nie można było jej wziąć delikatnie w usta i possać. Więc zacząłem ją lizać. Zachłannie języczkiem, tak samo jak kotek, gdy pije mleczko. Słyszałem, że było Ci coraz przyjemniej. Zaczęłaś jęczeć i wić się w rytm mojego wilgotnego języka. Dołożyłem palec, a potem drugi i zacząłem nimi w Tobie poruszać, nie odrywając od niej swoich ust. Chciałem Cię zjeść… Ruchy mojej dłoni były coraz szybsze, coraz mocniejsze i stanowcze. Czułem, że jesteś blisko spełnienia. Drugą ręką chwyciłem Cię za szyję i zacisnąłem. Zrobiłaś się lekko czerwona, ale widziałem, że Ci się to podoba. Nie był to mocny uścisk, mogłaś swobodnie oddychać, w pełni jednak czułaś moją dominację i władzę. Przecież tego szukałaś Nika, prawda? Po to do mnie przyszłaś i mi się oddałaś, żeby przekazać swój los w czyjeś ręce, Żeby się nie martwić, nie decydować, chciałaś, żeby ktoś to wszystko zrobił za Ciebie. Zacząłem Cię więc dosłownie ruchać tymi palcami naprawdę bardzo mocno i wzmocniłem uścisk na szyi i wtedy stało się to. Zaczęłaś jęczeć na granicy krzyku i trząść się, a ja na palcach poczułem, jak Twoja cipka zaciska się na nich jak spirala. Jeszcze kilka ruchów i zaczęłaś tryskać. Nie raz, nie dwa. Z Ciebie wylewał się na moją kanapę i częściowo na parkiet potok wilgoci. Do tej pory jedna moja partnerka uraczyła mnie taką przyjemnością, jednak przy Twoich strzałach tamto to był jak strumyczek przy rwącej rzece. Dochodziłaś tak przez kilkanaście sekund, a ja stopniowo zmniejszałem uścisk na szyję, ostatecznie luzując go całkiem. Leżałaś bezbronna i sama nie wiedziałaś, co się do końca stało. Zanim położyłem się koło Ciebie, przyssałem się jeszcze do Twoich sutków, a Ty zamroczona jęczałaś i próbowałaś się po omacku bronić rękami jednak bezskutecznie. Twoje ciało było już na granicy i ekstremalnie wrażliwe na jakikolwiek dalsze pieszczoty… Po chwili więc położyłem się obok Ciebie ze sterczącym kutasem. Był taki, odkąd godzinę temu weszłaś do mieszkania. Położyłaś głowę na mojej klatce, a ja czule przytulałem Cię do siebie. Oboje nadzy, splątani nogami i rękami, skóra przy skórze. Byłaś mokra, zmęczona i spełniona. Dałem Ci odpocząć, bo czekało nas tego wieczora jeszcze sporo zabawy.

Po kilku minutach Twoja dłoń powędrowała w jego kierunku. Był twardy i gorący. Podniosłaś się, bez słowa spięłaś włosy, uśmiechając się przy tym do mnie i nachyliłaś do niego. Nie spieszyłaś się. Zaczęłaś delikatnie językiem, liżąc jego czubek. Kręciłaś nim kółeczka wokół główki, a potem oblizałaś od samego trzonu, by w końcu wziąć go całego w usta. Boże… jak długo musiałem na to czekać. Jęknąłem i położyłem dłoń na Twoich blond włosach. Patrzyłem, jak mój kutas znika w Twoich ustach, by po chwili cały mokry ukazać się ponownie. Ach… robiłaś to wspaniale. Nie z przymusu, bez pośpiechu, pragnęłaś tego i sprawiało Ci to olbrzymią przyjemność. Oboje zatopiliśmy się w rozkoszy dawania i brania. Po kilku minutach, gdy czułem, że orgazm jest coraz bliżej, zeszłaś niżej i zaczęłaś lizać moje jajka. Uwielbiam to, a w Twoich rękach… znaczy w ustach, jest to niebiańska przyjemność. Całowałaś je swoimi pełnymi wargami. Otworzyłaś mocno buzię i po chwili całe zassałaś w ustach. Kurwa! Jakie to było przyjemne, o tak! „Nie przestawaj” mówiłem do Ciebie. Wiedziałem, że w ten sposób nie „grozi” mi orgazm, a doznania były bardzo silne. Po ssaniu jednego wzięłaś się za drugie. „Właśnie tak, suczko, ssij je, ssij”, mówiłem do Ciebie, wzdychając z rozkoszy raz za razem. Stop! Wystarczy. Pora, żebym Cię porządnie wypierdolił. Mimo że nie używasz tabletek antykoncepcyjnych, nie założyłem gumki, a jestem rozsądnym człowiekiem i wcześniej mi się to nie zdarzało. Po prostu musiałem zatopić swojego twardego kutasa w Tobie i poczuć na nim Twoje ciepło i wilgoć. Położyłem Cię zdecydowanym ruchem na plecach, wziąłem go w dłoń, uderzyłem kilka razy główką po łechtaczce i ocierałem o cipkę, by po chwili włożyć Ci go całego. Powoli centymetr po centymetrze zagłębiał się w Tobie. Jeszcze trochę, wycofałem biodra do tyłu i poruszyłem się płynnie do końca. Byłem w środki. Drżałaś. Spojrzałem na Ciebie i zobaczyłem przepiękną kobietę, pełne, duże piersi, śliczną buzię, wydatne, naturalne usta. Nie pozostało mi nic innego niż zacząć Cię po prostu jebać. Złapałem rękami za biodra i zacząłem się poruszać. Na początku spokojnie, a potem nacierałem na Ciebie coraz mocniej. Byliśmy głośno, byliśmy bardzo głośno… Jęki, krzyki, wzdychania, wszystko zmieszane. Zaczęliśmy się namiętnie całować, a ja wciąż wchodziłem w Ciebie raz za razem. Musiałem przestać, bo wiedziałem, że zaraz dojdę, a chciałem się jak najdłużej nacieszyć chwilą. Przewróciłem Cię na boczek i tym razem już bez wcześniejszej delikatności nadziałem na Ciebie kutasa. Złapałem Cię za Twoje boskie cycki, lizałem po karku i ruchałem. Chwyciłem Cię za włosy i spojrzałem na Ciebie. Podobało Ci się to… czego innego mogłem się spodziewać… wiedziałem to przecież od samego początku. Kutas mokry od Twoich soków, ściskany przez Twoją cipkę, pragnął w końcu doznać spełnienia, ja jednak chciałem jebać Cię, jak najdłużej się da, więc ponownie z Ciebie wyszedłem. Potrzebowałem chwili odpoczynku i opadłem na plecy. Ty nie pozwoliłaś mi na przerwę i od razu wzięłaś go w usta. Zaczęłaś obciągać. Już nie tak delikatnie jak wcześniej. Chciałaś wyssać ze mnie moją spermę. Wyssać i połknąć. Ty nie robiłaś mi loda, Ty mi łapczywie obciągałaś, jakbyś nie miała kutasa w buzi od lat, a przecież uwielbiasz to. Uwielbiasz robić dobrze facetowi. Zacząłem być coraz głośniejszy, wiedziałem, że to już jest droga w jedną stronę. Złapałem Cię za głowę i zacząłem ruchać w usta, ale nie miałem już siły. Wykończ mnie. „Ssij. Mocniej, mocniej Nika, taaaaaaaaaaak….!!!” – jęk rozkoszy wydobył się z moich ust. Czułem, jak kutas napręża się i tryska wprost do Twoich ust i gardła. To był obfity wytrysk… a Ty nie uroniłaś nawet kropli. Wszystko ze smakiem połknęłaś i na koniec oblizałaś go całego. Oboje położyliśmy się obok siebie spoceni i zasnęliśmy.

Obudziliśmy się po kilkunastu minutach. Spojrzeliśmy na siebie i ciepło się do siebie uśmiechnęliśmy. Wiedzieliśmy, że nie skończy się na tym drugim spotkaniu. Zbyt do siebie pasowaliśmy i od samego początku rozumieliśmy się w łóżku praktycznie bez słów. Powiedziałaś, że musisz się powoli zbierać i wracać do domu. Wstałaś i zaczęłaś powoli zbierać swoje ubranie z podłogi. Schyliłaś się po majtki i wtedy zobaczyłem Twój wielki tyłeczek w takiej pozie, że wiedziałem, że na dzisiaj to jeszcze nie koniec. Wstałem, dałem Ci klapsa i odwróciłem do siebie. Zaczęliśmy się znowu całować. Przytulać. Byliśmy tak blisko siebie, całkiem nadzy, nie wstydząc się w ogóle. Moje palce znowu powędrowały w kierunku skarbu, który skrywał się pomiędzy Twoimi udami. Delikatnie wsunąłem palec do środka, byłaś znowu mokra. To oznaczało jedno. Złapałem Cię, usiadłem na kanapie i przełożyłem Cię przez nogi, twarzą do ziemi. Byłaś wypięta do mnie, a kilkanaście centymetrów przede mną miałem Twoją słodką pupcię. Dostałaś klapsa. Potem drugiego, mocniejszego. „Ach!” – krzyknęłaś. Rozchyliłem Ci pośladki i zobaczyłem drugą dziurkę. Nika czy Ty naprawdę musisz być tak piękna? Czy nawet Twoja dupa musi wyglądać tak, że chce się Ciebie lizać, pieścić i wkładać w nią język? Naplułem na Twoje oczko, a po chwili wysuniętym językiem zacząłem Cię pieścić. Jęczałaś wciąż, bezbronnie leżąc twarzą do ziemi. Dłońmi rozchylałem Ci pośladki, smakując Twoją dupkę, liżąc i wkładając język, jak najmocniej się da. Przestałem, żeby poczęstować Cię kolejnym soczystym klapsem. Włożyłem palce w cipkę. Byłaś tak cholernie rozpalona i mokra. Jest ciasna i czasem wystarczy nawet jeden palec żeby sprawić Ci przyjemność, wtedy jednak nie o to chodziło. Musiałem Cię w pełni zdominować i ostro nimi wyruchać więc po chwili dołączyłem drugi palec. W chuj ciasno. Zacząłem ostrzej. Z każdym kolejnym ruchem było słychać Twoją wilgoć. Pac, pac, pac… Jeszcze przyspieszyłem, byłem wręcz brutalny, wkładając Ci palce, jak najmocniej się da. Włosy… nie zapominajmy o włosach. Chwyciłem za nie u nasady i pociągnąłem. Nie miałaś wyjścia i wygięłaś kark w łuk. W tej pozycji było Ci jeszcze ciężej oddychać, a z powodu narastającego podniecenia już i tak chaotycznie łapałaś powietrze w płuca. Pociągnąłem jeszcze mocniej, nie przestając Cię ostro palcować. Zanim znów trysnęłaś, poczułem chwilę wcześniej na palcach, że to zaraz nastąpi, więc tym razem byłem na to gotowy. Twoja cipka zacisnęła się na moich palcach tak mocno, że z oporem musiałem je wyjmować, żeby z jeszcze większą siłą je w Ciebie włożyć. Wręcz zasysałaś je do środka. Jednak nie trwało to długo. Najpierw poczułem Twoje soki na kolanie, a potem usłyszałem tryskanie na parkiet. Z Ciebie wylewały się potoki. Istny wodospad. Jakby ktoś odkręcił butelkę i wylewał na parkiet. „Ty dziwko” powiedziałem do Ciebie, nie przestając palcować i wciąż trzymając za włosy, jednak odrobinę lżej. Nie przestawałem poruszać dłonią. Ty też nie odpuszczałaś… Po kilkudziesięciu sekundach przerwy znów zaczęłaś cieknąć, wprost na podłogę. Nie będzie przesady w stwierdzeniu, że w moim mieszkaniu, na środku pokoju, miałem sporej wielkości kałużę Twojej rozkoszy. Skończyłem, byłaś wykończona, półświadoma tym, co się wydarzyło. Przez długi czas leżałaś z głową w dół, byłaś więc cała czerwona i miałaś zamknięte oczy. Opadłaś na ziemię tuż obok Twojego „jeziora”. Mój testosteron był na swoich szczytach, czułem się prawdziwym samcem zdobywcą, który w pełni zaspokoił swoją kobietę. Od tej pory nazywałem Cię swoją klaczą, choć dopiero na kolejnych spotkaniach zaczęliśmy się ujeżdżać. Siedziałaś wciąż na ziemi, nie mając siły się podnieść, patrzyłem na Ciebie z góry. Twoja cipka nie wyglądała tak samo jak wtedy gdy weszłaś do mojego mieszkania. Była spuchnięta i dwa razy większa niż wcześniej. Nie była już niewinną, słodko brzmiącą cipką. W tamtym momencie była spuchniętą pizdą. Powiedziałaś potem, że musiało minąć kilka dni, żeby wróciła do siebie… Podałem Ci dłoń, mówiąc, że pora wstawać. Chwyciłaś ją, jednak wciąż ledwo stałaś na nogach. Przed wyjazdem musiałaś się jeszcze wykąpać, bo byłaś cała spocona i lepka. Trzeba Cię było otrzeźwić, żebyś mogła wrócić do rzeczywistości. Chwyciłem Cię za rękę i razem poszliśmy pod prysznic…

Przy pisaniu tego opowiadania nie ucierpiało żadne zwierzę, oprócz mojej „klaczy”, aczkolwiek ona lubi odrobinę cierpienia, pod warunkiem że jest ono związane z oceanem rozkoszy… Prawda Nika?

 

 

329
8/10
Podziel się ze znajomymi

Jak Ci się podobało?

Średnia: 8/10 (2 głosy oddane)

Pobierz powyższy tekst w formie ebooka

Komentarze (0)

Teksty o podobnej tematyce:

pokątne opowiadania erotyczne
Witamy na Pokatne.pl

Serwis zawiera treści o charakterze erotycznym, przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich.
Decydując się na wejście na strony serwisu Pokatne.pl potwierdzasz, że jesteś osobą pełnoletnią.

Pliki cookies i polityka prywatności

Zgodnie z rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Potrzebujemy Twojej zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych przechowywanych w plikach cookies.
Zgadzam się na przechowywanie na urządzeniu, z którego korzystam tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie moich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania przeze mnie ze stron internetowej lub serwisów oraz innych parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych i w celach analitycznych.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz w regulaminie serwisu.